Dodaj do ulubionych

UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.01.06, 10:38
No poprostu masakra....ile mogę jeszcze wytrzymać z głośnym sąsiadem ,mam tę
niewątpliwą przyjemnośc mieć takiego ...... nad głową,muzyka,imprezki do
póżnych godzin nocnych,zastanawiam się czy tym którzy mieszkaja na tym samym
piętrze co on to nie przeszkadza...... policja ma już dośc kursowania do
niego....a ja chyba znajdę jakiś radykalny sposób na UPIERDLIWCA ktory
wychował się chyba w stodole ......wkurza mnie.........nieszczęśliwa
mieszkanka KSIĄŻKOWEJ 7 B
Obserwuj wątek
    • Gość: praga Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: 217.153.88.* 30.01.06, 10:51
      To miasto stołeczne i jeśli komuś się niepodoba jego atmosfera i zgiełk z tym
      związany zawsze może się wyprowadzić w rgiony zdominowane przez Radio Maryja
      oraz do takich miejsc gdzie głośno jest tylko wtedy jak bijądzwony w kościele
      lub przemawia z ambony ksiądz gromko ganiąc swoich parafian za głosne
      zachowanie w domu i puszczanie muzyki innej niż sakralna.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 11.02.06, 11:40
          Daj spokój,w ogóle na to nie reaguj.
          Nie wiem z kim tam masz do czynienia (czy są to tzw. "ludzie na poziomie"
          -wykształceni, dobrze zarabiający, tylko cierpiacy na nadmiar egoizmu) czy tzw.
          młodzież trudna (czyli rżnego rodzaju męty,drechy, drobne złodziejaszki i inne
          tałatajstwo) czy po prostu stare menelstwo - czyli klasyczna melina. Bo od tego
          zalezy sposób postępowania.
          Jeżeli jest to to pierwsze- to może trzeba tam pójść i stanowczo zażądać spokoju
          gorżąc sądem grodzkim. A w pozostałych przypadkach - w ogóle nie nalezy się do
          nich odzywać -tylko dogadać sie z paroma sąsiadami (na pewno jesze komus to
          przeszkadza) - i albo złozyć zawiadomienie do sadu grodzkiego albo powiadomić
          zarządcę budyku i uruchomić procedurę eksmisyjną.

          Oczywiście to są możliwości teoretyczne, w praktyce nic im zrobić nie mozesz,
          jeżeli oni wyraźnie nie będą mieli ochpty przestać) i a możesz za to mieć
          nadzieję, że oni Ci nic nie zrobią np. nie podpalą wycieraczki w trakcie
          pijaństwa albo jakichs gorszych rzeczy.

          Mamy wolność, demokrację i państwo prawa, w zwiazku z czym każdy jest wolny i ma
          prawo demokratycznie zatruwać innym życie.

          Pozdrawiam i życzę mimo wszystko powodzenia.

          PS - unikaj :dobrych rad" w stylu - wyrzucaj im pety na wycieraczkę, zalep im
          zamki modeliną, wylej im na balkon wodę. I nie stosuj gróźb karalnych. Bo często
          bywa tak, że menelstwo wykręca się sianem w takich przypadkach, a porządny ale
          zdesperowany człowiek ponosi karę.

          --
          Kupcie se, dupki, gwizdek na parę
          i nagwizdajcie mi w zakamarek :)(J.Pietrzak)
          • Gość: mieszkam w waw od uprdlw ssd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 13:20
            mieszkam w waw od urodzenia i przeprowadzałam się ponad 10 razy (ale nie w
            związku z kłopotami sąsiedzkimi ;), mieszkania wynajęte różne dzielnice,
            okolice i towarzystwo. Było kilku głośniejszych sąsiadów, kilku bezdźwięcznych
            zupełnie, ale jedno czego scierpieć nigdy nie mogłam to upierdliwi, wścibscy i
            marduni szukający dziury w całym sąsiedzi. Sprawa rozbija się tu chyba o polską
            mentalność, gdzie zabawa i głośne wyrażanie RADOŚCI z muzyki, bycia razem z
            przyjaciółmi i w ogóle z życia PRZESZKADZA smutnym burakom. Mam ciężką i
            stresującą pracę, ale nie chce po wyjściu z niej siedzieć w domu przy
            zgaszonych światłach i jak wampir czekać aż sąsiad głośniej puści muzykę żeby
            się pobulwersować że tu libacje się urządza i trochu krwi bratniej pochłeptać.
            nie mówię rzecz jasna o menelji (zwykle muzy nie używają) i dresowych dyskotech
            blokowych - bo to insza inność. Ale na litość bosko to łatwo odróżnić i nie
            wmawiajcie że chamstwo i wieś robić spotkanie ze znajomymi w bloku bo to
            bzdura. Mówie za siebie (ale większość znajomych ma podobne odczucia) - wolę
            muze, śmiech i towarzyskie pokrzykiwania u sąsiadów niż awantury, remonty, i
            rozpaczliwie wyjące psy. Fonosfera miejska jest jaka jest - głośna, poszarpana
            i nieustająca w naporze na nasze bębenki. Stopery do uszu są tańsze niż
            słuchawki ;) - no żartuje, żartuję, ale przyznam się że korzystałam kiedy
            mieszkałam pod przemiłym sąsiadem (serio był!) z wyjącym pieskiem. tyla
            pozdrawiam, nie kłóćcie się buraczki drogie! :)
            • Gość: Mariola Re: uprdlw ssd IP: 10.201.5.* 02.03.06, 18:18
              Do organizowania imprez są odpowiednie lokale. Niestety większość oszczędza
              kosztem sąsiadów stąd głośne imprezy w mieszkaniach. Każdy ma prawo do ciszy i
              spokoju we własnym domu. A obrzucanie epitetetami ludzi , którzy egzekwują
              swoje prawa delikatnie rzecz ujmując jest po prostu nie na miejsu.

              pozdrawiam
            • Gość: G Re: uprdlw ssd IP: *.aster.pl 02.03.06, 18:30
              > zupełnie, ale jedno czego scierpieć nigdy nie mogłam to upierdliwi, wścibscy
              i
              > marduni szukający dziury w całym sąsiedzi.

              a ja ścierpieć nigdy nie zdołam bezczelnych upierdliwie halaśliwych ciź,
              którym się wydaje, że świat się kręci
              wokół ich imprezowego wesolutkiego pustogłowia.

              Sprawa rozbija się tu chyba o polską
              >
              > mentalność,

              tak, ty wybitnie reprezentujesz smutną polska mentalność, jesteś
              przedstawicielem tego najbardziej
              buraczanego polskiego buraka, a najsmutniejsze jest to, że nie mieści ci się
              to w twym buracznym pustogłowiu.

              gdzie zabawa i głośne wyrażanie RADOŚCI z muzyki, bycia razem z
              > przyjaciółmi i w ogóle z życia PRZESZKADZA smutnym burakom.

              buraku, wyrażaj sobie głośno swoją chorą radość na łące, albo w stodole,
              mozesz się tam rozkoszować do woli muzyką,
              a nie w środku nocy w mieszkaniu, gdzie
              są inni, którzy niekoniecznie muszą podzielać twoja egoistyczną buraczą
              euforię, nikt nie musialby ci tłumaczyć jak krowie na rowie, że
              NOC JEST DO SPANIA, to ty odchylasz się od normy i belkoczxesz coś, czego sama
              nie rozumeisz,
              "smutek" albo "wesołość" nie ma tu nic do rzeczy, głupota, pusta głowo,
              głupota, to ejst to, co cię najbardziej charakteryzuje
              , egoizm-tak, bo ja chcę, bo to ja, burak mam rację

              Mam ciężką i
              > stresującą pracę, ale nie chce po wyjściu z niej siedzieć w domu przy
              > zgaszonych światłach

              kogo obchodzi buraku co ty chcesz?- widać nie wyznajesz zasady pytać innych o
              zdanie, uważasz,że ma się tańczyć jak ty zagrasz.
              a ja nie mam ochoty słuuchać hałaśliwego pisku jakichś ciź, walenia kpotytami i
              innym w podłogę/ ścianę i nie podzielam
              twej chorej euforii na słuchanie łubudu o 3 nad ranem, kumasz?-zgadnę,że nie, a
              wiesz dlaczego? bo jesteś buraczaną cizią, która zamiast mózgu ma
              buraka.

              i jak wampir czekać aż sąsiad głośniej puści muzykę żeby
              > się pobulwersować że tu libacje się urządza i trochu krwi bratniej
              pochłeptać.
              > nie mówię rzecz jasna o menelji (zwykle muzy nie używają) i dresowych
              dyskotech
              >
              > blokowych - bo to insza inność.

              a jakoż to nasza cizia się różni od dresowej społeczności?Czy mnie ucho nie
              myli?Znaczy się "jestem o niebo lepsza od dresiarzy"-czy tak? jesteś
              gorsza, bo dresy przynajmniej wchodzą w kaloszach ale na podwórko, a ty włazisz
              w ugnojonych gumiakach do obcych domów i
              wydaje ci się, że niesiesz "kaganek światowej kultury" ( = buractwo
              zaściankowej cizi) i wyświadczasz przeogromną łaskę sąsiadom, bo przecież ich -
              "smutne buractwo ( ZDESPEROWANI KULTURALNI LUDZIE, KTÓRZY NA GŁUPKA NIE MAJĄ
              SPOSOBU, BO NIE CCHĄ SIĘ ZNIŻAĆ DO TWEGO ŻABIEGO
              PUŁAPU" "rozweselasz"(=WBIJASZ SWE ŻĄDŁÓ W ICH SPOKÓJ)), diskopolową trans-
              muzą w środku nocy-(NIEBO W USZACH-nic tylko paść na twarz z wdzięczności!),
              wnosząc w ich "smutne" życie ( tak, smutne, a nawet gorzej,TRAGICZNE , BO MAJĄ
              TAKIE ŚCIERWO POD BOKIEM JAK TY)" radość" ( =złość i zgrzytanie zębów)
              z nie byle czego, ohoho!- chodzi przecież o fakt, że przecież TY przeżywasz
              chorą ekstazę egoizmu w środku nocy, burak cieszy się z życia w środku nocy-
              raduj się sąsiedzie!
              jesteś naprawdę tak pusta,że aż włos się jeży.

              Ale na litość bosko to łatwo odróżnić i nie
              > wmawiajcie że chamstwo i wieś robić spotkanie ze znajomymi w bloku bo to
              > bzdura.

              jesteś rozkapryszoną cizią, powinnaś dostać kiedyś szkołę zycia od jakiegoś
              zyczliwego sąsiada, aż szkoda,że żaden z sąsaidów nie
              poczęstuje cię jakąś ciekawą porcją "radości" ....buraku!...I tak wiem, że nie
              zrozumiesz....!
              • Gość: agu do G Re: uprdlw ssd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 14:32
                bhehehehehe orzesz :) chciałabym się z Tobą spotkać. Powiesz mi to prosto w
                oczy po uprzednim na głos odczytaniu mojego postu, silteple hehe :)
                gdzie powiedziałam że jestem LEPSZA od dresiarzy? Z czego wnioskujesz że moja
                radość jest chora i że jestem "cizią" i ścierwem, dobry człowieku?
                Gdzie że w ogóle urządzam imprezy w domu i słucham "łubudu" o 3 nad ranem?
                Pójdź na jakieś leczenie, a nie stawaj w obronie kulturalnych ludzi, bo o
                kulturze masz co najmniej mgliste pojęcie..
      • nessuno Re: praga 02.03.06, 14:27
        > To miasto stołeczne i jeśli komuś się niepodoba jego atmosfera i zgiełk z tym
        > związany zawsze może się wyprowadzić<
        To miasto stołeczne baranie i należy postępować tak,aby swoim wieśniackim
        zachowaniem nie uprzykrzać życia innym.Właśnie przez to,że żyjemy w nieustannym
        zgiełku,tym bardziej powinniśmy dążyć do tego,aby własne mieszkanie choć czasem
        było oazą ciszy.Widać,że sporo ćwoków Twego pokroju ma inne zdanie,bo taki
        cham,jak już zamieszka w Warszawie to myśli,że Pana Boga za nogi złapał.Zanim
        więc buraku wystękasz kolejną swoją debilną wypowiedź-zastanów się nad swoim
        prostackim postępowaniem.
        --
        GG 2930818 52°19' N, 20°57' E wPISdu
      • Gość: bacha Re: upierdliwy sąsiad.....wrrrr IP: 83.238.209.* 02.03.06, 16:30
        hłe, hłe...
        "tam gdzie biją dzwony - dobry dowcip - moi teściowie mieszkają w takim miejscu
        (50 m od kościóła) - ksiądz zamontował nowe dzwony - elektryczne (żeby to
        dzwoniło, a to trąbowe melodyjki wygrywa na cały regulator) i teraz zaczyna
        od "porannej zorzy" o 6.00 i co godzinę daje czadu przez 10-15 min. aż do 21.30
        (Apel).
        Ludzi zrzędzą, ale "dobrodziejowi" nikt nie ma odwagi zwrócić uwagi ani
        zaprotestować...
        nie życzę Ci takiego sąsiedztwa - nie ma znaczenia duże czy małe miasto zasady
        są te same - 6-22.00 cisza nocna!!!
    • nasza_maggie Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 30.01.06, 12:17
      Wkurzona,

      rozumiem twój 'ból'. Ale uwież mi że chodz o konsekwencję.
      Piszesz że Policja /Straż Miejska ma dość przyjeżdżania. Trudno , ale to jest
      ich obowiązek. Chodzi tylko o to, jak ty dalej pociągniesz sprawę.
      Widzisz, nie wystarczy żeby oni przyjechali, zwrócili uwagę i pojechali.
      Musisz wymusić na nich, by zrobili notatkę służbową. Oraz regularnie powinnaś
      kontaktować się z dzielnicowym.
      To działa.

      Nie wiem czy to jest właściciel czy wynajmujący mieszkanie. Jak tylko jest po
      22.00 i jest hałas, łap za telefon. Jeżeli będziesz konsekwentna, to coś się
      zmieni.
      Nasze służby też muszą czuć że ktoś patrzy im na ręce.

      Możesz też poprosić o pomoc tutaj:
      free.polbox.pl/l/lwzhzg/

      pzdr
      Maggie:)
      --
      On Her Majesty's Service
      m a n n e r s :)
      • f.l.y Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 30.01.06, 13:51
        jest gdzieś /nie pamiętam gdzie/ taki przepis, że również w ciągu dnia
        notoryczne zakłócanie spokoju sąsiadom jest karalne...

        nieważne jest to, że mieszkamy w mieście, czy w wielkim bloku - człowiek
        powinien szanować drugiego człowieka...i jego spokój...

        niestety, oprócz zwrócenia się do policji czy straży miejskiej i wyegzekwowania
        od nich skierowania sprawy do sądu grodzkiego i ukaranie grzywną - nie ma
        innego sposobu na chamów...


        --
        a niech to dunder ściśnie...
      • katija1 Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 30.01.06, 14:17
        ja mam to samo. blok nr 7. pan z wspólnoty twierdzi, ze oprocz hałasow, to taki
        miły sąsiad... moze i mily tylko co mi z tego!!! Muzyka non stop
        (stachursky!!!) a jak idzie wiosna , lato to mi ręce opadaja. huczne balety na
        tarasie, grillowanie (!!), śpiewy... w tym roku sie zawziełam i dzwonie do
        strazy miejskiej. nasza ochrona ma to gdzies.
        niedawno jeszcze wprowadzila sie rodzinka z dziecmi. o zgrozo! Co oni
        wyprawiaja wieczorami to ludzkie przechodzi... no coż, pozostaje chyba
        wyprowdzka do domku. co planuje.
        • robke Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 30.01.06, 15:29
          Mam to samo. Koszmar!
          Zakłócanie ciszy w dzień też ma swoje konsekwencje (art. 51 kodeksu wykroczeń).
          Pomaga współpraca z dzielnicowym i konsekwentne wzywanie Policji/Straży
          Miejskiej/Ochrony. Życzę powodzenia bo nam nerwy już wysiadają...Teraz
          złośliwie walą czymś w podłogę czyli mój sufit. Mieszkam na Odkrytej.
      • towita Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 31.01.06, 10:09
        Ja mam za to inny problem. Sąsiedzi cały czas siedzą w oknie. Wiedzą o której
        wychodzę, o której wracam, ilu gości i kiedy przyjmuję, iloma samochodami owi
        goście przybyli, kiedy zamykam drzwi dokładnie a kiedy mi się trzaśnie. Nie
        ważne, czy akcja dzieje się o 15 czy o 3 w nocy. Oni wiedzą.
        Wiedzą nawet więcej:
        -och, jak dzisiaj maluszek płakał w nocy, droga sąsiadko
        ja na to:
        -ale my dzisiaj spaliśmy w pokoju starszego syna, a poza tym Jaś nie płakał
        a ona:
        -och jaka pani biedna sąsiadko
        a do dwulatka:
        -czemu Ty nie dajesz mamie spać?
        Normalnie aż się ciśnie na usta: s....j

        I nawet do straży miejskiej nie mogę zadzwonić :(
    • rysio.ochucki Tylko żelazna konsekwencja! Sprawdzona rada 31.01.06, 14:38
      Za kazdym razem wzywac policje i prosic o sporzadzenie
      wniosku do Sadu Grodzkiego. Te wszystkie wnioski najprawdopodobniej
      "splynal"
      do Twojego dzielnicowego. Umow sie z nim tak, zeby poszedl do muzykanta i
      powiadomil go, ze jest sporzadzonych X wnioskow do SG i tylko czeka na
      sygnal od
      Ciebie, zeby je zlozyc. Kara wymierzona przez SG w przypadku nagminnie
      powtarzajacych
      wykroczen moze byc dotkliwa.

      Podstawa prawna Art. 51 Kodeksu Wykroczeń (i wcale brak hałasu nie jest
      ograniczony tylko do godz. 22-6) Sprawdzona metoda... Mówię wam.
      Jeśli ktoś ma wątpliwości proszę sprawdzić w kodeksie
      isip.sejm.gov.pl/prawo/index.html


      --
      Hej młody Junaku, smutek zwalcz i strach! Przecież na tym piachu za trzydzieści
      lat przebiegnie z pewnością jasna, długa, prosta, szeroka jak morze Trasa
      Północna! I z brzegiem zepnie drugi brzeg na którym twój ojciec biegł! La, la,
      la...
    • Gość: Agniesia Odkryta 51G IP: *.pl / 195.136.49.* 07.02.06, 16:34
      Witaj! Doskonale Cię rozumiem, mam to samo.Sąsiedzi cały czas imprezują od rana
      do nocy i od nocy do rana.Nie mogę spać, uczyć się, nawet myśleć nie mogę bo
      ciągle słyszę łup łup łup. Też jestem cholernie zdenerwowana, ciągle z nimi
      wojuję, rozumiem, że chcą się bawić, ale ile można tolerować taką łupankę?

      pozdrawiam
    • Gość: magdzik1 Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.06, 14:10
      Zanim zadzwoniż po policję, zastanów się, czy nie będzie miało to niemiłych
      konsekwencji. Ja mam takich sąsiadów, co prowadzą życie nocne. Kiedyś
      dzwoniliśmy po policję kilka razy w tygodniu. No i podpalili nam wycieraczkę w
      nocy. Gdyby nie to, że szłam do kuchni po coś do picia, pewnie byśmy się
      spalili we śnie. Teraz już nigdzie nie dzwonię. Kupiłam sobie zatyczki.
        • Gość: Stella Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 08.02.06, 20:02
          Mam trzydzieści lat i mieszkam w dużym bloku. Uważam, że od czasu od czasu mam
          prawo urządzić w swoim mieszkaniu imprezę. I właśnie tak robię! Nie mam sprzętu
          grającego, jak zapraszam znajomych to bawimy się przy telewizorze (MTV, VIVA) a
          więc nie może być ogłuszająco głośno bo telewizor ma swoje możliwości. Wiem
          również, że jak się zbierze parę osób, telewizor i do tego pije się alkohol to
          jest po prostu głośno i tyle. Moja sąsiadka - młoda, samotna, zacięta siksa bez
          znajomych (prosto po pracy wraca do domu, nikogo nie przyjmuje, nigdzie nie
          wychodzi) przy każdej takiej okazji wzywa policję. I ja się pytam: po co?????
          Przecież ja nie jestem degeneratem mordercą!!! Pracuję, zarabiam i od czasu do
          czasu też się chcę zabawić! Wystarczyłoby, żeby przyszła, zapukała i powiedziała
          - przepraszam, mam globusa, chcę spać czy możecie być ciszej bo jak nie to
          zawołam policję???????????? Nigdy w życiu nie przyszła... Za to wzywa policję i
          marnuje nasze pieniądze na interwencję... Inni sąsiedzi nie mają nic przeciwko
          temu, nikt mi nigdy żadnej uwagi nie zwrócił, ze wszystkimi żyję w przyjaźni
          tylko ta jedna jest jakaś taka niewydarzona... Pisze nawet elaboraty do
          administracji ubarwiając oczywiście fakty... Szkoda gadać. Sąsiad z góry od
          dwóch lat robi remont - kuje, boruje, piłuje, cyklinuje, szura, stuka, puka,
          wierci i cyklinuje - sobota, niedziela też. Mi to nie przeszkadza! Jak ktoś
          szuka ciszy, spokoju i śpiewu ptaków to niech sobie kupi willę pod lasem i tam
          rżnie panisko. A jak się mieszka w bloku to niestety należy się przystosować i
          przyzwyczaić do otoczenia - do zsypów, wind, remontów i balang...
          A wam się nigdy nie zdażyło urządzić imprezy??
          • pieskuba do upierdliwej sąsiadki 08.02.06, 20:24
            Jak ktoś chce urządzać imprezy, to niech sobie kupi willę pod lasem i tam
            rżnie panisko. A jak się mieszka w bloku to niestety należy się przystosować i
            przyzwyczaić do otoczenia - do zsypów, wind, remontów i tego, że ma sie wokół
            siebie innych ludzi i nie należy im dodatkowo przeszkadzać balangami. Są lokale,
            w których można imprezę urządzić, dlatego też nie, nigdy nie zdarzyło się nam
            urządzić imprezy w bloku.


            pieskuba
            --
            Od stóp do głów wpatrzone w nów,
            Leciały w niebo stada krów.
                • Gość: Stella Re: do upierdliwej sąsiadki IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 08.02.06, 22:02
                  Cieszę się, że mnie rozumiesz i współczujesz i w związku z tym w przyszłą sobotę
                  zapraszam na imprezkę przy telewizorze - wspólnie zamienimy sąsiadce sobotni
                  spokojny wieczór w piekło a potem dzielnie będziemy odpierać ataki znudzonych
                  policjantów i może wreszcie się ta sąsiadka wyprowadzi, do willi pod lasem!
                  Zapraszam wszystkich!!! Im nas będzie więcej tym większe mamy szanse, że się w
                  końcu zawinie
                  • pieskuba Re: do upierdliwej sąsiadki 08.02.06, 22:18
                    Jakby nie maskować - na przykład ładnym nickiem - chamstwo zawsze wylezie. Po
                    trzech interwencjach zarobisz sąd grodzki, za którymś razem może nawet licytację
                    i eksmisję. Zbieraj na domek pod lasem. Prawo, kultura i zdrowy rozsądek są po
                    stronie sąsiadki.

                    pieskuba
                    --
                    Od stóp do głów wpatrzone w nów,
                    Leciały w niebo stada krów.
                  • Gość: Jędrzej Wylazło szydło z worka... IP: *.chello.pl 02.03.06, 10:45
                    Gość portalu: Stella napisał(a):

                    > ... zapraszam na imprezkę przy telewizorze - wspólnie zamienimy sąsiadce sobotni
                    > spokojny wieczór w piekło a potem dzielnie będziemy odpierać ataki znudzonych
                    > policjantów i może wreszcie się ta sąsiadka wyprowadzi, do willi pod lasem!
                    > Zapraszam wszystkich!!! Im nas będzie więcej tym większe mamy szanse, że się w
                    > końcu zawinie

                    No to ja juz rozumiem, dlaczego twoja sąsiadka taka "zacięta" jest. Wyrazy współczucia (dla sąsiadki, rzecz jasna).
                    • wypasiona_foczka Napadliście tak na Stellę... 02.03.06, 11:55
                      a fakt i tak pozostanie faktem, ze jest na swiecie pewna kategoria ludzi, którym WSZYSTKO przeszkadza. Nie ważne czy jest głośno czy nie to oni i tak sobie pretekst znajda, żeby sie uczepic człowieka (przyczepią sie np. do niezamykania drzwi na klatce, posiadania psa itp.). Nie wiemy jak dokładnie jest w przypadku Stelli i nie mamy prawa sie wymądrzac i wysyłac nikogo do domku w lesie.
                      Może jej sąsiadka rzeczywiście jest zgorzkniała, samotna, nerwowa i ma potrzebe ustawiania wszystkiego wokół siebie? skad wiecie, ze tak nie jest? na pewno każdy z was zna takiego człowieka. A może Stella rzeczywiście przegina i to co wydaje jej sie nieznacznym hałasem dla sąsiadów jest męczące? Tylko czemu nikt poza ta jedna kobietą sie nie skarży? Częściowo popieram Stellę w stwierdzeniu, że każdy ma prawo do normalnego życia, w tym do urzadzania imprez raz na jakiś czas jeśli ma taką ochotę (I ŻEBY BYŁO JASNE: NIE MÓWIĘ TU O CODZIENNYM CHLANIU!). Sąsiedzi również maja prawo do ciszy i spokoju choc jesli mają ciszę i spokój przez 2 - 3 tygodnie to jednego dnia, w okolicach weekendu mogą przecież przymknąc oko na imprezę (pod warunkiem, że nie ma jakiejś przesady).
                      Podsumowując: pewna kategoria ludzi czepialskich istnieje i będzie istniec, byc może mamy z tym przypadkiem do czynienia także w tej sytuacji (byc może nie). Wysyłanie ludzi do lasu czy stwierdzanie "kup se dom na wsi" jest daleko idącym uproszczeniem, głupotą i brakiem empatii. Z reszta rozejrzyjcie sie we własnym bloku, czy na pewno nie ma u Was takich "samozwańczych stróżów moralności" którym przeszkadzają dosłownie duperele? Nie ma ludzi w typie "gospodarza domu" Stanisława Anioła?
                      --
                      LUDZIE! NIE OLEWAJCIE LOSU WŁASNEGO KRAJU!!!
                      • Gość: Nacik Re: Napadliście tak na Stellę... IP: *.crowley.pl 05.03.06, 14:33
                        idac tokiem myslenia forumowiczow, to chcialam zauwazyc, ze jesli bedziemy
                        regularnie wzywac policje bo za glosno, ktos inny bedzie donosic o znecaniu sie
                        nad dzieckiem, znecaniu sie nad zwierzetami, innym razem jak uslyszy
                        glosniejsze rozmowy - rowniez wezwie policje za zaklocanie spokoju... i chyba
                        wlasnie tak jak Stella zauwazyla, jesli ktos chce miec idealny spokoj, to moze
                        go znalezc w domku na peryferiach, w przeciwnym wypadku - nauczyc sie sie
                        sztuki kompromomisu (nigdy nie jest tak, ze tylko jedna strona jest winna,
                        wierzcie mi...kazdy na takie okolicznosci patrzy dosc subiektywnie), albo
                        porozumienia z sasiadami. mi zdarzylo sie sluchac przez ubiegly weekend zza
                        sciany wiercenia, i to takiego dosc meczacego... znioslam to jakos normalnie -
                        bo mi tez zdarza sie cos zmieniac, z drugiej strony - wiem, ze nowi sasiedzi w
                        koncu to skoncza, a poza tym kiedy mieliby wlasnymi siclami urzadzac
                        mieszkanie?
                  • nessuno Re: stella 02.03.06, 14:36
                    Typowo wieśniacki i prostacki tok myślenia.Pamiętaj ruro,że też się zestarzejesz
                    i wtedy ciut częściej będzie ci przeszkadzało cokolwiek.A znając twój perfidny
                    charakterek,to za kilka lat będziesz najgorętszą zwolenniczką walki z sąsiadami
                    zakłócającymi twój spokój.I dziwić się,że Warszawa tak chamieje skoro tyle tutaj
                    takiego buractwa.
                    --
                    GG 2930818 52°19' N, 20°57' E wPISdu
          • Gość: Lola Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.crowley.pl 09.02.06, 01:03
            Droga Stello,

            Wiesz wszystko rozumiem, procz tekstu o willi. Z jakiej to niby racji ktos ma
            tolerowac hałas, tylko dlatego bo mieszka w bloku? Właśnie, w takim bloku, to
            nie jest każdy sam sobie, trzeba się liczyć z innymi mieszkańcami a nie być
            egoistą. To się nazywa odpowiedzialność zbiorowa i życie w społeczeństwie.

            Nikt nie broni imprez od czasu do czasu. Ja wiem, ze jak są Andrzejki, Piotra i
            Pawla, Barbary to zawsze jest halas i tyle. Co innego, dzien w dzien techno
            łupanina, krzyki i wrzaski. Sama byś tego nie zniosła.

            Co do twojej sąsiadki - to mam propozycje, weź ją wkońcuż zaproś, skoro taka
            jesteś towarzyska, i zobaczysz że przestanie dzwonić po Policję.

            Skoro chcesz by Ciebie tolerowano, bądź tolerancyjna dla innych.
            • Gość: Miśka Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 22:21
              Niestety Stella jest jedną z wielu przedstawicieli plemienia egoistów , ktorzy
              chcą zmusić innych aby znosili ich wybryki, a jesli tego nie chcą zrobić to
              atakują ich personalniew najslabszych punktach.
              I co z tego że samotna sąsiadka mnie ma znajomych? Czy to jest przestępstwo?
              Co to ma do halasu? NIC.Po prostu Stella chce ja zdolowac, dac etykietke,
              wmowic jej i innym ze jest dziwakiem i odmiencem, aby nie upominala sié o swoje
              sluszne prawa. Moge tylko powiedzec ze metoda Stelli nie jest w zaden sposob
              oryginalna...inni tygo typu egoisci tez ja stosuja powszechnie. Miekna oni
              tylko wobes sily, dlatego popieram "pieskubé" - policja do oporu, notatki sady
              i moze to poskutkuje. Ja tez mam glosnych bezwzglednych glosnych sąsiadów
              sasiadów i wiem jakie to uciazliwe- pracuje z domu. Mam nadzieje ze kodeks
              wykroczen zostanie zaostrzony .
                • Gość: Stella Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 10.02.06, 21:46
                  Gwoli wyjaśnienia - nie urządzam hucznych balang co tydzień, zdarza mi się to
                  raz na dwa, trzy miesiące i jak podkreślam - bez głośnej muzyki bo po prostu nie
                  mam sprzętu. Uważam, że raz na jakiś czas mam do tego prawo tak samo jak ci
                  lokatorzy, którzy miesiącami remontują swoje mieszkania używając do tego
                  ciężkiego sprzętu, panie paradujące bladym świtem po klatkach schodowych na
                  wysokich obcasach, właściciele wyjących psów itp. Nie rozumiem więc czym się tak
                  bardzo różni zakłócanie spokoju zrobieniem balangi od zakłócania spokoju przez
                  wyjącego godzinami psa, awantury za ścianą lub wyjący tuż pod oknami autoalarm w
                  samochodzie?????
                  A tekst o willi jest w przekazie bardzo prosty - blok to wielka społeczność, w
                  której każda jednostka ma jakieś potrzeby - urządenia spotkania towarzyskiego,
                  wyremontowania mieszkania, zrobienia awantury żonie, powycia sobie do drzwi
                  wejściowych i decydując się na mieszkanie w bloku musimy sobie zdawać sprawę z
                  tego, że takie rzeczy będą się działy. Więc jeżeli ktoś tego nie rozumie i nie
                  akceptuje to powinien sobie kupić willę pod lasem i tam delektować się ciszą,
                  spokojem i śpiewem ptaków.
                  Pisałam również o tym, że nikomu to co robię nie przeszkadza(i wiem co piszę bo
                  rozmawiałam o tym z moimi sąsiadami) - wyjątkiem jest ta siksa zza ściany - ona
                  po prostu szuka willi w bloku i to właśnie dla niej jestem upierdliwą sąsiadką i
                  vice versa.0
                  Nie rozumiem waszej agresji w stosunku do mnie i zarzucanie mi chamstwa.
                  Chamstwem jest zrobienie imprezy ale nie chamstwem jest półroczny remont i
                  walenie w ściany? Chamstwem jest zrobienie imprezy ale nie jest chamstwem
                  chodzenie w butach na obcasach o godz. 6.00 rano po klatce schodowej? Chamstwem
                  jest zrobienie imprezy ale chamstwem nie jest nocna awantura za ścianą???
                  Ludzie, opamiętajcie się trochę! Osobiście nie wierzę w to, że nikt z was nie
                  urządził nigdy imienin czy urodzin w domu, nie uwierzę w to, że zawsze, aby
                  uczcić takie okazje zapraszacie swoich najbliższych do lokalu, po prostu w to
                  nie wierzę.
                  W obecnym mieszkaniu mieszkam trzy lata, policja była u mnie w tym czasie z
                  osiem razy (z rachunku wychodzi więc,że imprezy organizuję średnio raz na 4,5
                  miesiąca), jestem już recydywistką ale wezwania do sądu grodzkiego nie
                  otrzymałam, więc być może sama władza doszła do wniosku że społeczna szkodliwość
                  czynu, który popełniam jest znikoma...
                  Więc ponawiam pytanie - jestem chamką bo raz na pięć miesięcy zapraszam
                  znajomych? Czy to jest powód, żeby za każdym razem wzywać policję? A może to ona
                  jest nienormalna i chce zniszczyć w ten sposób moje życie towarzyskie bo skoro
                  ona go nie ma, to ja też nie będę miała?
                  • Gość: Lucy Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.crowley.pl 10.02.06, 22:09
                    Do kogo masz pretensje? Do siebie chyba. Sama przyznałaś się do swojego
                    chamstwa w tytule swojego postu. Więc nie dziw się że nikt Cię tu po głowie nie
                    pogłaskał.
                    Dostałaś prawdą prosto w oczy bowiem z twojego pierwszego postu wynika że:

                    a - hałasujesz bo masz prawo i jesteś wręcz z tego dumna

                    b - rajcuje cię to tym bardziej że panna za drzwiami ponoć nie ma życia, więc
                    jej jeszcze je utrudnisz

                    c - argument z willą jest wogóle śmieszny. to że ktoś mieszka w bloku, nie
                    znaczy ze odrazu ma zielone światło do tego by być cholernym egoista i
                    hałasować, bo w kupie raźniej - inni hałasują ja też mogę - i bo tam mieszka
                    więcej ludzi niż w willi.
                    CO to wogóle za chamstwo 'bo jak ktoś lubi ciszę i ćwierkanie ptaszków niech
                    spada'?? Co to jest za argument? W bloku nie mam prawa odpocząć?!

                    d - to że nie dostałaś wezwania, wynika tylko z niewiedzy, lub dobrej woli
                    twoich sąsiadów.


                    Zycie w tym społeczństwie 'bloku' nakazuje TOLERANCJĘ dla innych i ich spokoju
                    DLATEGO WŁAŚNIE BO MIESZKA TAM WIĘCEJ LUDZI, a nie 'bycie upierdliwym' bo inni
                    też są.
                    Skoczysz z balkonu bo ktoś z sąsiadów skoczył? Zastanów się.

                    Nikt nie mówi że robienie imprezy raz na jakiś czas to coś złego - każdy o tym
                    wie. Ale jest wyraźna granica między hałasem raz na jakiś czas, a ciągłym
                    upierdliwym hałasem, nonstop, który nie pozwala spać, pracować, czytac,
                    odpoczywać, funkcjonować.

                    DObrze że rozmawiałaś z sąsiadami, może rusz kufer i porozmawiaj z siksą, do
                    której jesteś tak, widać, uprzedzona. Przepytałaś wszystkich których problem
                    NIE DOTYCZY, więc może jednak zdajesz sobie sprawę że nie do końca jesteś w
                    porządku bo nie skonfrontujesz problemu w 4 oczy.

                    Życie w społeczństwie takim jakim jest blok nakazuje trzymanie się pewnych
                    norm, a nie wychodzenie poza nie, bo inni po za nie wychodzą i im wydaje sie że
                    to w porządku. To się nazywa patologia.


                  • Gość: tubylec A kto każe wierzyć? Klep dalej różaniec... IP: *.aster.pl 11.02.06, 09:03
                    Osobiście nigdy nie urządziłem imienin, urodzin w domu. Moja luba również. Od
                    tego są kluby i inne lokale. A jak ktoś jest chamem i burakiem spod Grójca to
                    nie zna zasad współżycia społecznego i takie kwiatki wychodzą prędzej czy
                    później. Jak to dziadek opowiadał, przed wojną w kamienicy za takie stałe
                    numery dostałabyś wymówienie z lokalu od ZARAZ. I nikogo byś nie przekonała że
                    masz rację, bo jeszcze granatówka pomagałaby właścicielowi kamienicy wynosić
                    twoje graty. No chyba że ktoś mieszkał na dalekiej robotniczej Woli. Tam to
                    różne rzeczy dziać się mogły, a i granatówka bała się tam nocami pokazywać.
                    Dlatego chamstwo i lumpenproletariat zawsze (jak słoma z butów) wylezie...

                    Nie pozdrawiam
                    i nie życzę miłych balang.
                  • Gość: andrzej9927 Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 00:23
                    Nie rozumiem skąd bierze sie przekonanie pani upierdliwej, ze ma prawo do
                    urządzania głośnych imprez. Powtarza to już któryś raz, w każdej niemal
                    wypowiedzi, prosiłbym więc o wyjaśnienie. Dlaczego nie powiedziała ani raz o
                    prawie samotnej sąsiadki do spokoju we własnym mieszkaniu? Kiedyś napisano że,
                    "draka powinna byc taka, żeby nikt nie płakał". Wolność Tomku, ale nie cudzym
                    kosztem. Nie wciskajmy hałasów, smrodów, pomyj ani niczego nikomu jeśli tego nie
                    chce. Nie wmuszajmy nikomu uczestnictwa w naszym radosnym życiu, jeżeli pragnie
                    żyć inaczej. I nie mówmy o "moim" prawie nie wymieniając równocześnie "jego"
                    prawa. Jeżeli ktoś lubi muzykę, to może sobie kupić słuchawki. Tym bardziej w
                    mieszkaniu, które ma tekturowe ściany. Sąsiad może też chcieć posłuchać, ale
                    czegoś innego. Jedni lubią ser, a inni makagigi. Jedni słuchają rocka z
                    jazgoczącymi gitarami, inni Pendereckiego, a inni Vivaldiego... Ale niech każdy
                    sam decyduje o tym co chce mieć w uszach. Nikt nie zmusza sąsiada do jedzenia
                    schabowego albo płatków owsianych dlatego, że sam to jada. Człowiek za scianą
                    jest też człowiekiem tylko innym. I ma do tego prawo!!! To jest prawo, które nie
                    wciska sie przez sciany. Nie przeszkadza w spaniu, odpoczynku, pracy, jedzeniu.
                    • Gość: Marcin Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.03.06, 00:01
                      To dziala w dwie strony. Jeśli ktoś lubi grobową ciszę, to jest jego sprawa,
                      ale nie powinien od innych oczekiwać, że będą zachowywać się zawsze jak trusie.
                      Jeśli sąsiadka przez dwadzieścia dziewięć dni w miesiącu ma spokój, korona z
                      jej glowy nie spadnie, jeśli przez jeden dzień będzie znosila większy halas
                      wywoływany przez imprezę. Nie mówię tu oczywiście o jakimś pijackim wyciu czy
                      wybijaniu szyb, ale jest normalne i naturalne, że każda, nawet najspokojniejsza
                      impreza, pewien halas wywoluje.
                  • nessuno Re: Stella 02.03.06, 14:42
                    <wyjątkiem jest ta siksa zza ściany>
                    I wychodzi szydło z worka,jesteś poprostu starą dupą i zazdrościsz tej
                    dziewczynie jej młodości i urody zapewne.Na nic twoje starania,będziesz coraz
                    starsza,coraz brzydsza i coraz bardziej złośliwa i toksyczna.
                    --
                    GG 2930818 52°19' N, 20°57' E wPISdu
              • Gość: Nacik Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.crowley.pl 05.03.06, 14:38
                zdaecydowanie sie z tym nie zgadzam. To sasidka Stelli jest egoistka, bo skoro
                sama nie moze miec gosci, to dlaczego ma tolerowac to u sasidki. Chociaz z
                drugiej strony, na miejscu Stelli zaprosilabym sasidke do siebie, bo:
                1. przestałaby wzywac policje
                2. moglaby okazac sie calkiem fajna osoba, zyskujaca przy blizszym
                poznaniu,radosna, rownie lubiaca bycie wsrod ludzi, a wiadomo, ze lepiej jest
                mieszkac w przyjaznym otoczeniu..
            • ela38 Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką 02.03.06, 14:06
              Zgadzam sie z Lola. Stella wykazuje daleko posuniety egoizm i nieliczenie sie z
              innymi ludzmi.
              KIedys byl taki mily zwyczaj, ze jak sie robilo impreze w bloku to szlo sie do
              sasiadow z dolu, gory i bokow i informowalo ich o tym. Ze bedzie impreza, ze
              bedzie glosniej, za co z gory bardzo przepraszam. Tak postepujac nigdy nie
              spotkalam sie z brakiem zrozumienia ze zstrony sasiadow. Oczywiscie nie mowimy
              o codzienych imprezach. Jak ktos lubi glosno i codzziennie, to nie pozostaje mu
              nic innego (bez zlosliwosci) niz domek jednorodzinny.
          • dziedzicznacytadelafinansjery Holotą jesteś po prostu 11.02.06, 11:49
            Od słuchania głosnej muzyki są kluby i dyskoteki. Nie porównuj remontu
            mieszkania do głośnych libacji, bo to co innego. I zauważ, że jak ty się dobrze
            bawisz - to kto inny w _swoim_ mieszkaniu "bawi sie" znacznie gorzej - i nie
            może nic na to poradzić.

            Ty sobie kup willę pod lasem i tam sobie imprezy urządzaj, a jak mieszkasz w
            bloku mieszkalnym, to musisz przyjąć określone zasady cywilizowanego współżycia
            i nienarzucania się ze swoimi imprezami innym osobom. Ta pani też pracuje,
            zarabia i też ma prawo żyć w taki sposób, jaki jej odpowiada, a widocznie
            wysłuchiwanie organizowanych przez ciebie libacji jej nie odpowiada. No i wybacz
            ale nic w tym dziwnego, że młoda kobieta nie dzwoni do drzwi i osobiście nie
            ucisza po nocy imprezujących, alkoholizujących się osób.
            A poza tym co ciebie obchodzi kogo twoja sąsiadka przyjmuje i w jakim jest wieku?

            Nie pozdrawiam i życzę awarii korków przy każdej głośnej imprezie a twoim
            sąsiadom twojej eksmisji.


            Chamstwo musi być nazywane chamstwem i piętnowane, a ty, jak wynika z wypowiedzi
            jestes chamką, która widzi tylko czubek własnego nosa. Przykro mi parę sow
            prawdy pisać, ale sama tak siebie przedstawiłaś.

            --
            Skoro społeczeństwa nie da się wymienić, to należy je przynajmniej stale
            wychowywać...
            • Gość: Stella Re: Holotą jesteś po prostu IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 11.02.06, 14:01
              Jesteście tak wściekli, że złość przesłania wam wzrok i nie czytacie dokładnie
              tego co piszę więc proponuję wrócić do moich postów i jeszcze raz je przeczytać,
              bo wygadujecie bzdury i demonizujecie zjawisko. Ale skoro i tak robię tu za
              chamkę to jeszcze podolewam oliwy do ognia - wasze argumenty wcale mnie nie
              przekonują. Próbowałam rozmawiać z sąsiadką zza ściany - bezskutecznie, nie
              potrafi (tak samo jak wy) odłożyć emocji na bok i konstruktywnie porozmawiać -
              tak samo jak wy widzi tylko czubek swojego noska...
              Ja nie zamierzam niczego zmieniać i dalej uważam że mam prawo zapraszac do domu
              znajomych. Nie urządzam burd pijackich ani dyskoteki jak mi się to tutaj
              przypisuje, to są najnormalniejsze w świecie spotkania, z muzyką z telewizora w
              tle przy zakąsce i buteleczce, nawet potańczyć nie ma gdzie bo mieszkanie jest
              małe. Ale wy i tak lepiej wiecie jak to u mnie wygląda, więc nie będę się
              tłumaczyć. I tak będę robiła imprezy a ona i tak będzie wzywała policję... I tak
              się będzie toczyć nasze blokowe życie.
              Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich, panie na obcasach, remontujących
              mieszkania, awanturników i wyjące pieski!!!
              • Gość: tubylec Kiedyś wsioki teraz yuppie... IP: *.aster.pl 11.02.06, 16:05
                Przyjechałem z Parzęczewa
                By narobić tutaj chlewa,
                Żem sie najął do roboty
                Za marniutkie pare złoty(ch)
                Nie za duża jest to forsa
                Nie starczyło na Lanosa
                Więc kupiłem se Matiza
                Mieści się w nim i waliza
                Kiedy jadę do rodziny
                Lub na cioci imieniny,
                Tyram dzionek boży cały
                By me dzieci buty miały
                Że wystwię je przed drzwi?
                Nic sie nie martw - to mój styl
                Kiedy z tyrki wracam w nocy
                To jak zawsze nie ma mocnych
                Gdzie Matiza mam parkować?
                Rzecz jest jasna - Topolowa!
                Chodnik przecież jest szeroki,
                Okoliczne wszystkie bloki
                Mają za złe nam przyjezdnym
                Że na parking żałujemy
                Tylko po co bulić kase
                Za coś ci i tak jest nasze,
                Czy to chodnik czy korytarz
                Stawiam buty i Matiza
                Żaden mieszczuch nie podskoczy
                Bo mu powiem prosto w oczy
                Żem warszawiak pełno gębo
                I się musi liczyć ze mną,
                Także MOJA!!! Białołęka,
                Już niczego się nie lękam,
                Bądź dozorcą warszawiaku,
                Czas prowincji do ataku
                Właśnie nastał
                Teraz będę kasą szastał
                Trza ustalić nowe prawa
                Niech nie stawia się warszawa
                Będę teraz przykład dawał
                Że nie jestem chama kawał
                Morał z tego tylko taki:
                Kiedyś wsioki teraz yuppie
              • Gość: G Re: Holotą jesteś po prostu IP: *.aster.pl 03.03.06, 18:33
                > Jesteście tak wściekli, że złość przesłania wam wzrok i nie czytacie dokładnie
                > tego co piszę więc proponuję wrócić do moich postów i jeszcze raz je
                przeczytać

                Tobie sie wydaję, że nikt cie nie rozumie, czy jeszcze nie zauważyłaś,że to ty
                masz braki i to duze ze zrozumieniem calkiem podstawowych, prostych jak budowa
                cepa zdan i najbardziej podstawowych zasad ogolnie przyjetej etykiety
                zachowania i wspolzycia spolecznego? Niektórzy ci mówią TO JEST CZARNE a ty i
                tak swoje- NIE TO BIALE JEST.Nie ma sensu nic do ceibie mowic, bo ty po prostu
                jestes ograniczona intelektualnie jak jasny gwint.
                ,
                > bo wygadujecie bzdury i demonizujecie zjawisko.

                Nie sądzę, to ty chcesz widziec tylko to co ci akurat pasuje,
                widzisz tylko swoje wygodnictwo i najwazniejsze jest twoje widzimisie, czy nie
                tak?Chcesz pewnie powiedizec, ze prawda leży po twej stronie i nie ty masz
                obowiazek dostosowywac sie do ogółu a ogół musi do ciebie.
                wlasnie o to ci chodzi, prawda?
                Na pewno w taki sam sposób rozumeisz swoja sąsiadke,w ogóle nie chcesz jej
                rozumieć, nie obchodzi cie co ona myśli, uważasz,że skoro masz towarzycho
                mięśniaków mozesz czuć sie pewnie bo nikt ci nie podskoczy i samotne sąsiadki
                maja żyć i myśleć jak jaśnie stella głupiomądra zakwęka?

                >> tle przy zakąsce i buteleczce, nawet potańczyć nie ma gdzie bo mieszkanie
                jest
                W nocy słychac nawet bzyczenie komara, weic imprezki przy
                tv i zakąsce, pewnie alkoholowej nie sa takie ciche jak ci sie wydaje,
                sa diabelnie glosne, wiesz? Ale ty uwazasz ,ze sa ciche, prawda?Jak sobie
                pofolgujesz w tej niebezpiecznej "zakąsce" to pewnie się smiejesz piskliwie i
                głosno, a twoje wesole towarzystwo też unisono, wesolutko, radośc pijaków, to
                musi być cisza jak makiem zasiał? Och!Jesteście cicho jak myszki pod miotłą,
                tylko ci niedobrzy sąsiedzi, jakże oni piłują i piłują, a sąsiadki chodzą na
                obcasach, a psy jak one wyją, niedobre pieski, to wszystko jest takie be, a
                stella jaka madra dziewczynka, taka cacy!

                Mam nadzieję, że kiedyś dorobisz się poważnej grzywny, albo może uda się
                wreszcie gdzieś cię wyeksmitować, sąsiadce zafundowałaś niezłą nerwicę, ale ty
                przecież ciągle przeżywasz ekstazę radości, ważne że się dobrze bawisz, prawda?
                Jakie piekielne wiatry cię przywaiły,Powiedz, skąd ty sie urwałaś?Może z
                zabłąkanej choinki jakiejś...żałosna upadła gęś!Nie, to obraza by była dla
                gęsi...
            • Gość: Marcin Re: Holotą jesteś po prostu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.06, 19:40
              Hołota, chamstwo, libacje... Dość łatwo oceniasz... Tak jak nikomu nie życzę
              sąsiada wiecznie imprezującego, tak równiez nie życzę łatwo wyciągającego
              wnioski i przyklejącego etykietki innym. A tak bardziej ogolnie, abstrahując od
              konkretnych osób, nikomu nie życzę upierdliwego i czepialskiego sąsiada. Taki
              potrafi jeszcze bardziej zatruć życie niż imprezowicz.
          • Gość: G Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.aster.pl 01.03.06, 21:34
            > Mam trzydzieści lat i mieszkam w dużym bloku. Uważam, że od czasu od czasu mam
            > prawo urządzić w swoim mieszkaniu imprezę.
            > szuka ciszy, spokoju i śpiewu ptaków to niech sobie kupi willę pod lasem i tam
            > rżnie panisko. A jak się mieszka w bloku to niestety należy się przystosować i
            > przyzwyczaić do otoczenia
            >i balang...

            Nie, jak ktoś chce się pobawić to niech idzie do dyskoteki,
            albo do klubu, bo to jest miejsce na zabawe! Dom jest DO MIESZKANIA I DO
            WYCISZENIA SIE.
            Jak ktoś ma w pracy ciężko i chcialby szybko zmaknąć się w swoich czterech
            ścianach, uciec od problemów nie może, musi znosic fanaberie egoistycznej
            laski, która chce się zabawić, i ma w d...że ktoś miał ciężki dzień, że jutro
            idzie wcześnie znów do pracy, gdzie dają się we znaki problemy. Jesteś
            egoistyczna i niezrównoważona. Założę się,że sąsiadka ci zwróciła uwagę, ale
            ty uważasz pewnie jak większość kobiet twego pokroju 'że coś ci się odżycia
            należy", na pewno zignorowałaś jej uwagi, w końcu tylko twoje fanaberie są
            słuszne i na miejscu i tylko tobie się "należy".
            • Gość: MK Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.03.06, 00:08
              Uważam, że w wieczory piątkowe czy sobotnie tolerancja dla imprez powinna być
              większa. Oczywiście, ktoś może pracować w soboty czy niedziele od rana, ale
              jednak większość ludzi wtedy ma wolne. Wszystkim nie da się dogodzić... Ktoś
              może zaczynać pracę i w Nowy Rok rano, ale wtedy nie powinien oczekiwać, ze
              wszyscy się do niego dostosują.
          • Gość: czytelnik Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 09:48
            dobrze ze sie sam przyznajesz do swojej głupoty, tylko szkoda że nie rozumiesz
            iż większość ludzi nie reaguje na Twoje wybryki bo "nie chce się narażać" a Ty
            uważasz że żyjesz z nimi w zgodzie. Mam dokładnie taki przykład w sąsiedzie
            który żyje w takim zakłamaniu. Sąsiadka nie dała sobie rady bo starsza kobieta
            więc przeprowadziła się do rodziny aby się nie narażać inni omijają dziwaków
            szerokim łukiem a im sie wydaje że jest ok. Co ciekawsze jak tylko usłysza że
            ktoś od nich puści głośniej muze to nie chcą być gorsi i też podkręcają.
            Zastanawiam się tylko czy jeszcze wogóle słyszą bo po ich trybie życia
            większość ludzi odwiedziła by cmentarz. Myślę że takich jak Ty i podobnych
            powinno sie izolować w jednej wielkiej hali z dobrym nagłośnieniem gdyż nie
            wszyscy chcą i muszą mieszkać w domu pod lasem - nawet ci co hałasują i są tak
            zakłamani że nie widzą swoich wad. Żal mi tylko tego że nikt do tej pory nie
            potrafił ci tego uświadomić a Ty uważasz że jesteś cacy.
          • Gość: Praworządna Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.forweb.pl 02.03.06, 13:45
            To, że tylko jedna sąsiadka wzywa policję nie oznacza, że innym nie
            przeszkadzają twoje imprezy. Ludzie cierpią w milczeniu, bo są nieśmiali lub
            leniwi.
            A ty jak chcesz imprezować to idź do klubu zamiast robić na złość sąsiadom.
            Ty chcesz balować a inni odpoczywać w ciszy. Ich odpoczynek tobie w niczym nie
            przeszkadza a twoje balangowanie większości, może więc zastanów się nad sobą
            odrobinkę.

          • Gość: Cyprian Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.kompania.net 02.03.06, 20:07
            Otóż jesteś w błędzie, jak zacząłeś mieszkać w mieście i chcesz się bawić to
            idż do lokalu rozrywkowego. Ponieważ mieszkasz wśród ludzi to masz się tak
            zachowywać, żeby dzwięki jakie produkujesz nie wychodziły poza Twoje mieszkanie
            a tym bardziej nie docierały do innych mieszkań, bo zatruwasz życie innym.
            Twoja mentalność świadczy, że jesteś nieprzystosowany społecznie i albo się
            nauczysz żyć wśród ludzi, albo wynieś się na wieś i tam baluj. Dziwię się
            wyrozumiałości Twojej sąsiadki, bo jakbyś na mnie trafił to brakło by Ci pensji
            na grzywny w Sądzie Grodzkim i w ten sposób szybko bym Cię ucywilizował, albo
            zmusił do zmiany miejsca zamieszkania.
          • Gość: Nacik Re: Ja jestem upierdliwą sąsiadką IP: *.crowley.pl 05.03.06, 14:20
            Stella, jak najbardziej popieram:):):) chcoiaz w mieszkaniu imprez nie urzadzam
            juz teraz, jesli robia to inni, i do tego w weeekend, to mam pelne zrozumienie,
            bo nie mieszkam przeciez na pustelni, tylko wsrod ludzi, i do tego mlodych...
            jakbym chciala ciszy, to tez pewnie bym sie wyniosla do jakiegos domku na
            peryferiach...
      • Gość: Zdziwiony Re: IP: *.aster.pl 01.03.06, 21:22
        To tym bardziej posyla sie do ss o naraznie na utratezdrowia zycia a takze
        straty materialne. Straszne, zeludzie tak toleruja takie bezczelne
        egzemplarze. Trzeba walczyc ze scierwem. Bo ci podpalil wycieraczke to ty
        chowasz sie pod miotle.Kobieto!Wez sie w garsc, jak ktos ci bedzie kradl i
        niszczyl, to co tez zatyczki ci pomoga? Czy zakopiesz sie pod lozko ze
        strachu???
    • Gość: GALILEUSZ Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 00:40
      W takim problemie, trzeba zachęcić Upierdliwego sąsiada do zajrzenia na forum i
      może coś zrozumie, że to jest problem dla kogoś...


      Ja mam inne problemy z sąsiadami. Mieszkam w domku, toeretycznie hałasu nie
      mam, ale sąsiad mieszkający po przekątnej ulicy nie ma wcale instalacji
      gazowej, tak jak reszta, tylko pali węglem, drewnem i róznymi innymi
      wynalazkami. Chcę otworzyć okno i się przewietrzyć, a tu wali siwy dym na
      drogę ... Nic tylko mieszkać w lesie !
    • 5aga5 Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 17.02.06, 21:14
      Jak widzę, ostra dyskusja.
      A ja powiem tak : mieszkamy w blokach wspólnoty i mamy dziecko 16 miesięczne.
      Są tu ludzie i młodzi, i starzy. Dużo ludzi przyjmuje gości, latem są to
      imprezy na dworku - a jak to na imprezach bywa, zawsze jest głośniej.
      Wiecie co?
      Nikt tu do nikogo nie ma pretensji, nie wzywa policji czy straży.
      Moim zdaniem, jeśli są to codzienne imprezy to trzeba coś z tym zrobić. Ale
      jeśli są one sporadyczne, to już tego nie rozumiem.
      • Gość: Marcin Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.02.06, 19:31
        Tak samo to postrzegam. Wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Jeśli ktoś
        ciągle organizuje imprezy, to oczywiście przesadza i trzeba zareagować. Ale
        jeśli ktoś w piątek czy w sobotę wieczorem raz na jakiś czas zaprosi znajomych,
        aby potańczyć czy pobawić się, nie widzę w tym niczego złego i nie będę czekał
        z zegarkiem w ręku do 22, aby o 22:01 zadzwonić do straży miejskiej ze skargą
        na zakłócanie ciszy nocnej. Jeśli taka impreza nie wiąże się z zaśmiecaniem czy
        demolowaniem bloku, nie mam zastrzeżeń. Dla skierowania sprawy do sądu
        grodzkiego przez policję ma znaczenie nie tylko liczba skarg, ale i
        spostrzeżenia samych interweniujących funkcjonariuszy, a także to, czy skarży
        się stale jedna osoba, czy też więcej sąsiadów. Jeśli ciągle dzwoni ta sama
        osoba, istnieje duże prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z osobą
        sfrustrowaną, upierdliwą, przewrażliwioną, czepliwą, ktora działa na zasadzie
        psa ogrodnika. Jestem zdania, że z normalnymi sąsiadami da się dogadać - jeśli
        planuje się zrobić imprezę, warto jest ich wcześniej grzecznie uprzedzić
        (osobiście, a jesli kogoś nie ma w domu - zostawić kartkę w drzwiach).
        • Gość: Stella Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 20.02.06, 16:34
          Marcin i 5aga5 - dzieki za Wasze wypowiedzi. Ktoś wreszcie mnie zrozumiał!!!!
          W ubiegłym roku, mniej więcej o tej porze była taka akcja polcji pt "poznaj
          swoje dzielnicowego" czy jakoś tak. Dzielnicowy odwiedził mnie osobiście, poznał
          się ze mną, opowiedziałam mu o tym, że sąsiadka wzywa na mnie policję kiedy
          tylko zrobię imprezę (dla wszystkich czytających "na wyrywki" przypominam że
          robię imprezy od czasu do czasu a nie codziennie). Pogadał sobie ze mną,
          obejrzał mieszkanie, zanotował, pośmialiśmy się i poszedł zapoznać się z sąsiadką...
          • Gość: Xen Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.crowley.pl 20.02.06, 17:43
            Nie czytałem na wyrywki, czytałem dokładnie. Masz zły stosunek
            do swojej siksy..ehemm.. sąsiadki. Ona to czuje i robi na złość
            tobie jak ty jej.
            Ty nowoczesna, światowa, rozrywkowa! ;)
            Ona szara myszka, o czym starasz się zapewne przypominać jej na każdym kroku.
            Następnym razem, jak będziesz urządzać imprezę to zapukaj do sąsiadki,
            uprzedź, że będzie trochę głośno, za co z góry przeproś.
            Siksa..tj ..sąsiadka poczuje, że traktujesz ją jak sąsiadkę a nie siksę.
            Xen
        • wypasiona_foczka no własnie.. 02.03.06, 12:13
          Nie wiem skąd u tych wszystkich zajadle krytykujących osób wzięło sie przeświadczenie, że jak impreza to libacja, oczywiście codziennie (i conocnie!), huczna, pijacka, meliniasta i do białego rana. Stella jasno pisze: robi imprezy raz na 2-3 miesiące a Wy i tak swoje: "jak ktoś codziennie imprezy robi to dzwonic na policje". To okropne, ze większośc ludzi nie czyta ze zrozumieniem, upraszcza swój tok myślenia do granic możliwości, nie stara sie wczuc w sytuacje obydwu stron konfliktu a wszelkie niewiadome lub niewyjaśnione okoliczności (o których Stella wcale nie pisała)rozstrzyga po swojemu bo i tak stuprocentowo "wie jak to jest naprawdę"!

          --
          LUDZIE! NIE OLEWAJCIE LOSU WŁASNEGO KRAJU!!!
    • Gość: ola Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: 81.210.119.* 21.02.06, 10:53
      żebyście wiedzieli jakich sąsiadów mamy w TBS na Strzeleckiej - chodzi
      zwłaszcza o tych, którzy dostali mieszkania z przydziału gminnego, nie
      wpłacając partycypacji. Nie szanują nic - klatki ciągle zaśmieconi i zniszczone
      itd. Koszmar! Zapłaciłem dużo pieniędzy a muszę się użerac z tałatajstwem
        • Gość: lila Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:53
          a co powiecie na to od 6 lat u mnie w bloku facet boruje szlifuje stuka puka
          ściera - jakby miał zakład stolarski nie ma dnia świątek piatek i niedziela od
          8 rano zaczyna z niewielkimi przerwami az do nocy a następnego dnia apiać to
          samo nic nie pomaga prośby groźby .. to już było i tak mieszkam sobie od
          jednego wiercenia do drugiego :(
          • kalinka2000 Re: UPIERDLIWY SĄSIAD .....wrrrr 24.02.06, 13:24
            A co powiecie na to?
            Żyjemy normalnie, zachowujemy sie przyzwoicie a sąsiad wciąż się czepia, że u
            nas jest zakład stolarski, ze słyszy pukanie, stukanie, wiercenie (nie mam
            nawet wiertarki). Kiedys bylam sama z dzieckiem w domu, dzicko spało a on
            przychodzi z pretensjami, że nam się wciąż śrubki po podłodze rozsypują...
            Nie wspomnę o wzywaniu policji w nocy, gdy dziecko płakało...
            • Gość: 'Olcia Re: .....wrrrr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 19:42
              Ja ci na to powiem tyle moze Cie to pociezy al emoja sasiadka wie zcasem lepiej
              kto o ktorej do mnei wchodizl i wychodzil:) oczewisci eraczy o wszystkim
              informowac mojego narzyczonego ktory mieszka ze mna i dostaje raporty kto byl u
              nas kiedy go np ni ebyło:) dobrze ze mi ufa bo były ju zkomentarze ze o 5 rano
              jakis facet odemnie wychodzil:) ale coz moj kot glosno tupta jak biega po
              mieszkaniu z tego powodu raz w tygodniu dzowni Pan Dzielnocowy:)) pralka
              chodzaca po godiznie 20 to tez jest karalne, kapiel po 20 tez bo jej woda
              przeszkadza ze u nas sie leje:)) znajomi ktorzy przychodza za glosno chodza po
              mieszkaniu:)) itp itd duzo by wymieniac:)0 to ze wie lepiej wszystko jest mało
              istotne a ze nei widzi tego ze jak pali w oknie to smierdzi u mnei w sypialni
              ze jej kot sika na korytarzu ze jak sa jej wnuki to wie cala klatka bo taki
              krzyk jets jets w pozradku:)) az boje si emyslec co bedzi ejak moje male
              dziecko zacznie chozic po mieszkaniu:) uprzedzilam dzielnicowego ze moze byc na
              etacie specjalnei dla nas:)) wnioski do sadu mamy jzu 3 zlozone oczewisci
              ejestesmy zlymi sasiadami:)) a tylko z tego powodu ze jestesmy jedyni mlodzi w
              klatce i jak wchodzimy do niej to srednia wieku spada do 65 lat:)coz jdyna
              nadzieja ze jak si ewyprowadze to najorszym rozrabiakom wynajme mieszkanie:)0
              to si esasiadka ucieszy:))pozdrawiam i glowa do gory
          • Gość: lokatorka Re: IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.06, 13:53
            lila współczuje mam to samo.Nic na faceta nie działa rozmowy, prosby strzchy
            urzędem skarbowym bo ma w piwnicy nielegalny zakład stolarski. Zmienił po
            prosbach tylko to ,że jak wchodzę po pracy do domu on zaczyna podwójnie
            hałasować. Ręce opadaja, i rozpacz ogarnia. A żeby było śmieszniej sąsiadka
            nademna korzysta w 21 wieku z pralki typu "Frania" o 5.00 rano w sobote lub
            niedzielę bo w tygodniu pilnuje dzieci u córki i nie ma czasu!!!!!!!!!!!!!!
    • dimanche Re: upierdliwy babsztyl z psem 23.02.06, 20:38
      A co powiecie na upiedliwe babsko z psem, ktory jest amatorem mojej niewinnej
      suczki? Babsko wtarabania sie, kiedy ja akurat sie spiesze - znaczy zaczepia na
      ulicy. Kiedys doczepila sie, bo moj maz odciagnal suke, zeby nie doszlo do aktu,
      na co pani skomentowala, ze moja suczka boi sie mojego meza? Czy niektorzy to
      nie maja swoich spraw, ze zajmuja sie cudzymi? czy moj maz jest potworem, bo
      przyciagnal psa? mam dosc samotnych bab z pieskami!!!
    • kddbm wkurzona 01.03.06, 18:42
      Jestescie banda staruchow ktorym przeszkadza glosne pierdniecie sasiada z
      gory.......to ze wy nie macie zycia towarzyskiego nie oznacza ze cala reszta
      lokatorow tez .....z co do egoizmu to sami jestescie egoistami skoro wszystko
      wam przeszkadza .......widac skoro wladza was olewa w tej sprawie to po prostu
      wy jestescie upierdliwi..........bo prawdopodobnie nic sie nie dzieje i
      wyolbrzymiacie fakty.........wiec dzieki Bogu ze jest jeszcze wladza ktora to
      rozpoznaje i nie daje sie takim dewotom jak wy.
      A jak sie nie podoba to zawsze mozecie sie wyprowadzic do puszczy
      kampinowskiej .....tam jest brak sasiada i halasu co za ludzie no co za
      ludzie..........za niedlugo zadzwonia ze oddychasz koles zaglosno we wlasnym
      mieszkaniu
      • Gość: G Re: wkurzona IP: *.aster.pl 01.03.06, 21:51
        > Jestescie banda staruchow ktorym
        Nie jesteśmy bandą staruchów. Ale i ty pamiętaj, keidyś się zestarzejesz,
        będziesz paskudnym pomarszczonym staruchem, oby cie spraweidliwie wtedy
        traktowano-to znaczy tak, jak na to zasłużysz.
        >to ze wy nie macie zycia towarzyskiego nie oznacza ze cala reszta
        > lokatorow tez .....z co do egoizmu to sami jestescie egoistami skoro wszystko
        > wam przeszkadza .....
        twoje pojęcie życia towarzyskeigo jest tak płytkie jak korytko dla wieprza.
        a twoj wzrok wyżej tego korytka nie sięga. To,że ktoś nie urządza głupawych
        imprez nie oznacza,że nie ma życia towarzyskiego, młotku z 8 bitowym móżdżkiem.
        To kwestia kultury,a nie posiadania albo nie życia towarzyskiego, kumasz bazę,
        niedouczony imprezowiczu? Jak pragniesz życia towarzyskiego w swoim
        szczeniackim, pustoglowym wydaniu, to sie wynieś do stodoły, albo na lączkę.
        • cynik11 Re: wkurzona 02.03.06, 10:30
          > twoje pojęcie życia towarzyskeigo jest tak płytkie jak korytko dla wieprza.
          > a twoj wzrok wyżej tego korytka nie sięga. To,że ktoś nie urządza głupawych
          > imprez nie oznacza,że nie ma życia towarzyskiego, młotku z 8 bitowym móżdżkiem.

          Oto prowdziwie kulturalne bluzgi :)
          Popieram w 100%
    • Gość: veevaa Wrr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 21:06
      Moi sąsiedzi:
      Vis a vis - chlopak, ktory grywal na gitarze elektrycznej. Rzępolił, bo graniem
      bym tego nie nazwala. Uciszal sie, gdy wlaczalam Black Sabbath na caly regulator.

      Pietro nizej - wiecznie pijany koles. Ale spoko.

      Na parterze - dwie stare panny, ktore irytowal moj pies. Bo pies szczekal.
      Odwalily sie, gdy powiedzialam, ze to nie kot i nie bedzie miauczał. Ponadto:
      wiecznie wyczekiwaly na mnie i brata, gdy wracalaismy z zakonczenia roku.
      Kontrola cenzurek. Wrr.
    • Gość: SS Życie w Madrycie IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 01.03.06, 21:07
      Właśnie dzisiaj katowałem sąsiada hiphopowca, który mieszka pode mną od kilku
      lat włącza swoje basy tak że całem mieszkanie się trzęsie, policja straż
      miejska i dzielnicowy nie pomagają, sukinsyn wyzwał mamuśkę i pourywał znaczki
      daewo, więc zacząłem walkę ze sqrkowańcem, walenie w rurki co, po jakim czasie
      przyniosło skutek, choć pozostali sąsiedzi też cierpieli, ale to wyjaśniłem
      wywieszając kartkę na klatce, ostatnio przestał reagować na stuki, więc
      zacząłem wiertarką z młotem walić w podłogę - poprzez deskę - pół bloku się
      trzęsie i sukinsyn przestaje grać, jak sprowadzi sobie dziwki też tak zrobię,
      pozostaje jeszcze odłączanie prądu i to właśnie zamierzam dziś zastosować. Nic
      mnie nie powstrzyma w walce z nim. KRWI ...............
    • Gość: ala ........... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 01.03.06, 21:14
      Nie mam nic przeciwko towarzyskim spotkaniom, wybuchom smiechu, muzyce... Ale
      sa granice - sasiad mieszkajacy w kawalerce z dzieckiem i zona [?] puszczajacy
      muzyke tak glosno, ze nie slyszy jak sie do niego puka... tak glosno, ze na
      innych pietrach nie mozna normalnie ogladac tv i rozmawiac, to juz lekka
      przesada. a... i jeszcze tance w bieliznie na balkonie...
      Pozbyla sie rodzina 'mlodej pary' z domu kupujac im wlasne m... i narobila
      problemu innym. A do tych nic nie trafia...
      i chcialam dodac, ze jestem niewiele starsza od nich.
    • Gość: barron Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 21:15
      A ja mam pod nosem sku..syna co mi notorycznie podstawia pod nos swoje graty,
      a to wózeczek dziecinny, a to rowerek, a to inne gó... Kilka razy probowałem z
      ch...m grzecznie porozmawiać, ale jak grochem o ścianę. Wydaje się k...e, że
      jest u siebie, a to zwykły komunalniak.
      Robi to pewnie z zazdrości, bo ja się rozbijam sam na 79 metrach w starym
      budownictwie, a ten dupek ma o kilka metrów mniej dla siebie, swojej suki i
      trójki bachorów. I na dodatek ma widok na studnię. I bardzo mu tak dobrze...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka