Dodaj do ulubionych

Recepcjonistki/Administratorki/Sekretarki w UK

12.11.09, 14:30
Laczmy sie w odwalaniu kawalu dobrej roboty czesto za psie pieniadze.
Miejsce do wylania zalow lub podzielenia sie spostrzezeniami.

Czy jestescie zadowolone? Czy odpowiednio dobrze zarabiacie? czy i gdzie sie doszkalacie? Czy macie juz dosc?

Pozdrawiam

www.wrednarecepcjonistka.bog.onet.pl
Edytor zaawansowany
  • aviel 13.11.09, 15:35
    Witam. Jak w Twoim poscie. Psie pieniadze za moim zdaniem ciezka prace.
    Moj oficjalny tytul to Export Clerk ale robie wszystko, poczawszy od wysylania
    towaru za granice, fakturach, ksiegowosci na Payroll skonczywszy (mala firma ok.
    80 osob). Placa - prosze sie nie smiac, £ 6.25 na godzine... No comments.
    A jak wy drogie Panie/Panowie?
  • zezem_prosto_w_oczy 16.11.09, 12:04
    Co to za placa?To nawet Israelici wiecej placa;).
    Radze rozejrzec sie za czyms innym w przyszlym roku, bo teraz ciezki
    sezon. Z tego co widze to mozesz spokojnie aplikowac na stanowisko
    Administratora, za ktore wiekszosc firm (przynajmniej) w Londynie i
    okolicach placi conajmniej 21K rocznie.
  • lucasa 21.11.09, 14:22
    aviel napisała:

    > Witam. Jak w Twoim poscie. Psie pieniadze za moim zdaniem ciezka
    prace.
    > Moj oficjalny tytul to Export Clerk ale robie wszystko, poczawszy
    od wysylania
    > towaru za granice, fakturach, ksiegowosci na Payroll skonczywszy
    (mala firma ok
    > .
    > 80 osob). Placa - prosze sie nie smiac, £ 6.25 na godzine... No
    comments.
    > A jak wy drogie Panie/Panowie?

    a ile juz pracujesz w tej pracy? 2 lata? to rozgladaj sie za inna.
    zobacz na stronie reed opisy do roznych pozycji, wybierz sobie ladne
    okreslenia i przygotuj dobre CV. z Twoim doswiadczeniem (tzn co
    teraz robisz) mozesz znalezc i prace biurowa wyzej platna, albo
    podstawowa prace w ksiegowosci (zwlaszcza w malej firmie, gdzie
    bedziesz mogla robic kilka roznych rzeczy zamiast byc
    zaszufladkowana jako "purchase ledger clerk" i wklepywac te same
    rzeczy codziennie)... jezeli chodzi o ksiegowosc - to tez zalezy czy
    sie bedziesz chciala dalej ksztalcic, czy zwykla praca biurowa Ci
    odpowiada.

    80 osob w firmie - to nie taka mala firma :) i pewnie masz sporo
    roboty np. z samym payrollem. mysle, ze jakbys miala dobrze
    przygotowane CV to spokojnie znajdziesz sobie lepsza (tzn lepiej
    platna) prace...

    ja tez w uk zaczynalam prace od takiej, ktora w gruncie rzeczy miala
    byc administracyjna. robilam bardzo duzo rzeczy, glownie to co Ty
    teraz plus inne i pod koniec zaczelam pomagac ksiegowemu. i
    przenoszac sie do innego miasta, nie mialam problemu ze znalezieniem
    pracy (coz, za miejsze pieniadze, ale tak to jest poza Londynem...)

    powodzenia,
    A
  • aviel 24.11.09, 14:36
    dziekuje, wiem , wszystko wiem, jest tylko maly problem. DZIECI. Nie moge sie
    przeprowadzic ze wzgledu na dzieci a mieszkamy w 2500 tysiecznym miasteczku +
    moj maz ma niezla prace a do tego miejsce mega spokojne. Jedynym plusem mojej
    pracy jest to, ze zaczynam o 7 a koncze o 15.30 - 16, wiec moge odebrac syna ze
    szkoly, isc do domu i spokojnie ugotowac obiad :) Pozdrawiam.
  • elachobham 20.11.09, 17:07
    pracuje jako office administrator w specjalistycznej agencji rekrutacyjnej (juz
    2.5 roku w tej samej firmie)

    uwazam ze dobrze zarabiam jak na biurowa prace, jak na to co robie, biorac pod
    uwage ze duzo czasu tez spedzam na obijaniu sie ;)
    kawe i herbate tez robiec :) a co! przynajmniej mam powod zeby sie z krzesla
    ruszyc :)

    nie doszkalam sie bo mi sie nie chce a ze od stycznia ide na macierzynskie to
    juz dni odliczam. czy i kiedy wroce, jeszcze nie wiem. wyjdzie w praniu.
  • violus73 20.11.09, 22:33
    A ja jesli pozwolicie bede wracac do tego watku po dobre rady, bo wlasnie
    zaczelam prace administratorki, a jestem troche jeszcze zielona w temacie:).
    Wlasnie zglebiam tajniki sage:)i mam nadzieje ze podolam.
    --
    Nasza Kochana Trojeczka
  • kingaolsz 21.11.09, 12:32
    Violus, gratuluje! Dasz rade!
    Ja nadal szukam , wrrr.
  • lucasa 21.11.09, 14:23
    Kinga, a jaka prace szukasz?
    A
  • kingaolsz 21.11.09, 15:00
    Na razie jakis admin assistant albo junior admin, ale nie mam szczescia. Chce
    zaczac poprostu jakas biurowa prace, zeby powoli wspiac sie wyzej. Niby szkola
    daje mi podstawy do starania sie o prace w ksiegowosci, ale ja nie widze siebie
    w tej branzy jednak ( choc te przedmioty ida mi najlepiej ;)).
    Na dzien dzisiejszy, kiedy na jedno ogloszenie o admin assistant potrafi byc
    nawet 1300 odpowiedzi to moja kandydatura ginie :( Na szczescie nie mam jeszcze
    noza na gardle.
  • lucasa 21.11.09, 15:04
    a szukasz tez na stronie jobcentre i w lokalnych gazetach?
    A
  • lucasa 21.11.09, 15:06
    poza tym na junior admin to pewnie z gory odrzucaja Twoje podanie,
    bo jestes za bardzo wyksztalcona...

    a prace temporary?
    A
  • kingaolsz 21.11.09, 15:34
    Aga, ja najrozniejsze strony sprawdzam, lacznie z reed, jobcentre, lokalne
    councile, housing assosiations ( tu bym najbardziej chciala sie zalapac ;)),
    jobs4mothers, i wiele innych. Rowniez jako temporary. Najchetniej wzielabym cos
    part-time, ale tego jest malo.

