Dodaj do ulubionych

Benefity-srity

02.11.05, 23:52

Ostatnimi czasy zauważyłam ogromny wzrost wątków dotyczących różnego rodzaju
tzw. benefitów (szczególnie na forum "Z dala od Polski"). Co chwilę ktoś
pyta: a ile dostanę jak urodzę dziecko, a ile dostanę jak to i tamto, a jak
dostać mieszkanie za darmo, o ile mi dadzą na pieluchy?

Powiem Wam szczerze, że mnie ani razu przez głowę nie przeszło, że mogłabym
od państwa angielskiego dostać jakąs zapomogę. Bo niby z jakiej racji?

I zgadzam się tu z moich Ukochanym, który dosłownie się wkurza, gdy słyszy,
że my (i nie tylko my) sobie przyjeżdżamy do UK i tak łatwo różne benefity
dostajemy. Bo on, mimo że całe życie w UK mieszkał, i cała rodzina tam
mieszkała i płaci podatki itp, żadnych benefitów nie dostaje. I on musi
conajmniej 170k za przyzwoity 2-bedroom zapłacić, bo mu nikt councilowskiego
mieszkania nie da.

Bo teraz to chyba jakaś moda jest - pojechać do UK i benefit dostać. Przyszłe
mamy nie martwią się już o zdrowie swojego przyszłego dziecka, tylko o to ile
dostaną i co zrobić żeby jeszcze więcej dostać...

Dziecka nie ma jeszcze w planach, a już pytanie o zapomogi.

Ręce dosłownie opadają.

Weźcie się do roboty - a nie benefity chcecie!




Edytor zaawansowany
  • edavenpo 03.11.05, 00:08
    Natalia, mysle ze jestes troche niesprawiedliwa.

    Wiekszosc tych mam nie jest tu sama, tylko z mezem/partnerem ktory pracuje i placi podatki, wiec tak
    czy tak nie widze dlaczego ich zona nie mglaby dostac tego co kazda inna mama? Nie sadzie zeby tos
    tu przyjezdzal dzieci rodzic, wziac zasilek i siedziec tutaj. Wrecz odwrotnie, duzo mam mowi ze jada
    rodzic do Polski.

    W Daily Mail byla wirlka nagonka przed majem 2004 ze 'benefit tourists' i healthcare tourists' ze
    Wschodniej Europy zaleja UK. I okazalo sie ze owszem, duzo ludzi przyjechalo ale do pracy a nie na
    zasilki. Ostatnie statystyki pokazaly ze jest moze kilkadziesiat osob z Polski ktore dostaje jakakolwiek
    forme zasilku. Nie ubiegalam sie nigdy o zadne zasilki czy zapomogi ale z tego co wiem nie jest to
    najlatwiejsza czy najprzyjemniejsza do zalatwienia.

    Co do council housing to byl niewystarczajacy przed naszym przjazdem tutaj i nie znam jeszcze ani
    jednego POlaka (poza jednym z forumowiczow) ktory dostal council house.
    --
    "Like most intellectuals, he's intensely stupid."
    Marquise de Merteuil, Dangerous Liasons
  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:20
    edavenpo napisała:

    > Natalia, mysle ze jestes troche niesprawiedliwa.
    >
    > Wiekszosc tych mam nie jest tu sama, tylko z mezem/partnerem ktory pracuje i
    pl
    > aci podatki, wiec tak
    > czy tak nie widze dlaczego ich zona nie mglaby dostac tego co kazda inna
    mama?

    Sporo jednak tych mam ma mężów/partnerów Polaków, którzy pracują w UK kilka
    miesięcy. Nie chce mi się teraz szukać tych wątków, ale jest ich sporo, bo to
    właśnie te najbardziej kłują w oczy.
    Nie mam nic przeciw żonom Anglików, całe życie płacących podatki, starających
    się o zapomogi. Chodzi mi tutaj głównie o Polaków, którym moim zdaniem, taka
    zapomoga, po kilku miesiącach, czy nawet roku pracy w UK się po prostu nie
    należy.

    Jednak przede wszystkim, poruszyło mnie to, o czym napisałam w swoim pierwszym
    poście - przyszłe mamy nie pytają się o porady związane z ciążą, tylko o
    benefity! Przejrzyj forum "Z dala od Polski", to zobaczysz, co mam na myśli.





  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:32

    Autor:
    Data: 21.10.05, 20:56 + dodaj do ulubionych wątków

    --------------------------------------------------------------------------------
    witam wszystkie mamy!

    jestem w trzecim miesiacu a jade do anglii (do pracy) dopiero jutro, choc juz
    dawno temu planowalam ten wyjazd. Czy orientujecie sie jak to wyglada z
    zasilkami dla matek, dodatkami na dziecko etc. czy w ogole nam przysluguja, i
    czy da sie z nich wyzyc?

    Wielka, wielka prosba do mam z Wlk.Brytanii i ....
    Autor:
    Data: 03.06.05, 19:39 + dodaj do ulubionych wątków

    --------------------------------------------------------------------------------
    Austrii.
    Dziewczyny pisze prace i potrzebuje informacje o przywilejach dla mam i
    kobiet w ciazy w tych krajach. Interesuje mnie czy opieka w ciazy jest
    platna, bezplatna i czy przysluguja po porodzie jakis zasilki za urodzenie
    dziecka??
    Bede wdzieczna za kazda odpowiedz. Pozdrawiam
    Kinga


    Child benefit
    21.10.05, 19:39 + odpowiedz


    Mieszkam w Londynie. Slyszalam ze jest cos takiego jak "child benefit", ale
    nie wiem gdzie sie o tym dowiadywac. Czy wiecie cos na ten temat? Kto i kiedy
    moze sie o to starac?


    mieszkanie councilowskie
    30.09.05, 16:36 + odpowiedz


    witam,
    mieszkam i pracuje wraz z mezem w uk, legalnie od 2 lat. jestem w ciazy czy
    moge sie ubiegac o mieszkanie z councilu? jakie sa szanse/
    nie prosze o wypowiedzi typu " znowu ta ktora chce czegos od panstwa :-("


    Zasilek
    Autor:
    Data: 10.10.05, 12:31 + dodaj do ulubionych wątków


    --------------------------------------------------------------------------------
    Jestem mama 2 letniej lobuziary.do londynu przyjechalam 3 miesiace temu,do
    mezatzn.przyszlego meza,ktory jest tu prawie rok.Niedawno od znajomej
    dowiedzialam sie ze mozemy starac sie o zasilek na corke tylko niewim co i
    jak?moze wy macie to juz za soba i pomozecie bede barzo wdzieczna

    pozdrawiam wszystkie mamy w uk


    Dalej już mi sie nie chce. Ale chyba wiecie o co chodzi...
  • violus22 03.11.05, 00:42
    > Nie mam nic przeciw żonom Anglików, całe życie płacących podatki, starających
    > się o zapomogi. Chodzi mi tutaj głównie o Polaków, którym moim zdaniem, taka
    > zapomoga, po kilku miesiącach, czy nawet roku pracy w UK się po prostu nie
    > należy.

    Swoje zdanie mozesz sobie zatrzymac gleboko;) bowiem nie Ty decydujesz co i
    komu sie nalezy, a zrobil to rzad, ktory jasno okreslil zasady
    przyznawania 'benefitow-sritow':)

    Napisalabym jeszcze kilka slow, ale po co ma sie robic bardziej niesmacznie niz
    jest.
    --
    Mój Czaruś
  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:46
    violus22 napisała:

    >
    > Swoje zdanie mozesz sobie zatrzymac gleboko;)

    Nie rozumiem dlaczego swoje zdanie mam "sobie zatrzymac głeboko"?? Po to chyba
    jest forum, aby swoje zdanie napisać. Mam wszystkim słodzić i ciągle pisać,
    jakie jesteście wspaniałe i jeszcze przyklasnąć że udało Wam się tyle benefitów
    dostać?

    Bo tutaj (na tym forum) tak właśnie jest. Słodko, słodko, pełno fałszu, a jak
    ktoś napisze coś odmiennego, to od razu ma sobie "zatrzymać głęboko"!


  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:50

    I nie mam nic przeciw benefitom dla ludzi, którzy rzeczywiście je potrzebują i
    na nie zasługują. Piszę już trzeci raz w tym wątku, że mi chodzi o ludzi,
    którzy dopiero co przyjechali do UK, albo nawet jeszcze są w Polsce, a już w
    swoich główkach liczą ile mogą w UK dostać. Kilka takich przykładów
    przytoczyłam w jednym ze swoich postów powyżej.
  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:52

    Najświeższy wątek na "Z dala od Polski"
    Jeszcze są w Polsce a już pyta o zasiłek.

    okolice Halifax
    Autor:
    Data: 03.11.05, 00:35 + dodaj do ulubionych wątków



    --------------------------------------------------------------------------------
    Witam!
    Mam pytanie odnośnie życia w Halifax.
    Jakie są koszty życia w tym mieście?
    Czy 2000 miesięcznie brutto wystarczy na małżeństwo z dzieckiem, czy dostanę
    jakieś pieniądze na dziecko nie pracując (mąż miałby podpisaną umowę o pracę)?


  • violus22 03.11.05, 01:04
    > Nie rozumiem dlaczego swoje zdanie mam "sobie zatrzymac głeboko"?? Po to
    chyba
    > jest forum, aby swoje zdanie napisać. Mam wszystkim słodzić i ciągle pisać,
    > jakie jesteście wspaniałe i jeszcze przyklasnąć że udało Wam się tyle
    benefitów

    Znaczy to tyle, ze mozesz na tysiacach forum pisac swoje zdanie, ale ono nikomu
    do niczego nie jest potrzebne, bo jak sie wyrzej niedoczytalas, tych benefitow
    nam sie nie udalo a ktos je nam przyznal i zadecydowal ze jest tak a nie
    inaczej, nie rozumiesz? do kogo masz pretensje i zale? do garbatego ze ma
    dzieci proste? (przenosnia jakbys nie rozumiala).


    --
    Mój Czaruś
  • natalia.brzeska 03.11.05, 01:09
    violus22 napisała:

    > > Nie rozumiem dlaczego swoje zdanie mam "sobie zatrzymac głeboko"?? Po to
    > chyba
    > > jest forum, aby swoje zdanie napisać. >


    > Znaczy to tyle, ze mozesz na tysiacach forum pisac swoje zdanie, ale ono
    nikomu
    >
    > do niczego nie jest potrzebne,

    W takim razie violus moja droga, skoro moje zdanie nie jest nikomu potrzebne, i
    jak mniemam Twoje i innych rowniez, to na cholerę są fora?!?!
  • violus22 03.11.05, 01:24
    Luuudzie.. :)
    Natalia, opanuj sie bo juz czytac nie moge ;)))
    napisalas, ze nie masz nic przeciwko benefitom dla ludzi, ktorzy tego
    potrzebuja ble ble ble.. a pozniej zacytowalas jakis post, czy mozesz
    powiedziec skad wiesz ze autor tego postu nie zalicza sie do osob, ktore
    potrzebuja??? czy inni autorzy postow, ktore tak Ci raza w oczy, co o nich
    wiesz???
    Te benefity sa wlasnie dla ludzi ktorzy potrzebuja, moze najpierw dowiedz sie
    jakie sa zasady ich przyznawania, jakie skale, jakie progi co i jak, a pozniej
    krytykuj? Tu nie ma - udalo sie lub nie, albo benefit jest albo go nie ma.
    Jesli ktos nawet nie zainteresuje sie czy jakies piewniazki naleza mu sie od
    panstawa, to jego sprawa. Ale po co zaraz krytykowac innych? Nie rozumiem
    kompletnie takiego podejscia, pachnie psem ogrodnika, ale po co?
    Ktos sie pyta o wysokosc zasilkow, wiesz- napisz, nie wiesz - nie pisz, nie
    jestes pewna - nie pisz bzdur. To nie sa pytania o porady, a o konkretne
    informacje.

    Jeszcze raz podkresle, ze to rzad ustalil zasady przyznawania taxow i benefitow
    i nie ma co patrzec na ludzi z niesmakiem myslac ze im sie 'udalo' uzyskac, bo
    to ztrasznie plytkie myslenie. To nie jest tez jakas pula, z ktorej jesli Ty
    wezmiesz to ja nie bede miala. Chcesz to sie dowiedz jak to dziala.

    P.s. aplikacje o Child Benefit dosteje sie od razu w szpitalu po urodzeniu
    dziecka. a o reszcie taxow nawet w radio trabia, nikt tego nie ukrywa, tylko
    zacheca.
    --
    Mój Czaruś
  • violus22 03.11.05, 01:41
    >W takim razie violus moja droga, skoro moje zdanie nie jest nikomu potrzebne,i
    >jak mniemam Twoje i innych rowniez, to na cholerę są fora?!?!

    To nie tak. Twoje oburzenie dotyczate tych niecnych lajakow co udalo im sie
    dorwac benefity;) jest zupelnie nie potrzebne Tobie samej. Nie tu na forum,
    gdzie moze je wyrazac, pisac i sie wyzalac czy oburzac, a pisz. Jesli chcesz
    konstruktywnej dyskusji, po ktorej mozesz inaczej spojrzec na pewne sprawy lub
    chcesz je SOBIE wytlumaczyc, dlaczego jest tak a nie inaczej to chyba powinas
    nieco odmiennie zaczac ten temat.
    Zreszta, jakie jest te Twoje zdanie? 'Ja uwazam, ze im sie nie naleza' ale
    dalczego tak uwazasz? masz jakies konkretne powody? bo co, bo my nie placilismy
    tu przez cale zycie podatkow? a czy Ty zdajesz sobie sprawe jakie ludzie
    ponosza niewymierne koszty przyjadu tutaj? ci ktorzy placa tu podatki przez
    cale zycie nawet o nich nie maja pojecia...
    --
    Mój Czaruś
  • violus22 03.11.05, 01:10
    >Natomiast wychodzi na to, że Polacy już są
    >ekspertami w uzyskiwaniu benefitów :-)

    Ja pierwsza i smialo sie zalicze do ekspertow, a co! I wiesz, znajdzie sie
    jeszcze kilka innych dziedzin gdzie jestem ekspertem, dasz wiare?

    Mam pytanie, a czy Ty pracujac pobierasz wyplate? Moze jestes tak dobroduszna i
    szkoda Ci szefa ? Nie widzisz zwiazku z benefitami?To moze wytlumacze - ktos
    ustalil jak i za ile pracujesz, tak? i podobnie jest z benefitami - ktos je
    ustalil zeby mogl je ktos dostawac. proste

    --
    Mój Czaruś
  • natalia.brzeska 03.11.05, 01:17
    violus22 napisała:
    >
    > Mam pytanie, a czy Ty pracujac pobierasz wyplate? Moze jestes tak dobroduszna
    i
    >
    > szkoda Ci szefa ? Nie widzisz zwiazku z benefitami?To moze wytlumacze - ktos
    > ustalil jak i za ile pracujesz, tak? i podobnie jest z benefitami - ktos je
    > ustalil zeby mogl je ktos dostawac. proste
    >

    Porównanie zapomogi do wypłaty niezbyt trafione...
  • violus22 03.11.05, 01:29
    >Porównanie zapomogi do wypłaty niezbyt trafione...

    poprosze o sensowne rozwiniecie
    --
    Mój Czaruś
  • tuti 03.11.05, 11:25

    -- o wlasnie pomyslalam ze moglabym doczytac watek do konca(albo choc do polowy)
    jesli ma on stanowic o rozlamie Polek w anglii
    no i rzeczywiscie dziwna dyskusja powstala.

    to chyba jednak violus22 lewa noga wstala:/

    Jesli violus sadzi ze pisanie swojego zdania na forum jest niepotrzebne,
    proponuje usunac ja z Polek w Anglii
    i zyc dlugo i szczesliwie
  • violus22 03.11.05, 12:15
    Nie wstalam lewa noga, bo mam dwie prawe;)

    Jesli uwazasz, ze to ja powinnam zostac usunieta z forum, to oki, Twoje prawo,
    zeby tak uwazac, napisz petycje do Magdy, zbiez podpisy he he i moge zostac
    usunieta. Albo proponuje inna zabawe - zrob nowe forum, daj mi adres, ja tam
    wejde, cos napisze i mnie usuniesz, moze wtedy bedziesz w pelni szczesliwa.

    Jak dla mnie to juz kolejny watek panny N. szukajacy dziury w calym (poprzedni
    to o nowych uczestnikach). Bo jak mozna nazwac ten watek? Nie wglebiajac sie
    nawet w tresc pierwszego postu, juz sam temat jest zaczepny. Pierwszy post
    tymbardziej nie wprowadza do konstruktywnej dyskusji (bo przeciez nie o to
    pannie N. chodzi) lecz do docinek, goracej atmosfery itd.
    A takie zdania i posty nie sa przeciez nikomu potrzebne, wiec niech panna N.
    trzyma je sobie gleboko, a jesli chce wyjasnic SOBIE SAMEJ kilka spraw to niech
    inaczj formuluje tresc swych wypowiedzi. Choc jak widac (po innych watkach)
    potrafi to robic o ile chce oczywiscie uzyskac rzeczowa dyskusje, a nie szukac
    dziury w calym.

    --
    Mój Czaruś
  • jennifer_e 03.11.05, 12:51
    wybacz violus ale to chyba nie Tobie oceniać które i czyje wątki są potrzebne a które nie. Czy bardziej konstruktywny i potrzebny jest wątek o tym co jemy na śniadanie? Jeśli drażni Cię czyjaś osoba i jej wypowiedzi to jest na to prosta rada: po prostu nie czytaj tego.
    Nie pierwszy raz widzę jak na kogoś tak naskakujesz tylko dlatego, że ma opinię inną od Twojej. Na mnie też swego czasu dosyć wrednie naskoczyłaś.
    Każdy na tym forum ma prawo do wypowiadania swoich poglądów, o ile robi to kulturalnie i nie obrażając nikogo.
    Twoje osobiste sympatie i antypatie czy też odmienne zdanie nie uprawniają Cię do nakazywania komukolwiek aby "wsadził sobie swoje poglądy głeboko gdzieś"

    --
  • violus22 03.11.05, 13:19
    Dlaczego porownujesz watek 'co jemy na sniadanie' z tym? Ten watek jest
    szukajacy dziury w calym. (patrz regulamin forum)

    Jennifer, ja pamietam to co Ty nazywasz 'wrednie naskoczylas', nie pamietam
    czego temat dotyczyl, ale pamietam ze napisalas iz nie podoba Ci sie zaczepny
    ton mojej wypowiedzi. Nie drazylam watku, bo tego zaczepnego tonu wcale nie
    bylo, nawet na Ciebie nie naskoczylam. Czy sadzisz ze pierwszy post panny N.
    jest kulturalny i nikogo nie obraza? Ja uwazam inaczej.

    Nie mam ani sympatii ani antypatii do nikogo na tym forum i nadal uwazam ze to
    co zaprezentowala soba panna N. w tym watku powinna trzymac gleboko. Ty chyba
    tez tak powinnac uwazac, jesli piszesz o kulturze i nie obrazliwych
    wypowiedziach. Ale jak dobrze pamietam, to juz kiedys cos podobnego pisalas, a
    pozniej sama stworzylas wypowiedz i malo kuluralna i obrazliwa.
    --
    Mój Czaruś
  • jennifer_e 03.11.05, 13:51
    Dlaczego porównuję? Bo moim zdaniem ten wątek wcale nie szuka dziury w całym. Wysztarczy przejrzeć polonijne gazety, roi się w nich od ogłoszeń firm pomagających za opłatą w uzyskiwaniu benefitów. Jak widać jest to temat jak najbardziej aktualny. Ale Ty twierdzisz, że jest niepotrzebny, dlatego pytam czy potrzebny jest wątek o menu śniadaniowym.

    Jak widać Twoje i moje pojęcie kultury, obraźliwości i naskakiwania bardzo się różnią. I w sumie nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ludzie różnią się między sobą.
    Moim zdaniem Twoje wypowiedzi wtedy i teraz były zaczepne, nie znoszące sprzeciwu i dosyć napastliwe. Jak widać poniżej nie tylko ja odniosłam takie wrażenie.
    Moim zdaniem ja swoimi wypowiedziami na tym forum jeszcze nikogo nie obraziłam i nie mam takiego zamiaru. A jeśli tak się stało bez nawet bez mojego zamiaru to nie boję się użyć słowa "przepraszam". Bardzo więc jestem ciekawa gdzie rzekomo "stworzyłam mało kulturalną i obraźliwą wypowiedź".
    Nikomu w każdym razie nie napisałam, żeby wsadził sobie gdzieś swoje poglądy, bo nie są one nikomu potrzebne.

    A to co ja powinnam czy nie powinnam uważać to zostaw proszę mi samej do zadecydowania.

    --
  • violus22 03.11.05, 14:13
    Juz nie odpisuje. Napisalam chyba wszystko co mysle.
    --
    Mój Czaruś
  • mabmab 03.11.05, 10:40
    > Nie rozumiem dlaczego swoje zdanie mam "sobie zatrzymac głeboko"?? Po to
    chyba
    > jest forum, aby swoje zdanie napisać. Mam wszystkim słodzić i ciągle pisać,
    > jakie jesteście wspaniałe i jeszcze przyklasnąć że udało Wam się tyle
    benefitów
    >
    > dostać?
    >
    > Bo tutaj (na tym forum) tak właśnie jest. Słodko, słodko, pełno fałszu, a jak
    > ktoś napisze coś odmiennego, to od razu ma sobie "zatrzymać głęboko"!

    Dlaczego nie założyłaś tego wątku na forum Z dala od polski? Tam bez fałszu i
    bez słodyczy objechaliby cię jak trza.
    A na tym forum to nie tylko słodko. Też kwas jak cholera i jeszcze gorycz
    (gorycz jątrzenia).
    Ps. Powodzenia na twoim nieprzesłodzonym i szczerym forum :)
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • steph13 03.11.05, 00:25
    Natalio, calokowicie zgadzam sie z Toba i Twoim man. Dla mnie sa bardzo
    niesmaczne zapytania ludzi przebywajacych jeszcze w Polsce, na jakie benefits
    moga liczyc po przyjezdzie. Wielu z nich rowniez wydaje sie posiadac spora
    ekspertyze co do zalatwiania spraw o przyznanie child benefit, council
    accommodation, darmowe to i tamto. Szczerze mowiac, po 30 latach tutaj, nie
    wiedzialabym jak sie ubiegac o jakiekolwiek zasilki i uwlaczaloby to mojej
    godnosci. Moze to taka 'stara' polska mentalnosc. Wielu Anglikow rowniez
    wyklina na cudzoziemcow, ktorzy biora co moga, zanim cokolwiek sami dadza
    nowemu krajowi. W duzej mierze jest to jednak tutejszego systemu benefits
  • natalia.brzeska 03.11.05, 00:35
    steph13 napisała:

    Szczerze mowiac, po 30 latach tutaj, nie
    > wiedzialabym jak sie ubiegac o jakiekolwiek zasilki i uwlaczaloby to mojej
    > godnosci.

    I to jest w tym najśmieszniejsze. Ze Ty po 30stu latach nie masz pojęcia jak
    się do tego zabrać i mój Anglik nie miałby pojęcia i wydaje mi się, że wielu
    innych Anglików też by nie miało. Natomiast wychodzi na to, że Polacy już są
    ekspertami w uzyskiwaniu benefitów :-)
  • catriona 03.11.05, 19:28
    Stefanio,
    rozni ludzie przyjezdzaja do wielkiej brytanii, bardzo duzo z nich dlatego, ze w
    POlsce nie maja z czego wyzyc.
    Osobiscie uwazam, ze jesli mlode malzenstwo zanim przywiezie tu swoje dziecko
    dobrze sie wypyta i zorientuje, jakie sa ich realne mozliwosci przetrwania
    w nowym kraju, to tylko dobrze o nich swiadczy jako rodzicach i ludziach -
    po prostu planuja swoja przyszlosc.
    Tobie ubieganie sie o zasilki "uwlacza godnosci" i masz do tego prawo. Nie
    uznalabym tego za przejaw zadnej poskiej starej czy nowej mentalnisci. Po prostu
    nie musisz sie o nie ubiegac i mozesz sobie pzwolic na takie polaczenie swojej
    wlasnej relatywnej zamoznosci z godnoscia. Jest wiele ludzi, ktorzy tu
    przyjezdzaja z POsli w pogoni za godnoscia i jesli spelniaja warunki -
    nakreslone przez prawo - to nalezy im sie zasilek. Jak zaczna zarabiac wiejcej,
    to im sie przestanie nalezec i kropka.
    Ja uwazam, ze ludziom w potzrebie trzeba pomoc, Polacy sa duzo ubozsi niz
    Anglicy i ja nie mam nic przeciw temu, zeby pomoc dostali. Poza tym mam wiare w
    panstwo angielskie, ze najpierw sprawe rozpatzry, a potem przyzna zasilki.

    poza tym chce dodac, ze moj Anglik-maz nie wyklina na cudzoziemcow. Rozumie, ze
    niektorym krajom losy seie potoczyly inaczej niz Anglii i w efekcie sa ubozsze,
    ale ludzie tez chca zyc na poziomie. Ale ja to mam szczescie (i glowe na karku),
    bo za takiego co The Sun prenumeruje, to bym za maz nie wyszla!!
  • jaleo 03.11.05, 00:18
    Wiesz, jest tez druga strona medalu. Ja tu spotkalam przypadkowo malzenstwo z
    Polski. On pracuje jako kelner w pubie, ona na pol etatu w kawiarni. Rocznego
    dochodu maja moze ze 13K do kupy. Maja dziecko 3-letnie, ktoremu oplacaja
    opiekunke, w czasie, gdy pracuja. Zostaja im grosze. Do tego oplacaja
    wynajmowane prywatnie mieszkanie. Oboje bardzo szczesliwi, ze zycie im sie
    jakos uklada, w Polsce nie mieli nic, a tu moga zyc godnie. Maja plany, zeby
    zrobic prawo jazdy, doksztalcic sie wieczorami, zalapac lepsza prace. Dziecko
    zawsze czysciutkie, zadbane, swietnie sobie radza jako rodzice.

    Ja takim ludziom bym dawala benefity na wszystkie mozliwe strony. Tubylcy w
    tej sytuacji by sie dawno wypieli na kelnerowanie w restauracji, co oni beda
    sobie zyly wypruwac, jak mozna sobie na zasilku posiedziec i piwko popic. Ja
    naprawde tych ludzi podziwiam, i jesli systemowi benefitow spolecznych
    kiedykolwiek przyswiecala jakas idea, to ta idea miala tych ludzi w ilustracji.
    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • steph13 03.11.05, 00:31
    Nie zgadzam sie z Toba. Pierwotna idea benefitow byla taka, zeby pomoc ludziom,
    ktorzy popadli na ciezkie czasy w wyniku jakiejs porazki, typy utrata pracy,
    mieszkania, choroba, disability itp. Obecnie, jest cale pokolenie ludzi,
    ktorzy zaczynaja od zycia na benefits, za ktore placa inni. Nowoprzyjezdni, w
    moich oczach, sa w tej samej kategorii. Daj napierw cos z siebie a dopiero
    pozniej, w wypadku doraznej potzrby, bierz pomoc, a nie odwrotnie.
  • latarnik 03.11.05, 00:40
    A ja uwazam ze obie macie racje. Steph, zobacz ze Ci ludzie chca cos zmienic,
    doksztalcac sie. Pomoc spoleczna umozliwilaby im to zrobic szybciej. W efekcie
    znalezliby lepsze posady, zaczeli wiecej zarabiac i placic wyzsze podatki.
    Czyli Panstwo by na tym skorzystalo.

    Tez popieram idee pomocy spolecznej jako czegos, co ma pomoc przetrwac ciezki
    okres, ale glownie pomoc wrocic do normalnego poziomu zycia, ktory pozwala
    finansowac pomoc spoleczna dla kolejnych ludzi, ktorzy jej potrzebuja.

    Pewnie pamietacie taka scene z "Cinderella Man", kiedy Russel Crowe przyszedl
    do urzedu i oddal co do grosza zasilek, ktory pobral wczesniej. Oddal, bo
    zaczelo mu sie powodzic. W dzisiejszych czasach to byloby zbyt duze
    uproszczenie, ale de facto uwazam ze wszelka pomoc spoleczna powinna prowadzic
    do poprawy sytuacji danej rodziny nie przez doplaty, ale dawanie szans na
    lepsze zatrudnienie, itd. Takie dawanie wedki zamiast ryby.

    Specyficznym rodzajem sa benefity zwiazane z dziecmi - od ich wychowania
    przeciez tyle zalezy. Ale mam wrazenie ze tego typu gospodarka socjalna
    ogranicza przedsiebiorczosc jednostki i prowadzi do klopotow w przyszlosci.
    Jednak konia z rzedem temu, ktory wynajdzie zasade jak przyznawac benefity zeby
    pomagac tylko tym, ktorzy te pomoc potrafia wykorzystac, a nie zmarnowac...
  • eballieu 03.11.05, 00:44
    O "benefitach sritach" w calej Europie glosno. Glosniej jeszcze tam, gdzie
    emigrantow sporo i dostep do benefitow maja. Bo niby dlaczego maja nie miec,
    jesli tu pracuja, ktos im pozwolil sie osiedlic.
    Jako zwolenniczka krwawego kapitalizmu kilka lat temu mialam poglady podobne do
    Natalii.
    Ale dzis mysle inaczej.
    Jesli ktos jest samotnie wychowujaca dziecko matka i dajmy na to w momencie
    utraty pracy ma zasilkow i itp. 1000 funtow meisiecznie, to dla kogos kto chce
    dalej swoje zycie ukladac i walczy o lepszy byt, kwota ta nie jest
    oszolamiajaca. Ale jest ona kuszaca dla tych ktorzy chca na zasadzie pasozyta
    korzystac z zasilkow. I dla tych pewnie to duzo.
    Ale dla osoby, ktora nagle znalazla sie w potrzebie, to pewnie niewiele.
    Mysle, ze zanim pozowlono tej rzeszy ludzi przybyc i tak prosto osiedlic sie w
    UK, to przeliczono czy to sie oplaca:-) Tu nie ma zadnej litosci i dobrego
    wujaszka Anglika, ktory przygarnia. To jest interes.
    Fakt, chcialabym aby podatki czy kasa z puli spolecznej byla dysponowana z
    glowa. Ale, to mozliwe chyba nigdy nie jest.
    A zasilkow i mieszkan od panstwa nikomu nie zazdroszcze.
    I nikomu nie zycze korzystania z nich.
    Chociaz nastawienie w stylu - moze bym chciala miec dziecko, ale co ja z tego
    bede miec - ggggrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. Tez slyszalam
    dyskusje malzenska ONA: "Ale zobacz 16 funtow na dziecko tygodniowo bysmy mieli
    gdybysmy chcieli miec dziecko jeszcze w Anglii i cala ciaze prowadzona za
    darmo".
    Smutne to wszystko.



  • izabelski 03.11.05, 01:56
    po pierwsze jesli ktos mysli, ze przyjedzie do Anglii i biorac benefity (mam na
    mysli zapomogi) dorobi sie wiele - to sie myli

    ja jestem za przyznawaniem benefitow ludziom, ktorzy chca sobie pomoc, dlatego
    tez nauka powinna byc zawsze bezplatna dla tych, ktorzy chca sie ksztalcic

    jesli jest tu w UK rodzina z 2 dzieci i rodzicami o nardzo przecietnym
    dochodzie, to oni moga dostawac pomoc finansowa na opieke na dzieci, zeby oboje
    rodzice mogli pracowac jesli chca - to tez popieram

    ja bardziej bym pomstowala na tych, ktorzy daja sie wykorzystywac nieuczciwym
    pracodawcom, ktorzy nie placa na nich podatkow jak i tym, ktorzy
    podatkoewplacic nie chca - bo to oni beda w przyszlosci z przymusu korzystali z
    zapomog dal ubogich, jako, ze nie beda mieli wypracowanej lub zaoszczedzonej
    emerytury


    --
    I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
    a Kacperek?
  • exanimalka 03.11.05, 08:32
    powodzenia w zyciu i przedsiebiorczosci. Zycze Ci, abys nigdy nie musiała
    korzystac z pomocy swojego panstwa(mam na mysli benefity-srity).Jestem samotna
    matka jeszcze w Polsce. Za 2 tygodnie wyjezdzam do legalnej pracy,do tej , na
    ktora Twoj nimąż ani Ty pewnie bys niespojrzala, bede odprowadzac podatki, mam
    nadzieje doksztalcac sie, ale wiem ze wszystko to bedzie okraszone ogromna
    tesknota za Moim SZczesciem. Moj kraj nie stworzyl dla nas mozliwosci godnego
    zycia, ryzykuje wiele wyjezdzajac, majac jednak nadzieje, ze niedlugo bedziemy
    juz razem na zawsze. Nie widze niczego zlego w tym, ze chce sie przed wyjazdem
    dowiedziec jak najwiecej o zyciu w Anglii, a jednym z aspektow sa miedzy innymi
    benefity-srity, z ktorych jesli bede mogla mam zamiar skorzystac jesli bedziemy
    juz razem. Obym nie musiala.Gdy juz mi sil i wytrwalosci brakuje czasami mysle,
    ze wolalabym byc jak Ty dziewczyna swojego chlopaka z ANGLII! Lekko, łatwo i
    przyjemnie, prawda? Mam wrazenie, ze chcesz sie ta krytyka skierowana do
    rodaków troszke wybielic i polechtac swoje Ego. Nie mozna tak uogolniac,
    pakowac wszystkich do jednej szuflady. Zyj i daj zyc innym.
  • izabelski 03.11.05, 09:58
    opinie na temat benefitow i pomocy ludziom mnie jzarabiajacym sprowadzaja sie
    do pogladow politycznych - jesli ktos popiera w wyborach konserwatystow - to
    mimochodema a moze wlasnie na jednym z pierwszych miejsc stawia to,ze kazdy w
    swoim zyciu powinien sie sam dorabiac

    jesli ktos jak ja glosuje na Labour - to uwaza , ze w szczegolnych sytuacjach
    pomoc sie nalezy

    wole oczywiscie byc bogata i zdrowa niz chora i biedna, ale zasada i statystyka
    to potwirdza,ze kazdemu sie moze powinac noga - incarpacity benefit nalezy sie
    kazdemu z nas tu placacemu podatki
    (oczywiscie po speklnieniu podstawowych wymagan)
    te rodziny, ktore dostaja owe 12 czy 16 funtow na tydzien na dziecko placa
    podatki - i te same pieniadze dstaje bezrobotny jak i milioner - tu nie ma
    zroznicowania wzgledem dochodow
    inne dodatki sa means tested i na pewno ci, ktorzy maja dzieci zrozumieja
    dlaczego nie tylko nalezy sie ale i powinno sie brac te wyrownania - po prostu
    panstwo zdecydowalo,ze woli w ten sposob wspierac gospodarke (childminders,
    nurseries), ze daje pieniadze do kieszeni rodzicom a oni decyduja ktory wariant
    jest dla nich lepszy
    czyli bardzo zdrowe podejscie - jak na nie-konserwatywny rzad
    nie wiem, czy wiele osob sie orientuje, ale sa jeszcze Childcare Vouchers,
    ktorymi mozna placic za opieke nadziec - to tez jest niezalezne od dochodu -
    wtedy placimy za opieke nad dziecmi bez placvenia podatku dochodowago

    no ktos moglby sie tu spierac - a ja nie mam dziecka, mam kota i on jest moim
    towarzyszem zycia - dlaczego panstwo nie daje mi na niego dodatkow - no coz ,
    panstwo ma prawo podejmowac decyzje, takie, jakie sa najoptymalniejsze dla
    dobra spoleczenstwa

    niestety benefit fraud wysysa z systemu bardzo duzo pieniedzy (praca na czarno
    etc) - biurokracja nie jest spraqwna, systemy komputerowe nie podolaja
    utrzymaniu porzadku w bazach danych - bardzo dluga lista narzekan i powodow
    dalczego system nie jest sprawny w ochranianiu soich zasobow :-)


    --
    I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
    a Kacperek?
  • mama5plus 03.11.05, 15:24

    no ktos moglby sie tu spierac - a ja nie mam dziecka, mam kota i on jest moim
    > towarzyszem zycia - dlaczego panstwo nie daje mi na niego dodatkow - no coz ,
    > panstwo ma prawo podejmowac decyzje


    Moze dlatego, ze kot jest nniedochodowy dla panstwa ;)
    W przyszlosci nie podejmie pracy i nie bedzie placil podatkow na nasze
    emerytury ;-)

    --
    5plus
  • duende1 03.11.05, 09:15
    Ostro pojechalas natalia....ja jestem tu niedlugo, bo 16 miesiecy. ciezko
    pracuje, zarabiam przecietnie, benefitow nie biore. natomiast jak obserwuje
    znajomych, ktorzy ciezko pracuja, placa podatki i dostaja jakies child tax
    credit albo cos takiego, to naprawde nie widze w tym nic zlego. znam tez
    anglikow, ktorzy zyja z benefitow, chociaz tak naprawde im sie nie naleza.
    wszycy wolelibysmy byc w takiej sytuacji, zeby nawet _nie wiedziec_ co to sa
    benefity i czym sie je je. ale nie wszystkim tak sie szczesci. ja bym z
    ocenianiem byla troche ostrozniejsza...
    --
    Por las calles desiertas la unica reina es la soledad.
  • steph13 03.11.05, 10:58
    Natalio, rozpetalas burze, bo osmielilas sie powiedziec co myslisz. Smutne.
    Trafilas w jakis czuly punkt i niektorzy przyjeli twoja wypowiedz bardzo
    osobiscie. Dlaczego? Wiem, ze nie wiele sie to liczy, ale masz moje poparcie.
    Naduzycie benefit system to powazny problem w tym kraju i ani sami Anglicy, ani
    tutejsze media nie boja sie o tym mowic. Nawet obecny rzad przebakuje niesmialo
    o reformach wbrew opozycji lefties. Ale na polskim forum nalezy tylko udzielac
    informacji co i skad mozna wyciagnac i zacierac rece jak sie uda. Przed majem
    04 Polacy radzili sobie tutaj bez hand-outs ale teraz stali sie czescia kultury
    welfare state, nawet zanim wyladuja w UK. Nie sadze, ze wszyscy maja takie
    stanowisko; wiekszosc buduje zycie o wlasnych silach, ale wielu widzi ten kraj
    jako zlota okazje do zerowania na innych - cwaniacko unikac wszelkich platnosci
    i wyciagnac co sie da no bo przeciez nalezy im sie jako nowym europejczykom.
    Tylko mowic o tym nie nalezy. A gdzie podziala sie 'free speech' - najwiekszy
    jeszcze 'benefit' w tym kraju?
  • gosiash 03.11.05, 10:51
    Ja tez jestem zdania, ze to system jest winny a nie ludzie go wykorzystujacy.
    Tzn. jak ktos jest nieuczciwy, ukrywa dochody i dostaje cos od panstwa
    bezpodstawnie to jest to zlodziejstwo. ale jezeli spelnia wszystkie warunki
    legalnie, to nie widze powodu, zeby mial nie dostawac tego co panstwo chce mu
    dac.
    Wiec jezeli Twoj chlopak Natalio glosowal na Labour, to niech sie nie dziwi.
    Jezeli na inna partie, to go rozumiem.
    Ja mam dziecko, wiec oczywiscie dostaje child benefit (tzn. moj maz). Ale nie
    trzeba byc wcale ekspertem, zeby wiedziec co sie czlowiekowi nalezy, bo jak moj
    maz zadzwonil do IR, w sprawie podatkow, to pani go dokladnie poinformowala ile
    czego mu sie nalezy. W zasadzie to go zachecala do wszelkich mozliwych Tax
    Credits, no wiec sorry. Sami jestesmy sobie winni, ze taki system mamy. Tzn. ja
    jestem tu zakrotko, zeby ponosic odpowiedzialnosc za rzad i ustawy.
    I niestety wbrew pozornemu wrazeniu uwazam, ze polityka UK wcale nie jest
    prorodzinna. W koncu znacznie latwiej byc panna z trojka dzieci niz mezatka.
    A najwieksze benefity to dostaja wlasnie panny z dziecmi i nielegalni
    emigranci. Polakow az tak bardzo bym sie nie czepiala, bo jednak zazwyczaj
    chociaz jedna osoba w zwiazku pracuje, wiec tez cos tam w podatkach oddaje.
    PS. NIe chcialabym byc odczytana, jako straszny moralizator krzywo patrzacy na
    niezamezne matki, bo roznie w zyciu bywa. Ale jak sie ma trojke dzieci kazde z
    innym ojcem, to juz nie jest mi szkoda kobiety, ze ja jakis dziad wykorzystal.
    Szkoda mi dzieci.
  • izabelski 03.11.05, 10:56
    a jakie benefity oni dostaja?
    --
    I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
    a Kacperek?
  • gosiash 03.11.05, 14:33
    Przepraszam, troche sie zagalopoalam. Chodzilo mi wlasciwie o azylantow,
    zwlaszcza tych, ktorzy dostaja zapomogi, a nawoluja do nienawisci i mordowania
    Anglikow. Moze gazety czasami wyolbrzymiaja, ale niestety jakis procent
    azylantow taki jest.
  • annamaria0 03.11.05, 14:39
    Benefit fraud uprawiaja tez rodowici Brytyjczycy, ostatnio sporo sie mowi o
    obcinaniu incapacity benefot, sa miejsca w Walii, gdzie 40% populacji z niego
    korzysta.
  • steph13 03.11.05, 14:57
    Asylum seekers dostaja zakwaterowanie, zasilki na koszt utrzymania, opieke
    lekarska, szkolnictwo dla dzieci, niemalze wszystko co mozliwe, dopoki
    oczekuja na decyzje w sprawie azylu(czesto do 3 lat), Jesli rezultat
    oczekiwania jest pozytywny, wyplacaja im wtedy wyrownanie do maksymalnych
    benefits do jakich byliby upowaznieni gdyby azyl dostali od reki. Ci, ktorzy
    otrzymuja odmowe, staja sie illegals, znikaja w tlumie, rejestruja sie pod
    jakimkolwiek nazwiskiem w DHSS, biora co moga i pracuja na czarno. Czasami
    symbolicznie kogos takiego deportuja ale nie jest to norma w Tony Blair land.
    Nawet oficjalne statystyki sa przerazajace.
  • catriona 03.11.05, 19:39
    Steph,
    a wiesz dlaczego ludzie decyduja sie uciekac z wlasnego kraju i blakac po
    swiecie poszukujac azylu i godnego zycia? Wiesz, ile z tych ludzi w swoich
    wlasnych krajach czeka nawet smierc? Powtarzasz opinie brukowcow i
    nacjonalistow, az wstyd.
    Niech zyje Tony Blair!
  • steph13 03.11.05, 20:18
    Bez zlosliwosci, ale smieszy mnie taka dziecinna naiwnosc. Sa asylum seekers
    i ... asylum seekers.Jedni maja podstawy aby ubiegac sie o pomoc w tej
    kategorii, inni stanowia zwykla emigracje ekonomiczna, czesto zamotana w
    nielegalna dzialanosc zarowno tutaj jak i w miejscu pochodzenia. Tak, smierc
    byc moze czeka tych siedzacych tutaj w wiezieniach, oczekujacych na deportacje,
    w wyniku oskarzenia o dzialalnosc terrorystyczna. Czy nad tym ubolewam? Nie. Bo
    zycie moje i mojej rodziny jest dla mnie cenniejsze. Egoizm? Oczywiscie, ale
    rowniez zdrowy rozsadek. Jesli taka opinie wyrazaja brukowce, na ktore
    powolujesz sie przy kazdej okazji, to znasz je lepiej niz ja. "Niech zyje Tony
    Blair"? Niech zyje; tylko nie jako premier.
  • catriona 04.11.05, 21:16
    Uwazam, ze bardzo nie w porzadku jest podejrzewac kazdego emigranta o
    dzialalnosc nielegalna. Przypomne Ci, ze sama jestes emigrantka Stefanio. Mniej
    stereotypow.

    Nie zaskoczylas mnie piszac ze nie poswiecasz ani jednej mysli temu, co czeka
    tych ludzi w miejscach, z ktorych uciekaja, ani nad tym ubolewasz. I nie jest to
    dla mnie przejaw egoizmu, ale kompletnego braku wrazliwosci spolecznej. Skoro
    jak piszesz jestes w WB juz od trzydziestu lat, to tym barzdiej dziwi mnie taka
    postawa, ktora od biedy mozna by zaakceptowac u nastolatki, takie widzenie
    swiata na bialo-czarno.

    Nie powluje sie na brukowce w zadej swojej wypowiedzi, juz raczej sugeruje, ze
    one ksztaltuja Twoj swiatopoglad. Tak to niestety wyglada z mojej strony, z czym
    sie oczywiscie mozesz nie zgodzic.

    Na szczescie Tony Blair ma serce po wlasciwej stronie, ja go szanuje jako
    czlowieka i polityka, ale to jest oczywiscie ocena subiektywna. Zobaczymy, kto
    wygra nastepne wybory. To tyle, nie ma sie co zacietrzewiac, Stefanio.

    Pozdrawiam.
  • deadeasy 03.11.05, 12:34
    A mnie bardziej irytuja tubylcy, ktorzy nie przepracowali uczciwie ani jednego
    dnia. Nie zaplacili ani pensa podatku bo pracuja “na czarno” a regularnie
    dostaja pieniazki od panstwa bo sa na zasilku dla bezrobotnych. W porze lunchu
    widac niektore dziewczyny z wozkami, z “winogronem” dzieciakow (tez w dresach
    jak mamusie), obwieszone torbami z najrozniejszych sklepow (nie “Poundland”
    bynajmniej). Spotykalam je regularnie jak jeszcze pracowalam w centrum,
    gadajace z podobnie obwieszona psiapsiolka o tym, ze to koszmar bo beda musialy
    stac “bez sensu” od rana na poczcie po benefit.

    Niektore (bo byloby niesprawiedliwym uogolnieniem jakbym napisala “wszystkie”)
    wyrywaja sie za mlodu z chalupy zachodzac w ciaze i automatycznie ida na
    zasilek (prosze spojrzec na procent nieletnich w ciazy…). Co wiecej, pracujac
    w FE college widzialam tabuny takich co lapia sie na kursy nie po to zeby
    polepszyc swoje zycie ale po to zeby “przebablowac”, nachapac sie darmowych
    kursow bo wtedy nie musza isc do roboty (choc wiele jest takich dziewczat co
    chca cos w zyciu osiagnac po urodzeniu dziecka, polepszyc swoja sytuacje i
    rozwinac skrzydla). Spotykaja sie z kumpelami w szkole, pogadaja, popala
    papieroski i sie rozejda do domow po tym jak odbiora dzieciaki z przedszkola,
    nota bene oplacanego przez panstwo. Dzieczyny te zapisywaly sie rok po roku na
    podobne kursy nie majac najmniejszych intencji znalezienia pracy.

    Tak wiec Polacy “marzacy” o zasilkach nie robia na mnie wrazenia.
    Przynajmniej, nie wzbudzaja we mnie tak negatywnych reakcji jak darmozjady z
    brytyjskim paszportem. Jesli ktos tu przyjedzie i zacznie pracowac i chce
    sciagnac rodzine to czemu nie, ostatecznie kim ja jestem zeby kwestionowac
    przepisy. Jesli panstwo stwierdzi, ze mu sie rozne “dodatki” naleza to prosze
    bardzo. Chlop ciezko tyra (bo poczatki nierzadko sa trudne), placi podatki,
    Council Tax itp., chce byc z rodzina (zonie tez nie zawsze od razu jest latwo
    tu prace znalezc, zwlaszcza jesli dzieci sa male) + sytacja na rynku pracy w
    Polsce jest jaka jest wiec niech im tam…
    :)
  • magdapol75 03.11.05, 13:00
    Mnie tez bardzo irytuja posty na temat benefitow z forum "Z dala od Polski",ja
    juz ich nawet nie czytam i tym samym nie odpisuje (z reszta coraz mniej mam z
    UK na nie odpowiada).
    A violus22 taka ostra, bo sama bedac tu doslownie kilka miesiecy pisala jak to
    chodzi upominac sie "o swoje" ???????
    --
    Magda
    Nel
    bedzie synek
  • steph13 03.11.05, 13:28
    Ciekawe jak zachowalyby sie przeciwniczki stanowiska Natalii, gdyby zyjac i
    placac podatki w Polsce, slyszaly ciagle o cudzoziemcach upominajacych sie o
    zasilki, mieszkania i wszelkie zapomogi na ktore jeszcze 'nie zarobili'?
    Ja zgadzam sie z opinia Conservative Party ze kwestia zasilkow w tym kraju to
    zupelna paranoja. Osobiscie znam starszego faceta, ktory zyje na benefits bo
    nie moze sie pozbierac po smierci ojca ... prawie 20 lat temu. Incapacity
    benefit, o ktorym ostatnio glosno w media, pobiera miedzy innymi masa leni,
    ktorzy dawno odzwyczaili sie od pracy. Council housing okupuja cale pokolenia
    rodzin uczulonych na prace. 'Like mother like daughter', dziewczyny w wieku
    szkolnym rodza dzieci i gnaja do council po mieszkanie.Potencjalni terrorysci
    zyja na koszt panstwa, ktorego nienawidza. W tym kontekscie, Polscy cwaniacy to
    rzeczywiscie tylko tip of an iceberg ale z potencjalem rozwojowym.I jesli nikt
    o tym mowic nie bedzie, zeby kogos gdzies nie urazic, to nic sie nie zmieni. A
    w koncu jest to teraz 'nasz' kraj.
  • violus22 03.11.05, 13:44
    magdapol75 napisała:

    > Mnie tez bardzo irytuja posty na temat benefitow z forum "Z dala od
    Polski",ja
    > juz ich nawet nie czytam i tym samym nie odpisuje (z reszta coraz mniej mam z
    > UK na nie odpowiada).
    > A violus22 taka ostra, bo sama bedac tu doslownie kilka miesiecy pisala jak
    to
    > chodzi upominac sie "o swoje" ???????

    pisalam i nadlal pisze i jesli trzeba to bede pisac dalej. jesli chodzi o moja
    rodzine, to i owszem korzystalismy z benefitow w pelni dopoki nasz sytuacja
    materialna sie nie zmienila. maz znalazl lepiej platna prace, wiec
    automatycznie jemu tax credit przestaja placic (zreszta o zarobkach sam
    poinformowal IR) ja juz od grudnia zamierzam isc do pracy i tez juz nie bede
    miala CHTC. i coz mam zaczac psioczyc na tych co pobieraja benefity?
    wpros przeciwnie, poamgamy kazdemu kto tylko chce i w tej kwestii na pewno nic
    sie nie zmieni.

    Ela i Princess... ja wiem o co w tym chodzi, wy wiecie, ale zawsze znajda sie
    ludzie beda,ktorzy mysla, ze to ci ktorzy przyjechali tu pobierac benefity sa
    beee ;) Ja zawsze bede stawac okoniem, choc moze piszac, nie do konca potrafie
    wyrazac swoich mysli, wybaczcie ale studia wypaczyly we mnie te umiejetnosc.
    --
    Mój Czaruś
  • princessjobaggy 03.11.05, 13:16
    Dla mnie najwiekszy sens w calej tej dyskusji maja slowa Eballieu:

    > Mysle, ze zanim pozowlono tej rzeszy ludzi przybyc i tak prosto osiedlic sie
    > w UK, to przeliczono czy to sie oplaca:-) Tu nie ma zadnej litosci i dobrego
    > wujaszka Anglika, ktory przygarnia. To jest interes

    Rozumiem buntujacych sie Brytyjczykow, ktorzy nigdy nie korzystali z benefitow,
    a sami nie moga patrzec jak korzystaja z nich nowoprzyjezdni. A teraz niech
    tacy ludzie wyobraza sobie sytuacje, gdy w jednej chwili znikaja wszyscy
    emigranci. Co widzimy? Widzimy Brytyjczykow siedzacych w bankach,
    ubezpieczeniach i na managerskich stanowiskach. Ale zaraz, zaraz... kto ich
    obsluzy w Tesco? Kto posprzata w ich domach? U kogo zostawia pocieche? Kto
    zastapi tych wszystkich przyjezdnych nauczycieli? Kto bedzie robil milion
    innych rzeczy, ktorych przecietny Brytyjczyk nie tknie?

    Niech sie tak Brytyjczycy (i nie tylko) nie oburzaja, poniewaz tak jak napisala
    Eballieu- panstwu sie naplyw nowych ludzi oplaca.

    Myslac w ten sposob powinnam sie buntowac, ze podatki z moich i mojego
    narzeczonego ciezko zarobionych pieniadzy ida na benefity dla Brytyjskich
    leniuchow (jakich sie wystarczajaco duzo naogladalam w telewizji), ktorzy
    udaja, ze sie poswiecaja wychowaniu dzieci, a w domu smrod, brud...

    Rozumiem bunt Twojego ukochanego, Natalia, ale on widzi tylko jedna strone
    medalu. Dzieki emigrantom to panstwo sie kreci, a przyznawanie benefitow
    (przeciez tylko czesci z nich) to maly pikus w porownaniu do zyskow jakie
    panstwo z tego tytulu ma.
  • magdapol75 03.11.05, 15:00
    Tu chyba nie tak bardzo chodzi o pobieranie benefitow przez naszych rodakow
    ktorzy tu mieszkaja,placa tax itp,ale bardziej o tych ktorych jeszcze tu nie ma
    albo dopiero co przyjechali a w swoich postach pytaja ile beda dostawali na co
    im to wystarczy itp. mnie to najbardziej dnerwuje.
    Ostatnio byl post na "Z dala od Polski" w ktorym to pytano nas czy to prawda ze
    jak przyjedzie urodzic w Anglii to dostanie £5800 od panstwa.
    Zdaje sie ze takie plotki chodza po Polsce :)
    --
    Magda
    Nel
    bedzie synek
  • aniaheasley 03.11.05, 14:55
    Natalia, szczerze podziwiam za odwage zalozenia tego watku. Zapewniam Cie, ze
    wyrazilas opinie wielu osob. Byloby pieknie, gdyby byla to opinia wiekszosci
    Polakow w Anglii. Chociaz z tego jak potoczyl sie ten watek mozna niestety
    wyciagnac wnioski, ze polskie cwaniactwo jest juz bardzo silnie reprezentowane
    w UK. Slynne 'Polak potrafi' w najgorszej postaci. Dobrze, ze sa ludzie nie
    bojacy sie temu przeciwstawic.
  • carrie_bradshaw 03.11.05, 15:31
    Dbając o swoje zdrowie psychiczne i stan emocjonalny w tejże dyskusji udziału
    nie wezmę.:)
    Chciałabym się jednak dowiedziec od autorki co tą są SRITY.
  • deadeasy 03.11.05, 15:39
    Chociaz z tego jak potoczyl sie ten watek mozna niestety
    > wyciagnac wnioski, ze polskie cwaniactwo jest juz bardzo silnie
    reprezentowane
    > w UK.

    Czy mogalbys dokladnie wylumaczyc co mialas na mysli piszac to? Chodzi mi
    dokladnie o te czesc "jak potoczyl sie *ten* watek" i na podstawie tego
    wysnucie wniosku ze " polskie cwaniactwo jest silnie reprezentowane w UK"...
  • mama5plus 03.11.05, 15:36
    Ja mysle, ze Natalii chodzi o pewne niuanse zwiazane z przyzwoitoscia,
    postawa zyciowa.
    Niekoniecznie w kategoriach `nalezy sie czy sie nie nalezy`.

    To po pierwsze.
    Po drugie, jak dla mnie, tez jest roznica jesli chodzi
    o rodzaj benefitow. Inaczej bedzie (w moim odczuciu) z child benefit,
    tax benefit, korzystaniem z darmowego szkolnictwa czy sluzby zdrowia a inaczej
    np z kwestia mieszkania komunalnego o ktore ktos bedzie sie dopytywal jeszcze z
    Polski albo zaraz po przyjezdzie.
    I to sa tez te niuanse jak dla mnie. Ale oczywiscie granice przyzwoitosci
    sa trudne do wyznaczenia wiec zawsze bedzie ciezko znalezc wspolna plaszczyzne
    w takiej dyskusji

    --
    5plus
  • effata 03.11.05, 16:05

    I znowu zgadzam się właściwie z każdą z Was (po części) i pewnie znowu zostanę
    posądzona o 'miękkie' poglądy, ale cóż, taka już moja natura.

    1. Po pierwsze, to rzeczywiście troche nie rozumiem Natalio, dlaczego nie
    rozpoczęłaś tego wątku na forum 'Z dala od Polski'. Nie chodzi mi o to, że mi
    on przeszkadza, ale chyba tu tak często te tematy nie są poruszane. A może ja
    już jestem zaślepioną matką bez domu i bez samochodu, biorącą benefity nie
    psioczącą na Polskę (mam chwilowy kryzys forumowej tożsamości :)))) Kurczę,
    którą frakcję by tu poprzeć .... ;-P

    2. Po drugie, to zgadzam się z Twoją krytyką NASTAWIENIA niektórych osób. Mnie
    też wkurza kombinowanie, cwaniactwo i postawa roszczeniowa. Ostatnio słyszałam
    np. że Polacy zatrudniają innych Polaków na czarno, aby ci mogli dostać NIN. I
    to mnie dobija. Poza tym pisałam już kiedyś o pracy na czarno i o tym jaka jest różnica między benefitami a zasiłkami

    3. Ale ... naprawdę nie jest to tylko domeną Polaków (wiem, że Ciebie może to
    boleć najbardziej, bo ewentualne zarzuty są przerzucane na wszystkich Polaków i
    to buduje naszą złą opinię (jeśli buduje )). Mojego męża już 4 osoby (w tym
    jeden Anglik) zachęcały do tego, by zrobić taki 'numer', że ja się zarejestruję
    jako samotna matka z trójką dzieci w jobcentre, potem postarała się o council
    flat, a za parę miesięcy mąż miałby się do mnie wprowadzić (no co, mogliśmy się
    pogodzić, nie?) Nie muszę chyba dodawać, że coś takiego mnie brzydzi i nawet by
    mi to do głowy nie przyszło. A wiem, że sporo osób tak robi - biorą fikcyjny
    rozwód, dostają drugie mieszkanie i ... zarabiają na jego wynajmie. Są to
    często emigranci (którym nic nie możesz powiedzieć, bo zostaniesz zaraz
    posądzony o dyskryminację rasowo-religijną).

    4. Już to mówiłam (ale co tam, powtórzę się) – ja przyjechałam do WB nie mając
    najmniejszego pojęcia o zasiłkach. Było nam ciężko w Polsce mimo, że ‘braliśmy
    się do roboty’ od rana do nocy zarabiając na wynajem (kredytu na mieszkanie nam
    nie chcieli dać, bo jak się prowadzi działalność, to trzeba zarabiać nie wiem
    jakie kokosy przez nie wiem ile lat, żeby ci dali kredyt) i na opiekunkę po to
    tylko, żeby w końcu firma zatrudniająca mojego męża zbankrutowała i nie
    wypłaciła mu pensji za parę miesięcy. I wiesz, Natalio, często tacy ludzie
    pytają o te zasiłki, bo jak chcą ‘zainwestować’ pożyczone pieniądze na wyjazd
    do Anglii, to się zastanawiają, czy im się uda.
    Może niepotrzebnie usprawiedliwiam takie osoby, ale wydaje mi się, że je
    rozumiem.

    5. Nie mam absolutnie nic przeciwko braniu zasiłków i benefitów. Nie mam i
    koniec. Nie mam oporów, nie wstydzę się tego, że je biorę, nie czuję się
    naciągaczem, kombinatorem, cwaniaczkiem itp.
    Jak to już parę osób powiedziało – to państwo tak ustaliło, takie są zasady
    obowiązujące emigrantów zarówno z Polski jaki i Pakistanu czy Sudanu (choć
    niektórzy mają więcej do przejścia i może dlatego to tak się rzuca w oczy, bo
    jednak Polacy teraz nie muszą czekać 3 lata na jakieś statusy uchodźców itp).
    Przyznam szczerze (jak napisała kiedyś eballieu), że czarno widzę przyszłość
    tego kraju, bo nie wiem dokąd doprowadzi taka polityka rozdawnictwa, wspierania
    tabunów szesnastoletnich mam, 45-cio letnich ‘emerytów’, pozornych rozwodników
    itp. Ale to, że ja nie będę brała tego zasiłku nie zmieni polityki państwa.
    Choć właściwie, to oni to sobie rzeczywiście dobrze to obliczyli i chyba wiedzą
    co robią.

    6. Wydaje mi się, że NIKT PRZY ZDROWYCH ZMYSŁACH nie chce żyć z zasiłków! Nie
    wiem, czy wiesz, jakie są kwoty tych zasiłków i jakie są dochody roczne
    rodziny, która dostaje jakikolwiek zasiłek oprócz ChB (bo ten dostają wszyscy).
    Zapewne nie chciałabyś mieć takich przychodów i na pewno nie mogłabyś pozwolić
    sobie na co najmniej połowę przyjemności, o których tu często tu dyskutujemy.
    Ja wolę mieć dobrą pracę, niech sobie państwo odprowadza od tego podatek (w
    końcu daje mi możliwość zarobku), wolę nie mieć zasiłków. Ale póki co mam małe
    dzieci i ... czekam na QTS :)))) więc się bardzo cieszę, że UK umożliwiło mi
    duuużo bardziej normalny sposób na ‘przeczekanie’ tego trudnego okresu.
    Jak tylko będę mogła (mam nadzieję, że niedługo), to zacznę spłacać dług
    wdzięczności.
    No i po co te nerwy?
    --
    Don't guess.
  • effata 03.11.05, 16:08
    Jennifer, jestem podłym piratem, ale kopiuje ten wątek, bo moim zdaniem
    pokazuje on świetnie drugą stronę medalu
    --
    druga strona medalu
    --
    Don't guess.
  • eballieu 03.11.05, 16:15
    Uff, to doniose Wam, ze jest u mnie siostra. A ona oblatana w kwestiach pomocy
    spolecznej w Polsce.
    I niech wam sie nei wydaje, ze takich co u nas korzystaja "bez hamulca
    moralnego" z zasilkow - oszustow, pasozytow nie ma. Sa i jest ich wielu. Poza
    tym Polska pomaga tez osiedlic sie obcokrajowcom, emigrantom z biednego
    KAzachstanu, Uzbekistanu itp. To tez kosztuje. I kurde z mojego podatku, ktory
    w Polsce place:-) Ale ja nie jestem przeciwna. Jestem za.
    A poza tym, to jest taka teoria w socjolgii ekonomicznej i w sumie w socjologii
    problemow spolecznych tez- o tym ze gdyby wysilek wlozony w wyszukiwanie tego
    co i ile nalezy mi sie od panstwa w ramach pomocy spolecznej wlozyc w
    znalezienie innych zrodel utrzymania (PRACY) to efekt bylby duzo lepszy. Bo
    ludzie, ktorzy korzystaja z luk w prawie i bledow w opracowaniu systemu pomocy
    spolecznej sa bardzo przedsiebiorczy.
    Ja jednak dalej jestem za tym, aby istnial system zasiklow spolecznych, darmowy
    transport dla ludzi starszych i przewijaki dla dzieci w miejscach publicznych.
  • wdrodze 03.11.05, 16:40

  • effata 03.11.05, 16:44
    To żaden zasiłek :))
    Uznanie praw do wykonania zawodu nauczyciela.
    --
    Don't guess.
  • neeki 03.11.05, 19:59
    zgadzam sie z toba. jakby nie bylo to nie jest nasz kraj. i zdecydowanie jestem
    przeciwna postawie gdy ktos tu przyjezdza i oczekuje ze bedzie sobie siedzial i
    rzad angielski powinien dac mu kase.
    kiedys pracowalam z pubie na Hackney , gdzie jest pelno councilowskich blokow.
    klienci nie mogli zrozumiec dlaczego nie wystapie o councilowskie mieszkanie
    skoro moge. nie pomagalo tlumaczenie, ze to nie moj kraj, ze nie po to
    przyjechalam tutaj zeby na czyims utrzymaniu siedziec. nie rozumiem tego
    narodu, nastolatki narobia sobie dzieci i potem doja panstwo. u nas nie jest
    tak latwo i dobrze.
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • jaleo 03.11.05, 20:05
    neeki napisała:

    > nie rozumiem tego
    > narodu, nastolatki narobia sobie dzieci i potem doja panstwo. u nas nie jest
    > tak latwo i dobrze.

    Tzn. rozumiesz narod, ktory takim dzieciom pozwala umierac z glodu na ulicy.


    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • jaleo 03.11.05, 20:07
    jaleo napisała:


    > Tzn. rozumiesz narod, ktory takim dzieciom pozwala umierac z glodu na ulicy.
    >
    >

    Zanim ktos na mnie "wskoczy", nie chodzi mi tu o Polske, ale o inne narody, w
    ktorych nastoletnia matka z gromadka dzieci moze sobie rownie dobrze podciac
    zyly, bo jej panstwo grosza nie da. Bo ja takich nie rozumiem.

    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • neeki 03.11.05, 20:16
    a rozumiesz kraj w ktorym gowniary maja za darmo antykoncepcje, a sa na tyle
    glupie albo maja takich niedorobionych rodzicow ze sie pakuja w ciaze jak maja
    14 lat ? to jest wychowanie narodu, gdzie jak dziewczyna jest glupia, nie ma
    przyszlosci to sobie zrobi dziecko i panstwo jej wszystko zapewni ?
    i prosze cie bez takich glodnych kawalkow o podcinaniu zyl. a ta gromadka
    dzieci to po co jej byla ? nie masz na dzieci to ich nie miej. troche
    odpowiedzialnosci, a nie potem rodziny gdzie ktos ma nascie dzieci i sie domaga
    pomocy od panstwa. sorry ale nie mam ochoty aby moje podatko szly na kogos kto
    sobie narobil dzieci na ktore go nei stac.
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • steph13 03.11.05, 20:23
    neeki napisała:

    'troche odpowiedzialnosci, a nie potem rodziny gdzie ktos ma nascie dzieci i
    sie domaga pomocy od panstwa. sorry ale nie mam ochoty aby moje podatko szly
    na kogos kto sobie narobil dzieci na ktore go nei stac'

    No chyba, ze te biedne dzieci, przyjezdzaja z biednym tata i mama z Polski;
    wtedy to zupelnie inna para kaloszy, prawda?
  • neeki 03.11.05, 20:31
    jak to inna ?
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • mabmab 03.11.05, 20:46
    to taka ironia była, neeki ;)
    A ja tak sobie obserwuję to z boku, i wiecie co się najbardziej rzucza w oczy,
    że często najgłośniej w kwestii benefitów krzyczą 'wielkie Angelky', które są
    tu od paru lat, jeszcze sprzed unii, które albo tu pracowały na czarno, albo
    się hajtnęły z Anglikiem i je to razi, że innym poszło trochę łatwiej niż im.
    Niestety tu się jeszcze 'polskości' (polskiej zawiści) nie pozbyłyście.Bo to z
    ICH podatków te benefity dla biednych polakow kombinatorow. Buhahaha ....
    Ps. Nie mówię, o wszystkich dziewczynach, które mają mężów-Anglików.
    A tak w ogóle, to ciekawe, że faceci nie biorą udziału w tych kłótniach ...
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • jaleo 03.11.05, 20:48
    mabmab napisała:

    > to taka ironia była, neeki ;)
    > A ja tak sobie obserwuję to z boku, i wiecie co się najbardziej rzucza w
    oczy,
    > że często najgłośniej w kwestii benefitów krzyczą 'wielkie Angelky', które są
    > tu od paru lat, jeszcze sprzed unii, które albo tu pracowały na czarno, albo
    > się hajtnęły z Anglikiem i je to razi, że innym poszło trochę łatwiej niż im.

    No teraz to palnelas jak przyslowiowy lysy w parapet :-))))
    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • mabmab 03.11.05, 20:52
    Może i palnęłam. Tak to po prostu widzę. Akurat o tobie jaleo nie mówiłam. Nie
    chcę robić personalnych uwag, więc się domyśl, jak chcesz, o kim mówię.
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • steph13 03.11.05, 21:02
    mabmab, nie kryguj sie, badz dzielna kobieto. Pijesz do mnie. STEPH13. Teraz
    powtorz grzecznie.There's a good girl.
  • jaleo 03.11.05, 21:04
    mabmab napisała:

    > Może i palnęłam. Tak to po prostu widzę. Akurat o tobie jaleo nie mówiłam.

    Nie chodzi o to, ze o to do mnie lub nie do mnie, po prostu walisz ad personam,
    zamiast do rzeczy.

    > Nie
    > chcę robić personalnych uwag, więc się domyśl, jak chcesz, o kim mówię.

    To juz chyba lepiej po imieniu, bo aluzja jest bronia tchorza.

    A w ogole cala ta dyskusja jest bardzo ciekawa, z wielu wzgledow.


    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • mabmab 03.11.05, 21:07
    może więc jestem tchórzem. Jedni są tchórzami inni bufonami, jeszcze inni
    prowokatorami.
    A z jakich względów dyskusja jest ciekawa?
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • steph13 03.11.05, 21:12
    Czego sie boisz droga mabmab? Samodzielnego myslenia? Powiedziec co myslisz o
    kims prosto w 'wirtualne oczy'. Sprobuj courage of conviction. To nie boli.
  • mabmab 03.11.05, 21:14
    To co chciałam, to powiedziałam. Jak się domyśliłaś STEPH13, to znaczy, że
    myślenie cię nie boli. I git.
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • steph13 03.11.05, 21:20
    Nie, nie boli, dziekuje. Szkoda tez, ze nie jest zakazne, moze bys zalapala.
    Przepraszam, ale prosisz sie o zlosliwe riposty.
  • mabmab 03.11.05, 21:23
    > Przepraszam, ale prosisz sie o zlosliwe riposty.
    Proszę. Na zdrowie.
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • jagienkaa 03.11.05, 21:31
    o, właśnie: cheers! idę po drinka:)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • jagienkaa 03.11.05, 21:13
    ja nie wiem właśnie czemu ta dyskusja jest ciekawa, bo nawet po drugiej
    żubrówce z jabłkowym to jakoś coraz trudniej mi zrozumieć o co wszystkim tutaj
    chodzi...
    jedni walą za całokształt, inni jakieś osobiste utarczki załatwiają, niektórzy
    się tylko dopisują żeby dowalić komuś, część zachowuje stoicki spokój, część
    wyraża swoje osobiste poglądy ni stąd ni z owąd, już się pogubiłam...
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • steph13 03.11.05, 21:16
    zubrowka z jablkowym? Jak to smakuje? Dzisiaj w prasie mowili, ze sok jablkowy
    podrozeje w UK, poniewaz jablka, sprowadzane z Polski beda drozsze w wyniku
    kiepskiej tam pogody.
  • jagienkaa 03.11.05, 21:19
    to najpopularniejszy drink - ma bardzo specyficzny smak. Tutaj na to
    mówią 'apple pie'. Nawet tutaj w Derby mają to w kilku lepszych barach.
    To dziwne z tą pogodą, bo w Polsce lato było ok, a wrzesień i pażdziernik były
    wyjątkowo ciepłe i słoneczne. NO ale wtedy to chyba jabłka już ne rosna.
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • deadeasy 03.11.05, 21:22
    A probowalas z sokiem z gruszek? Tez niezle wchodzi.
    ;o)
  • jagienkaa 03.11.05, 21:30
    nie, a taki sok z gruszek można tutaj dostać? czy mam sobie sama robić?;)
    sok z gruszek chyba słodki jest, co?
    idę po dolewkę, może więcej sensu dojrzę w tej dyskusji, bo już nawet ironii
    nie umiem wyczuwać.
    Albo rybka albo pipka, jak powiedział Hamlet (kategoria: cytat. Kto wie z czego
    to?)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • eballieu 03.11.05, 21:36
    Jagienka, a ty znowu tu o alkoholach:-) Jak nie o jedzeniu, gotowaniu, TV,
    aktorach kiepskich, to o piciu. Dziewczyno opanuj sie przez takich jak ty,
    MGNA, ja, to to forum moze sie nazywac KURY DOMOWE na WYSPACH.
    Ela, juz po jednym piwku:-)
  • jagienkaa 03.11.05, 21:39
    przepraszam!!!
    już nie będę zakładać żadnych wątków;)
    kokoko.
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • deadeasy 03.11.05, 22:05
    buuuu...
    a ja nie moge pic... :(
    a sok z gruszek wcale nie jest slodszy od jablkowego, i pewnie mozna go gdzies
    na wyspach dostac...

  • jagienkaa 03.11.05, 22:06
    a czemu - zdrowotnie czy masz jakieś antybiotyki?
    my tu z mężem mamy małą wojnę więc otworzyłam zaskórniaka (żeby go jeszcze
    bardziej zdenerwować że mam żubrówkę o której on nie wie).
    Mam w dmu jedną gruszkę, mam cisnąć?:)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • deadeasy 03.11.05, 22:15
    nie - nie jestem na antybiotykach. Jestem na "przyrzeczeniu", ktore zlozylam 9
    stycznia tego roku. Dopiero 9 stycznia przyszlego roku moge wypic. Mmmmmmm
    nawet nie wiem na co mam sie najpierw slinic ;)

    Gruche sciskaj i owszem ;o) ale oszczedz detali ;o)
  • jagienkaa 03.11.05, 22:19
    a ja myślałam że gruchę sie ...a, nieważne:)
    życzę silnej woli - mój mąż tez czasem wpada na takie przyrzeczenia (zwykle jak
    wraca z Polski)na miesiąc ale wytrzymuje2 tygodnie...
    to niezłego Sylwestra musiałaś mieć;)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • deadeasy 03.11.05, 22:28
    > a ja myślałam że gruchę sie ...a, nieważne:)
    ...to tez... :)

    Tego Sylwka to ja sie "boje"... zwlaszcza, ze szampana to ja lubie....hmmmm....
    teraz to ja wszystko lubie...ech!
  • mgna 03.11.05, 22:57
    Usmialam sie z tego watku. Jak ja lubie upita Jagienke! Po co my sie w
    Starbucks spotykamy (skoro tam migreny dostajesz), nastepnym razem wezme ciebie
    na pub crawl, zaraz humorki kury domowej sie poprawia (choc blogo jest byc kura
    domowa - same wiecie) ;)
  • effata 03.11.05, 23:22
    A ja jednego nie rozumiem - przecież weekend zaczyna się jutro. A wy już
    dzisiaj świętujecie?
    --
    Don't guess.
  • deadeasy 03.11.05, 23:38
    To pewnie proba generalna...
  • jagienkaa 04.11.05, 08:21
    ponieważ nie mam zajęć w piątki to Dominik nie chodzi do przedszkola więc
    jesteśmy w domu - dla mnie weekend się zaczyna już w piątek:)
    ...ale tak szczerze to nie zawsze lubię piątki - muszę coś zrobić z młodym a
    zwykle nie mam na nic ochoty i pada. I mam wyrzuty sumienia że siedzimy w domu.
    PS a ja znowu o dzieciach!
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • edavenpo 03.11.05, 22:07
    He he he... Ide wypic nalewke miodowa na czeskim spirytusie przyrzadzana przez moja ciotke

    --
    "Like most intellectuals, he's intensely stupid."
    Marquise de Merteuil, Dangerous Liasons
  • neeki 03.11.05, 20:53
    rozumiem ze ironia tylko nie trafiona, akurat te nascie dzieci to sie tyczylo
    polski.
    nie mam meza anglika, utrzymuje sie sama, z facetem dzielimy sie po rowno co
    juz pisalam. i nie ma tu mowy o zadnej zawisci. nieroby mnie denerwowaly czy to
    w polsce czy tutaj. nie znosze ludzi nieodpowiedzialnych ktorzy maja postawe
    roszczeniowa i wszystko im sie nalezy.
    a wszyscy milosnicy benefitow ciekawe czy by mieli takie same poglady gdyby
    nagle tlumy ukraincow zaczely przyjezdzac do polski i doic nasze panstwo.
    i to nie sa klotnie tylko dyskusje. a faceci moze nie zabieraja glosu bo nie
    maja nic do powiedzenia. i wypraszam sobie insynuacje dziwnej tresci
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • mabmab 03.11.05, 21:01
    No to sobie wypraszaj. Sama napisałaś w innym wątku: a jak ktos bedzie tu nosem
    na to krecil i sie wywyzszal to mu powiem co
    o tym mysle ;)
    to i ja mówię
    Ukraińcy polakom tak samo 'robią dobrze' jak i polacy anglikom, ukrainki uczą
    angielskie dzieci na wschodzie polski, bo nie ma anglistów, ukraińcy budują
    domy, pracują w lasach, bo jedna polska pensja miesięczna to 8 ichniejszych. A
    jakby mogli pracować w polsce legalnie to dlaczego nie mieli by brać jakichś
    zasiłków, jakby takowe w polsce byly che che.
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • neeki 03.11.05, 21:31
    widzisz sama piszesz : pracowac. wlasnie pracowac a nie przyjechac siedziec na
    tylku i sie czegos domagac
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • ollie1 03.11.05, 22:09
    mabmab napisała:

    > krzyczą 'wielkie Angelky', które są tu od paru lat, jeszcze sprzed unii, które > albo tu pracowały na czarno, albo się hajtnęły z Anglikiem i je to razi, że innym poszło trochę łatwiej niż im.

    pewnie cie to zaskoczy, ale nie wszyscy którzy sa tu pare lat osiagneli ten cel przez prace na czarno czy hajtniecie z Anglikiem. Przed Unia bylo tez cos takiego jak pozwolenia na prace ;)
    Zreszta, co was tak ten maz-Anglik boli? Jakies kompleksy?
    Ja z kolei ze zdziwieniem obserwuje, ze pomimo Unii, ci "nowi tutaj" ciagle pracuja na czarno, za najnizsze stawki, daja sie kantowac na prawo i lewo i nie potrafia zalatwic sobie najprostrzych spraw bez zamieszczenia dwudziestu postow na roznych forach.
    Tak latwo tym starym wytykac prace na czarno i meza Anglika, ale jakos wcale nie wyglada, zeby nowi radzili sobie tak o wiele lepiej.
  • mabmab 03.11.05, 22:16
    > pewnie cie to zaskoczy, ale nie wszyscy którzy sa tu pare lat osiagneli ten
    cel
    > przez prace na czarno czy hajtniecie z Anglikiem.
    Nie zaskoczyło.
    Nie pisałam o wszystkich.
    Kompleksów mam setki, ale akurat nie odnośnie męża.
    Ps. zasiłków nie biorę, w Anglii nie pracuję, radzę sobie nie najgorzej dzięki
    ciężkiej pracy i tylko tak piszę obserwacje z dystansu.
    --
    Życie - to ryzyko śmierci.
    Nadzieja - to ryzyko rozpaczy.
    Próbowanie - to ryzyko porażki.
  • basiak6 03.11.05, 20:16
    Ciekawy temat:)
    Zgadzam sie z tym co napisala Effata.
    I dodam tylko ze to tylko czesc calosci. Zawsze w kazdym kraju beda ludzie
    ktorzy beda kombinowac jakby od panstwa wyciagnac kazdy grosz i nic nie robic.
    Beda tez tacy ktorzy zasilek wykorzystaja na nauke i odbija sie od dna.
    Jak na razie to w Polsce jest wiekszy procent rencistow i ludzi ktorzy zyja z
    panstwa, w UK jeszcze nie jest tak zle:)
  • jaleo 03.11.05, 20:34
    basiak6 napisała:

    >
    > Jak na razie to w Polsce jest wiekszy procent rencistow i ludzi ktorzy zyja z
    > panstwa, w UK jeszcze nie jest tak zle:)

    No wlasnie, ostatnio podawali w prasie, ze Polska jest jedynym krajem w
    Europie, gdzie wiecej ludzi zyje z zasilku, niz pracuje. Kiedys sie
    ekonomistom wydawalo, ze cos takiego jest niemozliwe.


    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • glasscraft 03.11.05, 20:45
    Czytalam i czytalam i nie mialam zamiaru sie wypowiadac ale... Pewnie bede
    bardzo niepopularna ale dolacze sie do tych ktorych irituja ludzie szukajacy
    kazdej mozliwosci dostania cos za nic. Bez wzgledu na narodowosc. Mozliwe ze
    czesc naszych rodakow widzi UK jako Eldorado (nie wiem skad takie wiesci
    przeciekaja do Polski bo chyba wszyscu tutaj moga potwiedzic ze ciezka praca a
    nie kombinowaniem sie do czegos mozemy sie "dochrapac"). Wiem ze panstwo daje
    Child Benefit i Tax Credit (i nie mam z tym problemu), natomiast podejscie
    niektorych (i tutaj jeszcze raz mowie ze to bez wzgledu na narodowosc) np
    zafundujmy sobie bebika to dostaniemy council flat. Po moim przyjezdzie do UK
    nie wolno mi bylo mi korzystac z socjalu i byl to obowiazek mojego meza
    utrzymac mnie i siebie bez siegania do panstwowej kieszeni. I nie sa to sour
    grapes z mojej strony. To bylo wtedy, teraz jest teraz... Rozgadalam sie.
  • gosiash 03.11.05, 23:40
    A mnie totalnie 'powalil' ten 'lysy o parapet' :)))))))))))), no po prostu
    przecudne. W sumie to bardzo powazne dyskusje tu sie odbywaja, sama sie
    powaznie wypowiadalam, ale ten 'lysy' spowodowal, ze baaaardzo mi sie ta
    dyskusja spowodowala, chociaz niektore opinie mnie irytuja, ale generalnie
    kazdy ma prawo do wypowiedzenia co mu na watrobie lezy.
    PS. Przepraszam wszystkich lysych, ale nie moge przestac sie smiac po tym lysym
    o parapet :)))))))))))
  • jaleo 04.11.05, 00:57
    gosiash napisała:

    >
    > PS. Przepraszam wszystkich lysych, ale nie moge przestac sie smiac po tym
    lysym
    >
    > o parapet :)))))))))))

    Po tym, jak to napisalam, to mnie cos dreczylo, ze jedak cos nie tak, i
    skonsultowalam z siostra przez telefon. Powinno byc "jak lysy grzywka o
    beton". Nie wiem, skad mi sie wzial parapet, chyba z innego powiedzonka.

    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • gosiash 04.11.05, 00:59
    :))))))))))
    Kurcze, no teraz to juz nie wiem ktore lepsze :)
    Dzieki za parapet i za grzywke :)
  • effata 04.11.05, 01:03
    Są różne modyfikacje. Mógł jeszcze walnąć o kant kuli tą grzywką (parapet był
    chyba w wersji pierwotnej :)).
    --
    Don't guess.
  • gosiash 04.11.05, 01:07
    Ja tylko czekam, az tu sie jakis lysy wpisze i nas zwymysla :)))))
  • jagienkaa 04.11.05, 08:17
    ja jeszcze znam łysy grzywką o kant jajka:)
    --
    Jagienka i Dominik Imprezowicz
  • ukejka 04.11.05, 01:10
    od razu sie przyznam ze nie chce mi sie tego wszystkiego czytac, jestem po lekturze innego forum i juz prawie podwojnie widze :P

    ale przewijaja sie tu glownie pretensje do tych co sie staraja o benefity, a w sumie to rzad zapewnia te benefity i decyduje komu sie naleza. nie win kamienia ze jest mokry, win deszcz ze pada ;-)
    ta cala duma ze ktos nigdy zadnych benefitow by nie przyjal tez jest smieszna, bo czesc benefitow jest oparta na skladkach ktore placimy na NI i dziala na zasadzie - skoro wplaciles to ci sie nalezy w potrzebie, jak nie wplaciles to nic nie dostaniesz. emerytury tez nie bedziecie odbierac, czy co? :)))

    generalnie - jak sie komus nalezy (a o tym decyduja rozne instytucje, a nie osoby pobierajace) to czemu ma sie nie starac? prawo jest jakie jest...
    a takie dyskusje do niczego nie prowadza :-)
  • vygotsky 05.11.05, 02:23
    ja tez juz podwojnie widze wiec nie bede sie dzielic opiniami choc takowe mam
    ale nie moge sie powstrzymac od zapytania (juz nawet nie wiem kogo ale chyba
    Natalii) co to znaczy 'srity'. Nie znam slowa i juz. Probowalam wyprowadzac to
    slowo od roznych rdzeni ale nic mi nie wyszlo.
  • effata 05.11.05, 11:00
    Vygotsky i inni, którzy nie znają słowa 'srity' objaśniam - to neologizm
    (rdzeń: czasownik 'srać').
    Mechanizm powstania zaczerpnięty z wiersza Juliana Tuwima pt. "O panu
    Tralalińskim"
    W Śpiewowicach, pięknym mieście, na ulicy Wesolińskiej mieszka sobie słynny
    śpiewak, Pan Tralisław Tralaliński. Jego żona - Tralalona, jego córka -
    Tralalurka, jego synek - Tralalinek, jego piesek - Tralalesek...

    Załapaliście mechanizm?
    No to jedziemy:
    benefity-srity
    zasiłki-sriłki
    zapomogi-srogi
    zniżki-sriszki
    ulgi-srulgi itp.

    Wyjaśniłam trochę :)))

    Ps. wszystkich polonistów proszę o ewentualną korektę
    Pozdrawiam, miłego dnia wszystkim życzę!
    Effata

    --
    Don't guess.
  • akamas 05.11.05, 13:03
    Ja myslalam ze to wplyw z angielskiego lub scislej z Yiddish, kiedy powtarza
    sie slowo z drwiacym i lekcewazacm prefixem sh, shm (dzwiek s/sz ma wrodzona
    predyspozycje do tego w kilku jezykach :)

    cancer-shmancer: The doctor says he has cancer. Cancer-shmancer, as long as he
    is healthy.

    Oedipus- shmoedipus: a boy shouldn't love his mother?

    Widac po polsku rozwinelo sie to niezaleznie :)








  • effata 05.11.05, 13:07
    > Widac po polsku rozwinelo sie to niezaleznie :)

    Nie wiem, to była moje osobista interpretacja językowa. Polonistą nie jestem,
    wszelką polemikę przyjmuję z pokorą. Jidisz nie znam :)))
    --
    Don't guess.
  • princessjobaggy 05.11.05, 13:24
    effata napisała:

    > Vygotsky i inni, którzy nie znają słowa 'srity' objaśniam - to neologizm
    > (rdzeń: czasownik 'srać').
    > Załapaliście mechanizm?
    > No to jedziemy:
    > benefity-srity
    > zasiłki-sriłki
    > zapomogi-srogi
    > zniżki-sriszki
    > ulgi-srulgi itp.
    >
    > Wyjaśniłam trochę :)))
    >

    :DDDDDDDDDDDDDDDDD

    Ja ten mechanizm znalam, ale nigdy bym go tak trafnie nie wyjasnila!
  • violus22 05.11.05, 13:37
    Rewelacja:)
    Az w glos sie usmialam :D
    --
    Mój Czaruś
  • vygotsky 05.11.05, 14:54
    Dziekuje, rzeczywiscie mi to wyjasnilo geneze. Ale dlaczego slowo benefit
    wiazac z pierwotna wersja slowa srity? Czy to oznacza ze jesli sie komus nie
    podobaja te benefity to je nazwie srity? A jesli np mi sie nie podobaja
    liberalowie to bedzie sralowie a kapitalisci i konseratysci to sralisci,
    prawicowcy to sralowcy...ale fajnie!
  • tw52 06.11.05, 12:26
    natalia.brzeska napisała:
    .....
    > Powiem Wam szczerze, że mnie ani razu przez głowę nie przeszło, że mogłabym
    > od państwa angielskiego dostać jakąs zapomogę. Bo niby z jakiej racji?

    Natalio,
    sam place wysokie podatki i nie jestem zadowolony, jesli oprocz ludzi, ktorzy
    naprawde potrzebuja pomocy spolecznej, istnieje caly olbrzymi rynek zerujacych
    na systemie.
    olbrzymia ich liczba to jak najbardziej rodowici Brytyjczycy.
    ale prawda jest, ze mistrzostwo w naciaganiu DSS nalezy do imigrantow.

    w pewnym sensie "zdolnosc" wyszukania takiej opcji na na zycie wymaga "sprytu"
    i cwaniactwa.
    istnieje naturalna selekcja powodujaca, ze to raczej osoby "przedsiebiorcze"
    rusza tylek, by sprobowac szukac szczescia za morzami.

    to co mi sie zawsze podobalo w starszym pokoleniu Brytyjczykow to brak
    cwaniactwa, ktore kwitlo w Polsce, a ktorego nienawidze.
    niestety nie mozna tego powiedziec o pokoleniach wychowanych juz w
    okresie "welfare state".

    mozna by powiedziec, ze sposrod wykorzystujacych DSS - Brytyjczycy, ktorych
    przodkowie tworzyli infrastrukture i dobrobyt tego kraju, maja wieksze moralne
    prawo do czerpania dywident z przeszlej swietnosci niz niz np przyjezdni z
    Algerii (ktora nawet nigdy nie byla kolonia brytyjska, wiec i ten argument
    odpada).

    ale nie mozna do imigrantow zaliczac Polakow po 2004.
    rozszerzenie Unii daje Polakom prawa (z pewnymi ograniczeniami w przejsciowej
    fazie) i zaden Brytyjczyk nie powinien sie na to wkurzac - gdyby sytuacja sie
    odwrocila i poziom zycia w Polsce stal sie wyzszy niz w UK - mieli by oni takie
    samo prawo sie osiedlic w Polsce i korzystac z tego, co sie nalezy Polakom.

    nikomu nie przyszlo by do glowy powaznie krytykowac kogos kto sie przeniosl np
    w Polsce ze wsi w jednym wojewodztwie do duzego miasta w innym wojewodztwie,
    dostal tam prace i korzysta z dobrodziejstw zycia w nowym miejscu - np jakichs
    ulatwien, ktore sa owocem pracy pokolen mieszkancow tego miasta.
    Unia zapewnia swobode osiedlania sie na jej terenie i nie jest to wynikiem
    jakiejs laski rzadu HM, choc nalezy mu sie uznanie, ze nie zachowal sie tak
    podle jak wiekszosc innych rzadow "starej" Unii - ktore wprowadzily
    dyskryminacje.

    tez bym chcial by moj kraj (UK) omijali cwaniacy i oszusci z Polski, ale jesli
    ktos pyta o zasilki to nieloniecznie musi to znaczyc, ze na to glownie sie
    nastawia - moze o innych rzeczach wie, a ta wiedza jest mu tez potrzebna do
    kalkulacji sytuacji zysku/ryzyka w ramach jak najbardziej legalnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka