Dodaj do ulubionych

Wszechmocny

20.06.14, 16:56
Czy Bóg może zrobić wszystko co chce?
Edytor zaawansowany
  • alkoo3 20.06.14, 23:37
    Nie nie moze, nie moze stworzyc takiego ciezkiego kamienia ktorego nie moglby podniesc - jesli o to ci chodzilo.

    Takie zagadki byly juz tu rozwiazywane smile
  • wladi88 21.06.14, 08:35
    Ja jestem Człowiekiem i robię co chcę , lub chcę coś zrobić ale nie zawsze mogę , lub nie mam zdolności , rozumu odwagi , zdrowia itp.
    Myślę że chcę a może tak naprawdę nie chcę ?
    W różnych Religiach i Wierzeniach różnie przedstawiają Boga Stwórcę i różnie Go nazywają .
    Według mojej Wiary Bóg Stwórca wszystko może ale nie wszystko Chce zrobić .
    Boga ogranicza Jego Miłość i Jego Wszechmoc . Poza tym nawet Biblia mówi a raczej pyta " Kim lub Czym Jest Bóg ?".
    Nasza wiedza o Bogu jest jak wiedza niemowlęcia .
  • kot_miau 23.06.14, 19:12
    Zakładając, że Bóg istnieje, uważam, że Bóg robi to co chce.
    Uważam też, że Człowiek robi to co uważa za stosowne; albowiem Immanentną cechą Ludzką jest wolna wola. Bóg Ludziom Wolną Wolę dał!!!
  • kleha 02.07.14, 17:04
    Bo jeśli może zrobić wszystko co chce, to mógł by umyć mi samochód i przeprać skarpety. No chyba że jest za cienki i sobie nie poradzi.
  • kot_miau 02.07.14, 17:49
    śmierdzisz równo!!! Nawet przez internet czuję Twe zgniłe skarpety!!!
  • kleha 03.07.14, 07:17
    kot_miau wdech, wydech, wdech, wydech smile Podaruj sobie odrobinę luksusu.
  • kolter-nr 02.07.14, 17:59
    kleha napisał(a):

    > Bo jeśli może zrobić wszystko co chce, to mógł by umyć mi samochód i przeprać skarpety. No chyba że jest za cienki i sobie nie poradzi.

    Akurat to z założenia ma być poważne forum , myślę ze przeginasz


    --
    www.youtube.com/watch?v=l0XmGMOrzGs
  • kociak40 02.07.14, 18:48
    Tu raczej chodzi o to, czego człowiek nie może zrobić, a Bóg może?
    Są i takie, że ani człowiek nie może i Bóg nie może. Np. nie można zmienić logiki matematycznej. Nawet Bóg nie może podzielić liczby rzeczywistej przez zero ani zmienić logiki matematycznej w żadnym zakresie. Wszystkie prawa matematyczne obowiązują dla wszelkiej inteligencji tak na ziemi, wszechświecie, i w niebie.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 16.07.14, 00:36
    To nie tak. Można sformułować dowolny system matematyczny, byle było tak, żeby założenia nie były ze sobą sprzeczne. Wszystko, co w takim systemie jest dozwolone musi być zgodne tylko z aksjomatami i powinno z nich jakoś wynikać.

    Bogowie nic do takiego systemu nie mają. Bóg nie jest aksjomatem.

    A określone prawa obowiązuję tylko "wewnątrz" takiego systemu. I to "użytkownik" tego systemu musi dbać o zgodność z aksjomatami. Gdy wykroczy poza nie, to wykracza również poza system, którego chciałby używać.

    Systemów można tworzyć nieskończenie wiele.

    Co do dzielenia przez zero, to można sobie wyobrazić, że wynik takiego dzielenia jakoś sobie nazwiemy - np. "nieskończonością". To jest dodatkowe założenie, nowa definicja i nowy system, bo zbiór założeń jest poszerzony w stosunku do podstawowego. I już prawa obowiązujące będą znów zgodne z założeniami.

    Można wszystko, byle zgodnie z aksjomatami i logiką.

    Bóg nie jest najwyższą instancją, jak to widać na tym przykładzie, ale logika i rozum, który się nią posługuje.

    Biedni są ludzie, którzy zrezygnowali z rozumu. Ale winni są temu inni ludzie, którzy ich do tego nakłonili dla własnego interesu i władzy nad tymi pierwszymi.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kleha 03.07.14, 07:27
    Religia sama w sobie jest niepoważna. Skutki działań wyznawców niestety już tak. Religia to biznes, i nic więcej.
  • bardzo.dobry.czlowiek 16.07.14, 00:21
    Absolutnie nie.

    Bóg nic nie "może". Bóg "musi" robić to, co wynika z jego atrybutów, które wymyślił mu jakiś człowiek. Teoretycznie bóg nie może być głupi ale taki jest, bo pozwolił się "zbuntować" (wbrew swojej woli) jakimś swoim wytworom. Nie wiedział, że tak się stanie? Nie przewidział tego? Czy mądry kreator pozwoliłby na to? Nie.

    Czy może dać człowiekowi wolną wolę i jednocześnie nagradzać go za ludzkie, oparte na niepełnej wiedzy decyzje lub karać za to? Przecież to sprzeczność.

    Czy może "współpracować" z szatanem wysyłając ukaranych ludzi do piekła zarządzanego przez szatana? Czy wolno mu pozwalać słabych ludzi narażać na ryzyko ulegania "podszeptom" szatana a potem rozliczać ludzi z tego według swojego prawa? Przecież to jest absurd.

    Boska hipoteza nie trzyma się kupy. Wszystko w niej jest bezsensowne, absurdalne, niezgodne z logiką.

    A najbardziej to chyba dziwne jest obciążenie ludzi grzechem pierworodnym (jak Wałęsa, nie chciał ale musiał) i dziwaczny plan, by zdjąć tę klątwę zabijając siebie samego rękami ludzi. A gdyby ludzie nie zrobili tego, co sobie zamierzył, nie wykonali tego ukrzyżowania, to co? Nadal nie byłoby jakiegoś "odkupienia"? To tak, jakby on sam zaplanował dokładnie to, że ludzkimi rękami trzeba to przeprowadzić, żeby on wreszcie mógł się pozbyć błędu, który kiedyś mu się zdarzyło popełnić. Gdzie tu logika? Nie mógł w swej wielkoduszności po prostu wybaczyć i już? A co wybaczać, bo to też jest niejasne?

    Bóg nie jest wszechmocny, bo mnóstwo rzeczy "musi". Wszechmocne są jakieś reguły stojące nad nim i nim zarządzające. A on ich musi słuchać. Są to dziwne reguły, alogiczne, sprzeczne, zupełnie jak jakieś nieboskie.

    A najdziwniejsze jest to, że ludziom to nie przeszkadza. Wierzą. Wyłączyli logikę. To chyba gorzej niż u zwierząt, bo te kierują się wykształconymi ewolucyjnie, chroniącymi je od zagrożeń instynktami i wyuczonymi odruchami. A wierzący oddali swój rozum, nie używają go. Co to się porobiło w tej wierze...

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 16.07.14, 01:42
    bardzo.dobry.czlowiek

    Stawiasz na logikę czyli poprawność rozumowania bez sprawdzenia doświadczeniem.
    To też jest bardzo zawodne. Np. najwięksi mędrcy sądzili, bo wydawało się to logiczne, że ciało cięższe spada szybciej od lżejszego w polu grawitacyjnym. Dopiero Galileusz zrobił doświadczenia i okazało się to nieprawdą. Może jeszcze jakiś przykład. Mędrcy, uczeni i to dużego kalibru, nie mówiąc o pozostałych ludziach czyli wszyscy, uważali, że czas jest taki sam w całym Kosmosie, że cały wszechświat jest jakby "zanurzony" w upływie czasu. Rozumowanie wydawało całkowicie logiczne. A. Einstein jako pierwszy człowiek zrozumiał, że czas zależy od prędkości i grawitacji, co obecnie potwierdzono doświadczalnie.
    Możesz sam wypróbować swoją logikę i dlatego zadam Ci pytanie. Zapewne jeździsz samochodem, jak logicznie rozumujesz - czy opóźnienie, inaczej zwane przyśpieszeniem ujemnym lub prawidłowo - przyspieszeniem hamowania zależy od masy pojazdu, czy nie zależy? Co podpowiada logika?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 16.07.14, 02:16
    kociak40 napisał:

    > bardzo.dobry.czlowiek
    >
    > Stawiasz na logikę czyli poprawność rozumowania bez sprawdzenia doświadczeniem.

    Na nic nie stawiam.

    Jeśli znam aksjomaty, to mogę wyprowadzić z tego sporo reguł (może nie wszystkie, jeśli rację ma pewien matematyk i logik, wiesz, o kim myślę) i skutków ich działania.


    Jeśli znam aksjomaty w innym sensie czyli jeśli uruchamiam jakiś system, który przypomina program o zdefiniowanym algorytmie (kodzie), to wiem o tym systemie wszystko.

    Ty mówisz o sytuacji, gdy aksjomaty nie są znane. Jest jakiś system i te aksjomaty chciałbyś odgadnąć. Tak, wtedy potrzebne jest doświadczenie czyli sprawdzenie, dowód tego, czy cząstkowa hipoteza (jakaś reguła działania) jest prawdziwa. Ale doświadczenie nie powie tego, czy lokalnie potwierdzona prawdziwość obowiązuje w całym systemie. Taka prawda będzie tymczasowa i obowiązująca dla kontekstu zdefiniowanego warunkami doświadczenia.

    > To też jest bardzo zawodne. Np. najwięksi mędrcy

    A któż to jest "największy mędrzec"? Nie znam nikogo takiego.

    > sądzili, bo wydawało się to lo
    > giczne, że ciało cięższe spada szybciej od lżejszego w polu grawitacyjnym. Dopi
    > ero Galileusz zrobił doświadczenia i okazało się to nieprawdą. Może jeszcze jak
    > iś przykład. Mędrcy, uczeni i to dużego kalibru, nie mówiąc o pozostałych ludzi
    > ach czyli wszyscy, uważali, że czas jest taki sam w całym Kosmosie, że cały wsz
    > echświat jest jakby "zanurzony" w upływie czasu. Rozumowanie wydawało całkowici
    > e logiczne. A. Einstein jako pierwszy człowiek zrozumiał, że czas zależy od prę
    > dkości i grawitacji, co obecnie potwierdzono doświadczalnie.
    > Możesz sam wypróbować swoją logikę i dlatego zadam Ci pytanie. Zapewne jeździsz
    > samochodem, jak logicznie rozumujesz - czy opóźnienie, inaczej zwane przyśpies
    > zeniem ujemnym lub prawidłowo - przyspieszeniem hamowania zależy od masy pojazd
    > u, czy nie zależy? Co podpowiada logika?

    Na pewno myślisz o logice? Czy raczej o intuicji?

    To nie to, bo "to" jest konkretną wiedzą zdobytą dzięki obserwacjom i ich interpretacjom. Nasz świat jest przykładem systemu, w którym nie znamy aksjomatów.

    Logika to automatyzm, to sposób znajdowania prawdy i fałszu.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
    Nie zależy - pl.wikipedia.org/wiki/Droga_hamowania | twierdzenie Gödla
  • kociak40 16.07.14, 16:38
    "Na pewno myślisz o logice? Czy raczej o intuicji? " - bardzo.dobry.czlowiek

    Logika to rozumowanie, a intuicja to odczucie i w pewnym sensie są połączone. Odczucie powoduje logiczność czyli jakby szukanie rozumowego potwierdzenia tego odczucia.
    Taka forma występuje także w nauce. Np. zakłada się, że masa grawitacyjna równa się masie bezładnej ale matematycznie tego udowodnić nie można. Inny przykład - zakłada się, że entropia przy zerowej skali zera bezwzględnego skali Kelvina równa się zero ale sprawdzić tego nie można, bo taka temperatura nie występuje w Kosmosie. W tych przykładach opieramy się i na intuicji i logice. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jak zrozumiałem, nie wiesz i to jest dobra odpowiedz, bo tu zawodzi ludzi i intuicja i logika. prawie ~98% odpowie, że przyspieszenie hamowania w samochodzie (i innych pojazdach poruszających się na zasadzie tarcia) zależy od masy pojazdu, a jest to nieprawda, nie zależy. Siła hamowania zależy od masy pojazdu i jeśli ta siła wywołuje przyspieszenie, to ono już nie może zależeć od masy.
    F=m x ah = Q x n = m x g x n stąd ah=g x n (g - przyspieszenie ziemskie na danej szerokości geograficznej, n - współczynnik tarcia ). Podałem to dla przykładu, że intuicja i logika może być błędna.
    Pytasz się także o "mędrców"? Np. Pitagoras, Tales, Archimedes, Newton itd.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 16.07.14, 16:58
    kociak40 napisał:

    > "Na pewno myślisz o logice? Czy raczej o intuicji? " - bardzo.dobry.czlowiek
    >
    > Logika to rozumowanie,

    Czyli raczej metoda rozumowania?

    > a intuicja to odczucie i w pewnym sensie są połączone.

    A intuicję tu chciałem opisać jako coś przychodzącego na myśl, wydającego się jako poprawne ale bez dowodów, pełnego zestawu argumentów itp. Coś spontanicznego zbliżonego do wiary ale nie wiara, bo wiara zawiera absolut pewności i nie potrzebuje dowodu. W przypadku intuicji ten dowód jakby gdzieś tam był, trzeba tylko go odszukać.

    > O
    > dczucie powoduje logiczność czyli jakby szukanie rozumowego potwierdzenia tego
    > odczucia.

    To oczywiste, te odczucia bywają przyjmowane jako logiczne (lub nielogiczne) choć takimi nie muszą być. Coś wydaje się nam logiczne, bo nam to podpowiada intuicja a wcale takie nie jest gdy zastosować do tego sformalizowane reguły logiki.

    > Taka forma występuje także w nauce. Np. zakłada się, że masa grawitacyjna równa
    > się masie bezładnej ale matematycznie tego udowodnić nie można. Inny przykład
    > - zakłada się, że entropia przy zerowej skali zera bezwzględnego skali Kelvina
    > równa się zero ale sprawdzić tego nie można, bo taka temperatura nie występuje
    > w Kosmosie. W tych przykładach opieramy się i na intuicji i logice. Nie odpowie
    > działeś na moje pytanie, jak zrozumiałem, nie wiesz i to jest dobra odpowiedz,
    > bo tu zawodzi ludzi i intuicja i logika. prawie ~98% odpowie, że przyspieszenie
    > hamowania w samochodzie (i innych pojazdach poruszających się na zasadzie tarc
    > ia) zależy od masy pojazdu, a jest to nieprawda, nie zależy. Siła hamowania zal
    > eży od masy pojazdu i jeśli ta siła wywołuje przyspieszenie, to ono już nie moż
    > e zależeć od masy.
    > F=m x ah = Q x n = m x g x n stąd ah=g x n (g - przyspieszenie ziemskie na da
    > nej szerokości geograficznej, n - współczynnik tarcia ). Podałem to dla przykła
    > du, że intuicja i logika może być błędna.
    > Pytasz się także o "mędrców"? Np. Pitagoras, Tales, Archimedes, Newton itd.

    Nie pytałem o mędrców w tym sensie. Znam tę listę i jeszcze więcej. To nie na temat.

    Ogólnie nuda. Są wakacje i nie chce mi się nawet czytać całego wywodu. Wszystko to było w szkole i jest na klikniecie w internecie a brzmi, jakbyś przepisywał z wikipedii. Musisz o fizyce? Nie dajesz rady trzymać się tematu wątku?

    Było o wszechmocy. Moim zdaniem to bzdura. Ludzie, którzy naginają definicje (wyobraź sobie takie postępowanie w fizyce), którzy nie stosują się do logiki i prawd potwierdzonych dowodami są skreśleni jako mówiący prawdę. A pamiętajmy, prawda to pojęcie zdefiniowane przez logikę. Wiadomo, co oznacza. Ludzie wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i nieodpornym. To szkodniki. Religia to manipulacja od początku do końca. Tak mi się wydaje.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 16.07.14, 20:17
    "Musisz o fizyce? Nie dajesz rady trzymać się tematu wątku? " - bardzo.dobry.czlowiek

    Jestem konstruktorem i "na co dzień" siedzę w fizyce i to ma wpływ na sposób mojego myślenia. Filozofia mnie nie interesuje, wyłącznie moją domeną są nauki ścisłe.
    Co do Twojego zdania - " Ludzie wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i nieodpornym. To szkodniki. Religia to manipulacja od początku do końca. Tak mi się wydaje." - zgadzam się w całości, i intuicyjnie, i logicznie. Niestety, dowodu naukowego w zakresie nauki rzeczywistej wykazać nie można. Zawsze będzie pytanie - skąd wzięła się mądrość praw natury (w szczególności, praw fizyki), którym podlega cały wszechświat?
    Przewidywanie skutku do przyczyny wymaga inteligencji (abstrakcyjnego myślenia) i komu to przypisać? To jest chyba istotą wiary.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 16.07.14, 22:41
    kociak40 napisał:

    > "Musisz o fizyce? Nie dajesz rady trzymać się tematu wątku? " - bardzo.dobry.cz
    > lowiek
    >
    > Jestem konstruktorem

    Skonstruuj świat.

    > i "na co dzień" siedzę w fizyce i to ma wpływ na sposób mo
    > jego myślenia. Filozofia mnie nie interesuje, wyłącznie moją domeną są nauki śc
    > isłe.

    To po co wchodzisz z tym tam, gdzie to mało kogo obchodzi?

    Logika Cię nie interesuje?

    > Co do Twojego zdania - " Ludzie wierzący to kłamcy i często narzucający swoje k
    > łamstwa naiwnym i nieodpornym. To szkodniki. Religia to manipulacja od początku
    > do końca. Tak mi się wydaje." - zgadzam się w całości, i intuicyjnie, i logicz
    > nie. Niestety, dowodu naukowego w zakresie nauki rzeczywistej wykazać nie można
    > . Zawsze będzie pytanie - skąd wzięła się mądrość praw natury (w szczególności,
    > praw fizyki), którym podlega cały wszechświat?

    Nie istnieje takie pytanie. Formułowanie pytań nieistniejących jest głupie.

    > Przewidywanie skutku do przyczyny wymaga inteligencji (abstrakcyjnego myślenia)
    > i komu to przypisać? To jest chyba istotą wiary.

    Bez sensu.

    Żeby stworzyć jakiś system, możesz dobrać nieskończenie wiele wariantów zestawów aksjomatów. Prawdopodobnie istnieją wszystkie możliwe wszechświaty oparte na takich wariantach (nie da się tego wykluczyć) ale każdy z nich jest odseparowany od pozostałych. Po co dywagować bezsensownie nad tym, dlaczego my jesteśmy akurat w nim?

    Jeśli istnieją wszystkie światy to przyczyny nie ma. Istnieje "konieczność". A doszukiwanie się "zewnętrznej" przyczyny siedząc "wewnątrz" jakiegoś świata jest absurdalne i alogiczne. I ty, fizyk, podlegasz takim myślom? He, he, he... smile

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 16.07.14, 23:48
    To tylko dla Ciebie nie ma takiego pytania, bo przyjmujesz do wszystkiego aksjomaty.
    Niestety takie pytanie istnieje i nie tylko to. Jeżeli istnieje prawo i to potwierdzone, prawo zachowania materii i energii, czyli nic nie może powstać z niczego, to jednak rzeczywistość mamy inną. Można oczywiście przyjąć, że energia jest "wieczna - nieskończona", bo materia jest skondensowaną formą energii ale dalej pozostaje "mechanizm" mądrości praw natury doprowadzający do zamierzonego skutku, czyli tak sterowanie przyczyną aby był zamierzony skutek, a to wymaga inteligencji. Aby zakończyć dyskusję przytoczę Ci słowa twórcy mechaniki kwantowej Maxa Plancka - "Dla wierzącego Bóg stoi na początku, dla fizyka zaś na końcu wszelkich dociekań". Chyba, że masz większe aspiracje w logice od niego.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 17.07.14, 01:08
    kociak40 napisał:

    > To tylko dla Ciebie nie ma takiego pytania, bo przyjmujesz do wszystkiego aksjo
    > maty.

    Podajesz jakąś tezę: jeśli coś, to coś innego. Ale jej nie udowodniłeś.
    Czy ja przyjmuję "do wszystkiego" aksjomaty? A na jakiej podstawie tak twierdzisz?

    Poza tym, co znaczy "do wszystkiego"? Przecież chodzi o świat.

    Chyba to wiesz, że wzory i teorie fizyczne są propozycją ludzką. Można je zweryfikować, gdy pojawią się nowe dane. Obalić, przypisać do innego kontekstu niż np. najogólniejszego... Wszystko, co sobie o świecie wyobrażamy jest tymczasowe i interpretowane przez nas, zaproponowane. Nawet to, co widzimy. Jednooka istota (bez dodatkowego wspomagania) ma problem z widzeniem przestrzennym. Świat jest iluzoryczny i nie wiemy, jaki jest naprawdę.

    > Niestety takie pytanie istnieje i nie tylko to.

    Nie istnieje takie pytanie. Pytać wolno tylko o to, co jest możliwe do odpowiedzenia w danym zakresie. My jesteśmy uwięzieni wewnątrz świata i tylko jego wnętrze możemy opisywać, bo tylko wnętrze podsuwa nam jakieś obserwacje, które dają się interpretować. O zewnętrzu świata nie da się z naszego kontekstu nic powiedzieć. Pytania o zewnętrze są idiotyczne i świadczą o - mówiąc Kubusiem Puchatkiem - małym rozumku.

    Nie ma dla istoty wewnątrz świata pytań o cokolwiek na zewnątrz niego. Zewnętrzu można przypisać każdy nonsens, każdą bzdurę. To jest strata czasu.

    Świat się manifestuje przez swoje wnętrze czyli Twoją ulubioną fizykę. I na tym należy poprzestać.

    > Jeżeli istnieje prawo i to potw
    > ierdzone, prawo zachowania materii i energii, czyli nic nie może powstać z nicz
    > ego, to jednak rzeczywistość mamy inną.

    Ponieważ świat "jest" więc ta reguła go nie dotyczy. Może a nawet musi powstać coś z niczego.

    O, religijni ludzie "z niczego" tworzą sobie bogów. Jak widzisz, używają dokładnie tej reguły.

    A prawo zachowania tego i owego dotyczy już istniejących elementów świata. W maleńkim kontekście naszego otoczenia ta reguła działa. Ale już "ciemna energia" i "ciemna materia", które są lub ich nie ma, nie wiadomo czy podlegają tej zasadzie.

    Prawa zachowania dotyczą świata i są wypowiedziane przez ludzi na podstawie obserwacji. Ale w innym kontekście mogłyby nie obowiązywać albo mogły nie obowiązywać kiedyś dawno temu. Przecież tego nie da się sprawdzić, bo to jest logicznie porównywalne z dowodem na nieistnienie.

    > Można oczywiście przyjąć, że energia je
    > st "wieczna - nieskończona", bo materia jest skondensowaną formą energii ale da
    > lej pozostaje "mechanizm" mądrości praw natury

    A co to jest "mądrość" praw natury? Mogłyby być "głupie"? Co to oznacza?

    > doprowadzający do zamierzonego s
    > kutku, czyli tak sterowanie przyczyną aby był zamierzony skutek,

    A gdzieś ty to wymyślił? Świat - według ciebie - działa dla jakiegoś skutku? smile Masz dowód tego? Świat działa, bo są pewne reguły działania. Raz rozpoczęta zmienność toczy się do przodu i wyjdzie to, co musi wyjść, bo są takie reguły, a nie dlatego bo istnieje jakiś "plan". Absurd. Działanie świata według wciąż tych samych reguł wyklucza plan.

    > a to wymaga inteligencji.

    Jakiej znów "inteligencji"? Czyli planu? A co jest tym planem? Opisz to.

    > Aby zakończyć dyskusję przytoczę Ci słowa twórcy mechaniki kwantowe
    > j Maxa Plancka - "Dla wierzącego Bóg stoi na początku, dla fizyka zaś na końcu
    > wszelkich dociekań". Chyba, że masz większe aspiracje w logice od niego.

    Blebleble. smile Przypowiastki i alegorie, których nie da się udowodnić. Jeśli Planck wierzył w bajki religijne to jego problem. Gadanie Plancka nie czyni dowodu istnienia Boga. Poza tym mógł myśleć "matematycznie sprawnie" - jedno drugiego nie wyklucza. To tak jak dobry ojciec i mąż może być oprócz tego seryjnym mordercą - takie przypadki zdarzały się. Tak, to jest pewnego rodzaju sprzeczność ale ludzkie głowy tak mają i już.

    Mam większe aspiracje od Plancka. Dlaczego? Bo za prawdę uważam tylko to, co jest dowiedzione. A na istnienie żadnego z bogów dowodów nie ma. A Planck zrobił wyłom w posługiwaniu się definicją prawdy. Bez dowodu uznał, że Bóg istnieje. Przecież to kosmiczna bzdura. Ale poza tym był dobrym fizykiem i chwała mu za jego wkład w wiedzę o świecie.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 17.07.14, 17:11
    Na początku stwierdziłem, że nie ma, i nie może być, żadnego dowodu na istnienie lub nie istnienie Absolutu. Cała nasza "gadanina" to bujanie w obłokach nawet przy bezchmurnym niebie.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 17.07.14, 21:32
    kociak40 napisał:

    > Na początku stwierdziłem, że nie ma, i nie może być, żadnego dowodu na istnieni
    > e lub nie istnienie Absolutu.

    I żadna z religii takiego dowodu nigdy nie zdobędzie. Konsekwencją tego jest to, że (sprzeczne ze sobą) informacje o bogach można włożyć pomiędzy bajki.

    > Cała nasza "gadanina" to bujanie w obłokach nawet
    > przy bezchmurnym niebie.

    OK, a co myślisz o religiach i tym, co proponowały one od tysięcy lat ludziom?

    Co z tym zrobić?

    Jak odnosić się do organizacji religijnych? Chociaż z tym to chyba nie masz problemu.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 17.07.14, 18:18
    bardzo.dobry.czlowiek

    Piszesz - "Świat jest iluzoryczny i nie wiemy, jaki jest naprawdę". Dobrze. Nie ma jednej "prawdy". Odbierana rzeczywistość zależy od wyboru układu odniesienia (ruchomy, spoczynkowy) oraz od umiejscowienia obserwatora. Tak udowadnia teoria względności A.Einsteina (czas zależy od prędkości i grawitacji).
    Piszesz - "Mam większe aspiracje od Plancka". Jak rozumiem, względem religii? Bardzo dobrze.
    Osiągnieciem M.Plancka była nie religia ale nauka. W ujęciu klasycznym zakładano i przyjmowano od "zawsze", że energia może przyjmować wszelkie wartości, a zatem zmiany energii mogą zachodzić w sposób ciągły. M.Planck, jako pierwszy człowiek na świecie zrozumiał i dowiódł, że zmiany energii atomowego źródła wysyłającego promieniowanie mogą zachodzić tylko określonymi porcjami, tzn. w sposób nieciągły. Taka najmniejsza "porcja" energii nazywana jest kwantem promieniowania lub fotonem. Foton jest nośnikiem oddziaływania elektomagnetycznego. Aspiracje M.Plancka przyniosły rozwój nauki czyli dobro dla wszystkich, a twoje większe aspiracje ograniczone są tylko do własnej osoby.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 17.07.14, 21:53
    kociak40 napisał:

    > bardzo.dobry.czlowiek
    >
    > Piszesz - "Świat jest iluzoryczny i nie wiemy, jaki jest naprawdę". Dobrze. Nie
    > ma jednej "prawdy".

    I jest, i nie ma. Logicznie prawda to wynik zgodności zdań opisujących np. świat. Gdy taka zgodność jest (mamy dowód, potem jego potwierdzenie) to prawda jest. Tyle że nie na zawsze, bo w przyszłości, jakąś inną metodą można to teoretycznie obalić. Prawda naukowa jako prawda tymczasowa. Ale jednak prawda i do tego w danym momencie jedna.

    > Odbierana rzeczywistość zależy od wyboru układu odniesieni
    > a (ruchomy, spoczynkowy) oraz od umiejscowienia obserwatora. Tak udowadnia teor
    > ia względności A.Einsteina (czas zależy od prędkości i grawitacji).

    Albo dokładności pomiaru. Albo niepojawienia się "na razie" czynnika zakłócającego, z którego oddziaływania nie zdajemy sobie wtedy sprawy (badanie przebiega i dotyczy jakiegoś nie do końca przez nas zdefiniowanego kontekstu).

    Możemy się mylić, nie wolno zakładać, że człowiek z jakiejś "sprawie" jest nieomylny.

    A to dotyczy religii. Oto "jacyś" ludzie zaczynają się posługiwać pakietem informacji twierdząc, że "według nich" jest to absolutna prawda. Popełniają ten błąd - jako ludzie udają dawców prawdy absolutnej. Bo przecież szczegóły żadnej religii nie pochodzą "bezpośrednio od bogów" ale są przekazywane przez ludzi. I jest to nieudowodnione a więc nie jest to prawda, o której mówi logika. Dlaczego manipulują? To inna sprawa i tu chyba jesteśmy podobnego zdania. Mają swój cel.

    > Piszesz - "Mam większe aspiracje od Plancka". Jak rozumiem, względem religii? B
    > ardzo dobrze.

    Oczywiście. Chcę być wątpiącym i szukającym prawdy a nie uznać, że prawdę mam (do tego bez dowodu, więc to nie jest prawda). Planck w tej jednej kwestii religijnej sprzeniewierzył się metodzie naukowej. Trudno, zdarzyło się. Dziś też część - choć znacznie mniejsza - naukowców dopuszcza nieroztropnie jakiś element wiary religijnej do swojego umysłu. Co ważne, takich ludzi jest coraz mniej.

    > Osiągnieciem M.Plancka była nie religia ale nauka. W ujęciu klasycznym zakładan
    > o i przyjmowano od "zawsze", że energia może przyjmować wszelkie wartości, a za
    > tem zmiany energii mogą zachodzić w sposób ciągły. M.Planck, jako pierwszy czło
    > wiek na świecie zrozumiał i dowiódł, że zmiany energii atomowego źródła wysyłaj
    > ącego promieniowanie mogą zachodzić tylko określonymi porcjami, tzn. w sposób n
    > ieciągły. Taka najmniejsza "porcja" energii nazywana jest kwantem promieniowani
    > a lub fotonem. Foton jest nośnikiem oddziaływania elektomagnetycznego.

    I dlatego cenię u każdego człowieka to, co pożytecznego i mądrego zrobił dla ludzkości a traktuję jako zło to wszystko, co wyrządzają ludzie pod wpływem wiary w cokolwiek. Nie musi być to nawet wiara religijna.

    > Aspiracj
    > e M.Plancka przyniosły rozwój nauki czyli dobro dla wszystkich, a twoje większe
    > aspiracje ograniczone są tylko do własnej osoby.

    Tak, do mojej ale chętnie dzielę się z innymi tym, co udało mi się zrozumieć, nauczyć lub samodzielnie dla siebie samego odkryć (nie wszystkiego się przecież tylko uczymy od innych a odkrywanie jest wielką radością dla każdego umysłu). Zresztą widzę, że i ty chętnie dzielisz się swoim rozumieniem fizyki. Rozumiem to, choć na tym forum to trochę mija się z celem. Tutaj lepiej trzymać się tematu.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 18.07.14, 16:05
    bardzo.dobry.czlowiek

    Zauważyłem, że jesteś człowiekiem wartościowym pod względem możliwości samodzielnego myślenia. To ogromny plus. Zgadzam się z Twoimi wywodami, są nawet zbieżne z moimi. Pytasz się co ja sądzę o religii? Wiara w różnych bogów, których sam sobie stwarza była od chwili, gdy człowiek osiągnął poziom umysłowy, w którym mógł zadać sobie pytanie - skąd się wziąłem, po co istnieje? Religię miał już człowiek Neandertalski, o czym świadczą groby tego człowieka w Bretanii (tam jest najwięcej). Potrzebę wiary człowiek ma już zakodowaną w genach, bo daje mu ona poczucie własnej wartości, łagodzi lęk przed śmiercią, jest dalszym etapem dziecięcego lęku przed nieznaną rzeczywistością i potrzebą opiekuńczą rodziców.
    Według mnie są trzy jakby "punkty", które "nakręcają" potrzebę wiary.
    1. Powstanie czegoś z niczego i zawarta mądrość w prawach natury prowadzących do przewidywanego skutku (chodzi tu o przypisanie inteligencji).
    2. Ego człowieka (i u wyższych w rozwoju zwierząt), "że ja jestem ja". Przez nasze materialne ciała następuje stała wymiana materii oraz energii, ale Ego pozostaje. Świadczy to o jakimś indywidualnym przypisaniu jakby rodzaju "widma energetycznego", które jest niezmienne.
    3. Powstanie pierwszego organizmu żywego. Jak nauka dowodzi, organizm żywy nie może powstać z materii "martwej". Organizm "żywy" musi posiadać DNA (kwas dezoksyrybonukleinowy) ale DNA może powstać tylko w organizmach żywych. Materia martwa go nie wytworzy.
    Jakby nauka rozwiązała i wyjaśniła doświadczalne te 3 sprawy, religia straciłaby sens w zakresie intelektualnym.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 18.07.14, 21:01
    kociak40 napisał:

    > bardzo.dobry.czlowiek
    >
    > Zauważyłem, że jesteś człowiekiem wartościowym pod względem możliwości samodzie
    > lnego myślenia. To ogromny plus.

    Dziękuję.

    > Zgadzam się z Twoimi wywodami, są nawet zbieżn
    > e z moimi.

    Ale nie do końca.

    > Pytasz się co ja sądzę o religii? Wiara w różnych bogów, których sam
    > sobie stwarza była od chwili, gdy człowiek osiągnął poziom umysłowy, w którym
    > mógł zadać sobie pytanie - skąd się wziąłem, po co istnieje?

    Skąd się wziąłem?

    Ja - dzięki rodzicom.

    A reszta świata - muszę poszukać odpowiedzi w regułach jego działania. Ale moja odpowiedź będzie na zawsze względna i niepewna.

    > Religię miał już c
    > złowiek Neandertalski, o czym świadczą groby tego człowieka w Bretanii (tam jes
    > t najwięcej).

    Zachowania tego typu przejawiają już nawet słonie (wiążą logicznie szczątki kostne swych zmarłych pobratymców w nimi samymi i odprawiają nad nimi pewne rytuały).

    > Potrzebę wiary człowiek ma już zakodowaną w genach,

    A co nazywasz wiarą?

    To nie są geny. Człowiek ma tylko "potrzebę" opisywania świata. Robi to dla siebie, bo im lepiej zna świat, tym łatwiej mu w nim żyć. Pierwotne religie naszą nieznajomość fizyki świata jakoś chciały wytłumaczyć i używały do tego oczywiście fałszywej protezy sił intencjonalnych. Odkąd nauka odebrała religii tę działkę, odtąd organizacje posługujące się religiami straciły pretekst do władzy nad ludźmi. I dlatego religii jest tak dużo. Dlatego wymyślają dziwne, absurdalne pytania i udają, że są w stanie dać na nie odpowiedzi. Atakują ludzkie umysły w tych punktach, w których są one najmniej odporne.

    Człowiek powinien wątpić, bo przecież może się w tym opisywaniu świata pomylić. I to organizacje religijne, którym zależy na uzależnianiu ludzi od siebie, wymyśliły wiarę czyli pewność absolutną i do tego bez dowodu. Tego w genach nie ma. Taki stan myślenia jest nienormalny dla umysłu, który szuka.

    > bo daje mu on
    > a poczucie własnej wartości,

    Z tym się nie zgodzę. Poczucie wartości dają dobre relacje z innymi ludźmi. Uczciwe, sprawiedliwe, bez kłamstw i wykorzystywania. To, co nazywamy humanizmem.

    > łagodzi lęk przed śmiercią,

    Śmierć nie jest straszna. Bać się można umierania w cierpieniu ale śmierci nie.

    > jest dalszym etapem dz
    > iecięcego lęku przed nieznaną rzeczywistością

    Infantylnymi czynią nas religie. Taki mają plan. Nie pozwalają na samodzielność myślenia. A potem się nami "opiekują" - dostając za darmo władzę absolutną nad umysłami. Właśnie dlatego religia tak często brata się z polityką najczęściej tą brudną.

    > i potrzebą opiekuńczą rodziców.

    Ale przecież nie zawsze rodzice tak wychowują dzieci. Naturalne jest to, że dzieci chcą się usamodzielnić. Tak powinno być, bo rodzice muszą odejść, by zrobić dzieciom miejsce. Zasoby świata są ograniczone.

    > Według mnie są trzy jakby "punkty", które "nakręcają" potrzebę wiary.
    > 1. Powstanie czegoś z niczego i zawarta mądrość w prawach natury prowadzących d
    > o przewidywanego skutku (chodzi tu o przypisanie inteligencji).

    Tego pytania nie ma, bo dotyczy ono zewnętrza świata. Nie opisuje go. Nigdy nie zaistnieje na nie odpowiedź. Normalnie człowiek nie powinien sobie takimi absurdami zawracać głowy.

    Powiedz, czy znalazłeś odpowiedź na to pytanie? A czy znasz kogoś, kto ją zna? To po co to rozważać?

    > 2. Ego człowieka (i u wyższych w rozwoju zwierząt), "że ja jestem ja".

    Chodzi ci o świadomość? Niektóre zwierzęta potrafią siebie identyfikować. To nie jest nic nadzwyczajnego.

    > Przez na
    > sze materialne ciała następuje stała wymiana materii oraz energii, ale Ego pozo
    > staje.

    Niezupełnie. Rodzisz się bez świadomości. Gdy zasypiasz, ona też gdzieś znika. Masz jej tyle, ile dodaje ci do niej kontakt z ludźmi i ludzką kulturą. A na starość, gdy ubywa neuronów i połączeń między nimi, ulega degradacji. To tylko stan materii, która potrafi "załadować w siebie" pewną informację.

    > Świadczy to o jakimś indywidualnym przypisaniu jakby rodzaju "widma ener
    > getycznego", które jest niezmienne.

    Nie widzę tu żadnego widma. Uśmiercenie pewnej ilości neuronów nieodwracalnie niszczy to "widmo". Coś wtedy się jeszcze dzieje, mózg działa w zakresie funkcji podstawowych ale świadomości już nie ma.

    > 3. Powstanie pierwszego organizmu żywego. Jak nauka dowodzi, organizm żywy nie
    > może powstać z materii "martwej".

    Nie prawda. W kosmosie znaleziono mnóstwo organicznych związków chemicznych - zasady purynowe, aminokwasy itp. Powstały "same", dzięki reakcjom chemicznym wynikającym z fizyki świata. Każdy atom naszego ciała kiedyś był martwą naturą.

    O życiu decyduje program, który podlega ewolucji. Nasz, ludzki jest bardzo złożony ale na początku, przed miliardami lat był prosty. I zawsze, i wszędzie dzieje się w organizmach żywych tylko tyle, na ile pozwala fizyka.

    > Organizm "żywy" musi posiadać DNA (kwas dezok
    > syrybonukleinowy) ale DNA może powstać tylko w organizmach żywych. Materia mart
    > wa go nie wytworzy.

    Na początku był RNA. Potem zdarzyła się jedna przypadkowa mutacja i dalej było już z górki.

    > Jakby nauka rozwiązała i wyjaśniła doświadczalne te 3 sprawy, religia straciłab
    > y sens w zakresie intelektualnym.

    No chyba, jako myślący fizyk (a na takiego wyglądasz), nie sądzisz, że z martwego nasienia powstaje roślina dzięki akcji sił nadprzyrodzonych? To by znaczyło, że reguły działania świata można zmieniać, tylko trzeba znaleźć różdżkę czarodziejską.

    Nauka widzi, że świat działa w całości wyłącznie dzięki fizyce, bez omijania jej reguł.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 18.07.14, 16:52
    "Zresztą widzę, że i ty chętnie dzielisz się swoim rozumieniem fizyki." - bardzo.dobry.czlowiek

    Tylko fizyka pozwala zrozumieć funkcjonowanie wszechświata. Daje nam odpowiedzi jak postał Kosmos, jak powstała obecna rzeczywistość ze strumieni elementarnych cząstek niematerialnych, jak powstała materia itd., a nawet czego należy szukać. Tz. Ciemna energia i ciemna materia jest jeszcze nie odkryta ale to fizyka wskazuje, że tego trzeba szukać. Jeżeli wszechświat rozszerza się z dodatnim przyspieszeniem pomimo oddziaływania grawitacyjnego, to wiemy, że musi istnieć siła powodująca to przyspieszenie przewyższająca siłę grawitacyjną. Przyspieszenie do pochodna prędkości po czasie lub druga pochodna drogi po czasie i jest oznaką działania siły. Siła, to fizyczna wielkość wektorowa realizującej się w działaniu energii (energia, to wielkość skalarna). Jeszcze doświadczalnie nie potwierdzono istnienia ciemnej energii i ciemnej materii ale już wiemy, że istnieje.
    Teoria względności wyklucza boga osobowego, wyklucza boga jako czarodzieja i magika, robiącego sztuczki dla gawiedzi. Udowadnia, że każde oddziaływanie musi mieć swój nośnik, udowadnia, że w przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychmiastowe. Każda odbierana rzeczywistość jest już przeszłością (np. jak widzisz kolegę po drugiej stronie ulicy, to jest to przeszłość mierzona w nanosekundach, bo tyle czasu potrzebuje foton aby przebyć szerokość ulicy i wytworzyć przez zmysły "rzeczywistość") itd. Jednocześnie daje zrozumienie, że gdyby cząstka masowa mogła osiągnąć prędkość światła, to wymiar po wektorze prędkości byłby 0, czas t=0 (istnieje wiecznie), a masa byłaby nieskończenie wielka. Filozofia, ekonomia, socjologia, historia itd. nie dają takich możliwości. Jeżeli chcemy w jakimś zakresie rozumieć rzeczywistość, musimy poznawać to poprzez fizykę i matematykę.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 18.07.14, 21:16
    Co do fizyki i matematyki, to zgadzam się w stu procentach. Wystarczą one do pełnego opisu świata.

    kociak40 napisał:

    > Tylko fizyka pozwala zrozumieć funkcjonowanie wszechświata. Daje nam odpowiedzi

    Po co więc szukać czegoś poza nimi? Jeśli to nie jest nauka tylko jakieś nie wiadomo co, przez kogoś z ludzi podane bez dowodu, opisujące coś poza światem, to co z tego wynika? Nic. Tylko władza organizacji nad zniewolonymi umysłami. Jak w tym pytaniu tytułowym tego wątku. Bóg bez definicji, z przypisanymi mu absurdalnymi, logicznie sprzecznymi atrybutami i ogromne rzesze ludzi, którzy poddają się wierze czyli niewoli.

    Wyobraź sobie, gdzie bylibyśmy dziś jako ludzkość, gdyby nie utrata tego potencjału myślowego ludzi sprowadzonych do poziomu wiary, konia roboczego, wytresowanych w cierpieniu, potulnie znoszących swój nędzny los, by inni mogli czerpać z tego dla siebie korzyść władzy i luksusu. Ile mniej byłoby wojen i nienawiści, gdyby ludziom nie wmawiano, że taki czy inny bóg jest z nimi a gdy zabiją wskazanego im wroga to dostaną po śmierci nagrodę. Byle by byli posłuszni. Temu służy brak wątpienia i wiara absolutna. Temu służą dziwne pytania, którymi się karmi naiwnych.

    Ile doświadczeń mogliśmy przeprowadzić dla poznania świata, ile hipotez sprawdzić, bez wiary ale z wątpieniem w ich prawdziwość. Jakie wspaniałe technologie opanować, by żyć bezpieczniej i wspólnie, szanując siebie i potrzebując wzajemnie.

    Tym jest wiara, trucizną i niewolą.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • alkoo3 18.07.14, 21:53
    bardzo.dobry.czlowiek napisał:
    >
    > Wyobraź sobie, gdzie bylibyśmy dziś jako ludzkość, gdyby nie utrata tego potenc
    > jału myślowego ludzi sprowadzonych do poziomu wiary, konia roboczego, wytresowa
    > nych w cierpieniu, potulnie znoszących swój nędzny los, by inni mogli czerpać z
    > tego dla siebie korzyść władzy i luksusu. Ile mniej byłoby wojen i nienawiści,
    > gdyby ludziom nie wmawiano, że taki czy inny bóg jest z nimi a gdy zabiją wska
    > zanego im wroga to dostaną po śmierci nagrodę.

    No coz pozostaje mi tylko pogratulowac "Wyobrazania sobie" jak byloby pieknie bez Boga.
    Najsmieszniejsze jest tylko to wyobrazasz sobie jaki bylby swiat piekny bez Boga w ktorego istniejnie nie wierzysz. A wiec dokad to prowadzi .... .
    Byly rowniez panstwa ateistyczne, raju na ziemi one nie stworzyly.

    Ja osobiscie jestem chrzescijaninem, nie mowie tutaj o religi. Mowie o doswiadczeniu osobowego Boga, Boga Bibli takiego jak on sie tam przedstawia, jaka droge do zbawienia wyznaczyl. Przez moja wiare nie czujes sie ani kims glupszym ani zniewolonym. Moja wiara stala sie dla mnie zrodlem wolnosci i bezpieczenstwa. Tutaj tego oczywiscie nie mozna tego fizycznie zmierzyc jednak pozostaje to doswiadczeniem wielu ludzi na calym swiecie.
    Tak jak ty starasz sie proklamowac nie istnienie Boga ja swiadcze o jego istnieniu.
    Wierze ze moja wiara prowadzi mnie do nieba, dokad prowadzi cie Twoja niewiara ?

    >Mam większe aspiracje od Plancka. Dlaczego? Bo za prawdę uważam tylko to, co jest >dowiedzione. A na istnienie żadnego z bogów dowodów nie ma.

    Wiem - Gagarin byl w kosmosie Boga tam nie bylo.

    >Ludzie wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i nieodpornym. To >szkodniki. Religia to manipulacja od początku do końca. Tak mi się wydaje.

    Mam nadzieje ze nie wierzysz sam w to co sie sie wydaje smile

    Ciekawe stwierdzenie . "Wydaje mi sie ze ludzie wierzacy to klamcy". " To szkodniki"
    Czy masz na to dowody naukowe ?
    Wybacz ale w moim odczuciu to takie "dziwne" co wypisujesz, moze dlatego dales sobie imie "bardzo dobry czlowiek".

    Moja Biblia mowi o moim Bogu.

    (16) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (17) Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 01:11
    alkoo3 napisał:

    > bardzo.dobry.czlowiek napisał:
    > >
    > > Wyobraź sobie, gdzie bylibyśmy dziś jako ludzkość, gdyby nie utrata tego potenc
    > > jału myślowego ludzi sprowadzonych do poziomu wiary, konia roboczego, wytresowa
    > > nych w cierpieniu, potulnie znoszących swój nędzny los, by inni mogli czerpać z
    > > tego dla siebie korzyść władzy i luksusu. Ile mniej byłoby wojen i nienawiści,
    > > gdyby ludziom nie wmawiano, że taki czy inny bóg jest z nimi a gdy zabiją wska
    > > zanego im wroga to dostaną po śmierci nagrodę.
    >
    > No coz pozostaje mi tylko pogratulowac "Wyobrazania sobie" jak byloby pieknie bez Boga.

    Świat, czy tego chcesz, czy nie, i tak jest "bez boga". Nigdzie go nie ma. Nie stoi na ulicy ani nie robi porządków z niesprawiedliwym świecie nienawidzących się ludzi. Nie ma żadnego pożytku z niego. Ale coś jest - mnóstwo różnych religii i organizacji, które produkują dogmatyzm. A ten zabija wolność myślenia.

    > Najsmieszniejsze jest tylko to wyobrazasz sobie jaki bylby swiat piekny bez Bog
    > a w ktorego istniejnie nie wierzysz. A wiec dokad to prowadzi .... .
    > Byly rowniez panstwa ateistyczne, raju na ziemi one nie stworzyly.

    Ja jestem sam dla siebie państwem ateistycznym. Udowodnij na moim przykładzie, że jestem... jaki? zły? Co dasz radę udowodnić w ten sposób?

    > Ja osobiscie jestem chrzescijaninem, nie mowie tutaj o religi.

    To twoja prywatna sprawa. Mnie dotyczy wyłącznie to, jakim cię widzę jako człowieka. Porównajmy nasz stosunek do siebie.

    > Mowie o doswiadc
    > zeniu osobowego Boga, Boga Bibli takiego jak on sie tam przedstawia, jaka droge
    > do zbawienia wyznaczyl.

    Doświadczenie... A jakie doświadczenie ma narkoman? Wizja to jest doświadczenie? Co to ma za znaczenie? Żadne.

    Spróbuj być dobrym człowiekiem. I nie obchodzi mnie, czy wierzysz, czy nie.

    > Przez moja wiare nie czujes sie ani kims glupszym ani
    > zniewolonym. Moja wiara stala sie dla mnie zrodlem wolnosci

    Wiara nie jest wolnością. Wolność to wątpienie i szukanie prawdy a nie przechwalanie się, że się ją ma i do tego lepszą niż inni. Jakim prawem mnie porównujesz do zbrodniarzy? W więzieniach jest pełno wierzących, niektórzy pewnie wierzą podobnie jak ty. W czym ateista jest gorszy? Dlaczego mnie oczerniasz i mną pogardzasz?

    To jest efekt twojej wiary. Nie jesteś dobrym człowiekiem.

    > i bezpieczenstwa.

    A kto ci zagraża?

    > T
    > utaj tego oczywiscie nie mozna tego fizycznie zmierzyc jednak pozostaje to dosw
    > iadczeniem wielu ludzi na calym swiecie.

    Po piwie każdy ma dobre doświadczenie, co nie znaczy, że szumek w głowie wielu ludzi jest dowodem na to, że taki stan powinien być zalecany i jest lepszy od trzeźwości.

    To jest absurdalny argument.

    > Tak jak ty starasz sie proklamowac nie istnienie Boga ja swiadcze o jego istnie
    > niu.

    Ja tylko pytam: jaki masz dowód na istnienie twojego bożka? Bo ludzie sobie wyobrażali różnie te "istoty". Twoje wyobrażenie jest lepsze i prawdziwsze niż u hinduistów? A niby dlaczego?

    Jeśli ty nie wierzysz w bogów innych religii to czym się różnisz ode mnie, który nie wierzy w jednego boga więcej? Dlaczego uważasz siebie za kogoś stojącego nade mną? Bo bez dowodu sobie coś wyobraziłeś? Wyobraźnia jest dowodem?

    Moja wyobraźnia mi mówi - muszę mieć dowód, bo wiara jest fałszem.

    Na pewno taka postawa jest logicznie lepsza od twojej.

    > Wierze ze moja wiara prowadzi mnie do nieba, dokad prowadzi cie Twoja niewiara
    > ?

    Przyjmujesz bez dowodu, że to jest prawda. Nic bez dowodu nie jest prawdą. Prawda została zdefiniowana przez logikę. A ty masz złudzenie, ktoś cię oszukał, że skutkiem wiary można zaliczyć prawdę.

    > > Mam większe aspiracje od Plancka. Dlaczego? Bo za prawdę uważam tylko to,
    > co jest >dowiedzione. A na istnienie żadnego z bogów dowodów nie ma.


    > Wiem - Gagarin byl w kosmosie Boga tam nie bylo.

    Źle wiesz. Nie wiem, skąd to wziąłeś. To idiotyczny argument, bo nieistnienia się nie dowodzi. Brak istnienia (czyli brak dowodu) jest nieistnieniem. Gdy dowód się pojawi, to i istnienie się automatycznie pojawia.

    > > Ludzie wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i ni
    > eodpornym. To >szkodniki. Religia to manipulacja od początku do końca. Tak
    > mi się wydaje.
    >
    > Mam nadzieje ze nie wierzysz sam w to co sie sie wydaje smile

    Potrafię tę tezę nieźle uargumentować ale to materiał na inny wątek.

    > Ciekawe stwierdzenie . "Wydaje mi sie ze ludzie wierzacy to klamcy". " To szkod
    > niki"
    > Czy masz na to dowody naukowe ?

    Tak, mam na to dobry argument. Ale powtórzę, załóż taki wątek a chętnie się w nim o tym wypowiem. Ten wątek jest o absurdalności atrybutów bogów. Każdy z tych atrybutów (jak wszechmoc) jest sprzeczny, fałszywy i bez sensu. Każdy gwałci podstawowe definicje i manipuluje. I każdy mogę obalić prostym wywodem.

    > Wybacz ale w moim odczuciu to takie "dziwne" co wypisujesz, moze dlatego dales
    > sobie imie "bardzo dobry czlowiek".

    Jestem dobrym człowiekiem, więc dlaczego nie miałbym tak się przedstawiać? Naprawdę.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávil
  • alkoo3 19.07.14, 13:20

    W jednym dniu podajesz dwie wypowiedzi ktore sobie wzajemnie zaprzeczaja:

    1. >Jeśli "nie można zaprzeczyć" to także musi temu towarzyszyć "niemożność potwierdzenie".
    >To jest jak z najprostszą hipotezą - nie ma dowodu więc nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa.
    2. > Źle wiesz. Nie wiem, skąd to wziąłeś. To idiotyczny argument, bo nieistnienia s
    > ię nie dowodzi. Brak istnienia (czyli brak dowodu) jest nieistnieniem. Gdy dowó
    > d się pojawi, to i istnienie się automatycznie pojawia.

    bardzo.dobry.czlowiek napisał:

    > Świat, czy tego chcesz, czy nie, i tak jest "bez boga". Nigdzie go nie ma.
    Ciekawe a w moim zyciu jest on obecny. w zyciu wielu innych rowniez. A wiec mamy rozne doswiadczenia. Czytajac Biblie jej cuda, patrzac na wydarzenia historyczny, archeologie jej proroctwa - zbyt wiele faktow sie potwierdza aby mowic o przypadkach.
    > Ja jestem sam dla siebie państwem ateistycznym.
    Nie , nie jestes dla siebie panstwem jednoosobowym, jestes czescia spoleczenstwa, jestes czescia jego etyki i moralnosci. Nie nikt z nas nie jest jednoosobowym panstwem.
    >Udowodnij na moim przykładzie,
    > że jestem... jaki? zły? Co dasz radę udowodnić w ten sposób?> Jestem dobrym człowiekiem, więc >dlaczego nie miałbym tak się przedstawiać? Naprawdę.
    Osobiscie sie nie znamy, wymieniamy poglady. Nie lubie zbyt szybko oceniac ludzi.
    Osobiscie nigdy nie bylem na forum ateistycznym, gdybym tam byl nie napisalbym na dziendobry:
    "Ludzie NIE wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i
    nieodpornym. To szkodniki. BRAK Religi to manipulacja od początku do końca"
    Uczono mnie wyrazac szacunek dla innego czlowieka. Od takich wypowiedzi zaczynaly sie juz niejednokrotnie wojny. Powiedz czy wypada aby "bardzo.dobry.czlowiek" tak pisal ?
    > > Ja osobiscie jestem chrzescijaninem.
    > To twoja prywatna sprawa.
    To ze jestes ateista to rowniez twoja prywatna sprawa. Jednak witam na forum chrzescijanstwo. Tutaj glowna tematyka jest "chrzescijanstwo" - a wiec rozmawiamy o wierze.
    > W czym ateista jest gorszy? Dlaczego mnie oczerniasz i mną pogardzasz?
    Alez jak doszedles do tego. Wszak to nie ja pisze o ateistach ze sa klamcami czy szkodnikami.
    Wrecz przeciwnie wszyscy ludzie zostali stworzeni na obraz Boga, maja w sobie poczucie piekna i dobra.

    > Moja wyobraźnia mi mówi - muszę mieć dowód, bo wiara jest fałszem.
    Dla mnie wazna jest swiadomosc doswiadczenia Boga, to daje mi pewnosc jego istnienia.
    Jaki dowod sprawi ze jestes gotow wierzyc -zauwazyles ten paradoks ?
    Inny aspekt jest wiara w istnienie kogos , czy tez zawierzenie komus.
  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 19:30
    alkoo3 napisał:

    >
    > W jednym dniu podajesz dwie wypowiedzi ktore sobie wzajemnie zaprzeczaja:
    >
    > 1. >Jeśli "nie można zaprzeczyć" to także musi temu towarzyszyć "niemożność
    > potwierdzenie".

    Wyrywasz zdanie z kontekstu. Kociak40 napisał:
    > Co do mojej definicji. Wymyśliłem ją dawno i to w takim układzie, że nie możn
    > a jej zaprzeczyć.

    A ja mu odpisałem odnosząc się do jego zdania. Jeśli on twierdzi, że nie można jej zaprzeczyć to powinien również wziąć pod uwagę to, że także nie można jej potwierdzić. W tej sytuacji nie ma ani zaprzeczenia, ani potwierdzenia. Nie stało sie nic, co przybliżyłoby nas do wiedzy. Hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa. Dla nas nie istnieje ani ona, ani jej skutek, który powstałby po włączeniu jej do opisu świata.

    > >To jest jak z najprostszą hipotezą - nie ma dowodu więc nie jest ani prawd
    > ziwa, ani fałszywa.

    I tak to opisuję.

    > 2. > Źle wiesz. Nie wiem, skąd to wziąłeś. To idiotyczny argument, bo nieis
    > tnienia s
    > > ię nie dowodzi. Brak istnienia (czyli brak dowodu) jest nieistnieniem. Gd
    > y dowó
    > > d się pojawi, to i istnienie się automatycznie pojawia.

    Istnienie pojawia się jako skutek prawdziwości hipotezy. Gdy ktoś udowodni prawdziwość istnienia krasnala to krasnal będzie istniał jako składnik opisu świata. Opis świata skłąda się z istnień, które udowodniono. Całą reszta, która nie pojawiła się w opisie świata, nie istnieje (w nim). Nie trzeba jej dowodzić. To logika.

    Nie widze tu żadnej sprzeczności. Jeśli ją mimo to zauważasz, to opisz to dokładniej.

    > bardzo.dobry.czlowiek napisał:
    >
    > > Świat, czy tego chcesz, czy nie, i tak jest "bez boga". Nigdzie go nie ma
    > .
    > Ciekawe a w moim zyciu jest on obecny.

    W twoim życiu nie posługujesz się logiką (logika wyklucza coś takiego jak wiara) ale wiarą. Wiara nie sięga po dowody i umieszcza jako prawdę cokolwiek. 2+2=4? Udowodnione. 2+2=5? Przyjęte bez dowodu jako prawda czyli jako wiara.

    Rozumiesz? To nie jest prawda w sensie logicznym. To zwykłe oszustwo, kłam, fałsz.

    Ludzie, którzy w swym życiu ignorują logikę, popełniają błąd. Ich myślenie jest fałszywe, choć wydaje się im, że tak wolno i, że... to jest poprawne. Nie jest. Ale zapytaj kapłana religii... czy jest w tym logika. Na pewno będzie kręcił, motał, bo ma swój interes, swój czyli interes organizacji religijnej i jej propagandy.

    > w zyciu wielu innych rowniez.

    Tak jest, niestety.

    > A wiec mam
    > y rozne doswiadczenia.

    Mamy identyczne, tylko inaczej interpretujemy i mogę cię zapewnić, że moja interpretacja jest poprawna logicznie a twoja fałszywa.

    > Czytajac Biblie jej cuda, patrzac na wydarzenia historyc
    > zny, archeologie jej proroctwa - zbyt wiele faktow sie potwierdza aby mowic o p
    > rzypadkach.

    Zapisy w książce nie są dowodami. Każda religia ma swoje prawdziwe i uważa zapisy innych religii za fałsz.

    > > Ja jestem sam dla siebie państwem ateistycznym.

    > Nie , nie jestes dla siebie panstwem jednoosobowym, jestes czescia spoleczenstw
    > a, jestes czescia jego etyki i moralnosci. Nie nikt z nas nie jest jednoosobowy
    > m panstwem.

    To też. Ale mam wolność myślenia i wybrałem logikę. Ja tobie nie zabraniam wierzyć, a ty nie możesz mnie zabronić nie wierzyć. Tylko nie przekonuj mnie, że ty myślisz logicznie i poprawnie.

    Mojej etyce nie możesz zarzucić nic. A jest ona na pewno dużo wyższego poziomu niż bardzo wielu wierzących w twoje ideały religijne. I nie próbuj mnie obrażać traktując jak kogoś gorszego. Nie masz takiego prawa.

    Prawa przestrzegam i obowiązki wypełniam, i wiara nie jest do tego potrzebna.

    > >Udowodnij na moim przykładzie,
    > > że jestem... jaki? zły? Co dasz radę udowodnić w ten sposób?> Jestem
    > dobrym człowiekiem, więc >dlaczego nie miałbym tak się przedstawiać? Napraw
    > dę.

    > Osobiscie sie nie znamy, wymieniamy poglady. Nie lubie zbyt szybko oceniac ludz
    > i.
    > Osobiscie nigdy nie bylem na forum ateistycznym, gdybym tam byl nie napisalbym
    > na dziendobry:
    > "Ludzie NIE wierzący to kłamcy i często narzucający swoje kłamstwa naiwnym i
    > nieodpornym. To szkodniki. BRAK Religi to manipulacja od początku do końca"
    > Uczono mnie wyrazac szacunek dla innego czlowieka. Od takich wypowiedzi zaczyna
    > ly sie juz niejednokrotnie wojny. Powiedz czy wypada aby "bardzo.dobry.czlowiek
    > " tak pisal ?

    Wiara to fałsz. Jeśli się kogoś nakłania do wiary, to czyni się go kłamcą. Czy to logiczne?

    Dalej - wierze podlegają ludzie słabsi, którzy "odpuszczają" logikę.

    Moi znajomi a nawet rodzina to niemal sami wierzący. Czy uważasz, że wypowiadając o nich prawdę ubliżam im? Nie. Prawda nie może boleć.

    > > > Ja osobiscie jestem chrzescijaninem.

    > > To twoja prywatna sprawa.

    > To ze jestes ateista to rowniez twoja prywatna sprawa.

    Tak, wiesz o tej mojej deklaracji ale to nie ma znaczenia, gdy rozmawiamy. Prawda jest niezależna od naszych deklaracji. Ja szukam prawdy. Ty nie zawsze - gdy wierzysz.

    > Jednak witam na forum ch
    > rzescijanstwo. Tutaj glowna tematyka jest "chrzescijanstwo" - a wiec rozmawiamy
    > o wierze.

    Wpadłem tu na chwilę, bo mnie zainteresował ten wątek. Lubię logikę i postanowiłem wtrącić swoje zdanie na ten temat.

    > > W czym ateista jest gorszy? Dlaczego mnie oczerniasz i mną pogardzasz?

    > Alez jak doszedles do tego. Wszak to nie ja pisze o ateistach ze sa klamcami cz
    > y szkodnikami.

    To była moja re-akcja na twoją akcję. Gdzie się dopatrzyłem tego?
    Np. tu:

    No coz pozostaje mi tylko pogratulowac Wyobrazania sobie jak byloby pieknie bez Boga.
    Najsmieszniejsze jest tylko to wyobrazasz sobie jaki bylby swiat piekny bez Boga w ktorego istniejnie nie wierzysz. A wiec dokad to prowadzi .... .
    Byly rowniez panstwa ateistyczne, raju na ziemi one nie stworzyly.


    Zasugerowałeś mój związek ze zbrodniami pewnego psychopaty (nie mów, że nie). Ateista tak ci się "kojarzy". Uważasz, że życie "bez boga" jest gorsze. Na jakiej podstawie? To atak personalny i pogarda.

    I śmieszne mogłoby być, gdyby nie było tragiczne, że tak masz poukładane w głowie... przez religię, bo to jej poglądy. To ta organizacja jest ich autorem i krzewicielem. To początek nienawiści to innych. "Podludzi" można traktować inaczej, prawda?

    > Wrecz przeciwnie wszyscy ludzie zostali stworzeni na obraz Boga, maja w sobie p
    > oczucie piekna i dobra.

    Nie zostali stworzeni. Każdy człowiek jest inny. Rodzimy się jako matryce, na które się nagrywa obraz kulturowy. A możliwa jest i taka wersja - joemonster.org/art/16552
    Gdzie tu jest bóg?

    Poczucie piękna to dopasowywanie do wzorców.

    Poczucie dobra to (ogólnie) realizowanie pokojowego współistnienia i (jednostkowo) zgodność z normami moralnymi.

    Bóg do tego jest zbędny.

    > > Moja wyobraźnia mi mówi - muszę mieć dowód, bo wiara jest fałszem.

    > Dla mnie wazna jest swiadomosc doswiadczenia Boga, to daje mi pewnosc jego istn
    > ienia.

    Uzależnienie. Moja wyobraźnia mi tego nie mówi. Znaczy to tyle, że jesteś przypadkiem szczególnym a nie opisem wszystkich ludzi.

    > Jaki dowod sprawi ze jestes gotow wierzyc -zauwazyles ten paradoks ?

    Jeśli się pojawia dowód to nie ma wiary. Zauważ, że w wierze religijnej nie ma ani jednego dowodu. To, co kiedyś było częścią pierwotnych religii, ponieważ zawierało dowody i było prawdą, zostało wyłączone z religii i jest nauką.

    
  • alkoo3 19.07.14, 20:33

    No coz widze ze bardzo doczytujesz sie w moich zdaniach slow ktore nie napisalem.

    Zapytam moze czy bardzo to nielogiczne skoro napisze ze:

    grgkh to bardzo.dobry.czlowiek smile

    Tak lubie sie upewniac z kim rozmawiam.

    Czytajac twoje wypowiedzi mam wrazenie ze koniecznie chcesz zredukowac czlowieka i swiat do tego co mozna zmierzyc i zwazyc, reszta praktycznie nie ma prawa istniec.
    Jak rozumiesz cos takiego jak piekno ?

    Przeciwstawiasz wiare logice, osobiscie mam wrazenie ze mozna myslec logicznie i wierzyc. Swiadectwem tego jest wielu wierzacych naukowcow.
    Oczywiscie nie zmieni to twojego przekonania o twojej wyzszosci i ich bledzie.

    Z takim przekonaniem o wlasnej racji pozostaje mi zyczyc ci powodzenia w zyciu.
    Nie mam potrzeby przekonywac cie do czegokolwiek, no i naprawde nie mam potrzeby w jakikolwiek sposob negatywnie sie do twojego swiatopogladu i twojej osoby ustosunkowywac. To twoja decyzja. Fajnie by bylo gdybys w podobny sposob odnosil sie do ludzi wierzacych.



  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 22:16
    alkoo3 napisał:

    >
    > No coz widze ze bardzo doczytujesz sie w moich zdaniach slow ktore nie napisale
    > m.
    >
    > Zapytam moze czy bardzo to nielogiczne skoro napisze ze:
    >
    > grgkh to bardzo.dobry.czlowiek smile

    Mój nick nie ma znaczenia. Odnoś się do tego, co piszę w danej chwili. Ale tak, grgkh to też ja. Czy to coś zmienia?

    > Tak lubie sie upewniac z kim rozmawiam.

    A ja nie zamierzam się kryć. Tego drugiego nicka nie używam niemal wcale a założyłem go, gdy mnie bez uzasadnienia wyrzucili z pewnego forum religijnego. Zmieniłem wtedy retorykę na łagodniejszą. I tak trzymam do dziś.

    A teraz chciałem pogadać z kociakiem. Gdyby wiedział, że to ja, grgkh, to rozmowa by się nie udała a teraz mam szansę na wyprostowanie naszych pokręconych relacji. Chciałem tego. Na tym etapie mogę już wrócić do mojego stałego nicka.

    > Czytajac twoje wypowiedzi mam wrazenie ze koniecznie chcesz zredukowac czlowiek
    > a i swiat do tego co mozna zmierzyc i zwazyc, reszta praktycznie nie ma prawa i
    > stniec.

    Chcę poznawać prawdę. Dogmat ją zabija, bo jeśli coś się z nim nie zgadza, to ją odrzuca. Prawdy nie ma na stałe, trzeba jej szukać, wciąż sprawdzając, co nią jest.

    > Jak rozumiesz cos takiego jak piekno ?

    Tak jak w tej definicji, którą linkowałem. Sporo interesowałem się neuronaukami oraz psychologią itp. Tam jest sprawa jasna. Posługując się definicjami nauki oglądam świat. To, co ludzie mądrze na ten temat wymyślili jest lepsze od wszystkich dogmatów świata.

    Piękno jest zgodnością (ze wzorcami). Zgodność to rozkosz dla mózgu. Ważna jest zdolność do odczuwania piękna. Trzeba mieć wzorce - tego można się nauczyć tylko powinno się czerpać je z dobrych źródeł.

    Czym się różni dekalog od prostego "nie rób innemu tego, co tobie niemiłe"? To drugie daje od razu uzasadnienie, taka zasada nie jest surowym nakazem i mówi, żeby siebie traktować jak innych. Wolę tę drugą zasadę. Dla mnie jest piękna w swej prostocie. Właśnie to jest piękno.

    > Przeciwstawiasz wiare logice, osobiscie mam wrazenie ze mozna myslec logicznie
    > i wierzyc.

    Określam, co jakie jest, zgodnie z definicjami. Wiara (czyli pewność) i wątpienie są swoimi przeciwieństwami. Musimy wątpić. Wątpiący ma znacznie mniejszą szansę, że się pomyli.

    Wiara odstawia logikę na bok. Przecież widzisz, jak krytycznie można - wątpiąc - potraktować to, co jest treścią wiary? Napisałem tego sporo.

    > Swiadectwem tego jest wielu wierzacych naukowcow.

    Jedno drugiego nie wyklucza. Człowiek ma w swej świadomości strefy. Jesteśmy tworem umysłowo bardzo złożonym. Czy znasz kogoś wierzącego, kto nigdy nie miał żadnych wątpliwości? Ktoś taki byłby manekinem nafaszerowanym samymi dogmatami. Nie dałoby się z nim współistnieć.

    A dziś coraz więcej naukowców nie wierzy w ogóle lub traktuje boga/kreatora podobnie jak kociak, jako moc sprawczą, przyczynę lub jakoś podobnie. Wyrzuca boga ze świata (z jego wizji) i odłącza go od swego działania.

    > Oczywiscie nie zmieni to twojego przekonania o twojej wyzszosci i ich bledzie.

    To nie jest "moja" wyższość. Jest oczywiste, że tam, gdzie kryterium jest prawda, absolutną wyższość ma jej szukanie logiką a nie ustanawianie dogmatami.

    Dziwne jest to twoje wypowiadanie się o tym, jak ja myślę. Twój osąd jest fałszywy i dla mnie negatywny, ogłaszasz go publicznie. Czy nie wynika to z tego, że podświadomie chcesz siebie postawić wyżej ode mnie? Dlaczego? Bo jako ktoś "posiadający" boga "musisz" być wyżej?

    Wierzący niezdolni są do pokory, do uznania, że bez boga może być przynajmniej tak samo jak z bogiem, a może lepiej. Im się coś "należy" za fakt oddania się.

    > Z takim przekonaniem o wlasnej racji pozostaje mi zyczyc ci powodzenia w zyciu.

    Dziękuję ale sobie radzę. A i tak wszyscy umrzemy i nikt nie trafi do zaświatów. Tyle że ja życie spędzę pożyteczniej dla ludzkości, bo krzewię prawdę i logikę a ty "ideały" dogmatów.

    > Nie mam potrzeby przekonywac cie do czegokolwiek, no i naprawde nie mam potrzeb
    > y w jakikolwiek sposob negatywnie sie do twojego swiatopogladu i twojej osoby u
    > stosunkowywac. To twoja decyzja. Fajnie by bylo gdybys w podobny sposob odnosil
    > sie do ludzi wierzacych.

    Mam mnóstwo przyjaciół i znajomych wierzących. Bardzo się lubimy. Nikogo nie traktuję z góry ani źle.

    Tutaj rozmawiamy nie o kimś osobowo ale o ideach. Dziwić może to, że wierzący często rozmowę o nich traktują jak atak na... siebie lub pewną organizację. A to jest tylko rozmowa, szukanie prawdy. Czy w tym jest coś złego?

    Wierzący, przyjmując dogmat, utożsamia się z nim. On jest dogmatem, dogmat staje się nim. Potem jest agresja, bo dogmat nigdy nie rezygnuje. Wątpienie może, dogmat nie. Taka jest rzeczywistość. Prawda w konfrontacji z dogmatem bardzo często przegrywa nierówną, brutalną, pełną przemocy i manipulacji walkę.

    Tak stało się i tym razem... Olewasz wszystkie moje propozycje poddania sprzeczności wiary pod działanie logiki. To standard.

    Co się dzieje z mózgami ludzi wierzących, że tak zamykają się na wolność myślenia? Bo pełnię władzy nad nimi sprawuje dogmat a właściwie to organizacja religijna, która jest jego siewcą.

    Pomyśl, przypadek sprawił, że urodziłeś się tu i teraz. W innym czasie lub miejscu wierzyłbyś w inne dogmaty. Tak samo szczerze i z przekonaniem. Bo wszystko jest jedno, co ci zasieją w głowie, byle mieli nad nią władzę. Dogmat to sposób na władzę absolutną. Ten bóg, czy inny, czy inny dogmat - liczy się władza. Tylko szkoda zmarnowanego potencjału myślowego tych miliardów ludzi. Ale gdzie bylibyśmy dziś, gdyby nie te zastępy niewolników?

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • alkoo3 19.07.14, 22:48

    No moze jeszcze porusze inny aspekt.
    Bardzo czesto mowisz o wierze i laczysz to niejako automatycznie z dogmatem.

    Biblia na poczatku mowi ze Bog stworzyl pierwszych ludzi i spacerowal z nimi w ogrodzie.
    Co chcialbym przez to powiedziec, religia mowi o dogmatach. Wiara i chrzescijanstwo mowia o relacji czlowieka z Bogiem. Czytajac NT mozna widziec ile dogmatow przekroczyl Jezus.
    Pierwsi chrzescijanie nie zajmowali sie w Dziejach Apostolskich dogmatami. Wiara to zycie i relacje z Bogiem. Mam nadzieje ze moglem ci ukazac tym zdaniem chrzescijanstwo w nieco innym swietle.
  • grgkh 20.07.14, 10:46
    alkoo3 napisał:

    >
    > No moze jeszcze porusze inny aspekt.
    > Bardzo czesto mowisz o wierze i laczysz to niejako automatycznie z dogmatem.

    Człowiek od początku swojej świadomości nie miał żadnej wiedzy (świadomej). Pusta karta. Potem ta wiedza się pojawia. Skąd? Czy jest prawdziwa?

    Tworzymy hipotezy, to pytania, które sobie zadajemy. Opisujemy świat - to ważne, by o tym pamiętać. Prawdziwe hipotezy to są te, które jakoś potwierdziliśmy. Jest wiele hipotez, które wydają się nam prawdziwe ale po pewnym czasie okazuje się, że dowodzenie, weryfikacja eliminuje je z opisu świata.

    Czym jest dogmat? To taka hipoteza, która nie podlega dowodzeniu, która została uznana za prawdę absolutną, niepodważalną.

    Powiedz mi, na jakiej zasadzie jakiś człowiek ma prawo w ten sposób traktować hipotezy pojawiające się w jego głowie? Zgodnie z logika jest to fałsz. Logika odrzuca posługiwanie się dogmatami czyli wiarą. Logika mówi, że prawda to zgodność wszystkich zdań opisujących jakiś system - a dla nas jest nim świat.

    Jest gorzej, bo rozrośnięte do kosmicznych rozmiarów ideologie religijne (nie możesz twierdzić, że inne religie są fałszywe, bo posługują się takim samym, jak Twoje, rozumowaniem) wkracza na teren nauki czyli poznawania świata dzięki weryfikacji i dowodzeniu. Podważa wiele uznanych przez naukę za prawdę hipotez. Szkodzi wiedzy o świecie. Dyskutuje z nauką o tym, który opis ma większy sens.

    W dyskusji, co jest prawdziwe nie ma wątpliwości - prawda jest SKUTKIEM dowodzenia a nie UZNANIA bez dowodu. Używanie pojęcia prawdy wyrwanego z logiki do uprawdopodobnienia dogmatów jest manipulacją. KŁAMSTWEM.

    Ja wiem, po co się to robi. Człowiek oddany władzy dogmatów podlega niemal absolutnie tym, którzy tym dogmatem zarządzają, organizacjom. Jest im posłuszny. Religia to narzędzie władzy. Ale tez ogromnych szkód potencjału myślowego ludzkości. I krzywd, bo człowiek zniewolony pozwala siebie krzywdzić, bo uznaje władzę absolutną krzywdziciela - religii, bogów itp. I nie buntuje się. To ideał władzy.

    > Biblia na poczatku mowi ze Bog stworzyl pierwszych ludzi i spacerowal z nimi w
    > ogrodzie.

    A co mówią inne święte księgi innych religii? To samo? Niekoniecznie.

    Zapis w książce nie jest dowodem. Idź do biblioteki i popatrz, ile tam książek i ile w nich informacji fałszywych. Dlaczego wierzysz w dogmaty tylko z tej jednej książki?

    Posłuchaj, gdyby jakiś bóg istniał, to przyszedłby do każdego z nas i się przedstawił a nie posługiwał się tak wieloznacznym i możliwym do zafałszowania sygnałem. Jest tysiące religii - człowiek jest zdezorientowany i nie wie, która jest prawdziwa. Gdyby bóg istniał, nie dopuszczałby do okazji takiego popełnienia błędu.

    Wielość religii i jednakowość ich dogmatycznego potwierdzania świadczy, że żaden z bogów nie istnieje. Przypadek nie może o tym decydować. Bóg nie zdawałby się na przypadek, nie czekałby tysiącami lat aż nagle zsyła siebie, żeby coś "dodać" do poprzedniego, ułomnego, choć boskiego przekazu.

    Myśl.

    Rezygnujesz z myślenia? No to propaganda dogmatyczna w twoim przypadku poskutkowała. A w innej części świata propaganda innych religii dała analogiczny wynik. Przypadek. Bóg nie mógłby ze względu na przypadek egzekwować od ludzi czegokolwiek. Temu zaprzecza logika, myślenie. Ludzie podlegający dogmatom wyłączają logikę, zabrania się im jej używać. Co zostaje w głowie, gdy wyrzucić z niej logikę? Nic. Ale zostaje ciało niewolnika, którego mnożna do woli używać.

    > Co chcialbym przez to powiedziec, religia mowi o dogmatach. Wiara i chrzescijan
    > stwo mowia o relacji czlowieka z Bogiem.

    Dla ludzi liczy się TYLKO relacja z innymi ludźmi i światem

    > Czytajac NT mozna widziec ile dogmatow przekroczyl Jezus.

    I chodził po wodzie, i wskrzeszał, i tak dalej. To też przekroczył?

    Człowiek potrafi sam określić zasady humanizmu. Bóg jest do tego zbędny. Czy z religii wynikło "przymuszenie" ludzi do tego, by stali się dobrymi dla siebie? Nie. Bo te zasady nie są rozumowe, udowodnione, bo serwuje się je ludziom ubezwłasnowolnionym umysłowo. To nakazy. A i tak średni respektowane. I nadużywane. Religia jest zbędna. Humanizm nie.

    > Pierwsi chrzescijanie nie zajmowali sie w Dziejach Apostolskich dogmatami.

    Zajmowali się - dogmat to każda zasada, która jest przyjmowana bez dowodu, bez logicznego uzasadnienia.

    > Wiar
    > a to zycie i relacje z Bogiem. Mam nadzieje ze moglem ci ukazac tym zdaniem chr
    > zescijanstwo w nieco innym swietle.

    Znam to. To... propaganda, która odrzuca nadrzędność logiki. Myślenia bez logiki nie ma. Nie chcę być bezmyślny (rezygnować z tego prawa).

    Mam nadzieję, że nie uznasz tego za zbyt agresywne wypowiedzi, kwalifikujące się do "ukrycia" ich przed wzrokiem wierzących, by im przypadkiem nie skłoniły do myślenia? smile To częsta praktyka. Ale już kończę. Nie będę się wtrącał w inne wasze wątki. Bo szanuję wasze prawo do strefy prywatnej, choć to przecież forum publiczne a krytyka religii jest dokładnie częścią religii, która też powinna istnieć. W imię prawdy. A jeśli nie zaistnieje? Cóż, to tylko potwierdzi tezę, że religia prawdy o sobie się boi, bo... jest fałszem. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 01:39
    alkoo3 napisał:

    > Moja Biblia mowi o moim Bogu.

    OK, skomentuję atrybuty twojego boga.

    > (16) Tak bowiem Bóg umiłował świat,

    Miłość jest zdefiniowana jako uczucie ludzkie, to podstawowa definicja. Ma dwie strony. Pierwsza - wywołuje pozytywne odczucie w świadomości. Druga - skutkuje pozytywna relacją do obiektu, który się obdarza miłością.

    A co robi bóg?

    Pierwsze - sam robi sobie dobrze? Nie wiem, jak to rozumieć. Emocje u boga? Chyba nie o to chodzi.

    Drugie - jakie są relacje boga w stosunku do ludzi? Bo gdy mnie się zdarzała miłość do kogoś, to oddawałem siebie, robiłem wiele, by relacją wyrazić swoje uczucie. A co robi bóg? Najpierw zastawił pułapkę na Adama i Ewę, a potem bezdusznie wygnał ich z Edenu, rzucił klątwę, której - nie wiadomo dlaczego - w akcie miłości, nie chciał z ludzkości zdjąć. Kochał i nie mógł. Paradoks. Miłując ludzi topił ich potopem. Miłując ich, wybiera niektórych i bardzo mocno ich doświadcza a innych już nie. Czy ludzie też tak czynią? Czy sa lepsi czy gorsi w tej miłości od boga?

    > że Syna swego Jednorodzonego dał,

    Czekał tysiące lat i nagle mu się przypomniało, że może warto zesłać wreszcie tego swojego syna czyli siebie samego. Potem sobie umyślił, że przepowiednia się spełni tylko wtedy, gdy ludzie zabiją go. Taki miał plan. A gdyby nie zabili, to co by się stało? Nie byłoby zbawienia? Planem było zabicie siebie samego rękami ludzi? No to chyba ich jakoś przymusił, bo plan by się zawalił. Tylko po co zabijać kogokolwiek, żeby "stało się" coś, co miłujący ludzi bóg mógł uczynić bez tego zabijania.

    A ja nie rozumiem, jak to jest, że zabicie kogoś jednego zmazuje winy kogoś drugiego? No to może niech bóg ześle jeszcze parę takich sytuacji i załatwmy inne nasze grzechy? Nie da się? A dlaczego raz się dało a drugi raz nie można?

    Dlaczego można rzucić klątwę i nie można jej odczynić samemu z wielkiej miłości?

    Dlaczego można dać ludziom wolna wolę a potem rozliczać ich za to, co robią. To jest to wolna wola czy nie jest taka? Bo jak trzeba się przymilać bogu to ile jest w sam raz, a ile może być odrobinkę za mało? No to może wcale by było też dobrze? Nikt tego nie wie, ale wystarczy coś tam wymyślić powiedzieć, że to od boga i kto uwierzy ten czuje się świetnie. A czy to prawda? Nieważne. Wiara, jak opium dla ludu, dobrze robi.

    > aby każdy
    > , kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

    Wieczne to pewnie przed narodzeniem też? Gdzie była dusza przed narodzeniem? Czy ktoś to pamięta? Nie? A dlaczego? Może nie była w ogóle? To skąd wiemy, że będzie później? Aha, wiara. A inne religie? Inne warianty, reinkarnacje lub coś podobnego? A może nie ma wieczności?

    A co jest treścią tej wieczności? Spotkamy tam naszych bliskich? Ale w której wersji - jako starzy czy młodzi? A ktoś, kto został wdowcem i powtórnie związał się miłością najprawdziwszą z inną osobą, to z kim będzie spędzał życie wieczne?

    No to może nie spotkamy tam nikogo. To co tam będzie? Jakaś ekstaza bez końca? Czy czasem nuda? Nie wiadomo. Wiara na ten krępujący temat milczy, bo logika odmawia posłuszeństwa. W islamie mają zdefiniowane - zabiją niewiernego to dostaną harem z hurysami. To jest konkret.

    > (17) Albowiem Bóg nie
    > posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat zosta
    > ł przez Niego zbawiony.

    Jak dla mnie, to bóg, jeśli ma jakieś dobre rady dla ludzi, powinien osobiście do każdego się zgłosić i im je przekazać. A nie zlecać to kapłanom lub przypadkowym ludziom, o których nie wiadomo dlaczego ich właśnie nawiedza. Jeśli kocha ludzi, to nie powinien ich przepędzać, przeklinać, umawiać się ze swoją druga połową od zła, że pozwoli jej na bezkarne kuszenie, za które potem odda mu duszę. Bo jak to jest - wina wobec boga a ten zsyła grzeszną duszę do swego zbuntowanego pomocnika? Współpracują, czy nie? Dlaczego bóg stworzył ludzi nieodpornych na kuszenie do złego? Z miłości może? Wszystko się nie trzyma kupy. Absurd goni absurd.

    Można grzeszyć do oporu i zdążyć się pokajać... i wygrać główną nagrodę. A kto inny raz się potknie, bo "los" go postawi w sytuacji, której nie podoła, nie zdąży i kochający bóg przystanie na wieczne potępienie.

    Można coś modlitwą uprosić? To znaczy, że od tego rytuału zależy zmiana boskiego planu? Czy wtedy bóg nie znał swojej przyszłości? A jeśli bóg zna przyszłość, to i tak - jak byśmy się nie wysilali - musimy zagrać rolę wyznaczoną, z grzechami i całą resztą. To jest ta wolna wola wtedy, czy nie?

    A po co ten makabryczny komunijny obrzęd z jedzeniem ciała i piciem krwi? Toż to jak u kanibala lub wampira.

    To jest wiara. Wiara nie posługuje się logiką. Wiarą można wcisnąć do głowy byle co, a wierzący i tak to wykona i jeszcze będzie szczęśliwy. Ludzkość wierząca rezygnuje z szukania prawdy o świecie, o nas. Zapamiętuje się w tym wierzeniu. A jakże często uważa, że jest lepsza od innych i jak często siłą nawraca na swoją wiarę innych, narzuca treść wiary, prześladuje lub nawet i potrafi nienawidzić.

    Wolę rozumowy humanizm. Wiem, skąd i dlaczego coś jest dobre dla mnie, dla innych. Wystarczą zasady współistnienia: "nie rób drugiemu co tobie niemiłe" (a może i on będzie myślał tak samo) oraz "nie kłam". Nie muszę się bać kary ani czekać na nagrodę. Wiem, że to jest dobre dla mnie i chcę innym dawać taki przykład. Bo jestem - po prostu - dobrym człowiekiem. Nie muszę "wierzyć". Chcę wątpić i szukać prawdy.

    Tysiące lat i miliardy istot ludzkich poddawane wierze. I mamy świat taki, jaki widać. Nic dobrego dotąd z tego nie wynikło. Może spróbujmy myśleć. Przecież mądre rzeczy można wymyślać. Czyńmy ludzi myślącymi, mądrymi.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • alkoo3 19.07.14, 13:30
    Wiele pytan postawiles tutaj.
    Moze tak na poczatek podsle ci podstawy wiary chrzescijanskiej, warto je sobie przypomniec brnac przez gaszcza teologi i sporow miedzykoscielnych.

    rnz.org.pl/index/?id=fa7cdfad1a5aaf8370ebeda47a1ff1c3
    Dla mnie przeslanie biblijne jest bardzo logiczne, naet jesli do konca nie potrafie wszystkiego zrozumiec i nie na kazde pytanie "dlaczego" znam odpowiedz.

    Zawarte tam wskazowki ukazuja mi Boga ktoremu chce zaufac i ktory zapewnia mi ze planuje dobre rzeczy dla mnie.
    Decyzje musi kazdy sam podjac w twoich odpowiedziach przeczytalem wiele buntu przeciwko Bogu pomiedzy linikami.

  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 21:17
    alkoo3 napisał:

    > Wiele pytan postawiles tutaj.
    > Moze tak na poczatek podsle ci podstawy wiary chrzescijanskiej, warto je sobie
    > przypomniec brnac przez gaszcza teologi i sporow miedzykoscielnych.

    Nie rozmawiam z zapisem ale z żywym człowiekiem, tobą. Nic mi nie podsyłaj. Wybierz cokolwiek z moich "pytań" i spróbuj podważyć logikę. Jeśli tego nie uda ci się zrobić, to znaczyć będzie, że zauważona przeze mnie sprzeczność jest autentyczna.

    > rnz.org.pl/index/?id=fa7cdfad1a5aaf8370ebeda47a1ff1c3
    > Dla mnie przeslanie biblijne jest bardzo logiczne,

    No to nie wiesz, co to logika. smile Ale każdy może się mylić, także i ja tego nie wykluczam u siebie. I dlatego chętnie rozmawiam z innymi, to mi pozwala uczyć się od nich i odrzucać tezy fałszywe.

    > naet jesli do konca nie potr
    > afie wszystkiego zrozumiec i nie na kazde pytanie "dlaczego" znam odpowiedz.

    To normalne, chociaż wierzacym wydaje się, że znają odpowiedzi na pewne pytania. To ułuda.

    > Zawarte tam wskazowki ukazuja mi Boga ktoremu chce zaufac

    Po co? Zauważ, że bóg jako wytwór wyobraźni (pewnie ci się wydaje, że z nim rozmawiasz) jest drugim "ja" w twojej głowie. W rzeczywistości rozmawiasz ze sobą.

    > i ktory zapewnia mi z
    > e planuje dobre rzeczy dla mnie.

    A kto planuje "dobre rzeczy" dla niewierzących? A kto planuje złe rzeczy dla wierzących? Też bóg? Bez sensu. Trzeba wierzyć w swoje siły, swoją mądrość i to w samo u innych. To się opłaca od razu. Moje życie niewierzącego nie jest gorsze od twojego, a nie jest uzależnione od dziwnych rytuałów i fałszu myślenia.

    > Decyzje musi kazdy sam podjac w twoich odpowiedziach przeczytalem wiele buntu p
    > rzeciwko Bogu pomiedzy linikami.

    U mnie bunt? Przecież bogów nie ma, więc przeciw czemu lub komu miałbym się buntować? Ja tylko wypowiadam swoje oceny. Ale na rządzenie moim życiem przez organizację religijną się nie zgodzę, głównie dlatego że to rządy kłamstwa, absurdu i terroru.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 18.07.14, 22:49
    "Bóg bez definicji" - bardzo.dobry.czlowiek

    Podam Ci własną definicję. "Bóg, to przyczyna i skutek, powstania przestrzeni, czasu, materii i energii". To taka moja definicja na własny użytek.
    Fizyka i matematyka wystarcza do opisu świata ale tylko od chwili Wielkiego Wybuchu, gdy już zaistniała przestrzeń, czas, energia i materia oraz prawa fizyki, które są korelacją dla tych pojęć. O samym Wielkim Wybuchu nauka tylko stwierdza - "Z niematerialnego punktu o nieskończenie wielkiej temperaturze, powstała przestrzeń, czas, materia i energia". Samo to stwierdzenie jest bezwartościowe. Punkt nie może być "niemterialny", bo punkt nie ma wymiaru. Przez ruch punktu powstaje jeden wymiar (liniowy), przez ruch tego jednego wymiaru powstają dwa wymiary (powierzchnia), przez ruch powierzchni powstają trzy wymiaru (bryła). Jeżeli doda się czas, to mamy czasoprzestrzeń, w której grawitacja to ruch prostoliniowy w zakrzywionej czasoprzestrzeni. Stwierdzenie - "nieskończenie wielka temperatura" przed Wielkim Wybuchem też jest nonsensem, bo co to jest temperatura? Jest to energia kinetyczna drgających atomów i cząsteczek, a przecież tego nie było.
    W ten "obszar" przed Wielkim Wybuchem nauka sięgnąć nie może i to właśnie powoduje możliwość przyjmowania różnych wyobrażeń z Absolutem włącznie.
    Jeszcze napiszę uwagi do Twojej wypowiedzi w sprawie Ego czyli świadomości, że "ja jestem ja". W przeciągu ~ 7 lat (tak stwierdza nauka) wszystkie atomy i cząsteczki ciała człowieka są wymienione. Nie pozostanie żaden stary pojedynczy atom materii. Tak samo dzieje się z przepływem energii w ciele człowieka. W związku z tym, świadomość czyli Ego tkwi w odbiorze mózgu, który jest tylko odbiornikiem, a Ego jest indywidualnie jakby przydzielone do tego odbiornika i nie jest w materii i energii, którą znamy, i która się u człowieka stale zmienia. Potwierdzają to choroby psychiczne, które uszkadzają "odbiornik" czyli mózg i człowiek może zatracić swoją jaźń. Tak samo, to co podajesz, starzenie się mózgu. Uszkodzony jest odbiornik. W przyrodzie nic nie może się wydarzyć (teoria względności) bez działania siły czyli istnienia energii. Ego zatem to pewna forma energetyczna, którą odbiera mózg i jest ona indywidualnie przydzielona do tego mózgu. Przez mózg bez przerwy jest przepływ energii (energia nie powstaje z niczego i nie znika) i jest przekształcana przez nasze Ego i wypromieniowuje do przestrzeni. Człowiek umiera, ale ta przetworzona przez indywidualne Ego człowieka za jego życia, pozostaje w przestrzeni. Też nie wiemy co się z tym dzieje. Czy można nazwać to duszą? Jakby dalszą naszą własnością, po śmierci materii naszego ciała? Nie wiem czy mnie rozumiesz? W innym poście dałeś dość płytką odpowiedz, że wiesz skąd się wziąłeś - "od rodziców", a to nie o to chodzi. Tak samo z DNA, wiem że jest prostsza struktura ale i ona nie może powstać z materii martwej. To co przytaczasz, aminokwasy itd. to wymieniasz związki organiczne czyli związki chemiczne węgla ale z tego też nie może powstać organizm żywy. To tylko jest "budulec" dla takich organizmów. Masz "cegły" ale sam dom nie powstanie samoistnie, potrzeba czegoś więcej.



    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 01:42
    kociak40 napisał:

    > "Bóg bez definicji" - bardzo.dobry.czlowiek
    >
    > Podam Ci własną definicję. "Bóg, to przyczyna i skutek, powstania przestrzeni,
    > czasu, materii i energii". To taka moja definicja na własny użytek.

    Czyli aksjomaty wszechświata? Dobrze myślę?

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 19.07.14, 04:02
    Bardzo podobała mi się Twoja odpowiedz dla alkoo3. Widać z niej, że jesteś bystrym człowiekiem czyli myślącym samodzielnie i umiejącym z tego korzystać. "Wolana myśl" nie może być krępowana żadnymi dogmatami. Osoba "skrępowana" swoją wiarą i to wiarą w Boga osobowego nie dysponuje takim polotem myśli jak osoba korzystająca z całego zakresu swojej nieskrępowanej niczym logiki. Cenię sobie bardzo takich ludzi, bo cenię ludzi inteligentnych o szerokim horyzoncie myślenia. Alkoo3 dlatego wierzy w Boga osobowego, bo nie zna teorii względności, która naukowo wyklucza takie pojęcie Absolutu.
    Co do mojej definicji. Wymyśliłem ją dawno i to w takim "układzie", że nie można jej zaprzeczyć. Skutek jest, każdy to widzi i odczuwa ale przyczyna jest nie do określenia, a każdy skutek musi mieć przyczynę. Wobec czego pozostaje ta przyczyna do dowolnej wyobraźni, do tego rzeczywistego skutku. To tylko taka "gra słów" gdyż "wszystko" u mnie podporządkowane jest naukom ścisłym. Nie jest to tylko moje hobby ale jest to związane z moim wykształceniem, a to powoduje inny sposób myślenia.
    O co mi chodziło w tej "definicji"? Teoria względności stwierdza, że nie ma oddziaływań natychmiastowych. Największą prędkością oddziaływania, to prędkość fali elektromagnetycznej czyli inaczej prędkości światła w danym ośrodku. Prędkość światła jest zarazem jedyną stałą wielkością dla całego wszechświata i to dla dowolnego układu odniesienia i wyboru obserwatora, wszystko inne jest zmienne - czas, przestrzeń, energia, masa, siła, moment, kręt itd. itd. - wszystko jest względne. Z powodu tego, każdy skutek jest po przyczynie. Żadna cząstka elementarna posiadająca masę spoczynkową nie może osiągnąć prędkości światła, bo wymiar liniowy po wektorze prędkości dąży do zera, czas dąży do zera, a masa do nieskończoności. Nośnik oddziaływania elektromagnetycznego czyli foton, nie ma masy spoczynkowej i nie istnieje w spoczynku. Może tylko istnieć jak ma prędkość największą dla danego ośrodka. Jeżeliby, odkryto cząstkę elementarną, która miałaby większą prędkość od prędkości światła, to wtedy skutek mógłby być przed przyczyną i moja "definicja" straciłaby sens ale jednocześnie obalona zostałaby teoria względności. A na to się nie zanosi.
    Nie wiem czy "jasno" to wytłumaczyłem?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 11:23
    kociak40 napisał:

    > Osoba "skrępowana" swoją wia
    > rą i to wiarą w Boga osobowego nie dysponuje takim polotem myśli jak osoba korz
    > ystająca z całego zakresu swojej nieskrępowanej niczym logiki.

    Nie tylko w przypadku boga osobowego, każdy dogmat ogranicza. Człowiek myślący czyli Homo sapiens nie wie. Swoją wiedzę musi zdobyć. Dogmatami się tego nie da dokonać.

    > Co do mojej definicji. Wymyśliłem ją dawno i to w takim "układzie", że nie możn
    > a jej zaprzeczyć. Skutek jest, każdy to widzi i odczuwa ale przyczyna jest nie
    > do określenia, a każdy skutek musi mieć przyczynę. Wobec czego pozostaje ta prz
    > yczyna do dowolnej wyobraźni, do tego rzeczywistego skutku.

    Jeśli "nie można zaprzeczyć" to także musi temu towarzyszyć "niemożność potwierdzenie". To jest jak z najprostszą hipotezą - nie ma dowodu więc nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa. W praktyce nie jest ona żadną wiedzą. Takich hipotez można formułować nieskończenie wiele i nic z nich nie wynika.

    No bo pomyśl, czy twoja "definicja" wnosi cokolwiek do twojego opisu świata? Poszerza go jakoś? Chyba nie. Zawarłeś w niej oczywistość - jeśli jest skutek to powinna być przyczyna. To dotyczy wszystkiego i w zasadzie nie jest definicją.

    A co do świata, to patrząc nań od strony fizyki jako spisu pewnych reguł działania jest tak: jeśli te reguły są ze sobą niesprzeczne, to muszą pochodzić z "jednego źródła", nie mogą być jakąś zbieraniną lub "dopasowaniem". Zgadzasz się z tym? Fizycy nazwali to już dawno temu teorią wszystkiego. Ja skłaniam się do poglądu, że można to nazwać aksjomatami.

    Świat fizyczny opiera się, tak samo jak jakaś dowolna teoria matematyczna, na aksjomatach, które też mają naturę matematyczną. Zresztą, jak już o tym mówiliśmy wcześniej, w przypadku naszego świata fizyka i matematyka to w gruncie rzeczy to samo.

    Dlaczego więc chcesz poszerzyć wystarczający do opisu zestaw definicji funkcjonujących w nauce o boga? Mnie się to kojarzy z wprowadzaniem zamętu - nauka ma już wszystko podefiniowane a ty coś, co ma już swoje nazwy i definicje chcesz opatrzyć dodatkową nazwą mającą nieprzyjemnie dogmatyczne konotacje.

    Przyczyna, którą rozważasz leży poza naszym światem. Nie istnieje dla nas jako coś opisywalnego. Zajmowanie się nią jest błędnym kołem. nic nie wnosi. Nie doda żadnej wiedzy do wiedzy o świecie. No i nie wiem, co dokładnie nią nazywasz. Czy to ma być wybór takich a nie innych aksjomatów? To też nic nie daje, gdyż nie wiemy, czy inne wybory aksjomatów gdzieś poza naszym światem nie istnieją sobie. Tak samo światów identycznych do naszego może być nieskończenie wiele.

    Tak, tego nie mogę pojąć w twoich założeniach - po co ci to w ogóle i dlaczego kojarzysz to ze zbieranina bogów wymyślanych przez ludzi dla innych celów.

    A tu jest ciekawy problem, możemy o nim pogawędzić...

    > O co mi chodziło w tej "definicji"? Teoria względności stwierdza, że nie ma odd
    > ziaływań natychmiastowych.

    Z tym się oczywiście zgadzam. Ale moja niespokojna myśl kiedyś znalazła sobie taki wywód.
    Spróbuj podążyć za nim.

    Oddziaływania zachodzą niezależnie od odległości (to jest parametr przestrzeni świata) . Wyobraź sobie istnienie dwóch elementów świata, dowolnie odległych. Nazwijmy je A i B. Przyjmijmy, że dotyczy to grawitacji ale może być i inne oddziaływanie. Siła oddziaływania grawitacyjnego jest taka sama dla obu elementów. Wzór jest znany. Ja nazwałbym to przyczyną, to pasuje do twojej definicji z początku tej rozmowy. Przyjmujemy sobie pewien czas początkowy (drugi parametr świata) gdy siła jeszcze nie spowodowała żadnego skutku. Ale spowoduje jakiś. Oba ciała są odległe od siebie. Zgodnie z fizyką i TW przekaż informacji musi podlegać ograniczeniu prędkości światła. Ale jest coś, czego nikt nie zauważa. Ciało A wie jaka to będzie siła (bo pojawi się jej skutek) i jednocześnie, w tym samym momencie ciało B także wie jaka to będzie siła (też ją "zna", bo dla niego w przyszłości pojawi się skutek).

    Nie wiem, czy zauważyłeś te rzecz? Oto wszystkie elementy świata w każdym momencie jego istnienia "wiedzą" coś o wszystkich pozostałych elementach tego świata. Ta wiedza to jest przyczyna. Oczywiście potem, po jakimś czasie pojawi się skutek ale te skutki dla elementów nie czekają na siebie by pojawiać się w jakiejś kolejności, one znów pojawiają się jednocześnie.

    Nie zamotałem tego?

    Jak to wytłumaczysz? Według mnie wygląda to tak, jakby wiedza o przyczynach, których skutki mają się pojawić po jakimś kwancie czasu była przekazywana poza tym czasem. Każdy element świata jest "obliczany" gdzieś na boku. Potem mija ten kwant czasu i pojawiają się skutki tych obliczeń.

    Oczywiście do nas, jako obserwatorów obraz tych skutków dociera już według TW. Ale to jest obraz skutków, natomiast samo oddziaływanie jest organizowane jakby poza czasem, bo świadczy o tym to, że dowolny element A wie o elemencie B i element B wie o elemencie A. Nie ma jakiejś kolejności przekazu. Przekaz informacji "o przyczynie" odbywa się jednocześnie.

    Co o tym myślisz?

    Wracając do twojego cytatu - to, co ty nazywasz oddziaływaniami natychmiastowymi to jest tylko przekaz obrazu (skutku) tych oddziaływań.

    To jest tak zwyczajne dla nas, tak naturalne, że tego niuansu nikt nie zauważa i nie nazywa. Jest jak z tym jabłkiem spadającym z jabłoni, wszyscy widzą ale nikt tego nie interpretuje. A mnie ta interpretacja uderzyła.

    > Jeżeliby, odkryto cząstkę elementarną, która miała
    > by większą prędkość od prędkości światła, to wtedy skutek mógłby być przed prz
    > yczyną i moja "definicja" straciłaby sens ale jednocześnie obalona zostałaby te
    > oria względności. A na to się nie zanosi.
    > Nie wiem czy "jasno" to wytłumaczyłem?

    Oczywiście, to są podstawy i nie ma z nimi problemu.

    A twoja definicja "boska" uświadomiła mi, że opis świat trzeba dzielić na przyczynę i skutek. Przyczyna nie podlega ograniczeniom TW, a skutek jest nią opisywany. Ale tylko skutek lokalny, dla obserwatora, wiążący się z uwzględnieniem czasu. Przyczyny oddziaływań leżą poza czasem.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 19.07.14, 17:30
    Wiem o co Ci chodzi w tym opisanym problemie. Zacznę po kolei. Mamy mechanikę klasyczną opartą na prawach Newtona. Mechanikę relatywistyczną opartą na Teorii Względności (Szczególna Teoria względności - przestrzeń i czas oraz Ogólną Teorię Względności, do tej "pierwszej" dodana grawitacja - tak lapidarnie) oraz mechanikę kwantową. Mechanika klasyczna spełnia swoją rolę do prędkości światła ~0,2 c gdyż popełniany błąd jest pomijalnie mały. Od prędkości 0,4c trzeba koniecznie już stosować wzory Einsteina. Te "mechaniki" dotyczą skali makro, czyli mas w przestrzeni wszechświata. Mechanika kwantowa dotyczy skali mikro czyli "wnętrza atomu" i cząstek elementarnych. Nie ma spójności pomiędzy mechaniką relatywistyczną i mechaniką kwantową. W mechanice kwantowej - "świat cząstek elementarnych" istnieje w pewnych układach oddziaływanie natychmiastowe, a nawet możliwość istnienia cząstki elementarnej w dwóch miejscach jednocześnie. Nie chcę rozszerzać zagadnień mechaniki kwantowej. Ty w swoim rozumowaniu przeniosłeś pewne oddziaływania mechaniki kwantowej do mechaniki relatywistycznej, a to jest błąd. Już dawno uczeni zastanawiają się dlaczego tak jest, dlaczego potwierdzone doświadczalnie oddziaływania mechaniki makro nie są takie jak w skali mikro, i odwrotnie. Jest hipoteza, że w miliardowych wartościach temperatury po Wielkim Wybuchu (w czasie milisekund) ta spójność istniała ale na skutek spadku temperatury, te prawa fizyki straciły spójność. Ma to być sprawdzane w Wielkim Zderzaczu Hadronów (obecny jest zbyt mały). Jeżeli się to potwierdzi, to nauka "wejdzie" przed Wielki Wybuch, w świat kwarków, ale to jest przyszłość.
    Obecnie potwierdzono doświadczalnie ostatnie ogniwo Teorii Względności, potwierdzono istnienie nośnika grawitacji - grawitonu. W skali makro grawitacja zmienia się, bo zmieniają się wielkości mas. Np. w każdej sekundzie Słońce traci miliony ton swojej masy.
    Krótko - odziaływania cząstek elementarnych w skali mikro nie są takie same jak odziaływanie masowe w skali makro. Zrób takie sobie doświadczenie. Postaw szklaną taflę ze szkła przezroczystego pod kątem i oprzyj o ścianę. Zaświeć latarką na tą taflę, a zobaczysz plamkę świetlną na ścianie i jednocześnie plamkę świetną na podłodze przed taflą. Foton jest cząstką elementarną niemasową i jest w dwóch miejscach jednocześnie. Żadna cząstka masowa "tego zrobić nie może". Może jeszcze praktyczne ujęcie co to jest grawitacja, o której twierdzi się, że jest to ruch prostoliniowy w zakrzywionej czasoprzestrzeni. Jedziesz sobie samochodem i utrzymujesz jazdę prostoliniową, nie zmieniasz kierunku, ale szosa wznosi się lub opada.
    Grawitacja jest spowodowana zakrzywianiem czasoprzestrzeni przez masę ciał materialnych.
    Co do mojej "definicji", jakoś nie zrozumiałeś mojej intencji. Nie jest to żaden dowód na istnienie Boga ale na możliwość różnych wyobrażeń przyczyny, której określić nie można, a zatem można przyjmować różne warianty w zależności od własnych wyobrażeń.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 19.07.14, 18:28
    kociak40 napisał:

    > Wiem o co Ci chodzi w tym opisanym problemie. Zacznę po kolei. Mamy mechanikę k
    > lasyczną opartą na prawach Newtona. Mechanikę relatywistyczną opartą na Teorii
    > Względności

    Absolutnie nie to miałem na myśli. Spróbuj jeszcze raz przeczytać to, co napisałem poprzednio a ja teraz opiszę to trochę inaczej.

    Ogólnie chodzi o to, że np. wartość siły oddziaływania grawitacyjnego zależy od wzoru
    http://upload.wikimedia.org/math/b/6/5/b65000f8f887a68545ce63eb1cada232.png

    W tym wzorze nie ma parametru czasu. Zgadza się? Co to oznacza? Oto dwa ciała, których odległość jest mała lub duża - zawsze tak samo, bez względu na tę odległość i przekaz informacji pomiędzy tymi ciałami - zareagują tak, jakby informacja między nimi była przekazywana natychmiast. Chodzi o element przyczyny. Potem jest już jej wykonanie (skutek) i ono zajmuje jakiś czas ale niezależnie od tego, czy ta odległość będzie się zmieniała czy nie, to wygląda to tak, jakby wszystkie ciała (masy) wciąż "wiedziały" o całej reszcie wszechświata oddziałującej grawitacyjnie. Wiedzą, jaka jest odległość, która się przecież w miarę upływu czasu zmienia. Czyli jest im znana przyczyna.

    Jak mi teraz wyszedł opis? Czytelniej?

    Wytłumacz mi, dlaczego, mimo że informacja przechodzi z prędkością światła, każda masa we wszechświecie wie w każdej chwili swego istnienia od razu, jak ma się "ustosunkować" do wszystkich pozostałych mas wszechświata? Skąd zna tę "przyczynę"?

    Uważam, że to jest bardzo ważna, choć przez nikogo chyba nie podkreślana właściwość wszechświata. A przynajmniej nie słyszałem o żadnej dyskusji na ten temat.

    > Zaświeć latarką
    > na tą taflę, a zobaczysz plamkę świetlną na ścianie i jednocześnie plamkę świe
    > tną na podłodze przed taflą. Foton jest cząstką elementarną niemasową i jest w
    > dwóch miejscach jednocześnie.

    To chyba nie jest najlepszy przykład, bo przecież latarką nie wysyłamy jednego fotonu ale ich wiązkę. Rację (teoretyczną) masz ale uzasadnienie powinno uwzględniać ten efekt wielu elektronów (lub tego, że można je interpretować jako falę).

    > Co do mojej "definicji", jakoś nie zrozumiałeś mojej intencji. Nie jest to żade
    > n dowód na istnienie Boga ale na możliwość różnych wyobrażeń przyczyny, której
    > określić nie można, a zatem można przyjmować różne warianty w zależności od wła
    > snych wyobrażeń.

    OK, przyjmuję uzupełnienie. Ale odniosłem się do tego, co napisałeś na początku - że masz "swoją" definicję boga (czy jakoś tak podobnie). Tak czy siak, przyczyna "wyboru" aksjomatów leży przed powstaniem świata więc jest nierozpoznawalna wewnątrz niego. Dla mnie nie ma najmniejszego sensu bawić się w zabawę, w którą bawią się teiści. I używać ich włąsnych, nie da się ukryć, że skompromitowanych, definicji.

    Ale jest wolność i każdemu pozwalam myśleć i robić, co chce. No i publiczne prawo do oceny tego sobie rezerwuję z tego samego powodu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 19.07.14, 21:42
    Czyżby to Ty grgkh? Jeśli tak, to widzę ogromną zmianę i warto podyskutować.
    Jeżeli jesteś jednocześnie pod nickiem bardzo.dobry.czlowiek i dawny grgkh, to zapraszam na dawne forum, bo na tym ja jestem tylko tymczasowym gościem. Podałeś wzór Newtona na odziaływanie grawitacyjne (tu podziwiam staranność zapisu wzoru, ja go znam, mnie nie chciałoby się tego robić i używać znaków innych niż bezpośrednio na klawiaturze). Gdy Newton opisywał ten wzór miał inne założenia, inaczej formuował swoje twierdzenia. Newton przyjmował działania natychmiastowe z tego względu, że:
    Newton - interwały czasowe i przestrzenne są absolutne, a prędkość światła jest względna. Zwróć uwagę, że prędkość światła w jego ujęciu mogła być dowolna i tak dopasowująca się aby czas i przestrzeń miała stałe wartości. Oczywiście w tych jego czasach nie było tak dokładnych przyrządów pomiarowych aby wykazać, że jest to błędne. Z tamtego czasu pochodzi pojęcie masy grawitacyjnej i masy bezwładnej (z II prawa). Przyjmuje się, że masa grawitacyjna równa się masie bezwładnej ale matematycznie tego udowodnić nie można.
    Dopiero za czasów Einsteina gdy nauka posunęła się dalej wykazano błędne założenie Newtona (do prędkości 0,2c błąd jest pomijalny). A. Einstein stwierdził:
    Prędkość światła jest absolutna, a interwały czasowe i przestrzenne są względne. Wynika z tego, że największą prędkością oddziaływania jest prędkość oddziaływania elektromagnetycznego czyli prędkość światła dla danego ośrodka. Aby tak było, prędkość światła jest taka sama dla wszystkich układów odniesienia (ruchomy, spoczynkowy) i wyboru obserwatora. Jest to jedyna stała dla całego wszechświata, a wszystko inne jest względne, zmienne - czas, przestrzeń, siła, moment, energia itd. - wszystko. Wynika z tego, że każde oddziaływanie ma swój nośnik i nośnik ten nie może przekroczyć prędkości światła. Ostatnio potwierdzono ostatni element Teorii Względności, potwierdzono doświadczalnie istnienie grawitonu jako nośnika oddziaływania grawitacyjnego. Wszystko to dotyczy skali w oddziaływaniu makro, czyli oddziaływania mas we wszechświecie. Dlatego też Twoje twierdzenie jest błędne. Co do fotonów. Nie ma znaczenia czy jest wysyła się jeden foton, czy strumień fotonów, one nie mogą decydować, że ten ma być tam, a ten inny gdzie indziej. Jak zapewne wiesz, świało ma tz. dualizm czyli może być falą i jednocześnie postacią kwantową.

    Pozdrawiam




    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bardzo.dobry.czlowiek 19.07.14, 22:44
    kociak40 napisał:

    > Czyżby to Ty grgkh?

    Tak, Andrzeju.

    > Jeśli tak, to widzę ogromną zmianę i warto podyskutować.

    No nie wiem, czy dam się naciągnąć na taką czystą fizykę, jaką ty byś chciał. Nie kręci mnie to za bardzo. Nie chce mi się powtarzać podręcznikowych wpisów. Zresztą wcześniej też było podobnie.

    > Jeżeli jesteś jednocześnie pod nickiem bardzo.dobry.czlowiek i dawny grgkh, to
    > zapraszam na dawne forum, bo na tym ja jestem tylko tymczasowym gościem.

    Na razie nie chce mi się tam wracać ale może kiedyś...

    > Podał
    > eś wzór Newtona na odziaływanie grawitacyjne (tu podziwiam staranność zapisu wz
    > oru, ja go znam, mnie nie chciałoby się tego robić i używać znaków innych niż b
    > ezpośrednio na klawiaturze).

    Polecę ci dobrą metodę. Wrzucasz do google'a "grawitacja". Otwierasz jakąś najlepiej znaną stronę - może być wikipedia. Patrzysz gdzie jest taki wzór, jakiego potrzebujesz i prawym klawiszem myszy, na obrazku ze wzorem, wybierasz z menu kontekstowego "Kopiuj adres obrazka" (tak mam to w Firefox). Wracasz do okienka, w którym piszesz posta, klikasz w miejsce, gdzie ten wzór powinien się znaleźć i w menu nad okienkiem klikasz w przycisk z napisem "IMG" (image czyli obrazek). Pojawia się okienko na szarm tle. Robisz ctrl+v ("wklej" ten adres obrazka). I zatwierdzasz "enter" lub przyciskiem "OK". Potem możesz sobie podejrzeć jak to się prezentuje przyciskiem "PODGLĄD", który jest pod okienkiem edycyjnym posta.

    > Gdy Newton opisywał ten wzór miał inne założenia,
    > inaczej formuował swoje twierdzenia. Newton przyjmował działania natychmiastowe
    > z tego względu, że:
    > Newton - interwały czasowe i przestrzenne są absolutne, a prędkość światła jest
    > względna. Zwróć uwagę, że prędkość światła w jego ujęciu mogła być dowolna i t
    > ak dopasowująca się aby czas i przestrzeń miała stałe wartości. Oczywiście w ty
    > ch jego czasach nie było tak dokładnych przyrządów pomiarowych aby wykazać, że
    > jest to błędne. Z tamtego czasu pochodzi pojęcie masy grawitacyjnej i masy bezw
    > ładnej (z II prawa). Przyjmuje się, że masa grawitacyjna równa się masie bezwła
    > dnej ale matematycznie tego udowodnić nie można.
    > Dopiero za czasów Einsteina gdy nauka posunęła się dalej wykazano błędne założe
    > nie Newtona (do prędkości 0,2c błąd jest pomijalny). A. Einstein stwierdził:
    > Prędkość światła jest absolutna, a interwały czasowe i przestrzenne są względne
    > . Wynika z tego, że największą prędkością oddziaływania jest prędkość oddziaływ
    > ania elektromagnetycznego czyli prędkość światła dla danego ośrodka. Aby tak by
    > ło, prędkość światła jest taka sama dla wszystkich układów odniesienia (ruchomy
    > , spoczynkowy) i wyboru obserwatora. Jest to jedyna stała dla całego wszechświa
    > ta, a wszystko inne jest względne, zmienne - czas, przestrzeń, siła, moment, en
    > ergia itd. - wszystko. Wynika z tego, że każde oddziaływanie ma swój nośnik i n
    > ośnik ten nie może przekroczyć prędkości światła. Ostatnio potwierdzono ostatni
    > element Teorii Względności, potwierdzono doświadczalnie istnienie grawitonu ja
    > ko nośnika oddziaływania grawitacyjnego. Wszystko to dotyczy skali w oddziaływa
    > niu makro, czyli oddziaływania mas we wszechświecie. Dlatego też Twoje twierdze
    > nie jest błędne.

    Znów mnie nie rozumiesz. Ja nie podważam niczego, co jest uznaną fizyką. Zadaję pewne pytanie i proszę o interpretację.

    Pytam:

    Dlaczego dowolnie odległe od siebie we wszechświecie masy, zanim nastąpi skutek oddziaływania, wiedzą (!!!), jaki to ma byś skutek? Np. dwie gwiazdy na dwóch przeciwległych krańcach galaktyki wiedzą z jaką siłą gwiazda A ma działać na gwiazdę B i w tym samym momencie gwiazda B wie, z jaką siłą ma działać na gwiazdę A.

    Chodzi o przyczynę. O ten etap. Chodzi o tę "wiedzę". Ta "wiedza" jest jednocześnie dostępna w tej samej chwili wszystkim obiektom tego świata.

    Czy teraz rozumiesz, o co mi chodzi?

    Jest to dość istotna dla tej rozmowy kwestia, bo z tego wynikają ciekawe wnioski.

    > Co do fotonów. Nie ma znaczenia czy jest wysyła się jeden foto
    > n, czy strumień fotonów, one nie mogą decydować, że ten ma być tam, a ten inny
    > gdzie indziej. Jak zapewne wiesz, świało ma tz. dualizm czyli może być falą i j
    > ednocześnie postacią kwantową.

    A może nie jest ani tym, ani tamtym? smile To tylko nasze modele.

    Wiem, napisałem to. Tylko zwróciłem twoją uwagę na fakt, że to nie jest jeden foton (bo uzasadniając wspomniałeś w pewnym momencie, że tak miałoby być).

    > Pozdrawiam

    I ja też.

    --
    Kiedy Kościołowi nie udało się skłonić ludzi, aby praktykowali to, czego naucza, współczesny Kościół postanowił nauczać tego, co ludzie praktykują. Nicolás Gómez Dávila
  • kociak40 20.07.14, 00:39
    Dziękuję za wytłumaczenie jak to robić aby przenieść wzór. Skorzystam, a przynajmniej wiem jak to zrobić. Człowiek wiecznie się czegoś uczy i dobrze jest jak ktoś wytłumaczy.

    "Dlaczego dowolnie odległe od siebie we wszechświecie masy, zanim nastąpi skutek oddziaływania, wiedzą (!!!), jaki to ma byś skutek? Np. dwie gwiazdy na dwóch przeciwległych krańcach galaktyki wiedzą z jaką siłą gwiazda A ma działać na gwiazdę B i w tym samym momencie gwiazda B wie, z jaką siłą ma działać na gwiazdę A. "

    Z tym nie zgadzam się. Jeżeli potwierdzono odkrycie nośnika grawitacji nie może się to odbywać natychmiastowo. Jeżeli gwiazda A zadziała na gwiazdę B to musi być czas zadziałania, a reakcja na jedno zadziałanie jest z III prawa Newtona. Akcja równa się reakcji.
    Pisałem, tak może być tylko w mechanice kwantowej w skali mikro ale to się nie odnosi do skali makro. Jak zapewne wiesz, wszystkie wzory Einsteina są rozwinięciami wzorów Newtona.
    Np. ten najsłynniejszy E=mc2 wychodzi ze wzoru F=ma.

    Piszesz - " A może nie jest ani tym, ani tamtym? smile To tylko nasze modele."
    Być może ale lepszych modeli jak na razie nie mamy. O falowej strukturze światła świadczą dobrze poznane zjawiska - polaryzacja, interferencja oraz dyfrakcja. O naturze kwantowej zjawisko fotoelektryczne. (za rozwiązanie tego problemu, wyjaśnienie tego zjawiska, Einstein dostał nagrodę Nobla).
    Spokojna dyskusja, bez osobistych "wycieczek" pozwala na dyskusję, z której mogą być korzyści. Muszę Ci przyznać, że bardzo mnie zaskoczyłeś i to mile jak czytałem Twoje odpowiedzi dla alkoo3. Widać w nich było "wysokie" loty. Ja w sprawach religijnych mało mam do powiedzenia, nie czytałem Biblii, nie chodzę do kościoła, nie uczestniczę w ceremoniałach kościelnych, księży unikam. Mam swój własny pogląd na te sprawy, a to chyba wolno mi mieć. Z czystej tylko przekory jak rozmawiam z wierzącym, to sprawiam wrażenie ateisty, jak z ateistą, to wrażenie wierzącego. A jak jest w rzeczywistości? Nie wykluczam Absolutu i nie potwierdzam. Jest to chyba cecha agnostyka?
    Wiem, że jesteś ateistą i to mi nie przeszkadza, tak samo jak elkoo3 wierzącym w Boga osobowego. Nikt nikogo nie przekona i tylko trzeba uszanować czyjś inny światopogląd niż sami reprezentujemy. Nie ma żadnego dowodu (naukowego) i nigdy nie będzie aby udowodnić istnienie lub nie istnienie Absolutu. Takie jest na koniec moje zdanie.
    Teraz schodzę z tego forum, bo byłem tu ostatnio wyjątkowo i to przez pomyłkę. Alkoo3 jako administrator forum cenzuruje wpisy, a to mi nie odpowiada.
    Ponawiam zaproszenie na to dawne, bo już moja tam obecność trochę znudziła mnie, dyskusja tam "zamiera", tz. "nawiedzeni" religijnie przestali pisać.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 20.07.14, 09:56
    kociak40 napisał:

    > Dziękuję za wytłumaczenie jak to robić aby przenieść wzór. Skorzystam, a przyna
    > jmniej wiem jak to zrobić. Człowiek wiecznie się czegoś uczy i dobrze jest jak
    > ktoś wytłumaczy.
    >
    > "Dlaczego dowolnie odległe od siebie we wszechświecie masy, zanim nastąpi skute
    > k oddziaływania, wiedzą (!!!), jaki to ma byś skutek? Np. dwie gwiazdy na dwóch
    > przeciwległych krańcach galaktyki wiedzą z jaką siłą gwiazda A ma działać na g
    > wiazdę B i w tym samym momencie gwiazda B wie, z jaką siłą ma działać na gwiazd
    > ę A. "
    >
    > Z tym nie zgadzam się.

    Z czym? Przecież ja nie podważam tego, co mówisz Ty i co wynika z fizyki. Zwracam Twoja uwagę na pewien aspekt rzeczywistości. To nie jest PRZENOSZENIE oddziaływań w czasie. Przyjrzyj się temu wzorowi. Czy masz w nim element czasu? Nie go tam.

    Ten wzór to pewnego rodzaju intencja. Te dwa ciała, zanim nastąpi WYKONANIE, wiedzą, jakie to wykonanie ma być. Ta intencja jest wiedzą. To samo dotyczy JEDNOCZEŚNIE całej masy wszechświata (a także tego, co obecnie nazywamy ciemną materią i energią).

    > Jeżeli potwierdzono odkrycie nośnika grawitacji nie może
    > się to odbywać natychmiastowo.

    Nie mówisz na temat. "Otwórz szeroko oczy" i przemyśl, co chcę powiedzieć.

    > Jeżeli gwiazda A zadziała na gwiazdę B to musi
    > być czas zadziałania, a reakcja na jedno zadziałanie jest z III prawa Newtona.
    > Akcja równa się reakcji.

    I to zadziałanie rozkłada się jako skutek intencji wynikającej ze wzoru na etapy, na kwanty czasu i zawiera w sobie czas, jego względność itp. Ale to już jest następny etap. Najpierw wszystkie wzory fizyczne, które nie mają w sobie elementu czasu ale określają jaka jest PRZYCZYNA.

    Widzisz, ja wolę pytać o przyczynę wewnątrz świata, bo tu jest materiał porównawczy, obserwacyjny, na podstawie którego można wyciągać logiczne wnioski.

    Chcę Cię zachęcić do takiego sposobu patrzenia na fizykę.

    > Pisałem, tak może być tylko w mechanice kwantowej w skali mikro ale to się nie
    > odnosi do skali makro. Jak zapewne wiesz, wszystkie wzory Einsteina są rozwinię
    > ciami wzorów Newtona.
    > Np. ten najsłynniejszy E=mc2 wychodzi ze wzoru F=ma.

    Tak, to znane sprawy.

    > Piszesz - " A może nie jest ani tym, ani tamtym? smile To tylko nasze modele."

    > Być może ale lepszych modeli jak na razie nie mamy.

    To też jest taki mój sposób patrzenia. Ktoś może powiedzieć - jest konkretny model pewnego zjawiska, został sprawdzony i dokładnie tak MOŻNA na to patrzeć. Ale tylko można a niekoniecznie trzeba. W przypadku fotonów mamy dwa modele - jeden opisuje zachowanie w jednym kontekście, a drugi w innym. Ale to te same fotony. Żaden z tych modeli nie jest uniwersalny. To nam uświadamia, że model, choć pozwala nam sobie pewne rzeczy wyobrazić, jest tylko naszym modelem, dla naszej wyobraźni. Naprawdę jest matematyka wzorów i zbiór obserwacji. Model to skleja w całość ale modeli może być wiele a dane do ich tworzenia są jedne.

    Model to nie jest to samo, co... "matematyka" fizyki. Spróbuj spojrzeć na ten "przekaz informacji we wszechświecie" nie przez model, który ogranicza ale jak na coś, z czego wynika jeszcze coś innego.

    > O falowej strukturze światł
    > a świadczą dobrze poznane zjawiska - polaryzacja, interferencja oraz dyfrakcja.
    > O naturze kwantowej zjawisko fotoelektryczne. (za rozwiązanie tego problemu, w
    > yjaśnienie tego zjawiska, Einstein dostał nagrodę Nobla).
    > Spokojna dyskusja, bez osobistych "wycieczek" pozwala na dyskusję, z której mog
    > ą być korzyści. Muszę Ci przyznać, że bardzo mnie zaskoczyłeś i to mile jak czy
    > tałem Twoje odpowiedzi dla alkoo3. Widać w nich było "wysokie" loty. Ja w spraw
    > ach religijnych mało mam do powiedzenia, nie czytałem Biblii, nie chodzę do koś
    > cioła, nie uczestniczę w ceremoniałach kościelnych, księży unikam. Mam swój wła
    > sny pogląd na te sprawy, a to chyba wolno mi mieć. Z czystej tylko przekory jak
    > rozmawiam z wierzącym, to sprawiam wrażenie ateisty, jak z ateistą, to wrażeni
    > e wierzącego. A jak jest w rzeczywistości? Nie wykluczam Absolutu i nie potwier
    > dzam. Jest to chyba cecha agnostyka?

    Podstawa definicyjna jest taka (to moje przemyślenia):

    Na początku pojawia się pewna idea, hipoteza, dogmat. Od tego trzeba zacząć. Z niej wynika podstawowe kryterium - czy się podlega tej idei, czy nie. Z definicji - wiara jest wtedy, gdy robi się założenie, że ta hipoteza jest prawdziwa. Mniej ważne jest, czy często, czy intensywnie - to decyzja typu prawda/fałsz lub tak/nie. Kto powie tak, choćby dopuszczając cień prawdziwości, ten przekracza granicę ignorowania, niewiedzy o stanie tej hipotezy. Ci ludzie, którzy mówią tak - wierzą. Agnostyk to ktoś, kto wierzy ale usiłuje sobie lub innym wmówić, że nie wierzy. smile Dopuszcza istnienie (jakieś tam) ale mówi, że jednak nie dopuszcza. To jakaś sprzeczność, prawda? Nie da się wierzyć i nie wierzyć. OK, wierzy lżej, mniej ale wierzy. Po drugiej stronie są ci, którzy takiej decyzji o wierze nie podjęli w ogóle. Ten podział jest jasny.

    > Wiem, że jesteś ateistą i to mi nie przeszkadza, tak samo jak elkoo3 wierzącym
    > w Boga osobowego.

    I nie powinno, bo każdy człowiek ma prawo do prywatnych poglądów. Dla innych ludzi liczy się zamiana ich w działanie.

    > Nikt nikogo nie przekona i tylko trzeba uszanować czyjś inny
    > światopogląd niż sami reprezentujemy.

    Nie do końca. Możemy rozmawiać o tym ale nie na siłę, bez przemocy. wtedy jest możliwe przekonanie kogoś. Taki stan to zwyczajne pogłębienie wiedzy i jej uznanie w swoich poglądach. Skąd pochodzi wiedza? To nieważne czy od kogoś, czy z własnych przemyśleń.

    > Nie ma żadnego dowodu (naukowego) i nigdy
    > nie będzie aby udowodnić istnienie lub nie istnienie Absolutu.

    Ale proste jest udowodnienie, że absolut nie dotyczy opisu świata. Nie może w nim istnieć. W tym sensie żadne absoluty nie istnieją. A poza światem, bez związku z nim (z jego opisem) to bujanie w obłokach. Ale to podważa istnienie religii jako ideologii władzy nad ludźmi.

    > Takie jest na koniec moje zdanie.
    > Teraz schodzę z tego forum, bo byłem tu ostatnio wyjątkowo i to przez pomyłkę.
    > Alkoo3 jako administrator forum cenzuruje wpisy, a to mi nie odpowiada.
    > Ponawiam zaproszenie na to dawne, bo już moja tam obecność trochę znudziła mnie
    > , dyskusja tam "zamiera", tz. "nawiedzeni" religijnie przestali pisać.

    Dziękuję za zaproszenie ale na razie nie. Ale miło mi było z Tobą rozmawiać i mam nadzieję, że dawne uprzedzenia nie wrócą.

    Pozdrawiam.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 17:53
    " Przyjrzyj się temu wzorowi. Czy masz w nim element czasu? Nie go tam." - grghk

    Widać, że nic nie zrozumiałeś z mojego poprzedniego wywodu w tym temacie. Wynika to z twojego braku wiedzy, wiedzy rzeczywistej, a nie z wpisów encyklopedycznych. Dlatego powtórzę, ale już dla innych, którzy to może czytają. Podany wzór Newtona na oddziaływanie grawitacyjne powstał w założeniu do niezmiennych mas. Newton założył (błędnie), że interwały czasowe i przestrzenne są absolutne (stałe - moja uwaga), a prędkość światła jest względna (nawet nieskończona, co dawało odziaływania natychmiastowe - uwaga moja). Jest inaczej, tak jak złożył Einstein - Prędkość światła jest absolutna, a interwały czasowe i przestrzenne są zmienne (wszystko inne - czas, przestrzeń, siła, masa itd. zmieniają się w taki sposób, aby zachować stałą prędkość światła dla wszystkich układów i obserwatorów - patrz - transformacja Lorentza). Przy nie zmieniającej się masie (grghk chodziło o gwiazdy) czas jest niepotrzebny. W rzeczywistym układzie gdzie zachodzi reakcja termojądrowa w gwiazdach, czas zmieniający wielkość grawitacji jest zawarty w zamianie masy na energię wypromieniowywaną (według wzoru E=mc2), a to odbywa się w czasie.
    Np. może nie najlepszy przykład F=ma czas jest zawarty w a (przyspieszenie).

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 20.07.14, 18:40
    Nadal nie rozumiesz, co chcę powiedzieć.

    Pytam Cię wyraźnie - skąd dowolnie odległe w przestrzeni ciała obdarzone masą mają wiedzę o tym JAKA SIŁA BĘDZIE NA NIE ODDZIAŁYWAŁA? Zanim to oddziaływanie nastąpi każdy element Wszechświata WIE, o ile maja się zmienić jego odpowiednie parametry.

    Skąd one mają tę natychmiastową wiedzę? Czy do Ciebie nie dociera, że muszą ja mieć, bo nie wiedziałyby jak w następnym kwancie czasu zareagować?

    I powstrzymaj się od agresywnej retoryki, bo na razie to Ty wykazujesz się całkowitą odpornością na logikę mojego pytania. Jeśli trzeba coś wykuć, to OK, radzisz sobie, ale gdy trzeba rzeczywiście pomyśleć, to masz problem.

    Zadałem Ci pytanie, czy umiesz na nie odpowiedzieć, czy kolejny raz przytoczysz wpis z wikipedii lub jakiegoś podręcznika, które są nie na temat?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 19:51
    Przestań bredzić i wymyślać jakieś bzdurne problemy, których nie rozumiesz. Po co Ci "gwiazda A", "gwiazda B", tylko głupota może sięgać gwiazd. Zejdź na Ziemię tu też masz oddziaływanie grawitacyjne między swoją osobą, a środkiem masy Ziemi. Wszystkie zmiany czasowe są zawarte w r2 czyli zmianie odległości. Spadnij ze schodów to się przekonasz jeżeli będziesz miał czym zmierzyć zmianę w ciężarze ciała. Jesteś takim bufonem nie posiadającym wykształcenia rzeczywistego, który chce jego brak zamaskować terminami naukowymi i mętnymi jakimiś wywodami. Odpisałem Ci, nie zaglądam nigdzie do żadnych encyklopedii ani podręczników, bo swoją wiedzę uzyskałem trudem studiowania na Politechnice Warszawskiej Wydz. Mechanicznym. To Ty coś wyczytujesz na encyklopediach ale tego nie rozumiesz, bo nie możesz nie mając odpowiedniego wykształcenia. Przed laty przyczepiłeś się do macierzy nie wiedząc nawet co się nią liczy, a teraz znowu do aksjomatów. Może i trochę się zmieniłeś ale pieniactwo jednak pozostało.
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 21.07.14, 14:55
    kociak40 napisał:

    > Przestań bredzić

    No to zszedłeś do swojego tradycyjnego poziomu, szamba i nierozgarniętego bota, z którym nie da się pogadać na tematy wykraczające poza regułę kopiuj-wklej.

    > i wymyślać jakieś bzdurne problemy, których nie rozumiesz.

    Przeciwnie, rozumiem, bo zauważam coś, czego Ty nie jesteś w stanie pojąć.

    > Po
    > co Ci "gwiazda A", "gwiazda B",

    Po to, by wyraźniej wskazać to, że odległość, która przekłada się na czas przekazu informacji nie odgrywa tu roli.

    > tylko głupota może sięgać gwiazd.

    Uważasz, że to jest argument? smile No to sięgnąłeś dna.

    > Zejdź na Ziem
    > ię tu też masz oddziaływanie grawitacyjne między swoją osobą, a środkiem masy Z
    > iemi. Wszystkie zmiany czasowe są zawarte w r2 czyli zmianie odległości. Spadni
    > j ze schodów to się przekonasz jeżeli będziesz miał czym zmierzyć zmianę w cięż
    > arze ciała. Jesteś takim bufonem nie posiadającym wykształcenia rzeczywistego,
    > który chce jego brak zamaskować terminami naukowymi i mętnymi jakimiś wywodami.
    > Odpisałem Ci, nie zaglądam nigdzie do żadnych encyklopedii ani podręczników, b
    > o swoją wiedzę uzyskałem trudem studiowania na Politechnice Warszawskiej Wydz.
    > Mechanicznym. To Ty coś wyczytujesz na encyklopediach ale tego nie rozumiesz, b
    > o nie możesz nie mając odpowiedniego wykształcenia. Przed laty przyczepiłeś się
    > do macierzy nie wiedząc nawet co się nią liczy, a teraz znowu do aksjomatów. M
    > oże i trochę się zmieniłeś ale pieniactwo jednak pozostało.

    Ja Ci WYŁĄCZNIE spokojnie zadawałem pytanie. A Ty nie umiesz na nie odpowiedzieć. smile smile smile I to Cię tak rozwściekliło? To, że nie umiesz tego pojąć?
    A co jest złego w zadawaniu pytań?

    > -----
    > "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"

    Z Tobą jest to jednak czas stracony.

    Przed laty mówiłem to samo, co teraz, choć teraz mam to lepiej przemyślane. A Ty jesteś tak jak przed laty, chamem niezdolnym do myślenia. To i nie licz, że będę Cię teraz inaczej traktował.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 21:46
    Ja doskonale rozumiem o Ci chodzi tylko odpowiadałem szybko bez dokładnego wytłumaczenia, zakładając, że to wystarcza. Ze względu na innych uczestników forum spróbuję to wytłumaczyć przystępniej. Oto Twoje pytanie:
    "Pytam Cię wyraźnie - skąd dowolnie odległe w przestrzeni ciała obdarzone masą mają wiedzę o tym JAKA SIŁA BĘDZIE NA NIE ODDZIAŁYWAŁA? Zanim to oddziaływanie nastąpi każdy element Wszechświata WIE, o ile maja się zmienić jego odpowiednie parametry."

    Wpierw łatwiejszy przykład. Pchasz drewnianą dużą ciężką skrzynie, zadziałałeś na nią siłą i pojawiła się reakcja tej skrzyni równa co do wartości wektorowej przeciwnie skierowana.
    Tak wynika z III prawa Newtona. Pytanie - skąd skrzynia wie jaką reakcją ma zadziałać?
    Skrzynia nic nie wie, o tym decyduje prawo zachowania energii, każda siła musi mieć równą przeciwnie skierowaną reakcję, bo jeśliby tak nie było, powstawałaby energia z niczego.
    Jeżeli siła działania przekroczy siłę tarcia nadane zostanie przyspieszenie i skrzynia zacznie się poruszać i nastąpi pojawienie się energii kinetycznej.
    Ciebie myli to, że przyjmujesz oddalone ciała w przestrzeni obdarzone masą i pytasz się, skąd te ciała wiedzą jakie ma być oddziaływanie grawitacyjne? Te ciała też nic nie wiedzą ich "połączeniem" jest czasoprzestrzeń zakrzywiona przez te masy. To "zakrzywienie" powstawało w czasie wzrostu masy, zmianą odległości itd. Wzór który podałeś i dziwisz się, że nie ma w nim czasu, dotyczy takiego stanu jak już jest zakrzywiona czasoprzestrzeń, masy stałe i odległość ustalona. Czas dla takiego stanu już jest niepotrzebny. Wszelkie zmiany będą zachodzić w czasie i wywoływać inne zakrzywianie czasoprzestrzeni i to będzie wpływać na inne odziaływanie, bo prawo zachowania energii obowiązuje w całym wszechświecie.

    Piszesz - "Skąd one mają tę natychmiastową wiedzę? Czy do Ciebie nie dociera, że muszą ja
    mieć, bo nie wiedziałyby jak w następnym kwancie czasu zareagować?"
    Tym samym wykazałeś swoją głupotę, a tej nie da się przykryć pseudo naukowym terminem "kwant czasu" (co to takiego?)
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 21.07.14, 15:12
    kociak40 napisał:

    > Ja doskonale rozumiem o Ci chodzi

    Jak widać, nic nie rozumiesz.

    > tylko odpowiadałem szybko bez dokładnego wytł
    > umaczenia, zakładając, że to wystarcza. Ze względu na innych uczestników forum
    > spróbuję to wytłumaczyć przystępniej.

    Przystępniej to postaraj się zrozumieć pytanie. smile

    > Oto Twoje pytanie:
    > "Pytam Cię wyraźnie - skąd dowolnie odległe w przestrzeni ciała obdarzone masą
    > mają wiedzę o tym JAKA SIŁA BĘDZIE NA NIE ODDZIAŁYWAŁA? Zanim to oddziaływanie
    > nastąpi każdy element Wszechświata WIE, o ile maja się zmienić jego odpowiednie
    > parametry."

    Nie odpowiadaj przykładami NIE NA TEMAT. Zachowujesz się jak zaprogramowany bot, który się zapętlił w źle przetestowanej logice.

    > Wpierw łatwiejszy przykład. Pchasz drewnianą dużą ciężką skrzynie, zadziałałeś
    > na nią siłą i pojawiła się reakcja tej skrzyni równa co do wartości wektorowej
    > przeciwnie skierowana.
    > Tak wynika z III prawa Newtona. Pytanie - skąd skrzynia wie jaką reakcją ma zad
    > ziałać?
    > Skrzynia nic nie wie,

    Wie.

    > o tym decyduje prawo zachowania energii,

    Nie na temat, ale to za trudne, żebyś zauważył, tak?

    > każda siła musi
    > mieć równą przeciwnie skierowaną reakcję, bo jeśliby tak nie było, powstawałaby
    > energia z niczego.
    > Jeżeli siła działania przekroczy siłę tarcia nadane zostanie przyspieszenie i
    > skrzynia zacznie się poruszać i nastąpi pojawienie się energii kinetycznej.
    > Ciebie myli to, że przyjmujesz oddalone ciała w przestrzeni obdarzone masą i py
    > tasz się, skąd te ciała wiedzą jakie ma być oddziaływanie grawitacyjne? Te ciał
    > a też nic nie wiedzą ich "połączeniem" jest czasoprzestrzeń zakrzywiona przez t
    > e masy. To "zakrzywienie" powstawało w czasie wzrostu masy, zmianą odległości i
    > td. Wzór który podałeś i dziwisz się, że nie ma w nim czasu,

    Bredzisz. Nie dziwię się. Wskazuję Ci go.

    > dotyczy takiego st
    > anu jak już jest zakrzywiona czasoprzestrzeń, masy stałe i odległość ustalona.

    Czasoprzestrzeń nic do tego nie ma, bo włączasz w to element czasu. A tu chodzi o przekaz informacji, która jest PRZYCZYNĄ późniejszej akcji. Jeszcze przed nią. Żeby jakaś akcja się wydarzyła, elementy w niej uczestniczące muszą mieć określone JAK POWINNY ZADZIAŁAĆ. To musi być "ustalone" (obliczone) przed

    Jeśli dowolny element wszechświata A oddziałuje na inny element B (i wzajemnie, B na A) to oba jednocześnie "mają wiedzę" o tym, jak powinien się zmienić jakiś ich parametr. Kluczowe jest to, że ta zmiana opiera się na wiedzy, która jest dostępna tym elementom tak, jakby miały do niej dostęp natychmiastowy.

    > Czas dla takiego stanu już jest niepotrzebny. Wszelkie zmiany będą zachodzić w
    > czasie i wywoływać inne zakrzywianie czasoprzestrzeni i to będzie wpływać na in
    > ne odziaływanie, bo prawo zachowania energii obowiązuje w całym wszechświecie.

    Coś się tak czepił bez sensu tego zakrzywienia?

    > Piszesz - "Skąd one mają tę natychmiastową wiedzę? Czy do Ciebie nie dociera, ż
    > e muszą ja
    > mieć, bo nie wiedziałyby jak w następnym kwancie czasu zareagować?"
    > Tym samym wykazałeś swoją głupotę, a tej nie da się przykryć pseudo naukowym te
    > rminem "kwant czasu" (co to takiego?)

    Tym samym mojej głupoty nie wykazałeś ale wykazałaś swoją. Jak można być tak tępym, żeby nie rozumieć prostego przekazu? smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 21.07.14, 18:17
    Puknij się w łeb, ty "kwancie czasu". Kiedyś były trójkąty o "ładnych" całkowitych liczbach boków i pełnych kątach, a to było tylko nieuctwo z trygonometrii, były macierze, których nie umiałeś liczyć, teoria strun i inne dziwactwa. Obecnie znowu "kwant czasu", gwiazd A, B, teoria wszystkiego itd. Stałe bredzenie nieuka, który chce szpanować na inteligenta.
    Sam możesz być "gwiazdą A", Ziemia "gwiazdą B" i badaj sobie grawitacje, w tym układzie masz takie możliwości. Czy musisz coś wiedzieć jak spadniesz ze schodów?
    U ciebie jest inny problem, pieniactwo, podchodzące pod chorobę psychiczną. To jest główny powód latania po forach, z których cię wyrzucają, łącznie z forum "Nauka" gdzie się tylko ośmieszyłeś. Zmieniasz nicki, chcesz zamaskować brak wykształcenia, szukasz głupszych od siebie, aby zaszpanować. Piszesz tasiemcowe wątki, bo tylko głupocie nie brakuje słów.
    Mnie nie oszukasz, twoja głupota jest widoczna. Na naukę masz już za późno, ale na leczenie może jest jeszcze czas.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 21.07.14, 19:20
    kociak40 napisał:

    > Puknij się w łeb,

    Łby to mają koty, ludzie mają głowy. Ty jej nie masz. W Twoim wypadku pukanie to echo pustki między uszami.

    > ty "kwancie czasu".

    To jest hipoteza. Prymitywne zwierzaki nie są w stanie pojąć prostych treści.

    > Kiedyś były trójkąty o "ładnych" całkowit
    > ych liczbach boków i pełnych kątach,

    To był błąd, który zdarzył się wskutek zmęczenia w nocy i natychmiast się do niego przyznałem.

    > a to było tylko nieuctwo z trygonometrii,

    Bredzisz. Błędy zdarzają się każdemu, nawet największym uczonym.

    > były macierze, których nie umiałeś liczyć,

    Też bredzisz.

    > teoria strun i inne dziwactwa.

    Teorię strun uznają za prawidłowy model fizycy.

    > Obecn
    > ie znowu "kwant czasu",

    Tak. Najmniejsza możliwa do wyobrażenia sobie porcja czasu. Pojecie roboczo sformułowane, by rozpatrzyć podany przeze mnie przykład.

    > gwiazd A, B, teoria wszystkiego itd.

    Dwie dowolnie wybrane gwiazdy.

    Teoria wszystkiego - też uznawana przez fizyków.

    > Stałe bredzenie ni
    > euka, który chce szpanować na inteligenta.

    Ja tylko zadawałem pytanie, do któregoTwój ograniczony, prawie nieistniejący, koci móżdżek nie umiał się normalnie, bez inwektyw ustosunkować.

    > Sam możesz być "gwiazdą A", Ziemia "gwiazdą B" i badaj sobie grawitacje, w tym
    > układzie masz takie możliwości. Czy musisz coś wiedzieć jak spadniesz ze schodó
    > w?

    Sięgasz dna, kociak.

    Tylko ostatni debil fizyczny ignoruje istnienie "teorii strun" oraz "teorii wszystkiego" i podaje to jako przykład "nieuctwa". Nie znasz tych pojęć? Nie rozumiesz? No to sam jesteś nieukiem i ignorantem.

    > U ciebie jest inny problem, pieniactwo,

    Przypominam Ci, że przyszedłem tutaj bez agresji i próbowałem "ułożyć" nasze relacje. Nie miałem złych zamiarów i można to wyczytać z kolejnych postów tego wątku. Materiał nie jest duży i łatwo go można prześledzić. Dopóki nie wiedziałeś, że to ja, dopóty piałeś z zachwytu nad moją twórczością. Swoje niedouczenie z podstawowej obsługi komputera uzupełniałeś dzięki mnie.

    > podchodzące pod chorobę psychiczną.

    A to, to musiałbyś udowodnić. Ponieważ dowodu nie masz, więc to Ty zasługujesz na miano pieniacza.

    > To
    > jest główny powód latania po forach, z których cię wyrzucają, łącznie z forum "
    > Nauka" gdzie się tylko ośmieszyłeś.

    Nikt mnie stamtąd nie wyrzucił, a jeśli umiesz to poprzeć dowodami to zrób to.

    A to Ty "latasz po forach" bo zajrzałeś tu na chwilę.

    > Zmieniasz nicki, chcesz zamaskować brak wyk
    > ształcenia, szukasz głupszych od siebie, aby zaszpanować.

    Mam dwa od dawna - to wolno każdemu - i ich nie zmieniam. Używam niemal zawsze jednego.

    > Piszesz tasiemcowe wą
    > tki, bo tylko głupocie nie brakuje słów.

    Tasiemcowe to są Twoje wypociny metodą kopiuj z podręczników fizyki. Nic własnej inwencji. Prymityw i bezmyślność. I przypomnij sobie, jak z podwiniętym ogonem, ośmieszony z Twojej ulubionej fizyki uciekałeś z forum "religia". smile

    > Mnie nie oszukasz, twoja głupota jest widoczna. Na naukę masz już za późno, ale
    > na leczenie może jest jeszcze czas.

    Mało się to zgadza z zachwytem nade mną z początku tego wątku. smile

    Na razie wyszedłeś na kompletnego idiotę, który nie wie, co to jest "teoria wszystkiego" i "teoria strun" i ile znaczą one w fizyce. Biedny, niedouczony kociak.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 01:40
    tak dla ciekawości.
    Powtarzam swoją "definicję":

    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii i energii". (krótsza forma)

    Jako ateista nie zgadzasz się z tym, wobec tego za słowo "Bóg" spróbuj podstawić inny termin? Taki jaki ty uważasz.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 20.07.14, 10:08
    kociak40 napisał:

    > tak dla ciekawości.
    > Powtarzam swoją "definicję":
    >
    > "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii i energii". (
    > krótsza forma)
    >
    > Jako ateista nie zgadzasz się z tym, wobec tego za słowo "Bóg" spróbuj podstawi
    > ć inny termin? Taki jaki ty uważasz.

    Zastanawia mnie, dlaczego wciąż trzymasz się skompromitowanego dogmatyzmem terminu boga (w dodatku pisanego dużą literą, jako nazwę własną, co sugeruje związek z konkretną religią)? smile

    Przyczyna? Tak, jakaś jest - ale dla mnie są to aksjomaty, z których wynika matematyczna strona fizyki. I nic więcej. Nie zastanawiam się, co jest "po drugiej stronie granicy", bo to nieistniejąca dla wnętrza świata strefa. Czas, przestrzeń, które tworzą nasz świat są skutkiem tych aksjomatów. To można rozważać. Coś przed tym? Bez sensu. A tym bardziej posługując się pojęciami z modelu wewnątrz świata.

    Rozważanie "powstania" tego, o czym piszesz, to sprawa modelu fizycznego wynikającego z aksjomatów, które można sobie wyobrażać. Ale rozważanie przyczyny powstania aksjomatów? Takie pytanie nie istnieje, bo jest bez sensu. Bezsensem się nie zajmuję, nie tworzę sobie go, szkoda mi czasu na rozważanie o nim. Ludzkość powinna zbudować najlepszy możliwy model świata wewnętrznego i korzystać z tej wiedzy a "zewnętrze" olać, bo tam się nigdy nie dotrze.

    Sprawa, o której Ci tu wspomniałem (przekaz informacji) ma bardzo ważne znaczenie dla pewnych aspektów działania wszechświata, miedzy innymi dla świadomości. Ale to inna historia. Bez porozumienia na pierwszym etapie nie warto iść dalej. Może kiedyś...

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 18:16
    "Zastanawia mnie, dlaczego wciąż trzymasz się skompromitowanego dogmatyzmem terminu boga (w dodatku pisanego dużą literą, jako nazwę własną, co sugeruje związek z konkretną religią)?" - grghk

    Dlatego dużą literą, bo chodzi tu o Absolut, a nie o konkretną religię. Kiedyś, stale powtarzałeś, że masz 120% dowód na nie istnienie Boga (jako Absolut). Dlatego wymyśliłem sobie taką definicję abyś nie mógł jej "obalić". Jak widzę definicja ta sprawia trudność, a jest oparta na logice teorii względności. Jest skutek, musi być przyczyna, i to w takiej kolejności - przyczyna, skutek (nie ma oddziaływań natychmiastowych TW). Ja sobie (trochę dla zabawy) te atrybuty przypisałem Bogu (chyba wolno mi to zrobić?). Postać tej definicji w moim układzie jest:

    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii, energii oraz praw natury".

    Zmienną w tym zapisie jest "Bóg" można przyjąć za "X", gdzie Ty jako ateista powinieneś łatwo to obalić podstawiając za "X" co uważasz. Zrobiłeś bardzo "mętny" wywód i jak dobrze zrozumiałem, za ten "X" chciałbyś podstawić -"aksjomat"? Nie napisałeś tego wprost, i słusznie, bo byłoby to tylko śmieszne. Powiem Ci więcej, wszystko co wymyślisz i podstawisz do tej mojej definicji za "X" będzie tożsame z tym co ja wymyśliłem tylko inaczej nazwane pod względem liternictwa.

    pozdrawiam

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 20.07.14, 19:16
    kociak40 napisał:

    > "Zastanawia mnie, dlaczego wciąż trzymasz się skompromitowanego dogmatyzmem ter
    > minu boga (w dodatku pisanego dużą literą, jako nazwę własną, co sugeruje związ
    > ek z konkretną religią)?" - grghk
    >
    > Dlatego dużą literą, bo chodzi tu o Absolut, a nie o konkretną religię.

    A dlaczego absolut jest z dużej litery? Czy to nazwa własna jakiegoś szerszego pojęcia? Jakiego?

    > Kiedyś,
    > stale powtarzałeś, że masz 120% dowód na nie istnienie Boga (jako Absolut).

    Po prostu dowód, wytłumaczenie. A co to jest 120%? Jakaś manipulacja? Czy możesz się powstrzymać się od manipulacji?

    Brak istnienia jest nieistnieniem (to z definicji), bo zbiór istnień dotyczy opisu świata. I to jest prawda. W tym opisie świata są dowody na pewne istnienia (one są faktem) a wszystko inne jest nieistnieniem (brakiem istnienia w tym opisie świata).

    Ta argumentacja nie zmieniła się. Jest taka jak wtedy. Twoje jej nierozumienie także się nie zmieniło.

    > Dl
    > atego wymyśliłem sobie taką definicję abyś nie mógł jej "obalić".

    Obalać definicję? smile Definicji się nie udowadnia ani nie obala, bo działają na poziomie aksjomatów.

    Natomiast zdefiniowanego boga, który wiąże się ze światem (a tak naprawdę to zawsze jest to opis świata) nie ma i nie będzie. Nie istnieje on, bo brak jest dowodu jego istnienia.

    > Jak widzę def
    > inicja ta sprawia trudność, a jest oparta na logice teorii względności.

    Powiem wprost - jakieś paranaukowe brednie.

    Tzw. "przyczynę" zastępujesz innym słowem. Ale jest to nadal TYLKO przyczyna a nie bóg. Oczywiste jest, że przyczyna leżąca poza światem nie należy do jego opisu. Taki bóg też nie istnieje, bo nie udowodnisz jego istnienia (bo jest poza światem). Kiepsko wymyśliłeś.

    Twoja definicja dotycząca czegoś poza światem czyni Twój absolut nieistniejącym.

    > Jest sk
    > utek, musi być przyczyna,

    Skutek wynika z aksjomatów. Innej przyczyny - dla nas - nie ma.

    > i to w takiej kolejności - przyczyna, skutek (nie ma
    > oddziaływań natychmiastowych TW).

    W czasoprzestrzeni (tam, gdzie jest zmienna czasowa) nie ma. Ale poza nią przekaz informacji musi być natychmiastowy, bo zachodzi zjawisko, o którym napisałem.

    > Ja sobie (trochę dla zabawy) te atrybuty przy
    > pisałem Bogu (chyba wolno mi to zrobić?).

    Nikt nikomu nie może zabronić bycia dogmatykiem ani rezygnacji z logiki.

    > Postać tej definicji w moim układzie
    > jest:
    >
    > "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii, energii oraz
    > praw natury".

    Czyli że jesteś klasycznym wierzącym dogmatykiem - zakładasz prawdziwość bez dowodu.

    > Zmienną w tym zapisie jest "Bóg" można przyjąć za "X", gdzie Ty jako ateista po
    > winieneś łatwo to obalić podstawiając za "X" co uważasz.

    Nikt przy zdrowych zmysłach (logicznie myślący) nie próbuje nadać prawdziwości czemuś, co jest poza światem.

    > Zrobiłeś bardzo "mętny
    > " wywód i jak dobrze zrozumiałem, za ten "X" chciałbyś podstawić -"aksjomat"?

    Wywód jest jasny. Aksjomaty to coś, co fizycy nazywają teorią wszystkiego. To jest fakt. Wątpisz, że to istnieje?

    > N
    > ie napisałeś tego wprost, i słusznie, bo byłoby to tylko śmieszne.

    Więc nie insynuuj. To klasyka obrony tych, którzy nie mają argumentów.

    > Powiem Ci wi
    > ęcej, wszystko co wymyślisz i podstawisz do tej mojej definicji za "X" będzie t
    > ożsame z tym co ja wymyśliłem tylko inaczej nazwane pod względem liternictwa.

    Bóg? Absolut? Nie kalaj nauki religią. Pokaż mi opracowania naukowe, które zawierają brednie takie, jakie Ty proponujesz - z bogami i absolutami. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 20:01
    Po co tasiemcowe wątki wypisujesz, chyba, że dla siebie samego.

    "Aksjomaty to coś, co fizycy nazywają teorią wszystkiego."

    Jeżeli "teoria wszystkiego" posiada czynnik sprawczy, może być przyczyną i skutkiem powstania przestrzeni, czasu, materii, energii i praw natury, to można krócej to nazwać - "Bóg". Mniej tylko liter.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 21.07.14, 09:41
    kociak40 napisał:

    > Po co tasiemcowe wątki wypisujesz, chyba, że dla siebie samego.
    >
    > "Aksjomaty to coś, co fizycy nazywają teorią wszystkiego."
    >
    > Jeżeli "teoria wszystkiego" posiada czynnik sprawczy, może być przyczyną i skut
    > kiem powstania przestrzeni, czasu, materii, energii i praw natury, to można kró
    > cej to nazwać - "Bóg". Mniej tylko liter.

    A jeśli czynnik sprawczy jest całkowicie nieinteligentny i zupełnie obojętny to po co nazywać go Bogiem i zupełnie nadużywać definicji, lub robić z Boga element statystyki?
    Potrzebujesz niewidzialnego przyjaciela z dzieciństwa?
  • grgkh 21.07.14, 15:16
    kociak40 napisał:

    > Po co tasiemcowe wątki wypisujesz, chyba, że dla siebie samego.
    >
    > "Aksjomaty to coś, co fizycy nazywają teorią wszystkiego."
    >
    > Jeżeli "teoria wszystkiego" posiada czynnik sprawczy, może być przyczyną i skut
    > kiem powstania przestrzeni, czasu, materii, energii i praw natury, to można kró
    > cej to nazwać - "Bóg".

    A ja zaproponowałby słowo na pięć liter - Gówno. smile Bo niby dlaczego nie? Też mam prawo do użyć znanego terminu i koniecznie dużą litera pisanego.

    A teraz udowodnij, że moja propozycja jest gorsza. smile

    > Mniej tylko liter.

    To nie jest problem. Jeśli chodzi Ci wyłącznie o mniejszy wysiłek, to pisz to małą literą. Dlaczego tego nie robisz?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 20.07.14, 20:45
    Niestety, muszę już opuścić to forum, byłem tu tylko wyjątkowo.
    Może jeszcze informacja w bardziej przystępnej formie. Odziaływanie grawitacyjne według Einsteina jest wywoływane zakrzywianiem czasoprzestrzeni przez masy ciał materialnych.
    Wszelkie zmiany są wywoływane w czasie poprzez zmianę odległości środków mas oraz ubytek mas w zamianie na energię. "Informacja" o tych zmianach jest zawarta w przepływie energii na odległość w formie fali elektromagnetycznej lub w formie kwantowej. Nic nie wydarza się natychmiastowo, takich oddziaływań w przyrodzie w skali makro nie ma.

    Jeszcze rada. Skarżysz się, że wyrzucają Cię z różnych forum, nie doceniają Twojej logiki.
    Możesz rozwiązać ten swój problem. Pisz posty pod nickiem - grgkh, a odpowiedzi na nie udzielaj pod nickiem - bardzo.dobry.czlowiek. Będzie podziw, pełne zrozumienie i wielkie uznanie. Innej możliwości nie ma.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 21.07.14, 15:19
    kociak40 napisał:

    > Niestety, muszę już opuścić to forum, byłem tu tylko wyjątkowo.

    Podwijanie ogona pod siebie. I czas stracony na rozmowę z TYM kotem.

    > Może jeszcze informacja w bardziej przystępnej formie. Odziaływanie grawitacyjn
    > e według Einsteina jest wywoływane zakrzywianiem czasoprzestrzeni przez masy ci
    > ał materialnych.

    Kopiuj, wklej. Wykonane.

    > Wszelkie zmiany są wywoływane w czasie poprzez zmianę odległości środków mas or
    > az ubytek mas w zamianie na energię. "Informacja" o tych zmianach jest zawarta
    > w przepływie energii na odległość w formie fali elektromagnetycznej lub w formi
    > e kwantowej. Nic nie wydarza się natychmiastowo, takich oddziaływań w przyrodzi
    > e w skali makro nie ma.

    Skutki nie wydarzają się natychmiast i fizyka mówi o skutkach. Wzory wiążą ze sobą skutki. A ja pytałem Cię o przyczyny.

    > Jeszcze rada. Skarżysz się, że wyrzucają Cię z różnych forum, nie doceniają Two
    > jej logiki.

    Nie skarżę się. Bredzisz. A na forum jajkowe to ja nie chcę wchodzić. To moja decyzja.

    > Możesz rozwiązać ten swój problem. Pisz posty pod nickiem - grgkh, a odpowiedzi
    > na nie udzielaj pod nickiem - bardzo.dobry.czlowiek. Będzie podziw, pełne zroz
    > umienie i wielkie uznanie. Innej możliwości nie ma.

    Bełkot. Podwijaj ogon pod siebie i adieu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 21.07.14, 18:31
    Puknij się w łeb, ty "kwancie czasu". Kiedyś były trójkąty o "ładnych" całkowitych liczbach boków i pełnych kątach, a to było tylko nieuctwo z trygonometrii, były macierze, których nie umiałeś liczyć, teoria strun i inne dziwactwa. Obecnie znowu "kwant czasu", gwiazd A, B, teoria wszystkiego itd. Stałe bredzenie nieuka, który chce szpanować na inteligenta.
    Sam możesz być "gwiazdą A", Ziemia "gwiazdą B" i badaj sobie grawitacje, w tym układzie masz takie możliwości. Czy musisz coś wiedzieć jak spadniesz ze schodów?
    U ciebie jest inny problem, pieniactwo, podchodzące pod chorobę psychiczną. To jest główny powód latania po forach, z których cię wyrzucają, łącznie z forum "Nauka" gdzie się tylko ośmieszyłeś. Zmieniasz nicki, chcesz zamaskować brak wykształcenia, szukasz głupszych od siebie, aby zaszpanować. Piszesz tasiemcowe wątki, bo tylko głupocie nie brakuje słów.
    Mnie nie oszukasz, twoja głupota jest widoczna. Na naukę masz już za późno, ale na leczenie może jest jeszcze czas.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 21.07.14, 21:39
    kociak40 napisał:

    > Puknij się w łeb, ty "kwancie czasu".

    Kwant czasu czyli najmniejszy możliwy teoretycznie czas wyliczeniowy, który można sobie wyobrazić. Masz tak ograniczoną wyobraźnie, że tego nie jest w stanie pojąć?

    > Kiedyś były trójkąty o "ładnych" całkowit
    > ych liczbach boków i pełnych kątach, a to było tylko nieuctwo z trygonometrii,

    Nie, to był niezamierzony błąd popełniony podczas nocnego pisania posta. Przyznałem się od razu do jego popełnienia. Nie miał większego znaczenia niż zwykła literówka.

    > były macierze, których nie umiałeś liczyć,

    Tego nie udowodniłeś. Podaj cytaty i linki, jeśli to prawda.

    > teoria strun i inne dziwactwa.

    Teoria strun nie jest dziwactwem. To przyjmowany za poprawny model rzeczywistości uznawany przez najznamienitszych fizyków.

    Teoria strun (TS) – teoria przewidująca, że podstawowym budulcem materii nie są cząstki w postaci punktu, lecz struny wielkości 10-31 metra.

    Pierwotna teoria strun, zwana teorią strun bozonowych, powstała w 1970 roku. Jednak nie jest ona teorią odzwierciedlającą stan naszego fizycznego świata, ponieważ nie zakłada istnienia fermionów. Z upływem czasu pojawiały się nowe odmiany teorii strun. Obecnie uważa się, że wszystkie te teorie są odmianami jednej teorii wyższego rzędu M-teorii.

    TS przewiduje, że przestrzeń, w której żyjemy, ma co najmniej 10 wymiarów, przy czym trzy wymiary przestrzenne oraz czas są wymiarami otwartymi, natomiast pozostałe wymiary są skompaktyfikowane do rozmiarów niedostępnych naszemu codziennemu doświadczeniu, dlatego ich nie obserwujemy.


    > Obecn
    > ie znowu "kwant czasu",

    To tylko model pozwalający lepiej opisać problem, który Cię przerósł. Zamiast się nad nim zastanowić, bredziłeś coś cytując z podręczników fizyki nie na temat. Cóż, ograniczenie umysłowe. Sam siebie nie przeskoczysz.

    > gwiazd A, B,

    Tak, to bardzo dobry przykład.

    > teoria wszystkiego itd.

    Teoria wszystkiego (ang. Theory of Everything, TOE, zwana dalej TW) – hipotetyczna teoria fizyczna opisująca w sposób spójny wszystkie zjawiska fizyczne i pozwalająca przewidzieć wynik dowolnego doświadczenia fizycznego. Współcześnie tym zwrotem określa się zwykle teorie usiłujące połączyć mechanikę kwantową z ogólną teorią względności[1]. Jak do tej pory żadna z takich teorii nie została eksperymentalnie potwierdzona. Głównym problemem okazały się fundamentalne różnice w sposobie sformułowania tych dwóch teorii, które powodują przy ich łączeniu pojawianie się problemów renormalizacji, gdy przewidywane wyniki pewnych pomiarów mają nieskończone wartości. Dodatkowo istnieje wiele problemów, których żadna z tych teorii nie rozwiązuje.

    Obecnie najbardziej zaawansowaną teorią pretendującą do miana TW jest opierająca się na zasadzie holograficznej, 11-wymiarowa M-teoria. Nie jest ona jeszcze dopracowana i przez wielu uważana jest raczej za kierunek rozwoju niż faktyczną teorię.


    > Stałe bredzenie ni
    > euka, który chce szpanować na inteligenta.

    Nieuctwo i szpanerstwo? Ale zanim Ci odbiło, piałeś z zachwytu nad moją mądrością. I niedouczenie z elementarnej obsługi komputerów też zaprezentowałeś pokazowo - nie umiałeś zauważyć, że część posta jest obrazkiem. smile Dziecko to potrafi, kociaku.

    > Sam możesz być "gwiazdą A", Ziemia "gwiazdą B" i badaj sobie grawitacje, w tym
    > układzie masz takie możliwości. Czy musisz coś wiedzieć jak spadniesz ze schod
    > ów?

    Prymityw, którego jedynym argumentem są inwektywy. smile

    > U ciebie jest inny problem, pieniactwo, podchodzące pod chorobę psychiczną.

    I znów inwektywy. Przyszedłem tu z zamiarem pokojowej rozmowy. To jest tu udokumentowane. Dlaczego jesteś tak agresywny? Inwektywy pod moim adresem świadczą o Twojej słabości. Kociak, Ty nie masz argumentów, pogubiłeś się, zachowujesz się jak zapędzony do narożnika, przegrywający

    > To
    > jest główny powód latania po forach, z których cię wyrzucają, łącznie z forum
    > "Nauka" gdzie się tylko ośmieszyłeś.

    Cytaty i linki poproszę. Jeśli ich zartaz tu nie zamieścisz, to wyjdziesz na kłamcę, którym oczywiście jesteś.

    > Zmieniasz nicki, chcesz zamaskować brak wy
    > kształcenia,

    Łyso Ci, że Cię moja wiedza "zachwyciła"? Ale to fakt - sam to tutaj napisałeś "olśniony" poziomem, który Tobie jest niedostępny. smile

    > szukasz głupszych od siebie

    A po co "szukać"? Jesteś tutaj.

    > , aby zaszpanować.

    Szpanerstwo to Twoje przepisywanie cytatów z podręczników fizyki ale gdy trzeba pomyśleć, to okazujesz się nieukiem, który ponadto nie wie, co to jest teoria wszystkiego i teoria strun. Kompromitacja, kociak. smile

    > Piszesz tasiemcowe w
    > ątki,

    Tasiemcowe wątki to Twoja specjalność.

    > bo tylko głupocie nie brakuje słów.

    Bo tylko głupocie nie brakuje słów.

    > Mnie nie oszukasz, twoja głupota jest widoczna. Na naukę masz już za późno, al
    > e na leczenie może jest jeszcze czas.

    Takie teksty już przestały działać. Na razie dwie Twoje kompromitacje, fizyku od siedmiu boleści - nie wiesz, co to jest teoria wszystkiego i teoria strun (m-teoria). smile Wszyscy się z Ciebie śmieją. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kolter 21.07.14, 22:48

    --
    www.youtube.com/watch?v=dAKdqc2AGOE
  • grgkh 21.07.14, 23:03
    Przyszedłem tu z fajką pokoju. I co poradzę na to, że facet jest niereformowalny?

    Nie, to nie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kolter 21.07.14, 23:23
    grgkh napisał:

    > Przyszedłem tu z fajką pokoju. I co poradzę na to, że facet jest niereformowalny?
    >
    > Nie, to nie.

    Trza było z pół litry . Kocika kot ma astmę wiec Kociak tytoniu nie tyka smile


    --
    www.youtube.com/watch?v=dAKdqc2AGOE
  • kociak40 22.07.14, 13:10
    Po co to wklejasz, ja to znam. Teoria strun, teoria wszystkiego, teoria wieloświatów, to zabawy hipotetyczne astrofizyków, na które nie ma żadnych potwierdzeń doświadczalnych.
    To takie bujanie w obłokach, że może coś z tego będzie. Nie ma na uczelniach technicznych wykładów z tego zakresu jako nauka. Jest tego więcej, tunele czasoprzestrzenne, rozciąganie czasoprzestrzeni i jej kurczenie aby pokonać granicę prędkości światła itd. itd.
    Pisałem wielokrotnie, ja mam wyższe wykształcenie techniczne z zakresu mechaniki klasycznej w szerokim pojęciu, znam teorię względności, w mniejszym zakresie mechanikę kwantową i do swojej pracy jako specjalista konstruktor mnie to wystarcza i mam z tym doczynienia na "co dzień", nie muszę "biegać" po encyklopediach i bujać w obłokach. Więcej, aby należycie rozumieć istotę tych hipotetycznych teorii, trzeba mieć ugruntowaną wiedzę z fizyki, a ty jej nie masz. O to, o co się pytałeś z tym wzorem Newtona zostało już zawarte w Ogólnej Teorii Względności, która w stosunku do Szczególnej została właśnie powiększona o grawitację. Dlatego nie rozumiesz tego, bo nie znasz i nie rozumiesz Teorii Względnosci jako całość, a ta została właśnie potwierdzona o ostatni elemet, istnienie nośnika tego oddziaływania, który był też zakładany hipotetycznie i miał zarezerwowaną nazwę.
    Nie ma takiego pojęcia "kwant czasu". "Kwant" to określenie najmniejszej porcji energii.
    Czas natomiast może być = zero. Wynika z tego co piszesz, że nie rozumiesz co to energia, a co czas. Masz odizolowane pomieszczenie, w którym jest temperatura 15 stopni C i grzejnik ustawiony na taką samą temperaturę. Jaką musi mieć temperaturę grzejnik aby w tym pomieszczeniu zrobiło się dwa razy cieplej? Odpowiesz na to? Ja twierdzę, że nie odpowiesz, bo niewiele rozumiesz z fizyki i masz okazję udowodnić, że jest inaczej, wystarczy jak podasz temperaturę grzejnika w stopniach C do tego pytania. Można to wykonać w pamięci.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 22.07.14, 13:42
    kociak40 napisał:

    > Nie ma takiego pojęcia "kwant czasu". "Kwant" to określenie najmniejszej porcji
    > energii.

    kwant to porcja - dotyczy nie tylko energii. Może być również:
    kwant strumienia magnetycznego albo kwant momentu pędu

    Pojęcie kwantu czasu - tzw. chrononu również istnieje - wprowadzone w 1980 (być może studiowałeś wcześniej i nie zaktualizowałeś wiedzy)

    Generalnie aktualizuj wiedzę (bo ta się cały czas rozwija) - inaczej wyjdziesz na naukowego reakcjonistę.

    Zadanie - bez sensu - nie wiadomo (chociaż mam pewne przypuszczenia) co chcesz nim udowodnić.
  • kociak40 22.07.14, 14:42
    "kwant to porcja - dotyczy nie tylko energii. Może być również:
    kwant strumienia magnetycznego albo kwant momentu pędu"

    Zgadza się, dotyczy to najmniejsze "porcji" energii, o czym pisałem.
    To co podajesz dotyczy odziaływania energii.
    "Kwant czasu" jest lapsusem, bo gdy podamy E=0, oznacza to, że energii nie ma.
    Jak podamy czas=0 to nie oznacza, że czasu nie ma, ma tylko taką wartość.
    Trzeba to rozumieć.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 22.07.14, 15:11
    kociak40 napisał:

    > "kwant to porcja - dotyczy nie tylko energii. Może być również:
    > kwant strumienia magnetycznego albo kwant momentu pędu"
    >
    > Zgadza się, dotyczy to najmniejsze "porcji" energii, o czym pisałem.
    > To co podajesz dotyczy odziaływania energii.

    Jak tak sobie zaczniesz pisać to wszystko dotyczy oddziaływania energii.

    Ale jednak kwant spinu jest osobno wydzielonym pojęciem.

    Podobnie jak teoretyczny kwant czasu.

    > Jak podamy czas=0 to nie oznacza, że czasu nie ma, ma tylko taką wartość.

    A jeśli ma wartość 0 to jest czy go nie ma?
  • kociak40 22.07.14, 15:40
    Czy aby nie jesteś trzecim wcieleniem grghk? Każde oddziaływanie sprawcze dotyczy energii.
    Inaczej - nic nie może się zdarzyć bez działania siły. W mechanice kwantowej czas jest ciągły.
    Nie ma spójności miedzy mechaniką kwantową, a mechaniką relatywistyczną i to jest dopiero do wyjaśnienia. Pisałem i o tym. Taka próba z podaniem propozycji hipotetycznej w 1980r aby taką "porcję" czasu nazwać chrononem miała jakoby ułatwić zrozumienie grawitacji kwantowej. Obecnie potwierdzono istnienie nośnika grawitacji, co przewidywał Einstein, zostało dokonane i straciło to znaczenie. Czas jest ciągły, nie zmienia się skokowo.
    Pytasz się - "A jeśli ma wartość 0 (czas) ), to czy jest, czy go nie ma?". Taka sytuacja istnieje przy "ścieżce przestrzennej" (TW) gdy istnieje "odczucie" przemieszczania się w przestrzeni, a nie ma "odczucia" czasu. ( odczucie, przebieg, upływ, nie wiem jak to zrozumiale określić).
    Krótko - przemieszcznie w przestrzeni jest, a czas = 0 i dalej istnieje. Nie może być żadnego odziaływania między "cząstkami" znajdującymi się na "ścieżce przestrzennej" jest tylko przemieszczanie się w przestrzeni. To tak lapidarnie aby było zrozumiałe. Dokładniej jest to wytłumaczone w TW.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 22.07.14, 16:10
    kociak40 napisał:

    > Czy aby nie jesteś trzecim wcieleniem grghk?

    Nie.

    > Każde oddziaływanie sprawcze dotyc
    > zy energii.
    > Inaczej - nic nie może się zdarzyć bez działania siły. W mechanice kwantowej cz
    > as jest ciągły.
    > Nie ma spójności miedzy mechaniką kwantową, a mechaniką relatywistyczną i to je
    > st dopiero do wyjaśnienia. Pisałem i o tym. Taka próba z podaniem propozycji hi
    > potetycznej w 1980r aby taką "porcję" czasu nazwać chrononem miała jakoby ułatw
    > ić zrozumienie grawitacji kwantowej. Obecnie potwierdzono istnienie nośnika gra
    > witacji, co przewidywał Einstein, zostało dokonane i straciło to znaczenie. Cza
    > s jest ciągły, nie zmienia się skokowo.

    Teraz to ja jestem nie na czasie. Proszę prześlij mi linka do informacji o potwierdzonym istnieniu nośnika grawitacji. Przyznam szczerze i ze wstydem, że nie potafię jej znaleźć.
  • grgkh 22.07.14, 21:23
    kociak40 napisał:

    > Czy aby nie jesteś trzecim wcieleniem grghk?

    Nie jest.

    > Każde oddziaływanie sprawcze dotyczy energii.
    > Inaczej - nic nie może się zdarzyć bez działania siły. W mechanice kwantowej cz
    > as jest ciągły.

    Mechanika kwantowa jest teorią STATYSTYCZNĄ. A Ty o tym zapomniałeś, bo wykułeś to bez rozumienia treści.

    Żeby jakakolwiek statystyka działała poprawnie, musi mieć niższy poziom odniesienia, względem którego następuje "wyliczenie" wartości, które my obserwujemy z naszego poziomu.

    > Nie ma spójności miedzy mechaniką kwantową, a mechaniką relatywistyczną i to je
    > st dopiero do wyjaśnienia.

    Owszem, jest. M-teoria (teoria strun) wiąże to matematycznym modelem w całość. Ale o tym też nie wiesz. Bo jesteś OGRANICZONY. smile

    > Pisałem i o tym.

    Bredzisz. Przepisujesz. ALe myślenia u Ciebie ani za grosz.

    > Taka próba z podaniem propozycji hi
    > potetycznej w 1980r aby taką "porcję" czasu nazwać chrononem miała jakoby ułatw
    > ić zrozumienie grawitacji kwantowej. Obecnie potwierdzono istnienie nośnika gra
    > witacji, co przewidywał Einstein, zostało dokonane i straciło to znaczenie. Cza
    > s jest ciągły, nie zmienia się skokowo.

    Kwant czasu, o którym mówię to jeden krok "algorytmu Wszechświata". I nie ma nic wspólnego z czasem z czasoprzestrzeni.

    > Pytasz się - "A jeśli ma wartość 0 (czas) ), to czy jest, czy go nie ma?". Tak
    > a sytuacja istnieje przy "ścieżce przestrzennej" (TW) gdy istnieje "odczucie" p
    > rzemieszczania się w przestrzeni, a nie ma "odczucia" czasu. ( odczucie, przebi
    > eg, upływ, nie wiem jak to zrozumiale określić).
    > Krótko - przemieszcznie w przestrzeni jest, a czas = 0 i dalej istnieje. Nie mo
    > że być żadnego odziaływania między "cząstkami" znajdującymi się na "ścieżce prz
    > estrzennej" jest tylko przemieszczanie się w przestrzeni. To tak lapidarnie aby
    > było zrozumiałe. Dokładniej jest to wytłumaczone w TW.


    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 22.07.14, 15:45
    Tak pytam z ciekawości jako do bookworm. Też masz te same trudności jak grgkh w zrozumieniu odziaływania grawitacyjnego między gwiazdami? Jeżeli nie, to wytłumacz grgkh, aby to zrozumiał, bo ode mnie on tego nie przyjmuje, jest do mnie już zaprogramowany na "nie".
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 22.07.14, 16:23
    kociak40 napisał:

    > Tak pytam z ciekawości jako do bookworm. Też masz te same trudności jak grgkh w
    > zrozumieniu odziaływania grawitacyjnego między gwiazdami? Jeżeli nie, to wytłu
    > macz grgkh, aby to zrozumiał, bo ode mnie on tego nie przyjmuje, jest do mnie j
    > uż zaprogramowany na "nie".

    Nie widze sensu tłumaczenia tego. To niczego nie wnosi do tematu wątku.

    Istotą Boga jest to, że jest coraz mniej wszechmocny. Jego wszechmoc została zdefiniowana zanim zaczęto rozumieć wszechświat i formułować modele objaśniajace go. Co gorsza, praktycznie sprzeczną i niemożliwą do urzeczywisteniania tezę o wszechmocy boga wymyślili ludzie, którzy byli prymitywnymi plemionami pasterskimi. Brzmiało to zapewne dość "mocarnie", budziło szacunek i strach odpowiedni do sprawowania, w imieniu takiego Boga, władzy.
    Dzisiaj czynnik boski, nawet nie pomijalnie mały, ale dokładnie zerowy - można go bez bólu (chociaż dla kogoś zindktrynowanego będzie ból psychiczny) odrzucić z każdego fizycznego równania i z każdej naukowej teorii.
    Bóg jest tylko i wyłącznie pozostałością po prymitywnej historii ludzkości - reliktem ludzkiej ignorancji - tak jak kość ogonowa jest reliktem naszej wspólnej ewolucyjnej drogi z innymi naczelnymi.
    Jak ktoś chce i bardzo musi, bo przywiązał się do swojego niewidzialnego przyjaciela, to będzie go dodawał do każdego równania. Jaki efekt będzie dodania "zera" do czegokolwiek kazdy chyba wie.
  • kociak40 22.07.14, 20:46
    "Nie widze sensu tłumaczenia tego. To niczego nie wnosi do tematu wątku." - bookworm

    Ale ten temat podniósł grgkh. Zadałem mu proste pytanie z fizyki i już do mnie się nie odezwie, bo tego nie wie. Jeśli jednak, to tylko z kalumniami pod moim adresem.
    Jednak różni ludzie czytają tu posty i wymogiem jest aby pod względem fizyki było to prawidłowo rozumiane. Całość dyskusji z tym wzorem co przytoczył grgkh, zamyka teoria względności. Podstawą teorii względności, tym fundamentem, na którym się opiera, jest założenie, że w przyrodzie nie istnieją odziaływania natychmiastowe i prędkość światła jest największą prędkością oddziaływania. To jest jak "święty dogmat" dla religii. Tego nie można zmieniać dla mechaniki relatywistycznej (obejmująca masy we wszechświecie), bo teoria względności byłaby obalona. W reaktorach atomowych i obecnie poza nimi, jak są już atomowe zegary odmierzające czas w miliardowych częściach sekundy, potwierdzono doświadczalnie teorię względności. Pozostał jeden wyjątek, nośnik odziaływania grawitacyjnego, który Einstein przewidywał. Hipotetycznie nazwano go grawitonem. Jak czytałem około roku temu (tak z "oka") potwierdzono takie istnienie tego nośnika badając oddziaływanie grawitacyjne między galaktykami (na Ziemi wykryć go nie można, w tych warunkach jest niemierzalny). Jak to zrobiono nie wiem.
    Mechanika kwantowa ma inne prawa w skali mikro, (wnętrze atomu i odziaływanie cząstek elementarnych między nimi). Dla tej skali istnieją oddziaływania natychmiastowe, cząstka elementarna może być jednocześnie w dwóch miejscach itd. Tam stosuje się rachunek prawdopodobieństwa itd. Grawitacja kwantowa (oddziaływanie mas cząstek elementarnych) nie jest tym samym co grawitacja mas we wszechświecie. Grgkh coś, gdzieś, wyczytał, myli mu się mechanika klasyczna, relatywistyczna, kwantowa i pisze bzdury.
    Co do Twojego wywodu w temacie religijnym, nie mam uwag. Nauka, a wiara to co innego.
    Naukowo nie można przeprowadzić żadnego dowodu na istnienie lub nie istnienie Absolutu.
    Oczywiście, nauka "ściśnia" tą wiarę ale w całości nie wyeliminuje, takie jest moje zdanie.
    Jak chcesz dalej dyskutować ze mną, to zapraszam na forum "Kościół, religia". To forum prowadzi osoba bardzo wierząca i nie ma co "zaśmiecać" mu tego forum.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • bookworm 23.07.14, 11:22
    kociak40 napisał:

    > Jednak różni ludzie czytają tu posty i wymogiem jest aby pod względem fizyki by
    > ło to prawidłowo rozumiane. Całość dyskusji z tym wzorem co przytoczył grgkh, z
    > amyka teoria względności. Podstawą teorii względności, tym fundamentem, na któr
    > ym się opiera, jest założenie, że w przyrodzie nie istnieją odziaływania natych
    > miastowe i prędkość światła jest największą prędkością oddziaływania. To jest j
    > ak "święty dogmat" dla religii. Tego nie można zmieniać dla mechaniki relatywis
    > tycznej (obejmująca masy we wszechświecie), bo teoria względności byłaby obalon
    > a. W reaktorach atomowych i obecnie poza nimi, jak są już atomowe zegary odmier
    > zające czas w miliardowych częściach sekundy, potwierdzono doświadczalnie teori
    > ę względności. Pozostał jeden wyjątek, nośnik odziaływania grawitacyjnego, któr
    > y Einstein przewidywał. Hipotetycznie nazwano go grawitonem. Jak czytałem około
    > roku temu (tak z "oka") potwierdzono takie istnienie tego nośnika badając oddz
    > iaływanie grawitacyjne między galaktykami (na Ziemi wykryć go nie można, w tych
    > warunkach jest niemierzalny). Jak to zrobiono nie wiem.

    Ja też nie wiem - obawiam się również, że nikt nie wie.
    Na razie grawiton jest cząstką teoretyczną podobnie jak skrytykowany przez Ciebie kilka postów wcześniej chronon.
    Proponuję niestosowanie podwójnego standardu pt. moje hiopotetyczne cząstki są prawdziwe, a "wasze" są tylko teorią.

    > Mechanika kwantowa ma inne prawa w skali mikro, (wnętrze atomu i odziaływanie c
    > ząstek elementarnych między nimi). Dla tej skali istnieją oddziaływania natychm
    > iastowe, cząstka elementarna może być jednocześnie w dwóch miejscach itd. Tam s
    > tosuje się rachunek prawdopodobieństwa itd. Grawitacja kwantowa (oddziaływanie
    > mas cząstek elementarnych) nie jest tym samym co grawitacja mas we wszechświeci
    > e. Grgkh coś, gdzieś, wyczytał, myli mu się mechanika klasyczna, relatywistyczn
    > a, kwantowa i pisze bzdury.
    > Co do Twojego wywodu w temacie religijnym, nie mam uwag. Nauka, a wiara to co i
    > nnego.
    > Naukowo nie można przeprowadzić żadnego dowodu na istnienie lub nie istnienie A
    > bsolutu.

    Dowód na istnienie można przeprowadzić. Trzeba zdefiniować czego szukamy i ustalić jak można potwierdzić istnienie i przeprowadzić eksperyment. Z Absolutem powinno się to udać bez trudu - podobno jest obecny wszędzie. (uznaję, że jako inżynier na pewno żartowałeś z tym dowodem na nieistnienie - chyba, że potrafisz dowieść nieistenia niewidzialnych wróżek, które to tak naprawdę wiążą ze sobą projektowane przez ciebie elementy konstrukcji i powstrzymują je przed runięciem, a może jednak opierasz swoje wyliczenia na sprawdzonych, empirycznie potwierdzonych, logicznych modelach). Ty wiesz.

    > Oczywiście, nauka "ściśnia" tą wiarę ale w całości nie wyeliminuje, takie jest
    > moje zdanie.

    Tak długo jak długo ta wiara będzie przynosiła wymierne korzyści podtrzymującym, tak długo będzie podtrzymywane. Gdyby ateizm przynosił kasę mielibysmy ateistycznego papipeża w Watykanie.

    > Jak chcesz dalej dyskutować ze mną, to zapraszam na forum "Kościół, religia". T
    > o forum prowadzi osoba bardzo wierząca i nie ma co "zaśmiecać" mu tego forum.

    Słuszna uwaga.
  • grgkh 22.07.14, 21:24
    kociak40 napisał:

    > Tak pytam z ciekawości jako do bookworm. Też masz te same trudności jak grgkh w
    > zrozumieniu odziaływania grawitacyjnego między gwiazdami? Jeżeli nie, to wytłu
    > macz grgkh, aby to zrozumiał, bo ode mnie on tego nie przyjmuje, jest do mnie j
    > uż zaprogramowany na "nie".

    Ja nie mam żadnego problemu z MK i TW.

    Zadałem pytanie, które wykracza poza obie te teorie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 22.07.14, 21:07
    bookworm napisał:

    > kociak40 napisał:
    >
    > > "kwant to porcja - dotyczy nie tylko energii. Może być również:
    > > kwant strumienia magnetycznego albo kwant momentu pędu"
    > >
    > > Zgadza się, dotyczy to najmniejsze "porcji" energii, o czym pisałem.
    > > To co podajesz dotyczy odziaływania energii.
    >
    > Jak tak sobie zaczniesz pisać to wszystko dotyczy oddziaływania energii.
    >
    > Ale jednak kwant spinu jest osobno wydzielonym pojęciem.
    >
    > Podobnie jak teoretyczny kwant czasu.
    >
    > > Jak podamy czas=0 to nie oznacza, że czasu nie ma, ma tylko taką wartość.
    >
    > A jeśli ma wartość 0 to jest czy go nie ma?

    Sorry ale to nie tego dotyczy.

    W naszym świecie obowiązują przestrzegane z żelazną konsekwencją reguły statystyczne. Jest tak, że możemy z dobrą dokładnością przewidywać skutki pewnych zjawisk, które opisują stany wielu obiektów uśredniając wartości tego opisu (na tle przestrzeni) lub stany jakiegoś obiektu, którego pewien parametr podlega przypadkowym zmianom (na tle czasu).

    Tam, gdzie działają takie reguły statystyczne, nie ma możliwości "zejścia piętro niżej" i odczytania wartości, które są przyczyną skutków statystycznych. A jednak one muszą istnieć na jakimś "niższym" niedostępnym dla nas z racji modelu fizyki naszego świata poziomie. Taki poziom musi istnieć.

    Jeśli rzucamy kostką do gry i zanim pojawi się wynik (dla nas nieoczywisty choć statystyczny), to na tym niższym poziomie musi dojść do "wyliczenia", która z sześciu liczb powinna się pojawić. Musi, bo działa reguła statystyczna, która steruje tym procesem i wszystkimi innymi procesami statystycznymi.

    Kwant czasu, o którym wspominałem, to pojedynczy krok wyliczenia, które odbywa się na niedostępnym dla nas, zakrytym poziomie statystycznym.

    Jeśli Wszechświat potraktować jako pewnego rodzaju krokowy algorytm, to kwant czasu (nie tego, który jest czasem czasoprzestrzeni) jest jednym obiegiem pętli tego algorytmu. Jest to zmienna o charakterze czasowym, bo ma licznik i strzałkę czasu (chronologia, powiązanie kolejnych kroków jako związek przyczyna-skutek).

    Kociak niech tego nie czyta, bo dla niego jest to tylko SF. Co nie znaczy, że nie opisuje to bardzo dobrze działania naszej rzeczywistości.

    Trudno jest wytłumaczyć jakąś teorię, gdy ktoś od samego początku odrzuca jej założenia i interpretuje je poprzez porównywanie na siłę do innej teorii, która opisuje inne zjawiska i na innym poziomie.

    Kociak jest po prostu ograniczony. On wykuł pewien materiał i jak klasyczny dogmatyk uważa, że cokolwiek poza nim jest bez sensu.

    A ja zauważam pewne właściwości świata i staram się tylko z nich wyciągnąć najprostsze i logiczne wnioski.

    Niestety, porozumienie zakutego łba z kimś, kto szuka czegoś nowego (nie podważam niczego z istniejącej prawdy naukowej, chcę ją o coś rozszerzyć, nie narzucam niczego, pytam), nie jest możliwe.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 22.07.14, 20:40
    kociak40 napisał:

    > "kwant to porcja - dotyczy nie tylko energii. Może być również:
    > kwant strumienia magnetycznego albo kwant momentu pędu"
    >
    > Zgadza się, dotyczy to najmniejsze "porcji" energii, o czym pisałem.

    Nie tylko energii. Można sobie wyobrazić jakąś inną teorię w której kwant będzie najmniejszą porcją dowolnej, tam zdefiniowanej wielkości.

    > To co podajesz dotyczy odziaływania energii.
    > "Kwant czasu" jest lapsusem, bo gdy podamy E=0, oznacza to, że energii nie ma.
    > Jak podamy czas=0 to nie oznacza, że czasu nie ma, ma tylko taką wartość.
    > Trzeba to rozumieć.

    To nie jest czas, który jest zmienną czasoprzestrzeni. Ale by sięgnąć po dokładniejszy opis tej wielkości musiałbyś najpierw zrozumieć ten przykład.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 22.07.14, 20:36
    kociak40 napisał:

    > Po co to wklejasz, ja to znam.

    Takim samym "dziwactwem", jak to nazywasz pogardliwie (kompletnie abstrakcyjnym) jest np.mechanika kwantowa.

    > Teoria strun,

    Teoria strun a konkretniej jej mutacja m-teoria jest modelem, który wiąże ze sobą MK i TW.

    > teoria wszystkiego,

    A Teoria Wszystkiego to uogólnienie, które nie jest konkretną teorią ale drogą, która na pewno jest słuszna, gdyż będzie to dowolna teoria, która powiąże ze sobą wszystkie właściwości świata w jednym opisie.

    Trzeba być naprawdę wielkim ignorantem, by uważać, że jest to wykluczone. Nazywanie tego dziwactwem jest właśnie takim totalnym odrzuceniem. Ale u bota, który wykuł kiedyś podręcznik na pamięć to nie jest dziwne.

    Takimi stwierdzeniami ośmieszasz się.

    >teoria wielośw
    > iatów,

    Co do tego zgadzam się, to alogiczne bajki, ale ja tego przykładu nie podawałem, więc nie możesz mi tego przypisać.

    > to zabawy hipotetyczne astrofizyków, na które nie ma żadnych potwierdzeń
    > doświadczalnych.

    Nie ma i nie będzie i można to logicznie wykazać.

    > To takie bujanie w obłokach, że może coś z tego będzie. Nie ma na uczelniach te
    > chnicznych wykładów z tego zakresu jako nauka. Jest tego więcej, tunele czasopr
    > zestrzenne, rozciąganie czasoprzestrzeni i jej kurczenie aby pokonać granicę pr
    > ędkości światła itd. itd.

    To SF. Nie mieszaj wiedzy prawdziwej z SF.

    > Pisałem wielokrotnie, ja mam wyższe wykształcenie techniczne z zakresu mechanik
    > i klasycznej w szerokim pojęciu, znam teorię względności, w mniejszym zakresie
    > mechanikę kwantową i do swojej pracy jako specjalista konstruktor mnie to wysta
    > rcza i mam z tym doczynienia na "co dzień", nie muszę "biegać" po encyklopediac
    > h i bujać w obłokach.

    Ale ignorantem jesteś i negujesz coś, co świat nauki uznaje (co nie zostało wykluczone).

    > Więcej, aby należycie rozumieć istotę tych hipotetycznych
    > teorii, trzeba mieć ugruntowaną wiedzę z fizyki, a ty jej nie masz.

    Dobrze, że to mówisz, bo żeby to zanegować, trzeba coś o tym wiedzieć, a Ty jesteś ignorantem.

    > O to, o co
    > się pytałeś z tym wzorem Newtona zostało już zawarte w Ogólnej Teorii Względno
    > ści, która w stosunku do Szczególnej została właśnie powiększona o grawitację.

    Tego, o co pytałem, nie ma, bo mi na to pytanie nie odpowiedziałeś. I Ty tego nie rozumiesz.

    > Dlatego nie rozumiesz tego, bo nie znasz i nie rozumiesz Teorii Względnosci jak
    > o całość, a ta została właśnie potwierdzona o ostatni elemet, istnienie nośnika
    > tego oddziaływania, który był też zakładany hipotetycznie i miał zarezerwowaną
    > nazwę.

    To nie dotyczy TW. Nie ma z nią nic wspólnego.

    > Nie ma takiego pojęcia "kwant czasu". "Kwant" to określenie najmniejszej porcji
    > energii.

    Nie ma. To tylko język potoczny i napisałem Ci, jak powinno się to rozumieć. Być może jakaś ściśle wyspecjalizowana teoria posługuje się podobną definicją, ale ja się z tym nie spotkałem.

    > Czas natomiast może być = zero.

    To, o czym mówiłem nie jest zmienną, która odpowiada zmiennej czasowej czasoprzestrzeni. Ale najpierw musiałbyś zrozumieć ten przykład. Ale masz klapki na oczach.

    > Wynika z tego co piszesz, że nie rozumiesz co t
    > o energia, a co czas.

    Pieprzysz głupoty. Powtarzam, moje zagadnienie nie dotyczy zjawisk TW.

    > Masz odizolowane pomieszczenie, w którym jest temperatura
    > 15 stopni C i grzejnik ustawiony na taką samą temperaturę. Jaką musi mieć temp
    > eraturę grzejnik aby w tym pomieszczeniu zrobiło się dwa razy cieplej? Odpowie
    > sz na to? Ja twierdzę, że nie odpowiesz, bo niewiele rozumiesz z fizyki i masz
    > okazję udowodnić, że jest inaczej, wystarczy jak podasz temperaturę grzejnika w
    > stopniach C do tego pytania. Można to wykonać w pamięci.

    Znów brednie książkowe, które nie mają nic wspólnego z tym problemem.

    Czy Ty naprawdę jesteś tak tępy, że nie umiesz przeczytać kilku zdań ze zrozumieniem? Napisałem Ci to przynajmniej dwa razy od nowa, w inny sposób naświetlając, żeby dotarło do zakutej pały. Ale Ty się czepiłeś, ze to musi być coś z twojej wiedzy książkowej. Nie, to jej nie dotyczy.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 22.07.14, 21:02
    Grgkh

    Znam twoje możliwości bredzenia i wiedziałem, że poza zasięgiem twojej wiedzy fizycznej jest to proste pytanie, na które nie jesteś w stanie odpowiedzieć. Jeżeli nie ma się książkowej wiedzy z fizyki, to wyczynia się takie brednie jakie robisz, chcąc szpanować. A wystarczyłoby podać tylko liczbę i pokazać innym czytającym, że ja nie mam racji. Nie możesz tego zrobić, to spadaj ciemniaku, nie mamy co dyskutować. Nie mogę przykładać "ręki" do twojej choroby pieniactwa i dawać powody do tasiemcowych twoich postów, których ja już nie czytam.
    Dla pocieszenia - wariactwo to najbardziej ludzka choroba, że też trafiło to na ciebie?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 22.07.14, 21:15
    kociak40 napisał:

    > Grgkh
    >
    > Znam twoje możliwości bredzenia i wiedziałem, że poza zasięgiem twojej wiedzy f
    > izycznej jest to proste pytanie, na które nie jesteś w stanie odpowiedzieć. Jeż
    > eli nie ma się książkowej wiedzy z fizyki, to wyczynia się takie brednie jakie
    > robisz, chcąc szpanować.

    To ty nie jesteś w stanie wychylić się poza schematy. Jesteś prymitywnym odtwórcą.

    > A wystarczyłoby podać tylko liczbę i pokazać innym czy
    > tającym, że ja nie mam racji.

    Jaką liczbę? smile Grasz w lotto i mam Ci przepowiedzieć numerek?

    > Nie możesz tego zrobić, to spadaj ciemniaku, nie
    > mamy co dyskutować.

    Nie dość, że ograniczony to jeszcze cham. Sam sobie spadaj. Jedyne, do czego się nadajesz to formułowanie inwektyw.

    > Nie mogę przykładać "ręki" do twojej choroby pieniactwa i d
    > awać powody do tasiemcowych twoich postów, których ja już nie czytam.
    > Dla pocieszenia - wariactwo to najbardziej ludzka choroba, że też trafiło to na
    > ciebie?

    Ale się nimi na początku zachwyciłeś. smile A to znaczy, że umiem coś więcej i lepiej niż Ty. I tego już nie wymażesz. I w tym jesteś niekonsekwentny.

    I podobnie było z obsługą prymitywnych operacji na komputerze.

    A tutaj nie masz ani jednego przykładu tej wymyślonej przez Ciebie, mojej "niewiedzy". smile I dlatego się tak wściekasz. smile

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 22.07.14, 22:18
    Grghk

    To już tylko tak dla zabawy. Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie jakie zawarłem w tak prostym zadaniu z fizyki, na które można odpowiedzieć pamięciowo (o ile się wie) to jak chcesz rozprawiać o fizyce w ogóle? Pytasz się jaką liczbę? Nie wiesz? To powtórzę o jaką liczbę chodzi. Masz w pomieszczeniu (odilozowanym) wskazanie termometru na ścianie 15 stopni w skali C i oczywiście taką temperaturę ma grzejnik w tym pomieszczeniu. Chodzi o liczbę jaką powinien mieć grzejnik też w skali stopni C, aby w pomieszczeniu zrobiło się dwa razy cieplej? Wystarczy podać liczbowo tą temperaturę grzejnika w skali C. Jak chcesz dyskutować o fizyce jak nie znasz i nie rozumiesz termodynamiki? Zresztą wiem, że jesteś z fizyki jak liść sałaty, tak zielony.
    "Zachwyciły" mnie twoje odpowiedzi dla alkoo3, w których bardzo dobrze wypunktowałeś niedorzeczności biblijne jak, potop, bunt aniołów, itd. To dobrze zrobiłeś. To popieram.
    Jak przeszło do wzoru Newtona i tego pytania o tych gwiazdach, już wiedziałem, że z fizyki jesteś noga. Cała teoria względności czyli mechanika relatywistyczna opiera się na fundamencie, że w przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychmiastowe. Wiedziałem już, że mylisz grawitację kwantową z grawitacją odnoszoną do skali makro. Na teorię hipotetyczne można sobie dopiero pozwolić jak zna się mechanikę klasyczną, relatywistyczną i w jakimś zakresie kwantową. Jak się tego nie zna to, to tak się bredzi i mąci jak ty. Zarzucasz mi, że komputera nie znam w prymitywnych operacjach. Tu masz rację, nie zastanawiałem się jak taki wzór przenieść i to z lenistwa. Podziękowałe więc za naukę, może się przyda.
    Ja komputer wykorzystuje do programów inżynierskich i pracuje w takich jak: AutoCad, Mechanical Desktop, Pro/Engineer oraz do grafiki (oprócz konstrukcji zajmuję się projektowaniem stron tytułowych dla publikacji klubu poetyckiego "Metafora") w programach: CorelDraw, Illustrator, Photoshop. Jak pewnie zauważyłeś, moje wpisy na forach są w większości późną porą lub w nocy. W tych godzinach pracuję, bo jestem prowadzącym i sprawdzającym prace konstrukcyjne 4-5 konstruktorów W USA, polskiego pochodzenia. Oni te prace wykonują poza godzinami swojej pracy (zlecone) i ze względu na przesunięcie czasowe moja prac musi być w tych godzinach aby było połączenie z nimi przez Skype oraz przez program TeamViewer-Setup gdzie mogę wchodzić na ich komputery, sprawdzać wyliczenia oraz przesyłać im swoje, o które proszą. W chwilach wolnych tylko dla rozrywki piszę na forum aby nie siedzieć i czekać bezczynnie. Zapewne nie wierzysz, to jeżeli chcesz (jednak tak w głębi trochę ciebie lubię) możemy połączyć się przez Skype i prześlę (można przesyłać dowolnie duże pliki) ci swoje grafiki, które ukazały się w wydawnictwach, jakie konstrukcje liczę, projektuję itd. Wszystko jest to oparte na mojej wiedzy uzyskanej na studiach (oprócz grafiki, to takie zdolności manualne). Ja nie muszę szpanować. Myślałem, że komputer mam opanowany. Mylę się?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 22.07.14, 23:12
    kociak40 napisał:

    > Grghk
    >
    > To już tylko tak dla zabawy. Jeżeli nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie jakie
    > zawarłem w tak prostym zadaniu z fizyki, na które można odpowiedzieć pamięciow
    > o (o ile się wie) to jak chcesz rozprawiać o fizyce w ogóle? Pytasz się jaką li
    > czbę? Nie wiesz? To powtórzę o jaką liczbę chodzi. Masz w pomieszczeniu (odilo
    > zowanym) wskazanie termometru na ścianie 15 stopni w skali C i oczywiście taką
    > temperaturę ma grzejnik w tym pomieszczeniu. Chodzi o liczbę jaką powinien mieć
    > grzejnik też w skali stopni C, aby w pomieszczeniu zrobiło się dwa razy cieple
    > j? Wystarczy podać liczbowo tą temperaturę grzejnika w skali C. Jak chcesz dysk
    > utować o fizyce jak nie znasz i nie rozumiesz termodynamiki? Zresztą wiem, że j
    > esteś z fizyki jak liść sałaty, tak zielony.

    Tu masz wzory z liceum www.fizykon.org/wzory/wzory__termodynamika.htm
    i policz sobie sam. A mnie nie będziesz egzaminował.

    > "Zachwyciły" mnie twoje odpowiedzi dla alkoo3, w których bardzo dobrze wypunkto
    > wałeś niedorzeczności biblijne jak, potop, bunt aniołów, itd. To dobrze zrobiłe
    > ś. To popieram.
    > Jak przeszło do wzoru Newtona i tego pytania o tych gwiazdach, już wiedziałem,
    > że z fizyki jesteś noga. Cała teoria względności czyli mechanika relatywistyczn
    > a opiera się na fundamencie, że w przyrodzie nie istnieją oddziaływania natychm
    > iastowe.

    Jesteś ciemnym tłukiem. Napisałem, że chodzi mi o wzory, w których NIE MA elementu czasu. A Ty się czepiłeś interpretować to poprzez czas. Co za tępota. Wzory relatywistyczne znam, ale problem, o którym ja piszę dotyczy wyliczenia POZA CZASEM.

    > Wiedziałem już, że mylisz grawitację kwantową z grawitacją odnoszoną d
    > o skali makro.

    Bredzisz. Zacytuj, gdzie coś takiego napisałem.

    > Na teorię hipotetyczne można sobie dopiero pozwolić jak zna się

    No to wychodzi na to, że tego nie znasz, bo teoretyczny problem Cię przerósł.

    > mechanikę klasyczną, relatywistyczną i w jakimś zakresie kwantową. Jak się tego
    > nie zna to, to tak się bredzi i mąci jak ty. Zarzucasz mi, że komputera nie zn
    > am w prymitywnych operacjach.

    Bo jesteś bezmyślny, niezdolny do "szukania". Ty posługujesz się tylko gotowcami.

    > Tu masz rację, nie zastanawiałem się jak taki wzó
    > r przenieść i to z lenistwa. Podziękowałe więc za naukę, może się przyda.
    > Ja komputer wykorzystuje do programów inżynierskich

    > Wszystko jest to oparte
    > na mojej wiedzy uzyskanej na studiach (oprócz grafiki, to takie zdolności manua
    > lne). Ja nie muszę szpanować. Myślałem, że komputer mam opanowany. Mylę się?

    Tak, mylisz się. Jesteś niezdolny do ZROZUMIENIA PROBLEMU. Nie rozumiesz pytania, które zadałem. Myślisz dogmatycznie. Zauważ, że od początku napisałem, że nie podważam, niczego, co dotyczy fizyki.

    A Twój dorobek jest g...o wart, bo jesteś prymitywnym i bezmyślnym chamem, niezdolnym to myślenia teoretycznego.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 22.07.14, 22:58
    Piszesz - "Ja nie mam żadnego problemu z MK i TW. Zadałem pytanie, które wykracza poza obie te teorie."
    I dalej - "A ja zauważam pewne własności świata i staram się tylko z nich wyciągać najprostsze i logiczne wnioski"

    Jak rozumiem, wyżej od MK i TW? Czyli wyżej od M.Plancka i A.Einsteina?
    Masz rację co do mojej osoby, ja bałbym się nawet tak napisać.
    Ja nie mam takich aspiracji aby przyćmić tych dwóch geniuszy. Jakbym poczuł taką chęć pobiegłbym raczej do psychiatry posiadając resztki świadomości. Takie mizerne forum religijne jest dla twoich tak wzniosłych wywodów? Tu nikt tego nie doceni, ani tego nie zrozumie. Nawet nie oceni, czy to szaleniec, czy geniusz? Mnie wystarczyłoby abym miał pewność, że coś z tej fizyki rozumiesz i prawidłowo podał do mego pytania liczbę. Miałbym pewność, że przynajmniej z teromdynamiki coś wiesz, i może wtedy poważniej potraktował bym twoje wypowiedzi. A tak to naprawdę nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Ja poza Plancka i Einsteina się nie "wychylam". A już tak na marginesie - nie wstydzisz się z taką mądrością pisać na forum religijnym? To tak jakbyś rzucał perły między wieprze.
    Po co wieprzom perły jeśli świnie ich nie noszą?
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 22.07.14, 23:21
    kociak40 napisał:

    > Piszesz - "Ja nie mam żadnego problemu z MK i TW. Zadałem pytanie, które wykrac
    > za poza obie te teorie."
    > I dalej - "A ja zauważam pewne własności świata i staram się tylko z nich wycią
    > gać najprostsze i logiczne wnioski"
    >
    > Jak rozumiem, wyżej od MK i TW? Czyli wyżej od M.Plancka i A.Einsteina?

    Nie wiem, czy wyżej. Może któryś z nich o tym myślał.

    Problem jest obok. I najprawdopodobniej jest częścią treści tych teorii, które wyśmiewasz jako bajki lub SF.

    > Masz rację co do mojej osoby, ja bałbym się nawet tak napisać.

    Bo jesteś bezmyślny odrzucając najnowocześniejsze teorie.

    > Ja nie mam takich aspiracji aby przyćmić tych dwóch geniuszy.

    Ja to robię dla siebie.

    > Jakbym poczuł tak
    > ą chęć pobiegłbym raczej do psychiatry posiadając resztki świadomości.

    No to idź. Ale powstrzymaj się od ataków personalnych. Jeśli problem Cię przerósł, a tak to widać, to powiedz, że nie podołałeś i odpuszczasz.

    > Takie mi
    > zerne forum religijne jest dla twoich tak wzniosłych wywodów? Tu nikt tego nie
    > doceni, ani tego nie zrozumie. Nawet nie oceni, czy to szaleniec, czy geniusz?

    Nie forum, napisałem to do Ciebie. smile

    > Mnie wystarczyłoby abym miał pewność, że coś z tej fizyki rozumiesz i prawidłow
    > o podał do mego pytania liczbę.

    Nie będziesz zarządzał tym, co ja mam robić.

    > Miałbym pewność, że przynajmniej z teromdynamik
    > i coś wiesz, i może wtedy poważniej potraktował bym twoje wypowiedzi. A tak to
    > naprawdę nie wiem co o tym wszystkim sądzić.

    A tak to możesz wrócić do tamtego problemu.

    > Ja poza Plancka i Einsteina się ni
    > e "wychylam".

    Ten problem ich nie dotyczy i nie narusza ich dóbr ani dorobku.

    > A już tak na marginesie - nie wstydzisz się z taką mądrością pisa
    > ć na forum religijnym? To tak jakbyś rzucał perły między wieprze.
    > Po co wieprzom perły jeśli świnie ich nie noszą?

    Masz rację z tą deklaracją, chyba jednak jesteś tym wieprzem.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 22.07.14, 23:48
    To pozostaje ci tylko dyskutować sam ze sobą.
    Nietaktem jest taka pisanina na tym forum. Tu jest administratorem alkoo3
    i wyłączy nas obu, bo tylko zaśmiecamy mu forum. I miałby rację.
    Mnie wystarcza moja własna wiedza i twojej "nie potrzebuje", bo jest g...o warta.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 23.07.14, 08:54
    kociak40 napisał:

    > To pozostaje ci tylko dyskutować sam ze sobą.
    > Nietaktem jest taka pisanina na tym forum. Tu jest administratorem alkoo3
    > i wyłączy nas obu, bo tylko zaśmiecamy mu forum. I miałby rację.
    > Mnie wystarcza moja własna wiedza i twojej "nie potrzebuje", bo jest g...o wart
    > a.

    Zaśmiecanie? Przecież to Ty tu wypisujesz tasiemce, które NIKOGO nie interesują. NIKT nie czyta wywodów, które są kopiami jakichś fragmentów podręczników. Przed kim się popisujesz? I co za zwyczaje urządzać tu "egzaminy z fizyki"?

    I druga sprawa, zamiast się zachowywać spokojnie zaczynasz od razu od bluzgów, oczernień itp. A nie masz ku temu żadnych podstaw.

    Dowód nieistnienia boga? Tak. Logicznie jest bez zarzutu. Ile lat do Ciebie nie dociera kilka prostych zdań? Masz jakiś problem z logiką? Leczysz swoją chorą ambicję?

    "Twoja definicja boga" stworzona jakoby na potrzebę rozmowy ze mną?... Śmiechu warte. Kompletnie bez sensu - ale to jest zgodne z profilem tego forum? A w sprawie nagannego zachowania to zacznij od siebie. Prześledź nasze rozmowy i zobacz, kto pierwszy i jakich słów używał.

    Jesteś bufonem i hipokrytą i to nie żadne "obelgi" ale stwierdzenie faktu czyli treści naszych rozmów. A o Twojej logice to lepiej nie mówić. Zresztą przypomnij sobie, sam kiedyś traktowałeś ją jako coś mało istotnego.

    A w wolnej chwili zastanów się nad problemem, o którym wspominam.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 23.07.14, 22:06
    Powtarzanie nuży, ale za to utrwala pamięć.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 23.07.14, 22:58
    Tworzenie wpisów, które nic nie wnoszą to strata czasu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 23.07.14, 09:01
    > Mnie wystarcza moja własna wiedza i twojej "nie potrzebuje", bo jest g...o wart
    > a.

    A taka wiedza nie jest g...o warta, bo pozwala na formułowanie uniwersalnych teorii (jak wyśmiewana przez Ciebie "Teoria Wszystkiego"), dzięki którym można będzie lepiej przewidywać zachowanie się świata i odnajdować a także potwierdzać nowe, dotąd nieznane właściwości świata. Wszystko, co wymyśliliśmy my, ludzie (dopóki nie znalazło konkretnego zastosowania) też tak mało istotnie wyglądało.

    Ale masz rację, jak Ci to zwisa, to... nie odzywaj się na te tematy. Bo lepiej milczeć niż głupio gadać. Nie znasz się, nie interesuje Cię, to nic nie mów.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kociak40 24.07.14, 14:34
    Nie ma granic myślenia, ale również nie ma granic bezmyślności.
    To też może być ciekawe. Na tym forum nikt z tobą nie podjął
    dyskusji oprócz mnie, więc tylko zaśmieca się to forum.
    Już na tym forum nie odpiszę. Możesz przejść na to, które proponowałem,
    to pofantazjujemy dalej, nawet o "teorii wszystkiego".
    Nie musisz używać zamiennie nicków i ukrywać się.
    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • grgkh 24.07.14, 15:08
    kociak40 napisał:

    > Nie ma granic myślenia, ale również nie ma granic bezmyślności.

    Bezmyślność definiowana w kontekście myślenia jest brakiem myślenia.
    Umiesz logicznie definiować pojęcia czy przeciwnie a jedyne, na czym Ci zależy, to oczerniające sugestie w stosunku do adwersarzy?

    > To też może być ciekawe. Na tym forum nikt z tobą nie podjął
    > dyskusji oprócz mnie, więc tylko zaśmieca się to forum.

    To ja z Tobą podjąłem konwersację a nie Ty ze mną, proponując Ci wychylenie się poza nudny standard. Twoja propozycja była wyłącznie bezmyślnym smile cytowaniem podręczników oraz wyśmiewaniem tego, co jest dziś treścią nowoczesnej fizyki.

    > Już na tym forum nie odpiszę. Możesz przejść na to, które proponowałem,
    > to pofantazjujemy dalej, nawet o "teorii wszystkiego".

    Nie będziesz mi wyznaczał miejsca, w którym powinienem "starać się o Twoje względy". Chyba musiałbym "na głowę upaść". Nie wykorzystałeś szansy, to drugiej Ci na razie nie dam.

    > Nie musisz używać zamiennie nicków i ukrywać się.

    A skąd Ci przychodzi do głowy absurdalna, nieudowodniona teza, ze miałbym potrzebę lub chęć "ukrywania się"? Masz ku temu jakieś podstawy, dowody? Nie. A więc jest to kolejna bezmyślna insynuacja. Skreśla Cię to ostatecznie jako partnera do rozmowy.

    Ewentualnie na przyszłość - nie stosuj ŻADNYCH trików, ataków personalnych, bezpodstawnych sugestii, nacisków itp - jeśli chcesz z kimś rozmawiać. Rozmowa zakłada trzymanie się tematu, staranie się o zrozumienie adwersarza i wykluczanie osobistych wycieczek.

    A fantazjuj sobie sam.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kasiab7777 16.07.14, 02:32
    Pytanie mam jedno do Boga: Po co Pan zrobił silniejszą świadomość to od świadomości ja?
  • putin_lebioda 17.07.14, 13:02
    Jeśli może to może, a jeśli nie to nie może... To co możesz wiedzieć to tylko to co możesz tu na ziemi. Wchodzenie w hipotezy nie oparte ziemskich możliwościach to oczywiście religie lub hipotezy...

    Można się zastanowić, ale na pewno nie przekonywać do czegoś co nie da się potwierdzić, bo to tylko ogłupia i może być traktowane tylko w ramach rozrywki...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.