    Bylam w biurze karier na uniwerku i tam mi pani powiedziala, ze problem mam, bo
    utknelam w tzw. catch 22 - za wysokie wyksztalcenie, ale za male doswiadczenie i
    bede miec problem, zeby sie gdzies zalapac.
    A ja z kolei boje sie, ze startujac na wyzsze stanowiska wystawie sie na
    posmiewisko - wolalabym od dolu uczyc sie praktyki i piac do gory stopniowo.
  • kingaolsz 21.11.09, 15:35
    Ogolnie czekam na poprawe sytuacji na ryknu pracy po tej nieszczesnej recesji. W
    koncu przeciez musi byc lepiej, a do tego czasu oddaje sie szkole i rodzinie ;)
  • lucasa 21.11.09, 23:10
    kingaolsz napisała:

    > Aga, ja najrozniejsze strony sprawdzam, lacznie z reed, jobcentre,
    lokalne
    > councile, housing assosiations ( tu bym najbardziej chciala sie
    zalapac ;)),
    > jobs4mothers, i wiele innych. Rowniez jako temporary. Najchetniej
    wzielabym cos
    > part-time, ale tego jest malo.

    piszac o reed przypomnialas mi, ze mialam sie zapytac czy kiedys
    przeszlas sie do nich osobiscie, albo do innej agencji. ja jak
    szukalam pracy to prawie wszystkie te "interwiev" z agencjami to
    byla strata czasu. ale z mojego (i mojej bratowej) doswiadczenia
    wynika, ze jak sie ktos Toba w Reed zainteresuje, pozna osobiscie,
    (mi osoba z Reed poprawila CV i dala calkiem sesowne wskazowki na
    interview) to potem sam podsyla ogloszenia i nie trzeba wysylac na
    oferty ze strony internetowej jako osoba anonimowa... (w ogole
    uwazam, ze na stronie internetowej tylko te ogloszenia wystawione
    przez reed sa na 100% wiarygodne)...

    no i powodzenia!
    A
  • zezem_prosto_w_oczy 22.11.09, 13:19
    Nie zgodze sie z powyszym. Najbardziej renomowane agencje rekrutujace
    na stanowiska administracyjne sa na secsinthecity.com. Poza tym
    bardzo wiele ciekawych prac oferuje guardian na swojej stronie
    internetowej.W reed dominuja kiepsko platne recepcje za 18 K rocznie.
    Osobiscie polecam odwiedzenie jednej z lepszych agencji Page
    Personel.
    Agentki swietnie znaja rynek i udziela rad gdzie sie ewentualnie
    doksztalcic.
    Jesli chodzi o kryzys, to osobiscie i nie tylko, zetknelam sie z
    ukryta dyskryminacja na niektore stanowiska, gdzie British maja
    pierwszenstwo przed wszystkimi innymi niezaleznie od tego jak wypadlo
    interview i niezaleznie od kwalifikacji.
    Bylam na interview na stanowisko administratora w firmie, w ktorej
    pracuje znajoma. Mimo tego ze zapewniali mnie na i po interview ze
    jestem jednym z najsilniejszych kandydatow, wybrano kogos innego. Jak
    sie okazalo wybrano angielke, ktora przestala pracowac tam juz po
    miesiacu. Dlaczego? Nie dala rady. Liczyla na chillout a tymczasem
    praca okazala sie prawdziwa rough ride, gdzie trzeba bylo naprawde
    efektywnie wykonywac swoje obowiazki i szybko sie uczyc.
    Sa prace w ktorych angielska slimakowatosc nie zda egazminu, ani tez
    bezustanne branie sickow co ma czesto miejsce w przypadku
    brytyjskiego personelu administracyjnego.Ale zauwaza to tylko w
    prywatnych firmach i tylko wtedy kiedy mocno spadnie im produktywnosc
    pracy. Jak pracuja europejczycy mieli sie okazje juz przekonac, tylko
    zazdrosc i nacjonalizm, ktory jest specjalizacja tego narodu w
    okresie kryzysowym, jest powazna bariera dla wyksztalconych i
    wykwalifikowanych Polek w zdobyciu dobrze platnej pracy.
  • zezem_prosto_w_oczy 22.11.09, 13:21
    Page Personnel:

    www.pagepersonnel.co.uk/
  • lucasa 22.11.09, 15:18
    zezem_prosto_w_oczy napisała:

    > Nie zgodze sie z powyszym. Najbardziej renomowane agencje
    rekrutujace
    > na stanowiska administracyjne sa na secsinthecity.com. Poza tym
    > bardzo wiele ciekawych prac oferuje guardian na swojej stronie
    > internetowej

    znasz kogos, kto dostal prace z ogloszenia w Guardian?
    bo ja nie...
  • lucasa 22.11.09, 15:20
    zezem_prosto_w_oczy napisała:

    > Sa prace w ktorych angielska slimakowatosc nie zda egazminu, ani
    tez
    > bezustanne branie sickow co ma czesto miejsce w przypadku
    > brytyjskiego personelu administracyjnego.Ale zauwaza to tylko w
    > prywatnych firmach i tylko wtedy kiedy mocno spadnie im
    produktywnosc
    > pracy.

    to Twoj taki stereotyp czy uprzedzenie? ja pracuje w firmie
    prywatnej, gdzie w biurze 95% pracownikow to Anglicy, i jakos nie
    podzielam Twojego pogladu.
    A
  • zezem_prosto_w_oczy 23.11.09, 14:11
    Chyba mnie kolezanka nie zrozumiala. Ja tez pracuje w firmie prywatnej zalozonej
    przez Amerykanina.Mowa byla o obecnym kryzysie na rynku pracy i jaki to ma wplyw
    na rekrutacje Europejek na stanowiska administracyjne.
  • zezem_prosto_w_oczy 23.11.09, 14:15
    Sprobuj sie zwolnic i szukac lepszej pracy od tej, ktora w tej chwili wykonujesz
    to byc moze sie zrozumiemy.Obecnie odeszla od nas jedna z sekretarek, na jej
    stanowisko wplynelo jakies 130 podan (przychodza na moj email), z czego 50% to
    Europejki. Dyrektor wybral 4 ktore zaproszono na interview - z tego co
    zauwazylam, przyszly 4 angielki.Co ty na to?
  • zezem_prosto_w_oczy 23.11.09, 15:03
    A jesli chodzi o angielska slimakowatosc i opieszalosc w pracy to podam ci dwa
    przyklady:
    Szef dal mi i innej sekretarce expenses do rozliczenia; ona dostala biezacy
    miesiac; raptem 3 podroze, ja ubiegly miesiac 5 podrozy w 5 roznych krajach.
    Rozliczenie zajelo mi jakas godzine w Piatek, ona jest w polowie swoich dzis
    (jest Poniedzialek), probowalam zebrac je wszystkie i wyslac do centrum
    zwrotow.Tak jest prawie z wszystkim.
    Choc byc moze komus odpowiada praca w zwolnionym tepie i zaglebianie sie w
    tysiace nieistotnych bzdur zanim sie cokolwiek zrobi.Pracowalam kiedys na
    kontrakt w zespole w ktorych Anglicy stanowili 10%,reszta to byli Francuzi i
    Szwedzi. Praca byla przyjemnoscia i zespolowym przedsiewzieciem. Zaluje ze ten
    kontrakt sie skonczyl bo mialo sie poczucie dzialania w konkretnym celu za
    pomoca konkretncych srodkow i z pomoca konkretnych kompetentnych ludzi, ktorzy
    to Anglikom narzucili standardy pracy w ich wlasnym kraju (na ich z reszta korzysc).
    Drugi przyklad z innej branzy: mielismy wlamanie i zepsuto dwie pary drzwi,
    wejsciowe do budynku i wejsciowe do biura. Do tych pierwszych wezwano brygade,
    jak sie okazalo z Polskim majstrem na czele, do drugich dwoch anngielskich
    ciolow z japa otwarta przez 24 h. Pierwsi zrobili swoja robote w 2,5 godziny,
    drugim zajelo to jakies 7 + pol godzinne przerwy na cos tam co godzine.
    W sumie ciesze sie ze masz wciaz rozowy obraz angielskiego spoleczenstwa.Chyba
    za dlugo tu jestem i za dlugi czas spedzilam w innych krajach zeby miec taki
    sam.Coraz mniej mi sie tu podoba, a po zmianie rzadow w przyszlym roku,
    prawdopodobnie bedzie sie podobac jeszcze mniej.
  • lucasa 23.11.09, 19:28
    zezem_prosto_w_oczy napisała:

    > Sprobuj sie zwolnic i szukac lepszej pracy od tej

    dlaczego zwolnic? przewaznie szuka sie pracy, gdy sie jeszcze
    pracuje... a szukalam pracy wlasnie w zeszlym roku. wiec
    doswiadczenie mam. a z obecnej jestem zadowolona, wiec jednak warto
    sie przeniesc gdy cos (albo wiecej niz "cos" przeszkadza)...

    Dyrektor wybral 4 ktore zaproszono na interview - z tego co
    > zauwazylam, przyszly 4 angielki.Co ty na to?

    No, ale Ty przeciez dostalas prace, a Angielka (chyba?) nie jestes?
    ja w zeszlym roku bylam na 3 interview i dostalam 3 propozycje
    pracy? swiadczy to o czyms? to pewnie taki "positive
    discrimination"... coby wprowadzic troche mniejszosci do firmy...
    zdecydowalam sie na 4 prace, ale faktycznie, podan bylo mniej niz u
    Ciebie, bo tylko 60....
    aha, zeby nie bylo, Anglika nie jestem, nawet paszportu bryt nie
    mam...

    rozowego spojrzenia tez nie mam. ale nie lubie takiego uogolniania.
    jak moj maz nie dostanie pracy (ba! nie dostanie nawet zaproszenia
    na rozmowe!) - to oznacza ze jest kryzys, albo ma za male
    kwalifikacje, albo sie nie spodobalo jego cv, albo cokolwiek innego.
    jak naszego czarnoskorego znajomego nie zaprosza na rozmowe - to
    znaczy, ze w UK jest rasizm...
    A
  • gosiash 23.11.09, 23:48
    Zgadzam się z lucasa, co do tej dyskryminacji. Bo dokładnie tak
    sobie człowiek myśli, że jak nie wybiorą białego Brytyjczyka z
    dziada pradziada to kryzys, a jak ktoś ma inny akcent bądź kolor
    skóry to zaraz dyskryminacja. Co do asystentek i sekretarek to
    problemem może być też język i znajomość rynku. Co z tego, że
    Europejki może i są lepiej wykształcone i bardziej pracowite.
    Sekretarka musi dobrze znać język i znać realia danego kraju. I może
    czasami to nieszczęsne CV, czy list motywacyjny zawala sprawę. Przy
    dziesiątkach aplikacji na jedno stanowisko niestety, ale
    najdrobniejsze potknięcia językowe w CV mogą przeważyć szalę.
    A do Kingi - co stracisz jak zaaplikujesz na wyższe stanowisko?
    Najbardziej się boisz, że Cię przyjmą i się ośmieszysz bo sobie nie
    poradzisz. Dobrze zrozumiałam? Przede wszystkim uwierz w siebie i
    nie zakładaj od razu, że sobie nie poradzisz. A nawet jakby doszło
    do najgorszego i nie przedłużą Ci kontraktu. To co z tego.
    Przynajmniej będziesz wiedziała jak to od środka wygląda i będziesz
    się mogła lepiej przygotować w przyszłości. Właśnie dlatego, że nie
    masz noża na gardle masz lepszy start. Aplikuj na stanowiska, które
    Cię interesują, a nie takie poniżej, bo czasami wcale nie tak łatwo
    awansować i możesz zostać szarą myszką w administracji, bo będziesz
    się bała, że sobie nie poradzisz, albo nie będzie tak szybko
    możliwości awansu.
  • golfstrom 24.11.09, 00:28
    Przepraszam, dziewczeta, ale porownywanie szukania pracy nawet rok temu a teraz to lekkie nieporozumienie
    www.statistics.gov.uk/cci/nugget.asp?ID=12
    Radzicie starac sie o stanowiska powyzej kwalifikacji zapominajac przy tym, ze obecnie o te same stanowiska bija sie ludzie ze znacznie wyzszymi kwalifikacjami i to z nimi Kinga lub ja konkurujemy. A obecnie firmy wola wziac kogos overqualified, bo wiedza, ze zmiana pracy nie jest tak latwa jak rok czy dwa lata temu.
    To po pierwsze.

    Po drugie, mam bardzo dobre CV sprawdzane przez kilka niezaleznych osob, jesli trzeba je przemodelowac na potrzeby konkretnego pracodawcy to to robie. Bledy zdarza mi sie widziec w listach przysylanych mi przez potencjalnych pracodawcow.

    Po trzecie kiedy rozmawiam z autochtonami na temat obecnej sytuacji na rynku, wiekszosc z nich mowi, ze najczesciej stanowiska sa obsadzone zanim proces rekrutacyjny sie odbedzie. Mowie tu o stanowiskach administracyjnych, ktore - nie oszukujmy sie - nie sa waska specjalizacja (nawet jesli wezmiemy pod uwage medical czy legal secretary) i ich podaz jest znacznie mniejsza w stosunku do popytu. Rozmawialam dzis z opiekunka mojego dziecka i ona powiedziala to samo, mimo ze jej firma jest jak najbardziej prywatna. Niejednokrotnie formalna rekrutacja to pic na wode.

    Po czwarte, nawet jesli juz firma chce zatrudnic kogos z zewnatrz, to momentami decyduja niuanse, zwykla chemia miedzyludzka lub konwenans. Rozmowa kwalifikacyjna to pokaz tylko i wylacznie umiejetnosci prowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej. Na jednej z rozmow zapytano mnie jaki jest moj stosunek do data entry, na co odpowiedzialam, ze nie jest to moj ulubiony zakres obowiazkow, ale jestem w stanie go wykonac, ba, na tescie, ktory robilam tuz przed rozmowa wylapalam blad, mimo ze nie na tym polegalo zadanie (a przynajmniej nie o to prosila instrukcja). Kiedy zadzwonilam z prosba o feedback, powiedziano mi, ze wypadlam niezwykle profesjonalnie, udzielilam pozadanych odpowiedzi na wszytkie pytania, poza jednym - tym o data entry. No i oni, kiedy maja do wyboru dwie profesjonalne osoby, z ktorych jedna nie lubi data entry, a druga podchodzi do data entry z entuzjazmem (sic!), to oni oczywiscie wybiora te druga. Jaki z tego wniosek? Moja technika odpowiedzi na pytania byla slaba.

    Bron Boze nie chce zniechecac Kingi - w koncu mam sygnaturke, jaka mam, bo w nia wierze.
    Kinga - nie wiem, co studiujesz i ile Ci zostalo, ale szanse na prace dla graduates sa znacznie lepsze, a jesli boisz sie o doswiadczenie, zacznij sie rozgladac za stazami. Kiedy ta pie&*%$#a recesja minie bedziesz miec doskonala karte przetargowa - poswiecilas czas na odchowanie dzieci, ale rownoczesnie zdobylas formalne wyksztalcenie i teraz wracasz na rynek pracy.
    Czego Tobie i sobie zycze, amen.
    --
    God loves a trier.
  • lucasa 24.11.09, 11:09
    Golfstrom, ze jest gorzej to wiem - teraz moj maz szuka pracy, tyle,
    ze bardziej specjalistycznej. tyle, ze takich "specjalistow" jak on
    jest teraz na peczki...

    zgadzam sie z tym, ze rozmowa kwalifikacyjna to glownie umiejetosc
    prowadzenia rozmowy. wiec w przypadku jednej osoby bedzie to dzialo
    na korzysc w przypadku drugiej - na niekorzysc. ale i tak odrobiny
    szczescia potrzeba. ale moze tez i dlatego obecnie w wiekszosci firm
    jest 6mczy okres probny. bo pol roku to jednak sporo aby sie
    przekonac czy osoba tylko dobrze wypadla, czy faktycznie dobrze
    pracuje.

    co do fikcyjnych rekrutacji, ja (moze naiwnie) wierze, ze np. w
    instytutcjach czyli nhs, urzedy miejskie i generalnie budzetowka
    maja procedury, ktorych musza przestrzegac.

    powodzenia, nie wiedzialam, ze szukasz pracy!
    A
  • golfstrom 24.11.09, 11:28
    Dziekuje za dobre slowo :)

    Niestety, szukam, ale chyba zdecyduje sie na opcje typowo studencka, czyli wezme cokolwiek, co daje mi pieniadze, zeby zaplacic za studia.

    Obawiam sie, NHS i councile nie sa od tego wolne. W tym przypadku mam wiarygodne, choc nieformalnie zdobyte wiadomosci. Procedury procedurami, ale okazuje sie, ze nie tylko Polak potrafi.

    Zabawne jest to, ze - o ile dobrze pamietam - jedna z rzeczy, w ktore polski biznes bardzo mocno uwierzyl, jest wydajnosc pracy. Stad w Polsce styl zarzadzania polegajacy glownie na strzelaniu z bata.

    Im dluzej tu jestem, tym bardziej smiac mi sie chce z polskiego powiedzenia "na zachodzie to nie do pomyslenia". Co nie zmienia faktu, ze wole pracowac tu, niz w Polsce :)
    --
    God loves a trier.
  • golfstrom 24.11.09, 11:33
    A, noi zapomnialam napisac, ale cale szczescie jest w tym watku zwyczaj pisania dwoch postow ;))

    Nie wiem, co robi Twoj maz, ale niech zajrzy na te strone
    www.cambridgenetwork.co.uk/vacancies/
    Ponadto jesli jest bez pracy, niech zajrzy na strone Cranfield Uniwersity. Oni dostali od rzadu pieniadze na krotkie kursy dla osob bez pracy. Nie wiem, czy sa jeszcze miejsca, ale sprobowac zawsze warto.
    www.cranfield.ac.uk/short/?cid=promobutton
    Jesli kurs jest w ofercie, info jest w opisie kursu.

    Slowa pokrzepienia dla meza :)
  • lucasa 24.11.09, 12:15
    dzieki za linki,
    maz skladal podanie o jedna prace w Cranfield - super warunki i
    wszystko super oprocz tego, ze musialby miec prawo jazdy (a nie
    moze). i tak samo bylo w przypadku innych interesujacych ofert -
    musi miec taka, gdzie dojedzie autobusem lub pociagiem.
    no nic, poki co noza na gardle nie mamy.
    a pokrzepienie do dla mnie a nie dla meza :), bo w naszym domu to ja
    sie martwie :))
    A
  • golfstrom 24.11.09, 12:29
    > musi miec taka, gdzie dojedzie autobusem lub pociagiem.

    hahaha, witaj w klubie :D

    BTW Wiesz, ze jest calkiem sprawne polaczenie Bedford - MK?
    --
    God loves a trier.
  • lucasa 24.11.09, 12:48
    golfstrom napisała:

    > > musi miec taka, gdzie dojedzie autobusem lub pociagiem.
    >
    > hahaha, witaj w klubie :D
    >
    > BTW Wiesz, ze jest calkiem sprawne polaczenie Bedford - MK?

    wiem, czasami jak jade do MK to ciagne sie za tym sprawnym
    polaczeniem, ktorego nijak nie mozna wyprzedzic :)

    poza tym teraz moj maz dojezdza do MK pociagiem, ale do Woburn Sands
    i akurat z ta lokalizacja to super sie zlozylo.
    A
  • gosiash 24.11.09, 13:27
    Ja nie mówię , żeby startować na stanowiska powyżej kwalifikacji.
    Kinga napisała, że ma wykształcenie i kwalifikacje na inne
    stanowisko, ale się boi, więc woli zacząć od sekretarki. Postawcie
    się na stanowisku rekrutującego. Ma przed sobą CV osoby która
    skończyła jakąś tam szkołę średnią, gdzieś tam pracowała dorywczo
    parę godzin w biurze na zlecenie, a drugie CV to osoba po studiach
    bez doświadczenia. Chyba same przyznacie, że wybrałybyście tą
    pierwszą osobę. Raczej niechętnie zatrudnia się osoby o zbyt
    wysokich kwalifikacjach. Zwłaszcza jeżeli zatrudniana osoba ma
    wyższe kwalifikacje od osoby zatrudniającej.
    Z tym dobrze napisanym CV też jak widać miałam rację, bo zaowocowało
    zaproszeniem na rozmowę. Jest tu pewnie sporo młodych osób, które
    żyją w świecie ideałów, więc może zdradzę pewną oczywistość. Na
    rozmowie kwalifikacyjnej mówi się to czego chcą od nas usłyszeć, a
    nie to co tak na prawdę myślimy. I każda taka rozmowa kwalifikacyjna
    to sukces, bo nawet jak nie otrzymamy propozycji pracy to jest to
    świetna okazja, żeby sobie takie rozmowy kwalifikacyjne poćwiczyć.
    Może więc czasami warto pominąć na CV wyższe wykształcenie jak się
    aplikuje na stanowisko recepcjonistki/sekretarki a skupić się tylko
    na tym co się na takim stanowisku przydaje i wpisywać nawet takie
    'głupoty', że było się w szkole sekretarzem klasowym i organizowało
    wycieczki szkole, bo jest to jednak dowód na jakiekolwiek
    doświadczenie. Można też np. powiedzieć, że jest się osobą niezwykle
    zorganizowaną i wszelkie dokumenty domowe (rachunki, pisma, itd.) są
    pięknie posegregowane, a w komputerze ma się bazy danych na każdą
    okazję. Jak się nie ma doświadczenia konkretnie z biura to po prostu
    trzeba wyciągać co się da, żeby udowodnić że ma się umiejetności i
    zainteresowania sekretarskie. Uwierzcie mi nikt nie chce zatrudniać
    osoby, która po miesiącu będzie się starała zmienić stanowisko.
  • golfstrom 24.11.09, 20:39
    W takim razie, gosiah, zle Cie zrozumialam.

    Co do rekarutacji zgadzam sie w kilku punktach - podchodze do kazdej rozmowy jako do darmowego szkolenia, staram sie wyciagac pozytywne wnioski z niepowodzen itd. Ale nie da sie ukryc, ze rekrutacja to proces nieco... schizofreniczny.

    Pokaz, ze jestes ambitna (bo firma lubi widziec potencjal) ale nie za bardzo bo po pierwsze pracodawca pomysli, ze szybko sie znudzisz a po drugie manager poczuje sie zagrozony Twoja ambicja.

    Tak, wszyscy wiemy, ze na rozmowie nie mowi sie prawdy, bo nie tego chca pracodawcy. Potem ci sami pracodawcy jezdza na bardzo drogie szkolenia, na ktorych specjalisci od HR objawiaja im jako szokujacy fakt, iz 60% kandydatkow klamie w CV i na rozmowach kwalifikacyjnych.

    Hmmm...
    --
    People who say they sleep like a baby usually don't have one.
    LEO J BURKE
  • zezem_prosto_w_oczy 25.11.09, 11:08
    Golfstrom napisala:"Przepraszam, dziewczeta, ale porownywanie
    szukania pracy nawet rok temu a teraz to lekkie nieporozumienie
    www.statistics.gov.uk/cci/nugget.asp?ID=12
    Radzicie starac sie o stanowiska powyzej kwalifikacji zapominajac
    przy tym, ze obecnie o te same stanowiska bija sie ludzie ze znacznie
    wyzszymi kwalifikacjami i to z nimi Kinga lub ja konkurujemy. A
    obecnie firmy wola wziac kogos overqualified, bo wiedza, ze zmiana
    pracy nie jest tak latwa jak rok czy dwa lata temu.
    To po pierwsze.

    Po drugie, mam bardzo dobre CV sprawdzane przez kilka niezaleznych
    osob, jesli trzeba je przemodelowac na potrzeby konkretnego
    pracodawcy to to robie. Bledy zdarza mi sie widziec w listach
    przysylanych mi przez potencjalnych pracodawcow.

    Po trzecie kiedy rozmawiam z autochtonami na temat obecnej sytuacji
    na rynku, wiekszosc z nich mowi, ze najczesciej stanowiska sa
    obsadzone zanim proces rekrutacyjny sie odbedzie. Mowie tu o
    stanowiskach administracyjnych, ktore - nie oszukujmy sie - nie sa
    waska specjalizacja (nawet jesli wezmiemy pod uwage medical czy legal
    secretary) i ich podaz jest znacznie mniejsza w stosunku do popytu.
    Rozmawialam dzis z opiekunka mojego dziecka i ona powiedziala to
    samo, mimo ze jej firma jest jak najbardziej prywatna.
    Niejednokrotnie formalna rekrutacja to pic na wode.

    Po czwarte, nawet jesli juz firma chce zatrudnic kogos z zewnatrz, to
    momentami decyduja niuanse, zwykla chemia miedzyludzka lub konwenans.
    Rozmowa kwalifikacyjna to pokaz tylko i wylacznie umiejetnosci
    prowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej. Na jednej z rozmow zapytano mnie
    jaki jest moj stosunek do data entry, na co odpowiedzialam, ze nie
    jest to moj ulubiony zakres obowiazkow, ale jestem w stanie go
    wykonac, ba, na tescie, ktory robilam tuz przed rozmowa wylapalam
    blad, mimo ze nie na tym polegalo zadanie (a przynajmniej nie o to
    prosila instrukcja). Kiedy zadzwonilam z prosba o feedback,
    powiedziano mi, ze wypadlam niezwykle profesjonalnie, udzielilam
    pozadanych odpowiedzi na wszytkie pytania, poza jednym - tym o data
    entry. No i oni, kiedy maja do wyboru dwie profesjonalne osoby, z
    ktorych jedna nie lubi data entry, a druga podchodzi do data entry z
    entuzjazmem (sic!), to oni oczywiscie wybiora te druga. Jaki z tego
    wniosek? Moja technika odpowiedzi na pytania byla slaba.

    Bron Boze nie chce zniechecac Kingi - w koncu mam sygnaturke, jaka
    mam, bo w nia wierze.
    Kinga - nie wiem, co studiujesz i ile Ci zostalo, ale szanse na prace
    dla graduates sa znacznie lepsze, a jesli boisz sie o doswiadczenie,
    zacznij sie rozgladac za stazami. Kiedy ta pie&*%$#a recesja minie
    bedziesz miec doskonala karte przetargowa - poswiecilas czas na
    odchowanie dzieci, ale rownoczesnie zdobylas formalne wyksztalcenie i
    teraz wracasz na rynek pracy.
    Czego Tobie i sobie zycze, amen. "


    Amen. Brawo. Kropka. O to mi chodzilo. Zdania na temat dyskryminacji
    nie zmienie jednak z przyczyn nizej podanych.


    -Pracuje tu juz 4 lata a 4 lata temu o prace bylo latwo jak nigdy a
    wiec niezrozumienie ze strony lucasy,
    -Moj angielski jest lepszy niz niejednego pracowanika tej firmy na
    stanowisku analitycznym (jestem po wszystkich mozliwych papierach
    jezykowych i kursie dla sekretarek prowadzonym przez Soutersa)
    -Zaden czarny nie utrzymal sie w tej firmie dluzej niz 2 miesiace
    -Moj slowacki kolega bankier wlasnie stracil prace a na jego miejsce
    posadzono brytola z otwarta 24 na dobe geba.

    Podobna historia w artykukle nizej:
    wiadomosci.onet.pl/1586437,2678,kioskart.html
    Przykro mi ale z obserwacji srodowiska firm pokroju tej, w ktorej
    pracuje (firma finansowa, zlokalizowana w dzielnicy Mayfair),ukryte;
    rasizm, nacjonalizm i dyskryminacja powodowana strachem przed
    konkurencja sa na porzadku dziennym.
  • steph13 25.11.09, 23:02
    > Przykro mi ale z obserwacji srodowiska firm pokroju tej, w ktorej
    > pracuje (firma finansowa, zlokalizowana w dzielnicy
    Mayfair),ukryte;
    > rasizm, nacjonalizm i dyskryminacja powodowana strachem przed
    > konkurencja sa na porzadku dziennym.


    WSPANIALE! Chyba przesle do Private Eye, oni kochaja takie
    prostackie analizy autorstwa pseudo fachowcow.
    A swoja droga, jak ten wspanialy kraj radzil sobie zanim ty i
    rzesze tobie podobnych ekspertow zasilily wielkodusznie jego rynki
    pracy????????

  • vierablu 04.12.09, 01:26
    > A swoja droga, jak ten wspanialy kraj radzil sobie zanim ty i
    > rzesze tobie podobnych ekspertow zasilily wielkodusznie jego rynki
    > pracy????????

    Hmmm... a kiedyz to ostatnio ten wspanialy kraj obywal sie bez taniej
    sily roboczej, zasilajacej jego rynki pracy? 'Ostatnio' t jak nie
    emigranci, to kolonisci albo niewolnicy...

    --
    =^..^= vierablu
  • kaha_org 25.11.09, 23:18
    w tym momencie szukam pracy w branzy finansowej, nie widze ZADNYCH oznak
    dyskryminacji, wrecz stwierdzam, ze moja narodowosc i gotowosc do zmian,
    dodatkowego wysilku dziala na plus..
    wszystko wskazuje na to, iz dostane pierwsza prace, na ktora aplikowalam.

    Porownujac do Polski nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze jest tu jakikolwiek
    kryzys. A zwalanie problemow z praca na swoja narodowosc jest jak dla mnie po
    prostu lenistwem i szukaniem latwej wymowki :-/
  • golfstrom 26.11.09, 11:41
    A zwalanie problemow z praca na swoja narodowosc jest jak dla mnie po
    > prostu lenistwem i szukaniem latwej wymowki :-/

    Nie ma to jak zwalczac jeden stereotyp innym stereotypem.

    --
    People who say they sleep like a baby usually don't have one.
    LEO J BURKE
  • kaha_org 26.11.09, 15:46
    golfstrom napisała:

    > A zwalanie problemow z praca na swoja narodowosc jest jak dla mnie po
    > > prostu lenistwem i szukaniem latwej wymowki :-/
    >
    > Nie ma to jak zwalczac jeden stereotyp innym stereotypem.
    >
    Wiesz, pracowalam w Anglii w naprawde roznych miejscach, branzach, wsrod roznych
    ludzi i nigdy nie mialam do czynienia, by ktos dyskryminowal Polakow tu. Wrecz
    bylo odwrotnie - zazwyczaj wzbudzalam zainteresowanie - czy to na rozmowach czy
    w trakcie pracy..

    Nie wierze, ze w jakiejs branzy bedziemy dyskryminowani ze wzgledu na
    narodowosc. Jesli w danym miejscu uslysze NIE, pojde do innego. Zmienie miejsce
    zamieszkania, jesli to problem z regionem. Przekwalifikuje sie, jesli trzeba bedzie.

    O takie latwe wymowki mi chodzi - nie wierze, ze ktos nie moze dostac pracy
    tylko dlatego, ze jest Polakiem.
  • golfstrom 26.11.09, 21:50
    Ja nie twierdze, ze nie moge dostac pracy bo jestem Polka, ale powiem Ci, ze
    mnie zabodlo, ze tlumaczysz np. moja sytuacje lenistwem.

    A w swoich wczesniejszych postach odnioslam sie raczej do idealistycznej wizji
    procesu rekrutacyjnego, opartej na wierze, iz wszystko jest jasne, klarowne i wg
    zasad fair play.

    --
    In Heaven, the English greet you, the French do the cooking, the Italians
    provide the entertainment, the Germans organise it all. In Hell, the French
    greet you, the English do the cooking, the Germans provide the entertainment,
    the Italians organise it all.
    Richard Thompson
  • ilonka45 14.12.09, 10:51
    Twoj angielski jest taki rewelacyjny 4 latach pobytu???
    hahahahahaha, na twoim miejscu zapisalabym sie na kurs dobrego
    wychowania, bo z takim rasistowskim podejsciem i brakiem szacunku
    (czarny, brytol) daleko nie zajdziesz.
  • ilonka45 14.12.09, 09:58
    Zazdrosc i nacjonalizm rzuca sie w oczy w twoich wypowiedziach, acha
    i pisze sie Angielka, nienawidze szufladkowania. Nie dziwie sie, ze
    z takim podejsciem nie masz pracy.
  • ilonka45 14.12.09, 11:05
    moje komentarze do zezem_ prost_ w oczy
  • aotearoa 25.11.09, 17:50
    niezle:)
    Juz mialam sie pytac jak ten Konkretny Biznesmen chce to
    zakwaterowanie i wydatki (ubraniowo-kosmetyczne) zaksiegowac, ale
    patrzac na adres email oraz znajomosc geografii (region:
    malopolskie, miejsce: Warszawa:) to wydaje mi sie ze on liczy na
    same zdjecia sylwetki :)
    Zastanawiam sie tylko czemu sie tak chlopak ogranicza i otwarcie nie
    doda ze sylwetka ma byc W BIELIZNIE.
  • e-vil 02.12.09, 16:55
    tak czytam sobie wasze posty i zastanawia mnie jedno..

    Od jakiegoś czasu próbuję się wbić na stanowisko 'office assistant' i ostatnio
    trafiła mi się firma, która zajmuje się ogrzewaniem podłogowym. Pomyślałam
    fajnie, bo akurat ja m.in. o tym pracę magisterską pisałam (tak jestem po
    polibudzie). Doświadczenie biurowe też mam.. co prawda nie wieloletnie, ale
    jest.. Myślałam, że chociaż na rozmowę zaproszą.. ale ciąglę ten sam tekst, że
    byłam unsuccessful.
    Dziewczyny pisały, że nie warto przyznawać się do wyższego wykształcenia..
    naprawdę? Czy może po prostu moja oferta była zbyt słaba, bo od prawie 5 lat
    zasuwam w pracy, która nijak się ma do pracy biurowej?
  • aviel 03.12.09, 14:29
    witaj, jestem po Akademii, pracowalam w administracji panstwowej przez 16 lat
    (tylko jedna praca w PL, szczesciara ze mnie), pierwsza prace jaka dostalam w UK
    byl technik laboratoryjny, oczywiscie na rozmowie przedstawilam opinie sluzbowa
    i moje dyplomy :)
    przyjal mnie choc bylo kilkunastu innych angielskich kandydatow. Z pracy
    zrezygnowalam na rzecz pracy biurowej i ponownie przedstawilam wszystkie
    dokumenty, ktore posiadalam, prace dostalam.
    konkludujac, raczej optowalabym za drugim argumentem, ktory przedstawilas.
    Pamietam jak o prace w lab ubiegala sie manikurzystka, i powszechny chichot jaki
    wzbudzila.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • nelly.rose 28.12.09, 13:36
    Od poczatku pazdzienika chodze na rozmowy kwalif. i nadal nie mam
    pracy. Bylam juz moze na 7-8 rozmowach. Stanowiska glownie Office
    Administrator, Export Clerk, Import Administrator itp.
    Nie mam ang. doswiadczenia jesli chodzi o prace biurowa. Przez ponad
    3 lata pracowalam tu jako opiekunka.
    Zapraszaja mnie na rozmowy i... na tym sie konczy.
    Mozliwe, ze nie odpowiada im moj angielski. Co prawda mam FCE zdane
    w grudniu 2008, ale jedna babka w feedback uzasadnila, ze moj
    angielski jest poor verbal. :( Inni uzasadniali, ze mieli
    kandydatow, ktorzy bardziej odpowiadali im doswiadczeniem.
    Juz nie mam pomyslu jak szukac pracy, trace zapal.
    Tak bardzo chcialam pracowac w tej branzy.
  • golfstrom 28.12.09, 22:22
    Jesli Cie na to stac, sprobuj sobie znalezc jakas prace w ramach wolontariatu. Moze byc nawet na kilka godzin w tygodniu, ale dzieki temu niejako udowodnisz, ze jestes w stanie to robic. A dodatkowo ktos z firmy bedzie mogl wystawic Ci referencje.

    Tutaj
    www.do-it.org.uk/
    mozesz znalezc oferty ze swojego refionu. Na poczatku po prostu wpisz swoj kod pocztowy. Kiedy przeniesie Cie na nastepna strone, mozesz zawezic poszukiwania do administracji.

    Utrata zapalu jest calkiem normalna, wydaje mi sie - ja przynajmniej okresowo przechodze przez takie fazy intercji. Wazne, zeby znalezc sposob na wydobywanie sie z tego.

    Jesli chcesz podszlifowac angielski, to moze po prostu wiecej czytaj, wiecej sluchaj (np. radia) i zapisz sie do jakiejs grupy np. hobbystycznej.

    Powodzenia :) Kiedys sie musi udac. Najwazniejsze, to nie dac sie zniechecic :)
    --
    What the British say: I'll bear it in mind.
    What the British mean: I will do nothing about it.
    What foreigners understand: They will probably do it.
  • nelly.rose 29.12.09, 18:46
    Dzieki, Golfstrom.
    Przejrzalam ta stronke, niestety nie ma w mojej okolicy nic
    ciekawego, niewiele jest admin job. Moglabym wziac cokolwiek, ale
    musialabym dojezdzac, a to troche kosztuje. Biorac pod uwage, ze
    wlasnie zabrali mi JSA to nie jest dobry pomysl.

    Ja juz od 2 miesiecy chodze na training dot. szukania pracy z People
    Serve. Co prawda tylko 12 godzin tygodniowo, ale training obejmuje
    az 26 tygodni.

    Mam nadzieje, ze wkrotce znajde prace :)
  • nelly.rose 25.01.10, 18:10
    Od jakiegos czasu pracuje. Znalazlam prace w dobrej firmie na
    stanowisku Export Clerk. Jestem bardzo zadowolona :)
  • golfstrom 28.01.10, 22:37
    Gratulacje :) To ja tez sie pochwale, ze w poniedzialek ide do pracy :))
  • nelly.rose 29.01.10, 20:45
    Gratuluje :)
    Zaczynaja zatrudniac, a to znak, ze recesja puszcza!
  • aniaheasley 18.01.10, 21:47
    Na pewno czesc z Was sie zniesmaczy spamem, ale mam obecnie jeszcze
    ciepla oferte pracy biurowej od mojego dlugoletniego klienta. Firma
    jest w Londynie, w Elephant & Castle. Maja slabosc do Polakow, bo
    jedna z ich fabryk miesci sie w Polsce. Zatrudniaja wielu Polakow na
    roznych stanowiskach, od kierowcow samochodow dostawczych po wlasnie
    stanowiska biurowe. Wklejam ogloszenie, w tym pare slow od
    pracodawcy. Prosze o kontakt na info@aniaspoland.com

    Z tego co tutaj czytam to mysle, ze wiele z Was byloby odpowiednimi
    kandydatkami.

    Kompetentna i doswiadczona osoba do pracy biurowej, Londyn,
    Elephant&Castle
    Poszukujemy osobe do pracy w biurze w firmie zajmujacej sie
    projektowaniem, produkcja i sprzedaza luksusowych przedmiotow
    dekoracyjnych. Firma jest znana marka, jej wyroby sa do nabycia w
    wielu butikach i domach towarowych w UK.

    Ponizej email od dyrektora firmy, z ktorym moja firma wspolpracuje w
    zakresie rekrutacji od 2004 roku:

    We are looking for a very capable and very experienced person, so
    ideally somebody mature with several years experience, with very
    good written and spoken English - properly bilingual really, to work
    in the Purchasing Dept.

    This person needn't have any experience in design (though would be
    wonderful if she had; as we design about half of our 5000-item
    range) but at least should have an eye for detail - in other words
    definitely not a mere clerk. Good salary accordingly, depending on
    qualifications and experience.

    Most likely this person would have a degree -as so many Poles in
    this country have anyway.





    --
    Ania's Poland
  • aniaheasley 04.02.10, 14:02
    Jedna osobe przyjeli, poszukuja jeszcze jednej, te same wymagania.
    --
    Ania's Poland
  • aniaheasley 04.05.10, 14:10
    Jak powyzej, znowu szukam osoby do biura dla tej samej firmy, tym
    razem poczatkowo na 9-12 miesiecy - zastepstwo na okres urlopu
    macierzynskiego.



    --
    Ania's Poland
  • myshen82 17.02.10, 13:44
    Czesc dziewczyny,

    Ah, jak ja was dobrze rozumiem...
    Jestem w Londynie od niespelna roku i na razie pracuje jako recepcjonistka na
    uniwersytecie. Znalezienie pracy zajelo mi dobre 3 miesiace - wyslalam ponad 100
    podan na rozne stanowiska (glownie uniwersytety: admissions i administracja)...
    mialam dwie rozmowy o prace i dostalam obie, ale wybralam prace lepiej platna.
    Po poczatkowej radosci z faktu ze mam prace przyszla frustracja, bo praca jest
    nudna, niczego sie nie ucze i mam wrazenie ze nikt nie szanuje tego co robie...
    Po rozmowach z moja szefowa zlozylam podanie o prace na innym stanowisku - nie
    do konca to, co bym chciala robic, ale zawsze jakies nowe doswiadczenie i wiecej
    kasy, heheh. Docelowo chcialabym pracowac w admissions albo wlasnie w
    administracji, ale nie mam za bardzo doswiadczenia administracyjnego (mam
    wrazenie ze wkopalam sie w jakis Catch 22, bo mam glownie doswiadczenie w
    customer service)... z drugiej strony nie bardzo rozumiem czego oni oczekuja
    kiesy pisza o tym doswiadczeniu... Mam wrazenie ze szybko bym wszystko
    podlapala, ale jak o tym przekonac pracodawce?
    Eh... na razie ciesze sie na ta nowa prace i mam nadzieje ze uda mi sie tu
    zaczepic.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich szukajacych i lacze sie w bolu (jesli macie tak
    nudna prace jak ja!)
    --
    "Marysiu! Przecież mówiłem Marysi!!! Pięć kilogramów cukru do siatki i do domu,
    do domuuuuuuu!!!!!!!"

    aotearoa blog
  • golfstrom 17.02.10, 22:49
    Jesli chcesz pracowac w admissions albo w administracji to moze zacznij od dokladnego przeanalizowania opisu stanowiska i kandydata.

    Te wymagania sa czesto bardzo formalne: np. NVQ w jakiejs dziedzinie, a czasem brzmia jak maslo maslane ale odnosza sie do konkretnej umiejetnosci.

    Takim tradycyjnym przykladem jest pytanie o organizacje zadan (czyli prioritising). No coz, na zdrowy chlopski rozum odpowiedz jest bardzo prosta - no normalnie sobie organizuje zadania, co jest pilne to trzeba zrobic najpierw, co jest mniej pilne moze poczekac.
    Tymczasem wystarczy ja ubrac w bardziej zgrabny garnitur i powiedziec, ze organizujesz swoja prace wg kategorii wazne/pilne. Jesli zadan jest bardzo duzo, to po prostu stosujesz matryce i np. uzywasz do tego karteczek post-it. (NB To samo mozesz tez robic w outlooku oszczedzajac przy tym papier :))

    Polecam rowniez zrobienie sobie kilku in-tray tests (nie wiem, jak to nazywaja nasi specjalisci od rekrutacji) - przyklady mozna znalezc w sieci.

    Wracajac do NVQ - w zeszlym roku zrobilam na OU kurs Introduction to business studies, ktory jak sie okazalo, liczy sie jako NVQ Lvl3 in business administration.
    Jesli nawet nie bedziesz miec doswiadczenia, to po takim kursie bedziesz miec wiedze teoretyczna.
    Poza tym wiekszosc formularzy zgloszeniowych jest tak skonstruowana, ze np. zostawienie tabelki professional development/recent courses bez ani jednego wpisu (jesli nie jest sie swiezym absolwentem uniwerku) po prostu zle wyglada.

    Jestes w komfortowej sytuacji, ze masz prace wiec stac Cie na nauke. Jesli nie masz teraz innych zobowiazan typu dzieci, to masz jeszcze lepsze warunki do podniesienia kwalifikacji.
    Poza tym masz prace w organizacji, w ktorej jest szansa na awans - nawet jesli Twoja praca Cie nudzi i czujesz, ze stac Cie na wiecej, to pokaz sie od jak najlepszej strony. Powiedzmy sobie sczerze - recepcjonistka stoi dosc nisko w rankingu prestizowych zawodow, choc rownie szczerze mozemy sobie powiedzec, ze to dosc wazna funkcja, co latwo zauwazyc, kiedy sie trafi na zla recepcjonistke.
    Mozesz sie czuc niedoceniana, ale nie warto tego okazywac calemu swiatu (choc oczywiscie nie wiem na 100% ze tak robisz).
    Ostatecznie Twoja szefowa bedzie Ci musiala wystawic referencje a Twoja przyszla rekruterka prawdopowodnie mija Cie codziennie rano.


    Powodzenia :)
  • myshen82 18.02.10, 14:24
    Hej Golfstrom, dzieki za odpowiedz.

    Oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego, ze praca recepcjonistki jest na samym dole
    'drabinki' :) Wzielam ta prace z paru powodow: przeprowadzka z Nowej Zelandii do
    Londynu skutecznie pozbawila mnie wszystkich oszczednosci i nie moglam marudzic,
    recesja szalala, praca wydawala sie ciekawsza niz jest (na papierze, hahaha) i
    lepiej platna niz inne podobne stanowiska...
    Wychodze z zalozenia ze skoro podpisalam kontrakt i dostaje za swoja prace
    pieniadze pracuje sumiennie i uczciwie i nie jecze :) (a przynajmniej nie w
    pracy - jecze mezowi jak gotujemy obiad :D
    Niemniej jednak wspomnialam mojej szefowej, ze chcialabym sie rozwijac i ze nie
    czuje zeby moje umiejetnosci byly wykorzystane - wydaje mi sie ze ona docenila
    moja uczciwosc i dlatego zaproponowala mi inne stanowisko. Wydaje mi sie ze jak
    skoncze ten nowy kontrakt mam szanse wskoczyc wyzej (to jest duuzy uniwersytet i
    caly czas pojawiaja sie ogloszenia z praca). Wydaje mi sie ze jesli sie sprawdze
    i pokaze im ze jestem dobrym, sumiennym pracownikiem ktory szybko sie uczy beda
    chcieli mnie zatrzymac :)
    Jesli chodzi o admissions to wiekszosc ogloszen na jakie odpowiadalam byla malo
    konkretna jesli chodzi o wymagania (glownie doswiadczenie, zazwyczaj widzi sie w
    tych ogloszeniach cos w stylu: wyksztalcenie wyzsze, doswiadczenie w
    administracji) - do kazdego podania zawsze dolaczam taki supporting statement w
    ktorym szczegolowo pisze jak spelniam ich wymagania, ale dopiero niedawno
    przyszlo mi do glowy zeby traktowac ich jak idiotow i pisac oczywistosci w
    stylu: I have great organisational skills, I frequently use MS Outlook Calendar
    and Tasks to organise and prioritise my work. I also make sure all my computer
    folders are updated and in order, ble ble...
    Uff. Rozpisalam sie.
    Mysle ze najwiekszy moj problem to fakt ze nie wiem co tak naprawde chcialabym
    robic... Strasznie mnie to frustruje, mam wrecz wrazenie ze zmarnowalam 5 lat na
    studia (anglistyka), ktore tak naprawde niewiele mi daly (chociaz oczywiscie nie
    moglam przewidziec, ze nie bede mieszkala w Polsce :D.
    Ok, koniec wywodu, nie chce was zameczac :) Niemniej jednak fajnie sie wygadac,
    hehe.
    --
    "Marysiu! Przecież mówiłem Marysi!!! Pięć kilogramów cukru do siatki i do domu,
    do domuuuuuuu!!!!!!!"

    aotearoa blog
  • anglofil 26.06.10, 17:22
    Mam już dosyć Polski w tym roku wyjeżdżam do UK co prawda do kiepskiej pracy
    przez agencję (opieka nad upośledzonymi w domu opieki)ale chcę zaoszczędzić,
    wyjechać do miasta i tam szukać lepszej pracy - angielski znam bo go uczę ale
    zero doświadczenia w adminie przyznawać się do studiów czy utrzymywać że jestem
    po liceum, czy w ogóle można bez doświadczenia w pracy biurowej sobie poradzić w
    biurze?
  • golfstrom 24.08.10, 21:12
    Jeśli ktoś aktualnie szuka pracy, to Cancer Research potrzebuje Admina w Londynie, Cambridge i Oxford:

    jobs.cancerresearchuk.org/vacancy_search.php
  • duende1 27.08.10, 17:50
    a ja w ramach spamu:

    mam kontrakt w luton. szukam kogos do pracy w sales support - doswiadczenie w:
    order entry and processing
    export
    customer service
    SAP

    klient szuka kogos dynamicznego, energicznego i otwartego. doswiadczenie w SAP
    jest niezbedne.
    firma duza, inzynieryjno produkcyjna.
    prosze o mejla na gazetowego jesli ktos jest zainteresowany.
    --
    Por las calles desiertas la unica reina es la soledad.
  • aniaheasley 08.09.10, 12:21

    ASSISTANT TO CUSTOMER SERVICES MANAGER
    Duties: some data entry of orders taken by the salesforce and some invoicing.
    More importantly, compiling and collating sales data to provide support for our salesforce of nine, and monitoring their performance. Ideal qualifications: very good education and numeracy; relevant commercial experience; excellent spoken and written English
    Start date: As soon as possible
    Please send CV to: info@aniaspoland.com
    --
    Ania's Poland

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka