Dodaj do ulubionych

Czy wojnę można pogodzić z chrystianizmem?

19.09.09, 20:44
"W świetle jakiej zasady moralnej wojna jest przestępstwem albo grzechem? Oto
pytanie" (OLIVER O'DONOVAN, PROFESOR ETYKI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ)

Edytor zaawansowany
  • marca_1 20.09.09, 14:06
    wg chrześcijaństwa w szczególnych przypadkach można pogodzić

    wg ewangelii wojna nie ma uzasadnienia

    co cesarskie , cesarzowi, naród żydowski był pod okupacją rzymską,
    chrystus nie tylko,ze nie namawiał do powstania, do walczenia o
    wolność, to nawet nakazyał płacenie podatków okupantowi, i uważał to
    za obowiązek swych uczniów

    chrystus nauczał o miłosci nieprzyjaciół swych, więcej, stawiał ją
    wyżej niż miłość przyjaciół,
    nakazywał nastawianie drugiego policzka, a nie atakowanie, czy
    choćby nawet bronienie się

    oczywiście jeszcze przykazanie, nie zabijaj, krótko zwięźle, nie
    wymieniono żadnych wyjątków
  • latiu 20.09.09, 16:06
    Przywódcy religijni od stuleci popierają działania zbrojne. W roku 417n.e. jeden z Ojców Kościoła, Augustyn, napisał:"Nie myśl, że Bogu nie może się podobać człowiek, który pełni służbę wojskową. Jedni więc modlą się za was, walcząc przeciwko niewidzialnym nieprzyjaciołom; wy, walcząc za nich, ponosicie trudy odpierając widzialnych wrogów" (List do Bronifacego, tłum. J. Krzemiński). w XII wieku Tomasz z Akwinu utrzymywał, że "wojna jest dozwolona i sprawiedliwa jeśli jest prowadzona dla obrony biednych przed nieprzyjaciółmi i całego państwa" (Suma teologiczna, tłum. A. Gładżewski).

    A co Wy o tym sądzicie? Czy działania zbroje podejmowane w szlachetnej sprawie, za jaką uważa się obronę lub wyzwolenie własnego narodu, cieszy się błogosławieństwem Bożym? W świetle jakiej zasady moralnej, chrześcijanie mogą rozeznać, co jest Jego wolą w tym względzie?
  • pele999 20.09.09, 18:19
    Św. Augustyn wyrazal sie na ten temat w ten sposob :

    “gdyby moralność chrześcijańska całkowicie potępiała wojnę jako
    grzech, znalazłaby się w Ewangelii chociażby rada, by żołnierze
    porzucili broń i wycofali się całkowicie ze służby wojskowej.
    Natomiast znajdujemy tam słowa: nikogo nie bijcie, poprzestawajcie
    na żołdzie waszym (Łk 3,14). Nakazał im poprzestawanie na swoim
    żołdzie, ale nie zakazał im walczyć".
  • pele999 20.09.09, 18:27

    Kilka fragmentow z Katechizmu Kosciola Katolickiego :

    2268 Piąte przykazanie zakazuje pod grzechem ciężkim zabójstwa
    bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie
    współdziałają w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę
    do nieba 39

    2263 Uprawniona obrona osób i społeczności nie jest wyjątkiem od
    zakazu zabijania niewinnego człowieka, czyli dobrowolnego
    zabójstwa. "Z samoobrony... może wyniknąć dwojaki skutek: zachowanie
    własnego życia oraz zabójstwo napastnika... Pierwszy zamierzony, a
    drugi nie zamierzony 36 .



    2264 Miłość samego siebie pozostaje podstawową zasadą moralności.
    Jest zatem uprawnione domaganie się przestrzegania własnego prawa do
    życia. Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet
    jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios:

    2265 Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym
    obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby.
    Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został
    pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita
    władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć
    napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.

    2266
    Wysiłek państwa, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się
    zachowań, które łamią prawa człowieka i podstawowe zasady
    obywatelskiego życia wspólnego, odpowiada wymaganiu ochrony dobra
    wspólnego. Prawowita władza publiczna ma prawo i obowiązek
    wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa...

    2306 Ci, którzy wyrzekają się przemocy oraz krwawych działań i w
    celu ochrony praw człowieka odwołują się do środków obronnych, jakie
    dostępne są najsłabszym, dają świadectwo miłości ewangelicznej, pod
    warunkiem że nie przynosi to szkody prawom ani obowiązkom innych
    ludzi i społeczeństw. Świadczą oni w sposób uprawniony o powadze
    ryzyka fizycznego i moralnego uciekania się do przemocy, która
    powoduje zniszczenia i ofiary 66

    Unikanie wojny

    2307 Piąte przykazanie zakazuje dobrowolnego niszczenia życia
    ludzkiego. Z powodu zła i niesprawiedliwości, jakie pociąga za sobą
    wszelka wojna, Kościół usilnie wzywa wszystkich do modlitwy i
    działania, by dobroć Boża uwolniła nas od odwiecznego zniewolenia
    przez wojnę 67 .

    2308 Każdy obywatel i wszyscy rządzący są zobowiązani do działania
    na rzecz unikania wojen. Tak długo jednak jak "będzie istniało
    niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie
    międzynarodowej władzy posiadającej niezbędne kompetencje i
    wyposażonej w odpowiednią siłę... rządom nie można odmawiać prawa do
    koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki
    pokojowych rokowań" 68 .

    2309 Należy ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki
    usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej.
    Powaga takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom
    uprawnienia moralnego. Potrzeba jednocześnie w tym przypadku:
    - aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie
    narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
    - aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu
    okazały się nierealne lub nieskuteczne;
    - aby były uzasadnione warunki powodzenia;
    - aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła
    i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy
    uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia.


    2310 Władze publiczne mają w tym przypadku prawo i obowiązek nałożyć
    na obywateli zobowiązania konieczne dla obrony narodowej.
    Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są
    sługami bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się
    należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra
    wspólnego narodu i utrwalenia pokoju 69

    2312 Kościół i rozum ludzki stwierdzają trwałą ważność prawa
    moralnego podczas konfliktów zbrojnych. "Gdyby na nieszczęście już
    do wojny doszło, nie wszystko tym samym staje się między walczącymi
    stronami dopuszczalne" 71 .

    2313 Należy szanować i traktować humanitarnie ludność cywilną,
    rannych żołnierzy i jeńców.
    Działania w sposób zamierzony sprzeczne z prawem narodów i jego
    powszechnymi zasadami, podobnie jak nakazujące je zarządzenia, są
    zbrodniami. Nie wystarczy ślepe posłuszeństwo, by usprawiedliwić
    tych, którzy się im podporządkowują. Zagłada ludu, narodu czy
    mniejszości etnicznej powinna być potępiona jako grzech śmiertelny.
    Istnieje moralny obowiązek stawiania oporu rozkazom, które nakazują
    ludobójstwo.

    2314 "Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej różnicy do
    zniszczenia całych miast lub też większych połaci kraju z ich
    mieszkańcami, są zbrodnią przeciw Bogu i samemu człowiekowi,
    zasługującą na stanowcze i natychmiastowe potępienie" 72 . Ryzykiem
    nowoczesnej wojny jest stwarzanie okazji posiadaczom broni masowej
    zagłady, zwłaszcza atomowej, biologicznej lub chemicznej, do
    popełniania takich zbrodni.





  • pele999 20.09.09, 18:33
    Czy kiedy przypuszczalni napastnicy podejmuja sie wtargnac do
    czyjegos domu , z zamiarem gwaltu i morderstwa najblizszych ,
    przykladowy maz ma na to bezczynnie patrzec ? Czy bedzie to jego
    wyraz milosci dla zony i dzieci ?
  • pele999 20.09.09, 18:44
    Św. Tomasz z Akwinu

    Suma teologiczna - traktat pt. Miłość Zagadnienie 40


    ...

    Aby jakaś wojna była sprawiedliwa, musi odpowiadać trzem warunkom.



    1. Władza książęca (auctoritas principis), z której polecenia wojna
    ma być prowadzona. Osoba bowiem prywatna nie jest władna wypowiadać
    wojny, bo swych praw może dochodzić przed trybunałem władzy. Nie
    należy też do osoby prywatnej zwoływanie wojska dla celów wojennych.
    A ponieważ dbanie o państwo zostało powierzone książętom, oni też są
    władni bronić podległych sobie miast, królestwa i prowincji. I jak
    wolno im bronić państwa siłą miecza przeciw burzycielom wewnętrznym
    karaniem złoczyńców, zgodnie ze słowami listu do Rzymian
    (13,4): “nie 'bez powodu miecz nosi: wszak jest sługą Bożym i
    mścicielem zagniewanym na tego, który źle czyni", tak też jest ich
    obowiązkiem bronić zbrojnie państwa przed wrogiem zewnętrznym.
    Dlatego nakazano książętom w Psalmie (81,4): “wyrwijcie ubogiego, i
    nędznego z ręki niezbożnego wyzwólcie". Stąd Augustyn
    mówi: “przyrodzony porządek, potrzebny dla pokoju śmiertelników,
    domaga się, by władza i narada w sprawie wypowiedzenia wojny
    należała do książąt". (148)



    2. Drugim warunkiem jest słuszność sprawy (causa iusta), by
    mianowicie strona, przeciw której wojna ma być prowadzona, zasłużyła
    na to jakąś przewiną. Wyraża to Augustyn'): “sprawiedliwą nazywa się
    wojnę dla pomszczenia krzywd: gdy mianowicie ma być ukarany naród
    albo miasto za to, że zaniedbał ukarać swych obywateli za
    popełnienie złego czynu, lub zwrócić co oni komuś zabrali z krzywdą
    dla niego". (149).



    3. Ze strony walczących ma być uczciwy zamiar (intentio recta): a
    więc dla poparcia dobra lub uniknięcia zła. O tym mówi Augustyn: “u
    prawdziwych czcicieli Boga nawet wojny są pokojowe, bo prowadzą je
    nie pod wpływem chciwości lub okrucieństwa, lecz dla pokoju: by
    powściągnąć złych i pomóc dobrym". Może się bowiem zdarzyć, że
    wojna, nawet wypowiedziana przez prawowitą władzę, dla słusznej
    przyczyny, staje się niesprawiedliwą z powodu złego zamiaru.
    Augustyn wyraża to w zdaniu: “żądza szkodzenia, okrucieństwo w
    zemście, twarde i nieubłagalne usposobienie, dzikość w walce, żądza
    władzy i tym podobne, oto co słusznie czyni wojnę grzeszną". (150).



    Ad 1. Jak pisze Augustyn6): “do miecza porywa się ten, kto zbroi się
    ku wylewowi czyjejś krwi bez rozkazu lub pozwolenia prawowitej
    władzy nadrzędnej",. Kto jednak sięga po miecz mocą posiadanej
    władzy, lub, jeśli jest osobą prywatną, z upoważnienia sędziego, już
    to w imię sprawiedliwości, a więc jakby z upoważnienia Bożego jeśli
    sprawuje urząd publiczny, — ten używa miecza nie we własnym imieniu,
    lecz w imieniu tego, kto mu to powierzył. Taki nie zasługuje na karę-
    A nawet ci, którzy posługują się mieczem grzesznie, nie zawsze giną
    od miecza. Natomiast giną od miecza, którym są oni sami, ponieważ za
    grzech miecza otrzymują karę wieczną, jeśli nie czynią pokuty.



    Ad 2. Według Augustyna, tego rodzaju przykazania należy zawsze
    zachowywać w znaczeniu gotowości ducha, mianowicie człowiek powinien
    być zawsze gotów nie stawiać oporu lub bronić się w razie gdy
    zajdzie potrzeba. W pewnych jednak wypadkach należy postąpić
    inaczej, mianowicie gdy tego wymaga dobro społeczności, a nawet dla
    dobra tych, z którymi prowadzi się wojnę. Pisze o tym Augustyn w
    liście do Marcelina: “nawet wobec tych, którzy stawiają opór, wiele
    należy czynić z pewną dobrotliwą surowością, by ich ugiąć. Bo komu
    odejmie się możność złego postępowania, zadaje mu się pożyteczną dla
    niego klęskę. Nic bowiem bardziej nieszczęśliwego nad szczęście
    właściwe grzeszącym, bo ono karmi ich karygodną bezkarność i niby
    wewnętrzny wróg wzmacnia ich złą wolę". (151)



    Ad 3. Prowadzący wojnę sprawiedliwą zamierzają pokój, a więc nie
    sprzeciwiają się pokojowi, chyba złemu, którego, według Mateusza
    (10,34), Pan “nie przyszedł przynieść na świat",. Dlatego Augustyn
    pisze do Bonifacego9): “osiąga się pokój nie dla wojny, lecz wojnę
    się prowadzi dla osiągnięcia pokoju. Miej w wojnie nastawienie
    pokojowe, byś tego, z kim walczysz, zwyciężając doprowadził do
    pożytecznego pokoju".



    Ad 4. Nie wszystkie ćwiczenia przygotowawcze do wojny są z reguły
    zakazane, lecz tylko ćwiczenia sprzeczne z porządkiem i
    niebezpieczne, z których wynika zabójstwo i grabież. Starożytni
    odbywali takie ćwiczenia z wykluczeniem takich niebezpieczeństw;
    dlatego nazywali je “zapoznawaniem się z bronią", lub “wojnami bez
    rozlewu krwi", jak o tym pisze Hieronim w jednym ze swych listów.

  • pele999 20.09.09, 19:00
    „Są sytuacje, w których walka zbrojna jest złem nieuniknionym, od
    którego, w tragicznych okolicznościach, nie mogą się uchylić
    chrześcijanie – mówił w Wiedniu z okazji 300. rocznicy odsieczy
    wiedeńskiej Jan Paweł II - Nade wszystko jesteśmy jednak Świadomi,
    że mowa oręża nie jest mową Jezusa Chrystusa, ani też mową jego
    Matki, którą wówczas, podobnie jak dziś, wzywano jako Wspomożenie
    wiernych [28].
  • latiu 20.09.09, 19:04
    Biblia wypowiada się w tej sprawie niedwuznacznie: Prawdziwym sługom Bożym
    nakazano, żeby ‛szukali pokoju’ i ‛zabiegali o niego’, żeby ‛przekuli miecze na
    lemiesze’ i nie ‛uczyli się już wojowania’ (1 Piotra 3:11; Izajasza 2:2-4).
    „Powinniśmy wzajemnie się miłować; nie jak Kain, który pochodził od złego
    [Szatana Diabła], i zabił swego brata” (1 Jana 3:10-12). Tymczasem wyznawcy
    religii tego świata z poparciem swego duchowieństwa w dalszym ciągu zabijają
    swoich braci, naśladując w tym Kaina. Jeżeli więc należysz do jakiegoś wyznania,
    zadaj sobie pytanie: „Czy ustałyby wojny i czy na ziemi zapanowałby prawdziwy
    pokój, gdyby wszyscy byli wyznawcami mojej religii?”
  • latiu 20.09.09, 19:09


    Krwawe konflikty zbrojne popierane przez czynniki religijne są zakałą dziejów ludzkości. Już choćby tylko w naszym stuleciu podczas obu wojen światowych, jak też wojen stoczonych w okresie późniejszym, byliśmy świadkami haniebnego postępowania wyznawców tej samej religii, którzy się nawzajem mordowali — katolik zabijał katolika, protestant — protestanta, mahometanin — mahometanina itd. Duchowni zaś po obu stronach, chociaż też byli tego samego wyznania, udzielali błogosławieństwa żołnierzom, którzy potem zabijali swych współwyznawców.
    Na największą naganę zasługują pod tym względem kościoły chrześcijaństwa. Dlaczego? Ponieważ głoszą, że reprezentują biblijnego Boga i Jego Syna, Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie między wami miłość” (Jana 13:35). Do najstraszniejszych rzezi doszło przecież w samym sercu chrześcijaństwa. Poza tym chrześcijanie nigdy nie mieli skrupułów co do toczenia wojny z innymi chrześcijanami. Gdyby je mieli, nie doszłoby do większości najkrwawszych wojen w Europie. Nigdy by nie wybuchła pierwsza ani druga wojna światowa, w których chrześcijanie pobili wszelkie rekordy w zabijaniu chrześcijan.
    Skłócenie i wzajemna wrogość religii świata dowodzi, że one nie cieszą się poparciem Boga. Może to wywołać zdziwienie u ludzi, których zdaniem każda religia musi być dobra, skoro ma reprezentować Boga. Biblia jednak mówi wyraźnie, że „Bóg nie jest Bogiem nieporządku, lecz pokoju” (1 Koryntian 14:33). Ponadto uczy, że oprócz religii prawdziwej są też religie fałszywe, i oświadcza, że poparciem Boga cieszy się tylko wielbienie oparte na prawdzie, wolne od obłudy (Mateusza 15:7-9; Jana 4:23, 24; Tytusa 1:16).
  • pele999 20.09.09, 19:25
    Z czym sie nie zgadzasz z tego co tu przytoczam ? :

    2314 "Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej różnicy do
    zniszczenia całych miast lub też większych połaci kraju z ich
    mieszkańcami, są zbrodnią przeciw Bogu i samemu człowiekowi,
    zasługującą na stanowcze i natychmiastowe potępienie"

    2265 Uprawniona obrona może być nie tylko prawem, ale poważnym
    obowiązkiem tego, kto jest odpowiedzialny za życie drugiej osoby.
    Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został
    pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita
    władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć
    napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności.


    2307 Piąte przykazanie zakazuje dobrowolnego niszczenia życia
    ludzkiego. Z powodu zła i niesprawiedliwości, jakie pociąga za sobą
    wszelka wojna, Kościół usilnie wzywa wszystkich do modlitwy i
    działania, by dobroć Boża uwolniła nas od odwiecznego zniewolenia
    przez wojnę 67 .


    2308 Każdy obywatel i wszyscy rządzący są zobowiązani do działania
    na rzecz unikania wojen. Tak długo jednak jak "będzie istniało
    niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie
    międzynarodowej władzy posiadającej niezbędne kompetencje i
    wyposażonej w odpowiednią siłę... rządom nie można odmawiać prawa do
    koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki
    pokojowych rokowań"

    2309 Należy ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki
    usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej.
    Powaga takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom
    uprawnienia moralnego. Potrzeba jednocześnie w tym przypadku:
    - aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub wspólnocie
    narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
    - aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu
    okazały się nierealne lub nieskuteczne;
    - aby były uzasadnione warunki powodzenia;
    - aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze poważniejszego zła
    i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego warunku należy
    uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia.


  • pele999 20.09.09, 19:26
    Przytaczam , nie przytoczam smile
  • pele999 20.09.09, 19:29
    I ponownie zapytam :
    Czy kiedy przypuszczalni napastnicy podejmuja sie wtargnac do
    czyjegos domu , z zamiarem gwaltu i morderstwa najblizszych ,
    przykladowy maz ma na to bezczynnie patrzec ? Czy bedzie to jego
    wyraz milosci dla zony i dzieci ?
  • marca_1 20.09.09, 20:46
    przykazanie jest nie zabijaj, nie ma wyjątku

    lepiej ponieś szkodę na ciele niż na duszy

    lepiej umrzeć niż duszy zaszkodzić

    swoją drogą,gdyby chrześcijananie bardziej ufali bogu, wiedzieli
    by,że bóg, o ile faktycznie zajdzie tego potrzeba (czyli zagraża
    komuś śmierć, a ten ktoś ma nadal żyć na ziemi) jest wstanie
    sprawić,że do zbrodni nie dojdzie

  • pele999 20.09.09, 21:20
    www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
    "2261 Pismo święte określa szczegółowo zakaz zawarty w piątym
    przykazaniu: "Nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i
    sprawiedliwego" (Wj 23, 7). Zamierzone zabójstwo niewinnego
    człowieka pozostaje w poważnej sprzeczności z godnością osoby
    ludzkiej, ze "złotą zasadą" i ze świętością Stwórcy. Prawo, które
    tego zakazuje, jest prawem powszechnie obowiązującym: obowiązuje
    wszystkich i każdego, zawsze i wszędzie.

    Uprawniona obrona

    2263 Uprawniona obrona osób i społeczności nie jest wyjątkiem od
    zakazu zabijania niewinnego człowieka, czyli dobrowolnego
    zabójstwa. "Z samoobrony... może wyniknąć dwojaki skutek: zachowanie
    własnego życia oraz zabójstwo napastnika... Pierwszy zamierzony, a
    drugi nie zamierzony 36 .

    2264 Miłość samego siebie pozostaje podstawową zasadą moralności.
    Jest zatem uprawnione domaganie się przestrzegania własnego prawa do
    życia. Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet
    jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios:

    "Jeśli ktoś w obronie własnego życia używa większej siły, niż
    potrzeba, będzie to niegodziwe. Dozwolona jest natomiast samoobrona,
    w której ktoś w sposób umiarkowany odpiera przemoc... Nie jest
    natomiast konieczne do zbawienia, by ktoś celem uniknięcia śmierci
    napastnika zaniechał czynności potrzebnej do należnej samoobrony,
    gdyż człowiek powinien bardziej troszczyć się o własne życie niż o
    życie cudze - Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, II-II, 64, 7."

  • latiu 20.09.09, 21:57
    Dlaczego nie powołujesz się na Biblię, dlaczego bardziej wierzysz w nauki
    ludzkie, a nie w niezafałszowane ludzkimi dogmatami nauki Jezusa- katechizm ma
    tyle wspólnego ze Słowem Bożym co laryngolog z logopedą, zakładając jednak na
    chwilę, że opiera się na Biblii- to powiedz ilu katolików go zna? a ilu stosuję
    się do zawartych w nim nauk? Właśnie przez takie nauki usprawiedliwiające akty
    przemocy tylu ludzi straciło życie i to w imię jakich wartości? pychy
    ,chciwości, zemsty itd/itp. Co niby Papież miał powiedzieć, skoro potępiłby
    wojny tak jak nauczał Jezus, to straciłby autorytet, bo kościół wiódł prym w
    czasie większości wojen na świecie, dlatego przez całe wieki głowy kościoła
    wymyślały jakieś usprawiedliwienia dla swoich poczynań - to jest tak logiczne
    -że dziwię się wszystkim szczerym osobom, że choćby to jawne odstępstwo od
    prawdziwych nauk i nakazów Jezusa, nie stało się dla was powodem do przejrzenia
    na oczy.

    (2 Tymoteusza 3:16-17) "Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do
    nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości, 17 aby
    człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego
    dzieła".
  • pele999 20.09.09, 23:47
    Nie powoluje sie na Biblie ?
    A co uczynilem juz w swoim pierwszym poscie w tym temacie ?
    Czym jest zalecenie , by żołnierze byli wierni swej profesji i
    jedynie – wbrew ówczesnym obyczajom – nie dopuszczali się rozbojów,
    lecz poprzestawali na swoim żołdzie , czym jest jesli nie powolaniem
    sie na Biblie ?
    Co prawda w cytacie ze Sw. Augustyna , ale nie zmienia to faktu , ze
    mowa o cytacie biblijnym .

    Co do Katechizmu , mam pytanie : przeczytales go kiedys ?
  • pele999 21.09.09, 00:06
    Bo widzisz , tak sie sklada ,ze w Katechizmie znajdziesz mase
    odniesien do Biblii , a interesujacy nas temat jest opisany pod tym
    linkiem w artykule piatym :
    www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
    Jesli chcesz napisz z czym sie nie zgadzasz ?
  • pele999 20.09.09, 21:48
    www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
    "2268 Piąte przykazanie zakazuje pod grzechem ciężkim zabójstwa
    bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie
    współdziałają w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę
    do nieba "


    Dla przykladu : Odroznia sie zabojstwo od np. nieumyslnego
    spowodowania smierci.Kara za te dwa czyny nie jest i nie moze byc
    przeciez taka sama , to oczywiste.

  • latiu 20.09.09, 21:18
    pele999 napisał:

    > „Są sytuacje, w których walka zbrojna jest złem nieuniknionym, od
    > którego, w tragicznych okolicznościach, nie mogą się uchylić
    > chrześcijanie – mówił w Wiedniu z okazji 300. rocznicy odsieczy
    > wiedeńskiej Jan Paweł II - Nade wszystko jesteśmy jednak Świadomi,
    > że mowa oręża nie jest mową Jezusa Chrystusa, ani też mową jego
    > Matki, którą wówczas, podobnie jak dziś, wzywano jako Wspomożenie
    > wiernych [28].


    Chyba nie istniałby bardziej szczytny cel walki niż obrona życia i
    bezpieczeństwa Jezusa Chrystusa. Kiedy pewnej nocy Jezus został zdradzony, a
    następnie pojmany przez wrogi tłum, jego przyjaciel Piotr "wyciągnął rękę i
    dobył swego miecza, i uderzy niewolnika arcykapłana, odciął mu ucho". Czy
    słusznie użył broni? Jezus napomniał Piotra:"Włóż swój miecz z powrotem na jego
    miejsce, bo wszyscy, którzy chwytają za miecz, od miecza zginą" (Mateusza 26:47-52).
    Reakcja Jezusa raczej nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Dwa lata
    wcześniej oświadczył:"Słyszeliście, że powiedziano: ‚Masz miłować swego
    bliźniego i nienawidzić swego nieprzyjaciela’. Ja jednak wam mówię: Miłujcie
    swych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, żebyście się
    okazali synami waszego Ojca, który jest w niebiosach, ponieważ on sprawia, że
    jego słońce wschodzi nad niegodziwymi i dobrymi, on też sprawia, że deszcz pada
    na prawych i nieprawych" (Mateusza 5:43-45). Czy naśladowca Chrystusa mógłby
    kochać swoich wrogów i się za nich modlić, gdyby jednocześnie toczył przeciw nim
    wojnę?

    Historia pokazuje, że chrześcijanie mieli licznych wrogów. Na przykład Rzymianie
    skazali i zabili Jezusa Chrystusa. Wkrótce potem już samo przyznanie się do
    wyznawania chrystianizmu groziło śmiercią. Jezus zdawał sobie sprawę, że jego
    uczniowie wzorem innych Żydów mogli ulec pokusie chwycenia za broń, by uwolnić
    się spod jarzma Rzymu. Powiedział jednak o swoich naśladowcach: "Nie są częścią
    świata, jak i ja nie jestem częścią świata" (Jana 17:16). Chrześcijanie byli
    zdecydowani zachowywać neutralność w kwestiach politycznych. Żadna
    niesprawiedliwość ani żadne niebezpieczeństwo zagrażające im samym albo ich
    krajowi nie uzasadnia angażowania się w działania wojenne. Jezus opowiadał się
    za Królestwem Bożym i to samo czynili jego naśladowcy. Nigdy nie posługiwał się
    ziemską armią, by bronić tego rządu. Powiedział: "Moje królestwo nie jest
    częścią tego świata. Gdyby moje królestwo było częścią tego świata, moi słudzy
    walczyliby, żebym nie został wydany Żydom. Ale przecież moje królestwo nie jest
    stąd".(Jana 18:36)


    Zachowywanie neutralności podczas konfliktów zbrojnych jest cechą
    charakterystyczną religii prawdziwej. Jezus oświadczył:"Po tym wszyscy poznają,
    że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość" (Jana 13:35).
    Zamiast brać sprawy w swoje ręce, prawdziwi chrześcijanie z ufnością zdają się
    na Boga. Jego Słowo, Biblia, mówi: "Nie mścijcie się sami, umiłowani, lecz
    pozostawcie miejsce srogiemu gniewowi; napisano przecież: "Pomsta jest moja; ja
    odpłacę, mówi Jehowa" (Rzymian 13:35).


  • pele999 20.09.09, 21:35
    Zolnierze przyszli aresztowac Jezusa w zwiazku z zarzutami jakimi
    Go obciazano .Nie przyszli go zamordowac , a jedynie doprowadzic
    przed sad .
    Podobnie jak dzis , gdy policja aresztuje nawet czlowieka
    niewinnego , zrozumiale jest , nie stawianie oporu i pozwolenie
    doprowadzenia sie przed wymiar sprawiedliwosci , zamiast rzucania
    sie na nich z pistoletem czy nozem .
    Takze w zaden sposob nie jest to sytuacja analogiczna chocby do
    tej ,ktora ponizej przedstawiam .
    I tak po raz trzeci pytam :
    Czy kiedy przypuszczalni napastnicy podejmuja sie wtargnac do
    czyjegos domu , z zamiarem gwaltu i morderstwa najblizszych ,
    przykladowy maz ma na to bezczynnie patrzec ? Czy bedzie to jego
    wyraz milosci dla zony i dzieci ?

  • latiu 20.09.09, 22:38
    Po pierwsze: Jezus był aresztowany w uknutym spisku na jego życie - proces był farsą - głównym powodem zatrzymania było z góry zaplanowane morderstwo.

    Co do Twojego pytania:


    Biblia potępia przemoc i ludzi, którzy się do niej uciekają. Psalmista Dawid napisał o Jehowie Bogu: „Miłującego przemoc dusza jego nienawidzi” (Psalm 11:5). Za przemoc i rozlew krwi Bóg wydał wyrok na różne starożytne narody, w tym na swój naród wybrany (Joela 3:19; Micheasza 6:12; Nahuma 3:1). W Prawie nadanym Izraelowi poważnym przestępstwem było nawet nieumyślne zabójstwo lub spowodowanie śmierci wskutek zaniedbania (Powtórzonego Prawa 22:8).
    Pismo Święte nawołuje, by unikać konfliktów i każdego dnia zabiegać o pokój z drugimi. Rękoczyny często są następstwem gwałtownej kłótni. Biblia słusznie zauważa: „Gdzie nie ma drewna, ogień gaśnie, a gdzie nie ma oszczercy, ustaje zwada” (Przysłów 26:20). Spokojna reakcja nierzadko łagodzi gniew i zapobiega gwałtownej konfrontacji. Apostoł Paweł napisał: „Jeśli możliwe, o ile to od was zależy, zachowujcie pokój ze wszystkimi ludźmi” (Rzymian 12:18).
    W obliczu zagrożenia
    Dążenie do pokoju nie gwarantuje ochrony przed napaścią. W dawnych czasach wierni czciciele Boga również padali ofiarą przemocy (Rodzaju 4:8; Hioba 1:14, 15, 17). Co może zrobić ktoś zaatakowany przez uzbrojonego przestępcę? Jezus radził: „Nie stawiajcie oporu niegodziwemu” (Mateusza 5:39). Powiedział też: „Temu, kto zabiera twoją szatę wierzchnią, nie odmawiaj nawet szaty spodniej” (Łukasza 6:29). Jezus nie pochwalał użycia broni w celu ochrony swojej własności. Mądry człowiek, zaatakowany przez uzbrojonego złodzieja, nie będzie odmawiał oddania mu wartościowych rzeczy. Z całą pewnością życie jest cenniejsze!
    Co jednak zrobić, gdy bezpośrednio zagrożone jest nasze życie? Nieco światła na tę sprawę rzuca pewne prawo nadane przez Boga starożytnemu Izraelowi. Stanowiło ono, że gdyby złodziej został za dnia przyłapany na gorącym uczynku i uśmiercony, zabójca byłby oskarżony o morderstwo. Złodziej mógł przecież zostać rozpoznany i sprawiedliwie ukarany, a za kradzież nie była przewidziana kara śmierci. Gdyby jednak włamywacz został zabity w nocy, gospodarz mógł zostać oczyszczony z zarzutów, ponieważ w ciemnościach trudno się zorientować, co robi intruz i jakie ma zamiary. Gospodarz mógł dojść do wniosku, że jego rodzina jest w niebezpieczeństwie, i podjąć określone działania w jej obronie (Wyjścia 22:2, 3).
    A zatem jak wynika z Biblii, można w razie napaści fizycznej bronić siebie lub swej rodziny. Zaatakowany ma prawo odparowywać ciosy napastnika, a nawet go uderzyć, by go ogłuszyć lub obezwładnić. Celem będzie wówczas powstrzymanie ataku. Jeśli w takiej sytuacji przestępca zostanie poważnie zraniony lub zabity, jego śmierć będzie nieumyślna, a nie zamierzona.
    Najlepsza ochrona
    Jak więc widać, niekiedy obrona własna jest uzasadniona. Ludzie mają prawo bronić siebie i swych bliskich przed napaścią i utratą życia. Gdy ucieczka jest niemożliwa, Biblia nie zabrania wystąpienia w obronie własnej. Nie zmienia to jednak faktu, że najlepiej byłoby unikać sytuacji, w których może dojść do przemocy (Przysłów 16:32).
    Biblia zachęca nas, byśmy we wszystkich sprawach i okolicznościach ‛szukali pokoju i do niego dążyli’ (1 Piotra 3:11). Ta praktyczna zasada naprawdę przyczynia się do spokojnego życia.
  • pele999 20.09.09, 23:30
    > Po pierwsze: Jezus był aresztowany w uknutym spisku na jego życie -
    proces był
    > farsą - głównym powodem zatrzymania było z góry zaplanowane
    morderstwo.
    >

    Tego nie neguje , to zrozumiale .
    Co nie zmienia faktu ,ze zostal aresztowany , a nie np. napadniety
    przez bandytow .




    Ludzie mają prawo bron
    > ić siebie i swych bliskich przed napaścią i utratą życia. Gdy
    ucieczka jest nie
    > możliwa, Biblia nie zabrania wystąpienia w obronie własnej. Nie
    zmienia to jedn
    > ak faktu, że najlepiej byłoby unikać sytuacji, w których może
    dojść do przemocy
    > (Przysłów 16:32).
    > Biblia zachęca nas, byśmy we wszystkich sprawach i
    okolicznościach ‛szuka
    > li pokoju i do niego dążyli’ (1 Piotra 3:11). Ta praktyczna zasada
    napraw
    > dę przyczynia się do spokojnego życia.

    A czy ja pisze o czyms innym ?
    Czytales w ogole fragmenty , ktore przytoczylem ?Przeciez to
    oczywiste , zebyśmy we wszystkich sprawach i okolicznościach ‛szuka
    > li pokoju i do niego dążyli’ (1 Piotra 3:11).
    Jednak sa wyjatkowe sytuacje gdzie uniknac bezposredniego konfliktu
    praktycznie nie sposob ?
    Teraz na miejsce owej hipotetycznej rodziny podstaw sobie
    spolecznosc , wspolnote , narod , napadniety przez wroga .
    Masowe morderstwa , gwalty i grabieze zdarzajace sie na porzadku
    dziennym . Powiedz ,ze w tej sytuacji nie maja prawa sie bronic
    tylko czykac na czystke narodu .Nie moga tez oczekiwac na
    jakakolwiek pomoc ze strony panstwa .
    I zapytaj siebie czy tego wlasnie moze chciec Bog ?





  • latiu 21.09.09, 10:07
    Żołnierze są szkoleni do walki i mają przyzwolenie na zabijanie, a właściwie mają taki cel, zabić jak najwięcej żołnierzy przeciwnika – biorąc do ręki broń w celu obrony –człowiek liczy się z dokonaniem zabójstwa drugiego człowieka, robi to jakoby z premedytacją –broń jest w tym celu produkowana, może odstraszać ale głównym jej celem jest najskuteczniejsze unieszkodliwienie – zabójstwo- w najlepszym wypadku zranienie – CZY NIE WIDZISZ ŻADNEJ RÓŻNICY? – my mamy polegać na Bogu, przecież jeśli zachowamy prawość nawet w wypadku utraty życia, Bóg za wierność obiecał, że przywróci życie jego wiernym sługom, skalkuluj cenę co lepiej się opłaca – bronić za wszelką cenę swojego życia na własną rękę i złamać prawo Boże, zachowując życie przez jeszcze jakiś czas, czy zdać się na Boga zachowując Jego prawo i możliwość życia za wierność w rajskiej ziemi po czas nieskończony.

    W opanowanej przez nazistów Europie władze wtrąciły do więzień około 10000 Świadków Jehowy obstających przy chrześcijańskiej neutralności. Spośród nich jakieś 3000 osadzono w obozach koncentracyjnych. W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych ponad 4300 Świadków pozbawiono wolności za odmowę służby wojskowej. Ani niemieccy, ani amerykańscy Świadkowie nie chwytali za broń i nie walczyli przeciwko komukolwiek innemu. GDYBY POSTĄPILI INACZEJ JAKŻE MOGLIBY TWIERDZIĆ, ŻE PANUJE MIĘDZY NIMI MIŁOŚĆ I ŻE KOCHAJĄ BLIŹNICH? Jak myślisz, czy doszłoby np. do pierwszej wojny światowej i drugiej gdyby wszystkie religie przestrzegali neutralności. Gdyby katolik nie strzelał do katolika – protestant do protestanta itd. Itp. Jak wiemy z historii KK poparł działania wojenne –w zamian za różnego rodzaju korzyści- kto stracił? Miliony niewinnych ludzi- pomyśl zanim napiszesz coś jeszcze popierając uzasadnienie dla wojny, że gdybyś żył w tamtych czasach –może byś padł już jej ofiarą, a może będziesz w niedalekiej niepewnej przyszłości. Inna sprawa, że nawet gdyby KK, wydał oficjalny zakaz uczestniczenia w jakiejkolwiek wojnie, to odzew byłby śladowy, takich ma właśnie w większości wiernych, każdy sobie.. więc biorąc to pod uwagę, KK straciłby twarz i całkowicie posłuch gdyby dał martwe prawo, bo nie przestrzegane o całkowitej neutralności chrześcijańskiej, więc dla zatrzymania 'wiernych' musiał iść na kompromis, dając przyzwolenie i wyprzedzając tym uczestnictwo parafian w wszelkiego rodzaju konfliktach.

    Wracając do pojmania Jezusa to nie pisałem tego w kontekście twojego pytania o obronę osobistą – raczej o przyzwoleniu Papieża do użycia przemocy w wyjątkowych sytuacjach, czy to nie była najbardziej uzasadniona okoliczność? Rozwścieczony motłoch pod przywództwem kapłanów z pałkami w nocy idzie w celu pojmania, a później uśmiercenia Syna Bożego, każdy by chwycił za broń, przecież to tak uzasadniona i wyjątkowa sytuacja –ale sama ofiara – Jezus, inaczej zareagował. Dlaczego przywódcy religijni nie stosują się do tego wzoru, bo ich interesy są w sprzeczności z tym wzorem, bo nie polegają na Bogu, tylko na własnej, sile, mądrości i interesie, za dużo by stracili, a może nawet wszystko, dlatego różne uzasadnienia wyższej konieczności do podjęcia działań zbrojnych. Nawet jeśli woja byłaby uzasadniona z ludzkiego punktu widzenia, to takie postępowanie jest ingerencją w kompetencje Boga, napisano przecież: "Pomsta jest moja; ja odpłacę, mówi Jehowa" (Rzymian 13:35).

  • pele999 22.09.09, 20:18
    Jeden aspekt poruszony przez Ciebie wydaje mi sie szczegolnie wart
    odniesienia .Mianowicie : neutralnosc .Wspominasz o neutralnosci
    chrzescijanskiej , neutralnosci Świadkow Jehowy , itd.
    Pierwsze co przychodzi mi namysl w tym kontekscie jest neutralnosc
    jaka chcial zachowac Pilat probujac pozbyc sie niejako
    odpowiedzialnosci za smierc Jezusa .Mowiac : Umywam rece dal temu
    wyraz w wyrazny sposob.Czy wobec tego tego neutralnosc sama w sobie
    moze zawsze stanowic wyraz usprawiedliwienia , czy tez w pewnych
    okolicznosciach mozemy powiedziec ,ze jest wrecz nacechowana
    negatywna wartoscia , jesli chodzi o ladunek moralny ?A wiec ,ze
    nie tyle rzeczona neutralnosc nie bedzie tylko jakims brakiem
    dobra , lecz wrecz jego zaprzeczeniem .Jako ,ze poruszamy sie w
    temacie wojny , dam taki hipotetyczny przyklad .Niemcy , tak jak w
    39 napadli na Polske , dzisiaj powiedzmy ,ze zaatakowali
    Luksemburg .Malutkie panstewko bez zadnych szans w starciu z
    mocarstwem .Co robia sasiedzi , koalicja , ktora rzekomo bylaby w
    obowiazku udzielic im pomocy ? Otoz nic , czekaja ... Czekaja jak
    Francuzi przy naszej granicy , gdy Niemcy rozpoczeli atak na nasz
    kraj .Czekaja , a za chwile moze juz nie byc kogo w ogole
    ratowac .Jak twoim zdaniem wygladalaby owa neutralnosc , nie
    wtracanie sie w nieswoja przeciez wojne ? Czy bylby to czyn godny
    pochwaly czy raczej pogardy ? Czy pozostawienie na rzez bezbronnego
    narodu , nieudzielenie mu pomocy jest twoim zdaniem czynem
    zaslugujacym w oczach Boga ? Dlatego tez tak czesto przytaczam
    przyklad z napadem na rodzine przez bandytow .Sytuacja jest
    analogiczna o tyle ,ze przyjmujemy iz ow maz nie musi koniecznie sie
    przygladac jak morduja jego zone i dzieci .A jezeli moze cos
    faktycznie zrobic , ma ku temu mozliwosc , to czy ta neutralnosc na
    ktora sie powolujesz , bedzie czynem(a raczej bezczynnoscia) dobrym
    pod wzgledem moralnym ?Sam sobie odpowiedz na te pytania .Wracajac
    do sytuacji naszego kraju z czasow wojny , latwo jest rzucac slogany
    o neutralnosci , gdyz to nie na Szwajcarie napadnieto lecz na
    Polske .Sugerujesz ,ze najlepiej byloby wtedy sie polozyc ? Poczekac
    az na ziemiach polskich nie bedzie nikogo procz aryjczykow czystej
    krwi ? Taka decyzje podjalbys gdybys byl glowa panstwa ?Przyjmujemy
    rowniez ,ze absolutnie nie chcialbys jakiejkolwiek pomocy z zewnatrz
    gdyz liczy sie dla Ciebie "neutralnosc" i jedynie taka droge
    pochwalasz .Przywolujesz przyklad Swiadkow Jehowy , wtracanych do
    obozow koncentracyjnych itd. Pomijajac juz fakt ,ze w obozach , jak
    wiesz nie siedzieli jedynie Swiadkowie Jehowy , powiem tak :
    Polacy i nie tylko , oddawali zycie rowniez za nich , zeby mieli
    kiedykowiek szanse opuscic owe obozy i wiezienia .

    Wracajac do kwestii pojmania Jezusa .
    Kolejny raz powtorze ,ze Jezusa pojmala owczesna wladza .
    Tak jakby dzis do Twojego domu wtargnela policja i aresztowala kogos
    z twojej rodziny , czy wiedzac ,ze jest to pomylka i majac
    pewnosc,ze czlonek rodziny jest niewinny , rzucilbys sie z bronia na
    policjantow ? Zakladam ,ze nie i mimo wszystko nie potraktowalbys
    chyba tej sytuacji , jak np. napasc zbirow w ciemnej uliczce .
  • latiu 22.09.09, 22:20
    Po pierwsze: piszesz jaką podjąłbym decyzje i tu opisana przez Ciebie sytuacja, gdybym był głową państwa, sytuacja taka nigdy by nie miała miejsca w znaczeniu ‘ja głowa państwa’ z tego prostego powodu, że ŚJ, a ja jestem nim też, nie angażują się w sprawy polityki, nie głosują na ludzkie rządy, nie należą do żadnych partii politycznych, gdyż uważają, że żadne tego rodzaju rządy, nawet jeśli starałyby się z całych sił, nie są w stanie zaprowadzić trwałego pokoju ani bezpieczeństwa, wzorują się na Jezusie, który uciekł jak chcieli go obwołać królem, sam również wielokrotnie wspominał, że jego królestwo nie jest częścią tego świata.

    Wracając do głównego zagadnienia, masz rację, a właściwe miałbyś ją gdyby: wszystko kończyło się na tym teraźniejszym życiu, chociaż i tu można by dyskutować, wtedy broniłbym swojego życia i dobra najbliższych, niezależnie od ofiar i kosztów, no bo życie jest najważniejsze, wiedząc, że kończy się ono w wieku 70-80lat bez nadziei na coś lepszego –to i owszem prawdopodobnie w myśl zasady „jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy” robiłbym wszystko żeby wyciągnąć z tego krótkiego okresu jak najwięcej korzyści, włącznie z obroną mojej osoby nie przebierając w środkach. Zabiegałbym też o zaszyty i poklask. Jednak wierzę, że już w niedługim czasie Bóg przywróci na ziemi według pierwotnego zamierzenia, rajskie warunki, a wszystkich czynicieli bezprawia unicestwi raz na zawsze, włączając w to Szatana i jego demony. Bóg chce i ma potrzebną do tego moc, żeby każdego kto stracił życie za wierność, nagrodzić na powrót życiem, ale już w świecie bez przemocy. Na nowej rajskiej ziemi znajdą się ludzie, którzy będą przestrzegać wysokich norm ustanowionych dla dobra człowieka, co więcej, którzy już to robią obecnie, osoby, które nie szkolą się w celu zabijania innych, a szkolą się w celu przestrzegania wysokich mierników Bożych i je wprowadzają w życie i dzielą się tą dobrą nowiną z innymi szczerymi ludźmi. Naprawy tego niegodziwego świata są daremne, bo i tak czeka go zagłada, a my uczestnicząc w jego poczynaniach, moglibyśmy się tylko narazić na niezadowolenie i gniew Boga Jehowy, wiec jeszcze raz skaluj cenę co byłoby lepsze, broić za wszelką cenę swojego życia lub życia innych, narażając się na gniew Boga, czy obstawać przy jego prawach, nawet tracąc doczesne dobra czy życie, zyskując znacznie więcej. Początkowym zamierzeniem Boga było, żeby ludzie żyli na ziemi w rajskich warunkach po czas niezmierzony, Szatan na krótki okres przeszkodził w tym, dobiega jednak wyznaczony czas na udowodnienie ludziom, że sami nie są w stanie się rządzić, bo nie zostali do tego stworzeni, tylko potrzebują kierownictwa Bożego, przeżyją tylko osoby ściśle trzymające się mierników Bożych, Szatan wykorzystuje niedoskonałość ludzką, podsuwając im osoby w majestacie prawa, które mówią im to, co chcą usłyszeć, to co nie wymaga wysiłku, a jednocześnie jest wystarczające do zagłuszenia sumienie, że niby robią wystarczająco, to jest tak jak z pewnym królem w książce ‘Mały książę’, król ów wydawał tylko te polecenia, które wiedział, że zostaną wykonane np. kazał wschodzić i zachodzić słońcu, wtedy gdy ono to miało akurat robić. Miliony ludzi jest oszukiwanych przez religie, które realizują własne cele, a dobro wiernych o ile w ogóle jest brane pod uwagę to na końcu, nie znaczy, że nie ma tam szczerych i myślących, że robią dobrze osób, jednak i one jak nie uświadomią sobie, że są manipulowani przez zwodnicze nauki, i nie dokonają zmian, to ich sama szczerość i źle ukierunkowana gorliwość nie wystarczy. To tak w zarysie.


    Co do podanego przykładu pojmania Jezusa, to też po raz kolejny mówię, że przytoczyłem go w innym kontekście, cofnij się i zobacz co poprzedzało, jaka Twoja wypowiedź, zacytowana przeze mnie smile
  • pele999 22.09.09, 23:12
    Zeby byla jasnosc .
    Nigdzie nie twierdzilem ,ze nalezy robic takie lub inne rzeczy ,
    ktore nawet w bliskiej perspektywie , wydajace sie pozyteczne , to
    jednak skutkujace oslabianiem czy nawet zerwaniem wiezi z Bogiem
    poprzez grzech (jak postanowil Św. Dominik Savio :„Raczej umrzeć niż
    zgrzeszyć”wink Nie rozpatruje tego w kategoriach : pomoglbym
    najblizszej rodzinie w takiej sytuacji , nawet za cene grzechu .
    Nie robie tego dlatego gdyz , nie uwazam ,a to wlasnie dyktuje mi
    sumienie , wyzej opisywanego czynu za grzech .Moim zdaniem ta obrona
    nie obciazalaby moralnie w zaden sposob , nie mam co do tego cienia
    watpliwosci .Oczywiscie moralnosc obowiazuje nas w kazdym czasie ,
    czy to wojny czy pokoju ,wszelkie naduzycia w zaden sposob nie
    powinny byc akceptowane .
    Podobnie jak pomoc najslabszym , w hipotetycznej wojnie , przeciwko
    najezdzcy , uwazam za moralnie o wiele szlachetniejsze posuniecie
    niz "neutralnosc" ."Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie
    uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie
    uczynili".Neutralnosc w takim wypadku , jak dla mnie to
    najzwyklejsza zdrada i przylozenie reki do krzywd niewinnych ludzi .


    Jesli chodzi o pojmanie Jezusa , to jak rozumiem chodzi Ci glownie o
    to ,ze reakcja uczniow na to wydarzenie jest jak najbardziej
    zrozumiala , gdyz chodzilo tu o kogos kto w oczach uczniow ,zapewne
    najmniej ze wszystkich ludzi zaslugiwal na takie potraktowanie .
    Dlatego przytoczylem przyklad z wtargnieciem policji i zabraniu
    ktoregos czlonka rodziny , oskarzonego o czyn ktorego nie popelnil ,
    i o ktorym to wiedzialbys z cala pewnoscia ,ze tego nie zrobil ,
    gdyz np. siedzial w tym czasie w domu , co jest oczywistym alibi .
    Zakladam ,ze nie uwazalbys mimo to za stosowne , zaatakowania
    policjantow .
  • latiu 23.09.09, 08:27
    Niech jednak nikt z was nie cierpi jako morderca lub złodziej, lub złoczyńca, LUB JAKO WTRACAJĄCY SIĘ W CUDZE SPRAWY. 16 Jeżeli zaś cierpi jako chrześcijanin, niech się tego nie wstydzi, lecz niech w tym imieniu wychwala Boga ( 1 Piotra 4:15,16)

    Czy angażowanie się w konflikty zbroje nie dotyczące nas osobiście, nie jest wtrącaniem się w cudze sprawy, za które później cierpimy. Jak działa propaganda wojenna? Manipuluje tak informacjami , żeby wzbudzić silne uczucie nienawiści do wroga, a nienawiść zrównana jest z morderstwem. Dlatego już każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą (1Jn 3:15).

    > Nie robie tego dlatego gdyz , nie uwazam ,a to wlasnie dyktuje mi
    > sumienie , wyzej opisywanego czynu za grzech .Moim zdaniem ta obrona
    > nie obciazalaby moralnie w zaden sposob , nie mam co do tego cienia
    > watpliwosci .
    Niegodziwi bogacze, którzy nienawidzili i prześladowali prawdziwych uczniów Syna Bożego, nierzadko posuwali się nawet do mordowania ich. Ponieważ Chrystus Jezus uznaje sposób odnoszenia się do jego braci za równoznaczny z traktowaniem jego samego, wspomniane osoby niejako zamordowały także jego (Mt 25:40, 45). Cytowany przez Ciebie werset z Mateusza, w żaden sposób nie usprawiedliwia brania udziału w konfliktach zbrojnych, Jezus wyraźnie powiedział „każdy kto mieczem wojuje, od miecza zginie” nie ma czegoś takiego jak słuszna woja w imię obrony braci naszych, prawdziwi naśladowcy Chrystusa mieli liczyć się z prześladowaniami i nawet byli mordowani ze względu na prawość, to jednak żaden z nich nie miał cierpieć za popełnienie morderstwa czy za jakieś inne przestępstwo (Mt 10:16, 17, 28; 1Pt 4:12-16; Obj 21:8; 22:15). Jak już wspomniałem Bóg wzbudzi do życia wszystkich, którzy poginęli za swoją neutralność i trzymanie się jego prawa, odpłaci też tym, którzy się dopuszczają takich czynów. Do nas nie należy brania spraw w swoje ręce, wchodzenie w kompetencje Boże jest grzechem, my nie mamy prawa sami wykonywać odwetu. Do każdego kto tak postępuje pasuje ta wypowiedź:

    „A ponieważ nie podobało im się zważać na Boga według dokładnego poznania, Bóg wydał ich w stan umysłu niegodny upodobania, aby czynili to, co niestosowne, 29 napełnieni wszelką nieprawością, niegodziwością, zachłannością, złem, pełni zawiści, morderstwa, waśni, podstępu, złośliwości, rozsiewający pogłoski, 30 obmówcy, nienawidzący Boga, zuchwali, wyniośli, zarozumiali, wynajdujący to, co szkodliwe, nieposłuszni rodzicom, 31 nie mający zrozumienia, łamiący ugody, wyzuci z naturalnego uczucia, niemiłosierni. 32 Chociaż zupełnie dobrze znają prawe postanowienie Boże, iż trwający w czymś takim zasługują na śmierć, oni nie tylko dalej to czynią, lecz także zgadzają się z tymi, którzy w tym trwają”. (Rzymian 1:28).

  • pele999 24.09.09, 19:16
    Czy angażowanie się w konflikty zbroje nie dotyczące nas osobiście,
    nie jest wt
    > rącaniem się w cudze sprawy, za które później cierpimy.


    Wg Ciebie angazowanie sie w konflikt dotyczacy nas osobiscie jest
    sprawa haniebna , wiec tym bardziej nie dziwi mnie jak zapatrujesz
    sie na pomoc bliznim w potrzebie .

    Jak działa propaganda w
    > ojenna? Manipuluje tak informacjami , żeby wzbudzić silne uczucie
    nienawiści do
    > wroga, a nienawiść zrównana jest z morderstwem. Dlatego już każdy,
    kto nien
    > awidzi swego brata, jest zabójcą (1Jn 3:15).

    Nie trzeba nienawidziec wroga , zeby stawiac mu opor , podobnie jak
    Polacy nie musieli nienawidzic Niemcow zeby sie przed nimi bronic .


    > > Nie robie tego dlatego gdyz , nie uwazam ,a to wlasnie dyktuje
    mi
    > > sumienie , wyzej opisywanego czynu za grzech .Moim zdaniem ta
    obrona
    > > nie obciazalaby moralnie w zaden sposob , nie mam co do tego
    cienia
    > > watpliwosci .
    > Niegodziwi bogacze, którzy nienawidzili i prześladowali
    prawdziwych uczniów
    > Syna Bożego, nierzadko posuwali się nawet do mordowania ich.
    Ponieważ Chrystus
    > Jezus uznaje sposób odnoszenia się do jego braci za równoznaczny z
    traktowaniem
    > jego samego, wspomniane osoby niejako zamordowały także jego (Mt
    25:40, 45). C
    > ytowany przez Ciebie werset z Mateusza, w żaden sposób nie
    usprawiedliwia brani
    > a udziału w konfliktach zbrojnych, Jezus wyraźnie
    powiedział „każdy kto
    > mieczem wojuje, od miecza zginie” nie ma czegoś takiego jak
    słuszna woja
    > w imię obrony braci naszych, prawdziwi naśladowcy Chrystusa mieli
    liczyć się z
    > prześladowaniami i nawet byli mordowani ze względu na prawość, to
    jednak żade
    > n z nich nie miał cierpieć za popełnienie morderstwa czy za jakieś
    inne przestę
    > pstwo (Mt 10:16, 17, 28; 1Pt 4:12-16; Obj 21:8; 22:15). Jak już
    wspomniałem Bóg
    > wzbudzi do życia wszystkich, którzy poginęli za swoją neutralność
    i trzymanie
    > się jego prawa, odpłaci też tym, którzy się dopuszczają takich
    czynów. Do nas n
    > ie należy brania spraw w swoje ręce, wchodzenie w kompetencje Boże
    jest grzech
    > em, my nie mamy prawa sami wykonywać odwetu. Do każdego kto tak
    postępuje pas
    > uje ta wypowiedź:
    >
    > „A ponieważ nie podobało im się zważać na Boga według dokładnego
    poznania
    > , Bóg wydał ich w stan umysłu niegodny upodobania, aby czynili to,
    co niestosow
    > ne, 29 napełnieni wszelką nieprawością, niegodziwością,
    zachłannością, złem, pe
    > łni zawiści, morderstwa, waśni, podstępu, złośliwości,
    rozsiewający pogłoski, 3
    > 0 obmówcy, nienawidzący Boga, zuchwali, wyniośli, zarozumiali,
    wynajdujący to,
    > co szkodliwe, nieposłuszni rodzicom, 31 nie mający zrozumienia,
    łamiący ugody,
    > wyzuci z naturalnego uczucia, niemiłosierni. 32 Chociaż zupełnie
    dobrze znają p
    > rawe postanowienie Boże, iż trwający w czymś takim zasługują na
    śmierć, oni nie
    > tylko dalej to czynią, lecz także zgadzają się z tymi, którzy w
    tym trwająR
    > 21;. (Rzymian 1:28).
    >


    Piszesz nie na temat .Nie odniosles sie do sytuacji , ktora
    komentowalem , lecz przytoczyles jedynie fragment mojego
    komentarza , nie odnoszac sie do wspomnianej sytuacji ani jednym
    slowem .
    Przytoczyles tekst nie na temat , a przeciez jakis czas temu
    przytaczales inny , w ktorym to widnialo iz sa sytuacje , w ktorych
    obrona jest uzasadniona .


  • marca_1 21.09.09, 10:44
    latiu słusznie zauważył,że chrystus nie jest z tego świata,

    każde dopasowywanie nauk chrystusa do prawa tego świata, nauki te
    wypacza

    katolicy niestety sądzą,że można bronić życia ciała kosztem duszy

    można zapisywać tony papierów, można poświęcać czas i energię na
    czytanie ton zapisanego papieru, i tak słowa chrystusa pozostaną
    niezmienne

    nie jest uczniem chrystusa, ten, kto twierdzi,że są okoliczności
    usprawiedliwiające zabijanie, bo chyba nawet dla katolików jest
    oczywiste,że zabijanie, nie jest objawem miłości bliźniego,

    na marginesie, w czasach chrystusa , żydzi byli pod okupacją
    rzymską, chrystus nigdy nie namawiał do powstania przeciwko Rzymowi,
    wiedział ,że przykazanie "nie zabijaj", znaczy nie zabijaj, bez
    żadnego wyjątku
  • pele999 22.09.09, 20:26
    Marca , rozumiem ,ze uwazasz iz przygladanie sie jak bandyci gwalca
    i morduja najblizsza rodzina , mawet gdy masz mozliwosc
    interwencji , ktora mimo wszystko wiaze sie z przemoca ,
    rozumiem ,ze "nicnierobienie" w tej sytuacji , jest Twoim zdaniem
    tozsame ze wskazowkami nauki Chrystusa i jest wyrazem milosci dla
    najblizszych czy tak ?

  • marca_1 23.09.09, 12:44
    miłość nieprzyjaciół, nadstawianie drugiego policzka, to postawa
    jaką najlepiej jest zachować wobec agresji

    natura człowieka podlega pewnym prawom, i tak, wg prawa natury
    agresja rodzi agresję

    gdy jednak jedna ze stron postąpi nie wg prawa natury, ale wg prawa
    miłości, to agresja nie rośnie, często wręcz opada

    zawsze gdy jestem świadkiem przemocy, to interweniuję, pierwszym
    krokiem jest sprawienie, aby napastnik skierował na mnie swoją
    uwagę, swoją agresję
    ważne jest, aby zachować spokój, nie dać się zastraszyć, jak
    również, co bardzo istotne, nie potępiać napastnika, zachować wobec
    niego postawę opierającą się na szacunku, ważne aby to wszystko co
    czuję, co we mnie, było autentyczne ,udawanie nic nie daje
    następnie staram się nawiązać kontakt wzrokowy z napastnikiem
    na ogół to wystarcza, agresja opada, można rozmawiać,wyjaśniać sobie
    ale czasami agresja jest tak wielka, że wymaga rozładowania
    poprzez "uderzenie", bo tzw "uderzenie pięścią w stół" faktycznie
    potrafi rozładować wewnętrzne napięcie, taka nasza natura, tak
    działa,
    zdarzyło mi się parę razy "oberwać", ale nigdy nie zostałam
    dotkliwie pobita,
    zawsze gdy otrzymałam pierwszy raz, nie reagowałam, nadal
    zachowywałam postawę spokoju, szacunku, nie broniłam się w żaden
    sposób, czyli "nadstawiałam drugi policzek", i najwyżej dostawałam
    drugi raz, trzeciego razu nigdy nie było

    zachowując naukę chrystusa taką jaką jest, jesteśmy wstanie nawet w
    trudnych momentach trwać w duchu miłości bliźniego , i to do każdego
    bliźniego, do nieprzyjaciela również, do używającego przemocy
    również itd
  • latiu 23.09.09, 20:16
    W piśmie świętym powiedziano też: „Jeśli twój nieprzyjaciel jest głodny, nakarm
    go, jeśli jest spragniony, daj mu coś do picia. Nie dawaj się zwyciężyć złu,
    lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rzymian 12:20,21). Świadkowie Jehowy wierzą, że
    przejawianie takiej miłości jest możliwe w dzisiejszym rozdartym konfliktami
    świecie.

    Jezus krzewił prawdę o Bogu I sporo ludzi chętnie go słuchało. Jednak inni
    odnosili się do niego wrogo, często w skutek nieznajomości faktów. Mimo to Syn
    Boży nie przestawał głosić życiodajnego orędzia wszystkim, także przeciwnikom
    (Marka 12:13-34). Dlaczego? Otóż wiedział, że niektórzy zmienią sposób myślenia
    – rozpoznają w nim Mesjasza i dostosują swe życie do zasad nakreślonych w
    Słowie Bożym (Jana 7:1, 37-46; 17:17). Jezus okazywał miłość swym
    nieprzyjaciołom nawet tej nocy, gdy wpadł w ręce uzbrojonej zgrai. Na dowód
    tego uleczył jednego z napastników, zranionego mieczem przez apostoła Piotra.
    Jakieś 30 lat później Piotr napisał:”Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam
    wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami. Gdy cierpiał nie groził, ale
    poruczał siebie [Bogu]” (1 Piotra 2:21,23). Jak widać, apostoł ten zrozumiał, że
    prawdziwi naśladowcy Chrystusa nie odpłacają złem za zło, lecz okazują bliźniemu
    miłość (Mateusza 5:9).

    Wszyscy ‘podążający dokładnie śladami Jezusa’ odzwierciedlają jego życzliwość .
    „Niewolnik Pana nie ma się spierać, lecz ma być delikatny wobec wszystkich,
    opanowujący się w obliczu zła” -czytamy w Liście 2 do Tymoteusza 2:24.
    Wymienione cechy powinny być widoczne w życiu chrześcijanina, a ich przejawianie
    przyczyni się do harmonijnych, pokojowych stosunków z innymi.

  • latiu 24.09.09, 12:51
    Apostoł Paweł napisał do chrześcijan: "Jesteśmy ambasadorami zastępującymi
    Chrystusa. Jako zastępujący Chrystusa prosimy:'Pojednajcie się z Bogiem'" (2
    Koryntian 5:20). Ambasador zachowuje neutralność- nie miesza się w wewnętrzne
    sprawy państwa, w którym przebywa. Jego zadanie polega na reprezentowaniu
    własnego rządu i działanie w jego interesie.

    Tak samo ma się rzecz z ambasadorami i posłami Chrystusa. Uznają oni Jezusa za
    króla i wspierają jego niebiański rząd przez pokojowe rozgłaszanie dobrej nowiny
    (Mateusza 24:14, Jana 18:36). Paweł wyjaśnił współwyznawcą:"Nie prowadzimy boju
    według tego, czym jesteśmy w ciele. Bo oręż naszego boju nie jest cielesny, ale
    za sprawą Boga ma moc obalania rozumowań i wszelkiej rzeczy wyniosłej
    podnoszącej się przeciwko poznaniu Boga" (2 Koryntian 10:3-5, Efezjan 6:13-20).

    To chyba definitywnie podsumowuje temat "Czy wojny można pogodzić z
    chrystianizmem" Pierwsi naśladowcy Jezusa nie brali udziału w wojnach i nie
    pełnili służby woskowej i tak jest obecnie. Nie ma wyjątków albo się jest
    chrześcijaninem i tak postępuje albo jest się nim tylko z nazwy.
  • pele999 24.09.09, 19:40
    Dla sprostowania kilku spraw proponuje zapoznac sie z tym tekstem :

    prasa.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1164816439&dzi=&katg=1157578844

    "Ogólny bilans pacyfizmu jako takiego nie wygląda – jak sądzę –
    pozytywnie. To bowiem dobro, które zostało osiągnięte, ani nie jest
    wyłączną zasługą pacyfistów, ani też dążenie do eliminacji przemocy
    i budowania pokoju w życiu społecznym nie domaga się wyznawania
    pacyfistycznych poglądów.


    Geneza pacyfizmu

    Pacyfizm – trzeba zacząć od tego stwierdzenia - jest zjawiskiem
    oryginalnie chrześcijańskim. Co prawda wśród stoików oraz w
    starożytnych Chinach czy też Indiach, można znaleźć wysoką ocenę
    wartości związanych z pokojem i krytycznie się odnoszących do
    przemocy. Jednakże nawet pojawiające się już w VII w. przed
    Chrystusem i rozsławione współcześnie przez Mahatmę Ghandiego,
    pojęcie ahimsy, wspólne dla hinduizmu, buddyzmu i dżainizmu,
    oznaczające nieczynienie krzywdy i zła, primo i najważniejsze - nie
    zawiera w sobie zakazu udziału w wojnie, ani pełnienia służby
    wojskowej, secundo - rozciąga się na całą przyrodę, tertio – nie
    jest wartością centralną i wymieniane bywa w długim katalogu zaleceń
    ascetycznych. Jest to – jak pisze ks. Mroczkowski - „raczej
    łagodność, nieszkodliwość, niewinność, pewien rodzaj powstrzymania
    się od działania” [1].

    Powstanie pacyfizmu jest więc ściśle związane z nowością, jaką w
    dzieje ludzkości wniosło nauczanie Jezusa Chrystusa. Było to
    efektem, po pierwsze – nieznanego w innych społecznościach –
    rozdzielenia porządku politycznego i sakralnego, i w konsekwencji
    odebrania władzy atrybutów boskości, przy czym Boga bardziej
    należało słuchać niźli ludzi, po drugie – radykalnego poszerzenia
    zasady miłości bliźniego, aż po czynnie wyrażaną miłość
    nieprzyjaciół, po trzecie wreszcie – bardzo silnego wyakcentowanej
    zasady indywidualnej, osobistej odpowiedzialności za swoje czyny.
    Nie oznacza to jednak, że pacyfizm cechował całą społeczność
    chrześcijan pierwszych wieków, jak to niekiedy próbowano sugerować,
    opisując starożytny Kościół [2].

    Zalecenie Jana Chrzciciela, by żołnierze byli wierni swej profesji i
    jedynie – wbrew ówczesnym obyczajom – nie dopuszczali się rozbojów,
    lecz poprzestawali na swoim żołdzie czy też przykład setnika z
    Kafarnaum i setnika Korneliusza z Cezarei, pomijając nawet liczne
    przykłady starotestamentalne z biografią króla Dawida na czele,
    sprawiały, że większość chrześcijan pierwszych wieków ani nie
    potępiała wojny jako takiej, ani nie uznawała żołnierskiej profesji
    za niegodną, a tym bardziej za przymuszającą do idolatrii, gdyż
    zarówno wojskową przysięgę, jak i noszone insygnia interpretowano
    wówczas w sposób świecki. „W czasach apostolskich - pisze J.
    Dauviller - widziano w tej przysiędze naturalny gest obywatelski, a
    na cesarskie orły nie patrzono wcale jak na symbole bałwochwalcze,
    podobnie jak na signaculum, ową metalową plakietkę, którą żołnierz
    nosił na swej piersi” [3]. Trzeba przy tym pamiętać, że z jednej
    strony był to czas pacis romanae, wojny więc były lokalne i nader
    rzadkie, ale z drugiej strony wojsko, w którym obowiązywał co
    najmniej dwudziestoletni okres służby oraz zasada bezżenności, miało
    reputację zbieraniny rozpustnych i okrutnych pasożytów. Jan
    Chryzostom pisał o żołnierzach: „Są raczej wilkami niż ludźmi. Cóż
    widzimy pośród nich poza grabieżą, gwałtem, oszczerstwem, haniebnym
    kłamstwem, nikczemnym i służalczym pochlebstwem” [4]. Z tych też
    względów początkowo chrześcijanie służyli w armii cesarskiej nader
    rzadko, co poświadcza na przykład - niezdementowany przez Orygenesa -
    zarzut Celsusa (ok. 178 roku), że powszechne przyjęcie
    chrześcijaństwa uczyniłoby cesarstwo bezbronnym, gdyż chrześcijanie
    nie służą w wojsku. W czasie, gdy Celsus zapisywał te słowa, był to
    już jednak dość anachroniczny stereotyp. Sytuacja, wraz z
    dynamicznym wzrostem liczby uczniów Chrystusa, zmienia się bowiem na
    tyle, że Tertulian, a za nim Euzebiusz z Cezarei, przypisują sukces
    kampanii naddunajskiej Marka Aureliusza w 173 roku modlitwom
    chrześcijańskich żołnierzy, które miały sprowadzić gwałtowną ulewę,
    umożliwiającą zwycięstwo cesarskiej armii.



    Paradoksalnie o coraz większej liczbie chrześcijan służących w
    wojsku świadczą kolejne fale prześladowań chrześcijan w III
    stuleciu. Euzebiusz z Cezarei w swojej Historii Kościelnej
    odnotowuje, że prześladowania rozpoczęte w 250 roku z rozkazu
    Decjusza objawiły, jak wielu chrześcijan służyło w armiach na
    Wschodzie, a Acta sanctorum podają, że - podczas kolejnej fali
    prześladowań – za Dioklecjana w samej Armenii stracono 1004
    żołnierzy chrześcijan. To podczas tych prześladowań, w 295 roku,
    odmawia nałożenia signaculum i Złożenia przysięgi cesarzowi Św.
    Maksymilian z Numidii, którego dzisiejsi przeciwnicy służby
    wojskowej powołują na swego patrona. Trzeba jednak pamiętać, że jego
    odmowa przysięgi oraz noszenia signaculum ma sens wyłącznie
    religijny. Dotychczasowy neutralny charakter przysięgi oraz
    signaculum został bowiem naruszony przez fakt, że w 286 roku
    Dioklecjan nazwał się Iovius (posiadający władzę od Jowisza), a
    współrządzącego z nim Maksymiana Heraclius. To dlatego włożenie
    signaculum staje się dla Maksymiliana aktem bałwochwalstwa: „Nie
    przyjmę znaku ziemskiego – oświadcza namiestnikowi cesarskiemu – a
    jeśli mi go zawiesisz, zerwę go, bo mi na nim nie zależy. Jestem
    chrześcijaninem, nie wolno mi nosić na szyi medalionu cesarskiego,
    skoro już otrzymałem zbawienny znak Pana mojego, Jezusa Chrystusa”
    [5].

  • pele999 24.09.09, 19:41
    "Drastyczność zmiany polityki cesarzy i brzemienność jej religijnych
    implikacji dla chrześcijan najlepiej ilustruje postawa Św.
    Maurycego, który dowodząc liczącym ponad 6000 żołnierzy –
    chrześcijan legionem tebańskim długo unikał wszelkich form idolatrii
    i zgodnie z sumieniem mógł twierdzić, że chrześcijańskiego żołnierza
    wiążą dwie przysięgi, Bogu i cesarzowi, a pierwsza jest rękojmią
    szczerości tej drugiej. Gdy jednak cesarze zaczęli sobie przypisywać
    atrybuty boskie wypowiedział im posłuszeństwo i - wedle
    starożytnego, choć zapewne zgodnie z ówczesną konwencją nieco
    ubarwionego przekazu - podjął nierówną walkę z armią Maksymiana, w
    czasie której wszyscy jego żołnierze zginęli [6].

    Sytuacja zmieni się znacząco, gdy cesarze przyjmą chrześcijaństwo i
    służba wojskowa zostanie oczyszczona z naleciałości pogańskich
    (dotąd np. dowódca legionu był jednocześnie kapłanem celebrującym
    składanie ofiar oraz tzw. auspicje, które miały pomóc poznać wolę
    bogów i zapewnić ich przychylność). Nie oznacza to jednak
    wypracowania jednolitego stanowiska chrześcijan wobec służby w
    wojsku i uczestniczenia w wojnach skoro około roku 356 Marcin,
    późniejszy Święty biskup Tours, w przededniu bitwy opuszcza armię
    oznajmiając: „Jestem żołnierzem Chrystusa, nie mogę walczyć” [7].
    Stanowisko pacyfistyczne reprezentują bez wątpienia niektórzy
    pisarze wczesnochrześcijańscy, szczególnie Tertulian, zwłaszcza w
    ostatnim okresie życia, oraz Laktancjusz, a także Orygenes, choć
    można się u niego dopatrzyć także początków teorii wojny
    sprawiedliwej. W Contra Celsum formułuje on postulat, by wszystkich
    chrześcijan, tak jak kapłanów pogańskich, zwolnić od służby
    wojskowej, by nie zbrukali się krwią. Jest to jednak stanowisko
    mniejszościowe. Trafnie rekapituluje stanowisko Kościoła pierwszych
    wieków Georges Minois: „Czy chrześcijanie mogą wstępować do wojska?
    Praktyka ma tutaj pierwszeństwo przed prawem: chrześcijanie służą w
    wojsku, jest ich nawet coraz więcej, co wskazuje, że przynajmniej po
    cichu pogodzono się z tą sytuacją. Ten fakt ma bez wątpienia większe
    znaczenie, niż zastrzeżenia podnoszone przez paru chrześcijańskich
    intelektualistów, z których prawie wszyscy - zauważmy - są na
    marginesie Kościoła” [8].



    W tej konstatacji francuskiego historyka zawarte są dwa
    stwierdzenia: pierwsze, że w starożytnym Kościele nie wypracowano
    jednolitej doktryny obejmującej tematykę militarną, drugie, że
    stanowisko pacyfistyczne pojawiło się na obrzeżach Kościoła. Tak
    było w istocie. Ludzie Kościoła, pamiętając o perspektywie
    eschatologicznej, zajęli się przede wszystkim życiem eklezjalnej
    społeczności, mniej angażując się na forum publicznym. Jeżeli już,
    to starają się oni podnosić wartość pokoju w życiu społecznym,
    krytykując okrucieństwo wojny, dążąc do złagodzenia jej przebiegu i
    ulżenia doli jeńców (wśród najwybitniejszych są to np. Ireneusz,
    Cyprian, Arnobiusz, Atanazy, Ambroży, Augustyn). Podobnie będzie w
    wiekach Średnich, acz tworzenie christianitas skieruje znacznie
    więcej energii ku społecznościom ziemskim, co w nauczaniu zaowocuje
    m.in. wypracowaniem teorii wojny sprawiedliwej czy też doktryny praw
    człowieka. Pacyfizm natomiast, aż do XIX wieku, będzie zjawiskiem
    wyłącznie religijnym, lecz raczej marginalnym, gdyż będzie on
    praktykowany przez elitarne grupy chrześcijan oraz przez sekty.
    Począwszy od montanistów, do których wstąpił Tertulian, przez
    katarów i waldensów, anabaptystów i mennonitów, arian i amishy, po
    kwakrów i tunkersów, adwentystów Dnia Siódmego i Świadków Jehowy. "
  • pele999 24.09.09, 19:42
    "Definicja i rodzaje pacyfizmu

    Przy tak wielkiej złożoności materii nie można się dziwić, że typów
    i definicji pacyfizmu jest bez liku. Możemy zatem mówić o pacyfizmie
    absolutnym, a więc i radykalnym oraz o pacyfizmie relatywistycznym
    mającym selektywny charakter (A. J. P. Taylor), czy też za
    Bertrandem Russellem (Droga do pokoju) o pacyfizmie częściowym i
    integralnym. Max Scheler będzie mówił o „pacyfizmie w potrzebie”
    (Notpacifismus), bazującym na obawie przed kosztami wyścigu zbrojeń
    i stąd dążącym do eliminacji wojny oraz „pacyfizmie chrześcijańskim”
    (acz jego związki z religią są pośrednie), który ma dążyć do nowego
    porządku prawnego Europy, budując „pozytywny pokój” na bazie
    wspólnych wartości (a potem w broszurce Die Idee des Friedens und
    der Pacifismus podzieli pacyfizm na osiem pododmian). Analizujący
    zasady non-violance Gene Sharp (w Types of Principled Nonviolence)
    będzie w ramach pacyfizmu specyfikował: nieprzeciwstawianie się,
    aktywne pojednanie, moralny sprzeciw, satyagrahę oraz rewolucję bez
    użycia przemocy. Raymond Aron (Paix et Guerre entre les Nations)
    podzieli pacyfizmy na pacyfizm wypływający z postawy psychicznej,
    moralnej lub religijnej, lecz nieposiadający teorii przyczyny wojny
    ani doktryny budowania pokoju oraz na posiadający teorię wojny i
    pokojową doktrynę realizowaną przez budowanie międzynarodowego ładu
    prawnego (lub - co sam odrzuca - przez budowanie ogólnoświatowego
    mocarstwa).



    Peter Brock, najwybitniejszy chyba współczesny badacz pacyfizmu [9],
    dzieli go na trzy podstawowe grupy: separacyjny – ukierunkowany na
    odseparowanie się od otoczenia społecznego i pielęgnowanie własnych
    wartości i norm (w tym pacyfistycznych); integracyjny – Łączący
    pacyfistyczną etykę z partycypacją w istniejącym systemem
    politycznym, dążąc do jego zreformowania oraz pacyfizm ukierunkowany
    przez cel (goal-directed pacifism) będący formą walki bez użycia
    przemocy, aby osiągnąć konkretny cel (np. u Ghandiego –
    niepodległość Indii, u M. L. Kinga – zniesienie segregacji rasowej).
    Do tego dodaje Brock jeszcze trzy kolejne, incydentalne, typy
    pacyfizmu, których powyższa klasyfikacja nie ujmuje, gdyż nie
    roztrząsa ona przyczyn postaw pacyfistycznych: pacyfizm płynący z
    powołania (vocational pacifism) – pacyfizm duchownych, jeśli
    zobowiązani są oni do powstrzymywania się od przelewu krwi i udziału
    w wojnie; pacyfizm soteriologiczny – powstrzymywanie się od
    przelewania krwi ludzi (rzadziej: i zwierząt), gdyż kwestionowałoby
    to moje zbawienie (niektóre religie pierwotne, początkowo katarzy);
    pacyfizm eschatologiczny – odmowa służby wojskowej i powstrzymywanie
    się od wszelkiej przemocy ze względu na rychłe nadejście czasów
    ostatecznych (Adwentyści Dnia Siódmego, Plymouth’s Brothers,
    chrystadelphianie).

    Już samo to krótkie scharakteryzowanie różnorakich typologii
    pacyfizmów pokazuje jak bardzo wielobarwnym i różnorodnym, a zarazem
    trudnym do opisania są one zjawiskiem. Jednakże - wystarczy
    zauważyć – że do istoty pacyfizmu należy zaliczyć bezwarunkowe
    potępienie wszystkich wojen. W innym bowiem wypadku, każdą krytykę
    wojny oraz poparcie dla pokoju można nazwać pacyfizmem, co czyni ów
    termin nieostrym i bezużytecznym poznawczo. Dlatego dla dalszego
    ciągu naszych rozważań przyjmijmy stosunkowo prostą i powszechnie
    przyjmowaną, słownikową definicję terminu „pacyfizm” uznając, że
    jest to „ruch społeczno-polityczny uznający pokój za wartość
    najwyższą i potępiający wszystkie wojny bez względu na ich
    charakter” [10]. "
  • pele999 24.09.09, 19:43
    "Pozytywne skutki pacyfizmu

    Szlachetność idei – służenie sprawie pokoju oraz wrażliwość na zło,
    jakie niesie ze sobą każda wojna – sprawia, że działalność
    pacyfistów wiąże się z wieloma pozytywnymi skutkami w życiu
    społecznym. W wymiarze etyki życia społecznego uwrażliwia ona ludzi
    na gwałt i zło, które są integralnie wpisane w każdą wojnę.
    Przeciwstawia się opiniom militarystycznym, wedle których wojna jest
    czymś heroicznym i szlachetnym, będąc zarazem naturalnym lub
    przynajmniej nieuchronnym przedłużeniem działalności politycznej. W
    swych działaniach łączą też pacyfiści niekiedy problem pokoju z
    problemem sprawiedliwości społecznej [11].

    W wymiarze etyki indywidualnej pacyfizm podnosi wymiar konkretnej
    osobistej odpowiedzialności etycznej za zło, które dzieje się wokół
    nas. Przeciwstawia się postawie obojętności i bierności. W wymiarze
    edukacyjnym, poprzez inicjowanie i organizowanie publicznych debat
    oraz działalność wychowawczą, pacyfizm sprzyja przełamywaniu
    wrogości pomiędzy różnymi grupami społecznymi, zwłaszcza
    przezwyciężaniu nacjonalizmów, a także wspiera budowanie poczucia
    ponadnarodowej wspólnoty i solidarności. Działacze pacyfistyczni
    prowadzą też niekiedy szkolenia dotyczące pokojowego rozwiązywania
    sporów międzynarodowych, w tym prowadzenia negocjacji i mediacji
    [12]. Ich działalność przyczyniła się też do ustanowienia pokojowej
    nagrody Nobla [13].




    W wymiarze politycznym pacyfizm, poprzez uwrażliwianie opinii
    publicznej oraz organizowanie akcji protestacyjnych i różnorodnych
    form kontroli rządów, podnosi polityczne koszty wywoływania
    konfliktów i zmusza przedstawicieli władz do uznawania innych racji
    oraz poszukiwania kompromisów, a w razie wybuchu wojny do dążenia
    ograniczenia rozmiarów zła, które wojna ze sobą niesie [14].

    Negatywne efekty pacyfizmu

    Pomimo tych niewątpliwych i znaczących osiągnięć ruchów
    pacyfistycznych ogólny bilans pacyfizmu jako takiego nie wygląda -
    jak sądzę - pozytywnie. To bowiem dobro, które zostało osiągnięte,
    ani nie jest wyłączną zasługą pacyfistów, ani też dążenie do
    eliminacji przemocy i budowania pokoju w życiu społecznym nie domaga
    się wyznawania pacyfistycznych poglądów. Nie bez powodu bowiem
    tradycja katolicka zarówno w antyku i Średniowieczu, jak i czasach
    nowożytnych i nam współczesnych odnosiła się do myśli pacyfistycznej
    z dużym dystansem. Nie bez powodów także poglądy pacyfistyczne
    związane były w ciągu wieków z powstawaniem różnego rodzaju sekt
    oraz herezji. W teorii bowiem stanowisko pacyfistyczne zawiera w
    sobie wiele uproszczeń intelektualnych, etycznych i teologicznych.
    Natomiast w praktyce społecznej stanowisko to nie tylko często było
    nieskuteczne, ale dawało niekiedy efekty wręcz przeciwne, wzmagając
    zło i represje dotykające niewinnych ludzi.

    Dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego, acz uznaje prawo do odmowy
    służby wojskowej z pobudek sumienia [15] pozytywnie jednak odnosi
    się do służby w wojsku [16]. I choć z uznaniem odnosi się do postawy
    non-violance (jednakże ze znamiennym dodatkiem: „pod warunkiem, że
    nie przynosi to szkody prawom i obowiązkom innych ludzi i
    społeczeństw”wink, to uznaje też prawo ludzkich społeczności do „obrony
    z użyciem siły militarnej”, przytaczając warunki tzw. wojny
    sprawiedliwej [17]. Trzeba przy tym zauważyć istotową ciągłość, ale
    też i znaczącą ewolucję nauczania Kościoła w ostatnich
    dziesięcioleciach od Soboru Watykańskiego II przez pontyfikaty Jana
    XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II. Z jednej strony możemy odnotować
    pewne ograniczanie możliwości stosowania doktryny wojny
    sprawiedliwej [18], co wynika zarówno z rozwoju broni masowej
    zagłady i totalizacji wojen w XX stuleciu, jak też rozwoju
    antropologii teologicznej i wrażliwości na transcendentną godność
    każdego człowieka. Ze strony drugiej trzeba zarazem zauważyć coraz
    Ściślejsze powiązanie problematyki pokoju z tematem poszanowania
    praw człowieka oraz prawa, a nawet obowiązku do „ingerencji
    humanitarnej” przy użyciu siły, gdy zagrożona jest ludność cywilna
    [19].

    Nauczanie społeczne Kościoła cechuje więc humanistyczny realizm –
    dążenie do budowania pokoju i unikania wojen, które nie rozwiązują
    żadnych ludzkich problemów, a zarazem uznanie prawa do obrony ludzi
    i narodów oraz konieczności chronienia praw człowieka, ze szczególną
    troską o najsłabszych i bezbronnych. Pacyfizm natomiast, rozumiany
    jako potępienie wszelkich wojen, który nie potrafi zniuansować oceny
    złożonej rzeczywistości ludzkiej, staje się ideologią niosącą ze
    sobą wiele uproszczonych założeń i prowadzącą do niebezpiecznych
    skutków. "

  • pele999 24.09.09, 19:44
    "Antropologiczny problem pacyfizmu

    Pacyfizm zakłada jednowymiarowy model człowieczeństwa. Przyjmuje
    bowiem - co dotyczy zdecydowanej większości tego ruchu - że człowiek
    jest z natury dobry, a więc zapobieżenie wojnom możliwe jest poprzez
    odpowiednią pomoc i wychowanie [20] (pacyfizm integracyjny) albo
    też, że jest on z natury zły i w związku z tym należy stworzyć
    własną rzeczywistość w oddaleniu od Świata (pacyfizm separacyjny).
    Nie przyjmuje on zatem pęknięcia natury człowieka, istoty zdolnej
    zarówno do czynienia dobra jak i zła, a także realności i
    racjonalnej niepojętości misterium iniquitatis.

    Łączy się z tym polityczny problem pacyfizmu. Starając się wszelkimi
    pokojowymi metodami wpłynąć na politykę państw, formułuje on cel
    wykraczający poza politykę – zaprzestanie wszelkich wojen. Aktywność
    pacyfistów może jednak odnosić sukcesy tylko w państwach w których
    szanowane są prawa człowieka. Ich zaangażowanie, aby państwa te
    wyrzekały się wszelkich form nacisku i przemocy wobec państw, w
    których prawa człowieka są Łamane, osłabia możliwości działania
    państw praworządnych, wspierając zarazem dyktatury. W efekcie realna
    możliwość politycznego działania zmierzającego do powszechnego
    poszanowania praw człowieka zostaje wyparta przez aktywne wspieranie
    status quo łączonego z utopijną nadzieją powszechnego pokoju. „Te
    zwodnicze nadzieje prowadzą wprost do pseudopokoju reżimów
    totalitarnych” – napisze Jan Paweł II [21]. I

    ntelektualny problem pacyfizmu polega zaś na tym, że jeżeli każda
    wojna jest z natury zła, to nie trzeba analizować ani jej przyczyn,
    ani sposobów jej prowadzenia, ani jej konsekwencji. Prowadzi to
    nieuchronnie do wniosku, że wszyscy, którzy ją prowadzą są równie
    moralnie źli. Zanika więc różnica pomiędzy prawowitą władza,
    posiadającą społeczną legitymację do ochrony dobra wspólnego a
    dyktatorem dbającym jedynie o swe interesy, pomiędzy przywódcą
    demokratycznego państwa prawa a stojącymi ponad prawem przywódcami
    państw totalitarnych, pomiędzy państwami, które starają się
    zachowywać zarówno ius ad bellum jak i ius in bello a państwami
    wzniecającymi wojny agresywne i dopuszczające się ludobójstwa,
    zmniejsza się też, a niekiedy wręcz zanika, różnica pomiędzy
    agresorem i ofiarą. Ponieważ wojny rozgrywają się pomiędzy
    państwami, położenie ludności wewnątrz państwa przestaje mieć
    istotne znaczenie. Różnica pomiędzy organizacją społeczeństwa, w
    którym poszanowane są prawa człowieka, a sterroryzowanym
    społeczeństwem, w którym opozycja pozbawiona jest prawa do
    istnienia, staje się nieuchwytna.



    Ściśle wiąże się z tym moralny problem pacyfizmu. Nie uwzględniając
    ani motywów i intencji, ani też nie biorąc pod uwagę żadnych
    okoliczności, stawia on znak moralnej równości pomiędzy wszystkimi,
    którzy w niej uczestniczą. Analizę etyczną zastępują wtedy równania
    Bush = Hitler, Reagan = Stalin etc. Moralne potępienie konfliktów
    międzynarodowych i równoczesna niewrażliwość na los ludzi
    zamkniętych w granicach państw prowadzi w efekcie do
    etyki „podwójnego standardu”. Jak z goryczą zauważył J. Woroniecki
    OP: „hipokryzja tego nurtu wychodzi na jaw, gdy występuje on przeciw
    wojnom, a nie Śmie protestować przeciw krwawym rewolucjom i
    prześladowaniom” [22]. Z teologicznego punktu widzenia, możemy więc
    mówić o odrzuceniu – rzecz jasna, implicite – przez pacyfizm
    koncepcji dobrej w swej istocie, lecz realnie skażonej przez grzech
    natury człowieka, o negacji eschatologicznego wymiaru kondycji
    ludzkiej oraz o indyferentyzmie moralnym.

    Równie krytycznie trzeba odnieść się do pobudek, które kierują
    ludźmi przyznającymi się do pacyfizmu. Jeżeli ich deklaracje są
    szczere, to - jak słusznie zauważa Jacek Woroniecki OP - u ich
    podłoża leży indywidualistyczna koncepcja człowieka oraz
    sentymentalizm [23]. Św. Tomasz przecież nie bez powodu pisze o
    wojnie sprawiedliwej, gdy roztrząsa problem miłości bliźniego i
    sytuuje w Summie teologicznej swe rozważania o wojnie w traktacie De
    Caritate [24]. Doktryna pacyfistyczna może zachować swoją spójność
    jedynie wtedy, jeżeli nie odczuwam głębszych więzów z innymi ludźmi -
    z rodziną, z przyjaciółmi i sąsiadami, z rodakami, z duchowymi
    wspólnotami Kościoła i Ojczyzny, z najsłabszymi - tymi, którzy sami
    nie mogą się bronić. W praktyce tak skrajnie bezduszna postawa
    zapewne zdarza się rzadko, ale potwierdza to tylko drugą część
    stwierdzenia o. Woronieckiego, że racjonalna, etyczna analiza jest w
    pacyfizmie wyparta przez sentymentalizm. Poruszenia emocjonalne –
    nieobce w myśleniu o wojnie żadnemu uczciwemu człowiekowi –
    zastępują realistyczną ocenę.

    Trzeba przy tym pamiętać, że doświadczenie historyczne poucza, iż
    pacyfistyczne deklaracje często nie są zbyt szczere, że w szaty
    pacyfizmu często ubiera się zwykły egoizm: nacjonalistyczne
    resentymenty do innych narodów, interes polityczny bądź ekonomiczny
    albo też zwykły lęk przed podjęciem trudnych decyzji, którego
    świetną ilustracją były ongiś szeroko społecznie nośne hasła „nie
    będziemy umierać za Gdańsk!”, czy better red than dead (ew. besser
    rot als tod). Na to niebezpieczeństwo realistycznie zwraca uwagę Jan
    Paweł II:

    „Chrześcijanin wie, że na ziemi społeczeństwo ludzkie całkowicie
    pacyfistyczne jest złudzeniem i że ideologie, które ukazują je jako
    Łatwe do zrealizowania, budzą nadzieje niemożliwe do spełnienia,
    mają bowiem błędną koncepcję ludzkiej kondycji, nie ujmują problemu
    w jego całości, stosując ucieczkę, ażeby zagłuszyć lęk lub w innych
    przypadkach kierując się własną korzyścią” [25].

    Dlatego w innym miejscu napisze Papież: „Ten, kto naprawdę pragnie
    pokoju, odrzuci wszelki pacyfizm, za którym kryłoby się tchórzostwo
    czy zwykła chęć zapewnienia sobie spokoju” [26]. "

  • pele999 24.09.09, 19:46
    "Rekapitulacja

    Czas na konkluzje. Pomimo niewątpliwej szlachetności wielu osób
    wyznających pacyfistyczne poglądy oraz idealizmu, który Łatwo może
    budzić ludzką sympatię, a także mimo pozytywnych osiągnięć, o
    których wspomniano w tym tekście, pacyfizm może być społecznie
    pożyteczny jedynie jako zdecydowanie mniejszościowy pogląd w
    praworządnym państwie. Natomiast ogólna ocena pacyfizmu musi być
    wyraźnie krytyczna. Nieład intelektualny i etyczny, utopijna wizja
    człowieka i polityki oraz kombinacja idealizmu i oportunizmu jako
    pobudek do pacyfistycznych działań czyni zeń wygodne narzędzie do
    wykorzystania, do prowadzenia swej własnej polityki przez ludzi bez
    hamulców etycznych. W ten sposób pacyfizm potrafi wspierać
    militaryzm, co Świetnie przeanalizował w swej książce sowiecki
    dysydent Władimir Bukowski pod znamiennym tytułem Pacyfiści kontra
    pokój. Takim ludziom, jak Hitler i kolejni sowieccy przywódcy, Kim
    Ir Sen i Ho Szi Min, czy Fidel Castro i Saddam Hussajn, ruchy
    pacyfistyczne w znacznej mierze ułatwiły realizację ich
    politycznych, często militarnych, a zawsze totalitarnych oraz
    nieludzkich zamierzeń, a ich własnym rządom w znacznym stopniu
    utrudniły adekwatną na nie reakcję.

    Dlatego nie sposób nie zgodzić się z tezą, nb. związanego z ruchem
    pacyfistycznym, wybitnego politologa Kennetha E. Bouldinga: „Tak,
    jak wojna jest zbyt poważną sprawą, by pozostawić ją generałom, tak
    pokój jest zbyt ważną sprawą, by pozostawić go pacyfistom” [27].
    Katolikom powinno natomiast pozostać przekonanie, że nie tylko
    militaryzm, ale i pacyfizm śle służą sprawie pokoju, a także pełna
    wewnętrznego napięcia i tragizmu konstatacja, że niekiedy wojna jest
    nie do uniknięcia, choć nigdy nie jest ona dobra. „Są sytuacje, w
    których walka zbrojna jest złem nieuniknionym, od którego, w
    tragicznych okolicznościach, nie mogą się uchylić chrześcijanie –
    mówił w Wiedniu z okazji 300. rocznicy odsieczy wiedeńskiej Jan
    Paweł II - Nade wszystko jesteśmy jednak Świadomi, że mowa oręża nie
    jest mową Jezusa Chrystusa, ani też mową jego Matki, którą wówczas,
    podobnie jak dziś, wzywano jako Wspomożenie wiernych [28]. "
  • latiu 25.09.09, 20:08
    "Pierwsi naśladowcy Jezusa nie brali udziału w wojnach i nie pełnili służby
    wojskowej", gdyż taka postępowanie "kłóciłaby się z głoszonymi przez Jezusa
    zasadami miłości oraz nakazem miłowania nieprzyjaciół" (Encyclopedia of Religion
    and Ware)

    Jak wyjaśnia ta encyklopedia "chrześcijańscy pisarze z okresu poprzedzającego
    epokę Konstantyna Wielkiego (cesarza rzymskiego panującego w latach 306-337n.e.)
    jednomyślnie potępiali rozlew krwi podczas wojen" Późniejsza zmiana poglądu na
    tą sprawę była następstwem nasilenia się odstępstwa przepowiedzianego w Biblii.

    "Ja wiem, że po moim odejściu wejdą pomiędzy was ciemięskie wilki i nie będą się
    czule obchodzić z trzodą, 30 a spośród was samych powstaną ludzie mówiący rzeczy
    przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów"


    "Jednakże natchniona wypowiedź wyraźnie mówi, że w późniejszych
    czasach niektórzy odpadną od wiary, zwracając uwagę na zwodnicze natchnione
    wypowiedzi oraz nauki demonów"
    (Dzieje 20:29,30; 1 Tymoteusza 4:1).

    Mam pytanie co dalej z zabitymi katolikami np. polskim i niemieckim, którzy
    nawzajem się pozabijali, który poszedł do nieba, a który do piekła, a może obaj
    do nieba?

    Po której stronie był Bóg, gdy z jednej strony katolicki kapelan błogosławił
    wojsko niemieckie, a z drugiej polskie i gdy później dochodziło między nimi do
    walki> Pele999, jak wyjaśnia to KK
  • pele999 24.09.09, 18:59
    To nie jest odpowiedz na moje pytanie .Przedstawilem konkretna
    sytuacje .Oczywistym jest to co piszesz ,ze o ile jest to mozliwe ,
    nalezy powstrzymywac sie od jakiejkolwiek formy uzycia sily , a
    takie sytuacje wlasnie przedstawilas.
    Juz w cytowanym przeze mnie jednym z tekstow widnieje :

    "Ad 2. Według Augustyna, tego rodzaju przykazania należy zawsze
    zachowywać w znaczeniu gotowości ducha, mianowicie człowiek powinien
    być zawsze gotów nie stawiać oporu lub bronić się w razie gdy
    zajdzie potrzeba. W pewnych jednak wypadkach należy postąpić
    inaczej, mianowicie gdy tego wymaga dobro społeczności, a nawet dla
    dobra tych, z którymi prowadzi się wojnę. Pisze o tym Augustyn w
    liście do Marcelina: “nawet wobec tych, którzy stawiają opór, wiele
    należy czynić z pewną dobrotliwą surowością, by ich ugiąć. Bo komu
    odejmie się możność złego postępowania, zadaje mu się pożyteczną dla
    niego klęskę. Nic bowiem bardziej nieszczęśliwego nad szczęście
    właściwe grzeszącym, bo ono karmi ich karygodną bezkarność i niby
    wewnętrzny wróg wzmacnia ich złą wolę". (151) "

    Jesli jednak na moje pytanie konkretnie nie odpowiadasz , nie moge
    tez wyrazic opinii na ten temat , gdyz nie dajesz mi szansy . Nie
    przedstawiam tam sytuacji typu : zwykla uliczna bojka , kradziez
    portfela, czy tym podobne ,ale o wiele bardziej powazna .
    Sugerujesz ,ze nie ma takiej sytuacji gdy uzycie sily jest
    uzasadnione .
    Wobec tego , czy policja Twoim zdaniem , procz grzecznego proszenia
    bandyty o poddanie sie , nie powinna miec zadnych instrumentow do
    jego ujecia , jesli nie chcialaby przeciwstawiac sie nauczaniu
    Chrystusa ? A moze nalezaloby wobec tego calkowicie zniesc wymiar
    sprawiedliwosci z milosci do przestepcow , a bezbronnych ludzi
    pozostawic na pastwe losu ? Tylko czy wobec ofiar rowniez nie
    obowiazuje nas prawo milosci ?I czy jej wyrazem jest pozwolenie aby
    dziala im sie krzywda ?Podczas strzelaniny rowniez weszlabys miedzy
    lufy probujac rozmawiac ze zwasnionymi stronami czy jednak konieczna
    jest interwencja np. policji nawet gdy niekoniecznie moze powiezc
    sie bez udzialu ofiar ?Czy moze policjant z racji wykonywanego
    zawodu nie moze byc chrzescijaninem ?


  • pele999 24.09.09, 19:17
    Post byl skierowany do Marca 1 .
  • marca_1 25.09.09, 11:21
    aby odnieś się do konkretnej sytuacji ,musiałabym najpierw się w
    niej znaleźć,inaczaj mogę tylko gdybać
    napisałam, co robię gdy znajduję sie w sytuacjach , w których
    występuje agresja, i dla mnie nie ma wyjątków, zasady głoszone przez
    chrystusa stawiam na pierwszym miejscu, traktuję je wg zasady, tak-
    tak, nie-nie

    problem w tym,że ewangelię interpretują ludzie, którzy nadal
    podlegają prawu tego świata, prawu natury, ząb za ząb, stąd
    uzasadnianie używania przemocy

    policjant może być chrześcijaninem, ale uczniem chrystusa nie jest

    dopóki ludzie będą obawiać się śmierci, będą bronić ciała, często
    kosztem duszy

    chrystus nie tworzył religii,nauczał o królestwie bożym, o prawie
    tam panującym, o prawie miłości,
    kto stosuje przemoc prawu natury podlega, w prawie miłości przemoc
    nie istnieje,

    gdyby chrześcijaństwo tak skutecznie nie wypaczyło nauk chrystusa,
    świat nie musiałby aż tyle przemocy doświadczać,
  • pele999 03.10.09, 09:33
    Nie chodzilo mi dokladnie o to jakbys sie zachowala w danej
    sytuacji , gdyz tego nie jestesmy w stanie przewidziec , ale o to
    jak nalezaloby sie zachowac w takiej sytuacji .Nie musimy koniecznie
    znalezc sie w tej czy innej sytuacji , aby rozpatrzec jakie
    zachowanie byloby wskazane , a jakie nie .Co wiecej , powinnismy
    wiedziec jak nalezaloby sie wtedy zachowac , nawet jesli w praniu
    wyszloby ,ze jednak nie podolalismy temu wyzwaniu .
    Piszesz ,ze policjant nie moze byc uczniem Chrystusa .
    Ewangelia zawiera pewne wskazowki dla zolnierzy .Na ich pytanie co
    nalezy czynic , bynajmniej nie pada odpowiedz aby porzucili sluzbe ,
    lecz cyt .: "Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On
    im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie,
    lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie». "

  • marca_1 03.10.09, 12:17
    fragment ewangelii ,który zacytowałeś,to słowa Jana Chrzciciela, a
    nie chrystusa
    o Janie Chrzcicielu chrystus mówił,że choć jest on największy z
    zrodzonych z niewiasty, to najmniejszy w królestwie bożym jest od
    niego większy

    w królestwie bożym panuje prawo miłości, żadna przemoc nie jest
    zgodna z prawem miłości
  • pele999 03.10.09, 13:58
    Wiem ,ze to slowa Jana Chrzciciela .Pytanie czy mamy je
    zlekcewazyc ,czy tez o czyms waznym nas jednak informuja .
  • pele999 03.10.09, 14:12
    Przypomnij sobie rowniez przyklady setnika z
    Kafarnaum i setnika Korneliusza z Cezarei .
  • marca_1 04.10.09, 17:20
    na słowa Jana Chrzciciela odpowiedział już chrystus, stwierdzając,
    że jest mniejszy od najmniejszego w królestwie bożym,czyli nie
    należy jeszcze do tego królestwa, a podlega prawu tego świata

    kto chce należeć do królestwa bożego nie może podlegać prawu natury,
    ale prawu miłości
  • lipniak 04.10.09, 21:35
    Pasywnosc/biernosc jest ganiona przez Boga jesli chodzi o uleganie
    atakom zlego, strachowi. Dlatego chrzescijanie ucza sie walczyc i
    biora udzial w slusznej walce, ale tez nie obawiaja sie odmowic
    wykonania rozkazu, jesli powoduje on konflikt moralny.
    "Przywdziejcie zbroje wiary" - gdyby Bog byl przeciwny dzialaniom
    wojennym, nie nawiazywalby do militariow w przykladach. Dalby ziemie
    w posiadanie swojego narodu poprzez jakis kataklizm albo na
    zamieniajac pustynie w ziemie zyzna...
    Polecam lekture Apokalipsy Jana - zdaje sie, ze Jezus zalatwia tam
    pewien biznes
    --
    =)
    Pytania stawiane wciaz na nowo
  • marca_1 05.10.09, 10:44
    symboliki nigdy nie należy brać dosłownie, bo nie temu służy, no
    chyba że chce się uzasadnić kłamstwo , wtedy wszystkie chwyty
    dozwolone

    jahwe jest jednym z bóstw, i nie o nim nauczał chrystus
  • lipniak 06.10.09, 05:49
    marca_1 napisała:


    > jahwe jest jednym z bóstw, i nie o nim nauczał chrystus
    Prosze o rozwiniecie mysli

    --
    =)
    Pytania stawiane wciaz na nowo
  • latiu 09.10.09, 13:36
    Blisko trzysta razy w Pismach Hebrajskich i dwukrotnie w Chrześcijańskich Pismach Greckich Bogu nadano tytuł „Jehowy Zastępów” (1 Samuela 1:11). Jako Najwyższy Władca dowodzi On ogromnym zastępem istot duchowych (Jozuego 5:13-15; 1 Królów 22:19). Siła niszczycielska tych wojsk jest naprawdę zdumiewająca (Izajasza 37:36). O zagładzie ludzi myśli się z przykrością, ale trzeba pamiętać, że wojny Boże nie przypominają człowieczych małostkowych konfliktów. Przywódcy wojskowi i polityczni dopuszczający się agresji mogą twierdzić, że działają ze szlachetnych pobudek. Jednak wojny ludzkie zawsze mają związek z chciwością i samolubstwem.
    Jehowa natomiast nie daje się zaślepić emocjom. Księga Powtórzonego Prawa 32:4 zapewnia: „Skała — doskonałe są wszystkie jego poczynania, bo wszystkie jego drogi są sprawiedliwością. Bóg wierności, u którego nie ma niesprawiedliwości; jest on prawy i prostolinijny”. Słowo Boże potępia niepohamowany gniew, okrucieństwo i przemoc (Rodzaju 49:7; Psalm 11:5). A zatem Jehowa nigdy nie działa bez uzasadnionej przyczyny. Swej niszczycielskiej mocy używa sporadycznie i tylko w ostateczności. Postępuje zgodnie z tym, co wyjawił za pośrednictwem proroka Ezechiela: „Czyż w ogóle mam upodobanie w śmierci niegodziwego — brzmi wypowiedź Wszechwładnego Pana, Jehowy — a nie w tym, by zawrócił ze swych dróg i żył?” (Ezechiela 18:23).
  • latiu 09.10.09, 14:53
    Chociaż Jehowa w razie konieczności staje się „wojownikiem”, nie oznacza to, że
    ma wojowniczą naturę. Przecież w oglądanej przez Ezechiela wizji niebiańskiego
    rydwanu był przygotowany do walki z przeciwnikami, a mimo to prorok ujrzał wokół
    Niego tęczę — symbol pokoju

    „Tęczę moją daję na obłoku i ma ona służyć za znak przymierza między mną a ziemią”.

    „Było tam coś przypominającego z wyglądu łuk, który pojawia się na kłębach chmur
    w dzień ulewnego deszczu. Tak właśnie wyglądała ta jasność wokoło. Tak wyglądało
    podobieństwo chwały Jehowy. Gdy to zobaczyłem, upadłem na twarz i usłyszałem
    głos mówiącego”.

    „Potem natychmiast znalazłem się w mocy ducha: i oto w niebie był ustawiony
    tron, a na tronie ktoś zasiada. A zasiadający jest z wyglądu podobny do
    kamienia jaspisu i do drogocennego kamienia czerwonego, a wokoło tronu jest
    tęcza podobna z wyglądu do szmaragdu”.

    (Rodzaju 9:13; Ezechiela 1:28; Objawienie 4:3).

    Nie ulega zatem wątpliwości, że Jehowa odznacza się opanowaniem i pokojowym
    usposobieniem. „Bóg jest miłością” — napisał apostoł Jan (1 Jana 4:8). Wszystkie
    Jego przymioty są doskonale zrównoważone.
  • kociak40 15.10.09, 01:22

    „Bóg jest miłością” — napisał apostoł Jan (1 Jana 4:8). Wszystkie
    Jego przymioty są doskonale zrównoważone." - latiu

    Syn Jego raczej ma inne usposobienie, grozi. Oto cytat z Ewangelii
    sw. Jana, rozdz. XV,6.

    "Jeźliby kto we mnie nie trwał, precz wyrzucony będzie jako
    latorośl, i uschnie, i zbiorą ją, i do ognia wrzucą, i zgore"

    A jak będzie to człowiek dobry, prawy?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • pele999 04.10.09, 23:34
    Jakos nie widze tu zwiazku z meritum sprawy .Jan Chrzciciel " Wiele
    też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. "Czy Jezus
    podważal Jego nauczanie , czy negowal Jego misje , prostowal slowa
    kierowane do ludu ?
    Dlaczego ludzie nie mieliby sluchac Jego polecen skoro nie ma
    wzmianki o naganie dla Jana ? Oczywistym jest ,ze Jezus wiedzial o
    jakich kwestiach i w jaki sposob zwraca sie do ludzi Jan , zatem
    jesli uwazalby ,ze czyni zle , czy nie zwrocilby Mu na to uwagi ?
    Cytat , ktory przypominasz , mialby w jakis sposob deprecjonowac
    osobe Jana Chrzciciela ? A coz w tym dziwnego ,ze Jezus nazywa
    najmniejszego w krolestwie niebieskim , wiekszym od najwiekszego na
    Ziemii ?Czy nie oczywiste jest , ze do Nieba nie wejdzie nic
    nieczystego ?
    A ktoz tu na Ziemii moze z czystym sumieniem powiedziec ,ze byl,
    jest i bedzie w przyszlosci absolutnie wolny od jakiegokolwiek
    grzechu ?Czy ktos moze dac taka gwarancje bedac jeszcze w "drodze"
    tu na ziemii ?
    Jak zatem mozna czynic zarzut pod adresem Jana , poslugujac sie owym
    cytatem , skoro takie rozumowanie prowadzi konsekwentnie do
    zanegowania praktycznie kazdego nauczania , rowniez i innych
    apostolow , bo przeciez rowniez nauczali zyjac jeszcze tu na
    Ziemii , nie przysylali listow z Nieba jako nieskazitelni
    aniolowie .I dalej , takie rozumowanie prowadzi do zanegowania
    wiekszej czesci Biblii , gdyz Biblia nie zawiera jedynie slow
    Jezusa .Staje sie to wiec zamachem na sama wiarygodnosc i wartosc
    Pisma Swietego .

  • pele999 04.10.09, 23:39
    Co z przykladami wymienionych setnikow ? Tam rowniez nie znajdziemy
    zadnej nagany zwiazanej z wykonywanym zawodem , nie znajdziemy tez
    ani jednej przeslanki majacej sugerowac porzucenie sluzby .Czy zatem
    Jezusowi i Apostolom nie zalezalo na ich zbawieniu ?
  • marca_1 05.10.09, 10:34
    jan podlegał prawu tego świata, a ponieważ zmarł przed chrystusem,
    nie miał możliwości osiągnięcia królestwa bożego, czyli uczniem
    chrystusa nie był,
    chrystus uznał za najważniejsze przykazanie miłości, mówił nawet o
    miłości nieprzyjaciół, zalecał nadstawianie drugiego policzka, czyli
    odrzucił nauki jana odnośnie stosowania przemocy

    chrystus nie musiał odnosić sie do konkretnego zawodu, gdyż jak
    nauczał, gdy ktoś w niego uwierzy i zachowa jego naukę, w tego sercu
    zamieszka, i sam osobiście danemu , konkretnemu człowiekowi będzie
    mówił co należy czynić,

  • pele999 05.10.09, 17:35
    marca_1 napisała:

    > jan podlegał prawu tego świata, a ponieważ zmarł przed chrystusem,
    > nie miał możliwości osiągnięcia królestwa bożego, czyli uczniem
    > chrystusa nie był,

    Sprobuj zatem skonfrontowac Swoje slowa z tekstem Ewangelii :

    "11 Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie
    ołtarza kadzenia. 12 Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach
    padł na niego. 13 Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się
    Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta
    urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. 14 Będzie to dla ciebie
    radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. 15
    Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie* i
    już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. 16 Wielu spośród
    synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; 17 on sam pójdzie przed Nim
    w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom*, a
    nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu
    lud doskonały». "

    > chrystus uznał za najważniejsze przykazanie miłości, mówił nawet o
    > miłości nieprzyjaciół, zalecał nadstawianie drugiego policzka,
    czyli
    > odrzucił nauki jana odnośnie stosowania przemocy

    Gdzie znajdziemy owe nauki Jana odnosnie stosowania przemocy , ktore
    rzekomo Jezus mialby odrzucic ?

    > chrystus nie musiał odnosić sie do konkretnego zawodu, gdyż jak
    > nauczał, gdy ktoś w niego uwierzy i zachowa jego naukę, w tego
    sercu
    > zamieszka, i sam osobiście danemu , konkretnemu człowiekowi będzie
    > mówił co należy czynić,

    Oczywiscie ,ze nie musial sie odnosic do konkretnego zawodu .Odnosil
    sie jednak do konkretnego czlowieka ,nie przymykal oczu na grzech .
    I tak np. zawodu jawnogrzesznicy nie pochwalil, ale rzekl :" idz i
    nie grzesz wiecej " .Kiedy spotkal setnika , nie tylko nie odniosl
    sie w zaden negatywny sposob do jego postepowania , ale jeszcze
    pochwalil jego wiare .
  • marca_1 07.10.09, 22:51
    co do jana, to musiałabym znowu zacytować słowa chrystusa, ale skoro
    starasz sie je zrozumieć , a nie pojąć, nie ma to sensu

    co do jawonogrzesznicy, to chrystus powiedział, aby więcej nie
    grzeszyła, gdyż ona sama to co robiła, za grzech uznawała,
    co do setnika, uwierzył w chrystusa, ale to dopiero pierwszy etap
    stawania się uczniem chrystusa, na tym etapie chrystus nie musiał
    sie odnosić do jego zawodu , gdyż setnik tego zawodu za grzech nie
    uważał
    żeby uniknąć niepotrzebnej pisaniny, ewangelie powinno się
    czytać "sercem" a nie rozumem,wtedy pojmuje się ducha, głębie
    ewangelii, i nie trzeba szukać fragmencików, aby uzasadnić
    stosowanie przemocy
  • pele999 08.10.09, 20:32
    marca_1 napisała:

    > co do jana, to musiałabym znowu zacytować słowa chrystusa, ale
    skoro
    > starasz sie je zrozumieć , a nie pojąć, nie ma to sensu

    Nie musialabys , wystarczy ,ze odnioslabys sie do slow Ewangelii na
    temat Jana , ktore przytoczylem .


    > co do jawonogrzesznicy, to chrystus powiedział, aby więcej nie
    > grzeszyła, gdyż ona sama to co robiła, za grzech uznawała,

    A kto tego nie uwazal za grzech ? Jezus ? Owczesne Spoleczenstwo ?

    > co do setnika, uwierzył w chrystusa, ale to dopiero pierwszy etap
    > stawania się uczniem chrystusa, na tym etapie chrystus nie musiał
    > sie odnosić do jego zawodu , gdyż setnik tego zawodu za grzech nie
    > uważał

    Czyli Jezus uwazal jego zawod za niegodny , jednak zachowal to dla
    siebie , a w dodatku go jeszcze pochwalil ?



    > żeby uniknąć niepotrzebnej pisaniny, ewangelie powinno się
    > czytać "sercem" a nie rozumem,wtedy pojmuje się ducha, głębie
    > ewangelii, i nie trzeba szukać fragmencików, aby uzasadnić
    > stosowanie przemocy


    Ale rozumu za kare nie dostalismy , niekiedy kierowanie sie jedynie
    sercem prowadzi na manowce , gdyz " ... Z serca ludzkiego pochodzą
    złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, 22cudzołóstwa, chciwość,
    przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha,
    głupota " .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka