Dodaj do ulubionych

Szkola w Anglii-naprawde taka zla?

02.12.07, 09:47
czytam wszystko co sie da o szkolnictwie w Anglii i jakos nie napawa
mnie to optymistycznie.Mowia krotko to jest jedyny powod, ktory mam
aby nie dolaczyc z dziecmi do meza.Jakos nie wyobrazam sobie aby
moje dzieci tam do szkoly chodzily.
Troche bylam i widzialam te nastolatki i mlodsze dzieci, jakies
takie zaniedbane, robiace co chca, chodzace jak chca, zadnego
respektu wobec rodzicow.Nie chce aby moje dzieci tam chodzily do
szkoly. Czy wy tez macie z tym problem? Czy jestescie zadowolone z
poziomu nauczania z nauczycielek? Czy tylko ja sie nakrecam
niepotrzebnie?
Dodam ze 2 lata jestem z mezem jzu osobno, ale wizja szkoly dla
dzieci odstrasza mnie aby zamieszkac w Anglii.
Edytor zaawansowany
  • aleksandrawu 02.12.07, 12:16
    Beatka, oczywiscie zadecydujesz sama, jakkolwiek ci odpowiemy. Ale mysle ze nie
    ma co panikowac. Nie sama szkola czlowiek zyje, jesli dasz dzieciom w domu
    porzadny "kregoslup moralny", to szkola i rowiesnicy nie zaszkodza. A dluga
    rozlaka z mezem na pewno:)
    --
    Ola&
    Zuzka w UK
  • minisufka 02.12.07, 17:46
    aleksandrawu napisała:

    > Beatka, oczywiscie zadecydujesz sama, jakkolwiek ci odpowiemy. Ale
    mysle ze nie
    > ma co panikowac. Nie sama szkola czlowiek zyje, jesli dasz
    dzieciom w domu
    > porzadny "kregoslup moralny", to szkola i rowiesnicy nie
    zaszkodza. A dluga
    > rozlaka z mezem na pewno:)

    ------------------------> zgadzam sie w calej rozciaglosci :-)
    najwazniejsze jest to jak dziecko bedzie wychowywane w domu, co z
    niego wyniesie, co sie mu wpoi. dzieci sa zaniedbane te, o tkore sie
    nie dba; te sa rozwydrzone i rozdarte, na ktore sie w domu wydziera
    rodzic, albo ktorym pozwala sie wydzierac. wiadomo, ze stronic
    powinno sie od pewnych szkol w pewnych dzielnicach, ale prawda jest
    taka, zadna szkola nie bedzie idealna. i nie mozna sie kierowac
    raportami ofsted, najlepiej zasiegnac jezyka u ludzi, kotrych dzieci
    chodza do danej szkoly. raporty ofsted sa zaklamane i tyle. mowie z
    perspektywy osoby, ktora widziala jak to sie odgrywa, jak
    nieautentyczna jest w trakcie inspekcji atmosfera w szkole, jak
    wszyscy chodza na paluszkach przez 2 dni kiedy to inspektor czai sie
    po katach. wszystko po to by dostac ocene 'outsanding' a po 2 dniach
    wszystko wraca do 'normy', czyli niektore lekcje nie odbywaja sie
    nawet na poziomie 'satisfactory'. dlatego najlepiej pytac osob,
    ktore maja info z 1szej reki. ale dzieciakom mysle taka angielska
    szkola, ktora jest tez szkola zycia w znaczeniu szerszym niz w
    przypoadku szkol polskich, chyba az tak bardzo nie zaszkodzi. jesli
    rodzice maja z dzieckiem dobry kontakt, czuwaja nad jego rozwojem
    emocjonalnym i edukacynym, wiedza co dziecko robi, gdzie chodzi i co
    sie w szkole dzieje - to chyba nic katastrofy nie wywola :-)
  • fatemeh 29.09.08, 20:00
    Zgadzam sie z minisufka co do Ofstedu: moj koledz ma za tydzien inspekcje... ech
    to zonglowanie danymi statystycznymi, szykowanie na gwalt 'pozytywnych'
    raportow, szukanie na sile obszarow 'znaczacej poprawy' w stosunku do
    poprzedniej inspekcji :]
    --
    Moneybookers
    Yorkshire Airlines
  • szczurka_7 03.10.09, 18:47
    Pytanie bylo zadane jakiś czas temu, więc nie wiem, czy jest jeszcze
    aktualne :)
    Jestem w szkole w Anglii, drugi rok. Mam 17 lat, jestem w 11 klasie
    secondary school, w tym roku zdaję GCSE. Moja siostra chodzi do 3
    klasy primary school, czyli jakby do podstawówki:)
    Poziom jest niższy niż w Polsce, ale mam szanse uczyć się tego, co
    naprawdę mnie interesuje; na początku 10 klasy wybralam dwa
    przedmioty, Art (plastykę) i Hiszpański, a poza tym mam obowiązkowo
    Angielski, Matematykę, Religię (jestem w szkole katolickiej),
    Science (czyli fizyka, chemia i biologia w jednym), francuski i W-F.
    Nauczyciele są tu świetni, bardzo sympatyczni i pomocni. Myślę, że
    to dlatego, że pracy w Anglii (dla ludzi wyksztalconych) nie brakuje
    i nauczycielem zostaje tylko ten, kto naprawdę lubi uczyć. To
    naprawdę widać :) Warto też dodać, że każdy uczy się na dopasowanym
    poziomie, a angielska matura jest uznawana na wyższych uczelniach z
    calego świata (oprócz Polski:)). Bo nikt nie udaje tu ambitniejszego
    niż jest i na studia idą ci, którzy naprawdę chcą zdobyć
    wyksztalcenie.
    W 7, 8 i 9 klasie obowiązkowa jest też geografia, muzyka (uczą się
    grać na wybranym instrumencie, komponują, uczą się historii muzyki,
    śpiewają), gotowanie(!), ICT (informatyka). Można wybrać 2 z tych
    przedmiotów, tak jak ja wybralam Art i hiszpański, są też do wyboru
    inne języki; wloski, niemiecki. Można się uczyć, czego dusza
    zapragnie :))
    Co do szkoly podstawowej (primary).. Moja siostra jest bardzo
    zadowolona, moja mama też. To trochę zabawne, bo poziom w
    angielskiej podstawówce na pewno nie jest niższy niż w polskiej.
    Moja siostra już w 2 klasie (7 lat) opanowala tabliczkę mnożenia,
    specjalnie dla niej i pięciu innych osób utworzono nowy, wyższy
    poziom z matematyki, mają tzw. nauczanie blokowe, czyli jak się uczą
    np. o Egipcie, to przebierają się w stroje a'la faraon, oglądają
    filmy, siostra z wielkim podekscytowaniem opowiadala mi, ile lat
    mial Tutenhamon jak zostal faraonem, jak mumifikowano i takie tam
    inne ciekawostki. Wydaje mi się, że dużo się nauczyla. Język
    opanowala w 3 miesiące. Poza tym uczy się grać na pianinie, mogla
    też wybrać skrzypce, flet poprzeczny i coś tam jeszcze, poza tym ma
    lekcje tańca, również w szkole.
    Obowiązkowe są mundurki :) Świetnie wyglądają te maleństwa z
    pierwszej klasy w krawatach:)
    Ludzie są różni. Ja zadaję się z ludźmi, którzy mają podobne
    zainteresowania i aspiracje do moich.
    Rasizm niestety jest. Ale jest to przestępstwo, karalne i ten kto
    zglosi nigdy nie zostanie nazwany skarżypytą! Bądźmy jednak
    szczerzy; najwięcej przykrości spotkalo mnie ze strony Polaków.
    Sprawa otarla się o dyrektorkę i nie mam więcej problemów, nadal
    jednak uważam, że nie dobrze, kiedy jest zbyt wielu Polaków w
    angielskiej szkole.
    Mam nadzieję, że pomoglam :)
    Jakby miala Pani jakieś pytania, to proszę pisać na e'mail:
    vic14@o2.pl
  • nsc23 16.10.09, 01:23
    Z ta angielska matura i jej akceptowaniem w Polsce nie jest tak zle - troche sie
    trzeba nagimnastykowac miejscami, ale ogolnie to uznaja :) (i nie mowie tu o
    swoim IB a o doswiadczeniach znajomych z A-levels czy innymi GCSEs - te nazwy mi
    sie beda do konca zycia mylic, ale wiadomo o co chodzi ;))
  • aniek133 02.12.07, 12:59
    A może kwestia szkoły to tylko taka podświadoma wymówka, żeby nie podejmować
    decyzji o wyjeździe? Może boisz się zostawić to, co swojskie i bliskie i ruszyć
    w daleki świat? Podjęcie takiej decyzji zawsze jest trudne dla wszystkich.
  • aniaheasley 02.12.07, 14:05
    Sa szkoly zle i sa szkoly bardzo dobre. To zalezy od dzielnicy, duzo
    od dyrektora, od nastawienia/wyksztalcenia wiekszosci rodzicow. Tak
    jak wszedzie, w Polsce na pewno sa zle i dobre szkoly.
    A to czy dziecko bedzie umialo i chcialo odnosic sie z szacunkiem do
    rodzicow, to wybacz, ale mysle, ze nalezy do obowiazkow rodzicow
    wlasnie. Zreszta w duzej mierze edukacja dziecka to tez obowiazek
    rodzicow.
    Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci, ale sprobuj spojrzec na to
    bardziej pozytywnie: swietna okazja, zeby naprawde dobrze nauczyly
    sie jezyka, poznaly nowe kultury, miejsca, zwyczaje. No i, co nie
    bez znaczenia, beda mialy na co dzien oboje rodzicow.
    --
    Ania's Poland
  • aniek133 02.12.07, 16:24
    >Sa szkoly zle i sa szkoly bardzo dobre. To zalezy od dzielnicy, duzo
    od dyrektora, od nastawienia/wyksztalcenia wiekszosci rodzicow. Tak
    jak wszedzie, w Polsce na pewno sa zle i dobre szkoly.

    Noooo, niby tak, ale... W Polsce nie ma aż takich różnic między szkołami, a to z
    tego tytułu, że w Polsce społeczeństwo jest bardziej jednolite, nie ma aż
    takiego podziału jak w UK. Wynika to w dużej mierze z tego, że w UK status
    zależy od dzielnicy, w której się mieszka. Stąd chyba lepsze i gorsze szkoły...
    No, ale mogę się mylić :)
  • jagienkaa 02.12.07, 16:50
    ja w tej chwili chcę przepisać syna z jednej szkoły do drugiej, w
    związku z przeprowadzką do innego miasta, i na miejsce mogę czekać
    miesiącami - w szkołach które są dobre (nawet nie chodzi mi o tej
    najlepsze!) są tzw waiting lists. Straszne to trochę jest.
    --
    Jagienka i Dominik - pierwszy dzień w szkole
  • mallgosha 02.12.07, 17:00
    Jestem bardziej zadowolona ze szkoly w Anglii niz bylam w Polsce.
    Corka radzila sobie swietnie w Polsce i tak samo jest w Anglii. Jej
    kolezanki to bardzo mile dziewczyny, choc nie wszytskie takie sa w
    tej szkole - z tego zdaje sobie sprawe, bo corka opowiada straszne
    historie. Szkola jest bardzo srednia. Mysle, ze jak przetrwala w tej
    szkole, to sa wieksze szanse, ze sobie w zyciu poradzi. Chce sie
    uczyc, wiec sama podnosi sobie poprzeczke. Uczestniczy w zajeciach
    pozalekcyjnych itp. To juz zalezy od dziecka. Jest zroznicowanie
    poziomow nauczania /czy moze wymagan wzgledem dzieci/ w obrebie
    roku, czyli i slabsze dzieci maja szanse, wiecej zajec praktycznych,
    a mnie wkuwania regulek. Przeciez nie kazdy musi isc na studia. W
    angielskiej szkole nikt nie napietnuje mojej corki za to, ze nie
    chodzimy do kosciola co niedziela.
  • ewmag 02.12.07, 18:40
    > Noooo, niby tak, ale... W Polsce nie ma aż takich różnic między
    > szkołami, a to tego tytułu, że w Polsce społeczeństwo jest
    > bardziej jednolite, nie ma aż takiego podziału jak w UK. Wynika to
    > w dużej mierze z tego, że w UK status zależy od dzielnicy, w
    > której się mieszka. Stąd chyba lepsze i gorsze szkoły...
    > No, ale mogę się mylić :)

    Ale przeciez w PL tez sa lepsze i gorsze szkoly, lepsze i gorsze
    okolice. Fakt, ze w niejednym blokowisku jest zupelna mieszanka
    ludzi i co za tym idzie, taka sama mieszanka jest w najblizszej
    szkole podstawowej. Ale juz w liceach podzial robi sie wyrazniejszy.

  • rozyczko 03.12.07, 00:16
    bo licea nie podlegaja rejonizacji
  • aniaheasley 03.12.07, 08:20
    Wiele szkol srednich panstwowych podlega rejonizacji czasami do 75%
    ogolu przyjetych.

    --
    Ania's Poland
  • ewmag 03.12.07, 13:07
    Ania, Ty piszesz o UK, a to co powyzej odnosi sie do PL. Za moich
    czasow (o rany, zestarzalam sie!) do liceum trzeba bylo zdac egzamin
    i tylko takie gorsze wlasnie, gdzie bylo malo chetnych, przyjmowaly
    na podstawie konkursow swiadectw (zreszta niektore malo oblegane
    uczelnie czy kierunki tez cos takiego stosowaly), nie wiem, jak jest
    teraz. Nie mam duzego pojecia o szkolnictwie tutejszym, ale jak
    czytam posty o tym, jakie to polskie szkoly sa jednakowo dobre, to
    mi sie cos robi. Bo to nie jest prawda, ze w PL podstawowki sa
    dobre, wiekszosc nie jest. Dobre sa w mniejszosci, wiekszosc jest
    bardzo przecietna, a duzo beznadziejnych, i to do jakiej sie trafi
    tez zalezy od miejsca zamieszkania, tak jak tu, tylko w PL jeszcze
    ten szkolny swir (zeby dziecko do "dobrej" szkoly poslac) nie
    osiagnal takich rozmiarow, jak tutaj.
  • agazat 03.12.07, 08:45
    Problem jeszcze przede mna - moja corka ma dopiero 3 lata - ale powoli zaczynam
    sie interesowac szkolnictwem tutaj w UK.
    W mojej miescinie (village) sa 3 "podstawowki" i wlasciwie wszystkie sa w
    porzadku. Choc jedna jest w czesci miejscowosci malo ciekawej (chavs, council
    houses itp), wiec moze odstraszac, ma jednak dobra opinie wsrod ludzi. Ponoc
    kiedys bylo gorzej, teraz szkola idzie ku lepszemu. My poslemy Zoske do szkoly
    najblizszej, bo nie mamy co dywagowac, ktora lepsza - jak napisalam wszystkie sa
    w miare dobre. Najblizsza nas secondary tez - moze nie wybija sie w rankingach
    krajowych, ale opinie na dobra.
    I teraz - z tego co wiem od ludzi, w wielu malych miejscowosciach lub na wsiach
    tutaj szkoly nie odbiegaja duzo poziomem od tych w wiekszych miastach. W Polsce
    natomiast odwrotnie (choc pewnie sa wyjatki w obu przypadkach). Z mojego
    doswiadczenia w pracy w polskim liceum (miasto wojewodzkie) wynikalo, ze uczace
    sie u nas dzieci z okolicznych wsi byly bardziej pracowite niz "miastowe", ale
    czesto dlatego, ze mialy mnostwo do nadrobienia. Jezyki obce np lezaly. Anglisci
    czy germanisci nie chcieli uczyc na wsi, wiec czesto dzieciaki mialy tylko
    rosyjski a jezyki zachodnie zaczynaly od zera (koszmar uczenia w klasie gdzie na
    35 osob 3 nigdy sie nie uczyly angielskiego). Tu w UK tego problemu, mam
    wrazenie, nie ma. I nie boje sie, ze moje dzieci wyksztalcone "na wsi" beda
    mialy problem jak pojda do college czy wyzej. Oczywiscie duzo zalezy od nich
    samych i od nas, jak je ukierunkujemy (tzn nie wybierzemy kariery zyciowej, ale
    pomozemy w wyborze i zachecimy do rozwijania sie).
    Aniek, brawo dla Ciebie za te codzienne dojazdy :)
  • jaleo 03.12.07, 14:18
    agazat napisała:

    > I nie boje sie, ze moje dzieci wyksztalcone "na wsi" beda
    > mialy problem jak pojda do college czy wyzej. Oczywiscie duzo
    zalezy od nich
    > samych i od nas, jak je ukierunkujemy (tzn nie wybierzemy kariery
    zyciowej, ale
    > pomozemy w wyborze i zachecimy do rozwijania sie).

    W UK male "wioskowe" szkoly sa czesto jednymi z najlepszych w
    rejonie, podobnie jak szkoly w niewielkich "posh" miasteczkach -
    glownie z powodu rodzaju ludzi, ktory te wioski i miasteczka
    zamieszkuje. Natomiast szkoly "wielkomiejskie", w tzw. inner city,
    bardzo czesto maja problemy z dyscyplina i poziomem uczniow. Znowu,
    wynika to z przekroju spolecznego, ktory w tych "inner city"
    mieszka. Wiec z tego, co piszesz, jest odwrotnie niz w PL.

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Ray Lamontagne
  • jusp 05.12.07, 23:29
    my sie przeprowadzilismy ze wzgledu na szkole. znajomi anglicy kilka
    rzy wyrazali podziw ze dostalismy miejsce w szkole katolickiej. wiem
    ze jest lista oczekujacych. roznice w zamoznosci sa zeczywiscie
    zastraszajace. wiem jedno mojego meza angielscy koledzy wszyscy
    posylaja dzieci do szkol prywatnych bo twierdza ze w \londynie nie
    ma dobrych szkol panstwowych. jasne wiec sie staje jaka renome maja
    szkoly panstwowe. jezeli jedziesz do malego miasteczka to powinnas
    poszukac szkoly w dobrej dzielnicy, jezeli jedziesz do duzego miasta
    najlepiej zamieszkac w b. drogiej dzielnicy albo wyslac dziecko do
    pryw. szkoly. jezeli zadna z tych opcji nie wchodzi w rachube musisz
    b. b. duzo z dziecmi pracowac...strac sie miec z nimi jak najlepszy
    kontak ...ale nawet i to nie wyklucza, ze dzieciaki wejda w
    szemrana towarzystwo ...tym bardziej ze w Londynie np 80% 18 latkow
    palilo trawke ... w Warszawie jest to chyba ok 12-15 % wiec jest
    roznica .. ... pozatym tu wiele dzieci siega po tzw twarde
    narkotyki.
    Ja jako matka wiem, ze moje dziecko jest dla mnie zbyt wazne by
    ryzykowac ... najlepiej obserwowac innych rodzicow ...szczegolnie
    dorastajacych dzieci.... a ci ktorych cenie twierdza, ze Londyn to
    nie najlepsze miejsce na wychowywanie nastolatkow.
  • beatka74 06.02.08, 09:53
    hej
    a ja nadal w Polsce i nadal wszyscy osobno.
    Ta Anglia nie dla mnie jednak, chyba malzenstwo mi sie rozpadnie, bo
    ja nie widze siebie tam mieszkac:-(
  • basia313 06.02.08, 13:47
    NO KObieto, nie rezygnuj ze swojej rodziny, malzenstwa. Teraz w
    Wielkeij Brytanii jest tak wielu POlakow, ze mozna tu i tam poczuc
    sie jak w POlsce.
  • mallgosha 07.02.08, 04:01
    Moze warto sprobowac?
  • basiawa74 20.11.13, 23:18
    hej juz jestes w koncu w anglii?jak ci sie udalo jesli tak?pozdr
  • justyna_w24 08.10.08, 19:06
    moja corcia chodzi do reception class, szkola jest publiczna, ale
    jestem bardzo zadowolona, nauczycielki super, corka chetnie chodzi (w
    Polsce jak miala isc do przedszkola byl ryk od rana)

    po miesiacu nauki duzo rozumie i zaczyna mowic po angielsku
    --
    ktos cos napisal - ludzie to zauwazyli,
    ktos kogos pokochal - ludzie to zniszczyli
  • eeela 14.04.09, 02:55
    > Noooo, niby tak, ale... W Polsce nie ma aż takich różnic między szkołami, a to
    > z
    > tego tytułu, że w Polsce społeczeństwo jest bardziej jednolite, nie ma aż
    > takiego podziału jak w UK.


    Chyba sobie żartujesz. Między podstawówkami może jeszcze nie, ale różnice między
    liceami są ogromne. Tak samo różnice międzyklasowe, w Polsce się po prostu o
    nich nie mówi i ich - w przeciwieństwie do UK - nie uznaje. Ot, taki
    postkomunistyczny relikt, że nie wypada mówić o kimś, że jest 'klasą pracującą'.
    Ale to nie zmienia faktu, że między robotnikiem na budowie a profesorem
    uniwersytetu jest ogromna różnica.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • aniaheasley 07.02.08, 08:24
    Mozesz trafic bardzo dobrze, albo mozesz trafic tragicznie. Sa
    bardzo dobre szkoly, i sa szkoly beznadziejne. Rodzice calymi latami
    planuja co zrobic zeby dziecko dostalo sie do dobrej szkoly. Ale
    jest tez mnostwo szkol przecietnych, takich sobie, ani specjalnie
    dobrych, ani bardzo zlych, w ktorych duzo zalezy od indywidualnego
    nauczyciela, i od tego, jakie podejscie ma samo dzieko i rodzice.
    W takich warunkach ksztalca sie w UK miliony brytyjczykow, i
    emigrantow. I jakos sie kreci. Mysle, ze duzo wazniejsze jest
    polaczenie rodziny. A moze bedziesz miala szczescie i tuz obok
    Ciebie bedzie szkola, o ktorej marza tysiace?
    Nie znam Cie, i moze sie myle, ale mam wrazenie z Twojej wypowiedzi,
    ze moze szukasz pretekstu zeby tu nie przyjechac?
    --
    Ania's Poland
  • beatka74 11.02.08, 11:56
    czy trzeba w polsce zglaszac gdzies, z edziecko nie bedzie juz
    chodzilo do szkoly w polsce?
    czy poprostu wyjezdza sie i dziecko zaczyna edukacje w innym
    panstwie- w koncu unia.
  • karolkowa1 11.02.08, 15:43
    Musisz zglosic w szkole do ktorej dziecko chodzi i pewnie beda
    chcieli zaswiadczenie z angielskiej szkoly ze teraz dziecko do niej
    uczeszcza.
  • mallgosha 13.02.08, 19:31
    Wyjezdzajac z Polski zglosilam w szkole, ze corka bedzie chodzila do
    szkoly w UK. Polska szkola nie domagala sie zaswiadczen z UK.
    Moja corka chodzi do szkoly, ktora jest taka sobie, ani dobra, ani
    zla. Dobrze sobie radzi,nie mam powodow do narzekan.
  • beatka74 14.09.08, 14:58
    hej!
    znowu ja:-)
    nadal jestem w Polsce, zaraz minie 3 lata osobno.
    I teraz to juz sie sypie na maxa, chyba rozwod mnie czeka.Ja nie
    chce tam jechac, a maz nie chce wracac.:-(
  • ewa_g96 16.09.08, 13:00
    Hej Beatko!
    Może jednak zaryzykuj wyjazd? JA wyjechałam w lipcu po 3 letniej rozłące która
    nas oddalała coraz mocniej od siebie. Mam 2 dzieci w wieku szkolnym i malucha
    1,5 rocznego. Starsza córka poszła do szkoły odpowiadajacej naszemu gimnazju -
    jest bardzo zadowolona, nauczyciele jej pomagaja w nauce jezyka. Młodszy jest w
    podstawówce i troche narzeka na brak kolegow ale jesli chodzi o lekcje to jest
    ok. Gdybys miala jakies pytania to pisz - ja dopiero poznaje zycie na emigracji,
    ucze sie jezyka w domu z ksiazek i internetu. Czasem jest ciezko ale jestesmy
    razem i to najwazniejsze.
    --
    Mikuś
    Kamilka Dominik
  • beti1223 29.09.08, 00:01
    Czesc, ja tez Beata i tez 74r :-)
    ja jestem w Anglii od roku, przyjechalam tu po dwuletniej rozlace, z dwoja
    dzieciaczkow... Moj starszy syn zaczal nauke wlasnie tutaj, w reception class,
    czyli od podstaw :-) i wiesz co? jestem megazadowolona, on tez ;-) szkola jest
    bardzo dobra (katolicka), synek po pol roku nauki slicznie mowi po angielsku,
    czyta ksiazeczki i pisze... a w momencie kiedy podjal nauke nie umial ani slowa
    w tym jezyku... mysle ze powinnas zaryzykowac, jesli chodzi tylko o szkole,
    oczywiscie - bo jak poszukasz to znajdziesz na prawde dobra. Ja uwazam ze szkola
    do ktorej uczeszcza moje dziecko jest bez porownania lepsza od polskich...
    Jesli masz jakies pytania, sluze pomoca...
    pozdrawiam
  • beatka74 09.04.09, 18:50
    a tak odswiezylam sobie watek, poczytalam od nowa, moze w koncu cos
    postanowie.Ale jakos nie jest latwo, ja tam nie chce mieszkac.
    Czy to ma sens wogole tak osobno zyc? W sumie to sie jzu
    przyzwyczailam i dobrze mi tu samej.Bo jak sie widzimy to same
    klotnie tylko a widzimy sie naprawde rzadko, raz na 3-4 miesiace.
    Powinnam tesknic, ale tak nie jest.....juz
  • izabelski 09.04.09, 19:48
    no to sobie odpowiedzialas na pytanie
    lepiej ci osobno niz razem

    wiele dziewczyn przyjezdza z nadzieja, ze uratuja zwiazek - a tak na
    prawde uzalezniaja sie finansowo od partnera i wpadaja w depresje
    nie rob niczego na sile
  • ann_a30 14.04.09, 14:19

    Jedź, zobacz, zawsze możesz wrócić. Życie tu naprawdę nie jest straszne. A Twój
    problem to kryzys w związku, a nie szkoła czy miejsce zamieszkania...
  • moni73 02.05.09, 23:34
    Czytajac Twoje posty jakbym wlasne czytala. Przerabialam ten sam
    temat nie tak dawno.
    Ja sie zdecydowalam przyjechac tutaj. Prawie rok jak jestemy. Jest
    przyzwoicie, bo do sielanki jeszcze troche.
    Ale jednego jestem pewna prawie w 100% - nie da sie zyc osobno,
    zwiazek sie rozpada. Traci sie bliskosc, czlowiek staje sie obcy.
    Gdybym nie przyjechala, nie sadze bysmy byli razem.

    Co do dzieci i szkoly , coz, nie taki diabel straszny :0) Ja mam
    trojke wiec wiem co mowie ;)

    Pisz do mnie na priwa jak masz pytania, albo na gg 523942

    Pozdrawiam
  • eeela 14.04.09, 02:52
    Podczas swoich studiów w Belfaście poznałam wielu ludzi z różnych krajów i
    wychowanych w różnych systemach edukacyjnych - i każdy z nich narzeka na swój
    ;-) Na podstawie tych obserwacji odnoszę wrażenie, że szkoła tak naprawdę w
    edukacji dzieci odnosi - o ironio - znaczenie wręcz marginalne. Najważniejsze
    jest i tak to, co się wynosi z domu, i to właśnie rzutuje przede wszystkim na
    to, co dziecko ze szkoły wyniesie, jaka by ona nie była.



    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • izabelski 14.04.09, 18:21
    <<szkoła tak naprawdę w edukacji dzieci odnosi - o ironio -
    znaczenie wręcz marginalne <<
    couldn't agree moge :-)

  • martusia81 06.10.09, 11:16
    I co tam nowego? jak sie ulozylo?
  • coreen 11.10.09, 17:08
    Witam...
    Chciałam się dowiedzieć jak jaki jest ten system w Anglii...
    Mam 15 lat i w czerwcu kończe polskie gimnazjum.Zamiast iść do liceaum mam
    zamiar wyjechać Do Anglii do mojej mamy i brata. Tylko nie wiem jak to będzie
    wyglądać? Do jakiej szkoły i do której klasy powinnam iśc.Boje się też,że jeśli
    bede musiała pisać jakieś egazminy przed przyjęciem do szkoły, to nie bede
    dobrze rozumieć poleceń itp. i źle napisze...
    Z góry dziękuje za pomoc i pozdrawiam
  • beatka74 12.10.09, 13:16
    nic sie nie zmienilo, nadal osobno, zaraz 4 lata beda.
  • bettina40 15.10.09, 03:03
    Mając skończone 15 lat możesz trafić do 10-ej lub 11-ej klasy w
    tutejszym gimnazjum czyli High School. Wszystko zależy od tego,
    kiedy masz urodziny. Nie martw się na zapas egzaminami i tego, że
    czegoś możesz nie zrozumieć. W szkołach pracuje cały sztab ludzi,
    którzy dwoją się i troją, aby pomóc nowoprzybyłym.
  • rozyczko 15.10.09, 10:17
    gimnazjum - to secondary school
    high school - to raczej Six Form College - troche jak nasze liceum tyle, ze krotsze
  • karolkowa1 15.10.09, 21:58

    rozyczko napisała:

    > gimnazjum - to secondary school
    > high school - to raczej Six Form College - troche jak nasze liceum
    tyle, ze kro
    > tsze

    high school to jest szkola do ktorej sie idzie po primary a nie
    college :P


    --
    "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
    odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
    - Mikołaj Gogol
  • rozyczko 16.10.09, 17:11

    >
    > high school to jest szkola do ktorej sie idzie po primary a nie
    > college :P
    >
    >
    mozna wiedziec gdzie? Mieszkam w Cambridge i tutaj po primary dzieciaki ida na 5
    lat do secondary school.
    pozdrawiam
  • bettina40 17.10.09, 01:38
    > mozna wiedziec gdzie? Mieszkam w Cambridge i tutaj po primary
    dzieciaki ida na
    > 5
    > lat do secondary school.

    W Londynie nie używa się terminu secondary school, a właśnie High
    School.
    Pozdrawiam
  • karolkowa1 17.10.09, 01:51
    rozyczko napisała:

    >
    > >
    > > high school to jest szkola do ktorej sie idzie po primary a nie
    > > college :P
    > >
    > >
    > mozna wiedziec gdzie? Mieszkam w Cambridge i tutaj po primary
    dzieciaki ida na
    > 5
    > lat do secondary school.
    > pozdrawiam


    W Anglii np. tutaj

    www.colchestergirls.essex.sch.uk/

    Po primary odzie sie do grammar,secondary,high school,senior
    school...Poszukaj w google i zobacz jaki age range maja te szkoly.

    --
    "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
    odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
    - Mikołaj Gogol
  • karolkowa1 17.10.09, 20:12
    W Cambridge jest tak samo jak napisalam wczesniej, sa tez Middle
    schools zaczynajace sie od year 7.Niektore szkoly nazywaja sie
    College i age range tez jest 11-16 lat,i wszystkie te szkoly sa na
    poziomie secondary tylko nazwa sie roznia.Tez mieszkam we wschodniej
    czesci Anglii i niedaleko Cambridge (okolo 60 mil):)









    --
    "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
    odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
    - Mikołaj Gogol
  • szczurka_7 15.10.09, 20:00
    coreen napisała:

    > Witam...
    > Chciałam się dowiedzieć jak jaki jest ten system w Anglii...
    > Mam 15 lat i w czerwcu kończe polskie gimnazjum.Zamiast iść do
    liceaum mam
    > zamiar wyjechać Do Anglii do mojej mamy i brata. Tylko nie wiem
    jak to będzie
    > wyglądać? Do jakiej szkoły i do której klasy powinnam iśc.Boje się
    też,że jeśli
    > bede musiała pisać jakieś egazminy przed przyjęciem do szkoły, to
    nie bede
    > dobrze rozumieć poleceń itp. i źle napisze...
    > Z góry dziękuje za pomoc i pozdrawiam

    Hej:)
    JEżeli urodzilaś się 1 września lub później, przyjmą Cię do 10 klasy
    Secondary School. Po prostu będą musieli Cię przyjąć, do normalnej
    Secondary nie będziesz zdawać żadnych egzaminów.
    Jednak jeżeli urodzilaś się przed 1 września i do Anglii
    przyjedziesz mając już skończone 16 lat, nie będą mogli przyjąć Cię
    do Secondary i będziesz musiala iść do collegeu. Mogą być college
    lepsze i gorsze, ale na dobre studia będziesz mogla iść tylko wtedy,
    gdy będziesz miala Angielską malą maturę, czyli GCSE i później
    maturę, A levels, a taką możliwość będziesz miala tylko w Secondary
    School. Jeśli więc masz urodziny przed wrześniem i jesteś
    zdecydowana na Anglię, jedź teraz,, nie czekaj na koniec roku;
    wyniki testu gimnazjalnego i tak Ci się w Anglii nie przydadzą...
    Uwierz mi, mialam IDENTYCZNĄ sytuację!! Teraz mam 17 lat,
    przyjechalam do Anglii po ukończeniu gimnazjum :)
    Jak masz jakieś pytania, to napisz mi na maila vic14@o2.pl
    Pozdrawiam:)
    PS: do jakiego miasta przyjedziesz?? ;))
  • yoskaiga 15.10.09, 20:34
    szczurka_7 napisała;
    <<ale na dobre studia będziesz mogla iść tylko wtedy,
    gdy będziesz miala Angielską malą maturę, czyli GCSE i później
    maturę, A levels, >>

    -to nie jest prawda.
  • izabelski 15.10.09, 23:24
    potwierdzam - sa rozne drogi na studia

    jedna z nich jest klasycznie
    GCSE + A Levels

    ale nei jedyna
  • beatka74 04.02.10, 10:46
    czy naprawde zapisanie do szkoly jest az takie trudne, jak twierdzi
    moj facet?
    znacie watek j.w
    Ja juz sie zdecydowalam, ze tam pojade i zamieszkam.No ale jest
    nast. problem, maz zalatwia szkole od roku:-)) hahaha
    To jest az tak skomplikowane? Dzieci lat 5,5 i 13.
    Zaczynam watpic juz we wszystko.
  • izabelski 05.02.10, 01:30
    dzieci musza byc na miejscu,zeby je zapisac
    wiec jak ci tak sciemnia
    to moze nie chce, zebys przyjechala....
    --
    na dziecinne zachowanie uodporniła mnie praca
    A moje hobby ?
    To święty spokój :)))
  • karolkowa1 05.02.10, 01:42

    izabelski napisała:

    > dzieci musza byc na miejscu,zeby je zapisac
    > wiec jak ci tak sciemnia
    > to moze nie chce, zebys przyjechala....

    Dzieci zeby zapisac do szkoly to tak musza byc na miejscu ale zeby
    znalezc dla dzieci miejsce w szkole to nie musza.Wystarczy pochodzic
    po szkolach i sie popytac.Dla mnie tez troche dziwne ze tyle czasu
    maz szuka miejsca dla dzieci w szkolach...

    --
    "Szczęśliwy ten, kto dostrzega swe błędy i stara się je bezustannie
    odszukiwać: taki człowiek osiągnie doskonałość".
    - Mikołaj Gogol

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.