Dodaj do ulubionych

co u nas bardzo fajnych słychać

09.01.02, 22:35
Dziś na obiad jadłam mrożoną pizzę, bo nie chciało mi się nic robić. A Wy?
:)
Edytor zaawansowany
  • Gość: akacyjna_aga IP: 10.130.128.* 09.01.02, 22:45
    Kotleciki mielone(własnej produkcji) bo chciało mi sie robić.
    "Przeczytałam" 3 komiksy na dobranoc :)))
  • kuleczka 09.01.02, 22:53
    Ja - naleśniczki bo chciało mi się robić - znaczy się MAMA KULKOWA zrobiła.
    Jednego zjadłam z patisonem marynowanym, drugiego z wczorajszą fasolką
    szparagusową w kolorze zielonym. Obydwa wyżej wymienione naleśniczki polałam
    obficie ketchupem. Trzeciego zjadłam ze zdrowym dżemem z czarnej pożeczki przy
    czwartym zaczęłąm mieć wyrzuty sumienia i potem jak nadmieniłam w poście na
    chwilkę wyszłam i zaraz wróciłam - poszłam się powygibywać i spalić te
    naleśniczki. Cały czas miałam wrażenie że za mną unosi się swąd naleśnika...
  • Gość: beata_ IP: *.acn.waw.pl 10.01.02, 00:24
    Pochłonęłaś cztery naleśniczki, a dla lelu coś zostawiłaś??:))

    Ps
    A tak przy okazji, dawno jego cudownego okrzyku nie słyszałam....
  • k_kula 10.01.02, 11:02
    Lelu pojechał do Armenii i wraca dzisiaj tj. we czwartek. Z tego powodu mogłam nalesniczki zjesc
    sama. Powtorze mu, ze ma zakrzyczec zaraz po powrocie.
  • sloggi 10.01.02, 11:07
    Ja wczoraj jadłem popieprzone pierożki, bo mojej Mamci dekielek od pieprzniczki
    wpadł do farszu i się sypło.
    Ale że kocham pierożki nad życie to ziałem ogniem i jadłem.
  • k_kula 10.01.02, 12:07
    Właśnie zadzwoniłam do MAMY KULKOWEJ dowiedzieć się co będzie dziś do jedzenia.
    Podobno ma być wątróbeczka kurza z ziemniaczkiem i kapustką kwaszoną - samo
    zdrowie. Miał być kapuśniaczek dla Lela, ale wydałam dziwny głos do słuchawki i
    mama szybko zmieniła zdanie.
  • beata_ 10.01.02, 22:13
    Kuleńko, ty jednak jesteś terrorystka!:))))
  • k_kula 10.01.02, 22:30
    No i była wątróbeczka :-))))
    Ale ze mnie terrorystka
  • palker 10.01.02, 22:34
    k_kula napisał(a):

    > No i była wątróbeczka :-))))
    > Ale ze mnie terrorystka

    Mam nadzieję, że nie ma to nic wspólnego z "Milczeniem owiec"....
    Cześć wszystkim z wieczora :-))
  • k_kula 10.01.02, 22:39
    ach nie broń B. a fuj tfu tfu....
  • palker 09.01.02, 23:33
    Po pracy udało mi sie przez chwilę dłuższą zaspokoić chwilowy głód lektur
    różnych. Zawodowym okiem przenicowałem Rzepę, z Wprost dowiedziałem się, że
    mogę mieć zimową depresję, po lekturze Stołkowej opowieści o losach
    warszawskich zabytków w roku 2001 popadłem w nastrój refleksyjny, zatem na
    deser wpadłe3m na chwilkę do Outlooka żeby stwierdzić, żem nie sam na świecie.
    Popiłem to wszystko szklanką soku pomarańczowego i maleńką filiżanką czarnej
    kawy i cały gotowy melduję się na nocnym forum, na którym nie wiadomo kogo dziś
    zdążę spotkać.
  • Gość: beata_ IP: *.acn.waw.pl 10.01.02, 00:03
    Zdzicha, może podgrzać trzeba było? Rozmrozić chociaż!!!:))))
  • zdzicha 10.01.02, 12:16
    Gość portalu: beata_ napisał(a):

    > Zdzicha, może podgrzać trzeba było? Rozmrozić chociaż!!!:))))

    No przecież mówię, ze mi się nie chciało... :)

  • miko_ 10.01.02, 02:33
    zdzicha napisał(a):

    > Dziś na obiad jadłam mrożoną pizzę, bo nie chciało mi się nic robić. A Wy?
    > :)

    Jak jem mrożone, to mi zęby cierpną :-)
  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.02, 19:37
    Właśnie będę jeść sery - francuskie i bardzo śmierdzące. Potem zakąsze to
    wszystko faworkami.
    PS. Lelu powrócił z "wojaży".
  • Gość: beata_ IP: *.acn.waw.pl 10.01.02, 20:58
    To pewnie i do nas tu zajrzy niebawem:))
  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 23:49
    Ja dziś miałam pyzy z okrasą.
    Lelu pojechał z MissKulką na kulig do Suchowoli.
  • zdzicha 11.01.02, 23:52
    Kupiłam 5 ziemniaków i 2 bułki, z czego sporządziłam obiad z trzech dań z
    przystawką.
  • sloggi 11.01.02, 23:53
    Zamiast wkładki była zelówka od ranionych pantofli.
  • zdzicha 12.01.02, 00:02
    Sam jesteś raniony... ja całkiem nieźle gotuję - świadczy o tym chociażby fakt,
    ze żyję.
    Tajemnica tkwi w przyprawach.
    Masz pozdrowienia od Justyny.
  • Gość: Justi IP: *.chello.pl 12.01.02, 00:23
    cześc! Ja jestem tu na gościnnych występach:) postanowiłam sprawdzić osobiście
    dlaczegio jesteście najlepsi w Stolicy:) Mieszkam co prawda na Jelonkach, ale u
    mnie jakoś nudno na tym forum.... Pozdrawiam wszystkich a szczególnie Zdzichę i
    Sloogiego, bo ich znam:)))
  • Gość: Justi IP: *.chello.pl 12.01.02, 00:23
    cześc! Ja jestem tu na gościnnych występach:) postanowiłam sprawdzić osobiście
    dlaczegio jesteście najlepsi w Stolicy:) Mieszkam co prawda na Jelonkach, ale u
    mnie jakoś nudno na tym forum.... Pozdrawiam wszystkich a szczególnie Zdzichę i
    Sloogiego, bo ich znam:)))
  • Gość: Kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 22:51
    Dzisiaj ponieważ zostałam opuszczona mogłam zadbać o linię i nic nie jadłam -
    tylko chitozan połykałam aby mnie nie ścisnęło za bardzo.
  • palker 12.01.02, 22:54
    Gość portalu: Kuleczka napisał(a):

    > Dzisiaj ponieważ zostałam opuszczona mogłam zadbać o linię i nic nie jadłam -
    > tylko chitozan połykałam aby mnie nie ścisnęło za bardzo.

    Mam nadzieję, ze nie jadłaś wcześniej platyny :-)
  • zdzicha 14.01.02, 21:45
    Dziś u mnie na obiad była zupa kluskowa z pomidorami. Smaczna jak zwykle.
    Jeszcze trochę zostało.
  • d.z 14.01.02, 21:46
    zdzicha napisał(a):

    > Dziś u mnie na obiad była zupa kluskowa z pomidorami. Smaczna jak zwykle.
    > Jeszcze trochę zostało.

    Mniam ślinka na samą myśl leci....
    Pzdr..:))
  • palker 14.01.02, 21:59
    zdzicha napisał(a):

    > Dziś u mnie na obiad była zupa kluskowa z pomidorami. Smaczna jak zwykle.
    > Jeszcze trochę zostało.

    Na śniadanie, obiad i kolacje miałem dzisiaj wyłącznie krzywe kluski. Mam
    nadzieję, że od jutra menu mi się urozmaici.
  • zdzicha 14.01.02, 22:03
    Możesz niektóre kluski wyprostować, a inne wykrzywić w drugą stronę. Będą
    urozmaicone :)
  • d.z 14.01.02, 22:07
    zdzicha napisał(a):

    > Możesz niektóre kluski wyprostować, a inne wykrzywić w drugą stronę. Będą
    > urozmaicone :)

    Po wejściu do Unii Europejskiej to wykrzywienie klusek zostanie odgórnie ustalone
    jak też i promień ich skrętu, tak więc to jedyna jeszcze okazja na kulinarne
    "swawole" :)))
  • palker 14.01.02, 22:20
    zdzicha napisał(a):

    > Możesz niektóre kluski wyprostować, a inne wykrzywić w drugą stronę. Będą
    > urozmaicone :)

    A ty myslisz, że co ja przez cały dzień robię. Np. ze świderków udało mi się
    zrobic wstążki; no i udrożniłem rurki w kolankach.
  • Gość: e-mania IP: *.acn.waw.pl 14.01.02, 22:29
    Zdzicha, ona, ta zupa, nazywa sie (patrz mi na usta) "pomidorowa". A jak ci
    klusek za duzo, to mozesz niektore wypluc...
  • kuleczka 14.01.02, 23:16
    U mnie był dzisaj wczorajszy międlony z kartofelkiem i ziemniaczkiem. Lelu
    potem zjadł go jeszcze na kolację. Nam dziewczynom pozostało tylko wspomnienie.
  • zdzicha 14.01.02, 23:18
    Do diabła z kluskami, jutro będzie gulasz!

  • kuleczka 14.01.02, 23:20
    Do gulaszu tez dobre kluseczki, lub gryczana. No i oczywiście ogóreczek.
    PS. Zdzicha z ciebie to będzie dobra zona taaaaaaaaakie obiady wygotowujesz.
  • zdzicha 15.01.02, 21:33
    Dzisiaj spożyłyśmy wczorajszą zupe kluskową ...eee znaczy pomidorową, a
    drugiego dania nie było bo nie.
  • lelu 15.01.02, 21:42
    U nas była nowa pomidorowa, a mielonych nie, bo wyżarte.
  • Gość: precious IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 15.01.02, 22:34
    a ja dzis trzeci dzien smazone ziemniaczki i kurczaka kawalek.
    taka ziemniaczana era.
    i majonez musi byc.
  • palker 15.01.02, 23:04
    A u mnie koniec z kluskami i dzisiaj było coś z ryb, kartofelki oraz surówka z
    kwaszonej kapusty. Na kolacyjkę zaś, naleśnikowe szaleństwo (szalenie się
    obiadłem)
  • zdzicha 16.01.02, 22:58
    Dzisiaj z powodu niewielkich kłopotów technicznych była jajecznica. Ale jutro
    już na pewno będzie mięsko.
  • Gość: precious IP: *.waw.ppp.coolnet.pl 17.01.02, 00:11
    u mnie tez jajko, ale sadzone, no ziemniaki smazone musowo z majonezem, i
    surowka pychota. jutro tez wegatrianskie, bo super szybki i prosty makaron z
    czosnkiem (w ogole sie po nim nie pacznie nieladnie :-)) polecam.
  • zdzicha 17.01.02, 22:11
    No i dziś wreszcie był zapowiadany gulasz. Z kurczaka. Po chińsku. Mniam.
  • sloggi 18.01.02, 22:16
    Dziś jadłem kapustkę z grochem Made in Auchan Modlińska. Dzięki Bogu później
    wypiłem piwo i efekty dźwiękowe zostały zneutralizowane, co Zdzicha i kula mogą
    potwierdzić.
  • beata_ 18.01.02, 22:20
    Ich opinia może być niemiarodajna - w końcu na szantach zdaje się byliście,
    więc w uszach i głowach mają jeszcze te porywające dźwięki...:-)
  • sloggi 18.01.02, 22:22
    Po kapuście z grochę miarodajne mogą być tylko nosy, a obie mają katar :)))
    A w lokalu pląsała czarna żyrafa, ale jaki to był taniec, tylko szabli
    brakowało.
  • beata_ 18.01.02, 22:24
    sloggi napisał(a):

    > Po kapuście z grochę miarodajne mogą być tylko nosy, a obie mają katar :)))
    > A w lokalu pląsała czarna żyrafa, ale jaki to był taniec, tylko szabli
    > brakowało.

    Ty to masz jednak farta...nic się w razie czego nie wyda:-)))
    A ta żyrafa, to przepraszam, co?

  • sloggi 18.01.02, 22:29
    To była żyrafka z mega nochalem, upita na 40 %, ale sztyna i niegibka jeszcze-
    jak zauważyła cna zdzicha, to znaczy że nie skruszała dostatecznie.
    A druga lalunia miała bluzkę z brezentu a la siedzenie z Ikarusa - miodzio.
  • beata_ 18.01.02, 22:32
    No to było na co popatrzeć:-)))
  • sloggi 18.01.02, 22:42
    O, kochana i posłuchać było czego, bo Żyrafka i derma wyły chórem, jak ranne
    szkapy.
  • beata_ 18.01.02, 22:47
    sloggi napisał(a):

    > O, kochana i posłuchać było czego, bo Żyrafka i derma wyły chórem, jak ranne
    > szkapy.
    Ja już coś podobnego słyszałam - ciekawe czy w tym samym wykonaniu?
    Podejrzenia niejakie mam:-)))

  • kuleczka 20.01.02, 14:05
    Dziś u Kulków strogonow z kaszą gryczaną i ogóreczkiem, a na deserek drożdżowe
    i zaległy kompot wigilijny z suszu.
  • palker 20.01.02, 14:19
    Niedziela bez rosołu jest niedzielą zmarnowaną.
    Do tego pyzy i zraziki zawijane z kawałkiem papryczki i "kurwiszonka" w środku.
    Na deserek będzie szarlotka na kruchym cieście, za pomocą której dowartościuję
    się zupełnie i ostatecznie.
  • beata_ 20.01.02, 14:22
    Ależ wykwintności u was dzisiaj...:-)
    U nas sosik chrzanowy ze 'szmatkami' wołowinki w środku - mnije pracochłonne, a
    pyszne też:-))
  • palker 20.01.02, 14:37
    beata_ napisał(a):

    > Ależ wykwintności u was dzisiaj...:-)
    > U nas sosik chrzanowy ze 'szmatkami' wołowinki w środku - mnije pracochłonne, a
    >
    > pyszne też:-))

    Chodzi głównie o to, aby dziecko wyjeżdżając na zimowisko unosło ze sobą smak
    domowych obiadów. Z tejże okazji wczoraj pojawiły się również faworki, z ciasta
    rozwałkowanego na bibułkę.
  • zdzicha 20.01.02, 14:49
    A u mnie tłuką się kotlety z kuraka. Zaraz sprokuruję suróweczkę z pora i
    jabłka. Barszczyk ukraiński wczorajszy, a na deser będzie tort jogurtowy - mój
    debiut w tym temacie, na pewno wyjdzie pyszny jak zwykle za pierwszym razem.
  • beata_ 20.01.02, 14:49
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > Ależ wykwintności u was dzisiaj...:-)
    > > U nas sosik chrzanowy ze 'szmatkami' wołowinki w środku - mnije pracochłon
    > ne, a
    > >
    > > pyszne też:-))
    >
    > Chodzi głównie o to, aby dziecko wyjeżdżając na zimowisko unosło ze sobą smak
    > domowych obiadów. Z tejże okazji wczoraj pojawiły się również faworki, z ciasta
    >
    > rozwałkowanego na bibułkę.

    Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiadomo, że
    pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
  • eela 20.01.02, 14:59
    beata_ napisał(a):

    > palker napisał(a):
    > >
    >
    > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiadomo, że
    > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))

    ja też lubię :))
  • kuleczka 20.01.02, 15:17
    beata_ napisał(a):

    > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiadomo, że
    > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))

    Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę się wprosić na te
    cudeńka?:)))))
  • beata_ 20.01.02, 15:20
    kuleczka napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiadomo,
    > że
    > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))

    Jasne - zapraszam obie Panie, ale to nie będzie tak zaraz:( Najblizszy powrót
    mojego dziecka wypadnie chyba dopiero w wakacje...Chyba, ze na zieloną szkołe
    wyjedzie, ale to jeszcze nie wiadomo:(
    > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę się wprosić na t
    > e
    > cudeńka?:)))))

  • eela 20.01.02, 15:21
    beata_ napisał(a):

    >
    > Jasne - zapraszam obie Panie, ale to nie będzie tak zaraz:( Najblizszy powrót
    > mojego dziecka wypadnie chyba dopiero w wakacje...

    A czy te kopytka nie mogą byc dodatkowo poza powrotami? :)), Mięso na sos doniose
  • beata_ 20.01.02, 15:25
    eela napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > >
    > > Jasne - zapraszam obie Panie, ale to nie będzie tak zaraz:( Najblizszy pow
    > rót
    > > mojego dziecka wypadnie chyba dopiero w wakacje...
    >
    > A czy te kopytka nie mogą byc dodatkowo poza powrotami? :)), Mięso na sos donio
    > se

    To ja poproszę o inny zestaw pytań...:-)))))

  • eela 20.01.02, 15:30
    beata_ napisał(a):

    > eela napisał(a):
    >
    > > beata_ napisał(a):
    > >
    > > >
    > > > Jasne - zapraszam obie Panie, ale to nie będzie tak zaraz:( Najblizsz
    > y pow
    > > rót
    > > > mojego dziecka wypadnie chyba dopiero w wakacje...
    > >
    > > A czy te kopytka nie mogą byc dodatkowo poza powrotami? :)), Mięso na sos
    > donio
    > > se
    >
    > To ja poproszę o inny zestaw pytań...:-)))))
    >

    niestety, jest tylko jeden :))))), ewntualnie kluski kładzione łyżką też z
    sosikiem :))
  • beata_ 20.01.02, 15:42
    Elu, nie ma sprawy - jesli tylko Palker będzie robił kopytka (zajrzyj do
    dalszych postów), to może to być w każdej chwili:-))
  • eela 20.01.02, 15:46
    beata_ napisał(a):

    > Elu, nie ma sprawy - jesli tylko Palker będzie robił kopytka (zajrzyj do
    > dalszych postów), to może to być w każdej chwili:-))

    Jak wynika z dalszych postów, on woli robic kopytkami przy jedzeniu. Jednym
    słowem, nie zapraszasz nas na kopytka, szkoda :)
  • beata_ 20.01.02, 15:48
    Ale się narobiło...:(((
    To nie tak, Elu - poczekajmy na dalszy rozwój wypadków, ja z niego te kopytka
    wyduszę:-))!! Potem może swoimi robić przy jedzeniu z zachwytu nad moim sosem:-
    ))
  • palker 20.01.02, 15:32
    kuleczka napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiadomo,
    > że
    > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
    >
    > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę się wprosić na t
    > e
    > cudeńka?:)))))

    Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
  • beata_ 20.01.02, 15:39
    palker napisał(a):

    > kuleczka napisał(a):
    >
    > > beata_ napisał(a):
    > >
    > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania wiad
    > omo,
    > > że
    > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
    > >
    > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę się wprosić
    > na t
    > > e
    > > cudeńka?:)))))
    >
    > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)

    Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-))) ROBISZ KOPYTKA!!! Ja
    mogę sos:-))))

  • palker 20.01.02, 15:43
    beata_ napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > kuleczka napisał(a):
    > >
    > > > beata_ napisał(a):
    > > >
    > > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez pytania
    > wiad
    > > omo,
    > > > że
    > > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
    > > >
    > > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę się wp
    > rosić
    > > na t
    > > > e
    > > > cudeńka?:)))))
    > >
    > > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
    >
    > Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-))) ROBISZ KOPYTKA!!! Ja
    >
    > mogę sos:-))))
    >

    Kopytka mam opanowane do absurdu:-))
  • beata_ 20.01.02, 15:46
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > palker napisał(a):
    > >
    > > > kuleczka napisał(a):
    > > >
    > > > > beata_ napisał(a):
    > > > >
    > > > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - bez py
    > tania
    > > wiad
    > > > omo,
    > > > > że
    > > > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
    > > > >
    > > > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to mogę s
    > ię wp
    > > rosić
    > > > na t
    > > > > e
    > > > > cudeńka?:)))))
    > > >
    > > > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
    > >
    > > Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-))) ROBISZ KOPYTKA!
    > !! Ja
    > >
    > > mogę sos:-))))
    > >
    >
    > Kopytka mam opanowane do absurdu:-))

    Do perfekcji masz mieć opanowane - nie można dziewczyn zawieść!:-)

  • eela 20.01.02, 15:50
    ty mu wierzysz? on ma kopytka opanowane w jedzeniu :))
  • beata_ 20.01.02, 15:54
    Nie podpowiadaj mu - sprawa nie jest jeszcze przesądzona:-))
  • palker 20.01.02, 15:55
    eela napisał(a):

    > ty mu wierzysz? on ma kopytka opanowane w jedzeniu :))

    To też :-)
  • kuleczka 20.01.02, 15:56
    To jak mnie już zapraszacie to też moge coś przynieść - na przykład faworki na
    piwie. Co wy na to?:)))
  • beata_ 20.01.02, 15:58
    kuleczka napisał(a):

    > To jak mnie już zapraszacie to też moge coś przynieść - na przykład faworki na
    > piwie. Co wy na to?:)))

    Proszę, proszę - imprezka nam sie rozkręca:-)))
  • palker 20.01.02, 15:53
    beata_ napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > beata_ napisał(a):
    > >
    > > > palker napisał(a):
    > > >
    > > > > kuleczka napisał(a):
    > > > >
    > > > > > beata_ napisał(a):
    > > > > >
    > > > > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaży - b
    > ez py
    > > tania
    > > > wiad
    > > > > omo,
    > > > > > że
    > > > > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-))))
    > > > > >
    > > > > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny to m
    > ogę s
    > > ię wp
    > > > rosić
    > > > > na t
    > > > > > e
    > > > > > cudeńka?:)))))
    > > > >
    > > > > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
    > > >
    > > > Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-))) ROBISZ KOP
    > YTKA!
    > > !! Ja
    > > >
    > > > mogę sos:-))))
    > > >
    > >
    > > Kopytka mam opanowane do absurdu:-))
    >
    > Do perfekcji masz mieć opanowane - nie można dziewczyn zawieść!:-)
    >

    Do perfekcji to ja mam opanowane, jak nie sprawić dziewczynom zawodu. A kopytka
    umiem wytwarzać na skalę masową, czyli na duuuuuuuży obiad :-)
  • beata_ 20.01.02, 15:56
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > palker napisał(a):
    > >
    > > > beata_ napisał(a):
    > > >
    > > > > palker napisał(a):
    > > > >
    > > > > > kuleczka napisał(a):
    > > > > >
    > > > > > > beata_ napisał(a):
    > > > > > >
    > > > > > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z wojaż
    > y - b
    > > ez py
    > > > tania
    > > > > wiad
    > > > > > omo,
    > > > > > > że
    > > > > > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołowym:-)
    > )))
    > > > > > >
    > > > > > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono rodziny
    > to m
    > > ogę s
    > > > ię wp
    > > > > rosić
    > > > > > na t
    > > > > > > e
    > > > > > > cudeńka?:)))))
    > > > > >
    > > > > > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
    > > > >
    > > > > Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-))) ROBIS
    > Z KOP
    > > YTKA!
    > > > !! Ja
    > > > >
    > > > > mogę sos:-))))
    > > > >
    > > >
    > > > Kopytka mam opanowane do absurdu:-))
    > >
    > > Do perfekcji masz mieć opanowane - nie można dziewczyn zawieść!:-)
    > >
    >
    > Do perfekcji to ja mam opanowane, jak nie sprawić dziewczynom zawodu. A kopytka
    >
    > umiem wytwarzać na skalę masową, czyli na duuuuuuuży obiad :-)

    No proszę jak dobrze cie oceniłam:-))!
    Ela jakieś defetyczne wizje tu roztacza - aż musialam ją utemperować trochę!

  • eela 20.01.02, 15:59
    czuję się utemperowana :))
  • eela 20.01.02, 16:01
    i czuje, ze z kopytek nici :(
  • beata_ 20.01.02, 16:03
    eela napisał(a):

    > i czuje, ze z kopytek nici :(

    Dlaczego???? Perspektywa pomyślana raczej:-))) Chyba, ze o czymś nie wiem...
  • eela 20.01.02, 16:04
    beata_ napisał(a):

    > eela napisał(a):
    >
    > > i czuje, ze z kopytek nici :(
    >
    > Dlaczego???? Perspektywa pomyślana raczej:-))) Chyba, ze o czymś nie wiem...

    "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść" :))
  • beata_ 20.01.02, 16:07
    eela napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > eela napisał(a):
    > >
    > > > i czuje, ze z kopytek nici :(
    > >
    > > Dlaczego???? Perspektywa pomyślana raczej:-))) Chyba, ze o czymś nie wiem.
    > ..
    >
    > "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść" :))

    gdzie ty 6 widzisz - 1 kucharka i 1 kucharz i wystarczy - więc o co chodzi?:-)))

  • beata_ 20.01.02, 16:05
    'pomyślna' - oczywiście, ta prespektywa:-))
  • eela 20.01.02, 16:08
    beata_ napisał(a):

    > 'pomyślna' - oczywiście, ta prespektywa:-))

    Sama napisałaś, że "perspektywa" :)). Perspektywa ma dużo rzutów, amerykański
    jest odwrotny :)))
  • palker 20.01.02, 16:07
    beata_ napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > beata_ napisał(a):
    > >
    > > > palker napisał(a):
    > > >
    > > > > beata_ napisał(a):
    > > > >
    > > > > > palker napisał(a):
    > > > > >
    > > > > > > kuleczka napisał(a):
    > > > > > >
    > > > > > > > beata_ napisał(a):
    > > > > > > >
    > > > > > > > > Przypomniało mi to powroty mojego dziecka z
    > wojaż
    > > y - b
    > > > ez py
    > > > > tania
    > > > > > wiad
    > > > > > > omo,
    > > > > > > > że
    > > > > > > > > pierwszy obiadek to kopytka z sosikiem wołow
    > ym:-)
    > > )))
    > > > > > > >
    > > > > > > > Czy jak dziecko Twoje będzi epowracało na łono ro
    > dziny
    > > to m
    > > > ogę s
    > > > > ię wp
    > > > > > rosić
    > > > > > > na t
    > > > > > > > e
    > > > > > > > cudeńka?:)))))
    > > > > > >
    > > > > > > Jasne! Poczujesz się od razu jak kulka w maśle:-)
    > > > > >
    > > > > > Palker - rozumiem, że zapraszasz Kulkę w moim imieniu:-)))
    > ROBIS
    > > Z KOP
    > > > YTKA!
    > > > > !! Ja
    > > > > >
    > > > > > mogę sos:-))))
    > > > > >
    > > > >
    > > > > Kopytka mam opanowane do absurdu:-))
    > > >
    > > > Do perfekcji masz mieć opanowane - nie można dziewczyn zawieść!:-)
    > > >
    > >
    > > Do perfekcji to ja mam opanowane, jak nie sprawić dziewczynom zawodu. A ko
    > pytka
    > >
    > > umiem wytwarzać na skalę masową, czyli na duuuuuuuży obiad :-)
    >
    > No proszę jak dobrze cie oceniłam:-))!
    > Ela jakieś defetyczne wizje tu roztacza - aż musialam ją utemperować trochę!
    >

    Aleś się rozszalała na forum: najpierw proponujesz zabawę w doktora za pieniądze,
    później udajesz temperówkę. Ciekawe, jakie nowe wcielenia wyczarujesz zanim się
    dzień skończy :-))
  • beata_ 20.01.02, 16:25
    palker napisał(a):


    > Aleś się rozszalała na forum: najpierw proponujesz zabawę w doktora za pieniądz
    > e,
    > później udajesz temperówkę. Ciekawe, jakie nowe wcielenia wyczarujesz zanim się
    >
    > dzień skończy :-))

    Poczekaj - możesz być równie zaskoczony jak ja:-))) Sam przyznasz, że świetnie mi
    idzie:-)))

  • eela 20.01.02, 16:27
    to juz z tego wątku zmykam, bo jeszcze mnie całkowicie stępisz :))
  • sloggi 22.01.02, 09:47
    zdzicha - kto śmiał obudzić Cię o świcie, dopiero 9.43, a Ty już na nogach ?
    nałóż chociaż skarpetki, bo się zaziębisz.
  • zdzicha 22.01.02, 09:49
    Cicho! Od dzis prowadzę higieniczny tryb życia.
  • kuleczka 31.01.02, 15:35
    No trzeba ożywić troszkę jadłospis. Ja przez 2 dni miałam biały barszczyk z
    biała kiełbaską. Dzisiaj poniewawż Lelu wybył mamy odkażanie. Mama Kulkowa nic
    nie ugotowała, bo też gdzies wybyła.
  • zdzicha 31.01.02, 20:37
    Mamę to trzeba krótko trzymać. Nie może się tak szwendać.
  • kuleczka 31.01.02, 22:22
    Jak Lelu wybył to wiatru w plecy dostała:))))
  • zdzicha 31.01.02, 22:28
    Dobrze, ze w plecy, a nie w oczy :)
  • sloggi 05.02.02, 21:27
    Właśnie uzgodniliśmy z Kulką, że przez trzy dni byliśmy żywieni gołąbkami, choć
    moje były bardzo zmodyfikowane ( ukierunkowane na Daleki Wschód ).
  • kuleczka 06.02.02, 21:51
    U mnie dzisiaj mama kulkowa sporządziła de Volay'a z ziemniaczkiem, mizeryją
    oraz grzybkiem:))
  • zdzicha 06.02.02, 21:56
    u mnie były parówki soute... a jutro bedzie jeszcze gorzej...
  • Gość: beata_ IP: *.acn.waw.pl 06.02.02, 22:02
    zdzicha napisał(a):

    > u mnie były parówki soute... a jutro bedzie jeszcze gorzej...

    Saute bez parówek...?:(
  • zdzicha 06.02.02, 22:34
    Przypomniało mi się, ze jutro Tłusty Czwartek - będę żywić sie pączkami i
    innymi dobrami. Za to w piątek pewnie przymusowy post:(
  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 21:02
    Zdzicha prosiła o pomoc w ułożeniu menu na 1 miesiąc .
    Propozycja nr jeden - parówki zapiekane w naczyniu z serem i boczkiem plus
    musztarda lub ketchup.
  • palker 20.02.02, 21:19
    Może by tak pójść na łatwiznę: kociołek bigosu na cały miesiąc. Codziennie
    podgrzewany staje się coraz lepszy. Oczywiście musi być na winie (wrzuca się
    doń, "co sie nawinie")
    Menu można też skrócić do 2 tygodni: podobno, pijąc tylko wodę, można spoko
    przeżyć z przyzwyczajenia całe 14 dni. Przy zastąpieniu wody piwem, można
    pociągnąć dłużej.
  • zdzicha 20.02.02, 21:51
    palker napisał(a):

    > Menu można też skrócić do 2 tygodni: podobno, pijąc tylko wodę, można spoko
    > przeżyć z przyzwyczajenia całe 14 dni. Przy zastąpieniu wody piwem, można
    > pociągnąć dłużej.

    Bardzo śmieszne...
    Człowiek nie kaktus, jeść musi.
  • Gość: lelu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 22:17
    Może coś prostego: pularda, badź kapłon na sposób tradycyjny. Pieczony w
    miodzie i maladze ze świeżym imbirem, nadziewany truflami.
  • zdzicha 20.02.02, 22:20
    Zapraszam do siebie na wykonanie. Kuchnia dostępna.
  • Gość: lelu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 22:19
    Proponuję coś prostego, a więc pulardę, bądź kapłona na sposob tradycyjny tj.
    pieczonego w miodzie i maladze z imbirem, nadziewanego truflami. Do tego nie
    jest głupio wypić kufelek lekkiego piwka, typu pils.
  • Gość: e-mania IP: *.56.156.125.Dial1.LasVegas1.Level3.net 21.02.02, 05:58
    A ja dzisiaj jadlam stek, czego Zdzicha moglaby sie domyslec. Nawet dobry byl.
    Kuchnie meksykanska dopiero testuje, poinformuje pozniej o wynikach.
    Wiesz co, zrob Ty te pularde, nawet z cudza pomoca.
    Albo omlet....
  • zdzicha 21.02.02, 09:50
    Stek, taki amerykanski zapychacz żołądka. To strasznie tuczy, wiesz?
    Nad propozycjami Palkera się jescze zastanowię, a nuż on mnie chce otruć???
    :)

    P.S. Fajny masz adresik, niczego sobie.
  • palker 21.02.02, 23:13
    zdzicha napisał(a):

    > Nad propozycjami Palkera się jescze zastanowię, a nuż on mnie chce otruć???
    > :)
    >
    Myślałem, żeś już odporna na moje trucie :-))
  • zdzicha 21.02.02, 23:27
    palker napisał(a):

    > Myślałem, żeś już odporna na moje trucie :-))

    Ostrożności nigdy za wiele... :)

  • palker 21.02.02, 23:43
    zdzicha napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > Myślałem, żeś już odporna na moje trucie :-))
    >
    > Ostrożności nigdy za wiele... :)
    >

    Powiedz lepiej, czy cię ktoś nakarmił, czy też mam z menażkami po nocy na
    Białołękę lecieć :-))
  • zdzicha 21.02.02, 23:55
    palker napisał(a):

    > Powiedz lepiej, czy cię ktoś nakarmił, czy też mam z menażkami po nocy na
    > Białołękę lecieć :-))

    Broń Boże, nigdzie się nie wybieraj! Dobry Palker to żywy Palker. Ale jak masz
    coś dobrego, to nie pogardzę :)
    Sprokurowałam sobie kuraka na sposób nr 4. Będę miała na 3 dni. Zagryzłam zupą
    pieczarkową, a jutro robię barszczyk na ukraińską modłę.
  • palker 22.02.02, 00:05
    zdzicha napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > Powiedz lepiej, czy cię ktoś nakarmił, czy też mam z menażkami po nocy na
    > > Białołękę lecieć :-))
    >
    > Broń Boże, nigdzie się nie wybieraj! Dobry Palker to żywy Palker. Ale jak masz
    > coś dobrego, to nie pogardzę :)
    > Sprokurowałam sobie kuraka na sposób nr 4. Będę miała na 3 dni. Zagryzłam zupą
    > pieczarkową, a jutro robię barszczyk na ukraińską modłę.

    Kamień mi z serca spadł! Zanim e-Mania z tego Lasu wróci nie możesz się zbytnio
    ścieńczyć. Tym bardziej, ze wkurzanie się pochłania mnóstwo energii. A wkurzyłas
    się cudownie i bardzo mi sie ono podobało :-))
  • precious 21.02.02, 23:45
    a u mnie kasza, wątróbka i kapustka z porami :-))
    bardzo się najadłam i teraz dopchałam słodkim pieczywem z szynką, serem i
    majonezem. bardzo sluszna kompozycja.
    a na sen oczywiscie wino czerwone - tradycyjnie :-))
  • palker 21.02.02, 23:58
    precious napisał(a):

    > a u mnie kasza, wątróbka i kapustka z porami :-))
    > bardzo się najadłam i teraz dopchałam słodkim pieczywem z szynką, serem i
    > majonezem. bardzo sluszna kompozycja.
    > a na sen oczywiscie wino czerwone - tradycyjnie :-))

    Pomyslałem sobie, ze moze opisywanie jedzonka moze być sadystycznym odruchem
    wobec Zdzichy-głodomorki. Chyba, że już też się odkarmiła na dobranoc
  • zdzicha 22.02.02, 00:02
    palker napisał(a):

    > Pomyslałem sobie, ze moze opisywanie jedzonka moze być sadystycznym odruchem
    > wobec Zdzichy-głodomorki. Chyba, że już też się odkarmiła na dobranoc

    Słusznie prawisz. Ja się gadaniem nie najem. Jak kto ma co dobrego, to niech mi
    tu zaraz daje a nie opowiada jak to się najadł.
    (tu następuje odgłos głosnego przełykania śliny)
  • precious 22.02.02, 00:08
    zdzicho, ja się specjalizuje w makaronach - szybko i dobrze, i można się
    zapchać na amen. zapraszam jak juz bardzo głośno ślinę będziesz przełykać :-)
  • palker 22.02.02, 00:18
    precious napisał(a):

    > zdzicho, ja się specjalizuje w makaronach - szybko i dobrze, i można się
    > zapchać na amen. zapraszam jak juz bardzo głośno ślinę będziesz przełykać :-)

    No tak! Samemu to wątróbeczka, pory, szyneczka, ser, winko a jak się kto głodny
    trafi, to go makaronem chcesz potraktować :-))
    Mam przeczucie, że Z. dobry barszczyk robi. Nie wiem tylko, czy pamięta, aby ze
    dwie czarne oliwki do garnka wrzucić.
  • zdzicha 22.02.02, 00:28
    > precious napisał(a):
    >
    > > zdzicho, ja się specjalizuje w makaronach - szybko i dobrze, i można się
    > > zapchać na amen. zapraszam jak juz bardzo głośno ślinę będziesz przełykać
    > :-)

    Maszkaronów wszelkiej maści najadłam się za wszystkie czasy jak miałam
    przyjemnośc mieszkać we Włoszech. Ale jak mi kiszki marsza załobnego zagrają, to
    się zgłoszę. Najbardziej lubię penne alla carbonara.

    > palker napisał(a):
    >
    > No tak! Samemu to wątróbeczka, pory, szyneczka, ser, winko a jak się kto głodny
    > trafi, to go makaronem chcesz potraktować :-))
    > Mam przeczucie, że Z. dobry barszczyk robi. Nie wiem tylko, czy pamięta, aby ze
    > dwie czarne oliwki do garnka wrzucić.

    Oliwek do mojego barszczyku nie wrzucam. Znasz powiedzenie: "dwie oliwki w
    barszcz..."?
    Pyszny jest on niewymownie, już językiem wyobraźni czuję jego boski i
    zniewalający smak...
  • precious 22.02.02, 00:34
    z makaronów mięsnych to może być carbonara. wychodzi mi bomba :-))

    a o oliwkach do barszczu to poważnie? pierwsze słysze. a co to daje barszczowi?
  • precious 22.02.02, 00:57
    o, jak pieknie nieswiadomie sie wstrzeliłam z tą carbonarą :-)))

    ale teraz lulu
    pa
  • kuleczka 24.02.02, 21:43
    U mnie dziś było Spagetti Polognese:)
  • beata_ 24.02.02, 21:45
    A co w takim jest oprócz kluchów?
  • kuleczka 24.02.02, 22:12
    No miensko jezd i zosik i zerdce Kulkóf.
  • beata_ 24.02.02, 22:15
    To pewnie dobre:-))
  • palker 26.02.02, 22:47
    Widać, że nic nie widać.
    Nawet nie wiadomo, kto ma katar a kto nie?
    Kto po kawie a kto przed ziółkami?
    Czarownice nawet nie latają, choć miotły na gołoledź są ponoć niewrażliwe....
  • zdzicha 26.02.02, 22:50
    Przed chwilą wysłałam gości w ciemną noc. Może nareszcie coś zjem.
  • beata_ 26.02.02, 22:58
    zdzicha napisał(a):

    > Przed chwilą wysłałam gości w ciemną noc. Może nareszcie coś zjem.

    A co barszczyky już nie masz, czy resztkę dla siebie zostawiłaś, a gosci o suchym
    pysku trzymałaś?:-)
  • zdzicha 26.02.02, 23:01
    beata_ napisał(a):

    > A co barszczyky już nie masz, czy resztkę dla siebie zostawiłaś, a gosci o
    > suchym pysku trzymałaś?:-)

    Barszczyk jest, jak najbardziej. Wystarczy do końca tygodnia. Goście barszczykiem
    pogardzili, bo się naczytali, że zrobiony na wywarze z grzybków.

  • beata_ 26.02.02, 22:53
    palker napisał(a):

    > Widać, że nic nie widać.
    > Nawet nie wiadomo, kto ma katar a kto nie?
    > Kto po kawie a kto przed ziółkami?
    > Czarownice nawet nie latają, choć miotły na gołoledź są ponoć niewrażliwe....

    Na gołoledź niewrażliwe, za to wiatr je znieść może łacno!
  • zdzicha 26.02.02, 22:56
    beata_ napisał(a):

    > Na gołoledź niewrażliwe, za to wiatr je znieść może łacno!

    Znam człowieka o nazwisku Łacny. Poznać Cię z nim?

  • beata_ 26.02.02, 22:57
    Jak do rzeczy jakiś, to czemu nie?:-)
  • zdzicha 26.02.02, 22:59
    beata_ napisał(a):

    > Jak do rzeczy jakiś, to czemu nie?:-)

    Siwy i nosi okulary. Czasem go pokazują w TV. Jesteś zainteresowana?
  • beata_ 26.02.02, 23:06
    zdzicha napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > Jak do rzeczy jakiś, to czemu nie?:-)
    >
    > Siwy i nosi okulary. Czasem go pokazują w TV. Jesteś zainteresowana?

    Myślisz, że przez to może nie być do rzeczy?

  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 23:47
    JAk rzeką podróżuje:))
  • precious 27.02.02, 03:14
    u mnie dziś kanapka z kurczem pieczonem na mieście i koniec :-(
    o 2.30 skończyłam pisać pracowe maile.
    koniec świata.

    jutro pojem. znow na miescie.
    kocham panią, pani Domowy Obiad :-(((
  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 23:12
    Z powodu osamotnienia zmuszona byłam dzis sama sobie zrobic jadlo. Poszłam na
    łatwiznę i poszłam do "brudnej Baby". A tam.... Więc po długich namysłach i
    ocieraniu ślinki zjadłam: naleśniczki sztuk 3 ze srem i śmetanką, potem
    kompocik i na deserek budyń z sokiem. Pychota. Serio serio
  • zdzicha 27.02.02, 23:31
    O tak... jutro tez zrobię sobie naleśniczki :) Mniam. W USA tego nie
    mają... :)))
  • palker 02.03.02, 15:48
    Kłaść to i owo - ale za to na wszystko - potrafi wielu. Ale kłaść na wrzątek,
    aby z tego pyszne kluski kładzione wyszły - tylko niektórzy.
    A do tych kładzionych, zrazik zawjany wykałaczka przekłuty i złocista fasolka
    szparagowa polana bułeczką z masełkiem.
    Na senność poobiednią kawa smolista oraz strucla z makiem o właściwych
    proporcjach maku i ciasta. A na super-deser: post na forum, popijany sokiem
    jabłkowym :-))
  • zdzicha 02.03.02, 16:19
    Dzisiaj jakos niechętnie myślę o konieczności spożycia posiłku. Może innym
    razem...
  • palker 03.03.02, 20:06
    Ja postawiłem dzisiaj na strawę duchową i ćwiczenia z wyobraźni. Najpierw
    zaliczyłem w Narodowym wystawę prac Albrechta Dürera a przy okazji - niejako na
    deser - obejrzałem wystawę słynnej ceramiki Wedgwood'a, obejmującą okres od
    XVIII do XX wieku. Zrobiłem to skracajac sobie czas oczekiwania na wejście do
    Zachęty, gdzie była ostatnia szansa obejrzenia najbardziej olewanej i
    lekceważonej przez krytyków wystawy sztuki polskiej pt. Przedwiośnie. Miałem
    jeszcze w planach pójście do pobliskiego gmachu Teatru Wielkiego, ale kolejka
    formatu "schyłek PRL-u" przy wejściu do Zachety tak mnie umordowała, że
    odpuściłem sobie dzieła Goyi i Piranesiego. Tym bardziej, że wiekszość z cykli
    Goyi obejrzałem kiedyś w Barcelonie na wystawie w słynnej Casa Mila-"La
    Padrera" Gaudiego.
  • beata_ 03.03.02, 20:11
    palker napisał(a):

    > Ja postawiłem dzisiaj na strawę duchową i ćwiczenia z wyobraźni. Najpierw
    > zaliczyłem w Narodowym wystawę prac Albrechta Dürera a przy okazji - niejako na
    >
    > deser - obejrzałem wystawę słynnej ceramiki Wedgwood'a, obejmującą okres od
    > XVIII do XX wieku. Zrobiłem to skracajac sobie czas oczekiwania na wejście do
    > Zachęty, gdzie była ostatnia szansa obejrzenia najbardziej olewanej i
    > lekceważonej przez krytyków wystawy sztuki polskiej pt. Przedwiośnie. Miałem
    > jeszcze w planach pójście do pobliskiego gmachu Teatru Wielkiego, ale kolejka
    > formatu "schyłek PRL-u" przy wejściu do Zachety tak mnie umordowała, że
    > odpuściłem sobie dzieła Goyi i Piranesiego. Tym bardziej, że wiekszość z cykli
    >
    > Goyi obejrzałem kiedyś w Barcelonie na wystawie w słynnej Casa Mila-"La
    > Padrera" Gaudiego.

    Wspomnienia PRL-u miłe nie są, ale to chyba dobrze że jego relikt w postaci
    kolejki zachował się akurat w takim miejscu jak Zachęta
  • Gość: lelu IP: *.arcor-ip.net 03.03.02, 20:18
    Palker zawyzyl poziom. Kiedys mialem telewizor 17 calowy pn. Dürer. Dzisiaj w
    Norymberdze obejrzalem jego pomnik. Jako strawe duchowa mialem w Zwickau
    medalion wieprzowy w cebuli, z grzybami i smazonymi kartoflami.
  • beata_ 03.03.02, 20:26
    Gość portalu: lelu napisał(a):

    > Palker zawyzyl poziom. Kiedys mialem telewizor 17 calowy pn. Dürer. Dzisiaj w
    > Norymberdze obejrzalem jego pomnik. Jako strawe duchowa mialem w Zwickau
    > medalion wieprzowy w cebuli, z grzybami i smazonymi kartoflami.

    A pomnik, przepraszam, co przedstawia - telewizor czy artystę? Niestety nie byłam
    w Norymberdze:( Ale za to poziom sie wyrównuje:-)
  • palker 03.03.02, 20:29
    Gość portalu: lelu napisał(a):

    > Palker zawyzyl poziom. Kiedys mialem telewizor 17 calowy pn. Dürer. Dzisiaj w
    > Norymberdze obejrzalem jego pomnik. Jako strawe duchowa mialem w Zwickau
    > medalion wieprzowy w cebuli, z grzybami i smazonymi kartoflami.

    Toś mi brat, bo i ja na Dürerku ogladałem programy TV gdzieś w okolicach 1957 r.
    Pamietam miał taką maskownicę brokatową, jak na karnawał w Rio i jasna drewnianą
    skrzynkę w okleinie orzech kaukaski. 17 cali z tamtego okresu mozna porównać
    tylko do współczesnych 32 cali Sony/Panasonic
  • Gość: kuleczka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.03.02, 20:38
    Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadka co jadł. W
    zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od rana produkował
    szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś zrobił ze
    wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o linię.
  • palker 03.03.02, 20:52
    Gość portalu: kuleczka napisał(a):

    > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadka co jadł. W
    > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od rana produkował
    > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś zrobił ze
    > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o linię.

    Widzę, ze miałaś prawo postawić dziadkowi "zarzutki" :-))
  • beata_ 03.03.02, 20:54
    Gość portalu: kuleczka napisał(a):

    > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadka co jadł. W
    > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od rana produkował
    > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś zrobił ze
    > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o linię.

    Podobno człowiek, jak pies, raz w tygodniu powinien obejść sie bez jedzenia:-))
  • palker 03.03.02, 20:57
    beata_ napisał(a):

    > Gość portalu: kuleczka napisał(a):
    >
    > > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadka co jadł.
    > W
    > > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od rana produkow
    > ał
    > > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś zrobił ze
    >
    > > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o linię.
    >
    > Podobno człowiek, jak pies, raz w tygodniu powinien obejść sie bez jedzenia:-))

    Łatwo powiedzieć1
    A jak ktoś jest pies na jedzenie, to co? Eeee!?
  • beata_ 03.03.02, 21:04
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: kuleczka napisał(a):
    > >
    > > > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadka co
    > jadł.
    > > W
    > > > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od rana pro
    > dukow
    > > ał
    > > > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś zrob
    > ił ze
    > >
    > > > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o linię.
    > >
    > > Podobno człowiek, jak pies, raz w tygodniu powinien obejść sie bez jedzeni
    > a:-))
    >
    > Łatwo powiedzieć1
    > A jak ktoś jest pies na jedzenie, to co? Eeee!?

    Jak ktoś jest pies na jedzenie, to ma problem - niestety...Ale wtedy pomoc
    dziadka jest nieoceniona:-))
  • palker 03.03.02, 21:10
    beata_ napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > beata_ napisał(a):
    > >
    > > > Gość portalu: kuleczka napisał(a):
    > > >
    > > > > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści dziadk
    > a co
    > > jadł.
    > > > W
    > > > > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis od ran
    > a pro
    > > dukow
    > > > ał
    > > > > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Potem zaś
    > zrob
    > > ił ze
    > > >
    > > > > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbałam o l
    > inię.
    > > >
    > > > Podobno człowiek, jak pies, raz w tygodniu powinien obejść sie bez je
    > dzeni
    > > a:-))
    > >
    > > Łatwo powiedzieć1
    > > A jak ktoś jest pies na jedzenie, to co? Eeee!?
    >
    > Jak ktoś jest pies na jedzenie, to ma problem - niestety...Ale wtedy pomoc
    > dziadka jest nieoceniona:-))

    Ja tam dziadka uzywam do dwóch celów: do orzechów i jak jest trzech do brydża:-)
  • beata_ 03.03.02, 21:12
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > palker napisał(a):
    > >
    > > > beata_ napisał(a):
    > > >
    > > > > Gość portalu: kuleczka napisał(a):
    > > > >
    > > > > > Mnie dzisiaj odechciało się spożywac posiłku po opowieści d
    > ziadk
    > > a co
    > > > jadł.
    > > > > W
    > > > > > zeszłym tygodniu "upichcił" sobie kapustę z grochem. Dzis o
    > d ran
    > > a pro
    > > > dukow
    > > > > ał
    > > > > > szmalec ze skwarami - więcej skwar niż szmalcu, brrrr. Pote
    > m zaś
    > > zrob
    > > > ił ze
    > > > >
    > > > > > wszystkiego zupę zarzutkową. Brrrrrrrrrrrr. Więc ja zadbała
    > m o l
    > > inię.
    > > > >
    > > > > Podobno człowiek, jak pies, raz w tygodniu powinien obejść sie b
    > ez je
    > > dzeni
    > > > a:-))
    > > >
    > > > Łatwo powiedzieć1
    > > > A jak ktoś jest pies na jedzenie, to co? Eeee!?
    > >
    > > Jak ktoś jest pies na jedzenie, to ma problem - niestety...Ale wtedy pomoc
    >
    > > dziadka jest nieoceniona:-))
    >
    > Ja tam dziadka uzywam do dwóch celów: do orzechów i jak jest trzech do brydża:-
    > )

    No cóż, jak widać dziadka uzywac mozna do przeróżnych celów:-))
    Podejrzewam, że te trzy wymienione wyżej, to jeszcze nie wszystko na co takiego
    dziadka stać:-))
  • kuleczka 03.03.02, 21:13
    A propos psa - moja Helena to żołądek to ma chyba od paszczęki do ogona z
    pominięciem innych narządów. A co do dziadka - to posiada on żeba sztuk 1 :)))
    i jak zauważyłam lepiej sobie radzi nim niz ja całym garniturem...:)
  • beata_ 03.03.02, 21:15
    kuleczka napisał(a):

    > A propos psa - moja Helena to żołądek to ma chyba od paszczęki do ogona z
    > pominięciem innych narządów. A co do dziadka - to posiada on żeba sztuk 1 :)))
    > i jak zauważyłam lepiej sobie radzi nim niz ja całym garniturem...:)

    No widzisz, nie ma to jak wprawa i doświadczenie:-))
  • palker 03.03.02, 21:19
    kuleczka napisał(a):

    > A propos psa - moja Helena to żołądek to ma chyba od paszczęki do ogona z
    > pominięciem innych narządów. A co do dziadka - to posiada on żeba sztuk 1 :)))
    > i jak zauważyłam lepiej sobie radzi nim niz ja całym garniturem...:)

    Taki pojedynczy ząb zasługuje już chyba na miano "organu wysoce
    wyspecjalizowanego". Zresztą taki dziadek to ma dobrze: zawsze się może zwrócić
    do kogos bliskiego, aby mu pogryzł kolację :-))
  • kuleczka 03.03.02, 21:25
    Niestety w kwestii pomocy to na mnie nie może liczyć. Pamiętam jak kiedyś robił
    nóżki w galarecie. Na sam widok uciekłam na drugi koniec miasta. Potem babcia i
    sąsiadka i siostra mamy i jej dzieci się zajadali i tak dziwnie na mnie
    patrzyli z pytaniem w oczach 'dla ja nie jem' a ja miałam widok dziadka przy
    tych nóżkach....
    Jak ktoś potrzebuje zgubić trochę na wadze to dziadka tanio odnajmę.
  • beata_ 03.03.02, 21:29
    A cóż on takiego z nimi robił??? Jeśli opowieść twoja miałaby zawierać sceny
    drastyczne, poproszę o opis na priva - nie należy niepotrzebnie zamętu na forum
    siać:-))
  • palker 03.03.02, 21:43
    beata_ napisał(a):

    > A cóż on takiego z nimi robił??? Jeśli opowieść twoja miałaby zawierać sceny
    > drastyczne, poproszę o opis na priva - nie należy niepotrzebnie zamętu na forum
    >
    > siać:-))

    Bez przesady: Kuleńka snuje opowieść o dziadku a nie o Hannibalu Lecterze :-))
  • beata_ 03.03.02, 21:46
    palker napisał(a):

    > beata_ napisał(a):
    >
    > > A cóż on takiego z nimi robił??? Jeśli opowieść twoja miałaby zawierać sce
    > ny
    > > drastyczne, poproszę o opis na priva - nie należy niepotrzebnie zamętu na
    > forum
    > >
    > > siać:-))
    >
    > Bez przesady: Kuleńka snuje opowieść o dziadku a nie o Hannibalu Lecterze :-))

    Ona tu jeszcze niczego nie snuje - dowiedziec sie chciałam:-))
  • palker 03.03.02, 21:39
    kuleczka napisał(a):

    > Niestety w kwestii pomocy to na mnie nie może liczyć. Pamiętam jak kiedyś robił
    >
    > nóżki w galarecie. Na sam widok uciekłam na drugi koniec miasta. Potem babcia i
    >
    > sąsiadka i siostra mamy i jej dzieci się zajadali i tak dziwnie na mnie
    > patrzyli z pytaniem w oczach 'dla ja nie jem' a ja miałam widok dziadka przy
    > tych nóżkach....
    > Jak ktoś potrzebuje zgubić trochę na wadze to dziadka tanio odnajmę.

    Ja tam jestem glonojad-wszystkojad i zimnych nóżek nie lubię tylko w łóżku.
    Jedyna potrawa, która nicuje mi trzewia to zupa zwana czerniną (szczegóły pominę
    litościwie).
    Przypomniał mi sie też dowcip o dziadku, który się zaciął w publicznej toalecie.
    Rozwścieczony tłumek potrzebujących szturmował drzwi, domagajac sie
    natychmiastowego udostepnienia przybytku, gdy zza drzwi rozległ sie błagalny
    głos: nie mogę, szczęka mi wpadła do toalety.
    Po chwili przerwy szturm połączony z waleniem drzwi rozpoczął sie od nowa:
    - Znalazłeś pan juz tą szczękę?
    - Znalazłem. Nawet trzy. Ale żadna nie pasuje.
  • zdzicha 03.03.02, 22:01
    palker napisał(a):

    > Ja tam dziadka uzywam do dwóch celów: do orzechów i jak jest trzech do brydża:-
    > )

    Orzechy rozgniatam w rękach, a jak do brydża jest trzech, to gramy w pokera.
    Wniosek z tego, ze dziadka nie potrzebuję wcale.
    Zaraz pewnie ktoś nawiąze o genealogii :)))
    zdrv
    zdzicha
  • palker 03.03.02, 22:06
    zdzicha napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > Ja tam dziadka uzywam do dwóch celów: do orzechów i jak jest trzech do bry
    > dża:-
    > > )
    >
    > Orzechy rozgniatam w rękach, a jak do brydża jest trzech, to gramy w pokera.
    > Wniosek z tego, ze dziadka nie potrzebuję wcale.

    Szkoda, bo mam zamiar nim zostać:-)
  • beata_ 03.03.02, 22:09
    Nie martw się, to Zdzicha dziadka nie potrzebuje - innym się pewnie przydasz:-))
  • zdzicha 03.03.02, 22:10
    palker napisał(a):

    > > Orzechy rozgniatam w rękach, a jak do brydża jest trzech, to gramy w
    > > pokera.
    > > Wniosek z tego, ze dziadka nie potrzebuję wcale.
    >
    > Szkoda, bo mam zamiar nim zostać:-)

    Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale odnoszę wrażenie, że miałeś nadzieję być
    przeze mnie używanym...
  • palker 03.03.02, 22:25
    zdzicha napisał(a):

    > palker napisał(a):
    >
    > > > Orzechy rozgniatam w rękach, a jak do brydża jest trzech, to gramy w
    > > > pokera.
    > > > Wniosek z tego, ze dziadka nie potrzebuję wcale.
    > >
    > > Szkoda, bo mam zamiar nim zostać:-)
    >
    > Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale odnoszę wrażenie, że miałeś nadzieję być
    > przeze mnie używanym...

    Miałem, gdyż chyba postanowiłaś mną wstrząsnąć przed użyciem...
  • zdzicha 03.03.02, 22:51
    palker napisał(a):

    > Miałem, gdyż chyba postanowiłaś mną wstrząsnąć przed użyciem...

    Zawsze wstrząsam przed użyciem. Dlatego nie piję szampana.
    Lubię wstrząsać. Opinią publiczną.
    Lubię wstrząsające reportaże. I filmy.
    Martini piję wstrząśnięte. Nie zmieszane.
    Lubię wstrząsać. Będę wstrząsać.

    Wiem, przed użyciem nie przeczytałam ulotki. Ale była trochę niewyraźnie
    napisana...

    zdrv...
  • Gość: e-mania IP: *.58.82.169.Dial1.LasVegas1.Level3.net 04.03.02, 06:16
    Zdzisiuniu kochana, czy Ty aby nie przesadzasz?
    Palker, ze tej strony jeszcze Cie nie poznalam...?

    "Wam sie wydaje, ze wy mnie znacie. Ale wy mnie jeszcze nie znacie. I lepiej
    dla was, zebyscie mnie nie poznali..."

    W podpisie: Wasza Mania, jeszcze mila....
  • palker 04.03.02, 19:37
    Gość portalu: e-mania napisał(a):

    > Palker, ze tej strony jeszcze Cie nie poznalam...?

    Jeżeli mamy oboje na myśli to samo, albo jak wolisz, jeśli obojgu chodzi nam o tę
    samą stronę, to zapewniam, że wszyscy (a zatem, nie tylko Ty), będą niebawem
    mogli poznać mnie w tej nowej (a nie - Twoim zdaniem - ciagle tej samej) roli :-
    ))
  • zdzicha 04.03.02, 20:05
    Wróćmy do tematu. Sprokurowałam sobie dziś kuraka na sposób 84 - po azjatycku.
    Śmierdzi Azją w całej chałupie. W trakcie konsumpcji doszłam do wniosku, że
    dojrzałam do roli żony, albowiem okrutnie przesoliłam. Teraz popijam sobie
    soczek marchewkowy, bo to dobrze robi na oczy.
  • Gość: lelu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.03.02, 20:08
    Spójrz do lustra. Jeśli masz ptysia pod okiem, to znaczy, że już jesteś żoną
    (znam to z plakatów).
  • zdzicha 04.03.02, 21:24
    Lelu, cos nie dosłyszałeś. Ja gotuję, póki co, dla 1 (słownie: jednej) osoby.
    Żeby otrzymać limo pod okiem musiałabym sama sobie przylać, a aż takiego
    rozdwojenia jaźni nie mam.

    zdrv
    zdzicha
  • Gość: e-mania IP: *.56.153.176.Dial1.LasVegas1.Level3.net 04.03.02, 22:36
    Ucz sie dziecie, ucz...
    Jestem strasznie ciekawa, co przygotujesz do jedzenia na moje przywitanie...
  • zdzicha 07.03.02, 22:23
    Dziś była zupa jarzynowa na sposób węgierski i placki po węgiersku. Czy ktoś
    również jest cichym wielbicielem potraw wegierskich?
  • Gość: lelu IP: 195.117.174.* 08.03.02, 12:47
    Czy może być tokaj (ma on zresztą polskie pochodzenie- węgrzyn).
  • sloggi 08.03.02, 12:49
    Albo śliwowica na węgierkach ?
  • kuleczka 08.03.02, 12:57
    Kruche ciasto z węgierkami? Pychotka...
  • kuleczka 08.03.02, 12:58
    U nas dzisiaj robione od środy pierogi z mięsem zamoczone w rosole.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka