Dodaj do ulubionych

Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej!!!!

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.01.05, 21:40
Absolwenci i obecni uczniowie ZESPOLU SZKOL SAM.I LICEAL. IM.PADEREWSKIEGO na
ulicy Wloscianskiej wpisujcie swoje wspomnienia zwiazane ze szkola oraz jesli
chodzicie teraz napiszcie jak wam sie podoba szkola obecnie:-) ja skonczylam
ja w tamtym roku i mam mile wspomnienia:-) Ciekawa jestem jak wy ja
pamietacie albo teraz jak sie w niej czujecie?? Co prawda konczac szkole
stwierdzilam ze cos sie w niej psuje przyszlo pelno"gowniarzy"z gimnazjum i
teraz szkola moim zdaniem wyglada juz inaczej niz pare lat temu... Najstarsi
tak naprawde rzadza nauczycielami,ja mam mile wspomnienia i czasem nawet bym
chciala jeszcze do tego wrocic;-) Pozdro
Obserwuj wątek
    • Gość: Biszop Re: Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.02.05, 02:15
      Witam!
      Ja uczęszczałem do LO w latach 1999-2002 (przeniosłem się z innej szkoły).
      Początkowo moim wychowawcą była p. Smakuszewska. Była osobą stronniczą - tj.
      miała swoich "pupilków" w klasie, jak również osoby "ptzekreślone". Bardzo tego
      nie lubiłem u niej. Ogólnie można rzec - lubi jeść pączki...
      Następny wychowawca - p. Stefan Lech (ówczesny dyrektor LO). Miło go się
      wspomina, jego "tiki" ...
      Polski - Walczak. Mogła byc.
      Geografia - p. Kołeczek - super
      Historia - p. Michalecka - super, Regina ze swoim tupecikiem na głowie nie
      nadawala się do szkoły.
      Niemiecki - p. Laskowska super, p. Budny tez OK.
      Rosyjski - "Bałwan", ogólnie OK, ale czasami wdawała sie na lekcji w rozmowę
      nt. BigBrothera...
      Matematyka - dno. Mieliśmy matme na I piętrze, nauczycielka nałogowo wychodziła
      na zaplecze. Nie pamiętam nazwiska, przepraszam.
      Chemia - "Rafałowa", miała swoich ulubieńców, reszta bez komentarza.

      Więcej grzechów nie pamiętam...

      Pozdrawiam
      • naise Re: Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej 05.02.05, 11:30
        Ja miałam polski z p. Smakuszewską - zgadzam sie miała swoich pupilków, trzeba
        było sie naprawde u nej na lekcjach wykazać, żeby znaleźć się z zaszczytnym
        gronie. Poza tym jeśli miało się obecności na wszystich lekcjach nie stwarzała
        problemów na maturze.
        Geografię - wspominam tak sobię p.Kołeczek robiła uszczypliwe uwagi szczególnie
        do co ładniejszych dziewcząt.
        Historia - z panią Jabłońską, bardzo sympatyczna pani, zawsze robiła klasówki
        tylko z tego co dyktowała na lekcjach.
        Chemia - ... no cóż, nie mam najlepszych wspomnień,ale w pierwszej klasie
        mieliśmy Pana, nazywaliśmy go Norek, dość młody i sympatyczny, ale chyba
        dopiero zaczynał pracę w szkole i nie dawał sobie rady - szczególnie na lekcjach
        z ZSZ. U nas wszystkim stawiał piątki przy niewielkiej pracy z naszej strony
        Fizyka - p.Lech, fajny gość, miał dobre powiedzonka typu: jak nie ma chętnych to
        weźmiemy przymusowych... Szybko pisał na tablicy i jeszcze szybciej ścierał
        drugą ręką :)
        Matematyka - p.Kreczko, najsympatyczniejsza nauczycielka, dość wymagająca, ale
        jednocześnie bardzo miła i przychylna. Dobrze tłumaczyła, dało sie z nią pogadać
        na każdy temat - bez wyjątku.
        Rosyjski - z wychowawczynią p. Kruszewską, dobra kobieta, sympatyczna, często
        szła nam na rękę, dużo wymagała, ale nie umiała tego potem wyegzekwować, w
        związku z tym uczyliśmy się niewiele.
        Angielski - tak często zmieniali nam nauczycieli że nie wiem o kim pisać.
        Ogólnie tylko jeden pan miał dużo chęci aby nam przekazać swoją wiedzę. Był
        surowy i dużo wymagał - dlatego uczniowie go nie lubili i dlatego został
        zwolniony. Pozostałe nauczycielki to porażka, paniusie tuż po studiach nie
        potrafiące przekazać swojej wiedzy, a wymagać chciały wiele.
        WF - pani Wilk, przez 1,5 roku miałam zwolnienie, ale z tego co pamiętam miała
        dziwne wymagania typu: wszyscy białe podkoszulki i śmierdzące gumą trampki. Sama
        chodziła w dresie i adidasach a zdarzało sie że wpadała na lekcje w mini i
        obcasach. Przeważnie lekcje odbywałyśmy siedząc na tzw. siłowni (hmm) a ona u
        siebie w pokoiku piła kawkę. Aha nie mieściło jej sie w głowie że dziewczyny
        mogą chcieć pograć w koszykówkę.
        Biologia - mieliśmy chyba 2 nauczycielki, pani Szemet, która była jakiś czas na
        macieżyńskim i druga pani która ją wtedy zastępowała. Pani Szemet - młoda,
        wymagająca, potrafiła docenić starania uczniów.
        Przedsiębiorczość - z nową panią dyrektor - p. Stańczyk - bardzo miła i
        kontaktowa, trochę wymagała.
        PO - z jakimś panem z wojska który kazał nam się uczyć o gazach :/ Zamkneliśmy
        do w pokoju na pół lekcji i tak się skończyła jego kadencja. Później PO
        prowadziła p.Gumułka - super babka, kto zna ten wie :)
        To by chyba było na tyle :D
      • myszeks24 Re: Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej 18.10.05, 17:24
        widzę że mieliśmy tych prawie tych samych psorów :))) Rafałowa była m,oją
        wychowawczynia przez całe 4 lata LO a do tego jeszcze pełniła funkcję dyrektora
        LO , jako nasz wychowawca bardzo się sprawdzała i kryła w niektórych
        sytuacjach, bo do grzecznej klasy nie należeliśmy :) a szkołę skończyłam w 1999
        pozdrawiam wszystkich
      • Gość: Sylwia Re: Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.02.05, 19:35
        No to juz sie odzywam;-) Ja to widze tak moja byla wychowawczyni Walczak...
        Tragedia na samo wspomnienie sie odechciewa.... Jedyny pozatyw to to ze babka
        na serio potrafi uczyc i robi to dobrze,ale poza tym to totalne dno......
        Zastraszona paniusia ktora zrobi wszystko zeby tylko przypodobac sie i
        przypadkiem nie podpasc dyrce... Zero ciekawych wyjsc z nia jesli chodzi o
        to,jak do kina to na lekture jak na wycieczke to po muzeach i teatrach... A
        poza tym najmilej wspominam babke od matmy czyli p.Kreczko,rowna babka,da sie z
        nia pozartowac i pogadac,mysle ze bylaby fajna wychowawczynia;) Najgorsza
        nauczycielka w szkole wg.mnie od historii p.Michalecka-wredna baba,kazdemu
        dogada i skomentuje,przez lata czekalam tylko na to kiedy nie bede miala wkoncu
        historii,ktora kiedys lubilam ale z biegiem czasu znienawidzilam:( Poza tym ok
        jest wg. mnie p.Koleczek od geografii,czasem bywa zlosliwa ale i tak jet spoko
        z niej babka,pisalam u niej mature i nawet okazalo sie nie byc tak zle... Co do
        innych fizyka z p.Lechem zawsze nieciekawie,czlowiek byl nudny przez moje 3
        lata nauki jak flaki z olejem,a na koniec pozytyw chyba chcial zrobic dobre
        wrazenie bo stawial same dobre ocenki za to ma plusa;) Jest jeszcze babka od
        wf-u p.Wilk-dziwna kobieta jak dla mnie raz nawet oki mozna z nia pogadac,a
        innym razem zlosliwa i ironiczna,kaze chodzic wszystkim w trampkach nigdy w
        addidasach za to samo chodzi tylko w nich,ale mozna z nia wytrzymac... Jesli
        chodzi o jezyki to z angielskiego mialam z 6 nauczycieli wiec nie bede oceniac
        bo ich nawet nie pamietam... Niemiecki z p.Laskowska to byla zawsze parodia
        lekcji,nigdy nie dawala sobie rady z klasa i przez jakies 3 latka nikt prawie
        nic nie robil,bylo duzo smiechu i zabawy,nauki troszke,a jesli chodzi o babke
        to bylo dosc dziwna i widac ze ma tego wszystkiego dosyc ale sama nie wie co z
        tym zrobic,starala sie zachowac jak to surowa nauczycielka ktorej sluchaja
        uczniowie ale nigdy jej nie wychodzilo...
        a no i chemica p.Rafal za nia tez nie przepadalam,miala fatalny system
        oceniania oraz wyrozniala tylko swoich pupilkow,ogolnie do niczego...
        Kiedys mialam takze informatyke w 1 klasie zdaje sie to juz byla parodia,2
        nauczycieli nazywanych jak sie tylko dalo,ja mialam z "mentosem" ktorego
        wywalili zdaje sie za pobiecie sie z uczniem...facet byl wstretny wrecz,ciagle
        robilismy jakies pierdoly w dosie lub w wordzie przy czym trzeba bylo uwazac
        zeby nikogo nie oplul... Kto tam jeszcze bilogia mialam ja z p.Szemet takze
        dziwna babka,czasem wydawala sie nawet mila ale czesciej taka nijaka,no a ja
        zawsze nie lubilam bilogii wiec.... A no i jeszcze przedsiebiorczosc z
        p.Gomulka,babka spoko ale potrafila niezle dogryzc co niektorym,zreszta na
        lekcjach jej prawie nie bylo albo nas zwalniala wiec lepiej jej nie poznalam...
        No i poza tym studniowka slyszlam ze w tym roku odbyla sie w tym samym miejscu
        w ktorym ja mialam czyli w "Baccarze" nie wiem czemu znowu sie to stalo,bo u
        mnie to byla tragedia,malo miejsca,jedzenie nieswieze i niedobre,poprostu
        katastrofa,chociaz oczywiscie nauczyciele mieli wszystko wspaniale swiezutkie i
        wogole,siedzieli poza tym osobno i wogole wiec co sie dziwic, z mojego
        doswiadczenia wynika ze to wlasnie oni najbardziej wplywaja na wybor miejsca
        wiec narzekania ze strony uczniow ze bylo do dupy nie maja dla nich zadnego
        znaczenia...no ale coz... Poza tym teraz pracuje glupi ciec i nie chce nikogo
        wpuszczac do szkoly,jak ja chodzilam to bylo lepiej... No i z tego co slyszalam
        od niektorch ludzi co teraz dzieje sie na lekcjach w szczegolnosci w klasach
        technikum po zawodowce to juz poprostu nawet trudno by bylo
        wymyslic,nauczyciele staraja sie jeszcze udawac ze to oni probuja jakos zadzic
        a tak naprawde to uczniowie calkowiecie nimi zadza i robia to chca,a
        nauczyciele wrecz w niektorych przypadkach ciagna uczniow do szkoly prawie ze
        na sile nie wazne jak chodza wazne zeby tylko chodzili... Jednym slowem czesto
        to wszystko przypomina jedna wielka parodie szkoly,no ale jest jak jest...
        Jak komus sie chcialo to wszystko przeczytac co napisalam to ma u mnie
        wielkiego plusa;-) a teraz pozdrawiam i licze na wasze ciekawe wypowiedzi na
        temat szkolki;-)
    • Gość: latynos Re: Liceum,Technikum i Zawodowka na Wloscianskiej IP: *.adsl.anteldata.net.uy 01.04.05, 18:01
      Widze to nowe pokolenie, czytam o belfrach i fakt, ze chyba sie zmienili wszyscy
      Rozpoczelem nauke w tej szkolce w 1980, ale czasy to byly.... Wpadal ktos na
      lekcje i krzyczal: "do Hali Marymonckiej rzucili szlugi" albo "pasta do zebow
      do wziecia" i cala banda gnalismy, aby odstac swoje 2-3 godziny w kolejce po
      piec paczek Popularnych lub Extra mocnych jak ktos mial szczescie. Z
      nauczycieli z najwiekrza nostalgia wspominam prof. Reka twz. "Rekina".
      Kolodziej od fizyki tez nie byl zly, calymi lekcjami grywalismy w szachy. Byl
      jeszcze taki gosciu od technologi co seplenil i plul gdy dawal lekcje.
    • Gość: madzia Mniej zakuwania!!! IP: *.aster.pl 06.04.05, 22:19
      Jedno musze przyznac u nas pewnie było mniej zakuwania niz u was. Nie
      chciałabym chodzić do waszej szkoły tylko ze wzgledu na dyrektorke Lipszyc >
      nie mam najlepszej opinii o niej.
      Zawsze podobał mi sie bruk przy waszej szkole, nadawał tej okolicy klimacik, u
      nas zrobili autostrade niestety.
      • Gość: Wąsik bylo super, a jak jest????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:57
        siema! ja chodzilem na wloscianska, zaczynalem od ZSS przyzakladowej i
        skonczylem matura w technikum u P.Gumułki. zajebista szkoła była wtedy a jak
        jest teraz to jestem ciekaw.zaczynalem wraz z innymi nauke w 1990 roku i
        wyobrazcie sobie chodzili do niej sami faceci a raczej chlopaki. pozniej
        dolaczyli LO, co przyznam szczerze bylo z pozytkiem dla nas. bylo na co
        popatrzec:)
        fajni nauczyciele i bombowa atmosfera, pozdro dla wszystkich MARCIN
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka