25.08.05, 12:24
Jestem maniaczka ksiazkowa i przez to uwielbiam charity shops, ktorych "u
mnie" jest pelno. W jednym wszystkie ksiazki 69p a teraz na dodatek promocja
buy one get one free.
Uwielbiam Grishama i Pattersona. Musze zrobic liste ich ksiazek i zaznaczyc
te, ktore przeczytalam, bo zauwazylam, ze zaczynam kupowac te przeczytane.
Odkrylam teraz James'a Siegel'a, kupilam jedna ksiazke, jeszcze nie czytalam,
ale mam nadzieje, ze bedzie podobny do Pattersona.
Ostatnio przeczytalam Suzanne's Diary for Nicholas James'a Pattersona -
cudowna ksiazka.
Teraz czytam My lover's Lover Maggie O'Farrell.
Co Wy czytacie?

--
***POLKI W ANGLII***
Edytor zaawansowany
  • annamaria0 25.08.05, 12:49
    Wlasnie skonczylam swietna Brick Lane Moniki Ali, polecam.
  • kaska-londyn 26.10.06, 00:06
    a ja dzis skonczylam 'a nie mowilam ' kasi grocholi :) 3 czesc swietna
    polecam! :)
  • formaprzetrwalnikowa 25.08.05, 13:32
    esz, po ubieglotygodniowych polowach w ksiegarni, zorientowalam sie, ze tylko
    gromadze ksiazki, bo ostatnio (rok??) nie przeczytalam zadnej powaznej ksiazki.
    dana browna, nawet w oryginale, nie mozna przeciez zaliczyc do powanzje
    literatury, aczkolwiek swietnie sie przy tych ksiazkach bawilam. kupilam,
    oczywiscie, najnowszego harrego pottera, ale wciaz jestem na samym poczatku.
    kupilam tez jakas agate christe, zamowilam sobie 'No logo' i ktoras z ksiazek
    Fukujamy. wciaz czeka na mnie zadie smith 'lowca autografow' i juz nawet nie
    pamietam co.
    a ja nie mam czasu nawet na przeczytanie sobotniego Timesa i economista...
    moze na urlopie nadrobie - w polsce nie mam komputera, telewizor tez zepsuty...
  • eballieu 25.08.05, 15:22
    Oj Forma z tego co piszesz jak wygladac bedzie Twoj urlop w Polsce - oj ciemno
    to widze to czytanie.
    Kiedy kobitka na poczcie spytala mnie czy nie chce jakiegos dziennika kazdego
    dnia pod drzwi dostawac - powiedzialm ze nie. Jedyny jakibym mogla dostawac w
    soboty to Gazeta WYborcza. Uzalezniona jestem od nich.
    Z ksiazek - wlasnie pokonuje "Korespondecje" Stanislawa i Marii Ossowskich.
    A jak juz dobrne do konca to zaczne chyba "Antropologie obrazu"Krzysztofa
    Olechnickiego. To tak w ramach nie zdziadzienia przy dziecku. Ups, mialo byc o
    ksiazkach a jest o dzieciach.
    Poza tym tego lata pokonalam juz "Lubiewo" Witkowskiego, "Uchodzcow" Grynberga,
    Baumana " Zycie na przemial" i "Europe niedokonczona przygode", "Bidul"
    MAslanki. Po raz kolejny zajrzalam do "Le petit Nicolas" Sempe - Goscinny - oj
    bawi mnie zawsze ta ksiazka.
    I wlasciwie cos co czytam niemalze non stop to "Lapidaria" Kapuscinskiego
    oraz "Autoportret reportera"
    Po angielsku to ja tylko o ogrodach czytam, najczesciej cos z wydawnictw RHS-u.
    Wreszcie tez znalazlam czas na przeczytanie Amelie Nothomb zakupionej rok temu
    na wakacjach.
  • lee.loo 25.08.05, 18:18
    Oprócz tego,ze jestem zmuszona (piszę właśnie pracę magisterską)czytać wszystko
    co mi wpadnie w ręce odnośnie hazardu internetowego, to z checią sięgam
    po "Greka Zorbę" N.Kazantzakisa. Zazwyczaj z nim zasypiam, ale nie dlatego,że
    mnie nudzi (broń Boże!) ale dlatego,że tylko wieczorkiem znajduję dla niego
    czas :-)
    --
    BYKOM STOP
  • natalia.brzeska 25.08.05, 18:27
    Off topic: hazard internetowy? wow - brzmi interesujaco...
    --
    ***POLKI W ANGLII***
  • annamaria0 25.08.05, 18:35
    Dzis na ITV1 o 10 bedzie program z serii Survivors o Jerri Nielsen. Polecam jej
    ksiazke pod tytulem Icebound (po polsku I bede zyc...).
  • lee.loo 25.08.05, 18:41
    ja tez tak myslałam,tylko materiałów brakuje (głównie książek, bo artykułów z
    internetu jest cała masa)
    już miałam z tego względu z tematu rezygnować, ale moja pani promotor
    powiedziała,ze na egz mgr to ja będę jedynym "expertem" w tej dziedzinie:-)
    chyba więc nie bedzie tak źle,co?

    --
    BYKOM STOP
  • lee.loo 25.08.05, 18:46
    poprzedni post był do Ciebie Natalko

    i jeszcze tylko się pożalę,że mam problem z tłumaczeniami tych tekstów, bo nie
    wiem co znaczy np.: "perimeter-less computer network"
    może Wy macie jakieś pomysły?
    --
    BYKOM STOP
  • asica74 25.08.05, 19:31
    pomolestuje dzis kogos, kto siedzi w tym temacie
    --
    Asicowy słonecznik
  • lee.loo 25.08.05, 19:59
    dzięki jesteś WIELKA!
    a mnie coś tchnęło i mam wrażenieże chodzi o to,że sieć komputerowa (internet)
    jest bez granic.
    --
    BYKOM STOP
  • tuti 20.10.05, 11:34
    o tak, w wakacje tez pochlonelam ostatniego harrego
    ksiazki do pracy mag wlasnie skonczylam czytac:)))
    ale zamierzam zaopatrzyc sie w polskie ksiazki ( ostatni hornby, martell-ja)
    do czytania w anglii...angielkch napisow mam dosc wkolo;)
    --
    #19786
    <aisi^> budzi sie we mnie zwierze
    <aisi^> ale to niestety prawdopodobnie leniwiec
  • gibisia 12.03.06, 10:58
    Polykam ksiazki Phillipy Gregory (swietna powiesci "The other Boleyn girl" i
    "The virgin lover"), a w chwili obecnej jestem w trakcie przedzierania sie przez
    350 stron ksiazki pt. "Victoria`s daughters" o corkach (i synach tez)krolowej
    Wiktorii. Bardzo ciekawa rzecz, jak zwykle z mojej ukochanej historii...
  • hanula 14.03.06, 00:33
    He he he, ja niedawno skończyłam "The Queen's Fool" Gregory, a teraz przedzieram
    się przez "Princesses" - o córkach Jerzego III. :-)
  • hanula 14.03.06, 00:34
    Śpieszę dodać, że "Princesses" to nie Gregory, autorka nazywa się Flora Fraser.
  • jaleo 20.10.05, 19:56
    Ja ostatnio czytam "Marrying Buddah" chinskiej pisarki Wei Hui (tej od
    slynnego "Shanghai Baby"). Lubie jej ksiazki, bo sa bardzo hmmm... kobiece?
    Sposob, w jaki opisuje swoje zycie, w jaki postrzega swiat dookola jest bardzo
    zmyslowy i kobiecy wlasnie.

    A z zupelnie juz lekkiej literatury, w zeszlym roku przeczytalam cala tworczosc
    Adrianny Trigiani. Zaczelam od "Lucia, Lucia", a potem to mnie juz wciagnelo.
    Swietna lektura do poduszki po ciezkim dniu.
    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • tuti 21.10.05, 13:15
    korzystajac z okazji, to ja moze polece wam moja ulubiona pisarke
    amelie nothomb
    belgijka, najbradziej lubie jej "Metafizykę rur"

    *i tu niestety niemily akcent zwiazany z angielskim przekladem tej ksiazki. W
    oryginalnej francuskojezycznej ( jak i w przekladzie polskim) jest sympatyczny
    akcent polksi, ktory jest bezczlenie ominiety w ersji angielskij!
    ja jeszcze sie z tym wydawnictewm/tlumaczem angielskim policze!
    --
    #19786
    <aisi^> budzi sie we mnie zwierze
    <aisi^> ale to niestety prawdopodobnie leniwiec
  • mgna 14.03.06, 00:06
    TUSKA!!!!! Jestes ze zlota :))))))) Dzieki WIELKIE :)
    --
    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
    Hermann Hesse.
  • hopplik 12.03.06, 11:23
    podczytuję dzienniki Gombrowicza
    Kapuścińskiego
    'krótką historię czasu' Hawkinga i próbuję zmierzyć się z oryginałem 'the
    uniwerse in a nut shell'
    a na poprawę nastroju Petera Maila którą kolwiek książkę o prowansji

    w księgarni nie mogę się oprzeć książeczkom dla dzieci, nasze maluchy mają już
    pokaźną bibliotekę ;) Mikołajka też mają :)
  • liley11 14.03.06, 12:04
    A ja mam buntownicza jakas nature. Czytam raczej cos innego niz wszyscy. Juz od
    podstawowki, gdzie wszystcy zaczytywali sie "Muminkami", ja nie moglam
    przelknac juz drugiego rozdzialu. Nie przeczytalam ani jednej ksiazki
    Verne'a, ....bo wszyscy czytali i z tego powodu omijalam jego ksiazki z daleka,
    mimo iż w domu na półce miałam cala serie. Ania z Zielonego Wzgorza byla znosna
    tylko w pierwszym tomie. W liceum zafascynowal mnie Kafka az do tego stopnia,
    ze nie poprzestalam na "Procesie".
    Owszem przeczytalam Grochole (to byl wyjatek), Wisniewski zafascynował mnie
    w "Samotności w sieci", ale juz do tych ksiażek nie moglabym powrócić. I dalsze
    ich kontunuacje juz mi jakoś "nie wchodzą". Wybredna mam naturę ksiazkowa
    chyba...?
    W Anglii na poczatku pobytu znalazlam cala walizke pelna ksiazek i tam
    byla "Loosing my virginity" Richarda Bransona, ktora pochlonelam w mig i ktora
    dala mi sile i optymizm.
    A teraz czyatm ksiazki rodem z kosmosu hihihihi
  • chihiro2 14.03.06, 12:25
    Ja tez malo czytam ksiazek, ktore czytaja wszyscy. Nie mam gustu masowego,
    dlatego to co podoba sie masom mnie sie nie podoba - sprawdzone kilka razy.
    Poniewaz czytam b. duzo starannie wybieram moje lektury. Czesto sa to ksiazki
    autorow, o ktorych przecietny czytacz, konsumujacy zaledwie kilka-kilkanascie
    ksiazek w roku nie slyszal. Mam obecnie etap czytania lit. skandynawskiej, na
    przemian z iberoamerykanska (podstawy mam z liceum, teraz poznaje mniej znanych
    w polsce autorow i ich dziela).
    Czytam po polsku, bo lubie, po angielsku wlasciwie niemal wylacznie ksiazki
    napisane w tym jezyku lub dostepne tylko tutaj. Pisarzy iberoamerykanskich
    czytam wylacznie po polsku (chcialabym w oryginale, ale moj hiszpanski dopiero
    raczkuje), po angielsku po prostu nie brzmia dobrze, nie da sie ich tak
    swietnie przelozyc.

    Liley11, jakie ksiazki z kosmosu czytasz?
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • hanula 14.03.06, 15:16
    > Ja tez malo czytam ksiazek, ktore czytaja wszyscy. Nie mam gustu masowego,
    > dlatego to co podoba sie masom mnie sie nie podoba - sprawdzone kilka razy.

    Ojej, a ja wręcz przeciwnie. Powinnam chyba w jakimś wydawnictwie pracować, bo
    jak mi się coś podoba, to na pewno zrobi karierę. Mam na przykład wszystkie
    części "Harry Pottera" (ale jak go zaczynałam czytać, w roku 1999, nie był
    jeszcze takim bestsellerem jak teraz) i wszystkie cztery powieści z dorobku Dana
    Browna. (Nie upieram się, że to wielka literatura, po prostu lubię czytadła, a
    już zwłaszcza czytadła dla dzieci.) Jak BBC robiła ranking książek w ramach "The
    Big Read", to wygrał mój typ - "Władca Pierścieni". Właśnie usiłuję sobie
    przypomnieć jakąś niszową książkę, która mi się podobała, ale jakoś nie jestem w
    stanie!
  • plonaca.zyrafa 14.03.06, 18:45
    > Nie przeczytalam ani jednej ksiazki
    > Verne'a, ....bo wszyscy czytali i z tego powodu omijalam jego ksiazki z >
    daleka, mimo iż w domu na półce miałam cala serie. Ania z Zielonego Wzgorza byla
    znosna tylko w pierwszym tomie.

    A ja Verne'a czytalam :) A Anie z Zielonego Uwielbialam :) Ale chyba po Rilli ze
    Zlotego Brzegu przestala juz mi sie tak podobac.

    > W liceum zafascynowal mnie Kafka az do tego stopnia,
    > ze nie poprzestalam na "Procesie".

    Kafka jest piekny, ale Gombrowicz lepszy i nasz :)

    > Owszem przeczytalam Grochole (to byl wyjatek), Wisniewski zafascynował mnie
    > w "Samotności w sieci", ale juz do tych ksiażek nie moglabym powrócić.

    Grocholi bardzo nie lubie. Wisniewski.. no coz... tez nie lubie.


    --
    moje chlopaky img502.imageshack.us/img502/669/kschlopaky8on.jpg

    nie moje chlopaky (i dobrze) <a
    href="img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg"
    target="_blank">img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg</a>
  • al.1 26.10.06, 18:49
    hopplik napisała:

    > podczytuję ...
    > 'krótką historię czasu' Hawkinga

    Wydal nowsza 'A briefer history of time'

    > i próbuję zmierzyć się z oryginałem 'the
    > uniwerse in a nut shell'

    Mam je obie w oryginale. Nie wnosza nic nowego. A wszystko co autor pisze o
    czasie, to piramidalne nonsensy. M. in. o czasie napislem ksiazke, o ktorej
    byla wzmianka na tym forum.
  • gobisha 14.03.06, 13:28
    w tej chwili czytam "Watching the English - the hidden rules of English behaviour" Kate Fox. Ciekawa i interesujaca, a najciekawsze jest w niej to, jakim cudem autorce te reguly wydaja sie ukryte? Jak dla mnie (i na pewno nie tylko dla mnie) wiele z nich widac golym okiem. Fakt, ze moze trzeba tu najpierw pomieszkac.
    Dla wielbicielek kryminalow goraco polecam uwielbiana przeze mnie Nicci French. Z polskich na rozluznienie czytuje Joanna Chmielewska.

    --
    Alicja(Emilia)/Milosz:
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;7;28/st/20060623/dt/5/k/4225/preg.png
  • jagienkaa 14.03.06, 18:55
    Ja się wykażę ignorancją, lenistwem i małą ambicją. Ja mało czytam. Bardzo
    lubię książki romantyczno-humorystyczne typu Bridget Jones - ale nie wszystkie.
    Mam swoje ulubione autorki (np Jane Green, Sarah Mason, Helen Fielding i Mike
    Gayle) i to potrafię przeczytać szybko. Poza tym uwielbiam Chmielewską,
    Musierowicz, Shawa i Irvinga.
    Chciałabym więcej czytać, ale mam kłopoty z czasem, bo jak już mam czas czytać
    to wolę coś lekkiego i przyjemnego, coś co mogę zapomnieć na 2 tyg zanim znowu
    będę miała czas;) mam nadzieję że jak skończę uniwerek to zacznę czytać
    bardziej ambitniejsze lektury.
    Bo jak byłam młodsza i zanim się urodził Dominik to pochłaniałam mnóstwo
    różnych książek.
    --
    Jagienka i Dominik
  • plonaca.zyrafa 14.03.06, 19:29
    Czytac uwielbiam po prostu i czasem jak juz nie ma co, to potrafie z
    zapamietaniem sie wczuwac w etykietke sosu do spaghetti :)

    Pierwsza ksiazka jaka pamietam byla "Siedmiu braci" Aleksis Kivi. Moj tato
    dostal ja na ksero i to po francusku :) Czytal mi i siostrom na dobranoc
    jednoczesnie tlumaczac tekst. Do tej pory mam w domu to ksero i pamietam jak sie
    wciekalam gdy okazalo sie ze jednej strony brakuje i nie bylo dokonczeniu snu
    jednego z bohaterow :)

    W ogole odkad pamietam w domu bylo pelno ksiazek i zawsze cos czytalam (teraz
    pamietam fragmenty wielu z nich, ale nie pamietam tytulu i fabuly..).

    Lubie gdy ksiazka oprocz ciekawej tresci ma tez dobra forme, ladnie skomponowane
    zdania i odpowiednie slownictwo.

    Wlasnie ze wzgledu na forme nie lubie Umberto Eco ktory drazni mnie
    kwiecistoscia zdan i meandrami zdan wielokrotnie zlozonych przy jednoczesnym
    upajaniu sie przymiotnikami. Paradoksalnie ze wzgledu na forme polubilam
    Carrolla (zwlaszcza w oryginale) ktorego tresc mnie drazni (to samo z coehlo i
    Whartonem ktorych nie trawie), ale uwielbiam sposob w jaki pisze, jakich slow
    uzywa, jak konstruuje zdania...

    Czesto tez czytam ksiazki ktorych adaptacje mam obejrzec, albo ogladalam.

    I tak:

    "Fight Club" Chucka Palahniuka - znam prawie na pamiec. Nie wiem czy jest sens
    reklamowac bo dziwna to troche literatura i autor jeszcze dziwniejszy sie wydaje
    po przeczytaniu "Choke'.

    "AmericanPsycho" Breta Eastona Ellisa - pana i ksiazki przedstawiac nie musze
    chyba :)

    "Pachnidlo" Patricka Suskinda budzi rozne emocje (od zachwytu po obrzydzenie),
    mnie sie bardzo podobal.

    "Trainspotting" Irvinea Welsha - film jest chyba bardziej znany, ale ksiazka
    jest jakas "intymniejsza".

    "Wladca Much" Wiliama Goldinga - do tej pory pamietam wrazenie jakie na mnie
    zrobil film, ksiazka niestety nie zachwycila mnie, ale lubie.

    Ostatnio przeczytalam tez "Olivera Twista" Dickensa, bo chcialam znac ksiazke
    zanim obejrze Polanskiego adaptacje... Ksiazka typowo dickensowska, a film mnie
    zalamal i plakac sie chcialo nad tym jak pieknie Polanski ujal na tasmie
    filmowej "Dziecko Rosemary" a jak okaleczyl klasyke literatury...

    Lubie literature francuska (klasyki wiec chyba pisac nie musze :)) i rosyjska.
    Jesli chodzi o rosyjska to fascynuje mnie to ze nie wazne czy czytam Bulhakova
    czy Pielewina czy Solzenicyna to jest w rosyjskim pisaniu jakas wspolna nuta
    ktorej nie umiem okreslic a ktora mnie wciaz uwodzi.

    Jak juz w Rosji jestesmy to zahaczmy o Czechy po drodze na Zachod.

    Hrabal. Tez pozno odkryty bo jakies dwa lata temu dzieki forum Ksiazki na
    gazeta.pl. Najpierw bylo cieniutkie ale powalajace na lopatki "Auteczko" a potem
    poszlo z gorki. Hrabala z calym sercem moge polecic.

    Jesli chodzi o ostatnie odkrycia to nie moge nie napisac o Neilu Gaimanie...

    Moj narzeczony uwielbia Terryego Pratchetta ktorego proza nie podoba mi sie w
    ogole (drazni mnie spoufalanie sie z czytelnikiem za pomoca tanich zartow), i
    kiedys znalazlam wspolny projekt Pratchetta i Gaimana i tak sie z Neilem zaczelo.

    "Nigdziebadz" czy "Neverwhere" to lektura obowiazkowa do metra - juz nigdy nie
    bedzie takim samym miejscem.

    Dla doroslych-dzieci polecam "Wilki w scianach" historyjka Gaimana z rysunkami
    Dave'a McKeana. Cieniutkie ale piekne i w klimacie :)

    Nie powinnam tez zapomniec o Irvingu ktory ma niespotykana zdolnosc wkrecania
    czytelnika z 20 watkow i nie gubienia go w gaszczu opowiadania w opowiadaniu w
    opowiadaniu. "Swiat wedlug Garpa" jest idealny na dluga podroz.

    Heh, zapomnialabym o hicie juz ze dwuletnim ale wciaz jestem pod wrazeniem
    "Cienia Wiatru". Normalnie nie kupuje ksiazek ktore sa bestsellerami ale tym
    razem forum gazeta.pl zrobilo swoje i mialam noc z glowy. Ksiazka z tych
    (uwielbiam to) ktore odkladasz bo musisz isc do szkoly/nakarmic kota/zrobic
    herbate i nie mozesz przestac myslec o tym co dalej.


    Nie wiem czy powinnam wymieniac klasyki jak trylogie Tolkiena czy Harryego
    Pottera (dobra do pociagu) albo Lemony Snicketta "Serie Niefortunnych Zdarzen"
    ktora klasykiem co prawda nie jest ale byla swego czasu reklamowana na fali
    popularnosci Pottera.

    To napisze jeszcze ze niezmiernie podobala mi sie autobiografia Lwa Trockiego
    "Moje zycie" cegla jakich malo, ale dobrze sie czyta.



    Na polce mam jeszcze kupe ksiazek od Anny Rice przez "Nagrody Darwina", "Zycie
    Pi", "Neuromancera" po Crowleya :)

    I tez z Charity Shopow wynioslam juz mnostwo ksiazek :) Zebym je jeszcze czytala :)

    A "NO LOGO" Naomi Klein przywiozlam z Polski i jeszcze nie otworzylam. Pewnie
    dlatego ze "no logo" juz jest forma "logo" ;)


    --
    moje chlopaky img502.imageshack.us/img502/669/kschlopaky8on.jpg

    nie moje chlopaky (i dobrze) <a
    href="img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg"
    target="_blank">img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg</a>
  • hanula 14.03.06, 20:46
    Kiedyś już była na forum propozycja forumowego klubu książki, ale zmarła
    śmiercią naturalną. Zastanawiam się, czy nie udałoby nam się osiągnąć więcej,
    gdybyśmy zamiast powieści czytały opowiadania. Takie opowiadanie można
    zeskanować i rozesłać, wiele opowiadań jest też dostępnych w sieci. Nie byłoby
    problemu ze zdobywaniem książek, czasu na przeczytanie opowiadania też dużo nie
    trzeba. Mogłybyśmy ustalić, że czytamy jedno opowiadanie na tydzień / dwa
    tygodnie / miesiąc, albo po prostu spontanicznie wybierać kolejne, kiedy
    dyskusja o poprzednim się zakończy. Jak sądzicie, miałoby to szansę powodzenia?
  • edavenpo 14.03.06, 23:46
    Rowniez uwazam ze pomysl jest swietny.

    Ja ostatnio kuilam na chyba z 20 takich malych ksiazeczek Pocket Penguins ktore
    maja wlasnie opowiadania znanych i mniej znanych autorow. Kosztuja 1.50 za
    sztuke a sa niezlym wstepem do danego autora - ja tak odkrylam Anais Nin i Johna
    Steinbecka do ktorych dlugo sie przymierzalam.

    Moze one bylyby w sam raz na poczatek? Sa dostepne w kazdym Borders czy Waterstones.
    --
    Kevin
  • jaleo 15.03.06, 19:48
    edavenpo napisała:

    > Rowniez uwazam ze pomysl jest swietny.
    >
    > Ja ostatnio kuilam na chyba z 20 takich malych ksiazeczek Pocket Penguins
    ktore
    > maja wlasnie opowiadania znanych i mniej znanych autorow. Kosztuja 1.50 za
    > sztuke a sa niezlym wstepem do danego autora - ja tak odkrylam Anais Nin i
    John
    > a
    > Steinbecka do ktorych dlugo sie przymierzalam.
    >

    Steinbeck to jeden z moich ulubionych pisarzy. Ja w ogole lubie ksiazki (i
    filmy), ktore opowiadaja ciekawe historie. A Steinbeck takim gawedziarzem jest
    wysmienitym.

    --
    ------
    I'm just trying to be a better person. My name is Earl.
  • princessjobaggy 15.03.06, 21:19
    jaleo napisała:

    > Steinbeck to jeden z moich ulubionych pisarzy. Ja w ogole lubie ksiazki (i
    > filmy), ktore opowiadaja ciekawe historie. A Steinbeck takim gawedziarzem
    jest wysmienitym.

    Tak, tak i jeszcze raz tak dla Steinbecka :)
  • edavenpo 15.03.06, 22:40

    Wlasnie koncze The Victorians AN Wilsona i po tym przymierzam sie do
    kupionego jakis czas temu Of Mice and Men.... Teraz to na pewno bedzie moja
    nastepna lektura.

    Pare tygodni czytalam DH Lawrence Women in Love. Musze przyznac ze ledwo
    przebrnelam...


    --
    Kevin
  • princessjobaggy 16.03.06, 22:25
    edavenpo napisała:


    > Pare tygodni czytalam DH Lawrence Women in Love. Musze przyznac ze ledwo
    > przebrnelam...
    >

    Jestem w polowie 'Sons and lovers' Lawrence'a, nie jest najgorsza, choc mam
    lekki problem z wciagnieciem sie na 100%. 'Women in love' nie czytalam.
  • tuti 15.03.06, 08:22
    a ja za book club polowicznie.
    bo jak najbardziej za czytaniem.
    no ale book club mialby by czyms wiecej..i obawiam sie ze to cos wiecej a)nie
    jest dla mnie (1)nie przepadam za dyskutowaniem co autor mial na mysli,
    2)obawiam sie ze wiele ksiazek jest zbyt malo kontrowersyjnych by wywolac i
    utrzymac dyskusje, 3)ograniczenie sie od powiedzenia ze ksiazka jest fajna w
    book clubie bylo by niewystarczajace) b)ewentualna dyskusja (ktora jak rozumiem
    mialby nastepowac po przeczytaniu ksiazki, moglaby okazac sie kuelajym tworem na
    forum (choc niektore watki pokazuja ze umiemy wykrzesac z siebie entuzjazm
    dyskusyjny (z tymze patrz pkt a.2)
    chyba ze przeceniam inicjatywe book clubu (nie widzialam statutu nigdzie;)
    wobec czego za czytaniem jestem jak najbradziej:)
  • plonaca.zyrafa 15.03.06, 17:52
    Ale milo byloby poznac fascynacje wspolforumowiczek :))Ja dzieki takiemu
    ksiazkowemu klubowi na zajeciach odkrylam kilku ciekawych pisarzy.

    Mi bardziej chodzi o to zeby poznac cos nowego niz dyskutowac o tym co autor
    mial na mysli.
    --
    moje chlopaky img502.imageshack.us/img502/669/kschlopaky8on.jpg

    nie moje chlopaky (i dobrze) <a
    href="img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg"
    target="_blank">img48.imageshack.us/img48/8764/kibice5jj9ql.jpg</a>
  • natalia.brzeska 15.03.06, 18:17

    a moze stworzyc nowe forum - Book Club Polek w Anglii :-)
  • tuti 15.03.06, 20:06

    -- a zyrafa, tak to chetnie :))
    choc dawno juz nie mam czasu pochlaniac ksiazek kilogramami i doprowadzac sie do
    bankructwa ;) vel wynosic ksiazki z domow przyjaciol czy dalszej rodziny :)

    z takich bardziej, to uwielbiam opowiadania Cortazara, normalnie na pamiec bym
    sie ich chciala nauczyc :)
    przebrnelam przez Mendoza Eduardo,Przygody fryzjera damskiego, ale nie jest to
    ksiazka do ktorej bym wrocila, no niby nic w niej zlego, dobrze
    napisana..ale..ale ot nie w moim typie, oddalam kolezance w spadku:)
    Uwielbiam Amelie Nothomb o ktorej juz na forum pisalam. I Yana Martela za PI,
    choc 'JA' absolutnie mnie rozczarowalo i [porzucilam po kilku stronach.
    Wielka fanka muzyki, ale przez 31songs Hornby'ego nie przebrnelam, choc
    uwielbiam oczywiscie High Fidelity i Ostatnia jego ktora w polscew wydali
    niedawno..cos o spadaniu..chyba Dluga droga w dol -zaskoczyla mnie i choc niby
    tez powiescidlo nie w mooim stylu-spodobala mi sie szalenie.
    Czarodziejska gore Manna mimo ze skakalam po przynudzajacych fragmentach tez
    uwielbiam, za klimat sanatorium do ktorego moglam sie 'oczyma wyobrazni'
    przeniesc. Anie z zielonego wzgorza pierwsze tomy+stara wersja filmu to
    dziecinstwo, podobnie jak opowiesci z narnii, i mnostwo, mnostwo bajek (braci
    grimm np). Zreszta jak bylam mala czytalam wszystko i kilogramami.\

    Oh!ostatnio zabralam z polski cos co w zeszlym roku przeogromnie ukochalam -
    www.czytadlo.com/product_info.php?products_id=20762 101 zabaw
    filozoficznych, tez takie dziwadlo.

    Kod da vinci przeczytalam,choc to absolutnie nie w moim stylu, ale chcialam
    sobie wyrobic opinie na temat mainstreamowca no i coz- z przyjemnoscia (bo
    grube , ja lubie grube, porywajace ksiazki, ktorych przeczytanie zabiera wiecej
    niz wieczor-bo za szybko czytam, teraz normalnie wydzielam sobie przygody
    mikolajka nowe-nie wiecej niz JEDNO (AH) opowiadanie dziennie (ktorez to
    przyzeczenie regularnie lamie ;)

    Przez Samotnosc w sieci przebrnelam z trudem (oj jakos wole juz swoje wirtualne
    zycie, niz czytanie o wirtuallnym zyciu kogos innego:)
    Lubie tez zapiski na pudelku od zapalek Eco.
    ogolnie, ksiazki magiczne, napisane ciekawym jezykiem, przerost formy nad
    trescia, a co najmniej forma tak samo wazna jak i tresc
    kocham ksiazki..
  • princessjobaggy 14.03.06, 23:43
    Nie mam sprecyzowanej zasady, ze ksiazki, ktore czyta ogol lub te mniej
    popularne podobaja mi sie albo nie. Po to czytam, zeby sobie wyrobic opinie,
    nie kieruje sie recenzjami (podobnie zreszta jak w przypadku filmow). Jesli mi
    sie nie spodoba, coz, nie musi, ciesze sie, ze moglam sie sama o tym przekonac.
    Czytam to, na co w danej chwili mam nastroj. Teraz jestem na etapie klasyki
    brytyjskiej. Bardzo lubie tez wspomniana juz przez kogos klasyke rosyjska,
    ktora rzeczywiscie ma jakis wspolny mianownik.
  • hopplik 15.03.06, 08:31
    mnie się wydaje,że do czytania nie ma co podchodzić 'ambitnie', bo przede
    wszystkim ma ono sprawiać przyjemność

    z własnej inicjatywy nauczyłam się czytać w wieku 4 lat i jeszcze w szkole
    podstawowej przeczytałam wszystko co było dostępne w naszej bibliotece ;)
    żałuję jedynie,ze nie przeczytałam wtedy e=mc2 D. Bodanis'a, fizykę zrozumiałam
    w jeden wieczór ;) szkoda,że trochę za późno

    inaczej odbiera się pewne książki mając 15 a inaczej 30 lat ;)
    a klasyczna lit rosyjska i angielska to ta do której często wracam,
    listę ulubionych pisarzy mam długą, nie wymieniono tu jeszcze Orwela, Wilde'a,
    Huxley'a, Sheakspeare'a, z polskich Lema, Sienkiewicza (chociaż ponoć nieco
    podkolorował swoje wspomnienie z podróży z Ameryki ;)) itd.

    zauważyłam,że większość książek, które czytam napisali mężczyźni, oni chyba są
    bardziej utalentowani w tej dziedzinie ;)

  • chihiro2 15.03.06, 10:48
    A ja mysle, ze mozna podchodzic "ambitnie", przynajmniej ja moge, bo mi niemal
    wylacznie ambitna literatura sprawia przyjemnosc, przy innej sie mecze i mam
    poczucie marnowanego czasu, powielania schematow.

    Fajnie jest czasem wracac do ksiazek, ktore czytalam w liceum, teraz rozumiem
    wiecej i bardziej doceniam literature. Wtedy czytalam rowniez bardzo duzo, ale
    z duzo mniejszym zrozumieniem. Podobnie bylo z filmami. Nudzil mnie Bergman,
    natomiast teraz jest moim ulubionym rezyserem.
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • liley11 15.03.06, 13:46
    Chichiro,

    Ksiazki z kosmosu, to np: Zycie i wiedza mistrzow dalekiego wschodu" Barda
    Spaldinga - opowiesc o kilkumiesiecznej podrozy z Indii, przez pustynie Gobi,
    Nepal... Tybet ..z poczatku 20 wieku. Oczywiscie czyja to byla podroz:
    Mistrzowie dalekiego wschodu z grupka podroznikow-naukowcow z zachodniego
    swiata, miedzy innymi Barda Spaldinga.
    Oprocz ciekawych wydarzen, poznawania kultur "dzikich ludow" i zycia mnichow,
    ksiazka ta niesie glebokie przeslanie i nauke. Jest to bardzo wazna ksiazka dla
    mnie.

    Kolejne tzw "dziwne"ksiazki to Kod Biblii, Zwoje znad Morza mrtwego, Piata
    Ewangelia sw Tomasza, Ewangelia Prawda, Autobiografia Jogina, Swiety Grall
    Swieta Krew (znakomite podloze Kodu Leonarda D'Vinci) i sa tez koleje
    kontunuacje tej ksiazki, ktore moze nabede, moze nie... juz chyba moj okres
    poszukiwan dobiegl konca. ZNALAZLAM

    I taki to moj kosmos

  • chihiro2 15.03.06, 14:35
    Liley,
    wlasnie o cos takiego mi chodzilo, gdy pisalam, ze malo czytam ksiazek
    masowych. Bo Twoje "kosmiczne" lektury nie sa dla mnie dziwne, choc ich nie
    znam. Ja np. gleboko wierze w reinkarnacje, moje zycie przekonuje mnie wciaz,
    ze zycie zgodnie z jej filozofia ma sens. Czytalam takze pare ksiazek o
    reinkarnacji, artykulow i mam zupelnie inny poziom swiadomosci niz wiekszosc
    znanych mi ludzi. Lubie ksiazki, ktore pomoga mi w rozwoju duchowym,
    intelektualnym, emocjonalnym, dlatego dziwia mnie np. zachwyty niektorych osob
    nad Grochola. I tak juz jest, ze to co dla wiekszosci normalne, dla mnie jest
    dziwne. Przez moje inne spojrzenie na rzeczywistosc, inne priorytety i
    podwazanie utartych schematow moge w oczach niektorych uchodzic za dziwologa,
    ale mi z tym dobrze, moje zycie mnie uszczesliwia, jest - dzieki mojej
    percepcji - bezstresowe i bezproblemowe.
    Wspanaile, ze istnieja ksiazki, ktore moga nam pomoc szukac swojej drogi, nie
    uwazasz? I ktore czynia nas lepszymi ludzmi.

    Pozdrawiam :)
    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • eballieu 15.03.06, 15:02
    Czasami zagladam do ksiazek poleconych przez kogos na forum.
    Jednak sam klub ksiazki - wiem, nie jest dla mnie.
    Lubie, keidy gdzies ktos rzuci jakis tytul, autora, w dyskusji, bo cos z tej
    ksizki ma zwiazek z tym o czym rozmawiamy.
    Ale sam klub ksiazki - nie dla mnie chyba. Nie dla mnie jako uczestnika.
    Bo moze juz dla mnie jako podczytywacza waszych propozycji.
    Czytam sporo, choc mniej niz przed narodzinami dziecka - odpadly mi wszystkie
    lektury pochloniete w samotnym podrozowaniu;-)
    I czytalam tez Grochole, Peter Mayl, bo jak grzeje tylek na tarasie w trakcie
    wakacji lub nie - po prostu siedze gdzies i pije kawe, swieci piekne slonce, to
    mi sie nic innego czytac nie chce. Szukam wtedy przyjemnosci, lekkiej, milej,
    literatury. I kiedy jest juz cieplo i czytam we wlasnym ogrodku, albo wiem, ze
    nie musze wracac z knajpowego tarasu za kolkiem, to lubie pic wtedy lampke
    schlodzonego bialego wina, albo winko musujace. I wtedy to ja czytac nic
    innego nie potrafie.
    Zwykle mam trzy zaczete ksiazki - jedna jezdzi ze mna w aucie. Kiedy dziecko
    spi, a mi sie neigdzie nie spieszy, ot siedze i czytam, czekam az sie obudzi.
    Jedna lezy w salonie, pod stolem kawowym.
    Trzecia przy lozku w sypialni.
    W lazience zwykle czytam magazyny;-)
  • princessjobaggy 15.03.06, 21:37
    chihiro2 napisała:


    > wlasnie o cos takiego mi chodzilo, gdy pisalam, ze malo czytam ksiazek
    > masowych. Bo Twoje "kosmiczne" lektury nie sa dla mnie dziwne, choc ich nie
    > znam.

    Bardzo czesto za czytelnikow 'dziwnych' ksiazek uchodza ludzie, ktorzy maja
    swoje rozne zainteresowania, co wcale nie znaczy, ze same ksiazki sa dziwne.
    Chihiro zglebia wiedze na temat reinkarnacji (przeczytalam mnostwo ksiazek na
    ten temat na etapie liceum mniej wiecej; teraz nie interesuje sie tym tak
    bardzo :)), bo ja to wlasnie interesuje, a np. Eballieu podczytuje ksiazki o
    tematyce socjologicznej. Cenie sobie ludzi, ktorzy sa ciekawi zycia, ktorzy
    maja zainteresowania i poprzez literature poglebiaja swoja wiedze.

    Co nie znaczy, ze gardze 'mainstreamowcami', bo kazdy moze sie chciec przy
    ksiazce odprezyc, czytajac np. kolejne romansidlo ;)
    Sama Grocholi nigdy nie czytalam. Podobnie zreszta z 'Harrym...' i 'Wladca
    pierscieni'.
  • eballieu 15.03.06, 22:03
    ;-)
    Podczytuje, no w koncu z tego podczytywania, to nawet magistra zrobilam i
    doktorat w planach, tzn. robi sie caly czas cos w tym kierunku.
    No ale, kazdy chyba cos ma.
    Ja kiedys, na poczatku liceum, a bylo to dosc dziwne miejsce wstydzilam sie
    podczytywania czegos co jest malo trendy. Oj sleczalam nocami nad rzeczami,
    ktorych polowy nie rozumialam, hi hi hi.
    I chyba z tym, ze trudna literatura , trudne ksiazki dla kazdego znacza cos
    innego.
    Przeciez taka Amelie Nothomb, to cos co mozna zabrac do metra. Jesli tylko
    komus metro nie przeszkadza w czytaniu;-) I do czego ja zaliczyc - kultury
    masowej czy hmmmmm, jak ta "druga" nazwac? Tu sie spieraja;-)
    "Harrego" nie czytalam, nie widzialam, "Kod" tez pominelam. To chyba nie moje
    klimaty, ale nie mowie nic wiecej w tym temacie, bo nawet kilku stron nie
    przeczytalam, a z kina wyszlam po 10 minutach. O Wladcy nie wspomne.
    Z potrzeb serca i z potrzeby rozmow nad tym co sie czytalo staram sie czytac to
    co sie ukazuje w Polsce. Mama w Poslce przyjaciol, lubimy pogadac o tym co
    czytamy.
    Odgrzebuje starocie - no bo przeciez Dzienniki Gombrowicza, to nowosc nie jest.
    Formy listow, pamietnikow bardzo mi odpowiadaja, od czasu do czasu.
    I jeszcze jedno chcialam napisac - mialam kiedys kompleks, wynikajacy zwykle z
    posiadania straszych znajomych, ze ja jeszcze tego i tego nie przeczytalam.
    Przeszlo. Ja mam lat 26 i chyba jeszcze ogrom ciekawych rzeczy przede mna, do
    czytania rowniez.
    Odkrywam literature dziecieca. Jakim koszmarnym jezykiem jest napisane mnostwo
    ksiazek dla dzieci w Polsce. Trzeba na serio poszukac, zeby znalezc cos
    dobrego - poprawnego pod wzgledem stylistycznym. Czegos, co nei robi z jezyka
    jezyczka, babunieczki, pierduleczki, wiewiorenieczki.
    W tym samym czasie odkrywam literature angielska dla dzieci .
    Pisoenki dla dzieci - ba, pomysla ze falszuje strasznie, jak nie zanuce czegos
    razem z innymi mamami.
    Jesli ktos cos zapoda w tym watku, to moze nawet sie skusze:-)
    Chociaz juz kilka razy jak sie cos przewinelo w innych watkach, to mi wpadlo w
    rece:-)



  • hanula 15.03.06, 22:26
    > W tym samym czasie odkrywam literature angielska dla dzieci .

    Ja stwierdziłam z zaskoczeniem, że klasyka literatury dla dzieci w Anglii jest
    zupełnie odmienna od klasyki literatury dla dzieci w Polsce. Najbardziej zaś
    dziwi mnie to, że niektóre angielskie (czy angielskojęzyczne) książki, które zna
    każde polskie dziecko, są w Anglii mało znane. Na przykład "Pięcioro dzieci i
    coś" (i pozostałe książki z tego cyklu) czytał tu mało kto; książką Edith
    Nesbit, którą zna każdy, są zaś "Railway Children", w Polsce co prawda wydane,
    ale chyba niezbyt popularne. "Dr Dolittle" czy "Ania z Zielonego Wzgórza", kto
    to w Anglii czytał? Za to każdy wie, kto to "famous five" i "secret seven"
    (bohaterowie książek Enid Blyton) albo "Black Beauty" (Anna Sewell). Itede,
    itepe, przykłady można mnożyć. Mam w planach podciągnięcie się z angielskiej
    klasyki dziecięcej, to znaczy z książek, które zna każdy Anglik mojego
    pokolenia, bo czasem zupełnie gubię się w rozmowie, gdy brakuje mi punktu
    odniesienia.
  • tuti 16.03.06, 14:08
    ja tez nadrabiam zaleglosci z angielskiej klasyki.
    ale ubolewam, ze nie moge z nimi pogadac tu o mikolajku (tego to to ledwo kupic
    mozna po angielsku!, stare wydania jakies z 1978:(( albo o dzieciach z
    bullerbyn. Co kraj to obyczaj, wcale nie uwazam zeby nasze polskie klasyki byly
    gorsze :)
  • hopplik 16.03.06, 13:45
    chihiro2 napisała:

    > A ja mysle, ze mozna podchodzic "ambitnie", przynajmniej ja moge, bo mi
    niemal
    > wylacznie ambitna literatura sprawia przyjemnosc, przy innej sie mecze i mam
    > poczucie marnowanego czasu, powielania schematow.


    z pewnościa odrobina wysiłku intelektualnego nikomu nie zaszkodzi ;).
    myślę,że z czasem zmieniają się preferencje, coś zyskuje nowe znaczenie, cos
    może też odejść bezpowrotnie ale najważniejsze , by to co się robi było
    autentyczne.
    znam takich co paradowali pod pachą z lit. iberoamerykańską, bo się
    akurat 'modna' zrobiła ;)

    zwróciła moją uwagę wypowieź jagienki, ona czyta po prostu to co lubi

  • kaagat 27.09.06, 14:41
    Wlasnie sie dowiedzialam ze Musierowicz wydala nowa ksiazke 'Czarna Polewka'.
    Wiem, ze nie jest to zbyt ambitna i dorosla ksiazka ale coz poradze ze lubie
    cala Jezycjade:-), mile wspomnienie dziecinstwa. W piatek lece do Polski wiec z
    pewnoscia bedzie to jeden z pierwszych zakupow:-).

    Podobno pojawila sie tez nowa ksiazka Grocholi: dalsze losy Judyty i Adama -
    moze wiec tez sie skusze......
  • leggetta 27.09.06, 20:16
    Grochola pisze lekko i przyjemnie ale chyba brakuje jej juz pomyslow na nowa pozycje skoro znow siega po Judyte...
  • konstantyn2 27.09.06, 22:33
    a ja dzis skonczylem po ladnych kilku latach przerwy Malego Ksiecia,a przedemna
    Idiota;)
  • deadeasy 03.10.06, 23:11
    Wlasnie dzis kupilam "Jane Eyre" Charlotte Bronte. W niedziele "lecialy" dwie
    pierwsze czesci. Nie przepadam (ostatnio) za filmami kostiumowymi ale jakos
    tak zaczelam ogladac koniec czesci pierwszej. Potem z ciekawosci obejrzalam
    czesc druga no i mnie wciagnelo. Niegdy bym nie przypuszczala, ze sie wciagne
    w romans. Droga kupna nabylam wiec egzemplarz ksiazki. Wybralam
    wydanie "Collector's Library" - hardback, mala ze stronami ozdobionymi "zlotem"
    (nie wiem jak sie to fachowo nazywa). Wlasnie pozeram - mniam mniam.
    --
    "I'm not a fascist. I'm a priest. Fascists dress up in black and tell people
    what to do. Whereas priests... more drink?"
  • elli_nika 03.10.06, 23:19
    Ja jestem wielką fanką polskiej literaruty współczesnej. Co tydzien wychodzi
    tyle nowości... Nie sposób przeczytac wszystkiego. Z rzeczy ostatnio na topie
    polecam "Wszystkie języki świata" Mentzla oraz mroczne powieści Krajewskiego o
    przedwojennym Wrocławiu (pierwsza część "Widma w mieście Breslau" jest
    genialna). Poza tym polecam książki Chwina - kupuję w ciemno wszystko, co facet
    napisze.
    --
    moja strona
  • patch_of_heaven 25.10.06, 23:47
    Podobno nowa ksiazka Andrzeja Barta pt. 'Don Juan raz jeszcze' jest warta
    polecenia.
    Klimaty, jakie lubie, ale jeszcze nie czytalam (idzie do mnie poczta z Polski) -
    jestem ciekawa opinii, jesli ktos czytal.
    www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1529
  • izabelski 12.02.07, 16:11
    polecam 2 rewelacyjne ksiazki autobiograficzne
    urodzonego w 1916 roku syna robotnikow przedzalnie z Blackburn

    williamwoodruff.com/work1.htm
    williamwoodruff.com/work2.htm
    --
    "We need three things to survive: love, food and water"
    Cardinal Basil Hume
  • jaleo 14.02.07, 13:31
    izabelski napisała:

    > polecam 2 rewelacyjne ksiazki autobiograficzne
    > urodzonego w 1916 roku syna robotnikow przedzalnie z Blackburn
    >
    > williamwoodruff.com/work1.htm
    > williamwoodruff.com/work2.htm

    Dzieki, na pewno przeczytam, bo bardzo lubie biografie tzw. "zwyklych ludzi".
    Jedna z moich ulubionych to przeczytana jeszcze jako lektura szkolna, "How
    Green Was My Valley" (Richard Llewellyn), ktora opisuje dziecinstwo i molodosc
    w walijskich dolinach. Co prawda nie jest to "biografia", bo autor spedzil
    dziecinstwo i mlodosc podrozujac z rodzicami po swiecie, ale rodzina wywodzila
    sie z "Dolin" walijskich i ksiazka oparta jest na jego wywiadach z gornikami.

    Jestem teraz na chorobowym, wiec mam czas troche sie podciagnac w czytaniu.
    Ostatnio zauroczyla mnie ksiazka Jima Fergusa "1,000 White Women". Czytalam
    wczesniej, tego samego autora "The Last Apache Girl", ktora mi sie bardzo
    podobala, i zaczelam wyszukiwac inne jego powiesci. "1,000 White Women" nie ma
    brytyjskiego wydania, ale mozna ja sciagnac ze Stanow za posrednictwem Amazon.
    www.jimfergus.com/content/white_women.asp
    Przeczytalam jednym tchem i bardzo goraco polecam :-)


    --
    ------
    No te arrimes a los zarzales, niña
  • konstantyn2 10.04.07, 01:54
    a ja obecnie sie rozkoszuje wojną i pokojem z odpowiednimi meblami;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka