• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Zwolnienie lekarskie w UK?

  • 10.05.07, 20:10
    Wybaczcie, jesli poruszam przewalkowany we wszystkie strony temat, ale nie
    czuje sie dzis na silach na grzebanie, a potrzebuje informacji dosc pilnie...
    Czy w UK jest cos takiego jak platne zwolnienie lekarskie? Dzieki z gory za
    pomoc.
    --
    Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
    Edytor zaawansowany
    • 10.05.07, 21:00
      jest na pewno cos takiego bo siostra miala,nie mam pojecia ile procent platne i
      jak sie dokladnie nazywa ale jest
    • 10.05.07, 21:20
      a w umowie o prace nic nie pisza?
      a HR moze zapytaj
      Statutory Sick Pay (SSP) ?
      a google tez pomocne, jesli nie forum
      www.dwp.gov.uk/lifeevent/benefits/statutory_sick_pay.asp
      --
      All the ducks are swimming in the water..
      • 10.05.07, 22:32
        W umowie nic nie ma na ten temat, a firma niestety jest zbyt mala by miec dzial
        HR :( wiec musialabym isc z tym do szefowej, ktora w obliczu permanentnego braku
        staffu nie bedzie zachwycona, wolalabym uniknac konfrontacji :)

        --
        Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
        • 14.05.07, 14:52
          mnie sie wydaje, ze HR to oni musza miec tylko gdzies poza swoja firma -
          tzn.mam na mysli, ze oddelegowuja prace dotyczaca HR do jakiejs konkretnej
          firmy, ktora zajmuje sie tym 'dla nich'. powinnas miec na pay slip.

          a tak poza tym moja kolezanka (pracujemy w szkole) miala taka sytuacje - jej
          coreczka zachorowala strasznie, regina dostala zwolnienie od lekarza na 2
          miesiace. potem okazalo sie, ze dziecko nadal chore, regina dostala
          zaswiadczenie, ze z powodu stresu nie moze pracowac przez nastepny miesiac.
          przez caly ten czas dostawala 100% pensji, ale nie jestem wyrocznia w tej
          kwestii - kazda firma moze miec swoje zasady. sprawdzilabym kontakt do dzialu
          HR, musi jakis byc :-)
          • 14.05.07, 15:33
            podstawy statutory sick pay powyzej, ale tez sie obawiam ze bez konfrontacji
            sie nie da. Zanim do szefowej, spytaj moze zasiedzialego anglika z dluzszym
            stazem w firmie..
            --
            All the ducks are swimming in the water..
          • 15.05.07, 16:42
            Coz, i w Anglii istnieja nadal firmy bez HR, nie zatrudniajace jednoczesnie
            firmy zewnetrznej - wszystkim zajmuje sie wlascicielka firmy i jej maz - taki
            monopol. Zdaje sie jednak ze czeka mnie rychla zmiana pracy i mozebne ze
            wyladuje w zdecydowanie wiekszej firmie, gdzie HR jest i generalnie rozne rzeczy
            lepiej dzialaja :) Jak sie uda. Dzieki za sugestie. Podraze temat :)

            --
            Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
            • 15.05.07, 17:54
              Bez wzgledu na to, czy jest HR, czy nie, jakies uregulowania w sprawie platnosci
              za nieobecnosc spowodowana choroba byc musza. W UK firmy maja w tym wzgledzie
              znacznie wieksza swobode i dowolnosc w ustalaniu regul i raczej nie ma wyjscia -
              musisz zapytac, jak jest w Twojej, bo inaczej sie tego nie dowiesz.
              Firmy roznia sie nie tylko tym, ile chorobowego placa (niektore 100%, niektore
              tylko statuory sick pay) ale tez tym, od ilu dni nieobecnosci wymagane jest
              zaswiadzenie od lekarza. U mnie w firmie na przyklad niedawno sie to zmienilo -
              byl tydzien, jest 3 dni. Od czwartego dnia trzeba miec zaswiadczenie, rowniez na
              te pierwsze 3 dni.

              --
              =^..^= vierablu
    • 14.05.07, 16:30
      To chyba zalezy od pracodawcy - moj placil mi 100% przez cale 2 mies.
      chorobowego, dodam, ze zwolnienie wystawione bylo przez lekarza w PL.
    • 17.05.07, 00:41
      Niedawno odkrylam, ze do lekarza nie mozna sie zapisac "na zas" tylko trzeba na
      ten sam dzien. Czy to jakis nowy wynalazek zeby raport o "czasie oczekiwania"
      wygladal korzystnie czy to juz od jakiegos czasu tak jest?

      Do tego moja przychodnia nie zapisuje rano na popoludnie tylko trzeba po 13-tej
      zadzwonic.

      Jak mozna zostac pierwszym pacjentem, trzeba koczowac pod drzwiami, czy maja
      system "zapisow i numerkow" jak w Polsce kiedys na telewizory sie zapisywalo?

      --
      "I'm not a fascist. I'm a priest. Fascists dress up in black and tell people
      what to do. Whereas priests... more drink?"
      • 17.05.07, 08:52
        Tak juz jest od jakiegos czasu, taki "target" rzadu, aby kazdy pacjent mial
        mozliwosc konsultacji w ciagu 48 godzin.
        Czasami to absurd. Kiedys probowalam umowic sie na zas jedynie w sprawie
        konsultacji wynikow wymazu i nie moglam ... Kazali dzwonic rano, o 8, aby mnie
        umowic na ten sam dzien. Kilka minut po osmej juz nie bylo miejsc. Na za dwa dni
        zapisac mnie nie mogli. Probowalam dwa czy trzy dni i dalam sobie spokoj.
        To akurat nie bylo nic waznego. Jak zdarzaly sie emergencies przyjmowano mnie w
        pol godziny.
        Pewnie tez wszystko zalezy od przychodni.
        • 17.05.07, 10:49
          Pewnie zalezy od przychodni, bo ja dla odmiany jak chce tego samego dnia, to mi
          mowia, ze nie ma wolnych terminow i moga mnie zapisac na za dwa-trzy dni. No
          chyba, ze emergency, to wtedy mam zadzwonic albo o 8 albo o 13 i zostane
          przyjeta tego samego dnia.

          --
          =^..^= vierablu
        • 17.05.07, 12:22
          agazat napisała:

          > Tak juz jest od jakiegos czasu, taki "target" rzadu, aby kazdy pacjent mial
          > mozliwosc konsultacji w ciagu 48 godzin.

          W mojej przychodni przez krotki okres tak bylo ale i wtedy mozna bylo sie
          dostac bez problemu tego samego dnia, a jesli nie tu to do sasiedniej bo Ci
          sami lekarze.

          Teraz w naglych przypadkach tego samego dnia, w innych z wyprzedzeniem bez
          problemu mozna czyli to nie wszedzie tak jest.


          --
          5plus
      • 17.05.07, 10:27
        To jest wlasnie wynik kretynskich "targets" rzadowych. Jesli bys sie zapisala
        na trzy dni do przodu (nawet na wlasne zyczenie) to bys im popsula statystyki.
        A tak, jak juz nie ma miejsc w danym dniu, to w ogole w statystykach nie
        figurujesz. Taki absurd :-)

        Bylo troche w TV i prasie na temat tych praktyk, i podobno sa one niezgodne z
        wytycznymi (hehe) i mozna sie wyklocac z ubezpieczalnia.
        --
        ------
        Headbangers central :-)
        • 17.05.07, 16:14
          To u nas jest inaczej. Na zas zapisac sie mozesz nawet miesiac wczesniej,ale
          jak potrzebujesz na dzis to zrobia wszystko,zeby zapisac do np. pielegniarki,a
          nie do lekarza. Rejestratorka beszczelnie pyta co Ci dolega i dlaczego chcesz
          byc dzis przyjetym! I decyduje czy musi Cie obejrzec lekarz czy wystarczy
          pielegniarka lub np. polozna. Jak sie jednak chce widzec z lekarzem to trzeba
          sie klocic! Masakra istna!
          • 18.05.07, 17:35
            > To u nas jest inaczej. Na zas zapisac sie mozesz nawet miesiac wczesniej,ale
            > jak potrzebujesz na dzis to zrobia wszystko,zeby zapisac do np. pielegniarki,a
            > nie do lekarza. Rejestratorka beszczelnie pyta co Ci dolega i dlaczego chcesz
            > byc dzis przyjetym!

            Nie rozumiem oburzenia - nie bezczelnie, tylko taka jej praca, zeby nie
            zapisywac na 'juz' do lekarza z blahymi sprawami, na wypadek, gdyby pojawil sie
            ktos z czyms naprawde powaznym i pilnym. Mysle, ze to akurat to bardzo dobre -
            jesli pielegniarka jest w stanie mi pomoc, to po co mam lekarza widziec. A jak
            potrzebuje lekarza, to absurdem byloby czekac, bo ktos przyszedl z blahostka,
            ktora moze zalatwic pielegniarka.

            Jak sie jednak chce widzec z lekarzem to trzeba
            > sie klocic! Masakra istna!

            Moze zamiast sie klocic wystarczuy podac powod wizyty i pilnosci - jesli jest
            rzeczywisty a nie przesadzony z wrodzonej ostroznosci, wtedy na pewno nie bedzie
            problemu, zeby zobaczyc sie z lekarzem.

            Osobiscie uwazam, ze jakkolwiek kulejacy jest system opieki zdrowotnej w UK, to
            i tak jest duuuzo lepiej niz w naszym rodzimym kraju, wiec oburzanie sie jest co
            najmniej niestosowne...
            A co do klocenia sie - uwazalabym osobiscie, w UK maja bardzo restrykcyjne
            zasady i mozna sie czasem zdziwic, co klasyfikowane jest jako werbalne
            nadurzycie na pracowniku sluzb publicznych...

            --
            Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
            • 18.05.07, 19:59
              Wiesz,jakos nie wydaje mi sie,zeby pani w rejestracji byla osoba przeszkolona
              do oceniania czy moj stan zdrowia wymaga konsultacji z lekarzem czy
              pielegniarka. Nie posiada ona zadnego wyksztalcenia medycznego,a jedynie
              odbiera telefony i umawia wizyty,wiec dlaczego mam sie obcej, przypadkowej
              osobie tlumaczyc z moich czasem intymnych dolegliwosci??? Co ja to u licha
              obchodzi,ze mam np. uplawy lub krwawienia z odbytu?
              • 18.05.07, 20:46
                A moze ta pani w rejestracji to pielegniarka jednoczesnie?? Wystarczajaco
                kompetentna, aby decydowac kto do lekarza, a kto nie.
                W mojej przychodzni panie z rejestracji najpierw pytaja czego sobie zycze, a
                potem przelaczaja do pielegniarki dyzurnej i to ona decyduje. Rzadko korzystam z
                uslug lekarskich (odpukac), ale te kilka razy kiedy cos sie dzialo i
                potrzebowalam pomocy, pielegniarka skierowala mnie od razu do lekarza.
                • 18.05.07, 22:03
                  agazat napisała:

                  > A moze ta pani w rejestracji to pielegniarka jednoczesnie?? Wystarczajaco
                  > kompetentna, aby decydowac kto do lekarza, a kto nie.

                  mnie sie tez tak wydaje. W UK pewne rzeczy inaczej dzialaja i do recepcji w
                  przychodni nie zatrudnia sie byle kogo. Poza tym maja na pewno procedury typu -
                  krwawienia - lekarz, lekkie oparzenia - pielegniarka. Ja sie na medycynie ni w
                  zab nie znam, ale jak bym uslyszala 'krwawienia z odbytu' to pewnie tez do
                  lekarza od razu bym nie wysylala, tylko do pielegniarki, zeby wywiad zrobila i
                  zlecila wymaz. Czasem jesli chodzi o nasze zdrowie bywamy paranoiczni i myslimy,
                  ze wszyscy minimalizuja znaczenie, a tak naprawde nie wiemy przeciez czy to
                  powazne czy nie. W koncu to oni pracuja w opiece medycznej... a na marginesie w
                  UK doswiadczona pielegniarka jest czesto lepiej przeszkolona niz mlody lekarz i
                  niestety nerwowo reaguja, jak ktos umniejsza ich znaczenie, wiec zalecana jest
                  ostroznosc w wypowiadaniu tekstow w stylu 'co jakas tam pielegniarka moze
                  wiedziec' :)

                  --
                  Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
                  • 19.05.07, 13:52
                    Faktycznie z tymi pielegniarkami jest roznica miedzy Polska a UK -
                    formaprzetrwalnikowa chyba o tym pare razy pisala, i gypsi tez na sasiednim
                    forum. Jest roznica w wyksztalceniu, uprawnieniach i zakresie obowiazkow.
                    Poza tym w UK istnieje cos takiego, jak advanced nurse practitioner, czego w PL
                    chyba w ogole nie ma, a osoba posiadajaca taki stopien jest niejednokrotnie
                    lepszym specjalista niz mlody, albo nawet nie tak mlody, lekarz :-)
                    --
                    ------
                    Headbangers central :-)
                    • 19.05.07, 14:12
                      kompetencje i praca recepcjonistki/rejestratorki w przychodniach lekarskich
                      bardzo odbiega od pracy takiej osoby w Polsce.

                      Przechodza one dosc rygorystyczne szkolenia i jednym z aspektow ich pracy jest
                      wlasnie stwierdzenie kto jest odpowiednia osoba do konsultacji w danym
                      przypadku.

                      Nie sa to tez panie ktorych zadaniem jest tylko wydawanie numerkow, maja dostep
                      do historii choroby pacjenta, pisza listy, notuja wyniki (choc te coraz
                      czesciej sa przesylane bezposrednio do kliniki elektronicznie) - wiec jesli
                      myslicie ze recepcjonistka nie wie ze zglaszacie sie z jakas intymna sprawa to
                      jestescie w bledzie. Gwoli uspokojenia - recepcjonistki w przychodni maja
                      wysoki poziom profesjonalizmu - i wszystkie wiadomosci zachowuja wylacznie dla
                      siebie.


                      --
                      * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
                      • 19.05.07, 20:43
                        niestety co do wysokiego stopnia profesjonalizmu pan z rejestracjii w
                        przychodni sie nie zgodze - ich zadaniem jest jak pisalyscie zapisanie
                        mniejszej liczby pacjentow
                        i niech mi ktos powie - jakie one szkolenia przechodza, zeby mogly przez
                        telefon ocaniac kogo ma widziec lekarz a kogo pielegniarka, bo pielegniarkami
                        nie sa, to ze pisza listy - na pewno nie te, ktore musza byc napisane przez GP
                        --
                        Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
                        • 19.05.07, 21:44
                          izabelski napisała:

                          > niestety co do wysokiego stopnia profesjonalizmu pan z rejestracjii w
                          > przychodni sie nie zgodze - ich zadaniem jest jak pisalyscie zapisanie
                          > mniejszej liczby pacjentow
                          > i niech mi ktos powie - jakie one szkolenia przechodza, zeby mogly przez
                          > telefon ocaniac kogo ma widziec lekarz a kogo pielegniarka, bo pielegniarkami
                          > nie sa, to ze pisza listy - na pewno nie te, ktore musza byc napisane przez
                          GP

                          nie wiem na jakiej podstawie wysuwasz swoje stwierdzenia

                          zadaniem recepcjonistki nie jest zapisac jak najmniej pacjentow - jej zadaniem
                          jest skierowanie pacjenta do najbardziej kompetentnej osoby w przychodni ktora
                          pacjentowi moze pomoc. Czy wyobrazasz sobie ze recepcjonistki sa zatrudniane po
                          to zeby bronic lekarza przed namolnymi pacjentami zeby sobie mogl spokojnie
                          kawke w pracy wypic?

                          co do szkolen to kazda przychodnia ma swoje wewnetrzne szkolenia kadry

                          co do listow pisanych przez GP - myslisz ze GP sami pisza, albo ze dodatkowo
                          zatrudniaja osobista sekretarke?

                          nie zanizalabym roli recepcjonistek w przychodniach - wiele pracuje w zawodzie
                          wiele lat


                          --
                          * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
                          • 19.05.07, 23:10
                            od szwagierki , ktora jest GP i od drugiej, ktora jest Konsultantem w szpitalu

                            a ze na wlasnej skorze doswiadczylam profesjonalnosc pan w sekretariacie u
                            mojego GP to doglebnie dyskutowalam te sprawy z nimi oboma

                            przeciez GP ma 5 min na pacjenta i nie ma czasu spokojnie zjesc kanapki - o tym
                            wiem, ale tez wiem o tym, ze lekarze nie wiedza jak sie zachowuja
                            recepcjonistki i jakim tonem odpowiadaja pacjentom przez telefon

                            "pisanie" listu to jedno - czyli decyzja odnosnie co w takim liscie sie
                            znajduje - to przeciez lekarz robi a nie pani w sekretariacie?

                            pani w sekretariacie ma obowiazek wobec obu stron ale placi jej GP i on ma iles
                            wolnych terminow w ciagu danego dyzuru - nie mniej i nie wioecej, ale z drugiej
                            strony nie ma prawa odmowic pacjentowi widzenie sie z lekarzem - kto wtedy
                            podejmie odpowiedzialnosc, jesli taki pacjen bedzie mial powazne powiklania
                            zdrowotne? czy one tez sie od tego ubezpieczaja?

                            --
                            Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
                            • 20.05.07, 00:49
                              ja na mysli mialam profesjonalnosc recepcjonistek pod wzgledem 'confidenitality'
                              - jesli masz zastrzezenia pod tym wzgledem w swojej przychodni natychmiast
                              uderzaj do practice manager albo senior partner


                              co do tego jakim tonem niektore recepcjonistki odnosza sie do pacjentow - to
                              podpowiem ze nie na darmo na niektore sie mowi 'rotweiller'

                              chodzilo mi o 'pisanie listow' o typying nie komponowanie tresci - to chyba
                              oczywiste (a poniewaz robia to typing to samoistnie znaja tresc)

                              recepcjonistka moze zapisac tylko tylu pacjentow na ilu ma miejsce. Grafik
                              przyjec nie jest przeciez z gumy. Recepcjonistka powinna w przychodni byc
                              przeszkolona na tyle zeby byla w stanie stwierdzic czy przypadek kwalifikuje
                              sie do konsultacji z lekarzem, czy pielegniarka czy health visitor, czy to jest
                              przypadek nagly, czy pacjent moze poczekac. Jesli wszystkie wizyty na dany
                              dzien sa juz zajete (w idealnym swiecie) powinna pacjentowi zaproponowac zeby
                              pacjent przyszedl i poczekal. Czy wtedy lekarz przyjmie pacjenta czy nie to
                              juz jego decyzja i odpowiedzialnosc prawna. Powinna tez zaproponowac
                              konsultacje telefoniczna. Ale kazda przychodnia ustala sobie wewnetrzne
                              procedury. Jesli jest to wypadek na prawde nagly i pacjent sie upiera ze musi
                              byc przyjety juz za pol godziny, a miejsc nie ma, to taki przypadek kwalifikuje
                              sie na A&E albo karetke. To jest opcja otwarta dla kazdego pacjenta.

                              System zamawiania wizyt u GP zmienial sie wielokrotnie, kazda przychodnia stara
                              sie ustalic system ktory by pogodzil i wymagania/potrzeby pacjentow i czas
                              oferowany przez GP i niektore idiotyczne odgorne targets i guideliness. System
                              pracy GP zmienil sie tez stosunkowo niedawno - kiedy to ustalono ze GP nie
                              musza jesli nie chca pracowac wczesnie rano ani wieczorem, ani w soboty jesli
                              nie maja na to ochoty. Wprowadzono reformy a propos wizyt domowych, wprowadzono
                              NHS direct i temu tam podobne. Pogadaj doglebniej ze szwagierka.......


                              --
                              * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
                              • 20.05.07, 09:48
                                Jezeli chodzi o panie pracujace w naszej rejestracji to wprawdzie nie wiem
                                jakie maja kompetencje nadane przez GP,ale wiem,ze jedna z nich jest polka (od
                                dawna mieszka w UK),ale tez odniej wiem,ze ma tylko polsks mature i zadnego
                                wyksztalcenia medycznego. Owszem moze robila jakies kursy,ale chyba to za malo?
                                Poza tym od niej np. wiem z czym przyszla do lekarza moja kolezanka (zwichniety
                                nadgarstek) i ze zostala wyslana na przeswietlenie. Wiec z ta dyskrecja to tez
                                roznie bywa.
                                • 21.05.07, 19:28
                                  Teraz my tez wiemy ze nadgarstek i ze przeswietlenie, wiec moze to jakas
                                  narodowa skaza, ze sie wszystkim o wszystkich mowi...? :)
                                  A serio - w takim przypadku, niezaleznie od sytuacji zglosilabym sytuacje i
                                  sugestie przeszkolenia staffu w zakresie ochrony informacji, bo w przyszlosci
                                  moze powiedziec cos o Tobie, czego akurat nie chcialabys rozglaszac. Jesli nie
                                  skladasz oficjalnej skargi dziewczyna chyba nie powinna byc zwolniona [pisze
                                  chyba, bo nie jestem pewna ale podejrzewam, ze zapewne dostalaby cos w rodzaju
                                  upomnienia/ nagany], a to bedzie dla niej nauczka. To zazwyczaj
                                  najskuteczniejsza szkola.


                                  --
                                  Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
                              • 20.05.07, 18:53
                                akurat moje problemy z dostawaniem wizyty mialy miejsce gdzy dzieci byly male -
                                i w dodatku chodzilam do lekarza bardzo zadko - 2-3 razy do roku, wiec jesli te
                                panie, ktore mialy poniekad wglad do moich papierow mialy ochote zagladnac i
                                sprawdzic jakim typem rodzica jestem, to zorientowalyby sie, ze nie biegam do
                                lekarza z byle czym
                                mniemam, ze nie raczyly tego robic, bo dopiero zastraszanie typu - are you
                                going to take responsibility for my kids heatlth pomagaly
                                to, ze GP nie pracuje po 17 to jego sparawa - ale praktyka musi miec kogos
                                dostepnego , zeby zobaczyc pacjenta w godzinach 17-19

                                pisanie listow typu - przepisywanie nie daje nikomu doswiadczenia ani prawa do
                                oceny stanu zdrowia pacjenta- tu sie chyba rozumiemy

                                grafik - grafikiem, ale recepcjonistka nie moze podejmowac decyzjii - nie
                                przyjmiemy pacjenta, niech sie pacjent sam zawiezie do szpitala, nawet jesli
                                powinien tam pojechac to chyba lekarz w A&E wolalby miec list (telefoniczne
                                skierowanie) od GP z historia pacjenta etc, niz ma na slepo podawac lekarstwa i
                                wykonywac diagnozy

                                ja nie walcze z systemem, jak najczesciej moge to korzystam z prywatnego
                                ubezpieczenia, system powinien sie zmienic ale to juz inna historia
                                --
                                Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
                                • 21.05.07, 19:23
                                  Tak sobie mysle, ze odrobina uprzejmosci i nie manifestowanie roszczeniowej
                                  postawy pomaga skutecznie zalatwic sprawy nie tylko w przychodni.. to wiele
                                  ulatwia niezaleznie od tego jaki typ czlowieka jest po drugiej stronie, jaki
                                  jest system i jak bardzo kulejacy, a do tego - wbrew pozorom to nie boli! :)

                                  --
                                  Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
                                  • 21.05.07, 23:32
                                    bardzo slusznie powiedziane coutry_girl, jeszcze do tego dodac troszke szacunku
                                    a nie traktowanie pracownika jak smieci wychodzac z zalozenia a co tam on/ona
                                    wie, przeciez to _tylko_ recjepcjonistka ledwoco moze z matura ale bez
                                    medycznego wyksztalcenia, a ja pan klient/pacjent juz siebie zdjagnozowalem i
                                    tylko idiotycznych formalnosci musze dopelnic zeby dostac recepte/skierowanie
                                    (wykresl wg przypadku). I ociupinke dobrych manier i oglady plus usmiech -
                                    sukces w zalatwianiu spraw gwarantowany. Do it the british way girls.


                                    --
                                    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to
                                    numer. ***
                                    • 22.05.07, 01:29
                                      szacunek nalezy sie tez pacjentowi - nieprawdaz?
                                      i ociupinka dobrych manier ze strony recepcjonistki - moj GP nigdy nawet nie
                                      zanegowal potrzeb moich wizyt - bo niestety z reguly konczyly sie one diagnoza
                                      leczenia a nie negacjii z jego strony

                                      nie musicie ani ty ani country_girl wkadac tak zjadliwego tonu w swoje
                                      wypowiedzi - to tez nalezy do dobrych manier

                                      jeden tutejszy lekarz mi opowiadal jak zmienil sie jego stosunek do pacjentow
                                      odkad sam musial zostac pacjentem - z zdiagnozowanym niezlosliwym nowotworem
                                      aczkolwiek wymagajacym dlugotrwalego leczenia (juz ponad 3 lata)

                                      --
                                      Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
                                      • 22.05.07, 13:48
                                        Absolutnie nie widze w moich wypowiedziach zjadliwego tonu, ale rozumiem, ze
                                        jestes spieta, bo moze Twoje doswiadczenia ze sluzba zdrowia w UK nie byly
                                        najlepsze. Sugeruje natomiast wyprobowanie sposobu na recepcje 'na grzecznie'.
                                        Kiedys pokazywali w TV [i w Polsce i w UK] cos w rodzaju 'tajemnice zawodow',
                                        kiedy to np pokazywali jak sie ludzie zachowuja, kiedy ktos jest nieuprzejmy i
                                        roszczeniowy - np. pielegniarka robiac zastrzyk celowo robi go tak, zeby
                                        bardziej bolalo. Ludzie w bezposredniej reakcji zazwyczaj reaguja na innych tak,
                                        jak sami sa przez nich traktowani - jak ktos jest dla mnie uprzejmy, to dlaczego
                                        mialabym mu utrudniac zycie, jak ktos sie rzuca i miota, to niech spada na
                                        drzewo i wroci jak sie manier nauczy. Wiekszosc z nas tak reaguje, jakkolwiek to
                                        brzmi, taka prawda.

                                        --
                                        Nieszczescie poznasz po tym, ze nie wyglada jak szczescie.
                                  • 22.05.07, 01:15

                                    assertywnosc nie musi byc nieuprzejmoscia
                                    --
                                    Peraphs there was an empty space in the angelic chorus...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.