Dodaj do ulubionych

blokowanie miejsc parkingowych

23.10.06, 13:54
witam,
za pośrednictwem forum chciałabym uprzejmie prosić, aby parkowac samochcody
na swoich miejscach parkingowych.
Bowiem, w sobotę w nocy chciałam zostawić samochód, nota bene na miejscu za
które zapłaciłam dużo kasy (nie mówiąc o czynszu)i okazało sie to niemożliwe,
albowim było ono już zajęte (stał tam żólty sportowy renault megane na
ursynowskich numerach). Nie muszę mówić o poziomie irytacji, który mnie
ogarnął, szczególnie, że ostatnią rzeczą o jakiej człowiek marzy o pierwszej
w nocy to latanie do ochrony (co i tak nic nie dało!!).
Następnym razem po prostu postawię samochód blokując rzeczonej osobie wyjazd
(i nie odstawię przez parę dni.
Ochrona przytomnie stwierdziła, że ktoś musiał wjechać za kimś (niedługo ktoś
za kimś wyjedzie i to nie swoim autem i też nie będzie problemu).
I tu pojawia sie jak bumerang problem skuteczności ochrony, nie tylko co do
garażu, ale również co do wejść na osiedle. Po co mamy te wejściówki, których
wydawanie było limitowane (co jakoby miało być gwarancją bezpieczeństwa)
skoro niejednokrotnie w przypadku moich gości, część z nich jest wpuszczana
po uprzedniej konsultacji ze mną, a część bez.
Edytor zaawansowany
  • 23.10.06, 16:38
    Dla ułatwienia ochronie, kontroli miejsc parkingowych może warto przy każdym
    stanowisku, napisać numery rejestracyjne parkującego tam samochodu.
    A kierowca który bezprawnie parkuje na cudzym miejscu parkingowym powinien mieć
    przez ochronę założoną blokadę na koła, zdjętą po np. umyciu podłogi w garazu.
    W tym czasie właściciel miejsca, parkuje na miejscu rezerwowym.
    Przy wjeździe do garażu należy wyraźnie o tym napisać.
    Taka jest moja propozycja, oczywiście do dyskusji lub totalnej krytyki.
  • 23.10.06, 16:51
    no i jest coraz lepiej, chodzi o bezpieczenstwo, jakis czas temu poruszylem ten
    temat w zwiazku z wynajmem przez spoldzielnie miejsc postojowych na naszym
    podziemnym parkingu przy jednoczesnym nierozwiazaniu kwestii dostepowych. Jak
    widac efekty juz sa, a bedzie z czasem lepiej, bo nie oszukujmy sie, ochrona
    nie jest w stanie wszystkiego wylapac.
    Poza tym jak ma obowiazek anonsowania gosci, wlasnie ze wzgledu na nasze
    bezpieczenstwo, ktore nas troche kosztuje, powinna to robic i juz, i pomimo ze
    nie zawsze nam to na reke, wszyscy powinni sie do tego dostosowac. Po to mamy
    osiedle strzezone i za to sie placi, aby czuc sie bezpiecznie, ale z tego
    tytulu, tez sa nazwijmy to pewne utrudnienia i trzeba sie dostosowac do
    panujacych na takim osiedlu zasad.
    Niestety, spoldzielnia nam w tym nie pomaga, jak zreszta w wielu innych
    sprawach, ale to juz wiemy. Wciaz tu piszemy, czasami o tym samym, bo w ten
    sposob dzielimy sie nasza bezsilnoscia, kiedys szukalismy rozwiazan,
    dzielilismy sie spostrzezeniami, choc zawsze mozna bylo spotkac sie i tak jest
    do dzis (bo to proste) z krytyka, pozniej byla przerwa bo kazdy mial dosc i
    znow tu piszemy. Jednak jak wyjsc z tej matni, w ktora nas wpedzila
    spoldzielnia?
    Niby my tez tworzymy te spoldzielnie, ale niestety jestesmy uzaleznieni od
    zaradnosci pracownikow OM (czasami zwyklej zyczliwosci czy checi). Dzwonimy,
    przypominamy, pytamy, prosimy, piszemy pisma i tyle, bo tyle mozemy. I co?
    Pazdziernik sie konczy i nic, znow udalo im sie zwlec w czasie. Bez aktow
    trzymaja nas w szachu. Co do innych, waznych spraw na ktorych nam zalezy, o
    ktorych pisal acek, walka byla straszna (ciekawy jestem rzeczywistego wklady,
    oprocz wyslania pism), ale efektow nie ma.
    No i zbliza sie wielkimi krokami kolejna zima, przed tamta slyszalem, ze
    wszystko zrobi sie na wiosne i latem (w sumie mamy 3 lata gwarancji) a zdaje
    sie, ze nie udalo sie wszystkich usterek naprawic (oby nasz drogocenny garaz
    nie zalalo ponownie) zarowno na zewnatrz, jak i w lokalach (przynajmniej u mnie
    i nie tylko).
  • 28.10.06, 12:05
    No, to mamy klopot, bo ja wlasnie walcze ze spoldzielnia i ochrona, zeby sobie
    odpusicili anonsowanie gosci i juz te boje doprowadzaja mnie czasem do
    rozpaczy. Nie po to place, zeby moi goscie musieli sie tlumaczyc, do kogo ida i
    czekali przy furtce jak na przejsciu granicznym. Nie bardzo tez rozumiem,
    dlaczego mam sie dostosowywac do zasad, ktorych jakos nikt ze mna nie ustalal.
    Jesli mowimy o bezsilnosci, tez czuje sie zapedzony w matnie, ale wlasnie przez
    takie chore, orwellowskie reguly. To jest jednak dosc uciazliwe ograniczenie
    wolnosci i nie rozumiem dlaczego mialbym sie na nie godzic (chwilami
    zastanaiwam sie, czy to jest aby zgodne z prawem). W roznych miejscach juz
    przemieszkiwalem i nigdzie takich dziwactw nie spotkalem. Jesli zas chodzi o
    wejsciowki, to rzeczywiscie zgadzam sie, ze sa bez sensu. Przeciez przy wejsciu
    do klatki i tak jest domofon, wiec po co jeszcze dodatkowo komplikowac sonie
    zycie.
  • 30.10.06, 10:45
    Zgadzam się! moi koledzy blokersi, ziomale przecież, też maja problem z wejściem
    na osiedle. Mogli by spokojnie łyknąć winko na klatce, lub w garażu, nikomu za
    bardzo nie wadząc. Jakieś małe grafiti na tych nudnych ścianach namalować.
    Postraszyć ochroniarza, Sąsiadki zapoznać. A tak maja poważne problemy z
    wejściem. To jawna dyskryminacja!!!

    Spokojnie :) Wkładam kij w mrowisko po to aby przedstawić inny punkt widzenia.
    Jeśli nie bedzie weryfikacji chodzących, to każdy bedzie mógł wejść. A wtedy
    ochrona, furtki, grodzenie i nieliczne kamery będą zbędne.

    Pozdrawiam
  • 30.10.06, 14:22
    Albo płacimy tak jak teraz(i to słono) ochroniarze pilnują naszego osiedla,
    albo nie płacimy nie ma ochrony i jest pełna swoboda w na naszym terenie.
    Nie może być tak że bulimy kupę szmalu za ochronę a złodzieje okradają nasze
    mieszkania , samochody.
  • 30.10.06, 16:05
    W takim razie mam pytania:

    Okradli kogoś? Co ukradli? Kiedy to było??

    Może przedstawiajmy fakty.
  • 30.10.06, 16:27
    Nic mi o tym nie wiadomo.
  • 31.10.06, 13:51
    Ano nam ukradli. Radio z samochodu.
    Klasyczne wlamanie - wywalony zamek.
    I prosze sobie wyobrazic - ochrona umyla od tego rece, bo kamera garazowa nie zarejestrowala...
  • 06.11.06, 13:24
    poważnie!? tak zareagowali
    no to już przekracza wszelkie granice przyzwoitości

    o ile pamiętam na początku zasiedlania bloków była kradzież rowerów z balkonu -
    i wtedy firma ochroniarska oddała pieniądze, a przecież było to na zewnątrz
    budynku,
    a tutaj jeśli zdarzyło sie to wewnątrz to tym bardziej chyba sa podstawy do
    domagania sie rekompensaty

    no to po co płacimy te opłaty za ochronę- po raz kolejny pytam?
    proponuję zgłosić to do spółdzielni, pewnie nic nie pomoże, ale może jeśli
    będziemy każdy taki przypadek zgłaszać to może to być podstawą do rozwiązania
    umowy z tą właśnie firmą

    poza tym kilka raz zdrzałao mi się wracać do domu po północy i widziałam że Pan
    na monitoringu słodko spał:(
    i nie obudziło go nawet moje wejście, no to się nie dziwię, że złodzieje robią
    co chcą
  • 06.11.06, 21:01
    a propos spania... juz ten fakt zglosilem w spoldzielni 2 tyg temu :>
  • 31.10.06, 09:49
    a z czym masz w zasadzie problem ?? to bedzie glupie porownanie, ale jak chodze
    na spotkania z roznymi osobami to zawsze sie mnie wszedzie pytaja do kogo ide
    na recepcji czy w ochronie... wiec nie jest to cos niespotykanego.. mnie raczej
    wkurza to, ze wpuszcza sie gosci tak po protsu na piekne oczy bez pytanie gdzie
    ida..

    poza tym nikt sie nikomu nie tlumaczy, tylko mowi do kogo idzie, i tyle...

    g
  • 03.11.06, 16:44
    W sumie po przemyśleniu zgadzam się z przedmówcami. Tylko, że dla konsekwencji
    proponuję iść na całość - ogłosić godzinę policyjną, zamontować kamery w
    mieszkaniach i zezwalać na odwiedziny tylko po złożeniu odpowiedniego podania z
    podaniem celu i czasu wizyty. Dopiero wtedy będzie naprawdę bezpiecznie.

    A na serio:
    1. "skoro dla spółdzielni są to argumenty, które wykorzystuje przy
    mamieniu nas "zachowaniem bezpieczeństwa" to takie działanie ochrony stanowi
    dowód wprost przeciwny"
    Nie czarujmy się, przecież spółdzielni nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o
    pieniądze. "Wejściówki" mają służyć temu, żeby nie mieszkał tu ktoś nie
    zgłoszony do opłat. Akurat taka motywację rozumiem, ale nazywajmy rzeczy po
    imieniu.

    2."Albo płacimy tak jak teraz(i to słono) ochroniarze pilnują naszego osiedla,
    albo nie płacimy nie ma ochrony i jest pełna swoboda w na naszym terenie".

    Zdecydowanie głosuję za drugą opcją - byłoby i taniej i wygodniej. Dookoła jest
    mnóstwo bloków bez ochrony i jakoś ludzie w nich żyją. sam tak mieszkałem i
    nigdy nic mi się nie stało. To zresztą nie tylko moje zdanie - większość
    socjologów i psychologów uważa, że tworzenie wydzielonych osiedli jest
    szkodliwe dla relacji międzyludzkich.

    Zresztą taka opozycja nie jest prawdziwa. Są w Warszawie osiedla otwarte, a
    zarazem chronione - wtedy zadaniem ochroniarzy jest pilnowanie, czy na terenie
    nie dzieje się coś niedobrego (i może właśnie taka wersja byłaby optymalnym
    rozwiązaniem).

    3."A co do zasad, to zyjac w jakiej spolecznosci, trzeba sie niestety
    dostosowac, w tym przypadku, mysle ze dla wlasnego dobra. Jak na poczatku
    wypracujemy sobie dobre praktyki, pozniej nie bedzie to juz nikogo dziwic, a na
    pewno zaprocentuje".
    To jest juz kwestia tego. co kto uważa za "własne dobro". Mnie raczej te
    praktyki nie przestaną dziwić, więc chyba pozostaniemy każdy przy swoim zdaniu.
    A normy zycia społecznego powinny być jednak negocjowane, a nie narzucane.

    4. "ale jak chodze na spotkania z roznymi osobami to zawsze sie mnie wszedzie
    pytaja do kogo ide na recepcji czy w ochronie... wiec nie jest to cos
    niespotykanego."
    Zgoda, ale jeśli chodzi o miejsca publiczne. Niezdrowe jest natomiast
    preznoszenie norm instytucjonalnych na sferę zycia prywatnego. I tu jest to
    niespotykane. Większość znajomych, których odwiedzam, wpuszcza mnie po prostu
    domofonem. Niestety zdaję sobie sprawę, że teraz to się upowszechnia za sprawą
    jakiejś nowobogackiej mody, ale szkodliwym trendom nie można się poddawać.

    5. "mnie raczej wkurza to, ze wpuszcza sie gosci tak po protsu na piekne oczy
    bez pytanie gdzie ida.."
    I tu jest przepaść między nami. Ja szukałem normalnego mieszkania, a wpuszczono
    mnie w maliny, sprzedając lokum w warowni.

    Mimo wszystko pozdrawiam.
    j
  • 29.10.06, 14:25
    chodziło mi raczej o konsekwencję w postępowaniu,
    ja się zgadzam, że całe to zapowiadanie, a tym bardziej wejściówki są bez
    sensu, ale skoro dla spółdzielni są to argumenty, które wykorzystuje przy
    mamieniu nas "zachowaniem bezpieczeństwa" to takie działanie ochrony stanowi
    dowód wprost przeciwny,
    bo skoro i tak wchodzi kto chce, a tym bardziej wjeżdża do garażu, no to mamy
    żywy dowód, że system nie jest szczelny
  • 30.10.06, 16:39
    I o to chodzi, no bo z jednej strony bezpieczenstwo kosztuje, masz osiedle
    strzezone, wiec bulimy, zgadzamy sie zatem na te niedogodnosci, ale czujemy sie
    bezpieczniej, zarowno bedac w mieszkaniu, jak i np. pozostawiajac je czy mienie
    podczas urlopu. Liczymy na to, ze na osiedlu przebywaja mieszkancy.
    A tu lipa. Spoldzielnia wpuszcza do nas obcych, nie zebym mial cos przeciwko
    tym konkretnym ludziom, ale liczy sie fakt.
    A co do zasad, to zyjac w jakiej spolecznosci, trzeba sie niestety dostosowac,
    w tym przypadku, mysle ze dla wlasnego dobra. Jak na poczatku wypracujemy sobie
    dobre praktyki, pozniej nie bedzie to juz nikogo dziwic, a na pewno
    zaprocentuje. Jednak my sami musimy tez miec wyobraznie, lepiej pomagac
    ochronie niz jej przeszkadzac, dla siebie.
  • 03.11.06, 16:51
    W sumie po przemyśleniu zgadzam się z przedmówcami. Tylko, że dla konsekwencji
    proponuję iść na całość - ogłosić godzinę policyjną, zamontować kamery w
    mieszkaniach i zezwalać na odwiedziny tylko po złożeniu odpowiedniego podania z
    podaniem celu i czasu wizyty. Dopiero wtedy będzie naprawdę bezpiecznie.

    A na serio:
    1. "skoro dla spółdzielni są to argumenty, które wykorzystuje przy
    mamieniu nas "zachowaniem bezpieczeństwa" to takie działanie ochrony stanowi
    dowód wprost przeciwny"
    Nie czarujmy się, przecież spółdzielni nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko o
    pieniądze. "Wejściówki" mają służyć temu, żeby nie mieszkał tu ktoś nie
    zgłoszony do opłat. Akurat taka motywację rozumiem, ale nazywajmy rzeczy po
    imieniu.

    2."Albo płacimy tak jak teraz(i to słono) ochroniarze pilnują naszego osiedla,
    albo nie płacimy nie ma ochrony i jest pełna swoboda w na naszym terenie".

    Zdecydowanie głosuję za drugą opcją - byłoby i taniej i wygodniej. Dookoła jest
    mnóstwo bloków bez ochrony i jakoś ludzie w nich żyją. sam tak mieszkałem i
    nigdy nic mi się nie stało. To zresztą nie tylko moje zdanie - większość
    socjologów i psychologów uważa, że tworzenie wydzielonych osiedli jest
    szkodliwe dla relacji międzyludzkich.

    Zresztą taka opozycja nie jest prawdziwa. Są w Warszawie osiedla otwarte, a
    zarazem chronione - wtedy zadaniem ochroniarzy jest pilnowanie, czy na terenie
    nie dzieje się coś niedobrego (i może właśnie taka wersja byłaby optymalnym
    rozwiązaniem).

    3."A co do zasad, to zyjac w jakiej spolecznosci, trzeba sie niestety
    dostosowac, w tym przypadku, mysle ze dla wlasnego dobra. Jak na poczatku
    wypracujemy sobie dobre praktyki, pozniej nie bedzie to juz nikogo dziwic, a na
    pewno zaprocentuje".
    To jest juz kwestia tego. co kto uważa za "własne dobro". Mnie raczej te
    praktyki nie przestaną dziwić, więc chyba pozostaniemy każdy przy swoim zdaniu.
    A normy zycia społecznego powinny być jednak negocjowane, a nie narzucane.

    4. "ale jak chodze na spotkania z roznymi osobami to zawsze sie mnie wszedzie
    pytaja do kogo ide na recepcji czy w ochronie... wiec nie jest to cos
    niespotykanego."
    Zgoda, ale jeśli chodzi o miejsca publiczne. Niezdrowe jest natomiast
    preznoszenie norm instytucjonalnych na sferę zycia prywatnego. I tu jest to
    niespotykane. Większość znajomych, których odwiedzam, wpuszcza mnie po prostu
    domofonem. Niestety zdaję sobie sprawę, że teraz to się upowszechnia za sprawą
    jakiejś nowobogackiej mody, ale szkodliwym trendom nie można się poddawać.

    5. "mnie raczej wkurza to, ze wpuszcza sie gosci tak po protsu na piekne oczy
    bez pytanie gdzie ida.."
    I tu jest przepaść między nami. Ja szukałem normalnego mieszkania, a wpuszczono
    mnie w maliny, sprzedając lokum w warowni.

    Mimo wszystko pozdrawiam.
    j
  • 07.11.06, 08:13
    hmm jak dla mnie całą tą sprawę załatwiły by domofony (takie jak mamy na
    klatkach) zamontowane przy furtkach (od Kobielskiej i Garwolińskiej).
    rozwiązał by się problem "gości" i śpiącej ochrony w nocy i nad ranem...
    :) pozdrawiam
  • 08.11.06, 22:57
    inka73 napisała:

    > hmm jak dla mnie całą tą sprawę załatwiły by domofony (takie jak mamy na
    > klatkach) zamontowane przy furtkach (od Kobielskiej i Garwolińskiej).
    > rozwiązał by się problem "gości" i śpiącej ochrony w nocy i nad ranem...
    > :) pozdrawiam
    >
    Swięte słowa. Całkowicie popieram.
  • 09.11.06, 00:26
    OK, rozumiem że przy takim domofonie umieszczonym przy ulicy będą podane numery
    mieszkań Inki73 i Jago6. Po co? Aby każdy domokrążca, roznosiciel ulotek,
    chętny do obejrzenia widoku na garaż z klatki schodowej itp. mógł o kazdej
    porze dnia i nocy zadzwonić i po krótkiej wymianie zdań zostac wpuszczonym lub
    nie.
    Życzę miłego biegania do domofonu.
  • 09.11.06, 09:14
    hmmm ludzie na całym świecie tak żyją i jakoś nie narzekają...
    a to czy kogoś będzie wpuszczony czy nie zależy już od nas samych...
  • 09.11.06, 16:33
    brawo dla bulteka, dobrze gada, polac mu :]

    pzdr z Mokotowskiej :]
  • 09.11.06, 20:02
    Nie wiem. Mieszkałem parę lat niedaleko, w nomalnym bloku i jakoś nie pamiętam,
    żeby ciągle nachodzili mnie "domokrążcy, roznosiciele ulotek,
    chętni do obejrzenia widoku na garaż z klatki schodowej itp" (myślę, że
    zwłaszcza ta ostatnia rozkosz jest marzeniem całej populacji Grochowa). Teraz
    za to przy każdej wchodzącej osobie muszę biegać dwa razy: raz, kiedy dzwoni
    ochrona, drugi - kiedy ktoś stoi przy domofonie. A i tak przecież to w końcu
    zawsze ja (czy jakiś inny mieszkaniec) decyduję, czy ktoś ma być wpuszczony.
    Więc wychodzi mniej więcej na to samo, tyle, że jest więcej ceregieli. Jak tak
    wolicie, to trudno. Proponuję jeszcze zatrudnić oddźwiernego przy drzwiach do
    mieszkania i lokaja w każdym pokoju.
    Pozdr.
    j
    mógł o kazdej
    porze dnia i nocy zadzwonić i po krótkiej wymianie zdań zostac wpuszczonym lub
    nie.
    Życzę miłego biegania do domofonu.
  • 10.11.06, 08:45
    cóż ... nasza ochrona jednak nie jest taka wspaniała... wczoraj wieczorem
    zadzwoniła do mnie jakaś Pani zbierająca pieniądze na "ratownictwo" czy cuś
    takiego ... :| nie wiem więc czym różni się "ochrona" od domofonu --> no
    nielicząc kosztu utrzymania oczywiście.... :|
  • 10.11.06, 09:40
    tez sie zdziwilem, ze jakas pani chodzi po domach wciskajac scieme ze zbiera na
    sprzet medyczny..

    nie podlega natomiast dyskusji, ze:
    1) nie powinna w ogole wejsc na teren osiedla (oczywiscie jest pytanie czy
    weszla przez bramke z ochroniarzami, czy tez na przyklad przez boczna furtke od
    Kobielskiej, bo tego nie wiemy.. troche bym sie zdziwil, gdyby okazalo sie ze
    weszla przez ochrone..

    2) dziwia mnie tez ludzie, ktorzy wpuszcza na klatke kazdego kto mowi, ze
    przyszedla po suchy chleb dla konia, makulature czy inne rzeczy..

    3) ale mnie przeraza to, ze jak bylo widac znalazla wielu "frajerow" to to
    dopiero smutne... Pani wciskala kit a wiele osob to kupilo :((

    g
  • 10.11.06, 09:43
    i jeszcze jedno... wole miec ochrone ktora czasem wpusci jakiegos zbieracza
    datkow (zakladam ze mozna to wyeliminowac), niz sasiadow, kotrzy wpuszcza
    kazdego kto mowi ze przyszedl po suchy chleb dla konia... itd....

    a wracajac do otwrtych osiedli, to nie zapominajmy, ze wiekszosc z nich, ejst od
    poczatku projektowana jako osiedla otwarte, co onzacza na przyklad taki uklad
    blokow, zeby nie bylo tzw. ciemnnyc miejsc, daszko gdzie moga sie schowac
    ewentualni "zloczyncy".

    g
  • 10.11.06, 10:08
    panie były dwie ... jak nie więcej!!
    a kasiorki owszem całkiem sporo miały :/
    cóż - nie ma "systemu" idealnego... każdy ma swoje dobre i złe strony...
  • 10.11.06, 10:28

    i po co pracowac, skoro mozna sie przejsc po mieszkaniach i pare groszy
    zarobic.. latwo i przyjemnie... ciekawi mnie tylko czy ci co dawali wiedza
    chociaz komu i na co dokladnie dali ??? :)

    g

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.