Dodaj do ulubionych

Społeczna wizytacja Żywiciela?

13.04.07, 16:56
Żywiciel otwarty!!!

To jest nius od Mefracka, który prosił o umieszczenie go na forum. Serdecznie
pozdrawia Żoliborz (i wyjeżdża na Mazury).

Niedługo mają zawisnąć na ścianach restauracji zdjęcia z jego kolekcji, a
potem może jakiś pokaz starych zdjęć Żoliborza Oficerskiego?

W każdym razie składam propozycję taką jak w tytule, co Wy na to?
Edytor zaawansowany
  • sierzant.podsiadlik 13.04.07, 17:05
    Pewnie!
    To kiedy? Tradycyjnie powinna być środa, ale nie musimy być tak konserwatywni ;)
  • jota.40 13.04.07, 18:33
    Wchodzę w to. Mogłaby być przyszła środa, czemu nie.
  • z-o-s-i-a 13.04.07, 21:54
    Mnie również środa odpowiada :)
  • donkej 13.04.07, 23:15
    Dla mnie środa może być, ale Prezydent dotrze po meczu - ok 21.
    A właściwie: do której godziny Żywiciel jest czynny, ktoś wie?
    Bo jeśli do 22, to trzeba by się odpowiednio wcześniej tam umówić...
  • Gość: kumpel_wlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 00:03
    Czynne 9-23.
    Uwaga: jeszcze nie ma koncesji na alkohol.
    Jedzenie smaczne. Przyjemnie posiedzieć. Bardzo się cieszę, że już otwarte -
    oprócz tego, że to knajpa znajomych to bardzo mi brakowało w okolicy takiego
    miejsca.
  • wilson05 14.04.07, 13:52
    > Uwaga: jeszcze nie ma koncesji na alkohol.
    o, to wizytacja bedzie niepelna - trzeba bedzie ją w przyszlosci powtorzyc ;)
  • laminja 13.04.07, 19:17
    jestem za! Środa mi średnio pasuje, ale jeśli nie da się inaczej coś się pewnie
    wymyśli, ale nie będę w najlepszej formie ;)
  • q22 13.04.07, 23:52
    świetnie, niech będzie środa - powrót do korzeni.
  • jota.40 14.04.07, 00:49
    Może być 20.00?
  • sierzant.podsiadlik 14.04.07, 13:41
    A jużci! Ktoś wie, trzeba tam coś rezerwować?
  • katmoso 14.04.07, 11:56
    jak ja Was lubię... ;)
    czekam na relację z wizytacji!
    --
    www.podrozemakaka.blox.pl
  • Gość: stworzen IP: *.chello.pl 14.04.07, 13:43
    Przepraszam za ignorancję, ale gdzie znajduje się Żywiciel?
  • sierzant.podsiadlik 14.04.07, 13:44
    I wzajem!
    Relację? po prostu przybywaj, bez względu na odległość ;)!

  • katmoso 14.04.07, 17:19
    niestety, w środę odlatuję do Budapesztu. może za dwa miesiące załapię się na
    powtórke z wizytacji - juz z alkoholem;)
    udanego wieczoru
    --
    www.podrozemakaka.blox.pl
  • Gość: stworzen IP: *.chello.pl 14.04.07, 17:22
    Hm, zostałam zlekceważona. Szkoda...
  • z-o-s-i-a 14.04.07, 18:30
    raczej niezauważona...

    A "Żywiciel" znajduje się przy pl.Inwalidów 10, w Hotelu Oficerskim.

    Tu jest ich "strona", może ją wkrótce rozbudują:
    www.zywiciel.pl/
  • Gość: mn IP: *.chello.pl 15.04.07, 23:16
    dzisiaj byłam, z cała rodzinką na niedzielnym obiedzie po długim spacerze nad
    Wisłą, przyszlismy głodni i bardzo ciekawi nowego zoliborskiego miejsca,
    niestety bardzo długo-ponad 40 minut-czekalismy na zamówione dania i
    przyniesiono nam je wszyskie jednoczesnie, tzn zakąski zupy i główne pojawiły
    sie w tym samym momencie...może z tą wizytacją trzeba poczekać, az sie troche
    usprawnią, chyba ze w srode wieczorem nie bedzie nikogo poza Wami do
    obsluzenia, o walorach kulinarnych trudno pisac,bo oczekiwanie zdominowalo
    wszystko, cierpliwosci
  • Gość: verba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 02:29
    Nie było zle ale porazki były. Chce sie tam siadac, chce sie tam wchodzic-oby
    sie utrzymalo-bardzo mila szalona pani - szybciej!!!
  • santakasia 16.04.07, 11:13
    ja w środę nie mogę :-( ale za to wyszłam przed szereg i zjadłam w Żywicielu
    niedzielny obiad. na szczęście nie musiałam czekać długo na jedzenie, bo
    przyszłam, jak jeszcze nie było tłoku. na zamówione dwa dania główne do
    zjedzenia nadawło się jedno: wątróbka cielęca z jałowcem. nad kotlecikami z
    suma ktoś się chyba zamyślił i zapomniał zdjąć z ognia - moja mama nie była ich
    w stanie pokroić, nie mówiąc już o pogryzieniu :-( poza tem mam wrażenie, że
    porcje dań głównych nie są zbyt duże, wrażenie ilości na talerzu ma sprawiać
    giganyczny liść sałaty. ale za to zupą człowiek się może najeść.
    o wystroju raczej za wcześnie, żeby się wypowiadać, bo widać, że jeszcze nie
    jest ukończony. nie wiem, czy to wina akustyki czy sprzętu, ale z puszczanej
    muzyczki docierało do mnie samo dudnienie basów, niezbyt głośne na szczęście.
    no cóż, czekam na wynik wizytacji środowej, będzie przeprowadzona na większej
    próbie jedzących, więc bardziej wiarygodna :-)))

    p.s. obsługa jest bardzo miła
  • Gość: karolcia IP: 212.180.165.* 16.04.07, 11:46
    Ja również odwiedziłam wraz z rodziną Żywiciela w niedzielę. W ciągu 10 minut
    nie doczekaliśmy się menu, na uwagę skierowaną do pani omawiającej sprawy
    restauracji z fotografami (menager???), iż na kartę czekamy juz 10 minut
    usłyszałam - "bo jest za dużo ludzi".
    No cóż, przy takim podejściu do klienta raczej nie będzie sympatyczne miejsce.
  • Gość: stworzen IP: *.chello.pl 17.04.07, 09:48
    z-o-s-i-u, dziękuję bardzo za informację :-)
  • sierzant.podsiadlik 17.04.07, 11:16
    Wczoraj ustalono grupowo, że spotykamy się w środę, o 20.30. Jako miejsce
    spotkania zaproponowano przystanek przed Żywicielem.
    Jakieś hasło? Może "Najładniejsze żonkile są na Placu Inwalidów"? ;)
  • Gość: Grisza IP: *.bb.online.no 17.04.07, 16:51
    Ciotka Terese mieszka na Alterstrasse 25?
  • sierzant.podsiadlik 17.04.07, 19:33
    Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem...
  • donkej 18.04.07, 00:07
    ale że przystanek w stronę północną, czy przystanek znajdujący się bardziej na
    północy?
    bo w sumie są cztery...
  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 02:34
    Hmmm...przecie to wyście ustalali, ja proponowałam spotkać się w środku ;-)
  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 02:36
    ps. a wołki to nie tyle północ, co piętro wyżej - tylko trzeba zaczaić się na
    siedemnaste mgnienie wiosny...
  • Gość: santakasia IP: 212.160.156.* 17.04.07, 16:57
    to ja tylko zasieję niepokój w waszych sercach - "przed" Żywicielem są ze dwa
    przystanki. może lepiej doprecyzować
  • jota.40 18.04.07, 09:50
    Eee, słuchajcie, co to za umawianie się na przystankach, zimno dziś... Gdyby
    ktoś z Szacownych Forumowiczów zechciał się przyłączyć, to chyba bez trudu
    znajdzie nas w środku!
  • donkej 18.04.07, 14:16
    Tak tak - zapraszamy wszystkich - hasło o żonkilach obowiązuje ;)
  • z-o-s-i-a 18.04.07, 15:50
    sierzant.podsiadlik napisała:
    > Wczoraj ustalono grupowo, że spotykamy się w środę, o 20.30. Jako miejsce
    > spotkania zaproponowano przystanek przed Żywicielem.
    > Jakieś hasło? Może "Najładniejsze żonkile są na Placu Inwalidów"? ;)

    Czyli miejsce zbiórki z tych powyższych ustaleń się zmienia, hasło pozostaje ;)
    ale co z godziną? nadal 20.30?
  • donkej 18.04.07, 18:03
    nadal :)))
  • Gość: weterynarz prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 20:18
    Jeszcze jest za bardzo przestrzennie.
    Trochę przypomina dawną kawiarnię na Nowym Mieście - Bombonierkę.

    Pozdrawiam
  • laminja 18.04.07, 20:48
    jesteśmy :))) Póki co 10 osób, ale będzie więcej!!! Siedzimy przy dużym stole,
    zamawiamy napoje. Jest nawet coca-cola light ;)) cdn.
  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 21:05
    Colę niektórzy dostali, inni jeszcze czekają - na razie zabawiamy się wzajem
    konwersacją i kontemplujemy wnętrza, dzieci biegają, przechodnie zza okien
    zaglądają, autobusy czerwienią migają...
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 21:07
    czy to znaczy, że tam jest Internet dla gości czy macie jakieś własne karty typu
    blueconnect?
  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 21:24
    Jest bezprzewodówka, więc temu hitowi techniki forum zawdzięcza relację na źywca
    (źeby nie powiedzieć "na Źywiciela";))
    Wnętrze zostało skomplementowane jako bardzo przyjemne. Wizytacja toalet również
    pozytywna. Przechodzimy do konsumpcji...
  • laminja 18.04.07, 21:33
    pierwsze zamówienie zostało podane :) Czas oczekiwania - ponoć znośny ;)
    Wątróbka - "dobra". Delikwent jeszcze żyje ;))))

    ale czekolada na gorąco już się skończyła, co okazało się dopiero po dłuższym
    oczekiwaniu.

    P.S. a D nie potrafi obsłużyć dzbanka z herbatą! ;)
  • Gość: Grisza IP: *.bb.online.no 18.04.07, 21:50
    i ja chcialbym tak bardzo teraz na Placu Inwalidow. Pociesza mnie tylko to, ze
    moj umilowany Kot dotrzymuje mi towarzystwa.A, jedzenie chociaz dobre?
    Pozdrawiam Was.
  • santakasia 18.04.07, 21:53
    dotarły cztery zupy, dwie ciepłe, dwie letnie (w tym rosół, kazali dopisać). ale
    dobre. ale grzanki rozmoczone w czosnkowej. i flaki dotarły właśnie. ze śladową
    ilością parmezanu, choć menu reklamuje je jako zapiekane pod parmezanem. J czeka
    półtorej godziny na soczek, dobrze, że zupę już dostał, bo by wysechł. Sierżant
    donosi, że w śledziu jest duża zawartość śledzia!!! ale jeszcze nie chce
    powiedzieć, czy dobre. nie, uwaga, mówi, że niezłe!
  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 22:09
    Odkryliśmy parmezan we flakach! Był pod nimi, zatem to raczej flaki zapiekane
    nad parmezanem ;) Ponadto J. dostał swój soczek, a q22 wcina bardzo dobry tort.
    Donoszę ponadto, że śledż w śmietanie był fantazyjnie podany i całkiem dobry, a
    następne dostawy są sprawne i szybkie. Cola była błyskawiczna;)

    Laminja mówi, źe naleśniki ze szpinakiem są fajne, bo są ze świeżego szpinaku i
    z całego, a nie papki. Narzeka nieco na zawartość sera, ale reszta twierdzi, że
    się czeeepia ;) Wilson dziabie winogrona i relacjonuje, że są winogronowe. I że
    się już najadł.

    Organoleptyczna analiza naleśników przez inne jednostki wykazuje, że są bardzo
    dobre, podobnie jak placuszki parmezanowe z trzema sosami, określone przez
    jotę.40 jako wielce udane.

    ps. po naszej wizycie chyba ani Makłowicz, ani Nowak będą temu miejscu
    niestraszni...
    ps II. serdeczne pozdrowienia dla pani kelnerki!!!
  • Gość: Grisza IP: *.bb.online.no 18.04.07, 22:20
    Dzis dyzuruje komisarz Eustachy P.
  • Gość: komisarz E.P. IP: 83.238.109.* 18.04.07, 22:45
    Zaprawdę powiadam Wam, obywatelu, żem na czekoladowych wakacjach!

    Eustachy P.
  • laminja 18.04.07, 22:23
    niestety zupa cytrynowa smakuje jak zupa czosnkowa. Jedną od drugiej odróżnia
    tylko to, że cytrynowa podana jest z ryżem i plasterkiem cytryny natomiast
    czosnkowa z grzankami.

    Pierogi ruskie dobre, ale wnętrze wypełnia ser biały doprawiony chrzanem!?

    Spróbowałam też kawałek lodowego tortu truskawkowego z bezami - wygląda bardzo
    ładnie, ale jak dla mnie jest zbyt zmrożony.

    Q22 dodaje, ba jest oburzony tym, że herbata jest na kranówce ;)

  • sierzant.podsiadlik 18.04.07, 22:49
    Skonsumowaliśmy. Czas miło spędziliśmy. Relacje indywidualne nastąpią zapewne po
    zasłużonej sjeście.

    ps. rachunek zapłaciliśmy, żeby nie było ;) Portal Gazeta.pl, mimo usilnych
    próśb, nie chciał nas zasponsorować i zapłacił tylko za siebie...
  • roody102 19.04.07, 00:30
    Bo to są... skąpcy ;)
  • Gość: kelnerka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 00:29
    o, bardzo dziękuję i również pozdrawiam.
  • laminja 19.04.07, 08:41
    powiem tak: było bardzo fajnie, podoba mi się przestrzeń jaka jest w Żywicielu.
    Kiedy wystrój wnętrza uzupełnią zdjęcia, na pustych półeczkach coś stanie,
    będzie super. Ogromnym atutem restauracji są wielkie okna - już wiem gdzie będę
    wpadać na kawę. Mam nadzieję, że następnym razem będziemy czekać na jedzenie
    krócej, a niedociągnięcia znikną. Trzymam kciuki!!!
  • q22 19.04.07, 09:30
    Przyłączam się do pozytywnej oceny Żywiciela.
    Miłe mijsce, smaczne jedzenie.
    Jedyny zgrzyt, to herbata na kranówce. Fuj.
    Jeśli chodzi o szybkość obsługi to nie przesadzajcie. Po prostu poczekajcie
    cierplwie aż otworzą na Żoliborzu McDonalda - tam zdaje się szybkość jest
    priorytetem. Zresztą, że zacytuję słowa klasyka :"Nie przyszliśmy tam żreć, ale
    obyczajnie spędzać czas na rozmowach". Tak mi się przynajmniej wydawało.
    I do tego to miejsce się świetnie nadaje.
    Można się zastanawiać jak na klimat miejsca wpłynie wyszynk alkoholu, jeśli
    właściciele takowy planują.
    Na pewno korzystnie wpłyną na wystrój zdjęcia, które na razie leżą na półkach.
  • sierzant.podsiadlik 19.04.07, 10:31
    Ja mam wrażenia również pozytywne - brawa za przestrzeń, pomysł i to, co na
    talerzu ;) Plus za rzeczy małe, ale znaczące - jak podkładki firmowe oraz owa
    bezprzewodówka (już wiem, gdzie się będę umawiać na spotkania służbowe!).
    Sugeruję powtórzenie wizytacji, kiedy miejsce już trochę okrzepnie i w karcie
    znajdzie się np. wino.


  • Gość: gość IP: *.chello.pl 19.04.07, 10:52
    A czy zauważyliście zamazane długopisem słowo na papierowych podkładkach? Z
    kontekstu wynikało, że było tam "na Żoliborzu". Pewnie wydrukowali z błędem:) A
    moim zdaniem zupa cytrynowa bardzo dobra - pachnąca limonką.
  • laminja 19.04.07, 10:54
    na naszych podkładkach nie było zamazane :D Ale wiedzieliśmy czego się tam
    spodziewać, więc nie pospadaliśmy z krzeseł ;)
  • z-o-s-i-a 19.04.07, 10:56
    laminja napisała:
    > Pierogi ruskie dobre, ale wnętrze wypełnia ser biały doprawiony chrzanem!?

    Faktycznie, ich smak mnie trochę zdziwił, ale i tak według mnie były dobre,
    chociaż do wielbicieli chrzanu raczej nie należę :-) ale ciasto bardzo
    delikatne, cebulka odpowiednio przysmażona i nie pływały w tłuszczu, jak to
    zwykle z pierogami bywa w innych miejscach, tylko porcja trochę mała (4
    sztuki)... w sumie taka tylko na spróbowanie.
    Zupa czosnkowa też była dobra, ale w sumie to nie mam za bardzo porównania z
    innymi, bo nie przypominam sobie, żebym gdzieś taką jadła.

    Ogólnie miejsce bardzo sympatyczne, duża przestrzeń, brak dymu!, uśmiechnięta
    obsługa, więc nawet o tej gorącej czekoladzie zapomniałam ;-)
  • jota.40 19.04.07, 15:25
    Dołączę do chóru zadowolonych. Zwłaszcza, że dotarłam mocno spóźniona i ominęło
    mnie ewentualne długie oczekiwanie na dania. Moje placuszki z parmezanem (12
    PLN)dotarły szybko i sprawnie; sztuk dwie (ale spore), gorące, chrupiące,
    pyszne!! W towarzystwie interesujących sosów, sztuk trzy - jeden ostrawy,
    oliwno-czoskowy, dugi - bardzo ciekawy, mizeryjny (tak!) lub mizeriowy ;)),
    trzeci - warzywno-papryczno-pomidorowy. Mniam. Jedyny minus,wynikający z braku
    koncesji - to brak piwa lub wina do w/w danka. Osobiście nie przepdam za colą.
    Jednak wybór soków jest spory ;). Ponadto - niezliczone rodzaje herbat, czarne,
    smakowe etc.
    Inne dania wyglądały i pachniały równie smakowicie, a zatem brawa dla kucharza
    (uznajemy grupowo, że porażka z niedzielnymi kotlecikami z suma była wpadką przy
    pracy!).
    Powtórzę za przedmówcami, że przestrzeń rokuje wyśmienicie, pomimo lekkich
    braków, kóre zapewne za chwilę znikną. Ascetyczny wystrój wnętrza współgra z
    modernistycznym pomysłem na knajpkę - wliczam w to liternictwo, wygląd strony
    internetowej etc. Toalety nie odwiedziłam. Powstał ad hoc projekt, żeby jeden z
    odważnych kolegów udał się tamże, a my - już na placu - będziemy obserwować
    efekt teatru chińskich cieni. Ale upadł (projekt znaczy) :((.
    Pani kelnerka przesympatyczna i pełna dobrej woli :)).
  • laminja 19.04.07, 15:31
    tak sobie teraz pomyślałam, że fajny byłby kącik z wygodną kanapą :))
  • empi64 19.04.07, 15:44
    Jest już i kanapa. Właściciele już zakupili jednego ładnego pana oraz jedną
    ładną panią - zależy co kto lubi, do których będzie się można na tej kanapie,
    za niewielką opłatą, przytulić. Ma być również zakupiony vacat - będzie on
    udostępniany tym, którzy (podobno są tacy?!) nie za bardzo lubią się przytulać,
    a do tego na kanapie to już w ogóle.
  • lylika 21.04.07, 09:55
    z-o-s-i-a napisała:
    Ogólnie miejsce bardzo sympatyczne, duża przestrzeń, brak dymu!,
    ...
    Czy jest zakaz palenia?
    --
    Otwórz szafę i mów do rzeczy.
  • laminja 21.04.07, 11:31
    nie, pali się w jednej części lokalu. Ale ponieważ jest duży i wysoki do części
    dla niepalących dym nie dociera.
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 19:54
    hehe, niezła z Was ekipa :-)
    Postrach nowych lokali. Skoro przeżyli taki najazd to znaczy, że się nadają. Idę :-)
  • laminja 19.04.07, 21:46
    hehe, najlepsze było to, że wychodząc mijaliśmy stolik, przy którym właściciele
    czytali świeżo dopisane posty :D
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 22:03
    laminja napisała:

    > hehe, najlepsze było to, że wychodząc mijaliśmy stolik, przy którym właściciele
    > czytali świeżo dopisane posty :D

    żeby wymienić się uwagami z osobami siedzącymi przy sąsiednim stoliku
    potrzebujemy komputerów i globalnej sieci...
  • z-o-s-i-a 19.04.07, 22:09
    Ci co się nie wstydzili i nie szukali tylnego wyjścia (nie będę rzucać nickami
    hehehe) nawet zamienili z właścicielami kilka słów "w realu" ;-)
  • laminja 19.04.07, 22:21
    :DDD
    eee gdybyśmy wiedzieli, że oni za rogiem siedzą i czytają to może inaczej
    wyglądałyby nasze posty ;)

    ha no i sieci zawdzięczamy te społeczne wizytacje.
  • z-o-s-i-a 19.04.07, 22:36
    > ha no i sieci zawdzięczamy te społeczne wizytacje.

    I w dalszym ciągu, dzięki sieci i temu forum, dołączają się nowe osoby :)
  • laminja 19.04.07, 22:38
    może właściciele Żywiciela do nas dołączą kiedy będziemy się wybierać na kolejną
    wizytację do jakiegoś nowootwartego lokalu :D
  • Gość: dzem IP: *.acn.waw.pl 20.04.07, 02:00
    a chetnie :-)
  • z-o-s-i-a 19.04.07, 22:05
    > hehe, niezła z Was ekipa :-)
    > Postrach nowych lokali. Skoro przeżyli taki najazd to znaczy, że się nadają.
    > Idę :-)

    W sumie to i tak mogli być wcześniej uprzedzeni, bo się przecież nie
    ukrywaliśmy z naszymi zamiarami. Ale to nie koniec, teraz dla niepoznaki będą
    wizytacje w podgrupach, często rodzinnych - znakiem rozpoznawczym takich
    podgrup wizytacyjnych będzie podobieństwo fizyczne pomiędzy poszczególnymi
    osobnikami :)))
  • Gość: rob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 00:47
    Każdy jest ujęty przez kamerę SM mieszczącą się na słupie koło postoju. Zdjęcia
    udostępnione obsłudze na zapleczu (wydruk laserowy,dający możliwość
    identyfikacji). Wilson zamazany - zapraszamy do poprawki.
  • jota.40 21.04.07, 13:22
    Uff, jedynego Wilsona możemy teraz posyłać na zwiady - podobizny reszty
    towarzystwa, ja mniemam, niezamazane, zawisną w tajemnym kąciku, ku przestrodze
    personelu ;))). Czarno widzę.
  • sierzant.podsiadlik 21.04.07, 14:56
    jota.40 napisała:
    > Uff, jedynego Wilsona możemy teraz posyłać na zwiady - podobizny reszty
    > towarzystwa, ja mniemam, niezamazane, zawisną w tajemnym kąciku, ku
    > przestrodze personelu ;))). Czarno widzę.

    A mówiłam, żeby usiąść w części dla palących??? Narobiłoby się takiego dymu, że
    ta kamerka czarno by widziała!
  • jota.40 21.04.07, 15:01
    Ceny są w miarę przyzwoite, o placuszkach już wspominałam (12 PLN), zupy - chyba
    od ok. 9 do 12 PLN, generalnie przystawki i dania w granicach kilkanaście -
    dwadzieścia kilka zeta. Ale niech się wypowiedzą ci, co jedli więcej ;).
  • z-o-s-i-a 21.04.07, 15:22
    pierogi też 12 zł, zupa czosnkowa i rosół 9zł, dzbanuszek herbaty Dilmah i mała
    cola po 4zł
  • laminja 21.04.07, 16:52
    moje naleśniki kosztowały 12zł, więc cena OK.
  • Gość: do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.07, 16:50
    Właśnie wróciłam z Żywiciela. Prawie wszystkie stoliki były zajęte co świadczy
    o ogólnożoliborskiej potrzebie weekendowej wizytacji. Towarzystwo fajne - bo
    mieszane - trochę młodzieży, kilka rodzin z dziećmi i trochę osób starszych.
    Miejsce sympatyczne choć może odrobinę za zimne. Wystrój mógłby być nieco
    cieplejszy. Najbardziej razi nie pasująca do reszty boazeria. Łazienka czysta i
    przyjemna. Jedzenie OK. Menu praktycznie dla każdego - dla dzieci, emerytów o
    tradycyjnym guście i poszukiwaczy kulinarnych nowinek. Ceny odrobinę za wysokie
    ale i tak jest taniej niż np. w Spotkaniu. Jedyna uwaga krytyczna - fatalna
    obsługa kelnerska choć mam nadzieję, że z czasem się wyrobią. Dziś wyglądało to
    tak jakby do stołów podawali młodzi krewni i znajomi właścicieli albo młodzież
    z okolicznych liceów, debiutująca w zawodzie kelnera. Kucharz też się odrobinę
    pomylił - może również debiutuje? W każdym razie - trzymam kciuki i mimo
    drobnych wpadek personelu - polecam!
  • Gość: bywalec czasami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.07, 01:12
    W sprawie cennika to chyba można poprosić przez ten wątek Sz.P. Właścicieli aby dokonali aktualizacji
    strony www (co właśnie czynię).
  • Gość: żywiciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 00:11
    Strony na razie nie ma - jest tylko tak zwany manifest. Zdjęcia były robione we
    środę - proszę, dajcie nam miesiąc na skonstruowanie tego ustrojstwa.
    Pozdrawiam wszystkich, którym chciało się do nas zawitać!
  • Gość: weterynarz prawa IP: *.chello.pl 24.04.07, 10:38
    Informuję, iż wczoraj "zoliborz.biz" dokonał kolejnej perlustracji lokalu
    "Żywiciel". Stwierdzono, iż w lokalu jest coraz przyjemniej. Zdjęcia Mefracko
    (pana Tomasza P.), powieszone wczoraj, jak zwykle doskonale dobrane. Przejrzano
    bibliotekę w szafkach.
    "Zoliborz.biz" wewnętrznie spierał się, kto ma więcej książek. Dokonano oceny
    cenników. Ceny są do zaakceptowania. Wybór potraw, też wydał się interesujący.
    Niestety, z powodu przekonań "zoliborz.biz" nie zamawia nic, jeżeli nie może
    zamówić setuchny. Życzymy, żeby lokal jaj najszybciej otrzymał pozwolenie na
    sprzedaż alkoholu, bo z tego, co wiadomo, ani rusz.
    "Zoliborz. biz" życzył Właścicielom wszystkiego najlepszego. Pozwolił sobie też
    zostawić pozdrowienia dla innych Komisji Społecznych.

    Pozdrawiam

    Post scriptum
    W sprawie herbaty "Dilmah".
    Uważamy, iż herbata na "kranówie" jest zupełnie dobra.
    Czy pamiętacie:
    "KaBeBiWa Bekonik Kranówa dużo kranówy!"
    Swoją drogą zastanawiam się, czy lepsza jest herbata na wodzie oligoceńskiej,
    czy wodzie mineralnej? Jeżeli na wodzie mineralnej, to której?
    Którą herbatę najbardziej lubicie? Gruzińską, Popularną, Madras, Lipton, Earl
    Grey? My w domu parzymy herbatę "Tylos".



  • kylallo 25.04.07, 17:57
    eeee... no cóż... Zachęcony pochlebnymi opiniami wybrałem się ostatnio do
    Żywicielka na obiad. I co? Wchodzę, 1\4 sali zajęta, ok, sporo miejsca. Na
    kartę czekałem tyle, że pomyslałem, że zamawia się przy barze, ale okazało się,
    że nie. Przyszła młoda panienka, nie wiem, zdenerwowana i przejęta rolą, czy
    jechała na białym, dość, że ręce jej się trzęsły i wzrok miała obłędny.
    Poczułem się dziwnie, ale cóż, brnąłem dalej. Pani trochę nie ogarniała
    sytuacji, ale przyniosła zamówienie. Zamówiłem sobie królika za 36 złych, żona
    kaczkę w wiśniach za 38 czy coś takiego. Porcja ok, ale smak taki sobie,
    jadałem lepsze... W sumie zapłaciliśmy po 50 zł od osoby, ale piwa nie ma, więc
    nie ma czym popchnąć zupełnie, a po drugie, jak będę chciał dobrze zjeść bez
    piwa, to pójdę do jadalni w UD Żoliborz i u pana Czesia zjem za 12 złych lepszy
    obiad niż tam za 50. Dziękuję wysiadam, Żywiciel może ma klimat, ale to nie
    wszystko...
  • Gość: don_pedo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 13:48
    > Którą herbatę najbardziej lubicie? Gruzińską, Popularną, Madras, Lipton, Earl
    > Grey? My w domu parzymy herbatę "Tylos".

    polecam mieszanke: 2 czesci yunan, 1 madras, 1 earl grey
    jesli jest dobry yunan (podstawa!), to i na kranowce mozna sie delektowac
  • Gość: 1234 IP: *.acn.waw.pl 25.04.07, 18:40
    krotka recenzja mojego posilku:

    1. zupa czosnkowa: 2/5 - wodnista, podana zimna (!), w dodatku ze scieta
    smietana i znowu na 99% byl to czosnek z proszku, a nie naturalny. w kazdym
    razie na talerzu zostal mi taki czosnkowy pyl... choc to danie wegetarianskie,
    mialem wrazenie, ze to jakas wiezienna polewka. grzanki w znikomej ilosci i
    niestety kupne - na 99% to jakis knorr. moim zdaniem niedopuszczalna rzecz w
    restauracji na poziomie.

    2. zupa cytrynowa - 3/5 nieco lepiej, ale zjadla ja glownie moja zona :)

    3. ozorki - 1/5 niestety z trudem je pokroilem!!! to najtwardsze ozory jakie
    kiedykolwiek mi podano. w dodatku mialy byc z sosem chrzanowym, ale ze wzgledow
    oszczednosciowych chyba podano go pare kropel. musialem prosic o dodatkowa
    ilosc. kasza do ozorkow normalna, trudno sie przyczepic. kapusta zasmazana,
    ktora wzialem w ramach dodatku byla niczym innym jak kapusta z koncentratem
    pomidorowym i odrobina pieprzu/ostrej papryki w proszku. dosc banalne....

    4. cynaderki - 4/5. podane w bulce i zdecydowanie najlepsze danie, o ciekawym,
    slodkim smaku, no ale to tylko przystawka.

    srednia wychodzi miedzy 2 a 3 na 5.

    co do wnetrza - nie mam zadnych zastrzezen. jest eleganckie, nowoczesne,
    zauwazylem sporo ciekawych pomyslow na rozwiazanie oswietlenia. to akurat
    najwiekszy plus. sadze, ze jesli wlasciciele wylozyli tyle na zrobienie tak
    ladnego wnetrza, powinni zainwestowac wiecej w nowego kucharza.
  • Gość: ivi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.07, 21:57
    niestety i długo się czeka (zwłaszcza jak się ma 3 głodnych po placyku dzieci -
    czekaliśmy prawie 40 minut), a szkoda, tak czekałam na otwarcie .... :( I tak
    pozdrawiam z nadzieją, że będzie lepiej Iwona
  • Gość: Spragniony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 09:03
    No i jestem w kropce, czekałem długo na otwarcie Żywiciela" ale teraz po
    przeczytaniu paru recenzji, trochę nie chce mi się jechać 50 kilosów na
    Żoliborz...do tego nic z % nie ma...jeszcze może poczekam...
    ale myśle że będzie lepiej.
  • fmp2 27.04.07, 00:12
    No i ja dotarlem.
    1/ z radością witam każdą knajpę na Żoliborzu
    2/ wystrój ok zwłaszcza podłoga i półki
    3/ jedzenie wg karty - ciekawe, warszawskie, troche dziwnie cenowo - raz cenny
    wybujałe bez sensu czasem rozsądne
    4/ jedzenie po spożyciu - generalna uwaga to wszystko jest lekko do doprawienia
    samemu - ale może to zestawy zrób to sam. Świetne placuszki parmezanowe (trochę
    za dużo tłuszczu, a za mało przypraw), tort truskawkowy mrożony rewelacja,
    barszcz esencjonalny, ale nie powala - czegos mu brak, schabowy - duży, ael
    chyba odsmażany - panierka jakby przyklejona już dawno do kotleta, a szkoda bo
    grubosc super, biała kiełbasa ok, pierogi ruskie tez, kawa - nie chrzczona
    Lavazza - to miłe w Warszawie zaskoczenie, obsługa ku mojemu zaskoczeniu (po
    wpisach poprzednich) ok,
    5/ szkoda tylko, że otwarte od 9 - śniadanie czasem trzeba zjesc o 8
    6/ wnętrze jakby jeszcze potrzebowało z kilku godzin pracy - to jakies kable
    sterczaitd
    Generalnie super,że jest, karta fajna, klimat też, desery też - dania główne
    jeszcze do popracowania
    fmp2
  • Gość: Valdii IP: *.aster.pl 27.04.07, 11:40
    Ło matko !!!
    A to jest przepisane z Gazety Wyborczej
    Zabieram się za ten felieton z przykrością. Najchętniej za¬padłbym się pod
    ziemię, poprosił koleżanki redaktorki o urlop i uciekł przynajmniej tam, gdzie
    pieprz rośnie. Albo nawet jeszcze dalej. Ale co robić, kości zostały
    nadgryzione, obiadek skonsumowany, konto Matki Agory obciążone niemałą sumką i
    teraz trzeba się zmierzyć z tym, co nawarzyli kucharze Żywiciela. Mój Boże,
    każde słowo boli, każde zdanie uwiera, bo sam koncept nowo otwartej restauracji
    na placu Inwalidów 10 to był strzał w dziesiątkę.
    Już tylko umieszczenie w szyldzie słowa Żywiciel właśnie tu, na starym
    Żoliborzu, z miejsca wywołało mnóstwo komentarzy i przysporzyło restauracji
    rozgłosu W potoczonym sensie lepszej nazwy na knajpę nie da się wymyślić, ale
    jednocześnie Żywiciel ma też swój wymiar patetyczny: to bojowy herb
    żoliborskiego zgrupowania Armii Krajowej, bohatera powstania Warszawskiego, Dla
    wielu żoliborzan to składnik domowej, rodzinnej tradycji, o czym świadczyły
    emocjonalne opinie publikowane przed kilkoma tygodniami na łamach „Gazety
    Wyborczej". Pomysłodawcy z tym bagażem heroicznych wspomnień dali sobie radę
    wspaniale. W dawnym hotelu oficerskim, w którym przed wojną mieściło się Liceum
    i Gimnazjum im. Aleksandry Piłsudskiej, urządzili ze smakiem ogromny,
    przestrzenny lokal pełen odniesień do żoliborskiej tradycji. Ściany wyłożone są
    w przedwojennym guście drewnianą lamperią, z sufitu zwisają efektowne żyrandole
    w popularnym w latach 30. Stylu art deco, na półeczce leżą książki poświęcone
    Powstaniu Warszawskie¬mu, a z jednej ze ścian spogląda spod krzaczastych brwi
    Marszałek Piłsudski. Do tego funkcjonalne, stabilne, w żadnym wypadku nie
    klubowe, drewniane mebelki. Ale hola, hola, nie rozpędzajcie się zjedzeniem.
    Przed tym, jak oni żywią, chcę Państwa bronić.
    Teoretycznie menu wymyślono perfekcyjnie. W karcie znajdują się same perły
    warszawskiego stołu: barszcz z rurą (12 zł), flaki z pulpetami (15 zł), ozorki
    cielęce w galarecie (12 zł), śledzie a la minogi w zalewie cytrynowej (13 zł),
    grzanki z móżdżkiem (14 zł), nereczki cielęce w bułce (12 zł), raki w śmietanie
    po polsku (39 zł), sandacz po polsku (36 zł). Gdy czytasz takie zestawienie, to
    full-respect! Takiego zestawu mogliby pozazdrościć państwo Aniołkowie,
    właściciele "Cafe pod Minogą". Ale nie do czytania jadłospisu sprowadza się
    wizyta w restauracji. Trzeba też coś zjeść. I tu się zaczyna problem. Najpierw,
    dlatego że lokalu z kilkudziesięcioma stolikami nie sposób obsłużyć dwójką
    kelnerów. Furda jednak z serwisem, prawdziwa tragedia rozgrywa się w kuchni.
    Nasze zamówienie, duże - nie przeczę - ale jednak mieszczące się w granicach
    obfitego obiadu, sparaliżowało ją całkowicie. Goście siedzący przy innych
    stolikach patrzyli na nas z nienawiścią, bo kucharze odmówili wydawania innych
    potraw. Ale może to dobrze? Blokując obrót handlowy w Żywicielu w ostatni
    wtorkowy wieczór, obroniłem wiele osób od ciężkich powikłań gastrycznych. I
    piszę to bez najmniejszej satysfakcji. Na początku pełen entuzjazmu gasiłem
    krytyczne uwagi mych kompanów krzywiących się na rozgotowane pierogi, bury
    barszcz czy raki w sosie o konsystencji zaprawy gipsowej. W chwili jednak, gdy
    zmuszony zostałem udać się do łazienki, by dyskretnie wyjąć z ust kawałek
    niejadalnej pieczeni baraniej, poddałem się. Kulinarne wpadki mogę wyliczyć
    szczegółowo, ale będzie ich tak dużo, że lepiej po męsku powiedzieć sobie:
    ciszej nad tą kuchnią! Zarządzam odwrót i natychmiastowy przegląd sił i środków.
    Może karta zbyt obszerna? Może kucharze za mało doświadczeni? Może za mało
    personelu? I proszę raportować ponownej gotowości do działań. Bo Żywiciel
    Żoliborzowi jest naprawdę potrzebny.
    ^Żywiciel, pl. Inwalidów 10, nie można płacić kartą, łatwy dostęp dla osób na
    wózkach

    Wejść czy nie wejść - oto jest pytanie ?
  • santakasia 27.04.07, 12:29
    mam nadzieję, że teraz nastąpi jednak zmiana kucharza i wszystko skończy się
    dobrze, bo, że zacytuję Macieja Nowaka, "Żywiciel Żoliborzowi jest naprawdę
    potrzebny"!
  • fmp2 27.04.07, 16:48
    Ale karta można już płacić i nie wszystko jest takie złe. Jak i recenzje
    Nowaka - raz dobre, a raz złe.
  • Gość: Gość z daleka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.07, 13:45
    > Bo Żywiciel Żoliborzowi jest naprawdę potrzebny.

    Żoliborzowi potrzebny jest bar Fawory i restauracja Balaton a nie żadne
    ekstrawagancje. :)
  • Gość: do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.07, 18:36
    Dodam też Kosmos.
  • Gość: zoliborzanka jedna IP: *.chello.pl 27.04.07, 21:08
    Byłysmy w Zywicielu na kawie i torcie lodowym . Współucztujace były tortem
    zachwycone, ja tak sobie, ale wole kawowo-orzechowe itd. Zdjecia juz sa i
    ksiazki na pólkach - całośc ma pomysl i zaspakaja mój lokalny zoliborski
    patriotyzm... Obserwowałysmy tez jak kelner całkiem powaznie potraktował ok. 12
    letnia dziuewczynke, ktora zamówiła nalesniki...dla mnie rewelacyjne wielkie
    okna na zoliborska ulicę.Plusem jest tez przyzwoita łazienka przystosowana dla
    ludzi na wózkach - syn student skomentował - no to pójdziemy tam ze swoja
    dziewczyna. Gdy usłyszal o zestawach dla dzieci zasugerował tańszy zestaw dla
    studentów - ciasto, którego byłoby duzo i tanio(bo nie lubi zamawiac jak jest
    dobre i drogie bo mu kasy brakuje na dokładke.
    zapomniałam dodac, że muzyka saczy sie w tle i mozna usłyszec własne mysli, nie
    mówiac o tym,ze był to przyzwoity jazzik.
  • Gość: karon IP: *.gprspla.plusgsm.pl 30.04.07, 02:46
    Uwagi słuszne (byłam) choć być może pan Nowak powinien się powstrzymać od
    recenzji tego przybytku, gdyż w zeszłym roku był u nieznanej mu wtedy rodziny
    właścicieli i jego partner pokazał jak świnie wyglądają (byłam świadkiem),
    aczkolwiek recenzent może nie pamiętać. Są redaktorzy w GS bardziej dociekliwi
    i nie mniej zręczni w słowie pisanym. Ja bym nie napisała. Gazeta (mam
    nadzieję) nie będzie chyba areną prywatnych rozgrywek redaktorków od
    przyjmowania pokarmów.

    Żywiciel do poprawki, pan Nowak na odwyk!
  • panikazia 11.05.07, 13:04
    zawsze mnie ubawiaja takie gierki
    jak jest krytyka ktora sporo kosztowac moze to zawsze sie okaze ze autor krytyki
    to zyd pedal narkoman albo alkoholik, w pewnych kregach wystarczy napisac ze ma
    malego
    :)))
  • Gość: do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.07, 18:51
    Całe nieszczęście polega na tym, że tych miejsc na Żoliborzu wcale nie ma za
    dużo...
  • Gość: jacek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.07, 20:18
    Mnie zmroził i cofnął za jednym zamachem widok kucharza (albo pomocnika?)
    siedzącego w tych pierwszych drzwiach (do zaplecza chyba) na odwróconym do góry
    nogami - uwaga - garnku!

    No to jeśli oni tak dbają o higienę na widoku, to ja boję się pomyśleć co się
    dzieje w środku. Dalsze wizyty wstrzymam...
  • laminja 05.05.07, 23:44
    może to było w ramach protestu po przeczytaniu opinii wyrażanych m.in. w tym
    wątku ;)
  • Gość: fmp2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 11:44
    Byłem drugi raz. KLAPA. Chyba kucharz załamał sie po recenzji. O ile po
    poprzedniej wizycie uwierzylem, ze czesc komentarzy byla nadkrytyczna to teraz
    juz wiem, ze wtedy mialem chyab szczescie. Teraz wszystko co zamowilismy
    (wyjatek pozytywny desery) bylo kiepskie. Salatka mala i droga, sztuka miesa
    bez smaku, rosol chyba z kostki, a klops dla dziecka lepiej nie pisac.
    SZKODA - ATMOSFERA FAJNA, POTRZEBA GIGANTYCZNA, ALE NIE MOŻNA TEGO
    WYKORZYSTYWAĆ I WCISKAĆ KITU ZAMIAST JEDZENIA. wYDAJE MI SIE, ZE JEDYNYM
    RATYUNKIEM JEST ZMINA KUCHARZA, LEPSZY NADZOR NAD JEGO PRACA I CHYAB JEDNAK
    KILKA SLOW DO NAS OD WLASCICIELI - ZAWIEDLI
  • Gość: lukka IP: *.acn.waw.pl 06.05.07, 14:46
    Raczej nie, bo już wcześniej parę razy widziałem obieranie ziemniaków odbywające się na ulicy (dwie
    panie siedziały sobie w otwartych drzwiach, a gary stały na chodniku), więc to chyba taki lajfstajl ;-)

    Tzw. kuchnia polska jest trudną sztuką. Ja bym tego do ust nie wziął (już prędzej haggis), raz ze
    względów zdrowotnych, dwa - smakowych, trzy - estetycznych. Jeśli w Żywicielu porwano się na nią nie
    mając odpowiedniego zaplecza (umiejętności, składniki), to klapa musiała być... Może warto pomyśleć
    o czymś bardziej konwencjonalnym i prostszym do przyrządzenia?

    Jeszcze nawiązując do jednego z wcześniejszych postów - w recenzji Nowaka nie dopatrywałbym się
    osobistych rozgrywek. Zjechał najłagodniej, jak się dało. A jak ktoś lubi zjeść, to i wypić musi lubić,
    poza tym nie widzę związku między zejściem kolegi do parteru rok temu a słabym poziomem
    opisywanej kuchni :-)
  • panikazia 08.05.07, 18:27
    ja juz napisalam swoje pod recenzja
    wiele razy probowalam
    za kazdym razem bolalo
    a potrzeba moja jest OGROMNA
    sama musze jesc i swoje dzieci odwiedzajace mnie w porze lunchowej nakarmic tez
    ludzie mili, obsluga choc niewprawna ale mila i atmosfera urocza i wnetrze fajne
    ale jedzenie porazka

    o z pozytywow do dzbanek z woda za 4 zl, ale nie do konca wiem jaka to woda
  • Gość: Dori IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 20:30
    Czy właściciele(podobno śledzący forum) nie mają nic do powiedzenia???
  • laminja 08.05.07, 21:11
    chyba nie tylko nie mają nic do powiedzenia, ale niestety nie potrafią też nic
    zrobić z tym co tutaj czytają :((
  • dzemila.sulkiewicz 11.05.07, 08:14
    Rzeczywiście ostatnio nie miałam czasu na czytanie forum, ale wezwana do tablicy
    jestem. Nie lekceważymy recenzji pana Nowaka ani tym bardziej krytyki drogich
    żoliborzan.
    Moje pisanie o staraniu się i podjętych działaniach nie ma sensu, bo jedynym
    istotnym dowodem na to, że coś z tym robimy, będzie zadowolenie naszych gości.
    Mam tylko nadzieję, że jak już ktoś z krytyków zauważy zmiany na lepsze to tez o
    nich napisze :-)
  • panikazia 11.05.07, 13:01
    pytanie brzmi tylko,
    czy ci co sie chca pozywic dowiedza sie o zmianach i czy beda chcieli
    zaryzykowac i sprobowac raz jeszcze

    ja juz tyle razy probowalam....

    i przysiegam koneserem nie jestem i brak alkoholu mi nie przeszkadza, bo go nie pije

    doceniam mila atmosfere, latwo sie przywiazuje do miejsc, ale jedzenie u was to
    masakra....

  • laminja 11.05.07, 13:54
    teraz by sie tam przydał specjalista od kreowania wizerunku ;))
  • panikazia 19.06.07, 10:20
    i nie poprawia sie
    jadlam zupe czosnkowa zupelnie pozbawiona smaku
    trzeba sie postarac zeby cos takiego jak zupa czosnkowa (sam plyn w wydaniu
    zywiciela) byla niesmaczna

    kolega jadl pyszne pierogi ze szpinakiem

    to jest dla mnie przedziwne,
    wsadzic w cos tyle kasy - bo pewnie bardzo duzo potrzeba i zle karmic
  • Gość: bralczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 00:52
    Byłam dzisiaj-jadłam znakomity lancz z zupełnie zapomnianą zupą szczawiową.
    Byłam też potem-wszystko bez zarzutu poza brakiem alkoholu ale zapewniono mnie
    że to kwestia dni. Może ja miałam więcej szczęścia a może niektórzy z was
    mniej. Brakuje mi trochę bibelotów z epoki-wnętrze jest ładne ale musi zyskać
    charakter. Chętnie sama dodam coś ze zbiorów żoliborskich mojego Taty ale pomna
    waszej krytyki tego przybytku-przyjrzę się czy warto.
  • wiedzmin11 11.05.07, 08:02
    W końcu i mnie zdarzyło się gościć w Żywicielu, bardziej w celu zaspokojenia
    głodu, niż potrzeb towarzyskich. Cóż, knajpa jak knajpa, nie mogę ani mocno
    krytykować, ani piać z zachwytu. To co dostaliśmy dalo się zjeść i nie
    pozostawiło przykrych wspomnień (prosty obiad, bez zadnych specjałów), życzyłbym
    sobie trochę wieksze porcje. Obsługa komunikatywna i nawet dlugo nie
    czekaliśmy. Tak czy inaczej, przydałaby się jakaś solidna konkurencja, bo
    klienteli nie brakuje. A to, że wlaściciele nie odzywają się na forum...może
    zmrozily ich niektóre posty.
  • fmp2 13.05.07, 23:59
    Wydaje mi sie, ze wszyscy przyjeli zywiciela z radoscia i nasze komentarze
    wynikaly z zyczliwosci!!!!! Nie da sie ukryc, ze wiekszosc z nich padla przed
    wizyta Nowaka wiec nie uleglismy wplywowi GW :). Nie da sie tez ukryc, ze choc
    czasem chwalilismy to jednak generalnie klapa kulinarna byla wielka. I slowa
    wlascicielki troche rozczarowuja - raczej czekam na zaproszenie - zajrzyjcie
    juz jest dobrze!!!!! Bo to nie byla sytuacja , ze komus cos smakuje , komus
    nie - kwetsia gustu. To jednak byly ewidentne wpady. To byl rosol z
    kostki !!!! itd
    Tak wiec czekam na zaproszenie z informacja juz jest jest dobrze.
  • z-o-s-i-a 14.05.07, 00:59
    Nie wiem czy ta sama osoba przygotowuje ciepłe dania i piecze ciasta, bo te
    ostatnie całkiem dobre, szczególnie mrożony tort malinowy - tego nie zmieniajcie! :)
    Przy kolejnej wizycie spróbowałam też pierogów (tym razem tych, z kaszą
    gryczaną) i się zdecydowanie różniły od tych wcześniej przeze mnie opisywanych.
    Nie chodzi oczywiście o smak, tylko o ciasto, wygląd i o to, że się porozklejały
    na "zgrzewie" ;)
    Nie czekaliśmy na obsłużenie i na jedzenie dość długo, ale muszę przyznać, że
    nie było dużo osób w tym czasie w restauracji.

    Za jakiś czas przyjdę ponownie. Mam nadzieję, że się poprawi, bo sam lokal mi
    się spodobał, szczególnie teraz, jak już na ścianach wiszą zdjęcia
    przedwojennego Żoliborza.
  • Gość: gallo IP: *.acn.waw.pl 16.05.07, 00:39
    Dla mnie dobrze. Śledź taki jak powinien być a kaczka wręcz znakomita. Trzecia
    wizyta-pierwsza udana. Możemy się obrażać, wtedy będziemy chodzić do Intraco.
    Próbujmy kulinarnego Żoliborza i dajmy mu szansę-dzisiejsza wizyta jest tego
    potwierdzeniem. Będę informować o następnych.
  • merkury16 19.05.07, 00:27
    Byłem tam dzisiaj i z wielka przyjemnością wypiłem całkiem przyzwoite wino! Na
    sąsiednich stolikach stał Żywiec,a i grzanki z móżdżkiem smakowały przyzwoicie.
    Idzie chyba w dobrym kierunku.
  • Gość: Dori IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 22:06
    Czy ktoś jeszcze ma pozytywne odczucia(podniebienia). Przyznam szczerze, że
    trochę się boję tam wybrać-choć chcę(zupełnie jak dziewica hi hi),ale czekam na
    wypowiedzi ryzykantów :)
    Pozdrawiam
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 22:51
    Żeby tak trochę konstruktywnie w tym wątku było to ja proponuje nie tylko
    narzekać na kucharza ale ułożyć listę przebojów.
    Moje propozycje (zastrzegam, że w odróżnieniu od redaktorów z Gazety nie
    probowałem wszystkiego :-) ):
    - tatar. Prawdziwy siekany, nie jakiś z mrożonki. Elegancko podany.
    - flaczki. Smaczne, prawdziwe. Niespodzianka: pulpecik w środku.
    - racuszki parmezanowe. Dobra ciepła przekąska (to z tych dań bezmięsnych)
    Z deserów:
    - pyszny tort mrożony truskawkowy.

    Antyprzeboje:
    - zupa czosnkowa. Sorry, ale była po prostu niesłoną wodą o zapachu czosnku.
  • dr_olek 21.05.07, 00:02
    Podpinając się pod wątek kulinarny.

    Czy ktoś może wizytował restaurację "Spotkanie" przy Krasińskiego 2?

    Byłbym wdzięczny za opinie.
  • merkury16 21.05.07, 08:09
    Jedzenie przyzwoite. Obsługa, moim zdaniem, wiecznie o coś obrażona. Menu (5
    dań na krzyż) takie samo od 20 LAT!
  • laminja 21.05.07, 10:06
    na przestrzeni lat pogorszyła się tam relacja jakości do ceny. Ta pierwsza się obniżyła ta druga wzrosła.
    Miejsce przyjemne. Bardzo lubię to wnętrze, ale niestety nie ciągnie mnie tam.
  • jota.40 21.05.07, 10:15
    Ja też bardzo lubię wnętrze i samo miejsce, do obsługi nie mam większych
    pretensji; ilekroć jadłam - jedzenie było pyszne, chociaż fakt, że od lat nie
    zmieniają karty dań ;)), co skądinąd dla niektórych może być plusem.
    Kuchnia raczej włoska. Pyszna pasta "Quattro formaggi"!
    Nie jest tanio.
  • Gość: lukka IP: 217.153.207.* 21.05.07, 13:54
    Przy tych cenach za dużo jest robione z torebek (np. czekolada). Potrawy przywzoite, ale ocenę zaniżają
    ceny.
    Pozytywy - przyjemny wystrój, miła atmosfera, ale raczej na spotkanie ze znajomymi, niż na prawdziwe
    jedzenie. Obsługa nie dała na siebie narzekać.
    Na prawdziwą włoszczyznę w dobrej cenie nadal polecam wybrać się do Primy na JP2.
  • Gość: Invisible IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 01:38
    A co myślicie o Kelnerkach i Kelnerach?,oraz całościowej obsłudze?
  • fmp2 24.05.07, 22:17
    Czy to prawda , ze w zywicelu sa nowi kucharze?? ktos cos takiego napisal na
    forum restauracje. Czy warto sprobowac jeszcze raz? Jesli nei to proponuje
    rozwiazanie nastepujace: jedzenie w Z. Smakow a deser w Zywicielu (desery sa ok)
  • laminja 24.05.07, 23:59
    chyba prawda, byłam mimowolnym świadkiem rekrutacji ;)
  • merkury16 30.05.07, 12:44
    To informacja z portalu Gastronauci:

    "Jak dowiedzieliśmy się właśnie od właścicielki, p. Dżemili Sulkiewicz, od paru
    dni Żywiciel ma nowego szefa kuchni. Jest nim Grzegorz Komendarek, znany
    szerzej z roli w serialu Złotopolscy. To on układał kartę, ale po otwarciu nie
    on tu gotował. Teraz jest nadzieja, że jedzenie będzie równie dobre jak cała
    reszta".
  • Gość: mania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.07, 20:41
    Bylam w Zywicielu przed i po zmianie kucharza. Niestety nadal ogolna porazka.
    Chyba wlasciciele chca zbankrutowac - tylko dlaczego , punkt na wyglodnialym
    Zoliborzu znakomity. Wiecej juz do Zywiciela nie pojde.
  • Gość: Spragniony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 19:15
    Jak stał Żywiec to chyba jednak nie idzie w dobrym kierunku...liczyłem na
    jakiegoś Pilsnerka, Staropramena...choć rozumiem że to restauracja o polskich
    charakterze więc i polskie piwo...no ale choć przynajmniej Tyskie!!! Żywiec
    jest nie do picia. A zimna wódeczka do tatara jest?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka