Dodaj do ulubionych

Jaki to Bóg?

20.10.10, 16:12

Zauważyłem, że są jakby "dwa" nurty religii opartej na ST i NT.
Tronick oraz 1anton1 reprezentują pogląd, że Bóg ST - Jahwe jest taże Bogiem NT oraz, że Jezus to Syn Jahwe. Drugi nurt reprezentowany jest (tak mi się wydaje) przez twój_anioł_stróz, waldi3, jakub.24, którzy dużo rozpisują się o miłosci bożej ale jakoś nie używaja tego imienia - Jahwe. W NT sam Jezus oraz ewangeliści i apostolowie nie przekazyją tego imienia - Jahwe. Powstaje zatem pytanie, czy Bóg Ojciec wymieniany w NT to ten sam Bóg ze ST - Jahwe? Kim był (jest) Jezus? czy mógłbym prosić o wyjaśnienie, zwlaszcza tych osób, ktore tak są zaangażowane w sprawach religijnych. W końcu to podstawowe pytania ktore dają przekładnie w przesłaniu religijnym.
--
-----
"Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
Obserwuj wątek
    • aeki Re: Jaki to Bóg? 20.10.10, 17:09
      (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
      Mt 2

      (34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. (38) Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.
      Mt 10


      NO COMENTS
      --
      Jesteśmy coraz bliżej odkrycia Boga przez naukę. Drżę wtedy o Jego los.
      • tronick Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 12:02
        aeki napisał:

        > (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto k
        > ocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
        > Mt 2
        >
        > (34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem prz
        > ynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę
        > z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domowni
        > cy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I k
        > to kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. (38) Kto nie
        > bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.
        > Mt 10
        >
        >
        > NO COMENTS




        Służba Jezusa doprowadziła do podziałów, nawet w rodzinach (Łukasza 12:51-53), ale wynikało to z jego trzymania się i głoszenia prawdy oraz sprawiedliwych zasad Bożych. Rozdźwięki brały się stąd, że wielu zatwardziło serca na te prawdy, podczas gdy inni je przyjmowali. Nie można było tego uniknąć, jeśli Boskie zasady miały zostać nienaruszone; ale wina spadła na tych, którzy odrzucali to, co słuszne.

        Jezus nie bagatelizował trudności, z którymi muszą się borykać jego uczniowie napotykający sprzeciw rodziny. Oznajmił: „Nieprzyjaciółmi będą człowiekowi jego domownicy”. Jednakże wskazał też, komu należy dać pierwszeństwo pomimo takich przykrych następstw: „Kto bardziej kocha ojca lub matkę niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto bardziej kocha syna lub córkę niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mateusza 10:34-37). Pierwszeństwo Jehowie Bogu dajemy wtedy, gdy stosujemy się do nauk Jego Syna, Jezusa Chrystusa
        Kiedy przy innej okazji Jezus wyjaśniał, co to znaczy zostać jego prawdziwym naśladowcą, powiedział: „Jeśli ktoś przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, owszem, nawet swej duszy, ten nie może być moim uczniem” (Łukasza 14:26). Jezusowi rzecz jasna nie chodziło o to, by jego naśladowcy dosłownie znienawidzili członków swych rodzin, bo przecież polecił miłować nawet nieprzyjaciół (Mateusza 5:44). Miał raczej na myśli to, że powinni miłować rodzinę mniej niż Boga
    • 1anton1 Re: Jaki to Bóg? 23.10.10, 19:02
      kociak40 napisał:

      >
      > Zauważyłem, że są jakby "dwa" nurty religii opartej na ST i NT.
      > Tronick oraz 1anton1 reprezentują pogląd, że Bóg ST - Jahwe jest taże Bogiem NT
      > oraz, że Jezus to Syn Jahwe. Drugi nurt reprezentowany jest (tak mi się wydaje
      > ) przez twój_anioł_stróz, waldi3, jakub.24, którzy dużo rozpisują się o miłosci
      > bożej ale jakoś nie używaja tego imienia - Jahwe. W NT sam Jezus oraz ewangeli
      > ści i apostolowie nie przekazyją tego imienia - Jahwe. Powstaje zatem pytanie,
      > czy Bóg Ojciec wymieniany w NT to ten sam Bóg ze ST - Jahwe? Kim był (jest) Jez
      > us? czy mógłbym prosić o wyjaśnienie, zwlaszcza tych osób, ktore tak są zaangaż
      > owane w sprawach religijnych. W końcu to podstawowe pytania ktore dają przekład
      > nie w przesłaniu religijnym.

      Poniewaz do tej pory nie pojawil sie zaden glos od osob zaangazowanych religijnie, wiec pozwalam sobie nie tyle odpowiedziec (poniewaz moj poglad jest powyzej cytowany) ale zachecic Cie do czytania i analizowania Nowego Testametu pod tym katem. Czyz nie ciekawym jest np. poczatek Listu do bratertwa w Rzymie?!?:

      (1) Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany na apostoła, wyznaczony do zwiastowania ewangelii Bożej, (2) którą [Bóg] przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych (3) o Synu swoim, potomku Dawida według ciała, (4) który według ducha uświęcenia został ustanowiony Synem Bożym w mocy przez zmartwychwstanie, o Jezusie Chrystusie, Panu naszym, (5) przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, abyśmy dla imienia jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody, (6) wśród których jesteście i wy, powołani przez Jezusa Chrystusa; (7) wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa.

      Rzym. 1:1-7 (BW)
      • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 24.10.10, 00:35
        1antonie1

        Doceniam Twoje zdecydowanie w przekazie tego co uważasz. Tylko Ty już mi odpowiedziałeś w innym poście, że Bóg NT to Jahwe ze ST, a Jezus to syn Jahwe. Rozumiem, że jest to stwierdzenie ŚJ. Mnie także ciekawi jakie jest stwierdzenie katolików i to osób bardzo wierzących. One niestety milczą, nie chcą się zdecydowanie wypowiedzieć w tej kwestii.
        Te osoby, ktore już wymieniłem, dużo piszą o miłości bożej, dobroci, itd. ale nie używają tego imienia - Jahwe. Coś w tym musi być.
        Mnie osobiście nie bardzo przekonuje Twoje stwierdzenie, choć jest tak zdecydowane, bo obraz Jahwe w ST nie jest tak miłosierny, dobry, sprawiedliwy jakby oczekiwać od Boga.
        Druga sprawa to, że Jezus jest synem Jahwe. Co rozumiemy przez to pojęcie? Syn to przekazanie genów przez czas i wiąże się z tym, że syn ma zastapić ojca. Bóg nie musi przekazywać żadnych genów przez czas, bo nie podlega wymiarom czasu. Trzeba także przyjąć, że w tym wypadku syn nigdy ojca nie zastąpi, chyba, że Jahwe wybiera się na emeryturę i ma zniknąć. Powstaje także pewne niebespieczeństwo. Syn nie mogąc się doczekać przejęciu władzy od ojca, może posunąć się do strasznego czynu (nawet nie chce użyć odpowiedniego słowa na taką okoliczność ale mamy dramaty pisane przez Szekspira, ktore opisują takie wypadki). Jeśli w niebie mogło dojść do buntu aniołów, to może dojść do straszniejszych spraw. A jak Jahwe będzie chciał drugiego syna? Jaka wtedy będzie rywalizacja o wpływy między synami? Czym się to skończy?
        Czy nie lepiej przyjąć, że Bóg nie potrzebuje żadnego syna, jest Bogiem i ludzkie powinowadztwa Jego nie dotyczą? Można przecież przyjąć, że Jezus to sam Bóg w postaci ludzkiej i dający nam przykład jakie może mieć człowiek odniesienie do Boga.
        Unika się wtedy tych wszystkich zawiłości, sprawia to, że Bóg jest jeden, sam stwarza i sam zarządza swoim dziełem - Wszechświatem.
        --
        -----
        "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
        • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 24.10.10, 10:40
          Wybacz ,ze nie pisze wlasnymi slowami ,ale wpadlem w jakis nieznosny nawyk wyreczania sie madrzejszymi ode mnie i dlatego kiedy mam o czyms wspomniec w sposob niewyczerpujacy lub nie do konca trafny ,wole posluzyc sie tekstem lub linkiem , ktory lepiej oddaje istote rzeczy niz ja bylbym w stanie to zrobic .Dlatego tez przywolam tu slowa pewnego Zyda , ktory moim zdaniem okreslil te kwestie o wiele lepiej i piekniej nizbym byl w stanie to zrobic samemu.
          Cytat pochodzi z ksiazki Romana Brandstaettera pt.: " Krąg Biblijny" :

          Życiorys własny Boga

          Gdy otwieram pierwszą stronicę Pisma Świętego, zanim jeszcze zdołam odczytać „Na
          początku... ”, ogarnia mnie niezachwiana pewność, że tam, na olbrzymich
          obszarach bezczasu, w Miejscu poza wszelkim miejscem, o którym nic nie wspomina
          natchniony autor opowieści o powstaniu wszechrzeczy, czuwa Chrystus. Wraz z
          naszym systematycznie posuwającym się czytaniem Chrystus stopniowo coraz
          wyraźniej wyłania się ze Starego Testamentu, w niektórych księgach Jego
          wizerunek jest wyraźniejszy, w innych mniej wyraźny, w jeszcze innych ukrywa się
          za podobieństwem różnych postaci, w jeszcze innych – jak na przykład w Psalmie
          22 i w 53 rozdziale Izajasza – właściwie jest już tak bliski i cielesny, że
          poznajemy rysy Jego twarzy, dzieje ziemskiego życia i męczeństwa.[1] I znów
          odcieleśnia się, tu i tam z większą lub mniejszą wyrazistością wynurza się z
          tekstu, a w niektórych wersetach przypomina stary fresk, nieco zatarty, co na
          pewno nie jest bez swoistego uroku, bo pobudza naszą czujność do jeszcze
          większej czujności i wzmożonej uwagi. To oddalanie się i zbliżanie Chrystusa na
          kartach Starego Testamentu może wydać się wystawianiem na próbę naszej
          cierpliwości, w rzeczywistości jest z góry zamierzonym działaniem Boga, który
          czas i miejsce przyjścia Syna Człowieczego naznaczył i utwierdził, dopuszczając
          równocześnie Jego Obecność w różnych układach poprzedzających Jego przyjście na
          świat. Dlatego dla mnie[2] Stary i Nowy Testament stanowią niepodzielną całość i
          dopiero razem z sobą złożone dają pełny wizerunek Boga-Człowieka.
          Wiarę w Chrystusa musiałem zdobywać własnym wysiłkiem. Ale wydaje mi się,
          że przyszedłem do Niego w sposób organiczny, ewolucyjny, od Starego Testamentu
          do Nowego, dlatego jestem uczulony na łączące je z sobą historyczne i sakralne
          związki, które potwierdzają prawdę mojej wiary.[3] Trudno mi zrozumieć tych
          wszystkich, dla których Stary Testament jeszcze do niedawna był niepotrzebnym, a
          niekiedy nawet niebezpiecznym, bo łatwo zapalnym, wyrostkiem robaczkowym
          chrześcijaństwa. Wyłączne czytanie Nowego Testamentu, a uporczywe pomijanie
          Starego[4] przypomina mi zwyczaj niektórych młodocianych czytelników, którzy
          chętnie rozpoczynają lekturę fascynującej opowieści od jej zakończenia. „Nowy
          Testament kryje się w Starym- powiedział św. Augustyn, - Stary wyjaśnia się w
          Nowym.” Dla mnie Bogiem obu Testamentów jest Chrystus, a całe Pismo Święte
          życiorysem własnym Boga, który napisał o sobie powieść w dwóch nierozłącznych
          częściach. Każda próba ich rozdzielenia – ta, dokonywana rozmyślnie, i ta,
          wynikająca z nieuctwa – zuboża Boga o całą Jego Boskość.

          (Roman Brandstaetter)

              • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 25.10.10, 23:07
                kaczy.i.indyczy napisał:

                > Owszem , jako wyznawca religii mojżeszowej zapewne nie uznawal Jezusa , lecz w
                > pewnym okresie zycia przezyl nawrocenie i stal sie katolikiem .

                Na katolicyzm to trochę za dużo powiedziane, raczej na chrześcijaństwo.
                Aby uznać, że na katolicyzm, to trzeba wiedzieć czy uznaje kult NMP, czy modli się do świętych, obrazów i figur itd. Tego nie pisze, więc nie wiemy.
                --
                -----
                "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                  • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 17:59
                    kaczy.i.indyczy napisał:

                    > Zaufaj mi , sprawdzilem . Byl katolikiem .

                    Wierzę. Tym gorzej dla niego. Oddawanie czci obrazom i figurom, modlenie się do "świętych", i wiele wiele innych ceremoniałow, jest ciężkim grzechem.
                    --
                    -----
                    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                    • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 21:30
                      Wg wspomnianego autora zapewne nie sa to grzechy ,choc na pewno inaczej musial te sprawy rozumiec .Pamietajmy ,ze byl to wybitny znawca Biblii , a z racji swego pochodzenia , rowniez zwyczajow i kultury zydowskiej .Winien byc wiec szczegolnie wyczulony na poruszone przez Ciebie kwestie .
                      Jesli chodzi o Kosciol i jego stanowisko , to sprawy przez Ciebie poruszone maja swoje odniesienie w orzeczeniach dogmatycznych , mianowicie :

                      "Kult pańskiego krzyża jest zgodny z dogmatem i wartościowy. DZ"

                      "Kult obrazów jest oparty na podstawach dogmatycznych. DU Ni II"

                      "Kult relikwii wynika logicznie z kultu świętych i jest wartościowy. DU Try"

                      "Kult obrazów jest wynikiem kultu świętych i jest wartościowy. DU Ni II"

                      Bł. kardynal J.H. Newman tak oto pisal o spojnosci doktryny katolickiej :

                      "Katolickie prawdy wiary (...) są członkami jednej rodziny i wzajemnie się wyjaśniają,
                      potwierdzają i obrazują. Innymi słowami, jedna daje argumenty za drugą, a wszystkie — za każdą:
                      jeśli coś jest udowodnione, staje się możliwe, a jeśli to i to jest możliwe, ale każde z innych
                      powodów, to prawdopodobieństwo obu się zwiększa. Wcielenie jest przesłanką doktryny o
                      wstawiennictwie i archetypem nauki zarówno o sakramentach, jak i o zasługach świętych. Z
                      doktryny o wstawiennictwie wynika zadośćuczynienie, Msza święta, zasługi męczenników
                      i świętych, ich wstawiennictwo i cultus. Z Sakramentalnego Pierwowzoru wy chodzą wszystkie
                      sakramenty, jedność Kościoła i Stolica Święta jako jej zasada i centrum, autorytet soborów,
                      świętość rytów, cześć oddawana świętym miejscom, sanktuariom, obrazom, naczyniom, sprzętom
                      i szatom. Z sakramentów chrzest rozwija się z jednej strony w bierzmowanie, z drugiej w sakrament
                      pokuty, doktrynę o czyśćcu i odpustach. Eucharystia w doktrynę o realnej obecności, adorację
                      Hostii, zmartwychwstanie ciała i moc, jaką mają relikwie. I dalej — nauka o sakramentach
                      prowadzi do nauki o usprawiedliwieniu, zaś nauka o usprawiedliwieniu do tej o grzechu
                      pierworodnym, zaś grzech pierworodny do nauki o wartości celibatu. Te powiązania nie są
                      prostymi zależnościami jednego od drugiego, lecz poprzez wielość odniesień wszystkie są związane
                      ze sobą i pochodzą od siebie — każda od wszystkich i wszystkie od każdej. Częścią jednej prawdy
                      jest zarówno Msza i Prawdziwa Obecność, jak i kult świętych i ich relikwii, ich moc
                      wstawiennicza, a także stan czyśćca. I znowu — Msza i stan dusz czyśćcowych są powiązane.
                      Celibat jest cechą charakterystyczną życia zakonnego i kapłaństwa.
                      Trzeba albo przyjąć całość, albo całość odrzucić — wszelkie redukowanie osłabia, a amputacja
                      okalecza. Oszustwem jest próba przyjęcia wszystkiego oprócz jednej prawdy, bo ta jest tak samo
                      częścią całości jak pozostałe. Z drugiej strony godną jest rzeczą prawdziwe przyjęcie jakiejś części,
                      bo zanim się zorientujesz, może cię to doprowadzić, poprzez uświadomienie logicznej
                      konieczności, do przyjęcia całości."
                        • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 18:13
                          Jezeli zamiast slowa dowodca wstawimy slowo Bóg , to owszem pierwsze zdanie jest prawdziwe .Drugie przy takim samym zabiegu , staje sie nielogiczne gdyz pierwsze zdanie wyklucza pierwszy czlon zdania drugiego .
                            • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 21:10
                              Chyba nie zrozumialas do konca moich intencji .Swiadomie wstawilem w to miejsce slowo Bog , wiedzac ,ze masz raczej na mysli Kosciol katolicki.Jezeli wstawiamy w to miejsce slowo Bog , wychodzi nam zdanie ,ze Bog ma zawsze racje i tu sie chyba zgadzamy .Nie ma to nic wspolnego z wolna wola , ale z czysta swiadomoscia nieskonczonej madrasci Bozej .
                              To ze Bog ma racje nie ogranicza przeciez naszej woli , ani sadow jakie czynimy wobec roznych kwestii , zgodnie z wlasnym przekonaniem .
                              Wierzacy katolik , z racji swojej wiary , zgadzajac sie ze stwierdzeniem ,ze Bog ma zawsze racje , w chwili kiedy Kosciol podaje jakies prawdy obowiazkowe do wierzenia , winien odejsc od wlasnego zdania , jezeli rozmija sie ono z nauczaniem dogmatycznym , traktujac to nauczanie jako dane przez Boga wlasnie .Jezeli nie zgadzalby sie z nim , a chcial nadal pozostac katolikiem , pokazalby poniekad ,ze ufa w jakiejs konkretnej kwestii bardziej sobie i swojemu osadowi niz Bogu .
                              • marca_1 Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 11:03
                                bóg nie jest katolikiem, jak również nie jest wyznawcą żadnej religii,
                                bóg nie ustanawiał żadnej religii, on przemówił przez swego wysłannika, chrystusa

                                ponieważ tych, co byli wstanie pojąć głębię przesłania chrystusa, było zdecydowanie mniej, jest oczywiste,że tylko kwestią czasu pozostawało wypaczenie ewangelii, skutkiem czego stało sie ustanowienie religii chrześcijańskiej

                                religia ta z upływem czasu, coraz bardziej oddalała sie od źródła, od ewangelii, to co istotne, pomijano, a dodawano różne dogmaty, niemające potwierdzenia w nauce chrystusa,
                                ponieważ bóg od zawsze działa w sercach ludzkich, w końcu doszło do reformacji, dzięki czemu część chrześcijaństwa powróciła do swoich źródeł
                                niestety, kościół katolicki pozostał niezmieniony, pozostał ze swoimi pobożnymi życzeniami, dogmatami
                  • 1anton1 Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 20:57
                    kaczy.i.indyczy napisał:

                    > Zaufaj mi , sprawdzilem . Byl katolikiem .

                    Nie bede ukrywal, ze jest to mozliwe (i historia to potwierdza), ale jest to dla mnie dosc dziwne "zjawisko". Wyznawaca Jednego prawdziwego Boga, o ktorym swiadczy caly Zakon, Prorocy i Pima, wierzy nagle w trojosobowego Boga, o ktorym nie ma mowy w ani jednym wersecie tychze ksiag!
                    • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 21:50
                      Czytalem jego autorstwa " Krag biblijny" , przepiekna ksiazeczka(wyrazam sie tak z racji malej ilosci stron) , w ktorej opisuje miedzy innymi jak od dziecinstwa dziadek Mordechaj zarazal go prawdziwa miloscia do Biblii . Jest tam rowniez , o ile dobrze pamietam rozdzial "Noc biblijna " , gdzie wspomina o swoim nawroceniu .Zdaje sie (dosc dawno te ksiazke czytalem),ze doszlo do niego wlasnie w czasie pobytu w kraju przodkow .Nie pamietam , czy byla to tylko Jerozolima czy okolice , a moze to i to , mniejsza z tym .
                      Byl on rowniez autorem wybitnego 4 tomowego dziela pt.: "Jezus z Nazarethu"
                      Opis :
                      "W czterotomowej powieści (Czas milczenia, Czas wody żywej, Czas chleba i światła, Pełnia czasu) Romanowi Brandstaetterowi udało się stworzyć rodzaj biografii Jezusa, przedstawionej na tle życia społeczeństwa żydowskiego. Dokonał tego w oparciu o ogromną wiedzę na temat historii i obyczajowości narodu żydowskiego, a przede wszystkim dzięki dogłębnej znajomości Biblii.

                      Krytyków literatury, teologów, biblistów zdumiał w dziele Brandstaettera niebywale sugestywny i przekonujący psychologiczny portret Boga-Człowieka. Dotąd żadnemu twórcy w historii literatury nie udało się w tak wyjątkowy sposób oddać tajemnicy bosko-ludzkiej psychiki Jezusa."
                      • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 22:08
                        Framenty "Kręgu biblijnego" :

                        Lament nie czytanej Biblii
                        Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciśnięta między stare,
                        pożółkłe, od wielu lat nie tknięte tomy encyklopedii Orgelbranda, do których
                        jestem podobna formatem i objętością. I tak stojąc od wielu lat nie dostrzeżona,
                        nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję na moim niewesołym losem. Tematem moich
                        najczęstszych medytacji jest pytanie: po co kupiłeś mnie, człowieku, po co
                        zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i
                        po co mnie przyniosłeś do domu? Po co? Czy po to, aby przerzucić kilka moich
                        stronic, przeczytać pobieżnie na chybił trafił kilka wybranych wersetów,
                        spojrzeć na mnie z bogobojnym drżeniem i odstawić nabożnie na najgórniejszą
                        półkę w księgozbiorze?
                        Pamiętam, jak raz podczas przyjęcia w twoim domu, ktoś w towarzyskiej
                        rozmowie błędnie zacytował słowa Chrystusa, ktoś inny je sprostował, a gdy
                        wybuchła między rozmówcami sprzeczka, który z cytatów jest właściwy, jeden z
                        adwersarzy prosił cię o przyniesienie Pisma Świętego. Podniosłeś głowę i
                        spojrzałeś w moim kierunku. Pomyślałam z radością, że wreszcie wybiła moja
                        godzina, że podejdziesz do półek, i wspiąwszy się nieco na palcach, ujmiesz mnie
                        za gruby grzbiet i wyciągniesz spomiędzy pożółkłych tomów encyklopedii
                        Orgelbranda. Ale próżna była moja nadzieja. Twój wzrok obojętnie mnie minął,
                        prześlizgnął się po mnie jak po niewidzialnym duchu, przez ułamek sekundy błąkał
                        się po niższych półkach i – zatrzymał się bezradnie na twarzach twoich
                        rozmówców: „Nie wiem, gdzie jest... Nie wiem, gdzie ją postawiłem...” – rzekłeś.
                        Był czas, gdy przypuszczałam, że nabyłeś mnie po to, by móc w razie
                        potrzeby pochwalić się moją obecnością w twojej bibliotece. Teraz dowiodłeś
                        swoją odpowiedzią, że nie miałeś zamiaru stosować wobec mnie snobistycznego
                        nawyku, który mimo wszystko mógłby być częściowym wytłumaczeniem mojej
                        egzystencji pod twoim dachem. Twoją odpowiedzią rozwiałeś jeszcze jedno moje
                        złudzenie. Nie wiesz, gdzie jestem... Zapomniałeś, gdzie mnie postawiłeś...
                        Słowa te wypowiedziałeś obojętnie, bez niepokoju, który zazwyczaj towarzyszy
                        myślom o przedmiotach zaginionych, zawieruszonych, zapodzianych. Z bólem
                        zrozumiałam, że minęła mnie wielka szansa wyjścia z tego kraju wygnania, jakim
                        jest dla mnie twój księgozbiór. Czy nigdy nie nastąpi mój exodus? Czy nigdy już
                        nie będę strażować na twoim nocnym stoliku, czy nigdy nie spocznę na twoim
                        biurku, przy którym pracujesz, albo na twoim stole, na którym krajesz chleb?
                        Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta
                        złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu?
                        Po co?
                        A potem zdarzyło się coś, co wzbudziło we mnie znowu nadzieję na moje
                        rychłe wyzwolenie z zapomnienia, na które mnie lekkomyślnie skazałeś. Twoje
                        jedyne dziecko ciężko zachorowało. Wzywałeś lekarzy, sławnych profesorów. Nic
                        nie pomogły lekarstwa i zabiegi. Dziecko twoje umarło, a ty pogrążony w bólu i
                        rozpaczy siedziałeś w swoim gabinecie, w fotelu, przy zapuszczonych zasłonach i
                        nieruchomym wzrokiem patrzałeś w mrok zalęgający pokój. Nie mogłeś zrozumieć
                        sensu śmierci twojego dziecka, począłeś wątpić o sensie własnego życia, nie
                        umiałeś dociec, dlaczego cierpi niewinne dziecko, a grzesznik żyje i bezkarnie
                        tuczy się krzywdą bliźniego, dlaczego bezlitosny los na ślepo w człowieka
                        uderza. I wtedy serce we mnie gwałtownie zabiło, bo pomyślałam, że właśnie teraz
                        nadeszła chwila, gdy wstaniesz z fotela, zapalisz światło elektryczne i
                        zaczniesz mnie szukać, pospiesznie szukać, gorączkowym wzrokiem biec będziesz po
                        ozdobnych grzbietach książek, i wreszcie po tylu, tylu latach znajdziesz mnie
                        wciśniętą między tomy starej encyklopedii, strząśniesz ze mnie siwy pył,
                        otworzysz i wyczytasz w moich wersetach słowa pociechy o życiu, śmierci i
                        nieśmiertelności. I znowu się rozczarowałam. I znowu przeżyłam jeszcze jedno
                        złudzenie. Ostatnie. Nie wstałeś z fotela i nie zaświeciłeś światła
                        elektrycznego. Siedziałeś bez ruchu, pogrążony w rozpaczy z niezliczonymi
                        zapytaniami na ustach, które nie umiały ci udzielić odpowiedzi.
                        Więc, po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta
                        złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu?
                        Po co?
                        A potem umarła twoja żona, a ty ugiąłeś się pod nowym ciosem, stałeś się
                        niedołężnym starcem, przestałeś wychodzić na miasto i tylko przechadzałeś się po
                        pustym mieszkaniu, od czasu do czasu przystawałeś w oknie, patrzałeś na ulicę,
                        na spieszących przechodniów, nie rozumiejąc, po co oni żyją, po co sam jeszcze
                        żyjesz i po co istnieje świat.
                        I pewnego dnia umarłeś.
                        Szybko zjawili się spadkobiercy i likwidując mieszkanie, kiwali smutnie
                        głowami nad twoim doczesnym majątkiem. Jeden znalazł mnie wśród książek
                        zrzuconych bezładnie na podłogę. Schylił się, podniósł mnie i obejrzał, otrzepał
                        mnie z grubej warstwy pyłu i rzekł drżącym od tkliwego wzruszenia głosem do
                        stojącego obok młodzieńca: „Widzisz? Twój stryj nieboszczyk, Panie świeć nad
                        jego duszą, był pobożnym człowiekiem. Miał Biblię. Weź sobie z niego przykład”.

                        (Roman Brandstaetter)
                        • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 26.10.10, 22:10
                          Testament, jaki pozostawił mu jego dziadek, na kilka dni przed swoją śmiercią:

                          "Będziesz Biblię nieustannie czytał. Będziesz ją kochał więcej niż rodziców.
                          Więcej niż mnie. Nigdy się z nią nie rozstaniesz. A gdy zestarzejesz się,
                          dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są
                          tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi."[1]


                          "Biblia leżała na biurku mojego dziadka. Biblia leżała na stołach moich
                          praojców. Nigdy w bibliotece. Zawsze na podorędziu. W naszym domu nikt Biblii
                          nigdy nie szu­kał, nigdy też nie słyszałem, aby ktokolwiek pytał, gdzie ona
                          leży. Wiadomo było, że u dziadków na biurku, u nas na małym stoliku obok fotela,
                          w którym wieczorami zwykł siadywać ojciec. Miejsce, na którym leżała Biblia,
                          było dla mnie miejscem wyróżnionym. Gdyby mnie wówczas spytano, w czym upatruję
                          owo wyróżnienie, na pewno nie umiałbym odpowiedzieć, mimo to odczuwałem
                          niezwykle wyraźnie nadzwyczajność tego miejsca. Było ono dla mnie środkiem
                          całego mieszkania, wyniesionym wysoko nad całe mieszkanie, punktem, dokoła
                          którego wszystko się obracało. Gdy ojciec wieczorem czytał Biblię, chodziłem po
                          pokoju na palcach. Dziadkowi nigdy bym się nie ośmielił przer­wać jej lektury.
                          [.] Ojciec opowiadał mi, że pradziadek, ilekroć sięgał po Biblię, mył uprzednio
                          ręce i modlił się o łaskę mądrego czytania."[2]

                          Pewnego wiosennego dnia dziadek i ja wybraliśmy się na przechadzkę za miasto. (…wink

                          Dziadek przystanął.

                          - Jest tak pięknie, że warto pomówić o Biblii - powiedział.

                          I począł mówić o sztuce jej czytania:

                          (…wink Symeon ben Jochaj zwykł mawiać, że każde słowo Pisma kryje tajemnicę - mówił
                          dziadek. - A ponieważ do tajemnicy wiedzie zazwyczaj wiele dróg, staraj się
                          Biblię czytać na różne sposoby. Niekiedy czytaj „z mędrca szkiełkiem i okiem”,
                          badaj uważnie każde słowo tekstu, innym zaś razem popuść wodze wyobraźni i
                          rozważaj z bystrością nieco mniej badawczą i wyostrzoną, ale za to z sercem
                          bardziej otwartym, wypadki dziejące się na kartach Księgi. Za każdym razem
                          odnajdziesz w tych fragmentach inne wartości. Jeżeli przeczytasz ten i ów
                          rozdział dwadzieścia razy, powinieneś przynajmniej dziesięć razy czytać go
                          inaczej i za każdym razem odkrywać w nim inne obszary. Nigdy jednak nie bądź
                          pewny, że dotarłeś do właściwego jego sensu, do sedna sprawy. Nie popadaj w
                          popłoch, jeżeli za każdym czytaniem inne wartości wydobędziesz z tego samego
                          tekstu, nawet takie, które sobie nawzajem przeczą. Biblia jest żywiołem bez dna
                          i granic. Nikt z badaczy, egzegetów, teologów, uczonych i pisarzy nie dotarł do
                          jej najgłębszych źródeł. Dlatego nie zrażaj się, jeżeli w Biblii czegoś nie
                          zrozumiesz. Mądrzejsi od ciebie również nie rozumieli wszystkiego. Ale bądź
                          zawsze przygotowany na nieprzewidziane odkrycia i znaleziska, które podczas
                          poprzednich lektur wymknęły się twojej uwadze. Ten sam rozdział czytać będziesz
                          wielokrotnie i nie wpadniesz na ślad tego, czego szukasz, aż nagle, za którymś
                          razem, nie tylko otrzymasz jasną odpowiedź na trapiące cię pytania, ale trafisz
                          na dotychczas nie zauważone przez ciebie pokłady obrazów i myśli, i wtedy
                          ujrzysz to, co było całkowicie zasłonięte przed tobą podczas wszystkich
                          poprzednich lektur. Biblia jest podobna do Boga. Nie pozwala, by ją poznawano i
                          zgłębiano do samego dna.

                          I to jest wszystko, co zachowałem w pamięci z monologu dziadka o sztuce czytania
                          Biblii. Wskazówki te stały się dla mnie drogowskazem podczas każdorazowej
                          lektury księgi, ochroniły mnie przed niejednym błądzeniem i zaoszczędziły mi
                          wielu rozczarowań. (…wink
                          • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 27.10.10, 00:40
                            Jak dla mnie to już zbyt długie teksty piszesz i to chyba nie wlasnego przemyślenia ale cytujesz cudze. Już tego nie czytam więc i nie odpowiadam.
                            --
                            -----
                            "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                              • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 18:45

                                kaczy.i.indyczy

                                Z calym szacunkiem ale chcialbym zwrócić Ci uwagę, że najcenniejsze (w sprawach wiary) są własne przemyślenia, bo dotyczą one Twojego życia, za ktore tylko Ty będziesz ponościł odpowiedzialność. Sam musisz ocenić, co może być od Boga, a co jest już od czlowieka.

                                --
                                -----
                                "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                  • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 19:35
                                    Podczytuje sobie akurat bł. kardynala J.H. Newmana .Choc obiecywalem ,ze powstrzymam sie troche z przytaczaniem obcych autorow , to pozwol ,ze jeszcze raz to uczynie z racji moim zdaniem bardzo trafnego powiazania tresci Twojego postu z tym co zaraz przytocze :



                                    "Koncepcja Kościoła Katolickiego jako narzędzia nadprzyrodzonej łaski sama w sobie określa
                                    instytucję, która przemienia, a raczej uzupełnia naturę. Dodaje naturze coś, co jest ponad i poza
                                    nią. Kiedy na przykład mówi się, że Kościół czyni swoich członków jednością, oznacza to, że w
                                    sposób czysto naturalny jednością nie są ani się nie staną. Dzieci Kościoła same w sobie nie mają
                                    natury różnej od żyjących wokół protestantów. Byłyby dokładnie takie same jak protestanci, gdyby
                                    nie Kościół, który kategorycznie, choć używając jedynie zachęty „fortiter et suaviter”, zbiera je
                                    razem i poprzez swój autorytet czyni jednością. Pozostawiony sam sobie każdy katolik lubiłby mieć
                                    i podtrzymywać swoją osobistą opinię i prywatny osąd tak samo jak protestant. I rzeczywiście ma
                                    ją i podtrzymuje, chyba że Kościół na mocy objawienia jej nie przekreśli. Dokładnie w tym
                                    momencie, w którym Kościół przestaje mówić, dokładnie w tym miejscu, w którym on, a więc Bóg,
                                    który przez niego przemawia, określa granicę swego nauczania, zaczyna się prywatny osąd i nic mu
                                    nie może przeszkodzić. Ludzki umysł jest aktywny i niezależny: formułuje sądy o wszystkim i nie
                                    zatrzymuj ą go opinie innych, chyba że uważa iż jest większe prawdopodobieństwo, że będą
                                    słuszne. Człowiek nigdy nie rezygnuje ze swoich opinii, chyba że jest zupełnie pewien, że kto inny
                                    ma rację. A JEST pewien, że Bóg ma rację, zatem jeśli jest katolikiem, poświęca swoje opinie na
                                    rzecz Słowa Bożego wypowiadanego poprzez Kościół. Jednak z samej natury rzeczy nic nie może
                                    go powstrzymać od posiadania własnej opinii i wyrażania jej, chyba że, i na tyle, na ile Kościół,
                                    wyrocznia objawienia, się wypowie."
                                    • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 20:50
                                      Przeczytałem ten tekst i podoba mi się, bo ja własnie mam wielkie uznanie dla protestantów.
                                      Ze wszystkich znanych mi religii właśnie protestantyzm uważam za najwłaściwszą formę wiary. KK jest religią, w ktorej wszystkie przesłania są jakby "skażone" pryzmatem mamony.
                                      Większość tz. cermoniałów wymyślonych i wprowadzonych miało swe żródło w potrzebie zwiększenia żródła finansowania kleru. Istnieje państwo Watykan (kiedyś Państwo Kościelne), ogromna hierarchia kapłanów i kościelnych dostojników, a to wymaga ogromnych nakladów finansowych. Nie kler jest dla wiernych ale wierni dla kleru i ich dostatniego życia.
                                      Protestantyzm usunął to, co nie pochodziło od Boga, nie ma sakramentu kapłaństwa, kapłanem jest każdy sam dla siebie. Pastor to tylko urzędnik i to podlegający kontroli finansowej przez wiernych, to wierni ustalają mu pensję, kontrolują wydatki i nawet sam urząd piastowany przez niego zależy od wiernych. Tego własnie najbardziej boi się KK, który "strzyze swoje owieczki", ma zapewnione ziemskie bogactwo, dostojeństwo, dostatnie życie ziemskie. Protestantyzm jest wyższą formą wiary, wymaga większego osobistego wkładu w wiarę, większej wlasnej odpowiedzialności. Może przyklad? Weźmy spowiedz uszną w KK. Np - ukradleś w "Tesco" wiertarkę, wiesz, że popełniłeś grzech. Idzież zatem do "spowiedzi usznej". Wyznajesz swój grzech na ucho księdzu, dostajesz od niego naganę, bijesz się w piersi - wyrażasz swój żal, za pokutę kilka różańców i ...... wiertarka jest twoja. Grzechu już nie ma.
                                      U protestantów jest to inaczej. Spowiadasz się we własnym sumieniu do Boga, żałujesz przed Bogiem, przyrzekasz Bogu poprawę oraz naprawę wyrządzonej szkody. Pastor zadaje Ci tylko pytania -"Czy wyznałeś grzechy?", "czy żałujesz za nie?", "czy przyrzekłeś poprawę?" i mając Twoje trzykrotne potwierdzenie, wypowiada formułę rogrzeszenia i darowania grzechów.
                                      Zwróc uwagę, tylko wypowiada formułę, a czy ona zaskutkuje to tylko zależy od Ciebie czy to co obiecałeś Bogu spełnisz. To sprawa między Tobą i Bogiem. Jak to zrobisz, ale wpierw musisz oddać tą ukradzioną wiertarkę, to grzechy masz darowane. Wiedząc o tym, nie będziesz kradł wiertarki, bo wiertarka nie pies, spacerów z "Tesco" i do "Tesco" nie potrzebuje. Taka spowiedz jest bardzo trudna ale powoduje, że państwa gdzie prym mają protestanci, panuje właściwe podejście do pracy, do drugiego człowieka, jest znacznie mniej kradzieży, ludzie reprezentują wyższy poziom moralny, nie to co u katolików. Co z tego, że w Poolsce 85% to czynni katolicy jak mamy prym w pijaństwie, nieróbstwie, złodziejstwie, korupcji itd.
                                      --
                                      -----
                                      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                      • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 22:26
                                        Drogi kociaku40 , w KK rowniez sa okreslone warunki dobrej spowiedzi .Jest wsrod nich zadoscuczynienie .Owa skradziona wiertarke katolik rowniez winien zwrocic lub w inny sposob zadoscuczynic za wyrzadzone zlo , to nie tylko obowiazek protestantow .To ,ze nie wszyscy sie do tego stosuja , to zupelnie inna kwestia , ale to podobnie jak z wyznaniem grzechow .Co z tego ,ze ktos swiadomie zatai na spowiedzi jakis grzech ciezki i kaplan udzieli mu rozgrzeszenia , skoro w istocie nie oszukal nikogo procz siebie , a spowiedz jest niewazna .Boga nie mozna oszukac .

                                        Przy okazji przytocze kilka dogmatow , jak Kosciol wyraza sie na temat sakramentow :

                                        W Nowym Testamencie istnieje tylko siedem sakramentów. DU Try

                                        Chrystus jako człowiek bezpośrednio ustanowił wszystkie sakramenty Nowego Testamentu. DU Try

                                        W celu uzyskania od Boga przebaczenia grzesznik powinien się zdobyć na akt żalu przynajmniej wirtualny. DU Try

                                        Żal to boleść duszy i wstręt do grzechu popełnionego połączona z postanowieniem unikania go. DU Try

                                        Żal doskonały jedna z Bogiem jeszcze przed przyjęciem sakramentu. DZ

                                        Wszyscy kapłani i tylko kapłani mają władzę szafarstwa sakramentu pokuty. DU Try

                                        Sakrament pokuty ma jako skutek – o ile jest dobrze przyjęty - usunięcie
                                        wszystkich grzechów ciężkich i zgładzenie kary wiekuistej należnej za nie. DZ

                                        Razem z odpuszczeniem grzechów ciężkich przez pokutę otrzymuje się łaskę uświęcającą wraz z jej skutkami względnie uwarunkowaniami lub przyczynami (przyjaźń boża, synostwo, uczestnictwo w bożej naturze) i staje się świątynią Ducha Świętego. DZ
                                        • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 00:15

                                          kaczy.i.indyczy

                                          Mylisz się, coś chcesz przekazać (doceniam to) ale masz mylne informacje.
                                          W NT są tylko dwa sakramenty - sakrament chrztu i sakrament Komunii.
                                          Wszystkie inne sakramenty zostały wprowadzane, i to w róznych okresach, przez
                                          papieży dla zmiększenia dochodów dla Koscioła (czytaj - kleru) i podniesienia
                                          własnego dostojeństwa. Ja wzynaje poląd, że kapłana nie czyni wyższym godność, ale własna cnota i zasługa. Jezus był chrzczony wodą rzeczną i chrzest czlowieka nie powinien mieć żadnych wymyslonych przez kler olejów świętych. Oleje święte i woda święcona to tylko wymysły kleru dla własnego wywyższenia, bo tylko oni mogą takowe zrobić. Jest to bzdura.
                                          Ksiądz nie ma żadnej większej "mocy" niż zwykły człowiek, bo tylko takim on jest.
                                          Spowiedz uszna to największa bzdura jaką wymyslili. Wprowadzona została w 1116r. przez Sobór Laterański i miała na celu "kontrolę" i poznawanie myśli i zamiarów możnowładców i przez to chcieli uzyskać możność sterowania nimi dla własnych korzyści.
                                          Ogromna uzyskana wlasność kościelna była wynikiem kradzieży wykorzystującej spowiedz uszną. Umierał dla przykładu taki majętny człowiek i sprowadzony ksiądz do ostatniej posługi, spowiadał i później ogłaszał (jak już zmarł człowiek), że zmarły przekazał cały majątek na kosciół. Dużo mozna byłoby pisać w tym temacie. Dla mnie KK już dawno sprzeniewieżył się przekazom NT i temu co Jezus polecał apostołom, a kler katolicki nie Bogu słuzy lecz mamonie.


                                          --
                                          -----
                                          "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                          • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 04:06
                                            Ty dajesz wiare protestantom odnosnie sakramentow , ja wierze Kosciolowi .
                                            Cytujac Katechizm Kosciola Katolickiego :

                                            "1210 Sakramenty Nowego Prawa zostały ustanowione przez Chrystusa. Jest ich siedem: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, namaszczenie chorych, sakrament święceń i małżeństwo. Sakramenty te obejmują wszystkie etapy i wszystkie ważne momenty życia chrześcijanina: sprawiają narodzenie i rozwój chrześcijańskiego życia wiary, uzdrowienie i dar posłania. Widać w tym pewne podobieństwo, jakie istnieje między etapami życia naturalnego a etapami życia duchowego 1 ."


                                            SIEDEM SAKRAMENTÓW KOŚCIOŁA (1210-1690)
                                            www.katechizm.opoka.org.pl/
                                            • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 22:00

                                              Nie, ja nie daje wiary protestantom ale daje wiarę temu co jest przekazane w NT.
                                              To tylko może mnie obowiązywać, a nie Katechizm Kościoła Katolickiego. Przekaz z NT
                                              to przekaz samego Jezusa. Katechizm Kościoła Katolickiego to przekaz kleru i niewiele
                                              ma wspólnego z przekazem Jezusa.
                                              Przestań mi cytować Katechizm, a jak już chcesz coś cytować, to wyłącznie tylko z NT.
                                              --
                                              -----
                                              "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                            • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 18:46
                              Zgadza sie moze to przypominac, podobnie jak poniedzialkowe czczenie pamieci o naszych zmarlych , wiadomo ,ze świeto nie jest do tego konieczne , a jednak stanowi w naszej kulturze dzien szczegolny .
                              W gruncie rzeczy jest to swieto szczegolne , bo dotyczy "wszystkich swietych" , a wiec tych , ktorym to raczej my powinnismy "zazdroscic" , oni nam nie maja czego.
                              W Twoim poscie zauwazylem tendencje do braku rozroznienia miedzy oddawaniem czci boskiej stworzeniu ( co byc moze czynili poganie np. wobec slonca itd.) , a w ogole oddawaniem jakiejkolwiek czci czemukolwiek i komukolwiek .Jesli chodzi o Kosciol , to rozroznia on zasadniczo czesc Boska , ktora nalezy sie jedynie i wylacznie Bogu od czci szczegolnej oddawanej Maryi , jak rowniez swietym itd. Sa to nazwy scisle okreslone , zdaje sie ,ze po lacinie i poszczegolnie przypisane , nie byloby problemu ze znalezieniem tego , ale mniejsza o to , jezeli komus zalezy to moze sobie poszukac .Sprawa zasadnicza jest wlasnie to podstawowe rozroznienie , ktore moim zdaniem jest bardzo istotne i potrzebne .
                              • marca_1 Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 20:31
                                nie wystarczy coś napisać aby było to zgodne z prawdą, nawet jeżeli wykorzysta sie do tego tysiące słów, nawet gdy te słowa są pisane po łacinie
                                kościół katolicki tak bardzo wypaczył nauki chrystusa, że musi dokonywać akrobatycznych wyczynów, aby uzasadnić swoją doktrynę

                                na marginesie , Twoje uzasadnienia bardzo przypominają sposób w jaki uzasadniają swoje nauki świadkowie jehowy, zarówno dla Ciebie jak i dla nich, coś jest "prawdą", bo góra to zatwierdziła
                                gdyby w kościele katolickim pozostali tylko ci, całkowicie wierzący w tą doktrynę, to jej sekciarstwo było by równie dobrze widoczne, jak u śj
                                • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 30.10.10, 21:46
                                  A jednak do konkretow sie nie odnioslas .Tam gdzie widzisz skazenie ja widze poglebienie i nie traktowanie kwesti "po lebkach" , osadzajac po pozorach bez checi wnikniecie w prawdziwa istote .Kiedy brak jest w nas dobrej woli i z gory wypatrujemy jedynie haka , to nietrudno zrozumiec ,ze nastepnie ciezko jest obiektywnie spojrzec na sprawe , a juz tym bardziej uczciwie zglebic jakies zagadnienie .
                                  Co do drugiej czesci Twojego postu , to owszem w pewien sposob zgadzam sie z Twoim tropem.
                                  I tak cytujac bl J.H. Newmana :
                                  "Nie można być katolikiem bez prostej
                                  wiary, że to, co Kościół głosi w imieniu Boga, jest Jego słowem, a więc prawdą.
                                  Człowiek musi
                                  naprawdę wierzyć, że Kościół jest Bożą wyrocznią, musi mieć pewność co do jego posłannictwa —
                                  taką, jaką ma co do posłannictwa apostołów....

                                  Oczywiste jest, że żadna inna organizacja religijna nie ma prawa domagać się takiego wytężenia
                                  wiary i zakazywać dalszych dociekań jak tylko Kościół Katolicki, a to z prostego powodu, że żadna
                                  organizacja nie uznaje się za nieomylną, nie mówiąc już o możliwości udowodnienia przez nią
                                  takiego roszczenia."

                                  Dalej piszesz :
                                  > gdyby w kościele katolickim pozostali tylko ci, całkowicie wierzący w tą doktry
                                  > nę, to jej sekciarstwo było by równie dobrze widoczne, jak u śj

                                  Moim zdaniem to bardzo dziwne i niekonsekwentne podejscie . Uwazasz ,ze logiczne jest jakies dziwaczne polaczenie uporczywego watpienia w jakas prawde wiary podana przez Kosciol jako dogmat z checia pozostania katolikiem ?

                                  ""Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej; apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowę uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymu lub wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo" (KPK, kan. 751; KKK 2089)"
                                  • marca_1 Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 10:43
                                    kościół katolicki nie jest kościołem chrystusa, a bóg nie jest katolikiem

                                    kościół ustanowiony przez chrystusa, to po prostu ludzie żyjący uczciwie, w duchu miłosci, szukający boga w swoim sercu, a nie na zewnątrz,w świątyniach, w doktrynach
                                    bóg tak stworzył człowieka, aby móc bezpoosrednio się z nim kontaktować, poprzez jego serce, a nie poprzez doktryny , poprzez duchowieństwo

                                    chrystus nauczał o królestwie bożym i wskazywał drogę do niego, nauczał, jak żyć, aby to królestwo osiągnąć będąc w ciele, żyjąc tu na ziemi,

                                    uznajesz doktrynę katolicką za zgodną z prawdą,i za nieomylną,ale to są tylko pobożne życzenia ludzi, którzy takie dogmaty ustanowili

                                    tak sie składa,że doktryna katolicka została ustanowiona w IV wieku, po odrzuceniu tzw ewangelii gnostycznych, gdyż ludzie,którzy ją ustanawiali, nie potrafili pojąć głębi przesłania chrystusa


                                    • kaczy.i.indyczy Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 11:58
                                      Pierwsza czesc Twojego postu to Twoje prywatne zdanie , do ktorego oczywiscie masz prawo i , z ktorym jak wiesz nie zgadzam sie , a na pewno nie w calosci.Piszac o Kosciele przeciwstawiasz niejako osobista , wewnetrzna relacje z Bogiem ktorej jestes zwolenniczka, doktrynie Kosciola .Tyle ,ze tam gdzie widzisz rozdzial , ja widze jak najscislejszy zwiazek .Ty jedynie ograniczasz sie do pierwszego aspektu .
                                      Jednak w ostatniej czesci piszac o ewangeliach rozmijasz sie z faktami na tyle ,ze nie moge tego nie sprostowac .
                                      Posluze sie linkiem , pod ktorym znajdziesz ustosunkowanie sie do poruszonego przez Ciebie tematu ewangelii :
                                      mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_38.htm
                                      fragment :
                                      "Otóż zacznę od stanowczego stwierdzenia, że już Ojcowie II i III wieku nie mają wątpliwości co do tego, że Kościół otrzymał cztery Ewangelie -- ani mniej, ani więcej, tylko właśnie cztery, zaś przypisywanie synodowi rzymskiemu z roku 382 jakiejś kluczowej roli w oddzieleniu Ewangelii kanonicznych od apokryfów świadczy o naukowej nieodpowiedzialności i zwyczajnej nieznajomości źródeł. "
                                      • marca_1 Re: Jaki to Bóg? 31.10.10, 17:57
                                        pisma kanoniczne również zawierają tzw gnozę, z tym,że nie jest ona zbytnio w nich uwypuklona, tak ja w wielu ewangeliach uznanych za apokryfy

                                        jest oczywiste,że już po śmierci chrystusa, pośród jego uczniów zaczęły się tworzyc różne postawy, jedni pojmowali gnozę, inni nie
                                        ci pierwsi skupili się w swych przekazach, na opisie życia, cudów, jak i cytowaniu słów chrystusa, drudzy, ukazywali tak jak chrystus, drogę do królestwa bożego,głosząc tzw gnozę

                                        pierwszy przekaz trafiał to większej ilości słuchaczy, stąd większa popularność tzw ewangelii kanonicznych, niż gnostycznych

                                        w IV ustanowiono podwaliny doktryny katolickiej, ponieważ odrzucono ewangelie gnostyczne,w dużym stopniu wypaczono sens nauczania chrystusa
                                        w ciągu następnych wieków, doktrynę zbogacono jeszcze o tzw tradycję, co dokończyło dzieła, pozbawiło katolicyzm ducha ewangelicznego

                                        dzisiaj, tak jak w innych religiach, w katolicyźmie można odnaleźć boga, ale pod warunkiem,że bardziej niż na doktrynie, niż na rytuałach , człowiek skupi się na szukaniu boga w sobie, na szukaniu bezpośrednich relacji
                                        • tessa18 Re: Jaki to Bóg? 16.04.11, 08:22
                                          Uczniowie Jezusa nie głosili żadnej gnozy.

                                          Głosili to ,co głosił Jezus mianowicie dobrą nowinę o królestwie.

                                          W IV wieku cesarz Konstantyn narzucił odstępczym chrześcijanom własne wyznanie wiary.
                                          Biblia nigdzie nie uczy,że Jezus jest współistotny Ojcu,natomiast na soborze w Nicei takie wyznanie wiary przyjęto wbrew niektórym biskupom.

                                          Jezus nie głosił ,że w każdej religii można znaleźć Boga.

                                          On założył jedną religię ,a nie setki różnych .

                                          J 4:20-22 BT „Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga.(21) Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca.(22) Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.”

                                          Z powyższego fragmentu wynika ,że Bogiem jest Ojciec a nie trójca.
                                          Naśladowcy czczą Ojca ,gdyż Go znają w przeciwieństwie do wyznawców innych religii ,którzy czczą bogów których nie znają.

                                          Bo jak można poznać i zrozumieć trójcę?





                                          • kociak40 Re: Jaki to Bóg? 16.04.11, 23:52
                                            "Bo jak można poznać i zrozumieć trójcę?" - tessa18

                                            Bardzo prosto. "Sam Bóg stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia".
                                            Bóg nie może cierpieć tylko człowiek może. Jezus to postać ludzka Boga i to ze wszystkimi cechami ludzkimi. Z ludzkim lękiem, cierpieniem, uczuciami itd. Inaczej to byłaby tylko teatralna inscenizacja jego męki. Aby mógł w tak krótkim czasie przekonać ludzi do swojego posłannictwa musi mieć do pomocy "ducha świętego" czyli daną Jezusowi moc robienia cudów.
                                            Wszystkie odniesienia Jezusa do "Ojca w niebie" są przykładem jak człowiek może traktować Boga, jakie czlowiek na ziemi może mieć odniesienie do tego absolutu. Samej istoty Boga czlowiek nie może zrozumieć, bo Bóg jest poza przestrzenią, czasem, materią i energią.
                                            Bog może być tylko jeden, nie może mieć osobowego syna jako drugą "osobę". Pojęcie syn, corka, to ludzkie pojęcia przekazywania genów przez czas i Bóg temu nie podlega. Uważam pojęcie tz. Św. Trójcy za najbardziej prawidłowe w odniesieniu dla ludzi. Prawdziwej istoty Boga rozum ludzki nie pojmie, gdyż ludzkie rozumowanie nie może wyjść poza przestrzeń, czas, materię i energię.



                                            --
                                            -----
                                            "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                          • jakub.21 Re: Jaki to Bóg? 17.04.11, 00:49
                                            tessa18 napisała:

                                            > J 4:20-22 BT „Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówici
                                            > e, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga.(21) Odpowiedział jej
                                            > Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w
                                            > Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca.(22) Wy czcicie to, czego nie znacie, my
                                            > czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.”
                                            >
                                            > Z powyższego fragmentu wynika ,że Bogiem jest Ojciec a nie trójca.
                                            > Naśladowcy czczą Ojca ,gdyż Go znają w przeciwieństwie do wyznawców innych reli
                                            > gii ,którzy czczą bogów których nie znają.
                                            >
                                            > Bo jak można poznać i zrozumieć trójcę?

                                            Jezus czcił Ojca, jest to oczywiste i bezsprzeczne. Często modlił się do Ojca. I mówił, że "Ja i Ojciec jedno jesteśmy J10.30” oraz że kto uznaje Syna, ten ma i Ojca, a kto nie uznaje Syna ten nie ma i Ojca.
                                            Mówił też, „aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał.” J5.23

                                            Jest taki fragment Apokalipsy świętego Jana, który pokazuje Ojca i Syna i Ducha Świętego, który od Nich pochodzi - zaczyna się mniej więcej od opisu Boga Ojca zasiadającego na tronie. Po dokładnym przeczytaniu tego fragmentu do końca, można zrozumieć komu Mieszkańcy Nieba oddaja cześć.

                                            Początek Ewangelii Św. Jana także wiele wyjaśnia – Jan pisze o Słowie – oczywiście Jezusie, które było u Boga „i Bogiem było Słowo”, a „Słowo stało się Ciałem”.

                                            Jezus po zmartwychwstaniu poszedł do Ojca, ale jak sam przyobiecał posłał nam Innego Pocieszyciela, który od Ojca i Syna pochodzi. On jest pośród nas, wierzących, w Kościele.
                                            W Nim to wielbimy Boga, oddając chwałę i część Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu - z miłości, nie umieszając Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu.

                                            …………
                                            „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” Elżbieta Łk 1,43

                                            www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
                                            Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
                                          • jakub.21 Re: Jaki to Bóg? 18.04.11, 23:04
                                            tessa18 napisała:
                                            > Bo jak można poznać i zrozumieć trójcę?

                                            Myślę, że najlepiej wyjaśnia to Katechizm Kościoła Katolickiego.

                                            www.teologia.pl/m_k/kkk1t03.htm

                                            …………
                                            „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” Elżbieta Łk 1,43

                                            www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
                                            Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka