Dodaj do ulubionych

Czy powinnismy miec pewnosc zbawienia?

24.04.07, 14:46
Mam do was pytanko.
Czy macie pewnosc zbawienia?
Czy mozemy miec ją?

Wklejcie cytaty, jak mozecie smile
Edytor zaawansowany
  • lolek94 25.04.07, 09:05
    Nikt nie ma pewnosci zbawienia? Czy wszyscy sa pozbawieni wiary ?
  • 3mama3 25.04.07, 09:48
    Przyszło mi takie porównanie.
    Człowiek szuka pracy, znajduje ofertę. Idzie na rozmowę. Szef uznaje go za
    odpowiedniego i mówi 'Zapraszam do pracy w poniedziałek rano'. Człowiek ufa
    obietnicy szefa, wierzy mu, że ma pracę, choć jeszcze w niej nie był, i cieszy
    się z tego. Jedyne co musi zrobić to przygotować się do tej pracy. Ma aprobatę
    szefa.

    Bóg też nam daje ofertę. Nasza na nią odpowiedź jest przyjmowana przez Boga. On
    uznaje nas odpowiednimi dzięki ofierze Jezusa Chrystusa. Daje nam udział w swoim
    królestwie.
    Tylko częściej i łatwiej jest nam uwierzyć obietnicy człowieka, tu na ziemi, niż
    obietnicy Boga, że daje nam darmo zbawienie. Jedyne czego On oczekuje, to
    gotowość na Jego przyjście.
  • lolek94 25.04.07, 10:10
    Fajne porownanie.

    Chodzilo mi o to ze jak mozemy zyc, chodzic, funkcjonowac bez tej swiadomosci
    ze bedziemy zbawieni?
    Taka niepewnosc, pustka.

    Ostatnio czytalem jak pierwsi chrzescijanie gineli na arenach (koloseum)
    porzarci przez lwy(dzikie zwierzeta)
    Wychodzili na arene spiewając i uwielbiając Boga. To byli zwykli ludzie,
    przepelnieni wiarą, wiarą w zmartwychwstanie. Bo inaczej chyba nie da sie
    wytlumaczyc ze ciesza sie z porzarcia przez lwy?

    Tak samo apostolowie (Dzieje Apostolskie) Jak byli biczowani uwielbiali Boga i
    widac bylo przez ich wypowiedzi ze byli gotowi na smierc. Chociaz wczesniej
    apostolowie jak i ludzie nie byli gotowi zginąć za wiarę.

    Chcialbym to porownac wlasnie do nas. Kiedy nie jestesmy pewni zbawienia,
    jestesmy slabi, grzeszni, oddzieleni. Kiedy uwierzymy unikamy grzechu, nie
    dlatego bo zalezy nam na niebie (egoizm) lecz po to by byc wdziecznym za
    zbawienie. Dla samego siebie.

    A wiec powinnismy miec pewnosc zbawienia ?
  • 3mama3 25.04.07, 10:27
    Myślę, że se strony Boga zbawienie jest na bank. Tylko ja sama czasem z
    trudnością to przyjmuję, bo widzę w jak wielu miejscach moje życie jest jeszcze
    niedoskonałe. Ale to chyba dobrze, że tak odczuwam, bo nie stoję w miejscu.
  • lolek94 25.04.07, 10:51
    Dam Ci inne porownanie.
    To tak jak bysmy wierzyli ze Legia zdobędzie mieszczostwo kraju na 5 meczy
    przed koncem rozgrywek. Jest na pierwszym miejscu ale jeszcze duzo moze sie
    zdazyc.

    Tak samo jest z nami, wierzymy w zbawienie i w to ze jestesmy zbawieni, lecz
    mamy jeszcze duzo "meczów" przed sobą, jestesmy na pierwszym miejscu bo
    jestesmy Synami Boga! Wiec jak bysmy mieli wątpic w to ze nie bedziemy zbawieni.


    Ciekawi mnie ze malo osob chce sie wypowiadac na ten temat.
  • monikaannaj 17.05.07, 09:27
    > Ciekawi mnie ze malo osob chce sie wypowiadac na ten temat.

    Bo to jest dosyc prosta i podstawowa kwestia. Jednak zbyt czesto powtarzane
    słowa "jestem pewnien zbawienia" stają sie pustawym sloganem, piowiedzonkiem w
    stylu " Bóg mi wybaczy - to Jego zawód".

  • lolek94 25.04.07, 13:37
    Znalazlem fajne opracowanie :
    Pewność zbawienia.
    Rozpatrzmy fakt zbawienia, tj. historyczny fakt zbawienia, dokonany na
    Golgocie; rozgłaszanie zbawienia, znaczy to, że zbawienie proponowane jest
    przez zwiastowanie - kazanie; doświadczenie zbawienia - mamy tu na uwadze
    przyjęcie zbawienia dla siebie; pewność zbawienia - okazywanie przyjętego
    zbawienia.

    a/ Podstawa pewności zbawienia.
    Podstawą prawdziwej pewności zbawienia jest Słowo Boże. Pewność zbawienia jest
    mocna lub upada razem z wiarą w inspirację Biblii przez Ducha
    Świętego /Jan.20:31/. W 1Jan.5:13, jest napisane: "To napisałem wam, którzy
    wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny". Słowo
    mówi o fakcie zbawienia, o Jezusie Chrystusie. Zwiastowane zbawienie oparte
    jest na Słowie Bożym i na Słowie oparta jest wiara w zbawienie oraz
    doświadczenie zbawienia. Podstawą naszej pewności zbawienia jest tylko Słowo
    Boże. Prawdziwa pewność zbawienia jest też w człowieku i jest niezależna od
    niego /Rzym.8:16/.

    b/ Pochodzenie pewności zbawienia.
    Słowo Boże może być przyjęte przez człowieka tylko wiarą. Fakt zbawienia staje
    się przez wiarę doświadczeniem i pewnością. Dlatego u apostoła Jana często
    spotykamy wyrażenie: "kto wierzy, ten ma".

    Dziełem Ducha Świętego jest przekazanie nam tego, czego Jezus Chrystus
    dokonał. "Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi" /Rz.8:14/. "Ten
    to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy" /Rz.8:16/.
    Prawdziwa pewność zbawienia jest dziełem Ducha Świętego w nas.

    Fałszywa pewność zbawienia następuje przez własne, ludzkie lub kościelne
    wysiłki. Jest ona produktem własnym i w końcowym wyniku nie może zadowolić
    naszego serca. Będzie ono ciągle trwożone wątpliwościami.

    c/ Zawartość pewności zbawienia.
    Przeżyte zbawienie musi być zgodne ze zbawieniem, które proponuje Chrystus.
    Musimy rozróżniać między przeżywanym zbawieniem, odbywającym się teraz i
    zbawieniem, które dokona się w przyszłości. Jezus proponuje dokonane zbawienie,
    obejmujące każdego człowieka i całe stworzenie. To, co mamy teraz, musimy
    nazwać zbawienną właściwością wiary - "zbawieni jesteśmy przez wiarę" /Ef.2:8/.
    Jest to nasze doświadczenie zbawienia.

    To, co w przyszłości będziemy mieć, nazywamy zbawienną właściwością nadziei -
    "w tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy" /Rz.8:24/. Nasze ciało jeszcze nie
    jest zbawione. Nazywamy to obietnicą zbawienia.

    Prawdziwa obietnica zbawienia zawiera w swojej treści zbawienie, którego
    doświadczamy teraz i kiedyś w przyszłości. "My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci
    do żywota" /1Jan.3:14/. Dlatego jako wierzący możemy z pewnością
    śpiewać: "Wiem, że z prochu po śmierci ożyję i z radością bez lęku przed Nim
    głowę pochylę".

    Prawdziwa pewność zbawienia zawiera w swojej treści całe dokonane
    zbawienie /Hebr.10:14/, zawiera to, że Jezus Chrystus odpuścił mi moje grzechy
    na podstawie szczerego upamiętania i że zabierze mnie do Siebie, gdy przyjdzie
    powtórnie, czy to podczas pochwycenia Kościoła, czy przy pierwszym
    zmartwychwstaniu.

    d/ Następstwa pewności zbawienia.
    Następstwem takiej pewności jest radosne życie w wierze. Człowiek, który nie ma
    pewności zbawienia jest smutny i przygnębiony. Pewność zbawienia prowadzi do
    nowego stosunku z Bogiem /Hebr.10:19/. Mamy wielką śmiałość, żeby przebywać
    przed naszym Ojcem Niebieskim. To wszystko mamy dzięki Chrystusowi, dlatego
    miejmy też śmiałość w modlitwie.

    Przez pewność zbawienia otrzymaliśmy nowy stosunek do ludzi. "My bowiem nie
    możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy" /Dz.4:20/. Z pewności
    zbawienia pochodzi odwaga do świadectwa i służby. To, czego doświadczyliśmy,
    zmusza nas do składania świadectwa innym, aby i oni doświadczyli tego.

    Następstwem fałszywej pewności jest zarozumiałość i pewność siebie, które
    szybko mogą zachwiać się i obrócić w smutek oraz rozpacz.

    Już w Starym Testamencie Job mógł wykrzyknąć: "Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój
    żyje" /Job.19:25/, a apostoł Paweł, mówi: "Albowiem jestem tego pewien, że ani
    śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość,
    ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne
    stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie
    Jezusie, Panu naszym" /Rzym.8:38-39/.

    Tej pewności nie ma tylko dla siebie, lecz wypowiada ją przed swoimi
    zborami. "Który też utwierdzi was aż do końca, tak iż będziecie bez nagany w
    dniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który was powołał do
    społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa" /1Kor.1:8-9/. A do Filipian
    pisze: "Mając tę pewność, że ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je
    też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa" /1:6/.

    Drogi czytelniku, czy masz to cudowne, dokonane przez Chrystusa, zbawienie?
    Jeśli nie, to zwróć się do chrześcijanina, który może z radością zaświadczyć o
    tym i porozmawiaj z nim. Pomódlcie się razem, a będziesz mógł podążać swoją
    drogą radując się, podobnie jak etiopski dworzanin.

  • 3mama3 25.04.07, 14:16
    "Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie
    zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa" 1Tes.5,9
  • lipniak 17.05.07, 05:42
    Mysle, ze pewnosc zbawienia to pewnosc polaczenia. Masz lacznosc z Bogiem, to
    nie moze byc ona przerwana i trwa az poza smierc. smile
    --
    3500 rokov starý a 59 rokov mladý
  • monikaannaj 17.05.07, 09:31
    Dlaczego nie może??? To w końcu ma człowiek wolna wolę czy nie? Pewnośc że sie
    nigdy od Boga nie odwrocę jest jak pewnośc że nigdy nie zjem człowieka. Dopuki
    nie rozbiję sie samolotem w andach - łatwo mówic..
  • lipniak 18.05.07, 04:27
    Chodzi o inne polaczenie, nie religijne, a rodzinne smile Codzienne.
    --
    3500 rokov starý a 59 rokov mladý
  • monikaannaj 18.05.07, 09:27
    Nie religijne połaczenie z BOGIEM? Rodzinne? nmic nie rozumiem. Chodzici o to
    ze jestesmy Jego dziećmi? Owszem, jesteśmy i zawsze będziemy. Nawet gdy Go
    odrzucimy i wybierzemy piekło
  • lipniak 19.05.07, 04:36
    Owszem, tylko ze w wypadku odrzucenia Boga, czlowiek zmienia operatora sieci.
    Religie nie ucza bezposredniego kontaktu z Bogiem, dbajac za to o polaczenie z
    jakims posrednikiem, badz podajacym sie za swietego, badz nazwanym swietym.
    Tymczasem kazdy czlowiek jest powolany do swietosci i w pelni do niej
    wyposazony.
  • wojtekqwerty 18.05.07, 11:44
    Jak można mieć pewność zbawienia? Przecież zbawieni będą tylko sprawiedliwi, a
    to rozstrzygnie się na sądzie ostatecznym. Czy ktokolwiek dziś może być pewien
    wyroku tego sądu? Jeśli tak, to po co ten sąd?
    Moim zdaniem pewności co do zbawienia nie ma i być nie może. Nie my o tym
    decydujemy. My możemy jedynie przypuszczać i spodziewać się, ale pewności nie ma!
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • monikaannaj 18.05.07, 12:06
    A ty sie spodziewasz????
  • wojtekqwerty 18.05.07, 12:46
    Nie spodziewam się.
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • monikaannaj 18.05.07, 13:03
    Dlaczego?
  • wojtekqwerty 18.05.07, 13:08
    A spodziewasz się, że krasnoludki posprzątają Ci dom i ugotują obiad?
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • monikaannaj 18.05.07, 13:41
    Nie. I dlatego nie wdawałabym sie z wierzącymi w krasnoludki w dyskysje czy
    maja sie spodziewac czy być pewnymi takiej krasnoludkowej pomocy.

  • alkoo3 18.05.07, 12:31
    > Re: Pewna jest tylko śmierć

    Tak nas Biblia nie uczy - Pawel mowi ze"... nie wszyscy umra....

    Jesli chodzi o podatki - masz tu na mysli placenie czy zwrot zaplaconych ?
    chyba obydoje nie sa 100% pewne.


    > Moim zdaniem pewności co do zbawienia nie ma i być nie może

    Chrzescijanie staraja sie tu nie mowic o swoim zdaniu lecz powoluja sie biblie
    traktujac ja jako slowo Boze.
    Tak przykladowo.
    Mowisz do swojego dziecka - "Dostaniesz za 5 minut czekolade"
    Chwile pozniej ktos pyta dziecko - dostaniesz od taty czekolade ?
    Dziecko odpowiada - "Nie wiem, czy dostane czekolade"
    Jak oceniasz zaufanie dziecka do twej obietnicy ?

    Masz taka mala plastikowa karte w banku i na koncie pare tysiaczkow.
    Idziesz do banku majac nadzieje ze dostaniesz 100 zl.
    Nie ty masz pewnosc ze wyplacisz gotowke.

    Podobnie wiedzac ze jestesmy z Bogiem zyjemy pewnoscia zbawienia.




    i podatki
    --
    Chrzescijanstwo
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29729
  • wojtekqwerty 18.05.07, 12:50
    Jeśli patrzeć tylko przez pryzmat Biblii to masz rację. Ale ja patrzę także
    a może przede wszystkim przez pryzmat życia. Dlatego mam odmienne zdanie co do
    pewności śmierci na przykład.

    A paralele z czekoladą i kartą bankomatową są średnie. Zauważyłem, że osoby wierzące
    bardzo się w takowych lubują. Tylko że do mnie to nie przemawia. Wczoraj chciałem
    wypłacić z bankomatu, a system nie widział kasy na moim koncie, chociaż w domu
    sprawdzałem i była. Obszedłem 3 bankomaty w okolicy i nic. Tak więc pewności
    nigdy nie ma. Tego nauczyło mnie życie. Jeśli Biblia mówi co innego, tym gorzej
    dla niej
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • elam1 18.05.07, 13:20
    Gal. 2:16
    16. Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków
    zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa
    uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z
    uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden
    człowiek.
    (BW)
    1 Kor. 6:11
    11. A takimi niektórzy z was byli; aleście obmyci, uświęceni, i
    usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego.
    (BW)
    Rzym. 10:10
    10. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku
    zbawieniu.
    (BW)
    Rzym. 10:3-4
    3. Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując
    ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu.
    4. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto
    wierzy.
    (BW)
    1 Jan. 5:13
    13. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli,
    że macie żywot wieczny,
    (BW)


    Pan Jezus zrobił już wszystko, powiedział "Wypełniło się".
    Ja w to wierzę.


  • wojtekqwerty 18.05.07, 13:25
    Niestety nie mogę zgodzić się z tezą, że nawet najgorszy zbrodniarz, jeśli tylko
    uwierzy na łożu śmierci, a taki Gandhi nie, bo nie wierzył w Jezusa! To absurd!
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • mala.mi74 18.05.07, 13:39
    wojtekqwerty napisał:

    > Niestety nie mogę zgodzić się z tezą, że nawet najgorszy zbrodniarz, jeśli
    tylk
    > o
    > uwierzy na łożu śmierci, a taki Gandhi nie, bo nie wierzył w Jezusa! To
    absurd!

    Mysle,ze nie jestesmy władni aby osadzac kto (z nazwiska)kto na pewno nie
    pójdzie do nieba, mozemy tylko dawac wytyczne co do najlepszej i najpewniejszej
    drogi do zbawienia, oczywiscie tym, z ktorymi mamy w ogole kontakt.
  • wojtekqwerty 18.05.07, 13:43
    Gal. 2:16
    16. Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków
    zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa
    uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z
    uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden
    człowiek.

    Ten fragment wyraźnie mówi że nie ważne co się robi, ale ważne czy się wierzy.
    Kompletnie, totalnie, fundamentalnie się z tym nie zgadzam. Ergo, nie mogę być
    chyba chrześcijaninem?
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • monikaannaj 18.05.07, 13:49
    że cie tu nie znaja...

    > Kompletnie, totalnie, fundamentalnie się z tym nie zgadzam. Ergo, nie mogę być
    > chyba chrześcijaninem?

    Ty nie możesz byc chrześcijaninem BO NIE WIERZYSZ W BOGA. Po co wogole
    próbujesz rozmawiac z chrześcijanami nt. i ch wiary, skoro tak napraw enie
    interesuja cie jej niuanse bo wiarę uwazasz za bzdure.
  • wojtekqwerty 18.05.07, 14:00

    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • monikaannaj 18.05.07, 14:06
    ne rozważania. ja - w przeciwieństwie do większości tu piszacych znam dobrze
    twój stosunek do wiary, i ludzi wierzacych. I przykro mi sie robi jak widze że
    ktoś usiłuje ci coś wytłumaczyc w dobrzej wierze, posługując sie Biblią -
    Słowem Boga. Ksiega, która ty masz za bajkę i nic więcej - tylko nie raczyłes
    od tego zaczać.

    A juz próby dyskutowania o zasadach chrzescijaństwa na zasadzie: co tam biblia -
    ja sadzę ze... są tak bez sensu ze chyba dziecko by to pojęło.
  • wojtekqwerty 18.05.07, 14:11

    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • elam1 18.05.07, 13:49
    Ewangelia o zbawieniu ma być głoszona na całym świecie. Nie moja to rzecz
    sądzić kogokolwiek. Pan Bóg jest sprawiedliwy.
    Nawet jeżeli nie ma możliwości czytania Słowa w soim rodowym języku, to
    stworzenie pokazuje dzieła Pana. Człowiek ma wybór.
    Nawet jeżeli nikogo nie zabiłam, to w czym jestem lepsza, że moje przewinienia
    zostały zakryte. każdy zgrzeszył, na własną drogę zboczył jak jest w Izajasz
    Izaj. 53:6-8
    6. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan
    jego dotknął karą za winę nas wszystkich.
    7. Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust,
    jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł
    i nie otworzył swoich ust.
    8. Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go
    bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony.
    (BW)

    Możesz uwierzyć w Pana Jezusa, i być zbawionym.
  • wojtekqwerty 18.05.07, 14:01
    > Możesz uwierzyć w Pana Jezusa, i być zbawionym.

    To rozumiem. ALe takie podejście zamyka drogę do zbawienia MILIARDOM ludzi, którzy
    nie mieli, nie mają i nie będą mieli możliwości poznania nauk Jezusa. Co z nimi?
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • alkoo3 18.05.07, 23:08

    wojtekqwerty napisał:

    > > Możesz uwierzyć w Pana Jezusa, i być zbawionym.
    >
    > To rozumiem. ALe takie podejście zamyka drogę do zbawienia MILIARDOM ludzi,
    >którzy nie mieli, nie mają i nie będą mieli możliwości poznania nauk Jezusa.
    >Co z nimi ?

    Nie zamyka lecz wskazuje najlepsza droge.

    14) Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo
    nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. (15) Wykazują oni,
    że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje
    jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub
    uniewinniające. (List apostola Pawla do Rzymian)
  • wojtekqwerty 19.05.07, 10:44
    Ale poprzedni cytat twierdził, że nie uczynki a wiara. A teraz jednak uczynki,
    a nie wiara. No to jak to jest?
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • alkoo3 18.05.07, 23:04

    wojtekqwerty napisał:

    > Obszedłem 3 bankomaty w okolicy i nic. Tak więc pewności
    > nigdy nie ma. Tego nauczyło mnie życie.

    No ale ja wiem ze Bog to nie bankomat i sie nie psuje.

    > Jeśli Biblia mówi co innego, tym gorzej dla niej.

    Ja wiem ktoredy ma jechac, a jesli drogowskaz wskazuje gdzie indziej to tym
    gorzej dla niego.
  • mala.mi74 18.05.07, 12:56
    Alkoo,masz racje z tym,ze to dziecko moze tej czekolady w rezultacie nie wziac.
    czyli Bóg(ojciec) daje nam zbawienie (czekoladewink,ale my ja mozemy przyjac i
    zjesc lub nie. Uwazanie,ze czlowiek nie ma wolnej woli w tej materii przeczy
    chyba calej wymowie Biblii.Juz nie mowiac o tym,ze nie podajecie wielu
    fragmentów z Biblii,ktore o tym mówia( o tym,ze zbawienie mozna stracic). W
    innym przypadku nie ma sensu mowic o piekle, sadach, wyborach (ci pojda na
    lewo ,ci na prawo, ci zostna wzieci,ci zostawieni) nie ma sensu tez mowic ,aby
    zabiegac o swoje zbawienie "z drzeniem", jest tez jedne przyklad o oczekiwaniu
    w nadziei zbawienia mimo,ze sie juz go dostało (jak pamietacie to przytoczcie)
  • lipniak 19.05.07, 04:55
    Wlasnie, absurdem byloby przeciez bac sie, ze Jezus nie zwyciezyl dla nas
    zbawienia swoja odkupiencza smiercia. Zbawienie jest Z PEWNOSCIA do wziecia
    przez wiare w odkupienie moich grzechow przez ofiare Jezusa. Mowa o zabieganiu
    dotyczy raczej troska o swiete zycie, zycie godne BYCIA zbawionym, godne
    POSIADACZA DARU zbawienia. Mamy sie obawiac grzesznosci, jako ze nie nalezymy
    juz do samych siebie.
    --
    3500 rokov starý a 59 rokov mladý
  • franek9613 19.05.07, 17:19
    Każdy kto uważa się za sprawiedliwego i chce nieba dla siebie, chce także piekła dla tych którzy upadli...
  • wojtekqwerty 19.05.07, 17:36
    czyżby?? a to po chrześcijańsku? chcieć piekła dla innych?
    --
    Mam nadzieję, że tą wypowiedzią nikogo nie uraziłem. Jeśli tak, to
    bardzo przepraszam, ale nie to było moją intencją. Niestety nic
    nie poradzę na to, że niektórych obraża sam fakt, że nie wierzę w bogów.
  • franek9613 19.05.07, 17:40
    a to juz sie musza chrzescijanie wypowiedziec...
    Ja niezgadzam sie na piekło dlatego nie jestem chrzescjianinem.
  • alkoo3 19.05.07, 21:23

    franek9613 napisała:

    > Każdy kto uważa się za sprawiedliwego i chce nieba dla siebie, chce także
    >piekł a dla tych którzy upadli...

    A co z tymi ktorzy uwazaja sie za sprawiedliwych i milosiernych ?
  • franek9613 21.05.07, 16:37
    Wydaje mi się, że ten kto uważa się za sprawiedliwego i miłosiernego nie pragnie dla siebie nieba.
    Może to troche nie na temat, ale powiedz mi jak myślisz czy chrześcijanie smucą się, że istnieje piekło i część ludzi tam trafi, czy cieszą się że każdy zostanie sprawiedliwie osądzony?
  • alkoo3 21.05.07, 22:15
    franek9613 napisała:

    > Wydaje mi się, że ten kto uważa się za sprawiedliwego i miłosiernego nie
    >pragnie dla siebie nieba.

    Oczywiscie ze pragnie nieba, widzisz zycie z Bogiem jest juz piekne tu na ziemi
    i te najpiekniejsze chwilie tu z nim beda w niebie trwac na wieki - kto by tego
    nie chcial.

    > Może to troche nie na temat, ale powiedz mi jak myślisz czy chrześcijanie
    >smucą się, że istnieje piekło i część ludzi tam trafi, czy cieszą się że każdy
    >zostanie sprawiedliwie osądzony?

    Mysla ze smuca sie ze czesc ludzi trafi do piekla.
    Patrz jesli jestes szczesliwy to chcesz aby ludzie wokol ciebie tez byli
    szczesliwi.
    Ktos jest zadowolony z cudzego nieszczescia jesli sam jest nieszczesliwy- wtedy
    sobie mysli- "tak najgorzej to jeszcze ze mna nie jest" - to przykre jesli taka
    pociecha tylko zostaje.

    9) Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan
    zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych
    zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia.
  • franek9613 22.05.07, 15:22
    alkoo3 napisał/a:

    > Oczywiscie ze pragnie nieba, widzisz zycie z Bogiem jest juz piekne tu na
    > ziemi i te najpiekniejsze chwilie tu z nim beda w niebie trwac na wieki - kto > by tego nie chcial.

    Odpowiadając założyłeś/aś, że osoba sprawiedliwa i miłosierna jest osobą wierzącą.
    Spójrz na to z innego punktu widzenia. Każdy stara się znaleść własną drogę. Wybierając chrześcijaństwo musisz zaakceptować dany system wartości oraz sposób postrzegania świata. Musisz na przykład uwierzyć w niebo. To natomiast jest równowarzne z uwierzeniem w piekło. Chodzi o to, że musisz SIĘ ZGODZIĆ na piekło, na wieczne cierpienie dla wielu ludzi.
    Moja wcześniejsza myśl powinna wyglądać trochę inaczej:
    Ten kto pragnie by ISTNIAŁO niebo(kto chce nagody za swe uczynki) pragnie by ISTNIAŁO piekło.
    Rozmyślając nad tym głebiej dochodzę do wnisku, że to zdanie nie powinno być odbierane przez chrześcijan negatwyne, poniweważ to jest sprawiedliwe i chrześcijanie chcą sprawiedliwego sądu(chcą wieć piekła dla tych którzy upadli).
    Tylko pytanie czy takie myślenie jest miłosierne? Bog kazal chrześcijanom modlić się za swych nieprzyjaciół, ale czy to ma jakiś sens jeśli jak wcześniej napisałem akceptujesz istnienie piekła. Czemu, więc modlić się za morderce, który przecierz zasłużył sobie na piekło?
  • alkoo3 23.05.07, 11:04
    > Spójrz na to z innego punktu widzenia. Każdy stara się znaleść własną drogę.
    >Wy bierając chrześcijaństwo musisz zaakceptować dany system wartości oraz
    >sposób postrzegania świata.

    Wybor taki jest jednak w gruncie rzeczy pewnym wyborem intelektualnym pewnej
    etyki.Tu moge pokusic sie o zestawienie roznych systemow wartosci i na
    podstawie "excel" tabeli dokonac wyboru.
    Dla mnie chrzescijanstwo jest pewnym zwiazkiem osobowym z Bogiem ktorego znam i
    doswiadczam. To nie pewien wybor wartosci , to bycie czlonkiem pewnej rodziny.

    >Musisz na przykład uwierzyć w niebo. To natomiast jest równowarzne z
    >uwierzeniem w piekło. Chodzi o to, że musisz SIĘ ZGODZIĆ na piekło, na
    >wieczne cierpienie dla wielu ludzi.

    Tak ale moja wiara w istnienie nieba i piekla NIE TWORZY nieba ani piekla.
    Moja wiara w Boga Bibli zaklada istnienie tych dwoch miejsc. Miejsca Z BOGIEM i
    miejsca BEZ BOGA na podstawie mniej lub bardziej ukszataltowanej wolnosci
    decyzji.

    > Moja wcześniejsza myśl powinna wyglądać trochę inaczej:
    > Ten kto pragnie by ISTNIAŁO niebo(kto chce nagody za swe uczynki) pragnie by
    >ISTNIAŁO piekło.

    Czy dziecko jest kochane przez rodzicow za swe uczynki ?

    Jesli jestem kochany za darmo i doswiadczam tej milosci chce aby moj brat i
    siostra rowniez byli kochani. Doswiadczajac milosci nie mam tej potrzeby - im
    bardziej inni sa niekochani tym szczescliwszy jestem ja i mam wiecej milosci -
    ta zaborczosc nie istnieje.

    > Rozmyślając nad tym głebiej dochodzę do wnisku, że to zdanie nie powinno być
    >odbierane przez chrześcijan negatwyne, poniweważ to jest sprawiedliwe i
    >chrześcijanie chcą sprawiedliwego sądu(chcą wieć piekła dla tych którzy
    >upadli).

    Osobiscie czuje sie nieprzyjemnie jesli ktos sugeruje mi ze chce piekla dla
    tych ktorzy upadli.
    W naszym mysleniu sprawiedliwosc zaprzecza miloscierdziu. Bogu udalo sie to
    pogodzic. Kara za grzech dokonaly sie w Jezusie.
    "Zaplata za grzech jest smierc lecz darem laski Bozej jest zycie wieczne w
    Jezusie Chrystusie" - to tak z Bibli

    > Tylko pytanie czy takie myślenie jest miłosierne? Bog kazal chrześcijanom
    >modlić się za swych nieprzyjaciół, ale czy to ma jakiś sens jeśli jak
    >wcześniej napisałem akceptujesz istnienie piekła.

    Niezaleznie od mojej akceptacji - wierze w istnienie piekla.
    Czy takie myslenie jest milosierne ? - ja tak nie mysle. Nie chce aby ktos
    trafil do piekla.

    >Czemu, więc modlić się za morderce, który przecierz zasłużył sobie na piekło?

    Ja tez zasluzylem na pieklo - to chyba jest powod aby sie modlic za innego
    ktory tez zasluzyl sobie na pieklo.
  • franek9613 23.05.07, 12:58
    Dziękuje ci za twoją odpowiedź. To co napisałeś pozwala mi zobaczyć pewne sprawy w nowym świetle i lepiej zrozumieć chrześcijaństwo.
    Pozdrawiam.

    PS Jestem przeciwny piekłu i wkrótce je obale... smile
  • maadja 23.05.07, 13:04
    alkoo3 napisał:

    > > Spójrz na to z innego punktu widzenia. Każdy stara się znaleść własną dro
    > gę.
    > >Wy bierając chrześcijaństwo musisz zaakceptować dany system wartości oraz
    > >sposób postrzegania świata.

    (........)
    >
    > Ja tez zasluzylem na pieklo - to chyba jest powod aby sie modlic za innego
    > ktory tez zasluzyl sobie na pieklo.

    ==========> zgadzam się ze wszystkim.

    Co do uczynków, i ich wplywu na zbawienie, dodam, że
    mamy z "bojaźnią sprawować nasze zbawienie",
    dobre uczunki, dążenie do świetości wynikaja właśnie z faktu bycia zbawionym.
    Myślę też, że zbawinie można stracić - Jezus mówił przecież o grzechu, przeciwko
    Duchowi Swiętemu.
    Nawet jeśli coś dostaniesz i posiadasz, to możesz to po prostu wyrzucić.
  • lipniak 25.05.07, 05:17

    > Nawet jeśli coś dostaniesz i posiadasz, to możesz to po prostu wyrzucić.
    Mozna to tez nazwac utrata gwarancji...
    --
    smile
  • monikaannaj 21.05.07, 10:19
    bzdura. to wcale nie jest opis chrzescijanina tylko współczesnego lustratora,
    który siebie uznając za czystego goracą pragnie napietnowania kazdego TW.
  • kasiap75 25.05.07, 21:48
    Zadam pytanie trochę inaczej niż Lolek.
    Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że wytrwamy w wierze przez
    następne lata naszego życia. Możemy się oddalić od Boga, zaprzeć się Go i
    zaprzepaścić zbawienie. Nikt pewnie o tym nie marzy. Ale...
    ...jeśli dziś miałbyś umrzeć, czy masz pewność swojego zbawienia?
    ...jeśli dziś przyszedłby powtórnie Jezus, czy masz pewność swojego udziału w
    pochwyceniu kościoła?
  • lipniak 27.05.07, 00:14
    Mozna tez zapytac, co przeszkadza nam w posiadaniu takiej pewnosci, skoro Bog
    ewidentnie nam ja dal w Chrystusie.
    --
    smile
  • judyta321 08.07.07, 01:12
    Ja szczerze mówiąc nie mam pewności zbawienia, chociaż jestem chrześcijanką.
    Kiedyś byłam tego bardziej pewna, ale teraz naprawdę nie wiem.

    Na pewno nie uważam, że piekło jest karą dla grzeszników, a niebo nagrodą
    dla "dobrych"/wierzących. I nie uważam, żeby w piekle istniały jakieś wymyślne
    tortury czy tego typu rzeczy wink tzn. pewnie nie ma tam żadnych cierpień
    zewnętrznych.

    Chyba raczej jest tak, ze po śmierci każdy staje przed Bogiem twarzą w twarz i
    sam decyduje, czy spędzi wieczność z Nim czy bez Niego. A tu na Ziemi mamy się
    do tego przygotować.

    Dusze "w piekle" tzn. te które nie wybrały Boga, najwyraźniej naprawdę go
    nienawidzą (?), nie chcą. Nie wiem, czy wierzycie w takie historie, ale kiedyś
    na kazaniu jeden dominikanin-egzorcysta mówił , że poprzez osobę opętaną on czy
    jakiś inny ksiądz zapytał tego demona (?) czy nie chciałby się nawrócić i on
    odpowiedział coś w stylu "NIE! NIGDY!". Więc "pójście do nieba / piekła" byłoby
    bardziej kwestią decyzji, a nie kary czy nagrody.

    Co do kwestii "czy wystarczy wierzyć żeby iść do nieba", w sensie czy wystarczy
    wierzyć w Boga, chodzić do kościoła, spowiadać się, przyjmować Komunię... to
    raczej skłaniałabym się do stwierdzenia, że to nie wystarczy. To znaczy widzę
    to po sobie. Można robić większość tych rzeczy i wciąż być totalnym egoistą.
    Np. można robić to wszystko żeby być zbawionym, albo, żeby "mieć pewność
    zbawienia" i żyć po swojemu.

    Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego Jezus "umarł za nasze grzechy" i co to
    znaczy. Kiedyś zdawało mi się, że to rozumiem, ale jak zaczęłam o tym myśleć,
    to naprawdę nie wiem, czemu tak musiało być, tzn. skoro Bóg jest nieskończenie
    dobry, to dlaczego potrzebował tej "ofiary przebłagalnej" za nasze grzechy, czy
    nie mógł po prostu tak "z serca" nam przebaczyć?

    No nie wiem. W każdym razie ja nie mam pewności swojego zbawienia.
  • lipniak 08.07.07, 02:45
    Dlaczego Bog nie mialby zechciec Cie o tym przekonac?
    --
    smile
  • judyta321 08.07.07, 15:53
    nie rozumiem. W jaki sposób przekonać? Chodzi Ci o ofiarę Chrystusa? że jeżeli
    uwierzę w Chrystusa i będę chodzić do kościoła to mogę mieć pewność, że będę
    zbawiona?
  • lajkonix 08.07.07, 11:48
    judyta321 napisała:

    > [...]
    > Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego Jezus "umarł za nasze grzechy" i co to
    > znaczy. Kiedyś zdawało mi się, że to rozumiem, ale jak zaczęłam o tym myśleć,
    > to naprawdę nie wiem, czemu tak musiało być, tzn. skoro Bóg jest
    nieskończenie
    > dobry, to dlaczego potrzebował tej "ofiary przebłagalnej" za nasze grzechy,
    czy
    >
    > nie mógł po prostu tak "z serca" nam przebaczyć?

    No przecież z serca nam przebaczył nasze-adamowe odstępstwo.
    SAM SIEBIE OFIAROWAŁ nie oglądając się na nas i nie pokazując na nikogo z nas
    paluchem kto miałby pójść na tę ofiarę-przebłaganie.
    Atrybut miłosierdzia tego wymagał.
    Bez tej Ofiary nie moglibyśmy mowić o Bożym Miłosierdziu.


    >
    > No nie wiem. W każdym razie ja nie mam pewności swojego zbawienia.

    A któż ją może mieć?

    Lajkonix
  • judyta321 08.07.07, 15:59
    >No przecież z serca nam przebaczył nasze-adamowe odstępstwo.
    SAM SIEBIE OFIAROWAŁ nie oglądając się na nas i nie pokazując na nikogo z nas
    paluchem kto miałby pójść na tę ofiarę-przebłaganie.
    Atrybut miłosierdzia tego wymagał.
    Bez tej Ofiary nie moglibyśmy mowić o Bożym Miłosierdziu.

    Chyba masz rację..

  • lajkonix 08.07.07, 16:07
    judyta321 napisała:

    > >No przecież z serca nam przebaczył nasze-adamowe odstępstwo.
    > SAM SIEBIE OFIAROWAŁ nie oglądając się na nas i nie pokazując na nikogo z nas
    > paluchem kto miałby pójść na tę ofiarę-przebłaganie.
    > Atrybut miłosierdzia tego wymagał.
    > Bez tej Ofiary nie moglibyśmy mowić o Bożym Miłosierdziu.
    >
    > Chyba masz rację..
    >
    No to czym się siostra... Pana.

    Lajkonix
    panta rei - wszystko w płynie
  • lipniak 08.07.07, 19:22
    > Chyba masz rację..

    Otoz to - racje ma kazdy wierzacy w moc ofiary Jezusa. Nie ma racji ten, kto
    watpi, ze jego grzechy nie zostaly ta ofiara zmyte. Zycie w wierze to ciagle
    uswiadamianie sobie Bozej dobroci (prawdy) i czerpanie z Jego milosci ku
    uswieceniu wlasnego zycia (zycia w prawdzie). Pewnosc zbawienia wyrasta ze
    Slowa Bozego i tylko tam mozemy ja znalezc. Tymczasem czowiek ma tendencje do
    patrzenia na wlasne uczynki. Sprawiedliwosc Boza dokonala sie na Kalwarii i tam
    szukamy pewnosci zbawienia.
    --
    smile
  • mala.mi74 09.07.07, 14:44
    Myslze,ze jak ktos ma autentyczna wiare w Boga, relacje z Nim poprzez miłosc do
    czlowieka ,wzrasta w tej miłosci, jest pokorny, wierzy ale nieobłudnie(czyli
    niezuchwale)w Boze miłosierdzie to nie ma czego sie obawiac. Niebo wybieramy
    juz tu na ziemi. Jezus otworzył nam niebo poprzez krzyz i zmartwychwstanie.
    Jednak czy przez całe zycie bedziemy temu wierni...przed porzuceniem wiary
    Biblia ostrzega...trzeba czuwac.
  • lipniak 10.07.07, 23:18
    Zgadzam sie. Jest mowa o gotowosci na przyjscie Pana, ktorej nie mozna
    ignorowac. Wierze, ze mozna to porownac do pojecia sprawnosci fizycznej -
    utrzymujemy kondycje, bo chcemy miec pozytek z wlasnego ciala. Duchowo tez
    musimy byc w doskonalej kondycji, ktora zapenia chodzenie w milosci Chrystusowej
    --
    smile
  • croyance 25.07.07, 12:25
    Co do historii z demonem - hm, podchodzilabym sceptycznie; istnieje jednak
    powiedzenie 'bramy piekla zamkniete sa od wewnatrz' i chyba o to Ci chodzilo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka