26.04.12, 11:53
Witam jestem Krzysiek mam taki problem .opowiem całą historie .Około lutego spotkaliśmy sie z kolegą i spaliliśmy Jointa i nie wiem czemu to powiedziałem ale żałuje tego strasznie!!!!.a było to tak ze jak paliliśmy to sie martwiłem o swoją konsole ktora była w naprawie i jak byłem juz na haju to powiedziałem na głos <ze sprzedał bym dusze dla szatana zeby miec ja spowrotem i zeby była niezepsuta> powiedziałem to dla zartow oczywiscie .nie chce duszy sprzedawac wole umrzec .i wolałbym zeby ta konsola spaliła sie czy wybuchła niz zeby tak miało być. Jak byłem tam po konsole to to tamten mechanik powiedział ze dla konsoli nic nie jest ze tlyko kabel hdmi trzeba wymienic. Niewiem niepodpisywałem zadnego paktu krwią czy czyms jak to czytałem ze jak chce sie sprzedac to tak trzeba zrobić. nic takiego sie niezmieniło od tamtego momentu tako w moim zyciu.Zrobiłęm cos bardzo złego prosze o odpowiedzi ??
Edytor zaawansowany
  • kociak40 27.04.12, 02:01

    Nie masz czym się przejmować, na cyrograf z Mefistofelesem jesteś za słaby, musisz się jeszcze bardzo dużo uczyć. Musiałbys być personą aby Mefistofeles przedstawił się Tobie tak jak dr Faustowi.
    "Jam cząstką części, co wpierw wszystkim była. Cząstką ciemności, co światło zrodziła".
    (tak Mefistofeles przedstawia się dr Faustowi przed podpisaniem cyrografu).

    O tym możesz sobie tylko pomarzyć. Nie pal tylko tych jointów, a weź się za naukę, bo widać że masz ogromne braki.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • mniszka51 27.04.12, 13:45
    Zmień wyznanie
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • kolter-xl 12.10.12, 08:52
    mniszka51 napisała:

    > Zmień wyznanie

    Lepiej dilera bo ten od którego bierze materiał mu chłam wciska .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • jakub.21 27.04.12, 22:55
    Cześć Dreemer,
    Myślę, że to dobrze, że tego żałujesz. To też oznacza, że miłujesz Boga, i pewnie Bóg o tym wie, i zależy Mu na Tobie. Gorzej by było gdybyś sobie nic z tego nie robił. Widać, że Bóg nie chce abyś palił te jointy i wygadywał takie rzeczy, więc lepiej już się do nich nie dotykaj.

    Myślę też, że najlepiej będzie, jeśli porozmawiasz o tym z kimś, kogo Bóg to tej służby powołał - jeśli miało się odwagę zgrzeszyć, trzeba też mieć odwagę to wyznać i przyznać się do błędu - najlepiej więc osobie, którą Bóg do tej posługi powołał.
    Zaufaj Bogu! - może właśnie tam otrzymasz najlepszą odpowiedź na to, co Cię nurtuje smile
    Z Bogiem bracie!

    www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
    Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
    On jest Dobrym Pasterzem (J10.11), Drogą (J14.6), Prawdą (J14.6), Bramą (J10.9) i Życiem (J14.6).
  • kociak40 28.04.12, 00:06

    "Myślę też, że najlepiej będzie, jeśli porozmawiasz o tym z kimś, kogo Bóg to tej służby powołał" - jakub.21

    Dreemerze, masz "bratnią duszę" takiego samego poziomu. Pamiętaj tylko o tym, że lepszy jest już od czasu do czasu ten Joint niż popaść w dewocję. Od Jointa zawsze można się odzwyczaić, z dewocji już wyjść nie można.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 28.04.12, 00:26
    dzieki wszystkim bo juz myślałem ze przeje. sobie zycie przez swoją głuupote czyli przez to co powiedziałem dziekuje naprawde za słowa otuchy I Kocham BBBBoga czasami to mowie ludziom chociaż idioci mają mnie za downa jak to mowią .Pacież odmawiam Codziennie chociaż żadko chodze do kościoła ale codzienie czy jestem pijany czy jaki to odmawiam , a czasami sobie zajaram nie jestem narkomanem ale marihuana mnie uspokaja .kurcze chciałbym sie wyspowiadać tak całkiem z wszystkich grzechow wszysciotkich a duzo tego jest i to są takei grzechy ze wstydze dla swojego ksiedza z parafi to wyznac ,Niechcem byc jakis potepiony czy cos wole niewiem co wszystko oby nie to . bo u nas taki ksiadz ze jak kolego mowił ze sie wyspowiadał z tego że pił a nie miał wtedy 18 lat to ksiądz powiedział to dla rodzicow nie tak ze prosto w oczy ze pił tylko ze widział ze pił
  • jakub.21 30.04.12, 17:09
    Może mógłbyś poszukać i wyspowiadać się u innego księdza, jeśli masz obawę - nawet święci szukali i modlili się, o dobrych spowiedników dla siebie. smile
    Myślę też, że z sytuacji Twojego kolegi, którą opisałeś może wynikać rzecz prozaicznie dobra, a mianowicie, że ksiądz faktycznie widział Twojego kolegę jak to robił, i być może troska spowodowała, że zwrócił uwagę na to rodzicom, aby syn nie popadł w większe tarapaty, a rodzice nie doznali krzywdy i straty syna.

    Wielu ludzi, zaczynało od jointa, i do dzisiaj tułają się po świecie, żałując, że w ogóle zaczęli.
    Wpadają w nałóg, okradają swoich rodziców na narkotyki, uciekają z domów i dla pieniędzy, robią różne straszne rzeczy, w końcu trafiają, jeśli im kto pomoże, cudem na odwyk, po kryjomu popalają bo nie wytrzymują, tak łamią regulamin zakładu i z odwyku wyrzucają ich na ulicę, gdzie najczęściej wychudzeni kończą własne życie, żałując że w ogóle kiedykolwiek zaczęli sięgać po narkotyk.

    (Polecam Ci książkę „W stronę życia” - historia narkomanki).

    Sam kiedyś popalałem, tyle ze papierosy, było niewinnie, wydawało mi się, że mam nad tym kontrolę, ani obejrzałem się, jak paliłem pół paczki, paczkę, a potem półtorej. Ojciec jak mnie widział mówił mi, że z dymkiem puszczam jego ciężko zarobione pieniądze.
    Dziś dziękuję Bogu, że nie palę. Modliłem się i Bóg mnie uzdrowił, bez Boga nie dałbym rady.

    Mówię Ci bracie, zostaw te jointy. I nigdy się do niego nie dotykaj! Z Bogiem bracie!

    www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
    Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
    On jest Dobrym Pasterzem (J10.11), Drogą (J14.6), Prawdą (J14.6), Bramą (J10.9) i Życiem (J14.6).
  • kociak40 30.04.12, 23:17

    "nawet święci szukali i modlili się, o dobrych spowiedników dla siebie. smile" - jakub.21

    Ciekawa informacja ale spowiedz uszna została ustanowiona przez Sobór Laterański w 1116r.
    Przed tą datą nie było spowiedników więc co robili wtedy święci? Jak pozbywali się grzechów?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 12.10.12, 08:56
    kociak40 napisał:

    >
    > "nawet święci szukali i modlili się, o dobrych spowiedników dla siebie. smile" - j
    > akub.21
    >
    > Ciekawa informacja ale spowiedz uszna została ustanowiona przez Sobór Laterańsk
    > i w 1116r.
    > Przed tą datą nie było spowiedników więc co robili wtedy święci? Jak pozbywali
    > się grzechów?

    Pisał o tym Jakub rodzony brat (nie kuzyn) Jezusa

    " Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego. "

    No i to widać dla kleru nie bardzo jest za wygodne , bo wierca do ucha klesze szepcze ze serek topiony w post skonsumował . NO a klecha nie musi mu opowiadać w którym burdelu zostawił kasę przeznaczoną na malowanie kościoła smile)
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • twoj_aniol_stroz 06.05.12, 21:51
    Napisz do mnie na priv twoj_aniol_stroz@gazeta.pl to razem poszukamy kogoś, kto będzie w stanie dać Ci tyle czasu na spowiedź ile potrzebujesz, będziesz się czuł bezpiecznie i najważniejsze, że dostaniesz mądrą radę co dalej smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 12.10.12, 08:58
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Napisz do mnie na priv twoj_aniol_stroz@gazeta.pl to razem poszukamy kogoś, kto
    > będzie w stanie dać Ci tyle czasu na spowiedź ile potrzebujesz, będziesz się c
    > zuł bezpiecznie i najważniejsze, że dostaniesz mądrą radę co dalej smile

    Ale jaja smile)))))))))))))))
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • hanka78 06.05.12, 15:16
    Nie bój się... takie zobowiązanie liczyłoby się gdybyś był trzeźwy... Przecież nigdy nie powiedziałbyś tego bez tego jointa - prawda?
  • dreemer 07.05.12, 14:24
    PRawda prawda i jeszcze raz prawda,kurcze chciałbym sie zmienic byc lepszym ale trudno to jest pffffffffffff
  • dreemer 07.05.12, 14:36
    Ale przeciaz to było tak ze konsola wczesniej mi nie działała probowałem właczyc ja u kolegi i u siebie i nic. jak powiedziałem tą głupotę jak byłem zjarany to dzwonie do niego nastepnego dnia tam do naprawy a on mowi ze ona dobrze chodzi u niego nic sie nie dzieje. to czyli chyba zadziałało to co powiedziałem ??chociaz pozniej sie okazało ze to przez kabel. . Jeszcze zapomniałem dodać ze jak to powiedziałęm wieczorem zjarany, pozniej poszedłem spac ,obudziłęm sie w nocy niewiem o ktorej bo bałem sie zobaczyc ktora godzina jakos taki lęk mnie przeszedł ze nie wiem noo, nie to ze duchow sie boje czy cos. jakis poprostu nigdy sie tak nie bałęm.i jakos usnąłęm. O a gdybym np powiedział to na trzeżwo chociaz nigdy bym tak nie zrobił !!!! to co by sie stało ?? pojawił by sie ktos i dał mi zebym cos podpisał ??. KIedys ksiądz mowił na katechezie w szkole ze jakas kobieta miała chorą córke na raka czy cos grożnego i powiedziała ze by oddała dusze dla s..... zeby corka była zdrowa i nastepnego dnia pojawił sie jakis koleś i pomogł jej /
  • twoj_aniol_stroz 07.05.12, 15:48
    No ja bym nie była taką optymistką w tej kwestii. Niestety zły duch ma to do siebie, że nie widzi okoliczności łagodzących sad Sama tego doświadczyłam, znam ten lęk i też uwikłałam się głupio, bez własnej wiedzy co tak naprawdę robię. Pozytywna informacja jest taka, że jest z tego wyjście smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • dreemer 07.05.12, 18:21
    Jakie wyjscie ? ?
  • kociak40 07.05.12, 19:06
    dreemer napisał(a):

    > Jakie wyjscie ? ?

    Wyjście jest tylko jedno, przestań wierzyć w te głupoty. Jesteś jak widzę młodym człowiekiem, żyjesz w XXI w. i zadne diabły, demony, anioły, krasnoludki, chochliki itp. stwory nie są do niczego potrzebne chyba, że do bajek. Nie daj się wpędzić w dewocję, to jest najgorsze co może przytrafić się człowiekowi - brak samodzielnego myślenia i poddanie się sterowaniu innym. A jak tu widzę, są już do tego chętni. Niech sobie mają problemy z diabłami jak tego chcą, niech chodzą do księzy spowiedników jak tak to lubią, to ich sprawa.
    Po co Ci to? Nic złego nie zrobiłeś i spij spokojnie, graj wesoło na tej konsoli tylko w innej sprawie zastanów się nad sobą. W dorosłym życiu będziesz oceniany przez innych za zdobyte wykształcenie, za swoją postawę moralną i etyczną do innych. Obecnie masz czas na naukę i powinieneś to wykorzystać. Klęczniki, rózańce, ceremoniały religijne, diabły, demony, ksiezy spowiedników itd. pozostaw sobie jak będziesz miał 80 lat i skleroza Cię dopadnie.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 08.05.12, 09:25
    Spowiedź smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 09.05.12, 22:23
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Spowiedź smile

    A co mu spowiedz pomoże na własną głupotę? Z jego opisów widzę, że to młody człowiek o tendencjach nerwicowo-lękowych. Jeśli potrzebna jest jakaś pomoc, to pomoc czysto lekarska.
    Muszę przyznać, że dla mnie jest to bardzo dziwny przypadek aby ktoś swoją wypowiedz "oddam duszę diabłu za ...." brał na serio.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 10.05.12, 15:51
    Kociaku, Twoje postrzeganie Boga różni się od mojego, Twoje doświadczenie Boga jest zupełnie różne od mojego. Ty widzisz Boga jako kogoś kto nie interesuje się człowiekiem, kto najwyżej surowo patrzy na działania człowieka. Moje postrzeganie jest inne, ja widzę Jego obecność w moim życiu, Jego zainteresowanie tym co robię. I jest tak nie dlatego, że czuję się wybrana (bo nie czuję się wybrana, lepsza itd), ale dlatego, że Bóg chce takim być dla każdego człowieka, co niejednokrotnie powiedział w Piśmie Św.
    Bez sensu jest ocenianie działań, słów autora wątku. Fakt jest taki, że powiedział coś, co teraz powoduje, że odczuwa lęk. Stawianie na tej podstawie diagnozy psychiatrycznej przez Ciebie (a nie jesteś psychiatrą) jest grubym nadużyciem.
    Nie doświadczyłeś tego o czym on pisze, więc nie możesz zrozumieć tego lęku. Ja doświadczyłam tego lęku, wiem co on czuje i wiem, że dla mnie ogromną pomocą była spowiedź. Ksiądz, który wówczas mnie spowiadał zajął się zupełnie inną kwestią, z którą także przyszłam. Temat akurat tego grzechu, który spowodował moje lęki zostawił bez jednego słowa komentarza, nie mniej jednak po tej spowiedzi moje lęki odeszły w siną dal. Mnie pomogło, dlatego właśnie takiej rady udzieliłam. Nie zaszkodzi mu na pewno, zwłaszcza jeśli starannie wybierze księdza, któremu opowie o swoim życiu. Istotne jest tu właśnie wybranie takiego kapłana, który nie osądzi, nie skrytykuje, ale zrozumie i postara się podeprzeć go na tyle by powoli stanął na nogach. Tu dotykamy istoty sakramentu, czyli łaski Jezusa, tej niewidocznej łaski, która jest nam dana za darmo. Kiedy przynoszę grzech Jezus uzdrawia. Oczywiście możemy spierać się, czy tak się dzieje wyłącznie przy spowiedzi usznej, czy też ma to miejsce przy spowiedzi powszechnej. Nie doświadczyłam aż tak silnego działania oczyszczającego spowiedzi powszechnej, ale tu myślę Alkoo miałby większe pole do świadectwa. Natomiast doświadczyłam właśnie niesamowitego wsparcia podczas spowiedzi usznej, wsparcia, które dało mi wolność od lęku i dlatego o tym piszę, dlatego dzielę się takim pomysłem na rozwiązanie problemu.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 10.05.12, 17:47
    "Kociaku, Twoje postrzeganie Boga różni się od mojego, Twoje doświadczenie Boga jest zupełnie różne od mojego." - twoj_aniol_stroz

    Każdy czlowiek jest inny, ma inny intelekt, wykształcenie, wyobraźnie i oczekiwania.
    Wyobrażenie absolutu musi temu odpowiadać i tak powinno być, to jest prawidłowe.
    Każda wiara jest miarą własnego wyobrażenia, oczekiwania. Dla mnie wszystkie ceremoniały kościelne są tylko pomocą dla wiernych na drodze do własnego uszlachetnienia w sensie moralnym i etycznym w stosunku do innych ludzi i całej przyrody. Bogu nie są do niczego potrzebne. Mnie nie jest potrzebny ksiądz, spowiedz uszna, księdza święcenie i księdza błogosławieństwo. Dla mnie ksiądz powinien tylko głosić Ewangelię i pomagać duchowo w formie słownej. Nie toleruję żadnej magii uprawianej przez księzy, że niby mają do dyspozycji swojej moc bożą. Dla mnie ksiądz jest tylko zwykłym człowiekiem, nie jest władny przez czarodziejskie formułki robić wody święconej, olejów, odpuszczać grzechów, zamykać Boga w skrzynce na oltarzu i nim dysponować itd.
    Dla mnie Bog jest nieskończoną mądrością, jest dla każdego, w każdym miejscu i czasie. Jego łaska zależy tylko od nas samych, a nie od miejsca, księdza, czy innego pośrednika.
    Aby Bóg (w moim wyobrażeniu) był nieskończoną mądrością, nie może być żadnych aniołów (które się buntują), diabłów ( z którymi nie może sobie poradzić), demonów i innych tego typu stworów, które zostały przejęte z religii pogańskich.
    Wracając do tego młodego człowieka. Jego lęk wziął się z nierealności, z bajkowego przekazu sprzedaży duszy diabłu i ceremoniały religijne tylko to pogłębią. Sama nierealność i ten lęk, świadczą o tendencji do nerwicowych objawów lękowych gdzie lęk bierze "górę" nad logiką.
    Według mnie, nie ksiądz mu jest potrzebny (chyba, że chce popaść w dewocję) ale lekarz, który prawidłowo zdignozuje jego stany lękowe.
    Diabeł atakuje tylko tych, co w niego wierzą, bo jest wytworem ich świadomości.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 10.05.12, 21:02

    "Nie zaszkodzi mu na pewno, zwłaszcza jeśli starannie wybierze księdza, któremu opowie o swoim życiu." - twoj_aniol_stroz

    To Twoja rada do tej spowiedzi usznej. Czy ksiądz, który odprawia mszę św. dla zwierząt, używa imienia bożego i święci chomiki, szczury, psy, koty, wiaty tramwajowe, pomieszczenia biurowe itd. też będzie powołany do tej spowiedzi?
    W swoim innym poście dałem linki gdzie możesz sobie obejrzeć mszę św. dla psów w kosciele warszawskim na ulicy Kokosowej. Takie kpiny z Boga księża robią w całej Polsce, w Olsztynie, Krakowie, Opolu itd. Jak uważasz, mogą dysponować mocą bożą i odpuszczać grzechy?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 10.05.12, 21:34
    Nie mnie oceniać działania tych księży, ich intencje i powody, dla których robią to co robią. Nie znam żadnego z nich, więc siłą rzeczy nie polecę ich autorowi wątku. Polecić mogę jedynie takiego kapłana, którego sama dobrze znam i wiem, że nie zrobi krzywdy człowiekowi.
    Krzysiek ma Twój pomysł na rozwiązanie problemu, ma mój, a być może wpadnie mu do głowy jeszcze inny. Co zrobi jest jego wyborem, bo to jest jego życie, jego uczucia i jego lęk, z którym to on musi się zmierzyć. Nie zazdroszczę, bo wiem jak to wygląda i wiem, że nie jest łatwo.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • dreemer 11.05.12, 01:14
    Witajcie. Tak wogle to miałem nerwice ale nie była to lękowa .objawiała sie ona tak : -przyspieszona akcja serca
    -problemy z oddychaniem
    -kłucie w sercu Wszystko przez niezdrowy tryb zycia ,i przez szukanie pracy ktorej nie mogłem znalesc i przez te głupie zycie ktore coraz bardziej mnie wkurza .
    Kiedys mieszałem narkotyki z alkoholem do tego papierosy . i to do tego doprowadziło. CZzytałem o tym w internecie sporo to dopada młodych takich jak ja około 21 rok zycia .Dlatego teraz papierosow nie pale alkohol piwko najwyzej ,a tako to marihuana raz na miech joincik. gdybym zaczął zycie takie jak wczesniej wiem ze znow bym miał problemy i wszystko by wrociło .A jeśli chodzi to twoj_aniol_stroz ,narazie nie wiem gdzie mam sie wyspowiadac chciałbym Boje sie i wstydze sie swoich grzechow .Zrobił bym to dawno gdyby w mojej Wiosce byli zaufani księza ,nie wiem jak to mam zrobic .bo w nocy jest dla mnie przeje..ane
  • kociak40 11.05.12, 01:57

    "Witajcie. Tak wogle to miałem nerwice ale nie była to lękowa .objawiała sie ona tak : -przyspieszona akcja serca -problemy z oddychaniem-kłucie w sercu" - dreemer

    Nerwica to nie choroba somatyczna ale oddziaływanie podświadomości na naszą świadomość.
    Podstawą nerwicy jest lęk, a objawy mogą być różne. W zależności od przewagi objawów, nerwcę dzielimy na wegetatywną (objawy które podałeś), czyli zaburzenia funkcjonowania organów, nerasteniczną, maniakalną, itd. Nerwica jest ta sama, tylko objawy mogą być rózne.
    Jak dla przykładu ustąpi lęk o serce (np. lekarz powie po badaniach, że wszystko z sercem w porządku) to zacznie boleć brzuch, wątroba czy inny organ. Nerwicy nie leczy się lekowo, leki mogą tylko pomóc chwilowo bo w organiźmie nie ma zmian somatycznych, coś w rodzaju jak proszek veramon na ból spróchniałego zęba. Nerwica to sprzeczność między naszą podświadomością, naszymi pragnieniami itd., a świadomym działaniem. Każdy nerwicowiec mówi - "ja też bym to osiągnął ale nie mogę, bo jestem chory". Nerwica czemuś służy choremu, coś mu zastępuje i tylko psycholog o odpowiedniej specjalizacji może pomóc pacjętowi w zrozumieniu tego problemu. Tu żaden ksiądz nie pomoże, żadna spowiedz, żaden ceremoniał religijny. Nerwicę leczy się psychoterapią indywidualną lub lepiej tz. psychoterapią grupową. Musisz mieć pomoc w zrozumieniu powodu dlaczego masz objawy nerwicowe, jaka jest u Ciebie sprzeczność w podświadomości, ze świadomością, tym co chciałbyś osiągnąć, a mozliwościami do tego. Na nerwicę się nie umiera, to nie jest choroba, ani somatyczna, ani psychiczna, to jest w pewnym sensie "ucieczka" od życia i realizacji swoich dążeń.
    Religijne sprawy są tu drugorzędne, wiara nic nie ma do nerwicy.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 11.05.12, 10:06
    Napisz do mnie na priv smile Razem znajdziemy księdza, który udźwignie to co mu powiesz smile Jak udźwignął moje problemy, moich wielu znajomych, to Tobie też poradzi smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 11.05.12, 12:51

    "Razem znajdziemy księdza, który udźwignie to co mu powiesz" - twoj_aniol_stroz

    Po co jakiś ksiądz ma coś "dzwigać"? Ksiądz niech się martwi o samego siebie, aby dostał się do nieba (chyba, że ma to zagwarantowane z urzędu). Twoje "rady" tylko mogą zaszkodzić, a nie pomóc. Sama wiara w diabła czyhającego na duszę jest niedorzecznością i ksiądz ma to akceptować? Ty "aniele strozu" jesteś już jakby ze "starego świata", świata pełnego diabłow, aniołów, czarów i magii, czarodziejskich formułek (pamietasz swoją radę - "idż precz szatanie!"). Krzysiek jest młodym człowiekiem i ma być zyciowo przygotowany do życia w XXI wieku, ważne będzie zdobycie wykształcenia, a nie "wpychanie" go w dewocję.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 11.05.12, 13:31
    Wiara, życie w przyjaźni z Bogiem nie wyklucza wykształcenia, bardzo solidnego wykształcenia. Dla Ciebie jedno drugiemu przeczy, dla mnie uzupełnia się. Taka między nami różnica smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 11.05.12, 14:54
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Wiara, życie w przyjaźni z Bogiem nie wyklucza wykształcenia, bardzo solidnego
    > wykształcenia. Dla Ciebie jedno drugiemu przeczy, dla mnie uzupełnia się. Taka
    > między nami różnica smile

    Nie jest to prawdą. Wykształcenie powoduje wiarę wyższego poziomu. Nie mozna wierzyć w 6 dniowe stworzenie świata, w 150 metrową arkę zbudowaną z samego drzewa, w czarodziejskie formułki wypowiadane dla odpędzenia diabła, w sztuczki księdza robiącego wodę święconą, w prawość modlenia się do obrazów i gipsowych figur, w stworzenie człowieka przez ulepienie z gliny i dmuchnięcie ..., można tak wymieniać w nieskończoność.
    Trzeba rozumieć ewolucję jako mądrość bożą, rozumieć jak tworzy się rzeczywistość, jakie są możliwości przesyłania energii, co jest "siłą" sprawczą aby coś mogło się zdarzyć, dlaczego czas zależy od prędkości i grawitacji, dlaczego rzeczywistość w jednym układzie może być inna dla innego układu itd. To jest mądrośc boza, ktora zachwyca i umacnia wiarę w absolut, a nie latające anioły, czyhające diabły, kleczniki, różańce, czarodziejskie formułki itd.
    Co "dobre" jest dla ludzi starszych, nie jest odpowiednie dla ludzi młodych gdzie postęp i wiedza rozwija się w postępie geometrycznym. Ja własnie umiem połączyć "bardzo solidne wykształcenie" z przekazem religijnym, a u Ciebie są to tylko czcze słowa napisane bez zastanowienia, bo tego nie rozumiesz.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 11.05.12, 15:32

    twoj_aniele_strozu!

    Jesteś bardzo dobrym i wartościowym człowiekiem, a to co pisałaś o sobie, że chcesz pomagać innym, światczy także o dużej wrazliwości i szlachetności charakteru. Tym wyrózniasz na tym forum i ja to doskonale rozumiem i doceniam. Na przykładzie tego młodego człowieka - Krzyśka mozna wysnuć taką wstępną diagnozę. Jest to człowiek o bardziej "wraźliwym" wnętrzu, a jego początki nerwicy świadczą o dużych aspiracjach, których nie umie zrealizować. Wpadł w złe towarzystwo, w rozne nałogi, z którymi chce walczyć ale nie widzi swego celu, do którego ma dążyć. Co mu pomoże ksiądz? Ksiądz wysłucha, wyspowiada, zada pokutę w ilości litanii i róznych modlitw, zapewne zachęci do uczęszczania do kościola i modlenia się. Czy to zapewni mu spełnienie jego aspiracji? On potrzebuje zrozumienia dlaczego u niego są objawy nerwicowe, jak może się "realizować" w przyszłym dorosłym życiu, jakie ma możliwości do ich realizacji. To jest sprawa dla wykształconego w tym zakresie lekarza terapeuty, a nie księdza. Mając 21 lat, czas na zakończenie gry na konsoli i poznanie możliwości pracy na komputerze, może poznania programowania, obróbki cyfrowej zdjęć, robienia projektów itd. Komputer to doskonałe narzędzie do pracy.
    Gry, modlitwy, wiara, to inna całkowicie sprawa, nie trzeba z tego rezygnować, to w niczym nie przeszkadza. On musi wyjść ze złego towarzystwa, zacząć myśleć poważnie o sobie i realizować swoje aspiracje poprzez naukę. Jak tego nie zrobi będzie miał stale objawy nericowe, nieprzespane noce, lęk i brak zadowolenia z siebie.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 11.05.12, 20:25
    Aha, a Ty siedzisz w łepetynie takiego księdza i wiesz co on zaleci i co odpowie. Po tym co napisałeś powyżej bardzo jasno widać, że nie masz bladego pojęcia jak wartościowe może być spotkanie mądrego księdza. Nie spotkałeś kogoś takiego na swojej drodze lub starannie omijasz ten temat, ja spotkałam i mówię o tym otwarcie. Jest cała rzesza księży wykształconych by pomagać ludziom zagubionym, zawstydzonym swoim życiem. I ta pomoc wcale nie polega na zadaniu dziesiątek litanii do odmawiania, ale przede wszystkim na zaakceptowaniu człowieka takim jaki on jest, na stworzeniu atmosfery, gdzie człowiek poczuje się na tyle bezpieczny, że będzie w stanie opowiedzieć o najgłębszych lękach jakie go trapią. Doświadczyłam właśnie takich spotkań z człowiekiem, który stale swoją wiedze w tym zakresie powiększa, widzę kim byłam 4 lata temu i kim jestem teraz, jak bardzo się zmieniłam. I to co piszę do Krzyśka opieram na własnym doświadczeniu zarówno tego lęku, który pojawia się nocą, ale czasem też w ciągu dnia, jak również uwolnienia od niego i wędrówki powoli w kierunku akceptacji tego co dzieje się w moim życiu, w kierunku dojrzałego patrzenia na siebie i świat. Ty gdybasz, masz własną teorię, ale nie potwierdzoną praktycznym przeżyciem, za to ugruntowaną na bazie postrzegania siebie jako lepszego, mądrzejszego, bardziej wykształconego i tym samym bardziej wartościowego człowieka. Otóż wartość człowieka jest jaka jest, nie zmienia jej wykształcenie lub jego brak, fakt czy ktoś jest szczupły/otyły, ładny/brzydki, blondyn/brunet czy rudy, czy co tam jeszcze ktoś sobie wymyśli. To bardzo niskie poczucie własnej wartości każe na każdym kroku mówić ja jestem mądrzejszy, bardziej wykształcony, oświecony. To niskie poczucie własnej wartości nakazuje z innych robić ciemną masę, upośledzoną umysłowo. Cóż, nie jest łatwo poczuć się faktycznie wartościowym człowiekiem bez ciągłego udowadniania innym, że tak jest. Kiedyś ktoś mądry powiedział, że jeśli wiem, że nie jestem wielbłądem to nie chodzę i nie udowadniam tego na okrągło. Proponuję przemyśl sobie to zdanie.
    A co do Twojej opinii na mój temat:
    najpierw piszesz tak: "Ja własnie umiem połączyć "bardzo solidne wykształcenie" z przekazem religijnym, a u Ciebie są to tylko czcze słowa napisane bez zastanowienia, bo tego nie rozumiesz."
    By chwilę później napisać tak: "Jesteś bardzo dobrym i wartościowym człowiekiem, a to co pisałaś o sobie, że chcesz pomagać innym, światczy także o dużej wrazliwości i szlachetności charakteru."
    Miotasz się pomiędzy podnoszeniem poczucia własnej wartości moim kosztem a lizusostwem pierwszej wody. Po co?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 11.05.12, 22:21
    Ja nie mam potrzeby "podlizywania" się Tobie w celu "podnoszenia własnej wartości" jak
    piszesz, to nonsens. Mógłby to być ewentualny zaszczyt dla Ciebie (jakby tak było).
    Przekazuję swoje spostrzeżenia co do nieznanej sobie osoby, a na to pozwalają czytane posty.
    Twoją postawę określam za prawidłową w aspekcie charakteru ale bardzo nisko oceniam Twoją wiedzę. To dwie różne sprawy. Reprezentujesz zbyt niski poziom wiedzy ogólnej aby wypowiadać się w porównywaniu sprzeczności religii z nauką, a to robisz. Piszesz nie zastanawiając się. Nie sposób z Tobą dyskutować poważnie, bo prawie każde Twoje zdanie trzeba by omawiać osobno. Dla przykłady - cytat - " Otóż wartość człowieka jest ja
    ka jest, nie zmienia jej wykształcenie". To może dotyczyć tylko charakteru człowieka, a nie jego "wartości" dla innych. Czym człowiek ma wyższe wykształcenie może przekazać większe "dobro" zawarte w jego pracy. Jak ktoś zachoruje szuka pomocy u lekarza, jak chce budować dom, szuka architekta itd. Nie pytamy się czy jest wierzący ale raczej jaki ma tytuł przed nazwiskiem i chcemy korzystać z wiedzy jaką posiada. Całkowitą "miarą wartości" człowieka są jego cechy moralno-etyczne i wykształcenie. Czym człowiek ma większą wiedzę tym jest mądrzejszy, może swój trud nauki przekazywać innym.
    Co do księży. ksiądz swoje ogólne wykształcenie kończy na poziomie licealnym. W seminarium nie ma już tz. przedmiotów ścisłych, a uczona psychologia podejścia do innych ludzi nie ma charakteru medycznego ale ma zakres moralny. Jeśli są jakieś wyjątki, że jakiś ksiądz indywidualnie zdobędzie wyższe wykształcenie, to jest to raczej sporadyczne i taki ksiądz nie przebywa na plebanii. Na plebaniach siedzą raczej "specjaliści" od wyłudzania pieniędzy.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 12.05.12, 09:48
    Hm, ciekawe są Twoje spostrzeżenia na mój temat smile Są nieprawdziwe, ale interesujące jest jak to widzisz.
    Wartość człowieka jest jaka jest i nie zmienia jej wykształcenie. Właśnie to, że tak twierdzisz będąc osobą wykształconą jest dowodem na niskie poczucie własnej wartości u Ciebi. Klasyfikujesz ludzi ze względu na tytuł przed nazwiskiem. Bardziej wartościowy jest lekarz, czy architekt, pani sprzątaczka jest mało wartościowa, a lump pod mostem w ogóle bezwartościowy. Płytkie jest takie myślenie niestety... Osobą, która jednym zdaniem zmieniła moje życie była prosta kobieta, ze złamanym nosem i wybitymi zębami, bezdomna mieszkająca w Domu Samotnej Matki. I co z tego, że ja miam wyższe wykształcenie, jak życiowo przy niej byłam durna nieziemsko. Jedno jej zdanie spowodowało, że spojrzałam na siebie, na moje życie zupełnie innymi oczami i wreszcie zaczęłam być szczęśliwa w życiu.
    Fakt, że ktoś mógł się wykształcić jest w bardzo małym stopniu jego zasługą. To w głównej mierze zasługa jego rodziców, środowiska, nauczycieli, a przede wszystkim szczęścia, że mógł dostać czas, siły i rozum na to kształcenie. Niestety często te fakty umykają i balonik pychy i samouwielbienia takiego wykształconego delikwenta pompuje się do niebotycznych rozmiarów. A potem pęka z hukiem i wtedy w noclegowni dla bezdomnych spotykam doktora, wykładowcę z politechniki, który walczy z alkoholizmem. Cierpi bardzo i toczy wojnę z własnymi ocenami ludzi z dawnych lat. I co? Najpierw był wartościowym cżłowiekiem, a teraz jest bezwartościowy? Nie, teraz ma tę samą wartość co kiedyś, jedyna różnica polega na tym, że teraz musi zaopiekować się sobą, bo pogubił się w życiu. Tego nie da się zrozumieć bez kontaktu z takimi ludźmi, bez swoistych rekolekcji odbytych w towarzystwie ludzi bezdomnych.
    A teraz o księżach. Im więcej o nich piszesz, tym bardziej wychodzi Twoja pogarda dla nich. Nie masz bladego pojęcia czego uczy sie w seminariach, ilu księży robi doktoraty, ilu jest profesorami, jak wielu księży ma skończone co najmniej dwie uczelnie + całą masę kursów.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 12.05.12, 18:04
    Jakoś ostatnio "zamarło" to forum więc podtrzymuję dyskusję z Tobą, bo raczysz mi odpisywać. Jak dobrze rozumiem ten problem, który poruszasz. Fakt, ja jestem pasjonatem nauki, a w szczególnosci tz. nauk ścisłych. Nie przeczę, że księża mają tytuły naukowe ale to są kierunki psychologiczno-socjalne. Do próby zrozumienia działania Wszechświata, praw rządzącym tym ogromem Kosmosu potrzeba wgłębić się w nauki ścisłe - fizyka, mechanika, termodynamika, hydromechanika, matematyka, chemia itd. Tylko znajomość tych nauk pozwala w jakiejś części zrozumieć największe osiągnięcie myśli ludzkiej - Teorii względnosci Alberta Einsteina. Moimi "świętymi" czyli niedoścignionymi autorytetami w dziedzinie nauki są: Archimedes (osiągnął wszystko co możliwe w dziedzinie matematyki bez rachunku rózniczkowego), Izaak Newton - twórca mechaniki klasycznej i rachunku całkowego, Max Planck twórca mechaniki kwantowej, moje "bożyszcze" nauki sam Albert Einstein oraz inni naukowcy z tych dziedzin nauki. Znajomość tych nauk pozwala człowiekowi rozumieć otaczającą rzeczywiestość. Tego jestem pasjonatem, mam wyższe wykształcenie w kilku kierunkach technicznych i pracuję jako specjalista konstruktor, co sprawia, że ze swojej wiedzy
    muszę korzystać bezprzerwy, co powoduje, że jest ona utrwalana i potwierdzana działaniem praktycznym. Przyznaję, że miałem szczęście, że moglem zdobyć wiedzę i pracę w tym kierunku w jakich mam swoje zainteresowania. Wiem także, że oprócz naszej otaczającej nas rzeczywistości istnieje duchowość człowieka i tu potrzeba do jej zrozumienia innych kierunków wykształcenia. Przyznaję także, że lubię się otaczać ludzmi, którzy mają wykształcenie wyższe techniczne, bo ich sposób myslenia jest zwięzły, krótki, konkretny i realistyczny. To, że wypowiadałem się w sprawach nerwicy, wynika z mojej pewnej znajomości psychoanalizy S.Freuda (twórca psychoanalizy), ktora była wynikiem pewnej znajomości. W końcu lat 70 na tz."rybach" gdzie jeżdzę nad rzekę Bug, spotkałem wędkarza (tak z "oka" rówieśnika, nigdy się nie spytałem ile ma lat). On był terapeutą pracującym w Ośrodku Leczenia Nerwic w Rasztowie. Jak to na "rybach" jest dużo czasu na rózne rozmowy, ja mu o fizyce, wszechświecie, Terorii Względnosci itd., a on mnie o psychoanalizie, terapi induwidualnej i grupowej itd. Aby jakoś nie wypaść jako całkowity ignorant przeczytałem kilkanaście publikaqcji naukowych z tej dziedziny. Ta znajomość trwała 2-3 lata, on uczył się intensywnie języka francuskiego, bo miał już kontrakt na wyjazd do Tunezji w prowadzeniu takiego leczenia. Jak wyjechał, znajomość skończyła się. Kilka razy zapraszał mnie do Rasztowa do tego ośrodka na tz. "grzyby", bo w otoczeniu były piękne duże lasy. Tam nawet nocowałem z nim w jego pokoju i mogłem uczestniczyć jako widz w prowadzonych przez niego terapiach grupowych. Po zajęciach dokładnie wyjaśniał mi w czym są problemy, dlaczego tak, co ma to zmienić, rolę podświadomosci jej wpływ na świadomość itd. To bardzo ciekawe. Stąd pewna moja znajomość w tym temacie. Niektóre wypadki, których byłem świadkiem, były przerażajace. Byłem świadkiem takiego zdarzenia. Była niedziela znajomy prowadził terapię grupową. Wszyscy leczeni (przeważnie ludzie mlodzi) siedzieli w kręgu na fotelach i trwały dyskusje. Jedna młoda dziewczyna (pacjętka) nie chciała uczestniczyć w tych zajęciach, stale wchodziła i wychodziła z sali i domagała sie od terapeuty wydania jakiegoś leku psychotropowego. Terapeuta oraz grupa nie reagowali na to. W końcu ta dziewczyna weszła do sali, krzyknęła glośno i przewróciła się na podłogę zemdlona. Mnie to przeraziło i moje przerażenie jeszcze wzrosło gdy zobaczyłem, że terapeuta i grupa nie reagują na to. Sam chciałem podbiec na pomoc tej dziewczynie ale powstrzymał mnie od tego ten znajomy. Po krótkim czasie dziewczyna ocknęła się, wtedy terapeuta podszedł do niej, pomógł jej wstać odprowadził do łózka na jej sali ale tego leku nie wydał. Po zajęciach znajomy wytłumaczył mi tą jego niezrozumiałą dla mnie reakcję, Dziewczyna ta jest wychowywana przez ciotkę, ma nerwicę z objawami histerycznymi i wszystko wymusza na ciotce mdlejąc po kilkanaście razy dziennie. W osrodku jest od dwóch dni, to jej pierwsze omdlenie i nie wolno było jej ustąpić. W jej podświadomości zapisało się, że mdlejąc nic nie osiągnie, ten objaw nerwicy jest bezskuteczny, będzie tu dwa miesiące i już nigdy nie zemdleje. Jakby terapeuta postąpił inaczej, mdlała by tu też kilka razy dziennie. To nie jest jej świadome dzialanie, ona ma autentyczne objawy wegetatywne, jak skórcz oskrzeli, spadek cisnienia itd. Nerwicy nie można symulować. Z ciekawości jeszcze przez dłuższy czas spotykając go na rybach pytałem się o Małgosie (tak miała na imię) czy zemdlała? Już nie zemdlała, co więcej, po tym 2 miesięcznym swoim leczeniu (bezlekowo) sama się z tego śmiała i do domu wróciła zdrowa.
    Tu uwaga, nerwicy nie można "trwale wyleczyć", bo to nie choroba somatyczna, można tylko spowodować u pacjeta zrozumienie mechanizmów działania podświadomości i trwale usunąć przez to objawy nerwicowe. I tu moje pytanie - jak uważasz, czy mógłby jej pomóc ksiądz, który nie ma praktyki w leczeniu nerwic i znajomości psychoanalizy?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 12.05.12, 20:31

    Stale odwracasz "kota ogonem" i jak tu z Tobą dyskutować na jakimś poziomie?
    Piszesz -"Bardziej wartościowy jest lekarz, czy architekt, pani sprzątaczka jest mało wartościowa, a lump pod mostem w ogóle bezwartościowy. Płytkie jest takie myślenie niestety... ". Wobec tego powtórzę jeszcze raz, praca lekarza, architekta jest więcej warta niż praca sprzątaczki. Nie jest to ocena wartości moralnej człowieka ale wartości jego umiejętności. To jest zawarte w zarobkach tych ludzi i wartości ich pracy. Lekarz aby mógł wykonywać swój zawód musiał skonczyć 6 letnią uczelnie medyczną, mieć conajmniej 2 lata praktyki w szpitalu. Sprzątaczkę mozna zawołac "z ulicy" i przyuczyć w jeden dzień. Własnie, że nie możesz tego tak prostego zrozumieć, mam wielką wąpliwość co do Twojego "wyższego" wykształcenia, ktorym się chwalisz, tego nie widać w Twoich postach. Muszę przyznać, że nigdy nie spotkałem człowieka z wyższym wykształceniem zdobytym na uczelniach państwowych aby mógł wierzyć, że słowna formułka może zmienić własnosci fizyczne wody, tak jak Ty w to wierzysz. Jeśli masz wykształcenie wyższe uczelni kościelnej, to zgoda, tam nauka dotyczy diabłów, aniołów, magii itp. Twoja, zauważana przeze mnie "dobroć" w Twoich postach, dotyczy wrażliwości w sprawach duchowych ludzi, chcesz pomagać ludziom ale jest to pomoc mało wykwalifikowana i w niektórych przypadkach szkodliwa (np. wypędzanie diabła z młodej dziewczyny). Takie jest moje przekonanie, tak sądzę, bo tak pozwala mi czytanie Twoich postów.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 12.05.12, 22:04
    tak "po kawałku" odpowiadam, bo temat jest rozlegly. Piszesz - "Nie masz bladego pojęcia czego uczy sie w seminariach, ilu księży robi doktoraty, ilu jest profesorami, jak wielu księży ma skończone co najmniej dwie uczelnie + całą masę kursów."

    Mam pojęcie, wiem o tym tylko ich "nauki" mnie nie są przydatne. O czym będę z nimi rozmawiał i z jakiej ich wiedzy mogę skorzystać? A nie raz korzystam, bo kupuję "krople jerozalimskie" w aptece klasztoru Bonifratrów w Warszawie. Polecam, nie ma nic lepszego na ból gardła w przeziębieniu. Inne ziołowe specyfiki jakie tam sprzedają, pomimo wysokich cen, też są bardzo dobre. Jest tam zawsze kolejka, a to o czymś świadczy. Kupowałem także miód z pasieki prowadzonej przez księdza w Kamiannej. Lepszego miodu nigdy nie jadłem. Korzystałem także z ziół sprzedawanych przez księdza w kościele koło Magdalenki niby na kamicę nerkową (tu bez rezultatu, tylko strata pieniędzy) w podobie jak u tego słynnego księdza zielarza w Mińsku Maz. (straciłem tylko 200 zł i 6 godzin stania w kolejce). Być może brak mojej wiary w diabła był powodem nieskuteczności tych kupionych ziół?
    Pewne dyskusje z księzmi prowadziłem tylko będąc w szpitalach z tz. kapelanami szpitalnymi.
    Ich poziom wiedzy ogólnej był tak niskiego poziomu, że było to żenujące. Podajesz fakt doktorantów, profesorów księży, jakie uczelnie im to nadają i na jakich kierunkach? Spotkałaś księdza mgr lub dr z fizyki, mechaniki lub innej nauki technicznej? Takie tytuły powstają na uczelniach koscielnych gdzie jako pewnik jest diabeł, anioł, żebro Adama itd. Nie ma uczelni katolickich o profilu politechnicznym. Absolwent z takiej uczelni Politechniki nie może takich bzdur łaczyć z nauką. Profesor ksiądz swoj tytuł ma z nadania władz kościelnych, a profesor nauk tytuł ma nadany przez radę naukową państwową. Religia nie jest nauką i te tytuły nie są sobie równe pod względem naukowym.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 13.05.12, 00:57

    "spotykam doktora, wykładowcę z politechniki, który walczy z alkoholizmem. Cierpi bardzo i toczy wojnę z własnymi ocenami ludzi z dawnych lat. I co? Najpierw był wartościowym cżłowiekiem, a teraz jest bezwartościowy? Nie, teraz ma tę samą wartość co kiedyś ..."

    Mylisz potrzebę pomocy samarytanki z "wartością" człowieka dla państwa. Kiedyś z jego wiedzy korzystali inni, płacił podatki do budżetu. Niestety, państwo nie utrzymuje się z "wartości" wyimaginowanej ale z rzeczywistej. Smutne to ale prawdziwe. Popadł w alkoholizm, już swojej wiedzy nie przekazuje innym, obecnie zyje na koszt innych obywateli i dla państwa jest obecnie całkowicie nieprzydatny. Jego "wartość" dla innych już nie istnieje.
    On to rozumie i dlatego ma stres. Jak się wyleczy, wróci do pracy, odzyska dawaną "wartość". Jednak różnica istnieje.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 11.05.12, 02:12

    Szanowna twoj_aniele_strozu.

    Ty chcesz "leczyć" wodą święconą, modlitwą i spowiedzią uszną. Ja już po pierwszym poście Krzyśka poznałem, że ma objawy nerwicowe i nerwicowy lęk w swojej świadomości urealnił bajkowym przesłaniem, lękiem o "zabraniu duszy" przez diabła. Tu nie diabeł jest ważny ale sama nerwica, ktora objawi się przez inne dolegliwości jak diabeł przestanie być "groźny".
    Nerwicowy lęk człowiek urealnia sobie przez dolegliwości wegetatywne, rózne obawy, wyimaginowane strachy, ktore wydają mu się zrozumiałe. Nie rozumie tego, że te rózne objawy (bardzo przykre i ograniczające aktywność zyciową) do czegoś mu służą i tu może tylko pomóc odpowiedni lekarz, a nie żaden ksiądz.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • s.galek 19.10.14, 17:30
    Może jakiś ksiądz odpowie kto i kiedy można zrobić rachunek sumienia i bez spowiedzi przystąpiuć do komuni
  • dreemer 12.05.12, 14:06
    Po co wy sie kłucicie .lepiej wchodzcie na mnie niz na siebie! .Ta z tą spowiedzią musze przemyslec ,tak jak i wszystkie swoje brudy z życia..Kociak40 prawde napisałeś to przez złe towarzystwo tak mi sie możliwe porobiło ,kiedys zajmnowałem sie sportem chodziłem na sztuki walki ,chodziłęm na boisko biegałem ćwiczyłem itd ,cieszyłęm sie zyciem .Wtedy zzycie było bezproblemowe Jeszcze do tego chodziłem do szkoły ,lecz gdy zaczeło sie inne towarzystwo to i zaczeły sie problemy, około od 1,5roku temu.
    sad
  • mniszka51 12.05.12, 16:42
    Pewien klasyk stwierdził ,że religia to opium dla mas
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • kociak40 12.05.12, 18:43

    "Kociak40 prawde napisałeś to przez złe towarzystwo tak mi sie możliwe porobiło" - dreemer

    Sprawa jest prosta. Twoje objawy nerwicowe (ktore opisałeś) jednoznacznie świadczą, że u Ciebie jest sprzeczność z ambicjami w podświadomości, a ich sposobem realizacji w świadomości. Nerwica to nie choroba somatyczna (jesteś zdrowy pod względem medycznym) ale poswiadomy lęk dający rózne przykre objawy ograniczające świadome działanie.
    Jakbyś chciał poczuć się zdrowy i spełniony musisz zacząć realizować swoje ambicje świadomym działaniem. Zmień jak najszybciej towarzystwo, uwierz, że nie ma żadnych diabłów, żadnym słowem nie możesz wywołać działania, i co najważniejsze, dalej ucz się.
    Obecnie są coraz trudniejsze czasy w znalezieniu dobrej pracy i tylko poprzez naukę i zdobyte wykształcenie możesz temu sprostać. Żaden ksiądz, mag, czarodziej czy szaman Ci nie pomoże. TYlko sam możesz to zmienić.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 14.05.12, 10:03
    Fakt, że widzisz,że coś jest nie tak jest już dużym sukcesem smile Jesteś młodym człowiekiem u progu życia i w zasadzie możesz wszystko: możesz się uczyć i warto to robić, warto także uporządkować swoje duchowe życie, pozamykać sprawy, które kiedyś były najważniejsze (kumple, używki). Pamiętaj, że każde, absolutnie każde zło w życiu można przekuć na dobro, to co jest Twoim największym wstydem, największym złem może stać się Twoją największą siłą. Znajdź sobie w internecie kazania księdza Adama Szustaka - to jest dominikanin. On w jednym z kazań mówi kim był zanim wstąpił do klasztoru. Był człowiekiem absolutnie uzależnionym od seksu, od wizyt w domach publicznych. Wprost mówi, że jego życie to była ciągła wędrówka od burdelu do burdelu. Udało mu się z tego wyrwać i dziś uczy młodych ludzi jak żyć. Jest niezwykle skuteczny. Dlaczego? Bo on ich doskonale rozumie, wie czym jest silna potrzeba znalezienia kobiety, czym jest nieopanowany niczym pociąg do poszukiwania kolejnych wrażeń seksualnych. Sam to przeżył, więc doskonale wie o czym mówi, jest wiarygodny. To co było jego największym wstydem, udręką, uzależnieniem stało się jego wsparciem w pracy,wręcz motorem tej pracy. Z Tobą też tak może być. I wcale nie twierdzę, że masz być księdzem wink Być może założysz rodzinę, być może zostaniesz księdzem, a być może będziesz żył sam jako człowiek świecki. To teraz jest najmniej istotne. Ważne jest, że to co nazywasz brudem swojego życia, to czego tak bardzo się wstydzisz może stać się kiedyś Twoją siłą, tym co sprawi, że ludziom będziesz pomagał. Kociak wyśmiewa moją wiarę w istnienie demona - ma do tego prawo. Chcę tu jednak napisać o tym właśnie doświadczeniu. Przeżyłam to co Ty teraz przeżywasz, był czas potwornego obwiniania się o to, że się tak uwikłałam, że dopuściłam do tego. Dziś pogodziłam się z tym kawałkiem mojego życia i dziękuję Bogu, że na to pozwolił, bo dzięki temu co przeżyłam mogę rozmawiać o tym z ludźmi, którzy właśnie to przeżywają i nie wiedzą jak się uwolnić od tego problemu.
    Głowa do góry, bo wierzę, że dasz sobie radę. Jeśli potrzebujesz, zawsze możesz do mnie napisać na pocztę gazetową.
    I masz rację, że bez sensu jest się tu wykłócać smile Ech, to taka moja słabość smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • dreemer 14.05.12, 10:58
    Dziękuje za słowa otuchy Mój Aniele. Na pewno jak bede potrzebował Twojej pomocy to sie z Tobą skontaktuje .Jeszcze do Kociaka40 ,chciałbym również z medycznej strony rozwikłać swój problem ,jeśli bym chciał pójść do lekarza to do jakiego ??
  • kociak40 14.05.12, 19:41
    "Znajdź sobie w internecie kazania księdza Adama Szustaka - to jest dominikanin. On w jednym z kazań mówi kim był zanim wstąpił do klasztoru. Był człowiekiem absolutnie uzależnionym od seksu, od wizyt w domach publicznych. Wprost mówi, że jego życie to była ciągła wędrówka od burdelu do burdelu." - twoj_aniol_stroz

    Jak widać z tego, ten dominikanin, ma bardzo szeroką praktykę i może być pomocny w podaniu adresów co lepszych przybytków tego rodzaju. Tylko pozazdrości jego kondycji.
    Twoj_aniol_stroz w jednym ze swoich postów, podała, że ją wzmocniła duchowo jakaś pijaczka z rozbitym nosem. Taka pomoc dla Ciebie nie jest potrzebna. Tobie potrzeba młodej, zgrabnej blondynki z ładnymi nogami i ładnym biustem. Tu muszę się przyznać, że mnie też taka pomoc by się przydała, a nie widok jakiejś pijaczki z przetrąconym nosem. To sprawa gustu. Twoj_aniol_stroz to osoba chcąca Ci pomóc ale nie rozumie, że nie można przekazać swoich uczuć komuś innemu, a jej rady praktyczne są dla Ciebie nieprzydatne. Jak ktoś (przykład) ma upodobanie do koloru żółtego, bardzo go lubi, nie może tego upodobania przekazać innej osobie. Jak komuś pomaga "walka" z diabłami, autorytet księży, spowiedzie uszne i modlitwy, tego upodobania nie może przekazać innym. To jej własne upodobanie dla innej osoby nieprzydatne. Tobie potrzebne jest nowe towarzystwo, towarzystwo ludzi realizujących swoje ambicje aktywnym działaniem pozytywnym. Nauka jest dla Ciebie najważniejsza, jesteś młody i wykształcenie jest najlepszą sprawą do późniejszego "miejsca" w społeczności. Co do nerwicy. Tu pomoc możesz uzyskać tylko przez wizytę u lekarza psychologa - terapeuty od leczenia nerwic, a nie żadnego księdza. Leczenie nerwicy nie odbywa się poprzez branie leków (to pomoc tylko doraźna) ale przez własne zrozumienie swojej podświadomości dlaczego chcesz być chory, co objawy nerwicowe Ci zastępują, jakie (oczywiście tylko pozorne) "korzyści" masz, że objawy ograniczają Twoją aktywność. Tak tylko ogólnie, objawy nerwicowe zwalniają od trudu działania w realizacji swoich ambicji, wymuszają zwrocenie uwagi na Twojej osobie innych itd. Leczenie w specjalistycznym ośrdoku leczenia nerwic to 2-3 miesiące, terapi nie można przyspieszyć, bo każdy pacjent na początku leczenia nie wierzy, że nerwica to nie choroba tylko własne Ego i potrzeba zrozumieć mechanizm oddziaływania własnej poświadomoci. Każdy pacjent będzie opisywał swoje objawy (a to nie ma żadnego znaczenia, objawów jest miliony, nerwica tylko jedna), chciałby dostać leki i przyjąć pozycję -"leczcie mnie!". To jest bez sensu i trzeba dłuższego czasu i zajęć terapeutycznych prowadzonych przez odpowiedniego psychologa aby w końcu sam pacjent zrozumiał, że to on sam ma się uleczyć. Gdzie można otrzymać pomoc? To zależy gdzie mieszkasz. Kiedyś w Warszawie były takie dwa rywalizujące ze sobą ośrodki. Jeden na ul. Sobieskiego, drugi na ul. Dolnej. Na Sobieskiego był tz. Ośrodek Dzienny, gdzie leczący się przebywali tylko podczas dnia, były tam indywidualne rozmowy z psychiatrą i psychologiem oraz tz. terapia grupowa (najskuteczniejsza) prowadzona przez terapeutów. Dużo skuteczniejszym był ośrodek na ul Dolnej. Tam tylko była jedna rozmowa (w celu wykluczenia choroby psychicznej, bo objawy mogą być bardzo podobne dla postronnych obserwatorów) i wysyłanie do Sanatorium Leczenia Newic w Rasztowie (koło Radzymina) na 2-3 miesięczny pobyt całodobowy. Tam była terapia grupowa z psychologiem oraz krótkie indywidualne z nim rozmowy na życzenie. Kiedyś w końcu lat 70-tych miałem znajomego z tego ośrodka i będąc zapraszany przez niego na "grzyby" nawet jako widz obserwowałem takie zajęcia i znajomy wyjaśniał mi ich istotę. Obecnie nie wiem, czy to jest aktualne. Od tego znajomego dowiedziałem się, że skuteczność w leczeniu mają większą niż w Warszawie na Sobieskiego.
    Pomoc w tym zakresie możesz także otrzymać w każdym Ośrodku Zdrowia Psychicznego jaki powinien być w każdej dzielnicy lub miejscowości. Jeszcze jedno, nerwica nie jest chorobą psychiczną, nie ma żadnych zmian somatycznych (tak jak w psychicznej) i nawet jest pewnym uodpornieniem od chorób psychicznych. To tyle co wiem i mógłbym Ci pomóc. W "zagłębianie" się w wiarę i religię pozostaw sobie na lata późniejsze swojego zycia, szkoda na to czasu w tam młodym wieku aby go marnować na niekończące się modlitwy, rózańce, gadki z księzmi, lęki przed demonami i diabłami. Jak będziesz starym człowiekiem, jak dopadnie Cię skleroza, wtedy możesz sobie takie "rozrywki" wprowadzić. Obecnie - zmiana towarzystwa, leczenie nerwicy u specjalistów od tego, nauka i jeszcze raz nauka. Na dewocję nie wolno marnować młodych lat życia. Tego Ci życzę.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 15.05.12, 02:21

    "Twój Anioł" dobrze Ci radzi poddając pod rozwagę - "Być może założysz rodzinę, być może zostaniesz księdzem". Jeśli nie chcesz mieć problemów z własną egzystencją, to zostań księdzem. To dobry pomysł dla tych co chcą dobrze żyć, a mało robić. Będziesz mógł handlować tym czego nigdy nikt nie widział, ani nie dotknął. Ludzie sami przyjdą do Ciebie i przyniosą pieniądze (i to bez podatku ani VAT), o Izbie Skarbowej możesz zapomnieć. Popatrz tylko jakimi pięknymi i drogimi samochodami jeżdzą. Nie mają lęku o utratę pracy. Nie pracują fizycznie, nie sieją, a tylko zbierają, tak jak ptaki niebieskie. Warto się nad tym zastanowić.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 15.05.12, 09:22
    Poszukaj tutaj oddziału najbliżej Ciebie smile www.spch.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=140&Itemid=143 Myślę, że ci psycholodzy są w stanie spojrzeć na Ciebie jako na całość: na człowieka, który potrzebuje wsparcia psychicznego, ale także na człowieka, który chce powyjaśniać problemy duchowe. Bardzo często jest tak, że te dwa tematy się splatają i wzajemnie uzupełniają i warto trafić na psychoterapię do kogoś, kto to rozumie.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 15.05.12, 15:13

    dreemer

    Nie daj się "wrabiać" w jakieś Stowarzyszenia Chrześcijańskie, tam za podstawę "leczenia" jest indokrynacja religijna. Oprócz nerwicy, ktora będzie utrudniać Ci życie, pojawi się chęć zostania świętym i strach przed diabłem,i będzie jeszcze gorzej. Najprościej zgłoś się do lekarza rodzinnego w swoim rejonie i poproś o skierowanie do lecznicy państwowej zajmującej się leczeniem nerwic.
    Tam będziesz miał specjalistów od nerwicy, a nie od indokrynacji religijnej.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 16.05.12, 11:30
    Głupoty pleciesz straszne. To jest stowarzyszenie normalnych psychologów, jedyne co ich wyróżnia to fakt, że są wierzącymi ludźmi. Na terapię tam może przyjść każdy, nawet niewierzący i zapewniam, że nie będzie nawracany na siłę. Miałeś z tymi ludźmi kontakt? Nie miałeś, ale wiesz, bo sobie coś wyobrażasz. Podobnie jest z Twoją opinią o księżach, wiesz lepiej co w ich głowach siedzi i co zrobią. Nie sądzisz, że to jednak zbyt wysokie mniemanie o sobie?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 16.05.12, 18:22

    "Podobnie jest z Twoją opinią o księżach, wiesz lepiej co w ich głowach siedzi i co zrobią. Nie sądzisz, że to jednak zbyt wysokie mniemanie o sobie?" - twoj_aniol_stroz

    Co do tych stowarzyszeń normalnych psychologów. Jeśli w leczeniu nie stosują przekazów religijnych, to może i masz rację. Nie będę się upierał, bo faktycznie tego nie wiem. Jeśli psychologię kończyli na Uniwersytecie państwowym, to mają własciwe wykształcenie. Może ich wiara, tak jak u Ciebie, sprawia, że chcą pomóc ludziom bezinteresownie, traktując to jako swoją zasługę przed Bogiem. Jeśli tak, to masz rację.

    Co to tego górnego cytatu w sprawie księży. To nie moje zbyt wysokie mniemanie o sobie ale racjonalne myślenie sprawia, że wszystkich księży uważam za oszustów. W związku z tym zapytam się Ciebie jak Ty odnosisz się do tych kilku przykładów, które wymienię:
    1. Wierzysz w to, że ksiądz dysponuje wolą bożą w odpuszczaniu grzechów?
    2. Wierzysz w to, że wykupienie mszy gregoriańskiej niesie pomoc duszy cierpiącej w czyścu?
    3. Wierzysz w to, że kupiony obrazek z błogosławionym JPII u księdza ma nadprzyrodzoną moc leczenia ichroni od nieszczęść? (mój ostatni temat).
    4. Wierzysz w to, że ksiądz wypowiadając formułkę może zmienić własności wody
    5. Wierzysz w to, że ksiądz swoją wolą zamyka Boga w skrzynce zamkniętej na klucz na ołtarzu i dysponuje kiedy możemy adorować Boga?
    Itd. Itd. Itd. Można pisać i pisać.
    Jeśli w to wierzysz, to nie mamy co dyskutować, bo dla mnie Bóg jest wszędzie, dla wszystkich, w każdym miejscu i czasie. Jego łaska nie zależy od czasu i miejsca ale od nasze własnej wiary, Bogu nie są potrzebne żadne ceremoniały kościelne ale ludzka szlachetność, nikt nie może rozporządzać mocą bożą, nie mozna czcić świetych, obrazów, figur oraz modlić się o wstawiennictwo i protekcję. Modlitwa może być tylko kierowana do Boga. Bóg jako nasz stwórca zna nasze myśli, uczynki, pragnienia i nie ma co "zawracać Mu głowy" modlitwami o łaskę. Jak zasłużymy naszym postępowaniem, to dostaniemy itd.
    Jeśli wierzysz w to pierwsze o co się pytałem, to nie możesz wierzyć w to co ja wierzę, a więc mamy inną wiarę.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 16.05.12, 18:37
    Do poprzedniego postu zapomniałem dopisać - mnie nie są potrzebne anioły, diabły, demony, i tego typu inne stwory, ktore przeciwstawiają się woli bożej, bo taką wiarą obniżamy prestiż i wielkość Boga. To tylko ludzka wyobraźnia i ludzkie potrzeby (z braku wykształcenia) wytworzyły dla siebie takie "pomoce". Mnie one są niepotrzebne. Tylko w formie alegorycznej mają zastosowanie w utworach literackich, filmowych, opowiadaniach i jako morał w bajkach.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 19.07.12, 23:23
    Witam was po zajebiscie długiej przerwie ,jeśli was to interesuje . To zapoomniałem o strachu . nie byłem ani u lekarza ani u księdza . Nie mam już lękow zapomniałem o tym już .czuje sie świetnie .A przestałem o tym myśleć dlatego że znalazłem pracę ktorą mnie pochłaniała w całości tylko niedziele miałem wolną .Teraz nierobie juz tydzien ale i tak nie mam tego lęku co wczesniej nie boje sie i jest tak jak dawniej .pozdro dla was kociak i anioł
  • dreemer 19.07.12, 23:25
    Mam jeszcze jedno pytanie ale to bardziej do Anioła ,.dlatego iż wiem że Kociak to skrytykuje .
  • twoj_aniol_stroz 20.07.12, 08:14
    Cieszę się, że się z tym uporałeś smile Lubię czytać, że się u ludzi zmienia na lepsze smile Pytaj, jak nie chcesz tu to na pocztę. chwilę może potrwać zanim odpowiem, bo właśnie mam sajgon przedwyjazdowy wink Ale spokojnie pewnie znajdę chwilę jak nie teraz to w przysżłym tygodniu i coś odpiszę big_grin
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 21.07.12, 22:07
    dreemer napisał(a):

    > Mam jeszcze jedno pytanie ale to bardziej do Anioła ,.dlatego iż wiem że Kociak
    > to skrytykuje .

    Jeżeli już wiesz z "góry", że pytanie jest niezbyt logiczne, to jesteś na dobrej drodze.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a000000 23.07.12, 21:15
    kociak40 napisał:

    > Jeżeli już wiesz z "góry", że pytanie jest niezbyt logiczne, to jesteś na dobre
    > j drodze.

    pytanie niekoniecznie musi być logiczne, wystarczy że będzie w miarę spójne i zrozumiałe. To odpowiedź ma być logiczna.
  • kociak40 24.07.12, 00:27
    "pytanie niekoniecznie musi być logiczne, wystarczy że będzie w miarę spójne i zrozumiałe." -a000000

    Niejeden zbłądził na ziemi - kierując się znakami na niebie.
    Łatwo o pomyłkę. Np. mając na głowie robaczka świętojańskiego można sądzić, że ma się aureolę.
    Ludzie wierzący nie powinni zajmować się szczegółami, ponieważ w szczegółach tkwi diabeł.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a000000 24.07.12, 13:00
    kociak40 napisał:

    > Niejeden zbłądził na ziemi - kierując się znakami na niebie.

    i vice versa.

    Np. mając na głowie robaczka świętojańskiego można sądzić, że
    > ma się aureolę.

    robaczek świętojański zwany świetlikiem jest realny. Aureola - wirtualna. Nie da się porównać. Ale dlaczego nie? można tak pomyśleć....można nawet twierdzić ,że jest się Napoleonem.

    > Ludzie wierzący nie powinni zajmować się szczegółami, ponieważ w szczegółach tk
    > wi diabeł.

    aaaa..... i tu szanowny kolega się myli.Właśnie szczególnie wierzący powinni się tymi zasiedziałymi przez kusego miejscami zająć... aby wiedzieć, czego unikać, co by ich nie zwiódł.
    Niewierzących nie zwiedzie - już ich ma.

  • kociak40 25.07.12, 02:34
    "..kusego miejscami zająć... aby wiedzieć, czego unikać, co by ich nie zwiódł." -a000000

    Nie tylko diabeł ma szatańskie pomysły. Największym wrogiem diabła jest wiedza.
    Życie to nie balon, nie powinno być lekkie i dlatego czyha 7 grzechów głównych (po jednym na każdy dzień tygodnia) i kilkadziesiąt tysięcy grzechów normalnych. Będąc katolikiem nawet nie wypada nie grzeszyć. Są grzechy, z których żal się spowiadać. Normalne. Diabeł jest niepotrzebny.
    Pisałaś, że duchów się nie widzi, zgoda, wystarczy, że straszą. Duch czasu straszy o każdej porze.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a000000 25.07.12, 12:27
    kociak40 napisał:

    >Największym wrogiem diabła jest wiedza.

    no popatrz pan.... a wieszcz twierdzi zupełnie przeciwnie:

    Pierwsza mowa szatana do rodu ludzkiego
    Zaczęła się najskromniej od słowa: dlaczego?

    I MOIM zdaniem - to wieszcz ma rację..

    >Duch czasu straszy o każdej porze.

    hehehe, tu się muszę zgodzić.... straszy... zwłaszcza w lustrze...

  • kociak40 26.07.12, 02:28

    Jak widzę, a raczej czytam, Twoja wiara w demony, szatany, diabły, i tym podobne stwory jest niezachwiana i dlatego ksiądz jest Ci potrzebny. Musisz się z tym zmagać i szaman jest na czasie, który może mieć władzę nad tym wyobrażeniem. Zastanawiam się skąd się to bierze?
    Jak sądzę z własnych przeżyć. Tu moja rada. Jak jest takie bogactwo przeżyć to dobrze jest żyć wspomnieniami ponad stan. Historia "mówi", że diabeł chętniej atakuje kobiety niż mężczyzn (świadczy o tym spalenie na stosach ponad 100 tysięcy kobiet, które zadawały się z diabłami). Coś w tym jest. Sam diabeł nie grzeszy, on tylko kusi. Mnie nie jest do niczego potrzebny i w to nie wchodzę. Jakby można było podpisywać cyrografy, to wtedy jak najbardziej.



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 29.07.12, 23:39
    Dlaczego np kiedyś mdlałem w kościele .teraz nie wiem bo nie chodzę. Byłem u lekarza powiedział ze to przez tłok ze jak jest duszno to moze to spowodować. Wysłał mnie do szpitala na 4 dni i nic nie wykazało.Raz też straciłem przytomnosc na podwórku obok koscioła jak byłem na mszy .
  • kociak40 01.08.12, 08:50
    dreemer

    Sprawa jest prosta (jak krowi ogon) i charakterystyczna dla objawów nerwicowych.
    Stanie bez ruchu dłuższy czas i napięcie nerwowe (na pewno była chęć aby czas szybciej przebiegał, bo strasznie się dłużył). Tu także nakładały się odczucia psychiczne związane
    z przebywaniem w kościele. Wegetatywnie jesteś "zdrowy jak koń", co potwierdził pobyt w szpitalu. Moja rada - szerokim łukiem omijaj kościoły, żadnych konataktów z ksieżmi, jeśli pojawią się jakieś objawy, to tylko lekarz psycholog od leczenia nerwic.
    Jeśli jesteś wierzący, to wiedz, że Bóg jest wszędzie, w każdym miejscu i czasie oraz dla każdego. Żadne miejsce, żaden szczególny czas nie wpływają na wielkość łaski bożej.
    Głównym powodem występowania objawów nerwicowych (wegetatywnych i psychicznych) jest sprzeczność z podświadomy dążeniem, a sposobem jego realizacji.
    Zawsze wtedy pojawia się usprawiedliwienie - "ja też bym to osiągnął ale nie mogę, bo jestem chory". Objawów nerwicowych nie można symulować, sam siebie nie możesz oszukać, musisz wtedy mieć rzeczywiste te przykre objawy.
    Pozdrawiam

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 04.08.12, 23:42
    od czego sie ta nerwica bierze .?? Ja teraz mam tak ze np jak wypije 3,4 piwa to wogle nie dam rady sie uspac .Jak sie kładę to serce mi bije bardzo mocno i chociaz mi sie chce spac to nie moge, bo boje sie ze umre ze serce nie wiem co mi sie stanie z nim ,.np. jak nie pije to tez tak mam tylko ze owiele słabiej ze tez bije., to jakas choroba wogle .,czy tez nerwiccca /??
  • kociak40 05.08.12, 21:27
    dreemer

    "od czego sie ta nerwica bierze .?? " - pytasz? Na to pytanie musi pomóc Ci odpowiedzieć terapeuta, który musi poznać twoją osobowość, poznać dokładny twój zyciorys oraz pomóc Ci dać odpowiedz do czego potrzebna Ci ta nerwica. Dlaczego chcesz mieć takie nerwicowe objawy i od czego one Cię zwalniają. Jest to dość trudne, bo sam pacjent jest odporny na zrozumienie problemu. Ty chciałbyś przyjąć "pozycję" - "jestem chory i leczcie mnie", a to jest bez sensu. To Ty sam musisz się wyleczyć. Lekowo nie można leczyć nerwicy (tak jak na spróchniły bolący ząb weźmiesz np. Veramon. Ból ustanie na jakiś czas ale ząb dalej będzie bolał). Nie ma leków, ktore mogłbyś zażyć, a które sprawiłyby, że inni będą Cię cenić, poważać, być dla Ciebie bardziej tolerancyjni itd.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 04.08.12, 23:44
    bardziej bym sie uspał na siedząco niz na leżąco ,bo jak leze to mi bardziej serce bije niz jak siedze i np jak leze
  • kociak40 05.08.12, 13:58
    Jak widzę, a raczej czytam, nic z tego nie rozumiesz. Bez sensu jest opisywanie objawów nerwicowych. Objawy to sprawa wtórna i indywidualna. Objawy mają Cię utwierdzać, że jesteś chory i nie moższe realizować swoich ukrytych podświadomych pragnień. Nerwica to nie choroba w sensie wegetatywnym chorych organów ale podświadomy lęk, który zaburza pracę tych organów. Jaka jest przewaga objawów nerwicowych mówimy o newicy wegetatywnej (to co opisujesz), neurastenicznej, maniakalnej itd. W każdej chwili objawy mogą się w tej klasyfikacji zmienić, bo nerwica jest ta sama i jest to Twój podświadmy lęk, który usprawiedliwia Twoje świadome działanie w stosunku do poświadomych pragnieńn jakie tkwią w Twojej osobowości. Objawy nerwicowe mają zapewnić Ci poczucie choroby i są dla Ciebie usprawiedliwieniem -"ja też bym to osiągnął ale nie mogę, bo jestem chory" oraz mają wymusić na otoczeniu zainteresowanie Twoją osobą, współczucia innych osób oraz zwolnienia przed krytyką za obecne działanie. "To biedny chory człowiek, tego nie można od niego wymagać itd." Ta Twoja newica jest Ci do czegoś potrzebna i zrozumienie tego problemu wymaga ~ 3 miesięcznego leczenia psychoterapią grupową (najlepsza metoda) w Poradni Zdrowia Psychicznego, gdzie znajdziesz odpowiednich psychologów-terapeutów, specjalistów w leczenia nerwic. Nie znam Twoich psychicznych podświadomych oczekiwań, to sprawa psychologów. Na koniec dam Ci taki wyimaginowany przykład dla lepszego zrozumienia działania nerwicy. Ktoś ma podświadome pragnienie zostania np. inżynierem mechanikiem.
    Podejmuje studiowanie ale zaczyna się bardzo żle czuć. Jakąc na wykłady robi mu się słabo, na wykładach boli go serce, ma częste zawroty głowy i tysiące innych objawów, które uniemożliwiają mu naukę. "Nie mogę być inżynierem, bo jestem chory, jakbym nie miał tych objawów to ukończyłbym studia, a tak nie mogę". Co powoduje te objawy dla tego przypadku? Powodem jest lęk, że nie da rady zaliczyć takiej ilości egzaminów, nie sprosta trudowi nauki i związanymi z tym wyrzeczeniami. Boi się śmieszności otoczenia, boi się blamażu itd. Co powinien zrobić? Są dwa wyjścia. Piewsze to świadoma weryfikacja tego pragnienia z tym co musi zrobić. Odpowiedzieć sobie na pytnie - czy warto być inżynierem ponosząc takie obciażenie? Jeśli świadomie zrezygnuje ze studiów i przestanie bać się "smieszności, że nie dał rady", objawów nie będzie. Druga metoda (lepsza) to dalsze studiowanie pomimo tych objawów (na nerwicę się nie umiera, objawy życiu nie zagrażają). Potraktowanie tej nerwicy jako pewnego rodzaju przeciwnika. "Ty dajesz tak przykre objawy", "a ja i tak będę studiował", "niech upadne na pysk, a i tak pojadę na uczelnie". Takie potraktowanie nerwicy sprawi, że objawy ustąpią, bo tracą rację bytu. Newica nie służy aby "męczyć człowieka" ale służy do zwolnienia z zamiarów, ich realizacji oraz usprawiedliwieniem przed włanym "ja" oraz otoczeniem.
    W stanach nerwicowych nie wolno "wchodzić" w sprawy religijne, bo są one tylko namiastką poprawy samopoczucia i prowadzą do dewocji, nie służą leczeniu ale raczej do zmiany osobowości w sensie negatywnym.




    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 09.08.12, 09:48
    Różne mogą być przyczyny takich omdleń. Może być tak jak powiedział lekarz: jest duszno, stoisz - to sprzyja omdleniom. Może być tak jak napisał Kociak, wyrobiła Ci się jakaś reakcja nerwicowa na obecność w kościele. A może być tak, że młody organizm nie działa jeszcze do końca sprawnie po zmianach hormonalnych i łatwo o omdlenie. To może być tez kwestia używek. Dużo może być przyczyn.
    Z tym, że rada by unikać kościołów moim zdaniem nie jest dobra. Masz stawać się wolnym człowiekiem, który się nie boi, a nie stosować metodę strusia i udawać,że wszystko jest w porządku. Nie jest normalne gdy człowiek nie może przebywać w kościele, więc należy się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Warto zastanowić się nad tym jaki masz obraz Boga, kim dla Ciebie jest Bóg, gdzie jest w Twoim życiu, co w nim robi, jaki jest? Odpowiedz sobie na te pytania na spokojnie, nie używając formułek wyuczonych kiedyś na religii, ale patrząc na to co naprawdę czujesz, na to jakie myśli się rodzą w Tobie gdy myślisz o Bogu. Szczerze, bez żadnych schematów, bez myślenia, że tak nie wypada, że nie można.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 09.08.12, 11:18
    Szanowna Aniele Strożu!

    Twoje uwagi dla demeera są dla niego mało przydatne (chociaż sensowne). On oprócz omdleń ma inne objawy wegetatywne, które świadczą nie o chorym sercu ale własnie są typowe dla nerwic. Pisałem już Tobie, że przez ~2 lata, na "rybach", dyskutowałem o nerwicach ze specjalistą (i to dużej klasy) więc trochę w tym temacie mam wiedzę.
    Demeer traktuje to jako chorobę niezależną od siebie, coś na wzór zarazka grypy i nie może zrozumieć jej istoty. Nerwica nie jest związana z miejscem, religią, wiarą itd. ale z tkwiącą sprzecznością ze strefy podświadomości w oczekiwaniu, a świadomą realizacją. Nerwica jest do czegoś potrzebna i zależna od samego chorego, że chce na nią chorować. Jest to bardzo trudne do zrozumienia przez samego "chorego", który za jej pomocą wymusza na swoim otoczeniu pewne zachowania. Zapewne słyszałaś o nerwicy z objawami tz. histrycznymi, które objawiają się częstymi omdleniami. Ten typ nerwicy jest szczególnie rozpowszechniony u kobiet, zwłaszcza żle traktowanych przez mężów (np. mąż pijak). Te objawy wymuszają na mężu zainteresowanie jej osobą, wymuszają troskliwość dla niej itd. Ona ich nie symuluje, te objawy są prawdziwe. Aby je usunąć trzeba aby zrozumiała, że te swoje oczekiwania może osiągnąć bez tych objawów ale jest to trudniejsze. Musi zadbać o swoją atrakcyjność, stać się bardziej miła dla męża itd. Prostrza metoda, to - "mdleje i opiekuj się mną i bądz przy mnie".
    Jedyna droga dla demeera to podjęcie leczenia u specjalistów w leczeniu nerwic i to w najlepszej formie - terapi grupowej. Do rozmyślań o Bogu może powrocić jak zrozumie mechanizmy nerwicy czyli - "Człowieku, poznaj sam siebie" (Sokrates).
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dreemer 19.12.12, 12:15
    Witam ponownie po tak długiej przerwie, z tego wszystkiego zapomniałęm wszystkim tym co pisali razem ze mną na tym forum Podziekować za wszystkie te rady ,bardzo jestem wam wdzieczny, u mnie dobrze nie mam jakos juz napadow lekowych jak kiedys, do wczoraj he , właśnie wczoraj i dzis miałem cos takiego ze w pokoju było ciepło ,nagle w pare sekund zrobiło sie ostro zimno i to sie dzieje od wczoraj w nocy ,i słysze jakies szepty jakiejs , gwizdy cos tkaiego ,tak bardzo cicho to słysze. dziwne to jest dla mnei bardzo,ale to chyba ta nerwica co ją mam mi tak na głowe wchodzi, długo nie mogłem sie uspac ale jakos sie usypiałem i tyle .W dzien nic takiego niema Jeśli o tą nerwice to jeszcze o to bo jak jestem jakis poddenerwowany se przypomne o sercu to mi mocno bije czuje , i za kazdym razem boje sie ze moge umrzec ze serce nie wytrzymuje , Jescze mam takie problem bo w obecosci jakis ludzi ,gdy np pije cherbate z nimi siedze przy stole to rece mi sie trzęsą , jak jestem sam z rodziną to nie ale jak w robocie czy cos to wkurza ,
  • twoj_aniol_stroz 19.12.12, 21:20
    Może i jest to objaw nerwicy, ale może pomyśl o spotkaniu z mądrym księdzem, a najlepiej z egzorcystą diecezjalnym. W sumie to egzorcysta będzie w stanie określić, czy potrzebujesz pomocy modlitewnej, czy to co Cię trapi to nerwica i niezbędna będzie pomoc psychologa. Wbrew pozorom egzorcyści wcale nie sa tacy wyrywni by wszystko kwalifikować jako problemy duchowe i dość często zdarza się, że kierują na terapię do psychologa lub na leczenie psychiatryczne. A czasem bywa tak, że równolegle prowadzona jest terapia psychologiczna i modlitwa wstawiennicza lub egzorcystyczna.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 19.12.12, 22:24
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Może i jest to objaw nerwicy, ale może pomyśl o spotkaniu z mądrym księdzem, a
    > najlepiej z egzorcystą diecezjalnym.

    Chcesz przez to powiedzieć ze ksiądz ma tak dobre stosunki z diabłem ze tamten odejdzie ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kolter-xl 12.10.12, 08:51
    dreemer napisał(a):

    Zrobiłęm cos bardzo złego prosze o odpowiedzi ??

    Tak , walisz w bambuko moherowe ciotki z tego forum smile)) To złe ich bozia nigdy nie wybacza smile))
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • dreemer 20.12.12, 01:07
    szczerze to chyba to koncze bo juz mam wyjebane na wszystko he nienawidze swojego zjebanego zycia,,,,nie wierze ze takei cos mi sie znow tak jak dzis w nocy to przydarza ze akurat dla mnie!!!! , choroszcz i tyle a przeciez nie sądze ze jestem pojebany!!!!!! znow pare dni te gowno słysze nie pierdolenia huj wie skad juz mam dosc ,najchetniej bym zasnął i nigdy sie nie obudził , bo na samobojstwo jestem za słaby.
  • twoj_aniol_stroz 20.12.12, 07:19
    Nie histeryzuj, bo to nic nie da. Masz dość? To idź do egzorcysty. Jeśli to problemy psychiczne to wyśle Cię na terapię, ale jeśli jest to problem duchowy to taki ksiądz Ci pomoże. No chyba, że chcesz się dalej męczyć, to faktycznie możesz wściekać się, przeklinać i biadolić, tylko po co?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 20.12.12, 08:31
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Nie histeryzuj, bo to nic nie da. Masz dość? To idź do egzorcysty.

    Jak mocno musi mieć ktoś w XXI zindoktrynowany mózg , żeby kogoś posyłać do egzorcysty ?, zanim ten nie znajdzie ukojenia u lekarza specjalisty smile)))

    >Jeśli to problemy psychiczne to wyśle Cię na terapię, ale jeśli jest to problem duchowy to
    > taki ksiądz Ci pomoże.

    Moze niech zacznie od Psychiatry .No a nie od reliktu średniowiecza .

    NNo chyba, że chcesz się dalej męczyć, to faktycznie może
    > sz wściekać się, przeklinać i biadolić, tylko po co?

    Bo jak każdy nie lubi wizyt u normalnego lekarza psychiatry .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • putin_lebioda 20.10.14, 18:09
    Egzrocyzmy do tej pory są negowane, nawet słynna Emilie Rose, okazało się że przedawkowała, a katolicy uznali to za wcielenie diabła. Języki nie były niczym dziwnym, bo się ich uczyła, właściwie kobieta opętana, była katoliczką... Dlaczego katolików trafia diabeł? Bo akurat oni sobie go wmawiają i pod wpływem leków, mogą mieć dziwne schizy!!!

    Wymień jeden egzorycm w którym osoba nie była poddana leczeniu psychiatrycznemu lub była nie wierząca!!! Jeśli znajdziesz 1 to zastanów się, czemu było tak ciężko znaleźć taki przypadek!!!
  • putin_lebioda 20.10.14, 18:12
    Poza tym moze katolicy wkońcu wrócą do korzeni, a nie ciągle wymyślają niestworzone rzeczy od momentu, kiedy zaczeli zmieniać swoją biblie... Nie dość , ze pierwowzór jest mało wiarygodny to do dziś jeszcze czytacie jakieś kopie z kopii na kopii i zmieniacie tylko sens... Biblia się nie zmiania, a wasze sformułowania w biblii zbyt wiele razy się zmieniły...
  • externalkyou 01.01.15, 18:11
    @dreemer posłuchaj mnie uważnie.

    nie wiem czy tak jest czy tak się stało. nie jestem tego pewien.
    Ja myślę jedno. Jeśli to powiedziałeś nieświadomie to niczym nie musisz się martwić.
    Jeżeli szczerze to powiedziałeś to masz prze(***) ... wiesz
    niestety. diabeł będzie Cię prawdopodobnie teraz straszył.
    To co mogę Ci napisać i pomóc to to:

    przeczytaj:
    Jeremiasza 29, 11:

    Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was - wyrocznia Pana - zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie - wyrocznia Pana - <i odwrócę wasz los, zgromadzę spośród wszystkich narodów i z wszystkich miejsc, po których was rozproszyłem - wyrocznia Pana - i przyprowadzę was do miejsca, skąd was wygnałem>.

    Jeżeli szczerze zaczynasz sercem szukać Boga to w piekle włącza się alarm. najlepszym rozwiązaniem jest dla Ciebie abyś szukał Boga. w Jego Słowie masz obietnicę że znajdziesz Go diabeł będzie Ci wciskał kłamstwo że za późno. ale jak będziesz słyszał w swoich myślach takie kłamstwa
    to przeczytaj to:

    "Albowiem każdy kto będzie wzywać imienia Pańskiego będzie zbawiony"
    Rz 10, 13

    Jeżeli wołasz Boga o pomoc gdziekolwiek jesteś to tym bardziej On Twojej modlitwy wysłuchuje i przychodzi Ci z pomocą. Czy jesteś na pograniczu śmierci, czy w pokusie jak wołasz: "Jezusie pomóż mi" to wiedz że On jest większy od diabła i On go zwyciężył. Zauważysz to w Biblii jak zobaczysz jak Jezus uzdrawiał ludzi opętanych - to jest obraz mocy Jezusa - tam gdzie wszyscy się bali i widzieli realność świata duchowego - tam przychodził Jezus i wystarczyło tylko tyle, że przyszedł do opętanego a nim szarpało. To jest obraz tego, że Jezus stoi wyżej od diabła i że On ma moc Ci pomóc.
  • externalkyou 01.01.15, 18:21
    Dodam jeszcze dwa bardzo ważne wersety.
    Kiedy słyszysz myśli, że za późno czy że jak znajdziesz Boga to potem Go stracisz to przeczytaj to:

    " i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. "
    ew. Jana 10, 28

    jeżeli odnajdziesz Boga i zajdziesz Go w swoim życiu to diabeł już nic nie może zrobić nikt Cię nie wyrwie z ręki Boga


    "Wszystko co daje Mi Ojciec do Mnie przyjdzie, a tego który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz"
    ew. Jana 6, 37

    tutaj tak samo. Jak przychodzisz do Jezusa (czyli modlisz się do Niego) masz tutaj czarno na białym że nie odrzuci Cię ale Cię przyjmie. Może być ciężko opanować Ci te myśli. Ale co mogę jeszcze napisać to to: dziękuj Bogu dziękuj Jezusowi za te wersety co Ci napisałem, dziękuj mu, że jak przychodzisz do Niego to On Cię wysłuchuje (jak jest napisane w wersecie)
    w tym momencie werset wnika w serce (jeśli Bogu w taki sposób dziękujesz i swoją modlitwą dziękczynną potwierdzasz że wersety są prawdą) i zmieniają je - to sprawi, że zniknie ten strach który może teraz przeżywasz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka