Dodaj do ulubionych

Wróćmy może do 'benefitów-sritów'

17.05.06, 23:42

Chciałąbym wrócic do tego tematu, bo właśnie trafiłam na coś, co znowu
spowodowało, ze moje wnętrze się gotuje:

kasiaola2 17.05.06, 12:44 + odpowiedz


"Jestem samotna mama wlasnie
dostalam prace w domu opieki, chcialam full time i dostalam . 36 godzin
tygodniowo , czyli 3 razy po 12 godzin w nocy, wybralam nocne zmiany bo
chcialam zeby moja cora nie byla juz totalna sierota i widziala mame w
dzien ,
myslalalm ze jakos dam rade ale teraz patrze w grafik a mam 5 razy 12 czyli
ok
60 godzin. nie wiem czy moge powiedziec ze nie chce tych nadgodzin. Jest to
moja pierwsza praca w anglii jestem tu 2 miesiace , chce sie starac o work
tax
credit i child tak credit a takze o child benefit, nie wiem czy jak zobacza
te
moje zarobki z nadgodzinami to mi cos przyznaja"



No tak, po co pracować i normalnie, uczciwie zarabiać pieniądze, skoro można
benefity dostać, nie? Taaaak, niech inni ludzie na nią pracują, po co ona ma
się przemęczać, nie?


Obserwuj wątek
      • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 17.05.06, 23:57
        monia72 napisała:

        > Ale miedzy nami Natalia:
        > czy gdybys mogla to nie zlozylabys papierow o "benefity-srity"?

        Wiesz, gdybym nie miała środków do życia ani perspektyw na pracę i gdybym
        RZECZYWISCIE na te benefity zasługiwała, to pewnie tak.

        Ale ta dziewczyna MA PRACĘ!!! I na dodatek chce się POZBYĆ GODZIN, aby dostać
        benefity!!!!!

        Przypomina mi to sytuację, gdy ktoś na forum pytał, czy jeśli przed staraniem
        się o benefity wypłaci całe oszczędności z konta, to czy oni to jakoś sprawdzą.
        (chodziło o zatajenie faktycznych oszczędności, gdyż mogło to wpłynąć na
        odmowę)...
        • kasiaola2 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 00:52
          Posluchaj Nie wiem jak Cie nazwac bo az sie we mnie gotuje, ja mam prace nie
          16 godzin ale 36 ,12 godzinne zmiany , mam male dziecko i jestem SAMOTNA Corka
          ma 3 lata jak myslisz cwaniaro czy dziecko mam wlozyc do zamrazalnika jak bede
          ok 68 godzin w tygodniu poza domem bo 2 godziny dziennie zajmuje mi dojazd w te
          i z powrotem?/ masz dzieci? mi nie o chodzi o siedzenie w domu i czerpanie
          zasilkow ale skoro w anglii prawie wszyscy korzystaja z tax credit to dlaczego
          uwazasz, ze akurat ja nie mam takiego prawa . poza tym nie zycze sobie zebys
          mnie opisywala na roznych forach, bo nie masz do tego prawa nie znasz mojej
          sytuacji i sie nie wypowiadaj .
        • kasiaola2 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 00:57
          I jeszcze ja na razie wlasnie NIE MAM SRODKOW DO ZYCIA ty przemadrzala istoto,
          wzielam nocne zmiany bo nie stac mnie na przedszkole , jetsem ciekawa ile ty
          pracujesz moze 80 tygodniowo? sorry ale ja nie dam rady moze gdybym byla sama
          ale dla mnie najwazniejsze jest dziecko i wlasnie dlatego nie chce tych
          nadgodzin bo chce byc Z NIA a nie non stop w pracy wiesz ile to jest 60 godzin
          tygodniowo?/ nie mam juz slow i nie rob ze mnie wyzyskiwacza bo po prostu nie
          masz racji
          • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 01:04

            "cwaniaro"? Z Twoich postów wychodzi, że raczej Ty nią jesteś. Po prostu, nie
            przysługują Ci benefity, więc nie kombinuj i nie kalkuluj ile godzin mozesz
            pracować (albo w Twoim przypadku "Nie pracować"), aby przysługiwała Ci pomoc!
            Jak na razie nie zapłaciłaś wystarczającej ilości podatków, nie przepracowałas
            wystarczająco długo, aby nawet MYŚLEĆ o benefitach. To raczej inni, w
            większości Anglicy, pracują na Twoją "trudną sytuację"...


            PS. Jeśli tak bardzo zależy Ci na spędzaniu czasu z córką, to po co go
            marnujesz na forum?

    • izabelski Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 01:46
      Natalio - odnosnie benefitow-sritow
      czy ty odbieralas podatek , ktory ci panstwo tutejsze zalegalo bodajze w
      ubielym roku?
      jesli tak - to tez korzystasz z tych benefitow-sritow, ktore sie nam wszystkim
      naleza

      jak sama nazwa i definicja tychze benefitow nam sie jawi sa one przez panstwo
      tutejsze okresloane jako tax benefit i naleza sie komu sie
      naleza (czyli osobom parcujacym)

      nikt tu nikomu za darmo nie da, Kasia prosi o rade - jesli nie masz niczego
      konstruktywnego do dodania, to niestety nie powinno sie komentaowac -
      zwlaszcza,ze na obu forach twoje slowa zabrzmialy bardzo agresywnie

      jesli mialas takie zamierzenie - to po co?
      zeby kogos ponizyc, czy sprawia ci to satysfakcje?
      nie sadze, wiec moze nastepnym razem pomysl, jaki efekt komentarze tego typu
      moga wywolac, od niecheci twojej osoby, bo w sumie piszesz OT, po (byc moze)
      lzy pytajacej?
      czy to warto?????

      pozdrawiam

      --
      ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
      Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
      • natalia.brzeska To sobie nie pogadamy 18.05.06, 08:58
        izabelski napisała:

        > Natalio - odnosnie benefitow-sritow
        > czy ty odbieralas podatek , ktory ci panstwo tutejsze zalegalo bodajze w
        > ubielym roku?


        Nie.

        > jesli tak - to tez korzystasz z tych benefitow-sritow, ktore sie nam
        wszystkim
        > naleza

        Zwrot podatku, który SAMA ZAPŁACIŁAM uważasz za zapomogę??!?! No proszę Cię...


        >
        > nikt tu nikomu za darmo nie da, Kasia prosi o rade - jesli nie masz niczego
        > konstruktywnego do dodania, to niestety nie powinno sie komentaowac -
        > zwlaszcza,ze na obu forach twoje slowa zabrzmialy bardzo agresywnie
        >
        > jesli mialas takie zamierzenie - to po co?

        Nie, nie miałam takiego zamierzenia ale kasiaola uzywając epitetów, które użyła
        najwidoczniej miała. Akurat trafiło na nią, równie dobrze mogła to być jakaś
        inna mariazosia, franiakrysia itp. Już w poprzednim wątku o 'benefitach-
        sritach' napisałam i powtorze tutaj, ze ja nie jestem przeciwko dawaniu ich,
        ale jestem przeciwko takiemu właśnie KOMBINOWANIU!

        > bo w sumie piszesz OT>

        Jaki off topic? Przecież sama założyłam topic, więc jak moze być nie na temat?
        Piszę o osobach, które robią wszystko aby dostać coś co się im nie należy:
        wyliczanie do pensa ile mogę zarobić aby jeszcze się załapać, albo zatajając
        zarobki...

        Ale ja widzę, że sobie z Wami nie pogadam, bo już w poprzednim wątku okazało
        się że spoooro osób z tego forum 'bierze' zapomogę i czują się personalnie
        dotnięte. Ale jeśli ktoś rzeczywiście na nią ZASŁUGUJE wcale tak nie powinien
        sie czuć. Tylko właśnie ci KOMBINATORZY, w których rzeczywiscie uderzam,
        mogliby poczuć się urażeni, a takich mam nadzieję na tym forum nie ma.
        • steph13 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 09:45
          Natalio, ja mysle, ze nikogo nie przekonasz do swoich opinii, ktore ja zreszta
          podzielam. To chyba jakis historyczny throwback w polskiej mentalnosci, ze
          kazdemu cos sie nalezy od panstwa, za samo chyba istnienie.
          Nie moge pojac, jak ktos po dwoch fakultetach, a wiec osoba nie glupia, zjezdza
          tutaj z dzieckiem, wiedzac z otrzymanej oferty pracy, ze zarobi cos rzedu £600
          miesiecznie, i oczekuje poprawy losu. Praktycznie, zamienia sobie polska nedze
          na below breadline existence w UK, no chyba wlasnie ze UK taxpayer wypelni
          luki. I to jest dla mnie brzydka kalkulacja i naciaganie naiwnego systemu.
          Zobaczymy, co myslec o tym beda tutejsi Polacy kiedy nowy nawal Rumunow i
          Bulgarow zacznie dorywac sie do tego wspolnego koryta. To bedzie ciekawe.
            • eballieu Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:05
              Wiesz Natalia, nie chcialo mi sie wpisu robic, ale dowalilas poniezej pasa.
              Odkladaj na posiadanie dziecka, odkladaj.
              Odkladaj tak, zeby chodzil w ubraniach tylko od Chipie, Miniman, Kenzo i
              Gucci. Ale to pikus, w koncu roczna szafe dziecka w takei cudaki mozna zapelnic
              z bagatela 2 - 3 tysiacami funtow w kieszeni.
              Odkladaj tak, zebys mogla chodzic tylko na prywatne grupu zabawowe.
              Odkladaj tak, zebys mogla zostac z dzieckiem w domu przez kilka lat i przy
              okazji korzystac na wysokim poziomie z zycia spolecznego, kulturalnego.
              Odkladaj tak, zeby jak ci sie urodzi niepelnosprawne dziecko, nie prosic
              panstwa o pomoc.
              Odkladaj tak, zebys mogla zainwestowac sama z wlasnego budzetu w powrot na
              rynek pracy po czasie , kiedy dziecko urosnie.

              Nie wiem jakiego typu nienawisc trzeba w sobie nosic, jakiego typu zawisc, zeby
              z takiego watku wygrzebac tylko informacje o tym, ze ktos bedzie skladal
              papiery o jakies dodatki, ulgi (przepraszam temat tych zwolnien z podatku itp.,
              jest mi zupelnie obcy).
              Kobieta jest samotna matka, pracuje juz trzy noce w tygodniu. Ja ja podziwiam.
              Sama po jednej nocy z jedna pobudka urzadzona przez dziecko, niepracujaca i bez
              problemow zyjaca, odczuwam zmeczenie. Ale pewnie gdybym musiala inaczej
              zorganizowac swoje zycie, to dalabym rade.Jestesmy silne.
              I czy z tej sily tak wlasnie potrafimy szpile wwalic komus prosto w twarz?
              • hopplik Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:11
                pozwolę sobie też zacytować inną osobę, która tak łatwo krytykuje kogoś kto
                zasuwa po nocach za grosze i godzi to z opieką nad córeczką. Kasiaola
                pozdrawiam was dzielne dziewczyny.


                'Hi girls, dobijam do Was, chociaz pracuje part-time, dwa lub trzy dni w
                tygodniu. To wystarcza aby miec contakt z 'real world' oraz kupe czasu i
                kieszonkowe dla siebie. W dni wolne od pracy spie do 10tej. W pizamie ciagne do
                komputera, gdzie czekaja na mnie emails od corek potwierdzajacych, ze sa OK i
                od meza, ze dotarl do pracy bez problemow. Wlaczam coffee machine i wyskakuje
                po gazety.Czytam/przegladam prase oraz rozwiazuje namietnie krzyzowki do
                poludnia. Potem troche sprzatania, z duza i ciagle rosnaca niechecia, i wypad
                na lunch ze znajomymi, albo pogawedki telefoniczne, lub spacer po sklepach,
                zakupy w supermarket. Wracam do domu z przymusowym Evening Standard i znowu
                krzyzowka. Gotowac nie cierpie ale maz malo wymagajacy wiec anything goes. Te
                dni wolne od pracy sa jakos podejrzanie krotkie i zanim sie obejrze, maz w domu
                i pora na Family Affairs, Emmerdale, Eastenders itd. Poniewaz malzonek nie
                dzieli mojego zamilowania do soaps, obiad podaje po ich zakonczeniu, ie 8 -
                8.30pm. Czasami wyjdziemy na drinka, do kina lub teatru, najczesciej jednak
                sluchamy muzyki, czytamy lub ogladamy TV. Newsnight, Question Time, This Week,
                Panorama to moje telewizyjne 'highlights of the week'. W jakis sposob, nigdy
                nie udaje mi sie pojsc spac przed polnoca, nawet jesli praca czeka nastepnego
                dnia. Wpadlam w taka rutyne i jest mi chyba z nia dobrze.
                A teraz prosze o pomysl - co dzisiaj zrobic na obiad?
                • steph13 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 12:49
                  hopplik napisała:

                  > pozwolę sobie też zacytować inną osobę, która tak łatwo krytykuje kogoś kto
                  > zasuwa po nocach za grosze i godzi to z opieką nad córeczką.
                  Hopplik, te przyprawy korzenne mocno musza ci lezec na sercu, lub zoladku, aby
                  tyle wysilku wkladac w research zwiazany z moja skromna osoba. A moze masz
                  dzisiaj dzien bezmiesny i stad zachwiana rownowaga? Nie wiem co chcialas
                  udowodnic tym cytatem, tymniemniej czuje sie flattered. Bless you.
                  • hopplik Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 13:06
                    steph13 napisała:

                    > hopplik napisała:
                    >
                    > > pozwolę sobie też zacytować inną osobę, która tak łatwo krytykuje kogoś k
                    > to
                    > > zasuwa po nocach za grosze i godzi to z opieką nad córeczką.
                    > Hopplik, te przyprawy korzenne mocno musza ci lezec na sercu, lub zoladku,
                    aby
                    > tyle wysilku wkladac w research zwiazany z moja skromna osoba. A moze masz
                    > dzisiaj dzien bezmiesny i stad zachwiana rownowaga? Nie wiem co chcialas
                    > udowodnic tym cytatem, tymniemniej czuje sie flattered. Bless you.




                    tu się mylisz, w przeciwieństwie do ciebie znakomicie gotuję i nie jest to moja
                    opinia :)


                    twoja hedonistyczna postawa może byłaby nawet urocza, gdyby sięgała troszeczkę
                    dalej niż koniec własnego nosa.

                    miłego dnia
                    • steph13 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 13:15
                      hopplik napisała:


                      > tu się mylisz, w przeciwieństwie do ciebie znakomicie gotuję i nie jest to
                      moja opinia :)

                      Jak dobrze wiesz, twoje niewatpliwie dominujace umiejetnosci kulinarne nie byly
                      przedmiotem wymiany opinii. Does British Empire ring the bell?
                      >
                      >
                      > twoja hedonistyczna postawa może byłaby nawet urocza, gdyby sięgała
                      troszeczkę dalej niż koniec własnego nosa.

                      Nie jestem pewna czy siega az tak daleko, ale trzymam pod kontrola.

                      >
                      > miłego dnia

                      Wzajemne serdecznosci. Truce?
                • eballieu Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:23
                  A jak komus child benefit nie jest potrzebny, to moze przekazywac organziacji
                  charytatywnej.
                  Przekazywac ta kwote dzieciom w innym, biednym kraju.
                  Sposobow jest mnostwo - jak spozytkowac child benefit, ktorego moje dziecko
                  potrzebaowac nie bedzie, bo: oddziedziczy duzo, itp.itd.
              • natalia.brzeska Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 13:01
                eballieu napisała:

                > Wiesz Natalia, nie chcialo mi sie wpisu robic, ale dowalilas poniezej pasa.
                > Odkladaj na posiadanie dziecka, odkladaj.
                > Odkladaj tak, zeby chodzil w ubraniach tylko od Chipie, Miniman, Kenzo i
                > Gucci. Ale to pikus, w koncu roczna szafe dziecka w takei cudaki mozna
                zapelnic
                >
                > z bagatela 2 - 3 tysiacami funtow w kieszeni.
                > Odkladaj tak, zebys mogla chodzic tylko na prywatne grupu zabawowe.
                > Odkladaj tak, zebys mogla zostac z dzieckiem w domu przez kilka lat i przy
                > okazji korzystac na wysokim poziomie z zycia spolecznego, kulturalnego.
                > Odkladaj tak, zeby jak ci sie urodzi niepelnosprawne dziecko, nie prosic
                > panstwa o pomoc.
                > Odkladaj tak, zebys mogla zainwestowac sama z wlasnego budzetu w powrot na
                > rynek pracy po czasie , kiedy dziecko urosnie.
                >
                >

                Jak na razie to Ty w większości wątków wypisujesz jakie to marki kupujesz...

                Mnie na razie nie stać na PODSTAWOWE utrzymanie dziecka. O Guccim nawet nie
                myslałam, bo nawet nie wiedziałąm, ze istnieje w wersji dziecięcej, ale widać,
                ze Ty jesteś ekspertem w tych sprawach.

                J
                • natalia.brzeska Wy wszystkie jesteście święte! 18.05.06, 13:05
                  Same przeczytajcie co Wy wypisujecie. Większosć z Was jest w Anglii ze wzgledów
                  ekonomicznych, z ledwością wiążecie koniec z końcem, a zachowujecie się
                  jakbyście były conajmniej Posh Spice (taki obraz sibie przestawiacie w
                  większości postów na forum).

                  A jak pojawi sie wątek krytykujących tych, którzy WYKORZYSTUJĄ system
                  benefitów, to nagle wielkie oburzenie. Przecież Was to nie powinno obchodzić,
                  bo w większosci wątków podkreślacie jakie to jesteście bogate i jak dobrze się
                  Wam powodzi. Nie rozumiem wiec skąd to oburzenie? Przecież Wy benefitów nie
                  bierzecie...
                  • smiley3 PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA!!! 18.05.06, 15:27
                    Witam,
                    Bardzo rzadko zabieram głos na tym forum, ale teraz czuję, że nie mam wyjścia...
                    Obserwuję Waszą dyskusję i dochodzę do wniosku, że to wszystko się sprowadza do
                    powiedzenia: Punk widzenia zależy od punktu siedzenia.
                    Natalia jest młoda, ciągle studiuje, mieszka jeszcze w Polsce i ma ten komfort,
                    że może wyemigrować z innych powodów niż "ekonomiczne"... ma angielskiego
                    chłopaka i bardzo obawia się tego sterotypu Polaka cwaniaka, że jakiekolwiek z
                    tym związane sprawy od razu atakuje. Natalia widzi świat, tak jak go widzą
                    bardzo młode, zakochane, bezdzietne kobiety. Natalia ma plan na życie i oby jej
                    się udał!
                    Ale życie nie zawsze wygląda tak, jak je człowiek sobie wyobrazi za młodych
                    lat. I tak też skomentowała to Kasiaola.

                    Dodam tylko tyle, pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie mamy i nie-mamy
                    polskie, które mieszkają w Anglii i które sobie radzą i nie radzą z różnych
                    powodów. Emigracja często nie jest łatwą decyzją i bardzo podziwiam osoby takie
                    jak Kasiaola. Ja nie wiem, czy bym sobie poradziła w takiej sytuacji.

                    Natalia, mam nadzieję, że życie nigdy Cię nie postawi w okrutnej sytuacji i
                    będzie ono dla Ciebie takie jak sobie wymarzyłaś. Mam tylko nadzieję, że z
                    czasem dorośniesz, zrozumiesz więcej i wtedy przestaniesz obrażać innych.

                    Chciałabym tylko dodać dla Twojej wiadomości, że pracuję w Anglii, nie pobieram
                    zasiłków, nie dostaję ulg i nie wyemigrowałam z powodów ekonomicznych. Mogłabym
                    powiedzieć, że jestem szczęściarą, za jaką chyba Ty się też uważasz. Ale nigdy
                    nie napisałabym czegoś takiego, ba, nawet bym nie pomyślała w taki sposób.
                    Oburza mnie to, co napisałaś. Powodzenia w przyszłości!!! Mam nadzieję, że
                    okaże się tak różowa, jak ją sobie wyobrazilaś!!!
                    • natalia.brzeska Re: PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD PUNKTU SIEDZENIA!!! 18.05.06, 15:41
                      smiley3 napisała:

                      >> Natalia jest młoda, ciągle studiuje, mieszka jeszcze w Polsce i ma ten
                      komfort,
                      >
                      > że może wyemigrować z innych powodów niż "ekonomiczne"... ma angielskiego
                      > chłopaka i bardzo obawia się tego sterotypu Polaka cwaniaka, że jakiekolwiek
                      z
                      > tym związane sprawy od razu atakuje. Natalia widzi świat, tak jak go widzą
                      > bardzo młode, zakochane, bezdzietne kobiety. Natalia ma plan na życie i oby
                      jej
                      >
                      > się udał!

                      Mam 30 lat, więc już trochę od życia po dupsku dostałam. Nie należę też
                      do "młodych, zakochanych", bo nie mam juz 15stu czy nawet 20stu lat. Jestem
                      realistką, a nie marzycielką. Od roku mieszkam miedzy Anglią i Polską więc znam
                      życie w obu krajach.

                      "może wyemigrować z innych powodów niż "ekonomiczne"... ma angielskiego
                      > chłopaka"

                      Mam nadzieję, ze nie sugerujesz, że posiadanie 'angielskiego chłopaka' pozwala
                      mi wyjechać z innych powodów niż 'ekonomiczne'. Bo uwierz mi, gdybym
                      angielskiego chłopaka NIE MIAŁA, to gdybym jeszcze w takim przypadku rozważała
                      emigrację, to też nie byłaby ona z powodów 'ekonomicznych', wiec
                      posiadanie 'angielskiego chłopaka' tutaj nie ma nic do rzeczy. I to właściwie
                      on skorzysta finansowo na moim przyjeździe i bycie ze mną, niż ja.

                      Natalia ma plan na życie i oby jej
                      >
                      > się udał!

                      Pewnie, że się uda, bo się zabezpieczam w każdy możliwy sposób. Nawet gdybym
                      została samotną matką bez pracy, to nie pozostanę bez środków do życia, bo
                      wszelkie obecne inwestycje mnie przed tym właśnie chronią. W przeciwieństwie
                      właśnie do wielu osób, nie żyję chwila, czy dniem dzisiejszym, ale myślę
                      przyszłosciowo i biorę wszystkie ewentualności pod uwagę.
                • eballieu Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 14:53
                  Zacytuj mi te watki, no zacytuj.
                  Ekspertem w sprawach ubran dzieciecych nie jestem. Nie przekopalam sie przez
                  caly rynek.
                  Wylapalas to co chcialas z mojego wpisu. No ale, masz prawo. Ja wolalabym,
                  zebys mi odpiasala na inny punkt moejgo wpisu. Co bys zrobila, gdybys byla
                  matka niepelosprawnego dziecka? Zrezygnowalalbys z benefitow? Nie mowie o
                  ulgach podatkowych:-)
                  Natalia, czy jak tam masz na imie w rzeczywistosci, nie stac cie na dyskusje na
                  poziomie, wiec po prostu czepiasz sie.
            • violus22 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:11

              Natalia, a powiedz tak szczerze, czy wiesz cos wiecej o benefitach oprocz tego,
              ze one sa? Czy wiesz komu, ile i jak sa przyznawane? Czy zamiast sie bulwersowac
              postami moglabys dla swego wewnetrznego spokoju dowiedziec sie na jakich
              zasadach, jakie kwoty, jakie zarobki itd itp. Twoja bulwersacja wynika z
              niewiedzy bardziej niz z zawisci (mam nadzieje, ze nie jestes taka prosta?).

              Naprawde nic w przyrodzie nie ginie i wiedz, ze jesli cos sie nie nalezy to sie
              tego nie dostanie, a nawet gdy sie dostanie to trzeba bedzie zwrocic. Teraz masa
              moich znajomych zwraca working tax credit, urzednicy jako roczny dochod bazowy
              urzednicy mieli zarobki z poprzedniego roku, zarobki wzrastaly i nikt o tym nie
              powiadamial urzednikow, a teraz...pisemka ze tyle i tyle do zwrotu, a nie sa to
              male sumy.

              Nie denerwuj sie gdy matka pyta czy moze zrezygnowac z dnia pracy, zostac z
              dzieckiem w domu, a moze nalezy sie za to jakas pomoc? Nie masz dzieci, wiec
              pewne uczucia nie sa ci znane, wiec nie oceniaj innych z gory.

              Jesli zas chodzi o benefity, to kasiaola2 idz zloz wszelkie mozliwe aplikacje,
              nie pytaj o nic na tym formum, bo dziewczyny zamiast sie dowiedziec co sie z
              czym je to sie wkurzaja. Naprawde idz, poskladaj i czy dostaniesz czy nie o tym
              zadecyduje urzad, nic nie tracisz.
              Pozdrawiam
          • monia72 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:35
            Naiwny system daje tym, ktorzy NIC nie robia a nie uczciwie pracuja nawet
            ponizej wlasnych kwalifikacji. A paradoksalnie sytuacja tak wyglada, ze
            wiekszosci z nas nic sie w Polsce nie nalezy (ja zreszta nie pamietam, zeby owo
            panstwo cokolwiek mi dalo, ale dobrze pamietam jak ciezko na nasze zycie
            pracowala moja mama). I jak rozumiem nie powinnismy w ogole nigdzie wyjezdzac,
            bo myslimy tylko o jednym: jak naciagnac, oszukac, wyciagnac pieniadze i zyc
            dobrze nic nie robiac. Przepraszam, ale mnie nie przeszkadza jesli ktos pracuje
            i cos z tego ma, niewazne czy jest Polakiem czy Rumunem czy kimkolwiek innym.
            Ale chyba zostalam tak wychowana, ze liczy sie jaki czlowiek jest a nie KIM
            jest.
        • violus22 Re: To sobie nie pogadamy 18.05.06, 11:24
          natalia.brzeska napisała:

          > Jaki off topic? Przecież sama założyłam topic, więc jak moze być nie na temat?
          > Piszę o osobach, które robią wszystko aby dostać coś co się im nie należy:
          > wyliczanie do pensa ile mogę zarobić aby jeszcze się załapać, albo zatajając
          > zarobki...
          >
          > Ale ja widzę, że sobie z Wami nie pogadam, bo już w poprzednim wątku okazało
          > się że spoooro osób z tego forum 'bierze' zapomogę i czują się personalnie
          > dotnięte. Ale jeśli ktoś rzeczywiście na nią ZASŁUGUJE wcale tak nie powinien
          > sie czuć. Tylko właśnie ci KOMBINATORZY, w których rzeczywiscie uderzam,
          > mogliby poczuć się urażeni, a takich mam nadzieję na tym forum nie ma.

          O dopiero to doczytalam :) Natalia, sorry, ale ty naprawde jestes glupia hehehe
          Zebym doczytala wczesniej to poprzedni post by nie powstal. Dowiedz sie wiecej o
          benefitach, to rzeczywiscie bedziesz partnerem do rozmowy, bo teraz w tym
          temacie jestes kompletnym zerem.
    • aniaheasley Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 11:12
      Natalia, przesadzilas.
      Przeciez kasiaola (czy jak tam) nie kombinuje jak dostac benefity, pracuje 60
      godzin tygodniowo i samotnie wychowuje dziecko, w obcym kraju! Wiekszosc z nas
      nie mialaby na tyle odwagi, zdeterminowania, sily charakteru zeby robic nawet
      polowe tego co ona robi. To chyba nie jest postawa osoby leniwej, nastawionej
      na cwaniactwo, okradanie systemu, itp.
      Kasiaola prosi tylko o rade w sprawie ubiegania sie o to co sie jej nalezy.
      IN-WORK BENEFITS.

      A child benefit nalezy sie kazdemu dziecku mieszkajacemu w UK jak psu zupa. To
      nie zadna laska.
    • patch_of_heaven Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 11:20
      Zupelnie nie rozumiem jaki byl cel wyciagniecia tego postu z innego forum i
      wrzucenie go tutaj, wiedzac jakie wzbudzi emocje. Uwazam, ze kasiaola zostala na
      naszym 'przyjaznym' podobno forum skrzywdzona i nie podoba mi sie to. Nie
      podejmuje tematu odnosnie benefitow bo juz mi sie nie chce kolejny raz tego
      rozgrzebywac, ale zycie to cos wiecej niz diety, ciuszki, kosmetyki i weekendy w
      drogich hotelach!
      --
      -------------------------------------------
      You can shine no matter what you're made of
    • 101krotka Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 12:06
      natalio,tez mysle ze przesadzilas....
      nie ma co osadzac czlowieka po jednym poscie,pokrotce napisanym i wdawac sie w
      czcze,moim zdaniem,dyskusje bo po prostu nie do konca chyba zrozumialas o co
      kasiaola chodzilo.i nie do konca przeciez znasz jakie jej zycie jest.
      jesli chodzi o benefity to ta nazwa jest czasami mylaca,bo duzo z nich nalezy
      sie ludziom,ktorzy maja dzieci i bynajmniej nie jest to kwota powalajaca na
      ziemie i dajaca ci zyc spokojnie.child benefit:ok £16 na tydzien, CTC(child tax
      credit) zalezy od twoich zarobkow,ja np. otzrymuje £40 na miesiac.
      zycze ci aby twoje zycie ulozylo sie tak pieknie jak sobie je
      zaplanujesz,naprawde szczerze.z pewnoscia jestes pracowita,swietnie
      zorganizowana i bardzo ambitna ale w zyciu...po prostu roznie bywa.nie wszystko
      sie da przewidziec i tak pokierowac zeby bylo bajkowo.
      przeciez kasiaola pracuje a tez chce spedzic troche swojego zycia z corka no
      nie zamiast pracowac 5x12=60 godzin tygodniowo.
    • benala Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 12:32
      bardzo zdziwil mnie ten watek, zupelnie niepotrzeby tutaj. A przytaczanie
      kasioli z innego forum to zupelnie jak obgadywanie za plecami.

      Piszesz Natalio ze zwrot zaplaconego przez Ciebie podatku to nie zapomoga.
      Benefity o jakie pytala kasiaola to tez nie sa zapomogi. I mysle ze blednie je
      niektorzy rozumieja. Te ulgi podatkowe (a nie zapomogi) zupelnie niczym sie nie
      roznia od tej z ktorej ty korzystasz czyli nie placisz podatku jesli dochody
      nie przekrocza ilus tam funtow rocznie. I zwrot sie nalezy. Kasioli child
      benefit tak samo sie nalezy bo ma dziecko. I rowniez child tax credit bo ma
      dziecko. I working tax credit bo pracuje. Dwa ostatnie sa zalezne od dochodu.
      Niczym sie nie rozni to od Twojego zwrotu podatku.
      Bardzo zaskoczyl i zdziwil mnie Twoj ton.
    • patch_of_heaven Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 12:38
      A ja wlasnie wrocilam z forum 'Nauczyciele', gdzie ku mojemu ogromnemu
      zaskoczeniu trafilam na post zalozycielki obecnego watku i... hallelujah - there
      is GOOD in her - ale nie bede kopiowac watku tutaj bo to troche nietaktowne,
      nie?;)
      --
      -------------------------------------------
      You can shine no matter what you're made of
    • benala Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 12:54
      Znalazlam ten watek na 'z dala od polski' i uwazam, ze Natalia powinna byla tez
      skopiowac te czesc wypowiedzi kasioli skoro juz taki watek zakladala:

      ... nie jestem pazerna i nie chce jechac na zasilku li tylko ale po
      prostu musze jakos to wszystko skalkulowac co mi sie bardziej oplaca czy
      oplacac przedszkole i pracowac wiecej czy w sumie za te same pieniadze byc
      wiecej z dzieckiem....

      jesli Natalio uwazasz, ze decyzja czy pracowac wiecej i placic za przedszkole
      czy zarabiac mniej i samej zajmowac sie dzieckiem to zimna kalkulacja i
      naciaganie to jestes chyba swieta .....
      • steph13 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:25
        Ale napadlyscie na Natalie; i to wszystko z dobrego serca dla 'the downtrodden'
        (bardzo podoba mi sie to slowo z koscielnego hymnu). Nie musicie sie zgadzac z
        opiniami innych ludzi, ale dajcie przynajmniej Natalii credit za to, ze ma
        odwage mowic co mysli. Jest to rzadka tutaj commodity, co stwierdzam jako
        kontrawersyjny outsider myself.
        • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:30
          steph13 napisała:

          > Ale napadlyscie na Natalie; i to wszystko z dobrego serca dla 'the
          downtrodden'
          >
          > (bardzo podoba mi sie to slowo z koscielnego hymnu). Nie musicie sie zgadzac
          z
          > opiniami innych ludzi, ale dajcie przynajmniej Natalii credit za to, ze ma
          > odwage mowic co mysli. Jest to rzadka tutaj commodity, co stwierdzam jako
          > kontrawersyjny outsider myself.


          Ale co Ty, Steph. Przecież tu chodzi o moje wylewanie swoich frustracji i
          złości, bo ja jestem zakompleksiona, zazdrosna, zmeczona życiem i co tam
          jeszcze było?
          Forum to przecież dla mnie sposób dowartościowania się, nie wiesz? Jeśli nie,
          to forumowe 'koleżanki" Ci powiedzą pewnie w dalszych postach...

          • aniaheasley Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:37
            Natalia, to nie tak.
            Udowodniono Ci tutaj wyraznie, ze nie masz racji. Po prostu nie orientujesz sie
            w systemie ulg podatkowych dla pracujacych matek. Widzisz slowo 'benefit' i
            klapki na oczach. Nie ma Ci nikt tego specjalnie za zle, nie mieszkasz tutaj,
            nie znasz sie, nic dziwnego.

            Ale w momencie kiedy zdenerwowalas swoja niewiedza i atakiem (plus pozniejsza
            dodatkowa zupelnie juz niepotrzebna pyskowka typu 'ja mam z kim dzieci robic')
            wiekszosc forumowiczek, to wypada zrobic jedna juz tylko rzecz w tym watku.
            Pieknie i od serca przeprosic wszystkich.

            Ciekawe czy jestes woman enough zeby to zrobic? Czy stac Cie na to czy tylko na
            kolejne porcje zle skierowanego sarkazmu?
            • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:44
              aniaheasley napisała:

              >> Ale w momencie kiedy zdenerwowalas swoja niewiedza i atakiem (plus
              pozniejsza
              > dodatkowa zupelnie juz niepotrzebna pyskowka typu 'ja mam z kim dzieci
              robic')


              Przperaszam, a kto rozpoczął 'pyskówkę"?

              > wiekszosc forumowiczek, to wypada zrobic jedna juz tylko rzecz w tym watku.
              > Pieknie i od serca przeprosic wszystkich.


              Za co niby? Za wyrażanie swoich poglądów? Za to, ze nie rozumiecie o co chodzi?
              Jeszcze raz podkreślam, że ja nie atakuję ludzi, którzy biorą różnego rodzaju
              zapomogi, tylko tych, którzy 'kombinują', aby je dostać.


              Mogę jedynie przeprosić kasięolę, że to niefortunnie na nią trafiło, co
              nieniejszym czynię. To niestety jej post dolał oliwy do gotującego się we mnie
              ognia rozpalonego wszystkimi postami dotyczącymi benefitów, osób, którym w
              ogóle się one nie należą.

              Jednak nie zamierzam przepraszać za swoje poglądy na temat osób/Polaków
              kombinujących jak tu oczukać system, albo jak zakombinować, albo jak zataić
              dochody, aby trochę grosza wyłudzić.
                • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:58
                  izabelski napisała:

                  > a dlaczego dolal?
                  > bo nie rozumiesz systemu benefitow nieumiejetnie przetlumaczonych z
                  > angielskiego - tax credits
                  >
                  >
                  Bardzo dobrze rozumiem. Nie rozumiem tylko co osoby siedzące w Polsce albo
                  pracujące dopiero dwa miesiące mogą chcieć od systemu benefitów?
                  • izabelski Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 14:56
                    izabelski napisała:

                    > a dlaczego dolal?
                    > bo nie rozumiesz systemu benefitow nieumiejetnie przetlumaczonych z
                    > angielskiego - tax credits
                    >
                    >

                    >Bardzo dobrze rozumiem. Nie rozumiem tylko co osoby siedzące w Polsce albo
                    >pracujące dopiero dwa miesiące mogą chcieć od systemu benefitów?

                    zacznijmy od zastanowienia sie
                    co to jest system ulg podatkowych i czemu sluzy

                    wiem, ze G.Brown poprzez tenze od 97 roku chce zachecic osoby, ktore w
                    poprzednim systemie nie mogly zrezygnowac z bycia bezrobotnym, bo mniej
                    zarabiali, niz dostawali benefitow
                    ulgi podatkowe sa skierowane do najnizej zarabiajacych osob, ktore nie dalyby
                    rady sie utrzymac z pensjii

                    osoba, ktora pracuje tu tylko 2 miesiace od 2 miesiecy placi podatek i ma takie
                    same prawa ja kazy inny podatnik
                    ma rowniez obowiazki - nad tym nikt nie dyskutuje
                    ma obowiazek zglaszac pelny dochod, zmiany w dochodzie i MUSI odprowadzic
                    podatek od uzyskanego dochodu
                    ma prawo korzystac z ulg podatkowych bez wzgledu na to, czy jest obywatelem
                    tego kraju czy nie

                    poniewaz Kasie pracuje - ona nie korzysta z tzw benefits
                    ona korzysta z tax credits

                    jesli rzad Brytyjski wyklakulowal, ze potrzeba im taniej i wyksztalconej sily
                    roboczej, to wzial pod uwage te koszty
                    okazuje sie ze 1% przyrostu gospodarczego ubieglego roku bylo spwodowane
                    wlasnie naplywem tej taniej sily roboczej

                    bez jej 36 godzin nie byloby w firmie, ktora ja zatrudnila pracownika. ktory by
                    wykonal te prace
                    a panstwo ponosi dodatkowy koszt kalkulujac, ze dla powodzenia calego kraju
                    lepiej jest utrzymywac minimalna place na poziomie bodajze £5.05
                    niz zawyzyc ja i zniechecic tutejszych biznesmenow do prowadzenia firm

                    poniewaz nie mialam okazjii przeczytac innych postow, nie wiem, co osoby
                    siedzace w Polsce chca od systemu benefitow



                    --
                    ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
                    Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
          • annamaria0 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 13:38
            Dorzuce moze jeszcze swoje 3 grosze - z benefitow mam tylko child benefit (17
            funtow tyg) tak jak i nasi angielscy przyjaciele.
            Niedawno jedna z glownych wiadomosci w wiadomosciach BBC bylo to, ze wiele
            milionow naleznym obywatelom jest niewykorzystanych, bo pozostaja unclaimed, i
            ze nalezy ten stan rzeczy zmienic, by ludzie czesciej z nich korzystali. Gordon
            Brown and co. stworzyli je wlasnie po to, zeby z nich korzystac.
            Osobiscie wolalabym, zeby zreformowano system opieki nad dziecmi i na to
            przeznaczono wiecej pieniedzy, ale to temat na osobna dyskusje.
          • steph13 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 14:20
            natalia.brzeska napisała: >
            > Ale co Ty, Steph. Przecież tu chodzi o moje wylewanie swoich frustracji i
            > złości, bo ja jestem zakompleksiona, zazdrosna, zmeczona życiem i co tam
            > jeszcze było?
            > Forum to przecież dla mnie sposób dowartościowania się, nie wiesz? Jeśli nie,
            > to forumowe 'koleżanki" Ci powiedzą pewnie w dalszych postach...
            Natalio, sama to wszystko juz slyszalam pod moim adresem, ale splywa to po mnie
            jak po tym przyslowiowym drobiu.
            A tak a propos glownej kosci niezgody, tzn benefity etc. Mialam kiedys w pracy
            ciekawa dyskusje, typu 'co by bylo gdyby'. Gdyby wszelkie zasilki, zapomogi,
            allowances etc nie byly rozdawane ze wspolnego piggy bank, lecz indywidualni
            obywatele 'adoptowaliby' osoby potrzebujace i placily im swiadczenia
            bezposrednio z wlasnej kieszeni, jako czesc swojej contribution do Inland
            Revenue. Jak dokladnie ocenialibysmy wtedy kryteria przydzialu, co, komu i
            dlaczego sie nalezy lub nie? No ale to jest utopia.
            >
            • hopplik Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 14:55
              steph13 napisała:

              Gdyby wszelkie zasilki, zapomogi,
              > allowances etc nie byly rozdawane ze wspolnego piggy bank, lecz indywidualni
              > obywatele 'adoptowaliby' osoby potrzebujace i placily im swiadczenia
              > bezposrednio z wlasnej kieszeni, jako czesc swojej contribution do Inland
              > Revenue. Jak dokladnie ocenialibysmy wtedy kryteria przydzialu, co, komu i
              > dlaczego sie nalezy lub nie? No ale to jest utopia.


              sam pomysł nie jest pewnie do zrealizowania, ze względu na socjalną funkcję
              jaką ma spełniać państwo
              w pl podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych mogą przekazać 1 %
              swojego podatku bezpośrednio na wybraną dowolnie organizację pożytku
              publicznego. nie wszyscy podatnicy korzystają z tej opcji, część z nich woli
              zapłacić do Urzędu Skarbowego. trzeba jednak dodać,że tendencja jest pozytywna,
              coraz więcej ludzi się przekonuje do tej formy, łacznie chodzi o dosyć duże
              kwoty dla fundacji, itp.



              Natalia uważa,że nie powinno się korzystać z przywilejów równolegle
              rozpoczynając pracę.
              w omawianym przypadku ta dziewczyna pracując w domu opieki może wykonywać
              bardzo potrzebną pracę (w wymiarze ludzkim i społecznym) i pośrednio niejako
              realizować te socjalne założenia z punktu widzenia państwa. Może zamiast ją tak
              piętnować dać jej szansę i pozwolić na stabilizację. Przecież nie napisała,że
              nie zamierza pracować, tylko zastanawia sie jak pogodzić pracę, nadgodziny i
              wychowanie córki.
    • effata Powiem tylko tyle: 18.05.06, 16:08
      Jak wczoraj wieczorem zobaczyłam ten wątek, to się we mnie zagotowało. Miałam
      się odezwać, ale nie wiedziałam od czego zacząć, bo mi ręce opadły.
      Bo abstrahując od tego, że 'ale to już było' i że nie lubię obgadywania
      kontrowersyjnych wątków z innych forów, to nie mogę zrozumieć, jak można tak
      obcesowo najeżdżać na kogoś, kogo się nie zna.
      Natalia, jestem tylko ciekawa (to tylko pytanie retoryczne), czy potrafiłabyś
      usiąść z Kasiąolą przy stole i powiedzieć jej prosto w oczy, że jest
      kombinatorką i że to jej problem, bo sobie zmajstrowała dzieciaka, więc niech
      sobie radzi. Bo jeśli by ci to przeszło przez gardło, to już naprawdę nie mam
      więcej pytań.
      Łatwo jest szybko osądzać i 'rzucać kamieniem'.

      Właściwie, to wszystko inne już zostało powiedziane i dzięki dziewczyny, że
      zabrałyście głos.
      Natalia, naprawdę nie rozumiem, co chciałaś tym wątkiem osiągnąć? Zwiększyć
      iloś postów na forum?
      --
      Don't guess.
      • natalia.brzeska Re: Powiem tylko tyle: 18.05.06, 16:18
        effata napisała:

        >> Natalia, naprawdę nie rozumiem, co chciałaś tym wątkiem osiągnąć? Zwiększyć
        > iloś postów na forum?
        > --
        >
        Chciałam zobaczyć rekację, a właściwie oburzenie (gdyż od razu było to do
        przewidzenia) osób 'na zasiłkach' i opinie tych, którzy żyją i pracują w UK lat
        naście lub kilkadziesiąt.
        • benala Re: Powiem tylko tyle: 18.05.06, 16:27
          natalia.brzeska napisała:

          > Chciałam zobaczyć rekację, a właściwie oburzenie (gdyż od razu było to do
          > przewidzenia) osób 'na zasiłkach' i opinie tych, którzy żyją i pracują w UK
          lat naście lub kilkadziesiąt.

          czy nadal nie rozumiesz, ze te benefits/credits o ktore pytala kasiaola to nie
          zasilki???
          • edavenpo Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 18.05.06, 16:50

            Podejrzewam ze Natalia wyjasnien nie skomentowala bo musialaby sie przyznac ze
            nie miala pojecia o czym mowi od poczatku szczegolnie ze wyjechala tu z takim
            autorytarnym i agresywnym tonem.

            Najbardziej bawi mnie Steph z jej slepym klakierowaniem watkom tego typu i
            przekonaniem ze agresywna i krzywdzaca generalizacja w wykonaniu Natalii
            (pietnowanie samotnych matek na zasilkach to stara spiewka Torysow jeszcze z lat
            80-tych) to jakies bohaterstwo forumowe i mowienie rzekomo niewygodnej prawdy
            ktorej nikt inny nie ma odwagi wyglosic. Co wiecej ze jak ludzie sie z Natalia
            nie zgadzaja to sa be a jak jak sie zgadzaja tak jak rzeczona Stefa to sa cacy i
            walcza o wolnosc slowa. Co na marginsie robi wlasnie ukochany przez Stefe Daily
            Mail - im wiecej bigoterii i koltunstwa tym wiecej zapewnien ze oni tylko
            nazywaja rzeczy po imieniu i ze rzekomo 'wszyscy' tak mysla ale sie boja
            powiedziec.
            --
            Kevin
            • steph13 Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 18.05.06, 17:26
              Wiele rzeczy mozna mi zarzucic ale 'slepe klakierowanie' to autentyczna nowosc,
              real gem, po ktorym nie zidentyfikowalby mnie nikt ze znajomych.
              Nomenklature typu 'be' & 'cacy' pozostawilam za soba chyba na etapie zlobka,
              ale rozumiem, ze moze to ulatwic niektorym skomplikowany proces kategoryzowania
              ludzi, mediow, ideologii czy ... kielbasy. Stad mamy Daily Mail - prasa be,
              The Guardian - prasa cacy, i wszystko jest klarowne po ktorej stronie plotu
              stoimy. Dlaczego nie, jesli tak komus latwiej. Nothing personal ... of course.
              • edavenpo Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 18.05.06, 22:17
                Jak to inaczej nazwac? Przytoczony przez Natalie post nijak sie nie ma do
                benefitow (jakby sie ktos uparl to bez problem mozna bylo na Z dala Od POlski
                poszukac bardziej odpowiednich postow) a ty sie pojawiasz z ta sama mantra
                cytujaca calymi zdaniami z DM.


                Widze ze mnie sklasyfikowalas jako champagne socialist ;-)))) Nieslusznie -
                Guardiana nie czytam. Ale DM-wcy juz tak maja. Jak sie z nami nie zgadza to musi
                byc leftie. Widzisz tak naprawde zgadzamy sie w wielu kwestiach ale ciezko
                dyskutowac z kims kto jest tak manipulowany medialnie jak ty. Trzeba miec zdrowe
                podejscie do mediow - polecam The Week - fakty zamiast opinii. Pomaga z
                zachowaniu odrobiny obiektywizmu.
                --
                Kevin
                • steph13 Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 18.05.06, 23:14
                  edavenpo napisała:

                  a ty sie pojawiasz z ta sama mantra cytujaca calymi zdaniami z DM.

                  NIe jestem swiadoma cytowania skadkolwiek, no chyba ze jestem juz tak
                  brainwashed i indoctrinated, ze robie to nieswiadomie. Gdybym chciala byc
                  zlosliwa, a nie chce, to zdociekalabym skad ty myslisz, ze rozpoznajesz te
                  cytaty, ale dam sobie spokoj w imie harmonii.
                  >
                  >
                  > Widze ze mnie sklasyfikowalas jako champagne socialist ;-)))) Nieslusznie -
                  > Guardiana nie czytam. Ale DM-wcy juz tak maja. Jak sie z nami nie zgadza to
                  musi byc leftie.
                  Przykro, ze uwzielas nie na zawezanie mojego czytelnictwa do DM no ale pasuje
                  to twojej interpretacji mojej osoby. OK. Nie wiem jaka jest twoja orientacja
                  polityczna ale milo, ze istnieje roznorodnosc. Domyslam sie jednak, ze Dave to
                  nie twoj idol. I to jest tez OK.

                  Widzisz tak naprawde zgadzamy sie w wielu kwestiach ale ciezko
                  > dyskutowac z kims kto jest tak manipulowany medialnie jak ty.

                  Cala moja wiedza polityczna, podobnie jak wiekszosci ludzi, ktorych to
                  interesuje, pochodzi niezaprzeczalnie z wielorakich mediow, i zapewniam cie,
                  ze potrafie byc krytyczna do podawanych informacji i opinii. Owszem, preferuje
                  blue nad red, ale i w yellow lub green znajduje pozytywy-

                  polecam The Week - fakty zamiast opinii.

                  Sporadycznie czytam The Week ale publikacja ta nie wzbudza we mnie wiekszego
                  entuzjazmu bo podane tam informacje sa juz na ogol 'old hat' dla kogos kto
                  sledzi wydarzenia przez caly tydzien. Ale niezle streszczenie.

                  Wyrobilam sobie przekonanie, ze kazdy przekaz informacji jest w jakims stopniu
                  zabarwiony 'opinia', niezaleznie od stopnia dbalosci o obiektywizm. Moze w celu
                  unikniecia opinii nalezaloby np ogladac TV bez dzwieku, chociaz i wtedy
                  polegamy na punkcie widzenia kamerzysty. Catch 22.





                  A
                  • steph13 Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 18.05.06, 23:28

                    Zapomnialam zapytac - czy ogladasz Question Time (za kilka minut)? Fajny
                    wskaznik co narod mysli, chociaz tez zalezy z jakiej czesci kraju jest dane
                    wydanie programu i jak bystrzy lub nie sa panelisci.
                    A zaraz po QT, Andrew Neal i This Week, tez pewnego rodzaju sadaz opinii.
                    Teraz to juz koniec na dzisiaj.j
                    • edavenpo Re: I DO JAKICH WNIOSKÓW DOSZŁAŚ? 19.05.06, 20:19

                      Przepraszam z pozna odpowiedz ale prtzeoczylam twoje posty w gaszczu innych.

                      Czy jestes zindoktrynowana nie wiem. Wiem natomiast ze od Twoich pierwszych
                      postow uzywane slownictwo, frazeologia i ideologia wskazala na czytelniczke
                      Daily Mail.

                      Kiedys tu pisalam ze z racji wykonywanego zawodu i nie tylko mediami sie bardzo
                      intersuje. Glupio byloby mi wyglaszac jakiekolwiek opinie gdybym nie znala
                      argumentow przeciwnika, wiec nie martw sie - nie jestem closet DM reader ;-)

                      QT ogladam rzadko - nie interesuje mnie opinia man on the street - czy to jest
                      man in a white van czy man in a Volvo Estate. Czytam duzo gazet, ogladam sporo
                      serwisow informacyjnych (Newsnight zawsze), pod koniec tygodnia The Week (i
                      kilka profesjonalnych magazynow jak Campaigne), raz na miesiac Prospect czy New
                      Yorker i starcza mi na tyle ze formuje wlasne opinie.

                      Dave jak najbardziej popieram o tyle ze Labour potrzebuje silnej opozycji, i
                      potrzebowal jej od dawna. Gdzie byla ta opozycja jak przeszla w parlamencie
                      wojna w Iraku? Tak na marginesie Dave chce sie zdystansowac od DM-owcow bo to
                      jego zelazny elektorat ktory i tak zaglosuje na Blue tak czy tak a te
                      rasistowskie wypociny wcale nie pomagaja mu wygrac szerszego poparcia. Nie wiem
                      tylko jak daleko go zaprowadzi ta kreacja medialna a'la mlody Blair bo na dzien
                      dzisiejszy Blair traci poparcie wiec i jego klon moze ucierpiec. Jedno wiem -
                      Grodon Brown nie powinien zostac PM ale choc plotka mowi ze Blarities juz szkola
                      Reida na nastepnego PM - wlos sie na glowie jezy i moze Brown juz lepszy?

                      Jak pisalam ze na wiele tematow sie zgadzamy to mowilam powaznie, tylko
                      podejscie mamy inne.
                      --
                      Kevin
          • hanula Re: Powiem tylko tyle: 18.05.06, 23:25
            izabelski napisała:

            > a dlaczego wykasowac?

            Bo jak ktoś samotnej matce pracującej 60 godzin na tydzień mówi, że jest głupią kombinatorką, która powinna była myśleć, zanim zrobiła sobie dziecko, to chce mi się rzygać. To oczywiście tylko moje zdanie, które wyrażam zgodnie z zasadą, że zasłaniając się hasełkami o wolności wypowiedzi każdemu wolno mówić, co mu ślina na język przyniesie.
            • natalia.brzeska przeprosiny już były 18.05.06, 23:29
              hanula napisała:

              > izabelski napisała:
              >
              > > a dlaczego wykasowac?
              >
              > Bo jak ktoś samotnej matce pracującej 60 godzin na tydzień mówi, że jest
              głupią
              > kombinatorką, która powinna była myśleć, zanim zrobiła sobie dziecko, to
              chce
              > mi się rzygać. To oczywiście tylko moje zdanie, które wyrażam zgodnie z
              zasadą,
              > że zasłaniając się hasełkami o wolności wypowiedzi każdemu wolno mówić, co
              mu
              > ślina na język przyniesie.


              OCzy Wam chyba przyćmił fakt, ze jest samotna i ma dziecko. Jakos nikt nie
              zauważył jakimi epitetami pojechała po mnie. Acha, to dlatego, że ja samotna
              nie jestem i dziecka nie mam, no i przecież 'angielskiego chłopaka' mam...

              Co do przeprosin, to o ile dobrze pamiętam w jakimś wątku powyżej przeprosiłam
              i napisałam, ze niefortunnie na kasięole padło.
              No ale fakt, ze chodzi o 'samotną matkę' też Wam chyba to przyćmił...
                • jagienkaa Re: 18.05.06, 23:40
                  nie wiem o co Ci chodzi ale w 'Moje forum' można ustawić sobie wroga i wpisy
                  tej osoby nie będą się pokazywać, jeśli aż tak Cię ktoś denerwuje...
                  --
                  Jagienka i Dominik
                  • violus22 Re: 19.05.06, 01:07
                    Jagienko, wiem o tym doskonale ze mozna tak ustawic, a da sie tak ustawic
                    WSZYSTKIM automatycznie?:)

                    Mnie to ona smieszy a nie denerwuje.
                    • alex_koz Re: 19.05.06, 01:17
                      wiecie co, jestem na forum od poczatku, faktem jest ze wiecej czytam niz pisze,
                      tym bardziej ze obecnie nie jestem w UK ale jestem zaszokowana postawa Natalii.
                      po prostu szok. i chyba przerazenie.
                      wszystko co chcialam powiedziec juz napisano wczesniej. Wasze komentarze,
                      Dziewczyny, przywrocily mi wiare w ludzi.
                      --
                      nie oglądam telewizji rządowej
                      my thesis in progress
                • natalia.brzeska Re: 18.05.06, 23:49
                  violus22 napisała:

                  > Jaka komende wpisac zeby wykasowac natalie?:)


                  Effata musi zablokować dostęp i zgłaszam sie jako chętna.

                  adios!
              • hanula Re: przeprosiny już były 19.05.06, 00:09
                natalia.brzeska napisała:
                > OCzy Wam chyba przyćmił fakt, ze jest samotna i ma dziecko. Jakos nikt nie
                > zauważył jakimi epitetami pojechała po mnie.

                To ty zaczęłaś od "No tak, po co pracować i normalnie, uczciwie zarabiać
                pieniądze, skoro można benefity dostać, nie? Taaaak, niech inni ludzie na nią
                pracują, po co ona ma się przemęczać, nie?" i wcale się nie dziwię, że poniosły
                ją nerwy. Gdybyś mi na wstępie dyskusji oświadczyła, że jestem leniwą
                złodziejką, też nie siliłabym się na uprzejmości.

                > Acha, to dlatego, że ja samotna
                > nie jestem i dziecka nie mam, no i przecież 'angielskiego chłopaka' mam...

                Owszem, nie masz najbledszego nawet pojęcia, co to znaczy samotnie wychowywać
                dziecko, i najwyraźniej nie masz też najbledszego nawet pojęcia, co to znaczy
                mieć problemy finansowe. Więc może przestań się obnosić ze swoim szczęściem i
                ze swoją ignorancją, bo naprawdę nie ma się czym chwalić. Bardzo łatwo jest być
                wrednym i nie liczyć się z uczuciami innych.

                > Co do przeprosin, to o ile dobrze pamiętam w jakimś wątku powyżej
                > przeprosiłam i napisałam, ze niefortunnie na kasięole padło.

                Rzeczywiście, wielkie mi przeprosiny. A nie przyszło ci do głowy, żeby napisać
                coś w stylu "przepraszam, że nazwałam Kasię leniwą oszustką i dzieciorobką, to
                było wyjątkowo opryskliwe i nigdy nie powinno mi było przejść przez klawiaturę"?

                > No ale fakt, ze chodzi o 'samotną matkę' też Wam chyba to przyćmił...

                Ty też możesz mieć dziecko i też możesz zostać sama. Zastanów się, czy będzie
                ci wtedy łatwo. Zastanów się choć przez pięć minut, czy nie będą ci wtedy
                potrzebne benefity srity. Zastanów się, czy rzeczywiście wybór pomiędzy
                poświęcaniem czasu dziecku a zaharowywaniem się, żeby mieć na dziecko
                pieniądze, jest taki łatwy, jak ci się wydaje.
          • hanula Re: Powiem tylko tyle: 18.05.06, 23:23
            > >> Natalia, bardzo mnie rozczarowałaś.
            >
            > Ojejku hanulo, i co ja teraz zrobię? Spać przez to nie będę mogła.

            Lubisz, żeby każdy pisał swoje zdanie, to napisałam ci moje.
    • basiak6 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 20:40
      Nie widze nic zlego w tym ze komus zasilek pomaga stanac na nogi bo po to sa.
      Czym innym jest pomoc dla samotnej matki ktora chce pracowac i nie wydaje kasy
      na wode i papierosy, a czym innym zasilek dla faceta ktory udaje ze jest chory i
      dorabia gdzies na czarno.
      Ciesze sie ze gdybym zostala samotna matka to moze troche ten rzad by mi
      pomogl:) (bo jakby nie bylo od 8 lat place calkiem spore podatki:)
      Ale place je tez po to aby pewna pomoc dla ludzi byla mimo ze czasem dostaja je
      niewlasciwe osoby. Na szczescie chyba zdarza sie to rzadko.
      • 101krotka Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 21:02
        ja tez jestem ogolnie zszokowana tonem niektorych wypowiedzi.lapanie za
        slowa,pyskowka,i to w ustach ludzi,ktorych naprawde uwazalam na poziomie.a juz
        wrzucanie nas tutaj wszystkich do jednego worka (bo wszystkie przyjechalysmy
        tutaj w celach ekonomicznych i wszystkie pobieramy "zapomogi"-jak smiemy!).a
        przepraszam co jest zlego w tym ze ktos przyjechal tutaj w celach ekonomicznych?
        to jakis gorszy czy co?to chyba lepiej ze chce dla swojej rodziny lepiej.
        najgorsze jest to ze teraz natalia nie chcesz sie przyznac do bledu a wrecz
        obracasz to wszystko przeciw nam.ze jak to nie oburzamy sie razem z toba...
        • natalia.brzeska Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 21:13
          101krotka napisała:

          > > wrzucanie nas tutaj wszystkich do jednego worka (bo wszystkie
          przyjechalysmy
          > tutaj w celach ekonomicznych i wszystkie pobieramy "zapomogi"-jak smiemy!).


          Napisałam "większosć". Powinnaś wiedzieć, ze między 'większosć', a 'wszystkie'
          jest znaczna róznica.


          > najgorsze jest to ze teraz natalia nie chcesz sie przyznac do bledu


          yyy...jakiego 'błędu'?
            • vygotsky Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 22:58
              Wszystko chyba co chcialam powiedziec powiedziane zostalo. Dorzuce tylko ze ta
              polska mentalnosc to bardziej kojarzy mi sie z ciemnota, brakiem uswiadomienia
              o prawach czlowieka, o godziwym zyciu i rownosci spolecznej (ktora takie
              wlasnie benefity srity probuja zainicjowac od lat paru) niz z tym "cwaniactwem"
              co niby ma byc spadkiem po naszym hojnym socjalizmie. Niektorzy sa w stanie to
              zrozumiec (ze musimy sie wzajemnie wspierac bo inaczej wszyscy utoniemy)inni
              tkwia w swojej ignorancji i ani rusz. Tak wiec do Kasioli: jasno sprawe postaw
              przed pracodawca - masz male dziecko, chcesz z dzieckiem spedzac czas, chcesz
              pracowac 36 godzin a nie wiecej i masz do tego absolutnie pelne prawo dostajac
              wszystkie benefity srity ktore ci sie naleza aby twoje dziecko wychowywalo sie
              rowniez w godnych warunkach materialnych - to da mu pewny start (tak wlasnie
              Sure Start) w zyciu. Zaskakuje mnie ilu Polakow tutaj w UK nie zna swoich praw
              jako zatrudnieni i jako obywatele swiata i jak malo wymagaja od swoich
              pracodawcow.
          • 101krotka Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 18.05.06, 22:14
            yyy...jakiego 'błędu'?

            no wlasnie natalia,nie chodzi o to,zeby wszystko wiedziec i na wszystkim sie
            znac,bo taki sie jeszcze nie urodzil.wazne jest,zeby powiedziec,sorry,mylilam
            sie,jesli sie okazalo ze twoj osad byl oparty na blednych przekonaniach.szkoda
            troche ze zrobilo sie strasznie nieprzyjemnie,a zupelnie niepotrzebnie.chyba
            czas zamknac ten post,effato,zanim dojdzie do publicznego linczowania
            tych,ktorzy biora "zapomogi".
            • smiley3 Żenada 19.05.06, 00:44
              Wiesz co, Natalia? Poczułam się zażenowana, kiedy przeczytałam, że masz 30 lat.
              Ty musisz jeszcze dużo nad sobą popracować.

              W kwestii emigracji "ekonomicznej" - jak twierdzą niektórzy - jeśli emigrujesz
              i nie musisz podejmować pracy, to wtedy możesz się nazwać emigrantem migrującym
              w celu innym niż ekonomiczny...

              Ten Twój chłopak... już mi go szkoda i jakoś sobie nie mogę wyobrazić jak on (s)
              korzysta na związku z Tobą??? Poziom Twojej retoryki jest na poziomie retoryki
              redaktorów i czytelników the Sun i podobnych brukowców (przepraszam za
              nawiązanie do mediów - wiem, że to już było)... chyba że ten chłopak też jest
              na takim poziomie?

              Byłabym tylko wdzięczna, kiedy już przyjedziesz do Anglii i dostaniesz pracę w
              szkole, gdybyś mogła dać mi znać, w której szkole - nie chciałabym, żeby moje
              dziecko miało nauczycielkę o tak wąskich horyzontach.

              Przepraszam Wszystkich za ton, bycie złośliwym to ogólnie nie jest w moim
              stylu. Mam nadzieję, że nikt się nie poczuje urażony.

              A jeśli chodzi o Ciebie - Natalio, to przykro mi tylko z jednego powodu... że
              musiałam się zniżyć do Twojego poziomu.

              • jagienkaa Re: Żenada 19.05.06, 09:00
                dziewczyny, no bez przesady, zaraz będziecie chciały n.b ukamieniować!
                ja na początku też byłam zdziwiona tym, że Polakom przysługują benefity,
                council flaty itp i do teraz mam o tym trochę negatywne zdanie, ale przekonałam
                się (głównie dzięki wypowiedziom effaty i violus22) o tym że np tax credits
                należą się pracującym (wszystkim) i nie są benefitami a te ostatnie to wcale
                nie wtak łatwo dostać. Zmieniłam zdanie na ten temat. I też nie lubię Polaków
                którzy tutaj przyjeżdżają i pierwsze co robią to się interesują benefitami.
                Akurat w przypadku kasiaola to jest inaczej, bo w końcu ona pracuje, i to
                ciężko i na pewno nie jest jej łatwo z dzieckiem samej. Ja osobiście nie
                przyjechałabym sama z dzieckiem do innego kraju prawcować, ale to jest inne
                sprawa. I zgadzam sie z większością że nigdy nie wiadomo co w życiu będzie. Np
                gdybym ja teraz rozwiodła się z mężem i chciała wrócić do Polski to też nie
                miałabym z czego żyć i pewnie interesowałabym się zapomogami (chociaż wiadomo
                jak z tym w Pl jest).
                Ale same wiecie że to życie uczy człowieka, że trzeba dostać kilka razy w dupę
                żeby się o pewnych rzeczach przekonać, ale też niektórym wszystko idzie gładko
                i zgodnie z planem - w życiu różnie bywa.
                Chociaż rozumiem że nie zgadzcie się ze zdaniem natalii (chociaż założę się że
                są tam osoby na forum które się z nią zgadzają ale boją się dopisać do wątku)
                to zdziwiona jestem że aż tak na nią naskoczyłyście i chcecie ją zbanować! i
                piszecie o jakichś wąskich horyzontach, no bez przesady! nie raz były tu gorsze
                wypowiedzi, świadczące o wąskich horyzontach i nikt aż tak się tu nie burzył...
                Nie wiem czemu ludzie sobie lubią upatrzyć ofiarę i potem jak jeden najedzie to
                już cała reszta też. Odmienne zdanie też czasem poszerza horyzonty.
                No nie wiem, naprawdę jestem tym całym wątkiem zdziwiona, na pewno też zdaniem
                n.b ale bardziej tym że tak się zaperzyłyście i zaczęłyście obrzucać się
                epitetami.
                --
                Jagienka i Dominik
                • violus22 Re: Żenada 19.05.06, 09:25
                  Jagienko, jestes zdziwona oburzeniem ludzi co do wypowiedzi n.b? Ja juz nie mam
                  wiecej pytan, a nie chce zaczynac kolejego wywodu, bo nie zrozumiesz.
                • benala Re: Żenada 19.05.06, 09:32
                  jagienkaa napisała:

                  > Nie wiem czemu ludzie sobie lubią upatrzyć ofiarę i potem jak jeden najedzie
                  to już cała reszta też. Odmienne zdanie też czasem poszerza horyzonty.

                  ja mam wrazenie, ze to Natalia wypatrzyla ofiare i na nia pierwsza najechala -
                  jak sie okazalo nieslusznie. Epitetow nie uzywalam i nie zamierzam. Ludzi
                  (Polakow i innych) przyjezdzajacych do UK i kombinujacych potepiam i nie
                  popieram. Ale chodzi o to, ze benefity/credity o ktore pytala Kasiaola to dla
                  mnie cos jak ulga remontowa, budowlana itd. w Polsce.
                  Natalia przeprosila, ze to na Kasieole padlo - tak jakby mowila ze nie ona
                  jedna ale na niej sie skrupilo - a mnie oburza to ze Natalia nie przyznala
                  nadal ze NIESLUSZNIE na nia pojechala bo dziewczyna nie kombinuje i nie szuka
                  info jak oszukac.
                • patch_of_heaven Re: Żenada 19.05.06, 10:16
                  Jagienko, to nie chodzi o to, ze my sie nie zgadzamy z Natalia, jesli chodzi o
                  kombinowanie i zycie na koszt Panstwa. Chodzi o sposob, w jaki Natalia ponownie
                  wyciagnela te sprawe, tym bardziej, ze jakis czas temu miala na forum miejsce
                  taka sama dyskusja, poznalismy Natalii zdanie na ten temat, podzielilysmy sie
                  naszymi opiniami - no to po co to wszystko jeszcze raz walkowac? Teraz znowu
                  padlo wiele nieprzyjemnych i kasliwych uwag, przy okazji dostalo sie paru innym
                  osobom - pytam jeszcze raz - jaki byl cel???
                  --
                  -------------------------------------------
                  You can shine no matter what you're made of
              • natalia.brzeska Re: Żenada 19.05.06, 12:23
                smiley3 napisała:
                >
                > Byłabym tylko wdzięczna, kiedy już przyjedziesz do Anglii i dostaniesz pracę
                w
                > szkole, gdybyś mogła dać mi znać, w której szkole - nie chciałabym, żeby moje
                > dziecko miało nauczycielkę o tak wąskich horyzontach.
                >
                >

                Wracam do collegu, w ktorym prcowalam rok temu i watpie, aby Twoje dziecko w
                ogole mialo szanse tam studiowac...Czy nawet wejść na chwilkę do środka.
                Tak wiec nie macie się co martwic!
                • kasiaola2 Re: Żenada 19.05.06, 12:30
                  chcilam juz nie pisac , bo nie spodziewalam sie ze jednym postem wywolam taka
                  burze . JA tez jestem pedagogiem, ale pedagogiem prawdziwyn i nigdy w zyciu nie
                  powiedzialabym ze jakies dziecko nie ma prawa wejsc do szkoly w ktorej ja ucze.
                  Tak jak ty to napisalas do smiley. Ty tak naprawde nie jestes nauczycielem,
                  zaden by nigdy czegos takiego nie powiedzial. Ja rowniez za pare lat mam zamiar
                  zostac tu nauczycielem, mam nadzieje , ze nie trafie na takich jak ty. nic
                  wiecej juz nie dodam i przepraszam cala reszte za niepotrzebne emocje
                  pozdrawiamy kasia i ola
                  • natalia.brzeska Re: Żenada 19.05.06, 12:37
                    kasiaola2 napisała:

                    > JA tez jestem pedagogiem, ale pedagogiem prawdziwyn i nigdy w zyciu nie
                    >
                    > powiedzialabym ze jakies dziecko nie ma prawa wejsc do szkoly w ktorej ja
                    ucze.
                    >
                    > Tak jak ty to napisalas do smiley.

                    Prosze Cie - Ty jestes pedagogiem i wyczytałaś, że ja napisąłam, że jej
                    dziecko 'nie ma PRAWA'???
                    Hmm, myślałam, ze pomiędzy 'nie ma szans' i ' nie ma prawa' jest jakaś różnica.

                    A nie wejdzie do środka, bo aby wejść, to trzeba być studentem danego collegu.
                    • monia72 Re: Żenada 19.05.06, 12:59
                      Brakuje jeszcze tylko jednego: za wlosy i walka wrecz. Powiedziala stara rura :-
                      )))

                      I tez proponuje zakonczyc watek, bo nie wniosl nic nowego a dorosli ludzi
                      umieja sie zachowac.
                      • natalia.brzeska Z mojej strony: 19.05.06, 13:23
                        monia72 napisała:

                        > Brakuje jeszcze tylko jednego: za wlosy i walka wrecz. Powiedziala stara
                        rura :
                        > -
                        > )))
                        >
                        > I tez proponuje zakonczyc watek, bo nie wniosl nic nowego a dorosli ludzi
                        > umieja sie zachowac.


                        EOT (end of topic)
                          • 101krotka Re: Z mojej strony: 19.05.06, 21:45
                            wiecie co?najpierw mnie ten watek lekko zdenerwowal i zirytowal ale jak sobie
                            tak spogladam jak sie rozwija to po prostu...smiac mi sie chce.juz powoli
                            zapominam co bylo na poczatku tego watku,hihi.
                            natalia,czy ty czytasz potem swoje posty?"zgrzybiala rura", itp,itd.
                            jakos mi sie "Alternatywy 4" przypominaja (ale ten serial na pewno
                            tylko "zgrzybiale rury" pamietaja,hihih).
                          • lena81 Re: Z mojej strony: 19.05.06, 21:46
                            Wiecie co ja na tym forum jestem od poczatku.Kiedys bylo kopalnia rad,nie bylo
                            dnia zebym nie byla ciekawa co nowego sie pojawilo.Od czasu do czasu bylo
                            ciekawie,ale jedna rzecz mnie zdziwila.Pamietacie pierwszy watek o
                            benefitach??Natalia tak sie uniosla ze stwierdzila ze przestaje pisac...i
                            rzeczywiscie przez jakis czas bylo o niej cicho.A zaraz potem wyskoczyla z
                            lawina nowych postow.Zaczela pisac cos o jakiejs diecie.Milo, jak komus sie uda
                            schudnac zawsze warto pogratulowac.Nawet sobie te posty poczytalam.Troche mnie
                            razilo jak sie obnosi ze swoim szczesciem,ale wszyscy sie tak za Nia
                            ucieszyli...znowu bylismy jedna wielka rodzina.
                            No coz kolejny watek zmienil wszystko.Nagle wszycsy mowia jaka ta Natlia zla.
                            A czy tego nie bylo widac w poprzednich postach???Nie mowiac juz o wypowiedzich
                            z tego watku.Przeciez dziweczyna wie wszystko najlepiej.Zaden argument do niej
                            nie trafia, to bylo widac od dawna.
                            Szkoda ze wywiazala sie taka pyskowka,szkoda argumentow na poziomie 13
                            latek,szkoda zepsutej atmosfery.Proponuje to skonczyc, bo przeciez dostarczamy
                            Jej tylko argumentow i utrzemujemy w przekonaiu ze ma racje.
                • izabelski Re: Żenada 19.05.06, 22:25
                  no to juz dowalilas z grubej zgrzybialej rury:-)
                  czy ty cos wiesz o rodzicach uczniow, ktorych uczysz
                  moze kilku z nich to tacy jak my swizo upieczenie emigranci, ktorzy poswicaja
                  kazdy grosz na wyksztalcenie dzieci
                  porozgladaj sie uwaznie wokol siebie
                  ale moze zbyt malo znasz realia GB, zebys mogla to dostrzec

                  mam nadzieje, ze nie dzielisz sie swoimi pogladami ze swoimi pracodawcami -
                  boexkluzywny college pozbyl by sie ciebie i t obardzo szybko
                  i nie mowimy tu o wolnosci slowa - tylko o empatii

                  jak widze nie odpowiadasz na pytania, jak ci braknie argumentow - to obrazasz
                  to moze wydrukuj sobie ten watek i poczytaj ze zrozumieniem swoje posty
                  i odpowiedzi na nie
                  a jesli nie
                  (i tu jestem sarkastyczna)
                  moze warto pojsc z powrotem do szkoly i pouczyc sie o logice (dawniej 2 klasa
                  LO) i analizie tekstu ze zrozumieniem (to zaczelo sie od wczesnej podstawowki)

                  bo emapatii to raczej w szkolach nie ucza - to jest cecha charakteru
                  i nie wyobrazam sobie nauczyciela, ktory nie ma tej cechy
                  --
                  ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
                  Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
      • jaleo Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 20.05.06, 00:27
        aniaheasley napisała:

        > Natalia juz sie watkiem znudzila, zwlaszcza tym jak wszyscy sie
        jej 'czepiaja'
        > i zrobila EOT, wiec raczej nie odpowie :-)

        No i juz sie nie dowiemy, dlaczego dzieko KasiOli (i pewnie zadnej z nas) nie
        mialoby szans wejsc do tej szkoly.


        --
        ------
        I'm just trying to be a better person. My name is Earl.
        • mak4701 Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 20.05.06, 01:39
          No no niezle sie dzieje:) Bawi mnie ten watek:))))))) Natalia przebiłas chyba
          wszystkich nawet tych wszystkich czepialskich co znajduja sie na forum "Wielka
          Brytania i Irlandia". Normalnie jestes The Best:))))) Gdzie tacy ludzie
          mieszkaja? Ten Twój "angielski chłopak" to musi mieć z ciebie niezły ubaw:)))))
          Troche pokory Pani Pedagog - chyba ci troche daleko do tej Pani pedagog. Ostro
          sie dzieje:)))0 Ostro:))))))))))) Czekam na dalszy rozwój wydarzeń.


          Mama malutkiej Julci (16.08.2005)
          A to moje maleństwo które kocham nad
          życie
    • mimbla.londyn Re: Wróćmy może do 'benefitów-sritów' 20.05.06, 14:23

      Juz nie pamietam gdzie to przeczytalam(ksiazka byla zabawna ,z urocza doza
      zlosliwego humoru) :

      "Wystepuje w tej pani konflikt dominujacych osobowosciCzarownice przypominaja
      grupe przywodcow pozbawionych zespolow do przewodzenia."

      A swoja droga to bardzo bolesne zyc w wymyslonym przez siebie,wyidealizowanym
      swiecie,ktory BEZCZELNIE wlasnie sie rozpada...


      ;)
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Postac wyraznie sie irytowala.Pewnie uwazala,ze ludzie,ktorzy
      przegrywaja,powinni byc zalamani,a nie zachowywac sie tak,jakby bawili sie
      zartem zrobionym zwyciezcom.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka