Dodaj do ulubionych

podatki-pytanie

28.12.05, 23:38
męczy mnie to a nie mam kogo zapytać: czy jesli udowodnię, że przeniosłam
centrum interesów zyciowych do GB i tutaj płacę podatki - to się nazywa
status rezydenta podatkowego?- to jeśli potem zarobię cokolwiek w polsce to
będę mogła zapłacic od tego podatek w GB, łącznie z podatkiem od moich
podstawowych zarobków, czy będzie to przyczynek do 'upupienia' mnie przez
polski US i będę musiała zapłacić w poslce podatek od zarobków polskich i
brytyjskich?
Na mój babski rozum, wychodzi mi, ze skoro będę brytyjskim rezydentem
podatkowym, to podatki będę płacic w GB. ale na mojego polskiego czuja - boję
sie, ze sie US ode mnie nie odczepi.
Co według Was wygra? babski rozum czy polski czuj?
Edytor zaawansowany
  • pati.zop78 29.12.05, 01:05
    jesli bedziesz miec dochody w Polsce to polski US moze cie 'poprosic' o
    odprowadzenie podatku. nawet jesli zaplacisz podatek w UK to i tak zawszem moze
    byc jakas roznica do doplacenia w PL
    --
    pozdrawiamy
    Patrycja i Rizvani
  • formaprzetrwalnikowa 29.12.05, 09:19
    problem moj polega na tym, że ta róznica będzie i to ogromna, zwłaszcza jak za
    chwilę kaczory wprowadzą 50% podatek dla bogaczy.
    :(

  • izabelski 29.12.05, 10:04
    to chyba dotyczy pierwszych 12 miesiecy pobytu w UK - polski US ma prawo do
    twoich pieniedzy w ciagu tego czasu

    bylo wile dyskusjii na ten temat na Londynku kilka miesiecy temu
    mozesz oczywiecie rowniez odprowadzic swoje 1% na cele charytatywne - ale to
    inna para kaloszy ....
    --
    I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
    Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
  • edgar2005 29.12.05, 12:09
    Żeby uniknąć opodatkowania w Polsce należy przenieść centrum interesów
    życiowych do UK. Trzeba być przygotowanym na niekorzystną decyzję US i
    konieczność odwołąnia się od niej. Żeby wygrać sprawę w sądzie "wystarczy"
    wykazać że centrum interesów życiowych było w UK, czyli:
    - zmienić adres zamieszkania (NIP-3), najlepiej w roku poprzedzającym rok
    wyjazdu do UK, żeby cały pełen polski rok podatkowy był już w UK,
    - wymeldować się z PL - wg. niektórych nie jest to konieczne, ale trzeba
    przecież będzie przekonać sąd,
    - zadbać o to żeby nie być na liście wyborczej w PL, co wynika z wymeldowania
    się, i żeby być na takiej liście w UK. Może uda się zdobyć jakies zaświadczenie
    o prawach do głosowania w wyborach lokalnych i europejskich w UK. Tam gdzie się
    wybiera swoich przedstawicieli tam jest centrum interesów życiowych. Argument
    nie do podważenia w sądzie,
    - uzyskać certyfikat rezydencji podatkowej w UK,
    - zbierac rachunki za prąd, gaz, TV...
    - zgłosić zmianę pobytu w parafii i "zameldowac się" w parafii w UK. MOże to i
    śmiesznie brzmi, ale praktyki religije są 100% dowodem na centrum interesów
    życiowych, zwłaszcza gdy w PL rządzi prawica,
    - nie uzyskiwać żadnego dochodu w PL. Jeśli to konieczne, założyć w UK firmę i
    rozliczać sie przez faktury brytyjskie. Alternatywą jest wolontariat,
    - nie zostawiać żony/meża/dzieci w PL. W praktyce, nalezy ich wymeldowac z PL,
    złożyć NIP-3 i zadbac żeby nie pracowali i żeby nie pobierali żadnych zasiłków.
    Chyba że zarobki małżonka są rzędu 15 tys/mies. wtedy może warto ten podatek
    zapłacić :) To że rodzina przebywa fizycznie w Polsce nie oznacza ich stałego
    pobytu w PL, bo mogą przecież być w Polsce turystycznie, mieszkając formalnie w
    UK,
    - Do Polski, w celach innych niż turystyczne, powinno sie przyjechac nie
    wcześniej niż po uzyskaniu obywatelstwa brytyjskiego, czyli po min. 5 latach.
    Ważne zeby wcześniej nie głosowac w wyborach, ani nie uzyskiwać dochodu, chyba
    że przez firmę z UK (a wtedy koszty przelotów można odliczyć :)

    Jeśli macie jakieś dodatkowe argumenty/pomysły, prosze o uzupełnienie listy. To
    nie są żarty, do emigracji trzeba się solidnie przygotować.
  • jaleo 29.12.05, 13:33
    edgar2005 napisał:

    > > - Do Polski, w celach innych niż turystyczne, powinno sie przyjechac nie
    > wcześniej niż po uzyskaniu obywatelstwa brytyjskiego, czyli po min. 5 latach.
    > Ważne zeby wcześniej nie głosowac w wyborach, ani nie uzyskiwać dochodu,
    chyba
    > że przez firmę z UK (a wtedy koszty przelotów można odliczyć :)

    Obywatelstwo akurat nie ma z podatkami nic wspolnego. Poza tym, nawet
    uzyskujac obywatelstwo brytyjskie, przez polskie urzedy nadal jestesmy
    traktowani jako obywatele polscy, chyba, ze sie ktos zrzekl polskiego
    obywatelstwa za zgoda prezydenta RP.

    Co od pytania Formy, najlepiej zadzwon do Inland Revenue, i sie dowiedz, jak
    jest z opodatkowaniem "foreign income" dla brytyjskich rezydentow podatkowych.
    Brytyjskie przepisy podatkowe sa w tej sprawie dosc skomplikowane, zalezy
    jakiego rodzaju jest to dochod, w jakiej formie uzyskiwany, i czy
    jest "remitted to UK" czy nie. Tak wiec trudno na Twoje pytanie dac
    jednoznaczna odpowiedz, jak sie nie zna szczegolow.

    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • lillap 29.12.05, 14:22
    Oto co dostalam dzis w newsletterze gazety prawnej:
    To czy na danej osobie pracującej za granicą i nie osiągającej dochodów w
    Polsce będzie ciążył obowiązek rozliczania się w Polsce uzależnione jest od
    kilku czynników.

    – Dochód osiągnięty za granicą może podlegać w Polsce zwolnieniu z
    opodatkowania (tzw. wyłączenie) albo podatek zapłacony za granicą może zostać
    zaliczony na poczet podatku dochodowego należnego w Polsce. Inaczej jest
    jednak, gdy podatnik stale zamieszkuje za granicą – w takim przypadku jego
    dochody osiągnięte za granicą nie podlegają opodatkowaniu w Polsce – informuje
    Grzegorz Kujawski.

    Nawet przebywając wiele lat za granicą i tam pracując, podatnik może mieć
    miejsce zamieszkania w Polsce. Zwłaszcza w sytuacji, gdy tutaj stale przebywa
    jego rodzina.

    Druga grupa umów o unikaniu podwójnego opodatkowania przewiduję metodę
    zaliczenia proporcjonalnego. Dla osób osiągających tylko dochody z pracy za
    granicą jest ona bardzo niekorzystna. Dlaczego? Bo nakazuje zapłatę w Polsce
    podatku od całości dochodów – w tym osiąganych za granicą. Co prawda od podatku
    w Polsce można odliczyć podatek zapłacony za granicą, ale stawki stosowane w
    Polsce (w szczególności 40 proc.) powodują, że osoby pracujące za granicą
    najczęściej muszą dopłacić znaczną kwotę w wyniku rozliczenia w naszym kraju.
    Ta metoda rozliczeń jest stosowana m.in. do dochodów osiągniętych w Wielkiej
    Brytanii. A to oznacza, że dotyczy bardzo dużej grupy polskich obywateli.
    Wspomniane zasady rozliczeń obowiązują, jeśli podatnicy mają miejsce
    zamieszkania w Polsce. I na tej podstawie wiele osób twierdzi, że nie muszą się
    rozliczać w Polsce. Skoro pracują za granicą, to uważają, że tam jest ich
    miejsce zamieszkania. Nie zawsze jednak biorą pod uwagę, że podatkowe znaczenie
    pojęcia miejsca zamieszkania różni się od jego powszechnego rozumienia. W
    prawie podatkowym należy je utożsamiać z centrum życiowej działalności danej
    osoby. A to oznacza, że nawet przebywając wiele lat za granicą i tam pracując,
    podatnik może mieć miejsce zamieszkania w Polsce. Zwłaszcza w sytuacji, gdy
    tutaj stale przebywa jego rodzina. Potwierdza to Maciej Pniewski, prawnik z
    kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners
    --
    Attitude is a little thing that makes a big difference.

    Lila & Jas
  • lillap 29.12.05, 14:26
    ciag dalszy artykulu:

    Generalnie przyjmuje się, że nawet kilkuletni wyjazd za granicę w celach
    zarobkowych nie powoduje zmiany miejsca zamieszkania. Jeżeli więc podatnik
    wraca do Polski po 3 latach, może to, co do zasady, stanowić argument, że przez
    cały ten czas jego miejsce zamieszkania pozostawało w Polsce.
    Wśród pracujących za granicą panuje przekonanie, że rozwiązaniem wszelkich
    problemów podatkowych jest zdobycie certyfikatu rezydencji w kraju wykonywanej
    pracy. Grzegorz Kujawski przestrzega jednak przed taką uproszczoną
    interpretacją przepisów.

    – Posiadanie zagranicznego certyfikatu rezydencji podatkowej nie rozstrzyga
    automatycznie, że podatnik nie podlega w Polsce opodatkowaniu od całości swoich
    dochodów. Podobnie, trzyletni wyjazd za granicę nie oznacza bez wątpliwości, iż
    w tym okresie podatnik nie był polskim rezydentem. Kluczowe w takim przypadku
    byłoby np., czy był on w tym czasie właścicielem nieruchomości w Polsce, czy
    wyjechał wraz z rodziną, czy zamierzał powrócić do Polski – tłumaczy doradca
    podatkowy.

    Jarosław Ostrowski, partner w kancelarii Nowakowski i Wspólnicy potwierdza, że
    certyfikat rezydencji wydany przez jedno państwo i stwierdzający, że dana osoba
    podlega w nim opodatkowaniu nie ma decydującego znaczenia dla celów ustalenia
    miejsca opodatkowania dochodu, choć oczywiście stanowi ważny dowód w sprawie.
    Może się bowiem zdarzyć, że ta sama osoba ma miejsce zamieszkania w dwóch
    państwach. Wówczas organ ma prawo ustalać jej rezydencję za pomocą innych
    kryteriów aniżeli miejsce zamieszkania, takich jak: ośrodek interesów
    życiowych, miejsce w którym podatnik zwykle przebywa, a wreszcie obywatelstwo.
    W wyniku postępowania organ może dojść do wniosków sprzecznych z treścią
    certyfikatu rezydencji – ostrzega Jarosław Ostrowski. Jego zdaniem pewność co
    do rezydencji może dać jedynie pisemne stanowisko organów obydwu państw w
    przedmiocie obowiązku podatkowego danej osoby.


    Będą kontrole

    Osoby pracujące obecnie za granicą nie mogą liczyć, że do polskiego urzędu nie
    dotrą informacje o ich dochodach osiąganych za granicą.

    – Polskie organy podatkowe na mocy umów w sprawie zapobieżenia podwójnemu
    opodatkowaniu mogą żądać od administracji innych państw podania informacji
    potrzebnych dla należytego wymiaru podatku – zauważa Jarosław Ostrowski. W jego
    ocenie w niedługim czasie należy oczekiwać wzmożonych kontroli podatników w tym
    zakresie. Także Maciej Pniewski uważa, że nawet po 2–3 latach od powrotu z
    zagranicy podatnik może spodziewać się kontroli organów skarbowych.

    Rozliczając podatek od dochodów za pracę za granicą, pamiętaj

    • Część dochodów jest zwolniona od podatku. Za każdy dzień pobytu, w którym
    wykonywana była praca, przysługuje zwolnienie w wysokości stanowiącej
    równowartość diety z tytułu podróży służbowych poza granicami kraju. Zwolnienie
    dotyczy dochodów nieprzekraczających rocznie równowartości trzydziestu diet.
    Wynika ono z art. 21 ust. 1 pkt 20 ustawy o podatku dochodowym od osób
    fizycznych.
    • Nieograniczony obowiązek podatkowy ciąży na osobach mających miejsce
    zamieszkania na terytorium Polski. Podlegają one obowiązkowi podatkowemu od
    całości swoich dochodów, bez względu na miejsce położenia źródeł przychodów.
    • Ograniczony obowiązek podatkowy dotyczy osób fizycznych niemających na
    terytorium Polski miejsca zamieszkania. Podlegają one obowiązkowi podatkowemu
    tylko od dochodów z pracy wykonywanej na terytorium RP na podstawie stosunku
    służbowego lub stosunku pracy, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia,
    oraz od innych dochodów osiąganych na terytorium Polski.
    • Miejsce zamieszkania jest to kraj, w którym znajduje się centrum życiowych
    interesów danej osoby. Nie należy tego pojęcia utożsamiać z miejscem
    zameldowania czy też miejscem czasowego pobytu (nawet kilkuletniego).
    • Certyfikat rezydencji uzyskany za granicą nie przesądza, że dochody nie
    zostaną opodatkowane w Polsce. Jest to dokument potwierdzający status rezydenta
    podatkowego w danym kraju.
    • Metoda wyłączenia z progresją jest to jedna z dwóch stosowanych w praktyce
    metod unikania podwójnego opodatkowania. Polega ona na zwolnieniu dochodu z
    tytułu pracy wykonywanej za granicą z opodatkowania w Polsce. Dochód ten jest
    uwzględniany tylko dla potrzeb określenia stopy procentowej, która zostanie
    zastosowana do opodatkowania dochodu podatnika uzyskanego w Polsce.
    • Metoda zaliczenia proporcjonalnego – druga z metod unikania podwójnego
    opodatkowania. Cały dochód danej osoby, w tym dochód uzyskany poza Polską, jest
    opodatkowany w Polsce, z tym jednak, że od kwoty podatku obliczonego zgodnie z
    polską ustawą o PIT należy odjąć podatek zapłacony uprzednio za granicą.
    Osoby pracujące za granicą w jednym z krajów stosujących zaliczenia
    proporcjonalne oraz mające miejsce zamieszkania w Polsce powinny więc rozliczyć
    się z podatku także w Polsce. Także jeśli nie osiągają tutaj żadnych
    przychodów. Jeśli podatnicy ci wracają do kraju, są zobowiązani także do wpłaty
    zaliczki na podatek w terminie do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w
    którym wrócili do kraju.

    – Zaliczka ta wynosi co do zasady 19 proc. uzyskanego dochodu, jednakże przy
    jej obliczaniu uwzględnia się postanowienia umów o unikaniu podwójnego
    opodatkowania zawartych przez Polskę – mówi Grzegorz Kujawski. Wraz z zaliczką
    podatnicy składają deklarację PIT-53.

    Po zakończeniu roku podatkowego podatnicy osiągający dochody z zagranicy muszą
    złożyć zeznanie na formularzu PIT-36. W tej deklaracji dochody z pracy za
    granicą łączone są z pozostałymi i w związku z tym należy je opodatkować według
    skali podatkowej. Ze względu na różnice między poziomem życia – a tym samym
    dochodów – w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej powoduje to
    przekroczenie 40-proc. progu opodatkowania. A to oznacza konieczność dopłaty
    znacznej kwoty podatku.
    Pzdr
    --
    Attitude is a little thing that makes a big difference.

    Lila & Jas
  • gonzales.wroclaw 30.12.05, 12:27
    formaprzetrwalnikowa napisała:
    > Co według Was wygra? babski rozum czy polski czuj?

    Zdecydowanie polski czuj. W grę wchodzą gigantyczne z punktu widzenia polskiego budżetu sumy. Zakładając, że w UK pracuje 250.000 Polaków i każdy zarabia te 1200Ł brutto, to mówimy o rocznej kwocie rzędu 21 mld PLN. Kwota ta stanowi około 8% budżetu Polski więc należy spodziewać się sytuacji, w której polski fiskus będzie dążył do możliwie najszerszego zagarnięcia tej kwoty. Osobiście spodziewam się sytuacji, że fiskus będzie traktował zarobki w UK jako niezgłoszone źródło dochodów, co pozwoli zastosować sankcyjną stawkę PIT w wysokości 75%. Groźba jest realna, ponieważ mówimy o naprawdę ogromnej kasie.

    Niestety, w tej sytuacji musimy liczyć na samych siebie, ponieważ żaden z polityków nie będzie zainteresowany rozwiązaniem tego problemu - a ekipa rządząca przede wszystkim. Cwierć miliona Polaków pracujących za granicą albo głosuje na liberałów (ci sezonowi), albo nie będzie w Polsce głosować wcale (to ci, co przenieśli ośrodek inetersów życiowych). Natomiast kasa do natychmiastowego zagarnięcia jest realna (co pozwoli na budowę solidarnego państwa), a ewentualnymi zwrotami nienależnie pobranych podatków zajmie się już inna ekipa.

    Smutne, ale prawdziwe.


    --
    Zalogowany Gonzales
  • edgar2005 30.12.05, 16:19
    Gwoli uścislenia, obywatelstwo brytyjskie ma znaczenie, bo w przypadku
    niejasności jest jednym z kryteriów rozstrzygających o ośrodku interesów
    życiowych, nawet gdy równocześnie posiada się obywatelstwo polskie.

    I jeszcze w kwestii wymeldowania. Otóż okazuje się, że można sie wymeldowac na
    stałe z danego adresu w Polsce lub też podać nazwę innego kraju, co jest
    traktowane jako wymeldowanie się z Polski i jest traktowane inaczej. A już z
    pewnością inaczej w przypadku mężczyzn w związku ze służbą wojskową i ewidencją
    WKU. Dlatego też wymeldowując się z Polski nie tylko rezygnujemy z prawa
    wyborczego, ale także nie podlegamy (mężczyźni) WKU. A to już są poważne
    argumanty za przeniesieniem ośrodka intersów życiowych. I niech mądrale z Gazety
    Prawnej nie ściemniają że wymeldowanie się nie jest konieczne. Może i nie jest
    konieczne, ale na pewno jest bezpieczne, jeśli ktoś chce spokojnie spać.
  • gonzales.wroclaw 30.12.05, 16:46
    edgar2005 napisał:

    > Gwoli uścislenia, obywatelstwo brytyjskie ma znaczenie, bo w przypadku
    > niejasności jest jednym z kryteriów rozstrzygających o ośrodku interesów
    > życiowych, nawet gdy równocześnie posiada się obywatelstwo polskie.

    Ma znaczenie, owszem, ale obywatelstwo to kwestia kilku lat i, jak sądzę, nie będzie ono dostępne dla wszystkich.

    > I jeszcze w kwestii wymeldowania. Otóż okazuje się, że można sie wymeldowac na
    > stałe z danego adresu w Polsce lub też podać nazwę innego kraju, co jest
    > traktowane jako wymeldowanie się z Polski i jest traktowane inaczej. A już z
    > pewnością inaczej w przypadku mężczyzn w związku ze służbą wojskową i ewidencją
    > WKU. Dlatego też wymeldowując się z Polski nie tylko rezygnujemy z prawa
    > wyborczego, ale także nie podlegamy (mężczyźni) WKU. A to już są poważne
    > argumanty za przeniesieniem ośrodka intersów życiowych. I niech mądrale z Gazet
    > y
    > Prawnej nie ściemniają że wymeldowanie się nie jest konieczne. Może i nie jest
    > konieczne, ale na pewno jest bezpieczne, jeśli ktoś chce spokojnie spać.

    Wymeldowanie się nie jest konieczne, ponieważ oznacza ono przede wszystkim dopełnienie obowiązku administracyjnego. Poza tym, dopóki jest się obywatelem najjaśniejszej RP lepiej mieć zameldowanie w kraju - bez meldunku nic nie załatwisz w urzędach chociażby.
    Co do argumentów odnośnie przeniesienia ośrodka inetersów życiowych - cóż, nawet najbardziej logiczne argumenty obywatela ponoszą klęskę w starciu z urzędniczym widzimisię.


    --
    Zalogowany Gonzales
  • mallgosha 31.12.05, 03:28
    Wymeldowanie z Polski zmienia nieograniczony obowiazek podatkowy w ograniczony,
    co przy braku dochodw w Polsce rozwiazuje problem placenia podatku od dochodu
    osiaganego w UK.
  • edgar2005 31.12.05, 11:09
    Samo wymeldowanie nic automatycznie nie zmienia. Jest to tylko dodatkowe
    zabezpieczenie, a im więcej tych zabezpieczeń, tym lepiej. Na przykłąd dobrze
    byłoby też pozamykać konta w bankach, bo fiskus ma informacje z racji podatku
    od dochodów kapitałowych. Kto ma ROR w Polsce to już jest argument o centrum
    interesów życiowych. Przyszdł mi nawet do głowy pomysł na założenie w UK
    stowarzyszenia "Stowarzyszenie Polaków w UK, których ośrodek interesów
    życiowych jest w UK". W statucie byłyby bardzo surowe kryteria, ale to dawałoby
    jeszcze większą pewność :) Poza tym byłaby to siła lobbingowa.
  • mallgosha 31.12.05, 14:26
    Ustawa o unikaniu podwojnego opodatkowania dzieli Polakow pracujacych za
    granica na dwie grupy. Ustawodawca bazowal na jakis umowach dwustronnych
    pomidzy Polaka a kolejnymi krajami podpisanymi dawno temu chyba. Pracujacy w UK
    trafili akurat to tej mniej "szczesliwej" i naklada sie na nich obowiazek
    opodatkowania swoich dochodow zagranicznych w Polsce. To zaskakujace, bo
    obecnie w UK pracuje bardzo wielu POlakow. Wiem, ze jest to smaczny kasek dla
    US, ale czy nie mozna czegos z tym zrobic? Moze ktos na forum jest bardziej
    zorientowany, jak to sie ma w stosunku do EU. Gdy podpisywano te umowy Polsce
    do EU bylo jeszcze daleko.
  • gonzales.wroclaw 31.12.05, 14:54
    Zapewne w prawodawstwie unijnym kwestie podwójnego opodatkowania pozostawiono do uregulowania poszczególnym krajom członkowskim. I Polska przecież takie uregulowania posiada, a że są one niekorzystne dla Polski (z punktu widzenia ilości wwożonego kapitału) i Polaków to inna sprawa.
    Szczerze powiedziwawszy, nie wiem, co w tym zaskakującego? Przecież im więcej osób pracujących w UK zabuli w Polsce podatek, tym lepiej; więcej będzie można wydać na sprawiedliwość społeczną i budowanie państwa opiekuńczego.


    --
    Zalogowany Gonzales
  • mallgosha 01.01.06, 15:33
    Ciekawe kim sie to panstwo opiekuje. Ja niestety nie nalezalam do grupy
    wybrancow nawet jako samotna-matka-Polka. To tak na marginesie. Nie rozumiem
    dlaczego np pracujacy w Irlandii podlegaja innym umowom dwustronnym o unikaniu
    podwojnego opodatkowania niz pracujacy w UK.
  • latarnik 01.01.06, 17:17
    Podlegaja innym, bo Irlandia na poczatku nie zamierzala otwierac swojego rynku
    pracy dla Polakow. Zdecydowali sie na to dopiero jakis czas przed naszym
    wejsciem do Unii, a wczesniej oglaszali, ze zastosuja okresy przejsciowe jak
    Niemcy i Francja.
    A nasz rzad, to byl chyba poczatek rzadow Millera, ale glowy nie dam, podpisal
    wiec nowoczesniejsze i korzystniejsze umowy z tymi panstwami, ktore nie
    zamierzaly nas u siebie zatrudniac, zostawil zas te starsze, krzywdzace w
    aktualnej sytuacji, z tymi krajami, ktore od poczatku zapowiadaly zgode na nasze
    zatrudnianie. Dziwi mnie tylko, dlaczego w prasie bylo cicho na ten temat.
    Znalazlem tylko jedna wzmianke w GW, ktos mi pokazal maly wykaz w "RZ" i to
    chyba wszystko. Nie zebym chcial rozdmuchiwania kolejnej afery, ale jakos sie
    czuje niesprawiedliwie, ze zrobiono wielkie afery tam, gdzie stracili politycy,
    uklady, lub ludzie ze swiecznika, a tu gdzie traca zwykli ludzie, mimo iz w
    mniejszosci (emigracja), to sie sprawe pomija milczeniem.

    A w ogole to nie lubue spiskowych teorii i powyzsza tez mnie nie zachwyca, ale
    jakos tak sie zlozylo, ze do mnie przemawia :(
  • edgar2005 01.01.06, 23:34
    No dobrze, ale co było celem ostatecznym "spiskowców", gdyby istotnie twoja
    teoria spiskowa była więcej niz hipotezą roboczą? Ja spodziewałem się ogromnego
    poparcia dla podatku liniowego, ale media milczały na ten temat, a i sami
    zwolennicy liniowego jakoś nie agitowali wśród rodzin brytyjskich
    gastarbeiterów. (Chodzi o to że liniowy rozwiązałby problem). Ale jest jak jest
    i konsekwencją krzywdzącej umowy może być wymeldowanie się z PL miliona Polaków
    i opóźnienie powrotu pozostałych. Inny scenariusz to masowe przechodzenie na
    pracę na czarno w UK, co jest w wielu przypadkach mozliwe. Wreszcie scenariusz
    najbadziej spiskowy: podłożenie politycznej bomby zegarowej, która
    prawdopodobnie wkrótce wybuchnie. ALe ja tam wierze nie w teorie spiskowe tylko
    w racjonalne postępowanie, a podwójnego opodatkowania można przecież uniknąć.
  • latarnik 02.01.06, 00:54
    Cel wedlug mnie jest duzo bardziej prozaiczny. Partia rzadzaca zmienia sie w
    Polsce co 4 lata, wiec czesto parlament uchwala cos 'z opoznionym zaplonem', co
    ma albo namieszac przeciwnikowi, albo wrecz poczekac na powtorna wygrana tego
    samego ugrupowania. Tak bylo na przyklad z oplatami za koncesje UMTS. To chyba
    AWS przeglosowal, jak juz widzial ze ich rzad pada, iz oplata ma byc wnoszona w
    ratach - pierwsza od razu, a nastepna dokladnie po 4 latach od wyborow
    parlamentarnych. Tak sie zabezpieczyli, zeby SLD nie dostala z tego ani zlotowki.

    Wiec mysle ze z ustawami o unikaniu podwojnego opodatkowania bylo podobnie.
    Zostawili sobie cos w rodzaju furtki, zeby miec bicz na wyjezdzajacych Polakow i
    ewentualnie ograniczyc skale emigracji. To mi sie przynajmniej wydaje
    najbardziej prawdopodobne. A koniec koncow i tak trzeba bedzie podpisac nowe
    umowy ze wszystkimi, bo sie zacznie UE przyczepiac, a jak nie oni to trybunal ze
    Strassburga.

    Poza tym sam liniowy podatek niczego nie zalatwia - musi miec jeszcze
    odpowiednio niska stope procentowa. Nie mowiac o kwocie wolnej, bo to tez byla
    kwestia sporna. Ja bym bardzo chcial uproszczenia podatkow, bo moja praca w
    duzej mierze zalezy od sektora malych i srednich przedsiebiorstw, ale
    najwyrazniej moje marzenia sie w Polsce w najblizszym czasie nie spelnia :(
  • tw52 02.01.06, 00:19
    nie byloby to az tak oburzajace, gdyby obliczano to w uczciwy sposob tzn.
    uwzgledniajac nieuniknione koszty uzyskania przychodu w UK.
    chocby takie jak NI contribution (bo pracujac legalnie w UK nie mozna uniknac
    placenia NI - jest to wiec niemal dodatkowy tax, jednak nie uwzgledniany przez
    polski US).
    inna sprawa to koszty zycia, a zwlaszcza mieszkania w UK - jesli nawet
    wymyslono te "dzienne diety" to dlaczego jest to ograniczone do 1 miesiaca/rok?

    dla ludzi o zarobkach rzedu £40000 polski podatek moze oznaczac odebranie np
    £8000, ale wciaz moze im troche zostac.
    najwieksza niesprawiedliwosc oczekuje ludzi o niskich zarobkach, ktorzy zrobili
    juz jeden prezent Polsce - wyjechali i nie korzystaja z pomocy socjalnej w
    Polsce.
    w UK pracuja za te £5/godz i powiedzmy zarobia £10000/rok.
    od takiej sumy zaplaca ok £870£ tax+ £470 NI, co pozostawia 8650. jesli mieliby
    zaplacic 40% podatek od 10000 w Polsce (minus 870 UK tax) to zostanie im 5530.

    gdyby tyle naprawde zostalo to byla by to godziwa suma na polskie warunki.
    ale jesli za same koszty nieuniknione (mieszkania, council tax, dojazdow do
    pracy) a bez jedzenia i innych zakupow trzeba wydac np 350 miesiecznie tzn 4200
    rocznie to praktycznie takie osoby nie tylko nie sa w stanie nic oszczedzic,
    ale nawet polski podatek wpedzalby je w sytuacje minusowa.

    jest oczywiste, ze ani polski rzad, ani Sejm nie zrobi nic by sprawe uregulowac
    w sposob sprawiedliwy.
    to jest skandal, ktory powinien znalezc rozwiazanie w Strassbourgu przez
    wykazanie jawnej dyskryminacji Polakow pracujacych w UK w porownaniu z tymi
    pracujacymi np w Irlandii.
  • gonzales.wroclaw 02.01.06, 09:06
    tw52 napisał:
    > dla ludzi o zarobkach rzedu ?40000 polski podatek moze oznaczac odebranie
    > np
    > ?8000, ale wciaz moze im troche zostac.

    40000Ł to 224000 PLN. Podatek zapłacony od tej kwoty to 77592 PLN, a zatem blisko 14000 funtów (liczonych po 5,6). W UK podatek od tej kwoty to blisko 8000Ł, zatem w Polsce dopłaca się fiskusowi 6000Ł.

    > najwieksza niesprawiedliwosc oczekuje ludzi o niskich zarobkach, ktorzy zrobili
    >
    > juz jeden prezent Polsce - wyjechali i nie korzystaja z pomocy socjalnej w
    > Polsce.
    > w UK pracuja za te ?5/godz i powiedzmy zarobia ?10000/rok.
    > od takiej sumy zaplaca ok ?870? tax+ ?470 NI, co pozostawia 8
    > 650. jesli mieliby
    > zaplacic 40% podatek od 10000 w Polsce (minus 870 UK tax) to zostanie im 5530.
    >

    Podatek od 10000Ł w Polsce to 12200 PLN. Odliczając 870 podatku zapłaconego w UK, w Polsce muszą dopłacić 1300Ł, a zatem zostanie im 7350Ł, czyli 2000Ł więcej aniżeli liczysz. Co nie zmienia faktu, że i tak mało.

    Morał jest taki - jak najwięcej zarabiać i nie wracać :).

    --
    Zalogowany Gonzales
  • formaprzetrwalnikowa 02.01.06, 09:56
    pięknie dziękuję wszystkim za wyjaśnienia :)
    przepraszam, ze dopeiro teraz, ale moczyłam nogi w Lake District :)
    Szczęsliwego Nowego Roku bez kłopotów z podatkami :)
  • ania.eastwood 04.01.06, 11:13
    przerazona jestem tym wszystkim.....

    a co mi grozi jesli sie nie rozlicze z polskim fiskusem? zamkna mnie?

    zwariowac mozna, jakby czlowiek mial malo rzeczy do obmyslania w swoim zyciu....

    nie chcialabym kiedys jadac na wakacje do polski zostac zatrzymana na granicy
    za przestepstwo podatkowe..... czy to mozliwe? bo naprawde nie mam ochoty
    placic za to co zarobilam w uk jeszcze potem w pl.....
  • leggetta 04.01.06, 14:35
    Cytat:

    Zgodnie z generalną regułą wyrażoną w przepisach ustawy o podatku dochodowym od
    osób fizycznych osoby fizyczne, jeżeli mają miejsce zamieszkania na terytorium
    Rzeczypospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich
    dochodów bez względu, na miejsce położenia źródeł przychodów (nieograniczony
    obowiązek podatkowy). Osoby fizyczne, jeżeli nie mają na terytorium
    Rzeczypospolitej Polskiej miejsca zamieszkania, podlegają natomiast obowiązkowi
    podatkowemu, tylko od dochodów z pracy wykonywanej na terytorium
    Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie stosunku służbowego lub stosunku pracy,
    bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia, oraz od innych dochodów
    osiąganych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (ograniczony obowiązek
    podatkowy).

    Należy jednak zwrócić uwagę, iż cytowane powyżej przepisy stosuje się z
    uwzględnieniem umów w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu, których
    stroną jest Rzeczpospolita Polska. Zatem wykonując pracę w innym państwie,
    podatnik powinien zapoznać się z postanowieniami stosownej umowy zawartej z
    Polską. Mimo, iż co do zasady konstrukcja tych umów jest identyczna, to drobne
    różnice mogą nakazywać opodatkowania dochodów osiągniętych w innym państwie
    również w Polsce.

    Przykładowo umowa między Rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a Rządem
    Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii w sprawie
    zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu w zakresie podatków od dochodów i zysków
    majątkowych, podpisana w Londynie dnia 16 grudnia 1976 r. stanowi, iż jeżeli
    osoba fizyczna ma miejsce zamieszkania w obu Umawiających się Państwach
    ("Umawiające się Państwo" oznacza odpowiednio Polskę lub Zjednoczone
    Królestwo), wówczas osobę uważa się za mającą miejsce zamieszkania w tym
    Umawiającym się Państwie, w którym ma ona stałe miejsce zamieszkania. Jeżeli ma
    ona stałe miejsce zamieszkania w obu Umawiających się Państwach, wówczas uważa
    się ją za mającą miejsce zamieszkania w tym Umawiającym się Państwie, z którym
    ma ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze (ośrodek interesów życiowych).

    Powyższe oznacza, iż jeżeli osoba fizyczna ma miejsce zamieszkania oraz pracy w
    Wielkiej Brytanii, wówczas należy przyjąć, iż posiada tam ośrodek interesów
    życiowych. W konsekwencji dochody przez nią uzyskane mogą być opodatkowane w
    Wielkiej Brytanii i nie podlegają obowiązkowi podatkowemu w Polsce.

    Michał Zwyrtek
  • ania.eastwood 04.01.06, 17:46
    to mnie troche uspokaja.....
    ale i tak sie troszke obawiam nadal..... :-(
  • neeki 04.01.06, 17:57
    na przeciez nie mozemy placic 50 % podatkow.
    ja to chrzanie, jak cos to wychodze za mojego francuza i zrzekam sie polskiego
    obywatelstwa ;)
    a na powaznie to mysle ze polacy lubia panikowac. pamietam jak wchodzilismy do
    UE ludzie opowiadali ze nie dadza nam prawa do pracy w uk, potem ze sie
    rozmysla, ze beda oddzielne bramki na lotniskach dla nowej EU ;) ech
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • eballieu 04.01.06, 21:49
    Pierwsze pytanie - skad US w Polsce moze wiedziec jaki Ty (to "ty" jest do
    kazdej osoby, ktora sie martwi tym podwojnym opodatkowaniem, wyrownawczym
    nazwijmy to) masz tu dochod? Twoj bank w UK, gdzie wplywaja Twoje dochody
    takiej informacji im nie da.
    I dalej twierdze, ze jest to niepotrzeban panika.

    Maz moj jest Belgiem, tam jest jego wyrazne "centrum interesow zyciowych".
    Nawet tego przed nikim nie ukrywa. Tam bedzie pobieral kiedys emeryture. Tam
    pobieramy odpowiednik angielskiego child benefit. Tu placi duzo mniej podatku,
    niz placilby tam. UK ma nizsze podatki niz Belgia. I nikt mu nie kaze pokrywac
    tej roznicy.
    Jesli jest taki przepis w Polsce, to jest on niezgodny z prawem, chociazby UE.
    I az z checia wysle e-mail do dziennikarza znajomego z GW, bo wierzyc mi sie
    nie chce ze taki przekret sie dzieje, a prasa o tym nie pisze. Wiec moze jednak
    ludzie niepotrzebnie panikuja?
  • neeki 04.01.06, 22:21
    jezeli pracujesz legalnie to przeciez placisz podatek od tego wiec brytyjska
    skarbowka ma te dane i moze je przekazac do polskiej skarbowki.
    swoja droga to w polsce panika jest niezla. mojej mamy kolezanka ma corke w
    irlandii i panikuje. jakas znajoma ze skarbowki ma sie na ten temat dowiadywac.
    ja uwazam ze ten przepis jest niezgodny z prawem. jak to mozliwe zeby ktos
    placil tu powiedzmy najnizszy podatek w polsce mu dowala jakis 30 % i co bedzie
    placil 50 % ? za co ? za to ze mam polski paszport ? ja w polsce bywam raz na
    rok na 2 tyg, nie korzystam tu z niczego.
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • gonzales.wroclaw 04.01.06, 23:12
    Neeki, litości...
    Przecież stawki podatkowe nie sumują się... Od podatku do zapłacenia w Polsce odejmujesz to, co zapłaciłaś w UK... Jest to sporo kasy (aby obliczyć jak sporo, to są kalkualtroy podatkowe), ale przecież nie jest to 50% :)
    A jak masz centrum interesów życiowych w UK, to nikt Ci nie każe płacić podatku w Polsce.

    Pozdrawiam.


    --
    Zalogowany Gonzales
  • eballieu 04.01.06, 23:22
    Jaleo, ja to wszystko wiem.
    Ale tak jak juz ktos napisal panika jest niezla.
    Najbardziej rozsmiesza mnie to, ze ostatnio tak ktos w mojej rodzinie
    spanikowal, ze skoro moje centrum interesow zyciowych trudno umiejscowic w
    polsce, to ja podatek od przychodu z najmu chociazbu nieruchomosci, kotre sa w
    Polsce, to powinnam placic... no na Ksiezycu niemalze.
    Jaleo, ten sprytny chwyt z placeniem roznicy po prostu nie przejdzie. Bo jesli
    tak, to ze niby co? Jak ktos kto pracuje tu straci prace, to w Polsce mu beda
    placic zasilek dla bezrobotnych, przyjedzie mu pomagac polska policja w razie
    potrzeby do UK? No bo w takim razie na cos ten podatek ci ludzie beda tam
    placic.
    Dla kogos kto ma tu zarobki srednie oddanie 2 tys funtow w Polsce to jest jak
    przybicie gwozdzia do trumny.
    I po prostu zemdleje, jak uslysze, ze ktos to wyrownanie zaplacil. Ja wygralam
    sprawe z Polkomtelem. Wiec i z US mozna. Ludzie tu przyjezdzaja, zyja w
    ciezkich warunkach gdy zarabiaja mniej lub na pograniczu sredniej krajowej i
    jeszcze maja placic jakies roznice w Polsce? Bzdura totalna i jestem pewna, ze
    gdyby zebrala sie grupa przeciwnikow to wygraliby z Miniserstwem Finansow i US.
    Ciekawa jestem czy bedzie sie chcialo zainteresowanym zajac tym problemem.
    Jesli nie, to znaczy ze pomyslodawca ustawy trafil na to co chcial.
  • neeki 04.01.06, 23:51
    sluchaj nie sumuja sie ok. ale jezeli ja place w uk powiedzmy 17 % a w polsce
    podlegam innej stawce podatkowej to musze wyrownac ta roznice. ok przesadzilam w
    tym 50 % ale kurcze daleko do tych 50 % nie jest ;)
    a ze mi nikt nie kaze to ja wiem. ale jakby przepis jest i niewiadomo co im tam
    w polsce odbije i jak go zinterpretuja. a potem sie procesuj z US. cwiczenia z
    p. finansowego mialam z dosc slawnym w gdanskich kregach prawnikiem ktory nam
    opowiadal jak to US sobie poczyna. na zasadzie - no to co ze zabiora
    nieslusznie, najwyzej sie potem odda.
    ale ja podkreslam panice ogolnej sie nie poddaje.
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • jaleo 04.01.06, 22:48
    eballieu napisała:

    > Tu placi duzo mniej podatku,
    > niz placilby tam. UK ma nizsze podatki niz Belgia. I nikt mu nie kaze
    pokrywac
    > tej roznicy.

    To, ze w Belgii mu nie kaza pokrywac roznicy, to nie znaczy, ze w Polakowi w
    analogicznej sytuacji polski urzad skarbowy nie kazalby doplacac.

    Belgia ma inne przepisy podatkowe jesli chodzi o foreign income non-remitted i
    inne tego typu sprawy, UK ma inne przepisy, i Polska ma inne. Double Taxation
    Relief treaty tez moze sie roznic pomiedzy Beligia-UK i Polska-UK.

    --
    ------
    Antes muerta que sencilla
  • jennifer_e 04.01.06, 23:33
    eballieu napisała:

    > Pierwsze pytanie - skad US w Polsce moze wiedziec jaki Ty (to "ty" jest do
    > kazdej osoby, ktora sie martwi tym podwojnym opodatkowaniem, wyrownawczym
    > nazwijmy to) masz tu dochod? Twoj bank w UK, gdzie wplywaja Twoje dochody
    > takiej informacji im nie da.


    Eballieu, wiem, wiem, jeszcze nie odpowiedziałam na tamtym wątku, ale ciągle piszę i kasuję :P
    Co do Twojego pytania to nie bank tę informację zapewnia ale Inland Revenue. Sporo na ten temat czytałam w tamtym roku, kiedy ten cały podatkowy szum się podniósł i na mocy umów międzynarodowych Inland Revenue ma obowiązek przekazywać polskiemu Urzędowi Skarbowemu informacje o dochodach wszystkich Polaków pracujących w UK. Mądry pan z Urzędu Skarbowego mówił, że przed Unią te informacje były wysyłane nieregularnie i z dużymi opóźnieniami. Ale z momentem wejścia Polski do Unii oni co miesiąc (czy co kwartał, już nie pamiętam) otrzymują dysk z danymi o Polakach pracujących w UK. Dane te to dochód deklarowany do Inland Revenue i podatek opłacony w UK. Oczywiście dotyczy to tylko osób pracujących legalnie. Wniosek nasuwa się prosty- jeśli ktoś zamierza wracać do PL to pracować legalnie się nie opłaca!
    >
    > Maz moj jest Belgiem, tam jest jego wyrazne "centrum interesow zyciowych".
    > Nawet tego przed nikim nie ukrywa. Tam bedzie pobieral kiedys emeryture. Tam
    > pobieramy odpowiednik angielskiego child benefit. Tu placi duzo mniej podatku,
    > niz placilby tam. UK ma nizsze podatki niz Belgia. I nikt mu nie kaze pokrywac
    > tej roznicy.

    To może wynikać z tej prostej przyczyny, że umowy o podwójnym opodatkowaniu są umowami dwustronnymi, zawieranymi pomiędzy zainteresowanymi państwami. Dlatego też między innymi Polacy pracujący w Irlandii tego problemu nie mają. Umowa o podwójnym opodatkowaniu pomiędzy Polską a Irlandią jest sformułowana inaczej, korzystniej dla Polaków. Prawdopodobnie tak samo jest w przypadku Belgii.

    > Jesli jest taki przepis w Polsce, to jest on niezgodny z prawem, chociazby UE.

    Niestety w Polsce ciągle jeszcze obowiązuje mnóstwo bzdurnych ustaw, które są niezgodne z prawem UE. Tak to jest jak prawo tworzą pacany nie mające pojęcia o samym prawie :P

    > I az z checia wysle e-mail do dziennikarza znajomego z GW, bo wierzyc mi sie
    > nie chce ze taki przekret sie dzieje, a prasa o tym nie pisze.

    Gazeta Wyborcza pisała o tym sporo w ubiegłym roku, bodajże w okolicach kwietnia (koniec roku podatkowego). Podawali wtedy przykład polskich marynarzy, którzy na skutek podobnego przekrętu w ustawach musieli płacić ogromne podatki. Wówczas, na skutek protestu marynarzy Minister Finansów zwolnił ich z tego podatku. Potem temat przycichł.

    Osobiście zgadzam się z tym, co napisał ktoś wyżej. Skarb Państwa nie ma interesu aby tę ustawę zmieniać i prostować tę oczywistą niesprawiedliwość. Szansa jest w tym, że albo rozdmuchają to porządnie gazety, albo ktoś, kogo Urząd Skarbowy ukarze za niezapłacenie podatku w Polsce od dochodu w UK pozwie ich do sądu i wygra.

    --
    ____________
    moja ceramika
  • edgar2005 04.01.06, 23:16
    Zupełnie niezrozumiałe jest wiązanie obowiązku opłacenia podatku w PL z
    przyjazdem własnie do PL. Jeśli polski US udowodni, że centrum interesów
    życiowych było w Polsce (dzieci, małżonek, inwestycje, meldunek, prawo
    wyborcze), to może złupić także z pensji w UK. Zatem decyzja o nieprzyjeżdżaniu
    do Polski ze strachu przed fiskusem będzie nieuzasadniona, bo jak zechcą to
    dopadną i w UK. A przepływ informacji jest obligo, jest na to 2 lata. Wiem że
    ludzie płacą wyrównanie. Znajomy lekarz dopłacił ponad 20 tys. zł bo żona jest w
    Polsce i się specjalizuje, a córka się uczy. Jeśli wystarczająco dużo ludzi
    zapłaci, to innych też będą musieli dopaść, choćby ze względu na równość wobec
    prawa. Bo przecież tym co zapłacili nie zwrócą. Rząd może być przerażony i może
    zechcieć to odkręcić, ale i tak nie będzie mógł bez wiekszych reperkusji
    prawnych na skalę EU. Radze się zabezpieczyć i nie liczyć na biurokratyczny
    bałagan, to już nie te czasy. A co do panikowania, to jesteśmy na nadmierną
    ostrożność skazani. Ja wcale nie jestem pewnien, że Polacy utrzymają prawo do
    pracy w UK za 3-4 lata, przed wyborami. Zawsze mogą się wycofać "czasowo".
    Najpewniejsze jest obywatelstwo UK.
  • glasscraft 04.01.06, 23:36
    Obywatelstwo innego kraju niekoniecznie sprawe rozwiazuje bo na terenie PL jest
    sie obywatelem PL bez wzgledu na ilosc posiadanych obywatelstw.
  • neeki 04.01.06, 23:44
    no tak lekarz doplacic bo ma zone i corke czyli jego miejsce zamieszkania, gdzie
    ogniskuja sie jego interesy zyciowe jest w polsce. jakie interesy ja moge miec w
    polsce jezeli mnie tam nie ma ?
    --
    jak Cie nie chca wpuscic drzwiami to wejdz oknem
  • lillap 04.01.06, 23:40
    Przyznam sie ze nie chce mi sie czytac dokladnie wszystkich wywodow, wkleilam
    artykul, bo myslalam ze rozwieje Wasze watpliwosci.
    w Pl bylam (kurcze no wciaz jestem :))) prawniczka i choc nie specjalizuje sie
    w prawie podatkowym, to dla mnie jest to proste, nie wiem czemu wciaz sieje sie
    tu jakas panike.
    Mieszkam i pracuje w UK legalnie, place tu podatki, mieszka ze mna rodzina,
    dzieci/maz (odpowiednie wykresl) wiec moje centrum interesow zyciowych jest w
    UK i polski US moze mnie w piete pocalowac. Oczywiscie mowie w kategoriach
    calego roku podatkowego przepracowanego w UK.
    Kazdy z nas wie, jak wladze w zakresie interpretacji prawa ma kierownik US i
    kazdy przypadek podatnika jest inny, dlatego moze lepiej zadzwonic i zapytac w
    odpowiednim US, czy skontaktowac sie z doradca podatkowym. Bo slyszalam o paru
    analogicznych przypadkach, gdy 2 rozne urzedy podatkowe podjely calkiem inne
    decyzje, wiec to co pomoglo Zosi/Zenkowi niekonieczne posluzy tez mi...
    dobrej nocy..

    --
    Attitude is a little thing that makes a big difference.

    Lila & Jas
  • jennifer_e 05.01.06, 00:12
    lillap napisała:

    > Przyznam sie ze nie chce mi sie czytac dokladnie wszystkich wywodow, wkleilam
    > artykul, bo myslalam ze rozwieje Wasze watpliwosci.
    > w Pl bylam (kurcze no wciaz jestem :))) prawniczka i choc nie specjalizuje sie
    > w prawie podatkowym, to dla mnie jest to proste, nie wiem czemu wciaz sieje sie
    >
    > tu jakas panike.
    > Mieszkam i pracuje w UK legalnie, place tu podatki, mieszka ze mna rodzina,
    > dzieci/maz (odpowiednie wykresl) wiec moje centrum interesow zyciowych jest w
    > UK i polski US moze mnie w piete pocalowac. Oczywiscie mowie w kategoriach
    > calego roku podatkowego przepracowanego w UK.

    Lillap, no właśnie o to chodzi, że ci, którzy mają sytuację jasną to pewnie aż tak bardzo nie panikują. Ale ci, którzy zostawili w Polsce małżonka czy firmę czy nieruchomość to już tak spokojnie spać nie mogą. Również ci, którzy osiągnęli jakiś dochód w Polsce, a chyba tego właśnie dotyczyło pytanie formy.

    > Kazdy z nas wie, jak wladze w zakresie interpretacji prawa ma kierownik US i
    > kazdy przypadek podatnika jest inny, dlatego moze lepiej zadzwonic i zapytac w
    > odpowiednim US, czy skontaktowac sie z doradca podatkowym. Bo slyszalam o paru
    > analogicznych przypadkach, gdy 2 rozne urzedy podatkowe podjely calkiem inne
    > decyzje, wiec to co pomoglo Zosi/Zenkowi niekonieczne posluzy tez mi...
    > dobrej nocy..

    No właśnie w tym jest cały problem. W ustawach nie ma jednoznacznej definicji ośrodka interesów życiowych. Każda indywidualna decyzja zależy więc właśnie od rozpatrującego naszą sprawę urzędnika. I to jest niepokojące. Niepokojące jest również, że urzędnik Urzędu Skarbowego przez telefon powie Ci jedno, a gdy przyjdzie do decyzji w Twojej sprawie to powie Ci drugie.
    W Polsce przez kilka lat prowadziłam działalność gospodarczą więc miałam "przyjemność" doświadczyć na własnej skórze, że uzyskanie informacji w US to wcale nie taka prosta sprawa. Gdy emigrowałam do UK, jeszcze przed Unią, również poszłam do swojego Urzędu Skarbowego aby się dowiedzieć odnośnie mojego obowiązku podatkowego. Niestety, nikt nic nie wiedział. Najlepsze co udało mi się uzyskać to "No jak pani wyjeżdża to pani wyjeżdża! Jak pani tam będzie pracować to pani tam podatki płaci!"
    Dopiero kolega ze studiów, robiący doktorat z prawa podatkowego wyłuszczył mi sprawę przy piwku ;)
    Niby więc śpię spokojnie, ale też jestem czujna, bo wiem, że macki polskiego fiskusa są długie i lepki. A jeszcze bardziej mogą się wydłużyć po uchwaleniu podwójnego becikowego :PPP


    --
    ____________
    moja ceramika
  • edgar2005 10.01.06, 13:04
    Ci autorzy ti chyba piszą artykuły do Gazety Prawnej za darmo, w ramach public
    relations, żeby niczego konkretnego nie doradzić, a jednocześnie zareklamować
    firmę i złapać klientów, choćby i klientem miało być Ministerstwo. Parę tygodni
    temu był atykół, w którym autor pisał, że nie trzeba zgłaszać zmiany adresu
    przez złożenie NIP-3. Oczywiście że nie TRZEBA. Ale co robić żeby uratować
    własną skórę to już nikt nie napisał. Całe szczeście że jest internet. A w
    przedmiotowej sprawie nurtuje mnie jeszcze jedno, czy lepiej jest zlikwidowac
    wszystkie konta bankowe w PL, bo przecież podatek "belkowy" obowiązuje, więc
    dochody w PL się uzyskuje, a po NIP-ie łatwo to sprawdzić. Lepiej chyba nie
    ryzykować.
  • lillap 10.01.06, 17:30
    Doradzic to on moze w konkretnej sprawie u konkretnego klienta, a tak
    generalnie to sobie pisac moze i pisze jak widac w gazecie. Wkleilam link dla
    informacji..
    Trudno doradzic, gdy nie zna sie calej sytuacji podatnika, ze wszystkimi
    detalami, nie kazdy pies burek... A gdyby tylko za darmo doradzal, to by biznes
    zamknac musial ;)
    Aby jak napisales "ratowac wlasna skore" to moze trzeba byc calkiem fair z
    polskim US i zakonczyc swoje sprawy w PL definitywnie. W przeciwnym wypadku
    trzeba wkalkulowac "ryzyko" zaplacenia podatku. Takie przepisy a pretensje to
    mozna miec do MF i sejmu.
    Taka moja prywatna opinia,ze z tymi podatkowymi dylematami to zaczyna byc jak
    ze slawnym polskim kombinowaniem..
    --
    Attitude is a little thing that makes a big difference.

    Lila & Jas
  • edgar2005 10.01.06, 18:19
    A tak przy okazji, to ciekawe jak sie rozliczają nasi europosłowie w Brukseli,
    choć tam chyba nie ma różnicy w podatku i dopłacać nie trzeba, i jak polscy
    pracownicy ambasady w UK. Z drugiej strony, jak sie zarabia kosmiczne pieniądze
    to i w UK i w PL jest 40% podatku, a jakieś tam 30 tys zł rocznie dopłaty to
    pewnie dla nich drobiazg :)
  • eballieu 10.01.06, 18:21
    Jesli chodzi o kombinowanie z podatkami jako typowo polskie - hmmm, jak na
    razie to nie mamy raju podatkowego w stylu Kajmanow:-)
    Ja to mysle, ze rzad wykombinowal, jakby tu zrobic, zeby sie nie narobic, a
    pieniadze do kasy wplywaly.
    Bardzo dobrze wykombinowal, bo pewnie banda analitykow powiedziala: 80%
    Polakow , ktorzy wyjechali nie stac na dobre biuro podatkowe, specjalizujace
    sie w polskim i brytyjskim prawie, wiec machna reka i zaplaca. Tak tez
    zrobiono, wprowadzono przepisy, ktore na pewno mozna ominac, kwestia tego aby
    ktos nam doradzil. Ale to juz kosztuje: trzeba miec checi, zeby sie do takiego
    biura wybrac i pieniadze aby zaplacic im za usuge doradztwa.
  • jennifer_e 10.01.06, 20:29
    też szczerze mówiąc nie rozumiem jak ma się kwestia podatkowa do "typowo polskiego kombinowania"
    Przepisy prawne powinny być dla ludzi a nie dla biur doradczych i prawników. I nie rozumiem dlaczego kwestia tak podstawowa dla funkcjonowania każdego obywatela jak zapłacenie należnego podatku musi wymagać wizyty i porady u specjalisty.
    Trudno też aby ustawodawca oczekiwał, że każdy wyjeżdżający z kraju za chlebem,musi się natychmiast zdecydować i zdeklarować czy wraca czy nie. A nie daj Boże jak zmieni zdanie i nie zamknął wszelkich swoich interesów w Polsce. To niech płaci!

    I tak naprawdę nie chodzi nawet o "ryzyko zapłacenia tego podatku" ale o to, jak się ten podatek wylicza i że w praktyce ci, którzy tutaj zarabiają najmniej i ściubią każdy grosz, po powrocie do PL będą musieli nieźle dopłacić.
    I o to, że ustawa o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy Polską a Wielką Brytanią to gniot prawny, który praktycznie zostawia wolną rękę urzędnikom w rozstrzyganiu kto ma płacić a kto nie.
    I oczywiście, można mieć pretensje do parlamentu, który to uchwalił (głębokie lata 70) albo do Ministerstwa Finansów. Tylko co z tego.

    Rzeczywistość dla podatników pracujących w UK jest taka, że zostają postawieni w sytuacji "wszystko albo nic". Albo wyjeżdżają paląc po sobie wszelkie mosty i śpią spokojnie, albo zostawiając w PL rodzinę czy nieruchomość zmuszeni będą do płacenia bandyckich podatków.
    Co na tym zyska budżet państwa? Na dłuższą metę raczej niewiele. Pewnie oczywiście będzie sporo osób, które zapłacą, żeby mieć święty spokój i trochę tych, których skarbówka wyłapie dla przykłdau.
    Ale szybko okaże się, że zamiast ludzi przywożących swoje oszczędności do kraju, kupujących, inwestujących, napędzających gospodarkę najbardziej będzie się opłacało pracować na czarno albo w ogóle nie wracać.

    ... i jeszcze... (no dobra, przyznaję, że trochę mnie ten temat nakręca :P )
    uważam, że to polskie kombinatorstwo to wcale nie jest jakieś narodowe hobby.
    To raczej skutek funkcjonowania przez -dzieści lat w gąszczu bzdurnych przepisów i zdania na łaskę urzędu. Czasów, gdy kluczową umiejętnością było "coś załatwić" albo zwinnie wsunąć paczkę kawy pod biurko.

    ps
    lillap jakoś tak wychodzi, że ciągle z Tobą tutaj polemizuję ;) ale naprawdę nic złego nie mam na myśli :)
    z prawniczym pozdrowieniem: hough!

    --
  • edgar2005 14.01.06, 15:08
    Niby to porozumienie podpisano w latach 70., ale obowiązywały wysokie diety.
    Dopiero chyba ok. 2 lata temu, a wiec chyba Hausner, zabrano te diety
    zostawiając do odliczenia jedynie ok. 1000F/rok. Wcześniej nie było jeszcze tak
    źle, a przynajmniej nie tak źle żeby trzeba było sprzedawać wszystko w Polsce,
    wymeldowywać się, zamykać rachunki bakowe i w ogóle palić mosty. Kaczory mają
    szansę powiedzieć, że co złego to nie oni i sprawę odkręcić.
  • ania.eastwood 14.01.06, 14:31
    najpierw opisze moja sytuacje, potem zadam pytanie, moze ktos mnie zrozumie i
    pomoze mi zrozumiec.....

    a wiec:

    w zeszlym roku pracowalam w polsce, oczywiscie placac podatki
    od listopada jestem w uk i oczywiscie place podatki

    pytanie1: czy teraz rozliczajac sie w polsce za 2005 jesli uwzglednie w Picie
    tylko zarobki polskie ktos sie doczepi?
    pytanie2: jesli tak to kto, kiedy i co mam wtedy zrobic?
    pytanie3: czy mam sie wymeldowac z mieszkania w polsce zeby bylo mi latwiej
    udowodnic ze centrum zycia mam teraz w uk? czy to moze jednak nie ma znaczenia?
    pytanie3: czy moge w jakis sposob udowodnic w polsce ze place teraz podatki w
    uk? czy jest jakis papier na to ze jest sie tax payer in the uk? pytam, bo
    przeciez nie udowodnie ze mieszkam tu na stale, w sensie 'na zawsze' bo nie ma
    tu czegos takiego jak zameldowanie ;)

    zakladajac czarny scenariusz:
    moj maz chce pomieszkac sobie w polsce za kilka lat (nie wiem na jak dlugo)
    pytanie4: gdzie wtedy bedzie centrum mojego zycia?
    pytanie5: kiedy byloby nam 'bezpiecznie' przyjechac do pl zeby mnie nikt nie
    gonil udowadniajac, ze jednak przez te 5 lat powinnam byla odprowadzac podatek
    za prace w uk do pl, bo przeciez wrocilam, wiec udowodnilam, ze moje centrum
    zeycia ciagle bylo w pl, tylko wyjechalam sobie na zarobek na kilka lat
  • tw52 14.01.06, 15:04
    aniu.eastwood,
    pytanie 1: jesli przyjechalas w listopadzie to za rok 2005 bylas rezydentem w
    Polsce i tam zaplacisz podatek za caly dochod do 31 grudnia.
    nie bedziesz rezydentem podatkowym w UK za rok 2005-2006 (rok podatkowy w UK
    trwa od 6 kwietnia do 5 kwietnia nastepnego roku).
    ktos z moich znajomych ma prawdziwa zagadke: pracujac w polsce do polowy
    sierpnia jest rezydentem w PL za 2005, ale jednoczesnie do 5 kwietnia spedzi tu
    ponad 183 dni wiec bedzie rezydentem w UK.
    byc moze podatek zaplacony w Polsce za prace w UK w okresie sierpien-grudzien
    zostanie uwzgledniony przez Inland Revenue przy ostatecznym rozliczeniu.

    to co uwzglednisz w PIT to twoja sprawa, ale jesli cos zatajasz to sie narazasz
    (czy warto dla malej sumy za 1 miesiac podatku).
    pytanie 3: wypelnij forme IR Coming to UK - link byl powyzej w tym temacie.

    pyt 4: za 5 lat mozesz zmienic zdanie - wazne jest, ze teraz Twoja intencja
    jest zyc i pracowac w UK bez limitu czasowego.
    pyt 5: 5 lat jest chyba "bezpieczne". dla IR 3 lata to Ordinary Resident, choc
    nie wiem ile dla Urzedu skarbowego.
  • ania.eastwood 14.01.06, 15:18
    przepraszam ze jeszcze marudze, ale:

    w jakim progu podatkowym mnie zamkna, jesli zarobilam tu przez listopad i
    grudzien ok 1,400 funtow? wczesniej w szkole zarabialam ok 1000 pln, wiec w
    sumie za ten 2005 rok zarobilam brutto 13tys pln, czy to jest juz 40% podatek?
  • edgar2005 14.01.06, 15:14
    Rozlicz za 2005 ddochody z UK. Możesz odliczyć diety, ok, 1000F, koszt biletu
    miesięcznego i chyba odzieży roboczej :), więc chyba dużo nie dopłacisz. Jednak
    ten mąż w Polsce to będzie problem, bo to zadecyduje o Twoim ośrodku interesów
    życiowych w PL. Albo niech mąż przestanie pracować legalnie, albo niech założy
    firmę w UK i wystawia faktury klientom w PL, albo Ty pracuj "na firmę" żeby
    więcej wrzucić w koszty i mieć mniejszy zysk do opodatkowania. A ścignąć to
    moga także w UK, przez komornika. Nawet długi z Nowej Zelandii ściągną w UK, a
    co dopiero wewnątrz Unii.
  • ania.eastwood 14.01.06, 15:20
    jezu, przerazona jestem coraz bardziej, edgar....
  • violus22 14.01.06, 19:23
    Nie wiem dlaczego tak sie uczepiliscie tej rezydentury podatkowej w uk... ona
    tak naprawde nic nie daje.

    Odsylam do umowy miedzy pl a uk tutaj

    owa umowa jest stosowana przed wszystkimi innymi w momencie rozstrzygania gdzie
    i kto ma sie rozliczac

    tw, twoj kolega nie powinien sie zastanawiac gdzie jest jego rezydentura a
    gdzie ma swoje centrum zyciowe :)
    --
    Mój Czaruś
  • edgar2005 14.01.06, 20:12
    Według interpretacji niektórych urzedów skarbowych certyfikat rezydencji
    podatkowej z UK załatwia sprawę. Jednak na razie jest mało orzecznictwa i
    sprawa będzie jasna za parę lat. Wtedy sie okaże czy do ustalania centrym
    innteresów życiowych ważny jest małżonek w Polsce, konto bankowe, nieruchomość,
    dziecko w szkole czy przynależność do parafii. Na razie nie wiadomo nic.
    Państwo PRAWA, jaja sobie robią. Ja spaliłem wszystkie mosty, jeszcze tylko z
    parafii sie wypisać :) Ale z drugiej strony, podejrzewam że sprawa nabiera
    rozpędu jak kula śniegowa i niebawem coś wybuchnie. To moze dotyczyć ponad
    miliona Polaków, którzy mają w Polsce rodziny-wyborców. Może ktoś od marketingu
    politycznego pójdzie wreszcie po rozum do głowy.
  • ania.eastwood 15.01.06, 11:36
    violus22 napisała:

    > Odsylam do umowy miedzy pl a uk tutaj

    dzieki violus!
  • jennifer_e 14.01.06, 23:30
    ania.eastwood napisała:

    > pytanie1: czy teraz rozliczajac sie w polsce za 2005 jesli uwzglednie w Picie
    > tylko zarobki polskie ktos sie doczepi?

    Jeśli w roku podatkowym osiągnęłaś jakikolwiek dochód w Polsce to powinnaś się w Polsce rozliczyć. Rozliczając się z należy uwzględnić wszelkie zarobki, również te osiągnięte za granicą. Doczepić się na tym etapie to pewnie nikt się nie doczepi bo jeszcze nie będą wiedzieli, że zarobiłaś coś za granicą.

    > pytanie2: jesli tak to kto, kiedy i co mam wtedy zrobic?

    Warto pamiętać, że na mocy umów unijnych informacje o naszych dochodach w UK są przekazywane przez Inland Revenue (tutejszy urząd skarbowy) do Urzędu Skarbowego w Polsce. To czy wszystkie osoby będą sprawdzane wydaje się wątpliwe. Ale
    Urząd Skarbowy może w przeciągu pięciu lat sprawdzić nasze PITy. Po tym czasie sprawy ulegają przedawnieniu. Jeśli znajdą jakieś nieprawidłowości lub uznają, że jakiś dochód zataiłaś to raczej będzie już za późno aby coś zrobić.

    > pytanie3: czy mam sie wymeldowac z mieszkania w polsce zeby bylo mi latwiej
    > udowodnic ze centrum zycia mam teraz w uk? czy to moze jednak nie ma znaczenia?

    Wymeldowanie nie jest traktowane jednoznacznie z przeniesieniem centrum interesów życiowych do UK. Może pewnie w tym pomóc, ale samo wymeldowanie nie wystarczy.

    > pytanie3: czy moge w jakis sposob udowodnic w polsce ze place teraz podatki w
    > uk? czy jest jakis papier na to ze jest sie tax payer in the uk?

    Nie wiem czy jest na to jakiś konkretny papier. W czasach "przed Unią" można było na potrzeby wizy tutaj uzyskać z Inland Revenue specjalne oświadczenie o niezaleganiu z podatkami. Nie wiem czy jeszcze coś takiego robią.
    Ale tak jak pisałam wyżej Inland Revenue ma obowiązek informować polski Urząd Skarbowy o podatkach opłacanych tutaj przez Polaków. Więc teoretycznie nic nie musisz udowadniać, oni powinni wiedzieć.
    Ja dostaję co jakiś czas wyciągi z mojego konta i podsumowanie opłaconych podatków, ale to może dlatego, że rozliczam się sama. Nie jestem pewna jak to jest w przypadku osób, które rozlicza tylko pracodawca.

    Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam ;)

  • ania.eastwood 15.01.06, 11:35
    dzieki jennifer, rozjasnilas bardzo :)
  • iva.s 15.01.06, 13:54
    Moze nie zupelnie na dany temat,ale moja babcia wiele lat temu pracowala we
    Francji, potem wyszla za maz za polaka, rente pobiera z Francji, bo tak sie
    sklada ze jest wyzsza od tej co by dostala po dziadku i od tej francuskiej
    renty pobierany jest w Polsce podatek ( z jakiej racji?) najwyzsza stawka
    oczywiscie, nawet od dodatku ,ktory jest wyplacany oddzielnie ze wzgledu na
    wiek-ukonczone 90 lat, i nie jest jedyna osoba ,ktora pobiera rente z zagranicy
    i jest doslownie oskubywana z pieniedzy,chociaz zrzekla sie polskiej renty po
    dziadku.No i gdzie sprawiedliwosc?
  • eeela 15.01.06, 15:06
    A czy ktos jest moze w stanie, czy raczej mialby ochote (mnie sie samej nie za
    bardzo chce szukac, wiec jesli nie macie ochoty, nie wyreczajcie mnie w moim
    parszywym obowiazku ;-D )jak sprawa moze sie miec w odniesieniu do stypendiow
    uniwersyteckich? W Polsce takowe sa opodatkowane, a przynajmniej byly za mojej
    pamieci. Tutaj - nie. Nie place w zasadzie zadnego podatku, zadnego
    ubezpieczenia, wszystko co trzeba mam zapewnione przez uniwersytet. Mam stale
    zameldowanie w Polsce - moja mlodsza siostra zdaje do warszawskiego liceum, a
    rodzice wyniesli sie na wies, wiec trzymam ze wzgledu na siostre. Przed wyjazdem
    mialam za malo czasu, zeby to sprawdzic, wyjezdzalam na wariata. Nalezy sie cos
    ode mnie ojczyznie, czy nie?

    --
    Przyslowie o gustach zostalo wymyslone przez glupcow, ktorzy bali sie
    krytyki wlasnych opinii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka