Dodaj do ulubionych

Czas na poranne ziółka- tom III, od listu 704

04.02.04, 11:17
Dla wygody czytających zakładam tom III. To tyle "od autora". Dalej snuć
będzie się już tylko wartka fabuła dramatu.
Obserwuj wątek
    • lelu Pierogi 04.02.04, 11:34
      Ileż to pomyj wylano na tę skromną potrawę. Ja rozumiem, że "ruskie" cieszyły
      się złą sławą, że z kapustą były zbyt postne i nie pasujące na zakąskę, co jest
      w Polsce istotną wadą potrawy, ale żeby czepiać się pierogów z mięsem!
      Fachowa literatura pokazuje, że pieróg taki poza smakiem przewyższającym smak
      antybiotyków i innych medykamentów potrafi postawić na nogi nawet nieuleczalnie
      chorych. Jak wszyscy odpowiedzialni forumowicze wiedzą do farszu dodać należy
      zeszkloną cebulę, a cebula taka ma czasem więcej w sobie, niż niejeden pigularz
      w aptece. Dzięki niej pierogi z mięsem działają antyrakowo, podnoszą poziom
      korzystnego cholesterolu, obniąają za to poziom cukru we krwi.
      Chaladia- miłośnik pierogów, szczególnie tych nieporęckich, musi być zdrowy,
      jak byk.
      "Cebula jest źródłem kwercetyny, bardzo silnej substancji antyutleniającej.
      Dzięki temu posiada korzystny wpływ na stan układu krążenia, redukując nadmiar
      wolnych rodników tlenu powstających w szczególnie dużych ilościach w procesie
      spalania tłuszczów nasyconych. To działanie zapobiega zagrożeniom nowotworowym.
      Cebula zmniejsza lepkość krwi, podnosi poziom korzystnego cholesterolu HDL,
      zapobiega procesowi utleniania cholesterolu LDL (powstawanie w naczyniach
      płytek miażdżycowych), obniża poziom cukru we krwi (dzięki działaniu
      difenylaminy).

      Cebula, podobnie jak czosnek, po ugotowaniu traci właściwości bakteriobójcze,
      zachowując inne korzystne działania. Hamuje zmiany miażdżycowe w układzie
      krwionośnym a składniki w niej zawarte potrafią rozłożyć fibrynę,
      nierozpuszczalne białko powstające w czasie krzepnięcia krwi (skrzepy). Cebula
      w dużym stopniu zapobiega negatywnym skutkom tłustej mięsnej diety. W stanie
      surowym jest ciężkostrawna i może nie być tolerowana przez niektóre osoby."

    • glory Re: Czas na poranne ziółka- tom III, od listu 704 04.02.04, 11:37
      Wiem ze jest ten temat(poranne ziolka) na forum.
      Ale nigdy tego tematu nie czytalem. (sam niewiem dlaczego)
      Czy chodzi co pijemy i jemy na sniadanie?
      OK.
      Herbata zmiodem i cytryna!. To jest napoj ktory stawia mnie na nogi.
      Ps: Dodam ze uwielbiam jajecznice na maselku.
      Rozmawialem z doktorem na temat jajek i doc powiedzial mi ze "One egg a day is
      OK".


        • glory Re: Glory... 04.02.04, 13:43
          Dzieki Beata.
          Najlepsze sa zdjecia kotow (Palker) "a la oprawiony kurczak".
          Sam mam dwa koty .
          Co to za rasa?
          Czy to nie sa Birmanskie?.
          • palker Re: Glory... 04.02.04, 13:49
            to są tzw. sfinksy.
            Tu masz historie powstania tej kociej rasy:

            Bez wątpienia sfinks jest najniezwyklejszą kocią rasą, gdyż nie posiada w ogóle
            futra. Pierwszy sfinks narodził się w miocie zwykłych kotów krótkowłosych w
            1966 roku w Toronto w Kanadzie. (Nie była to pierwsza bezwłosa mutacja. Pod
            koniec XIX wieku hodowano przez krótki czas rasę zwaną "meksykańskim kotem
            bezwłosym".) Przez wiele lat hodowcy europejscy i północno-amerykańscy
            prowadzili selektywna hodowlę bezwłosych kotów i tak powstała rasa, jaką znamy
            dziś.
            Pierwszy Sfinks został zarejestrowany przez amerykańskie The Cat Fanciers'
            Association (CFA) w lutym 1998.


            --
            SZYKUJĘ SIĘ DO WALENTYNEK !!!
            • lelu koty 04.02.04, 14:14
              OK. Żeby być w temacie wątku zastanowię się, czy zjedzenie kota na coś pomaga
              (może jak nażre się waleriany, to pieczyste uspokoi skołatane serce0\).
    • lelu mole 05.02.04, 08:41
      Nie będę namawiał na zjadanie tych pożytecznych owodów, bo mało w nich mięsa.
      Są raczej suche, a jeśli wcześniej zjadły np. futro żony, to mogą zawierać w
      sobie włosy, co dla osób obrzydliwych może być nieznośne.
      Chodzi mi raczej o pewien sos południowoamerykański- mole podawany do
      pieczonych mięs, który sporządza się z chili i czekolady. Właśnie o tę
      czekoladę chodzi, a bliżej o kakao, ktore działą bardzo pobudzająco. Tak więc
      zamiast porannej kawy, lufy, napoi energetyzujących, proponuję solidny kawał
      mięcha polanego mole.
      "Kakao, proszek uzyskiwany z wytłoków nasion kakaowca, zawierający obok białka,
      węglowodanów i tłuszczu alkaloidy o działaniu pobudzającym - teobrominę i
      kofeinę, mający szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym oraz w kuchni
      domowej, m.in. do produkcji czekolady i sporządzania napoju kakaowego."




    • lelu Kaszanka 06.02.04, 07:22
      Dziasiaj będzie o zbawiennym wpływie na nasze zdrowie konsumpcji kaszanki.
      Ludzie małej wiary nie zdają sobie sprawy, że prażąc w piekarniku wieprzowe
      jelito grube wypełnione stosownym dla kaszanki farszem, tak naprawdę
      przygotowywują sobie lek zbawienny na wiele chorób. Warunek jeden: farsz musi
      być na bazie kaszy gryczanej. Kasza ta działa antybiegunkowo i czego zupełnie
      nie rozumiem ogranicza miesiączkowanie (że niby nie co miesiąc). Sięgając
      wcześniej, kiedy gryka była jeszcze miododajnym kwiatkiem paleta chorób jest
      jeszcze większa i dotyczy łuszczycy, hemoroidów, reumatyzmu etc., ale o tym
      niżej.

      "Surowcem zielarskim jest ziele gryki zbierane podczas kwitnienia. Dzięki
      zawartości w zielu fagopiryny i rutyny napar stosowany jest w leczeniu krwawień
      żylaków, hemoroidów lub siatkówki oka. W medycynie ludowej stosowano napary z
      ziela gryki w reumatyzmie, łuszczycy, w celu oczyszczenia organizmu i obniżenia
      ciśnienia krwi. W leki homeopatyczne z ziela gryki stosuje się w leczeniu
      stanów zapalnych skóry. Kasza gryczana zawiera związki mineralne wapnia,
      żelaza, fosforu, potasu i miedzi oraz witaminy B1 i PP. W medycynie ludowej
      stosowano kaszę jako pokarm rozgrzewający i ograniczający nadmierne
      miesiączkowanie. Odwar z kaszy był stosowany przy biegunkach."
      • beata_ Re: Kaszanka 06.02.04, 18:04
        lelu napisał:

        > Dziasiaj będzie o zbawiennym wpływie na nasze zdrowie konsumpcji kaszanki.
        > Ludzie małej wiary nie zdają sobie sprawy, że prażąc w piekarniku wieprzowe
        > jelito grube wypełnione stosownym dla kaszanki farszem, tak naprawdę
        > przygotowywują sobie lek zbawienny na wiele chorób. Warunek jeden: farsz
        > musi być na bazie kaszy gryczanej. Kasza ta działa antybiegunkowo i czego
        > zupełnie nie rozumiem ogranicza miesiączkowanie (że niby nie co miesiąc).
        [...]

        No i mam dylemat - kaszanka na patelni dochodzi...jeść, nie jeść...?

        :-))
    • lelu Indyczka 09.02.04, 08:51
      Wczoraj mieliśmy małą rodziiną uroczystość, tak więc już od soboty zajęci
      byliśmy przygotowaniami do upieczenia indyczki. Dziewczę było zgrabne ok. 5,5
      kg, takie akurat, aby grono 10 osób miało zajęcie na czs jakiś. Po konsumpcji
      wszyscy poczuliśmy się jakby lepiej, jakby przybyło nam sił witalnych.
      Próbowałem dociec, co mogłoby być przyczyną tej matamorfozy.
      Wiem: nadzienie. Jak prawie wszyscy wiemy podstawowym elementem nadzienia jest
      natka od pietruszki. W naszej indyczce było ich aż 7 pęczków. A pietruszka i
      jej taka nać, to już zdrowie samo, o czym poniżej.

      "Korzeń pietruszki jest dodatkiem smakowym potraw. Zawiera olejek eteryczny o
      specyficznym zapachu i stosunkowo niewiele innych składników. Posmarowanie
      miejsc ukąszeń owadów świeżym korzeniem, skutecznie usuwa ich bolesne skutki.
      Liście pietruszki to jeden z najcenniejszych produktów spożywczych. Jedna
      łyżeczka siekanych liści dziennie zaspokaja prawie wszystkie nasze potrzeby
      witaminowe zwłaszcza jeżeli chodzi o witaminy C i A. Można je dodawać do
      różnych potraw: kanapek, zup, sałatek, mięs, kasz itp.

      100 g natki pietruszki dostarcza między innymi: 190 mg wapnia, 900 mg potasu,
      200 mg fosforu, 18 mg żelaza, 200 mg witaminy C (dzienna norma to 80 mg), 18
      000 jednostek międzynarodowych witaminy A (dzienna norma wynosi 5 000 j.m.),
      witaminę E i nieco mniej witamin grupy B."
      • palker Re: Indyczka 12.02.04, 20:40
        "Zamiast ćpać - wcinaj nać" to hasło mozna polecić młodzieży.
        Natomiast my, osobnicy nieco dojrzalsi, powinniśmy się skupić na konkretach.
        Tak mnie Lelu tą indyczką zachęciłeś, że postanowiłem namówić małżonkę na
        jakieś szaleństwo kulinarne. A że nikt w goście się na niedzielę nie zapowiadał
        oprócz teściowej, stanęło na pieczonej gęsi z nadzieniem w której będzie
        również królowała natka z pietruszki oraz... wędzony boczek:

        Wędzony boczek i obgotowaną uprzednio wątróbkę przepuścić przez maszynkę do
        mięsa. Dodać zrumienioną na maśle cebulę, namoczoną i odciśniętą bułkę, jaja,
        żółtka, posiekaną nać pietruszki, utarty czosnek, pieprz i posolić do smaku.
        Całość dokładnie wymieszać. Sprawioną, oczyszczoną, wymytą i osuszoną gęś
        natrzeć solą wymieszaną z roztartymi przyprawami. Następnie nadziać gęś
        przygotowanym nadzieniem, potem zaszyć. Gęś ułożyć na wysmarowanej tłuszczem
        brytfannie i piec przez 1,5-2 godziny w mocno nagrzanym piekarniku, polewając
        sosem z pieczenia. Po upieczeniu i wyłożeniu na półmisek gęś polać przecedzonym
        sosem i podawać z gotowanymi lub pieczonymi ziemniakami
        --
        NIELOT
        • garma Re: Indyczka 14.02.04, 16:25
          Lelu napisał:
          >Jedna łyżeczka siekanych liści dziennie zaspokaja prawie wszystkie nasze
          >potrzeby witaminowe zwłaszcza jeżeli chodzi o witaminy C i A.

          Ale one chyba nie muszą być koniecznie siekane, mogą być w całości ?

          --
          3,63421186
          • lelu Re: Indyczka 16.02.04, 19:57
            Taką nać bez posiekania trudno byłoby upchnąć na łyżeczce, ale masz rację jeść
            można ją w całym bukiecie.
            PS. Nic teraz nie dopisuję, gdyż jestem, lub zaraz będę, parę tysięcy km od
            mojego zielnika. Od 1 marca będę z powrotem.
            • beata_ Re: Indyczka 16.02.04, 21:02
              lelu napisał:

              > Taką nać bez posiekania trudno byłoby upchnąć na łyżeczce, ale masz rację
              > jeść można ją w całym bukiecie.
              > PS. Nic teraz nie dopisuję, gdyż jestem, lub zaraz będę, parę tysięcy km od
              > mojego zielnika. Od 1 marca będę z powrotem.

              Zbieraj ziółka po drodze - mogą być ciekawe:-))
                • garma Re: ból głowy i mgrena 27.02.04, 20:31
                  Okazuje się, że ból głowy (cephalgia) to nie to samo, co migrena (hemicrania).

                  Ból głowy to stopniowo narastający, a niekiedy napadowy, ból spowodowany
                  czynnikami wewnętrznymi (np. guzem mózgu), zewnętrzymi (np. zapaleniem ucha
                  środkowego, zapaleniem zatok), pourazowymi, psychogennymi (np. nerwicą
                  emocjonalną), a także zmęczeniem intensywną pracą umysłową.
                  Na ból głowy dobre są szyszki chmielowe, lupulina, ziele dziurawca, korzeń
                  waleriany, kwiat lawendy, kwiat lipy, liść melisy, liść ruty, kłącze tataraku.

                  --
                  Obyś był zimny albo gorący !
                  (Ap 3, 16)
                  • palker Re: ból głowy i mgrena 27.02.04, 21:07
                    Mój przewrotny umysł natychmiast po przeczytaniu Twojego tekstu skierował mnie
                    na tory rozważań czy na guza mózgu lepszy jest kwiat lipy czy kłącze tataraku a
                    na zapalenie ucha - szyszki chmielowe na lupulinie czy kwiat lawendy :-)))
                    Tylko dzięki odruchowi Pawłowa natychmiast kojarzę melissę z czynnikami
                    psychogennymi, a odruch ten zawdzięczam popularnej kiedyś reklamie
                    telewizyjnej:-)
                    Podobno Garmuniu bóle głowy dzieli się na dwie podstawowe kategorie:
                    katzenjammer i bóle pozostałe.
                    Tu spieszę z wyjaśnieniem dla osób niepijących i na dodatek nicht
                    szprechajacych:

                    katzenjammer to złe samopoczucie (nazajutrz) po przepiciu, kociokwik, kac,
                    pochmiel, glątwa; przen. przykre otrzeźwienie, niesmak do siebie samego.
                    Etym. - nm. 'jw.'; Katze 'kot'; Jammer 'narzekanie; boleści; nędza'.

                    Dobro zwane kacem nie jest jednak równo dostępne dla całej ludności świata. Nie
                    ma to jednak żadnego zwiazku z postępującą globalizacją ani ze znanym
                    zróznicowaniem "Północ-Południe". Nie zalezy zatem powtarzac plotki, że kaca ma
                    ten kogo na to stać.
                    Przyczyny tego stanu zreczy są bardziej złożone i po to mamy naukowców żeby nam
                    to objasnili. W archiwum "Rzepy" natknąć się można na taki oto tekst:

                    Wszyscy możemy wypić tę samą ilość alkoholu, ale tylko niektórych z nas na
                    następny dzień dotknie wielki kac.

                    Prawie pewne, że Azjatki mają największe szanse na ból głowy po nadmiernym
                    spożyciu trunków, szczególnie Japonki i Koreanki, a najprawdopodobniej, jeśli
                    są w średnim wieku. Skąd to wiadomo? Badania naukowe wykazały, że do
                    alkoholowego kaca bardziej przyczynia się mieszanka naszych genów, płci, rasy i
                    wieku niż najbardziej wymyślne koktajle wysokoprocentowe.

                    Niektóre osoby są biologicznie bardziej podatne na alkohol - stwierdza
                    najnowszy raport Międzynarodowego Ośrodka Antyalkoholowego z siedzibą w Stanach
                    Zjednoczonych (podała dpa). Dość często słyszymy na przyjęciu
                    banalne "przepraszam, nie mogę więcej pić", obecnie w świetle najnowszych badań
                    naukowych słowa te mają uzasadnienie.

                    Najgorzej tolerują alkohol Azjaci - wykazały badania naukowe. Generalnie
                    jednak naukowcy wyróżnili kilka czynników, które sprawiają, iż szybciej się
                    upijamy, niż wskazywałaby na to ilość spożytego alkoholu. Do grupy osób
                    szczególnie podatnych należą diabetycy, wysokociśnieniowcy oraz osoby
                    niedożywione.

                    Są jeszcze inne powody, dla których jedni mogą pić, a innym to szkodzi.
                    Nasze geny kodują enzymy odpowiedzialne za metabolizm alkoholu. Różnice
                    genetyczne sprawiają, iż u jednych populacji pracują one lepiej, natomiast u
                    innych narodowości, np. Azjatów, mogą w ogóle nie występować. Jeśli enzym zwany
                    aldehydem dehydrogenazy nie funkcjonuje w organizmie, wówczas wystarczy pół
                    szklanki piwa lub wina, by pojawiły się wypieki na twarzy pijącego, doszło do
                    nudności, palpitacji serce i zawrotów głowy. Blisko połowa Azjatów cierpi na
                    niedobór tego enzymu. Niektórym z nich alkohol szybciej uderza do głowy, innym
                    wolniej - zależnie od tego, czy ów enzym jest w pełnie nieaktywny czy tylko
                    częściowo.

                    Naukowcy wykazali, że 25-40 proc. Japończyków i 15-30 proc. Koreańczyków
                    ma niedostatek tego enzymu, odkryli także jego deficyt u Indian - rdzennych
                    mieszkańców Ameryki. Rzadko tego rodzaju przypadłość dotyka Europejczyków i
                    Afrykańczyków.

                    Raport stwierdza również, że kobiety są bardziej podatne na działanie
                    alkoholu (pobudza je także seksualnie) niż panowie. Panie mają proporcjonalnie
                    do masy ciała więcej tkanki tłuszczowej i to sprawia m. in., że mniejsze dawki
                    alkoholu działają mocniej niż u panów. Inaczej u pań pracuje enzym ADH, który
                    czyni je w 70-80 proc. bardziej wrażliwymi na alkohol. Pocieszające jest to, że
                    z wiekiem u kobiet poziom enzymu ADH spada. Inaczej niż u panów. U nich jego
                    poziom podnosi się na starość i czyni ich bardziej "trunkowymi".

                    Podobno ból głowy wywołany być może być takze dłuższym przebywaniem wielu osób
                    w małych, dusznych pomieszczeniach i związany bywa z niedotlenieniem mózgu.
                    :-)




      • palker Re: No ladnie 28.02.04, 11:55
        Witaj Lelu Podróżniku :-)
        Jak się prowadzi jedyny na forum wątek stanowiący pomost między przeszłością a
        teraźniejszością, to nic dziwnego, że przyciąga on absolwentów wszystkich szkół
        forumowych :-) Ten mały bankiecik w knajpie "Pod Kłączem Tataraku" urządziliśmy
        aby skrócić czas oczekiwania na Twój powrót.
        :-)
        --
        WIEŻE ŚW.FLORIANA
        • garma Re: Morze ziół 28.02.04, 14:17
          Palker napisał:
          >jak sama wiesz, nieraz mozna wylać morze słów i niczego nie wyjaśnić.
          >A migrena, jak była tak jest :-)

          Wygląda na to, że morze ziół trzeba wypić ;-)

          --
          Obyś był zimny albo gorący !
          (Ap 3, 16)
              • garma Re: Jeszcze o bólu 28.02.04, 14:44
                Palker napisał:
                > Podobno ból głowy wywołany być może być takze dłuższym przebywaniem wielu
                > osób w małych, dusznych pomieszczeniach i związany bywa z niedotlenieniem
                > mózgu.:-)

                To nie podobno, a na pewno - na skutek zbyt dużej zawartości dwutlenku węgla.
                Trzeba pomieszczenia dobrze przewierzać :-)

                --
                Obyś był zimny albo gorący !
                (Ap 3, 16)
                • garma Re: Morze ziół 28.02.04, 15:02
                  Beata napisała:
                  >A od cugu, to potem nerwobóle som, o!

                  No to wtedy trzeba zastosować maść z sadła świstaka i popić ziółkami

                  --
                  Obyś był zimny albo gorący !
                  (Ap 3, 16)
                  • beata_ Re: Morze ziół 28.02.04, 15:04
                    garma napisała:

                    > Beata napisała:
                    > >A od cugu, to potem nerwobóle som, o!
                    >
                    > No to wtedy trzeba zastosować maść z sadła świstaka i popić ziółkami
                    >

                    Ojojoj - swistak, to mi się z dniem świstaka kojarzy...tylko nie to! :-)
                      • beata_ Re: Morze ziół 28.02.04, 16:11
                        abc2001 napisała:

                        > zastąp tłuszcz świstaka tłuszczem z miedźwiedzia i już :)

                        To może lepiej z bobera,,,gdzieś tam jeden ubity się poniewierał :-)
                        • garma Re: Morze ziół 28.02.04, 20:42
                          Lelu napisał:
                          > Nie mozna na chwile wyjechac i zielnika zostawic, bo mu ludzie z choroba
                          > alkoholowa zaczna melinic.

                          Lelu, to Ty już w domu ? Przecież pisałeś, że dopiero 1 marca będziesz
                          z powrotem :-)

                          --
                          Obyś był zimny albo gorący !
                          (Ap 3, 16)
            • zdzicha Re: Morze ziół 29.02.04, 01:31
              O co ten rwetes? Zioła spożywa się głównie w postaci płynnej. Człowiek nie
              krowa, żeby żarł surowe.
              --
              Idźcie przez zboże, we wsi prezes Moskal stoi
    • lelu maca 08.05.04, 21:40
      Tak więc w wyniku działań paru osób odbyła się dzisiaj wycieczka w różne
      miejsca Targówko- Bródna. Uczestniczyłem w jej pierwszej części, a więc
      wyprawie na Kierkut- Bródnowski Cmentarz Żydowski. Warto było.
      Teraz nawiązanie wprost do tematyki wątku. Maca, ciasto, potrawa żydowska?
      Można ją i teraz kupić. Pierwszy przepis na tę potrawę otrzynałem od mojej
      Babci: robili ją Żydzi (pewnie w swym przekazie ustnym używała "ż", a nie "Ż"}
      w maglu z niemowląt polskich z niewielkim dodatkiem mąki pszennej. W moim domu
      całkowicie gojskim robiło ją się z resztek ciasta przygotowywanego na makaron
      do rosołu. Cienko rozwałkowane kładło się na rozżarzoną płytę kuchni węglowej,
      podpiekało i zjadało. Potrząc na ujemny przyrost naturany Polaków pewnie i w
      produkcji przemysłowej macy obywa się bez niemowląt.
      Okazało się jednak, że jest taż zioło o nazwie maca, które szczególnie męskiej
      części czytalników polecić mogę.
      Tak więc jest to ziółko inkaskie, cenione tak samo jak koka. Facetom i kobitkom
      pomaga we wszystkim. Szczególnie w sporcie. Facetom zaś dodatkowo w łóżku.
      Jeśli ktoś chce wiedzieć coś więcej, to tekst naukowy poniżej.

      "Maca (Lepidium peruvianum Chacon sp. nov.) była obok vilcacory i koki jedną z
      trzech świętych roślin Inków.

      Dzięki niezwykłej odporności na surowy klimat, jest uprawiana na niebywałej
      wysokości, około czterech tysięcy metrów n.p.m. Nazwa rośliny wywodzi się z
      indiańskiego języka chibcha i powstała z połączenia słów: ma - uprawiana
      wysoko, i ca - dobre jedzenie, jedzenie które wzmacnia.

      Wartości maki doceniają przede wszystkim współcześni wybrańcy - sportowcy,
      najbardziej jej potrzebujący. Ale nie tylko oni. Niedawno NASA włączyła makę do
      diety amerykańskich astronautów!

      Źródłem nieocenionych składników maki jest korzeń. W jego suchej masie znajdują
      się białka z aminokwasami, węglowodany, błonnik, tłuszcze i ich ważne kwasy, a
      także liczne witaminy oraz rozmaite mikroelementy. Badaniami tych aktywnych
      związków i substancji przez wiele lat zajmowała się dr Gloria Chacón. Ona też
      wyizolowała z maki cztery różne alkaloidy, które wraz z innymi naturalnymi
      substancjami powodują lecznicze działanie tej rośliny.

      Jako źródło pięciu naturalnych steroli, działających podobnie do sterydów
      anabolicznych, maca stała się też pożądaną odżywką dla sportowców. Dzięki niej
      nie muszą skrycie stosować zabronionych, farmakologicznych środków
      dopingujących.

      Najpopularniejszą chyba właściwością rośliny Maca i najczęściej zauważaną jest
      jej widoczny wpływ na potencję."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka