Jedzenie do Anglii Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie długo wyjeżdzam do Polski, ale nie dlugo tu wracam. Chcialam Was zapytac, czy przywozicie jakieś jedzenie z Polski do Anglii a jeśli tak to jakie? Produkty spożywcze, chemiczne? Czy może jakieś inne? Jakie i jak najbardziej się opłaca....?
    • a po co? na miejscu w polskim skleie, jezeli masz tylko ochote, mozesz kupic doslownie wszystko, a ceny moim zdaniem sa nizsze w porownaniu do zarobkow niz w PL. Dodatkowo jeszcze nie ma stresu ze ktos skonfiskuje cos podczas podrozy, niektorych rzeczy przewozic nie wolno nawet jesli chodzi o jedzenie, szczegolnie miesa itp, kiedys to gdzies sprawdzalam, bo znajomi chcieli polska kielbase, obeszlo sie bez przeszukiwania bagazu, ale po co miec nerwy?
      A chemia w polsce jest droga, w funciakach kupisz mase rzeczy dobrych znanych firm typu szampony czy zele pod prysznic za funta, w polsce taki z Biedronki kosztuje 5-6zl,o czym pewnie wiesz.Dla mnie to sie mija z celem.
      Znajomy mowi ze wysyla do PL chemie w paczkach raz na jakis czas, bo taniej i rodzina ma zapas na pare miesiecy.Pozdrawiam
      • ja zabieram różne herbatki owocowe, bo jednak w polskich sklepach w Anglii nie ma aż takiego wyboru
        • Zależy ile masz miejsca w bagażu i co lubisz. Pewnie, że w polskim sklepie kupisz wiele produktów, ale na pewno są one nieco droższe niż w Polsce, no i wszystkiego przecież nie ma. Więc jeżeli wracasz np. samochodem i masz dużo miejsca, to pewnie, że przywieź sobie to co lubisz, a się nie psuje. Ja np. jestem fanką szarego mydła, więc zawsze sobie przywożę. Ale co Ci będę pisała co ja przywożę. Przywieź sobie to co lubisz. Co do chemii gospodarczej to rzeczywiście w Polsce jest chyba drożej, ale skoro tu mieszkasz, to możesz sobie porównać co się opłaca cenowo, a co nie. Ja sobie teraz zimą przywiozłam kapcie góralskie, bo jestem zmarźluch. Tutaj takich nie kupię ;)
        • Za to w kazdym nie polskim supermarkecie do wyboru, do koloru... :-D
          • Kapcie góralskie? Z kożuszkiem w środku? :)
            • Nie, herbatki ziolowe :-)
              • A, to ja się przyznam, że bardziej lubię polskie herbatki ziołowe :) Polskie to może trochę za szerokie określenie. Chodzi mi o konkretne marki, ale jakoś tak się składa, że te z Polski przywiezione bardziej mi smakują niż taki Twinnings na przykład! Tak jak np. bardziej lubię polskie delicje niż lokalne jaffacakes ;) No i chyba właśnie o te gusty chodzi, jak komuś coś bardziej podchodzi i ma okazję to sobie przywieść, to czemu nie. Ale owszem warto/należy popróbować lokalnych smakołyków, bo można odkryć, że jest się fanem Marmite :)
    • Jesli pijesz specyficzna herbate (ja na przyklad kocham Bio Active Pu Erh z platkami rozy), to radze ja przywiezc. Ja sie nie moge doprosic w polskich sklepach, zeby mi ja sprowadzili (albo trudno ja dostac w Polsce tez, albo jestem jedyna osoba tak na nich naciskajaca i maja mnie za wariatke ;)). W Polskich sklepach jest duzy wybor produktow, troche drozsze niz w Polsce wszystko, nie maja wszystkich marek oczywiscie, ale wydaje mi sie, ze skoro rzesze Polakow daja rade, to i ty z glodu nie zginiesz.
    • W zasadzie jedyne polskie jedzenie jakie przywozimy/rodzina nam przywozi to smakolyki "etniczne" - dla mnie oscypki, dla meza salceson, czy "swojska" wedline. Cala reszte mozna kupic tutaj (nie jestesmy bardzo "uzaleznieni" od polskich rzeczy, czaem kupujemy to i owo dla przypomnienia sobie), w kazdym wiekszym tesco jest polka z polskimi produktami, polskie sklepy tez sa w okolicy.
      A chemia tutaj nie dosc ze tansza, to jeszcze mam wrazenie ze duzo lepszej jakosci...
      --
      Wiedzma w Somerset
    • Ja z Polski wożę tylko domowe produkty wyrobu mojej mamy - ogórki kiszone, powidła, konfiturę z róży, grzyby suszone i marynowane, domowe wędzone szynki, półgęski, pasztety. Ze sklepowych rzeczy przywożę jedynie miodowy krupnik i śliwowicę, chociaż niedawno odkryłam, że jest u mnie w mieście jeden sklep, który je sprowadza.


      --
      ale jest tu pewien problem, co to znaczy pogardliwe określenie... dla mnie dziunia jest określeniem opisowym i tyle, natykam się na dziunię i myślę sobie - "o!, dziunia..." i tyle... (© Adept)
      • miod - ostatnio ktos byl gdzies w jakiejs czesci polski i lokalny miod kupil - sprobowalam - i po prostu niebo w gebie, nie jadlam takiego nigdy wczesniej. wiec to sobie nastenym razem przywioze.
        a oprocz tego pasztet domowej roboty. jakies herbatki ktorych w uk nie ma.
        chetnie bym sobie przywiozla wedline w plasterkach lokalnie w sklepie kupowana ale nie znioslaby ona pobytu poza lodowka w walizce przez pol dnia. - tylko domowemu pasztetowi sie to udaje - poza sezonem letnim.
        --
        ......He believes in the work we do here.
        - And what would that be exactly?
        .........A moral fusion between law and order and clinical care.
        - Pardon me Doc. - A what between what and what?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.