Dodaj do ulubionych

a Marymont?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.01, 12:27
a czy ktos pamieta Marymont? bo ja tak, kazdy kamyk prawie.chetnie
powspominam.lata70-80
Edytor zaawansowany
  • garma 15.12.01, 23:01
    Hłasko, poopowiadaj koniecznie o Marymoncie, bardzo proszę
  • Gość: hlaska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.01, 23:52
    pamietam go oczami dziecka.i to ten fragment vis a vis basenu na potockiej.
    wiec byl o wiele wiekszy niz w rzeczywistosci. byla to enklawa. wchodzilo sie
    juz tam, gdzie petla 36 stal tam taki warzywniak. ulice byly pieknie brukowane-
    nierowno, teraz widze, ze byly waskie. byly dwie ulice rownolegle przeciete
    jedna prostopadla. (oczywiscie bylo ich dalej wiecej, ale ja mowie o "moim"
    kwadracie) zabudowa niska i tylko kilka domow jednorodzinnych, poza tym
    kamienice. byl rzeznik (krecono tam serial dom) spozywczak-nowoczesny pawilon.
    i towarzycho-prawie sami pijacy i pijaczki. atmosferka-wszyscy wiedzieli o
    sobie wszystko. w wiekszosci to rodziny, krewni. takie praskie kilmaty. choc
    oczywiscie nie brakowalo "porzadnych". nie mieszkalam tam, lecz bywalam. i nie
    wiem dlaczego tam jest moje wspomnienie dziecinstwa. bardzo mile. takie miasto
    w miescie. teraz z drzeniem serca chodze po resztkach bruku malych jednak
    uliczek i wciaz mam przed oczami caly uklad zabudowan-ze szczegolami. nie wiem
    dlaczego> byl jeszcze bar jaskolka, gdzie bylo piwo w kuflach (przy
    skrzyzowaniu potockiej chyba z tylzycka)marymont byl bardzo zielony-pelno
    krzewow i drezw. pamietam podworko kamienicy, gdzie byly garaze, kurnik,
    golebnik, kroliki i ludzie siedzieli na podwoerku, suszylo sie pranie na
    sznurkach. sciany odrapane, bez swiatla czasem. a potem, gdy zaczeli budowac
    bloki to ludzi wysiedlili-na jelonki, bemowo, chomiczowke. niektorzy utrzymuja
    do dzis kontakty i spotykaja sie na pogrzebach.
    nie umiem pisac wspomnien, ja to widze.dlatego mysle, ze dziecko wspomina
    mikroswiat, cos co ma charakter. zupelnie bez znazcenia sa dla mnie wspomnienia
    z osiedla, gdzie przeciez sie wychowalam. tylko tamto wciaz wraca.nawet zapach.
    i ci ludzie, ktorych wcale tak surowo nie oceniam. to ich pamietam, a nie tych
    porzadnych inteligentow z osiedla. dlaczego??
  • garma 17.12.01, 19:28
    Ja na Potoku mieszkam już prawie 12 lat i wcale się nie "zakorzeniłam". Do
    niedawna przeszkadzała mi ta anonimowość. Teraz jednak zaczęłam zauważać zalety
    tej anonimowości :-)
  • Gość: hlaska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 22:19
    a bo potok to insza inszosc. to nie to. NIGDZIE juz tak nie bedzie. co
    oczywiscie ma swoje zalety. przeciez teraz by mnie to pewnie nie krecilo. ale
    wspomnienia mam i to jest wazne.
  • dixon89 23.03.14, 15:39
    Teraz mamy getto
  • Gość: :) IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.15, 15:14
    Ten warzywniak prowadzili państwo Winter. Zawsze mieli w gablotce "ciepłe lody", czyli wafelek do lodów z pianą z białek zabarwioną najczęściej na żółto. I była tam oranżada, czerwona i niesamowicie słodka, na którą wpadaliśmy na przerwie z podstawówki.
    W "Jaskółce" była najlepsza na świecie kiełbasa z rożna z ostrą musztardą.
    Nad Kanałkiem nie było żadnego osiedla, tylko Miasteczko Ruchu gdzie zdawało się egzaminy na Kartę rowerową i działki. Kanałek był tak czysty, że na początku lat 70-tych żyły w nim raki.
    Nie było bloków i faktycznie wszyscy się znali.
    Potem na Potockiej na przeciwko obecnego basenu ( na tym miejscu były kiedyś korty) zaczęto budować bloki z wielkiej płyty. Zrównano spychaczami z ziemią drzewa owocowe i czar prysł.
    Zanim zaludniły się bloki nie było tutaj kradzieży ani rozboju. Jedynie przed sklepem spożywczym na Marii Kazimiery spotykali się wcześniej drobni pijaczkowie. Dzieciom nie pozwalano tam chodzić. A na pętli 36 pasła się krowa:)
  • Gość: escort IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 00:36
    Gość portalu: hłaska napisał(a):

    ) a czy ktos pamieta Marymont? bo ja tak, kazdy kamyk prawie.chetnie
    ) powspominam.

    Pamiętam
    Formalnie Marymont rozciągał się na obszarze ograniczonym:
    Od południa – ul. Potocka,
    Od wschodu – ul. Gwiaździsta
    Od zachodu – ul Słowackiego, Marymoncka
    Od północy – Lasek Bielański
    Zwyczajowo granica nie była tak wyrazista i jednoznaczna. Od strony ul
    Słowackiego i Marymonckiej Marymont tracił swój charakter. Np. początek Potockiej
    (od strony ul. Słowackiego) dzięki zdecydowanie „żoliborskiej” (z wyglądu,
    charakteru i składu socjalnego mieszkańców) spółdzielni zajmującej cały narożnik
    ulic Potocka-Gdańska (przy stacji benzynowej) uważano za Żoliborz. Wydaje mi się,
    że na tym odcinku faktyczną granicą Marymontu była północna strona ul.
    Bieniewickiej, a potem (idąc w kierunku Wisły) północna strona Potockiej.
    Natomiast południowa strona Potockiej była już Żoliborzem. Również w okolicach
    skrzyżowania Marymonckiej i Podleśnej Marymont przestawał być Marymontem (pewnie
    za sprawą Instytutu Meteorologii, bliskości AWF-u oraz Lasku Bielańskiego, do
    którego tłumnie chodziły na spacery rodziny bielańskie i żoliborskie.
    Skoro obszar Marymontu z grubsza ustaliliśmy, to warto dodać, że oczywiście nie
    było tam trasy Armii Krajowej, dużych osiedli mieszkaniowych, a ul. Mickiewicza
    kończyła się na ul. Potockiej. Dalej był właśnie Marymont, a w tym akurat
    miejscu (przy końcu ul. Mickiewicza) było pole, na którym pasły się krowy. Krowom
    w tym miejscu w pewnym momencie (chyba na początku lat 60.) zaczęły towarzyszyć
    tramwaje, bo powstała tu pętla tramwajowa. Tramwaj wjeżdżał w Marymont, dużym
    łukiem zakręcał w lewo i zatrzymywał się chyba w tym miejscu gdzie staje dzisiaj
    (ale były dwa równoległe stanowiska postojowe). Motorniczy wysiadał z tramwaju,
    przechodził przez środek pętli i wchodził do murowanego kibelka (typ.
    sławojka), który postawiono tu specjalnie dla niego wraz z pętlą. Oczywiście
    żadnego pawilonu usługowego (nie mówiąc już o biurowcu i wysokich blokach
    mieszkalnych w okolicy pętli nie było. Jeszcze na początku lat 80. krowa
    koegzystowała tu z tramwajami. Ul. Mickiewicza przez Potocką w kierunku Rudzkiej
    przebito chyba nie wcześniej niż jakieś 15 lat temu.
    Warto też powiedzieć o ul. Gwiaździstej. Dawniej nie było Wisłostrady.
    Jednopasmowa szosa nad Wisłą (zwana tu Wybrzeżem Gdyńskim) przy Krasińskiego
    przechodziła w Gwiaździstą i biegła (tak jak i obecna Gwiaździsta) po lewej
    stronie kanałku. Nie pamiętam, czy w tym miejscu, gdzie obecnie wałem (między
    kanałkiem a Wisłą) biegnie Wisłostrada, w ogóle była jakaś droga. Jeżeli była, to
    miała pewnie charakter polnego traktu. Główna ulicą północ-południe była tu
    Gwiaździsta, która zresztą na odcinku od Potockiej na północ nie miała żadnych
    zakrętów. Powykrzywiano ją później, bo pewnie musiała „wcelować” między przęsła
    wiaduktu trasy Armii Krajowej. Trasa ta przecięła Marymont prawie dokładnie na
    pół. Trasę przeprowadzono tak, jakby ktoś narysował prosta kreskę na mapie nie
    patrząc, którędy ona przebiega. Niektóre ulice straciły swój dalszy ciąg – np.
    ul. Marii Kazimiery, która wcześniej dochodziła prawie do Podleśniej, czy też ul.
    Kolektorska, która była przedłużeniem ul Stołecznej i przebiegała od parku
    Kaskada aż do Podleśnej (na tyłach Instytutu Meteorologii). Po rozwaleniu
    Marymontu ul Kolektorska, jedna z dłuższych ulic tego rejonu przestała właściwie
    istnieć (jakieś resztki, nie wiem, czy w tym samym miejscu co wcześniej, są
    między ul. Lektykarską a Marymoncką). Znaczna część ulic wschodniego Marymontu
    zniknęła w ogóle. A był to rejon z bardzo gęsta siecią małych uliczek. Próbkę
    struktury Marymontu stanowi rejon uliczek między Rudzką, Lektykarską, Podleśną,
    Klaudyny. Zachowały się tu nazwy ulic, część budynków, bo zmiany następują tu w
    sposób ewolucyjny. Rewolucja miała miejsce w rejonie, w którym zbudowano
    blokowiska. Jak ten rejon wyglądał? Ja go poznawałem od strony ul. Potockiej (na
    odcinku od Mickiewicza do Gwiaździstej), bo z tamtej strony na Marymont
    przychodziłem.
    Marymont był położony w dole. Były w zasadzie dwie ul. Potockie, bo
    równolegle do dzisiejszej Potockiej biegła brukowana ulica, położona jakieś dwa
    metry niżej. Ta druga Potocka (węższa i z kocimi łbami) była początkiem
    Marymontu. Z Potockiej „żoliborskiej” na Potocką „marymoncką” można było na
    odcinku między ul. Mickiewicza a Gwiaździstą zjechać w trzech miejscach. Krótki
    odcinek tej dolnej Potockiej przetrwał do dziś przy dwóch zrujnowanych domach na
    rogu Potockiej i Gwiaździstej. Gdy ktoś chce dojechać do tych domów samochodem,
    musi wjechać właśnie na pozostałość po „dolnej” Potockiej. Warto się tam
    zatrzymać, a wtedy łatwo sobie wyobrazić, jak to wyglądało na całej długości.
    Od strony ul. Potockiej w Marymont wchodziło (prostopadle do Potockiej) pięć ulic:
    - Gawłowska (była prawie przedłużeniem Mickiewicza). Gdy skręciło się w
    prawo z Mickiewicza w Potocką, to zaraz można było zjechać w lewo na „dolną”
    Potocką. Na wprost zjazdu był sklep warzywny Wintera, a zaraz za nim wąska i
    krótka uliczka Gawłowska.
    - Horyńska – równoległa do Gawlowskiej kawałek dalej w kierunku Wisły –
    równie wąska i równie krótka
    - Warszawska – była prawie przedłużeniem Drohickej (czyli tej ulicy, która
    z ul. Potockiej prowadzi do Szkoły nr 65), ale trochę bliżej Wisły. Przy niej był
    drugi zjazd z Potockiej „górnej” na „dolną”. Warszawska zaczynała się
    charakterystycznym starym drewnianym domem.
    - Szlachecka – zaraz za Warszawską.
    - Morawska – jej resztki są do dzisiaj. Nawet nazwa chyba przetrwała Gdy
    stanie się na Potockiej tyłem do basenu, to widać jakieś resztki starych
    zabudowań, a za nimi (na rogu z Barszczewską) piętrowy dom, w którym na parterze
    jest obecnie tapicer, a dawniej był sklep warzywniczy należący do kobiety o
    nazwisku Małogoska. Ze stadionu Marymont po graniu w piłkę chodziło się na
    oranżadę albo właśnie „do Małogoskiej” albo „do Wintera” przy ul Gawłowskiej.
    Morawska obecnie jest króciutka. Za Barszczewską zamienia się w ścieżkę. Ale
    widać, którędy biegła dalej, bo stoją jeszcze (chociaż ledwo) dwa albo trzy stare
    słupy wysokiego napięcia, które były przy dawnej Małogoskiej.
    Więcej ulic od strony Potockiej nie było. Gdy skręciło się z Potockiej w lewo w
    Gwiaździstą i szło w kierunku Podleśnej, to mijało się następujące (prostopadłe
    do Gwiaździstej) marymonckie ulice:
    - Barszczewska (jest do dzisiaj) – ta ze starym brukiem. Dochodziła ona i
    dochodzi do wspomnianej wyżej Morawskiej.
    - Kołobrzeska (zniknęła) – też dochodziła do Morawskiej
    - Skrzelewska (zniknęła) – Była dłuższa od Kołobrzeskiej, dochodziła do ul.
    Marii Kazimiery (pozostałością po niej są też stare słupy wysokiego napięcia
    widoczne w nieuporządkowanym jeszcze terenie przy studni oligoceńskiej na osiedlu
    Potok.
    - Tylżycka jest do dzisiaj, ale kiedyś była prosta i krótka (też dochodziła
    do Morawskiej, obecnie krąży miedzy blokami
    - Ryska – mniej więcej na wysokości obecnej trasy AK. Za skrzyżowaniem z
    Morawską przechodziła w ul. Kupały. Między ulicami Kołobrzeską a Ryską biegła
    (równolegle do Gwiaździstej) ul. Smoszewska. Jedyny pozostawiony w tej okolicy
    marymoncki dom, w którym mieści się obecnie administracja osiedla, jest właśnie
    przy ul Smoszewskiej. Dom jest, ale ulicy w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia
    nie ma. Można ją „zobaczyć” patrząc na przykład na te najstarsze drzewa, które
    rosły przy ulicy. Część z nich przetrwała. Patrzenie na drzewa, stare słupy
    wysokiego napięcia, jakieś wystające z ziemi resztki zabudowań daje jeszcze
    możliwość jakiegoś wyobrażenia sobie układu ulic w tej okolicy.
    - Grodow
  • Gość: escort IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 00:47
    Ciag dalszy poprzedniego postu. Przepraszam za długość. Jeszcze kilka zdań.
    - Grodowska – to następna ulica wchodząca w Marymont od ulicy
    Gwiaździstej. Biegła gdzieś na wysokości kościoła (czyli już na północ od
    dzisiejszej trasy AK), przecinała Marii Kazimiery (której już w tym miejscu nie
    ma), zmieniała nazwę na Wiedeńską i dochodziła do ul. Klaudyny na północ od ul
    Rudzkiej.
    - Jana III (gdzieś na wysokości Globiego)
    - Kiwerska (ta, przy której jest Liceum Lelewela), teraz kończy się
    wcześniej, dawniej dochodziła (przynajmniej teoretycznie (bo była jedynie
    utwardzoną drogą) do Gwiaździstej.
    Prostopadle do ww ulic na odcinku między ul. Klaudyny a Gwiaźdzsistą były ulice
    Rajszewska (chyba jej kawałek pozostawiono, kiedyś biegła równolegle do ul.
    Klaudyny od Podleśnej aż do Rudzkiej), Czosnowska (na wschód od Rajszewskiej),
    Międzychodzka, Niesieckiego, Heweliusza.
    W środku Marymontu obszar między Rudzką a Twardowskiego (dziś tam jest stacja
    benzynowa Neste, myjnia, puste pole) zajmowały ogródki działkowe.
    Ulice na Marymoncie w większości miały nawierzchnię brukową. Tu i ówdzie
    pojawiał się asfalt. Chodniki, jeżeli w ogóle były, to w nie najlepszym stanie.
    Pojedyncze latarnie rzadko świeciły, bo młodzież wówczas lubiła wprawiać się w
    strzelaniu z procy.
    Na Marymoncie było trochę 1-2-piętrowych domów (takie jak wspomniane wyżej
    stare domy na rogu Potockiej i Gwiaździstej czy też wspomniany budynek przy
    Smoszewskiej, w którym mieści się administracja). Pojedyncze egzemplarze tych
    starych budynków w niezmienionym właściwie stanie przetrwały np. przy ul.
    Klaudyny, Marii Kazimiery, Twardowskiego, Łomiańskiej. Sporo było różnego
    rodzaju małych (2-3 okna) parterowych domków z cegły lub z jakichś pustaków,
    niekiedy też drewnianych. Nie wiem, czy stały one na Marymoncie od czasów
    przedwojennych, czy były budowane po wojnie z jakiejś cegły rozbiórkowej
    (pewnie były i takie, i takie). Wszystko to obrastało jakimiś składzikami,
    komórkami, dobudówkami, warsztatami. Nowych „porządnych” domów w zasadzie się
    nie budowało (zwłaszcza we wschodniej części Marymontu). Prawdopodobnie władze
    planując budowę osiedla mieszkaniowego nie wydawały zezwoleń na budowę. Klecono
    więc z czego się dało jakieś samowole budowlane. Zabudowa nie była gęsta, sporo
    działek stało pustych. Płotów przy posesjach albo w ogóle nie było, albo były
    bardzo zniszczone, więc osoby znające teren chodziły w zasadzie nie ulicami,
    lecz na przełaj: tu jakąś dróżką przez pustą działkę, tam podwórkiem przez
    dziurę w płocie, tu wchodziło się do klatki schodowej od podwórka i wychodziło
    bramą od frontu itd. Generalnie zabudowała miała charakter miejski
    (przedmiejski), tzn. nie było typowych gospodarstw rolnych (z oborą, stodołą
    itp.), co wcale nie wykluczało hodowania kur, jakiejś krowy, konia, pewnie i
    świnki. Na dachach wielu domów były hodowle białych gołębi. Wygląd podwórek i
    ogrodów nie świadczył o zamiłowaniu mieszkańców do porządku i gospodarności.
    Nie umiem powiedzieć, czy na Marymoncie były kanalizacja i wodociąg. Z
    pewnością nie wszędzie, bo byłem w co najmniej kilku domach, w których po wodę
    chodziło się do pompy (były na niektórych ulicach) lub studni, a za potrzebą do
    tzw. sławojki. Ale sądzę, że te większe wielorodzinne domy (zwłaszcza w części
    na zachód od Mickiewicza) w wodociąg i kanalizacje były z pewnością wyposażone.
    Mieszkańcy Marymontu stanowili pewną odrębną grupę. Żyli w pewnej enklawie.
    Wielu z nich było w jakimś stopniu spokrewnionych, roiło się od szwagrów,
    wujków, ciotek. Częste były „wewnątrzmarymonckie” małżeństwa. Młodzież z reguły
    szybko przerywała naukę. Bardziej od pracy lubiła siedzenie na ławeczce lub
    stanie w bramie, kombinowanie paru złotych na piwo lub tanie wino. Trzeba
    jednak przyznać, że lubiła też sport. Warto wspomnieć, że w klubie Marymont
    działała regularna (może jedyna w Warszawie?) sekcja i drużyna hokeja na lodzie
    (lodowisko było w miejscu obecnych kortów tenisowych, a w skład drużyny
    wchodzili w zasadzie wyłącznie mieszkańcy Marymontu), kilka drużyn piłki nożnej
    (w pewnym okresie Marymont był nawet d II lidze, tu przez jakiś czas pracował
    Kazimierz Górski), drużyna piłki ręcznej, tenisa stołowego. Pamiętam okres,
    gdy na mecze piłkarskie przychodziły setki osób, a najlepsi zawodnicy byli
    znanymi lokalnie postaciami. Dosyć powszechne zamiłowanie do alkoholu
    utrudniało mieszkańcom Marymontu odnoszenie większych sukcesów sportowych
    (innych zresztą też).
    Uliczki Marymontu nie były uważane przez mieszkańców Żoliborza za bezpieczne
    miejsce.
    Ze starego Marymontu (zwłaszcza w tej wschodniej części) zostało
    niewiele. Wysiedlono wszystkich (głownie na Wrzeciono i Piaski) mieszkańców,
    przez większość terenów przejechały buldożery. Zniszczono krajobraz, układ
    przestrzenny. Ktoś powie, że to dobrze, bo mieszkały tu pijaki, złodzieje,
    chuligani, więc nie ma czego żałować. Ja uważam, że jest, ale już tak dużo tu
    napisałem, więc ewentualne uzasadnienie tego poglądu zostawię na później.
    Myślę, że należałoby spróbować gdzieś w okolicy byłych ulic Barszczewskiej,
    Morawskiej, Smoszewskiej odtworzyć kawałek starego Marymontu. Wytyczyć kawałek
    dawnej ulicy, zbudować przy niej małe domki (z przeznaczeniem na sklepy, punkty
    usługowe, których w tym rejonie nie jest za dużo). Jest na to miejsce. Byłoby
    to jakieś symboliczne połączenie nowych mieszkańców tych terenów z tradycją
    dawnego Marymontu. Myślę, że warto o tym pomyśleć
    Przepraszam za tak długi post. Chciałem napisać kilka zdań o Marymoncie i tak
    mi się to rozciągnęło.




  • Gość: hlaska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 15:07
    ja pewno jestem sporo mlodzsa, ale wszytko mi pasje. czy ta pani ze sklepu to
    nie byla malkowska lub nalkowska.
    moje wspomnienia dotycza mniejszego kwadratu-wlasnie w okolicach basenu.
    pozdrawiam

    p.s. lobuzy, pijaki, ale charakterne. a nie dresiarstwo bez zadnych ZASAD.
  • Gość: escort IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 16:31
    Gość portalu: hlaska napisał(a):

    > ja pewno jestem sporo mlodzsa, ale wszytko mi pasje. czy ta pani ze sklepu to
    > nie byla malkowska lub nalkowska.

    Malkowska, przecież napisałem
    > moje wspomnienia dotycza mniejszego kwadratu-wlasnie w okolicach basenu.
    > pozdrawiam
    >
    > p.s. lobuzy, pijaki, ale charakterne. a nie dresiarstwo bez zadnych ZASAD.
    Żeby nie było niedomówień - ja nie napisałem, ze uwazam, że Marymont równa
    się "łobuzy, pijaki" itp. Ja napisalem, że ktoś może tak powiedzieć uzasadniając
    słuszność rozwalenia Marymontu, ale że ja się z taka opinia nie zgadzam.
  • Gość: Bor'ka IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl 20.01.02, 17:19
    Ja nie pamietam Marymontu az tak dobrze.
    Ale dla Starego Zoliborza byl zawsze symbolem lumpenproletariatu.
    Moze to niesluszne, jak kazde uogolnienie.
    To co pamietam, bardzo przypominalo bialoruskie wioski na Bialostoczczyznie,
    zaniedbane i wiecznie czekajace na bliska rozbiorke.
    W pojeciu mieszkancow miedzywojennych osiedli willowych Marymont ma na sumieniu
    jedna brzydka sprawke: bezprawne, "dzikie" zajmowanie i szabrowanie ocalalych
    po Powstaniu domkow. Wladza ludowa chetnie sankcjonowala ten stan rzeczy.

    Marek Hlasko na Marymoncie nigdy nie mieszkal, jedynie krotko na Mickiewicza w
    okolicy Pl.Wilsona.
  • Gość: escort IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 18:59
    Gość portalu: Bor'ka napisał(a):

    > Ja nie pamietam Marymontu az tak dobrze.
    > Ale dla Starego Zoliborza byl zawsze symbolem lumpenproletariatu.

    To prawda

    > Moze to niesluszne, jak kazde uogolnienie.
    > To co pamietam, bardzo przypominalo bialoruskie wioski na Bialostoczczyznie,
    > zaniedbane i wiecznie czekajace na bliska rozbiorke.
    To też prawda,chociaż gdy się wciąż komus mówi, że zaraz się go wysiedli, to
    pewnie nie ma się co dziwić, że nie inwestuje on w swój dom, otoczenie. Po
    czterdziestu latach takiego krecenia mówisię: patrzcie, jak oni tu wszystko
    zaniedbali, niz nie zbudowali itp.
    > W pojeciu mieszkancow miedzywojennych osiedli willowych Marymont ma na sumieniu
    >
    > jedna brzydka sprawke: bezprawne, "dzikie" zajmowanie i szabrowanie ocalalych
    > po Powstaniu domkow. Wladza ludowa chetnie sankcjonowala ten stan rzeczy.
    To pewnie też prawda, chociaż też w jakims stopniu uogólnienie. Dla mieszkańców
    Żoliborza kazdy, kto wyglądał na lumpenploretariat, z pewnoscią był z Marymontu.
    >
    > Marek Hlasko na Marymoncie nigdy nie mieszkal, jedynie krotko na Mickiewicza w
    > okolicy Pl.Wilsona.
    To chyba też prawda (chociaż nic o Hłasce nie pisałem). Marymont był mu potrzebny
    dla klimatu, dla autokreacji.
    Generalnie nie chciałem gloryfikować marymontu. Chciałem go - w miare mozliwości -
    pokazać jako coś, co było i zniknęło.

  • Gość: balbina IP: *.pekao.com.pl 21.01.02, 15:46
    Za ten fantastyczny opis Marymontu. Spędziłam tam pierwsze 10 lat swojego życia
    (lata sześćdziesiąte i początek siedemdziesiątych) - ożyło masę wspomnień.
    Mieszkałam jakby na styku Marymontu i Żoliborza - na Bieniewickiej. Jednak
    zaliczałam się do Marymontu jeśli chodzi o rejonizację szkoły - "należałam" do
    szkoły na Rudzkiej, ale rodzice "po znajomości" wepchnęli mnie do 65 na
    Mścisławskiej, gdzie chodził "lepszy" Żoliborz. I do tej pory pamiętam, że
    nauczyciele krzywo się patrzyli na mnie i inne dzieci "marymonckie" - że to
    musi być element podejrzany.
    Pamiętam drugą, dolną Potocką, kiedy chodziłam z ojcem nad kanałek, pytał mnie:
    idziemy miastem, czy wsią - i zawsze wolałam wsią; w okolicach Warszawskiej
    pamiętam jakieś świnki były hodowane chyba?
    Najwcześniesze dzieciństwo to Park Kaskada - tam się uczyłam chodzić. teraz
    pozostałą po nim resztkę odrestaurowano, ale nie ma już dalszego ciągu i
    przejścia do tych wszystkich uliczek, o których piszesz - żal.
    Jeszcze raz - dzięki.
  • Gość: rafamiga IP: 213.241.46.* 09.03.02, 02:26
    Gość portalu: balbina napisał(a):

    > zaliczałam się do Marymontu jeśli chodzi o rejonizację szkoły - "należałam" do
    > szkoły na Rudzkiej, ale rodzice "po znajomości" wepchnęli mnie do 65 na
    > Mścisławskiej, gdzie chodził "lepszy" Żoliborz. I do tej pory pamiętam, że

    No popatrz, skąd nasi rodzice o tym wiedzieli? Ja też zostałem wepchnięty do 65 z
    rejonu Rudzkiej [rok 82-]. Zresztą rejon paranoja -- z Gdańskiej 2 [khem... ja
    tam mieszkam na Potockiej tylko adres Gdańskiej] miałem bliżej do 65 niż do
    Rudzkiej. I pamiętam, że jak byłem mały to droga do szkoły była taaaaka długa. A
    teraz to króciutki spacerek.

    Pamiętasz Orkanówkę przy szatni? Albo tą chatkę z drewna, która niszczała i
    niszczała na moich oczach... Albo huśtawki tam, gdzie teraz parking/autokomis?
  • dixon89 23.03.14, 15:43
    Teraz to niebezpieczne osiedle jest śmieci dresy ten stary mimo wszystko był spokojniejszy
  • dixon89 23.03.14, 15:40
    I co rozwalili stary zbudowali nowy syf śmieci
  • Gość: Monkas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.14, 02:06
    Bardzo dziękuję za dzisiejszy cudowny wieczór wspomnień.Jestem pod wielkim wrażeniem Pana "opowieści" o Marymoncie. Opinii bardzo obiektywnej,czasami lekko usprawiedliwiającej.Ja jestem z Marymontu. Mieszkalam na ul.Gwiazdżstej .Byly to lata 60/70.Moje cudowne lata.A nie bylo latwo. Ludzie siedzieli jak na walizkach,bo co chwila mieli być wysiedleni.Pod karą nie wolno bylo nic budować,ulepszać.A to wysiedlenie ciągnęlo się latami.Jeśli chodzi o ul.Gwiazdżstą to kanalizacji nie bylo,po wodę chodzilo się do pompy,która byla na podwórku.Domy brzydkie,bez tynku ,zdewastowane.Ludzie mieli związane ręce. Znalazlam zdjęcia z tamtych czasów i widzę,że to kiepsko wyglądalo.A jednak moje najpiękniejsze wspomnienia to nie te z miejsca pózniejszego zamieszkania/tego dobrego,jak to ktoś określil "Czeskiej Pragi"/a wlaśnie z tego brudnego,zaniedbanego ,pijanego,zlodziejskiego i nie douczonego miejsca.Moja mama ukończyla technikum im.M.Kasprzaka/ ur. 38r./dalej z przyczyn osobistych nie mogla się uczyć,jej brat ma wyksztalcenie wyższe i pracuje na jednym z warszawskich uniwersytetów.Ja i moje cieteczne rodzeństwo także mamy wyksztalcenie wyższe/moje dzieci oczywiście też/,więc nie można generalizować wszystkich,którzy mieszkali "w bialosuskich domkach" Ktoś powie,to może wyjątek.Nie.Spora część mojej rodziny,która także tam mieszkala ma wyksztalcenie wyższe.Nikt z nas nie jest zlodziejem i o ironio!!! nikt nie pije alkoholu.Dziwne? Nasz dom byl pelen ludzi,w soboty zjeżdzala się rodzina z tamtej " lepszej" Warszawy i z wielkim ociąganiem w niedzielę wracala.W weekendy przychodzili sąsiedzi,byly tańce,dyskusje i spacery,ale nigdy nie widzialam alkoholu na stole,a zabawy byly do bialego rana.Nigdy z domu nic nie zginęlo,a bylo pól Marymontu.Teraz mieszkam w bardzo szanowanej dzielnicy/musialam mąż/ I co? Dziękuję,proszę,przepraszam,dzień dobry- slowa NIEZNANE .Dlatego jestem dumna,że pochodzę z Marymontu.Miejsca biednego,zdewastowanego,miejsca ludzi bardzo serdecznych,pomocnych,życzliwych i wiedzących co oznacza slowo EMPATIA.Myślę,że byly czarne charaktery jak w każdym środowisku,ale to nie powód by opiniować tak wszystkich mieszkańców,jak to uczynila--Bor'ka. Dziwne... Bor'ka pisze,że dużo nie pamięta.A jednak szasta haslami "bandycka derewnia","potomkowie marymonckiej grandy","bialoruskie wioski",gdzie Pani mieszkala?Bardzo wspólczuję,bo dzieciństwo,które kojarzymy tylko z bandytami,zlodziejami,pijakami i brudnymi miejscami to prawdziwa trauma.W Pani przypadku zawinili dorośli,którzy nie umieli tego zneutralizować,aby byly choć troszeczkę lepsze wspomnienia.Moje wspomnienia z dzieciństwa są piękne i dobre.Mnie pokazywano slońce,kolorowe kwiaty i latające motyle.Ludzi nie zawsze radzących sobie w życiu, ale potrafiących pochylić się nad leżącymi. Jeszcze raz bardzo dziękuję Panu za cudowne wspomnienia,za spacer po moim Marymoncie.Za bardzo obiektywną ocenę i delikatnie ukrytą obronę mieszkańców Marymontu. Przepraszam za pisownię,ale moja klawiatura ma wieczór wolności i szaleje.....może po dawnych uliczkach Marymontu.
  • remislanc 25.03.14, 14:14
    Gość portalu: Monkas napisał(a):
    "Znalazlam zdjęcia z tamtych czasów i widzę,że to kiepsko wyglądalo"

    Czy istnieje jakaś niewielka szansa rzucenia okiem na te wspaniałe fotki? Tak na chwilkę chociaż.......:)
    Od zawsze szukam starych zdjęć tych okolic i aż mi serce mocniej zabiło.....:)
  • Gość: texier@interia.pl IP: *.centertel.pl 24.01.15, 15:27
    Wiem, że to stary wpis, ale jeśli Pan/ Pani to przeczyta, to bardzo proszę o kontakt. Sam bylem związany z Marymontem i poszukuję osób, które o tym okresie, powojennego marymontu coś więcej wiedzą
    Pozdrawiam
    Jurek
  • charybda 11.03.02, 16:05
    A ja mieszkam na Marymoncie całe życie. Niestety (lub "stety" ze względu na
    niektóre wypowiedzi) jestem za młoda, aby pamiętać stary Marymont. Ja jestem
    już z Marymontu blokowego. I protestuję przeciwko opinii jakoby mieszkał
    tu "lumpenproretariat". Być może było tak w latach 70, jednak już za moich
    czasów większość mieszkańców stanowiły młode, studenckie małżeństwa (w tym
    moich Rodzice). I szkoła na Rudzkiej wypuszczała całkiem niezły materiał
    (wystarczy wspomnieć,że z mojej klasy "B", o ile wiem, ogromna większość -
    ok.90%, osiągnęła przynajmniej poziom średniego wykształcenia). Chociaż muszę
    się zgodzić z opinią, że mieszańcy obecnego Marymontu to głównie
    ludność "napływowa", to na pewno nie jest to rejon zamieszkały przez byłych
    tzw. chłoporobotników. W przeciwieństwie do mieszkańców niektórych dzielnic nie
    obawiam się spacerować po moim Marymoncie nawet późnym wieczorem (zaznaczam, że
    jestem drobną niewysoką kobietą, nie trenuję sztuk walki i nie mam w zwyczaju
    nosić ze sobą gazu ani inszej broni :) Pozdrawiam wszystkich (nie tylko
    Marymockich) patriotów lokalnych.
  • Gość: Bor'ka IP: 207.232.181.* 11.03.02, 17:44
    Pozwole sobie zauwazyc, iz wspolczesny "blokowy" Marymont ma tyle wspolnego z
    dawna "bandycka derewnia", co Praga Warszawska z Praga czeska.
    Nawet mniej.
    Inteligenckie osiedle Ruda itp. zamieszkuja ludzie rozmaici, ale na pewno nie
    potomkowie Marymonckiej grandy . No, za mocno to zabrzmialo.
    Ale jak inaczej to okreslic ?
    Tamten Marymont wiejsko-zlodziejski nie isnieje od cwiercwiecza.
    Troche go pamietam ...i nie zaluje.
    Moze slaby romantyk jestem.
  • kubajek 11.03.02, 16:53
    Muszę koniecznie dodać coś o Lasku Bielańskim, chociaż formalnie to już chyba
    nie Marymont ale zna go każdy marymont-czanin. Pamietam Lasek doskonale z końca
    lat 70-ych i 80-ch. To był raj dla dzieciaków. Amfiteatr, kino
    letnie "Poziomka", wypożyczalnia rowerów i innego sprzętu sportowego,
    oczywiście sławny blaszany słoń, obrotowy koń, hustawki, zjeżdżalnie
    wysokie "do nieba" i cała masa przestrzeni. A po zabawie można się było nawet
    umyć w umywalniach. I komu to przeszkadzało? Oczywiście "obrońcom" natury. Ale
    czy człowiek nie jest częścią natury? Dzieciaki biegają teraz po
    wyasfaltowanych alejkach między "blokami". Ech....
    Pamiętacie?
    :)
  • charybda 12.03.02, 19:32
    Niestety Lasek wieczorami bywa niebezpieczny. Ale podejrzewam przyjezdnych (hi,
    hi - ale ze mnie lokalna szowinistka). Za to pozostał kanałek i Kępa Potocka
    (czy to jeszcze Marymont? - chyba tak), bardzo przyjemnie, bezpiecznie, choć
    moze nie całkiem dziko.
  • Gość: za gierka IP: *.146.50.99.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 23.03.14, 17:58
    Na rogu Pelplińskiej i Sobockiej był sklep spożyczy z chlebem po 4 zł. Wracając ze szkoły wchodziło się i brało ćwiartkę na dwóch za aluminiową złotówkę. Sklepowa na prośbę rozcinała tę ćwiartkę na pół.
    Inny szczegół to pompy żeliwne. Na Kiwerskiej już znikła. Na Pęcickiej też.
  • gosiasadowska77 25.03.14, 07:47
    pochodzę z Marymontu, cała rodzina mojego ojca mieszkała i mieszka tam od przedwojnia, mój dziadek miał na Łomiańskiej przed wojną fabrykę gilz papierosowych. Uwielbiam Marymont i chętnie tam wracam do dziś.
    --
    "Z wiekiem zrozumiałam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom, a bachory przylazły i zaczęły go jeść".
  • larson 23.02.15, 10:07
    Podnoszę wątek, bo jest tu sporo ciekawych informacji.

    Czy ktoś może wie - ślad jakiej ulicy został na osiedlu Potok? Chodzi mi o krawężniki i kocie łby mniej więcej od budki z warzywami przy bloku Potocka 4 do dawnej studni wody oligoceńskiej. Teraz na odcinku bliżej Gwiaździstej parkują samochody a reszta ulicy jest upstrzona flaszkami. Jednak wyraźnie była to kiedyś ulica, ale nie udaje mi się jej wpasować na żadną historyczną mapę tych okolic. Skrzelewska? Ślad widać też na Google Maps.
    --
    LARSON, Lifelike Android Responsible for Sabotage and Online Nullification
  • wilson05 23.02.15, 10:49
    To dawna Kołobrzeska, na mapie zaznacz po lewej stronie "ulice z 1939 roku":
    mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna&L=pl&X=7498934.398045313&Y=5793884.982357098&S=9&O=0
    --
    placwilsona.blox.pl
    www.zoliborzanie.org/
  • larson 23.02.15, 11:02
    Rewelacyjny link - dziękuję!

    --
    LARSON, Lifelike Android Responsible for Sabotage and Online Nullification

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.