Dodaj do ulubionych

Siedmioro rannych na Grójeckiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 23:46
KIEROWCA HONDY NA KRZESŁO ELEKTRYCZNE A NIE DO SZPITALA - PRZEZ TAKICH
POWALEŃCÓW CIERPIĄ NIEWINNI LUDZIE. PARADOKSALNIE TYLE SIĘ MÓWI OSTATNIO O
AKCJI "STOP WARIATOM DROGOWYM". MAM TAKI POMYSŁ ABY TAKIM BARANON OKLEJAĆ
SAMOCHODY W NAPISY "JESTEM PIRATEM DROGOWYM - JESTEM PRZESTĘPCĄ".
Edytor zaawansowany
  • Gość: dajżyć IP: *.tele2.pl 23.08.05, 23:55
  • Gość: vitt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 04:20
    cos ci nie pasuje w poprzedniej wypowiedzi baranie?!
  • Gość: teks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 08:38
    nie pasuje to , ze winny wypadku jest kierowca TICO
    to on spowodował zagrożenie i w efekcie wypadek

  • Gość: Arek "Aiwa-Platz" IP: *.chello.pl 24.08.05, 08:46
    Naprawdę nie ogarniasz rozumem że wystarczyło aby honda jechała wolniej i mogło
    nie byc tematu? Jak będziesz robić kurs na prawo jazdy wczytaj się w paragrafy
    o ograniczeniu zaufaniu co do działań innych kierowców. Ten debil z hondy nie
    wpadł na pomysł aby zdjąć nogę z gazyu przed skrzyżowaniem. Takich wariatów
    obserwuję codziennie na Puławskiej od Dw.Południowego do Woronicza.
  • Gość: peter IP: 213.134.149.* 24.08.05, 08:59
    Przepraszam, ale po tej "logicznej" wypowiedzi ręce opadają. Może facet jechał
    za szybko, ale póki co to tylko domysły. Winny w 100% jest gość który wymuszał
    pierszeństwo i nikt inny. Logika typu jest winien bo mógł nie wyjeżdżać z domu
    jest raczej nie do przyjęcia, a stosując zasadę ograniczonego zaufania do
    wszystkich w Warszawie, chyba byś żadnego skrzyżowania nie przejechał. Co nie
    zmienia faktu że jak udowodnią facetowi z hondy przekroczenie prędkości,
    powinien zapłacić, natomiast zwalanie całej winy na niego za czyjąś ślepotę i
    głupotę, jest chyba przesadą.
  • Gość: Magic3 IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 13:45
    Jestem prawnikiem i z doświadczenia wiem, że tacy kierowcy jak ten z Hondy,
    który jechał z kosmiczna predkością, są uznawani za winnych popełnienia
    przestepstwa drogowego. Nikt normalny wyjeżdżający z podporzadkowanej nie ma
    obowiązku zakładać, że przejedzie tamtedy debil z prędkością 140 km/h.
  • Gość: robak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:58
    Może weź pod uwagę, że Tico mogło wyjechać prosto pod Hondę i gdyby nawet
    jechał te dozwolone 50km/h to skutki byłyby podobne (no pewnie bez udziału
    pieszych). Wszystkie crashtesty są robione przy prędkości około 50km/h.
  • Gość: zgrzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:08
    dokładnie tego nie wiem, ale zauważ różnicę przekroczenie prędkości o 10 czy 20
    km/h, a podwojenie 100 czy 120 km/h, gdyby jechał 50-60km/h tico by
    przejechało, a poza tym kierowca zauważyłby nadjeżdżające auto,

    kierowca hondy jest winny wypadkowi, tico tylko się przyczynił w nieduzym
    stopniu, przecież gdyby honda jechała 200 km/h nikt by nie był w stanie jej
    zauważyć, czy wtedy też winne byłoby tico ?
  • Gość: text IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 09:02
    a Ty nie ogarniasz, że gdyby Tico nie wyjechało nie było by sprawy

    nie twierdze że wolno szybko jeździc,
    ale określenia z krzesłem elektrycznym dla kierowcy hondy są przesadzone

    najprościej jest obarczyc wina kogos kto jedzie szybciej niz Ty
    a nie tego, który bezposrednio wpłynął na to co sie wydarzyło

    zresztą ta polemika zaprowadzi nas do nikąd

    dla mnie winnym wypadku jest kierowca TICO ... i tyle

    a kierowca hondy ... hmmm ... nie dostosowanie predkości do warunków na drodze,
    lub nie zachowanie szczegółnej ostrożnosci ... lub cos w tym guscie
  • olecky 24.08.05, 09:49
    Gość portalu: text napisał(a):

    > dla mnie winnym wypadku jest kierowca TICO ... i tyle

    bos idiota. Kierowca TICO mial prawo oczekiwac, ze honda jedzie 50-60 km/h.
    Wedlug ZW jechala 150 km/h.

    pozdrawiam, olek
  • Gość: kierrr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 10:05
    > Kierowca TICO mial prawo oczekiwac, ze honda jedzie 50-60 km/h.

    Jeżeli kierowca Tico ocenił prędkośc samochodu jadącego - jak podają - 150km/h
    na 50km/h, to kierowcę Tico należy posadzić do pierdla za:
    1. spowodowanie wypadku
    2. stwarzanie zagrożenia na drodze poprzez umiejętności jazdy;
    i sprawdzić, kiedy i w jaki sposób zdał egazamin na prawo jazdy. No i ile ma
    lat, może to dziadzio w kapeluszu?
  • Gość: 123 IP: *.acn.waw.pl / *.acn.waw.pl 24.08.05, 10:49
    To nie dziadzio. Bylem minute po wypadku na miejscu. To mlody chlopak - ok. 23-
    25 lat. W Hondzie tez mlody czlowiek - ten sam przedzial wiekowy + 3 pasazerow.
    Na chodniku widzialem polamanych 2 mezczyzn. Wygladalo to naprawde wstrzasajaco.
  • Gość: Studio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:40
    Co również nie zwalnia kierowcy Tico z stosowania zasady ograniczonego zaufania.
    Wykroczenie formalne - nadmierna prędkość (trzeba udowodnić i wyliczyć), drugie
    niezachowanie szczególnej ostrożności. Sprawca bezpośredni kierowca Tico -
    wymuszenie pierszeństwa przjazdu i niezachowanie szczególnej ostrożności
  • Gość: lulu IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 24.08.05, 12:21
    Naprawde nie ogarniasz tego, ze nawet gdyby Honda tam po prostu stala to TICO,
    świadomie łamiac przepisy ruchu drogowego, i tak by w nia uderzylo? Spowodował
    wypadek i tyle, a ze bardziej ucierpiał... Bylo myslec co sie robi. Pewnie
    zastosował logike Kubusia Puchatka - ja nikogo nie widze, wiec na pewno nikt nie
    jedzie, a swiatla to taka ozdoba szos :)
  • Gość: rest IP: *.poczta / *.poczta-polska.pl 24.08.05, 12:35
    była tico....honda miała zielone
  • Gość: kerowca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 00:19
    widzialem. wygladalo potwornie. zabierac prawo jazdy !!!
  • Gość: jac. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 01:07
    Moim zdaniem na wszystkich szerszych arteriach w mieście powinno się instalować "śpiących policjantów" lub nie remontować dziurawej nawierzchni, bo te sku..syny mają w dupie ograniczenie prędkości(w tym miejscu do 50km/h) i w efekcie czyjeś życie czy zdrowie. Tak "na oko" licząc średnia prędkość samochodów przejeżdżających skrzyżowanie Grójeckiej z Korotyńkiego czy Dickensa(pasy ruchu odchyleją się tam lekko w prawo) oscyluje ok. 90-100km/h. Strach stać przy krawężniku bo pęd powietrza gotów człowieka wciągnąć na jezdnię.
    Czy na tych morderców za kierownicą nia ma jakiegoś sposobu???????!!!!!!!!!!!.
  • Gość: lulu IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 24.08.05, 12:15
    Mieszkam tam i wcale nie jest tam tak niebezpiecznie jak mowisz. Poza tym zawsze
    podziwiam pieszych za to, ze potrafia stac polowa stopy na ulicy i powieka nie
    mrugnac jak auto kolo nich przejezdza. Nie lepsze sa mamuski, ktore wozki
    wystawiaja (za taka bezmyslnosc powinien grozic kryminal!) Zawsze mam ochote
    wyjsc i nakopac takim bezmozgom do d..!
    I prosze nie pisz textow w stylu, ze goopia jestem bo tylko jezdze. Czasami
    jestem tez pieszym i ciarki mnie przechodza jak widze co ludzie robia na ulicy.
    Wcale sie nie dziwie, ze jest tyle wypadkow z udzialem pieszych - raczej, ze
    jest ich tak malo.
  • vtec_z 24.08.05, 12:22
    Gość portalu: jac. napisał(a):

    > Strach stać przy krawężniku
    > bo pęd powietrza gotów człowieka wciągnąć na jezdnię.

    Zachowanie kierowców (prędkość)to jedno, a zachowanie pieszych stojących w
    takich warunkach - to drugie. Czy nie można zrobić kroku w tył i czekać w
    odlwgłości metra od jezdni? Gdzie instynkt samozachowawczy?
    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: tbl IP: *.crowley.pl 24.08.05, 13:48
    stary - ty jestes chyba nienormalny !!!!
    piesi stoja tam gdzie jest ich miejsce, nie szaleja, nie jezdza 150 km/h
    w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 km/h !!!
    do tego w tym wypadku piesi sa najbardziej poszkodowani - i to ich wina, ze
    stali na chodniku - to moze do cholery mieli stac w klatce w bloku co tam stoi -
    tam byli by bezpieczni - tak ? to to rozumujesz ?

    jak wpadnie na ciebie jak bedziesz na chodniku - rozpedzony samochod to moze
    zrozumiesz...
  • vtec_z 24.08.05, 14:50
    Gość portalu: tbl napisał(a):

    > stary - ty jestes chyba nienormalny !!!!

    Normalny jestem - tak jak i Ty, młody!

    > piesi stoja tam gdzie jest ich miejsce,

    Mój poprzednik napisał - "Strach stać przy krawężniku", a ja zaproponowałem by
    pieszy, który ma odrobinę instynktu samozachowawczego stanął krok dalej od
    jezdni

    > nie szaleja, nie jezdza 150 km/h
    > w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 km/h !!!

    Masz rację, tego nie robią...

    > do tego w tym wypadku piesi sa najbardziej poszkodowani - i to ich wina, ze
    > stali na chodniku - to moze do cholery mieli stac w klatce w bloku co tam
    > stoi tam byli by bezpieczni - tak ? to to rozumujesz ?

    Nie, tak nie rozumuję. Nie rozumiem jednak dlaczego mnóstwo ludzi "wisi" na
    krawędzi chodnika, by ruszyć natychmiast gdy zatrzyma się choć jeden samochód.
    Przecież takie zachowanie to narażanie siebie niezależnie od tego, czy kierowca
    popełni jakikolwiek błąd! Piesi, o których piszesz byli całkowicie niewinnymi
    ofiarami czyjejś brawury, zidiocenia itd, itp.

    > jak wpadnie na ciebie jak bedziesz na chodniku - rozpedzony samochod to moze
    > zrozumiesz...

    I po co te nerwy?


    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: tbl IP: *.crowley.pl 24.08.05, 15:05
    robisz tu za wyrocznie ?
    przestan cytowac czyjesz wpisy i odpowiadac na nie , a zacznij pisac cos od siebie
    po to sa ograniczenia, jezdnie itp - zeby samochody nie jedzily po nas na
    chodnikach !!!
  • vtec_z 24.08.05, 15:37
    Gość portalu: tbl napisał(a):

    > robisz tu za wyrocznie ?

    Aha, Pytia jestem :-)

    > przestan cytowac czyjesz wpisy i odpowiadac na nie

    To chyba normalne, nie?

    , a zacznij pisac cos od siebie

    Szukajcie a znajdziecie...

    > po to sa ograniczenia, jezdnie itp - zeby samochody nie jedzily po nas na
    > chodnikach !!!

    Hm, ciekawy punkt widzenia...

    A teraz ode mnie (cobyś szukać nie musiał):
    Proponuję Ci mniej emocji a więcej trzeźwego spojrzenia i rzeczowej oceny tego
    z czym się spotykasz. Świat to nie tylko przepisy ale także i życie nie zawsze
    z przepisami zgodne. Sztuką jest takie przejście przez życie by nie zabić
    nikogo i samemu nie dać się zabić. Zatem i przestrzeganie prawa i zdrowy
    rozsądek i instynkt samozachowawczy. A gdy czegoś z tej trójcy zabraknie...


    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: radykał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:15
    wsteczny widzę, że i tu popisujesz się swoją elokwencją, teraz wszystko jasne
  • vtec_z 24.08.05, 17:45
    ... bialego jamnika?

    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: robak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:03
    A może nie przechodzą w niedozwolonych miejscach, na czerwonym, albo w
    oczekiwaniu na zielone światło stopą na jezdni. A gdyby mogli też by śmigali
    100km/h
  • Gość: Nazgul IP: *.spray.net.pl 24.08.05, 17:07
    Są z całą pewnością gorsi, choć w tym wyapdku akurat ich winy nie ma. Proponuję
    pojeździć warszawskimi ulicami: Ząbkowską, Radzymińską, Białostocką, Kawęczyńską
    - i popatrzeć.
  • Gość: Nazgul IP: *.spray.net.pl 24.08.05, 17:05
    Sorry, ale większej głupoty dawno nie widziałem - to uważasz, że z powodu
    niewielkiej grupy osób wszyscy mają sobie niszczyć zawieszenia? A może tak
    policja weźmie się wreszcie za robotę? To do nich nalezy pilnowanie porządku i
    wyłapywanie piratów drogowych ZANIM ci zdążą spowodować zagrożenie? A może tak
    na kursach prawa jazdy zacznie się wreszcie uczyć jeździć, a nie zdać egzamin? A
    może tak egzaminy zaczną wreszcie sprawdzać kwalifikacje drogowe kierowcy a nie
    cyrkowe?
    Pozostawiam do przemyślenia...
  • Gość: Tatry-4 IP: 212.76.47.* 24.08.05, 21:17
    Też to widziałem - ale dlaczego zaraz zabierać prawa jazdy???
    Na tym skrzyżowaniu prawie codziennie dochodzi do stłuczek, otarć i potrąceń.
    To nie tylko kierowcy są winni ale i sam stan skrzyżowania a szczególnie skręt
    ( zawracanie ) do wjazdu w ul. Włodarzewską. To skrzyżowanie po prostu nie jest
    przystosowane do takiego natężenia ruch. I to głównie jest przyczyną wszelkiego
    zła. A że kierowcy ciągle się gdzieś spieszą - tak było, jest i będzie i
    powinni tylko częściej myśleć siedząc za kierownicą.
  • Gość: smoku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.05, 07:22
    uważam że w tym miejscu konieczne jest:
    1.Fotoradar w obydwie strony....
    2.Do skrętu w korotyńskiego i włodarzewską dla osób jadących od Al.
    Krakowskiej pas do skrętu z osobną sygnalizacją świetlną do przejazdu przez
    skrzyżowania i tory tramwajowe
    Mieszkam w okolicy i prawie codziennie są w tym miejscu wypadki. Przy średniej
    prędkości niektórych kierowców okołó 100 km na godzinę osoby skręcające nie są
    w stanie normalnie wykonac manewrów
  • Gość: zibi IP: *.pkobp.pl 24.08.05, 08:26
    wszystko dobrze, ale weź po uwagę 75% kierowców nie potrafiących wykonać manewru
    ruszenia z miejsca z przyzwoita prędkością, w odpowiednim czasie i miejscu.
    z regóły ruszają za wolno, za późno i stwarzają nie mniejsze zagrożenie niż
    piraci drogowi
    ale oni nazywają siebie "bezpiecznymi kierowcami"
  • Gość: text IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 08:39
    zgadzam się z przedmówcą
  • Gość: Arek "Aiwa-Platz" IP: *.chello.pl 24.08.05, 08:50
    Jest to prawda, tyle że nie usprawiedliwia wariata pędzącego ulicą. Też zasuwam
    szybko, jak się da, ale to na własną odpowiedzialność. No i przed skrzyżowaniem
    trzeba mieć orientację co się ewentualnie może zdarzyć - jak nie wiem to noga z
    gazu.
  • Gość: Stefan IP: *.ksp.wa.pl / 213.17.170.* 24.08.05, 10:24
    Na własną odpowiedzialność to Ty możesz wodę w kiblu spuścić!!! Na drodze
    ryzkujesz życiem innych !!!
  • Gość: ania IP: *.MAN.atcom.net.pl 24.08.05, 09:01
    mieszkam niedaleko. jestem mloda osoba i mam tylko starego fiata pande. ciekawe jak ty bys ruszyl zrywnie takim autem z zerowym niemal przyspieszeniem?
    a tak swoja droga -absolutnie sie zgadzam, ze powinny byc swiatle dla skrecajacych, przy lechickiej sa i normalnie nie ma stresu. ciagle sa wypadki. poza tym wieczorem,kiedy nie ma swiatel ludzie z korotynskiego i dickensa przeskakuja przez krakowska nie patrzac na pierwszenstwo... o ile moge jezdze bialobrzeska.
  • Gość: tutejszy IP: *.dominet.pl / 62.29.253.* 24.08.05, 09:13
    heyah,
    zgadzam się!! mieszkam w tym miejscu od lat i faktycznie stłuczki są nagminne i
    wypadki częste. Prędkość rzadko schodzi poniżej 110 km/h, nawet na
    pomarańczowym i początku czerwonego (a może zwłaszcza wtedy, bo się dociska
    pedał gazu, żeby "zdążyć" przejechać). Nie lepiej jest na Dickensa/Grójecka,
    chociaż tam w Dickensa się w lewo nie skręca. Sam omijam skrzyżowanie, a jeśli
    już przez nie jadę, to staram się nie skręcać w lewo - ani w Korotyńskiego z
    Grójeckiej, ani z Korotyńskiego w Grójecką (w dowolne strony). W encyklopedii
    pod hasłem skrzyżowanie kolizyjne powinno być zdjęcie tego skrzyżowania ;-)
    a poważnie - fotoradar, oddzielne światła dla "lewujących"!
  • Gość: witek. IP: *.aster.pl 24.08.05, 09:37
    To jest jedno z najgorszych skrzyzowań w Warszawie.Zawsze tam panuje potworny
    bałagan nie wspominając o chamstwie państwa kierowców.
  • Gość: 123 IP: *.acn.waw.pl / *.acn.waw.pl 24.08.05, 10:52
    To fakt - w niedziele ford escort uderzyl w TO SAMO miejsce co wczoraj honda.
    Gdyby w niedziele ktos stal na przejsciu to byloby to samo co wczoraj.
  • Gość: . IP: 81.210.81.* 24.08.05, 08:50
    Skret w korotynskiego powinien byc ZABRIONIONY!!

    To jest bardzo niebezpieczne skrzyzowanie, nic nie widac, na torach tramwajowych
    jest non-stop bajzel a do tego przystanek autobusowy zaslania widok dla
    skrecajacych w Korotynskiego.
  • Gość: Arek "Aiwa-Platz" IP: *.chello.pl 24.08.05, 08:53
    Ciekawe czy nie można tam lepiej posterować światłami - czy mają skręcający w
    lewo odpowiednio długi przedział czasu na przejazd przy czerwonym dla innych
    uczestników ruchu.
  • Gość: kierowca IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 24.08.05, 09:12
    Wina leży głównie po stronie kierowcy, który przekroczył prędkość. Kierowca
    tico miał prawo przypuszczać, że ten z hondy przestrzega przepisów
    (przynajmniej teoretycznie, na podstawie Kodeksu Drogowego). Nie pamiętam
    dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
    widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
    zajmowanego przez tico.
  • Gość: kierowca IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 24.08.05, 09:26
    Natomiast zasadę ograniczonego zaufania rozumiem tak, że jeśli widzę nietypowe
    zachowanie uczestnika ruchu, to mam OBOWIĄZEK ją stosować. Jeśli uczestnik
    ruchu zachowuje się normalnie, to nie mam takiego OBOWIĄZKU.
    Pozdrawiam kierowców z gatunku homo sapiens ;)
  • rocco 24.08.05, 14:07
    Gość portalu: kierowca napisał(a):

    > Wina leży głównie po stronie kierowcy, który przekroczył prędkość. Kierowca
    > tico miał prawo przypuszczać, że ten z hondy przestrzega przepisów
    > (przynajmniej teoretycznie, na podstawie Kodeksu Drogowego). Nie pamiętam
    > dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
    > widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
    > zajmowanego przez tico.

    Bzdura.
    Nie mial prawa nic przypuszczać - czekał na czerwonym świetle.
    Tymbardziej nie mial prawa przypuszczac, ze kier hondy bedzie przestrzegal
    przepisów - to naczelna zasada PoRD, czyli zasady ograniczonego zaufania.

  • Gość: jfk IP: 80.72.40.* 24.08.05, 15:27
    znasz to skrzyżowanie Tico nie stało na czerwonym. bo było na środku
    skrzyżowania - a przy prędkości hondy ok. 150km/h od momentu wyłonienia się
    auta zza wzniesienia do skrzyżowania minęło ok 3s. gdyby honda jechała 50 to
    czas dojazdu do skrzyżowania wyniósłby ok 10s.
  • vtec_z 24.08.05, 16:30
    Gość portalu: jfk napisał(a):

    > znasz to skrzyżowanie Tico nie stało na czerwonym. bo było na środku
    > skrzyżowania -

    Zgadza się - nie ma powtarzacza czerwonego światła. A zasada pierwszeństwa z
    prawej strony? A przejazd przez przejście dla pieszych za skrzyzowaniem - wolno
    ich rozgonić?

    > a przy prędkości hondy ok. 150km/h od momentu wyłonienia się
    > auta zza wzniesienia do skrzyżowania minęło ok 3s. gdyby honda jechała 50 to
    > czas dojazdu do skrzyżowania wyniósłby ok 10s.

    Ciekawe wyliczenia... Droga jazdy z prędkością 150km/h w czasie 3s to akurat
    około 125m i ma to być według Ciebie odległość od wzniesienia (wiaduktu). I Ty
    zarzucasz innym, że nie znają tego skrzyżowania?

    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: robak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:06
    > Nie pamiętam
    > dobrze tego skrzyżowania, ale ktoś wcześniej pisał, że jest tam ograniczona
    > widoczność i możliwe, że trudno było oszacować prędkość hondy z miejsca
    > zajmowanego przez tico.

    to jeśli nie może oszacować prędkości to stoi w miejscu i czeka aż będzie mógł,
    a nie liczy na to, że może się uda
  • Gość: rodowity ochociak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 10:09
    ZARAZ, ZARAZ przecież z Grójeckiej w lewo w Korotyńskiego jest ZAKAZ SKRĘTU W
    LEWO!! Skąd Ticowiec był, z Grójca??
  • vtec_z 24.08.05, 10:14
    Gość portalu: rodowity ochociak napisał(a):

    > ZARAZ, ZARAZ przecież z Grójeckiej w lewo w Korotyńskiego jest ZAKAZ SKRĘTU
    W
    > LEWO!! Skąd Ticowiec był, z Grójca??


    Przykro mi - błąd!!!
    Taki zakaz jest na skrzyzowaniu Grójecka/Dickens dla jadących z centrum.
    Skrzyżowanie Grójecka/Korotyńskiego jest przejezdne we wszystkie strony.

    Jeszcze uwaga dodatkowa - na tym skrzyżowaniu wiele osób jadących Grójecką
    zawraca - by dojechać do Włodarzewskiej lub do Dickensa (przez brak lewoskretu
    przy Dickensa). Według mnie całe skrzyzowanie kwalifikuje się do przebudowy
    polegającej na uwzględnieniu istnienia Włodarzewskiej. Trzeba umożliwić
    bezpieczną jazdę tym którzy we Włodarzwskąwjeżdżają i z niej wyjeżdżają - a
    ruch jest tam niemały.

    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: Xeyrus IP: 81.210.116.* 24.08.05, 10:18
    Przejezdzalem tam 20 minut po wypadku..ciezko powiedziec ktory samochod gdzie
    byl i skad jechal, to byla masakra..ale wiecie co . sam 50 na godzine nie
    jezdze..kapeluszy nie nosze, zzymam sie jak ktos rusza ze swiatel 5 sek po tym
    jak ma zielone a on dopiero wrzuca bieg tylko.. wiecie co JEZELI samochod odbija
    sie od innego pojazdu i LAMIE betonowa latarnie ( a tak bylo w tym wypadku) tzn
    ze jechal BARDZO szybko i w te 150 moge uwierzyc..a w tym momencie nawet
    warszawski kierowca bioracy wspolczynnik 2x na predkosc naciagajcych pojazdow
    nie ma szans. Moze i Tico zle wjechalo na skrzyzowanie..ale niechby Honda
    jechala 90 .... w najgorszym razie pogieliby sobie blache i moze bylyby lekkie
    obrazenia o ile w ogole by sie spotkali.. jadac 150 w miescie NIE MASZ szans -
    pomyślcie droga hamowania / czas reakcji / zdolnosc wykonania manewru wymijania.
    Ktokolwiek byl w Hondzie to jest jego wina bo nie dal szans innym ani sobie na
    korekte bledu.
  • Gość: Paulo IP: *.atrema.deloitte.com / 82.177.11.* 24.08.05, 10:16
    To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec skoro nie miał prawa wyjechac na
    skrzyzowanie to wina jest jasna. Pozostaje kwestia przyczynienia sie kierowcy
    hondy... Prędkośc jedynie zwiekszyła obrazenia osob uczestniczacych, ale to
    kierowca Tico spowodował wypadek...
  • olecky 24.08.05, 10:39
    Gość portalu: Paulo napisał(a):

    > To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec skoro nie miał prawa wyjechac na
    > skrzyzowanie

    tak samo jak kierowca Hondy nie mial prawa jechac z predkoscia 150 km/h. Nie
    myl pojec - lamanie ograniczenia predkosci to takie same lamanie przepisow jak
    lamanie zakazu skretu czy przejezdzanie na czerwonym.

    pozdrawiam, olek
  • vtec_z 24.08.05, 10:46
    olecky napisał:

    > Gość portalu: Paulo napisał(a):
    >
    > > To kierowca TICO zawinił...Nie mylcie pojec skoro nie miał prawa wyjechac
    > na
    > > skrzyzowanie
    >
    > tak samo jak kierowca Hondy nie mial prawa jechac z predkoscia 150 km/h. Nie
    > myl pojec - lamanie ograniczenia predkosci to takie same lamanie przepisow jak
    > lamanie zakazu skretu czy przejezdzanie na czerwonym.
    >
    > pozdrawiam, olek

    Niedokładnie tak - obaj kierowcy przekroczyli obowiązujące ich przepisy, ale
    jednak to kierowca Tico bezpośrednio spowodował wypadek, a kierowca Hondy tylko
    (chciałoby się napisać "aż" a nie "tylko") przyczynił się do jego skutków.
    Popatrzmy na to tak:
    1. Tico grzecznie stoi a Honda grzmoci 150 - nic się nie dzieje (nie ma
    wypadku) poza 3 krotnym przekroczeniem prędkości dopuszczalnej przez Hondę i
    tym samym stworzenie zagrożenia.
    2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo (!)
    mniejsze. Bezsporna wina Tico.

    Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150 to
    bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istniejąjednak pewne zasady
    logicznego myślenia...


    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • olecky 24.08.05, 11:05
    vtec_z napisał:

    > 2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo (!)
    > mniejsze. Bezsporna wina Tico.

    Bzdura. Tico jest juz dawno za skrzyzowaniem zanim Honda na nie wjedzie. Byc
    moze kierowca Hondy rzuci ciezkim slowem (uzasadnionym), ale poza tym nic sie
    dzieje.

    > Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150 to
    > bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istnieją jednak pewne zasady
    > logicznego myślenia...

    wedlug Twojej logiki "niezwyklego" przechodnia i kierowcy, jadac z predkoscia
    150 km/h w tym samym czasie przebywa sie ten sam dystans, co z predkoscia 50
    km/h. Pewnie droga hamowania tez jest identyczna. To ja dziekuje za taka logike.

    pozdrawiam, olek
  • vtec_z 24.08.05, 11:10
    olecky napisał:

    > vtec_z napisał:
    >
    > > 2. Tico rusza a Honda jedzie 50 - do wypadku dochodzi choć skutki są dużo
    > (!)
    > > mniejsze. Bezsporna wina Tico.
    >
    > Bzdura. Tico jest juz dawno za skrzyzowaniem zanim Honda na nie wjedzie. Byc
    > moze kierowca Hondy rzuci ciezkim slowem (uzasadnionym), ale poza tym nic sie
    > dzieje.

    Ja pisałem o takim wymuszeniu pierwszeństwa, które spowoduje kolizję. Dlaczego
    Tico ma zdążyć uciec?


    >
    > > Wiem, że w ocenie "zwykłego" przechodnia czy kierowcy jazda w mieście 150
    > to
    > > bijąca w oczy bezmyślność grożąca wszystkim wokół. Istnieją jednak pewne
    > zasady
    > > logicznego myślenia...
    >
    > wedlug Twojej logiki "niezwyklego" przechodnia i kierowcy, jadac z predkoscia
    > 150 km/h w tym samym czasie przebywa sie ten sam dystans, co z predkoscia 50
    > km/h. Pewnie droga hamowania tez jest identyczna. To ja dziekuje za taka
    logi
    > ke.
    >
    > pozdrawiam, olek


    Dziękuję za "niezwykłego" :-) Ciekaw jestem skąd taki wniosek i epitet?
    No i ciekaw jestem, skąd wziąłeś tę myśl, że nie znam podstawowych praw
    kinematyki i dynamiki? Wyraźnie napisałem, że jazda 150km/h to kuszenie losu z
    mało przyjemnymi skutkami.
    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • olecky 24.08.05, 11:44
    vtec_z napisał:

    > Ja pisałem o takim wymuszeniu pierwszeństwa, które spowoduje kolizję.

    to znaczy, ze pisales nie na temat, a przy tym Twoj post nie niosl ze soba
    zadnej tresci. "Jesli zalozymy, ze Tico spowoduje kolizje, to Tico spowoduje
    kolizje". Wielce odkrywcze...

    > Dlaczego Tico ma zdążyć uciec?

    bo widzac nadjezdzajacy z naprzeciwka samochod w odleglosci X ma 3 (slownie:
    trzy) razy wiecej czasu na pokonanie skrzyzowania. A biorac pod uwage to, ze
    ten z naprzeciwka moze w sytuacji awaryjnej przyhamowac, to nawet 5-6 razy.

    > Dziękuję za "niezwykłego" :-) Ciekaw jestem skąd taki wniosek i epitet?

    bo innych okreslasz "zwyklymi".

    pozdrawiam, olek
  • vtec_z 24.08.05, 11:52
    olecky napisał:

    > > Dziękuję za "niezwykłego" :-) Ciekaw jestem skąd taki wniosek i epitet?
    >
    > bo innych okreslasz "zwyklymi".
    >
    > pozdrawiam, olek

    Innych i siebie też :D

    --
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: radykał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 15:59
    oj wsteczny ile ty niezwykłych pierdoł napisałeś :)
  • bialy.jamnik 25.08.05, 16:02
    Hau, hau - radykał
  • Gość: to ja IP: 207.13.167.* 24.08.05, 10:58
    Znowu idzie do wora "nadmierna predkosc" - bo bezspornie byla, ale mona by w
    tym worze wydzielic podkategorie - "brak cywilizowanej sygnalizaji + nadmierna
    predkosc powodujaca powazne skutki" - wtedy wreszcie wiedzielibysmy ile nas
    kosztuje glupota naszych "inzynierow" ruchu, ktorzy nie potrafia zrobic tak
    prostej rzeczy jak sygnalizacja uliczna. Tylko kogo to obchodzi - sygnalizacja
    to bezposrednio pieniadze publiczne, koszty posrednie takiego wypadku, zapewne
    wystarczajace do zbudowania prawdziwej sygnalizacji, takiej jak na kraj
    pretendujacy do bycia cywilizowanym przystalo, pochodza juz z roznych innych
    kieszeni. Smutne, ale prawda jest taka, ze taki wypadek mogl miec miejsce tylko
    w Polsce, bo to chyba jedyny kraj europejski, gdzie sygnalizacja nie ma
    wydzielonych potokow. Skret w lewo w Polsce to zawsze loteria.
  • vtec_z 24.08.05, 11:24
    Masz rację. Wszystkie dywagacje na temat winy tego czy innego kierowcy dotyczą
    tylko tego konkretnego wypadku i nie wpłyną na podniesienie bezpieczeństwa w
    tym miejscu. Miejsce jest wyraźnie "wypadkogenne" i istnieje olbrzymi materiał
    do analizy przyczyn kolizji, a to powinno zaskutkować działaniami
    zapobiegawczymi.
    Całe skrzyżowanie wymaga odpowiedniej przebudowy i zorganizowania ruchu w
    sposób bezpieczny. Nie myślę przy tym o rozwiązaniach wielopoziomowych
    (Grójecka ma w przyszłości stracić funkcję głównej drogi wyjazdowej z Warszawy
    na południe na rzecz Alej Jerozolimskich), ale o takim rozwiązaniu, które
    uwzględni istnienie dużych potoków ruchu na ulicach poprzecznych (Korotyńskiego
    i Włodarzwska) przy jednoczesnym utrzymaniu przepustowości Grójeckiej. No i
    dodatkowo niezbędne jest pilne (!) zdyscyplinowanie kierowców jadących z
    prędkością wielokrotnie przekraczającą prędkość dopuszczalną.

    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: kierowca IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 24.08.05, 11:01
    że chcesz skręcić w lewo, sprawdzasz (ograniczona widoczność) czy nikt nie
    jedzie z przeciwka, NIE WIDZISZ hondy (bo jest jeszcze daleko - skoro jechała
    tak szybko), ruszasz spokojnie co zajmuje Ci np. parę sekund - pewnie tak to
    było. Czy na pewno tico ponosi winę?
  • Gość: to ja IP: 207.13.167.* 24.08.05, 11:27
    Ktos, kto wykonuje manewr z opoznieniem paru sekund od upewnienia sie, ze moze
    jechac NIE POWINIEN ABSOLUTNIE PROWADZIC SAMOCHODU. Jesli ma ograniczona
    widocznosc, to czeka do zmiany swiatel, jesli nie ma - to widzi pedzacy
    samochod i naprawde wyglada on inaczej niz samochod jadacy powoli. Jesli tego
    nie umie - nie powinien narazac innych swoja jazda. Tico wymusil pierwszenstwo
    i jest to bezdyskusyjne. Droga hamowania z takiej predkosci (do zera!) to nieco
    ponad 100m, sadzac po skutkach wypadku Honda niewiele zahamowala, czyli musiala
    byc paredziesiat metrow od Tico, gdy ten zaczal wyjezdzac - PAREDZIESIAT metrow
    to odleglosc, przy ktorej nawet przy najgorszej widocznosci nie sposob nie
    zauwazyc pedzacego po prostej, szerokiej drodze samochodu.
  • Gość: kierowca IP: mieszko.pl.u* / 162.61.79.* 24.08.05, 11:49
    w odpowiedzi dla "to ja":
    Aby dostać prawo jazdy wystarczy mieć refleks co najmniej przeciętny. Poza tym
    z wiekiem reaguje się i wykonuje manewry wolniej. Mnóstwo takich osób jest na
    drogach i mają do tego pełne prawo ("kodeksowe" i moralne). Dobierając prędkość
    jazdy i własnych manewrów należy brać to pod uwagę!!!
  • Gość: to ja IP: 207.13.167.* 24.08.05, 12:12
    Oczywiscie, ze maja prawo, chodzilo mi tylko o to, ze to rozkojazenie kierowcy
    Tico bylo przyczyna wypadku - rozkojazenie, ogromna nieuwaga, raczej watpie, ze
    Tico probowal "przeskoczyc". Tez ostatnio mialem problem z kirowca skrecajacym
    w lewo, tuz przedemna. Nie sposob nie zauwazyc - byla to niezbyt szeroka
    jednojezdniowa ulica, widocznosc idealna. Na szczescie nic sie nie stalo,
    sprawdzilismy tylko moje zawieszenie i felgi, bo uciekajac zachaczylem o
    kraweznik. Kierowca (zawodowy) po prostu na moment stracil orientacje i
    wyjechal - nie umial powiedziec dlaczego. Tak pewnie bylo tez w tej sytuacji,
    ale podkreslam raz jeszcze, to Tico wymusil pierwszenstwo i w normalnych
    warunkach, gdyby nie ten moment nieuwagi, to kierowca Tico nie wyjechalby nawet
    gdyby Honda jechala z predkoscia 50km/h i byla 50m od niego.
  • Gość: Ilona IP: *.crowley.pl 24.08.05, 11:40
    I to jest dobre wyjaśnienie sprawy!
    Tico wjeżdżając na skrzyżowanie mógł jeszcze nie widzieć hondy.
    Moim zdaniem głównie kierowca hondy powinien odpowiadać za ten wypadek.
  • Gość: mtbthx IP: *.mi.gov.pl 24.08.05, 12:41
    Jeżeli kierowca TICO nie miał ABSOLUTNEJ i 100% pewności, że droga jest wolna
    (czytaj PUSTA) nie powinien wjeżdzać...jeżeli nawet widział daleko samochód to
    też nie powinien wjeżdżać(zasada ograniczonego zaufania działa w dwie strony).
    Miałem podobny wypadek...wymusiłem pierszeństwo przejazdu przy lewoskręcie,
    kierowca który we mnie uderzył też jechał o wiele za szybko i co? i moja wina
    (wyrok sądu - kodeks jest jednoznaczny). Od tamtego zdarzenia zjeżdżam ze
    skrzyżowania TYLKO wtedy kiedy na 100% wiem, że nic nie jedzie i wkurza mnie
    zachowanie kierowców za mną którzy trąbią...kto nie przeżył ten nie wie
  • Gość: Jarek IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 13:08
    Tyle, że bardzo często na tym właśnie skrzyżowaniu Panie i Panowie
    Motorniczowie Tramwajów spędzają skręcających w lewo, powodując pośrednio
    wypadki. Takiego pecha miał ten z Tico. Jak wygląda ten mechanizm? Proste: jest
    czerwone. Skręcasz w lewo. Zmieniają się światła, ruszają samochody i tramwaje,
    ktore czekają w tym momencie na przystankach. Przepuszczasz te tramwaje i
    wjeżdżasz na tory, aby nie blokować jezdni. Czekasz przepuszczając jadących z
    naprzeciwka (np. jak kierowca hondy od okęcia). W tym czasie, na przystanek od
    okęcia wjeżdża sobie tramwaj, który wcześniej był kilkaset metrów dalej. Cykl
    świateł jest długi, zdąża jeszcze szybko wypuścić ludzi, zamyka drzwi i rusza
    dzwoniac jak debil na ciebie, czesto wymachując pięściami jakby nie mógł
    poczekać tej minuty czy dwóch. Trudno stoisz na torach ale przecież nie
    będziesz do diabla blokował skrzyżowania i stał na jezdni przepuszczając
    wirtualny tramwaj który jeszcze nie dojechał bo otrąbią cie z tyłu. Pod
    stresem, starając się zrobić jak najlepiej wielu rusza wtedy próbując jakoś
    przeskoczyć przez drugą jezdnię grójeckiej. Części się to nie udaje........
    Scenariusz powtarza się wiele razy dziennie i jest to jeden z wątpliwych uroków
    tego skrzyżowania:-(, ktory zna każdy kto na nim skręcał w lewo lub zawracał
  • rocco 24.08.05, 14:01
    Gość portalu: Ilona napisał(a):

    > Tico wjeżdżając na skrzyżowanie mógł jeszcze nie widzieć hondy.
    > Moim zdaniem głównie kierowca hondy powinien odpowiadać za ten wypadek.
    Jak nie widział nie miał prawa wjeżdzać. Miał obowiązek czekać - w końcu stał
    na *czerwonym* świetle.
  • Gość: studio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:02
    Widoczność w tym miejscu jest nieco ograniczona ale Al. Krakowska w tym
    miejscu jest prosta na odcinku około 500-600 metrów do wiaduktu, który nota
    bene jest położony wyżej. Chrzanienie o takiej prędkości Hondy, że Tico
    wjechał na skrzyżowanie jak jej nie było to idiotyzm. Honda musiałaby poruszać
    się z prędkością dźwięku. No może nie aż tak ale z moich wyliczeń wynika że
    około 600 km/h, przy założeniu że zjazd z skrzyżowania zajmuje ok 3 s.
  • Gość: Jarek IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 15:44
    Widocznosc w tym miejscu nie jest nieco ograniczona, lecz bardzo ograniczona.
    Wystarczy, ze na przystanku stoi tramwaj badz na pasie do skretu w lewo w
    korotynskiego od strony okecia stoja samochody a spada ona praktycznie do zera,
    trzeba sie "wychylic" naruszajac skrajnie jezdni aby cos zobaczyc. Jest to
    tragedia tego skrzyzowania.

    Ja lub moi znajomi w takiej sytuacji skrecajac w lewo czekamy zwykle az do
    zmiany swiatel, sprawa jest oczywista. Kierowca Tico tego nie uczynil,
    wykazujac sie rzecz jasna brakiem rozsadku. Nie wiekszym jednak niz ten, kto
    takie skrzyzowanie mijal szybciej niz zdroworozsadkowe 50-70 km/h.

    Na marginesie wcale bym sie nie zdziwil gdyby okazalo sie, ze ten debil z Hondy
    grzal tak bo mial juz pomaranczowe albo nawet poczatek czerwonego. Hamowac w
    kazdym razie nawet nie probowal... Bylby dobry powod go zamknac, uwalniajac nas
    na jakis czas od chociaz jednego przypadku nieuleczalnego kretynizmu...

  • Gość: Marek IP: 217.79.151.* 24.08.05, 17:03
    > Na marginesie wcale bym sie nie zdziwil gdyby okazalo sie, ze ten debil z
    Hondy
    >
    > grzal tak bo mial juz pomaranczowe albo nawet poczatek czerwonego. Hamowac w
    > kazdym razie nawet nie probowal...
    byłem świadkiem tego wypadku i zaręczam ci że kierowca hondy zachamował, pisk
    opon słychać było pewni na dużą odległość bo był równie głośny co sama
    katastrofa. Ten z Hondy walił ponad setkę ale to i tak kierowca Tico poniesie
    odpowiedzialnosc za ten wypadek bo zajechał drogę nie mając pierwszeństwa
    przejazdu, to tyle.
  • Gość: Majja IP: *.rwe.com 24.08.05, 11:38
    Mieszkam przy tym skrzyżowaniu. Prawie codziennie jeszt stłuczka! Jest za małe
    na tak duży ruch. Ciekawe ile jeszcze wypadków musi się w tym miejscu zdarzyć
    by albo zmienili organizację skrzyżowania, albo spróbowali przebudować. A może
    przydałoby się rozjechać jakiegoś radnego lub innego VIPa.. wtedy od razu by
    coś zrobili.
  • Gość: Jarek IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 12:54
    Pamietam to skrzyżowanie z czasów, gdy po Włodarzewskiej jeździły traktory i
    biegały kury. Możecie mi wierzyć, że od tego czasu praktycznie nic się na nim
    nie zmieniło choć przy Włodarzewskiej wyrosła praktycznie nowa dzielnica.
    Makabryczny tłok na tym ciasnym skrzyżowaniu to norma podobnie jak ciężkie
    wypadki 2-3 razy w miesiącu. Chamskie zachowania kierowców i Szanownych
    Pań/Panów Motorniczych Tramwajów Warszawskich którzy jakoś nie mogą pojąć
    treści przepisu mówiącego o tym, że nie wjeżdża się na skrzyżowanie nie mając
    możliwości jego opuszczenia, skutkują dantejskimi scenami.

    Na obronę kierowcy Tico, który rzecz oczywista przepisy złamał!, powiedzieć
    mogę, że skręt w lewo w tym miejscu wymaga a. umiejętności Hołowczyca b.
    szczęścia, szczęścia i jeszcze raz szczęścia, którego temu biedakowi niestety
    zabrakło. A kierowca Hondy (starej, dresiarskiej, odkupionej po powodzi w
    Niemczech) - proste - morderca; żałować przy tym można że nie zabił się
    kilometr wcześniej po prostu na drzewie. Życzę wszystkim często tam
    przejeżdżającym (w tym sobie) aby po prostu mieli więcej farta.
  • Gość: zetec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:32
    A niby skąd 20 paro letni chłopak ma mieć kasę na nowy samochód.
    Z tego co wiem to autko to było produkowane w latach 92-95 czyli ma 10-13 lat,
    nie uważam, że jest to stary trup, a już na pewno był bezpieczniejszy i w
    lepszym stanie od wielu aut jeżdzących po naszych drogach.
    I skąd wiesz, że nie wyjechało z polskiego salonu.
  • Gość: lolo IP: 217.153.131.* 24.08.05, 13:08
    Jechał za szybko to fakt, ale to kierowca Tico wymusił pierszeństwo.
  • Gość: tbl IP: *.crowley.pl 24.08.05, 13:16
    do lolo :
    skrecasz na tym skrzyzowaniu srednio raz dziennie w lewo ? widziales wczoraj ten
    wypadek ?
    jak nie - to zamknij sie i zajmij sie osadzaniem wlasnej rodziny, a ludzi
    poszkodowanych z tego wypadku zostaw w spokoju.
  • vtec_z 24.08.05, 14:59
    Gość portalu: lolo napisał(a):
    > Jechał za szybko to fakt, ale to kierowca Tico wymusił pierszeństwo.

    Gość portalu: tbl napisał(a):
    > do lolo :
    > skrecasz na tym skrzyzowaniu srednio raz dziennie w lewo?
    > widziales wczoraj ten wypadek ?
    > jak nie - to zamknij sie i zajmij sie osadzaniem wlasnej rodziny, a ludzi
    > poszkodowanych z tego wypadku zostaw w spokoju.

    Do tbl:
    No dobra, przejeżdżam przez to skrzyżowanie kilka razy dziennie, w róznych
    kierunkach. Widziałem skutki tego wczorajszego wypadku. A teraz napiszę:
    Gość portalu: lolo napisał(a):

    Honda jechała zdecydowanie za szybko to fakt - taka jazda to jawna bezmyślność
    i ignorancja oraz lekceważenie kogolwiek i czegokolwiek poza sobą, ale to
    kierowca Tico wymusił pierszeństwo. I to też jest fakt.

    Czy też mam się zmknąć?
    ---------------------------------------
    First man then machine (Soichiro Honda)
  • Gość: Shiro IP: *.chello.pl 24.08.05, 14:22
    Na czole sobie naklej :)
  • Gość: robak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:51
    Piszecie, że kierowca Tico nie widział Hondy bo była ona za wiaduktem oddalonym
    o 600m od pechowego skrzyżowania i jechała z kosmiczną prędkością. Gdyby tak
    było to:
    Po pierwsze kierowca Hondy będąc na wiadukcie zauważyłby Tico i wyhamowałby na
    odcinku 500m jadąc nawet ze swoją maksymalną prędkością.
    Po drugie kierowca Tico musiałby opuszczać skrzyżowanie przez jakieś 15 sekund,
    (chyba, że auto zgasło) bo z moich wyliczeń wynika, że jadąc 150km/h (w co nie
    wierzę, że tyle jechał kierowca Hondy) na przejechanie odcinku 600m potrzeba
    14,4 sekundy. A jadąc 100km/h do dojechania do skrzyżowania potrzeba 21,6s.
    Wydaje mi się, że takie czasy są wystarczające na opuszczenie skrzyżowania (w
    dodatku w wylczeniach założyłem, że Honda nie hamuje tylko jedzie ze stałą
    prędkością).
    Może i kierowca Hondy jechał za szybko, ale z wyliczeń wynika, że kierowca Tico
    musiał wyjechać przed maskę Hondy i kierowca nie miał nawet szans na reakcję.
    Czyli kierowca Tico albo nie widział bo nie patrzył tylko liczył na to, że nic
    nie jedzie, albo widział i totalnie nie umiał ocenić sytuacji - wyjechał prosto
    pod koła i nawet gdyby Honda jechała 50km/h to skutki były by duże. Przecież
    wszystkie testy zderzeniowe są robione z prędkością około 50 km/h i co
    pozostaje z samochodów.
    Wydaje mi się, że winna jest obustronna.
  • Gość: Marek IP: 217.79.151.* 24.08.05, 17:07
    Masz rację Tico wyjechał mu prawie przed maskę, ten facet z Hondy zaczął
    hamować jak już wjechał na skrzyżowanie czyli jakieś maks. 20 metrów przed Tico.
    Gdyby jechał 80 na godzinę do wypadku by i tak doszło tyle że nie byłoby dwóch
    umierających przechodniów. A swoją drogą myślałem że ci dwaj na chodniku nie
    przeżyją
  • Gość: Nazgul IP: *.spray.net.pl 24.08.05, 16:59
    Sorry, ale sprawcą wypadku jest kierowca Tico.
  • Gość: zgrzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:10
    wszyscy, którzy nie rozumieją, że winny jest kierowca hondy, a nie tico, to
    kretyni, którzy szybko jeżdżą, potencjalni mordercy, których trzeba wykastrować
  • Gość: raf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:17
    Ciekawy jestem czy Ty w ogóle jesteś kierowcą i jeśli tak to czy nigdy nie
    przekraczasz dozwolonej prędkości, są sytuacje wyjątkowe, że się śpieszymy - co
    nas nie zwalnia z odpowiedzialności. Może kierowca Hondy miał jakiś bardzo
    ważny powód, no ale gdyby jechał wolniej to dojechałby do celu a tak leży i
    zastanawia się co się stało. Zastanów się nad opiniami jakie wydajesz.
  • Gość: zgrzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 16:04
    nawet w mandatach jest różnica w zależności od przekroczenia prędkości, co
    innego 60-70 jak jest 50, a co innego 90-100 (i co wszyscy oni się tak śpieszą,
    co do jednego), a jeszcze inna sprawa 140-150 (może w pośpiechu zaproponujesz
    200km/h)

    tak się składa, że jeżdzę 15 lat i jest dla mnie oczywiste, że winny jest
    kierowca hondy, a jak będziesz się zawsze usprawiedliwał pośpiechem, to wiesz
    gdzie zdąrzysz, na cmentarz, popatrz na obowiązujące zasady i na praktykę na
    drogach, chcesz to wszystko usprawiedliwić ?
  • Gość: zgrzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 16:10
    ps. ja tu nie oceniałem kierowcy hondy, tylko tych którzy nie rozumieją, że
    wina leży po jego stronie
  • Gość: kierowca IP: *.chello.pl 24.08.05, 22:28
    Nie ulega wątpliwości, że kierujący "Tico" popełnił błąd i spowodował ten
    wypadek, ale nie można bronić kierowcy "Hondy".Gdyby nie jego zbyt duża
    prędkość, nie skończyłoby się tak jak się skończyło.Na pewno nie doszłoby do
    potrącenia pieszych.Jechałem w tym czasie w przeciwnym kierunku, chwilę przed
    wypadkiem, za kilka minut wracałem.Doskonale znam to miejsce i wiem że nie
    należy ono do bezpiecznych, ale z dronych błedów wynikają stłuczki a z powodu
    tak debilnego zachowania jak rozwinięcie ogromnej prędkości dochodzi do
    tragedii.
  • Gość: zgrzyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 16:11
    sąd uzna winę kierowcy hondy, jest to poza dyskusją, chyba, że były jakies
    nieznane inne przyczyny wypadku
  • mejson.e 26.08.05, 00:00
    Kierowcy nie po to jeżdżą by się zabić, szczególnie gdy "chroni" ich blaszka
    niewiele grubsza od puszek do napojów - taka jest w Tico.
    Wyjeżdżanie taką blaszką pod pędzący samochód jest samobójstwem jeśli kierujacy
    widzi tego pędzącego. Ma prawo ruszyć bez pisku opon jeśli samochód jest w
    odległości uznawanej za bezpieczną.

    Ktoś kto pędzi przez skrzyżowania 150/h zamiast 50/h, jest samobójcą, nawet
    jeśli to skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną.

    Nie byłoby sprawy, gdyby kierowca hondy jechał z "normalną" w tym rejonie
    prędkością (ok. 90/h). Nawet emeryt w kapeluszu nie powinien dać sie zaskoczyć.

    Kazdy ma prawo do drobnego błędu, ale trzykrotne przekroczenie prędkosci to nie
    drobny błąd tylko świadome działanie.

    Wg mnie stuprocentową winę za wypadek i jego skutki ponosi kierowca hondy.

    Jadąc z taką prędkością nie masz prawa do wymówek.

    Pozdrawiam,
    Mejson
    --
    Automobil
    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
  • Gość: gość IP: 212.160.172.* 26.08.05, 08:55
    Ale przecież nikt nie wie ile jechała honda, a Ty swoją argumentację wystawiasz
    na podstawie plotek, że jechał 150km/h.
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 09:10
    Człowieku byłem na miejscu wypadku, ile według ciebie mogła jechać honda skoro -
    skasowała strasznie Tico, ścięła latarnie i zatrzymała sie niezły kawałek
    dalej.. nie wspominajac że chamowała przed zderzeniem.. rozumie że można jechać
    szybko ale to jest poprostu debilizm jeździć z taką predkością..
    Za coś takiego kierowca Hondy powinien mieć zabrane prawko na kilka lat..
    I nie mówcie mi że Tico wyjechał.. jeśli widział że ma wolny odcinek drogi np.
    300 metrów to spokojnie by przejechał.. gdyb y ten nie zbliżał sie z
    gigantyczną prędkością.. POPROSTU JECHAŁ BEZMYŚLNY DEBIL W HONDZIE
  • Gość: robak IP: 212.160.172.* 26.08.05, 13:07
    >Nie byłoby sprawy, gdyby kierowca hondy jechał z "normalną" w tym rejonie
    >prędkością (ok. 90/h). Nawet emeryt w kapeluszu nie powinien dać sie zaskoczyć.
    > I nie mówcie mi że Tico wyjechał.. jeśli widział że ma wolny odcinek drogi
    np. 300 metrów to spokojnie by przejechał.. gdyby ten nie zbliżał sie z
    > gigantyczną prędkością.. POPROSTU JECHAŁ BEZMYŚLNY DEBIL W HONDZIE

    Zastanów się co piszesz.
    Kierowca Tico wyjechał mu poprostu pod maskę.
    Gdyby honda jechała 90km/h i była co najmniej 300m od Tico to ten "emeryt" z
    Tico miałby 12 sekund na opuszczenie skrzyżowania - to co za baran przejeżdza
    przez 12 sekund przez 3 pasy. A przecież miał więcej czasu bo jak mówisz
    kierowca Hondy hamował. Gdyby nawet jechał 150km/h to kierowca Tico miałby
    ponad 7 sekund na przejechanie pasów.
    Tico wyjechało prosto pod samochód i to on jest sprawcą wypadku, prędkość w tym
    przypadku jedynie wpłynała na to, że poszkodowani są również piesi. Ale gdyby
    nie Tico to by nic nie było. Kierowca Tico powinien mieć zabrane prawko
    dożywotnio bo wjeżdza na skrzyżowanie bez zastanowienia i nawet gdybyś Ty tam
    jechał 50km/h to byś w niego uderzył.
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 13:37
    Tylko że gdyby Honda jechała 50 km/h to nie staranowała by ludzi i nie ścieła
    latarni.. nie usprawiedliwiam Tico bo również jest winny, ale znacznie wiekszą
    wine ponosi Honda.
  • Gość: kierowca IP: *.chello.pl 26.08.05, 23:55
    12 sekund to w takiej sytuacji baaaaaaaaardzo dużo czasu.Pomyśl i policz.
  • mejson.e 27.08.05, 00:11
    Gość portalu: robak napisał(a):

    "Zastanów się co piszesz.
    Kierowca Tico wyjechał mu poprostu pod maskę.
    Gdyby honda jechała 90km/h i była co najmniej 300m od Tico to ten "emeryt" z
    Tico miałby 12 sekund na opuszczenie skrzyżowania - to co za baran przejeżdza
    przez 12 sekund przez 3 pasy. A przecież miał więcej czasu bo jak mówisz
    kierowca Hondy hamował. Gdyby nawet jechał 150km/h to kierowca Tico miałby
    ponad 7 sekund na przejechanie pasów."

    Dodaj tylko taki drobiazg, że droga hamowania z 50/h to kilkanaście metrów a ze
    150/h - ponad 100m. Z pierwszej prędkości wyhamuje się przez ok. 2-3 sekundy, z
    drugiej - ponad 5.
    Wyobraź sobie jeszcze, że w miejscu zatrzymania z 50/h, hamujący ze 150/h jedzie
    jeszcze ... ponad 140/h.
    Jeśli nie widzisz przyczyny wypadku w tych różnicach to czy Ty widzisz cokolwiek?

    Hamowanie mógł sobie darować, powinien spróbować ominąć.
    A skoro nawet nie próbował to coś znaczy, nie?

    "nawet gdybyś Ty tam jechał 50km/h to byś w niego uderzył."

    Możesz nie wierzyć, ale zdarzało mi się omijać albo hamować przez orła, który
    zajechał mi drogę.
    I wcale nie zawsze był to emeryt, tylko nawet "młody i dynamiczny".

    Wiec nie pieprz głupot, schowaj kalkulator i uruchom wyobraźnię.

    Pozdrawiam,
    Mejson
    --
    Automobil
    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
  • Gość: Missi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.05, 09:00
    "Hamowanie mógł sobie darować, powinien spróbować ominąć.
    A skoro nawet nie próbował to coś znaczy, nie?"

    Znaczy tyle, że to kierowca Tico wjechał mu prosto pod maskę.
    Nawet największy debil (nikogo nie obrażając) próbowałby zahamować lub ominąć,
    jakby zobaczył wjeżdżające mu na drogę auto. Tylko, aby ominąć trzeba zobaczyyć
    auto kilka metrów wcześniej...

    Nie piszę, że to całkowita wina kierowcy Tico i nie bronię kierowcy Hondy, ale
    chcę pokazać Ci, że krytykując czyjeś poglądy opierając się na swoich - też
    warto pomyśleć ... ;-)
  • mayessa 26.08.05, 07:06
    Zawsze będą tacy ludzie, niezależnie od akcji, które się prowadzi
    --
    Kupię używaną pralkę- kontakt przez adres gazetowy: mayessa@gazeta.pl
    (Warszawa)
  • Gość: oak IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 26.08.05, 09:40
    W niektórych cywilizowanych krajach jest taka zasada uregulowana prawnie ze
    jesli jedziesz ponad 120 km/h to ZAWSZE wina jest twoja... koniec .
  • Gość: Jestem mondry IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.08.05, 10:02
    Gdyby jechal szybciej, pewnie do wypadku by nie doszlo, gdyz ubieglby
    wymuszajacego pieszenstwo pirata drogowego z TICO.
  • Gość: miki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.05, 10:18
    Kierowca Hondy jest winny,jak najbardziej,ale przez kogo to sie wogole stało?
    chyba przez kierowce tego tico tak? jezeli jego mozna nazwac wogole kierowca
    moim zdaniem..czy on nie zna przpisów? czy co? nie wie, ze przed kazdym
    skrzyzowaniem nalezy sie 50-razy rozejrzec w lewo i w prawo...tak jezdza p...
    warszawiacy...jada nie patrza sie, mysla ze im wszystko wolno....jezeli facet w
    tico by sie prawidlowo zachowal na ty skrzyrzowaniu,to by nic nie
    bylo..nakjwiecej wypadkow jaes przez takich ludzi!
  • Gość: Malpolid IP: 83.238.1.* 31.08.05, 15:04
    Winny, nie winny... Przejeżdżam przez to skrzyżowanie codziennie, jest tam
    wyjątkowy bałagan. Z moich obserwacji wynika, że wieczorem, gdy jest mniejszy
    ruch na Grójeckiej to samochody pędzą tam z zawrotną prędkością.Szczególnie te
    ze strony Janek.Co by nie mówić - nie wolno tak jeździć !A Honda jest samochodem
    popularnym wśród "testosteronowców" młodych , niewyżytych chłopaczków.
  • Gość: Mieszkaniec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.08.05, 21:50
    Mieszkam w tym miejscu. To skrzyżowanie staje się jednym z najbardziej
    najniebezpiecznych w Warszawie.Tu zawracają mieszkańcy nowych osiedli na
    Włodarzewskiej stwarzjąc ciągłe zagrożenia wymuszając pierszeństwo.Tu
    wjeżdżają i wyjeżdżają wielkie gó..wozy, tu skręcający w lewo i zawracający
    blokują tramwaje. Tu wreszcie pędzą na złamanie karku jadący
    Grójecką.Postulowaliśmy wprowadzić ruch jednokierunkowy na ulicy Korotyńskiego
    w kierunku zachodnim ,a na Grójeckiej zainstalowanie kamer,ale nasi kochani
    radni mają nas gdzieś. Obserwując kierowców jadących Grójecką odnosi się
    wrażenie, że w tym państwie nie istnieje prawo o ruchu drogowym i żadne
    ograniczenia prędkości nie istnieją.Smutne to i prawdziwe, nasze Państwo jest
    słabe, bo nie potrafi wyegzekwować tego prawa, które samo ustanawia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka