Dodaj do ulubionych

Pytanie do ŚJ

03.06.12, 14:18
Ale nie tylko. Katolicy z zasady nie czytają biblii, ŚJ biorą ją dosłownie.
Pomijam fakt ,że Noe spłodził synów mając lat 500, a arkę budował w wieku 600 lat. Tutaj wychodzimy z założenia, że jak tak jest napisane, to znaczy , że tak było.
Interesuje mnie podział na zwierzęta na czyste i nieczyste . Które są które ?? Dlaczego stwarzając je, od razu dokonał segregacji ??? Lepsze i Gorsze.

???????

Gen7
(2) Z wszelkich zwierząt czystych weź z sobą siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę; (3) również i z ptactwa - po siedem samców i po siedem samic, aby w ten sposób zachować ich potomstwo dla całej ziemi.

Pytanie drugie dlaczego Noe złożył zaraz po potopie ofiarę Jehowie z biednych zwierząt ???????

Temu to sprawiło frajdę . Lubi zapach palonego mięsa.

Gen 8
(20) Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. (21) Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: ..............

Gada do siebie.

--
Łk 14, 26
" 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
Edytor zaawansowany
  • mniszka51 03.06.12, 18:51
    P.S.
    > (20) Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt .......

    Podkreślam wszystkich.
    Toż to te słonie ,hipopotamy, myszy i karaluchy palił jakieś 5 lat.

    Oto tajemnica wiary
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 04.06.12, 08:13
    Kpł 11 - to w temacie zwierząt czystych i nieczystych
    Kwestia złożenia ofiary całopalnej - biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/OFIARA-CALOPALNA
    Dodaj do tego chronologię, czyli drobny fakt, że Noe żył przed Mojżeszem, a wiara w Boga dopiero się rodziła.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mniszka51 04.06.12, 21:38
    Oczywiście nie odpowiadasz na pytanie: dlaczego stworzył lepsze i gorsze zwierzęta?
    Jeśli chodzi o chronologię nie ma tutaj to znaczenia, gdyż księga kapłaństwa, na którą się powołujesz, dotyczy czasów życia Mojżesza.

    Kpł 1:
    (3) Jeżeli chce złożyć na ofiarę całopalną dar z bydła, niech weźmie samca bez skazy i przyprowadzi go przed wejście do Namiotu Spotkania, aby Pan przyjął go łaskawie. (4) Położy rękę na głowie żertwy, aby była przyjęta jako przebłaganie za niego (5) Potem zabije młodego cielca przed Panem, a kapłani, synowie Aarona, ofiarują krew, to jest pokropią nią dokoła ołtarz stojący przed wejściem do Namiotu Spotkania. (6) Następnie obedrze żertwę ze skóry i podzieli ją na części. (7) Kapłani, synowie Aarona, przyniosą ogień na ołtarz i ułożą drwa na ogniu. (8) Potem kapłani, synowie Aarona, ułożą części wraz z głową i tłuszczem na drwach leżących na ogniu na ołtarzu. (9) Wnętrzności i nogi zwierzęcia będą obmyte wodą. Kapłan zamieni to wszystko w dym na ołtarzu. To jest całopalenie, ofiara spalana, M I Ł A W O Ń D L A P A N A


    (14) A jeżeli kto chce złożyć w darze ptaka jako całopalenie dla Pana, niech złoży w darze synogarlicę lub młodego gołębia. (15) Kapłan przyniesie go do ołtarza, złamie mu główkę i zamieni go w dym na ołtarzu. Krew jego wyciśnie na ścianę ołtarza. (16) Potem oddzieli wole jego wraz z piórami i wyrzuci je na popielisko, na wschód od ołtarza. (17) Następnie kapłan naderwie jego skrzydła, jednak nie oddzielając ich całkowicie, i zamieni w dym na ołtarzu, na drwach leżących na ogniu. To jest całopalenie, ofiara spalana, M I Ł A W O Ń D L A PANA.

    Lektura podsuniętych przez ciebie wersetów nasuwa kolejne pytania.

    Kpł 11
    (20) Wszelkie latające czworonożne owady będą dla was obrzydliwością.

    Kto się myli ?? Stworzyciel czy duch św pod natchnieniem którego została napisana biblia???

    Wskaż mi owada czworonożnego.

    Jadasz wieprzowinę ????

    (7) wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa - będzie dla was nieczysty.

    Mt5:
    (17) Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. (18) Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. (19) Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim.

    ŚJ oczywiście milczą.

    ( wyróżnienia moje )
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 05.06.12, 10:33
    Czysty i nieczysty nie oznacza lepszy i gorszy. To jest trop, szukaj odpowiedzi smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mniszka51 05.06.12, 15:01
    > Czysty i nieczysty nie oznacza lepszy i gorszy. To jest trop, szukaj odpowiedzi

    Dobre. Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Dawniej bym się poirytował, dziś mnie to śmieszy.

    Oto tajemnica wiary
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 06.06.12, 13:10
    To nie jest tajemnica smile szukaj to znajdziesz.
    A co do jedzenia wieprzowiny to szukaj u Św Pawła w listach, tam jest odpowiedź dlaczego możemy jednak jeść ową wieprzowinę smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mniszka51 06.06.12, 18:34
    > A co do jedzenia wieprzowiny to szukaj u Św Pawła w listach, tam jest odpowiedź
    > dlaczego możemy jednak jeść ową wieprzowinę smile

    Znam to. To potwierdza że dla koniunkturalizmu, już pierwsi wodzowie mieli słowa Jezusa w dupie:

    Mt5:
    (17) Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. (18) Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. (19) Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim.

    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 06.06.12, 20:04
    No i jak to się ma do Św Pawła?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 07.06.12, 00:44

    Rozpatrywanie tego, co już robiono przez tysiąclecia - zapisu biblijnego, nie ma sensu.
    W Polsce dla katolików obecnie są inne problemy, ktore powinny skupić uwagę wiernych.
    W ostatnim swoim nauczaniu publicznym kardynał Nycz powiedział - "Obecnie maleje liczba wiernych w Europie i w Polsce". Jaka jest tego przyczyna? Nasilają się samobójstwa wśród księzy, ich liczba stale rośnie. Jaka jest tego przyczyna? Taki skok księdza z wieży koscielnej jest zapewne efektowny i widowiskowy ale nie o to chodzi. Jakoś ci bardzo wierzący wolą nie zastanawiać się nad tymi problemami dla KK. Może nawet cieszą się, że w niebie będzie luźniej gdzie chcą trafić. Snobizm.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 07.06.12, 11:29
    A skąd Kociaku wiesz nad czym zastanawiają się wierni, z czego się cieszą i co jest dla nich widowiskowe?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 09.06.12, 23:12
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > A skąd Kociaku wiesz nad czym zastanawiają się wierni, z czego się cieszą i co
    > jest dla nich widowiskowe?

    Jakoś nie zastanawiają się nad przyczynami, myslą raczej tylko o sobie.
    Jak prasa doniosła 14 czerwca 2007r. w Nowym Sączu powiesił się na własnej stule proboszcz ks. dr Waldemar Durda (48 l.). Jego tytuł dr dotyczył nauk kościelnych, nie naukowych. Był w konflikcie z biskupem i to kwestiach finansowych, zbyt mało "strzygł owieczki". Ta stuła była niewątpliwie jakimś znakiem dla przełożonych i Koscioła. Przydała się.
    Powstaje zatem kwestia - jaki był powód tak desperackiego czynu i swojej rezygnacji z nieba?












    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 09.06.12, 23:26
    Nie wiesz czy ludzie myślą tylko o sobie, bo w ich głowach nie siedzisz. Podobnie jak nie siedzisz w głowie tego księdza, który się powiesił i choćbyś myślał wiele miesięcy to tego nie wymyślisz. Natomiast kwestia nieba dla samobójców tudzież ich potępienia wcale nie jest taka oczywista jak Tobie się wydaje. Stanowisko KK jest trochę inne niż Twoje.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 10.06.12, 00:34

    "Stanowisko KK jest trochę inne niż Twoje."

    Ja tylko powtarzam to, co kiedyś uczono mnie na lekcjach religii. Samobójców KK skazywał na potępienie, nie uczestniczył ksiądz w pogrzebie, nie chowano ich w poświęconej ziemi itd.
    Czyżby coś zmieniło się w tej sprawie w przekazie KK? A co z Aniołem Stróżem, ktory nie dopilnował jak ksiądz proboszcz petlę ze stuły zakładał na szyję? Straci etat? Skok z wieży kościelnej albo pętla ze stuły to nowe drogi do nieba? Tylko dla wybranych?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 10.06.12, 19:42
    To nie są nowe drogi do nieba, ale do piekła też nie. Stanowisko KK się zmieniło, więc uzupełnij wiedzę na ten temat.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 11.06.12, 21:18
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > To nie są nowe drogi do nieba, ale do piekła też nie. Stanowisko KK się zmienił
    > o, więc uzupełnij wiedzę na ten temat.

    Po to jestem na forum aby taka wiedzę otrzymywać od tych co to wiedzą. Najważniejsze jednak są przyczyny takiego stanu rzeczy. Według mnie są dwie przyczyny. Ta ważniejsza, to stały coraz większy "nacisk" na proboszczów w sprawach finansowych przez hierarchów. Kardynałowie, biskupi, chcą dalej żyć na tej ziemi jak w niebie, bo w to niebo biblijne nie wierzą. Mieszkają w pałacach, mają służbę, nic nie robią, zyja jak w raju, a to kosztuje, z tacą nie chodzą. Finanse muszą dostarczać proboszczowie i "strzyc owieczki" serwując im różne czary i ceremoniały. Z tym jest coraz trudniej, poziom świadomości i wykształcenia społeczeństwa zwiększa się. Coraz większa liczba ludzi zdaje sobie sprawę, że jeśli państwo jest na tyle biedne, aby zadbać o samotne matki wychowywujące chore dzieci i ludzi żyjacych w ubóstwie, to dlaczego miałoby opłacać składki np. za misjonarzy i zakonników?
    Dlaczego kler ma mieć dotacje państwowe?
    Druga sprawa to celibat i nieprawości tak liczne pośród kleru (pedofilia i homoseksualizm). To są przyczyny malejącej liczby wiernych i wzrostu samobójstw księzy, którzy widzą inne postępowanie KK niż przekaz zawarty w NT. KK deprawuje religię i tkwi uparcie w średniowoecznej ciemnocie.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 12.06.12, 14:59
    Hm, i to jest odpowiedź na który dylemat? Na temat potępienia po samobójstwie (bo zdaje się o tym rozmawiamy)? Czy na temat przyczyny samobójstw?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 00:47
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Hm, i to jest odpowiedź na który dylemat? Na temat potępienia po samobójstwie (
    > bo zdaje się o tym rozmawiamy)? Czy na temat przyczyny samobójstw?

    To kler dyktuje Bogu jak ma odnosić się do samobójców? Co kler wymysli sobie tu na ziemi, to musi to być uznane w niebie?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 13.06.12, 12:52
    Nie, dlatego nigdy w dziejach Kościoła nie było procesów stwierdzających potępienie konkretnej osoby.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 14:31
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Nie, dlatego nigdy w dziejach Kościoła nie było procesów stwierdzających potępi
    > enie konkretnej osoby.

    Co Ty Aniele piszesz? A procesy Inkwizycji? A palenie ludzi na stosach? A uznanie tortur w wymuszaniu zeznań? Z tych słynniejszych - Spalenie Joanny d'Arc, Giordana Bruna, proces Galileusza? Słynny dominikanin Torquemada w Hiszpanii odpowiada za śmierć ponad 3000 ludzi, a działał z upoważnienia papieża, itd. Piszesz jakbyś spadła z księzyca nie będąc na nim.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 13.06.12, 14:51
    To były procesy stwierdzające fakt potępienia duszy po śmierci? Pierwsze słyszę smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 14:34
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Nie, dlatego nigdy w dziejach Kościoła nie było procesów stwierdzających potępi
    > enie konkretnej osoby.

    To się nazywa krótko -"nawiedzona" i żadne agumenty nie docierają. Tylko współczuć.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 13.06.12, 14:52
    To się nazywa nie umieć czytać ze zrozumieniem - tylko współczuć takiej osobie wink
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 15:55
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > To się nazywa nie umieć czytać ze zrozumieniem - tylko współczuć takiej osobie
    > wink
    To jest właśnie istotne dla obywateli państwa. Ty w to wierzysz, dla Ciebie są anioły, diabły, potrzebni są dla Ciebie księża, zakonnice, zakonnicy itd. i Ty powinnaś to finansować. Mnie nie jest to potrzebne, a muszę to finansować poprzez dotacje państwa, które idą z budżetu, ktorego ja jestem płatnikiem. Muszę płacić za Twoje wyobrażenia, tak jak wszyscy obywatele.
    Cieszę się, że zbliżają się czasy przemian, na wzór zachodnich państw. To obywatel powinien decydować gdzie mają być przekazywane jego podatki z jego pracy. Ty będziesz dawała na tacę w kosciele, przekazywała jakiś procent swoich dochodów na skladki zdrowotne i rentowe kleru, na budowę kosciołów, na lekcje religii, na kapelanów szpitalnych i wojskowych, bo będziesz tego chciała. Mnie nie jest to potrzebne i wtedy ja będę przekazywał swoj procent dochodów na schroniska dla zwierząt, na "Domy samotnych matek" itd. Ty chcesz żyć w państwie koscielnym, a ja w świeckim. Ty chcesz swoje wyobrażenie narzucić innym, a je chcę być wolny od religijnej doktrynacji, chcę mieć własne prawo do swoich wyobrażeń. Nie chcę widzieć hierarchów na uroczystościach państwowych (chyba, że po "cywilnemu"), w głownycvh programach TV państwowej itd.. Dla mnie KK to mafia działająca na ziemi dla mamony, wymyślająca różne czary i ceremoniały (mająca zbrodnie ludobójstwa na sumieniu) i zwodząca ludzi. Dla Ciebie zapewne to "kryształowa" instytucja przydatna do walki z diabłami i przywabiająca anioły. Dla Ciebie "ceremoniały" są poważne i potrzebne, dla mnie śmieszne i nieprzydatne. To nas dzieli i to ma wpływ na nasze rózne poglądy i tego nie da się usunąć.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 13.06.12, 20:14
    Cudne smile A co ten wywód ma do naszej rozmowy na temat hipotetycznych procesów stwierdzających potępienie danej osoby?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 17:26
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > To się nazywa nie umieć czytać ze zrozumieniem - tylko współczuć takiej osobie
    > wink

    To przeczytaj sobie także list papieża do krola Jagiełly.

    List Papieża Marcina V (1417 - 1431) do Władysława Jagiełły (w r. 1429): "Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów. Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów."

    Uważasz, że papież zawarł w liscie, przekaz Jezusa?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 13.06.12, 20:15
    Pytanie jw
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 13.06.12, 22:36
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Pytanie jw

    Czyli Aniele_strozu tylko tyle jesteś w stanie odpowiedzieć, a chcesz sprawiać powiernictwo w wierze? To zbyt mało. Może warto wiedzieć co takiego "groźnego" dla papieża ci heretycy głosili? To można przytoczyć z zapisu Długosza w "Dziejach Polski", który tak streścił nauki Husytów - "Rzymski biskup wszystkim innym biskupom jest równy. Kapłana nie czyni wyższym godność, ale cnota i zasługa. Ognia czyścowego nigdzie nie ma. Prózne są modlitwy i nabożeństwa za zmarłych, wynalazło je łakomstwo księży. Obrazy Boga i Świętych powyrzucać trzeba. Świecenie wody i żegnanie reką śmiechu są godne. Zakony żebrzące sami czarci wynaleźli. Kapłani powinni żyć w ubóstwie, przystając na jałmużnie. Spowiedz na "ucho" nie ma sensu, dość jest, gdy choć w domu wyznasz przed Bogiem swoje grzechy. Kościołem Boga najobszerniejszym jest sam świat, ścieśnia Majestat Boski, kto kościoły, klasztory i domy modlitwy buduje, jakoby w nich większa miała być dobroć Boska. Kapłańskie szaty, ozdoby ołtarzy, nakrycia, korporały, kielichy, patyny i inne tego rodzaju naczynia żadnego nie mają znaczenia. Kapłan może w każdym miejscu i czasie uprzytomnić Ciało Chrystusowe i udzielić go żadającym, dosyć jest, aby wymówił słowo sakramentalne. Odmawianie i śpiewanie przepisanych pacierzy kapłańskich prózno czas zabiera ..................itd."
    To było bardzo groźne dla kleru i ich ziemskiej pozycji. To wywyższało Boga, a pomniejszało znaczenie kleru. Husytów wymordowano ale to nic nie dało w dłuższym czasie. Całą butę kleru oraz przesłanie biblijne "złamało" krótkie jedno zdanie z Konstytucji Wielkiej Rewolucji Francuskiej - "Każdy rodzi się wolny, równy wobec prawa i ma prawo do szczęscia". To był koniec feudalizmu głoszonego przez kler jako idealny ustrój ustalony przez Boga. Na takie krótkie hasło nawet Jezus się nie odważył, bo uznawał niewolnictwo.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 14.06.12, 09:31
    Kociak, ale rzecz w tym, że zmieniasz temat. Rozmawialiśmy o problemie potępienia po samobójstwie. Co mają do tego Husyci?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 15.06.12, 01:18
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Kociak, ale rzecz w tym, że zmieniasz temat. Rozmawialiśmy o problemie potępien
    > ia po samobójstwie. Co mają do tego Husyci?

    Jeśli już tylko w tym temacie, to mnie nie podoba się (delikatnie mówiąc) ciagłe zmienianie przez KK odniesień do róznych spraw. Nie było czyśca, papież zrobił czysciec, samobojcy szli do piekła, teraz kk zmienił widać odniesienie, nie zachowanie postu w Wielki Piątek i opuszczenie mszy św. w niedzielę było grzechem śmiertelnym, teraz już nie jest itd. itd.
    Kler jest władny rozkazywać Bogu? Bog jest na usługach kleru? Bóg musi spełniać widzimisie papieża? Hierarchowie KK twierdzą, że są gotowi ginąć za wiarę i nasladują tu na ziemi Jezusa, a poubieralki sie w jakieś pogańskie szaty z czapami na głowie (aby być wyższymi).
    Chrystus przecież nie używał żadnych tego typu szat i nakazał im głosić Ewangelię, a nie wyczyniać jakieś czary (z wodą święconą i tym podobnymi gusłami) oraz wyczyniać jakieś podejrzane ceremoniały. Krotko mówiąc mnie się to nie podoba i nie chcę mieć z nimi żadnych konszachtów. Ten pieniądze oszczędza, kto unika ksiedza.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 15.06.12, 08:17
    Zaraz, zaraz: a gdzie Ty wyczytałeś, że w Wielki Piątek nie ma postu? Post jest w każdy piątek a w Wielki Piątek to nawet ścisły - przynajmniej tak wynika z mojej wiedzy. Jeśli się mylę, to bądź uprzejmy zalinkować tekst, który o tym mówi. Podobnie z niedzielną Mszą Św. Gdzie jest napisane, że można nie uczestniczyć w niedzielnej Mszy Św?
    Co do odniesienia KK do samobójców. Faktycznie kiedyś było tak, że taki człowiek nie mógł liczyć na pochówek z udziałem księdza. Natomiast psychiatria jest nauką, która się rozwija, powoli poznajemy mechanizmy chorób psychicznych. Dawniej ludzi leczono elektrowstrząsami, wcześniej jeszcze innymi średniohumanitarnymi metodami, dziś to leczenie wygląda inaczej. Dlaczego? Bo powoli poznajemy istotę wielu chorób psychicznych, zależność tych chorób od hormonów, od fal mózgowych itd. Kościół zmienił podejście do samobójców właśnie ze względu na lepsze poznanie tego zagadnienia. Właśnie dlatego, że samobójstwo najczęściej jest wynikiem choroby psychicznej Kościół patrzy na samobójcę jak na człowieka chorego, a nie twardo tkwiącego w grzechu.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 17.06.12, 00:05

    Z postem w Wielki Piątek to sprawa sprzed lat gdy nasz papież zmienił brzmienie 5 Przykazania Kościelnego. Przed zmianą miało ono brzmienie - cytuję - "W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać". Już stało się nieaktualne, zostało przez papieża JP II zmienione na - "Dbać o potrzeby Kościoła". Według mnie, to oczywiście chodzi o potrzeby finansowe. Mam córki książeczkę - "Jezus z nami" jak kiedyś chodziła na religię. Wtedy to ksiądz katecheta kazał dzieciom przynieść tą książeczkę, wykreslił stare brzmienie 5 Przykazania Kościelnego i kazał wpisać nowe brzemienie zamiast starego. To była dość głosna sprawa w swoim czasie i nawet w tej sprawie wypowiadał się publicznie w TV biskup Pieronek. . Na pytanie zadane przez dziennikarza, czy w związku z tym można urządzać zabawy w Wielki Piątek, biskup jednoznacznie odpowiedział, że nie jest to zalecane ale grzechu już nie ma i spowiadac się z urządzenia zabawy w tym dniu nie trzeba. Tak samo z ustanowionymi przez Kościół innymi dni święte. Post już nie jest obowiązkowy nawet w Wigilie.
    To tyle co mam do przekazania w tej sprawie. Możesz sprawdzić 5 Przykazań Kościelnych w nowym wydaniu katechizmu.
    Bardzo dobrze napisałaś o chorobach psychicznych ale jednocześnie wierzysz w egzorcyzmy i wypędzanie diabła z ludzi. Coś tu nie gra? Asekurujesz się? Przestań z tymi diabłami i aniołami się zadawać oraz wierzyć w czarodziejskie zaklęcia i gesty. Wiara Twoja powinna być większego formatu, bo (tak sądzę) potrafisz samodzielnie myśleć.



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 17.06.12, 14:34
    Popierniczyło Ci się Kociaku bardzo skutecznie. W Wigilię post w Polsce ma charakter tradycyjny a nie jest wymogiem wspólnoty Kościoła.
    Natomiast wielki Piatek, Wielki Post, czy piatki w całym roku to zupełnie inna kwestia.
    Obecnie brzmienie Przykazań Kościelnych jest takie:
    1. W niedzielę i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
    2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty.
    3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię Świętą.
    4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
    5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.
    Tu masz szczegółowe odwołania do KKK:
    www.teologia.pl/m_k/kkk1p17.htm
    A tu masz opis co przez każde przykazanie rozumie Kościół:
    www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAP/przykazania-koscielne-cz-m.html
    Co do chorób psychicznych i opętań. Każdy, kto chce skorzystać z pomocy egzorcysty musi najpierw spotkać się z psychiatrą lub psychologiem właśnie celem wykluczenia choroby psychicznej. Bywa też tak, że to egzorcysta w trakcie spotkań wysyła podopiecznego do psychiatry. Bywają sytuacje, że człowiek równolegle korzysta z obu form pomocy. Już Ci tu kiedyś Alkoo też próbował wytłumaczyć, że fakt, że Ty nie wierzysz w świat duchowy nie oznacza, że on nie istnieje. Temat był juz tyle razy wałkowany, że przyznaję nie chce mi się kolejny raz tego wałkować.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 17.06.12, 18:38

    "Co do chorób psychicznych i opętań. Każdy, kto chce skorzystać z pomocy egzorcysty musi najpierw spotkać się z psychiatrą lub psychologiem właśnie celem wykluczenia choroby psychicznej." - Twój_aniol_stroz

    Tego jeszcze nie słyszałem aby psychiatra kierował chorego do egzorcysty.
    Dalej piszesz - "Ty nie wierzysz w świat duchowy, nie oznacza to, że on nie istnieje".
    Oczywiście, że istnieje, w głowach wierzących, tak jak i diabeł w Twojej głowie.
    Świata istot duchowych, diabłów i aniołów, nie może istnieć w rzeczywistości nas otaczającej, która istnieje gdy jest przestrzeń, czas, energia i materia ale wyłacznie w wyobraźni. Z tym się zgadzam.
    Nawet kardynał Dziwisz wypowiedział się publicznie - cytuję - "Chwila uspokojenia i kolejna informacja, że polski bramkarz Wojciech Szczęsny musi zejść z boiska.
    Nie wiemy jednak dlaczego Napięcie rośnie. Po chwili powiedziano mi, że zastąpił go Przemysław Tytoń, który teraz będzie bronił karnego.
    W sercu i modlitwie wspierałem go z całych sił. Ogromna ulga, gdy dowiedziałem się, że obronił.
    W duchu dziękowałem Ojcu Świętemu, bo głęboko wierzę, że pomagał mu w tym momencie".

    To JP II wtedy bronił w bramce, a nie Tytoń, tak uważa kardynał Dziwsz wierząc, że głupi ludek to kupi. To jest własnie "świat duchowy" w głowie kardynała Dziwisza.
    Pozostaje tylko wyjaśnić dlaczego JP II tej decydującej bramki nie chciał bronić i wypadliśmy z Euro 2012. Widać modlitwy kardynała były zbyt marne, a JP II jest wielkim amatorem modlitw do siebie i obraził się lub jest zbyt leniwy aby śledzić dalsze losy Euro. To wina kardynała Dziwisza za nasze narodowe niepowodzenie, jedo modlitwy były za mało żarliwe.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 17.06.12, 23:43

    "5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.". Tak obecnie przytaczasz to przykazanie.
    Ksiądz katecheta kiedyś wpisał - "Dbać o potrzeby Kościoła" zamiast sarej wersji przykazania. Widać zostało bardziej "dopracowane". Jak Ty rozumiesz to nowe przykazanie, w jakim kierunku i o jakie to potrzeby trzeba dbać i troszczyć się? Możesz coś napisać jak to rozumiesz?
    Kiedyś gdy jeszcze przychodził do mnie ksiądz po tz. kolędzie nigdy nie wspomniał o potrzebie jakiejś modlitwy dla kościoła ale wyłącznie interesowała go zawartość koperty z datkiem i o to wyłącznie robił "awantury" i musialem zrezygnować z takich wizyt.
    Nawet nie mogę sobie wyobrazić aby jakiś ksiądz zarządał zmówienia jakiś modlitw zamiast pieniędzy za pogrzeb. Czy potrzeby wspólnoty Kościoła, to nowy samochód dla księdza?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 18.06.12, 20:33
    Mogę napisać jak w praktyce wygląda to w mojej parafii. Troszczenie się o potrzeby Kościoła, to troszczenie się o potrzeby parafii, ale też o potrzeby całej wspólnoty jaką jest KK. Mamy Caritas w parafii i te panie co jakiś czas ogłaszają zbiórkę czegoś co aktualnie jest potrzebne. Swego czasu podczas powodzi wspomagaliśmy gminę niedaleko Sandomierza, bywa, że u nas w parafii kogoś spotka jakieś poważne nieszczęście ("zaliczyliśmy" pożar, wybuch gazu i zalane kilka domostw). Za każdym razem panie z Caritasu zbierały potrzebne rzeczy, a ksiądz ogłaszał, że w kolejną niedzielę cała zbiórka na tacę będzie przeznaczona na pomoc w tej konkretnej sprawie. Co roku jest niedziela gdzie taca przeznaczona jest na wyprawki dla ubogich uczniów z parafii, kolejna na święta wielkanocne, kolejna na Boże Narodzenie itd. Nasz kościół jest zabytkiem, więc wymiana dachu była bardzo droga inwestycją, ponieważ trzeba była zdjąć starą blachę miedzianą i pokryć kościół nową. Zostaliśmy poinformowani, że na ten cel zostaną przekazane wszystkie pieniądze zebrane podczas wizyty duszpasterskiej, byliśmy tez proszeni o dodatkową pomoc finansową jeśli kogoś stać. Teraz będzie budowana kościół w ramach naszej parafii w sasiedniej wsi. Nasz kościół jest bardzo mały i ciężko jest pomieścić wszystkich ludzi, więc drugi kościół odciąży trochę ten nasz. Na to będzie przeznaczona zbiórka na tacę w każdą którąś niedzielę miesiąca,bodajże pierwszą, nie pamiętam. Dlaczego to wszystko piszę? Ponieważ u nas wspólnota parafialna jest faktycznie wspólnotą, która się wzajemnie wspiera. Kościół jest nasz, naszej wspólnoty i dlatego łożymy na niego materialnie, ale też konkretną pracą fizyczną.Dookoła kościoła jest plebania, która była kiedyś zaniedbana, ale panowie z parafii wykarczowali niepotrzebne chaszcze, zrobili alejki, ławki i dwa piękne place zabaw dla dzieciaków. Troszczenie się o potrzeby Kościoła to także modlitwa w intencji kapłanów, ale też współbliźnich. Jest coś takiego jak Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów. Każdy kto chce może zadeklarować konkretny czas kiedy dzień w dzień będzie modlił się za konkretnego kapłana. Podobna inicjatywa działa dla zakonnic. Jest też coś takiego jak Pomoc Duchowa.To strona internetowa, gdzie można znaleźć telefon do dyżurującego kapłana po to by móc o każdej porze dnia i nocy zadzwonić z problemem i uzyskać wsparcie. Potrzeby Kościoła to także wspieranie szkół misyjnych, adopcja na odległość dzieci afrykańskich i łożenie na ich naukę i utrzymanie, to akcje zbiórki pieniędzy na budowę studni, zakup samochodów na misjach w Afryce i inne tego typu działania. Kolejna rzecz, przez którą mogę realizować to przykazanie to wspieranie instytucji pomagających bezdomnym. Najczęściej są to chrześcijańskie instytucje, a bezdomny to także mój brat ze wspólnoty. W szkołach moich dzieci organizowane są zbiórki żywności i środków czystości dla dsm w Brwinowie.
    To wszystko co opisuję jest dla mnie właśnie wypełnianiem przykazania które mówi o troszczeniu się/dbaniu o potrzeby Kościoła.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 22.06.12, 02:30
    Aż boję się napisać coś pozytywnego pod twoim adresem, bo spotka mnie od Ciebie zarzut, że chcę się "podlizać" (co już tak pisałaś), a zasługujesz na to. Piękny Twój tekst, o ile opis jest prawdziwy.
    Ja nie mam potrzeby należenia do jakiejś społeczności religijnej i dbania o potrzeby.
    Ja nic nie chcę dla siebie od "wspólnoty" i nie chcę być w takiej "wspólnocie", to sprawa charakteru. Ja jestem bardzo ambitny i chcę polegać tylko na sobie. Oczywiście, też pomagam swoją życzliwością, uczciwoscią, innym ale wyłacznie według własnego uznania.
    To co piszesz - "Jest coś takiego jak Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów. Każdy kto chce może zadeklarować konkretny czas kiedy dzień w dzień będzie modlił się za konkretnego kapłana. Podobna inicjatywa działa dla zakonnic." - uważam za marnowanie bezproduktywne czasu.
    Pomoc rzeczywista w czynach, może być, ale klepanie jakiś modlitw za kogoś, to głupota.
    Przeczytałem uważnie Twoj tekst i zrozumiałem jakim szczęsliwym człowiekiem jestem.
    Nie muszę obawiać się diabłów, nie muszę przywoływać aniołów, nie muszę należeć do wspolnoty religijnej, nie muszę chodzić do koscioła, na pielgrzymki, uroczystości kościelne, wnosić opłaty za msze dla dusz czyścowych, modlić się za kapłanów i zakonnice, dawać datki na dach koscioła itd. itd. Mnie nie jest to potrzebne, ja mam inne zainteresowania.
    Dla mnie Bóg jest wszędzie, dla każdego, w każdym miejscu i czasie. Jego łaska nie jest zależna od miejsca, czasu, naszych modlitw ale wyłącznie od naszej wiary, naszej moralności
    i naszego postepowania wobec innych ludzi i całej przyrody. Bóg zna moje potrzeby, zna moje myśli i moje czyny, żadne podlizywanie się Bogu, klęczenie, "chodzenie na kolanach", zmawianie modlitw, rózańców itd. nie jest potrzebne.
    Z tym modleniem się za kapłanów, masz rację. Sam się z tym spotkałem na chrzcinach w kościele swojego wnuczka. Była niedziela, miało być 5 chrztów ale ta msza była też w intencji 25 lecia pracy kapłańskiej jakiegoś księdza - Sławomira z parafii tego kościoła. Chrzty miały być na końcu mszy. W związku z rocznicą 25 lecia tego kapłana i odczytywanych peanów na jego cześć podczas tej mszy, msza wydłużyła się do ponad 2 godzin. Te małe noworotki płaczą, za długo już czekają, a jakiś z laikatu z mikrofonem podchodzi do wiernych w tym kościele i on składają przysięgę w rodzaju - "przysięgam, że za księdza Sławomira co wieczór odmówię modlitwę", "przyrzkam, że przez całe swoje życie będę modlić się za księdza Sławomira" i tak w nieskończoność. Wierni przysięgali i przyrzekali do mikrofonu, a megafon na zewnątrz kościoła "obwieszczał" to wszystkim wiernym zgromadzonym. Ja nie znałem tego księdza, pierwszy raz go widziałem w życiu i ostatni. Stałem w samych drzwiach kościoła i jeszcze za mną była pewna liczba wiernych na dziedzińcu kościelnym. W końcu facet w komży z tym mikrofonem podszedł i do mnie i podsunał mi ten mikrofon abym i ja przyrzekał. Mnie już dawno to zdenerwowało, bo uroczystość chrztów została podporządkowana jakiemuś księdzu i bez skrępowania powiedziałem - "ja nie będę się modlił za księdza Sławomira, ksiądz zna swoje grzechy i niech się sam modli". Zapanowała konsternacja i dalej już ten facio nie podsuwał innym mikrofonu. Wyczułem wdzięczność pozostałych, że już koniec z tymi przysięgami dla ks. Sławomira. To fakt autentyczny i uważam, że postąpiłem słusznie.
    Ks. Sławomir będzie miał mniej modlitw w swojej intencji, więcej będzie musiał się starać.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 22.06.12, 09:03
    > Ja nic nie chcę dla siebie od "wspólnoty" i nie chcę być w takiej "wspólnocie",
    > to sprawa charakteru. Ja jestem bardzo ambitny i chcę polegać tylko na sobie.
    > Oczywiście, też pomagam swoją życzliwością, uczciwoscią, innym ale wyłacznie we
    > dług własnego uznania.
    We wspólnocie również pomagasz według uznania - chcesz to dasz na coś, nie chcesz, to nie dasz. Przynajmniej w mojej parafii tak jest. Zbiórka na tacę to nie Urząd Skarbowy lub ZUS, że masz dać i koniec. Natomiast uderza mnie coś od dłuższego czasu w Twoich listach. Nie jesteś już młokosem, jesteś dojrzałym mężczyzną, który sporo przeżył, ale czasem zachowujesz się właśnie jak niepewny nastolatek. Moja córka jest właśnie w wieku, że ja sama i nic od innych, że polegam tylko na sobie. Hm, było coś w Twoim dzieciństwie, co teraz nakazuje Ci liczyć tylko na siebie, widzieć naukę jako jedyną wartość, żyć w bardzo hermetycznym świecie... I od razu mówię: nauka jest ważna, ambicja także, samodzielność też. U Ciebie to jednak jest tak bardzo silne, wręcz obsesyjne miejscami, że właśnie dlatego zastanawia mnie Twoje dzieciństwo. Nie pisz tu o nim, nie przekonuj mnie, że było cud, miód, orzeszki, bo to jest bez sensu. Pomyśl nad tym, poszukaj tego co Cię zraniło, bo że jesteś poraniony to widać gołym okiem. I żeby było jasne, to dobrze, że jesteś ambitny, że chcesz się nadal dokształcać, czytasz, szukasz - bardzo dobrze. Tylko dobrze byłoby jeszcze byś dał sobie czasem prawo do niewiedzy, do słabości i potrzeby otrzymania pomocy, bo tylko wtedy jesteś całością człowieka. Kiedy jesteś hardy, twardy jesteś połową.
    > To co piszesz - "Jest coś takiego jak Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów. Każdy k
    > to chce może zadeklarować konkretny czas kiedy dzień w dzień będzie modlił się
    > za konkretnego kapłana. Podobna inicjatywa działa dla zakonnic." - uważam za ma
    > rnowanie bezproduktywne czasu.
    > Pomoc rzeczywista w czynach, może być, ale klepanie jakiś modlitw za kogoś, to
    > głupota.
    Dodaj, że według Ciebie to głupota - masz prawo tak uważać.
    > Przeczytałem uważnie Twoj tekst i zrozumiałem jakim szczęsliwym człowiekiem jes
    > tem.
    > Nie muszę obawiać się diabłów, nie muszę przywoływać aniołów, nie muszę należeć
    > do wspolnoty religijnej, nie muszę chodzić do koscioła, na pielgrzymki, uroczy
    > stości kościelne, wnosić opłaty za msze dla dusz czyścowych, modlić się za kapł
    > anów i zakonnice, dawać datki na dach koscioła itd. itd. Mnie nie jest to potrz
    > ebne, ja mam inne zainteresowania.
    Popatrz jakie to ciekawe smile Podpisuję się obiema rekami pod tym co napisałeś smile Ja też tego nie muszę robić, jestem wolna w swoich wyborach smile Robię to, bo jest to mój bardzo świadomy wybór,ja po prostu chcę to robić smile
    > Dla mnie Bóg jest wszędzie, dla każdego, w każdym miejscu i czasie. Jego łaska
    > nie jest zależna od miejsca, czasu, naszych modlitw ale wyłącznie od naszej wia
    > ry, naszej moralności
    > i naszego postepowania wobec innych ludzi i całej przyrody.
    Do słowa "ale" pełna zgoda, potem mój ostry sprzeciw. Nie jest tak, że łaska Boga jest zależna od naszej moralności, wiary. To jest nieprawda! Bóg szuka każdego człowieka, szczególnie tego zagubionego,tego,który poszedł inną drogą, zatracił się w grzechu, utracił wiarę... Piszę z mojego własnego doświadczenia, bo ja taka byłam. Moje życie jeszcze 10 - 15 lat temu właśnie było pełne grzechu, złości, wręcz nienawiści, pomiatania drugim człowiekiem, walki z każdym i o wszystko... Tak było, więc moja wiara leżała plackiem, wręcz cieniutkim francuskim naleśnikiem, moralność... szkoda gadać... No łaska Boga to mi się na pewno nie należała za moje życie jeśli prawdą byłoby to co napisałeś. Na szczęście Bóg szuka i kocha każdego,więc siłą rzeczy mnie także... choć trudne dla mnie do zrozumienia jest to do dziś, to On mnie odnalazł! Przyszedł do mnie kiedy wszystko już było źle, kiedy waliło się moje małżeństwo, jedno dziecko było nadwrażliwe wręcz na granicy autyzmu, drugie z podejrzeniem upośledzenia ruchowego, ja w totalnej rozsypce, pragnąca miłości, ciepła i troski, ale jednocześnie odrzucająca każdą próbę podejścia bliżej do mnie... To się nie da opisać jak bardzo było źle... I On powoli, bardzo łagodnie, delikatnie, nic nie wymagając, nie narzucając czegokolwiek wyprowadził mnie z tego bajora, otrzepał z błota, przytulił, wziął za rękę i prowadzi do domu... Po drodze leczył rany, tłumaczył skąd się wzięło takie zachowanie, dlaczego jest tak a nie inaczej... Dotknął też moje dzieci i męża... Dziś po tylu latach widzę jak łagodny jest ten dotyk, jak bardzo delikatne prowadzenie. Tego by nie było, gdyby to On mnie nie odnalazł, gdyby liczył na to, że ja własną pracą zasłużę na Jego łaskę... Nie zasłużę, nie mam szans...
    Na koniec jeszcze kwestia tych chrzcin. Powiem tak: kto wpadł na pomysł,żeby łączyć te dwie uroczystości nie wiem, ale myślenie perspektywiczne u niego szwankuje. Jedno jest pewne, nie znoszę takich działań jak opisałeś, pewnie zrobiłabym podobnie. Nic mnie bardziej nie wkurza jak zmuszanie mnie do czegokolwiek - cóż taka moja buntownicza natura smile
    Jedno tylko "ale" Tam w kościele raczej nie było 5 noworodków - najwyżej niemowlęta o ile nie dzieci. Noworodek jest do 4 tygodnia życia, potem jest niemowlę, a od pierwszych urodzin dziecko. Znając tendencję obecną do chrzczenia dzieciaków raczej starszych niż młodszych tam na pewno nie było ani jednego noworodka smile Natomiast dla mnie połączenie tych dwóch uroczystości to jakiś absurd. Im więcej czytam o tego typu sytuacjach tym bardziej dziękuję Bogu za moją parafię, mądrego proboszcza i fajnych wikarych, którym chce się służyć ludziom smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska.
  • kociak40 23.06.12, 02:31
    Bardzo dziękuję za tak wnikliwą ocenę mojej osoby i to bardzo trafną. Widzę, że znasz się na psychoanalizie. Ja psychoanalizą zajmowałem się krótko, czytając kilka publikacji naukowych S.Freuda i to pod wpływem znajomości z psychologiem spotykanym na "rybach", który był terapeutą w Sanatorium Leczenia Nerwic w Rasztowie. Sam mogłem z jego pomocą (tym terapeutą) przeanalizować swoje dzieciństwo i znależć przyczyny swojego postępowania.
    Masz tu rację, były powody, że zawsze "muszę" być "naj" we wszystkim czym się zajmuję.
    O ile tak nie jest, szybko rezygnuję i przestaje mnie to interesować, nie lubię niepowodzeń.
    Jak do tej pory, towarzyszy mi niebywałe szczęście w realizacji swoich zamiarów, jest to tak nieprawdopodobne, że aż samego mnie to trochę przeraża. Jestem bardzo leniwy (urodziłem się w niedzielę i w "czepku" - dosłownie), a mogłem wszystko zrealizować czego pragnąłem i to tak łatwo, że trudno w to uwierzyć, a jest to prawdą.
    Co do religijnego opisu jaki zawarłaś, ja nie mogę być we wspólnocie gdzie jest wiara w diabły, anioły, rózańce i wiara w "czarodziejskie" działanie modlitw. Dla mnie Bóg musi być większego wymiaru, nie może posiadać niskich cech ludzkich, ludzkich pragnień, być "łasy" na modlitwy do siebie, prośby itd. Uważam, że wiara katolicka powinna być podzielona np. na klasy, klasy uzależnione od potrzeb ludzkich. Np. klasa A - dla tych co chcą przywabiać anioły, walczyć z diabłami, zmawiać niekończonce się modlitwy, którzy potrzebują wody święconej i czarodziejskich formułek, figur i obrazów itd. Klasa B - to dla tych, ktorzy tego nie potrzebują, a ich potrzeby do ceremoniałów są bardzo ograniczone, nie uznają spowiedzi "usznej" ani sakramentu kapłańskiego. Kapłan to zwykły człowiek głoszący nauki Ewangeliczne i nie wyczyniający czarodziejskich sztuczek. Dla mnie "grzech śmiertelny" za zjedzenie kawałka kiełbasy w Wielki Piątek jest niedorzecznością. Nie mogę uczestniczyć w procesji Bożego Ciała gdzie niosą obrazy i gipsowe (może teraz plastikowe?) figury i idzie tłum dewotek z rózańcami, bo bym się wstydził. I co z tym mam zrobić?
    Dalej opisujesz swoje wrażenia, swoje uczucia, a te są indywidualne i bardzo osobiste. Tego przekazać nie można. To jest tylko "Twoje prywatne". Aby oceniać uczucia trzeba dobrze rozumieć typy charakteru jakie występują u ludzi (jest ich 4) i nie można tego sprowadzać dla wszystkich. Jak sama dostrzegasz, ja nie nadaję się do wspólnoty religijnej i bardzo dobrze jest mi z tym. Pozostaje mi być indywidualistą w sprawach religijnych. Bliżej mi do "Husytów" niż do "katolików", bliżej do "protestantów" (bardziej samodzielna wiara) niż wiary katolickiej narzucanej przez księzy.
    Co do ostatniego, to masz rację, dla mnie dziecko niechodzące, w beciku było, że to noworodek, a teraz wiem, że to niemowlak. Na tym się nie znam.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 26.06.12, 23:46
    " I On (znaczy się sam Bóg -mój dopisek) powoli, bardzo łagodnie, delikatnie, nic nie wymagając, nie narzucając czegokolwiek wyprowadził mnie z tego bajora, otrzepał z błota, przytulił, wziął za rękę i prowadzi do domu... Po drodze leczył rany, tłumaczył skąd się wzięło takie zachowanie, dlaczego jest tak a nie inaczej... Dotknął też moje dzieci i męża... Dziś po tylu latach widzę jak łagodny jest ten dotyk, jak bardzo delikatne prowadzenie. Tego by nie było, gdyby to On mnie nie odnalazł, gdyby liczył na to, że ja własną pracą zasłużę na Jego łaskę... Nie zasłużę, nie mam szans..." - twoj_aniol_stroz

    W "nawiedzeniu" jest charakterystyczne odczucie wybrania i tu widać to wyrażnie. To sam Bóg wybrał Ciebie i odczułaś pełnie dobroci Boga, chociaż jak sama piszesz, nie zasługiwałaś na taką dobroć. Tak jak z przysłowiowej plasteliny lepisz sobie w swojej wyobraźni Boga dla siebie. Ten sam Bóg, tak bezgranicznie dobry i kochający Ciebie, nie był tak dobry np. dla ponad 100 milionów ludzi zmarłych np. w 1918 r. na grypę nazwaną hiszpanką. Czym to tłumaczysz? A co jest z tysiącami rodzących się kalekich dzieci w samej Polsce, ich Bóg nie chce kochać? Wolał kochać Ciebie?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 01.07.12, 09:48
    Bóg nie wybrał mnie. To nie jest tak, że Bóg wybiera kogoś i nim się opiekuje. Bóg mnie odnalazł, podobnie jak odnajduje KAŻDEGO człowieka. Ciebie wybrał dokładnie tak samo jak mnie i Tobą tez się opiekuje podobnie jak każdym innym człowiekiem.
    Co do ludzi umierających na różne choroby. Naprawdę uważasz, że żyjemy na najlepszym ze światów? Śmierć jest wyzwoleniem a nie karą.
    Kwestia dzieci kalekich, chorych. Tu masz film, który odpowiada na Twoje pytania:
    www.youtube.com/watch?v=AUdSJ6d7-ZM&feature=related
    Poszukaj w necie o tym człowieku, jego historię.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 01.07.12, 23:29
    "Bóg nie wybrał mnie. To nie jest tak, że Bóg wybiera kogoś i nim się opiekuje. Bóg mnie odnalazł" -twoj_aniol_stroz

    Na jedno to wychodzi. Tylko "gra" słów. Z zakresu psychiatrii wiadomo, że "nawiedzenie" to pewien stan psychiczny nawiedzonych charakteryzujący się:
    1. Poczuciem wybrania przez absolut
    2. Misją w stosunku do czynnika nadprzyrodzonego.
    3. Utrata samokontroli nad swoimi wyobrażeniami.
    80% wszystkich odchyleń psychiatrycznych zawiera w sobie te stany.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 02.07.12, 09:50
    To nie jest to samo. Bóg wybiera KAŻDEGO człowieka, absolutnie KAŻDEGO szuka i chce odnaleźć. To masz jak wół w Piśmie Św napisane w paru miejscach. I odnajduje ludzi, bo zapłacił za nich zbyt wysoką cenę by sobie darować. Ty jesteś dokładnie tak samo wybrany jak ja. Tu nie ma lepszych i gorszych, bardziej i mniej kochanych, opuszczonych i tych, którzy są wybrani. W oczach Boga każdy wart jest tyle samo, każdy jest tak samo kochany. Rzecz w tym by człowiek pozwolił Mu się odnaleźć.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • mniszka51 02.07.12, 18:29
    Nie odpowiadasz Gen 8
    (20) Noe zbudował ołtarz dla Pana i wziąwszy ze wszystkich zwierząt czystych i z ptaków czystych złożył je w ofierze całopalnej na tym ołtarzu. (21) Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: ..............

    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 03.07.12, 10:50
    Chodzi Ci o to, że Pan rzekł do samego siebie? Czasem trzeba pogadać z kimś mądrym.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 03.07.12, 16:47
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Chodzi Ci o to, że Pan rzekł do samego siebie? Czasem trzeba pogadać z kimś mąd
    > rym.

    Słowa wypowiedziane uwalniają mózg od myśli.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 26.06.12, 23:52

    "Ponieważ u nas wspólnota parafialna jest faktycznie wspólnotą, która się wzajemnie wspiera. Kościół jest nasz, naszej wspólnoty i dlatego łożymy na niego materialnie." - twoj_aniol_stroz

    Bardzo dobrze i powinniscie w tej swojej wspólnocie, płacić dla księży w swojej parafii, składkę rentową i zdrowotną za nich. Dlaczego ja mam za nich płacić ze swoich podatków jak nie korzystam z ich usług?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • z2006 21.10.12, 14:37
    kociak40 napisał:

    > Co kler wymysli sobie tu
    > na ziemi, to musi to być uznane w niebie?

    mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_45.htm
  • mniszka51 07.06.12, 06:58
    > No i jak to się ma do Św Pawła?

    Wyjątkowo tępa jesteś
    --
    Łk 14, 26
    " 26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. "
  • twoj_aniol_stroz 07.06.12, 11:30
    Gratuluję kultury.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 12.10.12, 12:25
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Czysty i nieczysty nie oznacza lepszy i gorszy. To jest trop, szukaj odpowiedzi
    > smile

    Nie , tu w zasadzie chodzi o higienę np wiadomo ze zające zakazane Żydom , są słabe bo zawsze pierwsze padają ofiarą zarazy .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kolter-xl 12.10.12, 11:14
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Kpł 11 - to w temacie zwierząt czystych i nieczystych

    Kapłańska nie ma znaczenia przy Noe jego to nie obowiązywało .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka