Dodaj do ulubionych

Jezus uzdrawia!

09.09.12, 11:15
Chcę Wam napisać o tym jak ogromnej łaski doświadczyliśmy jako rodzina. Otóż mój tata został uzdrowiony ze stwardnienia rozsianego!
Moja rodzina zawsze była letnia jeśli chodzi o wiarę. Tata nie chodził do kościoła wcale, mama czasem, my z bratem jako dzieci owszem, potem jako dorośli juz niekoniecznie. Tata gdy był młodym mężczyzną uznał, że nakazy jego wiary są idiotyczne, że np spowiedź wcale nie musi odbywać się w konfesjonale, można wyspowiadać się samemu Bogu, bez pośrednictwa księdza. Tak tez zrobił przed swoim ślubem. Tata odchodził od Boga coraz bardziej, coraz mniej mu był Bóg potrzebny. Na szczęście Bóg go odnalazł i tata się nawrócił, zaczął się modlić, chodzić do kościoła, spowiedzi i komunii... tyle na temat wiary taty.
Kiedy tata miał 40 lat zdarzył mu sie pierwszy rzut stwardnienia rozsianego. wiedział co to za choroba, bo jego mama zmarła na tę chorobę kiedy on był młodym mężczyzną. Ja babci nie znałam, znałam tylko jej mamę, a moją prababcię. Tym bardziej choroba była dla taty trudna, bo widział jak umierała jego matka, jak stawała się coraz bardziej niesprawna, wymagała opieki. Na szczęscie postać stwardnienia u taty była spokojna, miał niewiele rzutów, ale cały czas jego sprawność się pogarszała. Miał zawroty głowy, trudności w chodzeniu po schodach. Musiał trzymać się mocno poręczy, żeby się nie przewrócić. Miał niesprawną nogę i rękę. Obie kończyny były drętwe i zawsze zimne, miał bardzo ograniczone czucie w nich. Dodatkowo ta choroba ma wpływ także na psychikę. Chory ma pesymistyczne spojrzenie na życie, nic go nie cieszy, łatwo wpada w złość. Tak było z moim tatą. Nie cieszyły go wycieczki w góry (choć kiedyś uwielbiał po nich chodzić), bał się utraty równowagi, bardzo męczyło go chodzenie z ta drętwą nogą. Generalnie najchętniej siedziałby w fotelu.
W te wakacje rodzice z moimi dziećmi, bratową i jej dziećmi pojechali w Bieszczady. Tam okazało się, że będzie Msza Św z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. Tata z moją córką wybrali się na nią. W czasie modlitwy padły takie słowa: jest z nami mężczyzna, który przystąpił do Sakramentu Małżeństwa w stanie grzechu, bez spowiedzi; Pan Jezus wybacza mu ten grzech i zabiera chorobę, na którą ten człowiek cierpi. Tato wiedział, że to jest o nim. Kiedy wyszli z kościoła nic się nie zmieniło. Dotarli do domu i wieczorem tata wstając z fotela poczuł, że noga jest inna, nie musiał jej mocno naciągnąć żeby zaczęła funkcjonować. W nocy miał skurcze w nogach i rękach, cały czas mu się one prężyły. Rano gdy się obudził obie porażone kończyny były ciepłe i nie były drętwe, wróciło czucie w nich. Kiedy schodził po schodach zobaczył, że nie ma zawrotów glowy, więc odważył się i zbiegł po schodach nie trzymając się poręczy. Był zdrowy! Widzę zmianę w tacie, jego nastawienie psychiczne, optymizm, on jest zdrowy, ta wstrętna choroba nie wisi już nad naszą rodziną! Cały kolejny tydzień chodzili na wycieczki w góry, tata mówi, że spokojnie dałby radę przejść dwa razy tyle co chodzili, nie czuł bólu, zmęczenia, zniknęły zawroty głowy! Bóg jest wielki, miłosierny i kocha każdego z nas, widzi nas, nasze troski i kłopoty i wychodzi naprzeciw jeśli tylko zaczniemy iść w jego kierunku!
--
Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
Edytor zaawansowany
  • kociak40 09.09.12, 15:33

    "np spowiedź wcale nie musi odbywać się w konfesjonale, można wyspowiadać się samemu Bogu, bez pośrednictwa księdza." - twoj_aniol_stroz

    Jak dobrze zrozumiełem, to był największy grzech tego taty. Wziął ślub kościelny i pominął księdza przy spowiedzi, wyspowiadał się samemu Bogu. Bóg tego darować nie mógł, przecież ksiądz jest najważniejszy. Trochę wygląda mi to na perwersję, Bóg zsyła chorobę aby ukarać tatę i dać nauczkę, że księdza nie wolno pomijać. Aby zwrócić się do Boga trzeba wpierw uznać księdza dobrodzieja i jego pomysłu ceremoniały. Jakaś droga "służbowa" musi być. Może to i słuszne. Biurokracja jest wszędzie, nawet w niebie. Bóg jest bardzo miłosierny, wpierw karze chorobami, poźniej uzdrawia, ma co robić.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 09.09.12, 19:04

    A tak już na marginesie twoj_aniele_strozu. Już konceptu Ci brak i musisz takie
    głupie historyjki wymyślać? To dobre jest dla tych staruszek co z tymi różańcami chodzą, dla dewotek. Jak mogę się domyslać masz już poczucie "wybrania" nie tylko osobistego ale i swojej rodziny. Drugi etap to "misja" w stosunku do absolutu i chyba jesteś na tym etpie.
    Trzeci etap, to już za życia będiesz obcować ze świętymi, aniołami, diabłami, będziesz ich słyszeć, widzieć itd. Wtedy już będzie za późno.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 09.09.12, 21:01
    Po prostu byłam pewna, że o tym wybraniu napiszesz smile Masz Kociaku spory problem, ale to jest Twój problem, bo nie chcesz zrozumieć, że absolutnie każdy człowiek jest tak samo przez Boga wybrany. Nie wymyśliłam tej historii, wybacz, ale trzeba być bardzo cynicznym by wpaść na pomysł, że z tak poważnej choroby jaką jest stwardnienie rozsiane można robić sobie jaja. Moja babcia zmarła na tę chorobę jak miała 46 lat, nie znałam jej, znałam jej mamę a moją prababcię. Ale patrząc na to jak zmienia się mój tata, jak staje się coraz mniej sprawny, jak każde przeziębienie, użądlenie osy lub pszczoły (jest uczulony na jad) budzi strach, że będzie kolejny rzut, że będzie jeszcze mniej sprawny wiem jak bardzo tata cierpiał pamiętając chorobę matki. I widzę kim tata jest teraz: szczęśliwym, radosnym człowiekiem, który uwolnił się od choroby. Bóg tej choroby nie zesłał za karę za grzech. Ta choroba była w naszej rodzinie, bo skłonność do niej jest dziedziczna. To raczej mój tata musiał (w sensie potrzebował) dostać dowód na to, że Pan Jezus mu wybaczył i dlatego ta choroba została zabrana - jako dowód.
    To nie jest tak, że Bóg potrzebuje biurokracji, że wkurzył się na tatę za brak spowiedzi przed ślubem. To nie tak. Ja to rozumiem w ten sposób, że każda wiara jest spójnym zestawem zasad, których należy przestrzegać. Jeśli w danej wierze trwam to z całym dobrodziejstwem inwentarza, więc skoro decyduję się zawrzeć związek małżeński w danej wierze, to wypełniam te wymogi, które owa wiara nakazuje. Grzechem jest nieposłuszeństwo tym wymogom i w takim sensie mój tata popełnił grzech. On to określił tak: chciałem iść na skróty do Boga, ale ta droga okazała się ślepym zaułkiem. Brak spowiedzi usznej przed ślubem u protestantów nie jest grzechem, gdyż z zasady protestanci nie uznają tego sakramentu. Dlatego biorąc ślub w denominacji protestanckiej tata nie popełniłby grzechu. Ale tu tata chciał zasady wiary protestanckiej przeszczepić w katolicyzm - na zasadzie wybiorę sobie z tych dwóch denominacji to co mi sie w każdej z nich podoba i zrobię sobie swoją własną wiarę. A to tak nie działa, o czym tata się przekonał na własnej skórze.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 09.09.12, 21:49
    Ja nie stawarzam sobie problemów, raczej ich unikam.
    Bardzo dobrze ujęłaś problem - cytuję - "Jeśli w danej wierze trwam to z całym dobrodziejstwem inwentarza". To oczywiście ma sens. Cuda tz. uzdrowienia występują we wszystkich religiach świata. Najwięcej w hinduiźmie i obecnych religiach afrykańskich.
    Jakbyś kiedy była w Indiach, to zobaczyłabyś w każdej światyni specjalne pomieszczenie wypełnione laskami, kulami, wóżkami inwalickimi itd. To uzdrowiła tych ludzi wiara w tą boginię (z tyloma rękami, nie wiem jak się nazywa). Każdy afrykański szaman potrafi uzdrawiać chorych. Możesz mieć na to rzeczywiste dowody. W TV pokazali reportaż o tz. "szeptuchach" jakie uzdrawiają na Podlasiu. Są to stare kobiety, które używają róznych czarów, rozbijają jajko na głowie, okadzają itd. W programie wystąpiła kobieta ( ~ 40 lat), która od ponad 15 lat cierpiała na bardzo dużą arytmie serca i pokazała swoje EKG serca.
    Pomimo dużej ilości pobytów w róznych szpitalach i intensywnego medycznego leczenia, dostała diagnozę, że jest to nieuleczalne i była na rencie. Pojechała do "szeptuchy", ta zrobia swoje czary i kobieta zrobiła się zdrowa. Jak pokazała aktualne EKG serca żaden lekarz nie chciał uwierzyć, że to jej badanie. Zrobili swoje badania i potwierdziło się, że serce jest zdrowe, co więcej, że po takim wyniku EKG, mozna wykluczyć, że kiedyś taka silna arytmia była. Zabrali jej rentę, pracuje, czuje się jak zdrowa. To było w TV, były rozmowy z lekarzami, pokazywali te stare i nowe EKG, wypowiadała się też ta kobieta. Wynika z tego, że cudu dokonała "szeptucha", zdechła żaba, rozbite jajko na głowie i szeptane zaklęcia.Co jest wspólnego w tych wszystkich cudach? Wiara samej chorej osoby, powoduje to inną pracę hormonów, przemian chemicznych w organiźmie, innych fal elektromagnetycznych w ciele na skutek napięcia i uczucia silnej wiary. Nie jest ważne w jakiego Boga się wierzy, w jaką religię, ale ważne jest aby ta wiara spowodowała inną pracę organizmu. Nigdzie na świecie, w żadnej religii, nie ma protezy, nie byo takiego przypadku aby ktoś nie miał ręki lub nogi i wiara spowodowała, że "odrosła". Tego żaden Bóg, w żadnej religii, dokonać nie może. Wszystkie uzdrowienia dotyczą tylko niesprawnego działania istniejących organów.
    Jednak, co do chorób nie mogę się z Tobą zgodzić, że one same się stworzyły. Przecież wszystkie organizmy żywe stworzył Bóg, a więc stworzył cholerę, trąd, dzumę, ospę itd. Stworzył jeszcze przed człowiekiem (ten był na końcu wedug Biblii), bakterie chorobotwórcze, insekty itd.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 10.09.12, 09:25
    Tylko wyjaśnij mi proszę jakim cudem ktoś kompletnie obcy będący na tej Mszy wiedział o tym, że tata przed ślubem nie poszedł do spowiedzi. Nie jest to przypadek, bo czasem bywam na takich Mszach i wiem, że to nie jest standardowy zestaw tekstów, zawsze są inne, ale stopień szczegółowości jest tak duży, że człowiek, do którego kierowane sa te słowa doskonale wie, że to o nim mowa. Tak było kiedyś z parą moich znajomych. Starali się o dziecko i nie mogli go mieć. W którąś rocznicę ślubu ona poprosiła męża by poszli na taką Mszę. On niekoniecznie głęboko wierzący, raczej bardziej na zasadzie tradycji i "bo tak należy" niż z wiary bywał na Mszy niedzielnej. Na tę Mszę (w dzień powszedni) poszedł, bo jej na tym zależało. W czasie modlitwy padły słowa: jest z nami mężczyzna, który przyszedł tu dla swojej żony, jako prezent z okazji rocznicy ślubu; Pan Jezus wie, że chcecie mieć dziecko i prosi o cierpliwość, dostaniecie je. Faktycznie rok później doczekali się dziecka.
    Możesz to sobie tłumaczyć wiara tych ludzi itd. Tak, wiara ma moc uzdrawiania. Tylko nadal powstaje pytanie skąd ludzie prowadzący modlitwę wiedzą, że w tym tłumie, który kłębi się w kościele są osoby z takim lub innym problemem?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 10.09.12, 15:01
    Powrócę jeszcze do poprzedniego Twojego postu. Cytuję - "Ale tu tata chciał zasady wiary protestanckiej przeszczepić w katolicyzm - na zasadzie wybiorę sobie z tych dwóch denominacji to co mi sie w każdej z nich podoba i zrobię sobie swoją własną wiarę. A to tak nie działa, o czym tata się przekonał na własnej skórze."
    Śmieszne to tłumaczenie. Sam Bóg zwrócił uwagę na tego tatę i pewnie pomyslał -"ale cwaniak, wybiera wybiórczo co najlepsze, trzeba dać mu nauczkę! trzeba przywołać go do porządku!". I nauczka była. Nie wolno pomijać spowiedzi usznej ustanowionej przez papieża w 1116r. na Soborze Laterańskim. Chyba, ze jest się protestantem, wtedy wolno, bo dotyczy to widać innego Boga, konkurenta, niech tamten się martwi. Dziwne, jak ten Bóg interesuje się Tobą i rodziną. Może masz być świętą?
    Co do ostatniego postu. Jest tylko jedno wytłumaczenie - proboszcz tego kościoła ma widać jakieś porozumienie z Jezusem, jakąś prywatną umowę i dostaje takie informacje, jest widać prorokiem. Moja osobista ciotka, bardzo wierząca i praktykująca, w młodości jako panna, "odbiła" wujka jego żonie z malutkim dzieckiem i sama poslubiła wujka slubem tylko cywilnym, bo odszedł od swojej pierwszej żony, z którą miał ślub koscielny i malutkie dziecko.
    Jakoś Jezusa to nie interesowało, nie zwracał na to uwagi. Wujek umarł w ubiegłym roku mając 92,5 lat i śmierć miał lekką, cieszył się zdrowiem do końca. Obecnie ciotka ma 84 lata (albo 86, raz mówi tak drugi inaczej - skleroza lub się odmładza) i jest zdrowa. Codziennie, jak zawsze, chodzi na msze (kościół ma po drugiej stronie ulicy), zalicza wszyskie ceremoniały oprócz spowiedzi i Komunii (żyła w małżeństwie bez ślubu koscielnego więc ksiądz zabronił).
    Jezusowi jakoś to nie przeszkadza, jak nie ma spowiedzi usznej to wszystko jest w porządku, nauczki nie trzeba dawać, bo lekceważenia księdza nie ma. Co innego z "wybranymi" tak jak z Tobą i rodziną. Masz specjalne względy i uwagę samego Boga.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 10.09.12, 15:47
    To nie ksiądz "wiedział" o chorobie mojego taty, ale ktoś z grupy prowadzącej modlitwę. Nie zmienia to jednak faktu, że nie umiesz wyjaśnić jak to sie stało, że padły takie słowa.
    Piszesz, że być może mam być świętą. Hm, a Ty nie? Naprawdę tak Ci pilno do potępienia? Z pewnością nie, więc innego wyjścia nie ma.
    Bardzo się cieszę, że Twój wujek i ciocia żyli w zdrowiu i zgodzie wiele lat. Ale czy to jest argument za tym, że należy odbijać męża kobiecie z malutkim dzieckiem? Jest to zło i nie należy tego robić nie z lęku przed karą, ale dlatego, że chrześcijanin po prostu tak nie robi. Mój tata teraz stara się żyć zgodnie z nakazami jego wiary nie ze strachu przed chorobą, karą, ale dlatego, że dziś rozumie te zasady. Ta choroba nie była karą, moja babcia na nią zmarła, a była dobrym człowiekiem, więc ten Twój trop jest mylny. Zabranie tej choroby było namacalnym dowodem łaski, którą mój tata otrzymał. Z jakiś względów Panu Jezusowi zależało by tata usłyszał o tym grzechu sprzed lat. To nie był jego jedyny grzech, było ich wiele i różnych, ale akurat ten jeden został wspomniany. Dlaczego? Jakiś pomysł Boży w tym jest. Ostatnio koleżanka powiedziała tak: być może tata kiedyś lekceważąc pośrednictwo drugiego człowieka teraz zobaczył, że za pośrednictwem innego człowieka wylała się łaska (została zakomunikowana); być może chodzi o to by zobaczyć wartość pomocy drugiego człowieka, wartość wsparcia w wierze... Nie wiem tego, to jest coś do przemyślenia... natomiast nie zmienia to postaci rzeczy, że tam w tym obcym kościele ktoś, kogo tata nie znał powiedział słowa, które były niesamowitym darem dla taty i naszej rodziny i to jest powód do ogromnej radości smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 10.09.12, 17:58
    "Z jakiś względów Panu Jezusowi zależało by tata usłyszał o tym grzechu sprzed lat." - twoj_aniol_stroz

    Bardzo dobre stwierdzenie, mozna się pośmiać. Ciekawe jakie to względy? Osobiscie Pan Jezus się zainteresował tatą, widać bardzo Mu na tym zależało. Moze nie miał co robić? Może z nudów się zainteresował? W każdej chwili na świecie rodzi się tysiące dzieci z róznymi chorobami i musi umrzeć w cierpieniach i jakoś Pan Jezus się nimi nie interesuje. Wejdz na oddział szpitala dziecięcego i zobaczysz noworotki, malutkie dzieci, trochę starsze, które już są skazane na śmierć i to w męczarniach. Może Pan Jezus nie widzi tego, bo interesuje się Twoim tatą? Czy już sama nie dostrzegasz, już nie morza ale oceanu swojej głupoty dewocji?
    Piszesz, że nie potrafię wytumaczyć, że ktoś z grupy prowadzącej modlitwę "wiedział" o chorobie Twojego taty. To jest to samo jak pisałaś, że jakaś dziewczyna bezbłędnie rozpoznaje
    "wodę święconą". Ja glupotami się nie zajmuje, takie pomysły dobre są dla dewotów i "nawiedzonych", takie wymyslone bzdury mogą ich przekonać.
    Tak tylko dla zdrowia psychicznego przytoczę za encyklopedią zdrowia:
    Wszystkie tz. nawiedzenia czyli odchyłki od normalności przechodzące w choroby psychiczne charakteryzują się:
    1. Poczucie wybrania - (znaczy to, że Bóg osobiście zainteresował się naszą osobą - mój przypisek)
    2. Poczucie spełniania misji dla absolutu
    3. Komunikacja osobista ze świetymi, aniołami, diabłami nawet samym Bogiem.
    W trzecim stadium już jest zbyt późno na leczenie, to już paranoja.
    W moim bloku mieszka starsza samotna kobieta, która wszystkim (o ile chcą suchać) opowiada, że co noc przychodzi do niej Matka Boska, z którą ona rozmawia. Jest samotna i nie ma się kto nią zająć, dla otoczenia jest niegroźna, nikomu nie przeszkadza to, że MB przychodzi do niej. Podobno zawsze była bardzo religijna, godzinami przesiadywała w kościele, chodziła i dalej chodzi z różańcem w ręku (na piersiach ma zawieszony duży krzyż drewniany).
    Podobno, tego dokładnie nie wiem, swoją rentą czy emeryturą dzieli się z proboszczem.
    Jeśli tak, to proboszcz zamiast umieścić ją w szpitalu (bo z nim ma kontakt), to bierze pieniądze od osoby chorej psychicznie. Z dewocją trzeba bardzo ostrożnie, zdrowiu nie służy.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 11.09.12, 10:13
    Kociaku, fakt, że oceniasz według własnych kryteriów nie oznacza, że inni ludzie również kłamią byle mieć argumenty w dyskusji. Nie kłamię pisząc, że dziewczyna rozróżnia wodę święconą od normalnej, widziałam to na własne oczy. Nie kłamię również pisząc, że słyszałam kiedy młody człowiek mówił do małżeństwa, że będą mieli dziecko, mój tata też nie kłamie mówiąc, że padły takie a nie inne słowa w czasie modlitwy. Słyszała je również moja córka, uważasz, że dziadek namawia ją do kłamstwa? Po co? Fakt, że nie potrafisz tego wyjaśnić oznacza jedno: są na świecie rzeczy niewytłumaczalne, które są dowodem na to, że Bóg interesuje się człowiekiem, troszczy sie o niego. To, że to sie w Twojej teorii nie mieści to już jedynie Twój problem.
    Co do chorych dzieci. Towarzyszyłeś kiedykolwiek dziecku umierającemu? Znasz ich cierpienie z doświadczenia kogoś bliskiego, czy tak sobie gdybasz? Tak się składa, że cierpienie dzieci jest mi bardzo bliskie i mozna sie od niech wiele nauczyć. I owszem, nie rozumiem dlaczego cierpią, dlaczego chorują, ale wiem, że tak jak one sa bliskie Bogu to mało kto jest bliski. To nie jest tak, że Bóg interesuje się moim tatą, a o tych dzieciach zapomniał. Owszem interesuje się mną, tatą, Tobą, tymi dziećmi, wszystkimi ludźmi na świecie, bo my wszyscy jesteśmy Jego dziećmi, za które zapłacił bardzo wysoką cenę. To, że Ciebie ktoś kiedyś bardzo poranił, olał, nie zaopiekował się Tobą, musiałeś radzić sobie sam jeszcze nie oznacza, że masz całe życie wylewać swój jad na innych ludzi. Faktycznie nie zaczęło się to dobrze, ale jesteś już dużym chłopcem od jakiegoś czasu i najwyższa pora pozbierać się do kupy i przepracować te rany kiedyś zadane, a nie powtarzać jak mantrę wygodną dla siebie wersję o tym, że Boga człowiek nie obchodzi. Ty obchodzisz Boga bardzo, jesteś Jego ukochanym dzieckiem, On za Ciebie umarł na krzyżu, dla ciebie cierpiał, bo wiedział, że warto. Przyjmij to wreszcie do wiadomości i uwierz, że cokolwiek stało się kiedyś nadal Bóg na Ciebie czeka i chce byś do Niego przyszedł.
    Natomiast to zdanie:
    > Czy już sama nie dostrzegasz, już nie morza ale oceanu swojej głupoty dewocj
    > i?
    jest przejawem Twojego chamstwa posuniętego do granic możliwości. To tylko dowodzi jak bardzo brak Ci argumentów i wówczas próbujesz obrażać - żałosny zabieg, który obnaża wyłącznie Twoją małość. Zabieg stosowany jak leci do każdego z kim rozmawiasz, nie tylko do mnie... Żal mi Ciebie...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kami.312 11.09.12, 10:42
    Ty i Kociak, oboje macie rację.
    Ty piszesz o Bogu - Synu a Kociak o Bogu - Ojcu i stąd wynika nieporozumienie.
    Bóg - Syn korzysta z Energii Ojca i uzdrawia. Słowa - modlitwa mogą mieć moc sprawczą w określonej sytuacji. Tylko w określonej sytuacji.
  • twoj_aniol_stroz 12.09.12, 11:54
    Zaraz. Kociak przedstawia Boga jako Kogoś komu człowiek nie jest do niczego potrzebny, Kogoś, kto nie interesuje się człowiekiem. Bóg Ojciec taki nie jest.
    Z tego co napisałeś wynika, że Bóg Ojciec to taki zły glina a Bóg - Syn to taki dobry gliniarz. Pan Jezus mówi wyraźnie: kto mnie widział ten widział Ojca...
    Weź mi tu napisz jak Ty to rozumiesz smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kami.312 12.09.12, 20:45

    Bóg-Ojciec nie jest człowiekiem.
    Nie można zniżyć Go do tego jak myśli człowiek.

    Bóg-Syn najpierw został „zrodzony” przez Boga-Ojca-On-Ona-Energię.
    Później Bóg-Syn przejawił się w naszym świecie jako zrodzony z kobiety.
    Czyli duchowa Istota wcieliła się w materialny świat.
    Skoro został ponownie zrodzony – tym razem z kobiety - Bóg-Syn może odczuwać po ludzku, ale nie jest on z tego świata. Tak samo jak Bóg-Ojciec nie jest z tego świata.


    Bóg-Ojciec nie jest człowiekiem.
    Bóg-Syn też nie jest człowiekiem, ale wcielił się jako człowiek aby wypełnić i wyprostować to, co wcześniej prorocy źle „odczytali i to co ludzie wytworzyli niby jako prawa Boże.

    Wyprostować – rozjaśnić – wyjaśnić – poszerzyć /bo świadomość ludzka, niektóre jednostki - już byli w stanie pojąć o co chodzi/ - wypełnić.

    Syn: Słowo – informacja – komunikacja – światło – jasność – Prawda. Pośrednictwo pomiędzy Bogiem-Ojcem a człowiekiem.

    Wyprostować, ponieważ pojawiły się fragmenty wypaczające słowo Boże, źle zrozumiane lub przebiegle wykorzystane.
    Przykładów można podać wiele. Prostuje to na przykład Jeremiasz, ale go nie słuchają.

    „zaginęła prawda, starta została z ich ust” /BW/
    „zginęła prawda, i odjęta jest od ust ich” /BG/

    „czego Ja nie nakazałem i co mi nawet na myśl nie przyszło” /BW/
    „czego nie nakazałem i co nie przyszło Mi nawet na myśl” /BT/
    „czegom nie rozkazał, ani wstąpiło na serce moje” /BG/

    „Mówią nieprawdę. Nikt nie ubolewa nad swoją złością w słowach” /BW/
    „nie mówią, jak trzeba. Nikt nie żałuje swej przewrotności” /BT/

    itd. Itp.

    MUSIAŁ PRZYJŚĆ Syn Boga-Ojca aby wyprostować drogę.
    Nasuwa mi się tu od razu przypowieść o winnicy. „Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna"


    Reasumując

    Bóg-Ojciec nie jest człowiekiem.
    Bóg-Syn też nie jest człowiekiem, bo NIE pochodzi z tego świata - ale wcielił się do tego świata jako człowiek /pośrednik/.

    „Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje”. /BW/
    „Nie wierzysz, iżem ja w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które ja do was mówię, nie od samego siebie mówię, lecz Ojciec, który we mnie mieszka, on czyni sprawy” /BG/

    ”Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje”.
    „Ojciec, który we mnie mieszka, on czyni sprawy”.


    Czyli Bóg nie działa bezpośrednio, ale posługuje się człowiekiem. Działa przez człowieka. Uzdrowienia są dokonywane przez Syna, ale Mocą-Energią pochodzącą od Boga-Ojca-Energii.

    Czy zadałaś sobie pytanie czytając przypowieść o winnicy, dlaczego ten który założył winnicę nie przyszedł sam, ale posyłał sługi swoje???

    „Wtedy posłał inne sługi /.../ W końcu posłał do nich swego syna"

    Czy zadałaś sobie pytanie dlaczego Jezus później mówi te słowa:

    „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię” /BW/
    „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję” /BT/
    „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy w mię, sprawy które Ja czynię, i on czynić będzie” /BG/

  • twoj_aniol_stroz 12.09.12, 21:12
    Ok, dzięki za wyjaśnienie. Ja Twoja pierwszą wypowiedź odczytałam przez pryzmat wielu dyskusji z Kociakiem, z których wyłania się nieciekawy obraz Boga jaki ma Kociak i stąd moje porównanie ze złym i dobrym gliną smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 04.10.12, 10:42
    kami.312 napisała:


    > Bóg-Syn najpierw został „zrodzony” przez Boga-Ojca-On-Ona-Energię.

    Kłamstwo !! nie bóg syn a syn boży a to nie tożsame z samym bogiem.

    > Później Bóg-Syn przejawił się w naszym świecie jako zrodzony z kobiety.

    Ciekawe ze nigdzie w biblii nie napisano ze kobieta boga urodziła .

    > Czyli duchowa Istota wcieliła się w materialny świat.

    Stworzenie boskie , pewno jakiś bardzo ważny anioł smile).

    > Skoro został ponownie zrodzony – tym razem z kobiety - Bóg-Syn może odczuwać po ludzku, ale nie jest on z tego świata.

    Nie może bo jest bogiem , to samo w sobie wyklucza możność odczuwania na poziomie człowieka .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kami.312 08.10.12, 15:40

    Dopiero dzisiaj zauważyłam ten post i to, że zarzuciłeś mi kłamstwo.
    Nie mogę pozostawić tego bez odpowiedzi.
    Proponuję nowy wątek, w którym wszyscy możemy o tym podyskutować i napisać jak kto to odczuwa.


    Bóg-Ojciec ..... Syn-Bóg
  • kolter-xl 04.10.12, 10:34
    kami.312 napisała:

    > Ty i Kociak, oboje macie rację.
    > Ty piszesz o Bogu - Synu a Kociak o Bogu - Ojcu i stąd wynika nieporozumienie.
    > Bóg - Syn korzysta z Energii Ojca i uzdrawia. Słowa - modlitwa mogą mieć moc sp
    > rawczą w określonej sytuacji. Tylko w określonej sytuacji.

    Jezus ma uzdrowić kogoś kto pod względem duchowym będzie mu nadal wrogiem ?? po co ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kami.312 11.09.12, 11:02
    kociak40 napisał:

    > Cuda tz. uzdrowienia występują we wszystkich religiach świata.


    Bo to ta sama Energia.
    Jest jedna, niezależnie od religii. Potrzebna jest WIARA.


    > W TV pokazali reportaż o tz. "szeptuchach" jakie uzdrawiają na Podlasiu. Są to
    > stare kobiety, które używają róznych czarów, rozbijają jajko na głowie, okadzaj
    > ą itd. W programie wystąpiła kobieta ( ~ 40 lat), która od ponad 15 lat cierpia
    > ła na bardzo dużą arytmie serca i pokazała swoje EKG serca.
    > Pomimo dużej ilości pobytów w róznych szpitalach i intensywnego medycznego lecz
    > enia, dostała diagnozę, że jest to nieuleczalne i była na rencie. Pojechała do
    > "szeptuchy", ta zrobia swoje czary i kobieta zrobiła się zdrowa. Jak pokazała a
    > ktualne EKG serca żaden lekarz nie chciał uwierzyć, że to jej badanie. Zrobili
    > swoje badania i potwierdziło się, że serce jest zdrowe, co więcej, że po takim
    > wyniku EKG, mozna wykluczyć, że kiedyś taka silna arytmia była. Zabrali jej ren
    > tę, pracuje, czuje się jak zdrowa. To było w TV, były rozmowy z lekarzami, poka
    > zywali te stare i nowe EKG, wypowiadała się też ta kobieta. Wynika z tego, że c
    > udu dokonała "szeptucha", zdechła żaba, rozbite jajko na głowie i szeptane zakl
    > ęcia.

    > Co jest wspólnego w tych wszystkich cudach?
    > Wiara samej chorej osoby, powoduje to inną pracę hormonów, przemian chemicznych w organiźmie, innych fal elektromagnetycznych w ciele na skutek napięcia i uczucia silnej wiary.


    Tak właśnie jest. Powtórzę to jeszcze raz:

    > Wiara samej chorej osoby, powoduje to inną pracę hormonów, przemian chemicznych w organiźmie, innych fal elektromagnetycznych w ciele na skutek napięcia i uczucia silnej wiary.


    > ważne jest aby ta wiara spowodowała inną pracę organizmu.

    Dodam jeszcze: i zmianę w świadomości. To co zmienione zostało w człowieku /wiadomo kiedy/.

  • kami.312 11.09.12, 11:23
    kociak40 napisał:
    >
    > Jednak, co do chorób nie mogę się z Tobą zgodzić, że one same się stworzyły. P
    > rzecież wszystkie organizmy żywe stworzył Bóg, a więc stworzył cholerę, trąd, d
    > zumę, ospę itd. Stworzył jeszcze przed człowiekiem (ten był na końcu wedug Bibl
    > ii), bakterie chorobotwórcze, insekty itd.
    >

    Bóg-OJCIEC ostrzegał co może się stać.
    Gdyby człowiek usłuchał to nie wprowadziłby do organizmu chorób.
    Podobnie jest dzisiaj na przykład z muchomorami. One są potrzebne. Są, istnieją, ale my wiemy, że nie należy ich jeść. Kto nie zje ten nie zachoruje.

    Co do chorób dzieci to osobny temat, bo tu chodzi o DNA.
    W Biblii mamy przykłady. Choroba może być dziedziczna i ujawnić się w innym pokoleniu. Stąd choroby dzieci. Ale to nie Bóg je spowodował.


    Muchomory są potrzebne, ale nie musimy ich jeść.








  • twoj_aniol_stroz 11.09.12, 11:38
    Przypomniała mi się historyjka po co sa muchomory wink
    Otóż moja suka poluje na myszy, jest bardzo w tym względzie utalentowana i faktycznie może iść z niejednym kotem w konkury. Kiedyś tak sie rozpędziła, że wykopała mysie gniazdo i wydusiła wszystkie myszy, część zeżarła, ale musiało jej to zaszkodzić, bo widać było, że się źle czuje. Akurat jakiś czas (krótki) po tym polowaniu sąsiad przyszedł i pyta, czy mogą z żoną zabrać dzieciaki i psa na spacer do lasu. No jasne, że mogą smile Poszli. Nie minęło pół godziny leci przerażony sąsiad z moim psem. Co się okazuje. Pies na ich oczach zeżarł czerwonego muchomora smile Całego! Jak tylko skończył natychmiast zaczął wymiotować, ale tak mocno, że sąsiad wpadł w panikę, zgarnął psa i biegiem do mnie, bo chyba trzeba z psem do weterynarza. Popatrzyłam na sukę - zadowolona, merda ogonem, biega - mówię, że może zaczekamy, bo jakoś nie widać po niej objawów zatrucia, wręcz jest w znacznie lepszej kondycji niż gdy wychodziła z nimi. Oczywiście psu nic nie było, ona "wiedziała", że ten muchomor wywoła wymioty i dzięki temu pozbędzie się z żołądka tych myszy co je chwilę wcześniej zjadła smile
    Masz rację, że muchomory sa potrzebne smile Mnie tylko czasem dzieci męczą pytaniem po co są komary i muchy wink I jakoś tłumaczenie, że są zwierzęta, które się nimi żywią do nich nie przemawia, zwłaszcza latem, wieczorem wink
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 11.09.12, 23:17

    Już dawno temu gazeta opisała taki wypadek. Powtarzam co czytałem.
    Na jakimś wiejskim ślubie podano duszone grzyby. Wśród weselników zrodziła się obawa czy nie ma w tej potrawie trujących grzybów, bo w gazetach często ostrzegano przed zatruciami.
    Gospodyni aby rozwiać te wątpliwości podała tą potraę kotu. Kot zjadł, oblizał się i po duższym czasie sprawdzono kondycję kota, wszystko było w porządku. Na drugi dzień kot też był zdrowy więc odgrzano tą potrawę z grzybów i goście zjedli razem z młodymi. Bawiono się dalej gdy w jakimś czasie później ktoś zauważył, że w stodole kot tarza się , miauczy i sprawia wrażenie, że cierpi. Wywołało to panikę, jakoś wszyscy zle się poczuli, wezwano pogotowie i wszystkich przewożono na płukanie żołądka. Gdy już jakoś panika zmniejszyła się, przypomniano sobie o kocie i zajrzano do stodoły, czy jeszcze żyje. Zobaczono spokojnego kota liżącego 4 malutkie kocięta. Okazało się, że była to ciężarna kotka i urodzia 4 kociaki.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 04.10.12, 10:37
    kami.312 napisała:

    Stąd choroby dzieci. Ale to nie Bóg je spowodował.

    Nie , to kto ,ja ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kaczy.i.indyczy 14.09.12, 11:23
    kociak40 napisał:

    Nigdzie na świecie, w żadnej religii, nie ma prot
    > ezy, nie byo takiego przypadku aby ktoś nie miał ręki lub nogi i wiara spowodow
    > ała, że "odrosła". Tego żaden Bóg, w żadnej religii, dokonać nie może.

    Czyżby ?

    adonai.pl/cuda/?id=39
    adonai.pl/cuda/?id=36
  • kociak40 14.09.12, 16:44
    kaczy.i.indyczy napisał:

    > kociak40 napisał:
    >
    > Nigdzie na świecie, w żadnej religii, nie ma prot
    > > ezy, nie byo takiego przypadku aby ktoś nie miał ręki lub nogi i wiara sp
    > owodow
    > > ała, że "odrosła". Tego żaden Bóg, w żadnej religii, dokonać nie może.
    >
    > Czyżby ?
    >
    A znasz lub widziałeś taki przypadek?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kaczy.i.indyczy 14.09.12, 19:39
    A otworzyłeś linki , które zamieściłem ?
  • kociak40 14.09.12, 21:24
    kaczy.i.indyczy napisał:

    > A otworzyłeś linki , które zamieściłem ?

    Nie musiałem otwierać ale teraz to zrobiłem i takie pisane przez kogoś gupoty mnie nie interesują. W bajaniu wszystko jest możliwe. Mogę się tylko dziwić, że Ty przjmujesz to za prawdę.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kaczy.i.indyczy 18.09.12, 15:13
    Roznica miedzy Twoim podejsciem , a podejsciem Vittorio Messoriego jest taka ,ze Ty nie wierzysz - bo tak , a on zadal sobie trud by te sprawe zbadac ."Wielokrotnie udawał się do Calandy i Saragossy, przez wiele lat studiował archiwa, zagłębiał się w akta procesu i rozmawiał z miejscowymi uczonymi. Tak powstała niezwykła kronika jednej z najbardziej poruszających i zarazem najmocniej udowodnionych tajemnic w historii. " .
    Zaowocowalo to napisaniem ksiażki "Znak dla niewierzących" , ale dla Ciebie to głupoty - bo tak i juz .Zebysmy sie zle nie zrozumieli , nie chodzi mi o to ,ze nie wierzysz np. w to lub inne wydarzenie , nie w tym rzecz , nie ma takiego obowiazku .Chodzi mi bardziej o samo podejscie do sprawy , nie biorace w ogole pod uwage mozliwej prawdziwosci owego cudu .
  • twoj_aniol_stroz 14.09.12, 21:23
    Nawet jeśli ktokolwiek Ci napisze, że zna osobiście taki przypadek to zarzucisz mu kłamstwo. Ja prawie codziennie patrzę na mojego tatę, widzę jego uzdrowienie, ale kiedy tu to napisałam, to odpowiedziałeś, że wymyśliłam historyjkę... Podałam Ci kilka przykładów sytuacji niewytłumaczalnych za pomocą nauki, wszystkie widziałam na własne oczy, ale Ty nadal zarzucasz mi, że zmyślam... Czyli jeśli ktokolwiek przyjdzie tu i napisze, że zna przypadek uzdrowienia, odrośnięcia nogi, przywrócenia wzroku itd Ty mu uwierzysz?
    We Włoszech została uzdrowiona dziewczynka,która urodziła się bez źrenic. Nadal nie miała źrenic, ale widziała doskonale, była badana przez lekarzy i co? Ano byli bezradni wobec takiego cudu. Uwierzysz w to, że ktoś może nie mieć źrenic i widzieć?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 14.09.12, 21:52

    "Czyli jeśli ktokolwiek przyjdzie tu i napisze, że zna przypadek uzdrowienia, odrośnięcia nogi, przywrócenia wzroku itd Ty mu uwierzysz?" - twoj_aniol-stroz

    Oczywiście, że nie uwierzę jak ktoś przyjdzie i tu powie, że zna taki przypadek.
    Uwierzę natomiast jak zobaczę wiarygodne orzeczenie podpisane przez komisję lekarską.
    Musiałoby być np. dla kogoś nieposiadającego nogi zaświadczenie komisji lekarskiej (może poparte zdjęciem) o takim inwalidztwie i przyznanie renty inwalidzkiej przez komisję lekarską i obecne orzeczenie komisji lekarskiej, że dawny inwalida ma już nogę, zyje, odebrano mu rentę, pracuje i można go obejrzeć. Wtedy tak. To co piszesz o tej dziewczynce i o bezradnych lekarzach, to tylko są opowieści dziwnej treści i nic więcej. Dziwię się tylko, że Ty tak łatwo wierzysz w takie rózne opowiadania. Wiedz, że nawet jakbyś osobiscie ujrzała anioła, to nie jest dowód, że to jest rzeczywistość. Nasze zmysły odbierają rzeczywistość poprzez przesysł energii docierających do nich i te zmysły mogą nie być sprawne. Dowodem, że ten objawiony Tobie anioł był rzeczywistocią i poprawną pracą Twoich zmysłów, byłby sfilmowany obraz anioła przez kamerę filmową. I to tylko wtedy gdy byłaby to Twoja kamera i uruchomiona przez Ciebie. Każdy inny dostarczony fiilm z kamery można poddać obróbce w Photoshopie i wyczarować na nim obraz jaki się chce. Nawet ja potrafię to zrobić.
    Jak przypuszczam Twoja wiara jest słaba i stale chcesz potwierdzenia jej przez jakieś cuda, a cudów nie ma. Są natomiast "opowieści" o cudach.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 14.09.12, 22:14
    To jest jedynie Twoja teoria, która nijak ma się do rzeczywistości. Patrzę na mojego tatę, widzę jak się porusza. Czy zrobi badania by potwierdzić uzdrowienie? Nie wiem i w sumie niewiele to zmienia.
    A kwestia orzeczeń lekarskich... Jest ich mnóstwo, poszukaj, spróbuj się skontaktować z uzdrowionymi... No chyba, że wolisz tkwić w swojej iluzji własnej nieomylności...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 14.09.12, 23:44
    Ale ja Ci wierzę w to co piszesz o swoim tacie. Uzdrowienia są we wszystkich religiach świata i tak jest. Choroba jego nie dotyczyła braku organów tylko złego ich działania na skutek choroby. Wiara czyli stan pewnego "napięcia" może spowodować inną przemianę chemiczną w organiźmie, innych przebiegów falowych elektromagnetycznych, które mogą "naprawić" działnie tych organów. Znasz zapewne działanie tz. plecebo? To jest potwierdzone naukowo.
    Były udowodnione przypadki, że jakiś paralityk tkwiący w wózku inwalidzkim gdy nagle (podczas wojny) wybuchł blisko granat, nagle odzyskał sprawność kończyń. Przecież opisałem reportaż pokazany w TV gdzie "szeptucha" za pomocą wysuszonej żaby i rozbitego jajka na głowie mamrocząc jakieś zaklęcia wyleczyła kobietę z arytmi serca gdzie lekarze orzekli, że tego medycyna obecna u niej zrobić nie może. Podam Ci inny fakt, który jest dla mnie wielką zagadką i sam nie wiem jak to wytłumaczyć. Wiele lat temu poznałem młode malżeństwo, ktore wyjechalo na stałe do Australii i osiedlili się w mieście Perth. (on był kolegą na studiach w tej samej grupie co ja). Tam jego żona zachorowała na raka mózgu i nowotwor był umiejscowiony w takim miejscu, że niemożliwe było jego usuniecie. Mają zdjęcia rentgenowskie na potwierdzenie tego przypadku. Lekarze orzekli, że sprawa jest beznadziejna i pozostało jej nie więcej niż 7-8 miesięcy zycia. Ona pogodziła się z tym wyrokiem ale on, prawie na siłę, zawiózł ją na Filipiny do tego szczepu indian, którzy mieli robić jakieś bezkrwawe operacje i wtedy było to głośne (nawet prasa w Polsce na ten temat pisała).
    Ona sama mi to wielokrotnie opisywała - nie wierzyła w to, zrobiła to dla męża. Był tam jakiś szałas i szaman, który kazał się jej położyć twarzą do dołu. Poczuła ogromne ciepło na głowie i szaman podał jej galaretowaną jakaś substancję mówiąc, że usunął guz i jest zdrowa. Oni w to nie uwierzyli ale tą "galaretę" włożyli do słoika z formaliną i wrócili do Australii. Tam po pewnym czasie zostało zrobione zdjęcie rentgenowskie jej głowy aby stwierdzić rozrost tego guza w mózgu ale zdjęcie nie wykazało obecnosci w mózgu żadnego guza. Lekarze, ktorzy ją przed tym diagnozowali byli zdziwieni. Wrócili do kraju jakieś 15 lat temu, a ten przypadek z szamanem był około 20 lat temu. Spotykamy się, ona sama mnie to opowiadała ze szczegółami i to wielokrotnie, mają ten słoik z tą "galaretową" substancją jakoby wyjętą z mózgu. Słoika do rąk nie brałem, bo obrzydliwie to wygląda ale przyglądłem się temu jak postawili go na stole. Natomiast oglądałem jej prześwietlenia rentgenowskie głowy i to w dużej ilości zdjęć gdzie jest widoczny na nich guz i zdjęcia gdzie już go nie ma.
    Oni nie są religijnii, szaman nie słyszal o Jezusie, NMP ma własnego lesnego bozka, w ktorego wierzy. Ona opisuje doznane wrażenie podczas tej "operacji" szamana, że poczuła w głowie ogromne ciepło i jak podał jej tą "galaretę" doznała jakby jej ciało prąd przeszył. Taki chwilowy, krótkotrwały wstrząs. Szaman przed "operacją" okadzał szałas jakimiś palacymi się ziołami, coś rozpylał itd. Według mnie, może to wszytko miało właśnie wywołać w niej ten "wstrząs", moze to były jakieś narkotyki, ktore miały to wywołać? Może podanie jej tej "galarety" jako wyjętego guza miały to wzmocnić? Miała umrzeć, a żyje, pracuje, jest w miarę zdrowa (narzeka na żylaki nóg) i minęło już 20 lat. Co więcej, nie tylko jeden szaman tam uzdrawiał, było ich więcej, robili podobno operację brzucha samymi rękoma bez krwi i blizn. Bardzo dziwne i nie do wytlumaczenia. Można w to wierzyć lub nie ale coś w tym jest.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 15.09.12, 08:10
    > Ale ja Ci wierzę w to co piszesz o swoim tacie.
    Czyżby jednak coś się zmieniło w Twoim podejściu? Niecały tydzień temu pisałeś tak:
    "A tak już na marginesie twoj_aniele_strozu. Już konceptu Ci brak i musisz takie
    głupie historyjki wymyślać? To dobre jest dla tych staruszek co z tymi różańcami chodzą, dla dewotek."

    Chwilę później tak:
    "Piszesz, że nie potrafię wytumaczyć, że ktoś z grupy prowadzącej modlitwę "wiedział" o chorobie Twojego taty. To jest to samo jak pisałaś, że jakaś dziewczyna bezbłędnie rozpoznaje
    "wodę święconą". Ja glupotami się nie zajmuje, takie pomysły dobre są dla dewotów i "nawiedzonych", takie wymyslone bzdury mogą ich przekonać."
    No to się może na coś zdecyduj.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 15.09.12, 23:51
    Własnie cała ta otoczka i Twoje tumaczenie tego uzdrowienia jest nieprawdoodobne.
    Według Ciebie są grzechy dla protestantów i grzechy dla katolików. Twój tata popenił mezalians w tych grzechach, wyspowiadał się Bogu,- a nie na ucho księdza. Wprowadził tym samym Boga w dezinformacje - Bóg już nie wiedział- katolik to? czy protestant? Diabli wiedzą kto? Aby to sobie Bóg wyjaśnić zorganizował cały spektakl jak sztukę teatralną, w której udział wzieli: Jezus, Twój tata z tym stwardnieniem rozsianym oraz prorok, który prowadził modlitwy. Jak w teatrze. Każdy miał przydzieloną rolę aby wyjaśnić ten popełniony mezalians w grzechach u Twojego taty. Wprost niewiarygodne zaangazowanie nieba w tą sprawę. Bez proroka prowadzącego modlitwy w kościele, sprawa dalej byłaby niejasna. Tata nie wiedziałby, czy uzdrowiony został jako protestant, czy jako katolik? A tak wszystko stało się jasne. Koniec sztuki, antrakt nie potrzebny.
    Ciekawe w tym jest to, że są grzechy dla protestantów i grzechy dla katolików. U protestantów wolno stosować środki antykoncepcyjne i grzechu nie ma, a u katolików jest to grzech. Wobec tego ci murzyni w Afryce, których ilość szacuje się na 30-40 milionów zarażonych AIDS, na skutek zakazu stosowania prezerwatywy przez JPII i którzy muszą umrzeć, powinni przechodzić na protestantyzm i trafią do nieba. Te miliony zgonów obciążą sumienie naszego papieża. Co więcej, w ostatnio ujawnionych ściśle tajnych dokumentach Watykanu przez sekretarza papieskiego, wynika z tych dokumentów, że JPII był informowany o aferach pedofilskich w Kościele ale nie reagował tylko tuszował te fakty. Został świętym i siedzi w piekle. Same niuanse.
    I tak już na marginesie. Osobiście znam kilka osób, które chodzą do koscioła, przystpują do Komunii ale nie chodzą do spowiedzi usznej. Jakoś Jezus nie reaguje na to, tak jak w wypadku Twojego taty. Widać tata, tak jak Ty, należycie do wybranych. Ale się trafiło, tylko pozazdrościć.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 17.09.12, 07:48
    Patrząc na logikę Twojego rozumowania czasami powątpiewam w Twoje wyższe wykształcenie...
    Kwestii niedoinformowania Boga w ogóle nie będę podejmować, bo ta argumentacja jest poniżej jakiegokolwiek poziomu.
    Odniosę się natomiast do kwestii prezerwatyw w Afryce. Otóż prezerwatywa nie chroni przed AIDS, ale jedynie zmniejsza ryzyko zakażenia. To dość duża różnica. Skutecznym środkiem zapobiegającym rozprzestrzenianiu się AIDS jest wierność jednemu partnerowi seksualnemu. Tyle, że to się nie mieści w poprawności politycznej obecnych czasów. Znacznie łatwiej jest lansować prezerwatywy, wszak darmo się ich nie dostaje, niż lansować uczciwość, wierność - takie niemodne, zaściankowe terminy... Czyli wedle tego rozumowania facet idący do burdelu, bądź kupujący małoletnią prostytutkę na ulicy nie używa prezerwatyw, bo mu JPII zabronił??? Gdzie Ty tu widzisz logikę działania??? Dla Twojej informacji: jeszcze bardziej od stosowania prezerwatyw Kościół zabrania korzystania z usług prostytutek, współżycia z nieletnimi, zdrad małżeńskich, seksu pozamałżeńskiego itd. Czyli taki ktoś ma gdzieś te wymagania, ale akurat wymaganiem niestosowania prezerwatyw to sie tak bardzo przejmuje, że naraża swoje zdrowie i życie??? Nie bądź śmieszny! Jest coś takiego jak wiara, że rozdziewiczając młodą kobietę facet wyleczy się z AIDS. Uważasz, że taki gość nie założy prezerwatywy tylko dlatego, że JPII jest temu przeciwny??? Zlituj się! Nie ośmieszaj się powtarzaniem takich idiotyzmów! Jakiś czas temu głośna była sprawa świadomego zarażania młodych Polek przez niejakiego Simmona Mola. Rozumiem, że on także był tak niezwykle przejęty nauczaniem Kościoła w dziedzinie stosowania prezerwatyw, że dlatego postanowił ich nie stosować i zarażać kolejne kobiety wirusem. Już po kim jak po kim, ale po Tobie aż takiego braku logiki to się nie spodziewałam...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 03:35
    "Patrząc na logikę Twojego rozumowania czasami powątpiewam w Twoje wyższe wykształcenie..." - twoj_aniol_stroz

    W końcu wydało się i czas się przyznać. Dawno temu zapragnąłem posiąść jakieś wykształcenie i marzeniem moim była szkoła zawodowa. To, że jestem bardzo leniwy, skłoniło mnie aby pójść na słynny kiedyś Bazar Rózyckiego i kupić sobie takie świadectwo.
    Niestety, facet sprzedający takie, zarządał, dla mnie wprost astronomicznej, ceny. Nieosiągalnej dla mnie. Świadectwa z technikum były tańsze ale także dla mnie zbyt drogie.
    Widząc moją utrapioną i smutną minę, zaproponował mi dyplom mgr inż. gdyż nie ma na niego zbytu. Cena była tak przystępna, że nawet resztę bym dostał z tej sumy, którą dysponowałem. Dyplom bardzo mi się spodobał ale miałem wątpliwość, że się to szybko wyda.
    Hadlarz zapewnił mnie, że nic takiego nie będzie tylko muszę wiedzieć, że po mgr nie wolno stawiać kropki tylko po inż. i muszę wiedzieć ile jest całka z dx. To mnie przekonało i dokonałem zakupu. Do tej pory się tak długo udawało tylko handlarz oszust nie powiedział mi, że jeszcze dodatkowo, trzeba w anioły i diaby wierzyć, przynajmniej udawać. Podejrzewam, że to własnie mnie zdemaskowało u Ciebie, bo widać zrodziło wątpliwość, że przecież jak ktoś tak uparcie nie wierzy w te stwory, coś musi mieć nie tak z głową. To widać pozwoliło zdemaskować mnie i muszę się wobec tego przyznać aby rozwiać Twoją wątpliwość. Masz teraz pewność.
    Więcej, mądrość "nawiedzenia" tak mnie śmieszy, że lubię z tego żartować, w myśl zasady, że gupiemu zawsze do śmiechu.
    Tak tylko na marginesie, tak rozpisałaś się o tych prezerwatywach, a pominęłaś ujawnione dokumenty, że JPII był informowany o aferach pedofilskich w Kościele i nic nie robił. Może w tych przypadkachdopuszcza ich używanie?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 19.09.12, 07:38
    Jeśli ujawnione dokumenty dotyczące informowania papieża o pedofilii są z podobnych źródeł co kwestia prezerwatyw, to nie bardzo jest o czym dyskutować...
    Miałam natomiast okazję słuchać seminarium dotyczącego własnie pedofilii wśród księży a głoszonego przez zakonnika-psychologa, który prowadzi terapię dla tychże księży... Zakonnik działa od wielu lat, nie on sam, ale jest ich spora grupa powołana właśnie przez JPII po to by zlikwidować problem pedofilii wśród księży. Ów zakonnik mówił bardzo wyraźnie o tym, że winnego pedofilii należy ukarać, ale także leczyć, mówił o mechanizmie psychologicznym pedofila, o ranach ofiar itd. Skoro więc JPII powołuje grupę zakonników zajmujących się leczeniem pedofilów, nakazując wręcz ukaranie tych, którzy dopuścili się aktów pedofilii, to jakoś mi się to rozmija z tym tuszowaniem...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 18:07
    Ja mówię o wielkich aferach pedofilskich w Kościele jakie ujawnine zostały w USA, Holandii, Austrii, Niemczech i które spowodowały odejście setek tysięcy wiernych z KK, a Watykan musi teraz wypłacać milionowe odszkodowania. Tam sądy cywilne działają sprawnie. A co do dokumentów ujawnionych, to nie są one ze źródeł co do kwestii prezerwatyw ale to są dokumenty tajnej kancelarii Watykany. Ten sekretarz papieża, który ujwnił te dokumenty, tłumaczy się teraz, że dlatego je ujawnił, bo nie mógł już "tuszować" piramidalnej hipokryzji Watykanu. W dokumentach tych nie tylko są dokumenty na to, że papież JPII nie reagował ale także dokumenty na "pranie brudnych pieniędzy" przez Watykan i mafijne powiązania.
    Jesteś osobą tz. "nawiedzoną" i żadna dyskusja poważna z Tobą nie jest mozliwa. Zrobiłaś sobie "zabawę" z Bogiem i chcesz pełnić "misję"według swojego wyobrażenia.
    Dzisiaj w TV na TV-24 pokazali księdza dyrektora jakiejś szkoły dla małych dzieci prowadzonej przez salezjanów gdzie na rozpoczęcie roku 1 września tego roku, ksiądz usiadł w krótkich majtkach na fotelu i kazał dzieciom na kolanach zlizywać językami piankę do golenia czy bitą śmietanę ze swoich kolan. Może pokażą to jeszcze w głównym dzienniku więc może to obejrzysz. Tam do tych salezjanów niech pojedzie ten zakonnik-psycholog wygłosić seminarium. W zakonach, klepią te paciorki, gżdzą się między sobą i komu są potrzebne te zakony? Ksiadz Isakowicz w wydanej swojej książce określa, że w Polsce, co trzeci ksiądz jest homoseksualistą, a w zakonach prawie wszyscy, tak w męskich jak i w żeńskich.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 19.09.12, 20:03
    To co dzieje się w szkole salezjańskiej jest dla mnie ohydne, podobnie jak pedofilia księży... Tylko rzecz w tym, że wiara to nie są księża...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 21:46
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > To co dzieje się w szkole salezjańskiej jest dla mnie ohydne, podobnie jak pedo
    > filia księży... Tylko rzecz w tym, że wiara to nie są księża...

    Nareszcie, mamy wspólny pogląd na te sprawy, nie ma tu żadnego tłumaczenia, że to "niewinne" upodobania umiłowanych w Panu. Dziwne jest tylko to, że taki ksiądz pedofil może działać długie lata i jakość przechodzi przez sakrament spowiedzi. Można wziąźć dla przykładu arcybiskupa Petza. Bardzo głośna sprawa i to nagłosniona przez samych seminarzystw, których ponad połowa z tego powodu odeszła z seminarium. Nie ma co przypominać jego wyłuzdania, on sam "szedł w zaparte", nawet nie przeprosił, dalej chodzi w tych pogańskich złotych szatach i nawet pokazuje się w nich publicznie. Jakby nigdy nic.
    Problem homoseksualizmu wśród księzy jest ogromny, podejrzewam, że znaczna część idzie właśnie dlatego do seminarium, a nie z powołania do służby bożej. A pamiętasz głośne zabójstwo biskupa niby przez jego osobistego sekretarza jakie miało miejsce chyba w Toruniu, podczas służbowej podróży biskupa? Sprawa "wybucha", nawet prymas Glemb w TV wystąpił i już prawie prorokował nowego świętego - męczeńska śmierć biskupa podczas pełnienia obowiązków. Nagle wszystko "ucichło", tak szybko jak się zaczęło. To nie był żaden sekretarz tylko młodzian, któremu biskup płacił za jego usługi seksualne dla siebie. Byli w motelu, popili, młodzian był "niedysponowany", miał ostre zapalenie odbutu, biskup zastosował siłę, młodzian nie mógł wytrzymać bólu, chciał ściągnąć z siebie biskupa, złapa go za szyje i ściągając nieświadomie udusił. Przyjechał do Warszawy i zgłosi się sam na policję.
    To dokładnie opisał Urban w "Nie" i zakończył, że jeśli to nieprawda, to czeka na proces o zniesławienie, bo stać go na wybudowanie kilku sierocińców. Zapanowała kompletna cisza i unikneliśmy jednego świętego więcej.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 19.09.12, 22:51

    "Tylko rzecz w tym, że wiara to nie są księża... " - twoj_aniol_stroz

    Piękna myśl i jakże mi bliska. Można się obejść bez księży i ich ceremoniałów wymyślonych w większsości dla mamony i szrzonej przez nich magii.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 20.09.12, 16:58
    Piszesz o spowiedzi... Jak ksiądz przechodzi spowiedź skoro dopuszcza się pedofilii. Bardzo prosto: on o tym nie mówi. Spowiedź jest Twoim wyznaniem win, jeśli jakiejś nie wyznajesz to wyłącznie Ty nadal żyjesz w zakłamaniu i grzechu. Ksiądz w konfesjonale nie chodzi i nie sprawdza jak rzeczywiście jest, spowiedź to nie sąd gdzie należy dociec jaka jest prawda. To sakrament, którego łaski otrzymasz wyłacznie jeśli podchodzisz do niego uczciwie. Jeśli podchodzisz nieuczciwie to wyłacznie Ty ponosisz za to odpowiedzialność. Tak właśnie jest z tymi księżmi. Mało tego, nawet jeśli ksiądz spowiadający takiego delikwenta wie o jego grzechach (nie mówię o przestępstwach, ale o grzechach, które przestępstwem w rozumieniu prawa nie są) to jeśli ów spowiadający się ich nie wyzna to ten, który go spowiada nie może o to zapytać, zmusić do wyznania...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • soqrates 20.09.12, 22:28
    jesli obaj ksieza robia to ze soba to wyznaja to sobie w konfesjonale i rozgrzeszaja siebie nazwajem?
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 08:03
    Za taki numer jest ekskomunika z możliwością ewentualnego zdjęcia jej wyłacznie przez papieża.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • soqrates 21.09.12, 10:22
    nic im nie bedzie grozic, bo nikt o tym sie przeciez nie dowie.
    Istnieje tajemnica spowiedzi?
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 12:11
    Jesli patrzymy na tę kwestię wyłącznie z punktu widzenia życia tu na ziemi, braku Boga i zestawu śmiesznych rytuałów, które wykonują wierni to tak, masz rację, że im nic nie grozi. Natomiast jeśli wierzymy w Boga, mamy świadomość Jego ciągłej obecności w naszym zyciu to takie hocki klocki przestają być zabawne, bo do tyczą życia w wieczności.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 21.09.12, 21:31

    "Jak ksiądz przechodzi spowiedź skoro dopuszcza się pedofilii. Bardzo prosto: on o tym nie mówi." - twoj_aniol_stroz

    Nie rozumiem tego, to po co chodzi do tej spowiedzi?



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 23:08
    Też nie rozumiem, ale już się nauczyłam, że nie każdego muszę rozumieć smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 04.10.12, 10:50
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Jeśli ujawnione dokumenty dotyczące informowania papieża o pedofilii są z podob
    > nych źródeł co kwestia prezerwatyw, to nie bardzo jest o czym dyskutować...

    No tak tobie pasuje tylko klesza propaganda .

    > Miałam natomiast okazję słuchać seminarium dotyczącego własnie pedofilii wśród
    > księży a głoszonego przez zakonnika-psychologa, który prowadzi terapię dla tych
    > że księży... Zakonnik działa od wielu lat, nie on sam, ale jest ich spora grupa
    > powołana właśnie przez JPII po to by zlikwidować problem pedofilii wśród księży.

    No a co miał ten stary hipokryta zrobić kiedy mleko się w USA wylało setkami procesów , które kler tuszował .

    Ów zakonnik mówił bardzo wyraźnie o tym, że winnego pedofilii należy ukarać,
    > ale także leczyć,

    Nie ma lekarstwa na pedofilie poza kastracją chemiczną ,wiec zakonnik to tuman albo za tumanów brał tych co zo otwartymi japami jego kit łykali !

    mówił o mechanizmie psychologicznym pedofila, o ranach ofiar
    > itd. Skoro więc JPII powołuje grupę zakonników zajmujących się leczeniem pedofilów, nakazując wręcz ukaranie tych, którzy dopuścili się aktów pedofilii, to j
    > akoś mi się to rozmija z tym tuszowaniem...

    Nie certol od rzeczy niewiasto ,janek z Wadowic obudził się dopiero jak już miliard dolców w samym USA odszkodowań zapłacili
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kaczy.i.indyczy 10.09.12, 19:32
    Chwała Bogu ! Dzięki za świadectwo .
  • jakub.21 10.09.12, 23:16
    Właśnie! Chwała Bogu!
    To bardzo piękne świadectwo!
    smile

    www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
    Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
  • kolter-xl 04.10.12, 10:30
    jakub.21 napisał:

    > Właśnie! Chwała Bogu!
    > To bardzo piękne świadectwo!
    > smile

    Ogłupienia wafelkiem .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kolter-xl 04.10.12, 10:28
    kaczy.i.indyczy napisał:

    > Chwała Bogu ! Dzięki za świadectwo .

    Któremu bogu ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • jakub.21 10.09.12, 23:12
    Ja Ci wierzę smile
    Twoja wiara też się do tego przyczyniła smile
    Byłem kilka razy na Mszy św. o uzdrowienie u św. Boboli w Warszawie. Było podobnie.
    Było kilka osób, które miały kontakt z Jezusem i przekazywały, kto w danej chwili jest uzdrawiany i były świadectwa osób - opowiadały o tym jak na którejś z poprzednich takich Msz. św. zostały uzdrowione. smile Polecam smile

    Nigdy nie zapomnę jednej Msz. św. jak do Dominikanów przyjechał pewien młody Brazyliczyk i opowiadał o swoim nawróceniu, jak kiedyś kompletnie naćpany i pijany nad ranem przyszedł do Kościoła, jakby dla zabawy, usiadł w ostatniej ławce i usłyszał słowa Pisma Św. wypowiadane przez Księdza "Nim sie narodziłeś znałem Cię" I w jednej chwili stał się kompletnie trzeźwy. Od tego momentu odmieniło się całe jego życie. Miał ojczyma w dodatku satanistą, który go bił, tak bardzo, że nie mógł zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Często pytał o to Boga. Pewnego dnia ojczym chciał go uderzyć, lecz on jakby dotknął ręką Jego głowy. I ojczym osunął sie na ziemię. Nie wiedział co się stało. Po jakimś czasie Ojczym sie obudził. Minęło kilka dni. Kiedys wracał do domu i zastał ojczyma nie przytomnego w łazience lezącego i umierającego. Opowiadał jak trzymał jego głowe na swoich kolanach. A Ojczym tuż przed śmiercią powiedziął do niego, że tego dnia kiedy osunął się na ziemię przeżył spotkanie z Chrystusem. I to był jego najszczęśliwszy dzień w życiu i bardzo mu dziękuje. Po czy w spokoju i nadziei umarł.

    www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
    Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.







  • twoj_aniol_stroz 11.09.12, 09:54
    Wczoraj w nocy zmarła moja babcia - nie moja biologiczna babcia, bo ta zmarła właśnie na stwardnienie rozsiane, ale druga żona mojego dziadka... Umierała od czwartku, była bardzo niespokojna, bardzo się męczyła, w piątek przyszedł ksiądz z namaszczeniem chorych, babcia trochę sie uspokoiła, ale na krótko, całą sobotę miała zamkniete oczy i powtarzała tylko: co ja narobiłam... Zmarła w nocy z niedzieli na poniedziałek...
    Myślę, że nie przypadkiem napisałeś to świadectwo, jest ono dla mnie ogromną nadzieją, bo choć babcia bardzo wiele zła zrobiła w mojej rodzinie, no to przecież bardzo chcę by była zbawiona... Ostatnie 3 lata były ciągła walką o nią, ale przede wszystkim o mojego dziadka. On jakoś łatwiej wracał do Boga, choć przyznaję, że myślałam, że będzie na odwrót. Babcia wojowała bardzo długo... Ten czas był trudny, ale również piękny, bo widzieliśmy naprawdę wiele pomocy Bożej, Jego łaski, wsparcia... Piękna była chwila gdy mój dziadek, który zawsze powtarzał, że "pacierza i kawy to on nigdy nie odmawia", cieszył się, że przyjdzie ksiądz, że ich odwiedzi...
    Dziś jeszcze mocniej widzę, że niezaleznie od tego jak bardzo człowiek nabroi to kiedy zaczyna wracać, kiedy idzie do Ojca to ten nie czeka z surową miną, ale wybiega naprzeciw. Tak wybiegł po mnie 10 lat temu, po mojego męża, po tatę, dziadka, po babcię... po tego Brazylijczyka, po jego tatę...
    Dziękuję smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 12.09.12, 16:25
    "idzie do Ojca to ten nie czeka z surową miną, ale wybiega naprzeciw. Tak wybiegł po mnie 10 lat temu, po mojego męża, po tatę, dziadka, po babcię... po tego Brazylijczyka, po jego tatę...
    Dziękuję smile" - twoj_aniol_stroz

    Jaki ten Bóg jest biegający dla Ciebie i twojej rodziny. Musi mieć kondycję i szczególnie zwracać uwagę dla Ciebie. Jesteś "wybrana" z całą swoj rodziną i nie wystarcza "dziękuję" na forum. Dla mnie to jest chore i widzę, że będzie coraz gorzej, z wiekiem.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 12.09.12, 17:31
    Nudny już jesteś z tym wybraniem uncertain
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 12.09.12, 21:32
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Nudny już jesteś z tym wybraniem uncertain

    Może i nudny ale czytając Twoje posty, posty jakuba.21 oraz tego, który obecnie jakoś znikł z forum, ten co podpisywł się - "Kocham Cię Boże Ojcze - Twój syn Władek" trochę przestraszyłem się o swoje zdrowie psychiczne. Muszę się przyznać, że ostatnio (ogólnie uwżam, że nie trzeba Boga o nic prosić i zawracać mu głowy, bo zna nasze mysli i nasze pragnienia) modlitwą podziękowałem Bogu za to, że nie ukzuje mi się Jezus ani jacyś święci, że nie odczuwam obecności aniołów ani diabłów, że obdarzył mnie niewiarą w te wymyslone stwory, że mogę zachować trzeźwość umysłu tak potrzebnego mi do dość skomplikowanej pracy jaką wykonuję. Prosiłem też Boga, że jesli już opanuje mnie skleroza na starość, to żebym nie popadł w dewocję. To nie była modlitwa z modlitewnika ale moje własne szczere podziękowanie, takie prawdziwie od serca, bo czytając Wasze posty za obecny swój stan psychiczny musiałem podziękować. To jedyna korzyść z tego forum, bo spowodowała moją modlitwę do Boga i wierzę, że będzie wysłuchana i będę mógł dalej poznawać mądrość bożą poprzez naukę, bo to moja pasja.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 17.09.12, 00:26
    Aniele-strozu

    Już zbyt długo ciągnie się ten temat i pomieszały się posty "wyżej - niżej" o róznych datach, więc ja nie sledzę tych "wyżej" i dlatego nie na wszystkie odpowiadam. Znalazłem też dość ciekawe Twoje stwierdzenie - cytuję -"bo choć babcia bardzo wiele zła zrobiła w mojej rodzinie, no to przecież bardzo chcę by była zbawiona.." i w poscie późniejszym informujesz - cytuję -"Tak wybiegł (Bóg) po mnie 10 lat temu, po mojego mężą, po tatę, dziadka, po babcie.."
    Wynka z tego, że ta niezbyt dobra babcia miała szczęscie, skorzystała okazyjnie, że ten Bóg dla Ciebie tak biega do Twojej rodziny. Spełnia Twoje chęci i już będac zmęczony tą bieganiną, babcie zabrał dla "świętego" spokoju. Nic nie piszesz o teściach, a co z nimi?
    Nie chcesz im załatwić tego po znajowości u Boga? Nie chcesz spotkać ich w niebie?
    Że też sama nie widzisz śmieszności w tym co piszesz, a chcesz pełnić misję dla absolutu.
    Jak chcesz pełnić rolę anioła-stroza dla innych jak sama popadasz w dewocję.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 17.09.12, 08:27
    Kiciu, właśnie na tym polega Boża miłość, że wychodzi naprzeciw każdego człowieka jeśli tylko ten człowiek wykaże ciut zainteresowania Jego osobą. Tak, moja babcia wyrządziła bardzo wiele zła w rodzinie. Ale to nieważne teraz... głęboko wierzę, że w ostatnich chwilach swojego życia jednak jej serce chciało powrotu do Boga... I głęboko wierzę, że Bóg w swoim Miłosierdziu jest większy niż zło popełniane przez nią latami...
    A moi teściowie? Czy chcę ich widzieć zbawionych? Jaką byłabym chrześcijanką gdybym nie chciała? Nie ma takiego człowieka na świecie, któremu życzyłabym potępienia - to przecież jest chore mieć nadzieję, że ktoś będzie cierpiał całą wieczność...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 03:44

    To ta Boża miłość polega na tym, że jak ktoś "nie wyjdzie naprzeciw" to będzie cierpiał całą wieczność? To jakiś sadyzm, a nie miłość.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 19.09.12, 07:52
    Nie, nie sadyzm. To jest wolność człowieka w podejmowaniu decyzji. Jesteś wolnym człowiekiem i masz prawo podjąć decyzję, że Bóg Ci do niczego nie jest potrzebny, nie chcesz Go i po krzyku - Bóg nie zmusi Cię do stworzenia z Nim relacji.
    Wyobraź sobie, że masz taką moc by zmusić drugiego człowieka do bycia z Tobą. Spotykasz na swej drodze piękną, mądrą kobietę i bardzo chcesz by była Twoją towarzyszką życia, byś mógł z nią rozmawiać, być obok dłużej niż parę chwil obecnej znajomości. Użyjesz swojej mocy by ją do tego zmusić? Nie sądzę. Raczej zrobisz wszystko by z własnej woli chciała być z Tobą. Bóg właśnie szanuje wybór człowieka, nie zmusza do bycia z Nim. Bóg traktuje Cię jak dorosłego człowieka, który odpowiada za swoje decyzje - nie jesteś niewolnikiem, nie jesteś też podległym dorosłemu dzieckiem, ale w pełni wolnym i odpowiedzialnym człowiekiem. Całe swoje życie ponosisz konsekwencje własnych wyborów i tak samo jest w ostatniej chwili swojego życia. Dlaczego akurat wtedy Bóg miałby za Ciebie decydować o tym czego chcesz?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 18:17

    Bóg daje wolną wolę człowiekowi, a później lubuje się w słuchaniu wiecznych jęków dochodzących z Piekła? Widać ma także upodobania perwersyjne oprócz miłości.
    Dziwne jest też i to, że taka ogromna ilość aniołów wolała zbuntować się, wolała nie przebywać z Bogiem w niebie, wolała stać się diabłami na ziemi i nie podlegać Bogu.
    Możesz to wytłumaczyć? Wierzysz w te stwory więc jakoś musisz sobie to tłumaczyć?



    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 19.09.12, 20:07
    Czyli uważasz, że Bóg powinien przymusić człowieka do wiary, do oddawania Mu czci?
    Co do zbuntowanych aniołów... Cóż, doskonały jest wyłacznie Bóg, anioł jest stworzeniem i nie jest doskonały... Czy sobie tłumaczę jakoś kwestie tego dlaczego anioły sie zbuntowały? Nie, nie mam możliwości porozmawiać ze zbuntowanym aniołem, więc nie wiem co nim kierowało... Natomiast Bóg jest czystą miłością, więc to co odrzuca ową miłość z definicji nie jest dobre.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 21:18
    "Czyli uważasz, że Bóg powinien przymusić człowieka do wiary, do oddawania Mu czci?" - twoj_aniol_stroz
    A po co Bogu potrzeba odbierania czci? To cecha wyłącznie ludzkiej próźności gdzie człowiek czerpie wlasną przyjemność przez własne wywyższenie nad drugiego człowieka. Bóg jest stwórcą całego ogromu wszechświata gdzie człowiek jest tylko jego cząstką. Zapewne patrzyłaś na rogwieżdzone niebo nocą i podziwiałaś "mrugające" gwiazdy. Nasz układ planetarny jest malutką cząsteczką w ponad 100 miliardach takich gwiazd w nasze galaktyce Drogi Mlecznej. Takich galaktyk jest ponad 1000 bilonów. Czy uważasz, że Bóg stworzył to dla wszystko dla własnej próznosci, dla swojego zadowolenia odbierania dla siebie czci?
    A tak nawiasem, czy wiesz dlaczego jak obserwujesz nocą gwiazdy na firmanencie gwiazdy te "mrugają"? Mrugają tylko gwiazdy oprócz naszego Słońca, Księzyca i planet. Jakby udalo Ci się nocą zobaczyć "gwiazdkę", ktora nie mruga, to jest to odbicie swiata od satelity lub obserwujesz planetę. To nie anioły "mrugają" do nas ale na skutek atmosfery, która otacza Ziemię i turbulencja miesza warstwy powietrza o różnych temperaturach w najwyższych warstwach atmosfery. Powietrze o wyższej temperaturze ma cząsteczki bardziej oddalone i załamują światło o kąt mniejszy. Zimniejsze warstwy atmosfery mają większą gęstość, cząsteczki są "bliżej" siebie i załamują światło o kąt większy. Promienie od gwiazd tak odległych od naszych oczu przechodząc różne kątowe załamania w atmosferze "odskakują" od naszych źrenić i jakby na chwilkę znikały. Planety są blisko w porównaniu z gwiazdami i wprawdzie część ich światła zostaje także załamana w innych kierunkach, niż znajduj się nasze oczy, ale to, co do nich trafia wystarcza, żeby pozostawał obraz stabilny.
    Mnie trudno jest uwierzyć w to, że absolut o takiej nieskończonej mądrości może mieć ludzkie uczucia i ludzkie pragnienia. To tylko człowiek dla własnego odczucia przypisał te ludzkie uczucia Bogu w swojej wyobraźni. Robiąc tak, poprzez "podlizywanie" się Bogu chce coś dla siebie osiągnąć na wzór własnych pragnień. Wszyscy ludzie chcą być chwaleni, podziwiani itd. bo to wyróżnia ich ponad innych. Bóg tego nie musi robić, nie musi konkurować z innymi Bogami, bo jest tylko jeden.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 19.09.12, 21:35
    smile Rozczuliła mnie Twoja chęć popisania się wiedzą astronomiczną smile Cóż, mój mąż ma fioła na punkcie astronomii (on w ogóle ma dużo fiołów, to u nas jedna z cech rodzinnych), więc rozróżnianie planet, gwiazd, gwiazdozbiorów itd jest mi raczej znane smile Na tym polega Twój problem: gdy nie bardzo wiesz co odpowiedzieć zaczynasz produkcję na tematy znane Tobie najlepiej, czyli tematy fizyczne...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 19.09.12, 23:07

    ToTy unikasz odpowiedzi po co Bogu jest odbieranie czci? pominęłaś to i tylko do "mrugania" gwiazd się odniosłaś, że niby wiedziałaś dlaczego tak się dzieje. Może inne osoby czytające nie wiedzą tego. "Popisywać" się wiedzą swoją przed Tobą nie muszę, bo i tak byś tego nie zrozumiała. Mnie zainteresował problem religijny, na ktory nie odpowiedziałaś i zrobiłaś "unik" jak każda osoba "nawiedzona religijnie". O diabłach i aniołach nie masz wyjaśnienia, o potrzebie Boga do oddawania czci dla siebie też nie masz wyjaśnienia, to o czym chcesz dyskutować? Chcesz tylko przekazywać swoje odczucia? To zbyt mało. Odczucia każdy ma własne i cudzych nie potrzebuje ale wyjaśnień problemów religijnych jest ciekawy.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 20.09.12, 17:09
    Skoro nie potrzebujesz się popisywać wiedzą to po co to robisz z regularnością godną podziwu. Zresztą nie tylko do mnie, ale to wielu osób tutaj smile I rzecz jasna kolejna próba podniesienia własnej wartości smile Ech Kociaku... masz mnie za głupią... a miej, na zdrowie, jeśli to ma Ci polepszyć samopoczucie to czemu nie smile
    Kwestia po co Bogu oddawanie czci już była tu wałkowana setki razy, więc sobie poszukaj. Mnie się tego nie chce kolejny raz klepać.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • soqrates 20.09.12, 22:32
    Aniolku chyba jestes niesprwiedliwa. Ktos pyta a Kociak odpowiada. dobrze, ze odpowiada bo duzo mozna sie dowiedziec a troche wiedzy jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.
    Pozdrawiam Ciebie bardzo goraco.
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 08:04
    Być może jestem niesprawiedliwa, rzecz w tym, że to z Kociakiem kwestia potrzeby Bożej aby się do Niego modlić, oddawać Mu cześć była już wałkowana wiele razy i Kociak doskonale zna moje zdanie na ten temat smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • soqrates 21.09.12, 10:20
    ale ja nie znam Twojego zdania i chetnie byl poznal.
    czy aby poznac Twoje zdanie musze przewertowac setki postow?
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 12:40
    Nie, nie musisz smile
    Otóż po co Bogu nasze oddawanie Mu czci?
    Bóg stworzył człowieka z miłości do niego. Bóg jest sednem życia człowieka na ziemi. Żyjąc tu na ziemi, odkrywając piękno tego życia, świata stworzonego dla nas człowiek jednocześnie odkrywa ogrom Bożej miłości, Jego wierność człowiekowi, ma możliwość poznawać Boga. To wszystko, kiedy sobie to uświadomimy jest tak niesamowicie piękne, że pozostaje uwielbienie dla Boga, wdzięczność człowieka za stworzenie... Naturalna wdzięczność stworzenia skierowana ku Stwórcy.
    To trochę jak z dzieckiem, które biegnie do rodzica, rzuca mu się na szyję z okrzykiem: kocham cię! Oczywiście jako rodzic nie potrzebujesz do życia zapewnień dziecięcych o jego miłości do Ciebie, ale niezwykle radosne, pełne ciepła dla obu stron są takie chwile gdy dziecko mówi o swojej miłości do rodzica. Takie chwile tworzą więź, relację tych dwóch osób. Z Bogiem jest podobnie. Stworzył nas z miłości, dał nam wolność byśmy mogli wybrać, czy chcemy Go kochać, czy jednak nie. I każdy przejaw naszej miłości, wdzięczności, uwielbienia jest właśnie takim działaniem rodzącym więź pomiędzy Bogiem a człowiekiem.
    Kiedy człowiek uświadamia sobie co Bóg dla niego zrobił, kiedy przemyślisz to co działo się z Jezusem tuż przed ukrzyżowaniem, jaką śmiercią umarł, kiedy spojrzysz jak podchodzi do człowieka, jak pochyla się nad każdym bólem wówczas dochodzisz do wniosku, że nie ma na świecie nic, absolutnie nic co mógłbyś zrobić by odwdzięczyć się za tę troskę, miłość, cierpienie, którego doświadczył. W takiej chwili możesz jedynie dziękować, ale to i tak wydaje się być czymś bardzo małym, czymś tak marnym, że cóż pozostaje: wielbić Boga, kochać Go i tyle...
    Zdarzyła Ci się może kiedyś w życiu sytuacja, że otrzymałeś od kogoś coś tak bardzo cennego, że przewyższało wszystko co masz? Jeśli tak, to błyskawicznie zrozumiesz o czym piszę. To jest podobne uczucie do uczucia wdzięczności, gdy ktoś drugiemu ocali życie. Musi być ono niesamowite, ogromne i trudne do ogarnięcia, nie mówiąc o możliwości odwdzięczenia się za coś takiego. Tyle, że życie tu na ziemi jest ważne, ale Jezus ocalił nasze życie w wieczności, więc dał niepomiernie więcej niż ktoś ocalający życie tu na ziemi.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 21.09.12, 22:43
    Ty aniele _strozu przypisałaś lludzkie pragnienia absolutowi. Marnym i niskim jest poczucie zadowolenia wynikającym z odbierania hołdów od innych. To ludzka próżność tego wymga aby wywyższyć się nad innych. Dajmy na to ludzki przykład. Profesor wykłada studentom, czego oczekuje za swój trud? Oczekuje, że przejmą jego wiedzę i będą mogli zastosowć ją dla innych ludzi. On chce tylko za swoją pracę szacunku i pilności w poznawaniu jego przekazu.
    Będzie gardził tymi, którzy tylko przymilają się do niego, chwalą go, podchlebiają mu, łaszą się do niego. Będzie cenił natomiast tych i w tym będzie miał swoje zadowolenie, jeśli trud jego nie poszedł na marne i oceni to w ocenach jakie będzie wystawiał za egzamin. Nie będzie uwzględniał ilości przymileń, pochwał swojej osoby, oddawanych hołdów dla swojej osoby ale wyłącznie przejętą od niego wiedzę. Takim będzie prawy i mądry profesor.
    Ogrom wszechświata nie jest dla człowieka, nigdy człowiek nie będzie mógł jego poznać ani zrozumieć. Tak Wielki Stwórca nie może mieć niskich ludzkich pragnień i porządań. Dał ludziom największy skarb, umysł ludzki z intelektem nie dla klepania paciorków, rożańców, klęczenia, zaliczania ceremoniałów ale dla poznawania Jego mądroścci i uczestnictwa w rozwoju i kształtowaniu dostępnej ludziom rzeczywistości. To jest wielkość Boga. Prawdziwa sprawiedliwość to symbol Temidy z opaską na oczach i wagą w ręku. Tak Bóg sprawiedliwy powinien "ważyć" czyny ludzkie, powinien być "slepy" na podlizywanie się sobie i hołdy dla siebie ale oceniać to, co człowiek może zrobić dla innych, bo Bóg od człowieka dla siebie nic nie potrzebuje. Jest Bogiem.
    To co Ty proponujesz, że ilość paciorków, rózańców, modlitw, zaliczonych ceremoniałów itd. prowadzi do zbawienia, daje obraz Boga chcącego zaspokoić swoją pychę, Boga sadysty, który później z lubością będzie słuchał, przez wieczność, jęków cierpień dochodzących z Piekła. Moze cierpienie daje mu zadowolenie, gdy zsyła choroby, kataklizmy, gdzie ludzie umierają tysiącami i milionami. "Czarna śmierć" w XIX w. pochłonęła 60% istnień ludzkich w Europie i jedną z przyczyn było gromadzenie się ludzi do wspólnych modlitw właśnie o łaskę od Boga. Zamiast to pomóc, szkodziło, bo ludzie zarażali się pomiędzy sobą tz. "drogą kropelkową". A słynna na początku XX w. grypa - "Hiszpanka" to ponad 100 milonów zgonów i to nie tylko grzszników. Ty wybierasz modlitwy w celach jednostkowych uzdrowień, a co powiesz na pracę naukowców, którzy swoim trudem mogą ratowć zycie milionów ludzi. Taki A.Fleming swoim wynalazkiem penicyliny, piewszego antybiotyku, uratował życie setką milionów ludzi. Opiekujesz się jakimś "Domem Samotnej Matki" dlaczego nie chcez tym kobietom pomóc poznając psychoanalizę? Wolisz im serwować modlitwy i różaniec, wodę święconą w wypędzaniu diabła, bo to najłatwiejsze, nie wymaga żadnej nauki ani trudu w zdobyciu wiedzy, chcesz mieć ich wdzięczonoś w jak najłatwiejszy sposób. Jak myślisz, czym więcej będziesz mała uznanie u Boga, klepaniem modlitw, czy trudem nauki aby ta pomoc była najskuteczniejsza?
    --
    -----
  • twoj_aniol_stroz 21.09.12, 23:15
    > Ty aniele _strozu przypisałaś lludzkie pragnienia absolutowi. Marnym i niskim j
    > est poczucie zadowolenia wynikającym z odbierania hołdów od innych.
    A gdzie ja napisałam, że Bóg czerpie zadowolenie z odbierania hołdów?

    > Będzie gardził tymi, którzy tylko przymilają się do niego, chwalą go, podchlebi
    > ają mu, łaszą się do niego. Będzie cenił natomiast tych i w tym będzie miał swo
    > je zadowolenie, jeśli trud jego nie poszedł na marne i oceni to w ocenach jakie
    > będzie wystawiał za egzamin. Nie będzie uwzględniał ilości przymileń, pochwał
    > swojej osoby, oddawanych hołdów dla swojej osoby ale wyłącznie przejętą od nieg
    > o wiedzę. Takim będzie prawy i mądry profesor.
    Nie zgodzę sie z tym. Prawy i mądry profesor nigdy żadnym człowiekiem nie będzie gardził, raczej będzie mu współczuł, będzie popychał do zmiany działania, będzie starał się każdemu przekazać wiedzę, ale na pewno człowiek prawy nie gardzi drugim człowiekiem.

    > uratował życie setką milionów ludzi. Opiekujesz się jakimś "Domem Samotnej Matk
    > i" dlaczego nie chcez tym kobietom pomóc poznając psychoanalizę? Wolisz im serw
    > ować modlitwy i różaniec, wodę święconą w wypędzaniu diabła, bo to najłatwiejsz
    > e, nie wymaga żadnej nauki ani trudu w zdobyciu wiedzy, chcesz mieć ich wdzięcz
    > onoś w jak najłatwiejszy sposób.
    Hm, a skąd wiesz co ja w tym domu robię? Naprawdę Ci się wydaje, że wiesz jaka jest tam moja rola?

    > To co Ty proponujesz, że ilość paciorków, rózańców, modlitw, zaliczonych ceremo
    > niałów itd. prowadzi do zbawienia, daje obraz Boga chcącego zaspokoić swoją pyc
    > hę, Boga sadysty, który później z lubością będzie słuchał, przez wieczność, jęk
    > ów cierpień dochodzących z Piekła.
    Wskaż miejsce gdzie to napisałam.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 22.09.12, 01:07
    Pozostańmy przy swoich wyobrażeniach. Zarzucasz mi, że zbyt angażuję naukę do określenia istoty absolutu. Jak już pisałem, wielkie wrażenie odniosłem słuchając przypadkowo w programie - "Inny punkt widzenia" wypowiedzi teologa i kosmologa księdza prof. dr hab. Hellera aktualnie pełniącego funkcję kierownika obserwatorium astronomicznego w Watykanie.
    Wypowiadał się wsprzęgając do swoich wypowiedzi właśnie zdobycze nauki. Teorię względnosci, Wielki Wybuch, prawa ewolucji itd. Tłumaczył dlaczego tak stosunkowo późno powstało życie na Ziemi, że wpierw musiały być 4 cykle gwiezdne aby powstał węgiel do budowy związkw organicznych i powstanie pierwszego organizmu żywego i dalszego rozwoju przez ewolucje. Wytłumaczył, że nie można na tym poziomie wiedzy przyjmować Boga Osobowego, gdyż przed Wielkim Wybuchem nie było przestrzeni, a więc nie było "miejsca" dla tego typu wyobraźni itd. itd. Aby go zrozumieć trzeba mieć dużą wiedzę w zakresie funkcjonowania rzeczywistości, praw fizyki i ogólnych praw przyrody. Ta wiedza nie jest dla przeciętnego ogółu i nie ma w tym nic złego jak ludzie w swoją wyobraźnie dostosowują do swoich oczekiwań i posiadnej wiedzy. Nie wspomniał nic o "żebrze Adama", diabłach, aniołach, sześciu dniach stwarzania itd. Jak zrozumiałem, z jego wywodu wynikało, że religia i jej przesłanie musi być dostosowane dla wszystkich ludzi i celem jest ksztatowanie "dobra" w człowieku czyli jego wartości moralnych i etycznych w stosunku do innych. Teraz w pełni rozumiem i nie neguję Twojej wiary w anioły, diabły, św. wodę i ceremoniały, bo widać jest to Ci potrzebne aby spełniało u Ciebie duchowe zrozumienie bycia człowiekiem spełnionym i szlachetniejszym. Te "dabły i anioły" są dla Ciebie potrzebne do twojej wyobrażni w Twoim zrozumieniu istoty absolutu. Jak myślisz, czy za te wypowiedzi ksiądz prof. dr hab. dostanie naganę od papieża? Zostanie posądzony o herezję? On w programie mówił do tych, co istotę absolutu chcą wyobrażać sobie w większym wymiarze i nie są im potrzebne te anioły i diabły, do ludzi, którzy swą etykę i moralność nie opierają na strachu przed piekłem, czyścem, dibłem ale rozumieją bez tego sens tych wartości. Dlatego też, uważam, że moja wiara nie jest gorszą ani lepszą od Twojej, jakuba.21 czy alkoo3. Jest dopasowana do mnie. O tym, które wyobrażenie jest lepsze mogą decydować tylko nasze czyny w stosunku do innych ludzi i całej przyrody. To, że prowadziłem z Tobą dyskusję w tych tematach "diabelskich i anielskich" powodowany był tylko chęcią abyś nie miała lęku i zbędnej obawy oraz abyś dostrzegła zbyteczną magię zawartą w religii, która tylko ją wypcza i prowadzi do dewocji.
    Nasz papież JPII publicznie wypowiedział się, że KK może uznać ewolucję jako boską mądrość w powstaniu człowiek. Uważam to za największe jego przesłanie. Nauka i wiedza to poznawanie mądrości bożej i nie może to prowadzić do eliminacji absolutu ale tylko na wyniesienie absolutu na wyższy poziom.




    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 22.09.12, 20:40
    Kociaku, mimo wszystko proszę Cię byś znalazł fragment gdzie mówię o tym, że Bóg czerpie zadowolenie z odbierania hołdów. Proszę Cię także byś wskazał miejsce gdzie napisałam, że odpowiednia ilość modlitw, różańców, ceremoniałów itd prowadzi do zbawienia.

    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 22.09.12, 20:59
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Kociaku, mimo wszystko proszę Cię byś znalazł fragment gdzie mówię o tym, że Bó
    > g czerpie zadowolenie z odbierania hołdów. Proszę Cię także byś wskazał miejsce
    > gdzie napisałam, że odpowiednia ilość modlitw, różańców, ceremoniałów itd prow
    > adzi do zbawienia.
    >
    Na to pytanie udzieliłem odpowiedzi dla soqratesa w temacie - "Bóg jest Energią" i odsyłam do tego postu.
    Tu tylko przytoczę Twój wpis przytaczający - "wyznanie wiary" gdzie podałaś - "... który z Ojcem i Synem wspólnie odbierają uwielbienie i chwałę". Właśnie mam dlatego wątpliwości, co byo powodem sprawczym Boga? Czy własna próżność, czy okazana mądrość?


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 22.09.12, 21:25
    Tam też Ci w tym temacie odpisałam, że Twoje pojmowanie uwielbienia i czci jest kompletnie rózne od mojego.
    Twierdzisz także, że pisałam o tym jakoby odpowiednia ilość modlitw, rózańców itd dawała zbawienie. Gdzie to napisałam?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 22.09.12, 21:39

    "Twierdzisz także, że pisałam o tym jakoby odpowiednia ilość modlitw, rózańców itd dawała zbawienie. Gdzie to napisałam? " - twoj_aniol_stroz

    Jeśli nie dają, to po co tracić na nie czas? Życie jest krótkie i po co go tracić na zbędne czynnosci?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 22.09.12, 21:51
    One nie są zbędne, już to też kiedyś pisałam, rzecz w tym, że nie ma żadnej możliwości zaskarbienia sobie zbawienia - zbawienie masz za darmo, nie da się na nie zapracować. Problem w tym, że nie każdy człowiek chce zbawienia, często je odrzuca.
    I bardzo Cię proszę nie manipuluj moimi wypowiedziami, bo właśnie to co zrobiłeś pisząc, że twierdzę coś, czego nigdy nie napisałam, jest manipulacją.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 22.09.12, 22:24

    Manipulacja Twoimi wypowiedziami, jak to nazywasz, wynika z braku jasnych Twoich odpowiedzi. Piszesz w poscie, że zbawienie jest za darmo, wypowiedziałaś się, że ilość modlitw, różańców nie jest istotna, teraz na samym wstępie piszesz, że nie są zbędne.
    Czy świadoma jedteś tego co piszesz? Jeśli są potrzebne to napisz do czego jeśli nie dają zbawienia? Napisałaś także w inny poście, (tak przynajmniej zrozumiałem), że Bóg nie dla hołdu jest kochającym człowieka. Zapytam zatem krótko i takiej oczekuję odpowiedzi - np. ateista o najwyszym poczuciu etyki i moralności, pomagającym słabszym (tak pisałaś) i jest wzorem "dobra" dla innych, gdzie według Ciebie trafi po śmierci i czy dostapi zbawienia jeśli Bóg nie przywiązuje znaczenia dla uwielbienia i hołdów dla Siebie?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 22.09.12, 22:44
    A skąd mogę wiedzieć, czy dany człowiek dostąpi zbawienia? Naprawdę uważasz, że z Bogiem rozmawiasz? Mogę jedynie komuś takiemu jak napisałeś z całego serca życzyć zbawienia, ale co go czeka na samym końcu to jest mi akurat nieznane. Podobnie jak nie wiem co mnie czeka - chcę zbawienia, chcę żyć wiecznie z Bogiem, ale co się na koniec okaże to nie wiem... Może droga, którą obrałam jest dobra (i mocno w to wierzę, a patrząc na owoce tego co robię w życiu, to mam podstawy sądzić, że tak jest), ale istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że to była zła droga, że źle wybrałam...
    Oczywiście, że modlitwa nie jest zbędna przynajmniej dla mnie smile Jest mi potrzebna jako czas wyciszenia, ładowania akumulatorów, bo by coś dać, to najpierw trzeba mieć z czego, to czas pytań i odpowiedzi (czytając Pismo Św człowiek znajduje tysiące odpowiedzi na własne pytania dotyczące tego jak żyć), to czas na powiedzenie dziękuję za wszystko co mnie spotyka, czas radości, że zostałam stworzona, że tacy a nie inni ludzie stanęli na mojej drodze, że mam fajnego męża, super dzieciaki, tego jest całe mnóstwo. Jest wiele powodów by uwielbiać Boga, kochać Go...
    Na tym właśnie polega problem, że Ty Kociaku uważasz, że masz monopol na jedynie słuszną drogę życia. Napisałeś, że skoro Bóg nie potrzebuje hołdów to modlitwa jest zbędna... Tobie być może tak, ale sam pisałeś tu, że ostatnio modliłeś się dziękując Bogu za swą mądrość, za to, że nie stworzył Cię tak durnym jak mnie wink (żart, wiem, że napisałeś ciut inaczej) To właśnie jest modlitwa... Dla mnie czas piękny i dobry, dla Ciebie zbędny... Koniecznie wszyscy musimy być tacy sami? Koniecznie trzeba wybrać taką drogę jaka Tobie wydaje się być najlepsza?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 23.09.12, 03:08

    Czyli jednakBóg wymaga dla Siebie uwielbienia i hołdów od człowieka. Rozpatrując to czasowo, przez 15 miliardów lat nie mia tego i widać brakowało Mu tego uwielbienia.
    Bardzo żle się czuł. Więcej, pierwsze oznaki religii są już widoczne w grobach sprzed 40 tysięcy lat ale te hołdy nie Jego dotyczyły, bo Jezus dopiero objawił się 2000 lat temu.
    Spodobały się Bogu te uwielbienia, ktore nie Jego dotyczyły i pozazdrościł ich. Jak sama piszesz - cytuję - "Dlatego właśnie dla mnie bardzo spójne jest, że jeśli moim Bogiem jest Ktoś, Kto się mną opiekuje, troszczy się o mnie, w którego towarzystwie jestem bezpieczna, otoczona opieką i miłością to logiczne jest odwzajemnienie tego wszystkiego. Logiczne są uczucia miłości, szacunku, uwielbienia, czci itp. "
    Wynika z tego, że Bóg musi jeszcze zasłużyć, musi starać się aby otrzymać takie uwielbienie, zwłaszcza od Ciebie. Dobrze wybrał, stara się nieustannie, musi sobie zapracować na nie. Nic za darmo. Jak zajął się nie tylko Tobą ale całą twoją rodziną, ma dla siebie miłość większą.
    Bardzo sprytnie to zrobiłaś. Bóg bardzo Cię kocha, więc i Ty Jego. Nie przyszło Ci na myśl, że Twoja miłosć do Boga, może być miłoscią bez wzajemności? Przyglądając się tej miłosci bożej w sensie ogólnym trochę jest ona perwersyjna. Np. stworzył Bóg kogoś garbatego i jeszcze mu grozi, jak nie będziesz mnie kochał, to będzie jeszcze gorzej, trafisz na wieczne męki.
    To wygląda na miłość wymuszoną i to pod groźbą.
    Stwierdzasz - "A skąd mogę wiedzieć...". Jak ktoś tak dobrze zna Boga, wie co Bóg pragnie, co oczekuje, co myśli, czego chce itd. to próbuje się pytać kierując się swoimi wątpliwościami.
    Przypominsz mi trochę moją śp. babcie, która o Bogu, aniołach, diabłach wiedział wszystko ale już jej nie mam. Umiała czytać tylko drukowane litery i to z modlitewnika ale za to znała Boga jakby był sąsiadem za ściany. Wszystko wiedziała o Nim. Sądzę po tym, że człowiek "nawiedzony" ma bardzo dużą wiedzę o Bogu chociaż nie ksztacił się w tym kierunku ani w żadnym innym. Trochę jest to smutne dla mnie, bo wynika z tego, że rózaniec, klęcznik, woda święcona, oleje święte, spowiedz uszna i inne ceremoniały są konieczne aby Bóg był zrozumiały i dostępny. Bez anioła i diabła nie ma Boga.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 23.09.12, 11:47
    Współczuję Ci wyobrażenia o Bogu, naprawdę... to nie jest złośliwe co piszę... Masz tak wywróconą do góry nogami koncepcję Boga, że nie dziwię się, że widzisz w Nim wyłącznie kogoś, kto ma w nosie ludzi i ich świat...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 23.09.12, 17:07
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Współczuję Ci wyobrażenia o Bogu, naprawdę... to nie jest złośliwe co piszę...
    > Masz tak wywróconą do góry nogami koncepcję Boga, że nie dziwię się, że widzisz
    > w Nim wyłącznie kogoś, kto ma w nosie ludzi i ich świat...

    To raczej Bogu trzeba współczuć. Piszesz - "Oczywiście, że modlitwa nie jest zbędna przynajmniej dla mnie smile Jest mi potrzebna jako czas wyciszenia, ładowania akumulatorów, "
    Ty sobie ładujesz te "akumlatory", napięcie w nich rośnie, a ten biedny Bóg musi wysłuchiwać tych samych modlitw i jeszcze dbać aby na stykach nie zaiskrzyło. Mnie dziwi to, że ten Bóg tak chce słuchać tych modlitw jakby nic innego nie miał do roboty. Przypomniało mi się takie wydarzenie, którego byłem świadkiem. Kiedyś na końcowym przystanku czekałem na nocny autobus. Oprócz mnie, na ławce, siedziały jeszcze dwie starsze panie. Dułgo nie rozmawiały, widać nie znały się. Jak to starsze panie, w końcu rozgadały się i rozmowa ich dotyczyła, że ta jedna z pań ma modlitwę do ojca Pio, bardzo skuteczną do otrzymywnia łask. Ta druga zapragnęła też mieć tą modlitwę, bo ma wielką potrzebę na łaski w stawiennictwie. Niestety, modlitwa jest długa, właścicielka tej modlitwy na pamięć jej nie zna ale może przepisać ją w domu i doręczyć tej drugiej. Ta druga może się zrewanżować, bo osobiście zna jakąś kapliczkę NMP na Żoliborzu gdzie bardzo chętnie i skutecznie NMP okazuje swoje łaski.
    I umówiły się na seans modlitewny z tą modlitwą do ojca Pio przy tej kapliczce NMP. Można sobie tylko wyobrazić co tam będzie się działo, jak będą sobie te dwie starsze panie ładować swoje "akumlatory". Taka zabawa starszych pań. Przwdziwe wariactwo, które jest najbardziej ludzką chorobą. Nie słyszałem aby psu, kotu czy krowie, odbiło ale ludziom tak.
    Ludzie ładują sobie "akumlatory", księża żyją sobie dostanio i bez problemów finansowych, hierarchowie żyją w pałacach, noszą drogie złote szaty, pysznią się pierścieniami na pulchnych palcach, jeżdzą najdroższymi samochodami i to wszystko dzięki "prawidłowemu" wyobrażeniu Boga, dla którego nikt nie ma współczucia.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 23.09.12, 20:54
    "dziwię się, że widzisz
    w Nim wyłącznie kogoś, kto ma w nosie ludzi i ich świat..." - twoj_aniol_stroz

    Wprost przeciwnie, Bóg nie jest do "zabawy" dewotów, do wysłuchiwania niekończących się paciorków, robienia dla nich cudów, ku ich uciesze ale chce aby człowiek brał swój udział w dziele bożym. Jest przecież powiedziane w przesłaniu od Boga, aby człowiek wziął w posiadanie ziemię i w tym czasie przystosowywał ją dla siebie wykorzystując dar boży czyli inteligencję twórczą w poznawaniu mądrości bożej zawartej w prawach natury, którą człowiek może poznawać i wykorzystywać. Ty chcesz Boga widzieć jako bożka, czarodzieja, łasego na uwielbienie i hołdy, lubującego się w słuchaniu klepnych modlitw i wierzących w magię ceremoniałów. To nie wymaga trudu nauki, wymaga tylko marnowanie czasu i głupoty.
    W parku Arkadia (koło Nieborowa) na ścianie tz. Przybytku Arcykapłana jest motto w języku francuskim, co przetlumaczone na język polski, brzmi - "Nadzieja karmi Chimerę a życie upływa". Pomyśl nad tym, dość mądre motto. Jak chcesz brać udział w rozwoju rzeczywistości? Przez klęcznik, rózaniec, klepanie modlitw i ładowanie swoich "akumlatorów"?
    Dla innych nie jest to potrzebne, to jest tylko dla Ciebie. Czym Twoja praca dla innych będzie wyższego poziomu, tym większe dobro możesz przekazać ludziom. Tak trudno to zrozumieć?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 24.09.12, 09:55
    Coś niekonsekwentny jesteś. Najpierw twierdzisz, że nie można się powoływać na Biblię, bo to napisał człowiek, więc poznawanie Boga z jej kart jest bez sensu, bo to tylko wytwór wyobraźni człowieka i przypisywanie Mu cech ludzkich, a chwilę potem sam piszesz tak: "Jest przecież powiedziane w przesłaniu od Boga..." No to w końcu się zdecyduj podpieramy się Biblią, czy nie - czy może w zależności od tego jak mi wygodniej smile
    Pytasz jak chcę brać udział w rozwoju rzeczywistości i zaraz potem informujesz mnie co robię a czego nie robię w moim życiu. Według Ciebie jedyne moje zajęcia to modlitwa, różaniec (który nota bene też jest modlitwą)... Kociaku, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że doba ma 24 godziny, z czego około 8-9 przeznaczam na sen (tak, jestem śpiochem i lubię spać), czyli pozostaje mi około 15 godzin na robienie czegoś. Różaniec zajmuje około 40 minut (i z bólem przyznaję, że to nie jest moja codzienna modlitwa), czyli nadal mamy ponad 14 godzin na coś jeszcze. Ok, niech będzie codzienna Msza Św (podziwiam tych, którzy wytrwale chodzą, ja niestety nie sad ), to kolejna godzina czyli zostaje ponad 13 godzin na inne zajęcia. Niech będzie jeszcze godzina na lekturę Pisma Św (i tu akurat z czystym sumieniem ową godzinę odliczam), to nadal mamy 12 godzin na inne zajęcia niż modlitwa. Nie sądzisz,że to sporo czasu na pożyteczne działania, choć tamte 3 godziny dla mnie też są pożytecznie spędzonym czasem. Nie znasz mnie, nie wiesz co robię na co dzień, czym się zajmuję poza modlitwą i ... dyskusjami z Tobą wink To, że ulęgła Ci się w głowie wizja durnej baby, która klepie tylko różańce to ja na to nic nie poradzę smile Obraz fałszywy, ale cóż... jakoś nie czuję wewnętrznej potrzeby opisywania tutaj moich zajęć i rytmu dnia smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 24.09.12, 17:54
    Jeśli przytaczam jakiś wers z Biblii, to tylko dla tego, że napisałaś, że Biblia jest dla Ciebie tak ważna. Nie napisałaś, jak ją traktujesz, dosłownie czy alegorycznie?
    Dla mnie Biblia jest zapisem ludzkim i jest tylko alegorią i podlega mojemu własnemu osądowi.
    Dla mnie ważne jest rozpatrywanie istnienia absolutu na najwyższym poziomie, samej możliwości takiego istnienia. I tu trzeba wsprząc naukę, a w szczególności fizykę, bo na niej oparte jest zaistnienie Wszechświata, a nie na ludzkich uczuciach i ludkich potrzebach duchowych. Kiedyś spotykałem się stale ze stwierdzeniem, że jak czegoś nie można zdefiniować, to nie może to istnieć i podawano mi przykład, że Bóg nie ma logicznej definicji.
    Wobec tego sformowałem taką definicję i jest ona mojego pomysłu i nie może być podważona przez ateistów (z nimi trzeba było się "zmierzyć"). Oto ona:
    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii, energii oraz wzajemnej korelacji (prawa natury)". Nie wim czy rozumiesz to? Skutek widzimy i możemy podziwiać czyli jest przyczyna do skutku, której zdefiniować nie można, bo wykracza poza zdolności umysłu ludzkiego (istota Boga) ale istnieje. Każdy ateista jest "w kropce" jak to usłyszy, bo obalić tego nie może, a ma definicję. To jest "najwyższy punkt" jakby mozliwosci dla absolutu.
    Wszystko inne jest już tylko dostosowaniem ludzkim, do ludzkiego zrozumienia, oczekiwań, potrzeb duchowych itd. itd. Każdą religię stworzył czlowiek dla siebie i swojej ludkiej logiki.
    Stale tu podkreślam, wszystkie prywatne odczucia człowieka, modlitwy, ceremoniły itd. są tylko dla człowieka (Bóg tego nie potrzebuje) i jego samopoczucia indywidualnego. Czy spełnia to rolę religii pozytywnej może tylko świadczyć szlachetność tej osoby, (ktora stworzyla sobie wyobrażenie Boga w swojej wyobraźni) i jej stosunek do innych ludzi i calej przyrody. Tak ja uważam, i przy tym pozostanę. Możesz mieć wyobrażenie o Bogu jakie chcesz, możesz wypłeniać ceremoniały, modlić się, klepać różańce, klęczeć od rana do wieczora, Twoja "wartość" dla Boga (Boga nieskończe sprawiedliwego) zawarta jest w Twoich czynach dla innych ludzi i całej przyrody, bo to jest potrzbne ludziom, a nie Bogu.
    Masz poczucie, że Bóg Cię kocha - bardzo dobrze, czujesz w sobie, że ty kochasz Boga - jeszcze lepiej, modląc się "ladujesz swoje akumlatory" też dobrze, to jest tylko dla Ciebie.
    Aby to miało wartość dla Boga musi to mieć odzwierciedlenie w Twoim postępowaniu do innych ludzi, jeśli tego nie ma, jest to bez wartości i stratą czasu. Uważam, że Bóg będzie rozliczał Ciebie z Twoich czynów, a te możesz tylko świadczyć ludziom, bo Bóg nic nie potrzebuje od Ciebie dla Siebie. To jest trochę wyższy poziom wiary, zakładam, że Bóg jest wszedzie, w każdym miejscu i czasie i dla każdego. Nie może łaska Boża być uzależniona od miejsca, czasu, czy woli innego czlowieka - księdza. Bóg nie mieszka w żadnym kościele, nie siedzi i nie czeka w tabernakulum, nie podlega woli księdza ani żaden człowiek nie może swoją ludzką wolą rozporządzać mocą Boga, bez względu czy jest księdzem, proboszczem, biskupem, kardynałem czy nawet papieżem. "Wyższym" nie czyni otrzymane dostojeństwo w KK ale własna cnota i zasługa, każedego "sługi bożego".
    Wierzę także w to, że Bóg wszechmocny i wszechwiedzący zna moje myśli, uczucia, moje pragnienia, oczekiwania i w pełni uznaję bożą wolę i na niej polegam, nie muszę o nic prosić Boga, On wie co mi potrzeba i zgadzam się z Jego decyzją.
    Tym się różnimy w wierze i tak pozostanie.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 25.09.12, 09:43
    > Aby to miało wartość dla Boga musi to mieć odzwierciedlenie w Twoim postępowan
    > iu do innych ludzi, jeśli tego nie ma, jest to bez wartości i stratą czasu. Uwa
    > żam, że Bóg będzie rozliczał Ciebie z Twoich czynów, a te możesz tylko świadczy
    > ć ludziom, bo Bóg nic nie potrzebuje od Ciebie dla Siebie.
    No, ale to jest chyba oczywiste, nie? Podobnie jak kolejny wywód o obecności Boga wszędzie. Tak naprawdę róznica między nami polega jedynie na podejściu do Pisma Św. Dla mnie jest ono księgą natchnioną przed Ducha Św, dla Ciebie nie. Cała reszta jest z grubsza podobna. Oprócz modlitwy proszącej jest jeszcze dziękczynna, bo widząc świat, który Bóg stworzył, widząc ile dobra otrzymujesz kazdego dnia czasem warto powiedzieć "dziekuję" własnie choćby za to, że nie jesteś mną, nie? wink
    Ja naprawdę nie uważam, że modląc się zapracowuję na zbawienie, nie uważam by moje uczestnictwo we Mszy Św było robieniem łaski Bogu, bo On sobie życzy mnie widzieć w kościele o 10.30 w każdą niedzielę. Nie czytam Pisma Św dlatego, że Bóg mi nakazuje, czytam bo tego potrzebuję, jestem na Mszy Św, bo tego potrzebuję, podobnie z modlitwą. Ty nie potrzebujesz - to jest Twój wybór, mnie nic do niego.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 25.09.12, 21:36

    Brawo, brawo, brawo ! (znak mat. silnia). Właśnie tak. Teraz dostrzegam, że reprezentujesz (wedug mojej oceny) właściwe podejscie w sensie religijnym. Będziesz oceniana za swoje czyny dla innych ludzi, a wszystko inne jest tylko pomocą dla Ciebie abyś miała mobilizację do tego piewszego. Pomocą dla Ciebie jest modlitwa prosząca, dziękczynna, mogą też być ceremoniały, te diaby i anioły (jak tak bardzo chcesz) ale wynikiem zaliczenia egzaminu wyłącznie Twoja moralność, etyka do innych ludzi i poszanowanie przyrody. Tak powinno być i wtedy religia spełnia swoje zadanie. Trzeba też zachować swoją rozsądność co do ceremoniałów, bo większość ich jest tylko dla beztroskiego ziemskiego zycia kleru czyli dla mamony. Bóg nie robi przelewów na ich konta bankowe, a oni chcą zyć beztrosko i w luksusie.
    Często więc te ceremoniały nie przybliżają do Boga ale są kpinami z absolutu i prowadzą do dewocji. To tyle.
    Acha, moje pomoce są inne niż Twoje ale też są przydatne.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 25.09.12, 21:37
    Brawo, brawo, brawo ! (znak mat. silnia). Właśnie tak. Teraz dostrzegam, że reprezentujesz (wedug mojej oceny) właściwe podejscie w sensie religijnym. Będziesz oceniana za swoje czyny do innych ludzi, a wszystko inne jest tylko pomocą dla Ciebie abyś miała mobilizację do tego piewszego. Pomocą dla Ciebie jest modlitwa prosząca, dziękczynna, mogą też być ceremoniały, te diaby i anioły (jak tak bardzo chcesz) ale wynikiem zaliczenia egzaminu wyłącznie Twoja moralność, etyka do innych ludzi i poszanowanie przyrody. Tak powinno być i wtedy religia spełnia swoje zadanie. Trzeba też zachować swoją rozsądność co do ceremoniałów, bo większość ich jest tylko dla beztroskiego ziemskiego zycia kleru czyli dla mamony. Bóg nie robi przelewów na ich konta bankowe, a oni chcą zyć beztrosko i w luksusie.
    Często więc te ceremoniały nie przybliżają do Boga ale są kpinami z absolutu i prowadzą do dewocji. To tyle.
    Acha, moje pomoce są inne niż Twoje ale też są przydatne.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 23.09.12, 03:10
    Czyli jednak Bóg wymaga dla Siebie uwielbienia i hołdów od człowieka. Rozpatrując to czasowo, przez 15 miliardów lat nie mia tego i widać brakowało Mu tego uwielbienia.
    Bardzo żle się czuł. Więcej, pierwsze oznaki religii są już widoczne w grobach sprzed 40 tysięcy lat ale te hołdy nie Jego dotyczyły, bo Jezus dopiero objawił się 2000 lat temu.
    Spodobały się Bogu te uwielbienia, ktore nie Jego dotyczyły i pozazdrościł ich. Jak sama piszesz - cytuję - "Dlatego właśnie dla mnie bardzo spójne jest, że jeśli moim Bogiem jest Ktoś, Kto się mną opiekuje, troszczy się o mnie, w którego towarzystwie jestem bezpieczna, otoczona opieką i miłością to logiczne jest odwzajemnienie tego wszystkiego. Logiczne są uczucia miłości, szacunku, uwielbienia, czci itp. "
    Wynika z tego, że Bóg musi jeszcze zasłużyć, musi starać się aby otrzymać takie uwielbienie, zwłaszcza od Ciebie. Dobrze wybrał, stara się nieustannie, musi sobie zapracować na nie. Nic za darmo. Jak zajął się nie tylko Tobą ale całą twoją rodziną, ma dla siebie miłość większą.
    Bardzo sprytnie to zrobiłaś. Bóg bardzo Cię kocha, więc i Ty Jego. Nie przyszło Ci na myśl, że Twoja miłosć do Boga, może być miłoscią bez wzajemności? Przyglądając się tej miłosci bożej w sensie ogólnym trochę jest ona perwersyjna. Np. stworzył Bóg kogoś garbatego i jeszcze mu grozi, jak nie będziesz mnie kochał, to będzie jeszcze gorzej, trafisz na wieczne męki.
    To wygląda na miłość wymuszoną i to pod groźbą.
    Stwierdzasz - "A skąd mogę wiedzieć...". Jak ktoś tak dobrze zna Boga, wie co Bóg pragnie, co oczekuje, co myśli, czego chce itd. to próbuje się pytać kierując się swoimi wątpliwościami.
    Przypominsz mi trochę moją śp. babcie, która o Bogu, aniołach, diabłach wiedział wszystko ale już jej nie mam. Umiała czytać tylko drukowane litery i to z modlitewnika ale za to znała Boga jakby był sąsiadem za ściany. Wszystko wiedziała o Nim. Sądzę po tym, że człowiek "nawiedzony" ma bardzo dużą wiedzę o Bogu chociaż nie ksztacił się w tym kierunku ani w żadnym innym. Trochę jest to smutne dla mnie, bo wynika z tego, że rózaniec, klęcznik, woda święcona, oleje święte, spowiedz uszna i inne ceremoniały są konieczne aby Bóg był zrozumiały i dostępny. Bez anioła i diabła nie ma Boga.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 26.09.12, 19:29
    Już jest zbyt dużo postów w tym temacie i chyba jest czas na zakończenie tego tematu i jakąś konkluzje.
    Tematem było - "Jezus uzdrawia!"
    Zapewne tak jest i dziwnym byłoby jakby tak nie było.
    Jezus uzdrawia, uzdrawia Allah, Budda, ten Bóg hinduski (nie wiem jak się nazywa), a także wróżka, "szeptucha" z Podlaskiego, bioterapeuta, plecebo, guślarka wiejska, szaman i mozna tak wymieniać i wymieniać. I są na to rzeczywiste dowody, ludzie ktorzy wyzdrowieli i to dzięki temu, że uwierzyli w te metody i mozliwości uzdrowicieli. Taka jest prawda.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 11.09.12, 22:43
    Już drugi raz, jakubie.21 polecasz ten kościół św. Boboli jako miejsce gdzie cuda sypią się jak z rękawa. Widać proboszcz dla tego kościoła na jakąś umowę dla cudów, jakąś licencję.
    Robi zapewne ogromną kasę na tych cudach mając takie porozumienie. Mógłbyś mu jako stały bywalec doradzić aby na jakiś czas z tą licencją na cuda przeniósł się do kaplicy szpitalnej Centrum Zdrowia Dziecka. Tam chorują, cierpią i umierają malutkie dzieci.
    Tam Jezus i św. Boboli będą bardziej potrzebni ze swoimi cudami niż dla dewotów w tym kościele.
    Ten młody brazylijczyk (co opisujesz) faktycznie dostąpił ogromnego cudu, będąc "nagrzany" w jednej chwili pozbył się kaca. Cud bardzo doniosły i bardzo pożyteczny, zwłaszcza dla tych co "zdrowo" pochlali i rano muszą iść do pracy. Można polecić (co robisz) ten kościół alkoholikom, nie będzie ich męczył kac. Jest i pewien niuans, Brazylii ten młody brazylijczyk nie mógłby dostąpić takiego cudu, bo wódka z trzciny cukrowej do cudów się nie nadaje, co innego w Polsce, wódka z ziemniaków jak najbardziej.
    Ten ojczym-satanista dostąpił ogromnego cudu jak upadł w łazience i uderzył głową o kamienną posadzkę. Zazwyczaj w takich przypadkach ukazyją się tylko gwiazdy. Tu udrzenie w głowę musiało być nadzwyczaj silne, bo oprócz gwiazd ukazał mu się jeszcze Jezus w ich otoczeniu. Nie ma się co dziwić, że umarł szczęśliwy, wiedział, że jako satanista już nie ujrzy więcej Jezusa i nie musi upadać na głowę. Uderzenie było tak silne , że wystarczył mu ten jeden raz.
    Jakby kto chciał powtórzyć ten cud na sobie, to radzę od lżejszych uderzeń w głowę. Co prawda nie ujrzymy od razu Jezusa ale zapewne tylko jakiegoś pomniejszego świętego ale za to będziemy mogli powtarzać do skutku. Może ujrzymy Jezusa i nie umrzemy przy tym, tak jak ten satanista.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • jakub.21 19.09.12, 00:27
    Nie Trolluj, proszę.
    pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie
    www.swiadectwowiary.zafriko.pl/
    Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
  • kociak40 19.09.12, 18:22
    Nie spodobał Ci się jakubie.21 mój pomysł aby na jakiś czas Jezus ze św. Boboli przeniesli się z tymi swoimi cudmi z tego koscioła gdzie występują do kaplicy szpitalnej CZD. Uważasz, że dewocja jest milsza dla Jezusa niż malutkie dzieci?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 03.10.12, 08:34
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Chcę Wam napisać o tym jak ogromnej łaski doświadczyliśmy jako rodzina. Otóż mó
    > j tata został uzdrowiony ze stwardnienia rozsianego!
    > Moja rodzina zawsze była letnia jeśli chodzi o wiarę.

    No ale Apokalipsa mówi ze letni nie osiągnął raju , wiec nie wtrącaj do tej roboty czorta samego Jezusa smile) Tak przez letnich wierców działa czort zwodzi naiwnych smile)
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kami.312 03.10.12, 10:40

    To o czym twoj_aniol_stroz napisała to był jeden z przejawów działania Działanie Ducha Świętego, który idzie gdzie chce....
    To działa w ten sposób, że ktoś coś mówi i nie wie do kogo mówi, ale wśród tych, którzy słuchają jest ten, do którego te słowa były skierowane. Tak samo jest tu na forum. Ktoś coś pisze i może to być wskazówka do kogoś kto to czyta.
    Wiem co piszę, bo doświadczyłam tego wiele razy kiedy - ktoś - coś - i było to dla mnie przeznaczone. Tego wielu z nas doświadcza a zaryzykowałabym nawet, że wszyscy, ale nie każdy to wpuszcza do siebie i duchem chce odczuwać. To trzeba duchem odczuwać.
    Bóg działa przez człowieka i przy pomocy sił, które stworzył.
  • kolter-xl 03.10.12, 10:52
    kami.312 napisała:

    >
    > To o czym twoj_aniol_stroz napisała to był jeden z przejawów działania Działan
    > ie Ducha Świętego, który idzie gdzie chce....
    > To działa w ten sposób, że ktoś coś mówi i nie wie do kogo mówi, ale wśród tych
    > , którzy słuchają jest ten, do którego te słowa były skierowane.

    Powiedz mi czemu katolicki bałwochwalca a do tego prawie zimny religijnie ma dostać od boga to na co zasługują prawdziwi wierni ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • twoj_aniol_stroz 03.10.12, 16:55
    Bo jest ukochanym Dzieckiem Boga jak absolutnie KAŻDY człowiek na ziemi? Bo Jezus zapłacił ogromną cenę za niego umierając na krzyżu?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 03.10.12, 21:03
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Bo jest ukochanym Dzieckiem Boga jak absolutnie KAŻDY człowiek na ziemi? Bo Jez
    > us zapłacił ogromną cenę za niego umierając na krzyżu?

    Moja wiedza w tym temacie mi mówi ze bałwochwalstwo to grzech !! 100% katolików to bałwochwalcy ,wiec nie liczcie na pomoc od mitycznego bóstwa któremu plujecie w twarz swoim bałwochwalstwem.

    " (1) Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. (2) On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. (3) Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. (4) Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. (5) Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. (6) Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował."
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • twoj_aniol_stroz 03.10.12, 21:18
    Widocznie wiesz ciut mniej od Jezusa skoro Ty uważasz, że mój tata nie powinien zostać uzdrowiony a jednak Jezus go uzdrowił smile
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 03.10.12, 21:24
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Widocznie wiesz ciut mniej od Jezusa skoro Ty uważasz, że mój tata nie powinien
    > zostać uzdrowiony a jednak Jezus go uzdrowił smile

    Juz kompletnie abstrahując od tego czy jakiś bóg jest czy go nie ma ; pytam ponownie czemu Jezus ma uzdrawiać bałwochwalcę ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • twoj_aniol_stroz 03.10.12, 22:27
    A czemu nie? Już abstrahując od wiary mojego taty to masz w Biblii historię setnika i uzdrowienia jego sługi. Jezus nie ma względu na osobę, każdy może zostać uzdrowiony. Jezus umarł za każdego człowieka, kocha każdego człowieka i tę miłość okazuje właśnie m.in. przez uzdrowienia.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 03.10.12, 22:33
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > A czemu nie? Już abstrahując od wiary mojego taty to masz w Biblii historię set
    > nika i uzdrowienia jego sługi. Jezus nie ma względu na osobę, każdy może zostać
    > uzdrowiony. Jezus umarł za każdego człowieka, kocha każdego człowieka i tę mił
    > ość okazuje właśnie m.in. przez uzdrowienia.

    Widzisz twój ojciec wróci do swoich starych nawyków bałwochwalcy, nadal będzie pluł na dekalog choćby na przykazanie mówiące o nie oddawaniu czci obrazom , Jezus nie ma nic wspólnego z jego uzdrowieniem , obstawiam Czorta smile)

    " I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości."
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • twoj_aniol_stroz 03.10.12, 22:44
    Obstawiaj, wolno Ci. Podobnie jak wolno Ci twierdzić, że jest bałwochwalcą. Ja go znam, Ty, nie, ja wiem, że kawałek deski, czy płótna nie jest dla niego Bogiem, Ty możesz sobie myśleć co chcesz.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kolter-xl 03.10.12, 22:47
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Obstawiaj, wolno Ci.

    Wolno mi też nie wierzy w boga i jego upadłego anioła .

    >Podobnie jak wolno Ci twierdzić, że jest bałwochwalcą.

    Mam nawet taki święty obowiązek .

    >Ja go znam, Ty, nie, ja wiem, że kawałek deski, czy płótna nie jest dla niego Bogiem, Ty >możesz sobie myśleć co chcesz.

    To znaczy ze katolicyzm jest jeszcze bardziej podły niż myślałem skoro modlicie się do deski czy płótna. Pomijając już nawet to czy ktoś w to wierzy skoro klęka przed tym jest BAŁWOCHWALCĄ .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kociak40 03.10.12, 23:02
    "To znaczy ze katolicyzm jest jeszcze bardziej podły niż myślałem skoro modlicie się do deski czy płótna. Pomijając już nawet to czy ktoś w to wierzy skoro klęka przed tym jest BAŁWOCHWALCĄ . " - kolter-xl

    Zgadzam się z tym. Klękanie przed obrazem, przed figurą i modlenie się także do świetych jest bałowochwalstwem. Jak można w procesji nościć obrazy, figury, i jednocześnie twierdzić, że czcimy Boga?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 03.10.12, 23:15
    kociak40 napisał:

    > "To znaczy ze katolicyzm jest jeszcze bardziej podły niż myślałem skoro modlici
    > e się do deski czy płótna. Pomijając już nawet to czy ktoś w to wierzy skoro kl
    > ęka przed tym jest BAŁWOCHWALCĄ . " - kolter-xl
    >
    > Zgadzam się z tym. Klękanie przed obrazem, przed figurą i modlenie się także do
    > świetych jest bałowochwalstwem. Jak można w procesji nościć obrazy, figury, i
    > jednocześnie twierdzić, że czcimy Boga?

    Ano , ponad 3 tys lat temu niejaki Mojżesz zakazał czci wizerunków. Jednak w VIII katolicki sobór w Nicei zakpił z niego zmieniając jedno z przykazań dekalogu , wręcz nakazując składanie czi wizerunkom .

    "
    ANATEMATYZMY W SPRAWIE ŚWIĘTYCH OBRAZÓW

    I. Jeżeli ktoś nie wyznaje, że Chrystusa, naszego Boga, można opisać pod względem Jego człowieczeństwa - niech będzie przeklęty.

    II. Jeżeli ktoś nie dopuszcza, aby opowieści ewangeliczne były przedstawiane na obrazach - niech będzie wyłączony.

    III. Jeżeli ktoś nie oddaje czci tym obrazom, uczynionym w imieniu Pana i Jego świętych - niech będzie wyłączony.

    Jeżeli ktoś odrzuca wszelką Tradycję kościelną, pisaną czy niepisaną - niech będzie wyłączony."
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • soqrates 04.10.12, 21:12
    kolter-xl napisał:

    > twoj_aniol_stroz napisała:
    >
    >
    > Juz kompletnie abstrahując od tego czy jakiś bóg jest czy go nie ma ; pytam pon
    > ownie czemu Jezus ma uzdrawiać bałwochwalcę ??


    Kim ty jestes kolter, ze chcesz dyktowac kto moze a kto nie moze byc uzdrowiony.



    Nie oczekuje odpowiedzi.



  • kolter-xl 04.10.12, 21:53
    soqrates napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > twoj_aniol_stroz napisała:
    > >
    > >
    > > Juz kompletnie abstrahując od tego czy jakiś bóg jest czy go nie ma ; pyt
    > am pon
    > > ownie czemu Jezus ma uzdrawiać bałwochwalcę ??
    >
    >
    > Kim ty jestes kolter, ze chcesz dyktowac kto moze a kto nie moze byc uzdrowiony
    > .


    Kimś kto potrafi czytać ze zrozumieniem coś czego katolicy nie potrzebują do praktykowania swoich banialuk , to biblia człowieku !!

    > Nie oczekuje odpowiedzi.

    Wiem , wolisz w swojej ułudzie duchowej tkwić po uszy .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kociak40 03.10.12, 21:15
    "Bo jest ukochanym Dzieckiem Boga jak absolutnie KAŻDY człowiek na ziemi" - twoj_aniol_stroz

    Te ukochanie KAŻDEGO na ziemi sprawia, że niektóry rodzi się garbaty, inny z wodogłowiem i musi wkrótce umrzeć, jeszcze inny upośledzony umysłowo itd. Anio_stroz zna warunek uzdrawiania - trzeba spowiadać się na ucho księdzu. No, chyba że, ktoś jest protestantem.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • twoj_aniol_stroz 03.10.12, 21:24
    Mylisz się Kotku smile Takie było słowo poznania w stosunku do mojego taty akurat. Jest całe mnóstwo innych słów skierowanych do innych ludzi i tam nie ma nic o spowiedzi. To co było o spowiedzi w tych słowach skierowanych do mojego taty było raczej wskazówką dla taty, że to o niego chodzi.
    Czy śmierć tu na ziemi jest naprawdę takim dramatem dla tego, który umiera? Nie sądzę. Dla jego bliskich tak, tu się zgadzam, ale sam zainteresowany trafia do lepszego świata, więc akurat on nie powinien być jakoś bardzo nieszczęśliwy.
    A co do ludzi kalekich i chorych. Kiedyś linkowałam tu film o Nick'u Vujcic'u - to jest odpowiedź na to nieszczęście o którym piszesz i rzekomym braku miłości Boga.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • kociak40 03.10.12, 23:17
    Już zbyt dużo w tym temacie postów i ja już z tego tematu wycofuję się.
    Według Ciebie, bez względu na okoliczności, Bóg jest zawsze tylko miłosierny.
    To typowe już -"nawiedzenie" i wszelka dyskusja jest bezcelowa.
    Znam to doskonale, bo miałem 2 babcie "nawiedzone" i musiałem unikać ich jak "morowego powietrza". Miałem widać to wielkie szczęście (powinienem za to podziękować Bogu), że nie mieszkały ze mną.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kami.312 08.10.12, 15:36
    kolter-xl napisał:

    > Powiedz mi czemu katolicki bałwochwalca a do tego prawie zimny religijnie ma do
    > stać od boga to na co zasługują prawdziwi wierni ??


    Można napisać krótko:
    Jezus przyszedł do tych co się źle mają a dla zdrowych miał profilaktykę i wskazówki.

    Poza tym, Kolter, czy Ty czasem nie wpadasz w ten sam schemat /w tą samą skrajność, ale z drugiej strony/ ?
  • kociak40 08.10.12, 18:49
    "Można napisać krótko:
    Jezus przyszedł do tych co się źle mają a dla zdrowych miał profilaktykę i wskazówki." - kami.312

    Od 1600r. do 1800r. zmarło ponad milion marynarzy na szkorbut. Nie znano przyczyn tej choroby ani sposobu profilaktyki. Jezus jakośnie chciał podpowiedzieć, że lekarstwem na brak witaminy C jest kiszona kapusta. Taki produkt chroni od szkorbutu i nie wymaga specjalnych
    waruków do przechowywania oraz jest bardzo tani.
    Kami.312 przestań pisać bzdury "co ślina na język przyniesie".


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 09.10.12, 11:09
    kami.312 napisała:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > Powiedz mi czemu katolicki bałwochwalca a do tego prawie zimny religijnie
    > ma do
    > > stać od boga to na co zasługują prawdziwi wierni ??
    >
    >
    > Można napisać krótko:
    > Jezus przyszedł do tych co się źle mają a dla zdrowych miał profilaktykę i wskazówki.

    Ano ale jak widać to zbędny wysiłek bo jej ojciec jest katolikiem

    , No a co powiedział Jezus , Idż i już nie grzesz. Niestety katolicyzm to grzech dla tych którzy potrafią czytać biblie

    > Poza tym, Kolter, czy Ty czasem nie wpadasz w ten sam schemat /w tą samą skrajn
    > ość, ale z drugiej strony/ ?

    Ja nie szukam cudów tam gdzie zgodnie z logiką biblijną ich nie ma smile)
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kociak40 09.10.12, 21:11
    "Ja nie szukam cudów tam gdzie zgodnie z logiką biblijną ich nie ma smile)" - kotler-xl

    Jak podano w Watykanie już był cud do kanonizacji JPII jaki ten bogosławiony uczynił aby zostać swiętym dyplomowanym. Szczegóły co do tego cudu nie będą ujawnione widać jest to cud sam w sobie!
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kolter-xl 10.10.12, 08:28
    kociak40 napisał:

    > "Ja nie szukam cudów tam gdzie zgodnie z logiką biblijną ich nie ma smile)" - kotl
    > er-xl
    >
    > Jak podano w Watykanie już był cud do kanonizacji JPII jaki ten bogosławiony uc
    > zynił aby zostać swiętym dyplomowanym. Szczegóły co do tego cudu nie będą ujawn
    > ione widać jest to cud sam w sobie!

    Kler obiecuje niebo albo piekło . ciekawe gdzie są teraz ci co niebo im obiecano ? nic na ich temat w watykanie smile)
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • kociak40 11.10.12, 02:07
    "Kler obiecuje niebo albo piekło . ciekawe gdzie są teraz ci co niebo im obiecano ? nic na ich temat w watykanie smile)" - kolter-xl

    Niebem i piekłem kler mało się interesuje poza obecankami. Uwage ich całkowicie skupia jedynie czyściec. A w szczególności świadczona przez kler pomoc dla dusz cierpiących w czyściu. Usługa jest co prawda dość droga, za taką pomoc, ale jest bardzo skuteczna.
    Pozwala takiej duszy cierpiącej w czyscu na chwilę ulgi od męk i wytarcie choćby w spokoju łez.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka