Dodaj do ulubionych

Mieszkania z klimatem

13.02.06, 23:11
Czy macie w swoich mieszkankach jakieś przedwojenne patenty?
Omawialismy już zimną szafkę. Dodam jeszcze dzwonek na służbę i podziurawioną
od kul balustradę na balkonie. Hmmm, ta balustrada to raczej nie mieści się
znaczeniowo w okresleniu patent, ale niech zostanie.
Edytor zaawansowany
  • rwawrzycki 13.02.06, 23:30
    W mieszkaniu które wynajmujemy na Mianowskiego 24 jest wielka (trzy metry długości) szafa. Podobno została po wojnie zszabrowana na ziemiach odzyskanych i przywieziona do Warszawy.
  • plopli 14.02.06, 00:05
    W moim mieszkaniu są drzwi do łazienki z bulajem. No i przede wszystkim,
    przedwojenny dębowy parkiet! :-)
  • mvitti 14.02.06, 00:13
    Widziałam kiedys takie drzwi na mokotowie...super fajne są, zazdroszcze...tak
    sobie mysle, że jak ludzie robią remonty w swoich mieszkaniach i tego typu
    elementy wymieniają na nowe, to te ida na śmietnik...a szkoda, powinien
    funkcjować jakiś skup...bo sa i chętni na takie gadżety...moja sasiadka np.
    robiła remont mieszkania i przedwojenne drzwi do mieszkania z cudowną mosiądzową
    gałką zamiast klamki wywaliła...jakby juz wtedy mieszkała tutaj to bym jej
    zabrała i przechowała w piwnicy...albo po prostu zabroniła wymieniać, bo jedyna
    ma teraz nowoczesne drzwi:(
  • chinique 14.02.06, 00:46

    Przecież jest "skup" - bazar na Kole, czynny w weekendy, byłem nawet jakoś nie
    tak dawno, jest z czego wybierać i nawet jeżeli oferowane przedmioty są nawet o
    rząd wielkości później datowane, to każdy znajdzie coś, co mu wpadnie w oko.

    Tymczasem można podjąć dyskusję nt. ciekawego zagadnienia - czy w staroochockim
    domu robić skansen i trzymać się stylu "dworkowego" albo moderny międzywojennej,
    czy też nie jest obciachem pozwolić sobie na coś postmodernistycznego, byleby
    "ze smakiem" i nie w stylu wnętrzarskim "Kabaty - blisko metra"? Klimatyczny
    styl, to droga przez mękę, kurz, mała elastyczność, nie postawisz laptopa na
    koronkowej serwetce, ale budzi szacuneczek. Postmoderna, to nieco większa
    elastyczność, ale można otrzeć się o kicz, kamp i "Kabaty - blisko metra.

    Co wy na to?
  • skupionyedi 14.02.06, 10:19
    chinique napisał:

    > Tymczasem można podjąć dyskusję nt. ciekawego zagadnienia - czy w
    staroochockim
    > domu robić skansen i trzymać się stylu "dworkowego" albo moderny
    międzywojennej
    > ,
    > czy też nie jest obciachem pozwolić sobie na coś postmodernistycznego, byleby
    > "ze smakiem" i nie w stylu wnętrzarskim "Kabaty - blisko metra"? Klimatyczny
    > styl, to droga przez mękę, kurz, mała elastyczność, nie postawisz laptopa na
    > koronkowej serwetce, ale budzi szacuneczek. Postmoderna, to nieco większa
    > elastyczność, ale można otrzeć się o kicz, kamp i "Kabaty - blisko metra.
    >
    > Co wy na to?

    Cóż... Mieszkanie, moim zdaniem powinno być przede wszystkim funkcjonalne. I
    wygodne. O starych, przedwojennych meblach jedno można powiedzieć - wyfgodne to
    one za bardzo nie są. Przykład - mam stary przedwojenny mebel. Dębowy fotel.
    Bardzo ładny. Niestety próbę posiedzenia na nim przed kompem, można w
    najlepszym razie odkupić bólem kręgosłupa, w najgorszym skrzywieniami i
    dyskopatią...

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • mvitti 14.02.06, 10:52
    niestety nikt jeszcze nie wpadł, by na kole sprzedawać opisane wyrzej elementy
    jak dwrzi wejściowe i im podobne dziwactawa...a szkoda, bo mozna by je fajnie
    wykorzystać np. w mieszkaniu na kabatach dla kontrastu. Takie mixy świetnie sie
    sprawdzaja. Poza tym zachowując stare elementy mieszkania jak drzwi, okna,
    podłogi itp mozna osiągnąc super efekt daleki od skansenu...
    a mi tych przedmiotów poprostu szkoda, bo jak się je zniszczy to będą juz nie do
    odzyskania...
    Tak jak szkoda mi przedwjennych układów mieszkań.
    To co sobie robimy wewnatrz mieszkania to oczywiście nasza sprawa, ale z
    zewnatrz nie powinno byc mowy o samowolce:elewacje, okna, drzwi itp. a
    zauwazyłam, że z tym bywa równie, zależy od administracji i wspólnoty. Ty cyniku
    mówiłeś, że u ciebie drzwi wejściowe musza być identyczne, jak ktos zmienia to
    musi na wzór i pod kolor. To bardzo fajna zasada.
  • plopli 14.02.06, 10:57
    chinique napisał:

    > Tymczasem można podjąć dyskusję nt. ciekawego zagadnienia - czy w staroochockim
    > domu robić skansen i trzymać się stylu "dworkowego" albo moderny międzywojennej
    > ,
    > czy też nie jest obciachem pozwolić sobie na coś postmodernistycznego,

    Zdecydowanie wnętrza aranżować współcześnie, koronki to dopiero jest kicz! To
    tak jak piramidy I.M. Peia przed Luwrem, czy kopuła N. Fostera na Reichstagu
    (znając proporcje oczywiście). Pozostawinie wszystkiego w stanie niezmienionym
    to jest zupełne nieporozumienie. Od zawsze starsze budowle się uwspółcześniało i
    adaptowało do współczesnych gustów czy potrzeb. Ważne tylko, aby robić to z
    wyczuciem.
  • mvitti 14.02.06, 11:02
    Chyba jednak fajnie sobie ludzie robią różnie, a nie wszyscy wybijają kuchnie na
    salon, bo się tak współczesnie robi! (nie mam nic przeciwko takim kuchniom)
  • plopli 14.02.06, 11:15
    mvitti napisała:

    > Chyba jednak fajnie sobie ludzie robią różnie, a nie wszyscy wybijają kuchnie n
    > a
    > salon, bo się tak współczesnie robi! (nie mam nic przeciwko takim kuchniom)

    U mnie nie trzeba było wybijać :-). Nie wiem, czy się zrozumieliśmy. Ja
    twierdzą, że trzeba umiejętnie łączyć stare z nowym. Więc nie mam nic przeciw
    osobnym kuchniom czy amfiladzie. Chodzi o to, aby w trosce o genius loci nie
    popadać w przesadę. A za taką uważam serwetki i wypełnianie wnętrz sprzętami "z
    epoki".
  • mvitti 14.02.06, 11:43
    O tożsamo mi chodzi. Ale jak ktoś ma faze na art deco to nie mam nic przeciwko
    konsekwentnie urządzonemu wnętrzu, choć sama bym tak nie zrobiła.
    Wrócmy zatem do patentów w waszych mieszkaniach:)
  • kester 14.02.06, 12:15
    Ciekawym patentem istniejacym jeszcze w latach 50-tych w domu Mochnackiego 17
    (a może i w innych) była antena zbiorcza. W pokoju było gniazdo z dwoma
    otworami (antena i uziemienie) a cała instalacja szła na zewnątrz elewacji od
    strony Mianowskiego i była całkowicie ukryta w dzikim winie. Był to drut (a
    może dwa?) idący od ziemi aż na dach i poprowadzony na prętach w elewacji. Pety
    te miały na końcu kółko, przez które szedł ten przewód. Całą instalację (jak i
    nietety przepiękne dzikie wino) zlikwodowano w czasie remontu elewacji chyba na
    przełomie 60-70 lat. Jako pamiątka pozostało jedynie to gniazdko w ścianie...
    Nie wiem czy była to instalacja przedwojenna czy też założono ją dopiero w
    czasie powojennej odbudowy wypalonego budynku.
  • skupionyedi 14.02.06, 13:23
    kester napisał:

    > przełomie 60-70 lat. Jako pamiątka pozostało jedynie to gniazdko w ścianie...
    > Nie wiem czy była to instalacja przedwojenna czy też założono ją dopiero w
    > czasie powojennej odbudowy wypalonego budynku.

    O ile dobrze wiem, w Polsce telewizja zaczęła nadawać dopiero po II wojnie (na
    zachodzie już w okresie międzywojennym). A zatem mało prawdopodobne, żeby to
    była instalacja przedwojenna.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • mvitti 14.02.06, 13:26
    a radiowa
  • kester 14.02.06, 13:34
    Ok. Zapomnialem, ze obecne pokolenie nie wie, ze telewizja nie byla zawsze!
    Oczywiscie chodzilo o antene radiową. I to na fale dlugie, srednie i krótkie.
    UKF to dopiero byla pieśń przyszłości!
  • skupionyedi 14.02.06, 14:03
    kester napisał:

    > Ok. Zapomnialem, ze obecne pokolenie nie wie, ze telewizja nie byla zawsze!
    > Oczywiscie chodzilo o antene radiową. I to na fale dlugie, srednie i krótkie.
    > UKF to dopiero byla pieśń przyszłości!

    Wydaje mi się, że wynalazek p.t. "antena zbiorcza" należałoby wiązać z tzw.
    wieżowcami - gdzie powierzchnia dachu jest relatywnie (w stosunku do ilości
    mieszkań) mała. Anteny indywidualne po prostu nie pomieściły by się.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • kester 14.02.06, 14:48
    Ówczesne odbiorniki lampowe wymagały zewnętrznych anten. Zwłaszcza dla fal
    długich i średnich. Więc, żeby nie trzeba było ciągnąć po domu kabla zrobiono
    ten patent z anteną na zewnątrz! Pózniejsze radia wymagały już niewielkich
    anten domowych. Dlatego zbiorcza napisałem w cudzysłowie. To była po prosto
    antena zewnętrzna. Na dachu nie było żadnej dodatkowej anteny. Zresztą jak się
    pojawił w domu telewizor to brat użył tych prętów z oczkiem od starej anteny
    radiowej do puszczenia na dach kabla do anteny telewizyjnej!
  • obywa-tel 14.02.06, 12:33
    W naszej kamienicy jest sporo pozostalosci po minionej epoce.
    W piwnicy mamy wspólne pomieszczenie mieszkańców. Przed wojną była to pralnia. Niedawno
    zrobiliśmy gruntowny remont i postanowiliśmy odremontować stary piec i cynowe balie do
    podgrzewania wody. Każde mieszkanie ma bakielitowe dzwonki na służbę. U nas w mieszkaniu
    odrestaurowaliśmy okrągłe czarne bakielitowe włączniki na światło. Jest spiźarnia z okienkiem i
    służbówka przerobiona teraz na łazienkę. Staramy się łączyć stare meble z nowoczesnymi
    funkcjonalnymi sprzętami.
  • mvitti 14.02.06, 13:13
    Bakielitowe czyli?
    Ja mam takie fajne, czarne, okręgłe, z czerwonym guziczkiem pośrodku. Ale to
    chyba nie o te ci chodzi?
    Zachowaliśmy też dzwonek do drzwi, w sensie brzemienia: ding - dong...jest uroczy:)
    A kto ma kaflowe piece albo sztukaterie na suficie?
    Chyba nie wiele tego na ochocie pozostało? Co do sztukterii to w 20 - leciu już
    chyba nie praktykowano?
  • obywa-tel 14.02.06, 13:53
    No to mamy takie same. Na klatce schodowej okrągłe czarne z czerwonym guziczkiem. Po wojnie,
    kiedy odbudowywano naszą dzielnicę normą było instalowanie takowych. Wszystkie kamienice
    były wypalone, więc nie sądzę, żeby włączniki były oryginalne. W mieszkaniu mamy też okrągłe z
    pokrętłem. Aaa zachowało się to już oryginał, pokrętło przy kaloryferze w służbówce, też
    bakielitowe czarne z mosiężnym szyldzikiem "ciepło-zimno".

    Kiedyś robiłem porządek w swojej piwnicy i poza toną węgla znalazłem piękny szyld reklamowy
    past do podłóg w tym węglu właśnie.

    Czy też dokonaliście ciekawych odkryć archeologicznych
  • mvitti 14.02.06, 13:59
    Po wojnie owszem montowane, ale przez pierwsze kilka lat powojnie wzornictwo
    było identyczne z przed wojennym, bo poprostu było zbyt wiele innych pilnych
    spraw, by zajmować się opracowywanie nowych wzorów. Tak więc powojenne, ale jak
    przedwojenne zapewne:)
    Podobnie z kafelkami, u nas na klatce, w łazienkach i kuchniach sa takie
    niewielki, dwukolorowe...pewnie tez powojenne, ale takie same jak te z lat 30.
  • chinique 14.02.06, 16:23
    A co można znaleźć pod starym parkietem, bo jeszcze nie zrywałem? Wprawdzie też
    jest powojenny, ale nie zamykam się również na takie ciekawostki ...
  • mvitti 14.02.06, 16:33
    ja cudów zadnych nie odkryłam, ale zdziwiło mnie, że pod spodem jestdługo, długo
    nic i dopiero potem beton...sam parkiet wspierał sie na balach...
  • kester 14.02.06, 16:55
    Ja mialem okazje "penetrować" podparkiecie jak demontowaliśmy piece i trzeba
    było uzupełnić parkiet. Znalazłem różne "skarby" po robotnikach! Kawalki gazet
    z końca lat czterdziestych, puste pudełko po papierosach Belweder i trochę
    petów. W naszym domu pomiędzy betonową podłogą a ślepą podłogą z calowych desek
    przybitych do 15 cm "bali", na której był dopiero parkiet, no więc w tej wolnej
    przestrzeni był nasypany piasek tak ok. 10 cm grubości! Znalazłem również dużo
    gwoździ, którymi przybijano parkiet i użyłem je potem do nowego parkietu!
    Największym problemem okazało się zdobycie klepek o takim samym wymiarze jak
    oryginalne. Niestety wielotygodniowe poszukiwania zakończyły się fiaskiem i
    musiałm każdą kupną klepkę docinać do wymiaru...
  • plopli 14.02.06, 20:00
    W mnie parkiet był naruszany dwukrotnie. Raz w latach 50.w celu zamontowania
    centralnego ogrzewania, drugi - 3 lata temu, przy wymianie tamtych rur. Wówczas
    to również znaleźliśmy gazety z lat, kiedy kładziono rury.
  • mvitti 14.02.06, 20:08
    My przekładalismy parkiet i jak sie okazało na podłodze było kilka rozmiarów
    klepki, a ponieważ było jej za malo to parkieciarz doniósł resztę z jakiejś
    innej budowy gdzie likwidował komus parkiet i ten doniesiony był jeszcze innego
    wymiaru. ale nic nie przycianlismy, poprostu mam mix rozmiarów, w salonie
    najwiekszy w małym najmniejszy,a w sypialni różne...i trzeba się przyjżeć żeby
    to zauważyć...po co się kolego tak męczyłeś?!:)
    Grunt, żeby parkiet byl albo w całosci stary, albo w całości nowy!
  • skupionyedi 14.02.06, 22:20
    chinique napisał:

    > A co można znaleźć pod starym parkietem, bo jeszcze nie zrywałem? Wprawdzie
    też
    > jest powojenny, ale nie zamykam się również na takie ciekawostki ...

    Pod parkietem sa jak sądzę deski. No chyba, że parkiet był wymieniany.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • jo-tylda 14.02.06, 21:30
    No właśnie - te domy w dużej mierze były wypalone po wojnie. Proszę się
    przyjrzeć w zbliżeniu:
    www.warszawa1939.pl/zdjecia_kj/ochota/plac_nar_45.JPG
    Jest więc mocno nieprawdopodobne, aby parkiety czy włączniki światła zachowały
    się oryginalne. Tym nie mniej, co wiem, gdyż firma mojego Dziadka prowadziła
    prace remontowe na Ochocie w latach 40-tych, niejednokrotnie używano tzw.
    materiałów rozbiórkowych, tzn. pochodzących z domów przeznaczonych do
    rozbiórki, ale z których coś tam dało się uzyskać. Były to często właśnie
    parkiety. Wielu z nas może mieć więc parkiet przedwojeny, co nie znaczy, że
    oryginalnie związany od początku z danym mieszkaniem.
    A jedna z podstawowych cech zabytkowych w naszych domach to kuchenne klatki
    schodowe. W większości domów co druga klatka jest "dla państwa": szerokie
    schody, niższe stopnie, wygodniejsze podesty i brak wejścia do piwnicy, a co
    druga klatka to kuchenna: mniej wygodna, stroma i z drzwiami do piwnicy na
    dole. Zazwyczaj mieszkania miały dwa wejścia, podzielono je po wojnie z powodów
    ekonomicznych lub aby uniknąć "nadmetrażu". Wiem, że w większości domów sa
    teraz domofony na klatkach, więc nie tak łatwo sprawdzić ten fakt, ale
    zachęcam :)
  • mvitti 14.02.06, 21:47
    Ja własnie po zaanalizowaniu kiedyś tam tej fotografi straciłam złudzenia co do
    oryginalnosci wielu elementów w moim m3, ale na "klimat przedwojenny" to czy z
    przed, czy z po wojnia cos pochodzi to nie wpływa:)
  • skupionyedi 14.02.06, 22:26
    jo-tylda napisała:

    > A jedna z podstawowych cech zabytkowych w naszych domach to kuchenne klatki
    > schodowe. W większości domów co druga klatka jest "dla państwa": szerokie
    > schody, niższe stopnie, wygodniejsze podesty i brak wejścia do piwnicy, a co
    > druga klatka to kuchenna: mniej wygodna, stroma i z drzwiami do piwnicy na
    > dole. Zazwyczaj mieszkania miały dwa wejścia, podzielono je po wojnie z
    powodów
    >
    > ekonomicznych lub aby uniknąć "nadmetrażu". Wiem, że w większości domów sa
    > teraz domofony na klatkach, więc nie tak łatwo sprawdzić ten fakt, ale
    > zachęcam :)

    Osobiście znam tylko jeden taki budynek w naszej okolicy... Czyżby było ich
    więcej???

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • mvitti 14.02.06, 22:33
    Fakt. Wydaje mi się, że szał na oddzielne klatki kuchenne w 20 leciu już
    minął...i raczej były odzielne wejścia, ale z jednej klatki.
    Co innego kamienice z początku wieku i starsze czyli Śródmiejskie.
  • skupionyedi 14.02.06, 23:03
    mvitti napisała:

    > Fakt. Wydaje mi się, że szał na oddzielne klatki kuchenne w 20 leciu już
    > minął...i raczej były odzielne wejścia, ale z jednej klatki.
    > Co innego kamienice z początku wieku i starsze czyli Śródmiejskie.

    Budynek który miałem na myśli został wybudowany pod koniec lat 30ych.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • mvitti 14.02.06, 23:58
    No i?
    to, że klatki kuchenne przestaly być normą w międzywojniu, że zmieniły się
    standarty nie oznacza, że w ogóle takich kamienic nie budowano...ale nie były
    juz oczywistością w porządnym budownictwie mieszkaniowym. A w takich luksach jak
    np. w aleji przyjaciol w ogole ich nie uswiadczysz.
  • mvitti 15.02.06, 00:02
    Gwoli jasności: Aleja Przyjaciol to lata 30, odchodzi od koszykowej:)
  • chinique 14.02.06, 13:18
    "U mnie" spadkiem po pierwotnym lejałcie mieszkania jest amfilada, miejsce po
    piecach kaflowych (dwóch, w sumie w całym mieszkaniu przed podziałem były chyba
    cztery) oraz resztki kanałów kominowych.
  • kester 14.02.06, 17:07
    U mnie też w balustradzie na balkonie od strony podwórka był otwór po kuli. Kąt
    tego otworu wskazywał, że strzelano z bramy. W czasie remontu pokoju, przy
    zrywaniu starej farby odkryłem, że w tynku w miejscu, gdzie przewidywałem, że
    mogła trafić kula, która przebiła balustradę, jest wgłebienie. Nie
    potrzebowałem wiele kuć aby odnależć w cegle bardzo zniekształconą kulę
    karabinową...
  • apartyda 14.02.06, 20:53
    ja na Filtrowej mam cos ... cos co nie wiem jak sie nazywa ale okreslam to jako
    schowek. Dziura w scianie o wymiarach metr na 2 metry zamykana na klucz. Po
    przeciwnej stronie ulicy tez takie cos maja.
  • mvitti 14.02.06, 21:06
    wyoblone ściany zamiast kątów prostych - pewnie u wszystkich? Podobnie msc styku
    sufitu i sciany...przyznam się, że tego nie mam, obniżałam troche, by wyciszyć i
    teraz mam kąty proste...żałuję, ale w trakcie remontu nie zwróciłam na te
    obłości uwagi:(
  • mvitti 15.02.06, 02:50
    Z lektury książki o arch wnętrz na koloniach dowiduję się, że wiele mieszkań
    miało rozbudowane dekoracje "zagłębiane" w scianach, różnego rodzaju łuczki,
    gzymsiki, nisze itp...u mnie ani śladu, a u was?
    Pytanie, czy ich brak to skutek odbudowy, czy poprostu nigdy ich nie było.
    Obfitowala w tego typu sztukaterie i zdobienia mni. filtrowa 63. Czy pisze tu
    ktoś z tego przybytku luksusu? I czy ten luksus nadal znać?
  • chinique 15.02.06, 03:03

    ... głównie z domów spółdzielni "Nasze Ognisko" (czyli akurat nie 63 i 65) - u
    Kasprzyckiego - Korzenie Miasta, tom 4, str. 125 i 126, potwierdzam, niezły
    wypas. Że se pozwolę zacytować - "Projektanci mieszkań w domach spółdzielczych
    wczesnej Filtrowej nie znali jeszcze ograniczeń kosztorysu z czasów Wielkiego
    Kryzysu 1927-1933)". No i to widać na zdjęciach.
  • mvitti 15.02.06, 03:10
    Pytanie tylko czy do dziś istnieją?
    Mój dom jest z 1925 i tego nie ma...
    i jeszcze jedna ciekawostka: domy od filtrowej w kierunku dantyszka i ładysława
    stopniowo maleją...w ten sposób tworzy sie naturalna bariera dla dzwięku - ależ
    oni mieli łby na karku w tym 20-leciu...tzn glównie Feliński, który odpowiadał
    za koncepcje całości, choć konkretne budynki wykonywali równi arch.
  • monikaps 15.02.06, 16:07
    U nas jest druga klatka, która przed wojną była schodami kuchennymi. Wejście do budynku to wejście w sporą i trochę zdobioną bramę (jakieś łuki i stiuki :), z bramy jest wejście do głównej klatki (obecnie 4 mieszkania na piętrze), i do piwnicy też. Brama wychodzi na podwórko i z tego podwórka wchodzi się do drugiej klatki (po 2 mieszkania na piętrze). Przed wojną na piętrze w sumie były po dwa mieszkania - musiały być spore... Wydaje mi się, że łazienki też podzielono, tz. nasza to 1/3 przedwojennej. Przez ścianę jest z jednej strony łazienka sąsiadki obok i chyba z drugiej strony łazienka sąsiadów z drugiej klatki. Ciekawostka, to w drugiej klatce w piwnicy jest ubikacja (pewnie dla służby, żeby po pańskich łaziekach się nie szwendali) i pralnia, ale żadne sprzęty się nie zachowały.
    Na zdjęciu powojennym wygląda jakby nasz budynek nie był spalony, ale dokładnie nie widać. Kontakty elektryczne były parę razy wymieniane. Parkiet nie wygląda na przedwojenny i skrzypi niemiłosiernie. Z ciekawych patentów mamy regał wnękowy w dużym pokoju. Pokój ma kształt litery L, bo jest z niego właśnie wykrojona ta druga klatka i na jednej ze ścian przylegających do tej klatki jest spory regał, który był tu "od zawsze". Kiedy robiliśmy remont łazienki i skuto kafelki to ukazała się naszym oczom istna mozaika - ścianki działowe zrobione z różnych rodzajów cegieł, drewienek, jakieś gazety chyba też tam były, ale nieczytelne. No i jeszcze ciekawy patent to syfony typu "bocian", tj. otwór inspekcyjny do odpływu w naszej wannie jest u sąsiadów z dołu itd. Stwarza to pewne niedogodności...
    Co do Filtrowej 63 to mieszka tam moja koleżanka - zachwyciła mnie tam klatka schodowa, zresztą sporo jest o tym budynku i okolicach w najnowszym numerze Ochotnika. Ich mieszkanie to znowu kawałek mieszkania pierwotnego: duuuuży pokój i coś co jest połączeniem przedpokoju, kuchni i pokoju. Ale ozdóbek ani niszy nie widziałam. Klatka schodowa natomiast wygląda jak w jakimś pałacu - szerokie schody otoczone galeryjką, chyba nawet jakieś kamienne ławeczki w korytarzach. Wewnętrzne podwórka z wychodzącymi na nie balkonami.
  • mvitti 15.02.06, 19:42
    Filtrową 63 nazywamy własnie styropianem, muszę sie tam koniecznie wkrasć:)
    Podobno pokoje na filtrowa w tej kamienicy były reprezentacyjne, a pomieszczenia
    na podwórko te gorsze.
    Co do toalety w piwnicy to u nas też taka jest i wcale nie przedwojenna, a po
    wojenna, mieszkała tam, czyli w piwnicy, kiedyś dozorczyni!!! W ogóle to mamy
    fajne piwnice ze sklepieniami łukowatym jak w zamku.
    Domy na ogół były wypalone od góry tzn. mury przetrwały, gorzej z dachem i
    wnętrzem.
  • shapha 15.02.06, 22:30
    Styropian to F65!
  • waclaw.zwirko 15.02.06, 19:37
    Tworzy się bariera dla dźwięku, ale również dzięki temu mieszkania od podwórka
    są bardzo dobrze doświetlone. Nawet te na parterze. Mówię tu o F69.
  • mvitti 15.02.06, 19:43
    No i wszystko harmonijnie wygląda:)
    tzn wyglądalo, bo dziś wiele kamienic jest wyższa o piętro lub dwa.
  • monikaps 15.02.06, 20:08
    A dlaczego Filtrowa 63 to "styropian"? To Filtrowa 65 była ostatnio remontowana bodajże z użyciem tego materiału, a 63 nie.
  • chinique 15.02.06, 20:20
    Masz rację, że styropian to 65. Nasza Amelia wypowiadając się tworzy coś na
    kształt akwareli - chodzi o ogólne wrażenie, a nie jakieś-tam szczegóły jak na
    olejnej martwej naturze mistrzów holenderskich.
  • mvitti 15.02.06, 20:29
    Fakt. Madrze się, a tak naprawdę nie bardzo wiem o czym mówię;)
    Nie opanowałam jeszcze perfekcyjnie numeracji domów, a miałam na mysli
    oczywiście te niebieską kamienicę czyli 65.
  • monikaps 15.02.06, 21:11
    OK, tak tylko chciałam sie upewnić, bo myślałam, że może to ja coś mylę.
    Co do styropianu, to jak planowano remont naszego domu, to też go proponowano. Wykonawca preferował takie rozwiązanie, bo tak łatwiej. Szczęśliwie nie doszło do tego. Ale wszystkie przychodnie w okolicy okładają właśnie styropianem. Jak w październiu szliśmy z córeczką na Szczęśliwicką na kontrolę, to wyglądało zupełnie jakby śnieg padał. No i Instytut Radowy też tym okładają, a to bez sensu.
  • mvitti 15.02.06, 21:33
    Juz ten temat omawialiśmy. Najgrsza ta prognoza grzybiejących ścian...
  • mvitti 17.02.06, 01:20
    A zatem pałacowe klatki są nie w styropianie a w filtrowej 63. tzn może i 65 też
    są (jak donosi koleżanka), ale o tym nie pisze czytana przeze mnie obecnie autorka.
  • mvitti 23.02.06, 21:54
    Kredens?
    piękny:)
  • chinique 23.02.06, 22:52
    Właściciel, jako operaor-wzrokowiec, człowiek mediów chyba by se nie wstawił do
    mieszkania czegoś ochydnego.
  • skupionyedi 24.02.06, 09:31
    chinique napisał:

    > Właściciel, jako operaor-wzrokowiec, człowiek mediów chyba by se nie wstawił
    do
    > mieszkania czegoś ochydnego.

    OK, niech będzie. Nie jest ochydny. Jest paskudny.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • pwroclawska 24.02.06, 09:50
    akutat to, że jest operatorem nie gwarantuje niczego...
  • skupionyedi 24.02.06, 10:21
    pwroclawska napisała:

    > akutat to, że jest operatorem nie gwarantuje niczego...

    A tak przy okazji, nie śledziłem zbyt uwaznie, jest operatorem czego? A poza
    tym, czy ktoś mógłby przypomnieć temu facetowi, że ma obowiązek odśnieżać
    chodnik przed swoim domem?

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • plopli 24.02.06, 11:09
    skupionyedi napisał:

    > A tak przy okazji, nie śledziłem zbyt uwaznie, jest operatorem czego? A poza
    > tym, czy ktoś mógłby przypomnieć temu facetowi, że ma obowiązek odśnieżać
    > chodnik przed swoim domem?
    >
    Operatorem filmowym, operatorem obrazu, czy wreszcie operatorem kamery. Nie
    wiem, które z tych określeń bardziej oddaje charakter jego pracy.

    A co do odśnieżania, to w artykule pojawiła się informacja, że pan ten zajmuje
    1/4 domku. Skoro tak, to tam jest jakaś wspólnota lub spółdzielnia (choć to nie
    obowiązek). To do niej powinno się chyba kierować - skądinąd słuszne - uwagi.
  • mvitti 24.02.06, 23:42
    W willach na starej ocho raczej nie ma wspólnot, spółdzielni...dlatego te
    zamieszkane przez 2 lub więcej rodzin bywają tak zaniedbane - nikt się nie
    poczuwa, ludzie nie sa w stanie się odgadać, jeden skąpi, drugi nie ma, a 3 nie
    chce sam płacić za wszystko...
  • skupionyedi 25.02.06, 09:13
    mvitti napisała:

    > W willach na starej ocho raczej nie ma wspólnot, spółdzielni...dlatego te
    > zamieszkane przez 2 lub więcej rodzin bywają tak zaniedbane - nikt się nie
    > poczuwa, ludzie nie sa w stanie się odgadać, jeden skąpi, drugi nie ma, a 3
    nie
    > chce sam płacić za wszystko...

    O przepraszam, prawnie, jeśli willa jest podzielona na mieszkania, a mieszkania
    sią hipoteczne - wspólnota musi się zawiązać.

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • skupionyedi 25.02.06, 09:13
    Miało być "są własnością hipoteczną"

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • skupionyedi 25.02.06, 09:11
    plopli napisał:

    > skupionyedi napisał:
    >
    > > A tak przy okazji, nie śledziłem zbyt uwaznie, jest operatorem czego? A p
    > oza
    > > tym, czy ktoś mógłby przypomnieć temu facetowi, że ma obowiązek odśnieżać
    >
    > > chodnik przed swoim domem?
    > >
    > Operatorem filmowym, operatorem obrazu, czy wreszcie operatorem kamery. Nie
    > wiem, które z tych określeń bardziej oddaje charakter jego pracy.

    Hiihihihi, a mnie od razu skojarzyło się to z koparką...

    --
    There is no infection here. Il n'y a pas d'infection ici.
  • konewka_dorotki 03.03.06, 17:36
    ja mam stare szafy, drzwi dwuskrzydłowe, wielkie wejściowe z uchylnym oknem na
    górze... teraz na zamówienie robie sztukaterie, bo do 30 metrowego salonu pasują
    idealnie.. zamówiłam sobie fasety podświetlane gipsowe takie:
    www.rafael-decoration.pl/index.php?dir=produkty&cmd=fasety-oswietleniowe
    (te pierwsze od góry - największe. Wogule jestem pod wrażeniem mieszkań ze
    sztukateriami.. maja w sobie jakis taki nieodgadniony sentymentalizm..zwłaszcza
    w mieszkaniach kamienicznych udziela sie taki nastrój...ja juz nie moge się
    doczekać kiedy mi je zamontują..teraz zastanawiam sie nad dekoracja okien w
    salonie, i problem mam ogromny, bo to co mnie interesuje kosztuje ok. 1000 zł
    (firany + zasłony)...
  • chinique 04.03.06, 20:07
    Daj znać jak Ci się sprawdzają te fasety. Kłopot z takimi elementami jest taki,
    że naprawdę trzeba się napracować, żeby ze smakiem wkomponowały się w całość.
    Jak połączyć takie elementy z nowoczesnymi sprzętami w domu? Chyba nie jest to
    łatwe.
  • jo-tylda 06.03.06, 12:46
    Przykro mi bardzo, ale moim zdaniem takie "gzymsiki" to straszny kicz. Do tego
    nie pasują do stylu staroochockich domów, bo jeżeli już do jakiegoś stylu
    nawiązują to do klasycyzmu (a może secesji???), a nasze domy to raczej
    modernizm, jak sądzę.
    A firanki bardzo łatwo jest uszyć samemu, polecam odkręcenie rączek w prawo ;) I
    oszczędność i zabawa.
  • chinique 06.03.06, 13:22
    Rzeczywiście do modernistycznych wnętrz "gzymsiki" nie pasują, ale w latach
    dwudziestych wnętrza nie były jeszcze urządzane w tym stylu, poza tym same
    budynki spółdzielni z 1920-tych mają na zewnątrz "takie" dekoracje :).

    Przedwojenne zdjęcia wnętrz też już wystąpiły na forum ...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26220&w=32509862&a=37128310

    Po prostu trzeba się sporo nagłówkować, żeby zaaranżować nie bijącą po oczach
    postmodernistyczną syntezę z gzymsikiem, ale chyba nie jest to niemożliwe.
  • mvitti 06.03.06, 14:07
    W koloniach to raczej modernizm nie dominuje, raczej wlaśnie klasycyzm i
    wszelkie odmiany historyzmów, neo...jak rozmawialiśmu, np wnętrze filtrowej 63
    pełne były wszelkiego typu dekoracji sufitowych, ściennych i okiennych...

    zatem gzymsy teoretycznie pasują, ale czy te dorabiane będą pasowały to ja już
    nie wiem...
  • sztukateria1 14.12.16, 08:36
    Bardzo dobrym rozwiązaniem jest sztukateria. Świetnie pasuje do pomieszczeń tradycyjnych. Osobiście zamawiałem ze strony decorsystem.com.pl/. Szybki czas realizacji i świetny kontakt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka