Dodaj do ulubionych

Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna

09.01.06, 09:30
„Osoliłeś by Pragę” – to zdanie dla języka prawobrzeżnej Warszawy znaczy
tyle, co „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj” dla polszczyzny. Najstarszy
ślad. Tak mówiło się do kogoś, kto przesolił potrawę. A przenośnie
znaczyło „przesadziłeś w swojej relacji, przekoloryzowałeś”. Przysłowie
zapisało wspomnienie żupy solnej, która mieściła się na Pradze w XVII wieku.
W Warszawie mówiło się też o zbyt cienko ukrojonej kromce chleba, że „można
Pragę przez nią zobaczyć”. A dyskusję nt. podobieństw między dwoma
mężczyznami kwitowano stwierdzeniem „podobni jak dwie siostry z Pragi”.
Jakie siostry miano na myśli – nie wiadomo. Gwara Pragi opierała się
podziałom administracyjnym na Pragę Północ i Południe. Wędrowała sobie
swobodnie z Saskiej Kępy na Grochów, z Kamionka na Witolin. Zapożyczała z
Targówka, Bródna, Pelcowizny. Respekt miała jedynie dla granicy naturalnej –
Wisły.
Od reszty Warszawy odcinała się m.in. pogardliwym „Pieprzysz głupoty jak
Kazio z Ochoty”. Posługiwały się nią środowiska kupieckie, rzemieślnicze,
robotnicze, uczniowie, „podgazowani” saskokępscy bon vivanci. W gwarze
poszczególnych dzielnic Pragi istnieją niewielkie różnice, głównie w zakresie
słownictwa. Zbyt małe jednak, by mówić o odrębności. Na Grochowie mówiło
się „brejdak” i „brejdaczka” na brata i siostrę, „katana” na
jesionkę, „maryna” na marynarkę, „majcień”, „porcień” na spodnie, „tufle”
na buty. Na forum płd-praskim udało się ustalić inne jeszcze słowa, zwroty
grochowskie: „kaniołka” – czapka, „iść na dzielnicę”, „jechać na Warszawę”
i przekleństwo – „a cholerę ci w bok”.
Gwara prawobrzeżnej Warszawy z pewnością nadal żyje. Popularyzował ją Stefan
Wiech-Wiechecki, Marek Nowakowski. Opisał Bronisław Wieczorkiewicz w „Gwarze
warszawskiej dawniej i dziś” oraz w „Balladach podwórzowych”.
Prażanie północni i południowi, saskokępczanie, grochowiacy, znawcy
warszawskich zabytków – spróbujmy odtworzyć gwarę praską, powiedzonka,
przysłowia, przekleństwa. Zapisane i mówione. Ich cechy i koloryt. Pragę
w języku i język Pragi. Bo to coś więcej, niż szemrana gwara praskich
cwaniaków, zresztą często odmalowana stereotypowo. Posłuchajmy, jak mówią
ludzie stąd. Zagadajmy sąsiadów. Wytężmy pamięć. Słowa przechowują historię
lepiej niż muzea. Może stworzymy modę na mówienie po prasku? Może ktoś ułoży
słownik języka prawobrzeżnej Warszawy? Ja już mówię, że jadę na dzielnicę : )

Obserwuj wątek
    • Gość: Stella Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 09.01.06, 18:21
      Super e-mka! Bardzo mi się podobało! Jestem rodowitą prażanką więc dla mnie
      książki Wiecha to prawie to samo co mały katechizm...
      Kiedyś byłam świaskiem, jak mój sąsiad, p. Piekuciński (bardzo praskie
      nazwisko)"wyraził" swoją opinię do i na temat innego sąsiada! Monolog trwał
      dobre pięc minut, a p. Piekuciński nie użył żadnego słowa na ch.., na k..., na
      p... nie mniej jednak było tam i o rodzinie sąsiada, o jego korzeniach, o jego
      działalności i wątpliwej pracy mózgu... Śmiałam się do łez!
      Poza tym gdzie indziej jak nie na Pradze można rozkminic jakis problem,
      zblatowac się z kimś lub inaczej - przyjąc z kimś blat?????????


      Pozdrawiam!
      • e-mka Gwara Północy? 09.01.06, 19:15
        Cześć Stella! No właśnie, jak brzmi typowe powitanie praskie? Mój wątek
        rozpisałam na wszystkie fora Pragi, bo język prawobrzeżnej Warszawy mieszał się
        i nie miał stałego meldunku. Natomiast najlepiej udokumentowana jest na pewno
        gwara Północnej Pragi. Macie (bo ja mieszkam na Pradze Południowej) najbogatszą
        bibliografię, najwięcej „chodzących źródeł” do przebadania : ) Tymczasem więcej
        materiału dowodowego (jak na razie, mam nadzieję), udało się zebrać
        forumowiczom południowym. A gwara to „część wspólna” zbioru Praga. Chyba, że
        badania terenowe dowiodą, że jest zdecydowanie inaczej? Z takiego obrotu spraw
        też byłabym zadowolona : )
        Jaka więc jest gwara praskiej Północy?
        • Gość: Stella Re: Gwara Północy? IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 09.01.06, 21:01
          No i tu mnie zastrzeliłaś, bo tak prawdę powiedziawszy to nic nie przychodzi mi
          na myśl, wszystko jest u Wiecha! Albo może sobie nie zdaję z tego sprawy, że
          pewne wyrazy i wyrażenia są tylko i wyłącznie charakterystyczne dla Pragi.
          Przemyślę temat i jeszcze się odezwę bo o takich oczywisych zwrotach jak "kogo
          Pan uważa" nie będę pisała, bo już gdzieś na tym forum przewinął się ten wątek.
          E-mka, piszesz jakąś pracę naukową na ten temat, czy zglębiasz problem
          hobbystycznie?
          • e-mka Re: Gwara Północy? 10.01.06, 08:55
            Stella, z gwarą jest pewnie trochę tak, że przylega blisko, jak koszula do
            grzbietu i wcale jej nie czujesz : )
            Jestem pewna, że używasz, że słyszysz na co dzień słowa, konstrukcje,
            intonację, akcenty, chrakterystyczne praskie zmiękczenia, zdrobnienia, tylko są
            już tak Twoje, że ich nie dostrzegasz.
            Nie chcę podrzucać za dużo przykładów, bo najcenniejsze są odkrycia własne.
            Co myślicie np. o gwarze praskiej "występującej" w serialu "Wiedźmy"? Czy jest
            Waszym zdaniem autentyczna, czy tylko podmalowana i ucharakteryzowana na
            potrzeby serialu?
            Problem zgłębiam wyłącznie hobbystycznie i na własne potrzeby. I bardzo
            interesuje mnie opinia każdego mieszkańca Pragi.
            • alistair-p Re: Gwara Północy? 02.01.07, 08:02
              To juz powoli umiera,ale mówiło sie na powitanie czółko,albo grabula,zależy czy
              fundowało sie komuś grabe czy tylko skinienie spod daszka :-))
              --
              "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
              straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
              były różami."
              Oscar Wilde
      • e-mka Na drugi brzeg 10.01.06, 09:15
        Zgadza się : ) na poparcie zacytuję forumowicza południowopraskiego, Pana
        andrzeja_b2:
        Moi rodzice (z dziada, pradziada Warszawiacy – nie Warszawianie) i ja, zawsze
        mówiliśmy >jadę na miasto<, jadę na Warszawę<, jednak
        do czasu, gdy wraz z przybyszami z prowincji przyszła nowomoda. Gdzieś od
        początku lat 60-tych do eleganckich zaczęły należeć zwroty >jadę do miasta<,
        >jadę do Warszawy<. No cóż, dla ludzi z prowincji nie mogło być inaczej. Gdy
        wjeżdżali ze swych wsi i miasteczek to właśnie >do miasta<, >do Warszawy<. To
        oni wtedy nadawali ton naszemu miastu i dzielnicy i oni takie słownictwo wnosili
        do radia (TV byla na rozruchu) oraz prasy. Wiadomo, starzy Warszawiacy byli w
        mniejszości. Takich słów słuchałem jak zgrzytów, ale sam zaczynałem ulegać
        zniekształceniu. Dziś wiem, że czyniłem niesłusznie. Sprawę wyjaśnił niedawno
        prof. Markowski, gdy wytłumaczył, że używając formy >na...< chcemy poinformować,
        że udajemy się na pewien obszar miasta Warszawy, bez przekraczania jego granic i
        nie ma tu żadnego błędu.
        Teraz już bez obawy o popełnienie błędu będę mógł śpiewać za Grzesiukiem balladę
        o Felku Zdankiewiczu, który: >...Ledwie wyskoczył za bramy ratusza, wsiada do
        derożki na Warszawę rusza...<, nie do Warszawy! :-)
        • Gość: monomo Re: Na drugi brzeg IP: *.chello.pl 10.01.06, 11:37
          kurcze, okreslenie "na miasto" wydało mi się tak oczywiste, że uznałem że nie
          warto pisać. Mówimy tak od dziecka. Jestem z Targówka (nie z Bródna, a z Targówka:).
          pamiętam jeszcze okreslenia "braciak" i "siorka", ale nie wiem na ile to gwara
          praska, a na ile po prostu slang młodziezowy z lat 80-tych. Powodzenia w
          poszukiwaniach, melduje gotowość i wyczulone ucho.
          • e-mka Co mówi Praga? 10.01.06, 12:00
            Drogi monomo, dziękuję za gotowość i wyczulone ucho. Odwdzięczę się
            wiadomościami nt. gwary Targówka,jak tylko usystematyzuję spostrzeżenia
            i wyniki kwerendy.
            Z tym "na miasto" wcale nie jest taka oczywista sprawa : ); podobnie - pół
            Polski mówi, że idzie "na dwór", a pół, że "na pole". A co mówi Praga?
            Wychowywałam się na północnym-zachodzie od Warszawy, w starym gotyckim mieście
            i mam nawyk mówienia, że jadę "do centrum" : )
            W szkole podst. uczono mnie, że WPK (Warszawska Polszczyzna Kulturalna) to
            wzorzec polszczyzny i nią powinnam się posługiwać. Wtedy wydawało mi się, że
            cała Warszawa tak mówi. Od kiedy tu mieszkam - z przyjemnością
            i satysfakcją odkrywam, że tak nie jest. Gwara praska wydaje mi się zaś
            najbarwniejsza : )
            • monomotapa Re: Co mówi Praga? 10.01.06, 12:12
              Praga wychodzi "na dwór":)
              Jeszcze jedno. Na temat mieszania sie gwary Targowka i Praskiej. Bywalismy
              kiedys w knajpie na Targowku, gdzie pracowala Pani B. - typowa Prazanka z
              Brzeskiej. Do konca zycia nie zapomne jej ostrzezen: "spokój ma byc, bo jak nie
              to w pedzel".
              P.S. przepraszam za brak polskiej czcionki.
                • alexy3 Re: Pędzel 12.01.06, 14:37
                  e-mka napisała:

                  > Pędzel jest piękny : )) Zapiszę sobie. Dzięki i proszę o więcej!
                  Z dziecinstwa pamietam pukiel (Praga Pln.) oraz wyrazenia typu:
                  w rzeczy samej, a i owszem, albo - w czem okolycznosc.
                  No i slowko ferajna bylo czesciej uzywane, chociaz zalatuje
                  troche szemranym towarzystwem...
              • Gość: inspe Re: Co mówi Praga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 08:34
                U mnie w domu mówi się "na dwór", "na miasto", " dać komuś w pędzel". Rodzice z
                Muranowa i Śródmieścia, ja z Ursynowa. Ale rodzice mamy z Pragi i to wyjaśnia
                te wszystkie gwary praskie, nad którymi się swoją drogą nigdy nie
                zastanawiałam, tak się mówi i już ;)
                Babcia potwierdziła mi to co ktoś tu wcześniej napisał - Prażanie jeździli "na"
                tudzież "do Warszawy".
            • de_semen Re: Co mówi Praga? 11.01.06, 09:46
              zgadzam się z tym, że pół Polski idzie na dwór a druga połowa na pole. ale
              przychodzi mi do głowy jeszcze fakt, że to pierwsze pół Polski różnie jeszcze
              odmienia ten dwór:

              jedni mówią jestem na dworzu,
              inni jestem na dworze.

              u nasz mówi się na dworzu i kiedyś zapytałem się kogoś starszego, dlaczego
              właściwie mówimy na dworzu a nie na dworze... no i odpowiedź była krótka:
              - na dworze u swojego pana szlachcica to bywali ludzie z gminu hehe

              nie wiem czy to jest prawdziwe, ale uzasadnienie mnie nieźle rozbawiło :)
            • Gość: ArekMiz 'dwór' a 'pole' IP: 195.94.216.* 12.01.06, 14:27
              Rzeczywiście zapomniałem o tym że wychodzi się 'na dwór' i że odmienia się 'na
              dworzu'. I tłumaczenie jest dokładnie takie, że 'na dworze' to są pany i
              służba. :-)))

              Ja tak mówię od zawsze (znaczy od dzieciństwa) i uważam że to normalne...

              Ale moja narzeczona pochodzi z małej miejscowości pomiędzy Suchą Besk. a
              Żywcem, a tam mówi się 'na pole'. Ciekawe co w genach przejmą nasze przyszłe
              dzieci.... :-)
              • de_semen Re: 'dwór' a 'pole' 12.01.06, 16:20
                dla mnie ta odmiana też jest naturalna, ale ludzie, z którymi pracuję próbowali
                mnie swojego czasu poprawiać.

                żeby było zabawnie dodam, że jako, że między długasem a Ząbkowską jest duży
                asfaltowy plac z boiskiem i górką to wymiennie do wychodzenia na dwór mówiliśmy
                o wychodzeniu na plac :) no ale to jest rzecz jasna stwierdzenie mało historyczne.

                a właśnie - "długas" wydaje mi się, że też jest wyrazem regionalnym, bo w innych
                częściach Warszawy nazywa się go jakoś inaczej.... tylko, że nie wiem jak.
          • magoo_king Re: Na drugi brzeg 14.01.06, 21:51
            nawiązując do wspomnianej siorki oto tekst Kazimierza Staszeskiego, którego
            ojciec Stanisław Staszewski był znanym bardem warszawskim :

            W ciemnej tej cely na zgniłym posłaniu
            Młody gitfunfel kopyrta
            Pikawa mu stawa w tem wolnem konaniu
            To młody gitfunfel kopyrta
            Przy jego tem koju gitsiorka przycupła
            Młodemu gitowi nawija:
            Ty wrócisz do funfli, ty wrócisz do zgredki
            Gdy tylko zakwitna nagietki

            Nad ranem znalezli młodego gitowca
            Złożyli go w ciemnej mogile
            A gity, jak staly, się wszystkie chlastaly
            To młody gitfunfel kopyrtnał


            Tekst jest wlasnoscia jego twórcy i zostal tu
            zamieszczony jedynie w celach edukacyjnych

            ponadto gwara praska charakteryzowała się zmiękczaniem końcówek słów, jak
            również zdrabnianiem (czyżby ktoś z heyah czytał coś ostatnio o wawce). np nie
            mówiło się grubiański "ide pić wódkę" a swojsko "idziemy na wódzię (wódeczke)".
            Dorożkaż był nazywany "kapustą", lub "dryndziarzem".
            --
            Mam tak samo jak TY, miasto moje, a w nim ... (L)
        • Gość: Stella Re: Na drugi brzeg IP: 217.10.26.* 10.01.06, 15:19
          Ależ oczywiście, że u nas bywa się NA mieście a nie w mieście, kupuje się NA
          mieście itd. Wszystko robi się NA mieście, dokładnie to samo jest dzielnicą
          czyli np. u nas na dzielnicy itp, itd!
          Odnośnie Wiecha i Grzesiuka. Z tego co pamiętam Grzesiuk pochodził z Powiśla,
          natomiast Wiech pasjami chodził do sądu, na różne rozprawy również z udziałem
          prażan, podczas których spisywał autentyczne wypowiedzi.
            • alistair-p Re: Na drugi brzeg - uzupełnienie 30.12.06, 01:46
              U mnie jeżdziło się na Warszawę albo na miasto,znaczyło to że jedzie się za
              Wisłę.A nasz krewniak z Kazimierzowskiej mieszkał "w Mokotowie".
              --
              "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
              straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
              były różami."
              Oscar Wilde
      • e-mka Re: Oj emka 10.01.06, 16:17
        Poproszę nie żartować ze mnie : ) Myślę, że na tym forum są tęższe głowy i
        pióra ode mnie, tylko na razie jeszcze się nie odezwały w sprawie gwary. Ja nad
        gwarą (gwarami) warszawską zastanawiam się od dawna, ale czytam i spisuję od
        niedawna (w ramach postanowienia noworocznego : ). O wszystkich odkryciach
        chętnie na forum poinformuję. Natomiast jestem Prażanką Południową dopiero od
        niespełna 9 lat i czuję mores przed Prażanami o dłuższym stażu.
        Z niecierpliwością na opowieści o gwarze oczekuję! Wojti, koniecznie podziel
        się swoimi powiedzonkami! em.
        • e-mka O dzielnicowej geografii 10.01.06, 20:12
          Na Pradze Południowej mówimy „Poniatoszczak”. Na most, którego już nie ma,
          mówiło się „Kierbedziak”. Na most najnowszy pewnie powinniśmy mówić, per
          analogiam, Siekierkowszczak. Ale co począć z M. Łazienkowskim? A jak mówicie na
          Most Śląsko – Dąbrowski? Na Świętokrzyski?
          Czy poza „Czterema Śpiącymi”„Miśkami” i „Różycem” macie jakieś własne, północno-
          praskie określenia na geografię swojej dzielnicy? My mamy Wiatrak lub
          Wiatraczną (Rondo Wiatraczna), Szembeka (Plac Szembeka), Pekin (mrowiskowiec
          projektu Oskara Hansena na Przyczółku Grochowskim), Latawca (PRL-owski pawilon
          w Al. St. Zjednoczonych), Chamowo (nowa, blokowa Saska Kępa, nazwana tak przez
          Mirona Białoszewskiego), Titanica, Kukurydzę i Bauer-Tower (apartamentowa
          trójca na Gocławiu, tyły Ostrobramskiej). I wiele, wiele innych.
            • monomotapa Re: O dzielnicowej geografii 11.01.06, 11:24
              nie słyszałem, a to dowcpine:)
              potwierdzam Wileniaka i Poniatoszczaka. Za to "Różyc" nie jest taki oczywsty, bo
              częściej słyszałem "Różyk", "na Różyku".
              natomiast wódkę okreslano słowem "kira". Kolega przypomniał mi, że kiedyś
              słyszeliśmy piosenkę, w której puenta refrenu brzmiała "...i tylko kiry brak". A
              początek był "Hej tam od Targówka stron, chłopaki mordy drą". Nie wiem czy to
              przeróbka na potrzeby naszej dzielnicy, czy oryginalny targówkowski utwór.
              • e-mka Germanizmy czy rusycyzmy? 11.01.06, 12:29
                Nieoceniony p. Andrzej B. wspomina na forum zabytki:
                "Pamiętam, że gdy pracowałem kiedyś w >Dzwonkowej< na Grochowie normalnie
                mówiło się >u nasz na warstacie<, i nikogo to nie dziwiło. Do gwary
                warsztatowej weszły niemieckie nazwy różnych narzędzi, a starzy majstrzy nie
                używali innych określeń jak: sztamajza, laubzega, waserwaga, oberluft,
                hamerszlag i in. Te słowa zaczęły wychodzić poza bramy fabryk (a może
                odwrotnie?) i zdobywały sobie prawo bytu w słownictwie codziennym. Przerażeni
                zjawiskiem poloniści podjęli ofensywę, ale i tak wiemy, że deski oheblowane to
                nie to samo, co ostrugane, a chronometr to coś dokładniejszego niż zegar itd".
                Zdawało mi się, że na Pradze więcej powinno być rusycyzmów? A może jeszcze
                jakiś inny język przesączył się do praskiej gwary?
                Dziękuję za wszystkie przykłady! Wątek nt. gwary żyje na kilku forach praskich
                (o przyczynach jego rozprzestrzenienia już pisałam). Postaram się, aby
                najważniejsze odkrycia nikogo nie ominęły, więc czasem będę cytować.
                Mam nadzieję, że od zapisanych przykładów spuchnie mi komputer : ) Piszcie!
                • Gość: Stella Re: Germanizmy czy rusycyzmy? IP: 217.10.26.* 11.01.06, 14:43
                  Myślę, że możemy zgeneralizować i powiedzieć, że germanizmy odnoszą się do
                  techniki a rusycyzmy do życia codziennego. Niestety z rusycyzmów do głowy
                  przychodzą mi tylko wulgaryzmy i sformułowanie "gniotsa nie łamiotsa" na
                  określenie rzeczy masywnej, topornej lub takiej, której nie da się zniszczyć.
                  • e-mka Księżyc frajer z Targówka 12.01.06, 20:16
                    "Skończona robota,
                    bo to jest sobota,
                    rejbach w gołębnikach,
                    piwko po sklepikach,
                    malowane lale
                    poszły w Polskę szaleć,
                    wieczór już "Pod Karpiem"
                    za kieszenie szarpie".

                    Znacie tę piosenkę Agnieszki Osieckiej? To o Targówku i chłopcach z ulicy
                    Mokrej : ) W dwudziestoleciu międzywojennym cała Warszawa śpiewała
                    szlagier „Ulica Mokra, numer pięć, mieszka mojego szwagra zięć”. Szwagier
                    to była, jakbyśmy dziś powiedzieli, Targówka postać kultowa. Wśród orkiestr
                    podwórzowych Targówka powstało nawet porzekadło „Słowa własne, muzyka szwagra”.
                    Tak informowało się natrętnego „zgręza”, który interesował się nadmiernie
                    autorstwem jakiegoś utworu. Jak to zwykle bywa - powiedzonko przeszło do języka
                    potocznego, żeby oznaczać „nie dopytuj się głupio i niedyskretnie”. Dawne
                    czasy „knajackich przewalanek”! Ponoć (podaje Wieczorkiewicz) jeszcze w 1955
                    roku na rogu Mokrej i Radzymińskiej znajdowała się budka, w której
                    sprzedawano... wodę na kubły?? Kubeł wody kosztował 10 gr, a za dwa kubły
                    należał się rabat, razem tylko 15 gr. Czy "Mokra" to od handlu wodą właśnie?
                    Jak dziś wygląda ulica Mokra? I jak się mówi na Targówku?
                    • Gość: Stella KONKURS IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 12.01.06, 21:19
                      Jeszcze do niedawna gdzieś w okolicy ul. Czynszowej była (nie wiem czy jest do
                      tej pory) knajpa, w której sprzedawali alpagę na szklanki.
                      A teraz konkurs: jakie znacie określenia na określenie wina za 3,50 pln czyli
                      alpagi? Siara, Okęcie, alpaga, alpa, jabol, jabcok, kwas... Kto zna inne?
                    • de_semen Mokra pięć 13.01.06, 11:01
                      ten szlagier w wykonaniu Grzesiuka jest super:

                      Na Targówku szwagra zięć,
                      Ulica mokra numer pięć,
                      Ma swą dorożkę, starą troszkę,
                      Stary przy niej koń.
                      Koń na imię Fela ma
                      I cały ich Targówek zna.
                      Gadają więc, wołają więc,
                      Gdy jedzie dryndą zięć:
                      Bujaj się Fela,
                      Bo jutro niedziela,
                      pojedziem na spacer w aleje...

                      Grzesiuka bardzo lubię słuchać w samochodzie hehe. Fajnie się przy nim po
                      Warszawie jeździ :)
                      • e-mka Z gołębiem na głowie 13.01.06, 11:45
                        De_semen, dzięki za przytoczenie Grzesiuka! Przyznaję się bez bicia, że na
                        Targówku nigdy w życiu nie byłam. Ale teraz mam ochotę wybrać się na Mokrą : )
                        Ostatnio podczytuję opowiadania z książeczki "Chłopak z gołębiem na głowie"
                        (i już wiadomo, skąd "Elektryczne Gitary" wzięły "Człowieka z liściem na
                        głowie" - z Pragi! : )) Marka Nowakowskiego i łapię się na tym, że słabiutko
                        znam dawniejsze knajpy praskie np. (Erę "jak raj"). Ale nie o tym. Gwarę
                        z opowiadań wynotuję i doniosę na forum. Tymczasem piszcie!
                        • monomotapa Re: Z gołębiem na głowie 13.01.06, 14:22
                          Otóż na Mokrej już nie spotkasz za dużo tych klimatów. Chodziłem do przedszkola
                          na Mokrą i mialem okna na tę ulicę przez kilkanascie lat. Od końca lat 70-tych
                          stoją tu bloki w miejscu wyburzonych kamienic. A kiedyś podobno było fajnie. To
                          nie przypadek, ze Balcerek na Alternatywy 4 przeprowadził się właśnie z Mokrej.
                          Niektórzy przedwojenni mieszkańcy zostali przesiedleni do bloków. Myślę że teraz
                          jest proporcja jeden rdzenny Targowianin na blok.
                          • e-mka Rzuć blagie, chodź na Pragie 13.01.06, 19:41
                            Pocytuję. Kiedyś na forum południowopraskim roztrząsaliśmy, o co chodzi
                            z tym „rzuć blagie”. Co to jest „blaga”? Forumowicz pol-a napisał: „Takie
                            naiwne pytanie zadał w tytule swojej książki bywalec Saskiej Kępy znany
                            szerokiej publiczności jako Bolesław Prus: www.biblionetka.pl/ks.asp?id=8943
                            Blaga to kłamstwo, zmyślenie, łgarstwo. W kontekście powyższym (tj. praskim)
                            znaczy mniej więcej tyle , „co zostaw - na lewym brzegu Wisły:) udawane miny,
                            pozerstwo, bo na Pradze takie numery nie przejdą”. Albo też nie zgrywaj
                            ważniejszego niż jesteś, bądź sobą, jeśli zapuszczasz się Pragę. Hasło
                            utrwalone w poezji i piosence podwórzowej. Teksty można znaleźć w "Mojej
                            Pradze" Pawła Elszteina oraz publikacji pt. "Gawędy i pieśni podwórzowe
                            Warszawy" (jeśli mnie pamięć nie myli)”. No i pięknie. Podoba mnie sie takie
                            wytłumaczenie, porzucam blagie i dalej gmeram w praskich wyrazach!
                            • pra_gosia Piosenka z Bródna 14.01.06, 11:32
                              Na Świętego Wincentego
                              Wprost Cmentarza Bródnowskiego
                              Piwko się w butelkach pieni
                              W budce z piwkiem panny Gieni.

                              Po pogrzebie, kto żyw, rusza
                              Do Gieni na haberbusza.
                              Tu są zdrówka wszystkich pite,
                              Tych, co odwalili kitę.

                              I sobie piweczko popija,
                              Hej, popija! Hej, popija!
                              Gul, gul, gul, gul, gul, gul!
                              Gloryja, hej ,gloryja, hej, gloryja!
                              • pra_gosia Re: Piosenka z Bródna 14.01.06, 11:40
                                Piosenka pochodzi z książki Bronisława Wieczorkiewicza "Gwara warszawska
                                dawniej i dziś".
                                PS.
                                "Ja siedzę tutaj przez bociana,
                                Któren popełnił w locie błąd -
                                Robiłbym teraz "kanty" w Stanach,
                                A tutaj muszę wielbić rząd!"
                          • alistair-p Re: Z gołębiem na głowie 30.12.06, 02:05
                            Mój blok na Targówku (dawniej mieszkałem na Grochowie) 1 listopada
                            pustoszeje,zostaje może z 5-8 rodzin na 55.
                            --
                            "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
                            straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
                            były różami."
                            Oscar Wilde
                    • alistair-p Re: Księżyc frajer z Targówka 30.12.06, 01:52
                      Karp to ulica Stalowa.A z nazw na Targówku funkcjonuje "choleryczniak" czyli
                      położony nieopodal Żaby stary cmentarz ofiar epidemii.
                      --
                      "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
                      straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
                      były różami."
                      Oscar Wilde
    • magoo_king Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna 14.01.06, 22:57
      WIECH - HIPOPOTAM CZY BOZA KROWKA?

      - Co to jest w tych pakach, panie szanowny?
      - Zwierzyna dla zoologicznego ogrodu.
      - A w jakiem gatonku?
      - Detalicznie panu nie powiem, ale na oko obrzydliwosc. Swinia, rozu-
      miesz pan, z krowim lbem, na kocich nozkach. Morde ma takie, ze jak
      otworzy, korzec kartofli moze polknac.
      - A jak sie nazywa?
      - A cholera-ze jego wie. Takie jakies niemieckie nazwisko posiada, pod-
      obne do ulicy Hipotecznej.
      - A mozna do niego zajrzyc?
      - Owszem wsadz pan glowe pod plandekie i rzuc pan okiem, tylko, bron Bo-
      ze, go nie podraznic, bo jakby kopnal w zeby, buty by sie z pana zosta-
      li.
      - Przeciez jest w skrzyni z trzycalowych desek.
      - Nie przeszkadza, jak lignie nozka, najgrubsza deska odskoczy... No,
      widzisz go pan?
      - Faktycznie, masz pan racje, z mordy na krowe podobny. A czy mleko da-
      je?
      - Nie. Przede wszystkim piersi nie posiada, a po drugie, ktoze by go,
      drania, wydoil, jak on trzy tysiace kilo wazy i sile ma za dziesieciu
      bykow.
      - Co pan mowisz, trzy tysiace wazy?
      - Jak pan szanuje.
      - No, to nie rozumie, w jaki sposob zescie go panowie na placforme zala-
      dowali.
      - Czterdziesci pare osob przy tym pracowalo. A i to takesmy sie natyra-
      li, ze kto wi, czy ryptury nie dostanie.
      - No, to wisz pan, ze faktycznie nie rozumie, w jakiemze celu taka sztu-
      kie przywozi sie z cieplych krajow do Warszawy. Mleka nie daje. Mieso
      takze samo pewno trujace. Ludzie sie z niem mecza. Gdzie tu jest logika
      taki towar z zagranicy sprowadzac?
      - Dzieciak z pana - to amatorska rzecz! Pojedynczy facet chowa sobie w
      domu golebie, zlote rybkie, jeza, papugie czyli zolwia, tak?
      - No, tak jest. Ja sam trzymam tresowanego kreta.
      - No, widzisz pan, skoro jezeli, nie wytykajac palcem, byle petaczyna
      kreta w mieszkaniu trzyma, to co ma hodowac milionowa stolica - boza
      krowkie?
      - Przekonales mnie pan, ale nie ze wszystkim. Bo nie same tylko duze
      sztuki w ogrodzie zeologicznym sie znajduja. Drobiu tam jest do diabla i
      troche, a juz najwiecej to papugi.
      - Z tem znowoz byla inna historia. Roznieslo sie po Warszawie pare lat
      temu nazad, ze papugi co pod wzgledem zdrowotnem sa niebezpieczne. Pod-
      obniez slabosc takie maja, ze jak czlowiek ja od ptaka zlapie, z miejsca
      wykituje. Papugie, cholera, glowa troszkie poboli, co najwyzej s...czki
      dostanie, a czlowiek po krotkich i ciezkich cierpieniach musi kojfnac.
      Jak sie warszawskie paniusie o tem dowiedzieli, dostali strasznej cy-
      korii i zaczeli oddawac swoje papugi roznem zawodowem ptasznikom na
      przetrzymanie epidemii. Praszniki znowoz, jako rowne chlopaki, lubieja
      publicznem slowem w rozmowie sie poslugiwac. A papuga ma takie zdolnos-
      ci, ze w try miga ludzkiej mowy sie uczy. A najlepiej lubi kawalerskie
      wyrazy. Totyz, jak te ptaki po paru miesiacach wrocili do swoich pan i
      zaczeli jem w salonach gosci sztorcowac i wyrazac sie przy dzieciach,
      paniusie dawaj znosic papugi do ogrodu zoologicznego. Derekcja kazda
      zwierzyna zmuszona jest sie opiekowac, totyz przyjela papugi, majac nad-
      zieje, ze moze sie w koncu oducza wyrazow. Ale gdzie tam. wszystko, cho-
      lery zapomnieli: skakac przez obrecze, huzdac sie na dziobach, ale tego
      nie. Jak czasem zaczna sobaczyc publicznosc rosyjskiem slowem, to tylko
      uszy zatykac i uciekac.
      - No, to juz lepszy ten swolocz z krowia morda.
      - Wiadomo, przynajmniej zgorszenia publicznego nie uskutecznia.
      Jak latwo sie domyslic, rozmowa powyzsza toczyla sie miedzy dwoma pa-
      nami podczas wyladowywania ze skrzyn nowego nabytko Zoo - dwu hipopota-
      mow.
      Znalazlem sie tam przypadkiem. I ja rzucilem okiem pod plandeke, i ja
      doszedlem do wniosku, ze faktycznie, jezeli byle petaczyna chowa kreta,
      to Warszawa moze pozwolic sobie na hipopotama."


      sunsite.icm.edu.pl/pub/music/kabaret/txt/Wiech/
      --
      Mam tak samo jak TY, miasto moje, a w nim ... (L)
    • Gość: kaj.ka Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.01.06, 12:54
      Powiem, ze rozczula mnie ta próba znalezienia praskiej odrębnosci w
      tzw. "gwarze warszawskiej",zresztą już historycznej... To chwalebny odruch
      patriotyzmu lokalnego czyli wyraz identyfikacji z "mała ojczyzną". Ale tak czy
      inaczej jest, byla, warszawska mowa, po ktorej warszawiaka poznać bylo można w
      kraju i za granicą. Oczywiście po stosowaniu środków leksykalnych i
      składniowych, ale przede wszystkim po charakterystycznych cechach fonetyki,
      dzisiaj już w zaniku. Np.: twarde "l" przed samogloską I - stolYca, lYpa,
      malYna; albo "ę" w wyglosie: rękie, nogie. Także "ą" w wyglosie wymawiane jako
      OM - rękom, derożkom, Wisłom.
      A Praga? Praga zawsze byla obficie bijacym zródlem gwary warszawskej, a rodacy
      z Targowka czy ze Szmulek przewyższakli kunsztem cwaniaków z Kiercelaka
    • magoo_king Zaśpiewajmy więc piosenkę, albo dwie .... 17.01.06, 18:38
      U nasz na Pradze są rozrywki kurtularne
      Ale najlepszy w parku praskim Lunapark
      U nasz sie tańczy tylko tanga popularne
      Z dziewczyną, co ma czerwień buraczkowych warg

      Rzuć bracie blagie i chodź na Pragie
      Weź grubą lagie, melonik tyż!
      Zobaczysz blagie dziewczynki nagie,
      Każda na wagie, ma to co wisz!
      Byle łamagie i babe Jage
      U nas się bierze pod żeberko i za kark
      Więc podnieś flagie, weź na odwagie
      I chodź na Pragie pod Lunapark.

      Jesteśmy z tamtej strony Wisły z naprzeciwka,
      Mamy swój własny fason i swój własny szyk!
      Gdy nam na wódkie brak, lubimy wypić piwko
      w tem nie dorówna nam warszawski żaden łyk.

      Rzuć bracie blagie i chodź na Pragie ...

      Nas tam nie bawi żaden bejc i żadne radio
      Tylko harmonia to instrument nasz
      A kiedy bracie tańczysz z naszą Leokadią
      To wtedy w łapie najmniej ze sto kilo masz

      Rzuć bracie blagie i chodź na Pragie ...

      -------------------------------------------------------------------------
      „PYZY Z BAZARU”

      Ktoś może lubić befsztyki,
      Ktoś inny de volaj
      Kaczki, kurczaki, indyki
      Drób dla jednych to raj,
      Jak kto mi fondnie to proszę
      Nie płacę, ale owszem zjem.
      Choć ja tych łakoci, no nie znoszę
      Co lubię odpowiem, bo wiem!
      Dla mnie nie ma jak pyzy z bazaru
      Pyzy ala Różycki to cud
      A, że zna się na kuchni nasz naród
      Wszyscy mówią te pyzy sam miód
      Dla mnie bomba te pyzy z bazaru
      Na stojaka je wtrajać nie wstyd
      Do nich piwko z warszawskiego browaru
      I już w dechę i dobra i git!
      Ileż par butów i spodni!
      Różności tysiąc sto!
      Łapciuch stąd wyjdzie jak modniś,
      Ale nie bawi mnie to.
      Nie patrzę w te kramy jak gapa
      I nikt nie mówi mi nic
      Aż w pobliżu nagle ten zapach
      Co nawet po nocach się śni!
      I już czuję te pyzy z bazaru
      Więc kupuję a w gębie sam miód
      Już kolejka i młodzik i staruch
      Bo na kuchni to zna się nasz lud
      Na te pyzy nie szkoda gotówki
      Jak cudownie parują no spójrz
      Do nich dodaj dwa łyki z piersiówki
      I cała Praga jest twoja i już!
      Więc spróbujcie te pyzy z bazaru
      Niech handlarka w słoiku wam da
      A na deser walczyka z gitarą
      I jest gites, jest wszystko jak trza!

      vy.risp.pl/sities/tygiel/gazeta/stale/rozwin.php?mgaret&tyg_12&&tekst.htm&1
      --
      Mam tak samo jak TY, miasto moje, a w nim ... (L)
      • e-mka Blaga & pyzy 17.01.06, 20:57
        Fju, fju! Dziękuję za przyczynek do badań netowych nad praską gwarą,
        magoo_king : )
        Dostarczyłeś tematów : ) Ja nie porzuciłam wątku, tylko muszę kilka spraw
        przemyśleć.
        Pozdrawiam! em.
          • monomotapa Re: Zdjęcia przedwojennej Warszawy 18.01.06, 21:32
            Kapela Czerniakowska „Sztajerek z Targówka”

            Na Targówku co niedziela
            Podwórkowa gra kapela
            Kto zabawić się ma chęć
            Śpieszy na Oszmiańską 5
            Sam pan Piecyk wita gości
            Olygancko wszystkich prosi
            Jest już Ignaś z panną Rózią
            I ze Śmulek Migdał Józio

            Tylko Walentemu pary brak, pary brak, pary brak
            Więc z kumplami w kuchni w oko gra
            Teraz właśnie trzyma bank

            Fela bierzy Bolka w tany
            Bo to sztajer odbijany
            Wszystkie pary tup, tup, tup
            Fela pyta: „Kiedy ślub?”
            Zadyszany pan Wątróbka
            Coś mocnego łyka z kubka
            A tymczasem jego Gienia
            Wciąż tańcuje bez wytchnienia

            Tylko Walentemu pary brak, pary brak, pary brak
            Więc z kumplami w kuchni w oko gra
            Lecz przegrywa, że aż strach

            Coraz większy ścisk na saly
            Nowi goście przyjechaly
            I zabawa w dechę trwa
            Bo kapela gra i gra
            Przyszedł z Woly jeden taki
            Co ochotę miał do draki
            Lecz go Ignaś wziął za klapy
            I przycisnął do kanapy

            Tylko Walentemu...

            Tańczy Lulek zyzowaty
            Ale nogi ma jak z waty
            Na to mu poradził Władek:
            „Łyknij głębsze orenżade”
            Tańczy Dyzio z rudą Janką
            Posilają się kaszanką
            I salceson przyniósł teść
            Bo po tańcu chce się jeść

            Tylko Walentemu pary brak, pary brak, pary brak
            Więc z kumplami w kuchni w oko gra
            Jeszcze tylko spodnie ma



            Nie wiem na ile Kapela Czerniakowska śpiewa po prasku, ale na pewno konflikt
            prasko-wolski ma długie tradycje. Po wojnie, pod pomnikiem Kościuszkowców ("Pięc
            piw proszę:), odbywały się regularne, umawiane bitwy. Dziś pseudokibole nazywają
            je "ustawkami"
            • e-mka Podrążę i pobłądzę : ) 18.01.06, 22:02
              Podsumuję. Nie mam złudzeń, że zjawisko gwary praskiej uda się złapać
              w pułapkę systematyki. Każda próba z konieczności będzie musiała
              skończyć się kompromisem. Wszelakiego rodzaju. Popatrzmy chociażby na
              nomenklaturę, którą się posługujemy: gwara prawobrzeżna, praska,
              warszawska, saskokępska, grochowska, bródzieńska, itp. Więc po pierwsze -
              kompromis terytorialny. Bo może należałoby wyjść od cech polszczyzny
              mazowieckiej? (Niektórzy wręcz uważają, że temat jest naciągany i żadna gwara
              prawobrzeżnej Warszawy nie istnieje).
              Zjawisk takich, jak np. niestosowanie w liczbie mnogiej form czasownikowych
              właściwych dla rodzaju niemęskoosobowego? Żeby nie brzmieć abstrakcyjnie -
              znana mi sympatyczna pani gosposia, pochodzenia mazowieckiego, mówi, że "smugi
              na szafie się ciągnęli", a „z jajków wylęgli się mole". To tylko przykład.
              Ilustracja tezy. Nie jestem polonistką, zjawisko mogę traktować nieco
              tendencyjnie.
              Ad rem. Zajmowaliśmy się dotychczas głównie leksyką. Morfologia to językowa
              archeologia, trzeba mieć dobrą łopatkę do kopania. A składnia w polszczyźnie
              jest zbyt mało zróżnicowana, żeby robić z niej kryterium. Po drugie więc –
              uprawiamy kompromis formalny. I wreszcie – gwary szukamy głównie w literaturze,
              słowie spisanym. Odkrywamy język już raz odkryty. Cóż, niełatwo być drugim
              Oskarem Kolbergiem : ) Niestety, z powodu ograniczeń czasowych i innych nie
              jestem w stanie ruszyć „na Pragie” z magnetofonem, badać gwary prawobrzeżnej,
              sięgać ad fontes. Choć ktoś zdecydowanie powinien to zrobić! Już wkrótce źródła
              nam wymrą i zostanie jedynie wtórny zachwyt i kształt niepełny.
              Osobne słowo nt. fonetyki (kaj.ka – dziękuję za wywołanie tematu!) czyli
              melodii każdego języka, a gwary w szczególności. To bardzo silny wyróżnik
              praskiej mowy, bardzo charakterystyczny. Trzeba będzie temat pogłębić : )
              W konkluzji. Czytanie wszystkich wpisów w tym wątku to wielka przyjemność
              i fajne odkrycia. DZIĘKUJĘ. Nawet jeśli czasem odbiegamy od tematu : )
              Język, gwara żyją. Nie trzeba od razu układać słownika. Może ciekawiej jest
              drążyć i błądzić, niż mieć gotowe tezy?
              Ja chętnie jeszcze trochę podrążę i pobłądzę.
              Pozdrawiam!
              em.
              • e-mka Riksiarz Pan czyli kierunek Grochów 18.01.06, 22:16
                Riksiarz Pan

                Sł. W. Mścichowski, muz. A.Ślusarz

                Tu się nie ma co pieścić, ten fortepian się zmieści.
                Dla mej rikszy nie groźny ten balast
                Wiesz pan wóz jest przyczepny, motorowo-pośpieszny.
                No to leciem na Grochów, masz pan frajdę jak znalazł.

                Motor gra, skrzynia łka – no bo stara.
                Jeden kurs, stówy szmer, taka miara.
                Kręcą się koła trzy, choć nie jeden z nas drwi,
                że ten wóz na zakrętach przewala się.

                Parlando: mówisz Pan drogo? Jak się nie ma waluty, to się rikszy nie zamawia.
                Motor tak, Motor się położy, ale riksza panie? W życiu! Jak może się wywalić
                wóz na trzech kołach?

                Motor gra, skrzynia łka. No bo stara.
                Jeden kurs, stówy szmer, taka miara.
                Ja pedały mam dwa. I jak trza, to się pcha.
                Motorowe praktykie się ma.

                Gdy tak jadę ulicamy, Ople, Fiaty mnie mijają.
                One bez te brudne szyby, węgla dwutlen se wdychają.
                A ja mam słoneczko w oku. Ręką kredens przytrzymuję.
                Choć niedzielniak trąbi z boku, ja się wcale nie przejmuję.
                Motor gra ...itd.

                Szczególnie mnie się podoba „niedzielniak” i „dwutlen se wdychają” : )
                Swoją drogą - piosenka lubi Grochów ("linia K co na Grochów pięknie szła",
                "a Grochów się budzi z przepicia").
              • arekmiz Gwara mazowiecka? 19.01.06, 09:44
                > Zjawisk takich, jak np. niestosowanie w liczbie mnogiej form czasownikowych
                > właściwych dla rodzaju niemęskoosobowego? Żeby nie brzmieć abstrakcyjnie -
                > znana mi sympatyczna pani gosposia, pochodzenia mazowieckiego, mówi,
                że "smugi
                > na szafie się ciągnęli", a „z jajków wylęgli się mole".


                Sąsiadka, która pochodzi gdzieś z okolic Mińska Mazowieckiego, mówiła gdy coś
                zrobiła razem ze swoim mężem: 'wypiŁYŚMY z mężem dobre wino', 'sprzątnęŁYŚMY z
                mężem mieszkanie', 'umyŁYŚMY z mężem okna'. Aaa, i w mieszkaniu zrobili
                sobie 'bUAzerię'.
              • kaj.ka Re: Podrążę i pobłądzę : ) 19.01.06, 17:25
                Fajnie, więc podrąż! Dalej ciekawie sie zanosi. Podsunę Ci jeszcze jeden temat:
                imiona charakterystycznie wymawiane lub ksztaltowne. Np Hienio, Hieniek;
                Mieciek; Bolo {Boleslaw}; Muniek (Mundek, Edmund) - oto co przyszlo mi akurat
                do glowy. Może uda się przytoczyc jeszcze inne.
                • e-mka Mieszkańcy płci obojga 23.01.06, 10:57
                  "Bródzieński" nie dawał mi spokoju. Postanowiłam sprawdzić. Skonfrontować
                  zasadę słowotwórczą, uzus językowy i tendencje regionalne. Wiadomo, że
                  przymiotniki od nazw miejscowych często utrwalają historyczne (lub lokalne)
                  procesy słowotwórcze i tendencje nazewnicze. Nieregularne z punktu widzenia
                  współczesnego języka, są historycznie uzasadnione i przechowują stan
                  archaiczny. (To jest zresztą dla mnie główny urok gwary - przechowuje
                  słowa, hibernuje niegdysiejszość). I tak jest z "bródzieńskim". "Bródnowski"
                  zaś, przez uzus językowy, stał się już normą i formą oboczną (tj. równorzędną),
                  nie jedynie potoczną. Vide Szpital Bródnowski. Bo chyba nie mówi
                  się "Bródzieński"? Czy znacie inne gwarowe "utrwalacze" przeszłości w nazwach
                  miejscowych Pragi?
                  Inna zasada słowotwórcza mówi, że od dwuczłonowych nazw miejscowych
                  składających się z rzeczownika i przymiotnika - przymiotnik tworzy się jedynie
                  od członu rzeczownikowego (np. Ostrów Mazowiecka - ostrowski).
                  Zatem Saska Kępa - kępski??? Czy ktoś tak mówi? Ja mówię "saskokępski".
                  A przy okazji - ustalmy, jak powinni nazywać się mieszkańcy płci obojga Bródna,
                  Saskiej Kępy, Targówka, Kamionka i innych części prawobrzeżnej Warszawy?
                  • bodziach Re: Mieszkańcy płci obojga 23.01.06, 11:28
                    Ostatnio zastanawiałem się nad formą żeńską od 'warszawiak'. No i chyba nie ma
                    wyjścia - musi być (może i dziwnie brzmiące) - warszawiaczka. Bo warszawianka
                    pochodzi od słowa warszawianin, które jednak różni się (także znaczeniowo)
                    od "warszawiaka".
    • irish76 Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna 08.02.06, 17:08
      hmmmm ciekawa sprawa
      pochodze z tzw Malego Mazowsza czyli pln czesci Lubelszczyzny
      w moim miasteczku sa nazwiska: Warsz, Warszawski
      i jak czytam Wasze wypowiedzi to u mnie podobnie sie mowi. Przynajmniej starsi
      tak mówili. Moze gwara praska ogolnie jest zwiazana ze wschodnia czescia
      Mazowsza?
      to co zostalo w ludzkiej pamieci z tej warszawsko- praskie gwary jest nam znane
      z gwary wieziennej. Ciekawe co bylo pierwsze? czy to Praga sobie przyswajała ta
      gware czy wiezniowie chetnie gaworzyli po prasku? :)
      --
      ida święta, nakarm dzieci www.pajacyk.pl/
      wejdz i kliknij, to nic nie kosztuje
    • e-mka Spoiwo 02.03.06, 14:24
      Och, ech, uch, tarantulo01- trzeba by dociekliwości naukowca, skrupulatności
      mnicha i talentu poety (jeśli wierszem). Niestety nie jestem żadnym z nich.
      Materiału na słownik jest zbyt mało. Ale jakiś mini-apendix do kolejnego
      przewodnika, książki lub albumu (choć tu mniej - album komunikuje się raczej
      obrazami niż słowami) o Pradze warto by z pewnością stworzyć. W końcu gwara
      też, a może przede wszystkim, współtworzy tożsamość dzielnicy.
      Gdybym miała myśleć o spoiwie dla obu Prag - byłaby nią gwara właśnie. Choć
      czas spoiwo ukruszył, rozcieńczył.
      Na razie - może warto dalej o gwarze porozmawiać? Jest jeszcze wiele ciekawych
      wątków : )
    • e-mka Praga czyli gdzie? 08.06.06, 15:56
      Pisaliśmy tu trochę o geografii gwary, tj. gdzie występuje, ale i jak nazywa
      różne praskie ikony - Miśki, Czterech Śpiących, itd.
      Kiedyś w GW toczyła się dyskusja nt. "Praga - gdzie to jest"?
      Ciekawie było przeczytać, jak różnie, subiektywnie mieszkańcy prawego brzegu
      Wa-wy ją widzą. Zapamiętałam, że pewien emerytowany profesor określał swoją
      małą ojczyznę "Tu jest Praga, a konkretnie Grochów" : )
      A jakie są Wasze granice Pragi? Praga czyli gdzie?
      • de_semen Re: Praga czyli gdzie? 14.06.06, 17:43
        e-mka napisała:
        >...Zapamiętałam, że pewien emerytowany profesor określał swoją
        > małą ojczyznę "Tu jest Praga, a konkretnie Grochów" : )
        > A jakie są Wasze granice Pragi? Praga czyli gdzie?

        "moja Praga" jest z trzech stron otoczona torami kolejowymi (tory od Wileniaka,
        tory przy Wschodnim i nasyp kolejowy na tyłach Szmulek) a z czwartej strony
        zamyka się ulicą Targową
        :)
    • turn1 Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna 18.06.06, 10:32
      Ze wstydem przyznaje że nie znam autora:

      A polski bez jak pachniał w maju
      W Alejach i w Ogrodzie Saskim,
      W koszach na rogu i w tramwaju,
      Gdy z Bielan wracał lud warszawski!
      Szofer nim maił swą taksówkę
      Frajerów wioząc na majówkę,
      Na trawkie, pifko i muzykie;
      Gnał na sto jeden, na rezykie;
      A wiózł śmietankie towarzyskie:
      Kuchtę Walercię, tę ze Śliskiej,
      Burakoszczaka z Czerniakowskiej
      I Józia Gwizdalskiego z Wolskiej.
      Byli spocone i zziajane
      I wszystka trzech w drebiezgi pjane,
      I jak jechali bez Pułaskie,
      Fordziak w latarnię wyrżnął z trzaskiem,
      I przebiegł (tyż pod gazem krzynkie)
      Flimon szarpany za podpinkie.
      Szofer czarował go natralnie,
      Że on zapychał leguralnie,
      I "Niech ja skonam, niech ja skonam
      (Zawsze dwa razy! Rzecz stwierdzona),
      Skoro jeżeli znakiem tego
      Nie jest to wina bzu danego,
      Któren cholernie się uwietrzniał
      I mocny zapach uskuteczniał;
      Ciut, ciut mnie z niego zamroczyło
      I właśnie bez to się zdarzyło".
      Policjant mówił: "Ja nie frajer
      I pan nie weźmiesz mnie na bajer,
      Pan się zatrudniasz anhoholem" -
      I nagle krzyk : "To ja chramolę!"
      I "Nie bądź pan tu za szemrany!"
      A kuchta w pisk: "Zabiją! Rany!"
      A Józio w pysk, z Józia w mordę,
      I już w powietrzu pachnie mordem,
      I wszyscy do komisariatu,
      A z winy - majowego kwiatu.
      Potem to ślicznie Wiech uwieczniał,
      Z daleka więc do pana Wiecha
      Pełen wdzięczności się uśmiecham...
    • Gość: iza grzesiuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 19:40
      Był ktoś taki jak Stanisław Grzesiuk i jego trylogia, gościu był z lewej stony
      Wisły, ale kochał to miasto jak diabli, całe. Jego książki znam na pamięć, na
      nich się wychowałam, jestem też z lewej strony, ale do liceum chodziłam na
      Otwocką, więc rdzenne Szmulki, ukochałam tę Pragę z jej wyjątkowym urokiem,
      znam ją nie lepiej niz nie jeden prażanin. Jest płyta Grzesiuka, zajebiscie
      oddaje tę atmosferę Warszawy nazywa się" Grzesiuk bard czerniakowa,
      posłuchajcie ludzie" to się czuje....
      • alistair-p Re: grzesiuk 02.01.07, 06:05
        Grzesiuk to był chłopak "z dołu".
        --
        "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
        straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
        były różami."
        Oscar Wilde
        • alistair-p A wódeczka? 30.12.06, 01:08
          Zawsze na setkową buteleczkę mówiło sie małpka a na ćwiartke czterdziestka,potem
          to już było pół basa a potem to krówka.Piło się z małych kielonków albo z
          literatek,od 100 ml.Można było zamówić w knajpie lornete z meduzą - dwie setki i
          zimne nózki albo elegancko pół basa i frukta.Oczywiście chodzi o 0.5l i ogórek
          kiszony.Wódeczkę rzadko się zakąszało,wypadało za to coś przetrącić.Nie chcę
          obrażać uczuc religijnych ale na sledzia mówiło się katolik albo na małego ulik.
          Itd....
          --
          "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
          straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
          były różami."
          Oscar Wilde
      • alistair-p Re: kaniołka 02.01.07, 21:08
        Na Grochowie funkcjonowała ta nazwa,co do jej rodowodu nie mogę się wypowiadać.
        --
        "Czerwona róża nie jest egoistką, pragnąc pozostać czerwoną różą. Byłaby
        straszną egoistką, gdyby chciała, by wszystkie kwiaty w ogrodzie były czerwone i
        były różami."
        Oscar Wilde
    • raxell Re: Osoliłeś by Pragę czyli gwara prawobrzeżna 17.12.18, 19:44
      Na cmentarzu Bródnowskim pochowani są moi prapradziadkowie, zarówno że strony mamy jak i ojca,.. Pamięć jest zawodna, a mieszkając poza Pragą 50 lat słowa używane w tamtym okresie ulegają zapomnieniu. Język którym się posługiwano na Pradze był inny nawet jak ten po drugiej stronie Wisły. Na 100% dalej używam słów i zmiękczam słowa tak jak robili to moi rodzice, ale tego nie zauważam, zdarza się że w przypadkowej rozmowie mój rozmówca zwróci się z pytaniem o jakieś słowo, lub zapyta się czy jestem z Pragi. Pozdrowienia dla Brzeskiej, Kijowskiej, pl. Hallera,.. Jedziem na Pragie?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka