Dodaj do ulubionych

Wybory 2005

26.08.05, 15:40
Nie wiem ile z Was ma zamiar głosować w nadchodzących wyborach.
Ja mam, a raczej miałam bo nasza ambasada w Londynie zdaje się to skutecznie
uniemożliwiać.
Próbowałam głosować w poprzednich wyborach, 4 lata temu. Niestety, do
ostatniej chwili nie można się było dowiedzieć co trzeba zrobić aby móc
głosować w Londynie. A kiedy w końcu informację udało się uzyskać to okazało
się, że trzeba jechać do PL po zaświadcznienie o prawie do głosowania.
Oczywiście nie poleciałam kilka tysięcy kilometrów po jeden świstek i
głosować nie mogłam.
Nauczona jednak doświadczeniem wysłałam maila do ambasady jakieś dwa miesiące
temu, przed moim urlopem w PL. Chciałam się dowiedzieć co muszę zrobić aby
móc głosować we wrześniu i jakie dokumenty, zaświadczenia i inne pierduły
ewentualnie przywieźć. Dostałam lakoniczną, jednozdaniową odpowiedź: "Jak
będziemy wiedzieli to opublikujemy na stronie internetowej".
Bardzo pomocne, nie powiem.
Oczywiście jak do tej pory żadnych informacji na stronie internetowej
Ambasady ani Konsulatu nie ma (wybory są za, bagatela, 4 tygodnie).
Dzwoniłam do nich tydzień temu, ale okazało się, że "ta pani jest na urlopie,
a my nie wiemy"
Nie mieści mi się w głowie, że w Ambasadzie nikt nie wie i nie potrafi
udzielić konkretnych informacji. Przecież wybory zdarzają się regularnie co 4
lata i są do tego jakieś stałe procedury, wytyczne. Ale jak widać objęte
ścisła tajemnicą.
Wygląda więc na to, że kilkaset tysięcy Polaków przebywających w UK zostanie
pozbawiona elementarnego prawa do głosowania przez nieudolność naszej
ambasady.
I kiedy przypomnę sobie ten cały szum w związku z podatkami, które osoby
pracujące w UK muszą i tak płacić w PL to mnie szarpie. Dlaczego przebywając
tutaj Polacy muszą płacić haracz dla polskiego państwa skoro nie mają nawet
zapewnionej możliwości wyegzekwowania swojego najbardziej podstawowego prawa
konstytucyjnego, prawa do głosowania.
Wściekam się? No może trochę. A może jest tu ktoś komu udało się kiedykolwiek
w UK zagłosować? Pomijam referendum w sprawie EU w zeszłym roku, bo to było
na innych zasadach. Może jest ktoś, komu udało się dowiedzieć z Ambasady w
Londynie co trzeba zrobić aby we wrześniu móc głosować?
a może jak wszyscy zaczniemy bombardować Konsulat z pytaniami o wybory to coś
w tej sprawie zrobią? ;)
Jeśli ktoś ma ochotę to piszcie tu: konsulat@polishconsulate.co.uk

ps na sąsiednim forum jest link www.glosuj.org , jednego z kandydatów
jak się domyślam, o tym jak można głosować za granicą. Nie wiem na ile
wiarygodna jest ta informacja. Wysłanie wniosku do ambasady wydaje się
banalnie proste, ale dlaczego nikt w ambasadzie o tym nie wie?

--
Edytor zaawansowany
  • fatemeh 26.08.05, 16:05
    Hej jennifer!
    Chcialam rozpoczac watek o podobnej tresci ale uznalam ze nikt nie bedzie
    zainteresowany glosowaniem po fali komisyjno-sledczej, glosnym upadku lewicy itp
    malo budujacych wydarzeniach :/
    Tez napisalam do ambasady: 2 maile w przeciagu miesiaca i nawet nie otrzymalam
    odpowiedzi...
    W pelni Cie rozumiem, rece opadaja :(
  • eballieu 26.08.05, 16:27
    Jennifer wyslij tego maila do GAzety Wyborczej. Oni chetni na takie tematy, a
    dziennikarze sa za wierszowke placeni, wiec chwyca wszystko.
    Co do glosowania - bede wtedy w Polsce, a bez zameldowania mama zglosi mnie
    wczesniej ze chce w tej i tej komisji glosowac, oby......
    Podoba mi sie obowiazek glosowania. Jesli istnieje, wtedy to panstwo musi cie
    odnalezc. I tak zawsze kiedy nadchodza wybory moj malzonek najpierw dostaje
    info o tym. Pozniej dostaje poczta karty do glosowania, z oloweczkiem i musi
    zaglosowac. Jak nie to panstwo mu da kare - grzywne, ktora jest na tyle wysoka,
    ze nie oplaca sie nie glosowac.
    Organizacja wyborow kosztuje mnostwo pieniedzy. I dlatego uwazam, ze nalezy
    chodzic na wybory. Poza tym kasa ta idzie z naszych podatkow, wiec dlaczego
    mamy ja marnowac?
    A co do Ambasady i innych polskich instytucja za granica - nic dodac nic ujac
    do tego co napisaly dziewczyny. JA pamietam scenke w konsulacie w Brukselii
    gdzie pani w okienku wizowym miala problem z dwoma slowkami po fr. "przed"
    i "po". Nie wspomne ze nie umiala sie wyrazic w zadnym z urzedowych jezykow
    tego kraju - francuskim, niemieckim, niderlandzkim. A jest obowiazek, ktory
    mowi o tym ze pracownikiem konsulatu ambasady moze byc osoba, ktora wlada
    jezykiem kraju w ktorym dana placowka sie znajduje. i oni sa wysylani na
    kosztowne kursy przygotwawcze.
    Po prostu padam.
    Kiedy czytam Gombrowicza to widze jedno - jest bardzo bardzo aktualny.
  • eballieu 26.08.05, 16:29
    A dane jakie docieraja do komisji wyborczych sa tak aktualne, ze ho ho.
    Siedzialam w komisji juz 3 razy.
    Zdarzalo sie ze zona widziala na liscie meza, ktory od 3 lat nie zyje, byl tez
    ktos wymeldowany 5 lat wczesniej. Nic tylko pogratulowac dzialom ewidencji
    ludnosci.
  • monikaj 05.09.05, 11:36
    O to widze ze to juz zasadza, ze urzednicy w polskich placowkach za granica nie
    wladaja jezykiem kraju, w ktorym pracuja. Ja do listy dopisuje Konsulat Polski
    w Toronto. Zadna z dwoch pan urzdniczek nie poslugiwala sie angielskim a
    interesantom nie mowiacym po polsku pomagaly inne osoby z kolei. Jak mi to,
    wtedy jeszcze nie, maz powiedzial to nie chcialam mu uwierzyc ale przekonalam
    sie sama przy nastepnej wizycie.
  • fatemeh 26.08.05, 17:06
    www.pkw.gov.pl/index.jsp?place=Menu2&news_cat_id=8&layout=1
    Wracam wlasnie ze stron www PKW - fragment ustawy o wyborach do Sejmu/Senatu i
    obowiazku informacyjnego:

    Art. 32. 1. Informacje o numerach i granicach obwodów głosowania oraz siedzibach
    obwodowych komisji wyborczych, o których mowa w art. 29, art. 30 ust. 1 i 2 oraz
    art. 53 ust. 1, podaje do wiadomości publicznej przez rozplakatowanie wójt lub
    burmistrz (prezydent miasta) najpóźniej 30 dnia przed dniem wyborów.
    2. Obowiązek, o którym mowa w ust. 1, w odniesieniu do obwodów głosowania
    utworzonych za granicą ciąży na konsulach. Wykonanie tego obowiązku powinno
    nastąpić najpóźniej w 21 dniu przed dniem wyborów.

    ustawa o wyborach prezydenckich:

    Art. 36. 1. Wyborcy przebywający za granicą i posiadający ważne polskie
    paszporty wpisywani są do spisu wyborców sporządzanego przez właściwego
    terytorialnie konsula.
    2. Wpisu dokonuje się na podstawie osobistego zgłoszenia, wniesionego ustnie,
    pisemnie, telefonicznie, telegraficznie lub telefaksem. Zgłoszenie powinno
    zawierać nazwisko i imiona, imię ojca, datę urodzenia oraz miejsce pobytu
    wyborcy, numer ważnego polskiego paszportu, a także miejsce i datę jego wydania.
    Zgłoszenia można dokonać najpóźniej 3 dnia przed dniem wyborów.
    3. Minister właściwy do spraw zagranicznych, po porozumieniu z Państwową Komisją
    Wyborczą, określi, w drodze rozporządzenia, sposób sporządzania i aktualizacji
    spisu wyborców, o którym mowa w ust. 1, z uwzględnieniem okresu między dniem
    pierwszego głosowania a dniem ponownego głosowania.

    To wymaga dluzszego "grzebania" a ja niestety niedlugo koncze prace co oznacza
    koniec dostepu do netu :(


  • edzior1 26.08.05, 17:50
    z czalym szacunkiem do tematu wyborow ( rece opadaja i szkoda pisac) w twoim
    poscie zaciekawila mnie jedna sprawa,moze zle zrozmialam ale napisalas ze osoby
    pracujace w uk i tak musza placic podatki w polsce? pierwszy raz to slysze i
    zaciekawilo mnie to, czy moglabys sie do tego ustosunkowac?
  • effata 26.08.05, 18:06
    Ten temat byl juz niezle walkowany, ale ... moze ktos zna jakies nowe fakty na
    ten temat?


    PIT w Polsce


    Praca w UK a podatek w Polsce

    --
    Always look on the bright side of life
  • jennifer_e 26.08.05, 19:11
    no wlasnie,
    effata juz za mnie odpowiedziala ;)
    --
  • 101krotka 08.09.05, 01:44
    hej!
    zajrzyj sobie na jeden z linkow na stronie londynek.net.tam jest najbardziej
    sensowne i wyczerpujace (przynajmniej tak mi sie wydaje)opracowanie tego
    tematu.ale i tak pozostaja watpliwosci i pytania.tylko od paru dni ta strona
    jest nieczynna wiec musisz uzbroic sie w cierpliwosc:)
  • effata 27.08.05, 20:43
    Ja oczywiscie zamierzam glosowac, choc nie usmiecha mi sie wielogodzinne stanie
    przed konsulatem, a tak to pewnie bedzie wygladac. Juz kiedys pisalam o tym, ze
    konsulat w Londynie nie jest raczej miejscem
    przyjaznym Polakom i nie za bardzo wierze, ze to sie zmieni w ciagu
    najblizszych czterech tygodni.

    Czy to jest rzeczywiscie jedyna opcja? Bo rzeczywiscie, paszport mozna zalatwic
    listownie, ale jak beda glosowac np. Polacy z polnocnej Anglii.

    Jennifer, juz kiedys na twoja prosbe byl w Wyborczej artykul o chlodniku, wiec
    jak nas podczytuja (a podczytuja na pewno :)))), to moze lada dzien znajdziemy
    jakis tekst o konsulacie.


    Always look on the bright side of life
  • kasia799 27.08.05, 22:37
    Fajnie by bylo, gdyby mozna bylo glosowac listownie, ale kiedy nasi wpadna na
    taki pomysl i czy w ogole?

    --
    Kasia i Ryan (08.09.2004)
  • kasia799 04.09.05, 12:04
    No jest wreszcie informacja na stronach ambasady

    Wklejam calosc dla tych ktorzy nie lubia linkow ;-)

    Informacja o wyborach do Sejmu RP i Senatu RP oraz o wyborach Prezydenta RP
    Konsulat Generalny RP w Londynie oraz Konsulat Generalny RP w Edynburgu
    uprzejmie informują, że wybory do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu
    Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w niedzielę dnia 25 września 2005 roku na
    podstawie ustawy z dnia 12 kwietnia 2001 r. – Ordynacja wyborcza do Sejmu
    Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej oraz wydane na
    jej podstawie przepisy wykonawcze.

    Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w niedzielę dnia 9
    października 2005 r. na podstawie ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze
    prezydenta Rzeczypospolitej oraz wydane na jej podstawie przepisy wykonawcze. W
    przypadku konieczności przeprowadzenia ponownego głosowania, odbędzie się ono w
    niedzielę dnia 23 października 2005 r.

    Prawo wybierania posłów i senatorów oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
    ma każdy obywatel polski, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat.

    Obywatele polscy, przebywający w dniu wyborów za granicą, będą mogli wziąć
    udział w głosowaniu, jeżeli posiadają ważny polski paszport lub ważny polski
    dowód osobisty w przypadku przebywania w państwie członkowskim Unii
    Europejskiej oraz zostaną wpisani, na podstawie osobistego zgłoszenia, do spisu
    wyborców sporządzonego przez konsula właściwego terytorialnie dla miejsca
    pobytu wyborcy. Powyższy wymóg wcześniejszego wpisania do spisu wyborców nie
    dotyczy wyborców posiadających zaświadczenie o prawie do głosowania. Osoby
    stale zamieszkałe w kraju, wyjeżdżające za granicę, mające zamiar wziąć udział
    w głosowaniu za granicą, powinny zaopatrzyć się przed wyjazdem w zaświadczenie
    o prawie do głosowania

    Zgłoszenie o wpisanie do spisu wyborców można wnieść ustnie, pisemnie,
    telefonicznie, telegraficznie, telefaksem lub pocztą elektroniczną do konsula
    właściwego do miejsca głosowania.

    Osoby zamierzające głosować w Londynie, prosimy o dokonywanie zgłoszeń w:
    Konsulacie Generalnym RP w Londynie
    73 New Cavendish Street, London W1W 6LS
    tel.: 0870 77 42 825
    fax: 0207 323 2320,
    e-mail: londyn.wybory@polishconsulate.co.uk


    Osoby zamierzające głosować w Edynburgu, prosimy o dokonywanie zgłoszeń w:
    Konsulacie Generalnym RP w Edynburgu
    2 Kinnear Road
    Edinburgh EH3 5PE
    tel.: 0131 552 0301,
    fax: 0131 552 1086
    e-mail: szkocja.wybory@polishconsulate.org


    Zgłoszenie powinno zawierać:

    nazwisko i imiona,
    imię ojca,
    datę urodzenia,
    miejsce zamieszkania wyborcy,
    numer ważnego polskiego paszportu lub dowodu osobistego w przypadku przebywania
    w państwie członkowskim Unii Europejskiej, a także miejsce i datę jego wydania,
    numer PESEL, jeśli wyborca go posiada.
    Zgłoszenia można dokonać najpóźniej w 5 dniu przed dniem wyborów do Sejmu RP i
    Senatu RP, a w przypadku wyborów Prezydenta RP – najpóźniej 3 dnia przed dniem
    wyborów.

    Na żądanie osoby uprawnionej zmieniającej miejsce pobytu konsul, na podstawie
    spisu, wydaje zaświadczenie o prawie do głosowania w miejscu pobytu w dniu
    głosowania, w tym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

    Głosowanie w obwodach głosowania utworzonych za granicą zarówno w wyborach do
    Sejmu RP i Senatu RP jak i w wyborach Prezydenta RP (w pierwszym oraz
    ewentualnie w ponownym głosowaniu), odbywa się w lokalu obwodowej komisji
    wyborczej w ciągu jednego dnia, bez przerwy, między godziną 6.00 a 20.00 czasu
    miejscowego.

    Lokal Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 154 mieści się w Ambasadzie RP w Londynie:
    47 Portland Place, Londyn W1B 1JH – dla wyborców, których nazwiska zaczynają
    się na litery od A do K;
    Lokal Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 155 mieści się w Instytucie Kultury
    Polskiej w Londynie: 34 Portland Place, Londyn W1B 1HQ – dla wyborców, których
    nazwiska zaczynają się na litery od L do Ż;
    Lokal Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 156 mieści się w Konsulacie Generalnym RP
    w Edynburgu: 2 Kinnear Road Edinburgh EH3 5PE.
    Akty prawne, kalendarz wyborczy oraz informacje i komunikaty Państwowej Komisji
    Wyborczej dostępne są na stronie: www.pkw.gov.pl

    Formularz zgłoszeniowy

    --
    Kasia i Ryan (08.09.2004)
  • the.independent 05.09.05, 03:03
    pewnie glupie pytanie, ale czy adres zamieszkania to chodzi o ten angielski,
    tutejszy?
  • ralphos 05.09.05, 09:26
    Napisane jest "adres zamieszkania", a nie "adres zameldowania", więc chyba
    angielski...
  • izabelski 11.09.05, 00:15
    no to bedziemy glosowac
    rozesle znajomym temn watek, zeby nie mieli watpliwosci :-)
    --
    ----
    A Kacperek?!
  • jagienkaa 11.09.05, 18:14
    czy ja dobrze rozumiem, że można głosować tylko w Edynburgu i Londynie?
    --
    Jagienka i Dominik (29.11.2002)
  • izabelski 11.09.05, 21:34
    listownie mozesz tez glosowac
    --
    ----
    A Kacperek?!
  • jagienkaa 11.09.05, 21:43
    a gdzie to jest napisane? bo nie umiem się doczytac że można też listownie
    (jak? mają formularz gotowy? i czy to dojdzie na czas - przecież listy idą
    kilka dni)?
    --
    Jagienka i Dominik (29.11.2002)
  • effata 14.09.05, 15:31
    Hej, Izabelski, ja też się zdziwiłam co do tego 'listownie'. Czy aby na pewno?
    --
    Don't guess.
    --
    Always look on the brigh side of life.
  • effata 19.09.05, 10:45
    No i nadal nie wiem, co z tym 'listownie'.
    Ale mam jeszcze jedno pytanie: Nie dostałama żadnego potwierdzenia rejestracji
    (wysłałam im dane mailem). Czy myślicie, że mogę im ufać, że wciągnęli mnie na
    listę, czy brać pod uwagę możliwość, że po odstaniu n godzin w jednym z dwóch
    punktów wyborczych w Anglii (wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad stylem
    działania naszego konsulatu) odejdę z kwitkiem, bo się okaże, że jakoś tak się
    złożyło, że na listach mnie nie ma?
    --
    Don't guess.
    --
    Always look on the brigh side of life.
  • ralphos 20.09.05, 23:45
    Ja wysłałem aż dwa maile, w drugim napisałem wyraźną uwagę, że wysyłam ponownie,
    ponieważ nie dostałem żadnego potwierdzenia. Wysłałem maila z żądaniem
    potwierdzenia (niektóre programy pocztowe wtedy same odpowiadają kiedy list
    został przeczytany), ale absolutnie nic do mnie nie doszło.

    Zewsząd słyszę tylko narzekania na polskie instytucje w Wielkiej Brytanii.
    Wrrrr... W lutym byłem kilka tygodni w Strasbourgu i miałem bardzo duzo do
    czynienia z tamtejszym konsulatem, pracuje tam trochę naprawdę przyzwoitych
    ludzi. A w Londynie...
  • flamenca 25.09.05, 10:03
    Ja wyslalam maila, w ktorym zalaczylam dwa zgloszenia - moje i meza. Poprosilam o potwierdzenie i je
    otrzymalam, ale bylo to jakis 2-3 tygodnie temu, wiec moze jeszcze wtedy nie bylo takiego balaganu.
  • lee.loo 23.09.05, 15:30
    www.latarnikwyborczy.pl/compass/index.html
    testu nie trzeba traktować śmiertelnie poważnie. niektóre pytania są
    tendencyjne. ale mnie wynik wyszedł POPiSowo (a raczej PiSPOpowo???)


    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • werrka 24.09.05, 22:06
    hihihihihihi a mnie wyszło 0% zgodności i 0% niezgodności z PO :))) i to dobry wynik nie cierpię ludzi bez kręgosłupa, a tam zbieranina skoczków:))), reszta partii sama niezgodność poglądów od 2% do 52%(!!!) i sensacja 1% zgodności poglądów z LPR i zero z nią niezgodności ?!?!?!?! Jak to mogło wyjść to ja nie wiem bo raczej mniej drażnią, że tak to ujmę eufemistycznie. No wynik przy LPR mnie powalił:). Reszta pięknie się zgadza i przy tych wyborach, tak jak poprzednich, ja nie mam na kogo głosować. Wniosek ogólny z testu jest taki wyjazd z kraju całej mojej rodziny i niedługo mój na dłuuugi czas to decyzja słuszna, nie jesteśmy kompatybilni z tutejszym bagienkiem politycznym. A teraz idę czytać program LPR bo za cholerę nie wiem w czym się z nimi zgodziłam w tym 1% i ciekawość mnie zżera:))))
  • effata 26.09.05, 19:46

    --
    Don't guess.
    --
    Always look on the brigh side of life.
  • fatemeh 26.09.05, 20:38
    Choroba wscieklych kaczek :O i ogolne skaczenie srodowiska :(
  • neeki 26.09.05, 20:40
    tak jak myslalam najblizsza mi jest partia demokratyczna. nie poszlam do
    wyborow , bo widac po losie UW jak w polsce ceni sie partie inteligenckie i
    liberalne. ale coz, wiadomo ze inteligencja nie stanowi duzej grupy spolecznej,
    a wiekszosc ludzi woli popierac populistow.
    ciesze sie ze mnie nie ma w kraju. Donald prezydentem, kaczka premierem, druga
    kaczka prezydentem stolicy. az strach sie bac
    --
    we are not afraid - london stands united!
  • lee.loo 28.09.05, 14:22
    aż się zapytam, bo nie bardzo rozumiem czego tu sie bać?Masz coś na sumieniu?
    Państwo silnej ręki jak najbardziej jestem za! Za kaczorami ,oczywiscie.
    mam ciagle nadzieje,ze Tusk nie wygra, a Lechowi (za przeproszeniem) wzrosnie
    poparcie.
    nie wiem czy słyszeliscie ale Donald jakis tydzien czy dwa tygodnie temu wziąl
    po dwudziestu paru latach ślub kościelny. czyżby liczył na elektorat emerytów
    katolików?
    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • effata 29.09.05, 23:46
    Mi już nawet nie chodzi o ocenę, kto wygrał, dlaczego i czy to dobrze, czy nie.
    Bo na pewno się nie zgodzimy :))
    Bardzo (negatywnie) zaskoczyła mnie jednak frekfencja wyborcza. Myślałam, że
    jednak się coś zmieniło w naszym kochanym narodzie.
    --
    Don't guess.
    --
    Always look on the brigh side of life.
  • jennifer_e 30.09.05, 00:11
    ja melduję, że byłam i obowiązek patriotyczny wraz z jedną koleżanką forumową
    wypełniłyśmy!
    ;)

    ____________
    moje fotografie
  • lee.loo 30.09.05, 01:07
    ja tez byłam i obowiązek spełniłam. dziwi mnie,ze taki malo osób bylo na
    wyborach. czy rzeczywiscie tak sa sfrustrowani polityka czy nie chca sie
    angazowac w sprawy panstwa???nie moge tego zrozumiec, bo prawo do krytykanctwa
    roszcza sobie szczególnie ci,ktorzy rzadko uczestnicza w wyborach
    -
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • tiffany7 30.09.05, 13:49
    Tez obowiazek obywatelski wypelnilam :). Lee, cos w tym jest, ze najwiecej do
    powiedzenia maja ci, co nie uczestnicza w glosowaniu :)
  • werrka 30.09.05, 23:09
    A może jest tak, że na wybory przetają chodzic ci którym pamięć nie szwankuje. Ja z kolei nie mogę zrozumieć jak można wiecznie chodzic i głosować na ten sam garnitur polityków tylko w różnych konfiguracjach. Można się nabrać raz, można dwa ale pójście i głosowanie po raz trzeci, gdy pamieta się większość wypowiedzi tych panów i pań, kiedy śledzi się jak głosowali (lista imiennych głosowań w sejmie i senacie jest dostępna dla narodu) to zakrawa na głupotę.
    Ja znam olbrzymią grupę ludzi, którzy poszli by głosować na konkretnych polityków... niestety są do wybrania w innych okręgach wyborczych. I co mają iść? tak, żeby tylko odbębnić jakiś obowiązek? toż to dopiero brak odpowiedzialności!!!
    Odnoszę wrażenie, że ochoczo pędzą do wyborów ludzie, którzy w dni powszednie kompletnie nie interesują się polityką i raz na parę lat muszą być tacy akuratni.
  • jennifer_e 01.10.05, 00:51
    werrka napisała:

    > A może jest tak, że na wybory przetają chodzic ci którym pamięć nie
    szwankuje.
    to zakrawa na głupotę.
    > toż to dopiero brak odpowiedzialności!!!
    > Odnoszę wrażenie, że ochoczo pędzą do wyborów ludzie, którzy w dni powszednie
    k
    > ompletnie nie interesują się polityką i raz na parę lat muszą być tacy
    akuratni
    > .


    Ciekawe wnioski. Ciekawe też skąd masz takie dokładne informacje na temat
    motywacji ludzi, którzy poszli głosować. Bo mnie akurta Twoje stwierdzenia o
    głupocie i ochoczym pędzie do wyborów obraża.
    Twierdzisz, że głosują ludzie, którzy kompletnie nie interesują się polityką?
    To przecież przeczy samo sobie. Myślę, że jest dokładnie odwrotnie. Głosują ci,
    którzy mają jakieś pojęcie o polityce. I głosują ci, których coś obchodzi, i
    którzy rozumieją, że to ich mimo wszystko dotyczy.
    Zresztą, o ile mi wiadomo do głosowania nie jest wymagane zdanie egzaminu ze
    znajomości bieżącej sytuacji politycznej, gospodarczej i ekonomicznej kraju.
    Owszem to się bardzo przydaje. Ale póki co głosowanie w wyborach nie jest
    żadnym przywilejem tych poinformowanych i zainteresowanych.
    Jest to podstawowe konstytucyjne prawo każdego człowieka. I jest to bodaj
    jedyna możliwość na wpływanie i kształtowanie losów państwa.
    I jeśli ktoś ma ochotę głosować na pewną kandydatkę bo mu się jej garsonka
    podoba to jego święte prawo. Nie zapominajmy, że nasi wybrani świadczą o naszym
    społeczeństwie.
    Zgadzam się w zupełności z poprzednią wypowiedzią, że ci, którzy najwięcej
    narzekają na sytuację w kraju zazwyczaj na wybory się nie pofatygują. Tylko, że
    jeśli każdy wychodzi z takiego założenia to rzeczywiście, nigdy nic się nie
    zmieni w tym kraju.
    Właśnie najprościej jest tak stwierdzić, że to ta sama ekipa, ci sami
    złodzieje, oszuści i aferzyści i głosowanie na kogokolwiek to głupota. Wtedy
    nie trzeba się ruszać z fotela i można przez następne cztery lata dalej
    narzekać.
    Oczywiście, że zgadzam się z tym, że polska polityka to totalne bagno, ale
    przecież ktoś tych ludzi wybrał! Oni sami siebie w poselskich fotelach nie
    posadzili!
    Albo powiedzmy inaczej, większość nie poszła głosować, poszli tylko ci, którzy
    mieli w tym interes no a mandaty jakoś trzeba przecież rozdzielić.

    Wyznaję zasadę, że jeśli coś mi nie odpowiada to nie siedzę z założonymi rękoma
    i nie czekam, aż to się samo zmieni. A to co mogę zrobić w sytuacji gdy nie
    podoba mi się sytuacja w kraju to pójść i oddać swój głos w wyborach. I tak
    właśnie zrobiłam. Mam przynajmniej poczucie, że COKOLWIEK zrobiłam.
    Apatia i zrezygnowanie społeczeństwa powoduje moim zdaniem, że do władzy
    dopychają się oszołomy, aferzyści i ludzie, którzy w polityce mają swój własny
    interes.
    Czasem zastanawiam się po jaką cholerę była nam ta cała demokracja, skoro teraz
    i tak nikt z tego nie korzysta i większość ma gdzieś kto nimi rządzi i kto
    stanowi im prawa.
    --
  • lee.loo 01.10.05, 12:37
    Jennifer, czytasz w moich myślach
    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • lee.loo 01.10.05, 12:36
    Werka,
    to sie nazywa "żelazny elektorat". i choćby nie wiem co, murem przy swoim
    ugrupowaniu.
    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • neeki 01.10.05, 16:33
    hehe. nie mam nic na sumieniu. panstwo silnej reki ? chcesz naszego polskiego
    hitlerka ? bo to sa rzady silnej reki. i jako osoba o liberalnychy pogladach
    uwazam ze rzady jednej osoby sa zagrozeniem dla demokcracji. i nie moze byc
    porezydentem czlowiek ktory lamie konstytucje. ktory nie ma wstydu zakazac
    demonstracji mniejszosci seksualnych dlatego ze zagraza to polskim rodzinom. a
    naprawde dlatego ze wplynelo by to negatywnie na jego wyniki w wyborach. ten
    czlowiek juz pokazal ze sie na prezydenta stolicy nie nadaje co dopiero kraju.
    zreszta niezaleznie od osoby uprawnienia prezydenckie sa obecnie wystarczajace.
    prezydent powinien byc reprezentanten panstwa a rzadzic parlament.
    --
    we are not afraid - london stands united!
  • lee.loo 03.10.05, 00:30
    Neeki,
    sama powiedziałaś,ze strach sie bac, zatem skoro nie masz nic na sumieniu - to
    po co ten strach? No chyba,ze bylas sbekiem, brałaś łapówę lub pracujesz w
    korporacji np radców prawnych - fakt, wtedy mozna sie zacząć bać.
    neeki napisała:
    >i jako osoba o liberalnychy pogladach uwazam ze rzady jednej osoby sa
    zagrozeniem dla demokcracji

    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • lee.loo 03.10.05, 00:45
    ups, cos za szybko sie wysłało. przepraszam.Jeszcze raz próbuje:
    Neeki,
    sama powiedziałaś,ze strach sie bac, zatem skoro nie masz nic na sumieniu - to
    po co ten strach? No chyba,ze bylas sbekiem, brałaś łapówę lub pracujesz w
    korporacji np radców prawnych - fakt, wtedy mozna sie zacząć bać.

    neeki napisała:
    >i jako osoba o liberalnychy pogladach uwazam ze rzady jednej osoby sa
    >zagrozeniem dla demokcracji
    rządy jeden osoby??? przeciez jest jeszcze legislatywa, sądownictwo i tzw
    czwrata władza, wiec sprecyzuj dokładnie o co Ci chodzi,prosze.W stanach jakoś
    prezydent ma dosycc rozlegle uprawnienia ale poprzez system checks and balances
    pozostaje pod kontrola kongresu lub sedziów sadu najwyższego.zauważyłaś
    ewidentny zamach na demokracje? ja nie.

    > porezydentem czlowiek ktory lamie konstytucje
    W którym miejscu Kaczyński ją złamał? Czytałaś w ogóle tą ustawe? jezeli tak to
    przytocz konkretne artykuły ktore zostaly zlamane, bo nie wiem z czym mam
    polemizowac.
    > demonstracji mniejszosci seksualnych
    gdzie jest w konstytucji zapisane o prawie do demonstrowania seksualności???

    >ten czlowiek juz pokazal ze sie na prezydenta stolicy nie nadaje
    Doprawdy? a dlaczego tak sądzisz. poprosze argumenty.

    prezydent powinien byc reprezentanten panstwa a rzadzic parlament.
    Przepraszam Cie bardzo,ale to jakaś totalna bzdura! to wlasnie moze doprowadzic
    do tyranii!
    sa 3 władze (egzekutywa, parlament, sady) +media. One sie wzajemnie kontrolują,
    (no chyba,ze sa skorumpowane) i mysle,ze taki system jest najzdrowszy dla
    demokracji.
    pozdrawiam i czekam na doprecyzowanie
    l.l
    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • neeki 05.10.05, 00:22
    ustosunkuje sie do jednej rzeczy. naiwna jestes jesli uwazasz ze w stanach
    prezydent jest kontrolowany przez kongres. przyklad wlasnie niedobrego rozrostu
    uprawnien prezydenckich mielismy przy wyborach G.W. Busha. jakby nie bylo
    wygral wybory dzieki przekretowi sadowemu i swojemu bratu. smieszny i
    niebezpieczny jest system w ktorym sadownictwo jest tak kontrolowane przez
    prezydenta, kiedy sklad sadu najwyzszego zalezy od tego kto jest w bialym domu
    jak akurat ktorys z sedziow umrze. rownie smutne jest przekonanie ze USA to
    modelowa demokracja, jesli sie przyjzysz porzadnie to dostrzezesz ze zadna z
    wladz tam dobrze nie funkcjonuje.
    co do Kaczynskiego. tak uwierz mi ze znam konstytucje. gdzie jest w konstytucji
    "zapisane o prawie do demonstrowania seksualności???" - o co ty w ogole
    pytasz ? gdzie jest zakazane demonstrowanie wlasnej seksualnosci ? co nie jest
    prawnie zakazane jest dozwolone. kolejna lekcja. nie ma prawa prezydent stolicy
    odmawiac organizowania demonstracji, marszu tylko dlatego ze mu sie to nie
    podoba, ze jest to niezgodne z jego swiatopogladem. szczegolnie w takim kraju
    jak polska gdzie mniejszosci wszelkiego rodzaju sa przesladowane.
    Osobiscie uwazam ze Kaczynski jest osoba niekompetentna, demagogia w najgorszym
    wydaniu poczynajac od czasow gdy byl Min Sprawiedliwosci. mam nadzieje ze nigdy
    nie zostanie prezydentem , bo to oznaczaloby ze ludzie zamiast ruszyc glowa
    wola sluchac demagogii i miec nadzieje ze sie wszystko to spelni. rownie
    glupich jak twierdzenie ze podwyzszenie kar za przestepstwa doprowadzi do
    zmniejszenia przestepczosci w polsce. ciekawe kto sie nabiera na takie gadki...



    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • lee.loo 06.10.05, 01:29
    Może i według Ciebie jestem naiwna, ale uważam,ze w Stanach prezydent jest
    duuuuzo lepiej kontrolowany przez inne organa niz np na Bialorusi czy w Rosji.
    Nigdy nie powiedzialam,ze w Stanach jest modelowa demokracja,bo tak naprawde
    nie wskaze Ci zadnego panstwa gdzie takowa jest.Uważam natomiast,ze moga sie
    zdarzac pewne niescislosci ale to bardziej "wypadek przy pracy" niż kryzys
    systemu.Z reszta jeżeli stwierdza sie niekonstytucyjnosc pewnych dzialan,
    istnieje cos takiego jak impeachment czyli postawienie w stan oskarżenia i
    postawienie zarzutów,co może doprowadzic do pozbawienia władzy.
    Może i Tobie to nie odpowiadać,ale na taki system zdecydowali sie the Founding
    Fathers, którzy po doświadczeniach ze starego kontynenty stwierdzili ,ze on
    jest najlepszy i pozwoli uniknąc np tyranii lub rzadów autorytarnych.Ogromne
    znaczenie ma tu fakt,ze zasada równowagi władz, oprócz federalizmu i
    trójpodzialu jest najważniejszym fundamentem demokracji.
    Nie zaprzecze jenak,ze zdarzały sie w historii przypadki prowadzenia
    prezydentury na zasadzie silnej reki co prowadzilo do imperializmu
    prezydenckiego (vide: FDR,Nixon czy Reagan). Jednak były też sytuacje, w
    których to Kongres przewodził prym, nie zatwierdzał budżetu tak jakby sobie
    tego prezydent życzył,odrzucał prezydenckie veta czy odrzucał zgode na
    ratyfikacje traktatów (np:trakat wersalski czy rzymski).

    A teraz jeszcze kilka kontrargumentów odnośnie Kaczyńskiego. Powiadasz "co nie
    jest prawnie zakazane jest dozwolone." I masz racje,pokaż mi
    usatwe/artykuł/jakis przepis prawny,ze działanie Kaczora(czyli niewydanie
    pozwolenia)jest nielegalne lub zakazane? Ja sie takiego przepisu nie moge
    doszukać. Powiem wiecej, pozwalając na taką demonstracje Kaczor jednocześnie
    musiałby sie zobowiązać do zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom tej imprezy.W
    przypadku śmiertelnego wypadku (bo przecież nie nalezy wykluczać,ze takie coś
    mogłoby miec miejsce, skoro i tak demon się odbyła, a kamienie polecialy
    troszke szarpaniny z policja bylo) odpowiadałby za to prezydent wawy i
    policja.Jestem porzekonana,ze mogłyby byc roszczenia do wysokich finansowych
    odszkodowań.
    A tak, marsz (choc nielegelny) sie odbył,większych łapanek nie bylo,
    nieszczesliwych wypadków tez nie - wilk syty i owca cala.

    I co to ja jeszcze mialam napisac? Aha,
    neeki napisała:
    > mam nadzieje ze nigdy nie zostanie prezydentem , bo to oznaczaloby ze ludzie
    >zamiast ruszyc glowa wola sluchac demagogii i miec nadzieje ze sie wszystko to
    spelni.

    Na szczesnie mamy demokracje i kazdy moze sobie myslec co chce. Dla mnie to nie
    demagogia, tylko konkretny program wyborczy. Może bracia K wielkimi
    ekonomistami nie sa, jednak kwesti alsutracji i dekomunizacji jest
    pierwszorzedna. Poprzez czystki w czerwonych elitach, dorowadza do
    przejrzystości działan wladzy. Uważam,ze gruba kreska Mazowieckiego byla błedem
    i od razy trzeba bylo zrobic porzadek.

    >rownie glupich jak twierdzenie ze podwyzszenie kar za przestepstwa doprowadzi
    do zmniejszenia przestepczosci w polsce. ciekawe kto sie nabiera na takie
    gadki...
    Nie wiem czy wiesz,ale kara nie jest jedynie rezultatem popełnionego
    przestepstwa. Ma również charakter prewencyjny. Z resztą jak słyszyę jak
    pedofil zgwałcił kilkumiesięczne dziecko czy jak "ojciec" zakatował swoja córke
    tylko dlatego,bo płakała mam ochote wykrzyczec,ze najlepsza kara bylaby kara
    śmierci. A jak słyszę,że młodzi ludzie zamordowali swojego sąsiada i jego dwoje
    dzieci dlatego,bo nie chciał im pozyczyc pieniedzy lub jak dwóch wyrostków za
    telefon komórkowy wrzuca do studni nastolatke i chce żywce ukamienować, to
    wcale nie mam ochoty ich resocjalizować i płacic na nich olbrzymiej kasy do
    konca życia. przecież więzienie to nie sanatorium.
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • neeki 06.10.05, 20:55
    czyli twoim zdaniem demontracja sie nie powinna odbyc bo zagrazalo to
    bezpieczenstwu uczestnikow? (!) a to ci dopiero wymowka. jestem pewna ze
    kaczynski dbal o zdrowie uczestnikow.
    jezeli jakas grupa sie czuje w polsce przesladowana to co zlego jest w
    demonstracji pod haslami tolerancji ? to jest zlego ze potem jednej kaczce
    moze sie to odbic w sondazach. jakos nie mial problemu z parada "normalnosci".
    kaczynski jet politycznym tchorzem i sie nei wychyli. to juz wiadomo. lamie
    prawo dla doraznego zysku przy wyborach
    a skoro juz tak sie domagasz przepisow to polecam ustawe : prawo do zgromadzen.
    zacytuje ci poczatek - . Każdy może korzystać z wolności pokojowego
    zgromadzania się.
    i
    Wolność zgromadzania się podlega ograniczeniom przewidzianym jedynie przez
    ustawy, niezbędnym do ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku
    publicznego oraz ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności
    innych osób, a także ochrony Pomników Zagłady w rozumieniu ustawy z dnia 7 maja
    1999 r. o ochronie terenów byłych hitlerowskich obozów zagłady .
    jestem pewna ze pokojowa manifa byla zagrozeniem dla bezp panstwowego czy
    porzadku publicznego itd. a juz na pewno zagrazala moralnosci publicznej...
    przeciez wiadomo ze w polsce to co najwyzej mozna legalnie sobie popalic opony
    pod gmachem sejmu...
    pozdrawiam
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • lee.loo 07.10.05, 00:36
    Na początek i ja pozwolę sobie zacytować przytoczoną przez Ciebie ustawę:
    art. 57 mówi: "Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń
    i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa".
    Natomiast w art. 2 ustawy "Prawo o zgromadzeniach" z 1990 r czytamy:
    "Wolność zgromadzania się podlega ograniczeniom przewidzianym jedynie przez
    ustawy, niezbędnym do ochrony bezpieczeństwa państwowego lub porządku
    publicznego oraz ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności
    innych osób".
    Nawet jeżeli Kaczynski zastosował pewien wybieg aby zakazać tej demonstracji,
    to zrobił to zupełnie legalnie i stwierdzenie, że złamał prawo jest zupełnie
    bezpodstawne. Po drugie każdy z nas ma prawo do własnego światopoglądu - Ty, ja
    czy prezy. Kacz.

    Nie mogę się również zgodzić z Twoim cynicznym poglądem :
    >jestem pewna ze pokojowa manifa byla zagrozeniem dla bezp >panstwowego czy
    porzadku publicznego itd. a juz na pewno zagrazala >moralnosci publicznej...

    Na początek zdefiniujmy sobie moralność publiczną. Dla mnie oznacza to,że
    obowiązuje pewien system zasad określających, co jest dobre, a co złe na danym
    obszarze publicznym.A ponieważ dobre jest to, co jest maksymalnie korzystne dla
    największej liczby ludzi (wg teorii J.Mili), można przyjąć, że dla gatunku
    ludzkiego (a więc najbardziej maksymalnej liczby) bez wątpienia korzystne jest
    przetrwanie, a jeszcze bardziej korzystny jest rozwój. Stosunki homoseksualne
    nie są w stanie zapewnić ciągłości gatunku.
    Ale skoro uważasz,ze propagowanie hamoseksualizmu (w pewnym sensie
    seksualności) nie stanowi godzenia w moralnośc publiczną, wytłumacz mi proszę,
    dlaczego w telewizji publicznej nie ma programów pornograficznych? Idąc tokiem
    myślenia gejów nie powinno byc nic w tym zdrożnego.sam naturalizm!(teraz to ja
    jestem cyniczna). Środowiska homoseksualistów twierdzą, że ten sposób
    zaspokajania popędu nie jest perwersją, powołując się przy tym na opinię
    Światowej Organizacji Zdrowia, która w 1991 r. zdecydowała w drodze głosowania
    o usunięciu homoseksualizmu z międzynarodowego rejestru chorób i zaburzeń. Ale
    przecież z tej decyzji wcale nie wynika, że homoseksualizm nie jest perwersją,
    czy nawet chorobą, tylko wynika, że WHO taką opinię z jakichś przyczyn
    przegłosowała. Gdyby, dajmy na to, teraz w innym składzie WHO uznała, że
    homoseksualizm jest jednak perwersją, a może nawet chorobą i nakazała
    umieszczenie go w stosownym rejestrze, to jestem pewien, że środowiska
    homoseksualne nie tylko by tej decyzji nie uznały, ale by gwałtownie przeciwko
    niej protestowały. To zaś oznacza, że decyzję z 1991 roku akceptują nie
    dlatego, że jest prawdziwa, tylko dlatego, że jest dla nich korzystna.

    Neki, powiedz mi jeszcze tylko jedno. Czy w imię tolerancji zgodziłabyś się na
    demonstracje pedofilii jako ludzi kochających inaczej?

    W tym całym zamieszaniu (dot. parady równości) odnoszę wrażenie,ze nie chodzi
    tu o głoszenie haseł tolerancji i równości wobec prawa (bo homoseksualiści
    korzystają z równych praw politycznych i ekonomicznych) tylko do uczynienia ze
    sposobu zaspokajania popędu problemu politycznego. A to uważam za nieetyczne i
    nie do przyjęcia.

    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • princessjobaggy 07.10.05, 00:46
    > Gdyby, dajmy na to, teraz w innym składzie WHO uznała, że
    > homoseksualizm jest jednak perwersją, a może nawet chorobą i nakazała
    > umieszczenie go w stosownym rejestrze, to jestem pewien (...)

    Lee.loo, jestes mezczyzna czy z rozpedu napisalas JESTEM PEWIEN?
  • lee.loo 07.10.05, 11:08
    z rozpędu wczułam się w rolę Kaczyńskiego ;-)
    czyli powinno być "jesteśmy pewni" hi,hi
    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • neeki 07.10.05, 19:20
    porownanie homoseksualizmu do pedofilii jest paskudne. powinno ci byc wstyd.
    obrazasz ludzi nie majac w ogole do tego podstaw. szczerze mowiac to okresla
    twoj poziom myslowy i wlasciwie nie chce mi sie z toba juz dyskutowac bo takie
    wywody sa ponizej poziomu do ktorego przywyklam. radze ci poszerzyc horyzonty,
    poznac troche ludzi. nie masz pojecia o srodowisku gejow, a gadanie ze geje
    chcieliby pornografii w tv ? slad Ci sie to wzielo. mysle ze jestes po prostu
    glupia i w swojej glupocie obrazasz innych. mam wielu przyjaciol gejow i czuje
    sie rowniez obrazona
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • lee.loo 08.10.05, 01:26
    jestem głupią,zaściankową,męską szowinistyczną świnią i do tego cyklistą.
    Ale za to Ty masz klasę.

    Pozdrawiam - ja - Kamila
    oraz mój przyjaciel Jacek - homoseksualista.

    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • neeki 08.10.05, 09:35
    ciekawe co twoj przyjaciel mowi na temat twoich porownan gejow do pedofilow. na
    pewno jest z ciebie dumny, dla mnie to gadanie na poziomie mlodziezy
    wszechpolskiej.
    klasa objawia sie w nieobrazaniu innych. ale racja nie powinnam sie znizac do
    twojego poziomu wypowiedzi. chociaz jest roznica miedzy slowem glupia a swinia.
    wiec troche sobie dodalas sama
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • lee.loo 11.10.05, 01:12
    neeki,
    Nie użyłam słowa "świnia" a całe określenie "męska szowinistyczna świania" - a
    to jest pewna różnica,bo zmienia sens wypowiedzi.Fakt, może jest nieco
    pejoratywne, ale użyłam je w sposób celowy i cyniczny.A Ty, jako
    przedstawicielka polskiej inteligencji powinnaś to natychmiast wychwycić.Jeżeli
    jednak to określenie Ci przeszkadza wnet zamieniam je na: „seksistowskiego
    ksenofobicznego dinozaura” (vide:"golden eye").

    Sprawa druga.
    W którym miejscu obraziłam gejów? Jakoś nie moge sie tego dopatrzyć w moich
    postach.Czyzbym nazwała ich głupkami???Nie wydaje mi się,żebym się do czegos
    takiego posunęla.
    Ja tylko jasno okresliłam swoją opinię do prezentowania własnej
    seksualności.Uważam homoseksualizm za chorobę(dewiacje seksualną) tak jak
    pedofilię,którą należy leczyć a nie propagować.Nawet pod płaszczykiem równości
    i toleracncji.Bo między tym a pornografią jest bardzo śliska granica, kórą
    łatwo można przekroczyć.Między innymi wnioskuje to na podstawie love
    parades.Czy ja im bronie chodzic po ulicy za rękę, spotykac się etc? czy ja
    nawołuje do zamykania knajp gejowskich? nic takiego nigdy nie powiedziłam.
    Jednoczesnie chciałam Cie poinformowac,ze wiem co nieco o środowisku
    gejowskim.Przeprowadziłam na ten temat niejedną długą,nocną rozmowe, wlaśnie z
    Jackiem - moim dobrym kumplem z akademika. Właśnie dzięki temu,ze opwiadał mi
    o swoich znajomych, poznawał z nimi, zabierał na imprezy, wyrobiłam sobie
    zdanie na temat homoseksualizmu i tym środowisku. Nie mówię, że poznałam wtedy
    tylko osoby wulgarnie i nachalnie manifestujące swoją orientacje. Poznałam tez
    kilka ciekawych osobowości i wcale się nie wypieram ani nie odżegnuje od
    znajomości z nimi. Tylko ja nie skreślam ani nie obrażam ludzi ,którzy są
    chorzy,maja inne poglądy,kolor skóry etc.Jest tyle różnych i ciekawych tematów
    do dyskusji,że spokojnie można omijać drażliwe sprawy. Taką właśnie mamy umowę
    (dżentelmeńską) z Jackiem. Nie poruszamy drażliwych kwestii.

    Pozdrawiam serdecznie
    l.l

    --
    "Luck comes and goes...Knowledge stays forever."
  • tiffany7 08.10.05, 12:59
    > porownanie homoseksualizmu do pedofilii jest paskudne. powinno ci byc wstyd.

    Mialam sie nie wtracac, ale trudno.
    Neeki, pozwole sobie wkleic cytat z innego forum, ktore pojawilo sie w okresie
    kiedy byla organizowana parada gejow w W-e. O ile pamietam ten happening
    przyjechal poprzec dwoch niemieckich pro-gejowskich politykow. Oto komentarz o
    nich:

    "Claudia Roth.
    Czlonkini Bundestagu i przewodniczaca niemieckiej partii zielonych (Buendnis
    90/Die Gruene) W zeszlym tygodniu zbierala wsrod deputowanych Bundestagu
    podpisy po nota protestacyjna w sprawie zakazu parady rownosci w Warszawie.
    Czlonkini zarzadu niemieckiego zwiazku gejow i lesbijek (LSVD).
    Pani Roth zasiada rowniez w Radzie Nadzorczej niemieckiego stowarzyszenia
    Humanistische Union e.V.
    Celem stowarzyszenia oficjalnie jest propagowanie praw obywatelskich i
    swiadomosci o nich.
    Ale-Humanistische Union wspolpracowala i wspolparcuje naraz z organizacjami i
    stowarzyszeniami,ktore przez niemieckie oragny scigania i organizacje ochrony
    praw dzieci uwazane sa za Lobby pedofilow. Jedna z tych organizacji jest
    stowarzyszenie AHS (Arbeitsgemeinschaft Humane Sexualitat). Stowarzyszenie to
    otwarcie domaga sie legalizcji stosunkow pomiedzy doroslymi i dziecmi.
    Gleichberechtigte, einvernehmliche und verantwortliche sexuelle Handlungen
    dürfen – weil sie nicht schädigen - auch zwischen Erwachsenen und Kindern nicht
    mehr strafbar sein.“ To cytat ze statusu tej organizacji. W tlumaczeniu mowi on
    o tym,ze rownouprawnione czynnosci seksualne wykonywane za obopolna zgoda
    pomiedzy doroslymi i dziecmi nie powinny byc karane,albowiem nie sa szkodliwe.

    Szef tej organizacji Johannes Gloetzner w wywiadzie dla niemieckiej TV ARD
    powiedzial doslownie,ze jezeli jest na to obopolna zgoda to nie ma on nic
    przeciwko czynnosciom seksulanym n.p. pomiedzy 50 letnim mezczyzna i 7 letnim
    dzieckiem.

    I o Volker Beck:

    "czlonek Bundestagu z ramienia partii zielonych(Buendnis 90/Die Gruene) i szef
    frakcji tej partii w Bundestagu.
    Homoseksualista,od 1987 do 1990 roku referent frakcji Zielonych w Bundestagu od
    spraw homoseksualizmu.
    Od 1991 do 2004 roku rzecznik prasowy niemieckiego zwiazku gejow i lesbijek(
    Lesben- und Schwulenverband in Deutschland -LSVD) Czlonek steering committee of
    International Network of Lesbian and Gay Officials (INLGO) Pan Beck
    zadeklarowal rowniez swoj udzial 11 czerwca w Paradzie Rownosci w Warszawie i
    to pomimo jej oficjalnego zakazu.Zbieral tez rowniez razem z Claudia Roth
    podpisy po wyzej juz wymieniona petycja,a rok temu protestowal przed polska
    ambasada w Berlinie przeciwko zakazowi parady rownosci w 2004 roku. Otoz
    rowniez Pan Beck ma bardzo dziwne podejscie do pedofilow. W ksiazce "Der
    Paedosexuelle Komplex" autora Angelo Leopardi,Volker Beck w jednym z
    zamieszczoncyh tam artykulow domaga sie rowniez zniesienia karalnosci
    pedofilii. Ksiazka ta wydana na przelomie lat 80 i 90-tych uchodzi w srodowisku
    pedofili poniekad jako biblia i jest zrodlem argumentacji dla miedzy innymi
    takich stowarzyszen propagujacych pedofilie jak juz wyzej wymieniona AHS.
    Ocene powyzszych postaci pozostawiam kazdemu z was. Mysle,ze Polacy powinni
    wiedziec kto jutro bedzie wspieral polskich gejow. Kazdy kto zna dobrze
    niemiecki moze sprawdzic te przytoczone tutaj informacje,wrzucajac na
    wyszukiwarke obydwa nazwiska. Zrodlami sa miedzy innymi internetowa
    encyklopedia Wikipedia i panstwowa niemiecka Telewizja ARD,tak ze napewno nie
    chodzi tu o jakies bezpodstawne
    pomowienia".

    Nie wiem na ile powyzsze informacje sa wiarygodne, ale jak ktos zna niemiecki
    nie bedzie mial problemu za znalezieniem zrodle tych info. Jednak, jesli to
    prawda, to owszem, jest mi wstyd.

    Tyle tylko mam do powiedzenia, milego weekendu.




  • neeki 08.10.05, 22:53
    wiesz zawsze sie znajda jacys wariaci i to wsrod homo i hetero wiec nie ma co
    oceniac gejow na podstawie wypowiedzi tych ludzi. jakby nie bylo parada
    rownosci miala byc wlasnie pod tym haslem a wiadomo jak jest w polsce z
    tolerancja
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • jaleo 01.10.05, 18:03
    Frekwencja rzeczywiscie byla zalosna. Nawet w porownaniu z UK, gdzie od dawna
    mowi sie o apatii i marazmie wyborcow. Tymczasem w UK nawet w okregach nie-
    marginalnych byla wieksza frekwencja niz w Polsce, nie mowiac juz o okregach
    marginalnych, gdzie niekiedy dochodzila do 80%.

    Ludzie oddawali zycie ze prawo do wolnych wyborow, kobiety oddawaly zycie za
    prawo kobiet do glosowania, a teraz to tak niewiele dla nas znaczy. A ludzie,
    ktorzy nieobecnosc na wyborach tlumacza brakiem dobrych kandydatow, powinni
    robic tak, jak moj maz, kiedy zadnego z kandydatow nie popiera - oddac niewazny
    glos, i przez to przynajmiej okazac szacunek dla wolnego wyboru.


    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • werrka 04.10.05, 20:11
    jaleo napisała: A ludzie,
    > ktorzy nieobecnosc na wyborach tlumacza brakiem dobrych kandydatow, powinni
    > robic tak, jak moj maz, kiedy zadnego z kandydatow nie popiera - oddac niewazny
    >
    > glos, i przez to przynajmiej okazac szacunek dla wolnego wyboru.

    Wiesz... masz rację!!! chyba zniechęcenie, rozgoryczenie mnie zaćmiło. A co do mojego stanowiska jak dobiegałam dwadziestu lat to miałam wiarę, że zbudujemy uczciwe państwo, nawet nie chodziło o bogate ale uczciwe, przyzwoite. Już wiary nie mam,sił też i mam poczucie, że te moje głosy w koleich wyborach dopuszczały do władzy polityczne koszmarki. Prawda jest tak, że czuję wstyd przed obecnymi dwudziestolatkami... dużo będą musieć naprawiać... chyba, że okaża się jeszcze bardziej amoralni od nas...
  • fedorka 04.10.05, 14:29
    lee.loo. napisała
    zatem skoro nie masz nic na sumieniu - to
    po co ten strach? No chyba,ze bylas sbekiem, brałaś łapówę lub pracujesz w
    korporacji np radców prawnych - fakt, wtedy mozna sie zacząć bać.

    Nie mam nic na sumieniu, nie byłam esbekiem, nie wzięłam łapówki a widmo rządów
    PiSu napawa mnie niepokojem. Kto ma inne poglady niz działacze PISu, jest od
    razu uznawany przez nich za wroga i osobę nieuczciwą. Taka postawa ma niewiele
    wspólnego z demokracją....Miałam okazje pracować kiedys z kilkoma osobami które
    teraz sa bardzo bliskimi współpracownikami panów K. jeżeli tacy ludzie maja
    rządzić Polską to się boję
  • mabmab 04.10.05, 14:39
    jennifer, a ja jestem ciekawa, jak wyglądała organizacja, czy rzefczywiście
    było tak cięzko, jak sie niektórzy spodziewali, ze względu z liczbą tylko 3
    punktów wyborczych? Czy długo stałaś w kolejce do konslulatu?
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
    Człowiek, który nic nie ryzykuje - nic nie robi, nic nie posiada i jest niczym.
  • jennifer_e 04.10.05, 21:35
    muszę przyznać, że było całkiem ok, byłyśmy pod konsulatem ok 14-15, owszem
    była kolejka na zewnątrz, kilka osób, czekania jakieś 15 minut. W środku raczej
    sprawnie, tylko w urnie zabrakło miejsca i musieli drugą wykombinować ;)
    --
    ____________
    moje fotografie
  • deadeasy 08.10.05, 12:01
    Ja to nawet sie nie interesowalam czy i gdzie moge glosowac. Uwazam, ze bedac
    poza krajem juz od ladnych paru lat nie orientuje sie w realiach Polski.
    Sytuacje w Polsce znam z opowiadan znajomych albo z tego co wyczytam w gazecie
    lub na stronie Trojmiejskiej, albo z dwutygodniowego wakacyjnego pobytu. O
    Tusku uslyszlam dopiero jakies dwa miesiace temu wiec nie uwazam, ze ja moge
    decydowac o losach Polski siedzac za granica. Mysle, ze jak ktos zdecydowal
    sie opuscic kraj na zawsze i siedzi juz "poza" od jakiegos czasu to raczej sam
    sobie odebral prawo do decydowania co jest dobre dla tych co zyja i mieszkaja w
    Polsce.
    Ja bym na przyklad nie chciala zeby ktos kto juz od dziesieciu czy dwudziestu
    lat wygrzewa dupsko w slonecznej Hiszpanii decydowal o tym kto bedzie rzadzil w
    UK.
    :)
  • princessjobaggy 08.10.05, 14:45
    Zgadzam sie, Deadeasy.
  • jennifer_e 08.10.05, 17:04
    deadeasy napisała:

    > Mysle, ze jak ktos zdecydowal sie opuscic kraj na zawsze i siedzi juz "poza"
    >od jakiegos czasu to raczej sam sobie odebral prawo do decydowania co jest
    >dobre dla tych co zyja i mieszkaja w Polsce.
    > Ja bym na przyklad nie chciala zeby ktos kto juz od dziesieciu czy dwudziestu
    > lat wygrzewa dupsko w slonecznej Hiszpanii decydowal o tym kto bedzie rzadzil
    w UK.
    > :)


    Miałam się już nie odzywać, ale chyba jestem już od forum uzależniona.
    Chcę tylko sprostować jedno nieporozumienie. Często pojawia się argument, że
    ci, którzy mieszkają za granicą nie powinni głosować, bo ich to nie dotyczy,
    ponieważ nie ma ich w kraju.
    A to zupełnie tak nie jest. Powtarzam się już pewnie do znudzenia, ale dopóki
    masz polski paszport to jesteś obywatelką Polski i obowiązuje Cię polskie
    prawo. Nie ma znaczenia gdzie mieszkasz. Powiem więcej, nawet jeśli masz
    obywatelstwo podwójne, a polskiego paszportu się nie zrzekłaś to w świetle
    polskiego prawa zawsze będziesz traktowana jako Polka. Co to oznacza w
    praktyce? No chociażby ten nieszczęsny obowiązek podatkowy. Skoro państwo
    polskie ma chrapkę na moje pieniądze zarobione za granicą to chyba należy mi
    się przynajmniej ta marna kartka do głosowania. Przypomnijcie sobie jaka panika
    panowała tutaj w kwietniu w związku z podatkami. A jaką mamy gwarancję, że nowy
    Sejm nie postanowi zmienić tej ustawy? (chociaż nie wiem czy ta ustawa może być
    jeszcze bardziej debilna)

    Wyobraźcie sobie sytuację, że w kolejnych wyborach dochodzi do władzy Pewna
    Partia Szalona, której program zakłada wypisanie Polski z Unii Europejskiej,
    uznanie wszystkich emigrantów za zdrajców i nałożenie na nich obowiązku
    wizowego przy wjeździe do Polski. Czy wtedy też powiecie, że sytuacja w PL Was
    nie dotyczy/nie obchodzi?
    Albo wyobraźmy sobie, że na prezydenta zostanie wybrany Jakiś Genialny
    Dyplomata, który powie, że Tony Blair to głupek a w zamian za to Tony się
    obrazi i cofnie benefity wszystkim Polakom w UK i wprowadzi pozwolenia na
    pracę. I jeszcze namówi rząd Hiszpanii na wprowadzenie wiz turystycznych dla
    Polaków i zapomnijcie o wygrzewaniu tyłka w Hiszpańskim słońcu. :P
    A przy okazji, obowiązek wizowy do własnego kraju to wcale nie moja fantazja!
    Tak mają Kubańczycy, którzy wyemigrowali do USA. I taką wizę, aby odwiedzić
    swoje rodziny mogą dostać tylko raz na dwa lata.

    Pewnie powiecie, że przykłady są głupie i przejaskrawione, ale chcę przez nie
    pokazać, że to wcale nie jest tak, że z momentem wyjazdu można zerwać wszelkie
    więzi z dawnym krajem. Prawnie jest to po prostu nie możliwe. Polityka
    wewnętrzna w Polsce może i już nas nie dotyczy, ale polityka zagraniczna jak
    najbardziej.

    Dodam jeszcze jeden przykład, tym razem prawdziwy. Otóż jakiś rok temu mieliśmy
    w pracy mnóstwo kłopotów załatwiając wizy naszym klientom, Rosjanom
    mieszkającym i pracującym w UK, którzy chcieli podróżować do Francji. Oraz
    Francuzom chcącym wyjechać do Rosji. Nie pamiętam już o co poszło, ale było
    jakieś napięcie polityczne na linii Rosja- Francja i natychmiast to się odbiło
    na zwykłych ludziach, Rosjaninach, którzy chcieli wyjechać na weekend do Paryża
    czy Francuzach, którzy mieli jakieś interesy w Moskwie. Obie ambasady, rosyjska
    i francuska, na zasadzie wzajemności zaczęły wymagać niesamowitej ilości
    dokumentów i przedłużać procedury wizowe dla obywateli "państwa w sporze" tak,
    że jakiekolwiek podróże były mocno utrudnione.

    Obywatelstwo to nie tylko prawa (np prawo do głosowania) ale i obowiązki (np
    podatkowy, służby wojskowej). Niesprawiedliwe byłoby zabrać prawa a obowiązki
    zostawić.
  • princessjobaggy 08.10.05, 17:36
    Jennifer, wiem co chcesz powiedziec. Tylko, ze bedac poza granicami kraju
    jestem tak oderwana od polityki w Polsce, ze nie mam zielonego pojecia co sie
    dzieje. Gdybym zostala w Polsce, nie chcialabym, zeby taka osoba, siedzaca za
    granica i nie majaca pojecia co sie dzieje, glosowala.

    Przyklady, ktore podalas sa rzeczywiscie dosc skrajne. Gdyby jednak cos takiego
    moglo sie zdarzyc, pewnie wiecej osob przebywajacych za granica poszloby
    glosowac. Na szczescie nic takiego nam emigrantom nie grozi. Dlatego tez nie
    chce miec wplywu na wyglad zycia w samej Polsce (nie mowie o jej polityce
    zagranicznej), bo mnie tam nie ma i nie wiem co sie dokladnie dzieje, dlatego
    uwazam, ze nie mam prawa w to ingerowac. Zbytnio oderwalam sie od polskiej
    rzeczywistosci. Takie jest moje odczucie.
  • effata 14.10.05, 18:30
    Zapomniałam wam napisać, że ... mimo mojego maila nie było mnie na liście :)))))
    Na szczęście pani nas wpisała na listę awaryjną, jak zresztą tłumy innych.
    A jakbym szybko wsiadła w samolot i poleciała zagłosować jeszcze w swoim okręgu
    w Warszawie? :))))
    Podobno na drugą turę też się trzeba rejestrować. Tym razem poproszę o
    potwierdzenie.
    --
    Don't guess.
    --
    Always look on the brigh side of life.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka