Dodaj do ulubionych

"normalne" zawody

15.06.05, 21:10
Jestem zachwycona i zarazem zaskoczona ile na tym forum jest osób mających
jakieś “normalne” zawody. Nie chcę oczywiście nikogo obrażać, bo wiem, że
czasami początki są trudne i być może sama będę musiała zacząć od sprzątania,
ale chciałabym się zapytać osób, które pracują w swoich wyuczonych zawodach:
Jak to zrobiliście?
Edytor zaawansowany
  • evian5 15.06.05, 22:03
    Ja niestety nie pracuje w swoim zawodzie, musze popracowac nad jezykiem, ale
    gdybym wladala business english wystarczajaco biegle to bym sie nie wahala i
    poszla prosto do banku pytac o prace. Natomiast moj maz pracuje w swoim zawodzie
    i w ogole nawet by mu przez mysl nie przeszlo robic co innego. A jak znalazl
    prace? Zywczajnie, jeszcze w Polsce wysylal swoje cv w necie do roznych agencji
    posrednictwa, jest tego mnostwo i mu znalezli prace. Mial rozmowe kwalifikacyjna
    przez telefon i juz.
  • formaprzetrwalnikowa 15.06.05, 22:25
    ja mam zamiar pracowac w swoim zawodzie w UK. mam zamiar znaczy, ze juz
    wszystkoniby załatwione, tylko przez niekompetencje baby z kadr, ktora pewne
    rzeczy mogła załatwic juz ze 2-3 tyg temu wciąz siedze w polsce i sie wsciekam.
    jestem lekarzem i propozycja pracy, ktora dostałam w UK jest niesamowita nie
    tylko pod wzgledem finansowym (chociaz to najbardziej rzuca sie w oczy), ale
    takze rozwoju zawodowego, naukowego i osobistego.
    Pracy szukałam ok. pół roku: pisywałam do posredników, szukałam w necie. Ta
    ofera była pierwszą powazną, jaką dostałam - i od razu trafioną!
    Musiałam, oczywiscie, przejsc paskudną procedurę rejestracji w brytyjskiej
    izbie lekarskiej (hmm.. nadal czekam na wynik mojej rejestracji jako
    specjalista).
    nie poddawaj sie! trzeba wierzyc, ze znajdzie sie to, czego sie chce szukac!
    Powodzenia :))
  • the.independent 15.06.05, 22:38
    Dzięki formaprzetrwalnikowa (ha,ha, ale nick zabójczy :))) za słowa otuchy.
    Ja jestem już taką marudą (co widać w niektórych moich postach), ale postaram
    się powalczyć. W ogóle całe to forum mnie zachęca, bo czasami mam wrażenie, że
    Polacy, to obywatele drugiej kategorii, tylko do zbierania owoców, sprzątania i
    do garów. Jeszcze czasami au pair. Taki mam obraz polskiej polonii. A tu
    pojawia się historyk sztuki, lekarz, anglista. Wydaje mi się, że wielu ludzi ma
    bardzo dobre wykształcenie, tylko te nasze polskie kompleksy nie pozwalają nam
    zawalczyć o coś lepszego.
  • formaprzetrwalnikowa 15.06.05, 22:43
    mysle, ze cos jest w tych polskich kompleksach.
    ja dostałam prace na stanowisku, na które w momencie interview nie miałam
    kwalifikacji (tzn. zaproponowano mi stanowisto consultant - odpwoiednik
    polskiego ordynatora, chociaz ja nie miałam specjalizacji). poczekali az zdałam
    egzamin. ba! zapłacili mi za bilet lotniczy (bynajmniej nie tanimi liniami) na
    interview i 3 noce w 4-gwiazdkowym hotelu.
    To neisamowite- w Polsce nie mogło mi sie to zdarzyc! doceniono mnie, ale
    zapewne dlatego, ze i ja mam dobre o sobie mniemanie (zeby nie pwoiedzec:
    bardzo dobre ;-))
  • izabelski 15.06.05, 22:40
    a gdzie bedzieszpracowala - jesli moge spytac?
  • formaprzetrwalnikowa 15.06.05, 22:44
    w okolicach Newcastle.
    a co? :] - zapytała ciekawsko
    ;)
  • izabelski 15.06.05, 22:46
    a nic :-)
    bo rodzina mojego meza pracuje w roznych szpitalach w Londynie i Swansea :-)

    czeka ci nauka zrozumienia angielskiego "tamtejszego" ale ludzie tam sa
    serdeczniu i ciepli wiec na pewno bedzie ci sie tam dobrze pracowalo
  • formaprzetrwalnikowa 15.06.05, 22:51
    Dzięki za potwierdzenie moich 'podejrzen', ze tamtejsi sa serdeczni i ciepli -
    tez odniosłam takie wrazenie w zcasie mojej 3 dniowej wyprawy tam. Podobnie
    mowil o nich moj przyszły dyrektor- londynczyk z urodzenia.
    Co do jezyka- już zaczęłam sie osłuchiwac, przy pomocy lokalnego BBC.
  • izabelski 15.06.05, 22:56
    znam Polke, ktora mieszka wBostonie - bardzo zawsze serde znie moiwi o swoich
    sasiadach a ja znalam kilka osob z tamtad pochodzacych - trudno sie im byolo
    przystosowac do bezimiennocsi i chlodu Anglikow z poludnia
  • evian5 15.06.05, 22:59
    Generalnie to lekarze sa tutaj raczej poszukiwani, w ogole personel medyczny.
    Ostatnio bylam z mezem na badaniach w klinice neurocostam. Polowa lekarzy to
    byli hindusi i jacys inni kolorowi.
    Pielegniarki sa glownie z filipin i afryki.
    Mysle, ze Polacy po pierwsze maja kompleksy, poniewaz do niedawna polacy
    pracowali glownie nielegalnie wiec wiadomo w jakich zawodach, a po drugie
    znajomosc angielskiego w naszym kraju jest wciaz na niskim poziomie.
    W kazdym badz razie polonia w anglii jest niewatpliwie dobrze wyksztalcona bez
    wzgledu na to jaka prace wykonuje.
    Tutaj wiekszosc osob ma tylko 3 letnie studia ew. jakies podyplomowe.
    W nursing home w ktorym pracuje jest ok 7 polek, wszystkie z dyplomem magistra.
  • de9 16.06.05, 08:02
    Witam, temat bardzo ciekawy i ja też postaram się wtrącić swoje 3 grosze tutaj.
    Wydaję mi się, że warto zawalczyć i poszukać pracy w zawodzie. Oczywiście
    najłatwiej jest jak się jest już na miejscu (chociaż jak widać również w kraju
    można coś ciekawego wyhaczyć :)). Ja ze względów finansowych nie mogłam pozwolić
    sobie na wyjazd w ciemno i poszukiwanie pracy - więc w kraju znalazłam ofertę
    pracy w supermarkecie. Nie jest to oczywiście moja wymarzona posada i pewnie z
    czasem będę szukała czegoś bardziej pod moje wykształcenie (inż. środowiska).
    Ale nie narzekam - myślę, że poprzez tę pracę zaklimatyzuję się w Anglii i będę
    bardziej pewna swoich kwalifikacji. Mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży.
    Życzę wam powodzenia i pozdrawiam serdecznie :*
  • moniska11 11.11.05, 10:30
    Ja skonczylam Akademie Medyczna wydzial Medycyny Laboratoryjnej. Obecnie czekam
    na rejestracje w HPC, wyslalam im wszystkie dokumenty. swoje CV porozsylalam po
    medycznych agencjach i otrzymalam pare ciekawych ofert, ale rozpoczac prace
    bede mogla jak dostane rejestracje. Mysle, ze to czy bedziesz w UK robic to co
    chcesz to zalezy glownie od ciebie. Jesli sie bardzo postarasz i wlozysz w cos
    cale swoje serce i bedziesz w tym naprawde dobra to ci sie na pewno uda.
    Wierze, ze sukces zalezy tylko od nas samych, a konkretnie od naszej ciezkiej
    pracy. powodzenia!!!!
  • gosiash 16.06.05, 16:58
    A no wlasnie, bo oprocz tego ze generalnie jako Polacy mamy zanizone poczucie
    wlasnej wartosci, to jeszcze w dodatku kobiety! Mnie sie, ze kobiety mniej
    zarabiaja bo sie boja pochwalic swoimi umiejetnosciami. Nikogo nie ganie bo
    sama taka jestem.
    Zaczynam sie wlasnie za praca rozgladac i jak widze jakas fajna oferte to
    wydaje mi sie, ze moze nie, moze ja jeszcze nie za dobrze znam tutejsze realia.
    A ostatnio to przechodze sama siebie bo wydaje mi sie ze moj jezyk nie jest
    taki super. (Ale to przez to ze jestem z dzieckiem w domu, wiec faktycznie mi
    sie slownictwo pewnie pogorszylo nie tylko w angielskim ;).
    Wiec babki nie poddawajmy sie tylko startujmy w zawodach, ktore nam
    odpowiadaja!
    Powodzenia Wam i sobie zycze :)
  • annamaria0 16.06.05, 17:06
    Ciekawy artykul w The Times nt. badan, ktore dowiodly, ze kobiety w UK z reguly
    zarabiaja mniej z wlasnego wyboru.
    Cyt.
    Helena McKeown is a doctor who won a distinction in her postgraduate medical
    exams. Annabel Adcock is a barrister who secured a living in one of London’s
    most prestigious legal chambers. Lucilla Herrmann has a master’s degree in
    business administration and is an expert in corporate treasury.

    Are they Britain’s new superwomen, forcing their way to the top of male
    preserves? No, each of these could-be high flyers has a chosen career path that
    allows her to work part-time.
    New research shows they are far from alone. After decades of social and
    educational reform, 100,000 more women than men now enter university each year —
    and women collect well over half of all first-class degrees — but they are
    forging completely different careers to their male peers.

    Far from conquering male realms in the way sociologists and equal rights
    campaigners predicted, they are clustering behind what have been dubbed “glass
    partitions” — creating female-friendly ghettos where they are able to pursue not
    the traditional male ambitions of status and wealth but flexible hours and a
    better work-life balance.

    This helps to explain why the pay gap between male and female professionals
    still averages 15% within three years of graduation.

    Equal rights campaigners used to blame the pay gap on sex discrimination. New
    thinking suggests that women themselves are discriminating: they are choosing
    jobs that pay less in order to win other benefits. It is called working clever.
  • martini78 16.06.05, 17:14
    Hej dziewczyny, jak juz pisalam w innym watku jestem historykiem sztuki. Pracuje w miesieczniku,
    mam co prawda jedno z mniej liczacych sie stanowisk( nie jestem w tzw editorial tylko asystentka red.
    naczelnej) ale i tak sie ciesze.Nie moglam uwierzyc, ze dostalam ta prace. Ja - Polka? Jak to - Z OBCYM
    akcentem? A "w praniu" sie okazalo, ze wiedze po moich studiach mam lepsza niz moi wyzej postawieni
    koledzy, ktorzy pokonczyli tutaj posh szkoly. Czasami sie zacinam, szczegolnie jak sie denerwuje, ale
    nikt juz na to nie zwraca uwagi. Praca tutaj dala mi wiecej doswadczenia niz moje studia i praca w
    Polsce razem wziete.
    Odwagi dziewczyny!

    xx
  • stafylokokus 17.06.05, 11:13
    Heh, zadna z moich przyjaciolek w Polsce nie zdolala nawet w ojczyznie znalezc
    pracy w swoim zawodzie... Socjolog pracuje w biurze podrozy, filozof jako
    sufler w teatrze... Ja osobiscie zawodu nie mam w ogole, bo nie dokonczylam
    nigdy swoich studiow (etnologia) i jadac do Anglii mialam taki plan, ze
    doprowadze swoja znajomosc jezyka do perfekcji, a po powrocie do Polski pozdaje
    sobie egzaminy na jakies certyfikaty i bede mogla pracowac jako tlumacz. Swego
    czasu tlumaczylam angielskie i francuskie teksty, potrzebne mojej przyjaciolce
    do pracy magisterskiej i przepadam za tym zajeciem... Jednak praca do ktorej tu
    trafilam, zupelnym przypadkiem, tylko dlatego, ze latwo bylo ja dostac - care
    assistant w nursing home, bardzo mi sie spodobala. Okazalo sie, ze chyba mam do
    niej powolanie, bo naprawde ja lubie, naprawde mam z niej satysfakcje i
    powaznie mysle o zrobieniu NVQ i "karierze" w tym zawodzie (jesli zawilosci
    mojego zycia osobistego mi w tym nie przeszkodza. Tak, ze nigdy nie wiadomo,
    ktory zawod jest "normalny" :), a zycie jest pelne niespodzianek :)
  • coolaga1 17.06.05, 12:26
    Ja pracuje jako office administrator. Moge powiedziec, ze to praca znalazla
    mnie a nie ja prace. Pewnego razu kiedy jeszcze bylam w Londynie zadzwonil
    znajomy z poprzedniej firmy w ktorej pracowalam i spytal czy moge przyjechac na
    rozmowe i tak sie zaczelo.
  • cherry_pop 17.06.05, 12:31
    bardzo pozytywny obraz sie z waszych relacji wylania :)
    my jestsmy na polnocy anglii, funkcjonujemy w obrebie takiej mikro-polonii 8 inzynierow - wsyzscy
    znalezlismy prace w zawodzie, ale generalnie chyba inteligencji technicznej jest latwiej.
    najwyrazniej ludzie wyjezdzaja grupowo-branzowo, bo pare miesiecy temu nawiazalismy kontakty z
    podobna liczebnie grupa polskich lekarzy - czyli - da sie !
  • agazat 17.06.05, 22:30
    Ja w Polsce pracowalam jako nauczyciel i na poczatku myslama, ze tu tez
    moglabym uczyc. Ale po wyrwaniu sie z SYSTEMU i rozmowach z kilkoma
    nauczycielami tutaj juz na to nie mam ochoty. Nie chce wejsc w nowy SYSTEM,
    najwyzej inny. Poza tym po urodzeniu dziecka chce miec prace part time przede
    wszystkim i taka, ktora mnie i mojego zycia prywatnego nie zezre tak, jak
    nauczanie. Marzy mi sie biblioteka ....
  • marta123454 17.06.05, 13:54
    ja mam do Was takie pytanie: jak jest z pracą dla grafików, rysowników - ludzi, którzy znają się na tym co robią chociaż nie mają wielkiego doświadczenia (praca na umowę i rok pracy w firmie, angielski podstawowy), czy jest ciężko, a może ktoś z Was mógłby pomóc w sensie nakierować takiego człowieka? Byłabym bardzo wdzięczna :)
  • aliciap 17.06.05, 16:15
    ja pracowalam w miedzynarodowej firmie kurierskiej jako Imports Manager , mimo
    ze to pierwsza praca w zyciu i ze mialam 23 lata jak zaczelam i ze bylo w firmie
    wiele osob ktore tam pracowaly od lat a nie 2 miesiecy jak ja.Potem odeszlam bo
    chcialam pojsc na studia-i wlasnie je koncze, robie magisterke z
    miedzynarodowego biznesu na uniwerku tutaj.Jestem w ciazy i i zanim bede szukac
    pracy na nowo minie z pol roku minimum ale jestem dobrej mysli.
    trzeba wysoko mierzyc! ja nawet nie spdoziewalam sie ze potrafie byc taka
    zdeterminowana i ambitna , ale w tej mojej firmie odkrylam te -atuty na drodze
    do stanowiska.
  • the.independent 17.06.05, 17:49
    Dobra dziewczyny, ale jak to zrobiłyście, że akurat znalazłyście takie fajne
    prace. Szukałyście przez Internet, miałyście znajomości :), czy jakieś
    niesamowite wykształcenie ?
    Bo dla mnie to trochę brzmi abstrakcyjnie, jak sobie czytam, że ktoś dostał
    pracę w gazecie, albo jako manager. Szukam pracy w sieci (jako kitchen
    designer) i jak na razie żadnego odzewu. A najgorsze, że oficjalnie nie mam
    wykształcenia w tym kierunku, tylko jestem samoukiem, choć wydaje mi się, że
    naprawdę sporo umiem i mam już na koncie sporo (zmonowanych!) kuchni :)
  • aliciap 17.06.05, 21:00
    przy szukaniu przez internet podstawa to dobre CV( troche musisz je podrasowac
    pod wymagania ogloszen jelsi trzeba) i list motywacyjny.
    Jest bardzo duzo agencji internetowych rekrutacyjnych.wpisz tylko w google
    recruitment agency , czy employment agency
  • izabelski 17.06.05, 21:32
    moze sprobuj w wielkich sklepach typu B&Q, Homebase?

    tam sa kitchen designers
    moze sprobuj tam popracowac nawet w innym dziale,zeby sie zorientowac co w
    trawie piszczy

    albo zrob liste firm budowlanych - takich family business i dzwon i moze w ten
    sposob dostaniesz jakies free lance

    ale ludziska tu sa przyzwyczajeni dostawac wycene za darmow B&Q - wiec placenie
    projektantowi to za sam projekt to jest troche inna para kaloszy

    a czy probowalas dowiedziec sie czy sa jakies tutejsze egzminy, ktore
    uwiarygodnilyby twoje umiejetnosci?
    wiem, ze architekci maja takie
  • basiak6 21.06.05, 17:55
    Rzeczywiscie architekci moga robic tutaj uprawnienia, moj maz po studiach w
    Polsce zrobil tutaj nostryfikacje dyplomu, potem part II i part III, pozniej
    zostal czlonkiem ARB a w koncu RIBA, dluga droga i kosztowna, ale oplacalo sie.

    Ja pracuje jako analityk finansowy, w moim przypadku oprocz tego ze 'dobrze'
    wygladalo zrobienie Masters po tym jak zrobilam BA, robie tez kwalifikacje na
    CFA,bo to wazne w moim zawodzie. Ucze sie tak od ponad 11 lat i nie ma konca;)
  • jennifer_e 21.06.05, 12:03
    to ja opowiem jak było ze mną.
    Na poczatku mialam dosyc podrzędne stanowisko w duzej agencji wizowej. Po jakis
    3 miesiacach, nie powiem, niezlej harówy i dawania z siebie 200% dostalam
    propozycje pracy od konurencji. Firma byla o wiele mniejsza ale oferowali
    wyzsza pensje i wyzsze stanowisko. Ja wolalam jednak zostac w swojej firmie, bo
    byla bardziej prestizowa i polubilam ludzi z którymi pracowalam. Mój ówczesny
    szef to byl niesamowicie przyjacielski i zyczliwy facet. Postanowilam wiec z
    nim szczerze porozmawiac. Nie wspominalam nawet o wiekszej kasie tylko o
    lepszym stanowisku i perspektywach, wyzwaniach. A on mi na to, ze jesli chce
    wyzwania to on idzie na urlop za dwa tygodnie i nie bardzo jest komu go
    zastapic. Jesli mysle, ze potrafie to prosze bardzo.
    Nie moglam zignorowac tak rzuconej rekawicy ;) Mialam dwa tygodnie na nauczenie
    sie calej jego funkcji, wszystkiego co robil. Moi koledzy stali sie nagle moimi
    podwladnymi. Zespól 20 facetów w wieku dwudziestukilku lat. Testosteron i meska
    duma szalaly po prostu! Ja mialam wtedy 26 lat, bylam wolna i niczego sobie ;)
    i niektórzy panowie mieli powazne problemy z zaakceptowaniem mnie jako swojej
    szefowej.
    Ale udalo mi sie. Po urlopie mój szef zostal przeniesiony do innego klienta na
    podobne stanowisko a ja przejelam jego posade na nastepne kilka lat.
    Pamietam jednak dokladnie jak zastanawialam sie co mi odbilo, zeby sie zgodzic.
    Ja, Polka, swiezo po studiach, z niejasna jeszcze wtedy sytuacja wizowa, jakie
    ja mialam wtedy pojecie o wizach dla szefów i pracowników wielkich
    miedzynarodowych korporacji???
    Pamietam tez jak kiedys uslyszalam dwóch gosci z firmy zakladajacych sie ile
    wytrzymam i kiedy z bekiem wybiegne z biura. Postanowilam, ze nie sprawie im
    tej satysfakcji, wrecz przeciwnie, czulam, ze musze im udowodnic, ze wschodnia
    Europa to nie angolskie zadupie dla sprzataczek i budowlanców.

    Wiec nie zawsze sa to znajomosci czy niesamowite wyksztalcenie. Czasem po
    prostu trzeba sie wykazac, pokazac co sie potrafi, wyczekac odpowiedni moment i
    dobrze rozegrac swoje karty ;)
    --
    ____________
    moje fotografie
    zapiski emigracyjne
  • pati.zop78 21.06.05, 14:25
    anglicy docs czesto nie zwracaja uwagi na wyksztalcenie. raczej stawiaja na
    doswiadczenie i osobowosc.
    kiedys pracowalam w fabryce z zywnoscia. byla tam jedna managerka bez zadnego
    wyksztalcenia w tym kierunku. zaczynala jako sprzataczka i w ciagu kilku lat
    awansowala.
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvani wparku (22/09/2004)
  • aspirynka_s 20.06.05, 23:45
    witam :)
    a ja jestem farmaceuta
    moja firma oglaszala sie w gazecie wyborczenj i rozmowy kwalifikacyjne odbywaly
    sie po angielsku ale w warszawie
    sponsorowali mi bilet do anglii i przez pierwsze poltora miesiaca oplacali
    sniadanie i pokoj w B&B a pozniej oddali wydatki za kolacje, zlatwili konto w
    banku a takze formalnosci z rejestracja w home office oraz ni
    zeby wykonywac swoj zawod musialam zalatwic w polsce zaswiadczenia z izby
    aptekarskiej o stazu pracy, prawie wykonywania zawodu oraz niekralnosci przez
    izbe aptekarska itp itd a po przyjezdzie mialam 3miesieczne przeszkolenie i
    rejestracja w Royal Pharmaceutical Society...
    pozdrawiam
    aspirynka
  • effata 20.06.05, 23:51
    Hej, Aspirynka.
    Witaj na forum.
    A czy masz moze jeszcze namiary na te firme,jesli ona jeszcze w ogole szuka
    polskich farmaceutow? Czy oni tez szukali farmaceutow do pracy w Londynie?
    Thank you from the mountain.
    --

    Always look on the bright side of life
  • aspirynka_s 21.06.05, 00:39
    jasne!
    szukaja caly czas, a poza tym to jak bylam sie zarejestrowac( jak ja sie
    rejestrowalam w rojal... to trzeba bylo stawic sie osobiscie) to bylo sporo
    firm resoursingowych szukajacych farmaceutow
    teraz nawet jak ostatnio bylam w Polsce na swojej uczelni (Bialystok)
    to pod dziekanatem wisialy ogloszenia z 3 roznych firm resoursingowych
    pozdr
    s
  • effata 21.06.05, 01:55
    A masz jakies konkretne namiary na taka firme (adres internetowy)
    I jeszcze pytanie o jezyk. Czy chodzilas na jakies kursy specjalistyczne, jak w
    ogole radzisz sobie z fachowym jezykiem?
    --

    Always look on the bright side of life
  • aspirynka_s 21.06.05, 23:13
    jak tylko przyjechalam moja firma zatrudnila firme jezykowa do przeprowadzenia
    testu z anglielskiego i okazalo sie ze przeszlam bez problemu, ci ktorym nie za
    dobrze poszlo(bo ze mna z polski przylecialo 8 osob tylko wszyscy jestesmy w
    innych miastach) chodzili na kurs jezykowy oplacany przez nasza firme
    ja bardzo lubilam uczyc sie angielskiego w polsce(ale uczylam sie tylko w
    podstawowce i liceum) a pozniej przy pisaniu pracy magisterskiej korzystalam
    bardzo duzo z publikacji w jezyku angielskim (bo w moim temacie malo bylo
    ciekawych rzeczy po polsku)i tak mi jakos zostalo, mam nadzieje,ze calkiem
    dobrze mi idzie ;)
    aspirynka
  • aspirynka_s 21.06.05, 23:46
    ooo :) to mile :)
    bylam tam tydzien temu :) nic sie nie zmienilo ;) od stycznia :)
    aspirynka
  • jermaldan 21.06.05, 20:06
    Ja jeszcze nie pracuję. Na razie zajmuję sie moim 2 i 1/2 rocznym synkiem. W
    Polsce przez 10 lat pracowałam na stanowisku account managera w agencjach
    reklamowych. Jeszcze nie wiem czy tutaj chciałabym też to robić. Natomiast mój
    mąż pracuje jako project manager w Citigroup. Pracę znalazł wysyłając CV
    jeszcze z Polski. Trwało to około 3 miesięcy.
  • jermaldan 21.06.05, 20:33
    Chciałam jeszcze dodać, że mój mąż pracuje na stanowisku wyższym niż to, które
    piastował w Polsce. W związku z tym wszystko jest możliwe. Trzeba tylko w
    siebie wierzyć;)
  • deadeasy 22.06.05, 00:36
    Ja nawet w PL nie znalazlabym zatrudnienia w wyuczonym zawodzie bo nie ma za
    duzego popytu na oceanografow biologicznych. ;) W UK zaczelam od biura w
    prywatnej firmie. Zrobilam "ichnie" GCSE bo zauwazylam, ze wszedzie chca a
    wtedy jeszcze nie pisali "or equivalent" ;) Potem zrobilam dwuletni kurs
    komputerowy i zmienilam kariere na IT (ciagle w tej samej firmie). Moim celem
    bylo pracowac dla "public sector". W ten poniedzialek dopielam celu :)) Z
    Office Administrator poprzez System Analyst, Management Information Officer
    (szkola) do Technical Assistant w dziale Tree and Woodland w lokalnym council.
    Nowa praca to mieszanka, ktora mi baaardzo odpowiada: statystyka, raporty i
    srodowisko. Znacznie mniej platna ale bardziej odpowiadajaca moim
    zainteresowaniom.

    Powiem tyle. Nie tak wazne czy praca w wyuczonym czy z "nowego powolania" czy
    inna. Wazne ze czlowiek ma *wybor* i ma szanse pokierowania swoja kariera.
    Jak sie tu na forum okazuje mozna znalezc zatrudnienie w zawodzie wyuczonym. A
    jesli nie moze od razu, to "przezimuje" sie wykonujac cos innego - a moze
    odkryje w ten sposob, ukryte do tej pory, inne powolanie? ....moze da to czas
    na "podszlifowanie" umiejetnosci (z jez. na przyklad)?

    I cos w tym jest, ze Polacy maja kompleksy, ze myslimy, ze nam sie nie uda.
    Wydaje mi sie, ze wynosimy je z kraju a nie nabywamy ich za granica. Cos tak
    mysle, ze ogolnie system i pracodawcy w PL niekoniecznie "lechtaja" nasze ego.
    Bardzo czesto nie docenia sie ludzi i robi wszysko zeby czuli sie zahukani i
    mniej wartosciowi.

    :)
  • gigler 22.06.05, 08:14
    Szalenie się cieszę, że w końcu trafiłam na to forum...od dwóch miesięcy
    systematycznie przeszukuję forum w poszukiwaniu informacji o życiu w Anglii a
    głównie o życiu Pań. Z przyjemnością czytam wszystkie wasze wypowiedzi (bo na
    innych forach to ostatnio ludzie są okropnie sfrustrowani)i w końcu odważyłam
    się napisać.
    Napierw coś o sobie. Mam 27 lat, i pewnie nie będę oryginalna pisząc, że zawsze
    moim marzeniem było wyjechać, sprawdzić się/spróbować życia poza granicami
    naszego kraju. Teraz nic co krępowałoby mnie emocjonalnie, nie trzyma mnie w
    kraju i może dałabym sobie "szansę" ale oczekuję popowiedzi i bardzo na to
    liczę. Większość forumowiczek świetnie sobie radzi to i ja może przedstawię
    swój profi: pracuję w Warszawie na stanowisku asystentki w jednej z
    większych "korporacji". Umiem język angielski w stopniu zaawansowanym, ale że
    nie używam go na codzień nieco ta umiejętność się przykurzyła, umiem doskonale
    się posługiwać komputerem, bezwzrokowe maszynopisanie, wyższe wykształcenie
    (socjologia-niestety:-(. A teraz chwila prawdy: Czy mam szansę wyjechać i być
    chociażby jakąś pomoca biurową w Angli?? Jestem silnie zmotywowana.
    Wiem, że nie chcecie aby to było forum informacyjne, ale postanowiłam spróbować.
    A drugi, dosyć lekki temat, to to co mnie okropnie ciekawi. Jacy są angielscy
    mężczyźni?? Porówawczo do naszych panów-romantyków.

    Pozdrawiam Was serdecznie. Jesteście wspaniałe!
  • martini78 22.06.05, 18:56
    Dasz rade.
    Zapisz sie do paru agencji posrednictwa pracy, znajda Ci prace w przeciagu 2 - 3 tygodni.Bezwzrokowe
    pisanie jest tutaj bardzo cenione - najlepiej 70- 80 words per minute.W agencji zrobia Ci testy i
    sprawdza jak szybko piszesz.Popracuj nad pakietem MS office, szczegolnie Power Point.Jezeli pracujesz
    dla korporacji - jeszcze lepiej.
    Zapytaj sie szefa czy moze szukaja kogos do swoich biur w Londynie?
    Trzymaj sie!
  • gigler 22.06.05, 21:10
    A jakie miasto "polecacie" do wyjazdu?? Jakoś nie chciałabym jechać do Londynu -
    słyszałam, że rynek pracy jest tam bardzo nasycony.
  • basiak6 22.06.05, 22:21
    Zalezy jaki zawod, ja pracuje w City i wiem ze nigdzie indziej jako financial
    analyst raczej dobrej pracy nie znajde, az tak ze oplaca mi sie dojezdzac 2.5h
    dziennie ze 'wsi' mimo ze mam male dziecko.
    W Londynie masz wiecej mozliwosci, wiecej ofert o prace no i luzniejsze
    nastawienie do obcokrajowcow. Moj maz ma doswiadczenia z malymi firmami z malych
    miast, sa to zwykle bardzo zamkniete, typowe lokalne grupki ludzi ktorzy razem
    chodzili do szkoly i maja wspolnych znajomych, gdzie ciezko bywa obcokrajowcom.
  • agnieszkadydycz 11.07.05, 20:33
    Hej, mam pytanko a moze jest na forum jakis fizyk?, ja w Polsce skonczylam
    politechnike z wyróznieniem i obecnie jestem w Londynie, planuje zostac na
    dluzej ale na razie szukam jakiejkolwiek pracy, jednak moze ktos wie jak dostac
    sie na praktyke do labu albo na uniwerek lub po prostu na staz, probowalam juz
    sama i szczerze mowiac mizerne rezultaty, chodzi mi tylko o pomoc w doradzeniu
    gdzie mozna sie zglosic:) o nic wiecej po prostu moze ktos podzieli sie swoimi
    doswiadczeniami
    serdecznie pozrdrawiam:)
  • rubi21 11.07.05, 21:52
    Serdecznie i z całego serca gratuluję Wam znalezienia pracy spełniajacej Wasze
    oczekiwania, mnie pozostanie to pogardzane sprzątanie, mimo skonczonych 3
    fakultetów. Na szczęscie wychodzę z załozenia ze żadna praca nie hańbi, nie mam
    jednak tyle szczescia co Wy w poszukiwaniach i mam dziecko, które wedle systemu
    angielskiego nie moze przebywac 8 godzin dziennie w przedszkolu (tak czytałam
    na londynku). Pozdrawiam i jak zwykle wszystko sie okaże w "praniu", jak już
    dojadę do Londynu.
    --
    ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪
    Choroby tarczycy
  • neeki 08.11.05, 18:03
    nie wszyscy pogardzaja sprzataniem
    o dziwo niektorzy co to tak zadzieraja nosa nigdzie by nie doszli gdyby nie
    pieniadze rodzicow czy meza. w sumie nie ma sie wiec co tak soba zachwycac.
    kazdy z nas moglby tu pokonczyc studia, ale czasami nie ma po prostu pieniedzy
    i trzeba brac co jest. jezeli sobie sama poradzisz i do czegos dojdziesz to to
    jest powod do dumy a nie cos podane na tacy
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • duende1 09.11.05, 22:09
    independent,a gdzie mieszkasz?ja pracuje w kuchniach, moze moglabym ci cos
    podpowiedziec...jesli masz ochote, napisz do mnie na priva, skad jestes i gdzie
    i jak juz szukalas i moze cos pomyslimy.pozdrawiam.
    --
    Por las calles desiertas la unica reina es la soledad.
  • vygotsky 10.11.05, 00:30
    To ja napisze o znajomej. Przyjechala tu chyba ze cztery, moze piec lat temu,
    po angielsku nic, kompletne zero. Pierwszy rok robienie kanapek i intensywna
    nauka angielskiego. Dziewczyna ambitna...wiem bo studiowalysmy razem w Polsce i
    zawsze byla wzorowa. Drugi rok tez nauka angielskiego z tym ze juz w bardziej
    elitarnej szkole i do tego pozycja managera w kafejce .. i tak chyba przez
    prawie poltora roku. Ciagle skarzyla sie ze nigdzie jej nie chca, w biblotece,
    muzeum, gdziekolwiek ale byla wytrwala. Zaoszczedzila pieniadze na zrobienie
    Masters tutaj, zdala IELTS i caly czas szukala lepszej pracy i wreszcie
    znalazla na pol etatu w pewnej malej organizacji pozarzadowej ale to ciagle nie
    byla ta wymarzona praca. Studiowala, pracowala i szukala dalej i ostatnio
    dostala prace w duzej miedzynarodowej organizacji pomocowej (to jej
    kwalifikacje)! Dumna jestem ze znajomej bo ambitna, i znajoma i wytrwala i
    Polka i zycze wszystkim innym takiej wytrwalosci i dazenia do celow. W UK mozna
    zdobywac szczyty jesli tylko ma sie wizje i ambicje! Zycze powodzenia.
  • moniska11 11.11.05, 10:59
    Ja tez jestem z Bialegostoku. Czy konczylas tam Akademie Medyczna, czy w innym
    miescie? Kurcze jesli w Bialym to moze sie znamy?
  • liley11 11.11.05, 13:30
    ..:))) ja tez z Bialegostoku....:)))
  • evian5 11.11.05, 23:40
    A ja z okolic Bialegostoku :)
  • inspiracja1 14.11.05, 15:51
    pierwszy raz na forum a tu mąż się pcha aby opisać swoją sytuację :)

    "Witam. Ja przyjechalem do Angli nieco ponad rok temu, tak jak wielu z was
    pisze zaczalem od "kanapek", potem byla praca w sklepie i dlugotrwale darmowe
    praktyki w firmie z UK, potem kursy. Jestem konstruktorem odziezy, potrafie
    wykorzystywac systemy wsp. kroju :), mam spore doswiadczeie z Polski(8lat) ale
    tu nikt nie zwracal na to uwagi, stad te praktyki. Teraz pracuje jako
    freelancer, przez agencje. W zawodzie. Jestem zadowolony bo pieniadze sa dobre
    i widze , ze wciaz sie rozwijam, niepokoi tylko to, ze nigdy nie wiem jak dlugo
    bede pracowal dla danej firmy i kiedy dostane nastepny kontrakt. Wciaz szukam
    stalej posady."
  • tuti 10.02.06, 21:14
    ja zeby pracowac w swoim wymarzonym zawodzie to jeszcze pare lat na zdobywaniu
    doswiadczenia musze spedzic.

    Jak dostalam prace ktora mam tereaz, no coz, po prostu o taka zlozylam aplikacje..
    nie przegladalam ofert prac w ktorych nie chcialam pracowac:/
    no ale do grudnia moglam zyc , na oszczednosciach i oszczedzajac
  • liley11 10.02.06, 21:27
    Razem z mezem (wtedy jescze chlopakiem) mielismy 200 funtow na start(oboje) i
    zadnej rodziny tutaj. Zaczynalam od sprzatania, bylam nawet Chef w pubie
    (ostatnio dowiedzialam sie ze to najciezszy rodzaj pracy jako Chef, wlasnie w
    pubie). Znajomy Anglik zalozyl nowa firme i znal mnie z 2 spotkan biznesowych
    naszej firmy. Wyslalam mu mailem zyczenia swiateczne... i tak od slowa do
    slowa...:)) dal mi prace jako administrator, ale oprocz zarzadzania biurem
    robilam jescze marketing i zastepowalam sprzedawce w salonie (kiedy bylo
    trzeba) i pomagalam ksiegowemu, itd itp. Obiecanej podwyzki nie bylo widac (nic
    dziwnego , nowa firma), czasami nudzilam sie smiertelnie zaliczajac kolejne
    doly a po 18:00 w domu siadalam do komputera i do prawdziwej pracy. A teraz sie
    przeprowadzamy, wiec zrezygnowalam i zajelam sie porzadnie nasza firma
    (ksiegowosc - to co lubie i umiem!), administracja z marketingiem dla dodania
    koloru. I juz nie mam rozdwojenia jazni. A znajomosc z Wami kontynuuje:) Moze
    poszukam czegos na part time? Ale wtedy cos zupelnie innego i przeciwnego od
    pracy biurowej. .. a firma w ktorej pracowalam chce otworzyc filie w tych
    rejonach, gdzie bedziemy mieszkac... jesli bedzie odpowiednie lokum w tej
    miejscowosci, to moze tam? Ale co z tego wyjdzie i co mi bedzi
    enajlepsze...przyszlosc pokaze:)
  • malilka 11.02.06, 00:31
    Ja właściwie szukałam pracy w PL, wracałam na rynek pracy po blisko dwuletnim
    wychowawczym, wysłałam kilka cv na ogłoszenia w UK nawet nie myśląc realnie o
    perspektywie pracy tam i nie wierząc, że coś z tego może być. Najpierw było
    interview przez videokonferencję, potem dostałam case studies do zrobienia,
    potem zaproszenie do UK na kolejne, dwudniowe rozmowy, no i w końcu ofertę
    pracy w największej firmie prawniczej w UK, w marketingu, w dodatku z
    raportującym do mnie analitykiem biznesowym. W międzyczasie dostałam świetną
    pracę w PL, ale w wyniku rodzinnej debaty postanowiliśmy wykorzystać szansę na
    zaznanie innego życia i przenosimy dom do UK :)
  • tuti 11.02.06, 03:28
    nie mialam podrasowanego CV, nie mialam znajomosci, nie mialam doswiadczenia (
    Gosh, jak ja te prace dostalam;)
    no a dostalam ja bo znam francuski, a to posada 'french property recruitement
    advisor' , brzmi swietnie, nie powiem;) (i nic poza tym)
    Korzystalam wylacznie z internetu, pewnie aplikacji wyslaam kolo 20-30, na
    wiekszosc nic nie odpowiedzieli,
    odezwali sie pozytywnie z dwoch firm, jedna mnie zattrudnila..
  • duende1 11.02.06, 13:24
    tuti, mnie ta posada juz od lat pociaga :)
    a powiedz, z jakich stron/ agencji korzystalas?
    bo ja szukam nowej pracy i wysylam....wysylam..wysylam, i nic!
    a poza tym, mialam cie pytac juz jakis czas temu, zadodowlona jestes?
    --
    Por las calles desiertas la unica reina es la soledad.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.