Dodaj do ulubionych

Zwolnienie lekarskie w UK?

10.05.07, 20:10
Wybaczcie, jesli poruszam przewalkowany we wszystkie strony temat, ale nie
czuje sie dzis na silach na grzebanie, a potrzebuje informacji dosc pilnie...
Czy w UK jest cos takiego jak platne zwolnienie lekarskie? Dzieki z gory za
pomoc.
--
Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
Edytor zaawansowany
  • 10.05.07, 21:00
    jest na pewno cos takiego bo siostra miala,nie mam pojecia ile procent platne i
    jak sie dokladnie nazywa ale jest
  • 14.05.07, 14:52
    mnie sie wydaje, ze HR to oni musza miec tylko gdzies poza swoja firma -
    tzn.mam na mysli, ze oddelegowuja prace dotyczaca HR do jakiejs konkretnej
    firmy, ktora zajmuje sie tym 'dla nich'. powinnas miec na pay slip.

    a tak poza tym moja kolezanka (pracujemy w szkole) miala taka sytuacje - jej
    coreczka zachorowala strasznie, regina dostala zwolnienie od lekarza na 2
    miesiace. potem okazalo sie, ze dziecko nadal chore, regina dostala
    zaswiadczenie, ze z powodu stresu nie moze pracowac przez nastepny miesiac.
    przez caly ten czas dostawala 100% pensji, ale nie jestem wyrocznia w tej
    kwestii - kazda firma moze miec swoje zasady. sprawdzilabym kontakt do dzialu
    HR, musi jakis byc :-)
  • 14.05.07, 15:33
    podstawy statutory sick pay powyzej, ale tez sie obawiam ze bez konfrontacji
    sie nie da. Zanim do szefowej, spytaj moze zasiedzialego anglika z dluzszym
    stazem w firmie..
    --
    All the ducks are swimming in the water..
  • 15.05.07, 16:42
    Coz, i w Anglii istnieja nadal firmy bez HR, nie zatrudniajace jednoczesnie
    firmy zewnetrznej - wszystkim zajmuje sie wlascicielka firmy i jej maz - taki
    monopol. Zdaje sie jednak ze czeka mnie rychla zmiana pracy i mozebne ze
    wyladuje w zdecydowanie wiekszej firmie, gdzie HR jest i generalnie rozne rzeczy
    lepiej dzialaja :) Jak sie uda. Dzieki za sugestie. Podraze temat :)

    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 15.05.07, 17:54
    Bez wzgledu na to, czy jest HR, czy nie, jakies uregulowania w sprawie platnosci
    za nieobecnosc spowodowana choroba byc musza. W UK firmy maja w tym wzgledzie
    znacznie wieksza swobode i dowolnosc w ustalaniu regul i raczej nie ma wyjscia -
    musisz zapytac, jak jest w Twojej, bo inaczej sie tego nie dowiesz.
    Firmy roznia sie nie tylko tym, ile chorobowego placa (niektore 100%, niektore
    tylko statuory sick pay) ale tez tym, od ilu dni nieobecnosci wymagane jest
    zaswiadzenie od lekarza. U mnie w firmie na przyklad niedawno sie to zmienilo -
    byl tydzien, jest 3 dni. Od czwartego dnia trzeba miec zaswiadczenie, rowniez na
    te pierwsze 3 dni.

    --
    =^..^= vierablu
  • 14.05.07, 16:30
    To chyba zalezy od pracodawcy - moj placil mi 100% przez cale 2 mies.
    chorobowego, dodam, ze zwolnienie wystawione bylo przez lekarza w PL.
  • 17.05.07, 00:41
    Niedawno odkrylam, ze do lekarza nie mozna sie zapisac "na zas" tylko trzeba na
    ten sam dzien. Czy to jakis nowy wynalazek zeby raport o "czasie oczekiwania"
    wygladal korzystnie czy to juz od jakiegos czasu tak jest?

    Do tego moja przychodnia nie zapisuje rano na popoludnie tylko trzeba po 13-tej
    zadzwonic.

    Jak mozna zostac pierwszym pacjentem, trzeba koczowac pod drzwiami, czy maja
    system "zapisow i numerkow" jak w Polsce kiedys na telewizory sie zapisywalo?

    --
    "I'm not a fascist. I'm a priest. Fascists dress up in black and tell people
    what to do. Whereas priests... more drink?"
  • 17.05.07, 08:52
    Tak juz jest od jakiegos czasu, taki "target" rzadu, aby kazdy pacjent mial
    mozliwosc konsultacji w ciagu 48 godzin.
    Czasami to absurd. Kiedys probowalam umowic sie na zas jedynie w sprawie
    konsultacji wynikow wymazu i nie moglam ... Kazali dzwonic rano, o 8, aby mnie
    umowic na ten sam dzien. Kilka minut po osmej juz nie bylo miejsc. Na za dwa dni
    zapisac mnie nie mogli. Probowalam dwa czy trzy dni i dalam sobie spokoj.
    To akurat nie bylo nic waznego. Jak zdarzaly sie emergencies przyjmowano mnie w
    pol godziny.
    Pewnie tez wszystko zalezy od przychodni.
  • 17.05.07, 10:49
    Pewnie zalezy od przychodni, bo ja dla odmiany jak chce tego samego dnia, to mi
    mowia, ze nie ma wolnych terminow i moga mnie zapisac na za dwa-trzy dni. No
    chyba, ze emergency, to wtedy mam zadzwonic albo o 8 albo o 13 i zostane
    przyjeta tego samego dnia.

    --
    =^..^= vierablu
  • 17.05.07, 12:22
    agazat napisała:

    > Tak juz jest od jakiegos czasu, taki "target" rzadu, aby kazdy pacjent mial
    > mozliwosc konsultacji w ciagu 48 godzin.

    W mojej przychodni przez krotki okres tak bylo ale i wtedy mozna bylo sie
    dostac bez problemu tego samego dnia, a jesli nie tu to do sasiedniej bo Ci
    sami lekarze.

    Teraz w naglych przypadkach tego samego dnia, w innych z wyprzedzeniem bez
    problemu mozna czyli to nie wszedzie tak jest.


    --
    5plus
  • 17.05.07, 10:27
    To jest wlasnie wynik kretynskich "targets" rzadowych. Jesli bys sie zapisala
    na trzy dni do przodu (nawet na wlasne zyczenie) to bys im popsula statystyki.
    A tak, jak juz nie ma miejsc w danym dniu, to w ogole w statystykach nie
    figurujesz. Taki absurd :-)

    Bylo troche w TV i prasie na temat tych praktyk, i podobno sa one niezgodne z
    wytycznymi (hehe) i mozna sie wyklocac z ubezpieczalnia.
    --
    ------
    Headbangers central :-)
  • 17.05.07, 16:14
    To u nas jest inaczej. Na zas zapisac sie mozesz nawet miesiac wczesniej,ale
    jak potrzebujesz na dzis to zrobia wszystko,zeby zapisac do np. pielegniarki,a
    nie do lekarza. Rejestratorka beszczelnie pyta co Ci dolega i dlaczego chcesz
    byc dzis przyjetym! I decyduje czy musi Cie obejrzec lekarz czy wystarczy
    pielegniarka lub np. polozna. Jak sie jednak chce widzec z lekarzem to trzeba
    sie klocic! Masakra istna!
  • 18.05.07, 17:35
    > To u nas jest inaczej. Na zas zapisac sie mozesz nawet miesiac wczesniej,ale
    > jak potrzebujesz na dzis to zrobia wszystko,zeby zapisac do np. pielegniarki,a
    > nie do lekarza. Rejestratorka beszczelnie pyta co Ci dolega i dlaczego chcesz
    > byc dzis przyjetym!

    Nie rozumiem oburzenia - nie bezczelnie, tylko taka jej praca, zeby nie
    zapisywac na 'juz' do lekarza z blahymi sprawami, na wypadek, gdyby pojawil sie
    ktos z czyms naprawde powaznym i pilnym. Mysle, ze to akurat to bardzo dobre -
    jesli pielegniarka jest w stanie mi pomoc, to po co mam lekarza widziec. A jak
    potrzebuje lekarza, to absurdem byloby czekac, bo ktos przyszedl z blahostka,
    ktora moze zalatwic pielegniarka.

    Jak sie jednak chce widzec z lekarzem to trzeba
    > sie klocic! Masakra istna!

    Moze zamiast sie klocic wystarczuy podac powod wizyty i pilnosci - jesli jest
    rzeczywisty a nie przesadzony z wrodzonej ostroznosci, wtedy na pewno nie bedzie
    problemu, zeby zobaczyc sie z lekarzem.

    Osobiscie uwazam, ze jakkolwiek kulejacy jest system opieki zdrowotnej w UK, to
    i tak jest duuuzo lepiej niz w naszym rodzimym kraju, wiec oburzanie sie jest co
    najmniej niestosowne...
    A co do klocenia sie - uwazalabym osobiscie, w UK maja bardzo restrykcyjne
    zasady i mozna sie czasem zdziwic, co klasyfikowane jest jako werbalne
    nadurzycie na pracowniku sluzb publicznych...

    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 18.05.07, 19:59
    Wiesz,jakos nie wydaje mi sie,zeby pani w rejestracji byla osoba przeszkolona
    do oceniania czy moj stan zdrowia wymaga konsultacji z lekarzem czy
    pielegniarka. Nie posiada ona zadnego wyksztalcenia medycznego,a jedynie
    odbiera telefony i umawia wizyty,wiec dlaczego mam sie obcej, przypadkowej
    osobie tlumaczyc z moich czasem intymnych dolegliwosci??? Co ja to u licha
    obchodzi,ze mam np. uplawy lub krwawienia z odbytu?
  • 18.05.07, 20:46
    A moze ta pani w rejestracji to pielegniarka jednoczesnie?? Wystarczajaco
    kompetentna, aby decydowac kto do lekarza, a kto nie.
    W mojej przychodzni panie z rejestracji najpierw pytaja czego sobie zycze, a
    potem przelaczaja do pielegniarki dyzurnej i to ona decyduje. Rzadko korzystam z
    uslug lekarskich (odpukac), ale te kilka razy kiedy cos sie dzialo i
    potrzebowalam pomocy, pielegniarka skierowala mnie od razu do lekarza.
  • 18.05.07, 22:03
    agazat napisała:

    > A moze ta pani w rejestracji to pielegniarka jednoczesnie?? Wystarczajaco
    > kompetentna, aby decydowac kto do lekarza, a kto nie.

    mnie sie tez tak wydaje. W UK pewne rzeczy inaczej dzialaja i do recepcji w
    przychodni nie zatrudnia sie byle kogo. Poza tym maja na pewno procedury typu -
    krwawienia - lekarz, lekkie oparzenia - pielegniarka. Ja sie na medycynie ni w
    zab nie znam, ale jak bym uslyszala 'krwawienia z odbytu' to pewnie tez do
    lekarza od razu bym nie wysylala, tylko do pielegniarki, zeby wywiad zrobila i
    zlecila wymaz. Czasem jesli chodzi o nasze zdrowie bywamy paranoiczni i myslimy,
    ze wszyscy minimalizuja znaczenie, a tak naprawde nie wiemy przeciez czy to
    powazne czy nie. W koncu to oni pracuja w opiece medycznej... a na marginesie w
    UK doswiadczona pielegniarka jest czesto lepiej przeszkolona niz mlody lekarz i
    niestety nerwowo reaguja, jak ktos umniejsza ich znaczenie, wiec zalecana jest
    ostroznosc w wypowiadaniu tekstow w stylu 'co jakas tam pielegniarka moze
    wiedziec' :)

    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 19.05.07, 13:52
    Faktycznie z tymi pielegniarkami jest roznica miedzy Polska a UK -
    formaprzetrwalnikowa chyba o tym pare razy pisala, i gypsi tez na sasiednim
    forum. Jest roznica w wyksztalceniu, uprawnieniach i zakresie obowiazkow.
    Poza tym w UK istnieje cos takiego, jak advanced nurse practitioner, czego w PL
    chyba w ogole nie ma, a osoba posiadajaca taki stopien jest niejednokrotnie
    lepszym specjalista niz mlody, albo nawet nie tak mlody, lekarz :-)
    --
    ------
    Headbangers central :-)
  • 19.05.07, 14:12
    kompetencje i praca recepcjonistki/rejestratorki w przychodniach lekarskich
    bardzo odbiega od pracy takiej osoby w Polsce.

    Przechodza one dosc rygorystyczne szkolenia i jednym z aspektow ich pracy jest
    wlasnie stwierdzenie kto jest odpowiednia osoba do konsultacji w danym
    przypadku.

    Nie sa to tez panie ktorych zadaniem jest tylko wydawanie numerkow, maja dostep
    do historii choroby pacjenta, pisza listy, notuja wyniki (choc te coraz
    czesciej sa przesylane bezposrednio do kliniki elektronicznie) - wiec jesli
    myslicie ze recepcjonistka nie wie ze zglaszacie sie z jakas intymna sprawa to
    jestescie w bledzie. Gwoli uspokojenia - recepcjonistki w przychodni maja
    wysoki poziom profesjonalizmu - i wszystkie wiadomosci zachowuja wylacznie dla
    siebie.


    --
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • 19.05.07, 20:43
    niestety co do wysokiego stopnia profesjonalizmu pan z rejestracjii w
    przychodni sie nie zgodze - ich zadaniem jest jak pisalyscie zapisanie
    mniejszej liczby pacjentow
    i niech mi ktos powie - jakie one szkolenia przechodza, zeby mogly przez
    telefon ocaniac kogo ma widziec lekarz a kogo pielegniarka, bo pielegniarkami
    nie sa, to ze pisza listy - na pewno nie te, ktore musza byc napisane przez GP
    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • 19.05.07, 21:44
    izabelski napisała:

    > niestety co do wysokiego stopnia profesjonalizmu pan z rejestracjii w
    > przychodni sie nie zgodze - ich zadaniem jest jak pisalyscie zapisanie
    > mniejszej liczby pacjentow
    > i niech mi ktos powie - jakie one szkolenia przechodza, zeby mogly przez
    > telefon ocaniac kogo ma widziec lekarz a kogo pielegniarka, bo pielegniarkami
    > nie sa, to ze pisza listy - na pewno nie te, ktore musza byc napisane przez
    GP

    nie wiem na jakiej podstawie wysuwasz swoje stwierdzenia

    zadaniem recepcjonistki nie jest zapisac jak najmniej pacjentow - jej zadaniem
    jest skierowanie pacjenta do najbardziej kompetentnej osoby w przychodni ktora
    pacjentowi moze pomoc. Czy wyobrazasz sobie ze recepcjonistki sa zatrudniane po
    to zeby bronic lekarza przed namolnymi pacjentami zeby sobie mogl spokojnie
    kawke w pracy wypic?

    co do szkolen to kazda przychodnia ma swoje wewnetrzne szkolenia kadry

    co do listow pisanych przez GP - myslisz ze GP sami pisza, albo ze dodatkowo
    zatrudniaja osobista sekretarke?

    nie zanizalabym roli recepcjonistek w przychodniach - wiele pracuje w zawodzie
    wiele lat


    --
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • 19.05.07, 23:10
    od szwagierki , ktora jest GP i od drugiej, ktora jest Konsultantem w szpitalu

    a ze na wlasnej skorze doswiadczylam profesjonalnosc pan w sekretariacie u
    mojego GP to doglebnie dyskutowalam te sprawy z nimi oboma

    przeciez GP ma 5 min na pacjenta i nie ma czasu spokojnie zjesc kanapki - o tym
    wiem, ale tez wiem o tym, ze lekarze nie wiedza jak sie zachowuja
    recepcjonistki i jakim tonem odpowiadaja pacjentom przez telefon

    "pisanie" listu to jedno - czyli decyzja odnosnie co w takim liscie sie
    znajduje - to przeciez lekarz robi a nie pani w sekretariacie?

    pani w sekretariacie ma obowiazek wobec obu stron ale placi jej GP i on ma iles
    wolnych terminow w ciagu danego dyzuru - nie mniej i nie wioecej, ale z drugiej
    strony nie ma prawa odmowic pacjentowi widzenie sie z lekarzem - kto wtedy
    podejmie odpowiedzialnosc, jesli taki pacjen bedzie mial powazne powiklania
    zdrowotne? czy one tez sie od tego ubezpieczaja?

    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • 20.05.07, 00:49
    ja na mysli mialam profesjonalnosc recepcjonistek pod wzgledem 'confidenitality'
    - jesli masz zastrzezenia pod tym wzgledem w swojej przychodni natychmiast
    uderzaj do practice manager albo senior partner


    co do tego jakim tonem niektore recepcjonistki odnosza sie do pacjentow - to
    podpowiem ze nie na darmo na niektore sie mowi 'rotweiller'

    chodzilo mi o 'pisanie listow' o typying nie komponowanie tresci - to chyba
    oczywiste (a poniewaz robia to typing to samoistnie znaja tresc)

    recepcjonistka moze zapisac tylko tylu pacjentow na ilu ma miejsce. Grafik
    przyjec nie jest przeciez z gumy. Recepcjonistka powinna w przychodni byc
    przeszkolona na tyle zeby byla w stanie stwierdzic czy przypadek kwalifikuje
    sie do konsultacji z lekarzem, czy pielegniarka czy health visitor, czy to jest
    przypadek nagly, czy pacjent moze poczekac. Jesli wszystkie wizyty na dany
    dzien sa juz zajete (w idealnym swiecie) powinna pacjentowi zaproponowac zeby
    pacjent przyszedl i poczekal. Czy wtedy lekarz przyjmie pacjenta czy nie to
    juz jego decyzja i odpowiedzialnosc prawna. Powinna tez zaproponowac
    konsultacje telefoniczna. Ale kazda przychodnia ustala sobie wewnetrzne
    procedury. Jesli jest to wypadek na prawde nagly i pacjent sie upiera ze musi
    byc przyjety juz za pol godziny, a miejsc nie ma, to taki przypadek kwalifikuje
    sie na A&E albo karetke. To jest opcja otwarta dla kazdego pacjenta.

    System zamawiania wizyt u GP zmienial sie wielokrotnie, kazda przychodnia stara
    sie ustalic system ktory by pogodzil i wymagania/potrzeby pacjentow i czas
    oferowany przez GP i niektore idiotyczne odgorne targets i guideliness. System
    pracy GP zmienil sie tez stosunkowo niedawno - kiedy to ustalono ze GP nie
    musza jesli nie chca pracowac wczesnie rano ani wieczorem, ani w soboty jesli
    nie maja na to ochoty. Wprowadzono reformy a propos wizyt domowych, wprowadzono
    NHS direct i temu tam podobne. Pogadaj doglebniej ze szwagierka.......


    --
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • 20.05.07, 09:48
    Jezeli chodzi o panie pracujace w naszej rejestracji to wprawdzie nie wiem
    jakie maja kompetencje nadane przez GP,ale wiem,ze jedna z nich jest polka (od
    dawna mieszka w UK),ale tez odniej wiem,ze ma tylko polsks mature i zadnego
    wyksztalcenia medycznego. Owszem moze robila jakies kursy,ale chyba to za malo?
    Poza tym od niej np. wiem z czym przyszla do lekarza moja kolezanka (zwichniety
    nadgarstek) i ze zostala wyslana na przeswietlenie. Wiec z ta dyskrecja to tez
    roznie bywa.
  • 21.05.07, 19:28
    Teraz my tez wiemy ze nadgarstek i ze przeswietlenie, wiec moze to jakas
    narodowa skaza, ze sie wszystkim o wszystkich mowi...? :)
    A serio - w takim przypadku, niezaleznie od sytuacji zglosilabym sytuacje i
    sugestie przeszkolenia staffu w zakresie ochrony informacji, bo w przyszlosci
    moze powiedziec cos o Tobie, czego akurat nie chcialabys rozglaszac. Jesli nie
    skladasz oficjalnej skargi dziewczyna chyba nie powinna byc zwolniona [pisze
    chyba, bo nie jestem pewna ale podejrzewam, ze zapewne dostalaby cos w rodzaju
    upomnienia/ nagany], a to bedzie dla niej nauczka. To zazwyczaj
    najskuteczniejsza szkola.


    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 20.05.07, 18:53
    akurat moje problemy z dostawaniem wizyty mialy miejsce gdzy dzieci byly male -
    i w dodatku chodzilam do lekarza bardzo zadko - 2-3 razy do roku, wiec jesli te
    panie, ktore mialy poniekad wglad do moich papierow mialy ochote zagladnac i
    sprawdzic jakim typem rodzica jestem, to zorientowalyby sie, ze nie biegam do
    lekarza z byle czym
    mniemam, ze nie raczyly tego robic, bo dopiero zastraszanie typu - are you
    going to take responsibility for my kids heatlth pomagaly
    to, ze GP nie pracuje po 17 to jego sparawa - ale praktyka musi miec kogos
    dostepnego , zeby zobaczyc pacjenta w godzinach 17-19

    pisanie listow typu - przepisywanie nie daje nikomu doswiadczenia ani prawa do
    oceny stanu zdrowia pacjenta- tu sie chyba rozumiemy

    grafik - grafikiem, ale recepcjonistka nie moze podejmowac decyzjii - nie
    przyjmiemy pacjenta, niech sie pacjent sam zawiezie do szpitala, nawet jesli
    powinien tam pojechac to chyba lekarz w A&E wolalby miec list (telefoniczne
    skierowanie) od GP z historia pacjenta etc, niz ma na slepo podawac lekarstwa i
    wykonywac diagnozy

    ja nie walcze z systemem, jak najczesciej moge to korzystam z prywatnego
    ubezpieczenia, system powinien sie zmienic ale to juz inna historia
    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • 21.05.07, 19:23
    Tak sobie mysle, ze odrobina uprzejmosci i nie manifestowanie roszczeniowej
    postawy pomaga skutecznie zalatwic sprawy nie tylko w przychodni.. to wiele
    ulatwia niezaleznie od tego jaki typ czlowieka jest po drugiej stronie, jaki
    jest system i jak bardzo kulejacy, a do tego - wbrew pozorom to nie boli! :)

    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 21.05.07, 23:32
    bardzo slusznie powiedziane coutry_girl, jeszcze do tego dodac troszke szacunku
    a nie traktowanie pracownika jak smieci wychodzac z zalozenia a co tam on/ona
    wie, przeciez to _tylko_ recjepcjonistka ledwoco moze z matura ale bez
    medycznego wyksztalcenia, a ja pan klient/pacjent juz siebie zdjagnozowalem i
    tylko idiotycznych formalnosci musze dopelnic zeby dostac recepte/skierowanie
    (wykresl wg przypadku). I ociupinke dobrych manier i oglady plus usmiech -
    sukces w zalatwianiu spraw gwarantowany. Do it the british way girls.


    --
    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to
    numer. ***
  • 22.05.07, 01:29
    szacunek nalezy sie tez pacjentowi - nieprawdaz?
    i ociupinka dobrych manier ze strony recepcjonistki - moj GP nigdy nawet nie
    zanegowal potrzeb moich wizyt - bo niestety z reguly konczyly sie one diagnoza
    leczenia a nie negacjii z jego strony

    nie musicie ani ty ani country_girl wkadac tak zjadliwego tonu w swoje
    wypowiedzi - to tez nalezy do dobrych manier

    jeden tutejszy lekarz mi opowiadal jak zmienil sie jego stosunek do pacjentow
    odkad sam musial zostac pacjentem - z zdiagnozowanym niezlosliwym nowotworem
    aczkolwiek wymagajacym dlugotrwalego leczenia (juz ponad 3 lata)

    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • 22.05.07, 13:48
    Absolutnie nie widze w moich wypowiedziach zjadliwego tonu, ale rozumiem, ze
    jestes spieta, bo moze Twoje doswiadczenia ze sluzba zdrowia w UK nie byly
    najlepsze. Sugeruje natomiast wyprobowanie sposobu na recepcje 'na grzecznie'.
    Kiedys pokazywali w TV [i w Polsce i w UK] cos w rodzaju 'tajemnice zawodow',
    kiedy to np pokazywali jak sie ludzie zachowuja, kiedy ktos jest nieuprzejmy i
    roszczeniowy - np. pielegniarka robiac zastrzyk celowo robi go tak, zeby
    bardziej bolalo. Ludzie w bezposredniej reakcji zazwyczaj reaguja na innych tak,
    jak sami sa przez nich traktowani - jak ktos jest dla mnie uprzejmy, to dlaczego
    mialabym mu utrudniac zycie, jak ktos sie rzuca i miota, to niech spada na
    drzewo i wroci jak sie manier nauczy. Wiekszosc z nas tak reaguje, jakkolwiek to
    brzmi, taka prawda.

    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
  • 22.05.07, 14:57
    jesli go nie zauwazylas - to zakaldam, ze byl niezamierzony

    ale dlacego uwazasz, ze jestem nieuprzejam?
    jesli to nie jest zjadliwosc - to co?
    pouczanie z wywyzszaniem sie?


    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • 22.05.07, 01:15

    assertywnosc nie musi byc nieuprzejmoscia
    --
    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.