Dodaj do ulubionych

A zatem co myślą o nas Brytyjczycy?

11.11.05, 15:38
Z kilu ostatnich tematów wynika (może źle dedukuję, więc proszę o
wyprowadzenie mnie z błędu), że Anglicy postrzegają nas, Polaków jako
cwaniaczkowatych łowców benefitów. Z paru artykułów, które przeczytałam (z
okresu po wejściu do Unii)wynika też, że mają nas za dobrych pracowników
fizycznych, często łatwo dających się wyrolowywać.
Zetknęłam się też z opiniami, że Polacy pracują poniżej swoich możliwości:
"Here (czyli pod Ścianą Płaczu w Londynie) you will find PhDs scribbling down
details for work in catering and cleaning, for ironing opportunities and for
the seemingly unlimited chances to deliver pizza takeaway leaflets that west
London has to offer. You will also come across immigrants with next to no
English or skills" - to cytat z tego artykułu: Workers of the world

Czy taki właśnie wyobrażenie o Polakach mają Brytyjczycy?
--
Don't guess.
Obserwuj wątek
    • jagienkaa Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 16:09
      a ja właśnie czytałam artykuł w People Management że Tesco jest bardzo
      zadowolone z Polskich pracowników, że staff turnover jest 3% i absence 2%. Poza
      tym pisano, że 37% zatrudnionych w Tesco Polaków ma wyższe wykształcenie (MA -
      ciekawe bo na pewno chodziło o ludzi z mgr więc tak to przetłumaczyli).

      Z drugiej strony, w rodzinie mojego męża jest taki 'wujek', który pracuje w
      rzeźni, kiedyś z nim przeprowadziłam bardzo zażartą dyskusję. Zatrudniają
      Polaków (i Słowaków, Czechów) i chociaż są z ich pracy (i 'ceny') zadowoleni,
      to brak znajomości języka jest przeszkodą. Wprawdzie wujek przyznał, że to wina
      agencji przez których tych Polaków zatrudniają, ale on nie mógł zrozumieć jak
      ci ludzie mogą przyjeżdżać bez znajomości języka? Był bardzo zdegustowany (a
      pożarliśmy się o to, że próbowałam mu wytłumaczyć sytuację w Polsce/bezrobocie
      i on mi zaczął tłumaczyć że w latach 5o-tych...i tak się zaczęło).
      Myślę że Anglicy w ogóle będą mieli kłopot niedługo z rynkiem pracy, gdyż
      tzw 'outsourcing' (czyli zatrudnianie ludzi w innych krajach, tak jak call
      centres w Indiach) robi się coraz powszechniejsze, coraz więcej ludzi robi
      studia (w ciągu ostatnich 10 lat coś koło 35% więcej ludzi idzie na studia),
      przyjeżdżają ludzie z EU i też w pewnym sensie zabierają robotę (tzn ja wiem że
      to jest praca której Brytyjczycy nie chcą robić, ale fakt jest faktem).
      Mój mąż pracował z Polakami i zawsze twierdzi że jesteśmy ciężko pracujące,
      dokładni, zmotywowani, inteligentni a co najważniejsze - nam się chce pracować.
      --
      Jagienka i Dominik Imprezowicz
        • effata Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 16:48
          No właśnie, Jagienka, nie wiem, czy ty nie masz 'spaczonego' obrazu. Twój
          Anglik na pewno ma dobre zdanie o Polakach :), szczególnie, że mieszkał w
          Polsce przez jakiś czas.
          A zresztą jak założyłam ten wątek, to się zaczęłam zastanawiać, czy w ogóle my
          możemy dowiedzieć się w miarę obiektywnie, co Anglicy o nas myślą?
          --
          Don't guess.
      • agcyb Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 16:55
        Jesli chodzi o motywacje, checi do pracy i tzw attendance record jestesmy
        swietni. Natomiast mamy problem z robieniem dokladnie tego co od nas pracodawca
        chce i dzialaniem wedlug procedur, na ktorych to punkcie jak wiadomo Anglicy
        maja lekkiego hopla.
        • steph13 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 17:08
          Kiedys, jesli powiedzialam Anglikom, ze jestem z pochodzenia Polka, to
          natychmist wyciagali wspomnienia swoje lub rodzicow o Polakach poznanych w
          czasie i zaraz po wojnie, i wyrazali sie zawsze w samych superlatywach.
          Obecnie, jesli nieopatrznie wspomne o polskich korzeniach, to czesto reakcje sa
          typu 'oh, I see', 'byl u mnie polski hydraulik', 'Polak remontowal nam dom,
          nigdy wiecej','dosc mam pijactwa polskich sasiadow'.Chociaz ostatnio
          uslyszalam 'I work with a Polish guy, good bloke'. Zapewne wrazenia sa bardzo
          roznorodne ale negatywnych nie brakuje.
          • effata Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 17:22
            No właśnie, właśnie, negatywnych nie brakuje... A ja wręcz nie spotykam
            pozytywnych (w prasie), oprócz właśnie zachwalania polskich hydraulików i
            sprzątaczek. Ewentualnie natykam się tylko na opinie 'współczujące'.
            Jak już mówiłam, mam ostatnio jakiś taki kryzys 'emigracyjny'. Nie czuję się tu
            u siebie. I do tego trochę jednak dołują mnie takie artykuły czy zasłyszane
            opinie. Pamiętacie wątek o Australijczykach ? Same pozytywy. Czy kiedyś
            doczekamy się tego, że będą o nas mówić: Polacy, ale to fajni goście. Fajni,
            wyluzowani, przyjaźni, pomocni ... Chciałabym, żeby to było pierwsze
            skojarzenie z Polakiem. A nie Polak-hydraulik, Polka-sprzątaczka (sorry, ale
            chyba mam problem z tymi sprzątaczkami vide wstępik do forum :)))))--

            --
            --
            Don't guess.
            • steph13 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 17:52
              Moim zadaniem, bierze sie to w pewnym stopniu stad, ze przecietny Anglik ma do
              czynienia z bardzo przecietnymi Polakami i dlatego opinie sa takie jakie sa.
              Ludzie wyksztalceni w miare szybko wpadaja w rownorzedne srodowisko i znajduja
              swoja nisze, gdzie doceniane sa ich umiejetnosci, przydatnosc itd. Umowmy sie
              jednak , ze te sprzataczki, kelnerki, malarze pokojowi i hydraulicy to nie
              polska smietanka intelektualna i w Polsce tez pewnie nie mialabym o nich innego
              zdania. Dodac do tego brak lub kiepska znajomosc jezyka, trzymanie sie w
              polskich klikach, sklonnosc do naduzycia alkoholu i czesto wulgarne zachowanie
              i mamy obraz jaki odbiera przecietny Anglik. Niestety taka cene placi sie za
              masowa emigracja gdzie jedynym kryterium jest osiagalnosc biletu na podroz.
              Niewatpilwie moja opinia oburzy rozne osoby ale przetrzymam.
              • latarnik Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 02:48
                A tu sie z Toba Steph nie zgodze. Wsrod tych setek ludzi szukajacych pracy w
                kuchni czy przy sprzataniu jest mnostwo ludzi z wyzszym wyksztalceniem,
                mowiacych calkiem dobrze po angielsku. Teraz ten odsetek sie zmniejsza, ale
                przed wstapieniem do Unii bylo ich naprawde mnostwo.

                3 lata temu bylem w Londynie, gdzies na Clapham Common wszedlem do pubu, gdzie
                wiekszosc obslugi byla polska. Nauczyciel (splacajacy dlugi z nieudanej
                inwestycji w Polsce) po studiach - stojacy za barem, doktorant z filozofii
                pracujacy po pol roku na angielskiej budowie (reszte czasu od kilku lat
                podrozowal), dziewczyna po psychologii bez pieniedzy na kurs terapeutyczny w
                Polsce sprzedajaca w Londynie kanapki, inna po turystyce sprzatajaca przez 10
                godzin w roznych miejscach, kilku innych tez z wyzszym wyksztalceniem. Jeden
                wspolny mianownik - chyba wszyscy byli z mniejszych miast i miasteczek w
                Polsce.

                Szczerze mowiac nie wiem, czemu tak sie dzieje. Ale wielu Polakow, nawet z
                odpowiednim wyksztalceniem, poddaje sie i zaczyna prace byle gdzie. Laduje w
                jakiejs fabryczce lub na budowie... i tak zostaje. Po pracy nie maja ochoty na
                nic, czuja sie zmeczeni i maja ochote odpoczac. Poddaja sie, przestaja szukac
                czegos lepszego, albo odkladaja na swiety nigdy. I tak sie konczy. Jedyny
                wniosek ktory mi przychodzi do glowy, to ten ze emigracja (zwlaszcza w ciemno)
                naprawde jest tylko dla najsilniejszych, nastawionych pozytywnie i
                zmotywowanych jednostek. Inni nie daja rady.

                Mimo to nie rozumiem do konca. Sam szukalem przez kilka miesiecy mojej
                aktualnej pracy, po rezygnacji z poprzedniej. Bylo ciezko, zeby sie utrzymac
                pracowalem dorywczo i bywalem zalamany. Bywaly dni, kiedy nie mialem na nic
                sily, wracalem do domu, kladlem sie zmeczony spac, wstawalem rano na kolejna
                harowke i tak w kolko. Ale jednak caly czas sie staralem, jezdzilem na rozmowy
                kwalifikacyjne, meczylem recruiterow i sie upominalem o swoje. W koncu sie
                udalo. I tego nie rozumiem - czemu inni odpuszczaja? Czy nie gryzie ich
                sumienie? Czemu zadowalaja sie czyms, co owszem placi za ich rachunki, ale nie
                pozwala im sie rozwijac i - byc soba?

                Wracajac do tematu - Brytyjczycy, zwlaszcza Ci bardziej swiatli, zdaja sobie
                sprawe ze Polacy sa jak kazdy inny narod europejski - maja zarowno dobrych
                specjalistow, jak i tania sile robocza. I de facto tak jest :)
                • steph13 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 08:37
                  Latarniku, masz racje. Przed wstapieniem do Unii, przyjezdzali tutaj glownie,
                  choc nie wylacznie, ludzie wyksztalceni, w duzej mierze z zamiarem osiedlenia
                  sie w Anglii na stale. Bez pozwolenia na prace, z dyplomem w reku i dobrym
                  angielskim, kazdy niemalze zaczynal od prac w barach, hotelach itp poniewaz nie
                  bylo innych mozliwosci. Tego typu Polacy przyjezdzajacy teraz, przy wszystkich
                  ulatwieniach wynikajacych z przynaleznosci do Unii, radza sobie swietnie i
                  czesto pracuja w swoim zawodzie. Chodzi o tych pozostalych, zdecydowana
                  wiekszosc, ktorzy, czesto ze wzgledu na brak jakichkkolwiek kwalifikacji, nie
                  mieli szans na prace w Polsce a wiec i tutaj nie wiele maja do zaoferowania;
                  wielu nie zna jezyka i wypelnia pozycje w dolnym sektorze rynku pracy. Tych
                  ludzi jest masa i to oni stanowia podstawe do popularnej opinii.
      • agcyb Do Jagienki 11.11.05, 17:00
        Jak bedziesz nastepnym razem rozmawiac z tym wujkiem to mu powiedz, ze jego
        rodacy wyjezdzaja do Polski (i innych krajow) uczyc angielskiego bez zadnej
        umiejetnosci jezyka kraju do ktorego jada. Malo tego po kilku latach pobytu w
        jakims kraju jedyne co umieja w danym jezyku to zamowic piwo w barze. Ale
        oczywiscie Anglikowi wolno, co najwyzej sie powie ze to angielska arogancja, a
        Polak to od razu idiota i obciachowiec.

        • steph13 Re: Do agcyb 11.11.05, 17:11
          Niestety roznica jest w tym, ze Anglicy poradza sobie wszedzie ze swoim
          jezykiem, ktorego pieczlowicie uczy sie reszta swiata. A jesli chodzi o
          nauczycieli, to z mojego doswiadczenia wyniki sa lepsze, jesli nauczyciel nie
          wlada jezykiem uczniow.
        • jagienkaa agcyb 11.11.05, 17:49
          wiesz ja się do pewnego stopnia z nim zgadzam (sama osobiście nigdy nie
          wyjechałabym do pracy do kraju , którego jezyka nie znam), ale właśnie
          próbowałam mu tłumaczyć o zdeterminowaniu i tym że ktoś nie ma pracy i po
          prostu ryzykuje - bo nie ma za co żyć. I to od wujka w sumie zależy czy takiego
          kogoś zatrudni czy nie, a nie zwalać na Polaka bez języka. A on mi zaczął
          tłumaczyć jak to w latach 40-tych i 50-tych w ANglii też nie było co jeść...
          A ostatnio kupili sobie mieszkanie na Teneryfie. I jak myślisz że on mówi po
          hiszpańsku to się grubo mylisz;)
          --
          Jagienka i Dominik Imprezowicz
          • edavenpo Re: agcyb 11.11.05, 17:56
            To fakt... Sa teraz cale osiedla angielskie w Hiszpanii, gdzie tubylcy nazywaja ich mieszkancow (czesto
            wlasnie emerytow) 'porfavores' bo to jedyne slowo ktorego sie tam nauczyli po hiszpansku ;-)
            --
            When one woman strikes at the heart of another she seldom misses, and the wound is invariably fatal.
            Marquise de Merteuil, Dangerous Liasons
        • latarnik Re: Do Jagienki 12.11.05, 02:36
          Tak jak ktos dalej napisal - u nauczycieli jezyka daje to pozytywne efekty, ze
          nie zna jezyka uczniow. A mowienie ze Anglicy nie ucza sie jezykow to myslenie
          stereotypami. Chociaz wstyd sie przyznac, sam tak do niedawna myslalem. Ale
          pracuje z dwiema dziewczynami w Holandii, mowiacymi calkiem plynnie po
          holendersku. Obie Angielki, obie pojechaly tam mniej niz 5 lat temu. I nauczyly
          sie na miejscu. Jedna jest managerem kilkunastoosobowego zespolu, wiec kulture
          tez musi rozumiec. Teraz juz wiem, ze Anglicy nie sa tacy glupi, jak ich czasem
          przedstawiamy, a na pewno nie mozna generalizowac.
      • basiak6 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 00:16
        Jagienka, z tym outsourcing to niezupelnie jest tak fajne, tzn wydawalo sie ze
        pomysl super np otworzenie taniego call centre w Indiach ale okazuje sie ze nie
        jest to wcale takie latwe. W wielu firmach ktore tak zrobily klienci narzekali
        ze mieli problemy ze zrozumieniem przez akcent, etc, stad czesto teraz slyszy
        sie jak firmy chwala sie ze nie maja call centres gdzies porozrzucanych po
        swiecie (jako plus)
      • basia313 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 18:23
        ale znam tez jedna Angielke, ktora ma bardzo dobra opinie o POlakach i
        wszystkich, ktorych spotkala bardzo polubila. Wg niej POlacy potrafia bardzo
        ciezko pracowac, sa inteligntni, uczciwi i mozna na nas polegac. NIczego nie
        wymyslilam tu na potrzeby tego watku. :)
        • eballieu Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 19:49
          Ja zawsze zartobliwie odpowiadam:-)
          Jak ostatnio mi Anglik powiedzial "Polacy to dobrzy hydraulicy" to mu
          powiedzialam, ze nie wiem, bo nie znam ani jedego hydraulika polskiego.

          MAz moj, nie Anglik, ale i nie Polak, ma bardzo dobre zdanie o ludziach, z
          ktorymi pracowal. Ambitni, otwarci na nowosci, chcacy sie uczyc, pracowici,
          postawieni w sytuacji trudnej - bo nagle zaczeli zarzadzac nimi obcy -
          zaadoptowali sie i przestali sie bac stawiac pytania. Bardzo dokladni.
          Ja powiem tylko jedno - tu do jego pracy w Anglii, na linie produkcyjna
          przyjechali kiedys polscy robotnicy uczyc angielskich co to znaczy pracowac z
          dbaloscia o jakosc.
          A w konkursie na zdolnych mlodych wsrod 4 osob, ktore przeszly przez sito
          rekrutacyjne jest jedna Polka. Nie ma ani jednego Anglika. Byc moze to
          przypadek, a i wymagania byly takie, ze trzeba bylo znac cos wiecej niz
          angielski. Ale moza dla Anglikow nei jest to wystarczajac dobre miejsce pracy.
          W koncu to tylko Essex.
          Nie wiem jaka przyszlosc czeka ten kraj - Anglicy fizycznie pracowac nie chca,
          ale nie kazdy jest zdolny aby byc samozatrudniajacym sie hydraulikiem, a o tym
          zeby byc analitykiem finansowym to juz nie wspomne. Wiec co ci ludzie beda
          robic?
          W pub'ie we wsi jest co czwartek na obiedzie pan, ktory w trakcie wojny byl w
          Polsce. On cos wiecej wie na temat naszego kraju, o Polakach na dworcu w
          Lodnynie nie slyszal. Zawsze mi sie pieknie klania. Poznij odwiedzal Polske i
          lubie z nim rozmawiac o starej Warszawie i Krakowie.
          Ja jestem ignorantka, nie interesuje mnie co mysla o nas inni, inni jako masa,
          przecietny Anglik tzw.
      • youmou Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 19:39
        Może dlatego, że reszta świata myśli o nas, że my z kościoła nie wychodzimy?
        Może stąd takie wnioski...

        W Holandii próbowano mi wmówić, że prawie 100% Polaków to katolicy, i
        sugerowano, że w większości - praktykujący..
        O mnie też sobie pewnie pomyśleli: wyjechała, urwała się z łańcucha i się
        zeświecczyła...
        • eballieu Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 20:09
          Tak, ten kosciol i katolicyzm to tez da sie zauwazyc. Bo gdzie indziej w
          Europie widzi sie tyle osob w kosciolach?
          Widzialam w Portugalii, Hiszpanii, LWoszech, ale nigdy az tylu, a z tylu
          mlodych.
          I to co zawsze doadaje moj maz - nigdy nie widzial tyle ciezarnych przed
          oltarzem - a to grzech seks przed slubem uprawiac. Wiec o co chodzi?

          A teraz jeszcze jako jedyni w Europie nie mamy kogos kto sie problemami
          rownosci zajmuje, bo Jaruge - Nowacka odwolali, ale mamy najinteligentniejszych
          poslow - karmionych piersia. Gdyby ich matki piersia nie karmily, to by do
          sejmu nigdy nie weszli.
    • tw52 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 20:19
      Drogie Panie,

      najlepsza odpowiedz na tytulowe pytanie: "WHO CARES?"

      no i wielka poprawka, o ile czesto pojawia sie slowo "Anglicy" tam gdzie
      powinno byc "Brytyjczycy" - tym razem nalezalo by sprecyzowac, ze raczej
      pytanie dotyczylo Anglikow.

      jaka najlepsza ilustracje i material do przemyslenia, zeby w przyszlosci nie
      zadawac sobie takich pytan, pozwole sobie zacytowac fragmenty z
      ksiazeczki "Xenophobes guide to English" (btw. jest tez "guide to Polish"):

      "How they see others?

      English views on foreigners are very simple.
      The further one travels from the capital in any direction, the more outlandish
      the people become.
      When it comes to their neighbours in the British Isles, the English are in
      absolutely no doubt as to their own superiority.
      This they see as no petty prejudice but rather as a scientific observation.
      The Irish are perceived as being wildly eccentric at best, completely mad at
      worst. The Welsh are dishonest and the Scots are dour and mean.

      However, the Irish, Welsh and Scotsshould take heart.
      For most English they are not quite as appalling as their cousins across the
      Channel.
      They should also remember that "foreign-ness" for the English starts to certain
      extent at the end of their own street.

      ....
      As to the French people, they are perceived as insincere, unhygienic and given
      to sexual excess.

      ...
      Germans are megalomaniac, easily-led bullies who have not even the saving grace
      of culinary skills.

      ...
      For the rest of Europe, as far as the English are concerned, the Italians are
      hysterical and dishonest; the Spanish lazy; the Russians gloomy; and the
      Scandinavians, Dutch, Belgians and Swiss, dull.
      ...
      Americans and Australians are vulgar, Canadians are boring, and all oriental
      people inscrutable and dangerous."

      ale jak podaje ten sam rozdzial i tak sie nigdy nie dowiemy calej prawdy gdyz

      "... TO YOUR FACE THEY WILL ALWAYS BE CHARMING"
      • edzior1 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 22:13
        dokladnie Who cares? dawno przestalam sie juz tym przejmowac kto jak nas widzi
        ani kto jak mnie widzi... ludzi sa tak rozni ze hej, ja o anglikach ( nie
        mylic z brytyjczykami) tez mam czasmi nie najlepsze zdanie... no i co z tego?
        nie jestem sprzataczka ani hydraulikiem ale prosze troche szacunku miec do
        osob to robiacych.... zaden wstyd zarabiac na siebie mozna byc grzmotem bedac
        pania lekarz lub analitykiem...czesc
    • aitee Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 11.11.05, 22:09
      Przyznam, ze przez 4 lata mojego zycia w UK nie zdarzylo mi sie spotkac z jakakolwiek ocena Polakow w oczach Brytyjczykow, z ktorymi mialam okazje rozmawiac. Naprawde. Nikt nie wyskakuje przy mnie z opiniami typu Polacy sa tacy czy inni. Jezeli slysze jakies opinie to raczej o mnie jako o osobie ;) Pozytywne oczywiscie :)) Pochwala za jezyk, spytaja czy tesknie za krajem, pytaja jak jest w Polsce, ale bez wyrazania opinii typu baby w chustach i niedzwiedzie na ulicy ;) Zwyczajnie, polozne pytaja jak w Polsce prowadzi sie ciaze, przedszkolanki pytaja jak wygladaja polskie przedszkola, itp.
      Ja nie wrzucam do jednego wora wszystkich Anglikow i innych narodowosci, wiec chyba w ramach wzajemnosci nikt nie generalizuje przy mnie Polakow ;)
    • akamas Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 01:44
      ja mam historyjke opowiedziana mi przez emerytowanego pilota RAF-u przy naszym
      pierwszym spotkaniu kiedy uslyszal ze jestem Polka - i z przeprosinami ze ma
      tylko jedna anegdote na polski temat.
      Jako muzyk Harry zazwyczaj odgrywal Last Post, wlasnie 11-go listopada, w
      ramach obchodow Armistice Day. Krotko przed tym Polacy mieli jakas zbiorowa
      uroczystosc na cmentarzu :) lacznie z odegraniem czegos na trabce. Tak sie
      zlozylo, ze krotko przed zaduszkami polski muzyk zabil sie kiedy po pijanemu
      wjechal motocyklem na ciezarowke. Na prosbe zaprzyjaznionego Polaka, Harry
      obiecal odegrac Last Post na polskim cmentarzu. Poniewaz lubil i cenil Polakow,
      postanowil przygotowac sie do wystepu porzadnie i zagrac cos polskiego jako
      niespodzianke. Cwiczyl prawie tydzien i w dzien zaduszek dolaczyl do licznej
      grupy polskich weteranow i w stosownym momencie odegral im polski 'kawalek' -
      hejnal z Wiezy Mariackiej. Polacy, niesamowicie zaskoczeni i nieprzygotowani,
      jak jeden chlop padli na kolana placzac jak bobry. Zyli latami na emigracji i
      powalila ich ta nieoczekiwana melodia tak dobrze kazdemu znana. Harry
      opowiadajac 'odspiewal' mi caly hejnal, lacznie z przerwana ostatnia nuta i
      przytoczyl opowiesc o strzale tatarskiej. Po czym poszedl po portfel i wyciagna
      z niego pozolkly karteluszek wielkosci karty kredytowej pokryty piecioliniami z
      nutami hejnalu - trzymal go tam od pamietnego wieczoru :)
      • neeki Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 08:04
        nie wiem czy pisalam o tym tu czy na kobiecej polonii wiec powtorze historie.
        pracowalam kiedys w pubie na Hackney i przychodzil tam taki starszy pan. zawsze
        kupowal 2 piwa i zawsze mial dla mnie jakas historyjke. okazalo sie pozniej ze
        dziadek rzeczywiscie lata temu byl prawdziwym gangsterem a myslalam ze tak
        sobie gada. w kazdym razie ten mily pan mial zwyczaj dawac mi 2 £ napiwku za
        zolnierzy monte cassino. w ogole rozplywal sie w zachwytach jak to polacy
        walczyli za anglie. kiedy nasi rodacy zaczeli mieszkac na victorii byl
        zbulwersowany ze rzad UK daje im na powrot do polski zamiast pomoc zostac
        tutaj. nie dyskutowalam na ten temat. niech sobie zachowa dobry obraz polakow.
        pamietam jak dzis jak przyszla grupa polakow i zaczela ze mna gadac i ten
        starszy pan chodzacy o lasce skoczyl na rowne nogi i zaczal salutowac
        zolnierzom monte cassino :)
        --
        jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
      • evian5 Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 13:27
        Ja generalnie chyba tak jak inni nie przejmuje sie za bardzo co inni mysla o Polakach, bo coz opinie sa rozne, Polacy tez sa rozni. Sa tacy, o ktorych sie mowi dobrze i tacy, o ktorych sie mowi zle. Zalezy mi na tym, zebym to ja miala dobra opinie. Zaskoczyly mnie natomiast bardzo zyczliwe i cieple wspomnienia starszych Anglikow na temat Polakow. Oczywiscie oni wspominali czasy wojny i ktotko po wojnie.
    • catriona Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 19:15
      a ja jakos nie bardzo moge sie uczciwie podpisac pod tym watkiem pt "who
      cares"... choc pewnie bym i chciala.
      BO mi jest jednak przykro, gdy ktos zle mowi o Polakach.

      Ja tez nauczylam sie od mojego ukochanego nie generalizowac. Teraz irytuja mnie
      ci, ktorzy to robia.

      Z negatywnych opinii jakie uslyszlaam o nas, a nie bylo ich wiele, to pamietam
      nasze negocjacje do Unii, i jak w czasie jakiegos bardzo duzego Christmas party
      chyba zostalam zaatakowana (bo inaczej tego chyba powiedziec sie nie da)przez
      jedna pania, ktora chciala wiedziec co ci nasi polityce wyczyniaja. Wtedy bylo
      tak glosno o mleku.

      Poz atym tez slyszalam o tym,z e POlacy to rasisci... Mam tu dwie znajome POlki
      i jedna z nich ma wyrazna awersje do "czarnych" w ktorych to krag zalicza tak
      emigrantow z Karaibow, jak i z Indii.
      Bardzo przykro tego sluchac. Ona usprawiedliwia sie tym, ze juz tyle maila
      doswiadczen negatywnych itp. Dziewczyna po studiach mgr.


      • hanula Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 21:20
        > BO mi jest jednak przykro, gdy ktos zle mowi o Polakach.
        >
        > Ja tez nauczylam sie od mojego ukochanego nie generalizowac.
        > Teraz irytuja mnie ci, ktorzy to robia.

        A mnie generalizowanie razi niezależnie od tego, kogo dotyczy. Drażni mnie, jak
        w komentarzach pod artykułami w GW czytam: "No tak, tylko w Polsce coś takiego
        jest możliwe". Drażni mnie, jak od osoby, która przyjechała tu trzy miesiące
        temu, słyszę, że "Anglia to kraj dresiarzy". Drażni mnie, jak ktoś mówi, że
        "Amerykanie to idioci".
        • latarnik Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 21:30
          A ja przekornie stane w obronie generalizowania :) Uwazam ze to bardzo
          pozyteczna umiejetnosc. Nie podoba mi sie krytyka, zwlaszcza nieuzasadniona,
          lub negatywne podejscie. Natomiast nie mam nic przeciwko inteligentnemu
          generalizowaniu.

          Na przyklad przydaje mi sie w pracy. Wspolpracuje z biurami w calej Europie i
          moje wczesniejsze opinie o roznych narodach bardzo sie przydaja. Wiem, ze
          Niemcy lubia jak sie z nich zdejmie odpowiedzialnosc. Wiem ze z Francuzami
          lepiej sie dogadam, jak sie opowiem po ich stronie i wszystko im wytlumacze,
          natomiast Wlochow to nie interesuje, bo oni chca znac moje polecenie, ktore
          wykonaja wedlug swoich najlepszych standardow. I nie tlumaczac sie z tego
          wykonania wierza, ze bede je szanowal jako najlepsze z mozliwych do osiagniecia.
          Ale przede wszystkim tez WIEM, ze nie stosuje sie takiego generalizowania w
          ciemno, tylko jako material wyjsciowy. Ktory pomaga, bo jest od czego zaczac
          dyskusje i odniesc to do poszczegolnych ludzi.

          Wydaje mi sie, ze kazdy z nas generalizuje. I nie oznacza to, ze jestesmy
          zamknieci na sytuacje faktyczna. Po prostu pewne rzeczy zakladamy, bo latwiej
          jest weryfikowac hipotezy, niz zawsze podchodzic do wszystkiego z 'czysta
          kartka'.
          • aitee Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 22:01
            Latarnik, ale jak mozesz budowac opinie o narodzie na podstawie kontaktow w pracy, skoro ty jako Polak pracujesz po stronie brytyjskiej? Rownie dobrze moze byc strona niemiecka, wloska czy francuska strona mieszana, gdzie pracuja obcokrajowcy mowiacy po wlosku, niemiecku czy francusku ;)
            Nie znosze generalizowania i zawsze jak czytam o Anglikach czy jakimkolwiek innym narodzie wrzucanym masowo do jednego wora z odpowiednia plakietka to mysle chociazby o TYM forum. Jestesmy wszyscy Polakami a jakze jestesmy rozni...
            • latarnik Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 22:12
              Widzisz, nie do konca mnie zrozumialas. I to w dwoch kwestiach. Po pierwsze -
              nie traktuje tego lokalizacyjnie - mowilem o narodowosciach. Do dwoch Angielek
              pracujacych w Rotterdamie mialem odrobine inne podejscie niz do ich kolegow z
              biura.

              A po drugie, i to najwazniejsze - ja nie buduje niczego NA stereotypach. Ja
              tych generalizacji uzywam jako punktu odniesienia na poczatku, zeby kogos
              poznac. No i przede wszystkim - proces jest odwrotny. Ja nie wrzucam wszystkich
              z danego narodu do jednego worka. Ja ich z niego wyjmuje jak ich poznaje :)

              Rozumiem wszelkie negatywne strony generalizowania i popieram - nalezy sie ich
              wystrzegac. Ale nie generalizowalbym co do generalizowania ;)
              Uogolniam, mowiac ze Koreanczycy uwazaja ze miejsce ich zon jest w domu przy
              dzieciach. Ale zaskakujaco duzo managerow koreanskich zapytanych co porabia
              jego zona, popatrzy sie na mnie jak na idiote i stwierdzi: no jak to co? Siedzi
              w domu! Dzieki takiemu uogolnieniu ustrzege sie faux pas, a jak jakas jednostka
              jest inna, to i tak to wyjdzie predzej czy pozniej w rozmowie :)
      • effata Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 14.11.05, 15:34
        a ja jakos nie bardzo moge sie uczciwie podpisac pod tym watkiem pt "who
        > cares"... choc pewnie bym i chciala.
        > BO mi jest jednak przykro, gdy ktos zle mowi o Polakach.
        >
        > Ja tez nauczylam sie od mojego ukochanego nie generalizowac. Teraz irytuja
        >mnie ci, ktorzy to robia.


        Catriona, zgadzam się z tobą. I care.
        Może to głupie, ale nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego.
        Kiedyś mój dobry znajomy Szwed zapytał mnie wprost (chyba trochę nie
        pomyślał :))) dlaczego Polacy kradną, bo on akurat pracuje w firmie
        nadzorującej sklepy i co chwila musi jeździć sporządzać raport, bo jakiś Polak
        został złapany na kradzieży.
        Wydaje mi się, że jednak (choć widzę, że bardzo byśmy tego chcieli :))) to nie
        da się nie_generalizować. Myślę, że czymś innym są stereotypy, a czymś innym
        generalizacja.
        I jednak mi przykro (choć chyba raczej nie mam na to wpływu), że ktoś na mój
        widok reaguje niczym pies Pawłowa i wymienia jednym ciągniem sprzątaczkę,
        hydraulika i pijaka :))) (no może z tym pijakiem to przesadziłam, żadnemu
        Anglikowi by taki zarzut nie przeszedł przez gardło ;)))
        --
        Don't guess.
        • catriona Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 14.11.05, 18:12
          effata napisała:

          > I jednak mi przykro (choć chyba raczej nie mam na to wpływu), że ktoś na mój
          > widok reaguje niczym pies Pawłowa i wymienia jednym ciągniem sprzątaczkę,
          > hydraulika i pijaka :))) (no może z tym pijakiem to przesadziłam, żadnemu
          > Anglikowi by taki zarzut nie przeszedł przez gardło ;)))


          Effata,

          mnie w biurze taki jeden menedzer jakis czas temu pytal, czy nie mam jakich
          znajomych w polsce ktorzy by tu chcieli przyjechac sprzatac! Bo on nie ma
          sprzataczek.
          Ja sie wscieklam, bo w biurze 16 osob a on pyta tylko mnie.
          Przerazliwie szybki nie byl, bo jak mu odpowiedzialam, ze nie, wszyscy moi
          znajopmi kilka lat po studiach i nie szukaja juz takiej dorywczej pracy, to
          mowi: a ciocia??? Ja ze tez nie.
          No to moze babcia???
          No wtedy to ja juz nie wytzrymalam i powiedzilam mu niby w zartach, ze moja
          babcia to tu bardzo chetnie na wakacje pzryjedzie, ale nie sprzatac.
          To jest historoa w skrocie. Strasznie mi bylo przykro, moj maz nie mogl uwierzyc
          w to ze taki rasizm i stereotypizacja moze byc nadal tak "na wierzchu".

          Facet chyba zdal sobie sprawe, ze ja sie poczulam dotknieta, bo taki potulny byl
          przez nastepne dni, ale mi mimo to strasznie dlugo przykro bylo i nie moglam na
          niego patzrec.

          > --
          > <a
          href="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10714;107/st/19981220/e/the+very+day./dt/5/k/c6e0/event.png">Don't
          guess.</a>
          • princessjobaggy Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 16.11.05, 23:48
            catriona napisała:

            > mnie w biurze taki jeden menedzer jakis czas temu pytal, czy nie mam jakich
            > znajomych w polsce ktorzy by tu chcieli przyjechac sprzatac! Bo on nie ma
            > sprzataczek.
            > Ja sie wscieklam, bo w biurze 16 osob a on pyta tylko mnie.
            > Przerazliwie szybki nie byl, bo jak mu odpowiedzialam, ze nie, wszyscy moi
            > znajopmi kilka lat po studiach i nie szukaja juz takiej dorywczej pracy, to
            > mowi: a ciocia??? Ja ze tez nie.
            > No to moze babcia???
            > No wtedy to ja juz nie wytzrymalam i powiedzilam mu niby w zartach, ze moja
            > babcia to tu bardzo chetnie na wakacje pzryjedzie, ale nie sprzatac.
            > To jest historoa w skrocie. Strasznie mi bylo przykro, moj maz nie mogl
            uwierzyc w to ze taki rasizm i stereotypizacja moze byc nadal tak "na
            wierzchu".
            >

            Dla mnie ciezko w tym przypadku jednoznacznie okreslic czy ten czlowiek zrobil
            to celowo, czy palnal bez wczesniejszego zastanowienia. Mogl byc to przypadek,
            ze zapytal akurat Ciebie (a moze kogos innego rowniez wczesniej pytal, nie
            wiesz tego). Wyszlo jak wyszlo, ale moze nie mial niczego zlego na mysli- ot,
            taka glupkowata gadka, a Ty (jak wiekszosc Polakow pewnie by zrobila) wzielas
            to bardzo do siebie.
    • jaleo Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 21:03
      Wlasnie, ja tez sie dziwie ta iloscia opinii o Polakach, ktora Wam sie udalo
      zebrac. Ja mieszkam w UK od kilkunastu lat na stale (a od lat 70-tych
      dzieckiem bedac tam bywalam na dluzszy lub krotszy okres), i jakos nigdy nie
      bylo mi dane uczestniczyc w rozmowie na temat jacy sa Polacy. O slynnych
      niedzwiedziach na ulicach nie wspominajac. Dlatego wydaje mi sie, ze ten mit o
      niedzwiedziach to my sami wymyslilismy ;-)
      --
      ------
      Antes muerta que sencilla
      • hanula Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 21:16
        > Dlatego wydaje mi sie, ze ten mit o
        > niedzwiedziach to my sami wymyslilismy ;-)

        Mój sąsiad (Anglik) był w Zakopanem i koło domku, w którym mieszkał,
        niedźwiedzie łaziły. Ubawiłam się, jak mi to powiedział, bo myślałam, że jak
        pojedzie do Polski, to raczej parę mitów padnie, a tu wręcz przeciwnie.
      • jaleo Re: A zatem co myślą o nas Brytyjczycy? 12.11.05, 21:23
        Ja pamietam, jak moj maz we wczesnych latach 90-tych jezdzil w Wyscigu Pokoju.
        Etap warszawski przebiegal kolo "Miskow" na Pradze, i wszyscy nieomal z rowerow
        nie pospadali. A ja na to: "A co, nie slyszeliscie, ze w Polsce niedzwiedzie
        po ulicach chodza?"
        --
        ------
        Antes muerta que sencilla
        • jaleo Niedzwiedzie 12.11.05, 21:36
          jaleo napisała:

          > Ja pamietam, jak moj maz we wczesnych latach 90-tych jezdzil w Wyscigu
          Pokoju.
          >
          > Etap warszawski przebiegal kolo "Miskow" na Pradze, i wszyscy nieomal z
          rowerow
          >
          > nie pospadali. A ja na to: "A co, nie slyszeliscie, ze w Polsce niedzwiedzie
          > po ulicach chodza?"

          Bo te "niedzwiedzie" to na pewno nie wymysl Jagienki, ja tez wczesniej juz o
          tym slyszalam, tylko zawsze od Polakow, nigdy od Brytyjczykow. Dlatego mi sie
          wydaje, ze to jest urban legend.
          --
          ------
          Antes muerta que sencilla
          • agcyb Re: Niedzwiedzie 12.11.05, 23:04
            A moze ktos mnie oswieci co jest wstydliwego w fakcie ze w Polsce zyja
            niedzwiedzie? Moim zdaniem powinnismy byc dumni, ze srodowisko naturalne mamy
            na tyle nietkniete w niektorych rejonach kraju, ze niedzwiedzie sie ostaly. I
            oby jak najdluzej sie tym niedzwiedziom zylo:)
            • jaleo Re: Niedzwiedzie 12.11.05, 23:08
              agcyb napisała:

              > A moze ktos mnie oswieci co jest wstydliwego w fakcie ze w Polsce zyja
              > niedzwiedzie? Moim zdaniem powinnismy byc dumni, ze srodowisko naturalne mamy
              > na tyle nietkniete w niektorych rejonach kraju, ze niedzwiedzie sie ostaly. I
              > oby jak najdluzej sie tym niedzwiedziom zylo:)

              Nie tyle zyja, co spaceruja po ulicach glownych miast, rzekomo wedlug
              Brytyjczykow. Istnieje rowniez wersja z polarnymi niedzwiedziami (ten mit
              najwyrazniej stanowil inspiracje dla autorow scenariusza serialu "Lost").


              --
              ------
              Antes muerta que sencilla
              • agcyb Re: Niedzwiedzie 14.11.05, 16:51
                O kurcze, serio Anglicy mysla ze u nas po ulicach niedziwedzie chodza? To chyba
                tylko jacys ze slaba wyobraznia i niedouczeni. Albo to mial byc z ich strony
                dowcip. Jakos mi sie wierzyc nie chce. W zyciu mi by do glowy nie przyszlo ze
                charakterystyka jakiegos panstwa nawet najdalej polozonego moze byc to, ze
                jakis dziki i niebezpieczny gatunek zwierzat lata tam po ulicach glownych
                miast. Co do polarnych, to juz bardziej, bo Anglikom sie wydaje, ze w Polsce
                jest tak zimno, ze u nas niedzwiedz polarny to tak jak w Australii koala.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka