Dodaj do ulubionych

Passport to the European Union - co za idiotyzm!

08.04.08, 12:54
I znowu jakaś 'fajna' inicjatywa.

Z okazji Dnia Europejskiego (9 maja), został wydany 'paszport europejski', czy książeczka z nalepkami, flagami itp.
Jest ona przeznaczona dla dzieci od 10-12 lat.

Informacje w niej zawarte - jak się można było spodziewać.
O Polsce można się dowiedzieć, że:

- je się w niej żurek i bigos (i bardzo dobrze, bo to prawda, tu akurat nie oczekuję, że będzie cały przekrój kulinarny),

- najsławniejsi ludzie to Jan Paweł II, Chopin i Marie Curie (oni tu nie używają Skłodowska-Curie - co w sumie jest o tyle śmieszne, że nie ma tu żadnego polsko brzmiącego nazwiska, ale cóż, póki co, to jeszcze ujdzie)

- jest w niej Pałac Kultury - nieszczęsna budowla, która niestety przez takie publikacje coraz bardziej (i jedynie?) jest kojarzona z Polską, choć to klasyczny przykład sowieckiego bardziewia, nie mającego nic wspólnego z Polską i jej dziedzictwem kulturowym, a ponadto z publikacji (dla - podkreślam - 10-12 latków) zawarty jest super istotny fakt, że Polacy nazywają go "Stalin's Penis". No dzięki, za poinformowanie mnie, jak to ja niby nazywam PKiN. Pierwsze słyszę!

- jedyną postacią z naszej historii jest ... Józef Poniatowski. Nooooo dobra, niech im będzie, choć skąd oni akurat tego Poniatowskiego wytrzasnęli? Ni w pięć ni w piętnaście (przy innych krajach opisywane są np. znane wydarzenia)

- i UWAGA, UWAGA: naszym narodowym świętem jest 11 listopada, kiedy to Polska po I wojnie światowej uzyskała niepodległość, wyzwalając się spod panowania Austrii i Niemiec.

A gdzie do jasnej ch....ry Rosja ?!!! Akurat ta wiedza by się Anglikom przydała bardziej (jeśli już).

O matko, jak mnie wpieniają takie idiotyczne inicjatywy.

Inne kraje są przedstawione równie kretyńsko.

Nie chcę rozpoczynać nowej dystkusji i "Teatrzyku Zielona Gęś" (dla tych, co są już długo na forum, to wiedzą :)), ale się osłabiłam.

ec.europa.eu/unitedkingdom/pdf/complete_passportlow.pdf

***********************************************************
świeżutko uzupełniona ...
Don't guess
Edytor zaawansowany
  • konstantyn2 08.04.08, 13:04
    lewcko-goszowska polityczna poprawność

    czuli unia to taki nowy cccp
  • izabelski 08.04.08, 13:37
    Rosja nie jest w EU - tytul ksiazeczkie to European Union

  • effata 08.04.08, 13:53
    izabelski napisała:

    > Rosja nie jest w EU - tytul ksiazeczkie to European Union
    He, he, Izabelski, na tyle to ja jeszcze jestem świadoma.
    Chodziło mi o wyzwolenie spod panowania Austrii, Niemiec i Rosji :)
    Ciekawa jestem, dlaczego o tym nie wspomnieli, jak już poruszyli w ogóle ten temat?


    --
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • jaleo 08.04.08, 14:07
    Marie Curie to sie chyba sama tak podpisywala o ile sie nie myle,
    wiec akurat dobrze napisali.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • effata 08.04.08, 14:25
    Nie wiem, jak się podpisywała Skłodowska, ale to akurat napisałam z
    przymróżeniem oka, bo Chopin chyba też się Szopen nie podpisywał.
    I rzeczywiście to są chyba najbardziej rozpoznawani Polacy (?????), tylko, że to
    śmieszny zestaw w kwestiach nazwisk.

    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • jaleo 08.04.08, 14:11
    Dodam jeszcze, ze jak sobie przypomne, jakie kretynizmy wypisywano
    (i pewnie nadal sie wypisuje) w polskich podrecznikach (!) do
    geografii i historii na temat Wielkiej Brytanii, to powiedzialabym,
    ze pod wzgledem ignorancji jest co najmniej remis. Tym bardziej
    zwazywszy na fakt, ze UK jest, jak by nie bylo, na arenie
    miedzynarodowej wazniejsze, niz Polska.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • effata 08.04.08, 14:19
    Nie chodzi o to, kto ważniejszy na arenie międzynarodowej.
    To zostało przygotowane przez Komisję Europejską (a dokładnie "The booklet is
    produced by the European Commission office in the UK and is aimed at children
    aged 10 to 12") i ma na celu przybliżenie dzieciom (tak mniemam) faktów o
    krajach unijnych.

    No i Penis Stalina to jest to!

    Moim zdaniem mogło by się obyć bez tego "cennego" źródła informacji.
    I tak się nikt taką "beznadziejnie nieistotną Polską" nie zainteresuje. Więc
    szkoda chyba kasy na takie przedsięwzięcie.

    A niestety wiadomo, że najbardziej w pamięci zostaną takie ciekawostki, jak
    'penis Stalina'

    Niech żyje Dzień Europejski!
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • effata 08.04.08, 14:22
    a tak swoją drogą, to jestem ciekawa, czy ty tak sobie polemizujesz dla zasady,
    czy rzeczywiście uważasz, że wydanie takie gniota to niesamowita inicjatywa?
    Ja bym osobiście nie chciała, żeby moje dziecko (a tym bardziej jego angielscy
    koledzy) wyczytywało takie bzdety w szkole.

    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • jaleo 08.04.08, 15:17
    A gdzie ja napisalam, ze to jest niesamowita inicjatywa, a nawet
    dobra inicjatywa? Polemizuje tylko z tym, co napisalas o bledach.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • effata 08.04.08, 15:46
    No niby nie napisałaś, że inicjatywa jest dobra, ale polemizujesz, jak dziecko w
    piaskownicy, że 'a bo w polskich podręcznikach'... Czyli odwracasz uwagę od
    meritum :)

    Bo co to ma do tematu? Czy to że (jeśli nawet) były jakieś błędy były w polskich
    podręcznikach (i to chyba za czasów komunizmu, co chyba by wszystko tłumaczyło)
    usprawiedliwia produkowanie kolejnych diotyzmów?
    I to przez takie znaczące w świecie państwo?

    Ja tam nie mam ambicji, żeby każdy Anglik znał dogłębnie historię, geografię i
    kulturę Polski, ale osłabia mnie taki głupawy dobór treści.

    Już (jako Warszawianka) sto razy wolałabym, żeby podali Wawel, który jest
    bardziej reprezentatywny dla Polski niż PKiN :))).
    Choć rozumiem, że trzymają się stolic.
    A ten Józef Poniatowski, to podejrzewam, że akurat im się nawinęło takie
    zdjęcie, bo w tle jest Pałac Prezydencki, wiec dopisali parę słów o postaci na
    pomniku.

    Żałosne, po prostu żałosne... (to jeszcze raz o tej broszurce ;))

    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • aniek133 08.04.08, 16:10
    Też uważam, że to badziew totalny! Dobór informacji po prostu poraża :/ Mogli
    już lepiej w ogóle pominąć Polskę. Myślicie, że Brytyjczycy by się kapnęli? ;)
  • mysz2006 08.04.08, 17:27
    no i czego wy sie kobitki czepiacie? to nie ma byc informator ani przewodnik po Europie dla doroslych ludzi tylko dla dzieciakow, ktore moze kiedys poza Las Americas, Magaluf czy inny Benidorm trafia albo rodzicow zaciagna. Powinniscie moze spojrzec na te informacje przez pryzmat 10-cio latka?

    ze slawnych osob juz wole zeby napisali o JPII, Curie i Chopinie - bo jest szansa ze brytyjczycy o nich slyszeli i pewnie nigdy nie kojarzyli ich korzeni z Polska, niz o Zeromskim czy Tomaszewskim ktorych nazwiska nikt nie wymowi i nie wie kto zacz.

    Jesli chodzi o palac kultury i opis tego obiektu - to na pewno jest cos bardziej ciekawszego i 'zapamietliwego' niz pomik na Westerplatte, a jesli mowimy o swietach narodowych to chyba jest oczywiste dlaczego Rosje pomineli....
    --
    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to numer. ***
  • realistka2008 08.04.08, 20:20
    A czy jeśli dla dzieciaków to nie powinien być zrobiony staranniej i nie musi zawierać poprawnych informacji?
    no i na litość boską, ten penis Stalina! Też nigdy nie słyszałam tego określenia :P

    Co do sławynych Polaków to niedawno znajomy Anglik mi udowadniał, że Kopernik NAPEWNO Polakiem nie był!

    A dlaczego Rosję pominęli? Tak się wszyscy podniecają Tybetem teraz a nie mają odwagi napisać, że Rosja była okupantem? I to nie raz.
    Śmiech na sali.
    No ale żeby Rosji wytykać to pewnie najpierw trzeba by się rozliczyć z własnej kolonialnej przeszłości.

    Nie dziwne potem, że znajomi Anglicy przekonują mnie iż Polacy powinni być wdzięczni Churchilowi za Jałtę!
    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • mysz2006 09.04.08, 02:36
    realistka2008 napisała:

    > A czy jeśli dla dzieciaków to nie powinien być zrobiony staranniej i nie musi z
    > awierać poprawnych informacji?

    alez przeciez zawiera poprawne informacje!

    > no i na litość boską, ten penis Stalina! Też nigdy nie słyszałam tego określeni
    > a :P

    nie wiem co w tym takiego bulwersujacego. Ja tez nie slyszalam takiego okreslenia i w zadnym przewodniku o Warszawie nic takiego nie wyczytalam (a rozne rzeczy pisza), co nie znaczy ze nie bedzie ono przemawiac do wyobrazni brytyjskiego 12-latka :-)
    >
    > Co do sławynych Polaków to niedawno znajomy Anglik mi udowadniał, że Kopernik N
    > APEWNO Polakiem nie był!

    wiec niech wiedza ze Sklodowska i Szopen z Poska powiazania mieli. Ta ksiazeczka to nie encyklopedia
    >
    > A dlaczego Rosję pominęli? Tak się wszyscy podniecają Tybetem teraz a nie mają
    > odwagi napisać, że Rosja była okupantem? I to nie raz.
    > Śmiech na sali.
    > No ale żeby Rosji wytykać to pewnie najpierw trzeba by się rozliczyć z własnej
    > kolonialnej przeszłości.

    o rozliczanie sie z kolonialnej przeszlosci to bym sie na Twoim miejscu nie martwila - placi za to UK do tej pory.

    a nota bene 11 listopada upamietnia wycofanie sie wojsk niemieckich z Polski bo deklaracje o utworzeniu Panstwa Poskiego podpisal juz w roku 1916 car Mikolaj II
    --
    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to numer. ***
  • realistka2008 09.04.08, 11:38
    mysz2006 napisał:

    > realistka2008 napisała:
    >
    > > A czy jeśli dla dzieciaków to nie powinien być zrobiony staranniej i nie
    > musi z
    > > awierać poprawnych informacji?
    >
    > alez przeciez zawiera poprawne informacje!


    no powiedzmy, nawet jeśli pomija się Rosję jako dość istotnego zaborcę. Ale chodziło mi raczej o Twoje stwierdzenie, że dlaczego się czepiamy skoro to tylko dla dzieciaków. Czyli że jak dla dzieci to nie musi być aż tak correct?

    >
    > > no i na litość boską, ten penis Stalina! Też nigdy nie słyszałam tego okr
    > eśleni
    > > a :P
    >
    > nie wiem co w tym takiego bulwersujacego. Ja tez nie slyszalam takiego okreslen
    > ia i w zadnym przewodniku o Warszawie nic takiego nie wyczytalam (a rozne rzecz
    > y pisza), co nie znaczy ze nie bedzie ono przemawiac do wyobrazni brytyjskiego
    > 12-latka :-)

    co bulwersującego? no pewnie nic, choć określenie jest naprawdę debilne. I jeśli autorzy uważają, że tylko penisem mogą przemówić do wyobraźni 12 latka to trochę smutne to. Kiedyś była taka recepta na dobry film: koniecznie musi zawierać rozbieraną scenę, żeby widz zapamiętał.
    Takie wciskanie akcentów seksulanych za wszelką cenę, szczególnie w broszurkach dla dzieci, wydaje mi się zupełnie zbyteczne.

    > >
    > > Co do sławynych Polaków to niedawno znajomy Anglik mi udowadniał, że Kope
    > rnik N
    > > APEWNO Polakiem nie był!
    >
    > wiec niech wiedza ze Sklodowska i Szopen z Poska powiazania mieli. Ta ksiazeczk
    > a to nie encyklopedia


    oczywiście, ale Ty piszesz o Zeromskiego czy Tomaszewskim o chciałam Ci zwrócić uwagę, że są
    > >
    > > A dlaczego Rosję pominęli? Tak się wszyscy podniecają Tybetem teraz a nie
    > mają
    > > odwagi napisać, że Rosja była okupantem? I to nie raz.
    > > Śmiech na sali.
    > > No ale żeby Rosji wytykać to pewnie najpierw trzeba by się rozliczyć z wł
    > asnej
    > > kolonialnej przeszłości.
    >
    > o rozliczanie sie z kolonialnej przeszlosci to bym sie na Twoim miejscu nie mar
    > twila - placi za to UK do tej pory.

    płaci czy odcina kupony?
    Ta mała wysepka pewnie nigdy nie byłaby aż tak bogata i znacząca gdyby nie kolonialna przeszłość czy na przykład setki lat okupacji i eksploatacji Irlandii.
    Oczywiście są też i tego konsekwencje, jak na przykład liczba immigrantów, z czym teraz trzeba się borykać. Ale jestem dziwnie spokojna, że rachunek ekonomiczny wychodzi im na plus.

    Tylko że na codzień ludziom jakoś mało się to w głowach wiąże. Narzekają że coraz mniej białych twarzy widzą na ulicach a jednocześnie z gloryfikacją mówią o wielkości z czasów Imperium Brytyjskiego.



    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • mysz2006 09.04.08, 13:04
    nie wiem czy uszlo Twojej uwadze ze nie tylko Wielka Brytania w kolonizacje sie zabawiala, druga czesc swiata zostala skolonizowana przez Francje, Hiszpanie, Portugalie i Holandie, i jakos im tego nikt ciagle nie wypomina....
    --
    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to numer. ***
  • realistka2008 09.04.08, 14:09
    mysz2006 napisał:

    > nie wiem czy uszlo Twojej uwadze ze nie tylko Wielka Brytania w kolonizacje sie
    > zabawiala, druga czesc swiata zostala skolonizowana przez Francje, Hiszpanie,
    > Portugalie i Holandie, i jakos im tego nikt ciagle nie wypomina....


    ojejku, i znowu ta argumentacja, my źle robiliśmy ale inni też, albo jeszcze gorzej więc jest ok!

    oczywiście że nie tylko Wielka Brytania kolonizowała! Ale nie w tym rzecz. Nie o tym ta dyskusja.
    Ja zastanawiałam się dlaczego nie wspomniano o Rosji jako trzecim zaborcy.

    Napisałaś, żebym się nie martwiła o kolonialną przeszłość UK bo do tej pory za to płacą. Tak jakby to miało ich rozgrzeszać? No mniejsza z tym, takie były czasy.
    Ale oprócz tego, że za to płacą do tej pory, to mnóstwo na tym zyskali. UK nie byłoby tym czym jest teraz bez potęgi z czasów Imperium Brytyjskiego. Tyle, że nie odbyło się to bez konsekwencji. I nie chodzi o wypominanie czegokolwiek komukolwiek tylko o zauważenie tej prostej zależności.

    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • jaleo 09.04.08, 14:53
    realistka2008 napisała:

    > UK nie
    > byłoby tym czym jest teraz bez potęgi z czasów Imperium
    Brytyjskiego. Tyle, że
    > nie odbyło się to bez konsekwencji. I nie chodzi o wypominanie
    czegokolwiek kom
    > ukolwiek tylko o zauważenie tej prostej zależności.
    >

    Troche sie nam zrobil off topic, ale w sumie temat ciekawy, wiec
    dalej "popolemizuje jak dziecko z podstawowki" hehe.
    To, ze GB byla kiedys potega kolonialna, nie trafilo sie im jak
    slepiej kurze ziarno. Kolonie mialy kraje, ktore mialy
    wystarczajaco rozwinieta flote, infrastrukture handlowa, zasoby
    gotowki, i zaplecze militarne konieczne do zdobycia owych kolonii.
    To, ze np. taka Polska nie miala kolonii, niestety nie wynika z
    bardziej wrazliwego politycznego sumienia, ale z faktu, ze Polska z
    wielu roznych powodow NIE BYLA W STANIE wlaczyc sie do "kolonialnego
    wyscigu" w czasach ekspansji kolonialnej innych krajow europejskich.

    Mowic, ze UK bylaby niczym, gdyby nie ich dawne kolonie, to tak jak
    mowic, ze David Beckham bylby niczym, gdyby nie gral w pilke, albo
    Hawkins bylby niczym, gdyby nie byl inteligentny.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • realistka2008 09.04.08, 20:19
    no i...???

    ja wiem, że bardzo często ulubioną metodą dyskusji na tym forum jest argumentacja typu: a Polska to i tak jest gorsza!
    albo teksty w stylu: jak to UK takie złe to wracajcie do Polski.

    Tylko że you are missing the point, że aż tak wtrące z angielska.
    Tu chyba nie chodzi o jakiś wiecznie niekończący się konkurs na to który kraj lepszy/gorszy...
    A może właśnie chodzi?

    Zgadzam się z effatą, że frustrujące i bardzo zniechęcające jest to do poruszania jakichkolwiek zbyt kontrowersyjnych tematów.
    Bo wiadomo, że zaraz właśnie znajdą się takie ślepe obrończynie wszystkiego co angielskie. Które nie odniosą się do tematu wątku tylko będą wyszukiwać każdą nawet najmniejszą krytykę pod adresem UK i po tym dalej jechać.

    A w mojej wypowiedzi odnośnie kolonializmu nie napisałam, że trafiło im się ślepej kurze ziarno. Nie miałam też na celu Anglikom cokolwiek ujmować z racji kolonializmu, więc się nie ma co się tak obrażać.
    Wspomniałam jedynie o prostym związku przyczynowo skutkowym, kolejności zdarzeń historycznych i ich skutku w teraźniejszości.

    -
    A teraz może jednak któraś z Was zechce wypowiedzieć się w temacie? Na przykład co sądzicie o tym, że dzieci w UK uczone są iż najsłynniejszą budowlą w kraju Waszego pochodzenia jest penis Stalina?
    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • glasscraft 09.04.08, 22:26
    realistka2008 napisała:

    > Bo wiadomo, że zaraz właśnie znajdą się takie ślepe obrończynie
    wszystkiego co angielskie.
    Slepa nie jestem - to tak w porownaniu do slepych narzekajacych na:
    podwojne kurki, pogode, jedzenie i akcent.... Nic typowego
    angielskiego w jakims gownianym pisemku z poronionej kreacji jakim
    jest EU nie znajduje.
    I zanim sie przyczepisz, ze jestem obronczynia wszystkiego co
    angielskie - Moj M jest akurat Szkotem.... wiec nie zakladaj, ze
    wszystkie z nas mieszkajace w Wielkiej Brytanii maja zaimpregnowane
    penisem uwielbienie wszystkiego co angielskie. Co do cholery
    znajdujesz angielskiego w poronionym pisemku opisujacym kraje
    nalezace do EU w najbardzje badziewiarski sposob? Nie tylko Polske?
    A czego tak naprawde sie spodziewasz po poronionym plodzie, ktory
    zajmuje sie dozwolonym ksztaltem bananow????

    > A teraz może jednak któraś z Was zechce wypowiedzieć się w
    temacie? Na przykład co sądzicie o tym, że dzieci w UK uczone są iż
    najsłynniejszą budowlą w kraju Waszego pochodzenia jest penis
    Stalina?
    O rany, jak dzisiaj rano sprawdzilam to te biedne dzieci nie byly
    UCZONE niczego takiego, moze Ty sobie sprawdz cisnienie zanim sie
    zaczniesz podniecac w temacie "dzieci sa uczone..." Jezeli naprawde
    uwazasz, ze nauczyciele w UK zaczna jutro NAUCZAC z "paszportu" to
    chetnie zaplace za Twoj powrotny bilet do Gdziekolwiek-Jestes-Skad.
    Bardzo bym sie zamartwiala, gdyby Rodaczka sie stresowala lokalna
    edukacja.
  • realistka2008 09.04.08, 23:31
    zdaje się, że polecanie biletów powrotnych to ulubiony frazes gdy nie ma się nic innego do powiedzenia i brakuje umiejętności czytania ze zrozumieniem.

    Na szczęście nie ty mnie tu zaprosiłaś i nie ty będziesz wypraszać.
    Szczególnie bawi mnie gdy jedni emigranci wysyłają innych z powrotem tam skąd przyjechali.

    Niestety, gdy sięgasz po argumenty z cyklu "kup sobie bilet powrotny" to nie oczekuj, że będziesz poważnie traktowana.
    Ale nie emocjonuj się tak, to tylko wirtualna dyskusja.
    Polecam zimne okłady oraz szklankę zimnej wody.

    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • glasscraft 09.04.08, 23:41
    Dziewczynko, ja Cie nie wypraszam, kis sie w sosiku wlasnej
    wyzsozsci nad podwojnymi kranami. Czytalam watek ze zrozumieniem -
    wynikalo z niego ze jakisc glupawy urzednik wyposcil bzdurna
    publikacje na temat ilus tam krajow... A mysmy sie obrazili bo cala
    nasza cala historia nie byla podala rok po roku. Kurczaki, zamiast
    caly swiat uznac, ze Polska jest sie poswiecila za narody, urzedasek
    nabredzil i jak zwykle Polonia sie obruszyla. Zostan na dluzej niz 6
    miesiecy dorabiajac sie na malucha to moze pierdoly Cie przestana
    obrazac.
  • effata 09.04.08, 23:45
    glasscraft napisała:

    >Zostan na dluzej niz 6
    > miesiecy dorabiajac sie na malucha to moze pierdoly Cie przestana
    > obrazac.

    Ja się nie obrażam. Ja się osłabiłam. Jestem tu już 4 lata. Mogę?


    --
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • glasscraft 09.04.08, 23:57
    Czym dokladnie sie oslabilas? Inicjatywa durnych biurokratow z Unii?
    Niestety bedzie takich wiecej - to glupki i nie maja zielonego
    pojecia o wyobrazeniu :-)
  • realistka2008 10.04.08, 00:09
    glasscraft napisała:

    > Dziewczynko, ja Cie nie wypraszam, kis sie w sosiku wlasnej
    > wyzsozsci nad podwojnymi kranami. Czytalam watek ze zrozumieniem -
    > wynikalo z niego ze jakisc glupawy urzednik wyposcil bzdurna
    > publikacje na temat ilus tam krajow... A mysmy sie obrazili bo cala
    > nasza cala historia nie byla podala rok po roku. Kurczaki, zamiast
    > caly swiat uznac, ze Polska jest sie poswiecila za narody, urzedasek
    > nabredzil i jak zwykle Polonia sie obruszyla. Zostan na dluzej niz 6
    > miesiecy dorabiajac sie na malucha to moze pierdoly Cie przestana
    > obrazac.


    A twoja wyższość wynika z czego przepraszam? Że podpierasz się autorytetem męża brytyjczyka? Bo wydaje ci się, że jesteś tu dłużej niż ktokolwiek inny?
    Daruj sobie te dziewczynki i całe to dosyć chamskie patronizowanie. Bo awanturujesz się niewiadomo o co.

    Polecam do poczytania coś więcej niż polonijną prasę dla nowoprzybyłych i fora dla emigrantów.
    Może wtedy zobaczysz trochę więcej niż stereotypy oddzielnych kranów, dorabianie się na malucha i wyrafinuje ci się nieco zestaw przytyków do innych polek w anglii.

    Póki co, żegnam ozięble.

    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • izabelski 09.04.08, 13:44
    penis Stalina - nie pamietam gdzie, ale slyszalam to okreslenie
    kilka lat temu
  • glasscraft 09.04.08, 14:41
    effata napisała:

    > Z okazji Dnia Europejskiego (9 maja), został wydany 'paszport
    europejski'...

    A przez kogo zostal wydany?
    Office for Official Publications of the European Communities
    2, rue Mercier
    L-2985 Luxembourg

    Wiec po grzyba czepianie sie w tej dyskucji przeszlosci kolonialnej
    Wielkiej Brytanii oraz faktu, ze Anglicy nie wiedza, ze Kopernik byl
    Polakiem? A ilu Polakow wie kim byl Adam Smith? Paskudne to UK, czy
    nie...........
  • effata 09.04.08, 18:55
    > A przez kogo zostal wydany?

    Ale ważniejsze jest chyba, przez kogo został przygotowany?

    To zostało przygotowane przez Komisję Europejską (a dokładnie "The booklet is
    produced by the European Commission office in the UK and is aimed at children
    aged 10 to 12")

    Nie chodzi o to, że UK jest be, ale że to jest akurat totalny gniot.

    Ja dostałam informację o tej broszurce w e-mailu, który dostaję regularnie od DCSF publications (Department for Children, Schools and Families), jako jeden z pomysłów do wykorzystania w zasie Dnia Europejskiego - czyli potencjalnie mogą go dostać wszyscy nauczyciele w UK i użyć.

    I tak jak napisałam wcześniej - akurat nie mam ambicji, żeby wszystkie angielskie dzieci znały historię Polski i jej sławnych, bo jak ktoś się interesuje jakąś dziedziną, to będzie wiedział i kim jest Kieślowski i Abakanowicz i Warlikowski.

    Akurat Kopernik dokonał dość znacznego odkrycia i w sumie było by miło, jakby ludzie kojarzyli go z Polską, ale cóż ... nie mam na to wpływu. Ja bym chciała by moje dzieci znały podstawowe fakty np. kto był pierwszy w kosmosie, czy że frytki nie rosną na drzewach. I ja je tego nauczę. Ale też oczekuję, że wiedza, którą otrzymuje w szkole będzie na jakimś poziomie.

    Krytykuję głównie dobór informacji o Polsce (bo mogę je zweryfikować) i po prostu uważam, że wybranie informacji o Józefie Poniatowskim, który "fought with a Polish corps FOR Napoleon against Russia" i o Pałacu Kultury, który był darem od Stalina i który jest w większości znienawidzony przez Polaków, jako że przypomina im o komuniźmie i NIE ma nic wspólnego z polską kulturą i tradycją, jest dla mnie delikatnie mówiąc nietaktem, bo odnosi się do raczej nieciekawych momentów w Polskiej historii.
    O nie uwzględnieniu Rosji, jako okupanta, to już szkoda mówić.

    Szkoda, że tego nie chcecie zauważyć i tak ślepo bronicie czegoś, tylko dlatego, że ... no właściwie, to nawet nie wiem dlaczego???

    A co do spojrzenia na broszurkę oczami 10-latka ...
    NO WŁAŚNIE!!!
    Można np. było pokazać kopalnię soli w Wieliczce, która jest na liście UNESCO i na pewno lepiej oddziałała by na wyobraźnię 10-cio latka niż penis Stalina. Przy innych krajach wymieniane są np. znane budowle i pomniki - NAPRAWDĘ znane jak np. kopenhaska syrenka. W Polsce jest trochę więcej znanych budowli i pomników niż Poniatowski czy PKiN.

    ***********************************************************
    świeżutko uzupełniona ...
    Don't guess
  • konstantyn2 09.04.08, 20:12
    albo rynek krakowski - ostatnio w jednym z plebiscytów okrzykniety
    jako jedno z najpiekniejszych miejsc na ziemi:)))



  • glasscraft 09.04.08, 20:53
    effata napisała:

    > .... jest dla mnie delikatnie mówiąc nietaktem, bo odnosi się do
    raczej nieciekawych momentów w Polskiej historii.

    Proponuje, zeby wszystkie nieciekawe momenty wymazac jako nietakty -
    jezeli chcesz upubliczniac wiedze o jakimkolwiek kraju przygotuj sie
    na nieciekawe mementy - a moze obcokrajowcy powinny tylko wiedziec o
    naszych militarnych zwyciestwach oraz odkryciach naukowych -
    rozbiory byly nieciekawym momentem, Szwedzi byli takze, i Tatarzy
    oraz obydwie wojny swiatowe i zaproszenie Krzyzakow ktore nam sie na
    zdrowiu odbilo. W historiach kazdego z narodow jest cala masa
    nieciekawych momentow - i sa one kawalkiem historii, czy sie to lubi
    czy nie.

    > O nie uwzględnieniu Rosji, jako okupanta, to już szkoda mówić.
    Teoria spiskowa jakoby Rosja byla z jakiegos powodu chroniona w UK
    do mnie nie przemawia.

    > Szkoda, że tego nie chcecie zauważyć i tak ślepo bronicie czegoś,
    tylko dlatego , że ... no właściwie, to nawet nie wiem dlaczego???
    Slepo nie bronie ale jakos wierzyc mi sie nie chce, zeby nauczyciele
    w UK zaczeli przekazywac wiedze na temat innych narodow na podstawie
    gniota, ktory nie ma zadnego znaczenia i wiekszosci populacji - tak
    jak cala Unia wisi. Akurat pracuje w szkole i po pierwszym poscie
    wydrukowalam tegoz gniota i zapytalam kilku nauczycieli, co by z tym
    zrobili - "file under R - rubbish bin".

    P.S. Palac Kultury nie budzi u mnie zadnych negatywnych wspomnien
    natomiast smietnik zwany bazarem ktory naokolo PK byl nieodlocznym
    kawalkiem stolicy w latach 80 - BARDZO!!!

    I bardziej sie obawiam, ze typowy 10 latek w UK bedzie wyrabial
    sobie obraz Polski i Polakow z wiadomosci o "niewinnym" polskim
    misiaczku, ktory pobil i zgwalcil kobiete po drodze do domu z
    popijawki, niz z pisemka ugotwanego przez unijnego glupka.
  • effata 09.04.08, 22:58

    > > .... jest dla mnie delikatnie mówiąc nietaktem, bo odnosi się do
    > raczej nieciekawych momentów w Polskiej historii.
    >
    > Proponuje, zeby wszystkie nieciekawe momenty wymazac jako nietakty
    > jezeli chcesz upubliczniac wiedze o jakimkolwiek kraju przygotuj sie na nieciekawe mementy - a moze obcokrajowcy powinny tylko wiedziec o naszych militarnych zwyciestwach oraz odkryciach naukowych


    Nieee, no masz rację. Powinno przygotować się ulotkę pomagającą zapoznać się dzieciom z innymi kraje unijnymi w stylu:

    Niemcy: kraj który ma na swoim koncie rozpętanie 2 wojen światowych. Sławni ludzie: Hitler, przywódca, który zwiódł i omamił połowę społeczeństwa.

    Hiszpania: kraj w którym w średniowieczu zaczęły się pierwsze masowe prześladowania Muzułmanów
    Sławni ludzie: generał Franco


    Myślałam, że ten paszport miał jakoś "budować mosty", ale faktycznie - co mamy zaciemniać historię. Podkreślmy najgorsze cechy narodowe i podajmy parę przykładów porażek.

    A właściwie to dlaczego by nie wspomnieć o IRA, z którym też jest kojarzona Wielką Brytanią. Cóż z tego, że to Irlandzka Armia Republikańska - zamachy były skierowane przeciwko Anglikom (w końcu nie musimy być tacy precyzyjni, to też część historii jednego z krajów unijnych, a bądźmy szczerzy - większości populacji w Unii to tak naprawdę wisi, czy to Walijczyk, Anglik czy Szkot - dla nich to jedna masa z Wysp)

    > zdrowiu odbilo. W historiach kazdego z narodow jest cala masa
    > nieciekawych momentow - i sa one kawalkiem historii, czy sie to >lubi czy nie.

    O matko! Czy ty naprawdę nie rozumiesz o co mi chodzi?
    Ja nie nawołuję do wypierania się tych faktów czy do rozpatrywania ich w kategorii lubienia lub nie lubienia, ale jak to już ktoś stwierdził, to nie miała być encyklopedia. I skoro już wybrano 1-2 (rzekomo najistotniejsze) fakty, to ja się pytam dlaczego właśnie takie???


    > > O nie uwzględnieniu Rosji, jako okupanta, to już szkoda mówić.
    > Teoria spiskowa jakoby Rosja byla z jakiegos powodu chroniona w UK
    > do mnie nie przemawia.

    Teoria spiskowa nie. Ot, zwykła ignorancja.


    > Slepo nie bronie ale jakos wierzyc mi sie nie chce, zeby >nauczyciele w UK zaczeli przekazywac wiedze na temat innych narodow >na podstawie gniota, ktory nie ma zadnego znaczenia i wiekszosci >populacji - tak jak cala Unia wisi.

    No więc stąd jedno z moich pytań:
    Po co było coś takiego wydawać w nakładzie 10 000 egzemplarzy???


    > I bardziej sie obawiam, ze typowy 10 latek w UK bedzie wyrabial
    > sobie obraz Polski i Polakow z wiadomosci o "niewinnym" polskim
    > misiaczku, ktory pobil i zgwalcil kobiete po drodze do domu z
    > popijawki, niz z pisemka ugotwanego przez unijnego glupka.

    Jak bym chciała użyć podobnego argumentu, to bym powiedziała, że nie dziwmy się zatem, jak typowy polski 10 latek będzie wyrabiał sobie zdanie o Anglikach na podstawie relacji z zachlanych Anglików na wieczorach kawalerskich w Krakowie (choć NIE WYDAJE mi się, tak samo jak nie wydaje mi się, że potężny procent angielskich 10 latków słyszał o wspomnianym przez ciebie procesie)



    ***********************************************************
    świeżutko uzupełniona ...
    Don't guess
  • glasscraft 09.04.08, 21:02
    effata napisała:

    > Inne kraje są przedstawione równie kretyńsko.

    Wiec moze usiadz w fotelu, wez gleboki oddech, policz do 10 i nie
    martw sie :-) jestesmy w dobrym towarzystwie!!!!!!!!!!
  • effata 09.04.08, 23:04
    > > Inne kraje są przedstawione równie kretyńsko.
    >
    > Wiec moze usiadz w fotelu, wez gleboki oddech, policz do 10 i nie
    > martw sie :-) jestesmy w dobrym towarzystwie!!!!!!!!!!


    A wiesz, że jednak na spokojnie przejrzałam wszystkie kraje - i jednak Polska
    chyba jest przedstawiona najbardziej kretyńsko.
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • glasscraft 09.04.08, 23:45
    Oh dear.... zawsze nas ktos kopal w 4 litery... tym razem zurek i
    penis Stalina robi z nas kretynow. I to na unijnym forum.... Skora
    ciepnie.
  • effata 09.04.08, 23:48
    glasscraft napisała:

    > Oh dear.... zawsze nas ktos kopal w 4 litery... tym razem zurek i
    > penis Stalina robi z nas kretynow. I to na unijnym forum.... Skora
    > ciepnie.

    Żurek jest o.k.
    Jednak nie czytasz dokładnie.

    --
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • glasscraft 10.04.08, 00:03
    Czytam bardzo dokladnie - zurek i bigos sa jak najbardziej ok. :-)
    Cala publikacja jest dokladnie do...... tam gdzie zurek i bigos
    zakoncza po komsumpcji. :-)
    Wyslalam linka z paszpostem do moich znajomych i reakcja byla
    dokladnie taka sama - "crap", tak dla ujasnienia kilku z nich
    mieszka we Francji, Hiszpanii oraz jeden uczy angielskiego w
    Warszawie.
  • mysz2006 10.04.08, 00:50
    effata napisala:

    >Krytykuję głównie dobór informacji o Polsce (bo mogę je >zweryfikować) i po prostu uważam, że wybranie informacji o Józefie >Poniatowskim, który "fought with a Polish corps FOR Napoleon >against Russia"

    prosze wyjasnij mi dlaczego uwazasz ze nie powinno byc FOR? O ile sie nie myle to Poniatowski udzielal sie w wyprawie Napoleona na Moskwe i wojska polskie stanowily 5 korpus Wielkiej Armi- jednym slowem Poniatowski zmobilizowal armie on behalf of Napoleon and fought for the french (therefore Napoleon's) cause

    jednym slowem tyle wasza dyskusja warta ile znajomosc narodowej historii, a dyskusja jest rozpatrywana wylacznie z polskiego punktu widzenia bez cienia zrozumienia co brytyjczycy wiedza i wiedzieli o Polsce, kraju do niedawna za zelazna kurtyna.

    Poniatowski zostal bardzo celnie dobrany, przynajmniej cytowany kawalek ma jakis odnosnik do historii Europy - a jesli byscie tu troche dluzej pomieszkaly wiedzialybyscie, ze historii tu sie uczy wyrywkowo i gadka o rozbiorach nie ma dla brytyjczyka zadnego wspolnego gruntu z reszta ich znikomej wiedzy.

    Tak samo jest z niefortunnym dobraniem 'opisu' palacu kultury. Palac kultury jest najwiekszym landmark w Warszawie i punktem widokowym na panorame stolicy a jazda ekspresowa winda na 30-te pietro za 20 zlociszow to dla dzieciakow frajda.

    Co do osob slawnych - wszystkie inne kraje podaja po maksimum 3 nazwiska - cieszcie sie ze wybrali tych co wybrali a nie Jaruzelskiego czy innego Pawlowskiego.

    Ja nie wysylalam linka z paszportem do doroslych znajomych zagranica, ale za to pokazalam swoim dzieciakom i calkowicie brytyjskiemu koledze syna - i im sie bardzo podobalo. Ot co!
    --
    *** Kobieta jest jak kołnierzyk. Dopiero jak masz ją na karku, widzisz jaki to numer. ***
  • effata 10.04.08, 01:39
    mysz2006 napisał:

    > prosze wyjasnij mi dlaczego uwazasz ze nie powinno byc FOR? O ile sie nie myle
    to Poniatowski udzielal sie w wyprawie Napoleona na >Moskwe i wojska polskie
    stanowily 5 korpus Wielkiej Armi-

    No właśnie o to mi chodzi, że tylko w przypadku Polski podkreślone są takie
    fakty jak zabory i 'koneksje' z Napoleonem (jako kimś ewentualnie rozpoznawalnym
    dla Anglików). Inne państwa są rozpatrywane tylko i wyłącznie w kontekście
    samych siebie. I tylko o to mi chodzi! A Polska? Polska w kontekście zaborców.

    > dyskusja jest rozpatrywana wylacznie z polskiego punktu widzenia >bez cienia
    zrozumienia co brytyjczycy wiedza i wiedzieli o Polsce, >kraju do niedawna za
    zelazna kurtyna.

    No a z jakiego punktu widzenia mam pisać? Piszę właśnie z polskiego punktu
    widzenia, z punku widzenia Polki, którą wkurza fakt, że Brytyjczycy mogą
    kojarzyć mój kraj z takimi a nie innymi faktami (które nie są wg mnie najlepszą
    wizytówką Polski), na tej samej zasadzie, jak kojarzą Polskę z hydraulikami i
    sprzątaczkami. Nie ma w Anglii polskich hydraulików i sprzątaczek? Ależ są! Całe
    masy! A czy tylko? Czy tylko tacy pracownicy z Polski tu są? Nie. I mniej więcej
    o to mi chodzi.

    >wiedzialybyscie, ze historii tu sie uczy wyrywkowo i gadka o >rozbiorach nie ma
    dla brytyjczyka zadnego wspolnego gruntu z reszta >ich znikomej wiedzy.

    To akurat wiem, że wyrywkowo. Nawet bardzo wyrywkowo.
    No więc jeszcze raz: ja osobiście uważam, że akurat wiedza o rozbiorach jest
    istotna, bo to kawał czasu w naszej historii i to do tego okres, który bardzo
    wpłynął dalsze losy Polski i Polaków (wiem, że to brzmi banalnie). Akurat - co
    podkreślałam - nie jestem przekonana, czy w tego typu publikacji powinno się to
    znaleźć. Znalazło się jako wytłumaczenie, dlaczego akurat 11-go listopada jest
    nasze święto narodowe. I to by było wystarczające. Miałam jedynie zastrzeżenie,
    że jeśli już to napisali, to dlaczego nie uwzględnili Rosji, która była też
    zaborcą? Ot i całe moje wyjaśnienie.

    > Ja nie wysylalam linka z paszportem do doroslych znajomych >zagranica, ale za
    to pokazalam swoim dzieciakom i calkowicie >brytyjskiemu koledze syna - i im sie
    bardzo podobalo. Ot co!

    Wiesz, dzieciom się różne rzeczy podobają. Począwszy od głupawych gier
    komputerowych, a skończywszy na Big Brother, którego teraz to już chyba i
    przedszkolaki oglądają. To jeszcze nie znaczy, że to niesie ze sobą jakieś
    treści i że poświęcanie temu czasu ma sens.

    A jednak jakby nie było, broszurka ta została opublikowana i jak mniemam
    zweryfikowana przez odpowiedni departament, który poleca ją jako pomoc
    dydaktyczną - niezależnie od tego, czy nauczyciele zamierzają jej użyć, czy nie.
    I to mnie razi bardziej, niż gdyby taką charakterystykę Polski przedstawiło
    Daily Mail.



    --
    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • aniaheasley 10.04.08, 23:02
    Ale awantura :-)

    A ja tak sobie mysle, ze jezeli jakims cudem jakies wyjatkowo
    wybitne angielskie dziecko zapamieta z tego paszportu wszystko co
    tam jest napisane o Poniatowskim, i po 10 latach wyrecytuje te
    informacje przygodnie spotkanemu w pubie Polakowi, to chcialabym
    zobaczyc mine tego Polaka, kiedy juz szczeke z podlogi pozbiera.

    Ile nas tu jest na tym forum tak kazda z nas mialaby inna koncepcje
    wizytowki Polski w tym paszporcie europejskim, wszystkich i tak sie
    nie zadowoli, wiec o co chodzi?

    Palac Kultury moze sie zle kojarzyc, ale zapamietac go latwo i
    jakims tam symbolem polskiej historii niedawnej jest na pewno. Wawel
    jest blizszy polskiej 'duszy' ale dla brytyjskiego dziecka to
    przeciez bylby tylko yet another castle.

    Polemizowalabym z kims, kto napisal, ze nikt nie slyszal o
    Tomaszewskim :-)

    Na tzw przecietnej angielskiej ulicy daje wieksze szanse
    Tomaszewskiemu niz JPII, bo ten pierwszy, chociaz nam trudno w to
    uwierzyc, ale ciagle ich jeszcze boli, a ten drugi to postac co
    najmniej kontrowersyjna w tym kraju.

    --
    Ania's Poland
  • 101krotka 17.04.08, 23:00
    Po przeczytaniu powyzszych postow dochodze do nastepujacych wnioskow:
    1. wszelkie dyskusje sprowadzaja sie do licytacji w stylu "kto jest
    dluzej tutaj w UK" i w jakim stopniu upowaznia go to do wypowiadania
    swojego zdania.
    2. krytykuje sie polonie,ze tak sie oburza na przerozne rzeczy i w
    ogole czytuje same badziewia,tabloidy, prase polonijna i nie daj
    bosze forum polonijne.To w takim razie po co ci wszyscy,ktorzy sa
    juz tu od zarania dziejow czytaja to forum?Zdaje sie po to tylko aby
    pouczac ciemnote polonijna...


  • minisufka 18.04.08, 10:22
    nie chce dolewac, ale zamieszczanie powyzszych faktow na temat PL w
    broszurce o krajach EU skojarzylo mi sie od razuz odcinkiem o Polsce
    Michael'a Palin'a z jego serii 'New Europe'. pamietam, ze
    zasiedlismy z mezem przed tv przepelnieni ciekawoscia co to nam BBC
    pokaze tym razem. po 10minutach prawie wsyzlam z pokoju - bylam tak
    zazenowana. przedstawianie kanalu na wybrzezu (nie pamietam gdzie
    dokladnie, b nigdy o wczesniej o tym nie slyszalam, ani zaden z
    moich znajomych tez), po ktorym plywa lodka wyjezdzajaca potem na
    pagorek i zjezdzajaca po drugiej stronie by kontynuowac podroz
    kanalem jest co najmniej nie-reprezentatywne dla naszego kraju.
    zwlaszcza, ze nie bylo przy tym ani slowa komentarza na temat tego
    jakie to dziwo - zupelnie jakby wszstkie lodzie w polsce w pewnym
    momencia wyjezdzaly na suchy lad. i kolej parowa, ktora pokazana
    byla jak cos co najmniej na porzadku dziennym w PL... ani slowa o
    krakowie, zubrach, czy koperniku....

    moj maz pare dni po tym przypadkiem podsluchal gdzies rozmowe
    slowakow z angliiem, ktorzy byli rownie oburzeni odcinkiem o
    Slowacji. podobno slowacja rozwazala pozwanie BBC za nierzetelne
    przedstawianie informacji, ale nie wiem czy do tego doszlo.

    tak tylko mi sie skojarzylo ;-)

    a na wakacjach ostatnio slyszelismy nastepnujaca rozmowe:
    'Hi, how are you today? Would you fancy a drink in our bar?'
    'Hmm... yes, looks interesting. Is it more English or Spanish-like?'
    'It's more like an English pub. But I myself am Bulgarian'
    'Oh, really? My father was Polish!'

    hehe - tak dla rozluznienia atmosfery ;-)
  • effata 18.04.08, 11:17
    Minisufka - bardzo ładnie zilustrowałaś niezależnymi przykładami :)) (bo te z
    broszurki się trochę rozmyły i zaczął się spór o historię :)), o co mi chodziło.
    O użycie głupich, błahych, nieważnych rzeczy (nawet jeśli prawdziwych), do
    hasłowego - czyli takiego, które zapada w pamięci - przedstawienia Polski.
    I to mnie wkurza.
    Ja nie chcę, żeby ktoś na siłę robił z Polski potężne imperium, świetnie
    prosperujący kraj mądrych polityków, świetnych osiągnięć itp.
    Ale w końcu jest parę rzeczy i osób, którymi możemy się pochwalić.


    ***********************************************************
    świeżutkouzupełniona ...
    Don'tguess
  • jaleo 20.04.08, 14:20
    Ja Palina nie za bardzo lubie, na takiej zasadzie, jak nie lubie
    semolina pudding, nakrecil tych programow od metra, i co jeden, to
    taka sama formulka. Ale tutaj akurat musze stanac w jego obronie,
    bo to z zalozenia byl program, ktory mial pokazywac niespotykane i
    unikalne aspekty danego kraju, a nie jego encyklopedyczna notke. I
    takim unikatem na skale swiatowa jest ten prom w Gizycku, czy gdzie
    to tam bylo, nie pamietam dokladnie.

    W ogole to zmojego doswiadczenia, ciezko znalezc inny taki narod,
    ktory mialby takiego hopla na temat wlasnego "imydzu", jak go
    postrzegaja inni, i co o nim wiedza, niz Polacy. No moze jeszcze
    Marokanczycy maja podobnie. Inni nie maja takiego kompleksu, i
    bardzo niewiele ich to wszystko obchodzi.

    Ale jednego nie moge przebolec - jak osoby, ktore tutaj mieszkaja,
    nie widza roznicy miedzy slowami "angielski" i "brytyjski", i
    uzywaja ich jako ekwiwalentow, jak to slusznie wytknela jedna z
    poprzedniczek w tej dyskusji (ta ze Szkockim partnerem :-).
    Przeciez przez nieumiejetne poslugiwanie sie tymi okresleniami i
    niezrozumienie ich roznicy, mozna niezla gafe tu w UK strzelic, a
    nawet ludzi obrazic. I to mnie prawde powiedziawszy, szokuje duzo
    bardziej, niz nieuwzglednienie Rosji jako strony w podpisaniu aktu
    kapitulacji w 1918 (ktory to notabene byl aktem kapitulacji Niemiec,
    a nie Rosji, ktora sie wczesniej wycofala z wojny po zwyciestwie
    rewolucji).
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • jaleo 20.04.08, 14:24
    To bardziej mnie wkurza tytul "Nowa Europa", uzywany w odniesieniu
    do krajow, ktore z Europa historycznie i kulturowo maja o wiele
    wiecej wspolnego niz UK :-)
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • minisufka 20.04.08, 16:31
    nie wiem do kogo pijesz wspominajac o british vs. english
    moj maz jest english i doskonale wiem co 'english' oznacza
    (wiedzialam dlugo zanim go poznalam). sama dla wygody
    uzywam 'british' jesli nie wiem czy on szkot, walijczyk, czy anglik.
    moze czasem latwiej uzyc 'british' bo jest to pojecie szersze,
    niekoniecznie swiadczace o ignorancji osoby ktora go uzywa.
    przelecialam ten watek jeszcze raz i jakos nie znalazlam 'pomylki' w
    uzyciu 'angielski' i 'brytyjski' - moze ten kto pisze 'angielski' ma
    na mysli.... hmm... 'angielski'????


    a tutaj notka ze wstepu Palina:
    " I thought I knew my own continent, but I realised that almost half
    of it had been closed to me, by politics and ideology, for most of
    my life. The closer I looked at the eastern half of Europe the more
    I felt that it had been misrepresented, or even ignored during this
    time, lumped together in a great blur called Eastern Europe. The
    predominant colour was grey, the predominant images were of scarcity
    or conflict. I couldn’t believe that Eastern Europe was as depressed
    and lifeless as the clichés portrayed it and set out to make a
    series which would hopefully show the other side of the far side of
    the continent. "
    Hmm.... no rzeczywiscie, ta 'other side' nakresla totalnie inny,
    prawdziwy i realistyczny obraz, prawda? i uzycie
    slowa 'misrepresented' smieszy mnie najbardziej, bo dla mnie to co
    Palin pokazal jest wlasnie 'misrepresentation'


    i tak sie zastanawiam jaki procent ludnosci globu znasz stwierdzajac
    kategorycznie, ze
    'ciezko znalezc inny taki narod,
    ktory mialby takiego hopla na temat wlasnego "imydzu", jak go
    postrzegaja inni, i co o nim wiedza, niz Polacy. '
    a poza tym moze to tez wynika z tego, ze na kazdym prawie kroku
    spotyakmy sie z ignorancja na temat naszego kraju? jak na przyklad
    te slawne niedzwiedzie polarne i ciagly mroz. moze to nas tak uczula
    i potem wychwytujemy kazdy szczegol niescily z rzeczywistoscia
    obiektywna?


  • effata 22.04.08, 13:43
    jaleo napisała:

    > W ogole to zmojego doswiadczenia, ciezko znalezc inny taki narod,
    > ktory mialby takiego hopla na temat wlasnego "imydzu", jak go
    > postrzegaja inni, i co o nim wiedza, niz Polacy. No moze jeszcze
    > Marokanczycy maja podobnie. Inni nie maja takiego kompleksu, i
    > bardzo niewiele ich to wszystko obchodzi.

    No i znowu nas nakryli i zdemaskowali!
    My tu nie piszemy o nierzetelnosci i zwyklej bezmyslnosci.
    My po prostu leczymy swoje komleksy i walczymy o wlasciwy "imydz".

    Oczywiscie, mylenie Anglików z Brytyjczykami jest strasznym faux
    pas - i o poprwnosc w tym wzgledzie trzeb walczyc. Natomiast
    dezaprobata wobec idiotycznego, niekompletnego i nieadekwatnego
    przyblizania faktów o jednym z kraju Unii (tak, tak, wiemy, wiemy,
    tym z najmniej znaczaczych), to juz leczenie kompleksów.

    Kompleksy to maja tylko Polacy.
    Aha. I jeszcze Marokanczycy.

    Ha,ha,ha, dawno sie tak nie usmialam.
    Krótko mowiac, Jaleo, widac, ze z calej dyskusji wyczytalas
    dokladnie to, co chcialas.
    I jak rozumiem, jak twoje dzieci beda sie uczyly w szkole o penisie
    Stalina, to nawet nie bedziesz tego komentowac, bo przeciez to bylo
    by objawem kompleksów ;0)

    ***********************************************************
    świeżutko uzupełniona ...
    Don't guess
  • jaleo 23.04.08, 21:41
    effata napisała:

    > >
    > Ha,ha,ha, dawno sie tak nie usmialam.

    Usmialas sie? A mnie cos sie wydaje, ze nie usmialas, tylko
    wpienilas.

    Trafilam w jakis czuly punkt? Fakt, ze niezamierzenie, bo akurat to
    bylo przy okazji Palina.

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • effata 24.04.08, 01:00
    jaleo napisała:

    > > Ha,ha,ha, dawno sie tak nie usmialam.
    >
    > Usmialas sie? A mnie cos sie wydaje, ze nie usmialas, tylko
    > wpienilas.
    >


    Wpienilam sie - przeciez caly czas o tym pisze - ale musze cie
    zmartwic, bo akurat nie na ciebie, tylko na te broszure.

    Usmialam sie z twojego zestawienia: ze wszystkich narodów swiata
    tylko Polacy i Marokanczycy maja komplesy na tle 'imydzu' swojego
    kraju. Rozsmieszylo mnie, skad ty masz takie 'naukawe' dane.

    > Trafilam w jakis czuly punkt?
    No to przeciez jest oczywiste - stad ten watek. Jest to moim bardzo
    czulym punktem przedstawianie mojego kraju w idiotycznym i
    nieprawdziwym swietle. Faktycznie, to straaaasznie dziwaczne!

    A co do Rosji, to mi nie chodzi o to, ze napisali o jakiej
    kapitulacji, czy nie (bo podkreslalam juz chyba z tysiac razy, ze
    akurat to sobie mogli darowac, jako fakt, którego dzieci na pewno
    nie zapamietaja, ale o
    N I E R Z E T E L N O S C !!!, polegajaca na tym, ze uwzglednili
    odzyskanie niepodleglosci spod panowania 2 zaborców, a de fakto bylo
    ich 3. Przez 123 lata, co chyba nie jest takim sobie nieznaczacym
    okresem w naszej historii, a wrecz przeciwnie - uksztaltowalo nasz
    naród w taki a nie inny sposób (niestety, moim zdaniem pod wieloma
    wzgledami negatywnie). Chodzilo mi o potraktowanie Rosji, jako
    swietej krowy. Ale ty pewnie uwazasz, ze to byl przypadek.

    A jeszcze a propo's filmu Flying Scotsman (który nota bene kupialam
    sobie w wyniku twojej wczesniejszej rekomendacji :)), to dziwi mnie
    jedno: jesli rozumiesz, dlaczego Szkot sie tak strasznie oburzyl,
    gdy nazwano go Anglikiem, to dlaczego nie chcesz zrozumiec, Polak
    sie tak strasznie oburza, jak myla go z Rosjaninem, lub mówia inne
    rzeczy, które sa po prostu nieprawdziwe lub przedstawiaja jego kraj
    w idiotycznym swietle???
    ***********************************************************
    świeżutko uzupełniona ...
    Don't guess
  • jaleo 24.04.08, 10:41
    effata napisała:

    >
    > Usmialam sie z twojego zestawienia: ze wszystkich narodów swiata
    > tylko Polacy i Marokanczycy maja komplesy na tle 'imydzu' swojego
    > kraju. Rozsmieszylo mnie, skad ty masz takie 'naukawe' dane.

    Przeczytaj jeszcze raz, co napisalam. Nie przedstawilam danych
    naukowych, tylko napisalam, ze "z mojego doswiadczenia, ciezko
    znalezc inny narod". Nie pretenduje do znajomosci wszystkich
    narodow swiata ani do naukowej analizy. Chyba nie masz zamiaru mi
    wmawiac, ze mam takie, a nie inne doswiadczenia w zyciu.

    > > A jeszcze a propo's filmu Flying Scotsman (który nota bene
    kupialam
    > sobie w wyniku twojej wczesniejszej rekomendacji :)), to dziwi
    mnie
    > jedno: jesli rozumiesz, dlaczego Szkot sie tak strasznie oburzyl,
    > gdy nazwano go Anglikiem, to dlaczego nie chcesz zrozumiec, Polak
    > sie tak strasznie oburza, jak myla go z Rosjaninem, lub mówia inne
    > rzeczy, które sa po prostu nieprawdziwe lub przedstawiaja jego
    kraj
    > w idiotycznym swietle???

    Jeszcze raz powtarzam: ignorancje w pewnym stopniu mozna zrozumiec
    u ludzi, ktorzy nigdy w danym kraju nie mieszkali, nie maja z nim
    zadnych powiazan, a wiedze czerpia glownie z tzw hearsay. Ale od
    ludzi, ktorzy tu w UK maja swoj dom od kilku lat (i do tego dlugosc
    swojego stazu tutaj z duma podkreslaja), stanowia czesc tutejszego
    spoleczenstwa, moznaby sie jednak spodziewac wiekszej wiedzy o -
    jak by nie bylo - podstawowych aspektach brytyjskiej
    rzeczywistosci. Jesli Brytyjczyk mieszkajacy kilka lat w Polsce nie
    rozumial roznicy miedzy Polakiem a Rosjanimem, to tez byloby to
    karygodne. Jak tego nie rozumiesz, to juz nie mam sily dalej
    tlumaczyc.

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • lucasa 23.04.08, 22:58
    pozno zaczelam czytac, ale watek ciekawy :)

    jaleo napisała:

    W ogole to zmojego doswiadczenia, ciezko znalezc inny taki narod,
    ktory mialby takiego hopla na temat wlasnego "imydzu", jak go
    postrzegaja inni, i co o nim wiedza, niz Polacy. No moze jeszcze
    Marokanczycy maja podobnie. Inni nie maja takiego kompleksu, i
    bardzo niewiele ich to wszystko obchodzi.

    A mi sie to malo kojarzy z kompleksem. A moze wlasnie o to chodzi
    ze "bardzo niewiele ich TO obchodzi" i w TO mozna bardzo duzo
    wrzucic. Mi akurat latwiej zrozumiec dlaczego ktosie nie lubia jak
    sie o nich zle mowi, czy za malo chwalebnie. A juz mniej rozumiem
    narodowa histerie jezeli chodzi np. o Diane (well, bo to przeciez
    nie Daily Mail z tymi kwiatkami jechal po Kensington Palace).

    A jeszcze nie moge sie powstrzymac jezeli chodzi o british-english.
    Moim zdaniem nie tylko Polacy maja z tym problem. Przynajmniej tak
    wynika z moich rozmow tutaj (z Brytyjczykami :))). A tak w ogole
    jestem ciekawa czy jest jaki ostry/wyrazny podzial gdzie sie konczy
    english a zaczyna british w rodzinach mieszanych :).

    pozdrawiam,
    A

  • jaleo 23.04.08, 23:28
    lucasa napisała:

    > Mi akurat latwiej zrozumiec dlaczego ktosie nie lubia jak
    > sie o nich zle mowi, czy za malo chwalebnie.

    Zaraz zaraz, tu nie rozpatrujemy sprawy o mowieniu "zle" o kraju,
    tylko o kwestiach typu nie wymienili Rosji jako strony w kapitulacji
    w 1918 albo pokazali prom zamiast Wawelu. Takimi hmm... jak by to
    nazwac... problemami to naprawde chyba niewiele ludzi sie bulwersuje.



    >
    > A jeszcze nie moge sie powstrzymac jezeli chodzi o british-
    english.
    > Moim zdaniem nie tylko Polacy maja z tym problem. Przynajmniej tak
    > wynika z moich rozmow tutaj (z Brytyjczykami :))). A tak w ogole
    > jestem ciekawa czy jest jaki ostry/wyrazny podzial gdzie sie
    konczy
    > english a zaczyna british w rodzinach mieszanych :).

    Zasada jest bardzo prosta. Okreslenie "angielski" powinno sie
    uzywac tylko i wylacznie wtedy, kiedy jest sie na 100% pewnym, ze
    chodzi nam o "angielski", "Anglie", a nie o "Brytyjski", "Wielka
    Brytanie".
    I tak np. nazywamy forum Polki w Anglii jesli jest to forum dla
    Polek zamieszkalych na poludnie od Berwick i na zachod od Wrexham.
    Nazywamy kogos Anglikiem tylko wtedy, kiedy jestesmy pewni, ze jest
    to Anglik, a nie np. Szkot czy "mieszanka". Nazywamy
    cos "angielskim" tylko wtedy, kiedy jestesmy przekonani, ze palcy w
    tym nie mieszali Szkoci czy Irlandczycy. Nie jest to trudne, i
    wiekszosc Brytyjczykow sobie z tym daje rade. Pokrecenie jednego z
    drugim moze prowadzic do naprawde sporej gafy, i o ile obcokrajowcom
    wiele sie wybacza, to jednak blyskotliwe to nie jest. A
    niedowiarkom polecam obejrzenie, swietnego skadinad filmu o
    rowerzyscie Graeme OBree "The Flying Scotsman" i jego oburzenie, jak
    jeden z holenderskich sedziow sie zwrocil do niego per "You English
    are all a bit crazy" czy cos w tym stylu.

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • aniaheasley 23.04.08, 23:46
    >Takimi hmm... jak by to
    >nazwac... problemami to naprawde chyba niewiele ludzi sie bulwersuje

    Zdziwilabys sie Jaleo jak wiele ludzi bulwersuje sie takimi
    sprawami. Zwlaszcza tym pominieciem Rosji. Przeciez Polska to kraj
    kiedy w kazdym miesiacu sa obchody ku pamieci, rocznice, wience na
    grobie nieznanego zolnierza, parady, koncerty ku pamieci, rocznice
    smierci, rocznice podpisania traktatow, itp, itd.
    W UK jest 11 listopada, ktory zalatwia za jednym zamachem obie wojny
    swiatowe i jeszcze kilka innych wojen nowszych. W Polsce kazde
    nieudane (!) powstanie, kazde zbiorowe rozstrzelanie ma swoja
    rocznice. Czemu to sluzy? I jak dlugo jeszcze?

    A z drugiej strony, jezdzilam niedawno z polskimi turystami po
    wybrzezu Hampshire, skad wyruszaly desanty do Normandii w 1944, i
    bardzo im sie podobalo, ze kazda wioska ma swoj pomnik
    upamietniajacy zolnierzy, ktorzy z ich okolic zgineli w tej
    operacji, i pod pomnikiem wieniec ze (sztucznych) makow.

    --
    Ania's Poland
  • aniaheasley 24.04.08, 00:12
    Rozumiem, ze wyrozniasz tu Wrexham ze wzgledu na to, iz jest ono
    kolonia Polski (dorobilismy sie) - allegedly 18 tysiecy Polakow :-)

    To taki zart, ok, prosze nie tlumaczcie teraz co jest na zachod, a
    co na wschod od Wrexham.
    --
    Ania's Poland
  • jaleo 24.04.08, 16:15
    aniaheasley napisała:

    > Rozumiem, ze wyrozniasz tu Wrexham ze wzgledu na to, iz jest ono
    > kolonia Polski (dorobilismy sie) - allegedly 18 tysiecy Polakow :-
    )

    Nawet z tym nie skojarzylam, po prostu jest to miasto w poblizu
    walijskiej granicy. A jak tam mieszka duzo Polek, to tym bardziej
    dobrze ilustruje fakt, ze do "Polek w Anglii" sie nie kwalifikuja :-
    ))


    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • lucasa 24.04.08, 00:31
    jaleo napisała:
    > >
    > > A jeszcze nie moge sie powstrzymac jezeli chodzi o british-
    > english.
    > > Moim zdaniem nie tylko Polacy maja z tym problem. Przynajmniej
    tak
    > > wynika z moich rozmow tutaj (z Brytyjczykami :))). A tak w ogole
    > > jestem ciekawa czy jest jaki ostry/wyrazny podzial gdzie sie
    > konczy
    > > english a zaczyna british w rodzinach mieszanych :).
    >
    > Zasada jest bardzo prosta. Okreslenie "angielski" powinno sie
    > uzywac tylko i wylacznie wtedy, kiedy jest sie na 100% pewnym, ze
    > chodzi nam o "angielski", "Anglie", a nie o "Brytyjski", "Wielka
    > Brytanie".

    dla mnie nie jest prosta - dlatego pytam.

    Ale chyba dla Anglikow/Brytyjczykow tez nie - bo np. u nas w biurze,
    gdzie tylko ja jestem obcokrajowcem, na zakonczenie dyskusji nt.
    English-British i dlaczego Anglicy nie maja wpisane "English" w
    paszporcie, Szkoci - "Scotish" itd (bardzo by to ulatwilo sprawe,
    prawda?), jedna kobietka podsumowala, ze British to jest
    obywatelstwo, a English language...

    Jezeli chodzi o rodziny mieszane, to chyba nie jest tez takie
    proste. Bo Angielka, ktora wyszla za Francuza nadal bedzie Angielka.
    A jej dzieci? beda Anglikami czy Brytyjczykami? a co z dziecmi
    dzieci? Do ktorego pokolenia sie przeswietla rodziny?

    Jezeli chodzi o miejsce geograficzne, to chyba tez nie jest takie
    proste. Jezeli Anglik przeprowadzi sie do Szkocji, tam urodza sie
    dzieci, ktore beda chodzic do tamtejszych szkol, podlapia tamtejszy
    akcent i tam zaloza swoje rodziny - to nadal beda English? Czy juz
    Scotish? Czy British?

    chyba przyklady mozna wymyslac w nieskonczonosc...

    Tutaj wydaje mi sie, ze nie tyle 100% pewnosci mowiacego jest wazne,
    tylko kim sie czuje dana osoba. Wiec gafe mozna popelnic i tak,
    niezaleznie od wiedzy.

    Rozumiem, ze ktos kto CZUJE sie Szkotem bedzie sie czul obruszony
    tym, ze sie na niego powie English. I ze to ma znaczenie jezeli
    chodzi o osoby znane, kogos/cos reprezentujace. Ja tak na codzien,
    to nie przypominam sobie abym miala takie dylematy.

    pozdrawiam,
    A
  • jaleo 24.04.08, 11:34
    Oczywiscie, ze bardzo czeste sa dylematy, czy ktos sie czuje
    bardziej English, czy bardziej British, czy Scottish/Welsh/Irish.
    Z tym to bardzo wielu Brytyjczykow ma klopot. Podobnie jak np.
    moznaby deliberowac, czy dana osoba czuje sie najpierw Slazakiem, a
    potem Polakiem, czy odwrotnie. To jest zuplenie inny problem, i nie
    o tym mowa.

    Chodzi o uzywanie okreslen Anglicy, Anglia, w odniesieniu do calej
    Wielkiej Brytanii i ludzi tu zamieszkujacych jako calosci. To mniej
    wiecej tak, jakby ktos mowil Slask, Slazacy, kiedy mowi o calej
    Polsce. Niezbyt moze fortunny przyklad, bo inne historyczne
    uwarunkowania, ale mam nadzieje, ze zrozumiesz, o co mi chodzi.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • lucasa 24.04.08, 13:48
    jaleo napisała:

    >>> mam nadzieje, ze zrozumiesz, o co mi chodzi.

    rozumiem :)
    tyle, ze wlasnie chyba na codzien jest wiecej nieostrych sytuacji.
    Mam je na codzien we wlasnej rodzinie :). i skoro meza to nie trapi,
    to mnie tym bardziej.
    pozdrawiam!
    A
  • jaleo 24.04.08, 14:06
    A mozesz podac jakis przyklad? Te podane przez Ciebie powyzej
    dotycza tozsamosci kulturowej poszczegolnych ludzi, czyli nie tego,
    co ja mam na mysli. Jesli chodzi o twierdzenia odnoszace sie do UK
    jako panstwa i do jego mieszkancow jako calosci, to chyba nic
    niejasnego nie ma?

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Big Mig
  • lucasa 28.04.08, 21:42
    jaleo napisała:

    > A mozesz podac jakis przyklad? Te podane przez Ciebie powyzej
    > dotycza tozsamosci kulturowej poszczegolnych ludzi, czyli nie
    tego,
    > co ja mam na mysli. Jesli chodzi o twierdzenia odnoszace sie do
    UK
    > jako panstwa i do jego mieszkancow jako calosci, to chyba nic
    > niejasnego nie ma?


    wiem, ze nie ma. wlasnie bardziej mi chodzilo o przypadki, gdy nie
    jest to jasne patrzac z boku, ale w sumie o czym innym rozmawialysmy.
    pozdrawiam,
    A
  • lucasa 23.04.08, 23:10
    minisufka napisała:

    >
    > a na wakacjach ostatnio slyszelismy nastepnujaca rozmowe:
    > 'Hi, how are you today? Would you fancy a drink in our bar?'
    > 'Hmm... yes, looks interesting. Is it more English or Spanish-
    like?'
    > 'It's more like an English pub. But I myself am Bulgarian'
    > 'Oh, really? My father was Polish!'


    tez dla rozluznienia atmosfery:
    po przeprowadzce, zagadalam do sasiada z ulicy, starszawego pana.
    Pan, dowiedziawszy sie, ze jestem z Polski, bardzo i energicznie sie
    ucieszyl i porozumiewawczo mowi - zgadnij skad ja jestem?
    ja (niepewnie, bo na to akcent nie wskazywal): z Polski?
    on: nie
    ja: ze Slowacji?
    on: nie
    ja: po kolei wymieniam sasiadow, potem zaczelam od krajow
    nadbaltyckich i nie i nie.
    w koncu zrezygnowana mowie, ze sie poddaje.
    na to pan (jakby to bylo oczywistoscia): z Wegier!

    do tej pory jak go widze to musze sie usmiechnac i zawsze mi sie
    przypomina nasza pierwsza rozmowa. no tak, tylko Wegier mogl sie tak
    ucieszyc na wiadomosc o polskiej sasiadce!
    A
  • minisufka 24.04.08, 19:25
    ---------->Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki
    po wegiersku: "Lengyel, magyar két jó barát, együtt harcol s issza
    borát".

    12 marca 2007 parlament węgierski przyjął deklarację uznającą dzień
    23 marca Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Analogiczną uchwałę
    podjął polski Sejm dnia 16 marca 2007

    moze jednak wcale nie taka nieuzasadniona byla ta radosc sasiada?



    lucasa napisała:

    > po przeprowadzce, zagadalam do sasiada z ulicy, starszawego pana.
    > Pan, dowiedziawszy sie, ze jestem z Polski, bardzo i energicznie
    sie
    > ucieszyl i porozumiewawczo mowi - zgadnij skad ja jestem?
    > ja (niepewnie, bo na to akcent nie wskazywal): z Polski?
    > on: nie
    > ja: ze Slowacji?
    > on: nie
    > ja: po kolei wymieniam sasiadow, potem zaczelam od krajow
    > nadbaltyckich i nie i nie.
    > w koncu zrezygnowana mowie, ze sie poddaje.
    > na to pan (jakby to bylo oczywistoscia): z Wegier!
    >
    > do tej pory jak go widze to musze sie usmiechnac i zawsze mi sie
    > przypomina nasza pierwsza rozmowa. no tak, tylko Wegier mogl sie
    tak
    > ucieszyc na wiadomosc o polskiej sasiadce!
    > A
  • lucasa 28.04.08, 21:40
    minisufka napisała:

    > ---------->Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki
    > po wegiersku: "Lengyel, magyar két jó barát, együtt harcol s issza
    > borát".
    >
    >

    a my w miedzyczasie dostalismy wino z jego winnicy:))! wiec
    braterstwo sasiedzkie sie zaciesnia!
    A
  • aniaheasley 19.04.08, 00:05
    Dlaczego nazywasz to 'licytacja' kto jest dluzej w UK. Przeciez
    dlugosc stazu emigracyjnego ma ogromny wplyw na to jak widzimy
    Polske, jej miejsce w Europie, w swiecie, w historii. Mieszkajac
    nascie i wiecej lat poza Polska nabiera sie dystansu, widzi sie swoj
    kraj pochodzenia w szerszym kontekscie, pewne sprawy nabieraja
    ostrosci dopiero kiedy patrzymy na nie z daleka.

    Z drugiej strony wieloletni emigranci czesto idealizuja kraj
    pochodzenia, nostalgicznie wspominaja lata w nim spedzone, czesto
    lata mlodosci, kiedy wszystko bylo piekne i proste.

    Wiec chyba sprowadzanie tej (i innych) dyskusji do 'licytacji kto
    dluzej' bardzo splyca istote dyskusji.
    --
    Ania's Poland
  • realistka2008 23.04.08, 11:25
    aniaheasley napisała:

    > Dlaczego nazywasz to 'licytacja' kto jest dluzej w UK. Przeciez
    > dlugosc stazu emigracyjnego ma ogromny wplyw na to jak widzimy
    > Polske, jej miejsce w Europie, w swiecie, w historii. Mieszkajac
    > nascie i wiecej lat poza Polska nabiera sie dystansu, widzi sie
    swoj
    > kraj pochodzenia w szerszym kontekscie, pewne sprawy nabieraja
    > ostrosci dopiero kiedy patrzymy na nie z daleka.
    >
    > Z drugiej strony wieloletni emigranci czesto idealizuja kraj
    > pochodzenia, nostalgicznie wspominaja lata w nim spedzone, czesto
    > lata mlodosci, kiedy wszystko bylo piekne i proste.

    Nie zgadzam sie z tym co napisalas. Chocby na tym forum mamy osoby z
    dlugim stazem emigracyjnym i czesto prezentuja one skrajnie rozne
    opinie na ten sam temat.
    Nie da sie wrzucac wszystkich emigrantow do jednego worka, lub
    klasyfikowac waznosci ich opinii wedlug dlugosci pobytu w UK.

    >
    > Wiec chyba sprowadzanie tej (i innych) dyskusji do 'licytacji kto
    > dluzej' bardzo splyca istote dyskusji.



    Chyba chodzi o to, ze czesto ten argument (dlugosc pobytu w UK) jest
    uzywany jako: ja mam racje i juz! Ja wiem lepiej bo jestem tu dluzej.

    Czasem tez pojawia sie jeszcze zabawniejszy: bo ja mam meza Anglika
    wiec wiem lepiej!

    Niestety mozna mieszkac tutaj i 5 lat i nawet nie nauczyc sie
    angielskiego. Mozna przez lata funkcjonowac nie wychodzac spoza
    polskiego getta. Jesli ktos ma ograniczone horyzonty to i 20 lat
    emigracji mu nie pomoze.

    Jesli ktos jest zainteresowany i chce poznac kulture i obyczaje to
    nie zajmie to az tak strasznie dlugo.
    UK to nie Chiny wiec nie przesadzajmy z ta przepascia kulturowa.
    Moim zdaniem to kwestia przede wszystkim osobowosci, otwartosci,
    checi.

    Dlatego splycaniem to jest podpieranie sie stazem emigracyjnym jako
    argumentem w dyskusji na wszelkie tematy.


    --
    są takie chwile w życiu żółwia, kiedy nawet żółw mówi "dość
  • aniaheasley 23.04.08, 12:05
    Piszesz, ze sie ze mna nie zgadzasz, a potem piszesz, ze 'nie da sie
    wrzucic wszystkich emigrantow do jednego worka' - no czyli zgadzasz
    sie jednak ze mna, bo ja napisalam to samo.....? Tzn., ze jedni
    nabieraja z czasem do Polski dystansu, a inni zaczynaja ja
    idealizowac.

    Co do meza Anglika, to akurat takiego nie posiadam, ale jestem w
    stanie zrozumiec argument, ze maz Anglik w domu na co dzien, plus
    rodzina meza Anglika, ich zwyczaje, tradycje, sposoby zachowan,
    pomagaja jego zonie Polce szybciej zrozumiec kulture, charakter,
    ducha angielskiego, niz Polce mieszkajacej tylko wsrod Polakow i
    Anglikow ogladajacej glownie z okna autobusu.
    --
    Ania's Poland
  • aniaheasley 22.04.08, 16:11
    Nie wiem dlaczego sie oburzacie na to, ze programy popularno naukowe
    czy dokumentalne pokazuja jakis wybrany przez siebie motyw z danego
    kraju. Takie programy naprawde oglada sie z wiekszym
    zainteresowaniem niz opowiesci o zabytkach wielkich i czcigodnych.
    Kogo poza historykami moze interesowac katedra na Wawelu?
    Ostatnio bbc radio 1 bylo w Lodzi. I nie robili programu o palacu
    Poznanskiego, cmentarzu zydowskim, i zabytkowych fabrykach rodowodem
    z Ziemi Obiecanej, tylko o ....wyscigach samochodowych Street Legal.
    Pewnie, ze Lodz z tego nie slynie w oczach Polakow, ale ten temat ma
    szanse zainteresowac brytyjczykow. Jaki jest sens robienia nudnych
    programow o nudnych ale Bardzo Waznych zabytkach i pomnikach
    polskiej historii, ktorych nikt nie bedzie ogladal?
    --
    Ania's Poland
  • minisufka 22.04.08, 18:55
    Ania,
    nie chodzi o to zeby nie pokazywac ciekawostek i dziwolagow, ale o
    to zeby byly opatrzone adekwatnym komentarzem.

    a katedra na wawelu...
    no wiesz, setki turystow tam sie przewala codzien, wiec nie wydaje
    mi sie ze tylko historykow obchodzi. przykro ze tak piszesz, bo to
    zabytek na skale swiatowa. nawet unesco go docenilo.
  • lucasa 23.04.08, 23:04
    minisufka napisała:

    > a katedra na wawelu...
    > no wiesz, setki turystow tam sie przewala codzien, wiec nie wydaje
    > mi sie ze tylko historykow obchodzi. przykro ze tak piszesz, bo to
    > zabytek na skale swiatowa. nawet unesco go docenilo.

    ja zafundowalam mojemu mezowi w tym roku wycieczke na Wawel. I nie
    pamietam kiedy ostatni raz bylam tak zwiedziona. Nastepnym razem tam
    pojdziemy tylko gdy moja siostra zrobi sobie uprawnienia
    przewodnika. A i tak tylko dlatego, ze mam sentyment do Wawelu.
    Jakos mi ciezko bylo tam zobaczyc potege owczesnej Polski. W moim
    malym rodzinnym miescie jest palac, gdzie niektore sale zostawiaja
    wieksze wrazenie niz nasz Wawel.
    A
  • minisufka 24.04.08, 19:38
    lucasa napisała:

    > ja zafundowalam mojemu mezowi w tym roku wycieczke na Wawel. I nie
    > pamietam kiedy ostatni raz bylam tak zwiedziona. Nastepnym razem
    tam
    > pojdziemy tylko gdy moja siostra zrobi sobie uprawnienia
    > przewodnika.

    a co, wtedy cos nowego sie na wawelu ukaze? jakies nowe dowody
    na 'potege owczesnej polski' nagle znajda?

    >W moim
    > malym rodzinnym miescie jest palac, gdzie niektore sale zostawiaja
    > wieksze wrazenie niz nasz Wawel.

    'sale'?
    a groby krolewskie (nie zebym byla wielka fanka) i dzwon zygmunta
    tez maja? albo chociaz namiastke? i szczerbiec i trofea z odsieczy
    wiedenskiej? i arrasy z 16tego wieku? i ruiny 11wiecznego kosciola?

    please...........
  • lucasa 28.04.08, 21:39
    minisufka napisała:

    > lucasa napisała:
    >
    > > ja zafundowalam mojemu mezowi w tym roku wycieczke na Wawel. I
    nie
    > > pamietam kiedy ostatni raz bylam tak zwiedziona. Nastepnym razem
    > tam
    > > pojdziemy tylko gdy moja siostra zrobi sobie uprawnienia
    > > przewodnika.
    >
    > a co, wtedy cos nowego sie na wawelu ukaze? jakies nowe dowody
    > na 'potege owczesnej polski' nagle znajda?

    nie, nie znajda. ale na pewno bedzie ciekawiej opowiedziane(tzn z
    pasja) (i z rysem historycznym zamiast "as you know...") i bez
    bledow jezykowych.

    a groby krolewskie (nie zebym byla wielka fanka) i dzwon zygmunta
    > tez maja? albo chociaz namiastke? i szczerbiec i trofea z odsieczy
    > wiedenskiej? i arrasy z 16tego wieku? i ruiny 11wiecznego kosciola?
    >
    > please...........

    akurat groby krolewskie, dzwony i trofea to nie tylko w Polsce mamy,
    wiec to raczej nie jest nic nadzwyczajnego.
    wszystko co wymieniasz moze miec duze znaczenie dla Polaka, ale juz
    dla zwiedzajcego cudzoziemca ten zamek naprawde nie jest osmym cudem
    swiata. i wlasnie arrasy z VI wieku tez byly nedznie (moim zdaniem)
    przedstwione przez przewodniczke.

    a wlasnie wg mnie wszystko zalezy od przedstawienia - i wizualnego i
    slownego. mialam jakis czas temu dobre porownanie - do mojego
    miasta, do muzeum gdzie jest jedna sala zrobiona jeszcze za czasow
    glebokiego komunizmu - zjezdzaja sie byli jency wojenni i ich
    rodziny. jest ich juz coraz mniej. a mi (gdy tlumaczylam) bylo
    wstyd, ze to wszystko co potrafilismy zrobic z ich historia. kilka
    lat temu w Londynie w Imperial War Muzeum byla wystawa poswiecona
    dokladne temu samemu tematowi - co moje lokalne muzeum. i co? tlumy.
    w sumie wszystkie fakty/wystawione eksponaty byly mi znajome, ale
    sam sposob przedstawienia - i dla tych, co znali historie i dla
    tych, co sie mniej orientowali a takze dla dzieci (aby mozna bylo
    sobie cos dotknac, pociagnac itd) byl rewelacyjny.

    kto choc raz byl z dziecmi w Science Muzeum wie o czym mowie.

    ja sama bym pierwsza bronila (i bronilam) Wawelu. ale jak napisalam
    bylam zawiedziona. tylko tyle.

    A
  • minisufka 28.04.08, 21:58
    no widzisz, bo z twojego pierwszego wpisu wywnioskowalam, ze to
    wawelem bylas zawiedziona, a nie przewodniczka.
    ale jak przewodniczka a nie wawelem to ok :))

    a wino od sasiada dobre?
  • lucasa 29.04.08, 14:52
    minisufka napisała:

    > no widzisz, bo z twojego pierwszego wpisu wywnioskowalam, ze to
    > wawelem bylas zawiedziona, a nie przewodniczka.
    > ale jak przewodniczka a nie wawelem to ok :))

    Wawelem tez.


    > a wino od sasiada dobre?

    hmmm...

    A

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka