Dodaj do ulubionych

jak wymawiacie "Plac Wilsona"?

IP: *.kosson.com 28.03.06, 15:02
W jakimś wywiadzie z żoliborskim artystą przeczytałam kiedyś, że od razu
widać po tym jak ktoś wymawia nazwę placu (Wilsona czy Łilsona) czy jest z
Żoliborza czy nie... Niestety nie pamiętam która wersja była tą jedyną
prawdziwą... :)
Edytor zaawansowany
  • wilson05 28.03.06, 15:05
    > Niestety nie pamiętam która wersja była tą jedyną
    > prawdziwą... :)
    Jedyną wlasciwą jest wymowa jaką stosuje pana zapowiadajacy stacje w metrze ;)
  • rakkar5 28.03.06, 15:42
    Moi dziadkowie i inni ludzie w ich wieku mówili zawsze "Wilsona" przez w
  • kazuyoshi78 28.03.06, 22:09
    A moja babcia i sąsiedzi w jej wieku mówią "tamoj", "tutej", "latoś", a ja
    mówię "Plac Łilsona" :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • momas 28.03.06, 16:10
    Takie pytanie to kij wbity w mrowisko.... Był taki wątek już, jak poszperasz w
    wyszukiwarce to znajdziesz.
    Streszczając, zasada jest taka: większość rodowitych Żoliborzanów mówi przez W.
    Nie-Żoliborzanie mówią przez Ł.
    No i nie wiem, czy nie zostanę zrugana za Żoliborzanów.... A może powinnam
    napisać Żoliborzaków????
    To jest streszczenie dyskusji. Nie jest to moja opinia. Nie jestem polonistką i
    nie umiem ustosunkować się do stwierdzenia, które padło (chyba)w tamtej
    dyskusji, że jeśli nazwisko jest "stare" typu Washington, to je spolszczamy i
    mówimy Waszyngton.
    Nazw francuskich, jak zauważyłam nie spolszczamy (no nie wszystkie...)
  • wilson05 28.03.06, 16:50
    > No i nie wiem, czy nie zostanę zrugana za Żoliborzanów.... A może powinnam
    > napisać Żoliborzaków????
    Najlepiej napisac "Żoliborzan" - jest nawet takie stowarzyszenie... ;)
    stowzoliborzan.95mb.com/index.html
  • momas 28.03.06, 16:58
    Dziękuję za wyjaśnienia. Zosi i Wilsonowi.
    Na margiesie, ja mówię Wilsona, przez W. :))
    Bo jak powiedzić nazwę placu pełnym imieniem i nazwiskiem? ;)
    A co do Żoliborzan/Żolibożaków - któraś końcówka jest regionalizmem. Tylko,
    która i jakim? Analogicznie Warszawianie/Warszawiacy..
    Ech, chyba powinnam zgłosić się na forum językowe...
  • wilson05 28.03.06, 17:15
    > Bo jak powiedzić nazwę placu pełnym imieniem i nazwiskiem? ;)
    Plac Tomasza Wilsona - drugie imie pana prezydenta dyskretnie pomijamy ;)
  • momas 29.03.06, 09:38
    Jeny kochany.... dopiero teraz zobaczyłam, co napisałam.... :(
    Żoliborzaków!!!!
  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.04.06, 04:49
    nazwiska winno wymawiac sie w orginanym brzmieniu, poniewaz Wilson byl
    amerykaninem wiec wionno sie mowic "lylson/
  • z-o-s-i-a 26.04.06, 11:22
    Gość portalu: jacek napisał(a):
    > nazwiska winno wymawiac sie w orginanym brzmieniu, poniewaz Wilson byl
    > amerykaninem wiec wionno sie mowic "lylson/

    Jacku, tak z ciekawości się Ciebie spytam, jak wymawiasz nazwę placu? [Łylson's
    Plac] czy jakoś inaczej? bo przecież na pewno nie [Plac Łylsona].
  • wilson05 26.04.06, 12:03
    > Jacku, tak z ciekawości się Ciebie spytam, jak wymawiasz nazwę placu? [Łylson's
    > Plac] czy jakoś inaczej? bo przecież na pewno nie [Plac Łylsona].
    Moze tak: "Wilson Square u zbiegu ulicy Krasinskiego i Mickevicius gatve" ;)))
  • z-o-s-i-a 26.04.06, 14:57
    Mnie to właśnie od pewnego czasu zastanawia. Jeżeli padały arumenty, że trzeba
    wymawiać to nazwisko w oryginale, bo jeśli nie, to świadczy to tylko o naszym
    zacofaniu i nieznajomości języków obcych, to dlaczego te osoby nie są
    konsekwentne do końca? Nigdy jeszcze nie słyszałam takiej formy jak: [Łylson
    Plac] czy [Plac Łylson], ani żadnej innej przez "Ł", ale bez "a" na końcu. Stąd
    moje pytanie (bez cienia złośliwości) do Jacka, jak on wymawia tę nazwę.
  • donkej 26.04.06, 15:24
    A dajcie spokój, co to za argument, że trzeba wymawiać nazwiska w oryginale?
    Kto tak powiedział? Jakiś jeden Jacek na forum ż-b będzie zmieniał i wywracał
    nogami wszystkie reguły języka polskiego? Zasady dotyczące spolszczania?
    Tradycję i ustalenia naukowców?

  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.07.06, 06:01
    cala ta dyskusja przypomina mnie anegdotke ,jak to pewna pani po powrocie ze
    stanow opowiadala/prosze mowic dokladnie/ bylam w hicago i jechalam z hurhilem
    cadilacem
  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.07.06, 05:51
    lylson plejs
  • mama_basienki 30.07.06, 19:02
    gwoli ścisłości nie "plejs" a skłer" ;) jeśli już tak spolszczany
    angielszczyznę - nie miejsce a plax :)

    Ps. rodowity warszawiak mówi przez "w" - tak przynajmniej zawsze mówi moja
    babcia, prababcia też tak mówiła, więc ja się nie "w"yłamuję :)...zresztą -dla
    mnie to głupio brzmi :łylsona... :/
  • santakasia 26.04.06, 16:02
    Gość portalu: jacek napisał(a):

    > nazwiska winno wymawiac sie w orginanym brzmieniu, poniewaz Wilson byl
    > amerykaninem wiec wionno sie mowic "lylson/

    says who????!
    a mówimy Jerzy Waszyngton, ponieważ Jerzy, jak wieść gminna niesie, był
    polakiem :-)

    p.s. chyba masz ten sam słownik, w którym jest napisane, że "kontestować" w
    języku polskim znaczy 'bronić'
  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.07.06, 05:57
    moj drogi ,ja nie potrzebuje slownika, ja pisze ze stanow
  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.07.06, 05:49
    Wilson byl amerykaninem,a w stanach mowi sie po angielsku wiec Wilson wymawia
    sie przez l
  • Gość: safona IP: *.wi.net.pl 03.11.14, 16:55
    Wiesz co, wilsona czy łilsona, dziwny problem. Ale z całą pewnością nie "Żoliborzanów", tylko "żoliborzan" - małą literą i z inną końcówką:)
  • Gość: zoliborzanin IP: *.dynamic.chello.pl 03.11.14, 17:58
    Ale szperaczka Forumowa :)
  • donkej 04.11.14, 08:48
    Rany, wilsonie05, zobacz jak myśmy kiedyś rozmawiali...! Zrób kopię - pokażemy kiedyś dzieciom!
    --
    placwilsona.blox.pl/html

  • jota.40 28.03.06, 19:36
    DZIĘKI, Zosiu!!! :D
    Z drugiej strony - mam pewien sentyment do tych dyskusji o wymowie placu
    Wilsona. To już taka nowa, świecka, forumowa tradycja chyba :))). Bo jak
    dotarłam na forum, jakieś dwa lata temu - to był jeden z pierwszych wątków,
    który przeczytałam ;)
  • donkej 28.03.06, 21:00
    > Z drugiej strony - mam pewien sentyment do tych dyskusji o wymowie placu
    > Wilsona. To już taka nowa, świecka, forumowa tradycja chyba :))).

    Chyba tak: te dyskusje pomagają nam określić naszą żoliborską tożsamość ;-)))
  • c.y.s.i.e.k 28.03.06, 21:02
    kruca, a mnie sie juz pare razy zdarzylo, ze poprawilem kogos znajomego kto
    powiedzial "Łilsona" na "Wilsona" i wszyscy zawsze byli niepomiernie zdziwieni
    wiec ja juz nie wiem dlaczego w;lasciwie to "W" i czym innym poza tradycja
    mozna taka wymowe uzasadniac
  • supel_1975 28.03.06, 21:06
    Jeden mój znajomy uparcie wymawia "Komuny".
  • donkej 28.03.06, 21:09
    Polszczyzną jeszcze można - no i linki Zosi poczytaj :-)))
  • Gość: f. IP: *.riz.pl 31.03.06, 15:40
    Ciekawostka:

    Dla mnie "naturalnym" sposobem wymowy jest przez "Ł" - bynajmniej nie przez
    wpływ angielszczyzny, a pochodzenie z innego miasta - Legnicy - gdzie od dawien
    dawna jest plac o takiej samej nazwie. I jakoś tradycyjnie w Legnicy wymawiało
    się go przez "Ł". Tak że - mimo szacunku dla tradycji - "W"ilson brzmi dl amnie
    dziwacznie i jako przyszły mieszkaniec Żoliborza będę miał z tym problem :)
  • kazuyoshi78 31.03.06, 16:56
    Nie miej problemu, wymowa przez "Ł" jest lepsza :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • Gość: Grisza IP: *.bb.online.no 28.03.06, 21:45
    od zawsza mowi sie plac wilsona i nigdy inaczej.Dywagacje na temat wymowy
    np.plac tomasa wodrowa wilsona sa przeszadzone, jak drzewa na Kepie Potockiej i
    nie tzreba przywolywac Komisji Jez.Polskiego aby wymowe te opanowac.Jak ktos
    powie plac lylsona, to mozna smialo pokierowac do Czosnowa, aby nie obrazic
    Zoliborzan z Lomianek.Dyskusja jak Pasja sw.Jana, akurat doskonala przed
    Wielkanoca.Teraz trzeba zwiazac palmy i powitac Pana na drodze do
    Jerusalem.Pzdr.
  • kazuyoshi78 28.03.06, 22:08
    > Jak ktos powie plac lylsona, to mozna smialo pokierowac do Czosnowa, aby nie
    > obrazic Zoliborzan z Lomianek.

    Ja mówię "Plac Łilsona".

    PS. Jak najszybciej dojadę do Czosnowa?
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • patryg1 28.03.06, 22:48
    Ja tez mówię Plac Łylsona
  • esscort 29.03.06, 00:28
    kazuyoshi78 napisał:

    > > Jak ktos powie plac lylsona, to mozna smialo pokierowac do Czosnowa, aby
    > nie
    > > obrazic Zoliborzan z Lomianek.
    >
    > Ja mówię "Plac Łilsona".
    > PS. Jak najszybciej dojadę do Czosnowa?

    Taksówką

    --
    Forum Łomianki
    <a PS. Jak najszybciej dojadę do Czosnowa?
    href="http://www.lecsokole.pl"> OIOM-Leć Sokole </a>
  • Gość: Gość z daleka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 21:11
    > od zawsza mowi sie plac wilsona i nigdy inaczej.

    Ja mówię plac Komuny Paryskiej. :)
  • Gość: jacek IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 26.07.06, 06:06
    a co komisja jez,polskiego ma do tego ,to tak jakby w Anglii powonao komsje do
    wymawiania nazwisko Slowacki. Nazwiska wymawia sie w orginale, zmieniajac jedna
    litere zmienia sie nazwisko.
  • nessuno 28.03.06, 22:58
    Ja i moi znajomi mówimy Wilson-Plac,oczywiście przez"W"
    --
    GG 2930818 52°19'N,20°57'E wPISdu
  • jota.40 29.03.06, 00:54
    No, ale w takiej sytuacji tłumaczy się to rezonansem germańskim ;)))))
    ...Tak, tak - rozwińmy przed niedzielą palmową sztandary i potłuczmy się trochę
    znowu o tę naszą redutę!! Nie ustawajcie w boju!...
    Precz z Żoliborzakiem i Łylsonem!! ;))
  • kazuyoshi78 29.03.06, 09:00
    Łilson rządzi, Wilson musi odejść!
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • Gość: wirk IP: *.crowley.pl 29.03.06, 08:46
    Kłania się wyszukiwarka. Temat był już omawiany długo i namiętnie.
  • jota.40 29.03.06, 09:04
    Wszak od samego początku tego wątku spływają posty z taką właśnie informacją.
    Ale w końcu forum jest otwartą z definicji platformą, co chwila wpada tu ktoś
    nowy, kto być może jeszcze nie wypowiedział się w kwestii wymowy placu Wilsona,
    a marzy o tym od urodzenia!...
  • kazuyoshi78 29.03.06, 09:26
    Jak ja się urodzilem, to był to (przynajmjniej formalnie) Plac Komuny :)

    Z wymową raczej kłopotu nie było. Dopiero jak byłem starszy, to dowiedziałem
    się, że z tą nazwą jest coś nei tak. Ale cóż, ja jestem tylko prostym
    wieśniakiem z Bielan, genetyczny żoliborski patriotyzm w moim przypadku nie
    występuje :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • esscort 29.03.06, 10:02
    kazuyoshi78 napisał
    Jak ja się urodzilem, to był to (przynajmjniej formalnie) Plac Komuny :) Z
    wymową raczej kłopotu nie było.

    Pewnie, że nie było, bo przecież mówiło sie cały czas pl wilsona
    --
    Forum Łomianki
    OIOM-Leć Sokole
  • kazuyoshi78 29.03.06, 11:06
    Moi starzy mówili "Plac Komuny". Tak, wiem, to buraki są :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • kazuyoshi78 29.03.06, 13:57
    Przypominają się stare dzieje, gdy któregoś 1.maja jako dzieciak szedłem dumnie
    z moimi elementami napływowymi i tłumem innych ludzi na Plac Dzierżyńskiego :)

    Dzień wcześniej rozdawali nam w przedszkolu chorągiewki, abyśmy je nazajutrz
    zabrali ze sobą na ową wzniosłą uroczystość. Dawali biało-cerzwone i czerwone.
    Każdy brał biało-czerwone, bo te rozpoznawał, a czerwone wydawały się jakies
    nieznane i podejrzane, więc nikt ich nie chciał :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • rakkar5 29.03.06, 13:59
    W przedszkolu !?
  • kazuyoshi78 29.03.06, 14:11
    Tak, w przedszkolu. Rozdawali chorągiewki i zachęcali do pójścia na pocód.
    Wiedzieli, gdzie uderzać, dla małych dzieciaków niekumajacych nic z historii i
    polityki taki pochód to była wtedy prawdziwa atrakcja.

    Pamiętam jeszcze np. rysowanie pracy górników w kopalnii. Obowiązkowo węglem.
    Oraz co jakiś czas jakieś durne akademie w stylu "Piękna nasza Polska cała". Na
    jednej z takich akademii przebieraliśmy się w stroje krakowiaczów, copo raz
    pierwszy wywołało moje zdziwinie, bo szczerym dziecięcym zdziwieniem
    zastanawiałem się, co krakowiaczek ma wspólnego z Warszawą :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • katmoso 29.03.06, 14:50
    górnicy. u mnie na "ścianie wschodniej" obchodzilismy hucznie dzień górnika -
    robiliśmy sobie takie smieszne czarne czapy z kartonu. pod Lublinem jest
    kopalnia węgla, ale akurat w moim rodzinnym mieście nie było nikogo, kto choćby
    mial dziadka górnika... nie było dnia rolnika, co wydawało mi sie zawsze
    bardziej adekwatne:-)
    --
    "Czy tu się głowy ścina?"
  • rakkar5 29.03.06, 14:58
    Ja pier.. ! Chodziłem do przedszkola za Gomułki i takiej indoktrynacji nie było.
  • sierzant.podsiadlik 29.03.06, 15:42
    Hmmm...rozpoczęłam edukację za Jaruzela; przedszkolaków co prawda nie zmuszano
    do chodzenia na pochody 1-majowe, ale i owszem, rysowało się robotników,
    górników i innych takich. Czapki z kartonu na Dzień Górnika też były, choć rzecz
    się działa na Północnym Mazowszu ;)) I jeszcze nie przychodził Święty Mikołaj,
    tylko Dziadek Mróz (ale w wersji bez Śnieżynki);)
    --
    Odmieńca trzeba odmieniać przez odmiany
  • abacaba 29.03.06, 11:17
    Moi dziadkowie i mama przyjechali ze Lwowa i zamieszkali przy tym placu w roku
    1946. Zawsze był to plac Wilsona.

    Na marginesie.
    Słyszałem kiedyś w tramwaju przed sąsiednim placem: „przepraszam, czy to już
    plac Kalekich”?
  • rakkar5 29.03.06, 11:22
    Mój koleś mówi " Plac Niepełnosprawnych ".
  • donkej 29.03.06, 12:47
    > Mój koleś mówi " Plac Niepełnosprawnych ".

    Na Plac Wilsona tak mówi?
    Po tej akcji Gazety i Rudego?
  • kazuyoshi78 29.03.06, 12:51
    Raczej na Plac Inwalidów.
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • rakkar5 29.03.06, 13:12
    No raczej.
  • liloom 29.03.06, 13:18
    No nie moge sie powstrzymac, zeby nie pochachac sie troche czytajac ten watek;)
    Moze by go tak na tablice jako ulubiony? ;)
    Jota40- pozdrawiam;)

    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • katmoso 29.03.06, 14:52
    inwalidzi są teraz chyba niepoprawni polityzcznie. może "plac sprawnych
    inaczej" nikogo się wtedy nie urazi :-))
    --
    "Czy tu się głowy ścina?"
  • jota.40 29.03.06, 16:14
    A mnie doprawdy zaciekawiła ta wypowiedź o chorągiewkach, przedszkolu i
    pochodzie... Ja co prawda do przedszkola krótko bardzo chodziłam, ale nawet w
    podstawówce nikt na pochód nie wysyłał! 1 maja święciło się na zajęciach
    plastycznych, tworząc portrety pamięciowe chłopo-robotnika i takie tam. Nikt z
    mojej rodziny na pochody nie chadzał (nie to, żebym się przechwalała....), w
    związku z tym pierwszy raz dotarłam tamże w późnym liceum - za pochód można było
    dostać ze trzydzieści godzin prac społecznych ;))) Tak, tak, Liloom, bratnia
    absolwentko - w Sempołowskiej to było. Jednak - jako element wywrotowy -
    zrezygnowałam z marszu, zanim nań wyruszyłam - dałyśmy z koleżankami nogę już na
    placu Grzybowskim. Serdeczności!
  • billy.the.kid 29.03.06, 18:59
    łojezuniu, to w tak młodym wieku walczyliśta z komuną.

    pamietam od lat 50 wymawiało się to jakos tak-WILISONA. jakoś to drugie I
    wchodziło niechcący.
    oglądalismy western jezdziec znikąd w który jack palance graół rewolwerowaca
    wilsona[łylsona] ale jakos tych dwóch nazwisk nie wiazalismy z sobą. był łylson
    i wilison.
  • katmoso 29.03.06, 19:22
    jedyny raz brałam udział w pochodzie gdzieś w 1987 lub 1988. byłam wtedy w
    zuchach i trzeba bylo iść. a przynależność do zuchów w mojej szkoły była
    poniekad obowiazkowa. a co ciekawe, na prace społeczne jeździło sie jeszcze na
    początku lat 90. moja klasa ze trzy razy brała udział w nasadzaniu lasu :-)
    straszne to było, mniej więcej od 8 roku życia nie lubiłam już babrać sie w
    ziemi...
    wątek wilsonowski zmienił sie w wspomnieniowo-nostalgiczny, ale chyba tak
    trochę miało być ;-)
    --
    "Czy tu się głowy ścina?"
  • Gość: Grisza IP: *.bb.online.no 29.03.06, 20:44
    byly poniekad, ale tylko poniekad obowiazkowe i jak ktos bardzo nie chcial to
    mogl nie chodzic.Tak bylo w LO nr XLI do ktorego uczeszczalem.Jest pewnym
    paradoksem, ze wiekszosc z nas jednak na pochod szla, bo po pochodzie bylo
    fajnie.Konczylo sie pochod gdzies w okolicach Placu Zbawiciela, potem prawie
    cala klasa na lody do Gajewskiego i dalej nad Wisla powrot na Zoliborz.Tak sie
    sklada, ze niejednokrotnie jedne z najladniejszych lat zycia, np. okres 16-18
    lat wypada komus w jakims zlym momencie historycznym, a jednak poprzez wzloty
    mlodej duszy nawet zaciera sie odbior przykrych zjawisk historycznych.Wiec
    wspomnienie pochodow nie kojarzy mi sie ze zniewoleniem, ale raczej ze
    wszystkimi pozytywnymi doznaniami, ktore normalnie ma sie w tym wieku.To
    zazwyczaj byly ladne dni, nasze kolezanki tez czuly wiosne, wiec byly
    szczegolnie ladne i wszystko odbywalo sie jakos tak w sferze pewnej prywatnosci
    zniewolonych do pochodowania licealistow.No i wzdluz tej Wisly wracalismy sobie
    gromada( pieszo, bo przeciez komunikacja zaczynala sie od pl.Dzierzynskiego) na
    Plac Wilsona i jedni z nas mowili Wilsona, inni Komuny Paryskiej, ale nikt nie
    powiedzialby lylsona.Valetas.
  • liloom 30.03.06, 09:09
    Chyba powinnismy zalozyc nowy watek o pochodach;)
    Ja nie bylam na ZADNYM pochodzie w liceum, przynajmniej nie pamietam, co do
    przedszkola - mam amnezje. Chodzilam chyba z ktorym z rodzicow, co uwazalam ze
    wielka atrakcje i spotkanie towarzyskie, a poza tym zwykle szlo sie wtedy
    pierwszy raz w roku na lody. Cos jak u Griszy.

    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • kazuyoshi78 31.03.06, 17:00
    Skoro jesteśmy przy wspomnieniach z PRL-u, to mi przypomniał się festyn Trybuny
    Ludu, który był wielką atrakcją, bo "rzucili" Prince Polo i rowery BMX.

    Chciałem BMX-a, ale starzy kupili mi tylko Prince Polo :)
    --
    Warszawa na fotografiach
    Legia Warszawa - od lat w grze, od lat o najwyższą stawkę
  • rakkar5 03.04.06, 09:26
    Ja miałem "Flaminga". Ciężki był jak sk... .
  • Gość: marcin_f IP: 203.109.204.* 08.04.06, 06:23
    A ja pozwolę sobie tu się zwrócić do wszystkich szafujących epitetami warzywniczymi:
    Po pierwsze bodajże na stronach poradni językowej PWN widziałem tekst o tym, jak przebiega spolszczanie obcojęzycznych nazw w języku polskim: nie ma co do tego żadnych podstaw naukowych i decyduje przede wszystkim zwyczaj językowy. Uzus może decydować o tym, czy na ile daną nazwę spolszcza się, i czy się ją spolszcza przez wymowę zgodnie z zasadami języka polskiego (np. pl. Wilsona wymawiany przez w), czy też przez spolszczenie zapisu (np. ul. Boduena — poprawnie powinno się pisać Baudouina, lub ul. Szekspira — poprawny zapis to oczywiście Shakespeare’a). Znane są też przypadki mieszane — al. Waszyngtona, nie Łoszingtona ani nie Waschingtona, choć tu pewnie zadziałał czynnik, że zbitek głosek -schi- byłby ciężki i niewygodny do wymówienia. W każdym razie sam fakt odmieniania danej nazwy zagranicznej jest dowodem, że nastąpiło w jakimś stopniu spolszczenie i przyswojenie.
    Po drugie: nazwa Pl. Wilsona funkcjonowała od lat 20. do bodajże 1951, a potem od 1989 czy 90 roku. Dla niektórych ludzi nazwa jest stara i przyswojona, dla innych — nowa i świeża, stąd rozbieżność w wymowie.
    Po trzecie: samo wymawianie tak czy tak nie świadczy o chamstwie i buractwie, natomiast z całą pewnością burackie jest głoszenie poglądu, że wymowa przez Ł jest prawidłową, a wymowa przez W to świadectwo nieznajomości języków obcych, co jest synonimem chamstwa itd. Warto sobie uświadomić, że Angole z zasady wszystkie zagraniczne nazwy wymawiają zgodnie z zasadami języka angielskiego, np. Kościuszko to Kossjusko, a Kaczyński to Kaz-insky (twarde z). Chciałbym zobaczyć jakiegoś zwolennika Wilsona przez Ł, jak pokazuje, że ma jaja i mówi Angolowi, że tamten jest chamem i burakiem, bo nie umie prawidłowo wymówić polskiego nazwiska. Druga sprawa to to, że wymowa „Łilsona” oprócz pierwszej głoski nie ma nic wspólnego z wymową po angielsku, dla anglojęzycznego brzmi tak, jakby było napisane coś w rodzaju „Weelsohnah”. Pomijam zupełnie fakt, że Angolom obce jest pojęcie odmiany, przez co wcale im się tak od razu nie kojarzy, że „Wilsona” pochodzi od nazwiska „Wilson”.

    Niestety, mimo poszukiwań nie znalazłem tej opinii, jedynie dwie opinie: „Ścisłych zasad polszczenia obcych nazw własnych nie ma” — slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?id=5092, oraz „Polonizacja nazw obcych […] oparta jest na zwyczaju językowym. To prawda, że kapryśnym, jednak nie pozbawionym celowości. W związku z tym polszczymy zwykle nazwy częściej używane w polskich tekstach. Warto też wiedzieć, iż proces polonizacji nazw obcych jest wieloetapowy i zależny od mnóstwa czynników, których w tym miejscu nie da się objaśnić. W rezultacie na ogół najpierw polszczymy je w mowie, następnie w odmianie, później także w pisowni.” — slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?id=2537

    Uwaga do tej ostatniej porady — czy, gdyby forma wymowy przez Ł zyskała status jedynej poprawnej, możemy oczekiwać spolszczenia pisowni na Pl. Łilsona? ;-)
  • donkej 08.04.06, 09:07
    Niezła analiza, aż się miło czyta :-)

    A'propos poradni: jest tylko poradnią, ale z kolei w pierwszych postach tego
    wątku Zosia podała link do opinii Rady Języka Polskiego, może przeoczyłeś:
    www.rjp.pl/?mod=oip&type=inne&id=638&letter=P
    Czym jest Rada Języka Polskiego, na mocy jakiej ustawy działa, jakie są jej
    kompetencje - na stronie głównej.

    Tak więc nie jest to jedynie nasze "widzimisie" czy wymówimy nazwę placu przez
    "W", czy przez "Ł"..
  • marcin_95 09.04.06, 07:26
    Rzeczywiście linki do opinii RJP przeoczyłem, za co przepraszam, ale mam nadzieję, że to, co napisałem, zaciekawi choć parę osób :-)

    (bo to ja napisałem, tylko byłem za leniwy, by się zalogować)
  • Gość: ipod IP: *.acn.waw.pl 08.04.06, 11:42
    Urodziłem się na Żoliborzu i pamiętam że moi dziadkowie wymawiali przez W, ale
    nie wiem jak poradziliby sobie z drugim imieniem tego człowieka. Tomasz Wudrow
    Wilson? Ja wymawiam przez Ł bo inaczej czuje sie jak Niemiec szprechający po
    angielsku. Gadajcie ludzie jak chcecie, lepszy Wilson/Łylson niż Piazza di Communa.

    Si ju lejte.
  • billy.the.kid 08.04.06, 20:49
    łollygator
  • Gość: Warszawianin IP: *.bank.bgzsa.pl / 193.108.194.* 10.04.06, 16:46
    Od zawsze Plac Komuny!
  • z-o-s-i-a 26.04.06, 11:27
    A Czesi mają swój "Plac Wilsona" -> "Wilsonovo Namesti", ale nie mam pojęcia
    jak to wymawiają, może ktoś słyszał? :)
  • beciaa 28.04.06, 13:07
    moze i mowi sie waszyngton a nie łoszington, ale tak sam mowi sie prince polo a
    nie prins polo - brzmi to smiesznie i naprawde wychodzimy na glupkow...a
    szekspira to niby powinnismy wymawiac shakespeare...ludzie! czemu wy sie tak
    zacietrzewiacia i oburzacie? ok lokalny koloryt, wiec mowcie dalej wwwwilsona,
    ale nie krzyczcie, ze to jedyna prawidlowa wymowa!!
  • wilson05 28.04.06, 16:08
    > ale nie krzyczcie, ze to jedyna prawidlowa wymowa!!
    W przypadku placu Wilsona w Warszawie jest to jedyna prawidlowa wymowa, i jesli
    mowisz "Plac Łylsona" to brzmi to smiesznie i wychodzisz na glupka... ;)
  • Gość: Obywatel Bielan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 22:51
    Ja mówie Łilsona. Kiedyś nawet raziło mnie, gdy ktoś mówił to przez "w". Ale
    teraz przez "w" mówią nawet w metrze i w tramwajach, także mnie to wsio rawno.
  • z-o-s-i-a 06.05.06, 23:01
    Gość portalu: Obywatel Bielan napisał(a):
    > Ale teraz przez "w" mówią nawet w metrze i w tramwajach, także mnie to wsio
    rawno.

    W tramwajach też już mówią przez "W"? Dawno nie jechałam takim "mówiącym"
    tramwajem, więc nie wiem.
  • wilson05 07.05.06, 01:13
    > W tramwajach też już mówią przez "W"? Dawno nie jechałam takim "mówiącym"
    > tramwajem, więc nie wiem.
    Jakos na przelomie roku zmienili zapowiedzi w tramwajach i teraz pan mowi przez "W"
  • Gość: karol IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.07.06, 08:54
    prawidłowo przez Ł
  • donkej 26.07.06, 11:32
    >ja nie potrzebuje slownika, ja pisze ze stanow

    Zdrowa porcja humoru z rana :DDD
    Aż mi się nastój poprawił.
  • donkej 26.07.06, 11:35
    O pardon: nastrój znaczy -

    Bo jakoś ja uważam, że inteligentny i wykształcony człowiek powinien całe życie
    zaglądać do słownika. Zwłaszcza do słownika języka ojczystego ;-)

  • wilson05 26.07.06, 13:27
    > Bo jakoś ja uważam, że inteligentny i wykształcony człowiek powinien całe życie
    > zaglądać do słownika. Zwłaszcza do słownika języka ojczystego ;-)
    Daruj mu, pan Jacek pisal to w srodku nocy - o takiej porze czesto sie zaglada,
    ale raczej do kieliszka niz do slownika ;)
  • Gość: korba IP: *.chomiczowka.waw.pl 04.11.14, 22:08
    Ja mówię - " plac ŁYLSONA"
  • Gość: gosc IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.14, 22:18
    Pan w metrze zapowiadający tą stację wymawia przez "W". Popieram go :-).
  • Gość: zoliborzanin IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.14, 23:17
    "W"
  • Gość: żoliborzanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.14, 20:48
    Oczywiście "W". I to fakt, też zauważyłam, żę mieszkańcy Żoliborza mówią "W", natomiast pozostali "Ł"
    W komunikacji miejskiej też "W"
  • Gość: Apostata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.14, 06:46
    Od zawsze mówiłem Wilsona. Dzieci też nauczyłem tak mówić i wyjaśniłem dlaczego. Ale nie jestem ortodoksem. Mieszkałem kiedyś w Toronto na ulicy Spadina i słyszałem , że jedni wymawiają właśnie Spadina, a inni Spadajna. Zapytałem jaka jest poprawna wymowa i usłyszałem: Mów jak chcesz. To wolny kraj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka