Dodaj do ulubionych

Wilson pokonał Łilsona

IP: 213.17.170.* 03.09.04, 11:29
Dobrze, że to nie był plac Churchila... Spolszczony... Brrr.
"Hurhil"....
Edytor zaawansowany
  • Gość: x IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.04, 12:24
    I niech już tak zostanie. Żebyśmy nie musieli spolszczać spolszczonego ;))) -
    jak Donkiszot.
    ps. A jak po polsku wymawiać literę "V"? I spolszczyć "vivat"?
  • Gość: Koko IP: 62.102.33.* 03.09.04, 12:32
    "Moi dziadkowie tak mówili, moi rodzice tak mówią, tak mówię ja i moi
    rówieśnicy - chwali się Jan Putz, 28-latek."

    dziedkowie nie musieli, ale 28 latek w tych czasach moglby laskawie nauczyc sie
    angielskiego.....
  • Gość: xieni IP: *.wsa.gov.pl 03.09.04, 13:13
    Ja jestem w Polsce mówię Wilson i nie świadczy to o nieznajomości języków
    obcych. W rozmowie z obcokrajowcami wymawiam po angielsku. To chyba jasne.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 13:19
    A w rozmowie z polską ekspedientką prosisz o batonik "milki waj" :D
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 04:25
    ale sama kiedyś słyszałam, jak człowiek w kiosku musiał poprosić o "carmeny",
    bo sprzedawczyni inaczej nie wiedziała, co podać.
  • rysio.ochucki 03.09.04, 22:23
    To w takim razie jak wymawiasz w rozmowie z Polakiem Auchan??? Mówisz [oszą]
    czy [auchan]??? Co za "mądrzy" warszawiacy... Co przez paredziesiąt lat nie
    chcą się poznać obcego języka. Tłuki i nieuki... Tyle i nic więcej...

    --
    Czasem, aż oczy bolą patrzeć jak się przemęcza, dla naszego klubu, prezes
    Ochudzki Ryszard, naszego klubu "Tęcza". Ciągle pracuje! Wszystkiego
    przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy wtykają mu szpilki. To nie ludzie - to
    wilki!
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 04:23
    i jeszcze się nie zdarzyło, żeby rozmówca nie wiedział, o co chodzi.
  • pinos 22.09.04, 15:23
    Albo Oszolom..
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl 10.10.04, 01:50
    Zwłaszcza, jak kto widział, co się tam wyrabia, np. w sobotę...
  • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 23:19
    ja sie urodzilem w warszawie i obecnie tu mieszkam, ale dziecinstwo spedzilem w
    wielu miejscach na swiecie. angielski jest dla mnie rownorzednym jezykiem do
    polskiego, i mysle "woodrow wilson" to nijak nie przejdzie mi przez gardlo to
    jego nazwisko wymawiane z "w". i co ma do tego tradycja? wyobrazam sobie
    wiekszosc ludzi wystarczajaco dobrze znajacych angielski mialo by problemy z
    powiedzeniem wilson przez "w"
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 04:28
    Ja znam angielski bardzo dobrze (mam nawet na to jakieś papiery), a spokojnie,
    rozmawiając po polsku, mówię "wilsona", "keczup", etc. Te same słowa wymawiam
    zupełnie inaczej, mówiąc po angielsku. Chociaż uparcie, nawet mówiąc po polsku,
    używam wersji "haj-faj", a nie "haj-fi", czy "hi-fi" (tfu). :-)
  • pinos 22.09.04, 15:24
    A ja mowie na placu lilsona albo na Wilsonplatzu... :o)
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 22.09.04, 11:06
    Nie masz racji. Mieszkałem kilka lat w USA, po angielsku mówię, nie chwaląc się,
    płynnie, i mówię Wilson. A tradycja ma dużo do tego, tak się po prostu zawsze
    mówiło w całej w Warszawie, na Żoliborzu w szczególności. A jak mówię "Woodrow
    Wilson" to mówię "łison" oczywiście.
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 14:23
    Jest jeszcze coś takiego jak tradycja, ale dla przyjezdnego to pewnie niewiele
    znaczy bo nie zna tego miasta jak i jego tradycji. Nawet u ciebie na rodzinnej
    wsi to sołtys ma zawsze racje a nie przybłęda z sąsiedniej wsi. A co do nauki
    języka to warto zacząć ją od swojego własnego.
    KA
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 14:57
    > Jest jeszcze coś takiego jak tradycja, ale dla przyjezdnego to pewnie
    > niewiele znaczy bo nie zna tego miasta jak i jego tradycji. Nawet u ciebie na
    > rodzinnej wsi to sołtys ma zawsze racje a nie przybłęda z sąsiedniej wsi.

    Jest jeszcze coś takiego jak prawda obiektywna, a ta mówi, że Wilsona wymawia
    się "łylsona" - żaden sołty tu nie pomoże Sołtys może sobnie równie dobrze
    twierdzić, że 2+2=5, ale nic z tego nie wynika.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 12:38
    Skoro wymawiamy tak, jak piszemy, to...

    - Rondo de Gałla
    - ul.Dic-kensa
    - ul.Conrada (wym. conrada, nie konrada!)
    - ul.Joliot-Curie (wym. joliot-curie, a nie żolio-kiri!)

    W sumie można i tak...
  • Gość: Jarząbek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 22:53
    i nie chodzi o to czy ktoś jest tłumok i nie uczy się języków, czy światowiec.
    U nas na Żoliborzu zawsze się mówiło 'plac Wilsona' (nawet jak był to pl.
    Komuny Paryskiej :-) ).
    Owszem: mówi się na Mokotowie "żolio-kiri" (Joliot-Curie) ale na Pradze "rondo
    Waszyngtona" (a nie "łoszingtona")

    jak dla mnie EOT

    "To mówiłem ja: Jarząbek Wacław, trener II klasy"
  • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 23:23
    jesli byloby to "rondo Washingtona" to nikt nie mowilby chyba "Waszingtona"?? i
    taka jest roznica.. Washington=Łoszyngton, ale spolszczone
    Waszyngton=Waszyngton. a Wilson to Wilson, nie ma tu spolszczenia i powinno sie
    wymawiac normalnie, czyli przez Ł
  • Gość: xieni IP: *.wsa.gov.pl 03.09.04, 13:11
    Hurrra!
    To fantastycznie!!! Martwiłam się że nam tego Łilsona narzucą. Chyba bym metrem
    nie mogła jeździc.
    Wilson górą!!!
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 13:15
    Rozumiem, że z powodu ronda "de gola" zamiast 'de gałla" nie jeździsz
    tramwajem, czy tak?
  • niech 03.09.04, 13:52
    Spedzilem kilka lat na Zoliborzu i nie slyszalem zeby ktos z moich znajmoych
    wymawial Wilsona przez "wu". Gdybym uslyszal ze ktos tak mowi podejrzewalbym go
    o powazne niedouczenie. Ale skoro ma zwyciezyc lokalny - choc bledny - uzus, to
    proponuje od dzis wyraz "chuj" pisac wylacznie przez samo "h". Bo wydaje mi sie
    ze taka jest wola wiekszosci spoleczenstwa.
    PS. Poza tym "W(u)ilson" moze dac pretekst do korekty brzmienia innych nazw.
    Moja propozycja - ulica Zuga nie bedzie ulica Z(et)uga.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 14:38
    niech przykro mi ze trafiasz ciągle na ludzi przyjezdnych ale moze kiedyś
    poznasz Warszawiaka z dziada pradziada i co nieco zrozumiesz
    KA
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 14:46
    I pamiętaj jeszcze Niechu, że jak spotkasz kilku "dziadów-pradziadów" i będą ci
    tłumaczyć, że 2+2=5, to masz przyjąć to za dogmat i się nie kłócić :)
  • Gość: L'V IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.09.04, 18:41
    Nnaturalna i jak najbardziej pozytywna tendencja do spolszczania obcych slow.
    Co za idiotyczne, dramatycznie glupie porownanie. :0

    No offence: tym automobilem dojezdzasz do pracy w Warszawie?
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:16
    > Nnaturalna i jak najbardziej pozytywna tendencja do spolszczania obcych slow.

    Co jest dla ciebie pozytywnego w niepoprawnej wymowie obcego nazwiska?

    > Co za idiotyczne, dramatycznie glupie porownanie. :0

    Dlaczego glupie? Zarówno w wymowie nazwiska Wilson przez "w" jak i w
    twierdzeniu, że 2+2=5 mamy do czynienia z nieuctwem.

    > No offence: tym automobilem dojezdzasz do pracy w Warszawie?

    Pewnie cię bardziej interesuje, skąd dojeżdżam, a nie dokąd :)

    Odpowiadam - z Bielan w okolice Ronda ONZ.

  • Gość: k. IP: *.aster.pl 22.09.04, 11:23
    To jakichś dziwnych masz tych znajomych. Pewnie to tacy żoliborzanie co to 2
    lata temu na Gocławiu mieszkali, a 4 lata temu w Kielcach, a 5 lat temu jeszcze
    w Chrzanówku Dolnym krowy doili. A teraz są już po kursie angielskiego w szkole
    Empiku i myślą, że są tacy wykształceni i światowi że będą żoliborzan pouczać
    jak mają pl. Wilsona wymawiać...

    Ja na żoliborzu mieszkałem trochę dłużej niż Ty, spędziłem też kilka lat w USA i
    po angielsku mówię płynnie, podobnie jak moja matka anglistka, która w USA
    spędziła kilkanaście lat, i wszyscy mówimy [plac wilsona] a jak mówo o postaci
    historycznej to oczywiście [łilson]. I tak ma być i basta. ;-P
  • donkej 22.09.04, 11:38
    Żałosnyś obywetelu......Gocławek...
    He He - To kolebka inteligencji polskiej - dokształć się pacanie miły, poczytaj
    trochę...
    A już najbardziej zabawne są argumenty w stylu "bo co sobie turysta amerykański
    pomyśli"
    Drodzy moi poligloci, dwujęzyczni, wszyscy światowcy optujący za "ł"
    powinniście przecież wiedzieć, że właśnie kraje zachodnie nie mają żadnych
    kompleksów i adaptują do swojej wymowy obce wyrazy: Najkulturalniejszy Francuz
    powie "Mozar" (przez "z", czyli Mozart), "Andre Ważda" (Andrzej Wajda), Lesz
    Waleza (Lech Wałęsa) i zawsze zaakcentuje ostatnią sylabę.
    Prowincją są właśnie takie kompleksy i oglądanie się "co kto sobie pomyśli".
    A poza tym językoznawcy się też wypowiedzieli, dobrze to wiedzieć i sprawdzić
    ich argumenty...
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 22.09.04, 11:57
    To Ty jesteś żałosny bo Ci się jad zaczyna lać z buzi zanim jeszcze doczytasz do
    końca wiadomość, na którą odpowiadasz.
  • donkej 22.09.04, 12:10
    Trzeba było zmienić nagłówek, bo już się kićka wszystko.Przepraszam, ale na
    mnie po prostu powoływanie się na USA działa jak płachta na byka, i trochę
    zaqślepiło i nie doczytałam. Faktycznie.
    A z Bralczykiem nie ma co - są jeszcze inni specjaliści, dobrze osadzeni w
    warszawskiej tradycji, ale nie wykreowani tak przez media...
  • Gość: KA IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.09.04, 14:34
    Wilsona przez "W" tak sie to wymawiało przed wojną i niech tak zostanie, jeśli
    ktoś teraz nazwie jakiś plac nazwiskiem Bush-a to pewnie będziemy wymawiać
    Busz, a nie Bush, ale to nie powód by zmienić tratycje, zresztą nikt nie mówi
    Łoszyngtona tylko każdy Waszyngtona, a co do Ch. de Gaulle'a to był na tyle
    znany że zanim rondo dostało jego nazwisko było ono powszechnie znane w niemal
    prawidłowej wymowie :))
    Przypominam że język angielski przed wojną był mało znanym w przeciwieństwie do
    francuskiego czy niemieckiego.
    KA
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 14:56
    > Wilsona przez "W" tak sie to wymawiało przed wojną i niech tak zostanie

    Przed wojną zamiast normalnych ubikacji często były sławojki - tak też ma
    zostać? Żaden argument.

    > jeśli
    > ktoś teraz nazwie jakiś plac nazwiskiem Bush-a to pewnie będziemy wymawiać
    > Busz, a nie Bush, ale to nie powód by zmienić tratycje

    Dla ciebie jest to być może tradycja, dla mnie zwykłe nieuctwo. Szkoda tylko,
    że niektórzy szczycą się tym swoim nieuctwem (ich zdaniem jest to "dowód
    warszawskości" a nie nieuctwo), uparcie trwają w błędzie i robią wszystko, żeby
    ów błąd utrwalać.

    Ot kolejny triumf zbiorowej głupoty nad wiedzą.

    > zresztą nikt nie mówi
    > Łoszyngtona tylko każdy Waszyngtona

    Bo tu mamy rozróżnienie między pisownią angielską i pisownią spolszczoną. W
    pisowni nazwiska Wilsona tego rozróżnienia nie ma, wiec czemu miałoby to
    funkcjonować w wymowie?

    > a co do Ch. de Gaulle'a to był na tyle
    > znany że zanim rondo dostało jego nazwisko było ono powszechnie znane w
    > niemal prawidłowej wymowie :))

    No i OK - tylko czemu zamiast teraz nauczyć ludzi prawidłowej wymowy nazwiska
    Wilsona, zasłaniamy się jakąś "tradycją"? Czy tak bardzo bronimy się rpzed
    wiedzą?

    > Przypominam że język angielski przed wojną był mało znanym w przeciwieństwie
    > do francuskiego czy niemieckiego.

    Wielkie szczęście, że chociaż niemiecki bvył przed wojną jako tako znany, bo
    tak to byśmy dyskutowali teraz o odbudowie "pałacu bruchla" i wieu by się
    upierało, że tak właśnie mówić należy, bo "tradycja" nakazuje.


  • Gość: Grisza IP: 64.28.22.* 03.09.04, 15:08
    skoro cala moja rodzina zamieszkala na Zoliborzu od 1930 roku mowi plac Wilsona
    przez w jak Wisla.Nazwa ta ulegla spolszczeniu przed wojna kiedy to jeszcze
    Polska i Polacy nie musieli sie slepo podporzadkowywac swiatu zachodniemu i
    kiedy znajomosc 2 jezykow obcych-przewaznie niemiecki i francuski-byla dla
    czlowieka z matura obligatoryjna.Czy dzis tez tak mamy i czy ewentualnie
    wymawianie &ylsona cos w tej sprawie zmieni?Dobrze sie stalo ,ze szanujemy
    tradycje.A Wilsona sie spolszczylo,bo to nazwisko bardzo czesto wymieniano w
    roznych dyskusjach.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 03.09.04, 15:22
    > skoro cala moja rodzina zamieszkala na Zoliborzu od 1930 roku mowi plac
    > Wilsona przez w jak Wisla.

    Jeśli w jakiejś miejscowości większośc ludzi od lat mówi "łokno"
    (zamiast "okno"), "łodruch", łokulary" itd., to czy uważasz, że całkiem
    oficjalnie powinny wisieć rtam szyldy z napisem "Łośrodek zdrowia" lub "Liceum
    Łogólnokształcące"?
  • Gość: mw IP: *.aster.pl 03.09.04, 17:31
    Automobilisto, w wymowie i odmianie nazw miejscowych przyjmuje się nie tę
    poprawną słownikowo, ale zwyczajową. W Jabłonnie nie w Jabłonnej, W Błoniu nie
    w Błoniach.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:06
    Wilson to nazwisko (niepolskie zresztą) a nie nazwa miejscowa.

  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 14:17
    to nazwa, najzupełniej miejscowa. Jeśli zaś chodzi o nazwiska, to nie jest
    jedyny przykład ich spolszczania. Mamy przecież Krzysztofa Kolumba, Jerzego
    Waszyngtona, króla Artura (nie Arthura), królową Elżbietę, króla Jerzego etc. A
    spróbuj się gdziekolwiek poza Polską dowiedzieć, kto to był Kopernik...
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 15:03
    > to nazwa, najzupełniej miejscowa.

    Ale utworzona od nazwiska, więc jego prawidłowa wyowa powinna być respektowana.

    > Jeśli zaś chodzi o nazwiska, to nie jest
    > jedyny przykład ich spolszczania. Mamy przecież Krzysztofa Kolumba, Jerzego
    > Waszyngtona, króla Artura (nie Arthura), królową Elżbietę, króla Jerzego etc.

    Wszelakoż jednak Wilson zawsze funkcjonował i nadal funkcjonuje we wszystkich
    polskich publikacjach jako Thomas Woodrow Wilson. Nie widziałem natomiast, aby
    występował gdziekolwiek jako Tomasz. Stąd wnioske, że nazwisko Wilson nie jest
    spolszczone i trzeba je wymawiac zgodnie z wymową oryginalną.
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 15:53
    "Plac Wilsona", a nie "Plac Thomasa Woodrow'a Wilsona". Przypuszczam, że w
    innym przypadku należałoby zachować wymowę oryginalną lub możliwie zbliżoną (bo
    jak powiedzieć szybko i sprawnie w zdaniu "łylsna"?)
  • lider_pojutrza 10.09.04, 15:58
    > Wszelakoż jednak Wilson zawsze funkcjonował i nadal funkcjonuje we wszystkich
    > polskich publikacjach jako Thomas Woodrow Wilson. Nie widziałem natomiast,
    > aby występował gdziekolwiek jako Tomasz. Stąd wnioske, że nazwisko Wilson nie
    > jest spolszczone i trzeba je wymawiac zgodnie z wymową oryginalną.

    Dokladnie. Nazwisko Wilsona nie jest spolszczone, wiec - zakladajac istnienie
    jakiejkolwiek logiki w naszym jezyku - wymawianie go przez "[v]" jest
    niepoprawne.

    Pozdrawiam
  • Gość: M. ze Słowackiego IP: *.chello.pl 03.10.04, 08:46
    Tylko czemu drogi Doktorku nie bierzesz przykładu z literatury... Ot, parę klas
    odebrał i wszystkich poucza. Ma być tak jak chcą gospodarze terenu i pikuś czy
    to prawidłowo i ładnie. Stołeczna też na zawsze pozostanie Stołeczną a Babka -
    Babką (mimo że Radosław to ważna persona). Tak było jest i ma być; "bo tradycja
    ważna jest tylko dla tych, co ją mają" tak więc daruj sobie mentorstwo w
    tematach, o których nie wiesz nic poza szkolnym podręcznikem i zanim zabierzesz
    głos - poczytaj Bodziewicza.
    Szacuneczek!
  • Gość: 123 IP: 195.245.217.* 03.09.04, 15:53
    Automobilisto! Wyhamuj troche.
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:17
    A co, argumentów ci brak?
  • nekos 03.09.04, 16:34
    trudno. a moze jak przystalo na europejska stolice powinny byc 2 komunikaty.
    jeden po polsku a drugi po angielsku. rozwiazalo by to spor.
  • Gość: konkretny IP: *.transat.com 03.09.04, 16:36
    A ja tesknie za Placem Komuny Paryskiej. I juz nie trzeba sie zastanawiac nad
    tym jak to wymawiac. VIVA KOMUNA !!!
  • niech 03.09.04, 17:54
    Obawiam sie ze jesli bedziemy jako element rozstrzygajacy spory jezykowe uzywac
    przedwojennego uzusu to jezyk moze okazac sie niedostatecznie gietki. Bo ten
    uzus mogl stracic przez lata sens bytu - jak slusznie zauwazyli przedmowcy
    popularnosc jezyka angielskiego troche nam w tym czasie sie zwiekszyla.
    PS. Dla kogos tam wyzej - niekoniecznie mialem problem ze stykaniem sie z
    nierodowitymi warszawiakami. Ja po prostu stykalem sie z warszawiakami na tyle
    wyksztalconymi ze wiedzieli jak czyta sie popularne angielskojezyczne nazwiska.
    I w ich uszach W(u)ilson brzmial jak Gieremek.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
  • chromajaca_boleslawa_eulalia 03.09.04, 18:47
    a jak sie rozpedzimy to i dalej.
  • Gość: Doda IP: 213.241.6.* 10.09.04, 08:52
    A NIECH KAŻDY MÓWI JAK CHCE I TAK WIADOMO O CO CHODZI!!
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:18
    > a jak sie rozpedzimy to i dalej.

    Jeśli na Marszałkowskie, to "jak sie rozpędzim, to i dalij".
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 04:36
    Twoje własne osądy są dla Ciebie aż tak strasznie żałosne?
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.09.04, 15:02
    radzę zajrzeć do słownika. Ot, choćby Słownik poprawnej polszczyzny PWN,
    Warszawa 2002. Czytamy tam, co następuje:
    "(...) Wilson [wym. Łilson, zwyczajowo: Wilson]".
    Czyli błędu nie ma. A skoro taki jest warszawski zwyczaj, to tak jest dobrze. W
    końcu metro też warszawskie.
    Co do argumentu, że Anglosasi nie będą wiedzieli, kim był Veelson - a kogo to
    obchodzi? Może zmienimy również nazwę Ronda ONZ, no bo kto, kurde mol, poza
    Polakiem wie, co to jest ONZ? A Jana Pawła II? O Prymasie Tysiąclecia nie
    wspomnę. A biedna, poczciwa uliczka Kubusia Puchatka - skąd Anglik będzie
    wiedział, że chodzi o Winnie?
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:24
    > radzę zajrzeć do słownika. Ot, choćby Słownik poprawnej polszczyzny PWN,
    > Warszawa 2002. Czytamy tam, co następuje:
    > "(...) Wilson [wym. Łilson, zwyczajowo: Wilson]".

    A nie sądzisz, że w komunikaqtach oficjalnych wyymowa oznaczona jako poprawna
    powinna mieć pierwszeństwo przed wymową oznaczoną jako zwyczajowa?

    > Czyli błędu nie ma.

    Wszelakoż jednak autorzy słownika dają pierwszeństwo wymowie "łilosn", uważają
    ją zatem za lepszą.

    > A skoro taki jest warszawski zwyczaj, to tak jest dobrze.
    > W końcu metro też warszawskie.

    Skoro już mamy tak "warszawizować" (a może "varsavianizować"?) metro, to
    proponuję jeszcze kilka zmian w komunikatach - a mianowicie:

    - Świntokrzyska
    - Polytechnika
    - Pole Mokotowske
    - Łursynów
    - Sztokłosy
    - Jemielyn
    - Natolyn

    I będziesz miał bardziej warszawsko :D




  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 14:11
    to w przypadku komunikatu o zasięgu lokalnym, powinno się użyć formy
    zwyczajowej dla danej lokalizacji. Tego samego zdania jest Rada Języka
    Polskiego, czyż nie?
    Pozostałe "warszawskości" nie są usankcjonowane słownikowo. Tzn. są oznaczone
    jako błędne. Sprawdziłam:-)
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 14:57
    > to w przypadku komunikatu o zasięgu lokalnym, powinno się użyć formy
    > zwyczajowej dla danej lokalizacji. Tego samego zdania jest Rada Języka
    > Polskiego, czyż nie?

    Kłociłbym się, czy jest to komunikat o znaczneiu lokalnym. Metro jest
    ogólnowarszawskie i taki tez charakter ma komunikat. NAtomiast wymowa "wilson"
    ma (co wynika z lektury całej dyskusji) zasięg jedynie dzielnicowy i to też nie
    powszechny, bo i tam wymowa ta konkuruje z poprawną wymową "łilson".

    > Pozostałe "warszawskości" nie są usankcjonowane słownikowo. Tzn. są oznaczone
    > jako błędne. Sprawdziłam:-)

    Czyżby autor słownika pochodził z Żoliborza? :)
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 15:50
    Miałam na myśli Polskę. Metro jest warszawskie, a zatem w Polsce. Skoro w
    polskim słowniku wymowa "Plac Wilsona" zostaje podana jako poprawna,
    zwyczajowa, to w czym kwestia?
    Mam znajomych z innych dzielnic, który mówią "Plac Wilsona".
    Prawa autorskie do słownika ma PWN, praca zbiorowa zapewne.
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 22.09.04, 11:52
    > A nie sądzisz, że w komunikaqtach oficjalnych wyymowa oznaczona jako poprawna
    > powinna mieć pierwszeństwo przed wymową oznaczoną jako zwyczajowa?

    Obie są poprawne. Jakieś problemy z rozumieniem prostego tekstu ze słownika,
    inteligĘcie?

    Słuchaj, możesz sobie mówić jak chcesz, ja nie mam absolutnie nic przeciwko
    mówieniu "Łilsona" i reszta dyskutantów pewnie też nie. Ale mówiąc, że wymowa
    [wilsona] to "nieuctwo" obrażasz mnie osobiście, a także np. moich rodziców
    (ojciec jest profesorem a matka anglistką jakby co :P ) nie wspominając o
    profesorze Bralczyku i autorach cytowanego słownika. Nie tylko obrażasz te osoby
    ale dajesz też świadectwo swojej ignorancji. Także proponuję Ci, żebyś dał już
    spokój, i przełknął fakt, że niektórzy będą mówić [wilsona] a niektórzy
    [łilsona], a że tych pierwszych jest więcej i mają poparcie językoznawców i Rady
    Warszawy to w metrze będziesz musiał słuchać [wilsona].

    Miłego dnia życzę. :-)
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 22.09.04, 14:01
    > Obie są poprawne. Jakieś problemy z rozumieniem prostego tekstu ze słownika,
    > inteligĘcie?

    To ty masz problemy ze zrozumieniem zawartej w słowniku informacji.

    Jedna z form jest oznaczona jako poprawna, druga zaledwie jako zwyczajowa.
    Zwyczajowa, tzn. może być tolerowana w użyciu codziennym i nie jest wóczas
    uważana za błąd. Jednak słownik wyraźnie sugeruje, że wumowa przez "ł" jest
    lepsza, staranniejsza, oficjalna. A komunikaty w metrze mają właśnie charakter
    oficjany a nie "zwyczajowy" i dlatego w metrze powinny byc puszczane komunikaty
    z wymową przez "ł". Ludzie neich sobie między soba gadają przez "w", ale
    komunikat powinien zawierać formę staranną, oficjalną, po prostu lepszą.

    > Słuchaj, możesz sobie mówić jak chcesz, ja nie mam absolutnie nic przeciwko
    > mówieniu "Łilsona" i reszta dyskutantów pewnie też nie.

    Ja nie mam nic przeciwko mówieniu "wilsona" (przez "w"), dla mnie ludzie równie
    dobrze mogą mówić "łokulary", "lyst", "poprosze jedne pomidorówkie" itd., bo
    każdy ma prawo mówić tak jak chce. Ale komunikat w metrze ma charakter
    oficjalny, wymaga zatem wymowy lepszej, staranniejszej.

    > Ale mówiąc, że wymowa
    > [wilsona] to "nieuctwo" obrażasz mnie osobiście, a także np. moich rodziców
    > (ojciec jest profesorem a matka anglistką jakby co :P )

    Czyli rodzinka wykształcona, ale świadomie używa formy gorszej. OK, niech używa
    na codzień formy gorszej, ale ludziom w metrze oszczędźmy wysłuchiwania tej
    gorszej formy.

    > nie wspominając o
    > profesorze Bralczyku i autorach cytowanego słownika.

    Zaróno prof.Bralczyk jak i autorzy słownika wskazują, ze wymowa przez "w" jest
    wymową zwyczjaową, tj. akceptowalną w kontaktach międzyludzkich, ale nie
    nadającą się do oficjalnych komunikatów.

    > Nie tylko obrażasz te osoby
    > ale dajesz też świadectwo swojej ignorancji. Także proponuję Ci, żebyś dał już
    > spokój, i przełknął fakt, że niektórzy będą mówić [wilsona] a niektórzy
    > [łilsona],

    Niech mówią jak chcą, ale komunikaty winny zawierać formę lepszą.

    > a że tych pierwszych jest więcej i mają poparcie językoznawców

    Nie tyle popracie, co deklarację na otarcie łez, że wymowa przez "w" moze być w
    pewnych warunkach do zaakceptowania. Jest to jednak wymowa mniej staranna, niż
    wymowa przez "ł" i to też językoznawcy móią. Tylko ty nie chcesz tego dostrzec.

    > i Rady Warszawy

    Bycie członkiem Rady Warszawy nie jest jescze świadectwem jakiejkolwiek wiedzy.
    To tak jak z sejmem.

    > to w metrze będziesz musiał słuchać [wilsona].

    Wstyd :(
  • Gość: k. IP: *.aster.pl 22.09.04, 15:05
    > > nie wspominając o
    > > profesorze Bralczyku i autorach cytowanego słownika.
    >
    > Zaróno prof.Bralczyk jak i autorzy słownika wskazują, ze wymowa przez "w" jest
    > wymową zwyczjaową, tj. akceptowalną w kontaktach międzyludzkich, ale nie
    > nadającą się do oficjalnych komunikatów.

    Co do autorów słownika: zwyczajowa czyli poprawna! Jakoś "poszłem" nie jest
    podane jako forma zwyczajowa! Twoja argumentacja, że lepiej wybrać do
    komunikatów formę bardziej "oficjalną" byłaby może dobra gdzieś gdzie wymowa
    nazwy ul/pl/swer Wilsona nie jest tak silnie zakorzeniona w tradycji i
    codziennym użytku jak w przypadku pl. Wilsona w Warszawie.

    Co do Bralczyka: patrz niżej.

    [...]

    > > a że tych pierwszych jest więcej i mają poparcie językoznawców
    >
    > Nie tyle popracie, co deklarację na otarcie łez, że wymowa przez "w" moze być > w
    > pewnych warunkach do zaakceptowania. Jest to jednak wymowa mniej staranna, niż
    > wymowa przez "ł" i to też językoznawcy móią. Tylko ty nie chcesz tego
    > dostrzec.


    Cytat z artykułu:

    Specjaliści skłaniają się jednak do uznania zwyczajowej wymowy. Prof. Jerzy
    Bralczyk dopuszcza obie formy, ale w metrze wolałby raczej słyszeć "Plac
    Wilsona". Podobnie prof. Andrzej Markowski, przewodniczący Rady Języka
    Polskiego, do której zwróciła się dyrekcja Metra. - Już od czasów przedwojennych
    wymawia się plac Wilsona przez "w". Tak też powinien brzmieć komunikat w metrze
    - powiedział.

    No więc do kogo tu coś nie chce dotrzeć? :-)
  • donkej 22.09.04, 15:12
    na temat warszawianin - warszawiak było wczoraj na forum.
    A ten A. to niestety znany "młody - pryszczaty"
    Faktycznie - mam dziś dzień agresji, ale on naprawdę uważa, że jest logiczny,
    obyty i błyskotliwy, już dawno zuważyłam..............!!!
  • Gość: Doda IP: 213.241.6.* 10.09.04, 08:54
    Niech każdy mówi jak chce i tak wiadomo o co chodzi!!!!
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 10.09.04, 09:19
    Ano niech każdy gada jak chce, ale komunikat w metrze ma charakter oficjalny i
    wszyscy pasażerowie go słyszą.
  • Gość: Ravel IP: *.proxnet.org / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 15:37
    Szkoda, że język polski nie został objety taką reformą, jak rosyjski. Wówczas
    byłoby napisane "Plac Łylsona" i chyba nie byłoby problemów z odczytaniem
    takiego napisu ;-))Tak, jak obecnie funkcjonują zarówno Chopin i Szopen. ...ale
    Maria Skłodowska- "Kiri" mogłaby się w grobie przewrócić. Więcej nazw typu:
    [oszą, lerua merlę, czinkłeczento, łriglis spermint, konditoraj kopenrad und
    wize] a nasza "tradycja" będzie się wzbogacać.
    ...o językowe potworki ;-)
  • Gość: Oshin IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 15:58
    inaczej, niż polski, pisany jest innym alfabetem. Przy zapisie imion własnych
    cyrylicą zapewne łatwiej przerabiać je na "fonetyczne", bo widok nie razi.
  • Gość: Zoliborzanin IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 10.09.04, 18:24
    Czy radnym naprawde sie juz nudzi?Jakie to ma znaczenie?Ludzie niech sobie
    wymawiaja jak chca, ich sprawa, a komuikat w metrze(ktore nota bene jeszcze na
    Zoliborz nie dociera),powinien dostosowac sie do regul obcojezycznej
    wymowy.Ludzie,wyluzujcie troche!
  • alex.4 12.09.04, 14:53
    to malomiasteczkowe kompleksy... powinno byc zgodnie z prawidlowa wymowa
    nazwiska
  • oblesnik 13.09.04, 14:53
    Zwolennicy "Łilsona" - jełopy i snoby! Jeśli już, to powinniście wymawiać coś
    blisko "uylsona", ale nie zrozumiecie, o co mi chodzi, bo o różnicy miedzy "u"
    a "ł" wargowo-przedniojęzykowym nie macie pojęcia. Nie rozumiecie też, ze
    wymowa, a nawet pisownia, wielu, choć nie wszystkich, obcych słów, w tym
    nazwisk, spolszczyła się i dostosowała do naturalnej polskiej artykulacji.
    Dlatego m.in. jeździmy tramwajami, a nie "tramuejami" (ani "tramłejami") - to
    nie dotyczy oczywiście Automobilisty z tego wątku. Precz z zachwaszczaniem
    polszczyzny przez snobistyczna pseudoangielszczyzne!
  • roody102 13.09.04, 14:42
    Czytam te wszytskie "mądre" wypowiedzi domorosłych językoznawców i speców od
    obciachu, którzy nie widzą, że obciachem jest ich własna ignorancja i
    stosowanie nierelewantnej argumentacji i myślę sobie, że może faktycznie, niech
    w metrze będzie przez Ł. Bo dziś jak słyszysz, że ktoś mówi przez W, to wiesz,
    że to pewnie ktoś z Żoliborza, ktoś tej tradycji jakoś tam świadomy albo
    przynajmniej w niej wychowany. Swój. A tak to się nasze żoliborskie W
    zedzawuuje, zaczną tak mówić kmiotki, które po prostu na słuch to przejmą, bez
    żadnej refleksji. Do tradycji, do identyfikacji z miastem nie można nikogo
    zmusić od góry, szczególnie jeśli dla niego to obciach. Nie chcą, to nie.
    Zostawmy sobie nasze W, znak rozponawczy Żoliborzan z tradycjami. Nie pchajmy
    go kmiotkom na siłę, i tak nie zrozumiom.

    ________________________________________
    Roody102
  • alex.4 13.09.04, 19:12
    wilson przez w to prowincjonalizm....
  • roody102 13.09.04, 19:47
    Możliwe, że u swych źródeł, owszem. Ale to było kilka dekad temu; w między
    czasie utrwalił się, wrósł w lokalną specyfikę, która przecież nie jest
    prowincjonalna. Teraz to po prostu urokliwy drobiazg, raczej staroświecki niż
    prowincjonalny. A poza tym prowincjonalność w małej dawce nie jest zła. Uczy
    dystansu, może być wesoła. Trochę luzu, napuszeni, wielkomiejscy buce. Jeśli W
    jest prowincjonalne, to Wasz sprzeciw jest pretensjonalny i smutny.

    ________________________________________
    Roody102
  • Gość: żoliborzanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 11:49
    Warszawianie mówią "plac wilsona", ot taka przedwojenna tradycja, napływowi
    tego nie czują,
  • Gość: Automobilista IP: 62.233.175.* 22.09.04, 14:02
    > Warszawianie mówią "plac wilsona", ot taka przedwojenna tradycja, napływowi
    > tego nie czują,

    A ja zawsze myślałem, że "warszawianie" to właśnie napływowi, a "dziady-
    pradziady" to "warszawiacy".

    Czyżbym się mylił?
  • bartllomiej 22.09.04, 19:20
    a ja wam powiem jedno, na Żoliborzu mowisie wilson a nie łilson, jeśli ktos sie
    pyta o plac wilsona i wymawia ł nie w to znaczy ze nie jest stad!!!
    o koniec :)
    --
    POZDRAWIAM!!!
    Czasami to aż szkoda słów ale są wyjątki...
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21005
  • Gość: Cc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 23:38
    :-))) Przedwojenna tradycja nieznania się na niczym nadal obowiązuje, a upływ ponad połowy wieku
    uszlachcił nieuctwo "żoliborzan z dziada pradziada, których pradziad także swego pradziada
    prawnukiem był" :-))) "Warsiawa" to nie Teby - tu aż tyle pokoleń żyć nie mogło :-))) wy dziady!
  • Gość: donkej IP: *.itl.waw.pl / *.itl.waw.pl 23.09.04, 10:48
    Rany, kolejny prymityw się znalazł
  • Gość: grarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 19:25
    roody102 napisał:

    > Możliwe, że u swych źródeł, owszem. Ale to było kilka dekad temu; w między
    > czasie utrwalił się, wrósł w lokalną specyfikę, która przecież nie jest
    > prowincjonalna. Teraz to po prostu urokliwy drobiazg, raczej staroświecki niż
    > prowincjonalny. A poza tym prowincjonalność w małej dawce nie jest zła. Uczy
    > dystansu, może być wesoła. Trochę luzu, napuszeni, wielkomiejscy buce. Jeśli
    W
    > jest prowincjonalne, to Wasz sprzeciw jest pretensjonalny i smutny.
    >


    amen.
  • tygrys01 25.09.04, 00:22
    Cały szereg nazwisk i nazw własnych ma tradycyjnie spolszczone brzmienie do
    nich zalicza się Wilson, Szopen, Kartezjusz, Kopernik, Galileusz, etc, etc.
    Miasta : Nowy Jork, Wiedeń Sztokholm, Paryż, Praga, etc...
    Uczono mnie w szkole (możliwe, ze zasady się zmieniły), że tradycyjne
    historyczne nazwy i nazwiska używane w wersji polskiej wymawia się i odmienia
    po polsku. Nie widzę problemu. Wilson w Posce jest Wilsonem a nie Łilsonem.
    Nie ytrzeba być bardziej amerykańskim niż sami Amerykanie (bardziej papieskim
    niż papież).
    --
    Tygrys01
  • Gość: pokrybala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 12:35
    tygrys01 napisał:
    Nie ytrzeba być bardziej (...) bardziej papieskim
    > niż papież.

    Brawo Tygrys01. Tak trzymaj!



  • Gość: esscort IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 12:18
    A jednak Wislona. Super! Odzyskałem trochę wiary w to, że są jeszcze ludzie
    myślący. Górą Żoliborz. Nie daliśmy się Niemcom, nie daliśmy się komunie
    (paryskiej), nie damy sie też nowowarszawiakom. Gdyby metro jeździło na pl.
    łilsona, musiałbym jeździć do następnej stacji.
  • roody102 28.09.04, 01:07
    Najlepsze, że okazało się, że od razu nagrano przez W, więc jakby siedzieć
    cicho, to też by było na nasze, ale i tak się cieszę. Myślę, że to forum znów
    ma swój drobny udział w tym, że tak właśnie będzie :)
    ________________________________________
    Roody102
  • donkej 28.09.04, 08:55
    Owszem - dla metra nagrano przez "W" od razu, ale to chyba zasługa lektora -
    pana Jasieńskiego. Natomiast gadające tramwaje (np.36) mówiły przez "ł" (głosem
    jakiejś panienki z okolic Tłuszcza chyba), aż zęby bolały. Więc zagrożenie było
    realne...
  • Gość: jota.40 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.04, 11:36
    Wiecie co, a mnie ta dyskusja po prostu wzrusza... Przecież była już taka,
    zaledwie parę miesięcy temu, chyba dobrze pamiętam? Co ten poczciwy Wilsoniak
    ma w sobie, że budzi takie straszliwe emocje? My im, że tak mówimy od zawsze,
    oni nam - że to prowincja i niepoprawnie... Ja tam też się cieszę, że w metrze
    będę słyszała swojsko-żoliborską formę, obrzydliwie niepoprawną i koszmarnie
    prowincjonalną, hi, hi... Pozdrawiam serdecznie wszystkich niepoprawnych
    prowincjałów z Żoliborza!!;))...
  • Gość: mike IP: *.klaudyny.net / *.klaudyny.net 02.10.04, 12:52
    A ja mam pytanie- jak zatrzymuja se tramwaje niskopodłogowe(4 i 36) na
    pl.Wilsona to jak jest wymawiane???Przystanek Pl.Wilsona czy Pl.Łilsona??????
  • roody102 02.10.04, 13:01
    Prez Ł. Ale to się zmieni ;P
    ________________________________________
    Roody102
  • Gość: mike IP: *.klaudyny.net / *.klaudyny.net 02.10.04, 13:09
    Nie wiem czy to dobrze ze sie zmiani bo znow bedzie tak jak z ulicą Słowackiego
    czy UKSW ze nagle gada inny koleś i to brzmi beznadziejnie.Już niech lepiej tak
    zostanie
  • roody102 02.10.04, 16:13
    Jasne, to oczywiście nie powinna być prowizorka. Ale jakby kiedyś nagrywali
    nowe kasety do tramwajów, to mogliby zmienić. Mnie i tak najbardziej cieszy
    metro :)
    ________________________________________
    Roody102
  • tees1 01.10.04, 09:24
  • Gość: L'V IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 17:25
    Wrocilem do tego watku po tygodniach i troszke mnie zaczelo telepac.
    Panie Automobilisto. Litwini maja Wilsonasa i Szrekasa, a oprocz tego pragna
    placic eurosami. Francuzi wszedzie wkladaja swoja wymowe i akcent (z wyjatkiem
    nazwiska Putin - dowiedz sie dlaczego) a Czesi dodaja do obcych nazwisk zenskie
    koncowki (Wilsonova). U nas jest to duzo bardziej subtelna zmiana - fonetyczne
    czytanie. Modyfikowania obcych nazw wlasnych to cecha wlasciwie kazdego jezyka
    i to cecha pozytywna. A prawdziwym problemem jest u nas raczej to, ze coraz
    powszechniej uzywa sie terminow angielskich majacych odpowiedniki w
    polszczynie. Wykladnia:
    1. Zagranicznych nazw wlasnych nie bojmy sie spolszczac (Czikago, Sidnej mowilo
    sie calkiem niedawno jeszcze, a teraz juz Szikago Buls i olimpiada w Sydnej)
    2. Unikajmy zbednych zapozyczen (malli, marketow, bycia trendy).

    Polskie regionalizmy to jest zupelnie inna sprawa i mieszanie ich do calej
    dyskusji to paranoja. A i tak wymowy sa rozne w roznych regionach kraju, nie
    zauwazyles? "Trzy, strzala, trzymaj" w Warszawie i "Czy, szczala, czymaj" w
    Krakowie. Ciekawy jaki jest algorytm na prace Twojego mozgu, bo tez u Ciebie
    zero rozumienia niuansow. Cybernetyka nadchodzi, lalala

    I jeszcze jedno. Zasrana angielska wymowa jest Łylsn. I odnies sie do tego
    komputerowy mozgu, bo czemus unikasz problemu. Łylsn jest. I Degol z akcentem
    na koncowke. I Dziordź Busz. Wez stan na placu Łylsona (w ogole mozna
    odmieniac? moze samo Łylsn Plac?) i zbieraj podpisy pod projektem ustawy o
    poprawie polszczyzny coby sie swiatowcy z calego globu, Twoi blizniaczy bracia
    smiac nie musieli.
  • roody102 20.10.04, 01:28
    Wszystko racja, tylko po co personalnie i po chamsku?

    ________________________________________
    Roody102
  • donkej 20.10.04, 10:27
    Ja się za bardzo nie dziwię - też mnie czasem wyprowadza z równowagi:-)))
    A analizka niczego sobie
    --
    Większość naszych błędów jest bardziej wybaczalna niż środki, którymi staramy
    się je ukryć (Francois de Rochefoucauld)
  • Gość: Ja-Sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 01:55
    Niech kazdy mowi tak jak mu sie podoba :) a jak w metrze pan z glosnika bedzie
    mowic, czy to wazne?

    a tak na marginesie:
    bartllomiej napisał:
    >na Żoliborzu mowisie wilson a nie łilson,
    >jeśli ktos sie pyta o plac wilsona i wymawia
    >ł nie w to znaczy ze nie jest stad!!!
    no, jak sie pyta o droge, to najwidoczniej nie jest stad :P
  • Gość: jota.40 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 10:02
    Logiczne, co?..;)))
    Ja tam od dziecka wiem, gdzie ten plac Wilsona.
    Rzeczywiście - przychylam się do tego wniosku, niech każdy sobie mówi, jak
    chce. Ta kłótnia już pół roku temu wydawała mi się nieco dogmatyczna... Ani my
    ich nie przekonamy, ani oni nas. Na Żoliborzu większość ludzi mówiła, mówi i
    mówić będzie przez "w", koniec, kropka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka