Klub Kiepskich Kucharek Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • zakładam go na forum, mam nadzieję że ktoś się dopisze:)
    Oto nasza rodzinka: trzy wybredne osobowości, każdy lubi coś innego, np: mąż
    lubi mięso, ja nie za bardzo (jak już to musi być dobrze/długo pieczone czy
    duszone), nie znoszę ryb. Ja lubię naleśniki, kanapki i sałatki (choć mi
    dressingi nigdy nie wychodzą), mąż nie lubi np pomidorów surowych, oliwek,
    białego sera itp. Synek lubi tylko makarony (i to tylko z pomidorowym sosem),
    frytki, ewentalnie mięso i marchewkę, nie lubi chleba...
    I co? na tapecie mam z 20 potraw które robię, przeważnie z pół produktów lub
    nawet z gotowych. Rzadko robię coś od podstaw, używam dużo rzeczy typu 'fix
    do gulaszu', kupuję lasagne z Sainsbury's, pieczywo czosnkowe itp.
    Często czytam na forum o wykwintnych potrawach (chylę czoła eballieu i
    mama5plus) a ja przyznaję: jestem leniwą, wybredną kucharką bez fantazji, z
    brakiem czasu i na dodatek nie lubię próbować nic nowego.
    Zaglądam na różne fora kulinarne ale zwykle kończy się na przełykaniu ślinki
    albo myśleniu: tego nie zje mąż a tego nie zje Dominik...
    pozdrawiam:)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
    • JA! JA! JA! sie dopisuje :)
      --
      Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
      Hermann Hesse.
      • Ty z Twoimi przepisami z kuchni azjatyckiej się nie możesz zapisać:) przyznaj
        że nie kupujesz żadnych gotowych potraw!
        --
        Jagienka i Dominik Imprezowicz
        • Uwielbiam gotować, ale tylko dla kogoś. Sama dla siebie nie gotuję, tym
          bardziej że jestem na permanentnej diecie.
          I właśnie tego mi brakuje - gotowania obiadków ukochanemu :-(
          Poważnie, ja uwielbiam gotować :-)
          A inspirację czerpię z galerii potraw :-)

          --
          ***POLSCY NAUCZYCIELE W ANGLII***
        • Boooo :( No nie, nie kupuje gotowych, ani z puszki, ani mrozonych.... Yeah,
          but; no, but; yeah, but...ja nadal nie jestesm dobra w kuchni i len ze mnie i
          nie zawsze mam pomysl....
          --
          Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
          Hermann Hesse.
      • Ja sie zapisuje do kulbu kiespkich kucharek.
        Tak, tak JAgienko. Moje popisy kuinarne, to zero. Szczesliwie sie sklada, ze
        maz gotuje super dobrze i lubi to robic - to dla niego relaks. Potrafi wrocic z
        pracy i przygotowywac od podstaw lasagne.
        Ja kucharka jestem kiepska, sa po prostu pewne rzeczy ktore mi wychodza.
        Ale ejst duzo, ktorych nawet nie probuje zaczac.
        W Weekend byl u nas brat meza i robil makaron z sosem warzywno - miesnym (ja
        faktu nie widzialam bo sie kapalam i takie tam), trudno to nazwac wloskim
        bolognese, bo zbyt duzo dodatkow. Zaczynam jesc i mowie do meza - o pierwszy
        raz ci cos nie wyszlo, niedobry ten sos. Maz wywalil oczy i mowi - to Willy
        robil ten sos. Nie wiedzialam jak mama sie zachowac. Willy chcial mnie zabic,
        skonczylo sie na rzucaniu makaronem i smiechem. Ale do konca ich pobytu bylo mi
        glupio.
        Ja na serio jestem kiepska kucharka.
    • no to wygląda na to, że to tylko ja jestem Kiepską Kucharką:)
      PS te gotowe potrawy to aż tak często nie jemy:) dzisiaj mamy baked potatoes
      with chilli. Ale wczoraj było: placki ziemniaczane (fix Knorra) z gulaszem (fiz
      Knorra) i kapustą gotową z Sainsbury's....Tragedia, co?:)
      --
      Jagienka i Dominik Imprezowicz
    • Ja mam przyplywy natchnienia - wtedy znajduje cos w internecie albo wpadam na pomysl ugotowania czegos bardzo polskiego i zabieram sie do roboty. Zajmuje mi to kilka godzin, po ktorych potrawa wpradwdzie jest, ale ja mam zupelnie dosyc. No i moje natchnienie idzie odpoczywac na czas jakis:) Chyba wolalabym ugotowac cos fajnego ale raz na jakis czas a nie , kurcze, codziennie. To taka niekonczaca sie robota:(
      • no, na spotkaniu się wymieniałyście przepisami z kapustą a ja tylko (wyjątkowo)
        siedziałam z zamkniętą paszczą:) no ale po moich popisowych gołąbkach to już
        się za to nie zabieram....
        --
        Jagienka i Dominik Imprezowicz
        • AHA! Nie mozesz mnie nie przyjac do klubu, poniewaz w drodze po synka
          przypomnialo mi sie ze ja tez kupuje gotowe miesne jedzenie typy Beef
          Straganoff itp, u naszego zeznika. Sa to jego domowe mieszanki dla leniwych,
          tak jak ja - to byl moj pomysl, on to kilka razy sprobowal i teraz ma w swoim
          stalym repertuarze. Ja tylko wlanczam piekarnik na 200C (chyba, czy jest to
          200F? Licho wie...w kazdym badz razie na 200), robie dziurki widelcem w
          paczusce i wkladam do piekarnika na 45 minut. Wiec uwazam ze to mozna nazwac
          zdrowym tv dinner, i uwazam ze na tej podstawie zasluzylam byc czlonkiem
          Kiepskich Kucharek. HA! ;)

          Wiesz Jagienka, ja w tym tygodniu bede probowala robic golabki z wloska
          kapusta, jest mieksza i liscie wygaldaja na bardziej giebkie (czy jak tam sie
          pisze "flexible"). Jesli wyjdzie to napisze, jesli nie wyjdzie, to tak jak
          Agnieszka sugerowala, kapuste posiekam i placuszki w mace obtocze.

          Moze powinnysmy tutaj dzielic sie potrawami ktore zawieraja malo skladnikow,
          krutko i latwo sie je przygotowuje?

          --
          Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
          Hermann Hesse.
          • mgna napisała:
            >ja w tym tygodniu bede probowala robic golabki z wloska kapusta

            chyba juz do konca zycia te golabki z wloska kapusta beda mi sie kojazyly z
            moim synkiem, a raczej z dniem porodu:)
            w godzinach wieczornych zrobilam zakupy z mysla - jutro beda golabki. o 4 nad
            ranem dostalam skurczy, ale nie panikowalam - od paniki byl maz;) ktory mierzyl
            mi stoperem dlugosc i czestotliwosc skurczy i dzwonil do szpitala, mowiac co i
            jak jest. ja twardo twierdzilam ze nigdzie nie jade dopoki nie zrobie golabkow
            i ich nie zjem:) I uparcie dotrwalam:) zrobilam golabki, zjedlismy i akcja
            porodowa zaczela sie na dobre :))))
            --
            Mój Czaruś
            • heh, gdy ja robilam golabki to po pierwsze nigdy nie smakowaly nawet podobnie
              jak mamy, a po drugie musialam wiazac je nicmi ( nauczona od bridget jones nie
              uzywam kolorowych).
              wzielam sie na sposob i moj farsz golabkowy wkladam do papryki w ktorej robie z
              gory dziure.
    • Ja zrobilam przedwczoraj fasolke "po bretonsku" - z calonocnym moczeniem
      fasoli, kilkakrotnym plukaniem, krojeniem duzego kawalka surowej sloniny tepym
      nozem (ohyda!), wytapianiem tluszczu, itp. itd.
      Tyle z tym zachodu a wszystko poszlo w 10 minut!
      Teraz sie zastanawiam czy warto poswiecac tyle czasu na gotowanie?
      Moze, nastepnym razem, lepiej ze sloika ;-)
      • ashibashi - nie mecz sie nastepnym razem. Rob tak jak ja robie: fasolka z puszki (butter beans lub white
        beans), zamiast sloniny dodaje kabanosa (z Sainsbury's), pomidory z puszki i w 1/2 godziny fasolka jest!

        No a poza tym jak poszlo w 10 minut to znaczy ze bylo dobre! ;-))))
        --
        "Like most intellectuals, he's intensely stupid."
        Marquise de Merteuil, Dangerous Liasons
        • o, to jakiś przepis dla mnie;)
          --
          Jagienka i Dominik Imprezowicz
          • a ja uwielbiam gotowac:) tak jak meza Eli, gotowanie mnie relaksuje i tak jak
            Natalia lubie gotowac dla kogos.
            gotuje prawie codziennie, od podstaw i raczej dania z kuchni polskiej. czesto
            tak sie zapedzam w mysleniu 'co na obiad' ze zapominam o zamrozonym bigosie,
            ktory robilam tydzien temu czy innych potrawach w zamrazarce:)
            dzis rano robilam zapiekanki, na obiad filety z indyka w panierce z
            ziemniaczkami i fasolka szparagowa, a juz mam przygotowane skladniki na leczo,
            zaraz bede robic. ja chyba nie jestem normanla?:)
            oprocz tego, ze w kuchni sie relaksuje to w moim przypadku jest jeszcze jeden
            plus gotowania - dieta cud;) Hehehe jakkolwiek to zabrzmi, gdy gotuje i
            nawacham sie tych wszystkich zapachow to nie dam rady pozniej za duzo zjesc:)
            ba, czesto wcale nie jem, skubne tylko cos tam podczas probowania, no nie idzie
            mi i juz!

            nie cierpie piec ciast! w zyciu zrobilam moze ze 3, w tym jedno na zimno:)
            --
            Mój Czaruś
            • Violus22, wiec skoro lubisz gotowac to moze otworzysz swoja wlasna firme, tak
              jak w LA jest? Twoja firma bedzie gotowala klienta obiady, je do nich
              rozwozila, ukladala w lodowkach i gotowe. Na pewno Jagienka ;) i ja bysmy sie
              na to zapislay.

              --
              Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
              Hermann Hesse.
              • mgna napisała:

                > Violus22, wiec skoro lubisz gotowac to moze otworzysz swoja wlasna firme, tak
                > jak w LA jest? Twoja firma bedzie gotowala klienta obiady, je do nich
                > rozwozila, ukladala w lodowkach i gotowe. Na pewno Jagienka ;) i ja bysmy sie
                > na to zapislay.

                hihihi a to ciekawy pomysl:)))to co dziewczyny zamawiacie?:)))

                a tak powaznie to oczywiscie miewam lenia i zle dni, a wtedy odskocznia sa
                zdolnosci kulinrme mojego meza (czyt. restauracja) :)
                --
                Mój Czaruś
                • Moja kolezanka ma latwo: z jednej strony pozazdroscic, z drogiej nie.
                  POZAZDROSCIC:
                  Mianowicie maz jej (Anglik) jest nauczony jesc tylko jedzenie z restauracji i
                  fast-food, wiec ona wogole nie musi dla niego gotowac. Stos menu z restauracji
                  u nich w kuchni jest impresujacy.

                  NIE PZOAZDROSCIC:
                  --
                  Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
                  Hermann Hesse.
                  • OCCHHHH...przycisnal sie zly guziczek. Kiedy nie trzeba to Gazeta jest super
                    szybka!

                    A wiec wracam do tego o czym pisalam:

                    NIE POZAZDROSCIC:
                    chyba nigdy, przy jednym stole, jako rodzina obiadu nie jedli.

                    --
                    Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
                    Hermann Hesse.
                    • i niedługo z torbami pójdą:) przecież taki obiadek z np Indian to wydatek ok 15
                      funtów...
                      --
                      Jagienka i Dominik Imprezowicz
                      • Nie,z torbami nie pojda. Maz ma dobra prace, dobry spadek, trzy domy w Angli,
                        jeden w Hiszpani, nastepny buduja w Czechach....aha, i ma szalenie oszczedna
                        zone.
                    • Moj sposob na golabki (wychodza pyszne): bialy ryz lub jasminowy (jedna
                      szklanka ryzu, dwie szklanki wody). Na patelni zarumienic cebulke, dodac do
                      ugotowanego (odpazonego) ryzu. Suszone grzyby zagotowac, posiekac, dodac do
                      ryzu i cebuli. Wywar z grzybow suszonych dolac do ryzu (ale nie wszystko zeby
                      ciapka sie nie zrobila) lub odstawic na zupe grzybna. Kapuste zagotowac, ale
                      tutaj jesli szczescie sprzyja listki ladnie odejda, jesli nie (co sie naogol
                      zdarza) posiekac i dodac do mieszanki, lub jak Agnieszka zasugerowala zrobic z
                      tej mieszanki placuszki, obtoczyc bulka tarta i wrzucic na patelnie. Zobaczymy
                      jak mi wyjda te golabki z wloska kapusta...az slinka leci: UWIELBIAM GOLABKI.

                      Ja mam jednak problem z sose. Poniewaz magii jest nie wegetarjanskie, nie dodam
                      do jedzenia. W sklepach znalazlam inny smak magii ktory jest wegetarjanskim,
                      ale nie smakuje zabardzo dobrze, czasami dodaje soy sos ale tez nie jest to
                      to...Sosu pomidorowego nie lubie z golabkami, bo to dla mnie kogiel-mogiel
                      wychodzi: albo zupa pomidorowa, albo golabki :) Sos grzybowy z kolei to zaduzo
                      tych grzybow w daniu....moze macie jakies inne pomysly na sos na golabki ktory
                      jest wegetarjanksim?

                      Violus22 czy zostalo troszeczke golabkow na potem? Tz po powrocie ze szpitala?

                      Podczas mojego porodu (bylam w specialistycznym szpitalu w Manchester) moj maz
                      chcial WYSKOCZYC do Rusholme (azjatycka dzielnica obok szpitala) na curry!!!!
                      Ja jego zlapalam za kolniez i powiedzialam ze jesli bedzie gdzie
                      kolwiek "wyskakiwal" to na krzeselko obok mojego lozka. On mnie "wkopal" w
                      ciaze, on mnie do konca z niej wyprowadzi ;) I tak sie tez stalo. Grzecznie
                      przez 11 + godzin na krzeselku siedzial. Nastepnie w operating theater
                      wrzeszczal i dopingowal mi w porodzie, blady byl co nie miara; powiedzial ze
                      takiej zezni w zyciu nie widzial. Ale jakos nie apetycznie sie zrobilo piszac o
                      porodzie....Przepraszam.

                      --
                      Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
                      Hermann Hesse.
                      • Informuje ze golabki z wloska kapusta wyszly przepyszne. Ta kapuste o wiele
                        lepiej sie zawija i sie nie rozlatuje :)
                        --
                        Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
                        Hermann Hesse.
                      • Moja droga, do maggi podobny jest marmite, w 100% wegetarianski (przynajmniej
                        taki, ktory ja kupuje w sklepach wegetarianskich/weganskich). Ewentualnie moze
                        byc chyba yeast extract.
                        --
                        If it has a face, I don't want to eat it.
                        • Marmite!? Jak mieszasz z woda, czy taki smarujesz na golabki? Samego marmite
                          nie lubie, ale sprobuje na golabkach :) Dzieki :)
                          --
                          Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
                          Hermann Hesse.
                          • W zyciu jeszcze nie robilam golabkow, ale chyba trzeba by to zmieszac z woda.
                            Samo jest za slone. Moj ukochany, ktory swietnie zna sie na kuchni powiedzial,
                            ze to to samo co maggi.
                            --
                            If it has a face, I don't want to eat it.
        • Dzieki, Ewa - tak wlasnie zrobie.
          Maz i tak nie bedzie wiedzial, ze to troche "oszukane" (tak samo jak nie wie,
          ze jego koszule i podkoszulki sa prasowane tylko po jednej stronie, dla
          zaoszczedzenia czasu, hi, hi!)
          • Wy zamiast zapisywać sie do KKK zajrzyjcie do Galerii Potraw:

            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=777
            Wspaniałe, łatwe przepisy i jeszcze zdjęcia z propozycją podania.
            I przepisy są rzeczywiście łatwe!!! Mogę polecić pierś w cieście francuskim
            (sama robiłam, wygląda jak wykwintne danie z 5* hotelu i jest banalnie proste),
            łososia w cieście francuskim, różne roladki, sałatki itp. Wspaniała sprawa!
            I nawet kucharka, która nie potrafi gotować, za pomocą tej strony zrobi
            wszystko!!!
            Powodzenia!
            --
            ***POLSCY NAUCZYCIELE W ANGLII***
            • To, o czym mówię:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=23138222&a=23138222
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=29340979&a=29340979

              I jeszcze napisze Wam o daniu, które ja robię, jest banalne, a Ukochany
              uwielbia:

              Kupuję filety z łososia, przyprawiam przyprawą do ryb, kładę na niego dużo
              rozdrobnionego czosnku i dużo masła. Owijam w folię aluminiową i do piekarnika
              na ok 20 min.
              Do tego sałatka (iceberg lettuce, pomidorki, oliwki, feta, czerwona cebula i
              french dressing) i ziemniaczki pieczone w piekarniku z ziołami prowansalskimi.
              15 minut i pyszny obiadek gotowy!!!

              A ziemniaczki robie tak: bakind potatoes obieram, kroje w "wedges", gotuję
              jakieś 20 mint. Odcedzam, do garnka wlewam oliwy z oliwek, zakrywam pokrywką i
              mieszam, aby oliwa pokryła ziemniaczki, dosypuję duża ilość ziół, pieprzu,
              soli, znowu mocno trzęsę garnkiem. Wykładam na blaszkę pokrytą folią aluminiową
              i do piekarnika na 15 min (włączam grillowanie). w Połowie pieczenia przekręcam
              ziemniaczki. Pyyychota szczególnie z sosem czosnkowym, tatrskim lub z rockpola
              (rockpol zmiksowany z odrobiną jagurtu naturalnego).

              Bierzcie się do roboty Dziewczyny!!!! :-)))

              --
              ***POLSCY NAUCZYCIELE W ANGLII***
    • i ja tez sie dopisuje.
      zastanawialam sie kiedys co bym zrobila gdybym musiala urzadzic wystawna
      kolacje, albo chociaz taka na przyzwoitym poziomie. heh - pewnie zalozylabym
      nowy watek z tytulem: ratujcie.
      na co dzien staram sie gotowac i ciagle cos nowego probuje, jednak moja wada
      polega na tym ze zmysl smaku dziala u mnie bardzo slabo. nie mam zielonego
      pojecia co trzeba dodawac aby wychodzilo dobrze i nie jalowo.
      kilkakrotnie jedlismy zupy duzo za slone ( choc w sytuacji awaryjnej wrzucalam
      do zup cale ziemniaki kt podobno sol wyciagaja - niestety u mnie nie
      zadzialaly).
      mam wiec caly zapas przyprawy uniwersalnej warzywko/vegeta i wszystko jakos
      tako/podobnie smakuje.
      z mezem mamy ciut inne gusta kulinarne - on jest bardziej miesny - wiec juz nie
      potrafie sobie wyobrazic jak to jest goptowac dla trzech roznych osob...
      gdy przyjechalismy tutaj folgowalismy sobie z jedzeniem gotowym i niestety
      mocno przytylismy. pozniej byl etap przygotowywania wszystkiego w polproduktow.
      teraz jestesmy na ostrej diecie ( ze wgzl zdrowotnych) i nic nie smazymy:
      miesa /ryby jemy z wody ew grilowane/pieczone bez tluszczu.
      nie smakuje to dobrze.
      najlepiej ostatnio zaczela mi wychodzic galaretka z owocami - podaje ja na
      koniec aby kazdy mial mile wspomnienia po posilku..:)
      • Chetnie sie zapisze :))) Nie znosze gotowania tym bardziej, ze to co jeszcze
        umiem gotowac nie jest obiadem (jedzeniem) dla mojego meza. Czyli rzadnych zup
        i potraw macznych (te jako deser). Typowy miesozerca. Ale za to maz lubi
        gotowac i czasem to robi. No ale wtedy musialabym zalozyc klub Zdesperowanych
        Zon Sprzatajacych Kuchnie po Swoich Mezach! Aha - bardzo lubie dobrze zjesc:)
        • do monia72,
          czy przypadkiem twoj maz i moj to nie ta sama osoba?? hhehehehe, bo cos dziwnie
          mi to wszystko pasuje.
          No i chetnie dopisze sie do twojego klubu Zdesperowanych
          > Zon Sprzatajacych Kuchnie po Swoich Mezach, hehhe.
          A do KKK zapisuje sie tez, nawet nie myslalam ze nas tak tutaj wiele.
          • oh, dear!!! KKK, Jagienka! Synonimowe z innym KKK...och to ja sie wypisuje ;)
            --
            Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
            Hermann Hesse.
            • Ja sie tez dopisuje, kucharka ze mnie zadna, a maz lubi dobrze zjesc,
              szczegolnie lubi taka domowa kuchnie, ziemniaki, mieso, surowka, a ja nie
              cierpie obierac ziemniakow. Gotuje czesto z gotowych produktow, czasami mnie
              nachodzi i robie kaczke z jablkami w czerwonym winie(chyba dwa razy mnie
              naszlo:)), kapusniak lub zurek. Nie umiem zrobic nalesnikow, ktore uwielbiam,
              ani upiec zadnego ciasta, jak robilam brownies, o malo co cala kuchnia nie
              poszla z dymem.
              chyba nadaje sie do kkk;)
        • Monia, ja to raczej pasuję do Klubu Żon Zdesperowanych Mężów, którzy nie mogą
          pojąć jak można zrobić taką demolkę w kuchni przy smażeniu jajecznicy :)
          Jak mam natchnienie to gotuję, ale jak już pisałam wcześniej w innym wątku, jak
          już odkryję jedną potrawę, to gotuję ją na okrągło :)
          Poza tym jestem mamą niejadka i męża nie jedzącego obiadów w domu (w tygodniu),
          co jednak rozleniwia.
          Także, Natalia, dzięki za linki.
          --
          Don't guess.
    • >sałatki (choć mi dressingi nigdy nie wychodzą), mąż nie lubi np pomidorów
      >surowych, oliwek, białego sera itp. Synek lubi tylko makarony (i to tylko z
      >pomidorowym sosem)

      Jagienka, jesli dressing'i do salatek nie wychodza to sprobuj cos latwego: kup
      olejki z walnut, z avocado, z greckiego olive oil, z truffle oil itd (ASDA je
      sprzedaje tanio i ma dobry wybor - przynajmniej w czyms jednym maja lepszy
      wybor niz konkurenci) salatke posyp ziolami, przyprawami i polej troszeczke
      jednym z tych olejkow, wymieszaj. Lub w naczyniu wymieszaj olejek z
      przyprawami/zolami i polej po salatce. Rowniez mozesz uzyc mieszanke cytrynowo-
      olejkowa: skropl salatke cytyrnka i polej olejkiem. Bardzo latwe do zrobienia,
      za kazdym razem inny smak i smaczny.

      N i M znow maja cos wspolnego! M zje pomidory ale tylko te z kontynentu, musza
      byc bez skorki i bez twardego srodka. Zreszta tak sama jest ze mna pod wzgeldem
      pomidorow. Tez nie lubi oliwek, ja za to uwielbiam i M przechodzi kurs odwagi,
      tz raz na tydzien przynjamniej jeden rodzaj oliwek kosztuje...ja uwazam ze to
      jest wyrobienie smaku, tak jak z winem czy piwem...wiec wyrabiam jego smak, a
      on to dzielnie znosi. Jak do tej pory, z przykroscia informuje, ze zedne oliwki
      jemu nie posmakowaly! Nie rozumiem, ja moge je jesc na sniadanie, brunch,
      lunch, obiad i kolacje ;)

      Teraz do synka przejde :) Jesli D lubi tylko makaron i tylko z sosem
      pomidorowym, dla urozmaicenia czy kupowalas jemu makaron np ze szpinaku lub
      burakow robiony? Lub czy np z sosem pomidorowym miksujesz warzywa, tak ze sam
      nie widzi czy tam jest brokula, czy avocado, czy grzyby, czy cebula (itd) czy
      nie?


      BTW sprawdz swoja poczte, wyszukalam wam dodatkowe dwa miejsca :)

      --
      Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
      Hermann Hesse.
    • Ja sie z premedytacja nie zapisuje, bo jestem "kucharka na dorobku", a jak sie
      zapisze to juz moze mi zostanie, wmowie sobie, ze nie umiem gotowac i co potem?

      A na powaznie - bardzo lubie gotowac. Kiedys mi sie nie chcialo, moj ukochany
      gotowal codziennie kolacje, zawsze pysznosci, ale teraz jakos mniej ma czasu,
      za to ja mam wiecej ochoty i pomyslow. Jestesmy wegetarianami a dania wege sa
      naprawde w wiekszosci banalnie latwe. Mam swoj zbiorek przepisow, dwie (tylko,
      ale bedzie wiecej) ksiazki kucharskie, z ktorych duzo korzystam (polecam
      www.amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/174045409X/qid=1130527172/sr=8-
      6/ref=sr_8_xs_ap_i6_xgl/202-8573157-7362225 - najlepsza ksiazka, jaka w zyciu
      widzialam, ja mam wersje po polsku) i w ciagu ostatnich trzech tygodniu
      codziennie na kolacje bylo cos nowego, cos innego. Zapalilam sie na weganizm,
      wypozyczylam z biblioteki dwie ksiazki Leah Leneman i jestem zachwycona. Wiec
      teraz wyprobowuje dania weganskie.
      Nie korzystam nigdy z gotowych dan, nawet nigdy takowych nie jadlam. Gotowanie
      rzadko zajmuje mi wiecej niz pol godziny. Mam to szczescie, ze moj ukochany i
      ja mamy identyczny gust jesli chodzi o jedzenie. Kochamy wszystkie warzywa i
      owoce, wlasciwie wszystko jadamy poza miesem i od niedawna nabialem. Czerpiemy
      najlepsze z roznych kuchni swiata. Bardzo lubie jednego dnia zjesc tajskie
      curry z warzywami i tofu, nastepnego dnia portugalska zupe z kale i fasola,
      potem greckie gigantes plaki (cos jak fasolka po bretonsku, tylko bez miesa i
      zapiekana), wloska paste z makaronu orkiszowego z sosem arabiatta, japonskie
      sushi warzywne z brazowym ryzem, hiszpanka paelle, hinduski dhal z warzywami
      curry... I mamy caly tydzien multi-kulti.
      Dla wegetarianskich inspiracji polecam www.puszkkka.spinacz.pl

      Pozdrowienia dla dobrych i kiepskich kucharek :)
      --
      If it has a face, I don't want to eat it.
    • Z tym gotowaniem to jest zazwyczaj tak, ze jak ma sie wdziecznych odbiorcow
      (czyt. konsumentow naszych eksperymentow) w domu, to z wieksza ochota i zapalem
      za to gotowanie sie bierzemy.
      Gotowac lubie, jak mam akurat natchnienie, do sprzatania z reszta tez go
      potrzebuje.
      Gotowanie jako codzienny obowiazek, to nie dla mnie. I pomyslec, ze tak do
      konce zycia.

      --
      Kasia i Ryan (08.09.2004)
    • to ja tez sie do klubu zapisze.
      jesli Jagienko sadzisz, ze twoja lista jest krotka, to co ja mam powiedziec?
      jesli juz cos potrafie ugotowac, to tylko polskiego. Faz jednak za polska
      kuchnia nie przepada. za to nie mialby nic przeciwko gdybym mu co dzien
      serwowala curry (czego ja nie znosze). dla Rizvana za to mogloby nie istniec nic
      poza nalesnikami z musem jablkowym i cynamonem. i oczywiscie musza byc sklepowa
      bo te memine juz sa ble! no i ewentualnie gulasz tez sie nadaje do jedzenia.

      tak ogolnie to ja jestem straszny leniuch. jak juz musze cos ugotowac, to
      przygotowuje duzo (na 2-3 dni). czas spedzony w kuchni to dla mine czas
      stracony. pewnie gdybym mieszkala sama i nie musiala gotowac dla moich facetow,
      umarlabym z glodu zanim przyszlaby mi na mysl wyprawa do kuchni.
      --
      pozdrawiamy
      Patrycja i Rizvani
      • Pati, czy ty i Faz przypadkiem nie byliscie w widomosciach wczoraj?
        --
        Writing is good, thinking is better. Cleverness is good, patience is better.
        Hermann Hesse.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.