Dodaj do ulubionych

SP nr 263 przy Szegedynskiej

IP: *.jgora.dialog.net.pl 03.02.04, 16:43
Kto tam chodził niech sie wpisuje. Szukam ludzi z tej szkoły ja sie tez tam
uczyłem./ Pozdrawiam max
Edytor zaawansowany
  • Gość: Gosia IP: *.chello.pl 07.02.04, 21:26
    Czy "nasza"szkoła nosiła imię Powstańców Wielkopolskich?????????
    Jeśli tak to chodziłam tam gdy dyrektorką była Gorzkowska Renata,skończyłam tę
    podstawówkę 8 lat temu
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.02.04, 15:25
    ja tez tam chodzile. renata Gorzkowaska juz byla dyrektorką opd sam koniec
    mojej nauki. jestem rocznik 1976 a ty gosiu który rocznik i ktop byl waszym
    wychowawcą. teraz mieszkam zupelnie gdzie indziej i steskiony jestem kontaktu
    z ludzmi ktorzy tam chodzili... pozrdawiam max
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 10.02.04, 12:09
    Też tam chodziłam, sto lat temu, bo ja jestem rocznik 66 :-). Okna mojego mieszkania wychodziły na boisko szkolne.
    Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, jak nazywała się wychowawczyni. Taka nieduża, uczyła nas polskiego,
    miała paskudne zęby i przezwisko Kaczka.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 10.02.04, 15:34
    sluchaj to ja mieszkalem tam obok. Dokladnie na ulicy Szegedynskiej. Rocznik
    66 - znales moze Jacka Lisowskiego - ja go kojarze z takim rocznikiem mniej
    wiecej. A nauczycielka nazywala sie Kaźimierczak czyz nie?? ja tez ją pamietam
    i mnie polaka uczyla mimo ze jestem 10 lat młodszy, a ty mieszkales w wiezowcu
    czy w tym czteropietrowcu??
    Pozdrawiam
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 11.02.04, 10:38
    Tak, właśnie Kaźmierczak. A Lisowski miał chyba przezwisko -jakże by inaczej-Lisu. Nie chodziłam z nim do klasy,
    ale mi się kojarzy. Teraz idę na ten drugi wątek, gdzie też się wpisujesz :-)
  • Gość: Gosia IP: *.chello.pl 15.02.04, 19:59
    Ja jestem rocznik 81 moją wychowawczynią była prezesympatyczna Pani Maria [choć
    naprawdę na imię miała Aneta]Cywińska-niestety odeszła do Dewulotu jak byłam w
    7 klasie.Klasę miałam koszmarną no ale chodziłam tam,w 8 moją wychowawczynią
    była Kowalkowska[od chemii].A tę Kaźmierczak którą opisujecie to o
    dziwo .pamietam ale chyba odeszła jak byłam w 2 albo 3 klasie
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 16.02.04, 09:50
    Ja jestem rocznik 76. Kowalkowska uczyla mnie chemii i jezdzilismy z nia na
    rajdy. Wychowawczynia moją była Hanna Gołębiewska, a pozniej Elżbieta Grabowska
    (biologia). Od sportu Jan Orłowski... niezle hece były za moich czasów...
    Pozdrawiam
  • Gość: Gosia IP: *.chello.pl 16.02.04, 12:31
    Być może Cię pamietam [mam cholernie dobrą pamięć fotograficzną] no ale do
    rzeczy czy za Twojej kadencji Gołebiowska też nie depilowała nóg---to były
    istne Yeti , Kowalkowska też numerantką była to jej córcia.......itd co myśmy
    wyprawiali jak kazała nam sprzątać jej magazynek od pracowni chemicznej!!!!!!!!!
    Orłowski podobno jeszcze się ostał a z Gołębiowską ,Kowalkowską byłam kiedyś na
    szkole zimowej.Napisze więcej później!!!!!!!!PA
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 16.02.04, 15:08
    Mysle ze mnie kojarzysz. Nie zdalem w 6 klasie u Grzebien z matematyki. Potem
    jako drugoroczny robilem (zakładalem i prowadzilem) radiowęzeł w szkole i
    organizowalem platne dyskotei w naszej budzie. Mieszkalem naprzeciwko tej
    szkoly... A ty gdzie mieszkalas??
  • Gość: wis IP: *.chello.pl 17.02.04, 00:48
    Tak czytam ten wątek od jakiegoś czasu i wreszcie postanowiłem się włączyć.
    Ja tą szanowną budę pożegnałem w 1973 roku, drogie małolaty ;) .
    Przyszedłem do niej w czwartej klasie. Było to zaraz po jej wybudowaniu.
    Wówczas mieściły się tam dwie szkoły 263 i chyba 276.
    Pamiętam pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego na ulicy przed budynkiem.
    W piątej lub szóstej klasie moją wychowawczynią została p.Kowalkowska
    ( ta od chemii). Najzdolniejszym uczniem to ja nie byłem, ale szkołę mile wspominam.
    Mieszkałem wtedy w bloku po drugiej stronie ogródka jordanowskiego.

    wis napisał.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 17.02.04, 11:14
    Po drugiej stronie Ogródka?? Ale od strony sklepu na Dołku czy biblioteki kolo
    takiego sklepu?? Tam mialem kumpla jednego - jego ojcie pracowal gdzies w
    wytworni papierów wartosciowych. Kowalkowska i mnie uczyla chemii - nawet na
    rajdy z nami jezdzila. Miala zaprawę niezła , mróz jak skurczybyk a ona w
    spiworku na dworzu spała. A jak nas tropiła z alkoholem.... hihi. Miło tak
    powspominac... Pozdrawiam. Moj brat byl rocznik 1963 - moze sie znaliscie??
  • Gość: wis IP: *.chello.pl 17.02.04, 22:21
    Boisko szkolne, blok trzynastoklatkowy, jordanek i mój dom.
    Ten za górką, na wprost mojego okna stała kiedyś rakieta.
    Ciekaw jestem czy Kowalkowska jeszcze uczy?
    Jak ja chodziłem do szkoły to jej syn był w drugiej lub trzeciej klasie.
    Raz na jej lekcji wrzuciliśmy sód do probówki z wodą wyniku reakcji
    wszystko się rozprysło a ona mało nas nie pozabijała.
    Z wieżowca naprzeciwko szkoły chodził ze mną do klasy chłopak,
    miał na nazwisko Rej, ale nie jestem pewien (skleroza).

    pozdrowienia

    wis napisał
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 18.02.04, 14:56
    hi hi rakiete to i ja pamietam. jak sie uczylem i konczylem szkole Kowalkowska
    jeszcze uczyla. Miala ksywę "drewniane paluszki" bo zawsze kolbe trzymala
    palcami i ogrzewala nad plomieniem. Z tego co wiem to juz nie uczy - pewnie
    poszla na zasluzoną emeryturę. Ciekawe co robi bo zawsze miala niespozyta
    energię...
  • nie_ktos 19.02.04, 14:55
    a ja zacząłem chodzić do tej budy tylko jak ją otworzyli, w 68r. I klasę
    robiłem jeszcze w 106 (teraz jest tam liceum), a w II połowę września
    chodziliśmy na lekcje do lasku bielańskiego, bo w szkole nie wsztystko jeszcze
    było gotowe, rodzice w tzw czynie społecznym biegali tam popracować aby było
    szybciej. Faktycznie bybły tam na poczatku dwie szkoły, jak ja pamiętam to
    jeszcze chyba 274, ale nie jestem pewien. Nie pamiętam pierwszych nauczycieli,
    ale pamiętam późniejszych: Kowalkowską, polonistkę o nazwisku Bąba (tak sie to
    pisało) z dyrektorów Kalinowskiego (strasznie go nie lubiłem, on mnie zresztą
    też) Kasprzak, może jeszcze kilka nazwisk mi się przypomni. Ogólnie wspominam
    dość miło, jak mozna inaczej wspominać podstawówkę? Pierwsza miłość, a ktoś
    pamięta dyskoteki? Ten facet nazywał się chyba Kaczkowski, albo podobnie.
    Puszczał przy okazji slajdy na ścianie, bylismy strasznie zachwyceni
  • Gość: wis IP: *.chello.pl 19.02.04, 23:04
    Kalinowskiego to widziałem w tamtym roku na osiedlu.
    Bąba to taka niska i pucołowata babka?
    Matmy uczyła mnie taka jedna porządna jędza, ( bo sporo wlała
    mi oleju do głowy). Miałem raz prawą rękę w gipsie a ona kazała
    mi pisać lewą, bo nie mogła przeżyć, że siedzę i nic nie robię.
    Innym razem była, niezadowolona, że nie przyniosłem przestrzennych figur
    wykonanych z drutu. Na moją uwagę o gipsie powiedziała, że mógł to zrobić
    ojciec (a dla kogo ocena?).

    wis napisał
  • nie_ktos 20.02.04, 09:10
    Kalinowski mieszka w mieszkaniu na terenie szkoły na Nocznickiego, teraz jest
    tam liceum, czasami go widuję. Tak samo Kasprzak. Bąba nie była niska i
    pucołowata, z tego co pamiętam to dość wysoka, taka nawet niezła była laska,
    jak żeśmy ja oceniali. Nie moge sobie przypomnieć innych nazwisk. Na pewno
    jednak pamiętam Roszkowską od polaka. Taka staruszka już wtedy, na dodatek była
    w zachowaniu starej daty. Jak mi sie przypomna jeszcze jakieś nazwiska to
    napiszę. I klasę zaliczał ostatnio tam mój syn, ale zabrałem go stamtąd.
    Sportowcem nie będzie, a wszystko w tej szkole jest postawione na sport. Jak
    ktoś nie ma dobrych wyników na Wf to traktuja go dziwnie. Przeniosłem go
    noramalnej szkoły. Szkoda, bo ja 263 wspominam bardzo fajnie. Pamiętam w
    wakacje przyjeżdżały tam kolonie. Łaziło się w nocy na romanse.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.04, 12:00
    Z matmy uczyła mnie Maria Grzebień, mieszkała z synem na szegedynskiej 10. W i
    klasie uczylma mnie mloda nauczycielka - Broniarek sie nazywala. Wiekszosc
    klasy (czesc męska) sie w niej podkochiwala. nawet jezdzilismy do niej z
    kwiatami na Chomiczówkę. Kolonie tez pamietam...
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 26.02.04, 09:42
    Grzebień nie mieszkała przy Szegedyńskiej 10 tylko 8, wiem , bo nasze mieszkania ze sobą sąsiadowały. A historyczka nazywała się Walksberg
    i nie przepadałam za nią. Pamiętam jeszcze babke od PNOS-u (tak się chyba nazywała ten koszmarny przedmiot), bardzo przypomina mi ją
    szanowna minister Jakubowska, z wyglądu i sposobu bycia. A chłopaki mieli od ZPT jakiegoś strasznego faceta, Rosół się chyba nazywał.
    Dyskoteki bardzo miło wspominam...
  • Gość: buba IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.04, 13:16
    Od polaka nazywala sie chyba Solska, Roszkowska uczyla w Debilocie, chyba ci
    sie pomylilo albo moze robila na dwa etaty. Kalinowski lal lobuzow ktorzy
    chcieli wejsc sila na zabawe. Byl w porzadku.
  • nie_ktos 20.02.04, 15:11
    Gość portalu: buba napisał(a):

    > Od polaka nazywala sie chyba Solska, Roszkowska uczyla w Debilocie, chyba ci
    > sie pomylilo albo moze robila na dwa etaty. Kalinowski lal lobuzow ktorzy
    > chcieli wejsc sila na zabawe. Byl w porzadku.
    Solskiej nie znam, nie uczyła mnie na pewno, ale na pewno Roszkowska uczyła w
    263, może i miała dwa etaty. Zreszta tam było kilka polonistek, wymieniłem już
    Bąbę, przypomniało mi się że miała na imię Edwarda. Jakoś do Kalinowskiego mnie
    nie przekonasz, na zabawy nie pchałem się na siłę i nie byłem z nich przez
    niego wyrzucany. Strasznie nie lubił długich włosów, latał jak nawiedzony z
    nożyczkami. Nikt mnie nie przekonana że był w porządku, kawał łajzy z niego.
    Startował głównie do tych, co ich rodzice nie mieli za bardzo siły przebicia,
    tak jak moi, a kiedy kumpla rodzice go objechali to omijał go z daleka. Uczyłem
    sie dobrze, wagarowałem tak jak inni, w normie, w bijatykach nie brałem
    udziału. Ogólnie było wielu gorszych odemnie jak ich nazwałeś "łobuzów" ale do
    nich bał się podskoczyć. Przypomina mi się jeszcze nazwisko Danuta Waksberg,
    tylko czy tak to się pisze. Fajna babka, wszystkich traktowała równo, uczyła
    chyba historii, tak mi się coś wydaje. I jeszcze Iwona Salomon od ruska. Może
    jeszce coś mi się przypomni?
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.04, 15:46
    Mnie ruskiego uczyla taka kobiecina niewysoka, nazwiska nie pamietam -
    lesniak??. Rozdawala wiesełyje kartinki i zbierała kasę na TPPR - za to raz w
    miesiącu robila przyjecie dla czlonkow. Tylko u niej byla czekolada i
    lemoniada. I to wszystko dzialo sie w roku 1986 jeszcze wtedy dzieciaki brane
    były na słodko. A dyskoteki pamietam. Przynosilem w 6 klasie gramofon. Tanczyly
    same dziewczyny a przy wolnych dziewczynom dawalo sie karteczki... jedna taka
    po takim lisciku dogonila mnie w lazience na II pietrze i dostale z liscia w
    twarz.....
  • nie_ktos 20.02.04, 15:54
    ja jestem rocznik '60, więc czasy lat 80 są mi zupełnie nieznane. Potem tak jak
    pisałem juz chodził przez rok tam mój syn, ale przeniosłem go do normalnej
    szkoły. Przed remontem 263 wyglądała jak bunkier, z wierzchu i od środka. A
    TPPR to dobrze pamietam, nawet też było coś takiego jak SKO, pieniążki się tam
    wpłacało i nie wiem dlaczego zależała od tego czasami opinia z zachowania. Max,
    mieszkasz tam gdzieś w pobliżu jeszcze?
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.04, 17:30
    Mieszkalem naprzeciwko w wiezowcu. teraz mieszkam w górach. Czesto bywam w
    wawie, ale jednak góry to moje nowe życie. Tesknie za kumplami i ferajną ze
    szkoły.... A ty gdzie mieszkasz??
  • nie_ktos 21.02.04, 12:37
    Gość portalu: max napisał(a):

    > Mieszkalem naprzeciwko w wiezowcu. teraz mieszkam w górach. Czesto bywam w
    > wawie, ale jednak góry to moje nowe życie. Tesknie za kumplami i ferajną ze
    > szkoły.... A ty gdzie mieszkasz??
    Naprzeciwko tzn Szegedynska 10 pewnie? Ja na Wrzecionie, teraz parę metrów
    dalej, na Przy Agorze. Ale Ciebie nieźle stąd wywiało. Uwielbiam góry choc na
    nartach nie jeżdżę. Wolałem łazić po nich od wiosny do jesieni. Ciągle myślę
    nad nazwiskami nauczycieli ale jakos żadne mi nie przychodzi do głowy. Pamiętam
    plastyczkę, nie wymiawiała "trz" tylko "cz" - "poczeba przynieść czy pędzle". W
    bibliotece też taka fajna babka pracowała,, chyba nawet niedawno ją też
    widziałem. Pozdro dla wszystkich absolwentów
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 21.02.04, 18:55
    Na Przy Agorze 3 w tym wiezowcu mialem kupe kumpli. No i Zagajnik obok - mozna
    bylo tam pepesi dostac, a czasami i jakies galaretki. W tym wiezowcu jedna
    kobiecina prowadziła metę - sprzedawała gorzałę i caro. pamietam ze na caro
    przycinala ponad połowę...
    A naprzeciwko byl taki czteropietrowiec - fajne dziewczyny tam mieszkaly...
    W gorach mieszkam od 3 lat, bywam czesto w wawie - ale juz nie umiem tam zyc.
    Mimo ze w wawie nadal czuje sie najswobodniej...
    pozdrawiam
  • nie_ktos 23.02.04, 11:49
    pamietam Zagajnik, chodziło się tam posiedzieć w "kulturalnej atmosferze", tak
    nam sie przynajmniej wydawało. Najbardziej inteligentnym zajęciem w czasie
    siedzenia w Zagajniku było palenie papierosów i gapienie się na ludzi robiących
    zakupy w Sam-ie. Mety pod Przy Agorze 3 nie pamiętam, korzystałem raczej z tych
    co były u mnie w bloku, miałem u nich, jakbyśmy dzisiaj to nazwali, sprzedaż
    prefencyjną. Powyżej doczytałem cos o Jacku Lisowskim, wiesz że chyba go
    kojarzę? Czy przypadkiem nosił okulary? Cos tak mi kolebie sie po głowie.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 23.02.04, 17:22
    Taj Jacek Lisowski nosil okulary. Zrobil kariere jako dziennkarz sportowy w
    gazecie i TV. Niestety zmarł w wieku 33 lat - zył w biegu i to chyba go
    wykonczylo. A SAM to pamietam, juz za nowych czasow dowozono tam codziennie
    swiezutki sok z marchwi - taki jedodniowy. Bo w niedziele najlepszy sok z
    kiszonej był w warzywaniaku na górce... Pozdrawiam
  • nie_ktos 24.02.04, 15:29
    Gość portalu: max napisał(a):

    > Taj Jacek Lisowski nosil okulary. Zrobil kariere jako dziennkarz sportowy w
    > gazecie i TV. Niestety zmarł w wieku 33 lat - zył w biegu i to chyba go
    > wykonczylo. A SAM to pamietam, juz za nowych czasow dowozono tam codziennie
    > swiezutki sok z marchwi - taki jedodniowy. Bo w niedziele najlepszy sok z
    > kiszonej był w warzywaniaku na górce... Pozdrawiam
    szkoda chłopaka, nie wiedziałem o tym. Pamiętam że taki luzakowaty był zawsze,
    ale spokojny. Miał dużo kolegów w czasach podstawówki. Ale on nie był z mojej
    klasy, był młodszy. Z mojej klasy nie mam żadnego kontaktu z nikim,
    porozjeżdżało się towarzystwo. Ciekawe co teraz porabiają. Niektórych jakis
    czas widywałem, ale to było już dawno. Miałem nadzieję że na tym watku ktoś sie
    odezwie. Ciebie Max nie kojarzę, jesteś z młodszego rocznika (oczywiście nie
    mam nic przeciwko temu). Na górce to juz nie ma warzywniaka, ale pamiętam go.
    Jeszcze cukierenka na Szegedyńskiej (jak ona się nazywała? Bilobil powoli
    potrzebny). Może ona jeszcze tam jest, mam bliziutko, ale nie po drodze.
    Biegało sie tam czasami, ale znowu u niej platali sie miłośnicy alpag, więc za
    młodych lat trzeba było uważać. Co tam w górach porabiasz? Pracujesz czy masz
    jakąś galerię sztuki np? Może jeszcze parę lat i sam się przeniosę gdzieś.
    Zaczynam coraz bardziej cenić tzw święty spokój.
    Pozdrawiam
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.02.04, 15:54
    Cukierenka nie wiem jak sie nazywala. Lae zawsze sie mowilo u Elsnera...
    Pozniej przy blaszaku postawil wielką chałupę z cukiernią...
    Ja pamietam ze zawsze Lisu mial kupe znajomych mieszkalem w tym samym bloku. a
    na dołku był sklep u Robaka a obok kiedy byla kawiarenka. Milili tam arabice. W
    kiosku na gorce zawsze kolejki po expressiak i fajki dla rodzicow. Ale ja
    mialem patent. Chodzliem do kiosku w hotelu robotniczym - tam bez koleji i
    zawsze cos bylo...
    W gorach mam przede wszystkim spokoj. O ktory w wawie trudno... Pracuje i
    odpoczywam. Blisko do liberca i czech. A do zgorzelca i goerlitz tez niedaleko.
    Znam fajne galerie sztuki - bo mam znajomych ktorzy je prowadzą... Poleca wypad
    w gory - powietrze i spokoj....
  • nie_ktos 24.02.04, 16:50
    chodzi mi ta cukierenkę która była obok wieżowca Szegedyńska 5, koło takiego
    małego samu. Taka cukiernia z cukierkami, ciastkami na wagę itp. Ciągle nie
    łapie w którym bloku mieszkałeś, wieżowcu Szegedyńska 10? Znałem tam Marka
    Piaseckiego, taki drobny chłopaczek, fajny kumpel. Wybierał się do woja na
    zawodowca, potem jakoś kontakt sie urwał. Ja mieszkałem Wrzeciono 42. Dlatego
    pisałem o art galerii w górzystych okolicach bo mój znajomy urwał się w
    Bieszczady i tam zamieszkuje od jakiś 15 lat. Ma fajny drewniany dom, pietrowy
    z poddaszem, jeździ na koniach i zajmuje się tworzeniem arcydzieł malarskich,
    jak to ujmuje. Luzak zupełny. Do hoteli robotniczych też biegałem po fajki,
    czasami pastę do zębów rzucili w dostawie. Może się zaloguj i pogadamy wiecej
    na privie, można wtedy bardziej rzucac nazwiskami.
    pozdrowienia
  • blade1976 24.02.04, 17:50
    to wlasnie tam. To ta kawiarenka od pozniejszej kawy arabica. ja mieszkalem w
    10 - naprzeciwko zkoly taki wiezowiec. Marek Piasecki mial brata blizniaka??
    jesli tak to byl zawodowym wojakiem ale co sie z nim dziej to nie wiem. POdam
    moj numer gg 1241312 - mam na imie Mariusz. jestem czesto dostepny. Pozdrawiam
    a e-mail jak w autorze. pozdrawiam max
  • nie_ktos 25.02.04, 15:30
    M. Piasecki nie miał brata, był jedynakiem. Po podstawówce poszedł do
    elektronika na Zajączka, potem przymierzał się do WAT-u i zamierzał w woju
    zostać na stałe. Czy to zrobił, nie wiem bo sie wszystko urwało. Przejachałem
    dzisiaj obok cukierenki na Szegedyńskiej, zamknięte na głucho, cos tam było za
    szybą, ale nie wiem co, nie wychodziłem z samochodu. Za to zauważyłem że
    wymienione są drzwi, nie takie zasyfiałe ramy metalowe jak były kiedyś. Cos
    tutaj mało sie odzywa absolwentów, a chciałbym sie dowiedzieć co się dzieje z
    ludźmi np z mojego rocznika. Wszyscy mi mówią że mój zawał w wieku 42 to "w
    takim młodym wieku", ale przypadek Jacka mnie dobił, szkoda chłopaka. On chyba
    mieszkał w długim czteropietrowym bloku naprzeciw szkoły? Znam kilka dziewczyn
    stamtąd. Jutro postaram się odezwać na privie. Czy to juz wszyscy żyjący na tym
    świecie z 263 budy? Czuje się jak dinozaur. Pamiętam dobrze swoją pierwszą
    poważną miłość (VI klasa), nawet chodziliśmy ze sobą kilka dni, potem ona
    powiedziała że musi się bardziej zająć lekcjami, a tak naprawdęto zaczęła
    chodzić z innym, oszustka jedna :-)))
  • blade1976 25.02.04, 16:26
    To nie znam tego Piaseckiego. Pozniej zamiast cukierenki byl tam taki okoliczny
    pubik. Zulia z calej okolicy sciagala na chrzczone piwo i wino na szklanki:).
    Tak Jacek nie chorował, ale w wieku 33 lat zawał z wylewem go zabrał... Żal mi
    go - to był mój brat!!! Mieszkalismy na szegedynskiej 10 na 4 pietrze -
    mieszkania 65. Pamietam do dzisiaj nawet numer telefonu... A z ta miłością to
    tak juz jest - ja poznalem jedną, sliczna dziewczyne. Tanczyla w gawędzie w
    Pałacu Kultury - w kazdy wtorek i czwartek jezdzilem po nią wieczorem do
    srodmiescia zeby sama nie wracala. A na koniec poszla z innym. 1,5 roku
    jezdzenia na nic hihihi.... czekam na kontakt
  • nie_ktos 25.02.04, 21:09
    wejdź na priva, masz tam coś
  • Gość: blue IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 15.05.04, 10:32
    To ja z kolei pamiątam historyczkę ,która mówiła "cz" 9kubiak się chyba
    nazywała,była krótka bo zaciązyła"-"Prosze,otwieramy pidreczniki,strona
    czysta" :-)
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 26.02.04, 09:44
    Rocznik 60, to może znasz moją siostrę, Hania jej na imię i też chodziła do tej podstawówki ?
  • Gość: nie_ktos IP: *.inetia.pl 26.02.04, 09:50
    może znam, musiałbym miec jakieś bliższe dane (przepraszam, troche lat minęło).
    Znam chyba ze dwie Hanie, tylko nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć jakiś
    bliższych szczegółów
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 26.02.04, 10:06
    Z tego co pamiętam , w tamtych latach była troche przy kości, długie czarne włosy.
    Chociaż może taka była trochę późnie,j w końcu jest między nami 6 lat różnicy. Mam wrażenie,
    że wcześniej chodziła do 106, nie było jeszcze 263? My na Szegedyńską sprowadziliśmy się w 66,
    miałam ze dwa miesiące. Wcześniej mieszkaliśmy spokojnie w domu z ogródkiem na Pelcowiźnie,
    ale trzeba było zbudować FSO i domek poszedł pod buldożer....
  • nie_ktos 27.02.04, 08:00
    to by sie zgadzało, ja też się przeprowadziłem na Bielany w '66, przedtem
    mieszkałem na Muranowie. I klase tez zaliczałem w 106, a II juz w 263, z tym że
    na początku lekcje były w lasku bielańskim, bo w szkole nie wszystko było
    jeszcze gotowe, rodzice w "czynie społecznym" biegali do szkoły i malowali,
    sprzątali itp. Nie kojarzę Twojej siostry, może dowiedz się do jakich klas
    chodziła, ja swojej II i III nie pamiętam, a od IV chodziłem do "f", zrobili
    taką klasę bo było za dużo uczniów, i oczywiście w ich zamierzeniu powstała
    taka "klasa wyrzutków"
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 27.02.04, 09:37
    Spytam. Cukierenkę miło wspominam, te różne cukierki na wagę...Ale pamietam też takie cukierki groszki w okrągłym pudełku z dziurką z boku. W pewnym momencie
    tylko takie slodycze były i dropsy. Właśnie sobie uswiadomiłam, że do niedawna pamiętałam listę mojej klasy, tak do połowy, a teraz, cholera, luki sie porobiły.
    Niestety, tylko z jedną dziewczyną utrzymuję sporadycznie kontakt. Kiedy ja chodziłam do Zagajnika, zbierała się tam głównie żulernia, też miałam takich kolegów, a
    co...
  • nie_ktos 27.02.04, 10:34
    a na przerwie biegło sie do sklepu na górkę po oranzadę w proszku, którą sie
    też w proszku zjadało. Trzeba mieć było chody u woźnej w szatni (nazwywalismy
    je "ciocie", fajne babki były) zeby wypusciła w kapciach na dwór. Kapcie to
    były tzw wywrotki. Pixi, żyjesz jeszcze w tych okolicach?
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 27.02.04, 13:08
    O matko, uwielbiałam te oranżadę, kwaśna była jak cholera (kwaśne lubie do dziś). Wywrotki to nic, najgorsze były juniorki, a najwiekszym
    obciachem był model z obcasikiem! Lepsze były na takim małym koturnie. No i stylonowe, granatowe fartuszki. Fakt, ciocie były fajne. Za moich
    czasów bardzo było modne rzucanie tzw. kopci, czyli kawałka zapalonej kliszy w pudełku po zapałkach. Rany, jak to śmierdziało i dym walił czarny!
    Zazwyczaj działo się to na tej drugiej klatce schodowej, po lewej stronie szkoły. A ja na przerwie biegałam też często do domu, bo mieszkałam na
    przeciwko (Szeg.8). Moi rodzice nadal tam mieszkają, a ja przeniosłam się na Żoliborz, okolice pl. Inwalidów. A Ty na Przy Agorze? W którym
    miejscu?
  • nie_ktos 27.02.04, 14:35
    jeszcze w latach '70 i na początku '80 można było takie oranżadki kupić. Z
    checią bym jeszcze to posmakował :-))) W szatni przy drugim wejściu był kiedyś
    skład makulatury (pod shodami czy jakoś tak). Czasami na ochotnika zgłaszało
    sie do załadunku jej na ciężarówkę. Ale była radocha - przez wszystkie lekcje
    siedziało się na stercie makulatury i czytało gazety (na samochodzie przez
    kilka godzin nic nie przybywało oczywiście). Ja też często na przerwie biegałem
    do domu Wrzeciono 42, trochę dalej niż Ty, ale od czego był dobry charakter w
    nogach. Teraz mieszkam na PA przy kościele. Fajny masz niedaleko teren do
    spacerów (Cytadela z przyległościami). Coś mi tu Max zamiknął. Pixi, kto był
    Twoja wychowawczynią? Moją pamiętam z chyba VI i VII D. Waksberg, przeniosła
    się potem do debilotu. Fajna babka była, wiem że w Dwl też ją uczniowie lubili.
    Wcześniejszych i późniejszych nie pamietam, choć cały czas pracuje nad tym
    intensywnie
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.02.04, 17:22
    Mam gosci z zagranicy - jak to goscie tylko by po gorach chodzili a ja jako
    przeodnik robie. Jak wrcoe to podpisuje na listy... pozdrawiam
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 01.03.04, 08:58
    Moją wychowawczynią była Kazimierczak, uczyła też polskiego. Fakt, mam gdzie chodzić na spacery z psem. Latem często jeżdżę na rowerze nad Kanałek i dalej
    do Lasku Bielańskiego. Zima też jeżdżę, ale tylko rano do sklepu :-). Walksberg tez uczyła mnie historii. Taaak, taszczyło się makularę do szkoły i oszczędzało w
    SKO...
  • nie_ktos 01.03.04, 15:02
    max, przestań się szlajać po górach tylko siadaj do forum. Pixi, ja co prawda
    nie jeżdżę na rowerze, ciągle mam zamiar kupić, ale zawsze mam inne sprawy na
    głowie, może dzieciak mnie wreszcie zmobilizuje, za to często łaże po lesie aż
    do kanałku właśnie. W czasach szkolnych w lato kanałek to była prawie codzienna
    wyprawa. Po resztą co można było w lato robić w mieście? Fajnie tam było, mozna
    się było popluskać i poopalać. Pamiętasz może jeszcze kajaki na kanałku?
    Wypożyczalnia była na Kepie Potockiej, trzeba było wyskrobac parę złotych od
    matki potem na 2-3 wypozyczenia wystarczyło. W młodszych latach w słoneczne dni
    chodziłem na Jordanek, tam też był i jest taki miniaturowy basenik, ale w
    starszych klasach już nie wypadało. A chodziłaś może do lasu do księdza na
    jabłka? Tam był taki fajny nieduży sad, teraz już po nim nie ma śladu. Pamiętam
    były tam śliwki, czereśnie, gruszki. To się nazywało na dzierżawę.
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 03.03.04, 08:47
    No, wiesz, gości z zagranicy trzeba dopieścić ;-) Kajaki pamiętam , ale nie pływałam. Basenik w Jordanku był niesamowity, taka mała kałuża a tyle
    radości. Jako podrośniete dziewczę dostojnie moczyłam w nim nogi, pluskać się juz nie wypadało...Bywałam tez w Jordanku na dyskotekach.
    Dawno temu pewnie widziałam Twój blok z okna, bo za jordankiem był wygon, potem powstała przychodnia, potem ten szpetny (jak wszystkie nowe
    w Warszawie) kościół, a teraz jeszcze osiedle. Gęsto się zrobiło. Chodziłam na religię do kościoła w Lasku Bielańskim, ale na jabłka nie. Do
    cudzych sadów wpadałam w wakacje, kiedy byłam u babci w górach. Tam sie to nazywało "granda" :-). Bardzo lubię te letnie wyprawy nad Kanałek,
    zazwyczaj z mężem, psem i córką. Syn się alienuje, niestety. Ma 14 lat, właśnie zaczął się golić, słucha gothic metalu, ubiera się na czarno i nie
    usmiecha (fani gothicu są obowiązkowo ponurzy). Bardzo mnie to śmieszy, ale oczywiście mu tego nie okazuję :-)). Córka jest o rok młodsza, typ
    sportowy, towarzyska, generalnie zupełna odwrotność syna. Mam bardzo wesoło ;-). A Twoja rodzina?
  • nie_ktos 03.03.04, 14:41
    pmiętam religie wkościele w lasku, wchodziło się z tyłu, potem schodkami do
    góry. Fajny był widok przez okno na drugi brzeg Wisły. Pamietasz proboszcza z
    tamtych lat? Nazywał sie Gwiazdowski. Załuj że nie chodziłaś na jabłka, ksiądz
    miał dobre, teraz juz z sadu chyba nic nie zostało. Na jordanku swojego czasu
    prowadziliśmy dyskoteki z kumplami, potem już zostawiliśmy to innym. Ja
    mieszkałem wrzeciono 42, więc nie mogłaś chyba widzieć go przez jordanek, to
    jest wieżowiec przy skrzyżowaniu Wrzeciono/Przy Agorze, a teraz mieszkam na tym
    osiedlu co wybudowano ostatnio koło kościoła na PA. Ja mam rodzinę 2+1, syn ma
    12 lat, za niedługo będzie miał 13, jest odwrotny do Twojego, się śmieje na
    okrągło, czasami sam nie wiem z czego. Muzyki słucha różnej, od Queen przez
    Perfect do Mike Oldfielda, więc jakoś jest zupełnie poza modą.
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 04.03.04, 08:58
    Ale na tym osiedlu za jordankiem, przed przychodnią, czy dalej, w tych wysokich blokach? W którymś z tych niskich
    domów moja córka ma kolegę. Tylko to pewnie nie jest Przy Agorze. Moja Ewa jest w wieku Twojego syna, szósta klasa?
    Chodzi do szkoły na Przasnyskiej, za rok dołączy do brata, do gimnazjum na Filareckiej. Proboszcza pamietam, jabłek żałuję.
    Uczył wtedy bardzo fajny ksiądz, nie pamiętam nazwiska, nosił habit (albo coś???) z takim duzym czerwonym krzyżem na
    piersiach. Bardzo lubiłam te zajęcia, głównie jako spotkanie towarzyskie z ludźmi z innych szkół, no i ta droga przez las. Potem
    z religią się rozstałam.
    Faktycznie, Twój syn słucha oryginalnej muzyki, jak na nastolatka. Ja bardzo lubię Queen i Perfect, ale także metal, czym punktuję u swojego
    potomka :-)
  • Gość: Netta IP: *.chello.pl 05.05.05, 15:30
    Ja jestem rocznik 82. Pamietam Waszą klasę "a". Moją wychowawczynią w tych
    czasach była E. Jóżko.
    Kowalkowska uczyła chemii, Dziwani- biologii, polskiego- Wilczyńska, Był
    jeszcze Makuch i słynna Gołębiewska.
  • Gość: szatyn IP: *.chello.pl 05.05.05, 16:22
    Miała na nazwiosko Kazimierczak i de-facto straszne iksy :)
  • Gość: Tomek IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 06.05.05, 12:06
    Jestem rocznik 69.
    Chodziłem do naszej budy w latach 76-84.
    Wychowawczynią była K.Rozlatowska - polonistka.
    Mieszkałem na Szegedyńskiej. Może ktoś z tego rocznika sie odezwie.
    W zasadzie od wyjścia ze szkoły nie utrzymujemy ze sobą kontaktów. A szkoda.

    P0zdrawiam
  • Gość: beee IP: 193.108.194.* 17.05.06, 12:42
    kaźmierczak. Była też moją wychowawczynią rocznik1975
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 04.03.04, 18:10
    To ja przelotem. Zjechalem na chwile z gór. Kazimierczak mnie uczyła polskiego.
    Nazywaliśmy ja Kazia lub Kaczka. Za dni parę wróce i zaczne pisac. pozdrawiam.
    P.S. W gorach jest slicznie... jade wlasnie do czech...
  • nie_ktos 05.03.04, 14:47
    oooo, max jak żywy!!! Pixi, mieszkam w tym nowym osiedlu pomiędzy kościołem i
    ulicą PA. Przeprowadziłem się tak 3,5 roku temu, tak jak oddali do użytku tą
    część, budowali to osiedle na raty. Całkiem fajnie sie pomieszkuje. Nie
    pamiętam Kazimierczak, choć coś mi sie tam plącze po głowie. Szkoda że nie ma
    Zagajnika, byłoby fajne miejsce na spotkanie absolwentów i pogadanie o starych
    dobrych czasach. Przy większym przypływie gotówki chodziło się czasami do
    Oleńki, róg Podleśnej i Marymonckiej, a jak portfel się bardziej wypchał to
    gościło się w Zorzy, Al. Zjednoczenia. Nie wiem czy pamietasz te kafejki. Na
    tamte czasy to był szyk niesamowity. Od czasu do czasu Spotkanie na
    Krasińskiego, za pl. Wilsona lub Hawana w Merkurym, ale to juz były "wyzsze"
    sfery. Śmaić mi się teraz chce jak siedzieliśmy w Oleńce z dumną miną, herbatka
    i ciastkiem na talerzyku. Pamiętacie może te kafejki? Fajne to były czasy... To
    se ne vrati, pane Havranek. A szkoda.
  • Gość: pixi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 10:41
    Ne vrati, ne vrati, niestety. Chociaż , czy ja wiem, czy niestety? Rzecz jasna,
    z sentymentem wspominam czasy dzieciństwa i wczesnej młodości, ale gdybym miała
    możliwość przeniesienia się o 25 lat wstecz, to raczej bym nie skorzystała.
    Moje obecne życie jest takie wspaniałe, że nie zamieniłabym go na żadne inne…
    Byłam bardzo częstym gościem Oleńki, mieli boskie rurki z kremem. Wyobraź
    sobie, że moje przyjęcie weselne odbyło się w Hawanie!!! Tam też zapadła
    decyzja o ślubie. Generalnie nie chcieliśmy żadnego przyjęcia, ale ulegliśmy
    naciskom rodziny i zgodziliśmy się na skromne „na słodko”. Właściwie wszystko
    związane z moim małżeństwem było niestandardowe: pobraliśmy się po 2 miesiącach
    znajomości (nie z przymusu!!), w dodatku w maju, co podobno przynosi pecha, a w
    dwa dni po ślubie mąż wyjechał na 2 miesiące do pracy w Norwegii. Od tamtego
    czasu minęło już 15 lat, i jest coraz lepiej…
    Czy pamiętasz taką straszną babę od wf? Mojemu koledze z klasy , niejakiemu
    Jarkowi Krupie, naderwała ucho, przesadzając w zapale karcenia! Z tego co
    pamiętam, nie poniosła żadnych konsekwencji. Kurcze, gdyby jakiś nauczyciel
    tknął moje dziecko….!!!! Nie wiem, jak męska przebieralnia, ale dziewczęcą
    pamiętam jako straszną norę z malutkimi okienkami pod sufitem. I te idiotyczne
    zajęcia typu skok przez kozioł, czy przewroty, tak jakby nie można nas było
    uczyć grać w kosza, czy siatkówkę. A na ZPT nikt nie słyszał jeszcze wtedy o
    równouprawnieniu mężczyzn i kobiet: dziewczęta przygotowywały różne potrawy i
    uczyły się jak ładnie nakryć stół, a chłopcy robili karmniki dla ptaków i
    przychodzili zżerać przyrządzone przez nas smakołyki!!
    Wystarczy na dziś, muszę łyknąć jakieś lekarstwa, bo męczy mnie potworny
    kaszel. Nie daje mi spać, ale za to mięśnie brzucha mam wytrenowane prawie
    na „kaloryfer ;-)
  • Gość: nie_ktos IP: *.inetia.pl 08.03.04, 13:59
    z WF pamiętam śmierdzące szatnie, ciemne jak bunkry. Nie mogę sobie przypomnieć
    nazwiska wuefistki, mnie uczyła taka mała korpulentna, smiesznie wyglądała w
    dresie, jak piłka. Widzę że byłaś częstym gościem Oleńki iHavany, dla mnie i
    moich kolegów wymagało to posiadania niebotycznej jak na owe czasy ilości
    gotówki. W przypływie fantazji chodziliśmy do baru mlecznego Marymont na
    nalesniki z serem. Wyobraź sobie że dwa lata temu tam zajrzałem, czas jakby się
    zatrzymał. Takie same ceraty na stołach, jakieś wiechcie udające kwiatki w
    wazonikach. I nawet naleśniki miały ten sam, niepowtarzalny smak. Zapłaciłem
    chyba za to 3 czy 4 złote, ale za to ladunek wspomnień od razu został
    pogłaskany. Ja się nad swoim małżeństwem zastanawiałem 4,5 roku, nawet ksiądz
    powiedział "Eeee tam, u was to tylko formalność". Slub brałem w tej ochydnej
    kaplicy wybudowanej na Przy Agorze, zanim wybudowali tam kosciół. A wesele
    miałem w Domu Lekarza przy Szregera. Na Jordanku pamiętam jeszcze tą rakietę,
    zawsze wydawała mi się olbrzymia, teraz już jej tam nie ma, nawet nie
    zauważyłem jak znikła. Jeśli chodzi o przeniesienie się wstecz, to ja preferuje
    czasy przedszkolne, w szkole niestety trzeba było juz coś pamiętac o
    obowiązkach. Szkoda że tutaj tak mało się osób odzywa, mozna by było
    przypomnieć sobie troche rzeczy z dawnych lat. Zdrowiej szybko, chorowac jest
    podobno niezdrowo. Fajnie, ale ja tez od rana jestem zakichany
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 10.03.04, 08:00
    Wpadłam do pracy tylko na chwilę, jestem na zwolnieniu, a w domu, jak na złość
    padł mi komp !!! Odezwę się w poniedziałek. Pozdrawiam
  • nie_ktos 12.03.04, 08:47
    oops, max znikł, pixi choruje, a rozumiem że reszta absolwentów chyba nie
    istnieje w internecie. Pixi, wyzdrowiej szybko, Max, przestań się szwendać po
    chaszczach i siadaj do klepania
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.03.04, 12:11
    Jestem - wrocilem z gor - fantastyczne 2 tygodnie i trzeci na dodatek. Nie
    schodzilem z gor - bylo fantastycznie. A jak u ziomali z zoliborza?? Jak
    pogoda?? Pozdrawiam
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 13.04.04, 11:37
    Strasznie długo chorowałam, a potem wpadłam w wir przygotowań świątecznych. Na
    szczęście, bardzo lubię myć okna, niektórzy twierdzą, że to zboczenie ;-). I
    juz po świętach. Wczoraj byłam u rodziców na Szegedyńskiej i tak sobie
    wyglądałam z tego trzeciego piętra raz na jedna raz na drugą stronę. Na boisku
    grała spora grupa chłopaków, no ja nie pamietam, żeby za MOICH CZASÓW (ha, jak
    babcia mówię)były takie zakapiory!! Bardzo bym nie chciała spotkać ich
    wieczorową porą... Ale otoczenie "mojego" bloku jest bardzo zadbane, dużo
    wypielęgnowanej zieleni, znacznie lepiej niż kiedyś. Od ojca (jest szychą w
    zarządzie osiedla, a co !)dowiedziałam się, że budynek w jordanku ma być
    zburzony i powstanie nowy, o tym samym przeznaczeniu. Czyli dobrze.A jak wy po
    świetach?
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 13.04.04, 22:07
    Ja na swieta zjechalem z gór do warszawy i okropnie bylo. Nie moglem spac
    duszno i w ogole tak jakos bylo. Ale juz dzisiaj w gorach jestem. Bylem
    odwiedzic szegedynską duzo sie zminilo tp fakt. Pozdrawuiam
  • nie_ktos 19.04.04, 07:45
    Gość portalu: max napisał(a):

    > Ja na swieta zjechalem z gór do warszawy i okropnie bylo. Nie moglem spac
    > duszno i w ogole tak jakos bylo. Ale juz dzisiaj w gorach jestem. Bylem
    > odwiedzic szegedynską duzo sie zminilo tp fakt. Pozdrawuiam
    Max, nie narzekaj, mogloby byc gorzej. Milo ze dinozaury znowu sie pojawily na
    forum. Ja tez ostatnio duzo wyjezdzalem, teraz nadaje z Rosji. Za kilka dni
    bede w domu. Pozdrawiam
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 19.04.04, 11:07
    Pozdrowienia do dalekiej i pieknej Rosji. Nie narzekam, bo wawke nadal bardzo
    kocham jako urodzony tutaj. Ale nie znajduje sie w tym tłoku i zgiełku...
    pozdrawiam i czekamy na powrót
  • Gość: MAX IP: *.jgora.dialog.net.pl 19.04.04, 13:22
    ZAPRASZAMY DO WPISYWANI SIE. NIEWAZNY ROCZNIK - wazna jest historia!!! wpisuje
    sie
  • nie_ktos 21.04.04, 13:23
    witam, jestem już na miejscu. No to jak, wspominamy sobie trochę?
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 28.04.04, 11:43
    Kurcze, gdzie sie podziali wszyscy uczacy sie kiedyś w tej szkole? Bo wychodzi,
    że pozostała już tylko trójka :-((((
  • evee1 05.05.04, 08:04
    Hej, hej, wlasnie odkrylam ten watek. Ja tez chodzilam do 263.
    Konczylam w roku 1980, a jestem rocznik 1966, ale poszlam
    o rok wczesniej do szkoly czyli chodzilam do klasy z rocznikiem
    1966. Moja wychowawczynia byla Stepniakowa, mieszkala z corka
    w mieszkanku przy szkole. A chemie mialam z Kowalkowska, taki bajzel
    jaki ona miala to trudno sobie bylo wyobrazic.
    Nie-ktosiu, czy mieszkajac na Wrzeciono 42 znales Janka Ossowskiego?
    Ja z nim chodzilam do klasy w Dewulocie. A ja mieszkalam w czteropietrowym
    domu na Szegedynskiej 1. I pamietam te cukierenke kolo sklepu obok nas.
    Kupowalo sie tam krowki-ciagutki wracajac ze szkoly.
    A, i chodzilam do klasy z Markiem Piaseckim.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.05.04, 09:34
    Stępniakowa to była ostra babka - jej córka tez została nauczycielką... uczyła
    bodajże ZPT. Kowalkowska uczyła mnie chemii - ksye miała "drewniane paluszki"
    bo kolbe w ręku trzymała i ją podgrzewała....
    Cukierenka była boska - sprzedawała tam pani Basia.... Szegedynska 10 to mój
    były blok, to dziwne ale nie pamietam już gdzie był nr 1.... kurcze te góry
    mnie rozpraszają... Pozdrawiam
  • evee1 06.05.04, 03:34
    > Cukierenka była boska - sprzedawała tam pani Basia.... Szegedynska 10 to mój
    A ktory to byl nr 10? Kiedys oczywiscie wiedzialam, ale ja tam juz nie mieszkam
    od 1991 roku.

    > były blok, to dziwne ale nie pamietam już gdzie był nr 1.... kurcze te góry
    > mnie rozpraszają... Pozdrawiam
    Nr 1 to taki dlugi (ale nie za bardzo) 4-pietrowy blok stojacy jakby na
    przedluzeniu sklepu z cukierenka. Jak Szegedynska nie miala jeszcze
    przedluzenia do Lindego (tego obok agministracji) i wygladala jak petla
    wisielca, to moj blok byl jakby na koncu tej petli.
    Obok byla kiedys budka telefoniczna, ale ja juz chyba bardzo dawno temu
    zlikwidowano. Jak mi powiesz, ktory to Szegedynska 10, to moze sobie kogos
    stamtad przypomne.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.05.04, 08:20
    Szegedynska 10 to ten wiezowiec naprzeciwko szkoły... Czy naprzeciw
    szegedysnkiej 1 byl tez blo czteropietrowy a z lewej strony wiezowiec?
  • evee1 06.05.04, 08:48
    > Szegedynska 10 to ten wiezowiec naprzeciwko szkoły...
    A, tak mi sie wydawalo... Z mojej klasy mieszkala tam Anka Kozak,
    taka dosyc wysoka dziewczyna z dlugimi wlosami. Ale mozesz jej
    nie kojarzyc, bo Ty jestes rocznik 76 (ona 65) i chyba potem
    sie wyprowadzila.
    W sasiednim czteropietrowym bloku (to pewnie bedzie Szeg 12)
    mieszkali Jacek Dworski, Mirka Pleskot i Jacek Zyn.

    > Czy naprzeciw szegedysnkiej 1 byl tez blo czteropietrowy a z lewej strony
    wiezowiec?
    Tak jest, dokladnie!
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.05.04, 13:30
    to juz wiem. Na Szegedynskiej 1 mieszkala kolezanka ktora chodzila ze mna do
    szkoły - nazywała sie Kinga. naprzeciwko twojego bloku jest piaskownica i
    smietnik i takie laweczki, jak bylem mlodszy to czesto tam przesiadalem. Mam
    nadzieje ze nie zachowywalem sie za glosno :). Tego Jacka Dworskiego chyba ze
    slyszenia znam. a Zynek nie byl przypadkiem strażakiem? Potem wdal sie w
    jakiesa dziwne interesy... Na szegedynskiej 10 mieszkał rocznik zblizony do tej
    Anki bo 63 - Jacek Lisowski moze znałaś?
    Nie poszedlem do Dewulotu - szkołe miałem aż na Grochowie - ale z Dewulotu były
    najładniejsze dziewczyny :) Na basen tam chodziłem i na dyskoteki (kupa moich
    znajomych tam sie uczyła i mnie wkręcała na imprezy). Pozdrawiam i czekam na
    kolejny list........
  • evee1 07.05.04, 03:16
    Gość portalu: max napisał(a):

    > to juz wiem. Na Szegedynskiej 1 mieszkala kolezanka ktora chodzila ze mna do
    > szkoły - nazywała sie Kinga.
    Jezeli miala dwie starsze siostry Kaske i Beate i psa wilczura, to znaczy,
    ze to ta co mieszkala w mojej klatce na parterze :-))).

    > naprzeciwko twojego bloku jest piaskownica i
    > smietnik i takie laweczki, jak bylem mlodszy to czesto tam przesiadalem. Mam
    > nadzieje ze nie zachowywalem sie za glosno :).
    Ech, ja juz wtedy bylam na studiach i pewnie ponadto to :-)))).

    > Tego Jacka Dworskiego chyba ze slyszenia znam.
    On mial chyba starszego brata, ale nie oamietam jak sie nazywal.

    > A Zynek nie byl przypadkiem strażakiem? Potem wdal sie w jakiesa dziwne
    > interesy...
    Nie mam pojecia co sie z nim stalo. Nawet jak go czasami widywalam, to
    cos malo... hm... ze soba rozmawialismy. Ale on w podstawowce byl w paczce
    chlopakow co to zawsze wdawala sie w jakies afery.
    Swoja droge to dosyc ciekawe, ze mimo, ze wiekszosc mojej klasy mieszkala
    w bliskiej okolicy, to sa ludzie, ktorych nigdy nie zdarzylo mi sie
    spotkac po skonczeniu podstawowki. Teraz bym ich pewnie nawet nie
    poznala (a oni pewnie mnie).

    > Na szegedynskiej 10 mieszkał rocznik zblizony do tej
    > Anki bo 63 - Jacek Lisowski moze znałaś?
    Moze z widzenia, ale teraz nie kojarze.
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 07.05.04, 08:39
    Tak Kinga miala siostry i wilczura.... Tak na Wrzecionie spedzilem pare lat
    zycia, ale to sie potem zmienilo. A z tego co wiem dalej tam przesiadują....
    niektorzy nie wyrastają nigdy....... Pozdrawoam
  • evee1 06.05.04, 08:50
    A jeszcze chcialam sie spytac co robiles po podstawowce, jezeli
    to nie jest zbyt wscibskie pytanie. Ja poszlam do Dewulotu.
    To super bylo miec tak blisko szkole!
    To se ne wrati :-(((.
  • nie_ktos 07.05.04, 15:33
    witam
    Evee, czy Mirka Pleskot ma siostrę Elę? Co do Marka P. to chyba mówimy o innym
    Marku, tamten miał rocznik chyba '61. Strasznie jestem zagoniony i dlatego nie
    piszę, zaliczyłem kilka delegacji, ale teraz posiedze chyba na miejscu. Max,
    jak tam góry? Jak niedawno wracałem z Budapesztu nie odmówiłem sobie
    przyjemności przejechania przez Zakopiec, a co tam. Zjedlismy obiad w fajnej
    knajpce. No chwila spaceru Kościeliską, a potem dalej do domu
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 07.05.04, 16:48
    Góry sa sliczne... w czasie forum ekonomicznego bylem w warszawie - mieszkalem
    w tym nowym hotelu Kyriad. Wawa niezle wygladala. Bylem wczoraj na koncercie
    Pudelsów - Maleńczuk powiedzial ze Warszawa to dzira a ostatnio to nawet zabita
    dechami... cos w tym smutengo bylo... ja wychodze w gory ponownie juz za
    niedlugo - ratownicy maja mi pokazac miejsca niedostepne... pozdrawiam
  • Gość: pixi IP: 195.94.222.* 14.05.04, 10:56
    No, nareszcie ktoś nowy! Evee, ja też jestem rocznik 66, ale chodziłam do innej
    klasy. W tym bloku, w którym miszkałaś była administracja, chodziłam tam płacić
    za psa, dobrze kojarzę? Mieszkali tam Beata i Jacek Kide (bliźniaki), chodzili
    ze mną do klasy. A w tym wieżowcu obok Elwira Szmitowa i Jarek Szonfeld. Może
    znałaś kogoś?
  • tadeuszwilk 10.05.06, 15:21
    Witam
    i ja chciałbym się przyłączyć do tego zacnego grona - Tadeusz Wilk rocznik 1965
    (ps. Łysy - choć włosy mam do dziś). Evee1 razem chodziliśmy do SP263 i do
    dewulotu. Przypadkowo trawiłem na ten wątek (szukałem postu o dewulocie, który
    ostatnio odkryła moja żona - nawiasem mówiąc też absolwentka 263) i aż się
    wzruszyłem czytając o cukierence, ciągutkach, orężadkach w proszku, jabłkach u
    księdza, religi w salce po schodach w kościele w lasku na Bielanach itp. a
    przede wszystkim o starych (o przepraszam, 40-to letnich)znajomych: Zynku,
    Ossowskim, Piaseckim. Dołożę jeszcze Kwiatkowskiego (ps. Szopen lub Kędzior jak
    kto woli), Makowskiego, Karczewskiego, Jastrzębskiego, Powałę, itd. To była
    fajna klasa i super nauczyciele: Stępniak, Kowalkowska, Jóźko, Cegiełka.
    Wspominam tamten czas z wielką radością.
    Pozdrawiam wszystkich uczniów i nauczycieli. Może ktoś się odezwie.
  • Gość: koleżanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 15:54
    Tadeuszu, skoro jesteś z tego rocznika to pamiętasz może: ekipę z Szegedyńskiej?
    Krzyśka, Pudla, bliźniaków (ich starszy brat był piłkarzem)...
  • evee1 03.07.06, 03:34
    Hej Tadziu, a ja Ci odpisalam w watku o Dewulocie :-)).

    A Ty kolezanko do ktorej klasy chodzilas. Podaj kilka nazwisk, bo inaczej nie
    skojarze :-)).

    > Krzyśka, Pudla, bliźniaków (ich starszy brat był piłkarzem)...
    Rany, kogo Ty masz na mysli? Ale chyba wiem ... to znaczy blizniakow chyba
    kojarze. Ja ich nigdy nie rozroznialam, ale czy oni nie byli o klase nizej niz
    ja i Tadek?

    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
  • Gość: blue IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 15.05.04, 10:19
    Też tam chodziłam-jestm rocznik '80 -dyrektorką była p.Gorzkowska a naszą
    wychowawczynią p.Grzebień.I ta niezapomniana p.Rozlatowska od polskiego :-)
  • Gość: gosia IP: *.chello.pl 15.05.04, 18:01
    To jesteś 2 lata starsza ode mnie .Gorzkowska za mojej kadencji też jeszcze
    była dyr.nawet jeżdziłam z nią na obozy i z jej synem.Wtedy była spoko ,dopiero
    koło 7 klasy zaczęło jej odbijać.Tak to bywa z władza.............
  • Gość: gosia IP: *.chello.pl 15.05.04, 18:06
    Przepraszam chyba zaczynam się odmładzać jestem z 1981,jeśli chodzi o
    historyczkę to pamiętam ją tę co zaciągała niewysoka blondynka ,szybko odeszła
    i mieliśmy zajęcia z historii ze starszą babką od.anglika.Najbardziej lubiłam
    zajęcia historyczne z Panią MIrosławą Siander ale niestety miała jakieś
    problemy rodzinne[córka albo ona sama często chorowała]i potem nie miałam z nią
    zajęć a szkoda...
  • Gość: blue IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 16.05.04, 08:29
    Siander była moją wychowawczynią od 5tej do 7mej klasy-potem nietety
    odeszła.Była naprawdę równa-nawet ją potem w domu odwiedzałyśmy.W ostatniej
    klasie nasza wychowawczynią została Grzebień,której zdarzało się zapomnieć ,ze
    ma z nami lekcję i szła np.do sklepu.
    Czyli jesteż tylko rok młodsza- do której klasy chodziłaś?Ja do tej słynnej "b"-
    najgorszej zawsze w szkole :-)
  • Gość: gosia IP: *.chello.pl 18.05.04, 21:02
    Pudło zawsze chodziłam do a moją wychowawczynią była Pani Maria[Aneta]Cywińska--
    świetna babka pod koniec 7 klasy odeszła do Dewulotu podobnie jak Grażyna
    Lebiedzińska z którą pierwotnie miałam polaka
  • Gość: blue IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 16.05.04, 08:50
    A na obozy tez jeżdziłam-gdzie byłaś?moze byłyśmy gdzieś razem?
  • Gość: max IP: *.jgora.dialog.net.pl 16.05.04, 14:24
    Ja jestem rocznik 76 - w 6 klasie z matmy usadzilam mnie Maria Grzebien. Wiec
    repetowalem kolejny rok.... Chodzilem wtedy do klasy 7 B, wczesniej moją
    wychowawczynią była Gołębiewska, a potem jak nie zdalem byla Elżbieta Grabowksa
    od biologii - za moich czasow klasa 7 b byla na pewno jagorsza i najbardziej
    znana.... wiec rocznik 76 ale chodzilem do klasy z rocznikami 77... zakladalem
    radiowęzeł i prowadzilem wiekszosc dyskotek ... pozdrawiam
  • Gość: gosia IP: *.chello.pl 18.05.04, 21:04
    Córka Grabowskiej Monika chodziła ze mną do klasy potem jak jej mama odeszła
    ona też poszła za nią ,uwielbiałam Panią Krystynę Kowal od biologii-to była
    pasjonatka w 8 klasie miałam z Dziwani-nie przepadałam za nią!!!!!!!
  • Gość: gosia IP: *.chello.pl 18.05.04, 21:06
    bYŁAM Z NIĄ W oLESNICY ORAZ W lETCE[BODAJZE TAK SIE PISZE]NA sŁOWACJI--CHYBA
    JAK BYŁAM W 6,7 KLASIE
  • Gość: 3wdar IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 07.03.05, 12:52
    up
  • Gość: medalion4 IP: *.polkomtel.com.pl 30.10.06, 09:22
    Szukam osób z rocznika 77 chodzący do tej szkoły. Odpowiedzi na email
    medalion4@o2.pl
  • szatynwawa 06.05.05, 20:08
    Siemka ,postanowiłem dorzucić się do waszych wspomnień.
    Ja też kończyłem tę pieską budkę 263.Za mojej kadencji były tam klasy sportowe
    i ogólne .Z nauczycieli to pamiętam następujący skład.Dyrkiem była niejaka
    Chylińska , zastępcą jakaś z garbatym nosem sucha i okrutna.WF to był składzik
    Janek Orłowski, Andrzej Sas skleroza mnie dopada...Co dalej pani spycholog
    niejaka Sotomska.Z obsługi dydaktycznej *o marnej zresztą jakości " była
    Stępniak (matma), Kowalkowska (chemia)ze swoim synkiem który tam jakieś yachty
    składował na tyłach budy 263.
    Mnie w 1 klasie podstawówki uczyła niejaka miss Duczek.Potem biologia
    (Błaszczyńska), historia to była (Gołębiewska).Polski (Kazimierczak-kaczka" i
    Petrykowska.
    Od ZPT -był niejaki Tadzio Rosolak swoją drogą były tam niezłe jaja.Zwłaszcza
    przy wypalaniu deseczek lutnicą.
    Fizyki uczyła p.Jóźko (taka dzidzia koń)
    Od geografii była chyba grochowalska " czy jakoś tak.
    Obsługę szatni też pamiętam , to była taka spoko babeczka chyba wołaliśmy na
    nią Donald".
    Strasznie trudne zadanie sobie poprzypominać tyle rzeczy.
    Ktoś wspominał o Jarku Szonfeldzie -to ja dorzucę jeszcze do tej ekipy -Pawła
    Kokosę, Tomka Bujacza, Wojtka Kozła , Tomka Wasilewskiego, Kwiatkowskiego,
    Poszytka Krzyśka i co tam jeszcze Zieliński Adam , Jacek Świtkowski ,
    Generalnie w tej szkole było drętwo i kiepawo.Ja kończyłem ją chyba w 1989 roku
    czy jakoś tak.Chcieli mnie udupić chyba z fizy.Ale się nie dałem :).
    Pamiętam że na zakończeniu ósmej klasy przyjechał radiowóz bo trochę
    rozrabialiśmy.Poloneza nie tańczyłem.Z lekcji to pamiętam że na chemii piliśmy
    czasami wódkę albo piwa prosto z teczki (plecaka).Rosolak od ZPT to był klient
    mało rozumny.Pamiętam że raz gościowi z klasy spadło na głowę imadło a on nawet
    nie zauważył.Trzeba było go do punktu medycznego na 1 piętrze ekspediować.
    Dla mnie ta szkoła to był wielki syf mentalno-pedagogiczno-emocjonalny.
    Jak sobie przypomnę resztę kadry to dam znać.
    Pozdrowienia dla absolwentów 263 -absolwentek również.

    --
    Szatyn wawa
  • Gość: Wookasch IP: 80.72.37.* 07.06.05, 01:52
    To ja tez cos dorzuce:
    nikt nie pamieta hasla na scianie szkoly: "Metan, Etan, Propan, Butan,
    Kowalkowska orangutan" ???

    pozdrawiam wszystkich
    absolwent '93
  • aniabaj 18.07.05, 00:05
    Wszyscy to pamiętamy! Pozdrawiam
  • Gość: Wookasch IP: *.skynet.net.pl 21.01.06, 23:55
    To ja moze jeszcze raz (jak wszyscy pamietaja "chemiczne" haselko ;))
    Ktos tu moze jest z rocznika 78, a szczegolnie klasa A (wychowawczyni Hajwos) ?
  • aniabaj 18.07.05, 00:03
    Ja też się tam uczyłam, zaczęłam w 74 r. i w trakcie roku przeniesli mnie klasę
    wyżej. Pamietam Kowalkowską, Niedzielską (była moją wychowawczynią).
  • Gość: JL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 16:52
    Teresa Cegiełka(moja wychowawczyni),Orgielewska od śpiewu(ta była
    mocna),Kowalkowska(miała sklerozę)Piwkowska(od historii,hrabina).1976-1983.
  • Gość: Tomek IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 03.10.05, 08:38
    Ja jestem z lat 77-84.
    Chodziłem do klasy z takimi asami jak: Marek Grabski, Krzysiek Góral, Paweł
    Rosiak, Krzysiek Mrugała, Wojtek Ryjak.
    Rozlatowska była naszą wychowawczynią. Oprócz niej uczyli nas: Grzebieniowa,
    Jóźko, Kowalskowska, Błaszczyńska, Orłowski, śp. Stępień od WF-u, Orgielewska,
    Gołębiewska.

    Pozdrawiam
  • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 15:09
    To mój brat Michał chodził z Toba do klasy. Ja byłam dwie klasy wyżej (wych. Bec
    - od geogr.)
  • Gość: Tomek IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 04.10.05, 07:43
    Misio!!!!!
    Mieszkaliści na PRZY AGORZE 3???

    Co Misio w tej chwili robi? Jestem bardzo ciekaw.
    Michał to był wtedy dość wyjątkowy koleś.
    Co u niego?

    PZDR
  • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 12:19
    Mieszkaliśmy na przy Agorze 3 (dawne dzieje ....).Michał był i jest wyjątkowy.
    Ma teraz dwóch synów, pracuje. Często wspominamy dawne lata. Podpowiem mu żeby
    zajrzał na forum - może sam opowie co u niego ;). Pozdrawiam
  • Gość: Tomek IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 04.10.05, 14:43
    Chętnie bym się z nim spotkał, albo pokorespondował "by e-mail".


    PS. Orgielewska była wniebowzięta jak Misio pogrywał na rozklekotanym szkolnym
    pianinie.

    Pozdrawiam
  • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 15:27
    Granie zostało mu do dziś ku uciesze rodziny i znajomych ;) - daj namiar mailowy
    na siebie - postaram się Was skontaktować. Pzdr.
  • Gość: Tomek IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 05.10.05, 07:41
    W związku z tym że mam tylko e-mail firmowy, to nie chcę go upubliczniać.
    Podam ci moją komórkę, na którą prześlij mi Twój lub Michała kontakt e-mail lub
    telefon.

    Pozdrawiam
    510 024 734
  • Gość: dwerniczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 15:12
    Witajcie , rocznik 77, klasa a
    na pierwszym miejscu z kadry jest u mnie niezapomniana baba od wf ( ta od
    nadrywania ucha) - w ramach nie mieszczenia się w czasach na 60 m ( byłam
    raczej długodystansowecem) prasowałąm jej numery na koszulki sportowe i
    biegałam do sklepu po oranżadkę - polonistka ją ubłagała zebym miałą czerwony
    pasek.Co za poniżenie;) W mojej klasie były straszne łobuziaki. Jeden z
    lepszych numerów jakie pamiętam to wrzucenie świecy dymnej do klasy przed
    klasówką z matmy z surową Pania Hajwos..ta to miałą nerwy. Pani Kowalkowska z
    tymi jej olbrzymimi klipsami (fascynowały mnie), mnemotechnicznymi wierszykami
    ( ten o orangutanie to tylko nędzna imitacja;)) i fryzurą koloru buraka,
    Gołębiewska i jej klasa-muzeum pamięci narodowej;P Ehh a czy ktoś pamięta
    polonistkę Ritę Stolarską ( trochę przypominaa gwiazde z kabaretu Potem, w
    skromniejszym wydaniu, ale gdyby ją umalowac czerwoną szminką;). Najlepsze były
    pokazy filmów w ramach edukacji seksualnej w 8 klasie, traumatyczne
    przezycie;PP. Orłowskiemu od wf też się oberwie - panicznie bałam się wody -
    wrzucał mnie na głęboką na Dewulocie i popychał takim długim metalowym kijam,
    zebym nie przyssała się do brzegu, spotkałam go jak już byłam na studiach
    poznał mnie i zaopytał bez mrugnięcia czy nauczyłąm się pływać ( pływam
    świetnie, po przezwyciężeniu tej traumy;PP ...myślałam że go uduszę;P
    Tak...lekcje wuefu to była trauma w tej szkole . a skoki przez kozioł? mogli
    choć zrobić sekcję gimnastyki artystycznej ;PP długo miałąm problemy z
    kobiecośćią ale dzięki temu teraz potrafię dojechać 30 km do pracy na
    rowerku;PP i przepłynąć jezioro 5 razy wzdłuż i dwa - w poprzek;).Panią
    Bernadettę pamietam świetnie - robiliśmy niesamowite rzeczy na tym zpt -
    wybitnie mało praktyczne - np rzeźby z gazet ( zrobiłam głowę klowna ze starych
    trybun czyli świadomość polityczna już była;P), zastępstwa z Rosołem były
    zdecydowanie praktyczniejsze (dziewczęta +lutownica;)).Zaskoczyła mnie bardzo
    ta wiadomość. Były też akcje typu kradziez i palenie dziennika na stosie
    inwizycji, napad i pobicie nauczyciela, podmienianie kaset z filmami oglądanymi
    w świetlicy na wychowawczej na pornografię i takie tam. Romans ucznia z
    wychowawczynią też;P
    A te apele akademie ( były to akademie z udziałem siwiutkich jak gołąbki
    niedobitków powstańców wielkopolskich, nieco onieśmielonych honorowymi
    krzesełkami w pierwszym rzędzie i ilością orderów ) ...jak się chodziło do
    nieprzeciętnej Pani Orgielewskiej od muzyki na śpiewać w chórze można było mieć
    6. Poszłam raz z głupia frant - ale niestety każdemu podsuwałą mikrofon i
    wysżło ze tylko ruszam ustami i nie wiem co było nad tą Oką ...co za
    wstyd...;PP wyrzuciłą mnie oczywiście...a moze zajrzy ktoś z tej wspaniałej
    gromadki? pozdrawiam wszystkich absolwentów ;)))
  • Gość: usura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 16:18
    Witaj.
    Chodziłyśmy razem do tej samej klasy. VIIIA wychowawcą była B. Puchow.
    Ale jakoś nie bardzo mogę Cię skojarzyć..
  • mmm77 12.12.05, 15:41
    ja też chodziłam do tej podstawówki, jestem z 71 roku. Wychowawczynią moja była
    Gołębiewska, od matmy Pruk, oczywiście Kowalkowska- chemia,orgielewska - muzyka
  • Gość: xxxxxx IP: *.aster.pl 12.12.05, 22:35
    mmm77 jak masz na imie? Chyba jestesmy z jednej klasy.
  • mmm77 13.12.05, 10:21
    Monika, a Ty?
  • mmm77 19.12.05, 14:54
    i co taka cisza ... miałeś się przedstawić ...
  • Gość: Gawrysia IP: *.chello.pl 31.03.06, 17:58
    Trochę się pozmieniało w Waszej postawówce.
    Teraz dyrektorem jest Orłowski, Gołębiewska pracuje nadal, Stasia Stępniak w
    ubiegłym roku odeszła na emeryturę (dopiero), Hajwos, Makuch są ciągle na
    topie.
    Najbardziej przykre jest to, że kilka dni temu zmarła córka Pani Stasi -
    Bernadetta (uczyła w 263 techniki).

    pozdrawiam
  • mmm77 12.05.06, 11:00
    Słyszałam o tym, smutne to bardzo
  • Gość: beee IP: 193.108.194.* 17.05.06, 12:51
    Rocznik 1975 klasa 4-8A wychowawczyni Kaźmierczak odezwijcie się:))
  • green43 22.05.06, 13:37
    Też chodziłam do 263 rocznik 1963. Wychowaczynią była Pani Bec. Do mojej klasy
    chodził Jacek Lisowski. Ja cały czas mieszkam niedaleko. Rodzice Przy Agorze
    więc często bywam koło szkoły. Sporo się zmieniło. Może zorganizujemy jakieś
    spotkanie po latach? Piszcie jak ktoś ma ochotę. Trzymajcie się ciepło.
  • Gość: spiacakrolewna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.06, 22:08
    Czesc Max! Ja tez jestem rocznik76. Chodzilam do tej szkoly od piatej do osmej
    klasy. Pamietam Kinge, co miala wilczura. Pamietam tez Kaje Sz., Ewe. W., Mam
    zdjecia z kllasa. Bardzo pozytywnie bylo. Pani Golebiewska moja wychowawczynia
    byla... Ciekawie czy sie zmienila. Zawsze taka bez makijazu, w szarych
    spodnicach, bez wyrazu ...... Ale byla w pozradku.
  • evee1 03.07.06, 04:32
    Gość portalu: Gawrysia napisał(a):
    > Stasia Stępniak w
    > ubiegłym roku odeszła na emeryturę (dopiero), > Najbardziej przykre jest to,
    że kilka dni temu zmarła córka Pani Stasi -
    > Bernadetta (uczyła w 263 techniki).
    >
    Bardzo to przykre. Ja Stepniakowa bardzo lubilam i bardzo sie ciesze, ze akurat
    nam sie trafila jako wychowawczyni. Czy ona nadal mieszka obok szkoly?

    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"
  • Gość: erkael IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 21:13
    cze.
    szukamy wszystkich, którzy rozpoczynali swoją edukację w SP 106, a potem
    porozchodzili się po nie tylko okolicznych szkołach. W tym celu zapraszamy na
    spotkanie byłych uczniów i absolwentów. bliższe informacje na www.rkl.for.pl
  • usura 07.09.06, 16:07
    Witam.Ja też chodziłam do tej szkoły i mieszkałam na przeciwko boiska. Szkołę
    skończyłam w 1992 roku.
    Nawet nie wiedziałm, że B.Stempniakowa zmarła. A co się stało? Uczyła mnie zpt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka