Dodaj do ulubionych

tu sabat kapusiów jest

09.11.03, 22:31
zlot jakiś macie czy co? Co się nie kliknie w post jakiś to: uprzejmie
donoszę, że na wątku takim a takim, grubiaństwo jest. Albo: zablokować tego a
tego właśnie.
Moim zadaniem to forum kapusiów powinno zlikwidowane być.

Perła
  • xiazeluka 10.11.03, 07:53
    perla_ napisał:

    > zlot jakiś macie czy co? Co się nie kliknie w post jakiś to: uprzejmie
    > donoszę, że na wątku takim a takim, grubiaństwo jest. Albo: zablokować tego a
    > tego właśnie.

    Kiedyś wycinało się pracowicie z gazety literki, naklejało na kartkę papieru i
    tak sporządzony list wrzucało do skrzynki w sąsiedniej miejscowości.
    Dzisiaj donosiciele działają z otwartą przyłbicą - i w dodatku ta delatorska
    hołota czuje się z tego powodu dumna...
  • kropka 10.11.03, 13:22
    lubicie się taplac w g...?
    To się taplajcie na prywatnym, zamkniętym forum.
    Ja nie lubię, więc będę donosić o każdym napotkanym gównie
  • xiazeluka 10.11.03, 13:33
    kropka napisała:

    > lubicie się taplac w g...?
    > To się taplajcie na prywatnym, zamkniętym forum.
    > Ja nie lubię, więc będę donosić o każdym napotkanym gównie

    Lubimy wolność słowa i przekonań.
    Nie udajemy, że zdania inne od naszych nie istnieją, ponieważ zakneblowaliśmy
    antagonistów.
    Uważamy, że przyzwoici ludzie nie zajmują się donosicielstwem.
    Kapusiów, delatorów, donosicieli, kablarzy, konfidentów i skarżypyty uważamy za
    gówna.
  • pwrzes 14.11.03, 16:58
    xiazeluka napisał:

    > Lubimy wolność słowa i przekonań.

    Dziecko, wroc do szkoly, powtorz zajecia "Wolnosc slowa", zdaj egzamin a potem
    wroc i moze wtedy zacznij dyskusje.

  • xiazeluka 17.11.03, 09:35
    pwrzes napisał:

    > Dziecko, wroc do szkoly, powtorz zajecia "Wolnosc slowa", zdaj egzamin a
    potem wroc i moze wtedy zacznij dyskusje.

    Praktycznym przykładem realizacji wolności słowa była Twoja kretyńska wypowiedź.
  • pwrzes 17.11.03, 15:11
    Kretyn, ladnie sie okreslasz ale nie obrazaj kretynow, do nicj ci troche
    brakuje. PLONK nieuku

  • xiazeluka 17.11.03, 16:25
  • Gość: ogniomistrz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 13:41
    kropka daj spokój. Tym debilom nie przemówisz do rozsądku!
    Pozdrawam
    P.S. co tam słychać w ogrodzie :-)
  • perla_ 10.11.03, 13:45
    kropka napisała:

    > lubicie się taplac w g...?
    > To się taplajcie na prywatnym, zamkniętym forum.
    > Ja nie lubię, więc będę donosić o każdym napotkanym gównie

    uzurpujesz sobie prawo decydowania co g... jest. My postepujemy inaczej.
    Anty - filosemitów ośmieszamy, chamów lekceważymy, lewaków ścieramy siłą
    argumentów, psychopatów ignorujemy.
    Jak wolność słowo to wolność słowa jest. Nawet dla w/w też.
    A Ty cenzorem chcesz być. OK, ale nazwijmy to właściwie właśnie: kablarką
    jesteś po prostu.

    Perła
  • Gość: aaaaaaaaa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 13:52
    To z łaski swojej rusz dupe i ośmiesz kulku antysemitów ma forum Świat a nie
    gadaj głupot o wolności słowa!
    Hitler też korzystał z wolności słowa!
    Pozdrawiam szanowną idealistkę!
  • niech 10.11.03, 13:56
    A ty rusz mozg. Lezy o tam, pod biurkiem.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
    .
  • Gość: aaaaaaaaaaa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 13:57
    Kolejny idiota!
  • perla_ 10.11.03, 13:57
    Gość portalu: aaaaaaaaa napisał(a):

    > To z łaski swojej rusz dupe i ośmiesz kulku antysemitów ma forum Świat a nie
    > gadaj głupot o wolności słowa!
    > Hitler też korzystał z wolności słowa!
    > Pozdrawiam szanowną idealistkę!

    nie działam na forum świat. Jeżeli nie możecie sobie bez kablowania z nimi
    poradzic to znaczy, że cienkimi dupkami jesteście.

    Perła
  • Gość: aaaaaaaaaaa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 13:58
    Ty zapewne jesteś szerokim dupkiem.
  • xiazeluka 10.11.03, 14:01
    Gość portalu: aaaaaaaaa napisał(a):

    > To z łaski swojej rusz dupe i ośmiesz kulku antysemitów ma forum Świat a nie
    > gadaj głupot o wolności słowa!

    1. Sam nie umiesz, cieniasie?
    2. Dlaczego tylko antysemitów, rasisto?
    3. Antysemita ma prawo jak każdy głosić swoje poglady, faszysto.
  • Gość: aaaaaaaaaaaaa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 14:05

    Witam znanego antysemite!
  • xiazeluka 10.11.03, 14:06
    Gość portalu: aaaaaaaaaaaaa napisał(a):

    > Witam znanego antysemite!

    Cześć, ziewający głupku.
  • gitman 10.11.03, 14:07
    perla_ napisał:

    > zlot jakiś macie czy co? Co się nie kliknie w post jakiś to: uprzejmie
    > donoszę, że na wątku takim a takim, grubiaństwo jest. Albo: zablokować tego
    a
    > tego właśnie.
    > Moim zadaniem to forum kapusiów powinno zlikwidowane być.
    >
    > Perła

    to sie zdecyduj na cos. jesli jestes przeciw cenzurze jakiejkolwiek to czemu
    chcesz ograniczac wolnosc wypowiedzi tych ktorzy domagaja sie np. usuwania
    watkow spamerow, semitow, antysemitow, cyklistow czy antycyklistow, zamykajac
    to forum?


    --
    zachowaj (p)odstep!
  • perla_ 10.11.03, 14:11
    gitman napisał:

    > to sie zdecyduj na cos. jesli jestes przeciw cenzurze jakiejkolwiek to czemu
    > chcesz ograniczac wolnosc wypowiedzi tych ktorzy domagaja sie np. usuwania
    > watkow spamerow, semitow, antysemitow, cyklistow czy antycyklistow, zamykajac
    > to forum?
    >

    bo nie chcę tępić świń tylko chcę zabrać im koryto po prostu.

    Perła
  • gitman 10.11.03, 14:13
    na latwizne idziesz znaczy?
    ps na tej samej zasadzie zlikwidowanie forum aktualnosci, swiat itd.
    rozwiazaloby problem z antysemitami czy antyantysemitami.
    --
    zachowaj (p)odstep!
  • perla_ 10.11.03, 14:19
    gitman napisał:

    > na latwizne idziesz znaczy?
    > ps na tej samej zasadzie zlikwidowanie forum aktualnosci, swiat itd.
    > rozwiazaloby problem z antysemitami czy antyantysemitami.

    sofistyczne chwyty to są. Tamte fora inną formułę mają. to forum po to jest aby
    kapusie mieli gdzie skomasować donosy swe.

    Perła
  • Gość: ######## IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 14:20
    Perła głupoty gadasz!
  • Gość: obywatel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 18:24
    ale nie gmina żydowska, wbij sobie to wreszcie do łepetynki swojej pustej :)
  • Gość: Cover IP: 80.48.246.* 10.11.03, 19:53
    oj, dobrze że tych bazgrołów nikt nie czyta
  • koktajl_molotowa 10.11.03, 20:05
    A Wy, co robicie? Macie zapędy wychowawcze i cenzorskie na równi rozbudowane,
    jak ludzie, których pouczacie? Jak ktoś lubi podpie.. sorry kablować, niech to
    robi. Może z tego jakąś perwersyjna przyjemność czerpie.
    Czego się czepiacie? Się wam forum nie podoba się, to (zgodnie z własnymi
    naukami) opuście je.
    --
    ______________________
    Proste jest genialne.

    Ale ze mnie prostak.
  • xiazeluka 12.11.03, 09:21
    koktajl_molotowa napisał:

    > A Wy, co robicie? Macie zapędy wychowawcze i cenzorskie na równi rozbudowane,
    > jak ludzie, których pouczacie?

    Kto tu kogoś poucza, tępaku? Wyrazilismy jedynie dezaprobatę i pogardę wobec
    donosicieli, ale nigdzie nie zabranialiśmy im kontynuowania delatorskich
    praktyk. Natomiast pouczenie będzie dopiero teraz: naucz się czytać ze
    zrozumieniem cudze teksty, analfabetyczna cioto.

    > Czego się czepiacie? Się wam forum nie podoba się, to (zgodnie z własnymi
    > naukami) opuście je.

    Forum nam się podoba, kablarze i kretyni odrobinę mniej.
    Zrozumiałeś, kretynie, czy mam Ci to napisać brajlem?
  • fdj 13.11.03, 13:39
    xiazeluka napisał:

    > analfabetyczna cioto.

    Hmmm, nie rozumiem tego bluzgu...
    Co to jest "analfabetyczna ciota"???
    Przypominam, że bluzgi powinny być z sensem.
    Inaczej wzbudzają jedynie politowanie...

    > Zrozumiałeś, kretynie, czy mam Ci to napisać brajlem?

    Jestem za.
    Napisz brajlem.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 13.11.03, 13:50
    fdj napisał:

    > Co to jest "analfabetyczna ciota"???
    > Przypominam, że bluzgi powinny być z sensem.
    > Inaczej wzbudzają jedynie politowanie...

    A ja przypominam, do czego bluzg się odnosił:

    "Natomiast pouczenie będzie dopiero teraz: naucz się czytać ze
    zrozumieniem cudze teksty, analfabetyczna cioto".

    Już jasne, czy mam z politowaniem wzruszyć ramionami?

    > Napisz brajlem.

    Proszę:



  • fdj 13.11.03, 14:21
    xiazeluka napisał:

    > A ja przypominam, do czego bluzg się odnosił:
    >
    > "Natomiast pouczenie będzie dopiero teraz: naucz się czytać ze
    > zrozumieniem cudze teksty, analfabetyczna cioto".

    Wiem do czego się odnosił, bo jednak z czegoś wyciąłem ten fragment (trzeba być
    [...] żeby się nie domyślić). Natomiast nadal uważam, że "analfabetyczna ciota"
    jest bluzgiem bez sensu. Bluzganie to też sztuka, a tacy np. niektórzy Arabowie
    czy dawni Warszawiacy, dochodzili w niej do mistrzostwa i to niekoniecznie
    używając słów obelżywych. Połączenie "analfabetyczna" z "ciota" nie ma sensu
    żadnego i świadczy tylko o prymitywiźmie łączącego, któremu się wydaje, że tym
    kogoś obrazi.

    > Już jasne, czy mam z politowaniem wzruszyć ramionami?

    A wzruszaj sobie czym chcesz. Nikogo to nie bierze.

    > > Napisz brajlem.
    >
    > Proszę:
    >
    >
    >

    Cieniutko. to nie jest brajl. Jak nie potrafisz czegoś zrobić, jak nie
    potrafisz spełnić "groźby" to nie obiecuj i nie strasz.
    "Nie strosz nie strosz, bo siem zesrosz".

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 13.11.03, 14:52
    fdj napisał:

    > Wiem do czego się odnosił, bo jednak z czegoś wyciąłem ten fragment

    Jeśli wiesz, to o co chodzi?

    > Natomiast nadal uważam, że "analfabetyczna ciota"
    > jest bluzgiem bez sensu.

    O gustach dyskutować nie będziemy, tym bardziej o wrażliwości satyrycznej
    bliźnich. Bluzg ma uzasadnienie w wypowiedzi durnia, pod adresem którego
    poszybował - i tyle.

    > Połączenie "analfabetyczna" z "ciota" nie ma sensu
    > żadnego i świadczy tylko o prymitywiźmie łączącego, któremu się wydaje, że
    tym kogoś obrazi.

    Sensu mieć nie musi - ma obrazić, a nie wprawić w filozoficzną zadumę nad
    prawami rządzącymi tym światem pełnym złości. Jak oglądasz skecze Monty Pajtona
    to też się czepiasz, że sensu w nich za grosz? Ty nie jesteś prymitywny, tylko
    ponury jak kamień cmentarny o północy. Chociaż z drugiej strony - osoby
    pozbawione poczucia humoru są mniej inteligentb\ne od wesołków...

    > A wzruszaj sobie czym chcesz. Nikogo to nie bierze.

    Ależ oczywiście. Ale skoro już się wtrąciłeś, to nie udawaj zdumienia
    pensjonarki na widok gołych nóg księdza wystąjących spod sutanny, że ktoś Ci
    odpowiada.

    > Cieniutko. to nie jest brajl. Jak nie potrafisz czegoś zrobić, jak nie
    > potrafisz spełnić "groźby" to nie obiecuj i nie strasz.

    To jest brajl, tylko Twój monitor jest zbyt szorstki. Zmień na taki z płaskim
    ekranem i wtedy spróbuj.
    Coś Cię jeszcze niepokoi, smętny nudziarzu?
  • fdj 13.11.03, 15:10
    xiazeluka napisał:

    > Jeśli wiesz, to o co chodzi?

    I kto tu nie potrafi czytać ze zrozumieniem...?
    A może trzeba najpierw było doczytać do końca?

    fdj: > > Natomiast nadal uważam, że "analfabetyczna ciota"
    > > jest bluzgiem bez sensu.

    xiazeluka: > O gustach dyskutować nie będziemy, tym bardziej o wrażliwości
    > satyrycznej bliźnich. Bluzg ma uzasadnienie w wypowiedzi durnia, pod adresem
    > którego poszybował - i tyle.

    To nie jest kwestia gustu tylko sensu (ale Ty tego oczywiście nie rozumiesz).
    Uważam, że tym nie jesteś w stanie obrazić osoby, do której to pisałeś.
    Zresztą - ta osoba Cię olała, więc pewnie myśli podobnie.

    fdj: > > Połączenie "analfabetyczna" z "ciota" nie ma sensu
    > > żadnego i świadczy tylko o prymitywiźmie łączącego, któremu się wydaje, że
    > > tym kogoś obrazi.

    xiazeluka: > Sensu mieć nie musi - ma obrazić, a nie wprawić w filozoficzną
    > zadumę nad prawami rządzącymi tym światem pełnym złości.

    Coś, co jest bez sensu nie obraża (a przynajmniej mnie), tylko wywołuje
    politowanie i (co najwyżej) "wzruszenie ramion".
    Jak Tobie się wydaje, że użycie słowa "ciota" jest wystarczające, aby kogoś
    obrazić, to się grubo mylisz.

    xiazeluka: > Jak oglądasz skecze Monty Pajtona to też się czepiasz, że sensu w
    > nich za grosz?

    Oooo, kochany... jak Ty piszesz, że w skeczach Monty Pythona nie ma sensu, to
    ja już wszystko rozumiem. Pozostań w swojej błogiej nieświadomości.

    xiazeluka: > Ty nie jesteś prymitywny, tylko
    > ponury jak kamień cmentarny o północy. Chociaż z drugiej strony - osoby
    > pozbawione poczucia humoru są mniej inteligentb\ne od wesołków...

    Taaaaa, jak się nie ma argumentów, to się zarzuca innym brak poczucia humoru.
    Sposób stary i nieskuteczny. I świadczący o inteligencji (a raczej jej
    braku) "żartowisia".

    fdj: > > A wzruszaj sobie czym chcesz. Nikogo to nie bierze.

    xiazeluka: > Ależ oczywiście. Ale skoro już się wtrąciłeś, to nie udawaj
    > zdumienia pensjonarki na widok gołych nóg księdza wystąjących spod sutanny,
    > że ktoś Ci odpowiada.

    Ale ja:
    1. Niczego nie udaję,
    2. A już na pewno nie zdziwienia,
    3. Pisząc jak najbardziej spodziewałem się odpowiedzi.
    Więc nie dorabiaj sobie treści, których nie wypowiedziałem.

    fdj: > > Cieniutko. to nie jest brajl. Jak nie potrafisz czegoś zrobić, jak nie
    > > potrafisz spełnić "groźby" to nie obiecuj i nie strasz.

    xiazeluka: > To jest brajl, tylko Twój monitor jest zbyt szorstki. Zmień na
    > taki z płaskim ekranem i wtedy spróbuj.

    Taaaaa, jasne.

    xiazeluka: > Coś Cię jeszcze niepokoi, smętny nudziarzu?

    Nic mnie nie niepokoi, bo nic innego tu nie robię, tylko cały czas leję z
    Ciebie smutasie, a Ty tego nie zauważasz i jeszcze zarzucasz mi, że piszę
    poważnie. I jeszcze sam chcesz uchodzić za wesołka.
    Jakby to napisał kolega Niech: "Żałosne".

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 13.11.03, 15:39
    fdj napisał:

    > I kto tu nie potrafi czytać ze zrozumieniem...?

    Niech zgadnę - Ty!
    Co wygrałem?

    > To nie jest kwestia gustu tylko sensu (ale Ty tego oczywiście nie rozumiesz).

    Gustu - sam żeś napisał "moim zdaniem..." Doszukiwanie się sensu w "ciocie.."
    jest w ogóle pozbawione sensu właśnie: jak powiesz do kogoś "ty skurwysynu", to
    sensu również w tym nie ma (no, chyba że rzeczywiście konwersujesz z synkiem
    dziwki, ale zapewne gorąco zaprzeczysz, byś obracał się w takich kręgach).
    A skoro o gustach mowa, to... ciąg dalszy znasz, chociaż, jak widać, go nei
    rozumiesz.

    > Uważam, że tym nie jesteś w stanie obrazić osoby, do której to pisałeś.

    To również możliwe, choć nie bardzo wiem, dlaczego wypowiadasz się w cudzym
    imieniu? A może właśnie się ta osoba tak obraziła, że nie chce więcej ze mną
    gadać?

    > Zresztą - ta osoba Cię olała, więc pewnie myśli podobnie.

    Błąd logiczny, panie Poszukiwaczu Zaginionego Sensu.

    > Coś, co jest bez sensu nie obraża (a przynajmniej mnie), tylko wywołuje
    > politowanie i (co najwyżej) "wzruszenie ramion".

    Sprawdźmy:
    fdj, Ty żigolaku na rencie z powodu HIV.
    [sensu brak, ale...]

    Przy okazji - skoro Ciebie nie obraża, to dlaczego zabierasz głos, by to
    donośnie obwieścić? Pieniactwo?

    > Jak Tobie się wydaje, że użycie słowa "ciota" jest wystarczające, aby kogoś
    > obrazić, to się grubo mylisz.

    Słusznie. Dlatego właśnie dodałem "analfabetyczna". To ma już sens, nieprawdaż,
    przyjemniaczku?

    > Oooo, kochany... jak Ty piszesz, że w skeczach Monty Pythona nie ma sensu, to
    > ja już wszystko rozumiem. Pozostań w swojej błogiej nieświadomości.

    Oooo, a ma sens? Sami Pajtoni opowiadali, że często nie wiedzieli jak skecz
    zakończyć i po prostu go urywali, w innych przypadkach sami nie wiedzieli co
    chcą osiągnąć i pakowali do sceny wszystko, co im do głowy przyszło... Widzisz
    tu jakiś sens, panie Beksiński?

    > Taaaaa, jak się nie ma argumentów, to się zarzuca innym brak poczucia humoru.

    Jakich argumentów? Mowa jest cały czas o humorze i indywidualnej jego
    absorpcji, a tutaj szermować argumentami może tylko ponurak... Nawiasem pisząc
    zacytowałem nieco dowolnie pewnego angielskiego satyryka ("Ponurakom nie mieści
    się w głowach, że coś może być śmieszne ot tak, po prostu")...

    > Sposób stary i nieskuteczny. I świadczący o inteligencji (a raczej jej
    > braku) "żartowisia".

    Powtórzmy zatem - kto tu niczego nie zrozumiał?
    Odpowiedź - Ty.
    Poproszę o drugą nagrodę.

    > 1. Niczego nie udaję,

    Udajesz. Takie jest moje zdanie, a jeśli oponujesz, to znaczy, że nie masz
    argumentów i jesteś prymitywem.

    > 2. A już na pewno nie zdziwienia,

    Dziwisz się. Dowodem na to jest moje zdanie oraz to, że według Ciebie Brian
    należał do JFW. I nie kłam, że nic o tym nie wspominałeś, bo nie wspominałeś.

    > 3. Pisząc jak najbardziej spodziewałem się odpowiedzi.

    Tego żartu nawet Kliz by nie pojął.

    > Więc nie dorabiaj sobie treści, których nie wypowiedziałem.

    Tobie naprawdę wydaje się, że poznać bliźniego można tylko po martwych
    literkach świecących z ekranu?

    > Taaaaa, jasne.

    No widzisz jakie to proste.

    > Nic mnie nie niepokoi, bo nic innego tu nie robię, tylko cały czas leję z
    > Ciebie smutasie, a Ty tego nie zauważasz i jeszcze zarzucasz mi, że piszę
    > poważnie. I jeszcze sam chcesz uchodzić za wesołka.
    > Jakby to napisał kolega Niech: "Żałosne".

    Widzisz, mój drogi, problem polega na tym, że prawdziwy wesołek nigdy czegoś
    podobnego by nie napisał, pozostawiając ponuraka w błogim przeświadczeniu, że
    jest mądrzejszy i dowcipniejszy. Tak jak Ty powyżej, otwartym tekstem, piszą
    właśnie tylko ponuracy, co powinno Ci wyjaśnić, dlaczego ja nigdy nie piszę
    nikomu, że żartowałem.
  • fdj 13.11.03, 16:17
    xiazeluka napisał:

    > Niech zgadnę - Ty!
    > Co wygrałem?

    Nic, bo nie zgadłeś.

    > Gustu - sam żeś napisał "moim zdaniem..." Doszukiwanie się sensu w "ciocie.."
    > jest w ogóle pozbawione sensu właśnie: jak powiesz do kogoś "ty skurwysynu",
    > to sensu również w tym nie ma

    1. Nie napisałem "ciocie" tylko "alfabetycznej ciocie".
    2. "Skurwysyn" ma dużo więcej sensu niż "analfabetyczna ciota".
    3. Chodzi mi cały czas o coś, czego dalej nie chwytasz: gdybyś napisał do kogoś
    tylko "analfabeto" lub tylko "cioto", to może byś go uraził. Ale
    napisanie "analfabetyczna cioto" sprawiło, że śmiać się chce z piszącego, a nie
    z tego, do kogo to się odnosiło.

    > A skoro o gustach mowa, to... ciąg dalszy znasz, chociaż, jak widać, go nei
    > rozumiesz.

    Każdy widzi to, co chce widzieć. Ty to, ja co innego.

    > To również możliwe, choć nie bardzo wiem, dlaczego wypowiadasz się w cudzym
    > imieniu?

    A gdzie tu wypowiadanie się w cudzym imieniu???? Napisałem przecież "uważam" -
    w sensie, że JA tak uważam... Nie załączałem pełnomocnictwa, nie pisałem "w
    imieniu". Znów nadinterpretacja?

    > Błąd logiczny, panie Poszukiwaczu Zaginionego Sensu.

    1. Nie, bo napisałem "pewnie" w sensie "prawdopodobnie" (analfabetyzm wtórny?).
    Nie uważam tego co piszę za prawnę objawioną, tylko przedstawiam swoje zdanie.
    A Ty nadinterpretujesz (jak zwykle gdy tu ze mną piszesz).
    2. A może jakiś dowód na "błąd logiczny", czy pozostaniesz gołosłowny? Bo
    logika wymaga dowodów lub chociaż mocnego uporawdopodobnienia. U Ciebie nie ma
    ani jednego, ani drugiego.

    > Sprawdźmy:
    > fdj, Ty żigolaku na rencie z powodu HIV.
    > [sensu brak, ale...]

    Mylisz się, bo tu sens jest. Może jeszcze coś z Ciebie będzie, choć to też było
    słabe. Ale już postęp.
    I powtórzę: gdybyś do kogoś powiedział tylko "analfabeto" lub tylko "cioto", to
    może byś kogoś obraził. "Analfabetyczna ciota" Cię ośmiesza, bo to nie ma
    żadnego sensu.

    > Przy okazji - skoro Ciebie nie obraża, to dlaczego zabierasz głos, by to
    > donośnie obwieścić? Pieniactwo?

    Nie, już raz napisałem (ale oczywiście nie zauważyłeś tego): leję z Ciebie.
    Cały czas.

    > > Jak Tobie się wydaje, że użycie słowa "ciota" jest wystarczające, aby kogoś
    > > obrazić, to się grubo mylisz.
    >
    > Słusznie. Dlatego właśnie dodałem "analfabetyczna". To ma już sens,
    nieprawdaż,

    Nie, nie ma żadnego, powtórzę po raz enty, to może dotrze: sam "analfabeta" lub
    sama "ciota" może byłoby obraźliwe. "Analfabetyczna ciota" już nie. Bo nie ma
    sensu.

    > Oooo, a ma sens? Sami Pajtoni opowiadali, że często nie wiedzieli jak skecz
    > zakończyć i po prostu go urywali, w innych przypadkach sami nie wiedzieli co
    > chcą osiągnąć i pakowali do sceny wszystko, co im do głowy przyszło...
    > Widzisz tu jakiś sens, panie Beksiński?

    Za Beksińskiego chylę czoła, bo to był mój idol ;-)
    A wracając do Pythonów: i tak zawsze wychodziło coś fajnego (może dlatego, że
    sens był wcześniej, a wcale nie musiał być na końcu?). I zawsze jednak był
    jakiś sens (zapewne przypadkiem, ale był).
    Ponadto, nie przesadzajmy. Nie porównuj się do Pythonów, bo to inna liga. Oni
    grali w Lidze Mistrzów, Ty co najwyżej w okręgówce. Poznaj miarę mocium Panie.

    > Jakich argumentów? Mowa jest cały czas o humorze i indywidualnej jego
    > absorpcji, a tutaj szermować argumentami może tylko ponurak...

    Oooo, znów gołosłowny argument, nie poparty żadnymi argumentami. Jaka szkoda,
    że znów Ci nie wyszło. Nawet zdyskredytowanie rozmówcy Ci nie wychodzi.

    > Powtórzmy zatem - kto tu niczego nie zrozumiał?
    > Odpowiedź - Ty.
    > Poproszę o drugą nagrodę.

    Drugiej nagrody nie będzie, tak jak i pierwszej, bo znów się mylisz.

    > Tobie naprawdę wydaje się, że poznać bliźniego można tylko po martwych
    > literkach świecących z ekranu?

    Nie, ale Ty nadinterpretujesz. Czyli przesadzasz z interpretacją tekstu. Czyli
    doszukujesz się treści, których nawet między wierszami przeczytać nie można, bo
    ich tam nie ma. No ale cóż, niektórym wszystko się kojarzy z tym, co chcą, aby
    im się skojarzyło.

    > Widzisz, mój drogi, problem polega na tym, że prawdziwy wesołek nigdy czegoś
    > podobnego by nie napisał, pozostawiając ponuraka w błogim przeświadczeniu, że
    > jest mądrzejszy i dowcipniejszy. Tak jak Ty powyżej, otwartym tekstem, piszą
    > właśnie tylko ponuracy, co powinno Ci wyjaśnić, dlaczego ja nigdy nie piszę
    > nikomu, że żartowałem.

    Taaaaa, a Ty jesteś właśnie prawdziwym wesołkiem. O sorry, powinno być:
    Prawdziwym Wesołkiem. Tak jak Prawdziwym Polakiem lub Prawdziwym Patriotą.
    A dyplom praw... tfu, Prawdziwego Wesołka masz???

    I jak na p... na psa urok, na Prawdziego Wesołka przystało
    xiazeluko, "pozostawiłeś mnie - ponuraka" bez odpowiedzi otwartym tekstem,
    żebym żył w "błogim przeświadczeniu", że jestem mądrzejszy i dowcipniejszy,
    prawda??

    A nie, zaraz... odpowiedziałeś mi...
    Czyżby to oznaczało, że jesteś...

    F.
  • xiazeluka 13.11.03, 16:47
    fdj napisał:

    > Nic, bo nie zgadłeś.

    Oszukujesz! Oddawaj mój puchar!

    > 1. Nie napisałem "ciocie" tylko "alfabetycznej ciocie".

    Zauważyłeś kropki za "ciotą", mój drogi skowronku?

    > 2. "Skurwysyn" ma dużo więcej sensu niż "analfabetyczna ciota".

    Poproszę o wyjaśnienie, jaki to sens ma obelga "skurwysyn".

    > 3. Chodzi mi cały czas o coś, czego dalej nie chwytasz: gdybyś napisał do
    kogoś tylko "analfabeto" lub tylko "cioto", to może byś go uraził.

    A kto Ci powiedział, że chciałem kogoś urazić i skąd wiesz, czy jednak AC
    jej/go nie uraziło?

    > Ale
    > napisanie "analfabetyczna cioto" sprawiło, że śmiać się chce z piszącego, a
    nie z tego, do kogo to się odnosiło.

    To się śmiej, zamiast marudzić. Wtedy będę mógł z czystym sumieniem uznać, że
    zwrot AC spełnił swe zadanie.

    > Każdy widzi to, co chce widzieć. Ty to, ja co innego.

    Kurde, panie Krzysztofie, skąd pan wiedział, że tu będzie ląd?!

    > A gdzie tu wypowiadanie się w cudzym imieniu???? Napisałem przecież "uważam" -
    > w sensie, że JA tak uważam... Nie załączałem pełnomocnictwa, nie pisałem "w
    > imieniu". Znów nadinterpretacja?

    Tu akurat masz rację, ale... nie prościej napisać "mnie się nie podoba" i
    ewentualnie spytać zainteresowanego czy podziela Twoje zdanie?

    > 1. Nie, bo napisałem "pewnie" w sensie "prawdopodobnie" (analfabetyzm
    wtórny?).

    Twój błąd logiczny dotyczył oceny motywów zamilczenia, a nie różnicy
    między "pewnie" a "prawdopodobnie": osoba ta mogła jednak poczuć się urażona i
    dlatego zamilkła, a nie dlatego, że mnie olała... Nadążasz?

    > 2. A może jakiś dowód na "błąd logiczny", czy pozostaniesz gołosłowny? Bo
    > logika wymaga dowodów lub chociaż mocnego uporawdopodobnienia. U Ciebie nie
    ma ani jednego, ani drugiego.

    A wymagasz od swojego odkurzacza, by grał z Tobą w szachy? Nie, z dwóch
    powodów - 1. odkurzacz nie pojmie zasad, 2. Ty nie umiesz w szachy grać.
    Z tych powodów wy obaj - Ty i Twój odkurzacz - nie potraficie dotrzymać mi
    kroku.
    A dowodem jest to, mój miły, że błędnie zrozumiałeś cel mojego przytyku...

    > Mylisz się, bo tu sens jest. Może jeszcze coś z Ciebie będzie, choć to też
    było słabe. Ale już postęp.

    A nie podstęp? No i gdzie tu był sens, półprzewodniku z ruskiego radia
    tranzystorowego?

    > I powtórzę: gdybyś do kogoś powiedział tylko "analfabeto" lub tylko "cioto",
    to
    > może byś kogoś obraził. "Analfabetyczna ciota" Cię ośmiesza, bo to nie ma
    > żadnego sensu.

    Aaaaaaa... Przepraszam, że ziewnąłem, ale właśnie przypomniałeś mi, że jest coś
    gorszego od braku poczucia humoru - powtarzanie się. Chwytasz, stetryczały
    Narcyzie?

    > Nie, już raz napisałem (ale oczywiście nie zauważyłeś tego): leję z Ciebie.
    > Cały czas.

    Tak, zauważyłem już, że zaliczasz się do nudziarzy wiercących wszystkim,
    których dopadną, dziury w brzuchu. Powtórz to jeszcze kilka razy, a na pewno
    wszyscy zakarbują sobie w mózgoczaszkach, żeś dowcipniś nad dowcipnisie.

    > Nie, nie ma żadnego, powtórzę po raz enty, to może dotrze: sam "analfabeta"
    lub
    > sama "ciota" może byłoby obraźliwe. "Analfabetyczna ciota" już nie. Bo nie ma
    > sensu.

    Znowu się powtórzyłeś. Teraz podaj uzasadnienie (tylko błagam, niech to będzie
    rzeczywiście uzasadnienie, a nie riplej "powtórzę...").

    > A wracając do Pythonów: i tak zawsze wychodziło coś fajnego (może dlatego, że
    > sens był wcześniej, a wcale nie musiał być na końcu?). I zawsze jednak był
    > jakiś sens (zapewne przypadkiem, ale był).

    W skeczu w zamyśle pozbawionym logiki był jednak sens? Jedyny sens, jaki tu
    widać, to Ty jako rozmiar urzędowy Głupiego Kroku.

    > Ponadto, nie przesadzajmy. Nie porównuj się do Pythonów, bo to inna liga. Oni
    > grali w Lidze Mistrzów, Ty co najwyżej w okręgówce. Poznaj miarę mocium Panie.

    Uwielbiam, jak kibice pouczają zawodników na boisku, jak powinno się grać. To
    nieco znośniejsza wersja żony bez prawa jazdy na siedzeniu pasażera.

    > Oooo, znów gołosłowny argument, nie poparty żadnymi argumentami. Jaka szkoda,
    > że znów Ci nie wyszło. Nawet zdyskredytowanie rozmówcy Ci nie wychodzi.

    Już dawno wyszło, alchemiku od Kamienia Satyrycznego.

    > Drugiej nagrody nie będzie, tak jak i pierwszej, bo znów się mylisz.

    Oszust! Policja!

    > Nie, ale Ty nadinterpretujesz. Czyli przesadzasz z interpretacją tekstu.
    > Czyli
    > doszukujesz się treści, których nawet między wierszami przeczytać nie można,
    bo ich tam nie ma.

    Weź to opisz jeszcze na kilka sposobów, a ja utne sobie w tym czasie drzemkę.

    > No ale cóż, niektórym wszystko się kojarzy z tym, co chcą, aby
    > im się skojarzyło.

    Kto tam komu przyganiał, może mi przypomnisz...?

    > A dyplom praw... tfu, Prawdziwego Wesołka masz???

    Nie, ale podziwiam okrągłą pieczątkę na Twoim czole z napisem "Dowcipniś
    Zawodowy, spełniający wymogi ISO-9001, nr zezwolenia MS-007 i pół". Gdzie mi
    startować do zawodowca...

    > I jak na p... na psa urok, na Prawdziego Wesołka przystało
    > xiazeluko, "pozostawiłeś mnie - ponuraka" bez odpowiedzi otwartym tekstem,
    > żebym żył w "błogim przeświadczeniu", że jestem mądrzejszy i dowcipniejszy,
    > prawda??

    Nie, rozdeptana meduzo. Ja nie tłumaczę dowcipów, ponieważ ludzi inteligentni
    sarkazm sami dostrzegają, a tępakom wyjaśnień udzielać i tak nie warto.

    > Czyżby to oznaczało, że jesteś...

    "Tak... tak... xiazeluka, jesteś geniuszem!"

    No, no, dziękuję, jestem wzruszony, naprawdę nie trzeba było...
  • fdj 13.11.03, 17:14
    xiazeluka napisał:

    > > 1. Nie napisałem "ciocie" tylko "alfabetycznej ciocie".
    >
    > Zauważyłeś kropki za "ciotą", mój drogi skowronku?

    Taaak, tylko że powinny być PRZED a nie ZA matołku.

    > Poproszę o wyjaśnienie, jaki to sens ma obelga "skurwysyn".

    Przecież sam to wyjaśniłeś w poprzednim poście. Nie wiesz co sam piszesz?

    > A kto Ci powiedział, że chciałem kogoś urazić i skąd wiesz, czy jednak AC
    > jej/go nie uraziło?

    1. Aaaa, chciałeś go tym pogłaskać? No to sorka.
    2. Nie wiem i nie aspiruję, aby wiedzieć. Wyrażam moje zdanie. Chwytasz?

    > To się śmiej, zamiast marudzić. Wtedy będę mógł z czystym sumieniem uznać, że
    > zwrot AC spełnił swe zadanie.

    Cały czas się z Ciebie śmieję. Już Ci to pisałem, ale widocznie nie nadążąsz.

    > Tu akurat masz rację, ale... nie prościej napisać "mnie się nie podoba" i
    > ewentualnie spytać zainteresowanego czy podziela Twoje zdanie?

    Proszę... Błagam... Przecież cały czas zaznaczałem, że to moje zdanie... nie
    umiesz czytać ani tego, co stoi napisane, ani pomiędzy wierszami?

    > Twój błąd logiczny dotyczył oceny motywów zamilczenia, a nie różnicy
    > między "pewnie" a "prawdopodobnie": osoba ta mogła jednak poczuć się urażona
    > i dlatego zamilkła, a nie dlatego, że mnie olała... Nadążasz?

    Lepiej niż Ty. Nadążanie za błądzącym nie jest trudne.
    Ponadto zaznaczyłem, że to moje zdanie, a nie "milczącego".

    > 2. Ty nie umiesz w szachy grać.

    Przepraszam Cię o "Panie Boże". Ty naprawdę wiesz WSZYSTKO. Od dzisiaj "nie
    umiem" aby nie było, że się mylisz.

    > półprzewodniku z ruskiego radia
    > tranzystorowego?

    Coraz lepiej. I właśnie o to mi chodziło, gdy pisałem mój pierwszy post na
    temat. Szkoda, że od razu nie chwyciłeś. Może teraz?

    > Aaaaaaa... Przepraszam, że ziewnąłem, ale właśnie przypomniałeś mi, że jest
    > coś gorszego od braku poczucia humoru - powtarzanie się. Chwytasz,
    > stetryczały Narcyzie?

    Powtarzam tylko osobom nielotnym, nie chwytającym i takim, którym trzeba
    powtarzać, bo nie rozumieją. Ramolny Fanfanie Tulipanie.

    > Tak, zauważyłem już, że zaliczasz się do nudziarzy wiercących wszystkim,
    > których dopadną, dziury w brzuchu. Powtórz to jeszcze kilka razy, a na pewno
    > wszyscy zakarbują sobie w mózgoczaszkach, żeś dowcipniś nad dowcipnisie.

    Będę Ci powtarzał, dopóki zrozumiesz. Wiem, to dłuuuuuuuuuugo może potrwać. Ale
    ja mam cierpliwości więcej, niż Twoi nauczyciele, którym jak widać nie wyszło.

    > Znowu się powtórzyłeś. Teraz podaj uzasadnienie (tylko błagam, niech to
    > będzie rzeczywiście uzasadnienie, a nie riplej "powtórzę...").

    A nie, to Ty napisz (odpowiesz w ten sposób na moje PIERWSZE pytanie w
    PIERWSZYM wątku, które było krótkie i treściwe): co według Ciebie
    oznaczało "analfabetyczna ciota"? Co miałeś na myśli? Bo ja nie wiem.

    > W skeczu w zamyśle pozbawionym logiki był jednak sens? Jedyny sens, jaki tu
    > widać, to Ty jako rozmiar urzędowy Głupiego Kroku.

    U Pythonów doszukać się można było wielu rzeczy. Tylko trzeba było poszukać
    (wystarczyło chwilę pomyśleć), a nie po obejrzeniu stwierdzić "bez sensu" i
    dalej sobie tym głowy nie zawracać.

    > Uwielbiam, jak kibice pouczają zawodników na boisku, jak powinno się grać.

    Wiem że uwielbiasz, bo cały czas to robisz. Twoje uwielbienie do samego siebie
    jest aż nadto widoczne.

    > Już dawno wyszło, alchemiku od Kamienia Satyrycznego.

    Taaaa, "dawno wyszło" to Ci coś z głowy. I już nie wróciło.

    > Weź to opisz jeszcze na kilka sposobów, a ja utne sobie w tym czasie drzemkę.

    Takiemu jak Ty widać i 100 posobów nie starczy. Ani sen, ani nawet hipnoza nie
    pomoże.

    > Nie, ale podziwiam (...) Gdzie mi startować do zawodowca...

    No nareszcie chwytasz, kib(u)cu.

    > Nie, rozdeptana meduzo. Ja nie tłumaczę dowcipów, ponieważ ludzi inteligentni
    > sarkazm sami dostrzegają, a tępakom wyjaśnień udzielać i tak nie warto.

    Czyżby zgniły ogryzku??? I znów "zmilczałeś" i nie tłumaczysz, nieprawdaż?

    > > Czyżby to oznaczało, że jesteś...
    >
    > "Tak... tak... xiazeluka, jesteś geniuszem!"
    >
    > No, no, dziękuję, jestem wzruszony, naprawdę nie trzeba było...

    A już wyżej napisałem, że się "samouwielbiasz". Teraz wychodzi, że miałem
    rację ;-P

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 20:02
    fdj napisał:

    > Taaak, tylko że powinny być PRZED a nie ZA matołku.

    "Ciota" jest nadrzędna w stosunku do "analfabetycznego", błaźnie z opery
    komicznej.

    > Przecież sam to wyjaśniłeś w poprzednim poście. Nie wiesz co sam piszesz?

    To JA wyjaśniłem. Teraz chciałbym usłyszeć Twoją analizę, ponieważ masz inne
    zdanie. Czy to Cię aby nie przerasta?

    > 1. Aaaa, chciałeś go tym pogłaskać? No to sorka.

    Nie, nudziarzu. To był ozdobnik dramatyczny.

    > 2. Nie wiem i nie aspiruję, aby wiedzieć. Wyrażam moje zdanie. Chwytasz?

    Naturalnie. Słodka niewiedza. Bardzo rozsądnie, nie przeciążysz sobie
    centralnego osrodka nerwowego.

    > Cały czas się z Ciebie śmieję. Już Ci to pisałem, ale widocznie nie nadążąsz.

    Owszem, owszem, pisałeś, że jesteś bardzo dowcipny. Inaczej nikt by się tego
    nie domyślił.

    > Proszę... Błagam... Przecież cały czas zaznaczałem, że to moje zdanie... nie
    > umiesz czytać ani tego, co stoi napisane, ani pomiędzy wierszami?

    A czyje to ma byc zdanie, jak nie Twoje? Sąsiada, listonosza czy śmieciarza?
    Jak widzę należysz do ludzi, którzy spełniają się stawiając kropki nad "i".

    > Lepiej niż Ty. Nadążanie za błądzącym nie jest trudne.
    > Ponadto zaznaczyłem, że to moje zdanie, a nie "milczącego".

    Dobrze, że o tym znowu wspominasz. Już myslałem, że reprezentujesz opinię
    starszaków z przedszkola nr 5.

    > Coraz lepiej. I właśnie o to mi chodziło, gdy pisałem mój pierwszy post na
    > temat. Szkoda, że od razu nie chwyciłeś. Może teraz?

    Obawiam się, że to Ty od razu nie chwyciłeś, pęknięta fajansowa salaterko.

    > Powtarzam tylko osobom nielotnym, nie chwytającym i takim, którym trzeba
    > powtarzać, bo nie rozumieją. Ramolny Fanfanie Tulipanie.

    Ależ ja już dawno zapamietałem, że jesteś Wyrocznią Humoru, panie Kiepski.

    > Ale
    > ja mam cierpliwości więcej, niż Twoi nauczyciele, którym jak widać nie wyszło.

    Wiesz, na czym rzecz polega? Ja miałem lepszych nauczycieli. Czeka nas zatem
    istotnie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga droga. Na
    manowce, jak mniemam.

    > A nie, to Ty napisz (odpowiesz w ten sposób na moje PIERWSZE pytanie w
    > PIERWSZYM wątku, które było krótkie i treściwe): co według Ciebie
    > oznaczało "analfabetyczna ciota"? Co miałeś na myśli? Bo ja nie wiem.

    O, jednak nie wiesz? A pyskowałeś, że wszystko doskonale zrozumiałeś... Nie
    dość, żeś nuudziarz, to jeszcze brak Ci konsekwencji... Jesteś kobietą?

    > U Pythonów doszukać się można było wielu rzeczy. Tylko trzeba było poszukać
    > (wystarczyło chwilę pomyśleć), a nie po obejrzeniu stwierdzić "bez sensu" i
    > dalej sobie tym głowy nie zawracać.

    Żart nie musi być sensowny, aby być zabawnym, panie Bravo.

    > Wiem że uwielbiasz, bo cały czas to robisz. Twoje uwielbienie do samego
    siebie jest aż nadto widoczne.

    Na Twoim tle nie jest to niczym dziwnym. Mój żyrandol jest od Ciebie
    zabawniejszy.

    > Taaaa, "dawno wyszło" to Ci coś z głowy. I już nie wróciło.

    Zgadza się, nie przywiązuję wagi do wyznań nudziarzy.

    > Takiemu jak Ty widać i 100 posobów nie starczy. Ani sen, ani nawet hipnoza
    nie pomoże.

    Wystarczy jedno rozsądne zdanie, no, ale skoro twierdzisz, że zajmie Ci to 100
    postów, to rzeczywiscie pójdę spać.

    > No nareszcie chwytasz, kib(u)cu.

    Komarów się nie chwyta, komary się likwiduje.

    > Czyżby zgniły ogryzku??? I znów "zmilczałeś" i nie tłumaczysz, nieprawdaż?

    A co tu jest do tłumaczenia??? Żeś głup? To sam udowadniasz.

    > A już wyżej napisałem, że się "samouwielbiasz". Teraz wychodzi, że miałem
    > rację ;-P

    Zgadza się! I już nawet wiesz dlaczego!
  • fdj 13.11.03, 20:31
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > "Ciota" jest nadrzędna w stosunku do "analfabetycznego"

    W tym przypadku bez znaczenia, ponieważ wyrażenie brzmiało "analfabetyczna
    ciota" i po "ciocie" nie było z czego robić wielokropka.

    > To JA wyjaśniłem. Teraz chciałbym usłyszeć Twoją analizę, ponieważ masz inne
    > zdanie. Czy to Cię aby nie przerasta?

    Nie przerasta, ponieważ nie twierdziłem, że akurat w tym elemencie miałem inne
    zdanie. Kolejna żałosna nadinterpretacja księciuniu.

    > To był ozdobnik dramatyczny.

    Raczej tragi-komiczny.

    > Naturalnie. Słodka niewiedza. Bardzo rozsądnie, nie przeciążysz sobie
    > centralnego osrodka nerwowego.

    To i tak lepiej, niż tak jak Ty nie wiedzieć i udawać, że się wie. No ale aby
    się przyznać do niewiedzy trzeba mieć trochę odwagi, a tej Ci jak widać brak.

    fdj: > > Cały czas się z Ciebie śmieję. Już Ci to pisałem, ale widocznie nie
    > > nadążąsz.

    xiazeluka: > Owszem, owszem, pisałeś, że jesteś bardzo dowcipny.

    Nie, tego akurat nie pisałem. Ale czegóż wymagać od ślepca - niech sobie
    biedactwo dorabia to, czego nie ma.

    > A czyje to ma byc zdanie, jak nie Twoje? Sąsiada, listonosza czy śmieciarza?
    > Jak widzę należysz do ludzi, którzy spełniają się stawiając kropki nad "i".

    Lepsze to niż stawiać kropki bez sensu tam, gdzie ich być nie powinno (jak ty
    powyżej), nieprawdaż?

    > Obawiam się, że to Ty od razu nie chwyciłeś

    Fakt, łapanie niczego jest dość trudne, a wręcz niemożliwe.

    > Wiesz, na czym rzecz polega? Ja miałem lepszych nauczycieli.

    Szkoda, że nic z tego nie wyniosłeś. Mieć nie znaczy skorzystać. Jak widać.

    > Czeka nas zatem
    > istotnie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga droga.
    > Na manowce, jak mniemam.

    To tylko, gdybym dał Ci się prowadzić, bo Ty nigdzie indziej zaprowadzić nie
    możesz. Na szczęście nie dam. Idź sobie tam sam. Dobrze Ci idzie.

    fdj: > > A nie, to Ty napisz (odpowiesz w ten sposób na moje PIERWSZE pytanie w
    > > PIERWSZYM wątku, które było krótkie i treściwe): co według Ciebie
    > > oznaczało "analfabetyczna ciota"? Co miałeś na myśli? Bo ja nie wiem.

    xiazeluka: > O, jednak nie wiesz? A pyskowałeś, że wszystko doskonale
    > zrozumiałeś... Nie dość, żeś nuudziarz, to jeszcze brak Ci konsekwencji...

    Nie, od początku, od pierwszego postu PYTAŁEM (Boże, do Ciebie dużymi literami
    trzeba chyba), co to znaczy "analfabetyczna ciota" (wystarczy sprawdzić wyżej).
    Nigdy nie twierdziłem, że rozumiem, albo, że "doskonale zrozumiałem".

    > Żart nie musi być sensowny, aby być zabawnym

    Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne.

    > Mój żyrandol jest od Ciebie zabawniejszy.

    Rzecz gustu. Niestety, nie znam Twego żyrandola, więc nie mogę polemizować.
    No więc niech Ci będzie, miej tę satysfakcję przed snem.

    > Zgadza się, nie przywiązuję wagi do wyznań nudziarzy.

    Gdyby tak było, to byś mi nie odpisywał. Tymczasem nazywasz mnie nudziarzem i
    odpisujesz, odpisujesz, odpisujesz...

    fdj: > > Takiemu jak Ty widać i 100 posobów nie starczy. Ani sen, ani nawet
    > > hipnoza nie pomoże.

    xiazeluka: > Wystarczy jedno rozsądne zdanie, no, ale skoro twierdzisz, że
    > zajmie Ci to 100 postów, to rzeczywiscie pójdę spać.

    A może proszę mi wskazać, gdzie powyżej twierdziłem, że "mi to zajmie 100
    postów"?
    Eh, księciuniu, niania widać była kiepska i zamiast interpretacji nauczyłą
    nadinterpretacji...
    A ić spać, ić ić. Wszak już po dobranocce.

    > Żeś głup? To sam udowadniasz.

    Nie gorzej od Ciebie bucu.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • koktajl_molotowa 13.11.03, 20:37
    Fdj, daj spokój, nie warto klawiatury zużywać na dyskusję z tym czymś. Tylko
    szkoda, że to, chodząc po ulicach mojego rodzinnego miasta, zanieczyszcza je.
    Warszawista w ząbek czesany.

    --
    __________________________________________________
    Kiedy mam jakiś problem, i nie wiem, co robić
    zadaję sobie pytanie:
    Co, do diabła, w takiej sytuacji zrobiłby Jezus?
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 20:39
    koktajl_molotowa napisał:

    > Fdj, daj spokój, nie warto klawiatury zużywać na dyskusję z tym czymś.

    Muszę przyznać, że masz instykt samozachowawczy - rejterada to najlepsze, co
    możesz zrobić, przybłędo z prowincji.
  • koktajl_molotowa 13.11.03, 20:46
    Problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego?
    Wydrukuj sobie mój poprzedni post, kilka razy przeczytaj, może przebłyski jakiś
    inteligencji cudem nastąpi u Ciebie i zrozumiesz, o co chodzi?
    A co do rejterady, daj sobie spokój. Za stary jestem na to, żeby wycofać się
    przed byle chłystkiem, tylko, po co marnować czas na Ciebie?
    PLONK
    --
    __________________________________________________
    Kiedy mam jakiś problem, i nie wiem, co robić
    zadaję sobie pytanie:
    Co, do diabła, w takiej sytuacji zrobiłby Jezus?
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 20:56
    Tobie nie chodzi o nic ciekawego - normalne u kretynów: zaslini się takie coś z
    zachwytu lub zapieni ze złości... Zbyt ciasne spodnie urastają do rangi
    tragedii życiowej... Tak, staruszku, zbutwiało Ci to i owo, zatem nie wykonuj
    gwałtownych ruchów, bo odpadnie.
    GRUFST
  • Gość: re IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.03, 23:30
    .... siem raczybył odezwać, tocząc wciąż pianę wściekłości ze złości, kapiąc
    jadem z nieumytej paszczęki, co widać w powyższych wpisach najlepiej.
  • xiazeluka 14.11.03, 08:08
    ...wierni jej prawom."


    Gość portalu: re napisał(a):

    > .... siem raczybył odezwać, tocząc wciąż pianę wściekłości ze złości, kapiąc
    > jadem z nieumytej paszczęki, co widać w powyższych wpisach najlepiej.

    Pana jednak prosimy, by tego nie brał do siebie, ponieważ i tak do żadnego
    kulturalnego domu, nie tylko w Sparcie, ale i Libanie południowym, i tak Pana
    nie wpuszczą.
  • fdj 14.11.03, 08:52
    koktajl_molotowa napisał:

    > Fdj, daj spokój, nie warto klawiatury zużywać na dyskusję z tym czymś.

    No wiem, ale mi go żal.
    Wiesz, on na codzień jest Rozmawiającym z Cegłami i Żartującym z Żyrandolami.
    A jego kumpel od opowiadania kawałów, to Miś Fazi.
    Pogadam sobie z nim, niech choć raz pogada z człowiekiem.

    Pzdr.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 09:30
    fdj napisał:

    > No wiem, ale mi go żal.

    To kup mi cukierka. Albo lepiej od razu przelej na konto z 1000 PLN.

    > A jego kumpel od opowiadania kawałów, to Miś Fazi.

    No proszę, niby taki znawca właściwych Zasad Opowiadania Dowcipów, a nie wie,
    że powielanie nawet udanego żartu dowodzi nie poczucia humoru, ale mantykowania?

    > Pogadam sobie z nim, niech choć raz pogada z człowiekiem.

    Wybredny jestem. Nie masz może jakiegoś kolegi na poziomie, wiesz, takiego z
    maturą?
  • fdj 14.11.03, 09:35
    xiazeluka napisał:

    > Wybredny jestem. Nie masz może jakiegoś kolegi na poziomie, wiesz, takiego z
    > maturą?

    Mam, ale to dla ciebie zdecydowanie za wysokie progi.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 09:57
    fdj napisał:

    > Mam, ale to dla ciebie zdecydowanie za wysokie progi.

    Nosisz mu plecak do szkoły i kupujesz dla niego papierosy w kiosku z własnego
    kieszonkowego?
  • fdj 14.11.03, 10:45
    xiazeluka napisał:

    > Nosisz mu plecak do szkoły i kupujesz dla niego papierosy w kiosku z własnego
    > kieszonkowego?

    Od tego są takie sługusy-lizusy jak ty Jego Służalczość.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 11:31
    fdj napisał:

    > Od tego są takie sługusy-lizusy jak ty Jego Służalczość.

    Ja jestem książę - więc to mnie się usługuje.
    Chciałbyś zaciągnąć się u mnie na służbę? Potrzebuję do nowej siedziby jeszcze
    dywanika do wycierania obuwia...
  • fdj 14.11.03, 12:36
    xiazeluka napisał:

    > Ja jestem książę - więc to mnie się usługuje.

    Buahahahahaha, Xięciem, to ty chciałbyś być i po nocach o tym śnisz, Jego
    Służalczość. To jest właśnie prawidłowe myślenie sługi - marzenie o byciu swym
    Panem.

    > Potrzebuję do nowej siedziby jeszcze dywanika do wycierania obuwia...

    Napisał Jego Xięciuniość SpLUwaczKA.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 12:41
    fdj napisał:

    > Buahahahahaha, Xięciem, to ty chciałbyś być i po nocach o tym śnisz, Jego
    > Służalczość. To jest właśnie prawidłowe myślenie sługi - marzenie o byciu
    swym Panem.

    No nie, następny z plebejskimi kompleksami... Jak to jest, że każdy prostak
    czuje się wręcz osobiście dotkniety, kiedy spotyka arystokratę? W dawnych,
    dobrych czasach był to dla chamstwa zaszczyt, teraz powód do obrazy... Tresura
    politycznej poprawności?
    A propos - wiesz, że niemal dokładnie ten sam tekst, który wymęczyłeś, słyszę
    od zawistników od czasów szkoły podstawowej? Co dowodzi, że trzymasz
    konsekwentnie poziom gminnej szkoły zbiorczej...

    > Napisał Jego Xięciuniość SpLUwaczKA.

    Mój drogi Fuj, to nad tym myslałeś aż tyle czasu?

  • fdj 14.11.03, 14:02
    xiazeluka napisał:

    > Jak to jest, że każdy prostak
    > czuje się wręcz osobiście dotkniety, kiedy spotyka arystokratę?

    A gdzie ten arystokrata. Widzę tu tylko Jegomość Podnóżka, który ma
    nieziszczalne marzenia.

    > W dawnych, dobrych czasach

    Tak, za Dobrej Starej Królowej Komuny której służyłeś.

    > był to dla chamstwa zaszczyt, teraz powód do obrazy...

    Dla mnie też jest, ale jak spotykam prawdziwego arystokratę, a nie pozera-
    marzyciela.

    > Tresura politycznej poprawności?

    Nie, poprawnego widzenia.

    > A propos - wiesz, że niemal dokładnie ten sam tekst, który wymęczyłeś, słyszę
    > od zawistników od czasów szkoły podstawowej?

    No tak, niektórym szajba odbija już za młodu i tak im zostaje. To świat jest
    szalony, a ty Jednyny Normalny, prawda Jego Śmieszność?

    fdj:> > Napisał Jego Xięciuniość SpLUwaczKA.
    xiazeluka:> Mój drogi Fuj, to nad tym myslałeś aż tyle czasu?

    Nie, ja w przeciwieństwie do ciebie nie czycham na forum cały czas aby
    odpowiedzieć, a tylko wchodzę tu na krótkie przerwy w pracy, Jego Omylność.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 14:17
    fdj napisał:

    > A gdzie ten arystokrata. Widzę tu tylko Jegomość Podnóżka, który ma
    > nieziszczalne marzenia.

    Nie możesz się pogodzić z myślą, że bajki czasem stają się rzeczywistością?
    Zazdrość będzie Ci teraz doskwierać, przewiduję spotęgowanie zawistnych
    komentarzy opartych o negację - no bo cóż Ci innego pozostało, chamie?
    Zaprzeczać do oporu...

    > Tak, za Dobrej Starej Królowej Komuny której służyłeś.

    Miałem na myśli dawne czasy, a nie Twoją młodość, negatywnie zweryfikowany
    esbeku.

    > Dla mnie też jest, ale jak spotykam prawdziwego arystokratę, a nie pozera-
    > marzyciela.

    A po czym poznajesz, że tak nie jest, twardogłowy przyjacielu?

    > Nie, poprawnego widzenia.

    Optyka insekta biegającego - patrzy się nie przed siebie, ale na boki i do
    góry, w obawie przed karzącą ręka sprzątaczki.

    > No tak, niektórym szajba odbija już za młodu i tak im zostaje. To świat jest
    > szalony, a ty Jednyny Normalny, prawda Jego Śmieszność?

    Nie, ale statystycznie jest oczywistym, że chamstwa jest więcej od
    arystokracji, dlatego nudne w swej powtarzalności komentarze już mnie nie
    dziwią; jako wyrozumiały pan zdaję sobie sprawę, że chamstwo inaczej upustu
    swej zazdrości dać nie potrafi.

    > Nie, ja w przeciwieństwie do ciebie nie czycham na forum cały czas aby
    > odpowiedzieć, a tylko wchodzę tu na krótkie przerwy w pracy, Jego Omylność.

    A propos "Omylności" - jak to się od dzisiaj pisze słowo "czyhać"? Powtórz,
    proszę.
  • fdj 14.11.03, 16:07
    xiazeluka napisał:

    > Nie możesz się pogodzić z myślą, że bajki czasem stają się rzeczywistością?

    Niektóre tak. Twoja nie.

    > Zazdrość będzie Ci teraz doskwierać

    Buahahaha - nie mam ci czego zazdrościć, parobie. Chlewu i obory, gdzie służysz
    jakiemuś marnemu szlachetce?

    > przewiduję spotęgowanie zawistnych
    > komentarzy opartych o negację - no bo cóż Ci innego pozostało, chamie?
    > Zaprzeczać do oporu...

    Nie zaprzeczam, tylko stwierdzam fakty. A ty brnij sobie dalej w swe marzenia.
    Xięciem i tak nigdy nie bedziesz.

    fdj:> > Dla mnie też jest, ale jak spotykam prawdziwego arystokratę, a nie
    > > pozera-marzyciela.
    xiazeluka:> A po czym poznajesz, że tak nie jest, twardogłowy przyjacielu?

    Wystarczy wczytać się w to, co bazgrzesz.

    > Optyka insekta biegającego - patrzy się nie przed siebie, ale na boki i do
    > góry.

    Pouczał ślepy widzącego.

    fdj:> > No tak, niektórym szajba odbija już za młodu i tak im zostaje. To świat
    > > jest szalony, a ty Jednyny Normalny, prawda Jego Śmieszność?
    xiazeluka:> Nie, ale statystycznie jest oczywistym, że chamstwa jest więcej od
    > arystokracji

    Statystycznie i faktycznie. Tak jak i faktyczne jest, że zaliczasz się do
    chamstwa, a nie do arystokracji.
    Statystycznie miałeś marne szanse aby trafić do tej wąskiej grupy
    bękitnokrwistych - no i rzeczywiście nie trafiłeś.

    > komentarze już mnie nie dziwią; jako wyrozumiały pan zdaję sobie sprawę, że
    chamstwo inaczej upustu swej zazdrości dać nie potrafi.

    No dobra, pożartowałeś sobie wcielając się w rolę "wyrozumiałego Pana", a teraz
    napisz ze swego prawdziwego punktu widzenia - pacjenta zakładu dla psychicznie
    chorych, którym się wydaje, że są kimś innym niż są - np. wydaje im się, że są
    arystokracją (Xięciem) jak w twoim przypadku (a z Napoleonem wieczorem TV
    oglądasz?).

    > A propos "Omylności" - jak to się od dzisiaj pisze słowo "czyhać"?

    Tak to jest, jak się za długo z parobem rozmawia, to człowiek głupieje. I
    zaczyna sadzić takie kwiatki.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 16:21
    fdj napisał:

    > Twoja nie.

    Owszem, ponieważ to nie bajka...

    > Buahahaha - nie mam ci czego zazdrościć, parobie. Chlewu i obory, gdzie
    służysz jakiemuś marnemu szlachetce?

    Właśnie o takiej erupcji zazdrości wspominałem - widzisz, jak łatwo przewidzieć
    Twoje reakcje, gołowąsie?

    > Nie zaprzeczam, tylko stwierdzam fakty. A ty brnij sobie dalej w swe
    marzenia. Xięciem i tak nigdy nie bedziesz.

    Zaprzeczasz właśnie - faktem jest, że jestem księciem, przed przyjęciem którego
    do wiadomosci bronisz się negacją właśnie.

    > Wystarczy wczytać się w to, co bazgrzesz.

    Nie słyszałeś o głupich arystokratach? A może ja jestem książę-bęcwał?

    > Pouczał ślepy widzącego.

    Pouczaj, jeśli taka Twoja wola, ale nie wymachuj tak tą białą laską...

    > Statystycznie i faktycznie. Tak jak i faktyczne jest, że zaliczasz się do
    > chamstwa, a nie do arystokracji.

    O, widzisz? Znowu dziecinna negacja...

    > Statystycznie miałeś marne szanse aby trafić do tej wąskiej grupy
    > bękitnokrwistych - no i rzeczywiście nie trafiłeś.

    Co boli Cię bardziej - bycie chamem czy nie bycie panem?

    > No dobra, pożartowałeś sobie wcielając się w rolę "wyrozumiałego Pana", a
    teraz
    > napisz ze swego prawdziwego punktu widzenia - pacjenta zakładu dla
    psychicznie
    > chorych, którym się wydaje, że są kimś innym niż są - np. wydaje im się, że

    > arystokracją (Xięciem) jak w twoim przypadku (a z Napoleonem wieczorem TV
    > oglądasz?).

    Te wymęczone kwestie o psychiatryku również są mi znane od podstawówki. Umiesz
    się wysilić na coś oryginalnego, dobry człowieku, czy będziesz mnie zanudzał
    odgrzewanymi tekstami? Dla ułatwienia dodam, że historie o gwałceniu mojej
    matki przez ruskich sołdatów i przysposobienie przez prawdziwego pana mojego
    dziadka-parobka także już słyszałem.
  • fdj 15.11.03, 13:11
    xiazeluka napisał:

    > Owszem, ponieważ to nie bajka...

    Tylko bajda? Baśń? Czy klechda?

    fdj: > > Buahahaha - nie mam ci czego zazdrościć, parobie. Chlewu i obory,
    > > gdzie służysz jakiemuś marnemu szlachetce?
    xiazeluka:> Właśnie o takiej erupcji zazdrości wspominałem - widzisz, jak łatwo
    przewidzieć Twoje reakcje, gołowąsie?

    To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal upierał się, że
    jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.

    fdj:> > Nie zaprzeczam, tylko stwierdzam fakty. A ty brnij sobie dalej w swe
    > > marzenia. Xięciem i tak nigdy nie bedziesz.
    xiazeluka:> Zaprzeczasz właśnie - faktem jest, że jestem księciem, przed
    przyjęciem którego do wiadomosci bronisz się negacją właśnie.

    To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal marzył, że jesteś
    Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.

    > ja jestem książę-bęcwał

    Wiem, że jesteś bęcwał, ale nadal nie Xiążę.

    fdj: > > Pouczał ślepy widzącego.
    xiazeluka:> Pouczaj, jeśli taka Twoja wola, ale nie wymachuj tak tą białą
    > laską...

    Tylko mała poprawka: to Ty jesteś pouczającym ślepcem. Widzę, że ci trzeba
    wszystko wprost, bo aluzji nie pojmujesz.

    > O, widzisz? Znowu dziecinna negacja...

    O, widzisz, znów dziecinnie upierasz się, że jesteś Xięciem.

    > Co boli Cię bardziej - bycie chamem czy nie bycie panem?

    Spytaj sam siebie, bo to ty nie jesteś Panem, ale chamem jesteś jak najbardziej.

    > Te wymęczone kwestie o psychiatryku również są mi znane od podstawówki.

    Jak się ma tak długi staż przebywania w psychiatryku jak ty (aż od podstawówki,
    no no), to nie dziwota, że są ci znane.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 17.11.03, 10:29
    fdj napisał:

    > Tylko bajda? Baśń? Czy klechda?

    Kłująca Cię rzeczywistość, nieboraku.

    > To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal upierał się, że
    > jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.

    Tego nie jesteś w stanie sprawdzić, dlatego to Ty głupio się upierasz. Ja
    przecież wcale nie twierdzę, że jesteś piśmienna amebą, choć wiele na to
    wskazuje.

    > To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal marzył, że
    jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.

    Powtarzasz się (w Twoim slangu podwórkowym: "dowcipkuję z pseudoksięcia"), w
    dodatku nie na temat.
    A propos - dżentelmeni nie kłócą się z faktami. czy to wystarczająco wyjaśnia
    Ci, dlaczego jesteś chamskiego pochodzenia?

    > Wiem, że jesteś bęcwał, ale nadal nie Xiążę.

    No dobrze, zróbmy sobie przerwę i powiedz, tak między nami: czy może istnieć
    jakiś powód poza zawiścią, dla którego się tak upierasz przy tej przedszkolnej
    negacji? Ja jestem bardzo wyrozumiały, możesz pisać szczerze...

    > Tylko mała poprawka: to Ty jesteś pouczającym ślepcem. Widzę, że ci trzeba
    > wszystko wprost, bo aluzji nie pojmujesz.

    Pozwól, że złoże Ci wyrazy uszanowania - Twoja mowa jest prostsza od budowy
    cepa, co samo w sobie jest już sporym wyczynem. A i bufonada najwyższej klasy,
    Spawaczu zagubiony na pasie zieleni pośrodku autostrady.

    > O, widzisz, znów dziecinnie upierasz się, że jesteś Xięciem.

    Ja się nie upieram, stwierdzam jedynie fakt. Dlaczego Cię to tak boli, mały
    zazdrośniku?

    > Spytaj sam siebie, bo to ty nie jesteś Panem, ale chamem jesteś jak
    najbardziej.

    Ja odpowiedź znam, pytam się dobrotliwie Ciebie, kmiotku - bardziej mnie
    zazdrościsz czy nad sobą się litujesz?

    > Jak się ma tak długi staż przebywania w psychiatryku jak ty (aż od
    podstawówki, no no), to nie dziwota, że są ci znane.

    Owszem, od dawna odwiedzam tam moich kolegów-zazdrośników, którzy z zawiści
    dostali pomieszania zmysłów. Uważaj zatem na siebie, bo i Ty wykonasz lot nad
    kukułczym gniazdem.

  • fdj 17.11.03, 12:06
    xiazeluka napisał:

    fdj: Tylko bajda? Baśń? Czy klechda?
    xiazeluka: Kłująca Cię rzeczywistość, nieboraku.

    No, skoro Ty uważasz bajki (baśnie, klechdy) za rzeczywistość, to ja się
    przestaję dziwić, że uważasz się za Xięcia.

    fdj: To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal upierał się,
    że jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.
    xiazeluka: Tego nie jesteś w stanie sprawdzić

    Ani Ty udowodnić.

    fdj: To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal marzył, że
    jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.
    xiazeluka: Powtarzasz się

    Oj nie, nie powtarzam. Ale nie wymagam od Ciebie, byś zauważył słowo, które
    różni obydwa zdania, bo wiem, że Cię to przerasta, o Jego Analfabetyczność.

    > A propos - dżentelmeni nie kłócą się z faktami.

    Z faktami nie. Z bzdurami i wymysłami jak najbardziej.

    > czy to wystarczająco wyjaśnia
    > Ci, dlaczego jesteś chamskiego pochodzenia?

    Parafrazując Twoje powyższe zdanie: "tego nie jesteś w stanie sprawdzić".

    fdj: Wiem, że jesteś bęcwał, ale nadal nie Xiążę.
    xiazeluka: No dobrze, zróbmy sobie przerwę i powiedz, tak między nami: czy może
    istnieć jakiś powód poza zawiścią, dla którego się tak upierasz przy tej
    przedszkolnej negacji? Ja jestem bardzo wyrozumiały, możesz pisać szczerze...

    1. Nie ma żadnej zawiści, bo nie ma ku niej powodów,
    2. Nie jest to więc przedszkolna...,
    3. ...a już na pewno nie "negacja" tylko stwierdzanie faktu, żeś nie Xiążę.
    4. A z tą wyrozumiałością, to daruj sobie. Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej
    niż do tej pory.

    Ale dobrze, zróbmy sobie przerwę: w takim razie to Ty udowodnij, że jesteś
    Xięciem. Bo ja jedyną "książęcość" jaką w Tobie widzę to to, że spełniasz aż z
    nawiązką wymogi starego przysłowia: jesteś "Xiążę co psy wiąże" (i to nie w
    znaczeniu majątkowym, ale w tym drugim).

    fdj: O, widzisz, znów dziecinnie upierasz się, że jesteś Xięciem.
    xiazeluka: Ja się nie upieram, stwierdzam jedynie fakt. Dlaczego Cię to tak
    boli, mały zazdrośniku?

    1. Każdy ma takie fakty, na jakie sobie zasłużył. "Fakty" to Ty możesz co
    najwyżej w kiosku kupić, bo już tych TVNowskich nie zrozumiesz.
    2. Nic mnie nie boli - "lekarzu", lecz się sam.

    fdj: Spytaj sam siebie, bo to ty nie jesteś Panem, ale chamem jesteś jak
    najbardziej.
    xiazeluka: Ja odpowiedź znam, pytam się dobrotliwie Ciebie, kmiotku - bardziej
    mnie zazdrościsz czy nad sobą się litujesz?

    Ani jedno ani drugie.

    fdj: Jak się ma tak długi staż przebywania w psychiatryku jak ty (aż od
    podstawówki, no no), to nie dziwota, że są ci znane.
    xiazeluka: Owszem, od dawna odwiedzam tam moich kolegów-zazdrośników

    No tak, bo Twój kolega poprzestał na uważaniu się za napoleona, a Ty uważasz
    się aż za Xięcia - rzeczywiście, Napoleon moze Ci pozazdrościć. Wyobraźni.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 17.11.03, 13:27
    fdj napisał:

    > No, skoro Ty uważasz bajki (baśnie, klechdy) za rzeczywistość, to ja się
    > przestaję dziwić, że uważasz się za Xięcia.

    Bajki opowiadasz, bardzo się przy tym podniecając, Ty. Ja piszę o realiach.

    > Ani Ty udowodnić.

    A kto powiedział, że muszę lub w ogóle chcę to udowadniać? Jestem księciem i
    tyle. To dla mnie rzecz normalna. Natomiast Ciebie to strasznie męczy - z
    zazdrości.

    > Oj nie, nie powtarzam. Ale nie wymagam od Ciebie, byś zauważył słowo, które
    > różni obydwa zdania, bo wiem, że Cię to przerasta, o Jego Analfabetyczność.

    Słowo? Ja nie o partyturze, ale grobowej dwutaktowej melodii... Powtarzasz się
    tym samym przekazem, a nie tymi samymi słowy, blokersie.

    > Z faktami nie. Z bzdurami i wymysłami jak najbardziej.

    Świetnie, zatem doszliśmy do porozumienia - Ty uznajesz, że ja jestem książę, a
    ja daruję Ci te wszystkie brednie, którymi zanieczyściłeś FoF.

    > Parafrazując Twoje powyższe zdanie: "tego nie jesteś w stanie sprawdzić".

    To akurat jest bardzo proste - dżentelmen nie nigdy nie posunąłby się do
    wpierania komukolwiek, że jest kims innym, niz jemu się ubzdurało. A skoroś nie
    dżentelmen, to po prostu cham.

    > 1. Nie ma żadnej zawiści, bo nie ma ku niej powodów,

    Czyli jest to zawiść bezinteresowna? To co się dziwisz, że tak łatwo
    zdemaskować Twoją chamską mentalność?

    > 2. Nie jest to więc przedszkolna...,

    Zgadza się, zgodnie z p. 1.

    > 3. ...a już na pewno nie "negacja" tylko stwierdzanie faktu, żeś nie Xiążę.

    Jest to negacja, ponieważ nie jesteś w stanie udowodnić rzeczy prezeciwnej.

    > 4. A z tą wyrozumiałością, to daruj sobie. Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej
    > niż do tej pory.

    A Ty co tak szczerzysz niedomyte kły i gryziesz dłoń swego pana? Skąd w Tobie
    tyle nienawiści?

    > Ale dobrze, zróbmy sobie przerwę: w takim razie to Ty udowodnij, że jesteś
    > Xięciem.

    A po co? Równie dobrze mógłbyś zażądać, bym udowodnił, że w Warszawie właśnie
    pada deszcz... Rzeczy naturalne po prostu przyjmuje się do wiadomości.
    Po drugie - mnie jest obojętne, czy jakiś cham ma mnie za księcia czy nie,
    ponieważ i tak nic to nie zmienia - ja jestem błękitnej krwi z urodzenia, a nie
    dlatego, że jakiś cham w to uwierzy, kiedy dam mu do pocałowania rodowy
    pierścień.
    Po trzecie - Ty masz jakieś nikczemne pretensje do mojego nika, to dla Ciebie
    jest to z niewiadomych powodów powód do szlochów... Ja się nim nie chwalę, ani
    nie uzurpuję z tego powodu jakichkolwiek forów.
    Po czwarte - na Forum Aktualności działa JCMość Galba, może jego zaczep, by
    udowodnił, iż nie jest rzymskim cesarzem?

    > Bo ja jedyną "książęcość" jaką w Tobie widzę to to, że spełniasz aż z
    > nawiązką wymogi starego przysłowia: jesteś "Xiążę co psy wiąże" (i to nie w
    > znaczeniu majątkowym, ale w tym drugim).

    A mógłbyś to "stare" przysłowie zacytować? Wraz ze źródłem (np. "klatka
    schodowa nr 8, półpiętro między 4 i 5 kondygnacją")

    > 1. Każdy ma takie fakty, na jakie sobie zasłużył. "Fakty" to Ty możesz co
    > najwyżej w kiosku kupić, bo już tych TVNowskich nie zrozumiesz.

    Fakty są jedne i niepodzielne, w przeciwieństwie do ich interpretacji, głupolu.
    Przyznaj się, Ty jeszcze matury nie masz, prawda?

    > 2. Nic mnie nie boli - "lekarzu", lecz się sam.

    Ja Cię bolę? Co to za slang?

    > Ani jedno ani drugie.

    To co w takim razie?

    > No tak, bo Twój kolega poprzestał na uważaniu się za napoleona, a Ty uważasz
    > się aż za Xięcia - rzeczywiście, Napoleon moze Ci pozazdrościć. Wyobraźni.

    "Tylko" Napoleon, aż "książę"? Cesarz jednak stoi wyżej w hierarchii, ale skąd
    cham może o tym wiedzieć...
  • galba 18.11.03, 09:31
    > Po czwarte - na Forum Aktualności działa JCMość Galba, może jego zaczep, by
    > udowodnił, iż nie jest rzymskim cesarzem?

    Aby przyszli historycy nie mieli problemów z właściwym opisaniem dziejów
    informuję:

    a. stanu z urodzenia jestem niskiego

    b. na szczyty wywindowała mnie ciężka praca, inteligencja no i wybitne
    umiejętności spiskowe

    c. wieniec cesarski nałożyłem sobie na głowę własnoręcznie

    G.
  • pollak 18.11.03, 10:35
    galba napisał:

    > c. wieniec cesarski nałożyłem sobie na głowę własnoręcznie

    Uwięziłeś jeszcze chłopka, okrutniku. ;)
  • fdj 20.11.03, 16:49
    xiazeluka napisał:

    > Ja piszę o realiach.

    Sęk w tym, że Twoje realia nie różnią się od bajek.
    Bo nimi są.

    fdj: Ani Ty udowodnić.
    xiazeluka: A kto powiedział, że muszę lub w ogóle chcę to udowadniać? Jestem
    księciem i tyle.

    No i widzisz. Skoro Ty na pytanie o udowodnienie bycia xięciem odpowiadasz "bo
    tak jest", to ja w takim razie na twoje pytanie, abym ci udowodnił, że nie
    jesteś xięciem odpowiadam: bo nie jesteś.

    > Powtarzasz się tym samym przekazem, a nie tymi samymi słowy

    Tak jak i ty wcześniej powtarzałeś się, że przewidzisz to czy tamto. Bez
    różnicy. Przyganiał kocioł garnkowi.

    fdj: Z faktami nie. Z bzdurami i wymysłami jak najbardziej.
    xiazeluka: Świetnie, zatem doszliśmy do porozumienia - Ty uznajesz, że ja
    jestem książę,

    Nie mogę tego uznać, ponieważ nie mogę uznać nieprawdy.

    xiazeluka: a ja daruję Ci te wszystkie brednie, którymi zanieczyściłeś FoF.

    Darować, to ty możesz sobie bredzenie.
    Zresztą, zanieczyszczanie też sobie podaruj, chociaż przewiduję, że sobie nie
    darujesz.

    fdj: Parafrazując Twoje powyższe zdanie: "tego nie jesteś w stanie sprawdzić".
    xiazeluka: To akurat jest bardzo proste - dżentelmen nie nigdy nie posunąłby
    się do wpierania komukolwiek, że jest kims innym, niz jemu się ubzdurało. A
    skoroś nie dżentelmen, to po prostu cham.

    I ty również cham, a nie dżentelmen, ponieważ wpierasz mi, że jesteś xięciem.

    fdj: 1. Nie ma żadnej zawiści, bo nie ma ku niej powodów,
    xiazeluka: Czyli jest to zawiść bezinteresowna?

    Czy tak trudno ci zrozumieć słowo "żadnej"?

    fdj: 3. ...a już na pewno nie "negacja" tylko stwierdzanie faktu, żeś nie Xiążę
    xiazeluka: Jest to negacja, ponieważ nie jesteś w stanie udowodnić rzeczy
    prezeciwnej.

    Jak i ty wciąż nie jesteś w stanie udowodnić, żeś xiążę.

    > gryziesz dłoń swego pana?

    To że ty masz Pana kmiocie nie oznacza jeszcze, że ja też.

    > Skąd w Tobie tyle nienawiści?

    Zapytał xiazeluka sam siebie, nie uzyskując odpowiedzi.

    fdj: Ale dobrze, zróbmy sobie przerwę: w takim razie to Ty udowodnij, że jesteś
    Xięciem.
    xiazeluka: A po co? Równie dobrze mógłbyś zażądać, bym udowodnił, że w
    Warszawie właśnie pada deszcz... Rzeczy naturalne po prostu przyjmuje się do
    wiadomości.

    A po to, ze ode mnie żądasz, abym ci udowodnił, że nie jesteś. Tymczasem to na
    tobie spoczywa ciężąr dowodu, bo to ty wywodzisz z tego twierdzenia skutki. ja
    zaś tylko stwierdzam fakty, że nie jesteś.
    Udowodnić, że akurat pada deszcz jest bardzo łatwo. Natomiasty gdybyś był
    prawdziwym xięciem, to bez trudu potrafiłbyś to udowodnić (bo rzeczy oczywiste
    najłatwiej udowodnić). skoro nie potrafisz, to znaczy, że nie jesteś.
    A skoro twoją odpowiedzią jest: "bo jestem", to moją odpowiedzią jest: "bo nie
    jesteś".
    Tak, rzeczy naturalne przyjmuje się do wiadomości. Twoje bredzenie
    o "xięciostwie" nie jest rzeczą naturalną, więc nie przyjmuję jej do
    wiadomości. Mogę co najwyżej przyjąc do wiadomości, że bredzisz - to jest jak
    najbardziej naturalne.

    > Po drugie - mnie jest obojętne, czy jakiś cham ma mnie za księcia czy nie

    Gdyby tak było, to moje stwierdzanie faktu, że nie jesteś nie robiłoby na tobie
    żadnego wrażenia (gdybyś naprawdę był xięciem). A tymczasem wykłócasz się o to
    do upadłego. To normalne u udającego kogoś innego.

    > Ja jestem błękitnej krwi z urodzenia

    Z urodzenia to ty jesteś ćwok. Może być błękitny.

    > Po trzecie - Ty masz jakieś nikczemne pretensje do mojego nika, to dla Ciebie
    > jest to z niewiadomych powodów powód do szlochów... Ja się nim nie chwalę,
    > ani nie uzurpuję z tego powodu jakichkolwiek forów.

    A ty jesteś głupi jak but. Już nie pamiętasz, z czego się ta dyskusja
    wywiązała? Ja nie mam żadnych pretensji do twojego nicka pastuchu (a już na
    pewno nie nikczemne). To ty zacząłeś twierdzić, że jesteś xięciem, a przedtem
    ja w ogóle nie poruszałem tego tematu:
    twój post z 14.11.2003, godz.11:31
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9081089
    "to ja jestem książę(...)"
    Widzisz, jak łatwo udowodnić ci kłamstwo, sługo swego szlachetki?

    > Po czwarte - na Forum Aktualności działa JCMość Galba, może jego zaczep, by
    > udowodnił, iż nie jest rzymskim cesarzem?

    Nic mnie to nie obchodzi, bo przede mną nie podawał się za takowego, jak ty
    wyżej.

    fdj: Bo ja jedyną "książęcość" jaką w Tobie widzę to to, że spełniasz aż z
    nawiązką wymogi starego przysłowia: jesteś "Xiążę co psy wiąże" (i to nie w
    znaczeniu majątkowym, ale w tym drugim).
    xiazeluka: A mógłbyś to "stare" przysłowie zacytować? Wraz ze źródłem
    (np. "klatka schodowa nr 8, półpiętro między 4 i 5 kondygnacją")

    1. Uniwersalny Słownik Języka Polskiego, PWN Warszawa 2003, tom II, strony 341-
    342, hasło: książę.
    2. Wiem, że twoja edukacja to co najwyżej napisy w bramach, więc podam ci, co
    tam napisali, abyś nie musiał prosić kogoś piśmiennego na dworze u twego Pana,
    aby ci odczytał:
    przysł. "Książę co psy wiąże", 1) arystokrata bez majątku, 2) o kimś, kto się
    wywyższa nad innych, nie mając ku temu powodu.
    To drugie znaczenie, to właśnie o tobie, o Xiążę co psy wiąże.
    3. Widzisz głupolku, to wyżej to właśnie był cytat. No ale czego wymagać od
    analfabety - rozumienia znaku "??

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 21.11.03, 09:34
    fdj napisał:

    > Sęk w tym, że Twoje realia nie różnią się od bajek.

    To jest Twoje wishful thinking, przedstawicielu plebsu.

    > Skoro Ty na pytanie o udowodnienie bycia xięciem odpowiadasz "bo
    > tak jest", to ja w takim razie na twoje pytanie, abym ci udowodnił, że nie
    > jesteś xięciem odpowiadam: bo nie jesteś.

    Jesteś nie tylko nudny, ale i tępy - to Tobie zależy na tym, bym księciem nie
    był. Ja nim jestem, niezależnie od tego, jak długo będziesz wył do księżyca,
    natomiast z pewnością nie będę udowadniał zbuntowanemu chamstwu oczywistości.
    To jest tak - jak ktoś przedstawia się dżentelmenowi "Dzień dobry. Jestem
    chiońskim cesarzem", to ów odpowiada uprzejmie: "Witam, Waszą Wysokość. Jaka
    pogoda w Pekinie?" - ponieważ grzeczność wymaga, by nie zaczynać znajomości od
    wydziwiania, nawet jeśli w wersję podaną przez kogoś się nie wierzy. I na tym
    właśnie polega różnica między arystokracją (mną) a chamstwem (Tobą): ja mam
    poczucie swojej wartości, więc nie muszę na siłę jej wzmacniać
    żadaniem "Udowodnij, że naprawdę masz na imię Filip!"
    Nadążasz?

    > Tak jak i ty wcześniej powtarzałeś się, że przewidzisz to czy tamto. Bez
    > różnicy. Przyganiał kocioł garnkowi.

    Napisałem raz, że bez trudu mogę przewidzieć reakcje chama. Potem hipoteza się
    spełniła, więc nie było potrzeby "przewidywać" po raz kolejny,
    ćwierćinteligencie.

    > Nie mogę tego uznać, ponieważ nie mogę uznać nieprawdy.

    A skąd wiesz, że to nieprawda, poza tym, że bardzo tego pragniesz?

    > Zresztą, zanieczyszczanie też sobie podaruj, chociaż przewiduję, że sobie nie
    > darujesz.

    Chwilowo sobie nie daruję, ponieważ dawno już nie miałem mozliwości podobnej
    zabawy z manekinem Twojego pokroju.

    > I ty również cham, a nie dżentelmen, ponieważ wpierasz mi, że jesteś xięciem.

    Nadal problemy z percepcją nieskomplikowanych zdań? To popatrz wyżej, wykład na
    temat dżentelmeństwa na przykładzie cesarza chińskiego.

    > Czy tak trudno ci zrozumieć słowo "żadnej"?

    Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, czytam cale zdania:
    "Nie ma żadnej zawiści, bo nie ma ku niej powodów"

    Skoro nie ma powodów, to znaczy, że Twoja zawiść jest bezinteresowna.

    > Zapytał xiazeluka sam siebie, nie uzyskując odpowiedzi.

    Nienawiść u mnie? Czy ja mam pretensję do Ciebie, że jesteś chamem?

    > A po to, ze ode mnie żądasz, abym ci udowodnił, że nie jesteś.

    Tak - ponieważ to dla Ciebie jest problem. Mnie natomiast jest obojętne, czy
    naprawdę jesteś Filipem czy nie. Ja nie oceniam ludzi po tym, jak się
    przedstawiają, ale po tym, co tu piszą, ponieważ innej mozliwości nie ma. Z
    przykrocią muszę Cię poinformować, że Twoje pisarstwo nie zrobiło na mnie
    najlepszego wrażenia.
    Po drugie - jak komuś coś zarzucasz, to ciężar dowodu leży po Twojej stronie. A
    ponieważ robisz to zapalczywie, to mam uzasadnione podejrzenie, że z zazdrości,
    ponieważ racjonalnego powodu nie sposób się doszukać.

    > Natomiasty gdybyś był
    > prawdziwym xięciem, to bez trudu potrafiłbyś to udowodnić (bo rzeczy
    oczywiste najłatwiej udowodnić).

    Drogi mule, mnie jest obojętne, czy jakiś cham mi uwierzy czy nie. Bawi mnie
    Twoja bezsilna wściekłość. Natomiast karygodne braki w kindersztubie są raczej
    nie do naprawienia - kiedy zamiast usłyszeć w odpowiedzi "dzień dobry" Kowalski
    słyszy od Fuja "Udowodnij pan, żeś Kowalski!"

    > skoro nie potrafisz,

    Na pisałem, że nie mam ochoty, a nie nie potrafię. Nie jesteś na tyle ważny, by
    Twoja opinia mnie jakoś szczególnie zajmowała.

    > A skoro twoją odpowiedzią jest: "bo jestem", to moją odpowiedzią jest: "bo
    nie jesteś".

    Tak, ale to Ty mi coś zarzucasz. Ja się tylko przedstawiam. czy ten niuans nie
    jest dla Ciebie zbyt skomplikowany?

    > Twoje bredzenie
    > o "xięciostwie" nie jest rzeczą naturalną, więc nie przyjmuję jej do
    > wiadomości.

    Dlaczego nie? Książęta istnieją na świecie, więc skąd wiesz, że akurat nie
    trafiło Ci się szczęście poznania jednego z nich?

    > Gdyby tak było, to moje stwierdzanie faktu, że nie jesteś nie robiłoby na
    tobie
    > żadnego wrażenia (gdybyś naprawdę był xięciem). A tymczasem wykłócasz się o
    to do upadłego. To normalne u udającego kogoś innego.

    Powiedz może czytelnikom - o co ja się wykłócam? Zbywanie natręta nie jest
    formą spierania się.

    > Ja nie mam żadnych pretensji do twojego nicka pastuchu (a już na
    > pewno nie nikczemne).

    Masz, zbuntowany chamie. Nikczemne.

    > To ty zacząłeś twierdzić, że jesteś xięciem
    > "to ja jestem książę(...)"
    > Widzisz, jak łatwo udowodnić ci kłamstwo, sługo swego szlachetki?

    A oto całość postu:

    "FUJ: Od tego są takie sługusy-lizusy jak ty Jego Służalczość.
    XELUKA: Ja jestem książę - więc to mnie się usługuje."

    Czyli mamy tu do czynienia ze skorygowaniem Twojego błędnego mniemania. W
    dodatku meritum dotyczyło służalczości, a nie twierdzenia o byciu arystokratą.
    Innymi słowy:

    FUJ: Jesteś osłem, trawojadzie.
    XELUKA: Jestem człowiekiem, więc jadam schabowe, a nie owies.

    Podmiotem jest więc tu menu, forma życia ilustruje niewłaściwe posądzenie.

    > Nic mnie to nie obchodzi, bo przede mną nie podawał się za takowego, jak ty
    > wyżej.

    Zrobił Ci tę wielką łaskę, że przedstawił się tak w tym wątku. Czy jesteś już
    zainteresowany?

    > To drugie znaczenie, to właśnie o tobie, o Xiążę co psy wiąże.

    No widzisz, od razu wiemy, na czym stoimy. Skoro robienie wypisów idzie Ci tak
    dobrze, to może teraz spróbuj udowodnić, że powiedzionko to jest zasadne wobec
    mojej książęcej osoby, kmiotku.
  • fdj 21.11.03, 18:34
    luka napisał:

    > to Tobie zależy na tym, bym księciem nie był.

    Jedynym Xięciem jakim jesteś, to Xięciem Błaznów.

    > To jest tak - jak ktoś przedstawia się dżentelmenowi "Dzień dobry. Jestem
    > chińskim cesarzem", to ów odpowiada uprzejmie: "Witam, Waszą Wysokość. Jaka
    > pogoda w Pekinie?" - ponieważ grzeczność wymaga, by nie zaczynać znajomości
    > od wydziwiania, nawet jeśli w wersję podaną przez kogoś się nie wierzy.

    1. Nie Tobie chamie nauczać innych grzeczności.
    2. Widzisz, może i Ty bezkrytycznie przyjmujesz, jak ktoś Ci się przedstawi
    jako Papież i od razu całujesz go po pierścieniach i mówisz „Wasza
    Świątobliwość”. Ja zaś mam trochę bardziej krytyczne podejście do życia i
    grzeczność nie ma tu nic do rzeczy. A choćby dlatego, że prawdziwy Cesarz
    Chiński, Papież czy Książę z reguły nie musi się przedstawiać – i tak wszyscy
    wiedzą, że to on. Co najwyżej herold go zapowiada, jak gdzieś wchodzi. Twoje
    zachowanie świadczy o czymś zupełnie innym – nie masz czym się szczycić, więc
    udajesz księcia, a niektórzy w to wierzą, co cię bardzo wartościuje. A jak ktoś
    nie wierzy, to się wściekasz, jak tutaj.

    > "Udowodnij, że naprawdę masz na imię Filip!"

    Czym innym jest udowadnianie imienia, a czym innym tytułów.

    > Napisałem raz, że bez trudu mogę przewidzieć reakcje chama. Potem hipoteza
    > się spełniła,

    Ale powtórzyłeś to kilkakrotnie na rózne sposoby, o Jego Przewidywalność. A
    spełniła to się na Tobie klątwa na Twój ród nałożona.

    fdj: Nie mogę tego uznać, ponieważ nie mogę uznać nieprawdy.
    luka: A skąd wiesz, że to nieprawda,

    To widać, słychać i czuć.

    > dawno już nie miałem możliwości podobnej zabawy z manekinem Twojego pokroju.

    No jasne, jak się Gada z Cegłami, Żartuje z Żyrandolami, Naucza Książkę
    Telefoniczną, to już Ci na Twoją dmuchaną lalę czasu nie starczy?

    > To popatrz wyżej, wykład na temat dżentelmeństwa na przykładzie cesarza
    > chińskiego.

    Ojojojoj, czyżbyś się powtarzał? Ależ tak, luka się powtarza. To popatrz wyżej,
    na moją odpowiedź.

    fdj: Czy tak trudno ci zrozumieć słowo "żadnej"?
    luka: Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, czytam cale zdania: "Nie ma żadnej
    zawiści, bo nie ma ku niej powodów" - (fdj). Skoro nie ma powodów, to znaczy,
    że Twoja zawiść jest bezinteresowna.

    Nie, Jego Analfabetyczność, to nie oznacza. To oznacza, że nie ma w ogóle
    żadnej zawiści – ani interesownej, ani bezinteresownej, ani jakiejkolwiek
    innej. Słowo "żadnej" oznacza "żadnej". Wiem, że nie nadążasz, ale trudno.
    Czego wymagać od sługusa.

    > Ja nie oceniam ludzi po tym, jak się przedstawiają, ale po tym, co tu piszą,
    > ponieważ innej mozliwości nie ma.

    No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham, a
    nie żaden xiąże. Resztę wyjaśnień w tym temacie przeczytaj sobie w poście do
    Perły i Ciebie – nie będę się powtarzał, a poza tym i tak nie zrozumiesz:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9232643

    > Z przykrością muszę Cię poinformować, że Twoje pisarstwo nie zrobiło na mnie
    > najlepszego wrażenia.

    I vice versa.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 09:09
    fdj napisał:

    > Jedynym Xięciem jakim jesteś, to Xięciem Błaznów.

    Czyli diagnoza się potwierdza - masz zaparcie. Może życzysz sobie lewatywę?

    > 1. Nie Tobie chamie nauczać innych grzeczności.

    Ja nie nauczam, jeno emanuję aurą wyższych sfer, co budzi w chamstwie Twojego
    pokroju zrozumiałą zawiść i rozpaczliwą chęć dorównania lepszemu.

    > 2. Widzisz, może i Ty bezkrytycznie przyjmujesz, jak ktoś Ci się przedstawi
    > jako Papież

    Ja nie przyjmuję tego jako fakt, o czym juz pisałem, ale żeś głupku oczywiście
    nie zrozumiał, ale oświadczenie, Wasza Świątobliwość.

    > Ja zaś mam trochę bardziej krytyczne podejście do życia i
    > grzeczność nie ma tu nic do rzeczy.

    Owszem, ma. Z tej prosej przyczyny, iż nie możesz wiedzieć po twarzy, czy
    przypadkiem ten ktoś nie przedstawia się zgodnie z prawdą. Wydziwianie na dzień
    dobry dowodzi nieodwracalnych braków dobrego wychowania.

    > A choćby dlatego, że prawdziwy Cesarz
    > Chiński, Papież czy Książę z reguły nie musi się przedstawiać – i tak wsz
    > yscy wiedzą, że to on.

    A czy ja się przedstawiłem, żałosny bufonie?

    > Co najwyżej herold go zapowiada, jak gdzieś wchodzi.

    A potem ów herold słyszy pod swoim adresem Twoje uprzejme "ty podnóżku".
    Nie musisz co chwila udowadniać, żeś cham.

    > Twoje
    > zachowanie świadczy o czymś zupełnie innym – nie masz czym się szczycić,
    > więc
    > udajesz księcia, a niektórzy w to wierzą, co cię bardzo wartościuje. A jak
    ktoś nie wierzy, to się wściekasz, jak tutaj.

    Niestety, kolejne złe wieści:
    1. Jeszcze mnie nie zdenerwowałeś ani razu. Więcej, nawet nie wywołałeś we mnie
    podrażnienia.
    2. Ja na Forum nie bywam po to, by się szczycić, ale dyskutować i masakrować
    kretynów. Ponieważ z Tobą dyskutować się nie da, więc realizuję tę drugą opcję.

    > Czym innym jest udowadnianie imienia, a czym innym tytułów.

    Dokładnie tym samym - ja nie powiątpiewam, że masz takie imię; po prostu
    przyjąłem to do wiadomości, tym bardziej, że jest to nieweryfikowalne. Osąd
    Twojej osoby wywiodłem sobie na podstawie korespondencji z Tobą - jesteś
    głupkowaty tetryk - i tego się trzymam.

    > Ale powtórzyłeś to kilkakrotnie na rózne sposoby

    Powtórzę - przewidziaęłm raz, potem wskazałem kilka razy, jak przepowiednia się
    spełnia. Tego też nie rozumiesz, nieszczęśniku?

    > To widać, słychać i czuć.

    Ależ dowcipna riposta! Tylko siąść i płakać.

    > No jasne, jak się Gada z Cegłami, Żartuje z Żyrandolami, Naucza Książkę
    > Telefoniczną, to już Ci na Twoją dmuchaną lalę czasu nie starczy?

    Napisałem jedynie, że byle cegła jest od Ciebie wymowniejsza, żyrandol
    dowcipniejszy, a książka telefoniczna mądrzejsza, co wcale nie dowodzi, iż
    Twoje infantylne skojarzenia odpowiadają prawdzie. Na przykład - wiszący
    żyrandol jest zabawniejszy od Ciebie po prostu wisząc, a nie opowiadając
    najnowsze szmoncesy.

    > Ojojojoj, czyżbyś się powtarzał? Ależ tak, luka się powtarza. To popatrz
    wyżej, na moją odpowiedź.

    Gdzie tu jest powtarzanie się, pierwszoklasisto? "Vide wyżej" odsyła do
    właściwego punktu wykładu właśnie po to, by się nie powtarzać, palancie!

    > Nie, Jego Analfabetyczność, to nie oznacza. To oznacza, że nie ma w ogóle
    > żadnej zawiści – ani interesownej, ani bezinteresownej, ani jakiejkolwiek

    Jeśli nie ma "żadnej", to przytaczanie powodów, które nie zachodzą, jest
    zbędne, oprawco języka polskiego. Ale rozumiem, że w tym przypadku to bardziej
    Twoje zrzędzenie, niż błąd - taka jest bowiem bieda z nudziarzami.

    > No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    > podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham,
    a nie żaden xiąże.

    Pisałem o merytorycznej treści, a nie wizytówkach - i to już trzy razy.
    Powtórzyłem się więc (ku Twej radości kretyna otrzymującego w lunaparku
    kolorowy balonik), ale niestety inaczej odpowiadać Tobie nie sposób, ponieważ
    nawet odniesienia są dla Ciebie "powtarzaniem się". Czy to dotarło do Twojej
    kałmuckiej czaszki?
  • fdj 24.11.03, 13:41
    luka napisał:

    fdj: Jedynym Xięciem jakim jesteś, to Xięciem Błaznów.
    luka: Czyli diagnoza się potwierdza - masz zaparcie. Może życzysz sobie
    lewatywę?

    Co nie zmienia faktu, żeś Xięciem Błaznów

    fdj: 1. Nie Tobie chamie nauczać innych grzeczności.
    luka: Ja nie nauczam, jeno emanuję aurą wyższych sfer, co budzi w chamstwie
    Twojego pokroju zrozumiałą zawiść i rozpaczliwą chęć dorównania lepszemu.

    Buahahahaha, no to jest dopiero żałosne. Jedyne co się zgadza, to to, ze
    emanujesz. Tylko, że chamstwem, jadem, nienawiścią i wściekłością.

    fdj: 2. Widzisz, może i Ty bezkrytycznie przyjmujesz, jak ktoś Ci się
    przedstawi jako Papież
    luka: Ja nie przyjmuję tego jako fakt, o czym juz pisałem, ale żeś głupku
    oczywiście nie zrozumiał, ale oświadczenie, Wasza Świątobliwość.

    Tak, tak, oczywiście, nie przyjmujesz. Tylko pytasz pseudopapieża o pogodę w
    Rzymie, gdu każdy normalny człowiek od razu wie, czy to papież, czy nie.

    fdj: Ja zaś mam trochę bardziej krytyczne podejście do życia i grzeczność nie
    ma tu nic do rzeczy.
    luka: Owszem, ma. Z tej prosej przyczyny, iż nie możesz wiedzieć po twarzy,
    czy przypadkiem ten ktoś nie przedstawia się zgodnie z prawdą.

    Owszem nie ma. Oczywiście, może taki zaściankowy tępak jak Ty nie poznałby
    Papieża po twarzy. Ja poznam.

    fdj: A choćby dlatego, że prawdziwy Cesarz Chiński, Papież czy Książę z reguły
    nie musi się przedstawiać – i tak wszyscy wiedzą, że to on.
    luka: A czy ja się przedstawiłem, żałosny bufonie?

    A czy ja pisałem o Tobie, matole? Odnosiłem się do Twoich nędznych wywodów, jak
    to przychodzi Cesarz Chiński i się przedstawia, Jego Żałosność.

    fdj: Twoje zachowanie świadczy o czymś zupełnie innym – nie masz czym się
    szczycić, więc udajesz księcia, a niektórzy w to wierzą, co cię bardzo
    wartościuje. A jak ktoś nie wierzy, to się wściekasz, jak tutaj.
    luka: Niestety, kolejne złe wieści:
    1. Jeszcze mnie nie zdenerwowałeś ani razu. Więcej, nawet nie wywołałeś we mnie
    podrażnienia.

    Tak, tak, oczywiście, Twoje posty aż ociekają „spokojem”.

    2. Ja na Forum nie bywam po to, by się szczycić, ale dyskutować i masakrować
    kretynów. Ponieważ z Tobą dyskutować się nie da, więc realizuję tę drugą opcję.

    Wydaje Ci się tylko, o Jego Żałosność. W rzeczywistości sam zostałeś już
    zmasakrowany po wielokroć.

    fdj: Czym innym jest udowadnianie imienia, a czym innym tytułów.
    luka: Dokładnie tym samym - ja nie powiątpiewam, że masz takie imię; po prostu
    przyjąłem to do wiadomości, tym bardziej, że jest to nieweryfikowalne. Osąd
    Twojej osoby wywiodłem sobie na podstawie korespondencji z Tobą - jesteś
    głupkowaty tetryk - i tego się trzymam.

    1. Ależ nie, jego Omylność, nie tym samym. Bo to, czy się ma na imię Eustachy,
    Adolf czy Łukasz nie ma znaczenia dla głoszonych poglądów. Tymczasem ty swoje
    wątpliwej jakości wywody usiłujesz wzmocnić autorytetem tytułu xiążęcego,
    którego nie masz.
    2. I jest to weryfikowalne w prosty sposób spojrzenia w dowód, choć biorąc pod
    uwagę pkt. 1, nie ma takiej potrzeby.
    3. Stetryczały? Może byś się w końcu zdecydował, o Jego Głupkość? Najpierw
    jestem „niezweryfikowanym ubekiem” – co sugeruje, że mam lat już trochę. Potem
    dowiaduję się o sobie, że „właśnie w liceum Trylogię” przerabiam. Potem,
    że „jeszcze nie mam matury”, co potwierdzałoby wywody o Trylogii. A teraz
    jestem „stetryczały”, co znów mi sugeruje wiek podeszły. Innych podobnych
    wpadek nie pomnę.
    A może byś się tak zdecydował, Jego Matołkowatość na jeden rodzaj wątpliwych
    jakościowo „inwektyw” i przypisanie mnie do określonej grupy wiekowej, bo nie
    wiem, czy mam jutro iść do szkoły, czy do kościoła?

    > Ależ dowcipna riposta! Tylko siąść i płakać.

    I tak dowcipniejsza, niż wszystkie Twoje.

    fdj: No jasne, jak się Gada z Cegłami, Żartuje z Żyrandolami, Naucza Książkę
    Telefoniczną, to już Ci na Twoją dmuchaną lalę czasu nie starczy?
    luka: Napisałem jedynie, że byle cegła jest od Ciebie wymowniejsza, żyrandol
    dowcipniejszy, a książka telefoniczna mądrzejsza, co wcale nie dowodzi, iż
    Twoje infantylne skojarzenia odpowiadają prawdzie.

    1. Tak, tak, i napisz jeszcze, że jesteś właśnie w tej chwili cholernie
    spokojny. Będzie to bardzo wiarygodne. A, i nie zapomnij dodać, że nic Cię nie
    obchodzą moje („chama” – w twym mniemaniu) zdanie na ten temat i głoszone
    opinie.
    2. A skąd czerpiesz wiedzę o wymowności cegły? Czekaj, „przewidzę” twoją
    odpowiedź: też z obserwacji?
    3. Napisałeś „moja książka telefoniczna jest pojętniejsza”, a nie mądrzejsza,
    nieudolny oszuście:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9132509
    Jak sprawdzasz jej „pojętność”, nie nauczając jej, o Jego Śmieszność?

    fdj: Ojojojoj, czyżbyś się powtarzał? Ależ tak, luka się powtarza. To popatrz
    wyżej, na moją odpowiedź.
    luka: Gdzie tu jest powtarzanie się, pierwszoklasisto? "Vide wyżej" odsyła do
    właściwego punktu wykładu właśnie po to, by się nie powtarzać, palancie!

    Ja Cię odsyłałem w podobny sposób i spotykałem się z zarzutem „powtarzania” się.

    fdj: Nie, Jego Analfabetyczność, to nie oznacza. To oznacza, że nie ma w ogóle
    żadnej zawiści – ani interesownej, ani bezinteresownej, ani jakiejkolwiek
    luka: Jeśli nie ma "żadnej", to przytaczanie powodów, które nie zachodzą, jest
    zbędne,

    Ależ ja nie przytaczam, odnoszę się tylko do Twoich błędnych mniemań.

    fdj: No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham, a
    nie żaden xiąże.
    luka: Pisałem o merytorycznej treści, a nie wizytówkach - i to już trzy razy.

    Znów nieprawda, ale rozumiem, że usiłujesz się bronić. Szkoda, że tak
    nieudolnie.

    > Powtórzyłem się więc (ku Twej radości kretyna otrzymującego w lunaparku
    kolorowy balonik)

    Mogę być nawet „pękniętą fajansową salaterką”, co nie zmienia faktu, że sam się
    wielokrotnie powtarzasz, a mi z tego powodu robisz zarzut.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 14:35
    fdj napisał:

    > Co nie zmienia faktu, żeś Xięciem Błaznów

    W Twojej prostackiej wyobraźni, zgadza się.

    > Jedyne co się zgadza, to to, ze
    > emanujesz. Tylko, że chamstwem, jadem, nienawiścią i wściekłością.

    Podaj przykłady tego "chamstwa, jadu, nienawiści i wściekłości", czworonożny
    niedorozwoju.

    > Tak, tak, oczywiście, nie przyjmujesz. Tylko pytasz pseudopapieża o pogodę w
    > Rzymie, gdu każdy normalny człowiek od razu wie, czy to papież, czy nie.

    I właśnie dlatego dżentelmen nie musi mu tego parskać w twarz! Poza tym - jest
    papieżem czy nie, co to mnie obchodzi? Gdyby Ciebie odwiedził papież, to
    rzuciłbyś mu się na klęczkach do dłoni - sprawdzać zębami, czy pierścień jest
    ze złota czy tombaku, chamie.

    > Owszem nie ma. Oczywiście, może taki zaściankowy tępak jak Ty nie poznałby
    > Papieża po twarzy. Ja poznam.

    Poznaj mnie po twarzy przez internet, matole.

    > Odnosiłem się do Twoich nędznych wywodów, jak to przychodzi Cesarz Chiński i
    się przedstawia, Jego Żałosność.

    No i przedstawia się, chociaż "widać" (po czym?), że to nie cesarz, ani nawet
    Chińczyk; co robi Fuj? Włazi na stół i wrzeszczy: "Patrzcie wszyscy, fałszywy
    Ming!"
    Jak myślisz, kogo by wyproszono z sali?

    > Tak, tak, oczywiście, Twoje posty aż ociekają „spokojem”.

    Owszem, kulawy bucefale. Wskaż jakiś post świadczący o czyms przeciwnym.

    > Wydaje Ci się tylko, o Jego Żałosność. W rzeczywistości sam zostałeś już
    > zmasakrowany po wielokroć.

    Przez kogo? Wymień ze trzy niki...
    Tak to z Toba jest - zadęcie, obrzucanie błotem i zero konkretów. Zaraz zacznę
    ziewać.

    > 1. Ależ nie, jego Omylność, nie tym samym. Bo to, czy się ma na imię
    Eustachy,
    > Adolf czy Łukasz nie ma znaczenia dla głoszonych poglądów. Tymczasem ty swoje
    > wątpliwej jakości wywody usiłujesz wzmocnić autorytetem tytułu xiążęcego,
    > którego nie masz.

    Jest tym samym. Na forum funkcjonujemy jako niki, a nie żywe osoby, znane z
    imienia i nazwiska, których można obserwować jak się zachowują, jaką mają
    mimikę (czy nie uciekają z wzrokiem lub nie krzyżują palcy), temperament,
    kolory na twarzy czy pocenie. Dlatego nie ma wiekszego znaczenia, jaki
    przyjmuje się pseudonim, ponieważ i tak ocenia się rozmówcę po tym, co pisze.
    Dlatego nie zachodzi mozliwość "wzmocnienia" swych wywodów nikiem, ponieważ
    jeśli są kretyńskie, to takimi pozostaną, nawet jeśli nazwiesz się "Albert
    Ajnsztajn" czy "Elisabet_de_sekend". Co więcej, nazwanie się na
    przykład "geniusz" jest bardziej ryzykowne niż "Fdj", ponieważ temu ostatniemu
    łatwiej wybaczyć wodospad pustosłowia przetykany ławicami głupot.

    > 2. I jest to weryfikowalne w prosty sposób spojrzenia w dowód, choć biorąc
    pod uwagę pkt. 1, nie ma takiej potrzeby.

    Zajrzyj mi w ałswajs, paranoiku. Proszę bardzo - przytknąłem go otwartego na
    monitora. Zweryfikuj teraz moje słowa, świrusku.

    > Najpierw
    > jestem „niezweryfikowanym ubekiem” – co sugeruje, że mam lat
    > już trochę. Potem
    > dowiaduję się o sobie, że „właśnie w liceum Trylogię” przerabiam. P
    > otem,
    > że „jeszcze nie mam matury”, co potwierdzałoby wywody o Trylogii. A
    > teraz
    > jestem „stetryczały”, co znów mi sugeruje wiek podeszły. Innych pod
    > obnych wpadek nie pomnę.

    Przecież to bardzo proste - jesteś niedouczonym ex-esbekiem, który na
    emeryturze łata braki w wykształceniu uczęszczając do wieczorowego liceum.
    Wpadłeś Ty, baranie, jak zwykle zresztą, mało lotny nudziarzu.

    > I tak dowcipniejsza, niż wszystkie Twoje.

    Nie.

    > 1. Tak, tak, i napisz jeszcze, że jesteś właśnie w tej chwili cholernie
    > spokojny. Będzie to bardzo wiarygodne.

    A niby dlaczego nie będzie wiarygodne? Przecież to Tobie się dymi z uszu:
    naskarżyłeś na mnie w innym wątku, sprokurowałeś pacynkę, która Cię bardzo
    chwaliła... No, udowodnij, głupcze, że się teraz bardzo denerwuję.

    > 2. A skąd czerpiesz wiedzę o wymowności cegły? Czekaj, „przewidzę”
    > twoją odpowiedź: też z obserwacji?

    Cegła ma nad Tobą zasadniczą przewagę - nie opowiada bredni. A jak juz cos
    powie, ooo, to jej naprawdę warto słuchać.

    > 3. Napisałeś „moja książka telefoniczna jest pojętniejsza”, a nie m
    > ądrzejsza, nieudolny oszuście:

    Pojętność to "zdolność szybkiego pojmowania, rozumienia czegoś", a jedno ze
    znaczeń "mądrości" to "umiejętność szybkiego orientowania się, spryt,
    przebiegłość, przemyślność".
    Wykaż teraz, że są to pojęcia różne, poszukiwaczu dziur w całym.
    Twój debilizm zaczyma mi imponować.

    > Jak sprawdzasz jej „pojętność”, nie nauczając jej, o Jego Śmieszność?

    Przeczytaj sobie zamieszczoną wyżej definichę "pojętności" - to może to
    pojmiesz i Ty.

    > Ja Cię odsyłałem w podobny sposób i spotykałem się z zarzutem „powtarzani
    > a” się.

    Ponieważ powtarzałeś się tymi samymi zwrotami, tymi samymi starymi, ale za to
    kiepskimi dowcipami oraz deklaracjami "powtórzę to po raz 3746".

    > fdj: No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    > podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham,
    a nie żaden xiąże.

    Chamem jesteś Ty - kol. Perłę zwyzywałeś tylko dlatego, że ośmielił się mieć
    zdanie odmienne od Twojego, błotna makolągwo.

    > Znów nieprawda, ale rozumiem, że usiłujesz się bronić. Szkoda, że tak
    > nieudolnie.

    Udowodnij mi nieprawdę, Gebelsie. Rozumienie zostaw na potem.

    > Mogę być nawet „pękniętą fajansową salaterką”, co nie zmienia faktu
    > , że sam się wielokrotnie powtarzasz, a mi z tego powodu robisz zarzut.

    Sam się powtarzasz i zawsze o jeden więcej!
  • fdj 28.11.03, 17:42
    fdj: napisał: Co nie zmienia faktu, żeś Xięciem Błaznów
    luka: W Twojej prostackiej wyobraźni, zgadza się.

    Jako i w rzeczywistości także.

    fdj: Jedyne co się zgadza, to to, ze emanujesz. Tylko, że chamstwem, jadem,
    nienawiścią i wściekłością.
    luka: Podaj przykłady tego "chamstwa, jadu, nienawiści i wściekłości",
    czworonożny niedorozwoju.

    Wystarczy przeczytać Twoje posty w dyskusji ze mną. A z powyższego wpisu
    świadczy o tym chociażby „czworonożny niedorozwój” – to u ciebie typowe, że gdy
    brak ci argumentacji lub gdy ponoszą cię nerwy (lub jedno i drugie razem)
    wymyślasz bluzgi, aby tak „wzmocnić” napisane zdanie. I kończysz w podobny
    sposób większość zdań do mnie kierowanych. Człowiek spokojny nie potrzebuje
    takich sztuczek – za niego przemawiają argumenty, których tobie brak. Ergo – aż
    ociekasz jadem, nienawiścią i wściekłością.

    fdj: Tak, tak, oczywiście, nie przyjmujesz. Tylko pytasz pseudopapieża o pogodę
    w Rzymie, gdy każdy normalny człowiek od razu wie, czy to papież, czy nie.
    luka: I właśnie dlatego dżentelmen nie musi mu tego parskać w twarz!

    Każdy dżentelmen z troski o zdrowie bliźniego powinien się zainteresować co
    spowodowało, że gość podaje się za papieża, chociaż nim nie jest, a nie udawać,
    że mu wierzy i utwierdzać go w błędnym mniemaniu.

    ) Poznaj mnie po twarzy przez internet, matole.

    Już ci to pisałem gdzie indziej – po zachowaniu dla mnie jesteś cham. Choćbyś
    się za xięcia nadal podawał – i tak jesteś cham. A przykład twarzy był ogólny –
    nie internetowy.

    ) Jak myślisz, kogo by wyproszono z sali?

    Jak to kogo? Jak zwykle Ciebie.

    fdj: Tak, tak, oczywiście, Twoje posty aż ociekają „spokojem”.
    luka: Owszem, kulawy bucefale. Wskaż jakiś post świadczący o czymś przeciwnym.

    Pisałem już o tym wyżej. A teraz Ty mi wskaż, że twoje zarzuty względem mnie
    (np. wściekłość) są zasadne.

    ) Tak to z Toba jest - zadęcie, obrzucanie błotem i zero konkretów.

    A dostosowałem się do twojego poziomu. W myśl zasady: „rozmawiaj z chamem jego
    językiem, bo nie zrozumie”. A i tak u mnie mniej zadęcia (nie wrzeszczę ciągle
    choć też bym mógł: jestem księciem i dlatego mam rację), mniej obrzucania
    błotem (policz swoje bluzgi i moje, porównaj ich kaliber) i więcej konkretów
    (to też widać) niż u ciebie.

    ) Zaraz zacznę ziewać.

    1. Ja już do tej pory przy twoich postach kilka razy zasnąłem.
    2. Ziewać? Ciekawe, bo w poście napisanym trochę później piszesz, że „przynoszę
    ci niewysłowioną radość”, Jego Kłamliwość. Czy u ciebie radość objawia się
    ziewaniem?
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9278718


    fdj: 1. Ależ nie, jego Omylność, nie tym samym. Bo to, czy się ma na imię
    Eustachy, Adolf czy Łukasz nie ma znaczenia dla głoszonych poglądów. Tymczasem
    ty swoje wątpliwej jakości wywody usiłujesz wzmocnić autorytetem tytułu
    xiążęcego, którego nie masz.
    luka: Jest tym samym.

    Nie jest. Gdy ktoś mówi: mam na imię „sdghiasuyef” i sądzę, że jest tak i tak -
    to jego imię nie ma znaczenia, bo równie dobrze może się nazywać „suyfawkjsh”.
    Gdy ktoś wciąż daje do zrozumienia „uważam tak i tak, a że jestem xięciem, to
    kto ma inne zdanie jest chamem” – to już zachodzi różnica.

    ) Na forum funkcjonujemy jako niki, a nie żywe osoby (...) których można
    ) obserwować jak się zachowują, jaką mają mimikę (czy nie uciekają z wzrokiem
    ) lub nie krzyżują palcy), temperament, kolory na twarzy czy pocenie.

    Taaaak, ale przecież ty twierdzisz, ba wyrażasz pewność, że np. ja się wściekam
    lub zazdrość mnie ogrania, chociaż tego nie widać. Dlaczego? Bo każdy z nas
    wie, że można czytać pomiędzy wierszami. I choć Twoje odczucia co do mnie są
    mylne, to jednak wykraczają daleko poza to, co jest napisane. Tak samo dla
    mnie, z tego co piszesz wynika, czyś książę czy cham.

    ) Dlatego nie ma większego znaczenia, jaki przyjmuje się pseudonim, ponieważ i
    ) tak ocenia się rozmówcę po tym, co pisze.

    Zdawało mi się, że już kilka razy o tym mówiliśmy. Powtarzamy się? OK.
    No ja właśnie oceniam cię po tym, co piszesz. Ty mnie zresztą też (choć Twoje
    odczucia są mylne). A ciebie szlag trafia, że dla mnie g... znaczy twój
    nick „xiaze” i twoje oświadczenia względem tego, bo dla mnie jesteś cham i
    prostak, w dodatku ubliżający kobietom (dżentelmen, psia jego mać).

    ) Zajrzyj mi w ałswajs, paranoiku. Proszę bardzo - przytknąłem go otwartego na
    ) monitora. Zweryfikuj teraz moje słowa, świrusku.

    A czy ja mówiłem, że chcę sprawdzać? Przytykaj sobie, ale zdradzę ci pewną
    tajemnicę, o której jak widać nie wiesz: nic nie widać.

    ) Przecież to bardzo proste - jesteś niedouczonym ex-esbekiem, który na
    ) emeryturze łata braki w wykształceniu uczęszczając do wieczorowego liceum.
    ) Wpadłeś Ty, baranie, jak zwykle zresztą, mało lotny nudziarzu.

    A nie, niestety pomyłka – sugerowałeś mi także młokosowaty wiek. To się z
    powyższym wyklucza.

    fdj: I tak dowcipniejsza, niż wszystkie Twoje.
    luka: Nie.

    Tak.

    ) Przecież to Tobie się dymi z uszu.

    Taaaak, a podobno przez net nic nie widać, jak napisałeś wyżej.

    ) naskarżyłeś na mnie w innym wątku,

    Gdzie? Wskaż, bo niczego takiego nie pamiętam (wiesz, ta młodzieńcza skleroza
    geriatryka – czy cuś).

    ) sprokurowałeś pacynkę, która Cię bardzo chwaliła... No, udowodnij, głupcze,
    ) że się teraz bardzo denerwuję.

    1. Jaką pacynkę? O kogo Ci chodzi?
    Aaaaa, czekaj? O „rechot _zab”? To zacytuję Ciebie „udowodnij głupcze, że to ja”
    Na tej samej zasadzie ja mogę twierdzić, że: perla to stworzona przez ciebie
    dawno temu pacynka, albo że go tu wezwałeś, bo sam sobie ze mną rady nie
    dajesz. „No udowodnij głupcze”, że jest inaczej.
    2. Zdenerwowanie aż z Ciebie bucha. I twierdzę to na takiej samej podstawie,
    jak ty wyżej twierdzisz, że mi z uszu aż dymi.

    ) Cegła ma nad Tobą zasadniczą przewagę - nie opowiada bredni. A jak juz cos
    ) powie, ooo, to jej naprawdę warto słuchać.

    Taaaak, a dwa posty dalej napiszesz, że „a czy ja twierdziłem, że rozmawiałem z
    cegłą?”, o Rozmawiający z Cegłami.

    fdj: 3. Napisałeś „moja książka telefoniczna jest pojętniejsza”, a nie
    mądrzejsza, nieudolny oszuście (tu podano link).
    luka: Pojętność to "zdolność szybkiego pojmowania, rozumienia czegoś", a jedno
    ze znaczeń "mądrości" to "umiejętność szybkiego orientowania się, spryt,
    przebiegłość, przemyślność". Wykaż teraz, że są to pojęcia różne, poszukiwaczu
    dziur w całym. Twój debilizm zaczyma mi imponować.

    Ale nie zapominaj Jego Manipulatorskość, w jakim użyłeś słowa „pojętna”
    kontekście. Usiłowałeś mi wmówić, że coś mi wyjaśniasz i twierdziłeś, że twoja
    książka telefoniczna jest pojętniejsza – A NIE MĄDRZEJSZA. Pomijając kontekst i
    stosując wybiórczo definicje pewnych słów (sam napisałeś, że to „jedno ze
    znaczeń”), to możesz udowadniać, że koń i krowa to to samo – no bo w końcu oba
    spełniają definicję „zwierzęcia”.

    fdj: Ja Cię odsyłałem w podobny sposób i spotykałem się z
    zarzutem „powtarzania” się.
    luka: Ponieważ powtarzałeś się tymi samymi zwrotami, tymi samymi starymi, ale
    za to kiepskimi dowcipami oraz deklaracjami "powtórzę to po raz 3746".

    Bla bla bla. Nudzisz mnie już strasznie – i to chyba twój nowy sposób. Myślisz,
    że jak zanudzisz mnie na śmierć, to będziesz miał spokój? Nic z tego, będę cię
    po nocach straszył.

    fdj: No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham, a
    nie żaden xiąże.
    luka: Chamem jesteś Ty - kol. Perłę zwyzywałeś tylko dlatego, że ośmielił się
    mieć zdanie odmienne od Twojego, błotna makolągwo.

    Taaaaa. Ty ciemny jesteś strasznie:
    1. Przeczytaj sobie post, z którym tu do
  • fdj 28.11.03, 17:43
    fdj: No nareszcie się w czymś zgadzamy. Ja robię tak samo. Nie wierzę twemu
    podpisowi i przedstawianiu się, a po Twojej pisaninie widać jedno: żeś cham, a
    nie żaden xiąże.
    luka: Chamem jesteś Ty - kol. Perłę zwyzywałeś tylko dlatego, że ośmielił się
    mieć zdanie odmienne od Twojego, błotna makolągwo.

    Taaaaa. Ty ciemny jesteś strasznie:
    1. Przeczytaj sobie post, z którym tu do mnie Perełka wkroczył. Zwyzywał mnie
    od razu, pomimo tego, że nigdy dotąd nie gadaliśmy. Wyzywał mnie i później, z
    tych samych powodów. Według tego, co piszesz, Perła też jest chamem.
    2. Przeczytaj sobie swoje posty: do koktajlu_mołotowa, do miltonii, do mnie, do
    wielu innych osób – wyzywasz wszystkich tylko dlatego, że mają inne zdanie od
    ciebie. Jak ci już wskazywałem gdzie indziej – policz sobie swoje bluzgi,
    zobacz na ich kaliber. Ty chamie.

    > Udowodnij mi nieprawdę, Gebelsie.

    Udowodnij, że to prawda.

    > Sam się powtarzasz i zawsze o jeden więcej!

    Tak, idź jeszcze poskarż mamusi, że ci dzieci grabki zabrały.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 21.11.03, 13:20
    fdj napisał:

    > że nie jesteś xięciem odpowiadam: bo nie jesteś.
    >

    mogę Ci powiedzieć jedno. Luka autentycznym księciem polskim jest. O rodzinie
    jego w szkole się chamie uczyłeś.
    To, że parskasz tu, może wynikać z dwóch rzeczy:
    1. w szkole pałę dostałeś, bo nie nauczyłeś się głąbie w którym roku przodek
    księcia Luki z cesarzem Ferdynandem II w Ratyzbonie przednie wino popijał.
    2. wściekasz się, bo przodek Luki na koń wsiadał po twoim przodku właśnie.

    Perła
  • fdj 21.11.03, 18:30
    - A świstak siedzi i zawija je w te sreberka.
    - A łyżka na to: niemożliwe...
    Co jest Luka, sam sobie ze mną poradzić nie możesz, to kolegę na pomoc wezwałeś?

    perla napisał:

    > mogę Ci powiedzieć jedno. Luka autentycznym księciem polskim jest. O rodzinie
    > jego w szkole się chamie uczyłeś.

    Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.
    Skąd to wiesz? Widziałeś go? Drzewo genealogiczne poświadczone Ci pokazał? Czy
    Ci tylko napisał, że jest xięciem, a Ty bezkrytycznie uwierzyłeś w to, biedaku??
    Jesteś mi tak samo jak i on obcy, wiec nie mam powodu, aby jemu nie wierzyć, a
    Tobie tak.

    Ponadto, nawet jeżeli w jego rodzinie był jakiś książe, to jeszcze nie oznacza,
    że i on jakimś xięciem jest. Bo:
    1. Mógł (nie mówię, że był, mówię, że mógł) na ten przykład któryś z jego
    jeszcze bliższych przodków być dzieciem z nieprawego łoża tego oto księcia, na
    którego się powołujesz. A nie wszystkie bękarty dziedziczyły uprawnienia do
    tytułów. U luki to aż nadto prawdopodobne, że jakąś popłuczyną, siódmą wodą po
    Kisielu jest,
    2. Mógł któryś z bliższych przodków tytułu pozbawion zostać. Za chamstwo na
    przykład takie, jakie właśnie luka prezentuje (już nawet nie mówię, że wobec
    mnie, ale wobec kobiet tutaj na forum chociażby),
    3. Wreszcie nawet to, że się miało przodka księcia lat temu kilkaset nie
    oznacza, że samemu się nim jest. I już pomijam tu całkowicie fakt obecnych
    polskich uregulowań prawnych, bo nie o to chodzi.
    Widzisz, ja na ten przykład mam udokumentowane drzewo genealogiczne na wiele
    wieków wstecz, a moja rodzina pochodzi z obecnej Norwegii. I w mojej
    bezpośredniej rodzinie, w prostej linii było kilku jarlów. A moja koleżanka z
    pracy ma udokumentowane pochodzenie od Chana krymskiego. Ale to nie oznacza
    jeszcze, że i ja jarlem jestem, ani tym bardziej ona Chanem. I ponadto żadne z
    nas nie czuje potrzeby, aby się tym przechwalać, bo mamy do dumnym bycia z
    siebie inne dobre powody. I tu dochodzimy do pkt. 4,
    4. Nawet jeżeli w rodzinie Luki rzeczywiście był jakiś arystokrata, to jego
    zachowanie jak dla mnie odbiera mu cechy jakiegokolwiek szlachectwa. „Nobless
    oblige”. Miałem okazję w ostatnich dniach śniadać i konwersować z Księciem
    Belgijskim – Filipem (nomen omen). I to jest „Prawdziwy Książę”, o czym
    świadczy nie tylko jego tytuł, ale i zachowanie. No i nie musi nikomu się
    przedstawiać i twierdzić, że jest Księciem, bo to widać. A jak luka się
    zachowuje jak zwykły cham, to dla mnie luka chamem jest i nie zmieni tego nic.
    Tak więc nawet, jak w jego rodzinie był jakiś szlachcic, to dla mnie luka nie
    zasługuje nawet, aby go „szlachetką” nazwać – co najwyżej „szlachciurą”, a i to
    z naciskiem na „ciurą”.
    I w związku z tym mylne jest Twoje i jego twierdzenie, że mu zazdroszczę lub
    się wściekam – w przypadku luki są to uczucia mi całkowicie obce. Jak widzę te
    jego nędzne wypociny i pozowanie na xięcia, to wywołuje to u mnie tylko
    wzruszenie ramion – a i to niechętne i z politowaniem. A przekomarzam się z
    nim, bo widzę, jak jego to wścieka – i fakt, że mi zarzuca, że się wściekam
    tylko to potwierdza – to się w psychologii „projekcja” nazywa.

    > (...) bo przodek Luki na koń wsiadał po twoim przodku właśnie.

    Widzisz Perełko, nie mógł choćby z tego powodu, że moi przodkowie w Skandynawii
    w tym czasie przebywali. Nie mówiąc o tym, że gdyby spróbował, to by mu tę nogę
    toporem odrąbali i cieszyć się powinien, gdyby zachował łeb.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 21.11.03, 21:31
    fdj napisał:

    > Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.
    > Skąd to wiesz? Widziałeś go? Drzewo genealogiczne poświadczone Ci pokazał?

    Żydzi takie rzeczy wiedzą po prostu.

    > 1. Mógł (nie mówię, że był, mówię, że mógł) na ten przykład któryś z jego
    > jeszcze bliższych przodków być dzieciem z nieprawego łoża tego oto księcia,
    na którego się powołujesz. A nie wszystkie bękarty dziedziczyły uprawnienia do
    > tytułów. U luki to aż nadto prawdopodobne, że jakąś popłuczyną, siódmą wodą
    po Kisielu jest,

    widzisz... Książe Pan zaszczycił Cię rozmową a ty spoufalasz się od razu. Za to
    co napisałeś przodek jego kazał by cię oćwiczyć psiarczykom swoim.


    > 2. Mógł któryś z bliższych przodków tytułu pozbawion zostać.

    Przeciwnie. Porzadkowie Luki nie tylko nie byli pozbawieni tutułów ale
    Rzeczpospolita ciągle im nowe dawała za zasługi dla ogółu właśnie.

    > Widzisz, ja na ten przykład mam udokumentowane drzewo genealogiczne na wiele
    > wieków wstecz, a moja rodzina pochodzi z obecnej Norwegii.

    czyli element obcy, napływowy...

    > I w mojej
    > bezpośredniej rodzinie, w prostej linii było kilku jarlów.

    wierzę. Z tym, że jeden książe polski to tak jakby tysiąc potomków norweskich
    królów.

    > A moja koleżanka z
    > pracy ma udokumentowane pochodzenie od Chana krymskiego.

    a to pospolita sprawa jest. Chan w jasyrze sporo branek miał.


    > Ale to nie oznacza
    > jeszcze, że i ja jarlem jestem, ani tym bardziej ona Chanem.

    z pisania wynika, że plebsem przesiąkłeś.

    > 4. Nawet jeżeli w rodzinie Luki rzeczywiście był jakiś arystokrata, to jego
    > zachowanie jak dla mnie odbiera mu cechy jakiegokolwiek szlachectwa.

    świnia gdyby rozumowała o orle rozumowałaby podobnie.

    > Miałem okazję w ostatnich dniach śniadać i konwersować z Księciem
    > Belgijskim – Filipem (nomen omen). I to jest „Prawdziwy Książę?

    przodek tego księcia przegrał w kości swoją fortunę do przodka Luki. I potem
    ten przodek z bogatą Żydówką ożenić musiał się, co by jeść było za co i żądzom
    folgować.

    a właściwie... co Tobie chamie do Panów właśnie?

    Perła
  • fdj 22.11.03, 11:50
    perla napisał:

    > widzisz... Książe Pan zaszczycił Cię rozmową a ty spoufalasz się od razu. Za
    > to co napisałeś przodek jego kazał by cię oćwiczyć psiarczykom swoim.

    1. Zaszczycam to ja go i Ciebie rozmową ową.
    2. Sam się sobie dziwię, że z takim chamem jak luka gadam. Zaszczycon nie
    jestem w ogóle.
    3. Jego przodek przed moimi kłaniał się i prosił o litość, gdy smocze łodzie na
    Wolinie lądowały.

    > Przeciwnie. Porzadkowie Luki nie tylko nie byli pozbawieni tutułów ale
    > Rzeczpospolita ciągle im nowe dawała za zasługi dla ogółu właśnie.

    Tak, tak, oczywiście. A Pan Twardowski na księżycu krowy doi.

    > czyli element obcy, napływowy...

    Co nie zmienia faktu, że szlachetny.

    > wierzę. Z tym, że jeden książe polski to tak jakby tysiąc potomków norweskich
    > królów.

    Buahahahaha, mój jarl takich lalusiów-gogusiów, jak (pseudo)xiążę Luka
    Bogusław, nieumytych a wyperfumowanych jeno, w pedalskich perukach, to jednym
    pociągnięciem topora głów pozbawiał. W czasie, gdy on zajmował się układaniem
    włosów i bawił się ze swoim pudelkiem, moi jarlowie nosili hełmy i zajmowali
    się męskimi rozrywkami, jak wojna, polowanie na niedźwiedzia, żegluga czy
    ćwiczenie się w wojennych arkanach.

    > a to pospolita sprawa jest. Chan w jasyrze sporo branek miał.

    A nie, ona z prawego łoża jest.

    > z pisania wynika, że plebsem przesiąkłeś.

    Nie bardziej, niż Twój Pan - luka.

    > świnia gdyby rozumowała o orle rozumowałaby podobnie.

    O tak, Doktorze Dolittle, luka gada z przedmiotami, a Ty ze zwierzętami, więc
    wiesz to na pewno.
    Wiesz co, świetnie się dobraliście. Macie tam jeszcze podobno (jako luka rzekł)
    Cesarza, luka to według Ciebie xiążę, którego Ty widać podnóżkiem jesteś i
    odesłał Cię do pisania tu. Mniemam, że na Waszym kochanym forum Aktualności
    znajdziecie sobie jeszcze Cara, a może i Papieża. Błaznów w stylu Ksysia 52 też
    Wam nie brakuje - i już macie piękny dwór - bawcie się w nim, jak dzieci w
    piasku. Żyjcie sobie w tym swoim Matrixie - ja wziąłem czerwoną pigułkę.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 22.11.03, 16:01
    fdj napisał:

    > 1. Zaszczycam to ja go i Ciebie rozmową ową.

    dobrze, że powiedziałeś. Trwałbym w nieświadomości.

    > 2. Sam się sobie dziwię, że z takim chamem jak luka gadam. Zaszczycon nie
    > jestem w ogóle.

    Myślę, że to z innych powodów. Wyższe uczucia są Ci obce po prostu

    > 3. Jego przodek przed moimi kłaniał się i prosił o litość, gdy smocze łodzie
    na Wolinie lądowały.

    tak... mitologia celtycka podkoloryzowana jest. Jak to z mitologiami z reguły
    jest.

    > > Przeciwnie. Porzadkowie Luki nie tylko nie byli pozbawieni tutułów ale
    > > Rzeczpospolita ciągle im nowe dawała za zasługi dla ogółu właśnie.
    >
    > Tak, tak, oczywiście. A Pan Twardowski na księżycu krowy doi.

    widzisz, ja Ci podałem info jak na dłoni. Nie sądziłem, że jesteś z historii
    tępy jak but.

    > W czasie, gdy on zajmował się układaniem
    > włosów i bawił się ze swoim pudelkiem, moi jarlowie nosili hełmy i zajmowali
    > się męskimi rozrywkami, jak wojna, polowanie na niedźwiedzia, żegluga czy
    > ćwiczenie się w wojennych arkanach.

    i wyrżnął taki toporem w łeb cielaczka aby jego wątrobę na żywca zjeść.

    > O tak, Doktorze Dolittle,

    jestem rasy białej

    > którego Ty widać podnóżkiem jesteś i
    > odesłał Cię do pisania tu.

    Tobie nie mieści się w głowie, że człowiek samodzielny może być, i nie musi
    niczego uzgadniać na egzekutywie KC.

    > ja wziąłem czerwoną pigułkę.

    proponuję uspokającą.

    Perła
  • fdj 24.11.03, 13:43
    perla napisał:

    dobrze, że powiedziałeś. Trwałbym w nieświadomości.

    Wiem. Ciągle uświadamiam takich, jak Ty. Spójrz niżej, to znów Cię uświadomię w
    kilku kwestiach:

    > Wyższe uczucia są Ci obce po prostu

    To Twoje zdanie, moje jest inne. Ale wiem, że pozostaniemy przy swoich.

    fdj: 3. Jego przodek przed moimi kłaniał się i prosił o litość, gdy smocze
    łodzie na Wolinie lądowały.
    perla: tak... mitologia celtycka podkoloryzowana jest. Jak to z mitologiami z
    reguły jest.

    1. Nie bardziej, niż opowieści wielu rodów szlacheckich o ich rzekomych
    zasługach i męstwie lat temu kilkaset.
    2. Jaka mitologia??? Celtycka??? Uświadamiać Cię dalej, Panie Ignorancie???

    > widzisz, ja Ci podałem info jak na dłoni. Nie sądziłem, że jesteś z historii
    tępy jak but.

    1. Nieprawda, żadngo info mi nie podałeś, a już na pewno nie na dłoni.
    Rzeczpospolita wielu bohaterów miała i wielu z nich nagradzanych było (a pewnie
    jeszcze więcej nagrody na oczy nie widziało, lub też nagradzanych było za nic).
    Nie podałeś nic, co by sprawiło, abym lukę z którymś z nagradzanych bohaterów
    skojarzył.
    2. Tępy jak but? No cóż, przynajmniej skandynawów celtami nie nazywam...

    > i wyrżnął taki toporem w łeb cielaczka aby jego wątrobę na żywca zjeść.

    Wiesz, to że Ty masz takie upodobania kulinarne nie oznacza, że inni także.

    fdj: O tak, Doktorze Dolittle,
    perla: jestem rasy białej

    A co to ma do rzeczy? Doktor Dolittle również był.

    > Tobie nie mieści się w głowie, że człowiek samodzielny może być, i nie musi
    > niczego uzgadniać na egzekutywie KC.

    Nie wiem, jakiem masz doświadczenia z KC, ale wierzę Ci na słowo.

    fdj: ja wziąłem czerwoną pigułkę.
    perla: proponuję uspokającą.

    Nie będę Ci zabierał

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 24.11.03, 15:36
    fdj napisał:

    > 1. Nie bardziej, niż opowieści wielu rodów szlacheckich o ich rzekomych
    > zasługach i męstwie lat temu kilkaset.

    ten kto neguje oczywiste fakty historyczne albo nieukiem jest, albo kłamcą jest.

    > 2. Jaka mitologia??? Celtycka??? Uświadamiać Cię dalej, Panie Ignorancie???

    oczywiście, że celtycka, bo celtycka jarlów wspomina. Oni sami nie mają
    mitologii to niepiśmienni byli. Czy to dziedziczne jest?

    > 1. Nieprawda, żadngo info mi nie podałeś, a już na pewno nie na dłoni.

    Rzeczywiście, nie znając Cię, za trudne zadanie dałem. Post dałem koledze co w
    szkole uczy. Gminazjaliści w mig rozwiązali zagadkę tą.


    > 2. Tępy jak but? No cóż, przynajmniej skandynawów celtami nie nazywam...

    A gdzie ja tak nazwałem? To Twoje imaginacje są.
    Według Twojego rozumowania: Sienkiewicz Rzymianinem był bo o Neronie pisał.
    OK, będę prostym językiem mówił do Ciebie.

    > A co to ma do rzeczy? Doktor Dolittle również był.

    Szalenie trudno rozmawia się z człowiekiem, który niuansów nie łapie.

    > Nie wiem, jakiem masz doświadczenia z KC, ale wierzę Ci na słowo.

    Tani chwyt. Piszesz klasycznym partyjnym językiem...

  • fdj 25.11.03, 12:00
    perla napisał:

    > ten kto neguje oczywiste fakty historyczne albo nieukiem jest, albo kłamcą
    > jest.

    Rozumiem, że biorąc pod uwagę Twoje bredzenie o tym, że fakt lądowania smoczych
    łodzi na Wolinie jest celtycką (sic!) wybujałą mitologią, nieuctwem do potęgi
    lub kłamstwem do kwadratu nazwać mogę.

    fdj: 2. Jaka mitologia??? Celtycka??? Uświadamiać Cię dalej, Panie Ignorancie??
    perla: oczywiście, że celtycka, bo celtycka jarlów wspomina. Oni sami nie mają
    mitologii to niepiśmienni byli.

    Ty Perełka kawał niezłego dziwoląga jesteś:
    1. Kto nie ma mitologii? Jarlowie skandynawscy? A "mitologia
    skandynawska", "normańską" też zwana? A o takich jak Normanowie, Jutowie, Goci
    czy Waregowie (a wszyscy do kupy Wikingami często potocznie zwani) - ludy
    obecnej Danii, Szwecji, Norwegii, to oczywiście nie syszałeś? I o tym, że tamże
    jarlowie często gęsto występowali i że to od nich - nie od celtów tytuł ten się
    wywodzi?
    2. Niepiśmienni byli... Skandynawowie... Buahahaha, ludzie, trzymajcie mnie, bo
    ze śmiech pęknę... A o takich rzeczach, jak runy słyszałeś? A o literaturze
    staroskandynawskiej? A o czymś takim, jak "Edda" - starsza i młodsza? A o
    zabytkach literatury datowanych na IX wiek n.e.? A "skaldowie" to pewnie tylko
    Ci się z zespołem muzycznym kojarzą, prawda?

    To kto Ty Perełka jesteś? Kłamca czy nieuk? Jedno i drugie raczej.

    fdj: 2. Tępy jak but? No cóż, przynajmniej skandynawów celtami nie nazywam...
    perla: A gdzie ja tak nazwałem? To Twoje imaginacje są.

    Ja pisałem o moim pochodzeniu z terenów dzisiejszej Norwegii i o moich
    przodkach, wśród których jarlów kilku było. Potem pisałem o lądowaniu smoczych
    łodzi na Wolinie. A ty na to, że to celtycka (sic!) mitologia. To raczej
    imaginacją nie jest, tylko o Twoim nieuctwie świadczy. Bo jeśli już, to to jest
    normańska lub skandynawska mitologia. Pomijając fakt, że ich obecności na
    Wolinie nie jesteś w stanie podważyć, choćbyś się nie wiem jak wciąż napinał i
    bredził.

    perła: Według Twojego rozumowania: Sienkiewicz Rzymianinem był bo o Neronie
    pisał. OK, będę prostym językiem mówił do Ciebie.

    To ja Ci też prosto napiszę: według twego zaś rozumowania, skoro celtowie
    spisali skandywawom ich mitologię, bo Ci "niepiśmienii byli" (buahahahaha) i w
    związku z tym to jest celtycka (a nie skandynawska) mitologia, to w takim razie
    skoro Jan Parandowski napisał "Mitologię", a Wanda Markowska "Mity Greków i
    Rzymian" - to to jest w takim razie "polska mitologia", no bo polacy ją
    napisali...

    fdj: A co to ma do rzeczy? Doktor Dolittle również był.
    perla: Szalenie trudno rozmawia się z człowiekiem, który niuansów nie łapie.

    Jasne. Nie ma to jak pieprznąć coś bez sensu lub z cholernie wielkim skrótem
    myślowym, a gdy się zorientuje że się głupoty gada - wmawiać ludziom, że oni
    nic nie chwytają. No to odpowiem Ci na powyższe tak samo - w Twoim stylu:
    Szczotka kosztuje 12,50.

    > Piszesz klasycznym partyjnym językiem...

    A któż ma o tym wiedzieć lepiej od Ciebie, stary "klasyczny" partyjniaku?

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 25.11.03, 13:03
    Posłuchaj omnibusie bez cienia kindersztuby, ja napisałem jedno zdanie odnośnie
    jarlów w aspekcie mitologii celtyckiej. Ty zrobiłes z tego wrzask twierdząc, że
    nie odróżniam Irlandii od Skandynawi. Po prostu nie zajmuję się historią, a z
    mitologii celtyckiej czytałem kiedyś to i owo i tam o nich było. Nie jestem
    zadętym bufonem tak jak Ty i nie twierdzę, że jak ktoś nie zna matematycznych
    aspektów dziedziczenia w obiektowej implementacji relacyjnych baz danych to
    ignorantem jest.
    Poza tym operujesz ubogim wachlarzem skojarzeń i niską percepcją tematu. Gdy
    wyskoczyłeś z Doktorem Dolittle w temacie świnii i orła to ja Ci odpowiedziałem
    tak samo "sensownie". Eddie Murphy grał w jednej z ekranizacji książki tej, ale
    Ty niezałapałeś i teraz podajesz ceny szczotek bazarowy handlarzu.
    A co do negowania oczywistych faktów jest: Ty chamusiu negujesz książęcą krew
    Luki. Z zawiści to robisz ja wiem. Wrzeszczysz na cały portal o tym. To proszę,
    udowodnij, że tak nie jest. No udowodnij oszczreco. Jesteś w stanie?
    Jeżeli Luka Ci mówi, i ja Ci mówię, że on księciem jest, to Tobie nasze słowo
    powinno wystarczyć. My nie dyskutowaliśmy z Twoim pochodzeniem. Po tym poznaje
    się szlachetną krew chamie. Ja, mimo, że mośkiem nie jestem, mam trochę krwi
    żydowskiej i ona szlachetna jest, bo dana została mi szlachetnie, czego Ty i
    tak zrozumieć nie potrafisz boś kanciasty jest.
    Luka rozmawia z Tobą bo ma taki kaprys i humor - doceń w końcu.
  • fdj 28.11.03, 17:46
    Wybacz, że Ci kazałem czekać:

    Posłuchaj ty taki i owaki, podobno nieproszony adwokacie, fajansiarzu, w ząbek
    czesany,
    Teraz możesz sobie próbować zaciemniać obraz, ale cokolwiek byś nie powiedział –
    faktów nie zmienisz. Skoro przyznajesz, że historii nie znasz, to dlaczego
    próbowałeś dyskredytować to, co ja pisałem? Jak się na czymś nie zna, to się
    głosu nie zabiera. To, że w mitologii celtyckiej wystąpił kiedyś jakiś jarl nie
    upoważniało Cię do takich sądów, jakie wydawałeś, nieudolnie próbując mnie
    ośmieszać. A to właśnie udowadnia, że wbrew Twoim twierdzeniom bufonem jesteś.
    Ubogi wachlarz to masz właśnie Ty, skoro na podstawie przeczytanego „to i owo”
    z mitologii celtyckiej, wypowiadałeś się na temat skandynawów i ich dziejów.
    „Wyskoczyłem” w temacie Doktora Dolittle, bo Twoje wypociny na temat świni i
    orła były równie „sensowne”. Ponadto to, że znam książki o D.D. nie znaczy
    jeszcze, że musiałem oglądać wszystkie filmy. Pierwsza była książka – a tam
    D.D. był biały. Jak Amerykanie nakręcą „Krzyżaków” i u nich Wielki Mistrz
    będzie murzynem, to jak się będę upierał, że był biały to też powiesz, że mam
    wąską percepcję, Ty Wąska Pomyłko?
    A w innym elemencie jesteś za to „Ponadnormatywnie Szeroki” – podanie ceny
    szczotki nie oznacza jeszcze, że się jest jej sprzedawcą, o Miłośniku
    Dosłowności i Skrótów Myślowych.
    A co do negowania oczywistych faktów: na takiej samej podstawie nazywam lukę
    chamem, jak Ty mnie. Piszesz, że „wiesz”, że robię to z zawiści – g... tam
    wiesz. Wydaje Ci się, że wiesz. Wiesz to najwyżej, jak się nazywasz. Ale
    piszesz to z takim samym przeświadczeniem, jak ja, że luka to nie xiążę, lecz
    cham właśnie. I masz po temu dokładnie tyle samo dowodów.
    I nie muszę mu tego udowadniać – tak samo mogę napisać: udowodnij mi, że ja
    jestem cham. Napiszesz pewnie – „to widać po Twoich postach”. No i ja napiszę
    to samo – po postach luki widać, że to nie xiąże a cham.
    Udowodnij może, że skandynawowie niepiśmienni byli. Udowodnij, że luka to
    xiąże. Udowodnij, że przodek belgijskiego Księcia Filipa z przodkiem luki w
    kości majątek przegrał (a gdybym był bardziej złośliwy to bym napisał, że
    przodek Księcia Filipa poniżej szachów nie schodził i nie grywał w takie
    chamskie gry, jak przodek luki). No udowodnij to te bzdury, wachmistrzu
    Flanderka - oszczerco.
    Piszesz, że skoro Ty i luka mi mówicie, że on xięciem jest, to POWINIENEM wam
    na słowo uwierzyć? A niby dlaczego? Czy Ty wierzysz we wszystko, co na Forum
    Aktualności pisze Ksyś 52 lub Józio Zawadzki? Jesteście dla mnie równie
    wiarygodni, jak oni i znam Was tak, jak i ich – czyli wcale. Nie widzę powodu,
    by wierzyć Wam „na słowo”. Tym bardziej, gdy forumowe fakty (posty luki)
    świadczą o czymś innym. I zachowujecie się tak samo, jak wyżej wymienieni:
    najpierw sami obrażacie, kpicie, kłamiecie, wymyślacie bzdury, a jak ktoś Was
    potraktuje w taki sam sposób, to jesteście święcie oburzeni.
    Piszesz, że „wrzeszczę o tym na całym forum”. Na jakim całym – tylko na jednym
    FoF i w jednym wątku. A ponadto nie przeszkadzało Ci, gdy twój luka tak
    samo „na całe forum” kobietę od szmat wyzywał – to jest według ciebie postawa
    szlachetna i dżentelmeńska, typowo arystokratyczna, tak? Brawo Perełka - jak
    Kali ukraść krowę...
    Piszesz, że „Wy nie dyskutowaliście z moim pochodzeniem” i to dowodzi
    Waszej „szlachetnej krwi”. Co nie przeszkodziło Ci próbować dyskredytować
    mojego pochodzenia, nie mówiąc już o kpieniu z mojej koleżanki z pracy, która w
    ogóle w dyskusji nie bierze udziału i podałem ją tu tylko jako przykład. A
    szlachetna krew bufonie, to sprowadzała się także do tego, że gdy się spotykała
    szlachta z europejskich krajów, to się nawzajem szanowali, a nie licytowali kto
    lepszy – nawet, jak ze sobą walczyli. Twoje licytowanie i kpienie szacunkiem na
    pewno nie było, więc o szlachetności swojej zapomnieć już możesz. Ponadto ja
    nie dyskutuję z pochodzeniem luki (jak wyżej napisałeś), a jedynie z tym, że ON
    xięciem nie jest. Tematu jego przodków zanim Ty nie zacząłeś – nie tykałem.
    Mogli sobie być i cesarzami, królami, a nawet samym Panem Bogiem –szacunek dla
    nich mam i okazać mogę. Co nie zmienia faktu, że dla mnie luka to zwykły cham i
    jemu szacunek się nie należy i mu go nie oddam.
    A kanciasty to jest co najwyżej Twój łeb, w którym w dodatku zwoje mózgowe się
    wyprostowały.
    Ja rozmawiam z luką, bo mam taki kaprys i humor – niech on to doceni.
    Przynajmniej może wylać w tej rozmowie jad, żółć i wściekłość, która go
    przepełnia, inaczej by się nią udławił lub udusił – ma mi za co dziękować,
    życie mi zawdzięcza. Ponadto mam z niego ubaw po pachy, bo dawno takich bzdur
    jak on wypisuje nie czytałem – tego nie musi doceniać.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 28.11.03, 23:46
    fdj napisał:

    > Wybacz, że Ci kazałem czekać:

    wybaczam

    > Posłuchaj ty taki i owaki, podobno nieproszony adwokacie, fajansiarzu, w
    ząbek
    > czesany,

    Grzesiuka naśladujesz nieudolnie... Tyle w tym trucizny co w zapałce.


    > Teraz możesz sobie próbować zaciemniać obraz, ale cokolwiek byś nie
    powiedział faktów nie > zmienisz.

    ja się trzymam faktów. I to fakty są dla Ciebie niewygodne, bo faktem jest, iż
    Luka księciem jest.

    > Skoro przyznajesz, że historii nie znasz, to dlaczego
    > próbowałeś dyskredytować to, co ja pisałem?

    Czy wykazywanie błędów logicznych, merytorycznych i Twoich nie comme il faux
    dyskredytowaniem jest? Pewno po każdej pale w szkole płakałeś skarżąc się
    na "dyskredytację" nauczycieli.

    > Jak się na czymś nie zna, to się głosu nie zabiera.

    dlatego dziwię się, że do siebie tej zasady nie stosujesz.

    > To, że w mitologii celtyckiej wystąpił kiedyś jakiś jarl nie
    > upoważniało Cię do takich sądów,

    jakich sądów baranie?

    > jakie wydawałeś, nieudolnie próbując mnie ośmieszać.

    Ciebie nie trzeba ośmieszać. Sam to robisz wyśmienicie, masochistyczny satyrze.

    > A to właśnie udowadnia, że wbrew Twoim twierdzeniom bufonem jesteś.

    niech inni ocenią kto naprawdę nim jest.


    > Ubogi wachlarz to masz właśnie Ty, skoro na podstawie przeczytanego „to i
    owo”
    > z mitologii celtyckiej, wypowiadałeś się na temat skandynawów i ich dziejów.

    ja napisałem jedno zdanie, a Ty krzyczysz o rzekomych wypowiedziach.

    > „Wyskoczyłem” w temacie Doktora Dolittle, bo Twoje wypociny na tema
    > t świni i orła były równie „sensowne”.

    one były sensowne, bo oddawały istotę rzeczy właśnie.


    > Ponadto to, że znam książki o D.D. nie znaczy
    > jeszcze, że musiałem oglądać wszystkie filmy. Pierwsza była książka – a tam
    > D.D. był biały.

    a skąd wiesz, że był biały? Widziałeś na oczy literacką postać? Chyba, że w
    delirium tremens...

    > Jak Amerykanie nakręcą „Krzyżaków” i u nich Wielki Mistrz
    > będzie murzynem, to jak się będę upierał, że był biały to też powiesz,

    ubierz jeszcze Murzyna w strój kujawiaka aby tańczył krakowiaka. Co za kretyn...

    > że mam wąską percepcję,

    Twoja percepcja obejmuje wypłatę i najbliższy mecz ligowy co najwyżej.

    > A w innym elemencie jesteś za to „Ponadnormatywnie Szeroki” – podanie ceny
    > szczotki nie oznacza jeszcze, że się jest jej sprzedawcą,

    Sprzedawca to niezły zawód jest. Nie chciałem obrazić tego co w realu robisz.


    > o Miłośniku Dosłowności i Skrótów Myślowych.

    oda do Ciebie?

    > A co do negowania oczywistych faktów: na takiej samej podstawie nazywam lukę
    > chamem, jak Ty mnie.

    ja mam podstawy, Ty nie.


    Piszesz, że „wiesz”, że robię to z zawiści
    > 211; g... tam wiesz.

    to czemu tak się upierasz przy swoich kłamstwach?


    > piszesz to z takim samym przeświadczeniem, jak ja, że luka to nie xiążę, lecz
    > cham właśnie. I masz po temu dokładnie tyle samo dowodów.

    ja mam dowody, tylko Ty ślepy na nie jesteś.


    > I nie muszę mu tego udowadniać – tak samo mogę napisać: udowodnij mi, że ja
    > jestem cham.

    o, to łatwy dowód jest.


    > Napiszesz pewnie – „to widać po Twoich postach”. No i ja napiszę
    > to samo – po postach luki widać, że to nie xiąże a cham.

    Chyba za wysoką poprzeczkę Ci postawiliśmy. To tak jakby wymagać o muchy
    krążącej wokół śmietnika aby zrozumiała człowieka.


    > Udowodnij może, że skandynawowie niepiśmienni byli.

    jeżeli ślady stóp na śniegu pismem były, to faktycznie, piśmienni byli.


    > Udowodnij, że luka to xiąże.

    ja to wiem z realu, a udowadniać można komuś, kto elementarną dedukcją
    posługuje się.


    > (a gdybym był bardziej złośliwy to bym napisał, że
    > przodek Księcia Filipa poniżej szachów nie schodził i nie grywał w takie
    > chamskie gry, jak przodek luki).

    Arystokraci w różne gry grywali.

    > Piszesz, że skoro Ty i luka mi mówicie, że on xięciem jest, to POWINIENEM wam
    > na słowo uwierzyć?

    tak by uczynił człowiek o wyrafinowanym smaku i wysokiej kulturze osobistej.

    > najpierw sami obrażacie, kpicie, kłamiecie, wymyślacie bzdury, a jak ktoś Was
    > potraktuje w taki sam sposób, to jesteście święcie oburzeni.

    wychowujemy tylko. Jak ktoś dla nas uprzejmy jest, to my trzykrotnie bardziej
    uprzejmi jesteśmy. A jak ktoś chamski jest, to musi liczyć się ze zbesztaniem i
    przywołaniem do porządku.

    > A ponadto nie przeszkadzało Ci, gdy twój luka tak
    > samo „na całe forum” kobietę od szmat wyzywał – to jest wedłu
    > g ciebie postawa szlachetna i dżentelmeńska, typowo arystokratyczna, tak?

    nie znam sprawy, ale to pewnie podszywka była. Pełno tu zboczeńców różnych, nie
    wskazując palcem oczywiście...

    > Piszesz, że „Wy nie dyskutowaliście z moim pochodzeniem” i to dowodzi
    > Waszej „szlachetnej krwi”.

    to dowodzi naszych dobrych manier. Ucz się od lepszych.


    > nie mówiąc już o kpieniu z mojej koleżanki z pracy, która w
    > ogóle w dyskusji nie bierze udziału i podałem ją tu tylko jako przykład.

    a skąd wiesz, że ona chciała przykładem być. No skąd wiesz?

    > A kanciasty to jest co najwyżej Twój łeb, w którym w dodatku zwoje mózgowe
    się
    > wyprostowały.

    Jesteś ciasny, ograniczony i tępy. Musiałeś dobrym ubekiem być...

    > Ja rozmawiam z luką, bo mam taki kaprys i humor – niech on to doceni.

    tak, znam to. Już kilku takich było co tak pisali o Luce. A potem musieli ze
    wstydem wynieść się z forum przygniecemi żelazną logiką argumentacji.
  • fdj 29.11.03, 13:34
    ) Tyle w tym trucizny co w zapałce.

    Bo moim celem nie było rozdawanie trucizny, dziewczynko z zapałkami.

    fdj: Teraz możesz sobie próbować zaciemniać obraz, ale cokolwiek byś nie
    powiedział faktów nie zmienisz.
    perla: ja się trzymam faktów. I to fakty są dla Ciebie niewygodne, bo faktem
    jest, iż Luka księciem jest.

    Trzymasz to Ty się co najwyżej Twojej starszej siostry za rękę, jak cię na
    spacer wyprowadza. Pisałem o tym, że po udowodnieniu przeze mnie, że piszesz
    bzdury, próbujesz zamotać i zaciemnić ten fakt. Nieudolnie zresztą.

    fdj: Skoro przyznajesz, że historii nie znasz, to dlaczego próbowałeś
    dyskredytować to, co ja pisałem?
    perla: Czy wykazywanie błędów logicznych, merytorycznych dyskredytowaniem jest?

    Nie jest, ale Ty mi nic nie wykazujesz, bo w moim pisaniu nie ma żadnych
    błędów, a moje argumenty i żelazna logika zbijają Twoje nędzne wypociny.

    fdj: Jak się na czymś nie zna, to się głosu nie zabiera.
    perla: dlatego dziwię się, że do siebie tej zasady nie stosujesz.

    Ale to tu się odnosi tylko do Ciebie.

    fdj: To, że w mitologii celtyckiej wystąpił kiedyś jakiś jarl nie upoważniało
    Cię do takich sądów,
    perla: jakich sądów baranie?

    O niepiśmiennych skandynawach, o tym, że lądowanie smoczych łodzi na Wolinie to
    przerysowana (!) celtycka (sic!) mitologia itp., ośle.

    ) Ciebie nie trzeba ośmieszać. Sam to robisz wyśmienicie

    Jeśli nie trzeba, to po co próbujesz (nieudolnie zresztą)? Gdyby nie trzeba
    było, to byś nie usiłował tego robić, bo nie byłoby takiej potrzeby.
    Wystarczyłoby z politowaniem napisać: popatrzcie ludzie, co on wypisuje. A
    skoro próbujesz robić z igły widły, to znaczy, że ja mam rację, a Ty nie
    potrafiąc się z tym pogodzić, kręcisz i manipulujesz usiłując ośmieszać.

    fdj: A to właśnie udowadnia, że wbrew Twoim twierdzeniom bufonem jesteś.
    perla: niech inni ocenią kto naprawdę nim jest.

    Skoro pozostawiasz osąd innym, to może bądź konsekwentny.

    fdj: Ubogi wachlarz to masz właśnie Ty, skoro na podstawie przeczytanego „to i
    owo” z mitologii celtyckiej, wypowiadałeś się na temat skandynawów i ich
    dziejów.
    perla: ja napisałem jedno zdanie, a Ty krzyczysz o rzekomych wypowiedziach.

    1. Nie jedno.
    2. A co, zdanie to od dzisiaj nie jest wypowiedź, Panie Miodek???

    fdj: „Wyskoczyłem” w temacie Doktora Dolittle, bo Twoje wypociny na temat świni
    i orła były równie „sensowne”.
    perla: one były sensowne, bo oddawały istotę rzeczy właśnie.

    Oddawały to one najwyżej stan Twojego żałosnego umysłu.

    ) a skąd wiesz, że był biały? Widziałeś na oczy literacką postać? Chyba, że w
    ) delirium tremens...

    1. Wiesz coś o tym stanie, prawda stary alkoholiku. Bo inaczej byś takich sądów
    nie pisał, skoro wyżej zgodziłeś się, że jak się o czymś nie wie, to się głosu
    nie zabiera.
    2. Jak się uważnie czytało książki, to się wie.
    3. Ponadto, miałem w książce ilustracje.
    4. W Anglii sprzed tylu lat murzyn - lekarzem... Perełka, Ty już więcej nic
    lepiej nie pisz, tylko filmy oglądaj.

    ) Twoja percepcja obejmuje wypłatę i najbliższy mecz ligowy co najwyżej.

    Parafrazując chama-lukę: kocham, jak kibice pouczają nas, grających w Lidze
    Mistrzów.

    ) Sprzedawca to niezły zawód jest. Nie chciałem obrazić tego co w realu robisz.

    Zgadzam się, że sprzedawca to niezły zawód, bo lepszy od Twojego. A w Realu
    (Madryt) to ja gram – patrz wyżej. Więc nie obraziłeś mnie, bo nie jesteś w
    stanie, mały człowieczku.

    fdj: o Miłośniku Dosłowności i Skrótów Myślowych.
    perla; oda do Ciebie?

    Nie, opis postaci Twojej.

    fdj: A co do negowania oczywistych faktów: na takiej samej podstawie nazywam
    lukę chamem, jak Ty mnie.
    perla: ja mam podstawy, Ty nie.

    Nie, to ja mam podstawy, a Ty nie.

    fdj: Piszesz, że „wiesz”, że robię to z zawiści; g... tam wiesz.
    perla: to czemu tak się upierasz przy swoich kłamstwach?

    Gdybyś napisał poprawnie, czyli: „czemu się tak upierasz przy swoich
    twierdzeniach” to może byś zrozumiał odpowiedź: a jak tu się nie upierać przy
    faktach? Jak nie upierać się przy prawdzie?

    fdj: piszesz to z takim samym przeświadczeniem, jak ja, że luka to nie xiążę,
    lecz cham właśnie. I masz po temu dokładnie tyle samo dowodów.
    perla: ja mam dowody, tylko Ty ślepy na nie jesteś.

    Nie można być ślepym na coś, czego nie ma lub co nie zostało w ogóle
    przedstawione. A oprócz gołosłownych twierdzeń luki, oprócz gołosłownego nicka
    jego i oprócz gołosłownych twierdzeń Twoich – nic więcej nie ma. Skoro
    masz „dowody” i wymagasz, abym i ja je widział, to je może przedstaw. I to tak,
    aby i inni mogli je zobaczyć i ocenić. A jeśli tego nie zrobisz, to znaczy, że
    znów kłamiesz i nie ma żadnych dowodów.

    fdj: I nie muszę mu tego udowadniać – tak samo mogę napisać: udowodnij mi, że
    ja jestem cham.
    perla: o, to łatwy dowód jest.

    Gdyby tak było, to byś już go tu przedstawił. Więc daruj sobie pustosłowie.

    ) Chyba za wysoką poprzeczkę Ci postawiliśmy.

    Za wysoką poprzeczkę to Ty miałeś, jak dywany trzepałeś, w związku z czym łbem
    w nią przywaliłeś, co do dziś po Twoich durnych wypowiedziach widoczne jest.

    ) To tak jakby wymagać o muchy krążącej wokół śmietnika aby zrozumiała
    ) człowieka.

    Tak tak, Doktorze Dolittle, już to przerabialiśmy. Teksy równie żałosny i mało
    sensowny, jak ten o świni i orle. Idź pogadaj z muchą - człowiek, to dla Ciebie
    za wysokie progi.

    fdj: Udowodnij może, że skandynawowie niepiśmienni byli.
    perla: jeżeli ślady stóp na śniegu pismem były, to faktycznie, piśmienni byli.

    No i widzisz, znów Ci muszę powtarzać to, co w poprzednich postach pisałem i
    udowadniać Twoją niewiedzę i nieuctwo:
    „Niepiśmienni byli... Skandynawowie... Buahahaha, ludzie, trzymajcie mnie, bo
    ze śmiech pęknę... A o takich rzeczach, jak runy słyszałeś? A o literaturze
    staroskandynawskiej? A o czymś takim, jak "Edda" - starsza i młodsza? A o
    zabytkach literatury datowanych na IX wiek n.e.? A "skaldowie" to pewnie tylko
    Ci się z zespołem muzycznym kojarzą, prawda?”
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9297090


    fdj: Udowodnij, że luka to xiąże.
    perla: ja to wiem z realu, a udowadniać można komuś, kto elementarną dedukcją
    posługuje się.

    1. A ja go znam tylko z netu, a w necie to cham jeno jest. I nikt więcej.
    2. Argument z „elementarną dedukcją” jest żałosny. To tak samo, jak byś
    napisał: „odkryłem, że słońce krąży wokół ziemi, ale na świecie nikt
    elementarną dedukcją nie posługuje się, więc nie będę udowadniał tego im.”

    fdj: Piszesz, że skoro Ty i luka mi mówicie, że on xięciem jest, to POWINIENEM
    wam na słowo uwierzyć?
    perla: tak by uczynił człowiek o wyrafinowanym smaku i wysokiej kulturze
    osobistej.

    I pewnie się za takiego uważasz. No to „uwierz mi na słowo”, że luka chamem
    jeno jest.

    fdj: najpierw sami obrażacie, kpicie, kłamiecie, wymyślacie bzdury, a jak ktoś
    Was potraktuje w taki sam sposób, to jesteście święcie oburzeni.
    perla: wychowujemy tylko. Jak ktoś dla nas uprzejmy jest, to my trzykrotnie
    bardziej uprzejmi jesteśmy. A jak ktoś chamski jest, to musi liczyć się ze
    zbesztaniem i przywołaniem do porządku.

    1. Ja zacząłem rozmowę z luką od uprzejmego pytania o wyjaśnienie pewnego
    bluzgu, którym obdarzył on kogoś innego. Luka był może po trzykroć, ale MNIEJ
    uprzejmy ode mnie. Co dowodzi fałszywości twierdzeń Twoich.
    2. A wychowywać i przywoływać do porządku, to Ty możesz co najwyżej swoje
    pchły – do niczego więcej predyspozycji nie masz.

    fdj: A ponadto nie przeszkadzało Ci, gdy twój luka tak samo „na całe forum”
    kobietę od szmat wyzywał – to jest według ciebie postawa szlachetna i
    dżentelmeńska, typowo arystokratyczna, tak?
    perla: nie znam sprawy, ale to pewnie podszywka była. Pełno tu zboczeńców

    Tak, tak, oczywiście. Podszywka zalogowana jego nickiem. Ty Perełka nawet
    przek
  • fdj 29.11.03, 13:36
    fdj: A ponadto nie przeszkadzało Ci, gdy twój luka tak samo „na całe forum”
    kobietę od szmat wyzywał – to jest według ciebie postawa szlachetna i
    dżentelmeńska, typowo arystokratyczna, tak?
    perla: nie znam sprawy, ale to pewnie podszywka była. Pełno tu zboczeńców

    Tak, tak, oczywiście. Podszywka zalogowana jego nickiem. Ty Perełka nawet
    przekonywująco kłamać nie umiesz.

    > Ucz się od lepszych.

    Zawsze to robię. Tylko w tej dyskusji lepszych ode mnie akurat nie ma.

    fdj: nie mówiąc już o kpieniu z mojej koleżanki z pracy, która w ogóle w
    dyskusji nie bierze udziału i podałem ją tu tylko jako przykład.
    perla: a skąd wiesz, że ona chciała przykładem być. No skąd wiesz?

    No stąd wiem żałosny pyszałku, że siedzi w tym samym pokoju, czyta i śmieje się
    z Was. I dziwi mi się, że mi się chce nadal z takim jak Wy chamstwem gadać. Ja
    też się sobie dziwię, jak to nisko upadłem. Cóż, nie każdy jest doskonały.

    > Jesteś ciasny, ograniczony i tępy. Musiałeś dobrym ubekiem być...

    A Ty jesteś cham, ćwok, nieuk, żłób, swołocz i woda na młyn dla odwetowców.
    Musiałeś niezłym NKWDzistą być.

    fdj: Ja rozmawiam z luką, bo mam taki kaprys i humor – niech on to doceni.
    perla: tak, znam to

    Nie wątpię. Pewnie wielu już się na jego chamstwie poznało, co trudne nie jest.

    > musieli ze wstydem wynieść się z forum przygniecemi żelazną logiką
    argumentacji.

    Z tego wszystkiego zgadza się tylko „żelazna”: żelazna, toporna i zardzewiała
    jest Twoja argumentacja. O logice zapomnij.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • perla 30.11.03, 17:28
    > Bo moim celem nie było rozdawanie trucizny, dziewczynko z zapałkami.

    starasz się kpić z najbardziej wzruszającej bajki na świecie, degeneracie
    moralny.

    > Trzymasz to Ty się co najwyżej Twojej starszej siostry za rękę, jak cię na
    > spacer wyprowadza.

    muszą Cię dręczyć straszne koszmary z dzieciństwa skoro tak piszesz.

    Nie jest, ale Ty mi nic nie wykazujesz, bo w moim pisaniu nie ma żadnych
    błędów, a moje argumenty i żelazna logika zbijają Twoje nędzne wypociny.

    czy Ty przypadkiem nie pretendujesz do posady guru jakieś sekty, nieomylny
    proroku?

    > O niepiśmiennych skandynawach, o tym, że lądowanie smoczych łodzi na Wolinie
    to
    > przerysowana (!) celtycka (sic!) mitologia itp., ośle.

    mitologia celtycka pisze szeroko o tym. Masz końskie okulary po prostu.

    > Jeśli nie trzeba, to po co próbujesz (nieudolnie zresztą)? Gdyby nie trzeba
    > było, to byś nie usiłował tego robić, bo nie byłoby takiej potrzeby.

    dlatego ja Cię nieośmieszam, bo nie można ośmieszyć kogoś tak skompromitowanego
    jak Ty właśnie.

    > Wystarczyłoby z politowaniem napisać: popatrzcie ludzie, co on wypisuje.

    słusznie: popatrzcie ludzie, co on wypisuje.

    > Skoro pozostawiasz osąd innym, to może bądź konsekwentny.

    jestem konsekwentny. Szczególnie w nacieraniu Ci uszu.

    > 1. Nie jedno.

    jedno.

    > 2. A co, zdanie to od dzisiaj nie jest wypowiedź, Panie Miodek???

    widzisz jak kłamiesz? Wyżej pisałeś, iż więcej niż jedno...

    > 1. Wiesz coś o tym stanie, prawda stary alkoholiku.

    zdecyduj się w końcu na mój wiek, abstynencie ze wszytym esperalem.

    > 2. Jak się uważnie czytało książki, to się wie.

    owszem, ale Ty kułeś na pamięć, absolwencie podstawówki w poprawczaku.

    > 3. Ponadto, miałem w książce ilustracje.

    to wszystko wyjaśnia. Jełop czerpie swoją wiedzę z książkowych ilustracji, he,
    he...

    > 4. W Anglii sprzed tylu lat murzyn - lekarzem.

    nie możesz tego pojąć, nieprawdaż rasisto?

    > Parafrazując chama-lukę: kocham, jak kibice pouczają nas, grających w Lidze
    > Mistrzów.

    co najwyżej grasz w oko w osiedlowym klubie kultury, polskojęzyczny barbarzyńco
    zza kręgu polarnego.

    > Zgadzam się, że sprzedawca to niezły zawód, bo lepszy od Twojego.

    a skąd Ty wiesz jaki ja zawód wykonuję?


    > Nie, to ja mam podstawy, a Ty nie.


    to Twoje subiektywne zdanie jest. Obiektywnie to ja mam podstawy, a Ty nie masz.

    > Nie można być ślepym na coś, czego nie ma lub co nie zostało w ogóle
    przedstawione.

    dwóch forumowiczów powiedziało Ci jak naprawdę jest. Ja dodatkowo dałem Ci
    info, ale Ty niepołapałeś się, cieciu.

    > Za wysoką poprzeczkę to Ty miałeś, jak dywany trzepałeś, w związku z czym
    łbem
    > w nią przywaliłeś, co do dziś po Twoich durnych wypowiedziach widoczne jest.


    łeb to ma koń. Jesteś strasznie wulgarny.

    fdj: Udowodnij może, że skandynawowie niepiśmienni byli.
    perla: jeżeli ślady stóp na śniegu pismem były, to faktycznie, piśmienni byli.

    > A "skaldowie" to pewnie tylko
    > Ci się z zespołem muzycznym kojarzą, prawda?

    czemu Ty się tak kompromitujesz?

    > 1. Ja zacząłem rozmowę z luką od uprzejmego pytania o wyjaśnienie pewnego
    > bluzgu, którym obdarzył on kogoś innego. Luka był może po trzykroć, ale MNIEJ
    > uprzejmy ode mnie. Co dowodzi fałszywości twierdzeń Twoich.

    po co się wcinałeś? Było siedzieć cicho i nie pyskować. Nie miałbyś tego co
    masz właśnie.


    > Tak, tak, oczywiście. Podszywka zalogowana jego nickiem.

    nie poszywka Luki, a podszywka tej rzekomej baby.


    > Ty Perełka nawet
    > przekonywująco kłamać nie umiesz.

    w ogóle nie umiem kłamać. Dlatego zawsze mówię prawdę.

    > No stąd wiem żałosny pyszałku, że siedzi w tym samym pokoju, czyta i śmieje
    się

    nie znasz kobiet. ona z Ciebie śmieje się, żałosny podwikarzu.

    > A Ty jesteś cham, ćwok, nieuk, żłób, swołocz i woda na młyn dla odwetowców.

    widzisz, ja jestem spokojnym forumowiczem. Unikam awantur i wyzwisk. Moją siłą
    argumenty są. Ty z kolei lubisz pławić się w ohydnych bluzgach, kmiocie
    smarkający do rękawa.
    Od początku staram się Ci wytłumaczyć pewne sprawy, a Ty na mnie napadasz,
    wyzywasz, obrażasz, chamie pospolity. Wy socjaliści tak macie. Czy nick fdj to
    skrót od (f)aszyzm (d)obry (j)est ?
    Dam Ci szansę jednak. Przeproś małotku Lukę za pomówienia, a mnie za wulgarną
    napaść. Myślę, że Luka Ci wtedy wybaczy, ja - na pewno.
    Jeżeli masz jakiś jeszcze honor i ambicję to tak zrobisz.
    Chociaż... chamy honoru przecież nie mają. No, zobaczymy co zrobisz.
  • xiazeluka 24.11.03, 09:42
    fdj napisał:

    > Co jest Luka, sam sobie ze mną poradzić nie możesz, to kolegę na pomoc
    wezwałeś?

    Co napisałeś wyżej? "Książę się nie przedstawia, ale jest zapowiadany..."
    I co, chamie?
    Perła jest nie tylko moim kolegą, ale kimkolwiek dla mnie by nie był, wbij
    sobie do swojej narosli na szyi: my, prawicowcy, jesteśmy indywidualistami.
    Dlatego w walkach na forum chodzimy jak samotne wilki, a nie stado lewackich
    beczących owiec; z tego właśnie powodu nie potrzebujemy, ani nie wymagamy, by
    ktoś nas wspierał w walce z chamstwem, lewizną czy głupotą.
    A wyzywanie nie znanej Ci osoby od "podnóżków" jest nie dość, że dowodem braku
    elementarnej kultury, ale i trywialnym brakiem oryginalności.

    > Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.

    Nikt tu Cię nie zamierza przekonywać. Nie bądź taki zarozumiały.

    > Jesteś mi tak samo jak i on obcy, wiec nie mam powodu, aby jemu nie wierzyć,
    a Tobie tak.

    Oczywiście. Skoro jednak zapowiadasz, że nikt Cię nie przekonana, to dlaczego
    robi Ci to różnicę kim jestem?

    > 1. Mógł (nie mówię, że był, mówię, że mógł) na ten przykład któryś z jego
    > jeszcze bliższych przodków być dzieciem z nieprawego łoża tego oto księcia,

    Już Ci pisałem - znam te historyjki od podstawówki, czyli od momentu, kiedy moi
    koledzy skojarzyli na lekcji historii moje nazwisko z nazwiskiem znanych mężów,
    które mieli wymienione w podręczniku. I podobnie jak Ty natychmiast stało się
    to dla nich problemem życiowym: na wszelkie sposoby starali się podważyć
    nieubłaganą wymowę faktów. I podobnie jak wtedy ich, tak i obecnie Twoje
    wysiłki obserwuję z politowaniem, mogąc jedynie z ubolewaniem potrząsnąć głową
    nad prymitywizmem współczesnego chamstwa.

    > 2. Mógł któryś z bliższych przodków tytułu pozbawion zostać.

    Tytułu nie można pozbawić, ignorancie.

    Za chamstwo na
    > przykład takie, jakie właśnie luka prezentuje (już nawet nie mówię, że wobec
    > mnie, ale wobec kobiet tutaj na forum chociażby),

    Wobec jakich kobiet, oszczerco?

    > 3. Wreszcie nawet to, że się miało przodka księcia lat temu kilkaset nie
    > oznacza, że samemu się nim jest.

    Tytuły otrzymywało się zarówno osobiście, jak i dla całego rodu, dlatego
    niektóre herby szlacheckie ozdobione są książęcą mitrą.

    > Widzisz, ja na ten przykład mam udokumentowane drzewo genealogiczne na wiele
    > wieków wstecz, a moja rodzina pochodzi z obecnej Norwegii.

    To licytacja?

    > I w mojej
    > bezpośredniej rodzinie, w prostej linii było kilku jarlów.

    A propos - wczoraj w telewizorze był film o Twoich przodkach: "Eryk Wiking".
    Jakoś ich szlachectwo i maniery do mnie nie trafiły.

    > A moja koleżanka z pracy ma udokumentowane pochodzenie od Chana krymskiego.

    I co w związku z tym?

    > Ale to nie oznacza jeszcze, że i ja jarlem jestem

    Jarl to tytuł "namiestników królewskich w średniowiecznej Skandynawii", zatem
    funkcja administracyjna, a nie tytuł szlachecki. Dlatego bez trudu uwierzę, że
    jarlem nie jesteś.

    > ani tym bardziej ona Chanem.

    Chanka w islamie? Ciekawe rzeczy prawisz, nieuku.

    > I ponadto żadne z nas nie czuje potrzeby, aby się tym przechwalać

    A kto czuje taką potrzebę???

    > 4. Nawet jeżeli w rodzinie Luki rzeczywiście był jakiś arystokrata, to jego
    > zachowanie jak dla mnie odbiera mu cechy jakiegokolwiek szlachectwa.

    Cham recenzujący zachowanie arystokraty... To tak, jakby struś pouczał orła, że
    ten ostatni robi błędy podczas lotu.

    > Miałem okazję w ostatnich dniach śniadać i konwersować z Księciem
    > Belgijskim – świadczy nie tylko jego tytuł, ale i zachowanie.

    Raczej obserwować z tłumu gapiów, jak JW Filip wkracza do restauracji.
    Ewentualnie istotnie "śniadałeś" w jego towarzystwie - on na honorowym miejscu,
    Ty gdzieś w głębi sali, składając w myslach pod obrusem plastikowy pistolet
    wzorem Dżona Malkowicza...

    > No i nie musi nikomu się
    > przedstawiać i twierdzić, że jest Księciem, bo to widać.

    A co byś zobaczył z tekstu postu na ekranie monitora? Nie wspominając już o
    tym, że ja się nigdzie nie przedstawiałem - znasz moje nazwisko, boża krówko?

    > A jak luka się
    > zachowuje jak zwykły cham, to dla mnie luka chamem jest i nie zmieni tego
    nic.

    Dla Ciebie jestem, sam nie wiem dlaczego, bardzo wyrozumiały. Ale to i tak nie
    ma nic do rzeczy - tytuł księcia się ma, zachowanie się pokazuje. Jedno z
    drugim niekoniecznie musi mieć związek; w takim SA też był autentyczny książę,
    który zdradził ideały prawicowe na rzecz lewackiego NSDAP...

    > Tak więc nawet, jak w jego rodzinie był jakiś szlachcic,

    Dziecko szlachcica to również szlachta - jak więc sobie wyobrażasz posiadanie w
    rodzie pojedynczych przypadków, wulgarny ignorancie?

    > I w związku z tym mylne jest Twoje i jego twierdzenie, że mu zazdroszczę lub
    > się wściekam – w przypadku luki są to uczucia mi całkowicie obce.

    To może wytłumacz, dlaczego Cię tak złości, że jestem xiazeluka? Nie ma
    racjonalnego wytłumaczenia poza zazdrością, zawiścią i pełnego nienawiści
    poczucia bycia nizszym.

    > A przekomarzam się z
    > nim, bo widzę, jak jego to wścieka – i fakt, że mi zarzuca, że się wściek
    > am tylko to potwierdza – to się w psychologii „projekcja” nazywa.

    Zgadza się - jak ktoś nie potrafi racjonalnie uzasadnić swojej niechęci, to
    przekierowuje swoje fobie na antagonistę, na przykład w dyskusji z pedałami
    zawsze pojawia się z ich strony zarzut, jakoby każdy wróg zboczeń płciowych był
    kryptohomoseksualistą. To standardowe zachowanie, bardzo dobrze identyfikujące
    bez pudła kretynów. Tak jest i z Tobą - napisałem wyraźnie, że nie odczuwam
    potrzeby udowadniania Ci czegokolwiek; problem jednak pozostał, ponieważ Tobie
    to robi różnicę. A dowodem jest powyższe wypracowanie...
    Powodów do wściekłości również nie mam - jako człowiek rozsądny wiem, że
    agresywnego chamstwa jest więcej od szlachty, zatem nie denerwuję się z powodu
    statystycznie prawdopodobnego natrafienia na chama...
  • fdj 24.11.03, 13:48
    luka napisał:

    fdj: Co jest Luka, sam sobie ze mną poradzić nie możesz, to kolegę na pomoc
    wezwałeś?
    luka: Co napisałeś wyżej? "Książę się nie przedstawia, ale jest zapowiadany..."
    I co, chamie?

    I nic, pastuchu. Bo Perełka przyszedł później, gdy już zdążyłeś podawać się za
    xięcia. Natomiast gdybyś był nim naprawdę, to od razu zostałbyś zaanonsowany.

    ) Perła jest nie tylko moim kolegą, ale kimkolwiek dla mnie by nie był, wbij
    ) sobie do swojej narosli na szyi: my,prawicowcy, jesteśmy indywidualistami.
    ) Dlatego w walkach na forum chodzimy jak samotne wilki, a nie stado lewackich
    ) beczących owiec; z tego właśnie powodu nie potrzebujemy, ani nie wymagamy, by
    ) ktoś nas wspierał w walce z chamstwem, lewizną czy głupotą.

    Buahahahahaha, wy wilkami... hihihihihih, samotnymi w dodoatku... hehehehehe,
    hahahahahaha...
    Przepraszam, ale się popłakałem ze śmiechu, muszę sobie zrobić przerwę.
    (...chwila przerwy...)
    I jeszcze może mi napisz, że się wilki nigdy w stada nie łączą...
    A np. alianci zgromadzenia U-Bootów nazywali wilczymi stadami tak dla żartu.

    ) A wyzywanie nie znanej Ci osoby od "podnóżków" jest nie dość, że dowodem
    ) braku elementarnej kultury, ale i trywialnym brakiem oryginalności.

    Ty popatrz najpierw chamie na swoje posty, na wyzwiska w nich zawarte i
    kierowanie do nieznanych Ci również osób, a dopiero potem pouczaj innych.

    fdj: Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.
    luka: Nikt tu Cię nie zamierza przekonywać. Nie bądź taki zarozumiały.

    A gdzie tu zarozumialstwo?

    fdj: Jesteś mi tak samo jak i on obcy, wiec nie mam powodu, aby jemu nie
    wierzyć, a Tobie tak.
    luka: Oczywiście. Skoro jednak zapowiadasz, że nikt Cię nie przekonana, to
    dlaczego robi Ci to różnicę kim jestem?

    A kto powiedział, że mi robi różnicę? I gdzie ja zapowiadam, że NIKT mnie nie
    przekona?

    fdj: 1. Mógł (nie mówię, że był, mówię, że mógł) na ten przykład któryś z jego
    jeszcze bliższych przodków być dzieciem z nieprawego łoża tego oto księcia,
    luka: Już Ci pisałem - znam te historyjki od podstawówki, czyli od momentu,
    kiedy moi koledzy skojarzyli na lekcji historii moje nazwisko z nazwiskiem
    znanych mężów, które mieli wymienione w podręczniku. I podobnie jak Ty
    natychmiast stało się to dla nich problemem życiowym: na wszelkie sposoby
    starali się podważyć nieubłaganą wymowę faktów. I podobnie jak wtedy ich, tak i
    obecnie Twoje wysiłki obserwuję z politowaniem, mogąc jedynie z ubolewaniem
    potrząsnąć głową nad prymitywizmem współczesnego chamstwa.

    1. Nie mam z Tobą żadnego problemu, a już na pewni nie życiowego.
    2. Ja w szkołach chodziłem do klas z: Sobieskim, Potockim, Tarczewskim,
    Branickim. Każdy z nich był jakoś powiązany rodzinnie z dawną szlachtą,
    arystokracją, księciami a nawet królem. Do każdego z nich odnosiłem się tak,
    jak do normalnego człowieka, bo i oni byli normalni – żaden się nie wywyższał,
    nie kazał się tytułować, nie wywodził ze swego pochodzenia, że on ma rację, a
    inni nie. A nawet jak dla żartu mówiliśmy czasem do któregoś per JKM czy WW lub
    NP., to oni nie chcieli, aby tak do nich mówić. Zachowywali się zaś tak, jak na
    szacunek do ich wielkich przodków przystało – i żaden nazwiska swego przy nas
    nie hańbił.
    Ty zaś może i miałeś wielkich przodków – temu nie przeczę, bo na to dowodów nie
    mam. Ale sam zachowujesz się jak cham, jak ciura najgorsza z wojska Twego
    przodka – toś dla mnie cham, nie książę. I nie wiem, czy tylko Twój przodek
    powinien się za ciebie wstydzić, czy też żadnych wielkich przodków nie było, a
    cham po prostu udaje xięcia.
    Już całkowicie pomijając fakt, że dziś w Polsce tytułów już nie ma.

    fdj: 2. Mógł któryś z bliższych przodków tytułu pozbawion zostać.
    luka: Tytułu nie można pozbawić, ignorancie.

    Oj można było, można. A to, żre nie wiesz, że takie przypadki miały miejsce,
    tylko świadczy na Twoją niekorzyść.

    fdj: Za chamstwo na przykład takie, jakie właśnie luka prezentuje (już nawet
    nie mówię, że wobec mnie, ale wobec kobiet tutaj na forum chociażby),
    luka: Wobec jakich kobiet, oszczerco?

    A nick „Miltonia” Ci coś mówi? A nazywanie jej m.in. „szmatą”?
    I to ja jestem oszczercą? A może Ty sklerotykiem lub kłamcą raczej...

    fdj: 3. Wreszcie nawet to, że się miało przodka księcia lat temu kilkaset nie
    oznacza, że samemu się nim jest.
    luka: Tytuły otrzymywało się zarówno osobiście, jak i dla całego rodu, dlatego
    niektóre herby szlacheckie ozdobione są książęcą mitrą.

    Bez znaczenia. Z powodów choćby w/w.

    fdj: Widzisz, ja na ten przykład mam udokumentowane drzewo genealogiczne na
    wiele wieków wstecz, a moja rodzina pochodzi z obecnej Norwegii.
    luka: To licytacja?

    Nie, przykład, że nie każdy, w którego rodzinie był król czy książę za króla
    czy księcia się dziś uważa.

    ) A propos - wczoraj w telewizorze był film o Twoich przodkach: "Eryk Wiking".
    ) Jakoś ich szlachectwo i maniery do mnie nie trafiły.

    No i? To ja widziałem ostatnio „Starą Baśń”, gdzie dla możnych ważniejsza była
    prywata i żniwa, niż ich kraina i walka o nią. Taki sam głupi przykład, jak i
    Twój.
    Poza tym, Wikingowie i te historie skończyły się dawno, a jarlowie byli o wiele
    dłużej - jak już wikińskich wypraw awno nie było.

    fdj: A moja koleżanka z pracy ma udokumentowane pochodzenie od Chana krymskiego.
    luka: I co w związku z tym?

    Nic, to był kolejny przykład. Ale jak się go wyjmie z kontekstu (jak Ty), to
    rzeczywiście głupio wygląda.

    fdj: Ale to nie oznacza jeszcze, że i ja jarlem jestem
    luka: Jarl to tytuł "namiestników królewskich w średniowiecznej Skandynawii",
    zatem funkcja administracyjna, a nie tytuł szlachecki. Dlatego bez trudu
    uwierzę, że jarlem nie jesteś.

    Gdybyś choć trochę znał historię tytułów arystokratycznych w Europie to byś
    wiedział, że jarl to był także tytuł książęcy. Ten tytuł przechodził ewolucję.
    Ale skąd ty masz o tym wiedzieć, skoroś cham?

    fdj: ani tym bardziej ona Chanem.
    luka: Chanka w islamie? Ciekawe rzeczy prawisz, nieuku.

    No więc właśnie o to mi chodziło, że nie wystarczy mieć przodka, aby mieć jego
    tytuł. Tak, jak w Twoim wypadku.

    fdj: I ponadto żadne z nas nie czuje potrzeby, aby się tym przechwalać
    luka: A kto czuje taką potrzebę???

    Jak dla mnie, ty. Próbujesz poprzez wyimaginowany tytuł wzmacniać brak
    argumentów. Nieudolnie.

    fdj: 4. Nawet jeżeli w rodzinie Luki rzeczywiście był jakiś arystokrata, to
    jego zachowanie jak dla mnie odbiera mu cechy jakiegokolwiek szlachectwa.
    luka: Cham recenzujący zachowanie arystokraty...

    1. Nie arystokraty, a chama właśnie recenzuję.
    2. Załóżmy na chwilę, żem cham a ty arystokrata. Żem ja głupiec, a ty mądry.
    Kto jest gorszy: cham i głupiec, czy ten, kto z nim gada od dni wielu, plotąc
    bzdury i zachowując się właśnie, jako cham i głupiec owy?

    fdj: Miałem okazję w ostatnich dniach śniadać i konwersować z Księciem
    Belgijskim – świadczy nie tylko jego tytuł, ale i zachowanie.
    luka: Raczej obserwować z tłumu gapiów, jak JW Filip wkracza do restauracji.

    A skąd tobie o tym wiedzieć, chamie?
    Aaaaaaa, wiem!!! Boli cię, że ciebie „xięcia co psy wiąże” tam nie było.
    Prawdziwa arystokracja przyjeżdża do Polski, a Jego Śmieszność Luka siedzi na
    forum i z „chamem” się przekomarza.

    fdj: No i nie musi nikomu się przedstawiać i twierdzić, że jest Księciem, bo to
    widać.
    luka: A co byś zobaczył z tekstu postu na ekranie monitora? Nie wspominając już
    o tym, że ja się nigdzie nie przedstawiałem - znasz moje nazwisko, boża krówko?

    1. „Przedstawiać się” w sensie gadać o swoim tytule, baranku.
    2. Z monitora widać tylko, że „nobless oblige”. U Ciebie nie widać.

    fdj: Tak więc nawet, jak w jego rodzinie był jakiś szlachcic,
    luka: Dziecko szlachcica to również szlachta - jak więc sobie wyobrażasz
    posiadanie w rodzie pojedynczych przypadków, wulgarny ignorancie?

    A na przykła
  • fdj 24.11.03, 13:52
    luka napisał:

    fdj: No i nie musi nikomu się przedstawiać i twierdzić, że jest Księciem, bo to
    widać.
    luka: A co byś zobaczył z tekstu postu na ekranie monitora? Nie wspominając już
    o tym, że ja się nigdzie nie przedstawiałem - znasz moje nazwisko, boża krówko?

    1. „Przedstawiać się” w sensie gadać o swoim tytule, baranku.
    2. Z monitora widać tylko, że „nobless oblige”. U Ciebie nie widać.

    fdj: Tak więc nawet, jak w jego rodzinie był jakiś szlachcic,
    luka: Dziecko szlachcica to również szlachta - jak więc sobie wyobrażasz
    posiadanie w rodzie pojedynczych przypadków, wulgarny ignorancie?

    A na przykład poprzez nieprawe łoże, co jak zauważył Pan Perełka – wcale
    rzadkie nie było. Król czy xiążę chadzał czasem z pokojówka czy kuchareczką na
    to i owo – nie zaprzeczysz. Niestety, nie zawsze z tego rodził się szlachcic.

    fdj: I w związku z tym mylne jest Twoje i jego twierdzenie, że mu zazdroszczę
    lub się wściekam – w przypadku luki są to uczucia mi całkowicie obce.
    luka: To może wytłumacz, dlaczego Cię tak złości, że jestem xiazeluka?

    Nie złości mnie. Nie zgadzam się z tym, bo jak sam napisałeś, w necie po
    czynach i słowach ich poznacie, a nie po nickach i twierdzeniach, że się jest
    tym czy owym.

    luka: Nie ma racjonalnego wytłumaczenia poza zazdrością, zawiścią i pełnego
    nienawiści poczucia bycia nizszym.

    Owszem, jest. A to że ci się to w głowie nie mieści jeszcze niczego nie zmienia.

    fdj: A przekomarzam się z nim, bo widzę, jak jego to wścieka – i fakt, że mi
    zarzuca, że się wściekam tylko to potwierdza – to się w psychologii „projekcja”
    nazywa.
    luka: Zgadza się - jak ktoś nie potrafi racjonalnie uzasadnić swojej niechęci,

    Ja to cały czas racjonalnie uzasadniam, ale ty tego nie chcesz (nie
    potrafisz??) zauważyć.

    > to przekierowuje swoje fobie na antagonistę,

    Czyli mam rację, że jak mi zarzucasz (bezpodstawnie) wściekłość i zawiść, to
    znaczy, że sam się właśnie wściekasz i ludziom tytułów zazdrościsz.

    > napisałem wyraźnie, że nie odczuwam potrzeby udowadniania Ci czegokolwiek;

    Gdyby tak było naprawdę, to nie dyskutowałbyś tu ze mną na te tematy, tylko byś
    olał „chama”. Tak by było, gdybyś naprawdę był xięciem, a ja chamem – bo co
    może xięcia zdanie chama obchodzić? Czyli dowodzi to, że ani z ciebie xiążę,
    ani ze mnie cham.

    > problem jednak pozostał, ponieważ Tobie to robi różnicę.

    1. „Problem”? Masz ze mną jakiś „problem”? Z tym, że Cię za xięcia nie uznaję?
    A podobno „nic Cię to nie obchodzi, Jego Żałosność.
    2. Mi to nie robi różnicy. Po prostu się z tym nie zgadzam, bo ty usiłujesz tym
    wyimaginowanym tytułem wspierać swój brak argumentów w dyskusji.

    > jako człowiek rozsądny wiem, że agresywnego chamstwa jest więcej od szlachty

    Co udowadniasz na każdym kroku o Xiążę Chamów.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 15:37
    fdj napisał:

    > 1. „Przedstawiać się” w sensie gadać o swoim tytule, baranku.

    A gdzie i kiedy ja o tym gadałem jako pierwszy?

    > 2. Z monitora widać tylko, że „nobless oblige”. U Ciebie nie widać.

    Tak, widzę, że parę obcych zwrotów umiesz przepisać ze słownika, nie musisz się
    powtarzać. Chcesz lizaka w nagrodę czy co?

    > A na przykład poprzez nieprawe łoże, co jak zauważył Pan Perełka – wcale
    > rzadkie nie było. Król czy xiążę chadzał czasem z pokojówka czy kuchareczką
    na
    > to i owo – nie zaprzeczysz. Niestety, nie zawsze z tego rodził się szlach
    > cic.

    Jak pan miał ochotę, to uznawał swoja krew. Nawiasem pisząc królowa Elżbieta
    też była bękartem, co nie przeszkodziło jej w zdobyciu tronu i stania się
    jednym z najwybitniejszych władców Anglii.
    Ale do rzeczy - jeżeli się nie rodził szlachcic, to o czym Ty właściwie
    piszesz? Przecież teraz sobie właśnie zaprzeczyłeś...

    > Nie złości mnie. Nie zgadzam się z tym, bo jak sam napisałeś, w necie po
    > czynach i słowach ich poznacie, a nie po nickach i twierdzeniach, że się jest
    > tym czy owym.

    A co tu jest do zgadzania się??? To czy jestem (lub nie) księciem jest
    niezależne od Twojego żałosnego przyzwolenia. Zgadzasz się, by jutro padał
    deszcz?

    > Owszem, jest.

    To pochwal się.

    > Ja to cały czas racjonalnie uzasadniam, ale ty tego nie chcesz (nie
    > potrafisz??) zauważyć.

    "Racjonalnie" - to widać po odpowiedziach na prośbę "udowodnij swe stanowisko".

    > Czyli mam rację, że jak mi zarzucasz (bezpodstawnie) wściekłość i zawiść, to
    > znaczy, że sam się właśnie wściekasz i ludziom tytułów zazdrościsz.

    Niestety, mój drogi, nie uda Ci się tak łatwo odwrócić argumentacji - ponieważ
    to Ty czegoś chcesz, a nie ja: Tobie zależy na tym, by wywieść, że nie jestem
    księciem, natomiast mnie jest obojętne, czy jesteś Filipem czy nie.

    > Gdyby tak było naprawdę, to nie dyskutowałbyś tu ze mną na te tematy, tylko
    byś olał „chama”.

    Już pisałem, że dostarczasz mi niewysłowionej radości, tak łatwo z zabawy nie
    zrezygnuję.

    > może xięcia zdanie chama obchodzić?

    Twoje zdanie mnie nie obchodzi, co zresztą tez już wiesz.

    > Czyli dowodzi to, że ani z ciebie xiążę,
    > ani ze mnie cham.

    Jesteś tępy cham. Mam kaprys, to sobie z Tobą gawędzę. Jak mi się znudzisz, to
    Cię odeślę.

    > 1. „Problem”? Masz ze mną jakiś „problem”? Z tym, że Ci
    > ę za xięcia nie uznaję?

    To Twój problem. Piszesz długie elaboraty, mające uzasadnić tę tezę, kłócisz
    się od tygodnia o jedno i to samo...

    > A podobno „nic Cię to nie obchodzi, Jego Żałosność.

    Dlaczego "podobno"? Nie obchodzi - i tyle. Bawi mnie Twoje zaperzenie, a nie
    to, co tam stękasz z wysiłkeim.

    > 2. Mi to nie robi różnicy. Po prostu się z tym nie zgadzam, bo ty usiłujesz
    tym wyimaginowanym tytułem wspierać swój brak argumentów w dyskusji.

    Pisałeś o tym ze cztery razy. Czas na dowody: podaj odpowiednie linki z
    archiwum, ćwoku.

    > Co udowadniasz na każdym kroku o Xiążę Chamów.

    Winno być: "Xiążę Chamom". Reszta się zgadza.
  • fdj 28.11.03, 17:50
    luka napisał:

    fdj: 1. „Przedstawiać się” w sensie gadać o swoim tytule, baranku.
    luka: A gdzie i kiedy ja o tym gadałem jako pierwszy?

    Boże zmiłuj się. Już ci to kiedyś przypominałem. I jak tu się przy tobie nie
    powtarzać. Tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9081089

    fdj: 2. Z monitora widać tylko, że „nobless oblige”. U ciebie nie widać.
    luka: Tak, widzę, że parę obcych zwrotów umiesz przepisać ze słownika

    W przeciwieństwie do ciebie, który mądrości z bram czerpiesz.
    Dlaczego mnie nie dziwi, że merytorycznie na „nobless oblige” nie
    odpowiedziałeś? Niewygodne tematy pomijamy, tak?

    > Ale do rzeczy - jeżeli się nie rodził szlachcic, to o czym Ty właściwie
    > piszesz? Przecież teraz sobie właśnie zaprzeczyłeś...

    Nie zaprzeczyłem. Przeanalizuj poprzednie posty, to może zrozumiesz. Pisałem o
    różnych możliwościach.

    > A co tu jest do zgadzania się??? To czy jestem (lub nie) księciem jest
    > niezależne od Twojego żałosnego przyzwolenia.

    Tak, ale Ty xięciem nie jesteś, tylko chamem.

    > "Racjonalnie" - to widać po odpowiedziach na prośbę "udowodnij swe stanowisko

    A nie, nie. Odpowiadam dokładnie tak samo, jak ty na takie samo moje do ciebie
    pytania o dowody: „oczywistości nie muszę udowadniać”.

    > Niestety, mój drogi, nie uda Ci się tak łatwo odwrócić argumentacji -
    > ponieważ to Ty czegoś chcesz, a nie ja Tobie zależy na tym, by wywieść, że
    > nie jestem księciem, natomiast mnie jest obojętne, czy jesteś Filipem

    I znów mylisz i celowo mieszasz wszystko:
    1. Mi wcale nie zależy, aby wywodzić, że nie jesteś xięciem. Ja tylko
    stwierdzam ten fakt, ale „wywodzić” nikomu nie chcę. To czy np. Perełka ci
    wierzy, to już jego problem, a ja go przekonywać nie mam zamiaru.
    2. To ty głośno protestujesz, gdy ja przedstawiam powyższe zdanie. Boli cię ono
    strasznie. To tobie zależy na tym, aby mi udowodnić, że się mylę. Gdyby tak nie
    było, gdyby rzeczywiście zwisało ci zdanie „chama”, to byś to olał. Tak
    postąpiłby prawdziwy xiążę, któremu na zdaniu „chama” by nie zależało. Twoje
    postępowanie dowodzi zupełnie czegoś innego.

    fdj: Gdyby tak było naprawdę, to nie dyskutowałbyś tu ze mną na te tematy,
    tylko byś olał „chama”.
    luka: Już pisałem, że dostarczasz mi niewysłowionej radości, tak łatwo z zabawy
    nie zrezygnuję.

    1. Ja też. Nigdy nie widziałem takiego eksponatu, jak ty.
    2. Merytorycznego odniesienia oczywiście u ciebie zero.
    3. Dostarczam ci „niewysłowionej radości”? Ciekawe, bo w innym wątku, napisanym
    raptem trochę wcześniej napisałeś, że nudzę cię już i że ziewasz – czy u ciebie
    radość objawia się ziewaniem, Śpiąca Królewno?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9277330

    > Jesteś tępy cham. Mam kaprys, to sobie z Tobą gawędzę. Jak mi się znudzisz,
    > to Cię odeślę.

    Buahahahaha, żałosne, doprawdy. Odesłać to ty możesz z powrotem swoje papiery
    do szpitala.
    A zresztą, dobra – spróbuj mnie odesłać. Zobaczymy, co ci z tego odsyłania
    przyjdzie.
    Tak i „przewidzę” twoje możliwe odpowiedzi:
    a) napisałem – jak mi się znudzi. Na razie „dostarczasz mi niewysłowionej
    radości”, więc Cię odsyłał nie będę,
    b) Odeślę Cię, a to, że nie posłuchasz i dalej będziesz tu pisał dowodzi tylko,
    twego zbuntowanego chamstwa przeciwko mnie – xięciowi,
    c) coś równie żałosnego.

    > Piszesz długie elaboraty

    1. A twoje może są krótkie?
    2. A co, masz z tym problem, bo nie potrafisz się skupić na więcej, niż jednym
    zdaniu? No to się nie dziwię, że wszelka wiedza jaką masz pochodzą jak sam
    przyznałeś z bram – tam wiele napisane nie jest.

    > kłócisz się od tygodnia o jedno i to samo...

    Napisał luka, kłócąc się od ponad tygodnia o jedno i to samo.

    > Bawi mnie Twoje zaperzenie, a nie to, co tam stękasz z wysiłkeim.

    Jako i u mnie dokładnie tak samo wobec osoby twojej.

    fdj: 2. Mi to nie robi różnicy. Po prostu się z tym nie zgadzam, bo ty
    usiłujesz tym wyimaginowanym tytułem wspierać swój brak argumentów w dyskusji.
    luka: Pisałeś o tym ze cztery razy. Czas na dowody: podaj odpowiednie linki z
    archiwum, ćwoku.

    Tak, a zawsze, jak ci podaję linka i udowadniam, to fakt ten przemilczasz.
    Odpowiem jak wyżej (wzorując się na twoich „odpowiedziach”, gdy ja żądałem
    dowodów): „oczywistości udowadniać nie trzeba”.

    fdj: Co udowadniasz na każdym kroku o Xiążę Chamów.
    luka: Winno być: "Xiążę Chamom". Reszta się zgadza.

    Nie, winno być tak, jak było. Jesteś co najwyżej Xiążę Chamów, boś sam cham
    największy ze wszystkich.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 15:22
    fdj napisał:

    > I nic, pastuchu. Bo Perełka przyszedł później, gdy już zdążyłeś podawać się
    za
    > xięcia. Natomiast gdybyś był nim naprawdę, to od razu zostałbyś zaanonsowany.

    Przez kogo, głupolu? Przychodzę na Forum pogawędzić, a nie przyjmować hołdy
    chamstwa. Oczywiście jeśli sobie tego życzysz, to możesz paść mi do stóp. I
    opisz, jak książę winien być anonsowany na forum dyskusyjnym oraz po co.

    > I jeszcze może mi napisz, że się wilki nigdy w stada nie łączą...

    A po co? Opisuję konkretną sytuację, a nie wykładam zoologię.

    > A np. alianci zgromadzenia U-Bootów nazywali wilczymi stadami tak dla żartu.

    Wilki łączą się w watahy zimą, natomiast latem polują i wędrują samotnie, jak
    McQuade.

    > Ty popatrz najpierw chamie na swoje posty, na wyzwiska w nich zawarte i
    > kierowanie do nieznanych Ci również osób, a dopiero potem pouczaj innych.

    Ty jesteś mi znany, nawet więcej, bardzo bliski, jak każda wycieraczka.

    > A gdzie tu zarozumialstwo?

    W zdaniu "nikt mnie nie przekonał..."

    > A kto powiedział, że mi robi różnicę? I gdzie ja zapowiadam, że NIKT mnie nie
    > przekona?

    A kto w takim razie? Twoja pacynka?

    > 1. Nie mam z Tobą żadnego problemu, a już na pewni nie życiowego.

    Naprawdę? To o co się tak wykłócasz, żono dozorcy?

    > 2. Ja w szkołach chodziłem do klas z: Sobieskim, Potockim, Tarczewskim,
    > Branickim.

    A jakiegoś Chrystusa tam też nie było? Tak tylko pytam...

    > Do każdego z nich odnosiłem się tak,
    > jak do normalnego człowieka, bo i oni byli normalni – żaden się nie wywyż
    > szał,
    > nie kazał się tytułować, nie wywodził ze swego pochodzenia, że on ma rację, a
    > inni nie.

    Widzisz, jaką łaskę panowie Ci robili?! Dopóki byłeś grzeczny (czyli
    traktowałeś ich z poczuciem skrywanej, ale łatwo dostrzegalnej niższości), to
    nikt Cię po garbie kończugiem nie okładał.

    > Ale sam zachowujesz się jak cham, jak ciura najgorsza z wojska Twego
    > przodka – toś dla mnie cham, nie książę.

    Tak, napisałeś co kilkadziesiąt razy - zapominając za każdym razem uzasadnić tę
    inwektywę. Weź może jakieś bardziej lepiące się błoto.

    > I nie wiem, czy tylko Twój przodek
    > powinien się za ciebie wstydzić, czy też żadnych wielkich przodków nie było,
    a cham po prostu udaje xięcia.

    I od tego należało zacząć - "nie wiem". Skoro nie wiesz, to nie powinieneś
    dawać popisu pieniactwa, panie Znajomy Branickich.

    > Już całkowicie pomijając fakt, że dziś w Polsce tytułów już nie ma.

    Są. Książęta Czetwertyńscy walczą o odzyskanie pałacyku w Alejach Ujazdowskich,
    księżna Lubomirska działa bodajże w jakiejś fundacji, są jeszcze
    Radziwiłłowie... Czerwoni bardzo by chcieli odebrać nam te tytuły, ale nie są w
    stanie tego zrobić, poza szykanami w rodzaju ich nie uznawania
    administracyjnego. Co my, arystokracja, oczywiście lekceważymy.

    > Oj można było, można. A to, żre nie wiesz, że takie przypadki miały miejsce,
    > tylko świadczy na Twoją niekorzyść.

    To podaj te przypadki, ignorancie, zamiast się puszyć. Pamiętaj, że czas działa
    na Twoją niekorzyść.

    > A nick „Miltonia” Ci coś mówi? A nazywanie jej m.in. „szmatą&
    > #8221;?
    > I to ja jestem oszczercą? A może Ty sklerotykiem lub kłamcą raczej...

    Jesteś nie tylko oszczercą, ale i nieudolnym szperaczem - żadnej damy na tym
    forum nie określiłem w tak uwłaczający sposób. Przeproś mnie teraz, chamie.

    > Bez znaczenia. Z powodów choćby w/w.

    Co "bez znaczenia"? To, że znowu przyłapałem Cię na niewiedzy?

    > Nie, przykład, że nie każdy, w którego rodzinie był król czy książę za króla
    > czy księcia się dziś uważa.

    Uważanie nie ma nic do rzeczy - tytuł księcia można było otrzymać albo tylko
    dla siebie, albo całego rodu.

    > No i? To ja widziałem ostatnio „Starą Baśń”, gdzie dla możnych ważn
    > iejsza była
    > prywata i żniwa, niż ich kraina i walka o nią. Taki sam głupi przykład, jak i
    > Twój.

    Niestety, montypajtonologu - znowu wpadłeś.

    > Nic, to był kolejny przykład. Ale jak się go wyjmie z kontekstu (jak Ty), to
    > rzeczywiście głupio wygląda.

    Był głupi niezależnie od kontekstu.

    > Gdybyś choć trochę znał historię tytułów arystokratycznych w Europie to byś
    > wiedział, że jarl to był także tytuł książęcy.

    Tytuł ten oznaczał samodzielnego władcę, a nie księcia w rozumieniu
    kontynentalnym; tytuł ten odpowiadał raczej palatynowi lub komesowi, a nie
    księciowi, chamku.

    > No więc właśnie o to mi chodziło, że nie wystarczy mieć przodka, aby mieć
    jego tytuł. Tak, jak w Twoim wypadku.

    Już Ci to wytłumaczyłem nieco wyżej.

    > Jak dla mnie, ty. Próbujesz poprzez wyimaginowany tytuł wzmacniać brak
    > argumentów. Nieudolnie.

    1. "Jak dla mnie" - i o to chodzi: Ty masz jakis problem, który dla mnie jest
    absurdalny.
    2. Podaj jakieś przykłady moich postów, w którym pisałbym "ja mam rację, bo
    jestem księciem". Albo lepiej od razu odszczekaj tę brednię.

    > 1. Nie arystokraty, a chama właśnie recenzuję.

    Cham jesteś Ty, Nikodemie.

    > Kto jest gorszy: cham i głupiec, czy ten, kto z nim gada od dni wielu, plotąc
    > bzdury i zachowując się właśnie, jako cham i głupiec owy?

    Jesteś chamem, który zachowuje się chamsko i plecie bzdury. To wiem. Nie wiem
    tylko czy teraz się powtarzasz dla podkreslenia tego czy w jakims innym celu...?

    > A skąd tobie o tym wiedzieć, chamie?

    Jak to skąd??? Chama w okolice tak dostojnej osoby by nie dopuszczono.

    > Aaaaaaa, wiem!!! Boli cię, że ciebie „xięcia co psy wiąże” tam nie
    > było.

    Nie wydzieraj się tak. "Może napijesz się wody albo nerwosolu?"
  • fdj 28.11.03, 17:55
    luka (hydraulik) napisał:

    ) Przez kogo, głupolu?

    To była przenośnia, ale oczywiście nie skumałeś. Ale dobrze, skoro chcesz brnąć
    tą ścieżką:
    Przez herolda. Pisałeś, że podobno masz dwór – to raz.
    A ponadto, takim przedstawieniem byłoby twoje odpowiednie zachowanie – to dwa.

    fdj: I jeszcze może mi napisz, że się wilki nigdy w stada nie łączą...
    luka: A po co? Opisuję konkretną sytuację, a nie wykładam zoologię.

    A ja się do tej konkretnej sytuacji odnoszę. Ty mi zarzucasz, że tworzę klona-
    pacynkę. Ja na wejście Perełki reaguję w twoim stylu – mówię, że go pewnie
    zawołałeś na pomoc. Ty na to robisz patetyczny i aż do bólu śmieszny wykład o
    Was – prawicowcach, wilkach SAMOTNYCH krążących po forum. A ja ci na to, że i
    wilki się w stada łączą - odnosząc się do twojej wypowiedzi. Ale tego niuansu
    usiłujesz nie zauważać, bo ci on dokopał i nie wiesz, co powiedzieć.

    ) Wilki łączą się w watahy zimą, natomiast latem polują i wędrują samotnie

    Lato się już dawno skończyło. Do zimy już coraz bliżej. Chłodną mamy jesień
    tego roku. Prawie wszystko się zgadza.

    fdj: A gdzie tu zarozumialstwo?
    luka: W zdaniu "nikt mnie nie przekonał..."

    A zdanie było skierowane do Perełki i naprawdę brzmiało tak:
    „Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.”
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=8996508&a=9232643


    I co, manipulatorze? Chciałeś gdzieś tam dowodów na swoje chamstwo, oszustwa i
    inne negatywne cechy – no to masz przykład. Wymyślasz rzeczy i zdania
    nieistniejące i wyciągasz na ich podstawie błędne wnioski, nieudolnie
    próbując „wykazać” mi coś, czego nie napisałem. A jak ci się to udowodni, to to
    przemilczysz – tak jak i zapewne ten fragment postu „merytorycznie”
    przemilczysz.
    No chyba, że jest inne wyjaśnienie: stwierdzasz, że Perełka i ty to „nikt” –
    ale pamiętaj, że to nie ja napisałem.

    fdj: A kto powiedział, że mi robi różnicę? I gdzie ja zapowiadam, że NIKT mnie
    nie przekona?
    Luka: A kto w takim razie? Twoja pacynka?

    Jak wyżej, nieudolny manipulatorze. I Perełka mi mówi, że jak on i ty mi
    mówicie, że jesteś xiążę, to ja mam Wam uwierzyć „na słowo”.
    Buahahahaha: „słowo manipulatora” – to musi będzie twoja przysięga, luka.

    fdj: 2. Ja w szkołach chodziłem do klas z: Sobieskim, Potockim, Tarczewskim,
    Branickim.
    luka: A jakiegoś Chrystusa tam też nie było? Tak tylko pytam...

    Nie. Zostawiam go tobie do poudawania. Tak tylko odpowiadam.

    fdj: Do każdego z nich odnosiłem się tak, jak do normalnego człowieka, bo i oni
    byli normalni – żaden się nie wywyższał, nie kazał się tytułować, nie wywodził
    ze swego pochodzenia, że on ma rację, a inni nie.
    luka: Widzisz, jaką łaskę panowie Ci robili?! Dopóki byłeś grzeczny (czyli
    traktowałeś ich z poczuciem skrywanej, ale łatwo dostrzegalnej niższości), to
    nikt Cię po garbie kończugiem nie okładał.

    Buahahahaha, to zrobię jak ty: a może jakieś dowody na to, że giąłem przed nimi
    karki. Inne niż „oczywistość”, która u ciebie jest pustosłowiem. No udowodnij
    to oszuście bez honoru.
    Ponadto zdecyduj się: albo mi wierzysz, że z osobami o takich nazwiskach
    chodziłem do szkół i według ciebie wykazywałem niższość, albo mi nie wierzysz
    jak wyżej i kpisz, pytając czy Jezusa tam nie było. No chyba, że schizofrenię
    masz, co by wiele tłumaczyło.

    ) Tak, napisałeś co kilkadziesiąt razy - zapominając za każdym razem uzasadnić
    ) tę inwektywę.

    Tak jakbyś ty swoje inwektywy jakkolwiek uzasadniał. „Przewidzę” – napiszesz,
    że są „oczywiste i nie wymagające uzasadnień”. No więc moje wobec ciebie takoż.

    fdj: I nie wiem, czy tylko Twój przodek powinien się za ciebie wstydzić, czy
    też żadnych wielkich przodków nie było, a cham luka po prostu udaje xięcia.
    luka: I od tego należało zacząć - "nie wiem". Skoro nie wiesz, to nie
    powinieneś dawać popisu pieniactwa, panie Znajomy Branickich.

    Nie wiem, która z dwóch powyższych wymienionych przeze mnie opcji jest
    prawdziwa. Bo że któraś – to pewne. Co nie zmienia konkluzji: którakolwiek
    jest prawdziwa – tyś cham, luka.

    fdj: Już całkowicie pomijając fakt, że dziś w Polsce tytułów już nie ma.
    luka: Są. Książęta Czetwertyńscy (...) księżna Lubomirska (..) Radziwiłłowie...
    Czerwoni bardzo by chcieli odebrać nam te tytuły, ale nie są w stanie tego
    zrobić, poza szykanami w rodzaju ich nie uznawania administracyjnego.

    Tak, pozostały nazwiska, jest nawet Partia Monarchistyczna. Jest piękna
    tradycja. Ale Polska jest krajem demokratycznym i już monarchią nie jest –
    nawet konstytucyjną. I te tytuły nic prócz honoru i pamięci (i może odrobiny
    tęsknoty za dawnymi czasy) o wielkich przodkach nie znaczą. Za to niejedna
    osoba bez tytułu ma więcej klasy i honoru, niż niektórzy „dziedzice” tytułów. I
    obojętnie czy rządzić będą czerwoni, czarni, niebiescy, zieloni czy
    pomarańczowi w bordowe paski – „administracyjnie” zapewne pozostanie tak samo.

    ) Co my, arystokracja, oczywiście lekceważymy.

    O to musiałbym spytać prawdziwą arystokrację (np. moich kolegów ze szkół), a
    nie ciebie, chama – marzyciela.

    ) To podaj te przypadki, ignorancie, zamiast się puszyć.

    OK., nie znam polskich przypadków, ale znam europejskie. Ale nie jestem tu od
    uczenia cię historii.

    ) Pamiętaj, że czas działa na Twoją niekorzyść.

    ???

    fdj: A nick „Miltonia” Ci coś mówi? A nazywanie jej m.in. „szmatą”? I to ja
    jestem oszczercą? A może Ty sklerotykiem lub kłamcą raczej...
    luka: Jesteś nie tylko oszczercą, ale i nieudolnym szperaczem - żadnej damy na
    tym forum nie określiłem w tak uwłaczający sposób. Przeproś mnie teraz, chamie.

    Nie uda ci się ta (kolejna) manipulacja i zamiana „kobiety” o której obrażaniu
    przez ciebie ja pisałem, na „damę”. Tak się nie wymigasz. Tak właśnie
    uwłaczająco określiłeś kobietę - szmatą. Dżentelmen i arystokrata tak by do
    żadnej kobiety nie powiedział. Co kolejny już raz dowodzi, żeś chamem a nie
    xięciem.

    ) To, że znowu przyłapałem Cię na niewiedzy?

    Na niewiedzy to możesz przyłapać swoje pchły.

    ) Uważanie nie ma nic do rzeczy - tytuł księcia można było otrzymać albo tylko
    dla siebie, albo całego rodu.

    Dobrze wiesz, że nie o to chodziło.

    ) Niestety, montypajtonologu - znowu wpadłeś.

    Wpadłeś to ty w gnój, jak dzisiaj krowy z obory swego Pana wyprowadzałeś.

    ) Był głupi niezależnie od kontekstu.

    Głupi to jest zapewne twój but. A i tak pewnie mądrzejszy od ciebie.

    fdj: Gdybyś choć trochę znał historię tytułów arystokratycznych w Europie to
    byś wiedział, że jarl to był także tytuł książęcy.
    luka: Tytuł ten oznaczał samodzielnego władcę, a nie księcia w rozumieniu
    kontynentalnym; tytuł ten odpowiadał raczej palatynowi lub komesowi, a nie
    księciowi, chamku.

    1. Raczej, aczkolwiek, jak gdyby, bynajmniej... najgorzej, jak ktoś nie ma
    wiedzy, a się wymądrza.
    Dobrze, że poważniejsze niż ty źródła twierdzą inaczej. I to wystarczy.
    2. A poza tym, to „co to ma być – licytacja”??? – cytat z ciebie z poprzedniego
    postu, w tym samym temacie.

    ) Już Ci to wytłumaczyłem nieco wyżej.

    Wydaje ci się tylko, że cokolwiek wytłumaczyłeś.

    fdj: Kto jest gorszy: cham i głupiec, czy ten, kto z nim gada od dni wielu,
    plotąc bzdury i zachowując się właśnie, jako cham i głupiec owy?
    luka: Jesteś chamem, który zachowuje się chamsko i plecie bzdury. To wiem. Nie
    wiem tylko czy teraz się powtarzasz dla podkreslenia tego czy w jakims innym
    celu...?

    Każde dziecko by wychwyciło o co chodzi. A ty nadal udajesz (?) ciemniaka.

    fdj: A skąd tobie o tym wiedzieć, chamie?
    luka: Jak to skąd??? Chama w okolice tak dostojnej osoby by nie dopuszczono.

    I dlatego cię tam nie było, gdy ja byłem i z Księciem Filipem wino piłem.

    --
  • xiazeluka 01.12.03, 15:46
    fdj napisał:

    > Przez herolda. Pisałeś, że podobno masz dwór – to raz.

    Już Ci pisałem - przychodzę tu kłócić się, a nie z oficjalną wizytą. Za którym
    razem dotrze to oświadczenie do twojej zakutej pały?

    > [...]Ale tego niuansu
    > usiłujesz nie zauważać, bo ci on dokopał i nie wiesz, co powiedzieć.

    Długi i nudny wykład o niczym, podlany nietrafionym "niuansem": wilki polują
    również samotnie - o czym oczywiście zapomniałeś, ponieważ nie wiesz, co
    odpowiedzieć.

    > Lato się już dawno skończyło.

    A na Forum pada śnieg i wieje z północnego wschodu.

    > A zdanie było skierowane do Perełki i naprawdę brzmiało tak:
    > „Nadal mnie nie przekonałeś – ani Ty, ani Luka.”

    Jak widać na załączonym obrazku, nadal nic nie rozumiesz. Jesteś galaretką w
    proszku czy co? Zarozumialstwo polega na tym, że żaden z nas nie robi sobie
    celu życia z przekonywania kawałka cegły do czegoś tam.

    > I co, manipulatorze? [...]
    > No chyba, że jest inne wyjaśnienie: stwierdzasz, że Perełka i ty to „nikt
    > ” – ale pamiętaj, że to nie ja napisałem.

    Znowu długo i nie na temat. Nie masz litości dla serwera? Perła i ja jesteśmy
    tu stronami, żaden z nas zatem - to nikt. Sądzę, że truskawki w śmietanie
    szybciej by to zrozumiały...

    > Jak wyżej, nieudolny manipulatorze. I Perełka mi mówi, że jak on i ty mi
    > mówicie, że jesteś xiążę, to ja mam Wam uwierzyć „na słowo”.

    Nie "masz", ale "możesz". Do niczego Cię nikt tu nie zmusza, odpustowy pajacu.

    > Buahahahaha, to zrobię jak ty: a może jakieś dowody na to, że giąłem przed
    nimi
    > karki. Inne niż „oczywistość”, która u ciebie jest pustosłowiem. No
    > udowodnij to oszuście bez honoru.

    Mam udowadniać chamowi, że dzisiaj jest poniedziałek??? Dowodem na to, że owi
    dżentelmeni dostrzegali Twój przygięty garb jest właśnie to, że pozwalali, byś
    się obracał w ich pobliżu. Twoja postawa jest widoczna dla arystokratów, optyka
    chama jest zbyt ograniczona.

    > Ponadto zdecyduj się: albo mi wierzysz, że z osobami o takich nazwiskach
    > chodziłem do szkół i według ciebie wykazywałem niższość, albo mi nie wierzysz
    > jak wyżej i kpisz, pytając czy Jezusa tam nie było. No chyba, że schizofrenię
    > masz, co by wiele tłumaczyło.

    Nie pocieszaj się. Chętnie uwierzę w to, że chodziłeś do szkoły z Janem III
    Sobieskim, bo niby dlaczego nie? Ale z kimkolwiek byś nie chodził -
    zasadniczego faktu to nie zmienia, żeś cham.

    > I te tytuły nic prócz honoru i pamięci (i może odrobiny
    > tęsknoty za dawnymi czasy) o wielkich przodkach nie znaczą.

    Skoro nie znaczą, to coś się tak uparł, by podważyć mój tytuł? Po drugie -
    tytułu nie da się odebrać, bez względu na to, co ochlokraci na ten temat sądzą.

    > obojętnie czy rządzić będą czerwoni, czarni, niebiescy, zieloni czy
    > pomarańczowi w bordowe paski – „administracyjnie” zapewne poz
    > ostanie tak samo.

    Administracyjnie... Nie dość, żeś cham, to także indywiduum o duszy niewolnika.

    > OK., nie znam polskich przypadków, ale znam europejskie. Ale nie jestem tu od
    > uczenia cię historii.

    Czyli - kłamiesz, łajzo.

    > ???

    Rozdziawione usta, opadnieta warga, wywalony ozór, zez widlasty - Fuj usiłuje
    coś pojąć.

    > Nie uda ci się ta (kolejna) manipulacja i zamiana „kobiety” o które
    > j obrażaniu
    > przez ciebie ja pisałem, na „damę”. Tak się nie wymigasz. Tak właśn
    > ie
    > uwłaczająco określiłeś kobietę - szmatą. Dżentelmen i arystokrata tak by do
    > żadnej kobiety nie powiedział. Co kolejny już raz dowodzi, żeś chamem a nie
    > xięciem.

    Szmato Fuj - rozkazuję Ci podać odpowiedni link, albo odwołać oszczerstwo.

    > 1. Raczej, aczkolwiek, jak gdyby, bynajmniej... najgorzej, jak ktoś nie ma
    > wiedzy, a się wymądrza.
    > Dobrze, że poważniejsze niż ty źródła twierdzą inaczej. I to wystarczy.

    Podaj te źródła, Zmyślaczu i oszczerco.
  • fdj 17.11.03, 12:08
    xiazeluka napisał:

    fdj: Tylko bajda? Baśń? Czy klechda?
    xiazeluka: Kłująca Cię rzeczywistość, nieboraku.

    No, skoro Ty uważasz bajki (baśnie, klechdy) za rzeczywistość, to ja się
    przestaję dziwić, że uważasz się za Xięcia.

    fdj: To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal upierał się,
    że jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.
    xiazeluka: Tego nie jesteś w stanie sprawdzić

    Ani Ty udowodnić.

    fdj: To ja też "przewidzę" twoje dalsze zachowanie: będziesz nadal marzył, że
    jesteś Xięciem, pomimo tego, że nie jesteś.
    xiazeluka: Powtarzasz się

    Oj nie, nie powtarzam. Ale nie wymagam od Ciebie, byś zauważył słowo, które
    różni obydwa zdania, bo wiem, że Cię to przerasta, o Jego Analfabetyczność.

    > A propos - dżentelmeni nie kłócą się z faktami.

    Z faktami nie. Z bzdurami i wymysłami jak najbardziej.

    > czy to wystarczająco wyjaśnia
    > Ci, dlaczego jesteś chamskiego pochodzenia?

    Parafrazując Twoje powyższe zdanie: "tego nie jesteś w stanie sprawdzić".

    fdj: Wiem, że jesteś bęcwał, ale nadal nie Xiążę.
    xiazeluka: No dobrze, zróbmy sobie przerwę i powiedz, tak między nami: czy może
    istnieć jakiś powód poza zawiścią, dla którego się tak upierasz przy tej
    przedszkolnej negacji? Ja jestem bardzo wyrozumiały, możesz pisać szczerze...

    1. Nie ma żadnej zawiści, bo nie ma ku niej powodów,
    2. Nie jest to więc przedszkolna...,
    3. ...a już na pewno nie "negacja" tylko stwierdzanie faktu, żeś nie Xiążę.
    4. A z tą wyrozumiałością, to daruj sobie. Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej
    niż do tej pory.

    Ale dobrze, zróbmy sobie przerwę: w takim razie to Ty udowodnij, że jesteś
    Xięciem. Bo ja jedyną "książęcość" jaką w Tobie widzę to to, że spełniasz aż z
    nawiązką wymogi starego przysłowia: jesteś "Xiążę co psy wiąże" (i to nie w
    znaczeniu majątkowym, ale w tym drugim).

    fdj: O, widzisz, znów dziecinnie upierasz się, że jesteś Xięciem.
    xiazeluka: Ja się nie upieram, stwierdzam jedynie fakt. Dlaczego Cię to tak
    boli, mały zazdrośniku?

    1. Każdy ma takie fakty, na jakie sobie zasłużył. "Fakty" to Ty możesz co
    najwyżej w kiosku kupić, bo już tych TVNowskich nie zrozumiesz.
    2. Nic mnie nie boli - "lekarzu", lecz się sam.

    fdj: Spytaj sam siebie, bo to ty nie jesteś Panem, ale chamem jesteś jak
    najbardziej.
    xiazeluka: Ja odpowiedź znam, pytam się dobrotliwie Ciebie, kmiotku - bardziej
    mnie zazdrościsz czy nad sobą się litujesz?

    Ani jedno ani drugie.

    fdj: Jak się ma tak długi staż przebywania w psychiatryku jak ty (aż od
    podstawówki, no no), to nie dziwota, że są ci znane.
    xiazeluka: Owszem, od dawna odwiedzam tam moich kolegów-zazdrośników

    No tak, bo Twój kolega poprzestał na uważaniu się za napoleona, a Ty uważasz
    się aż za Xięcia - rzeczywiście, Napoleon moze Ci pozazdrościć. Wyobraźni.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 20:53
    fdj napisał:

    > W tym przypadku bez znaczenia, ponieważ wyrażenie brzmiało "analfabetyczna
    > ciota" i po "ciocie" nie było z czego robić wielokropka.

    Rzeczywiście! Przecież koresponduję z kretynem, który bierze wszystko
    dosłownie...

    > Nie przerasta, ponieważ nie twierdziłem, że akurat w tym elemencie miałem
    inne zdanie. Kolejna żałosna nadinterpretacja księciuniu.

    Twierdziłeś. To jaki sens ma "skurwysyn", drobny hochsztaplerze?

    > Raczej tragi-komiczny.

    Ale ten film z facetem, który poslizgnął się na skórce od banana, to Cię
    rozsmieszył do łez, prawda?

    > To i tak lepiej, niż tak jak Ty nie wiedzieć i udawać, że się wie. No ale aby
    > się przyznać do niewiedzy trzeba mieć trochę odwagi, a tej Ci jak widać brak.

    Przyznaję się do niewiedzy - fuj nadal mnie nie oświecił, jaki sens
    ma "skurwysyn".

    > Nie, tego akurat nie pisałem. Ale czegóż wymagać od ślepca - niech sobie
    > biedactwo dorabia to, czego nie ma.

    Nie pisałeś? No popatrz, jak się genialnie domysliłem.

    > Lepsze to niż stawiać kropki bez sensu tam, gdzie ich być nie powinno (jak ty
    > powyżej), nieprawdaż?

    Niestety, nie lepiej. Zgadniesz sam, dlaczego, zmurszały głazie narzutowy?

    > Fakt, łapanie niczego jest dość trudne, a wręcz niemożliwe.

    Dlatego nie rozumiesz abstrakcyjnego hunoru, mój miły.

    > Szkoda, że nic z tego nie wyniosłeś. Mieć nie znaczy skorzystać. Jak widać.

    Nie zrozumiałeś? Nie szkodzi - i tak tego nie oczekiwałem.

    > To tylko, gdybym dał Ci się prowadzić, bo Ty nigdzie indziej zaprowadzić nie
    > możesz. Na szczęście nie dam. Idź sobie tam sam. Dobrze Ci idzie.

    W takim razie radzę opuścić moje towarzystwo, rzepie. Nie zgubisz się we mgle
    samotnie?

    > Nie, od początku, od pierwszego postu PYTAŁEM (Boże, do Ciebie dużymi
    literami
    > trzeba chyba), co to znaczy "analfabetyczna ciota" (wystarczy sprawdzić
    wyżej).

    Nie pytałeś, tylko stękałeś, że to jest takie i owakie, po czym stwierdziłeś,
    że nie muszę niczego tłumaczyć itd. Ja Ci wskazałem do czego zwrot się odnosił,
    ale tego pojąć nie możesz. Dysputa z cegłą byłaby bardziej rozwijająca...

    > Nigdy nie twierdziłem, że rozumiem, albo, że "doskonale zrozumiałem".

    No, to jesteśmy w domu. Nie rozumiesz, więc co się mądrzysz?

    > Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne.

    Na ponuraków nie ma siły.

    > Rzecz gustu. Niestety, nie znam Twego żyrandola, więc nie mogę polemizować.
    > No więc niech Ci będzie, miej tę satysfakcję przed snem.

    Nie znasz mojego żyrandola? A to szkoda... Może umówisz się z nim na piwo?

    > Gdyby tak było, to byś mi nie odpisywał. Tymczasem nazywasz mnie nudziarzem i
    > odpisujesz, odpisujesz, odpisujesz...

    Napisałem, że nie przywiązuję wagi, a nie że mnie to nudzi lub mierzi.
    Zostawiłeś głowę w słoiku w prosektorium?

    > A może proszę mi wskazać, gdzie powyżej twierdziłem, że "mi to zajmie 100
    > postów"?

    A stwierdziłeś coś, co ma inny sens?

    > Eh, księciuniu, niania widać była kiepska i zamiast interpretacji nauczyłą
    > nadinterpretacji...

    To nie nadinterpretacja, po prostu nie nadążasz.

    > A ić spać, ić ić. Wszak już po dobranocce.

    Tak, tatusiu. A Ty czekasz na "Różową landrynkę"?

    > Nie gorzej od Ciebie bucu.

    Oczywiście, że nie. Lepiej.
  • fdj 13.11.03, 23:12
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Rzeczywiście! Przecież koresponduję z kretynem, który bierze wszystko
    > dosłownie...

    Napisał matoł biorąc wszystko dosłownie...

    > Twierdziłeś. To jaki sens ma "skurwysyn", drobny hochsztaplerze?

    1. Nie twierdziłem.
    2. Już napisałem, że odpowiada mi twoja interpretacja z innego postu. Przykro
    mi, ale zmuszasz mnie do powtarzania rzeczy, które już raz napisałem. Z własnej
    woli bym tego nie robił, ale jak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem...
    I kto tu zarzuca innym analfabetyzm, analfabeto (gdybym wiedział co to oznacza,
    nazwałbym cię "analfabetyczną ciotą", ale pomimo moich wielokrotnych próśb nie
    wyjaśniłeś co to według ciebie znaczy, więc wciąz uważam, ze to bez sensu i cię
    tak nie nazwę).

    > Ale ten film z facetem, który poslizgnął się na skórce od banana, to Cię
    > rozsmieszył do łez, prawda?

    Ty zaś wpadłeś w spazmy ze śmiechu i mało się nie udusiłeś. Byłem tym, co
    pomagał cię z kina wyprowadzić, prosto do sanitariuszy z kaftanem.

    > Przyznaję się do niewiedzy - fuj nadal mnie nie oświecił, jaki sens
    > ma "skurwysyn".

    Napisał księciunio, który nadal mnie nie oświecił, jaki sens ma "analfabetyczna
    ciota".

    fdj: > > Nie, tego akurat nie pisałem. Ale czegóż wymagać od ślepca - niech
    > > sobie biedactwo dorabia to, czego nie ma.

    xiazeluka: > Nie pisałeś? No popatrz, jak się genialnie domysliłem.

    Nie "domyśliłeś", tylko "wymyśliłeś". Jest różnica.

    > Niestety, nie lepiej. Zgadniesz sam, dlaczego, zmurszały głazie narzutowy?

    Nie ma co zgadywać, lepiej i tyle. Lepiej niż ty, a to wystarczy.

    > Dlatego nie rozumiesz abstrakcyjnego hunoru, mój miły.

    Wystarczy, że rozumiem lepiej niż ty.

    > Nie zrozumiałeś? Nie szkodzi - i tak tego nie oczekiwałem.

    Ja również nie oczekiwałem, że zrozumiesz. Z takim samym skutkiem.

    > W takim razie radzę opuścić moje towarzystwo, rzepie. Nie zgubisz się we mgle
    > samotnie?

    Ja w przeciwieństwie do ciebie, podążam piękną, prostą drogą, przy cudownej
    widoczności.

    > Nie pytałeś, tylko stękałeś, że to jest takie i owakie, po czym stwierdziłeś,
    > że nie muszę niczego tłumaczyć itd.

    Nie ma to, jak wkładać innym niewypowiedziane słowa w usta. To się dopiero
    nazywa manipulacja. Brawo, prawdziwy Xiąże Bogusław z Ciebie.

    > Ja Ci wskazałem do czego zwrot się odnosił, ale tego pojąć nie możesz.

    Ja wiem, do czego się odnosił, bo sobie to przeczytałem i wyjąłem z
    tego "analfabetyczną ciotę", o którą cię spytałem. Sęk w tym, że nawet kontekst
    do którego to się odnosiło niczego nie wyjaśniał, bo "analfabetyczna ciota"
    sensu nie ma nadal żadnego. A Ty nadal tego nie wyjaśniłeś.
    I znów ci to muszę powtarzać, bo ty nadal tego nie chwytasz, nie nadążąsz, etc.
    A ty znów będziesz się mógł przyczepić powtarzania. Zważ tylko, że robię to na
    twoją prośbę - bo ty nadal nie pojmujesz, o Jego Niepojmującość.

    > Dysputa z cegłą byłaby bardziej rozwijająca...

    Wreszcie wiem, dlaczego nic nie chwytasz. Skoro na codzień masz tak zajmujących
    rozmówców jak cegły, to nic dziwnego.

    > No, to jesteśmy w domu. Nie rozumiesz, więc co się mądrzysz?

    Nie mądrzę się. Wyrażam swoje zdanie. A ty nie masz siły przebicia, aby mnie
    przekonać do swojego.

    fdj: > > Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne.

    xiazeluka: > Na ponuraków nie ma siły.

    Powiedział Miś Fazi, schodząc ze sceny po kolejnym nieudanym skeczu.

    fdj: > > A może proszę mi wskazać, gdzie powyżej twierdziłem, że "mi to zajmie
    > > 100 postów"?

    xiazeluka:> A stwierdziłeś coś, co ma inny sens?

    Oczywiście. Ale za płytki jesteś, aby go wychwycić, o Rozmawiający z Cegłami.

    > To nie nadinterpretacja, po prostu nie nadążasz.

    I znów zmuszasz mnie do powtórek, bo sam też się powtarzasz:
    Za błądzącym nie sposób nie nadążyć.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • rechot_zab 14.11.03, 07:35
    fdj: Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne.
    xiazeluka: Na ponuraków nie ma siły.
    fdj: Powiedział Miś Fazi, schodząc ze sceny po kolejnym nieudanym skeczu.

    Buahahahahahaha, cóż za wspaniała riposta.
    Chyba jedna z lepszych, jakie na tym forum widziałem.
    Jak dla mnie, to go Filipie znokautowałeś.
    He, he, he ...
    Miś Fazi.
    Buahahahahahaha.
  • xiazeluka 14.11.03, 08:41
    rechot_zab napisał:

    > Buahahahahahaha, cóż za wspaniała riposta.
    > Chyba jedna z lepszych, jakie na tym forum widziałem.
    > Jak dla mnie, to go Filipie znokautowałeś.

    Nie zapomnij go pocałować, żabko. Z Ciebie już i tak nic nie będzie, ale może
    Filip z konopii zamieni się na powrót w ropuchę i będziecie mogli rechotać
    sobie wspólnie z własnych dowcipów przy szklaneczce mętnej wody z rzęsą nad
    rodzinnym stawem?
  • xiazeluka 14.11.03, 08:32
    fdj napisał:

    > 1. Nie twierdziłem.

    "Skurwysyn" ma dużo więcej sensu niż "analfabetyczna ciota".

    > 2. Już napisałem, że odpowiada mi twoja interpretacja z innego postu. Przykro
    > mi, ale zmuszasz mnie do powtarzania rzeczy, które już raz napisałem. Z
    własnej
    > woli bym tego nie robił, ale jak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem...

    "Każdy widzi to, co chce widzieć. Ty to, ja co innego."

    > I kto tu zarzuca innym analfabetyzm, analfabeto (gdybym wiedział co to
    oznacza,
    > nazwałbym cię "analfabetyczną ciotą", ale pomimo moich wielokrotnych próśb
    nie
    > wyjaśniłeś co to według ciebie znaczy, więc wciąz uważam, ze to bez sensu i
    cię tak nie nazwę).

    "Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne."
    "Rzecz gustu."

    > Ty zaś wpadłeś w spazmy ze śmiechu i mało się nie udusiłeś. Byłem tym, co
    > pomagał cię z kina wyprowadzić, prosto do sanitariuszy z kaftanem.

    "Gdyby tak było, to byś mi nie odpisywał."

    > Napisał księciunio, który nadal mnie nie oświecił, jaki sens
    ma "analfabetyczna ciota".

    "Skurwysyn" ma dużo więcej sensu niż "analfabetyczna ciota".

    > Nie "domyśliłeś", tylko "wymyśliłeś". Jest różnica.

    "Proszę... Błagam... Przecież cały czas zaznaczałem, że to moje zdanie... nie
    umiesz czytać ani tego, co stoi napisane, ani pomiędzy wierszami?"

    > Nie ma co zgadywać, lepiej i tyle. Lepiej niż ty, a to wystarczy.

    "Twoje uwielbienie do samego siebie jest aż nadto widoczne."

    > Wystarczy, że rozumiem lepiej niż ty.

    "A już wyżej napisałem, że się "samouwielbiasz". Teraz wychodzi, że miałem
    rację".

    > Ja również nie oczekiwałem, że zrozumiesz. Z takim samym skutkiem.

    "Kolejna żałosna nadinterpretacja."

    > Ja w przeciwieństwie do ciebie, podążam piękną, prostą drogą, przy cudownej
    > widoczności.

    "A wzruszaj sobie czym chcesz. Nikogo to nie bierze."

    > Nie ma to, jak wkładać innym niewypowiedziane słowa w usta. To się dopiero
    > nazywa manipulacja. Brawo, prawdziwy Xiąże Bogusław z Ciebie.

    "Uważam, że tym nie jesteś w stanie obrazić osoby, do której to pisałeś."

    > Ja wiem, do czego się odnosił, bo sobie to przeczytałem i wyjąłem z
    > tego "analfabetyczną ciotę", o którą cię spytałem. Sęk w tym, że nawet
    kontekst
    > do którego to się odnosiło niczego nie wyjaśniał, bo "analfabetyczna ciota"
    > sensu nie ma nadal żadnego. A Ty nadal tego nie wyjaśniłeś.

    "Skurwysyn" ma dużo więcej sensu niż "analfabetyczna ciota".
    "Jak Tobie się wydaje, że użycie słowa "ciota" jest wystarczające, aby kogoś
    obrazić, to się grubo mylisz."

    > I znów ci to muszę powtarzać, bo ty nadal tego nie chwytasz, nie nadążąsz,
    etc.

    "Pozostań w swojej błogiej nieświadomości."

    > A ty znów będziesz się mógł przyczepić powtarzania. Zważ tylko, że robię to
    na
    > twoją prośbę - bo ty nadal nie pojmujesz, o Jego Niepojmującość.

    "Sposób stary i nieskuteczny. I świadczący o inteligencji (a raczej jej
    braku)"

    > Wreszcie wiem, dlaczego nic nie chwytasz. Skoro na codzień masz tak
    zajmujących rozmówców jak cegły, to nic dziwnego.

    "już raz napisałem (ale oczywiście nie zauważyłeś tego): leję z Ciebie.
    Cały czas."

    > Nie mądrzę się. Wyrażam swoje zdanie. A ty nie masz siły przebicia, aby mnie
    > przekonać do swojego.

    "Takiemu jak Ty widać i 100 posobów nie starczy. Ani sen, ani nawet hipnoza nie
    pomoże."

    > Powiedział Miś Fazi, schodząc ze sceny po kolejnym nieudanym skeczu.

    "Sęk w tym, że Twoje nie są ani zabawne ani sensowne."

    > Oczywiście. Ale za płytki jesteś, aby go wychwycić, o Rozmawiający z Cegłami.

    "Gdyby tak było, to byś mi nie odpisywał."

    > I znów zmuszasz mnie do powtórek, bo sam też się powtarzasz:
    > Za błądzącym nie sposób nie nadążyć.

    "Nadążanie za błądzącym nie jest trudne".

    _____________
    Ale Ci fajnie idzie rozmowa z samym sobą. Szczególnie ta ostatnia riposta pełna
    jest polotu i samozrozumienia. Jak w skeczu Fedorowicza o dwóch Miodowiczach...
  • fdj 14.11.03, 08:49
    xiazeluka napisał:

    > > Nie "domyśliłeś", tylko "wymyśliłeś". Jest różnica.
    >
    > "Proszę... Błagam... Przecież cały czas zaznaczałem, że to moje zdanie... nie
    > umiesz czytać ani tego, co stoi napisane, ani pomiędzy wierszami?"

    (ciach)

    itp. itd.

    No jasne, nie ma to jak powyjmować zdania z kontekstu, założyć mylne tezy i na
    podstawie tak błędnych tez brnąć dalej w błędne wnioski. Zaiste, jesteś
    prawdziwym Xięciem - Xięciem Bogusławem. Choć nawet on robił to z większym
    wdziękiem i lepszym skutkiem. Więc raczej jesteś tylko jego żałosnym
    naśladowcą. W dodoatku mało udolnym.

    I nadal mi schlebia o Jego Żałosność, że zadajesz sobie tyle trudu, aby to
    robić. Musiałem Ci nieźle dopiec i zajść za skórę. Ale to nic dziwnego, jak się
    na codzień jest Rozmawiającym (tylko) z Cegłami i Żartującym (tylko) z
    Żyrandolami, to jak się trafi okazja do wymiany zdań z człowiekiem, to się z
    tego korzysta.

    Starczy, czy mam Ci jeszcze w twarz napluć?
    Nieeeeee, nie jesteś nawet tego wart.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 09:14
    fdj napisał:

    > Więc raczej jesteś tylko jego żałosnym
    > naśladowcą. W dodoatku mało udolnym.

    Niczego nie naśladowałem - to było dosłowne cytaty z Ciebie. Sądząc po Twojej
    reakcji - znużyły Cię własne wypociny tak samo jak mnie.

    > I nadal mi schlebia o Jego Żałosność, że zadajesz sobie tyle trudu, aby to
    > robić. Musiałem Ci nieźle dopiec i zajść za skórę. Ale to nic dziwnego, jak
    się
    > na codzień jest Rozmawiającym (tylko) z Cegłami i Żartującym (tylko) z
    > Żyrandolami, to jak się trafi okazja do wymiany zdań z człowiekiem, to się z
    > tego korzysta.

    A mógłbys powtórzyć po raz 7356562, że to powyżej to nadal robienie sobie ze
    mnie jaj? I wskazać, gdzie zakamuflowałeś ironię?

    > Starczy, czy mam Ci jeszcze w twarz napluć?

    Ha, ha, ależ Ty jesteś od rana dowcipny!***


    ***Wygląda to co prawda na nienawistny bluzg zdołowanego kretyna, ale skoro
    napisałeś kilka razy wcześniej, że ze mnie "lejesz", to nie wypada mi
    zaprzeczać, a tym bardziej wysuwać podłych insynuacji, podważających to
    oświadczenie...

  • fdj 14.11.03, 09:33
    xiazeluka napisał:

    fdj: > > Więc raczej jesteś tylko jego (Xięcia Bogusława - dop. fdj) żałosnym
    > > naśladowcą. W dodoatku mało udolnym.

    xiazeluka: > Niczego nie naśladowałem - to było dosłowne cytaty z Ciebie.

    Taaaak i znów wyjęcie z kontekstu i próba zrobienia z igieł wideł. Brawo,
    brawo, Mości Xsięciuniu Bogusławie.
    Ale niech Ci będzie, wyjaśnię, bo znów nie nadążasz: Xięcia Bogusława
    naśladujesz w manipulacji i wymyślaniu faktów, które w rzeczywistości nie miały
    miejsca, właśnie wybiórczo mnie cytując.

    > A mógłbys powtórzyć po raz 7356562, że to powyżej to nadal robienie sobie ze
    > mnie jaj?

    Nie muszę powtarzać, bo ty sobie doskonale z tego zdajesz sprawę i tylko
    udajesz, że nie, bo tak ci wygodniej i mniej przykro.

    fdj: > Starczy, czy mam Ci jeszcze w twarz napluć?
    xiazeluka: > Ha, ha, ależ Ty jesteś od rana dowcipny!***
    > ***Wygląda to co prawda na nienawistny bluzg zdołowanego kretyna,

    Wygląda to tobie słoma z butów.
    Może ci wyglądać i na latającego hipopotama, ale to był cytat z pewnej książki,
    o której przeczytanie cię nie posądzam.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 09:55
    fdj napisał:

    > Taaaak i znów wyjęcie z kontekstu i próba zrobienia z igieł wideł. Brawo,
    > brawo, Mości Xsięciuniu Bogusławie.

    Dziękuję, dziękuję, droga publiczności.
    Konferensjer co prawda dusi się z wściekłości za kulisami (usiłuje połączyć
    słowa "sens" i "surrealizm" w jedno), ale ja go chętnie zastąpię.

    > Ale niech Ci będzie, wyjaśnię, bo znów nie nadążasz: Xięcia Bogusława
    > naśladujesz w manipulacji i wymyślaniu faktów, które w rzeczywistości nie
    miały miejsca, właśnie wybiórczo mnie cytując.

    Niech książę Bogusław sam odprawi natręta:
    "Bogusław pomyślał chwilę.

    - Panie kawalerze - rzekł - namyślam się, czyś lepszy żołnierz, czy też
    bezczelniejszy suplikant...
    [...]
    - Dosyć! - przerwał książę. - Ja też sobie psalmy mimo febry komponuję, żeby
    jakowąś zasługę mieć przed Panem, a potrzebowałbymli predykanta, to bym swego
    zawołał... Waść nie umiesz prosić dość pokornie i na manowce leziesz...
    [...]
    - Nie! Diabli cię biorą, dobrze!... I na twarzy się mienisz...
    [...]
    - To prosisz, a grozisz?.. - rzekł Bogusław - kark zginasz, a diabeł ci zza
    kołnierza zęby do mnie szczerzy?... To pycha ci z ócz błyska, a w gębie grzmi
    jak w chmurze? Czołem do radziwiłłowskich nóg przy prośbie, mopanku!.. Łbem o
    podłogę bić! wówczas ci odpowiem!..."

    > Wygląda to tobie słoma z butów.

    Za to Ty wyglądasz jak przez okno.

    > Może ci wyglądać i na latającego hipopotama, ale to był cytat z pewnej
    książki, o której przeczytanie cię nie posądzam.

    Cytat niedokładny ("Masz dosyć, czyli mam ci jeszcze w oczy plunąć?"), ale i
    tak się domyśliłem - wystarczyło przypomnieć sobie, co przerabiasz aktualnie w
    liceum.
  • fdj 14.11.03, 10:43
    xiazeluka napisał:

    > (usiłuje połączyć słowa "sens" i "surrealizm" w jedno), ale ja go chętnie
    > zastąpię.

    Już to robisz i wychodzi ci niezły bełkot.

    > Czołem do radziwiłłowskich nóg przy prośbie, mopanku!.. Łbem o
    > podłogę bić! wówczas ci odpowiem!..."

    Karku nie zginam, wyprostowany jestem aż miło, a ty cały czas mi odpowidasza,
    odpowiadasz, odpowiadasz, Jego Śmieszność Prawdziwy Dyplomowany Wesołku Xsiążę
    Fazi Bogusławie.

    fdj: > > Wygląda to tobie słoma z butów.
    xiazeluka: > Za to Ty wyglądasz jak przez okno.

    Czyli znów lepiej niż ty.

    > Cytat niedokładny

    Dlatego nie był w cudzysłowiu o Jego Ślepość.

    > ale i tak się domyśliłem

    Taaaaak, domyśliłeś. To co napisałeś nijak na to nie wskazuje.

    > wystarczyło przypomnieć sobie, co przerabiasz aktualnie w liceum.

    Raczej Ci ktoś akurat do twojego skupu makulatury tę książkę przyniósł.
    Głupi ma szczęście.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 11:25
    fdj napisał:

    > Już to robisz i wychodzi ci niezły bełkot.

    Nawiasu furiat nie zauważył, ponieważ krew mu zalewa oczy.

    > Karku nie zginam, wyprostowany jestem aż miło, a ty cały czas mi odpowidasza,
    > odpowiadasz, odpowiadasz, Jego Śmieszność Prawdziwy Dyplomowany Wesołku
    Xsiążę Fazi Bogusławie.

    "- Widzisz, panie Fuj, siła razy chodziłem na niedźwiedzia z oszczepem, nie
    dlatego, żem musiał, ale z ochoty. Lubię, gdy mi jakowe niebezpieczeństwo
    grozi, bo mi się życie mniej kuczy. Owóż i twoją zemstę jako uciechę sobie
    zostawuję, ile że ci przyznać muszę, żeś z takowych niedźwiedzi, co to same
    strzelca szukają."

    > Czyli znów lepiej niż ty.

    Wolisz wyglądać jak panienka? Uprzejmie proszę. Mentalnie już jesteś gotowy do
    odgrywania roli dojrzewającej podlotki.

    > Dlatego nie był w cudzysłowiu o Jego Ślepość.

    A ktoś tu się o to czepia, głuptasie?

    > Taaaaak, domyśliłeś. To co napisałeś nijak na to nie wskazuje.

    Zgadza się, podanie prawidłowego, oryginalnego cytatu z pewnością na to nie
    wskazuje.

    > Raczej Ci ktoś akurat do twojego skupu makulatury tę książkę przyniósł.
    > Głupi ma szczęście.

    Czy przyniesienie tej czy innej książki świadczy o jej przeczytaniu,
    szczególnie w skupie makulatury?
  • fdj 14.11.03, 12:31
    xiazeluka napisał:

    > ile że ci przyznać muszę, żeś z takowych niedźwiedzi, co to same
    > strzelca szukają."

    Już ustaliliśmy, żeś slepcem, więc o strzelaniu to sobie możesz jedynie
    pogdybać. Ty byś nie trafił nawet, gyby ci miś sam sobie przystawił lufę do łba.

    > Wolisz wyglądać jak panienka? Uprzejmie proszę. Mentalnie już jesteś gotowy
    > do odgrywania roli dojrzewającej podlotki.

    Lepiej jest być panienką, a nawet dojrzewającą podlotką, którą jeszcze wiele
    przyjemności w życiu czeka, niż zramolałym, stetryczałym, zalanym żółcią i
    nienawiścią do świata, niedopieszczonym gieriatrykiem, co to mu nic w życiu nie
    wyszło - czyli Tobą.

    fdj: > > Dlatego nie był w cudzysłowiu o Jego Ślepość.
    xiazeluka: > A ktoś tu się o to czepia, głuptasie?

    Tak, Ty się czepiałeś, matołku.

    fdj: > > Taaaaak, domyśliłeś. To co napisałeś nijak na to nie wskazuje.
    xiazeluka:> Zgadza się, podanie prawidłowego, oryginalnego cytatu z pewnością
    > na to nie wskazuje.

    Nie o tym pisałem. Pisałem o poprzednim fragmencie twego tekstu (z innego
    postu), odnoszącym się do mojego cytatu, który brzmiał tak:
    "Wygląda to co prawda na nienawistny bluzg zdołowanego kretyna"
    Ale Ty w swej ślepocie znów usiłujesz (nieudolnie) manipulować.

    > Czy przyniesienie tej czy innej książki świadczy o jej przeczytaniu,
    > szczególnie w skupie makulatury?

    Nie wiem, to Ty tam pracujesz, więc wiesz, co robisz podczas pracy.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 12:48
    fdj napisał:

    > Już ustaliliśmy, żeś slepcem, więc o strzelaniu to sobie możesz jedynie
    > pogdybać. Ty byś nie trafił nawet, gyby ci miś sam sobie przystawił lufę do
    łba.

    Kto ustalił? Ty i ten facet w lustrze?
    Poza tym, jako książę, mam pachołków, którzy w razie potrzeby wyręczą mnie w
    tym zbożnym dziele...

    > Lepiej jest być panienką, a nawet dojrzewającą podlotką, którą jeszcze wiele
    > przyjemności w życiu czeka, niż zramolałym, stetryczałym, zalanym żółcią i
    > nienawiścią do świata, niedopieszczonym gieriatrykiem, co to mu nic w życiu
    nie wyszło - czyli Tobą.

    Dam Ci radę, młodzieńcze - ukrywaj trochę staranniej frustrację i bezradność,
    aby uniknąć podobnie niezamierzenie groteskowych wypowiedzi.

    > Tak, Ty się czepiałeś, matołku.

    Nie czepiałem. Gdzieś to wyczytał, ślepowronie?

    > Ale Ty w swej ślepocie znów usiłujesz (nieudolnie) manipulować.

    To był przypis zawierający hipotezy, rozważania, spekulacje, a nie komentarz,
    dyslektyku oczny.

    > Nie wiem, to Ty tam pracujesz, więc wiesz, co robisz podczas pracy.

    Skoro ja to wiem, a nie Ty - to dlaczego się mądrzysz?
  • fdj 14.11.03, 13:54
    xiazeluka napisał:

    > jako książę, mam pachołków

    To już też ustaliliśmy w innym poście, że tyś nie Xiążę, ino pachołek właśnie,
    co Xięciem chciałby być. Zwykłe u pachoła, że marzy, aby być Panem.

    > Dam Ci radę

    Nie jesteś w stanie.

    > ukrywaj trochę staranniej frustrację

    Ależ "Zygmuncie", pomyłka. Frustracja w tym przypadku jest mi obca.

    > i bezradność,

    Jaką bezradność, przecież cały czas robię z ciebie wała.

    > aby uniknąć podobnie niezamierzenie groteskowych wypowiedzi.

    Groteskowa to jest cała twoja postać.

    > Nie czepiałem. Gdzieś to wyczytał, ślepowronie?

    Tam, gdzie to było. Ale czegóż wymagać od analfabety ("analfabetycznej cioty"?).

    fdj: > > Ale Ty w swej ślepocie znów usiłujesz (nieudolnie) manipulować.
    xiazeluka: > To był przypis zawierający hipotezy, rozważania, spekulacje, a nie
    > komentarz.

    Tak, tak, oczywiście. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka.

    fdj: > > Nie wiem, to Ty tam pracujesz, więc wiesz, co robisz podczas pracy.
    xiazeluka: > Skoro ja to wiem, a nie Ty - to dlaczego się mądrzysz?

    Ależ ja tylko niesłychanie celnie zgaduję.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 14:08
    fdj napisał:

    > To już też ustaliliśmy w innym poście, że tyś nie Xiążę, ino pachołek
    właśnie, co Xięciem chciałby być. Zwykłe u pachoła, że marzy, aby być Panem.

    Ustaliliście - Ty i koleś z lustra. Wiem. Wiem również, że zawsze Ci przytakuje.
    Wiem nawet, że masz kompleksy: ja jestem księciem, a Ty bardzo być chciał, by
    to nie była prawda.

    > Ależ "Zygmuncie", pomyłka. Frustracja w tym przypadku jest mi obca.

    Jesteś z nią za pan brat, przedstawicielu parszywego stanu.

    > Jaką bezradność, przecież cały czas robię z ciebie wała.

    Tak, podkreślasz to co drugi post, aby nikt przypadkiem o tym nie zapomniał,
    albo, co gorsza, usnął; wrzask nad uchem przysypiającego widza: "Dowcip
    opowiedziałem! Śmiać się!" skutecznie przywraca do życia.

    > Groteskowa to jest cała twoja postać.

    To "Twoje zdanie" czy może sklepowej?

    > Tam, gdzie to było. Ale czegóż wymagać od analfabety ("analfabetycznej
    cioty"?).

    To zacytuj odpowiedni fragment, analfabetyczny pedałku. Nie powinieneś się
    wzdragać, przecież udowodnisz mi w ten sposób chamstwo. Do dzieła, ciociu!

    > Tak, tak, oczywiście. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka.

    "Wygląda na" to stwierdzenie faktu, repetencie?

    > Ależ ja tylko niesłychanie celnie zgaduję.

    "Czy Fuj jest głupi?"
    "Tak!" - odgadł niesłychanie celnie Fuj - "Jestem!".

    Nie spieram się zatem...
  • fdj 14.11.03, 15:52
    xiazeluka napisał:

    > ja jestem księciem, a Ty bardzo być chciał, by to nie była prawda.

    Nie muszę chcieć, bo to jest nieprawda.

    fdj: > > Ależ "Zygmuncie", pomyłka. Frustracja w tym przypadku jest mi obca.
    xiazeluka: > Jesteś z nią za pan brat

    Nie bardziej, niż ty.

    fdj: > > Jaką bezradność, przecież cały czas robię z ciebie wała.
    xiazeluka:> Tak, podkreślasz to co drugi post

    Nie, o tym akurat jeszcze nie pisałem.

    > wrzask nad uchem przysypiającego widza: "Dowcip
    > opowiedziałem! Śmiać się!" skutecznie przywraca do życia.

    Wiem, że takie właśnie są twoje metody, ale nie chwal się tym głośno, bo nie ma
    czym.

    fdj:> > Groteskowa to jest cała twoja postać.
    xiazeluka:> To "Twoje zdanie" czy może sklepowej?

    Zdziwiłbyś się jak wielu osób.
    Moje na pewno. Sklepowej sam spytaj.

    fdj:> Tam, gdzie to było. Ale czegóż wymagać od analfabety ("analfabetycznej
    > cioty"?).
    xiazeluka:> To zacytuj odpowiedni fragment, analfabetyczny pedałku. Nie
    > powinieneś się wzdragać, przecież udowodnisz mi w ten sposób chamstwo.

    Cały czas ci cytuję, ale ty udajesz że nie zuważasz, bo ci tak wygodniej.
    A może rzeczywiście nie zauważasz... ? Ale to jeszcze gorzej.
    A chamstwa nie trzeba ci udowadniać - ono z ciebie cały czas wyłazi i bije po
    oczach.

    > "Wygląda na" to stwierdzenie faktu, repetencie?

    Tłumacz to sobie tak, tłumacz. Pomijając oczywiście całą resztę kontekstu.

    fdj> > Ależ ja tylko niesłychanie celnie zgaduję.
    xiazeluka:> "Czy Fuj jest głupi?"
    > "Tak!" - odgadł niesłychanie celnie Fuj - "Jestem!".
    >
    > Nie spieram się zatem...

    Nie zapomnij tylko dodać, że to ty jesteś tym Fujem, który to napisał.
    Bo innej osoby, na której widok możnaby powiedzieć "Fuj" tu nie ma.
    Z tym też nie będę się wtedy spierał.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 14.11.03, 16:30
    fdj napisał:

    > Nie muszę chcieć, bo to jest nieprawda.

    Negacja to typowe zachowanie dzieci w wieku 2-3 lat. Jesteś bardzo
    inteligentnym trzylatkiem czy nastoletnim kretynem?

    > Nie bardziej, niż ty.

    Ja się nie frustruję, ponieważ nikomu nie muszę zazdrościć błękitnej krwi,
    kmiotku.

    > Nie, o tym akurat jeszcze nie pisałem.

    Nie tymi słowy, miłośniku dosłowności.

    > Wiem, że takie właśnie są twoje metody, ale nie chwal się tym głośno, bo nie
    ma czym.

    Czy ja się gdzieś chwaliłem, że żartuję? Nawet nie próbuję, bo Twojego wyniku i
    tak nie wyrównam.

    > Zdziwiłbyś się jak wielu osób.

    Jak wielu?

    > Moje na pewno. Sklepowej sam spytaj.

    Nie interesuje mnie zdanie sklepowej, w przeciwieństwie do Ciebie.

    > Cały czas ci cytuję, ale ty udajesz że nie zuważasz, bo ci tak wygodniej.
    > A może rzeczywiście nie zauważasz... ? Ale to jeszcze gorzej.
    > A chamstwa nie trzeba ci udowadniać - ono z ciebie cały czas wyłazi i bije po
    > oczach.

    Cztery zdania począwszy od napuszonego "Cały czas ci cytuję...", a cytatu jak
    nie było, tak nie ma. Metoda, którą przyjąłeś - obrzucanie błotem w nadziei, że
    się trochę przylepi - jest nawet niezła, ale nie na tak krótkim dystansie; zbyt
    łatwo bowiem sprawdzić, że tym razem kłamiesz (pardon, lejesz i robisz wała).
    Na drugi raz pisz mniej więcej tak: "xiazeluka dwa lata temu w pewnej dyskusji
    nie zauważał, że mu cały czas cytuję, bo tak mu było wygodniej..." - w takie
    łgarstwo łatwiej uwierzyć.

    > Tłumacz to sobie tak, tłumacz. Pomijając oczywiście całą resztę kontekstu.

    Sobie nie muszę tłumaczyć własnych wypowiedzi, robię to czasami dla mało
    pojętnych kretynów.
    To jak, wytłumaczyć Ci coś, skarbie?

    > Nie zapomnij tylko dodać, że to ty jesteś tym Fujem, który to napisał.
    > Bo innej osoby, na której widok możnaby powiedzieć "Fuj" tu nie ma.
    > Z tym też nie będę się wtedy spierał.

    Ależ są tu dwa Fuje - już zapomniałeś? To ci dwaj goscie, którzy
    sobie "ustalili", że xiazeluka jest taki czy owaki: jeden Fuj to Ty, a drugi
    Fuj szczerzy się do Ciebie z lustra.
  • fdj 15.11.03, 13:20
    xiazeluka napisał:

    > Negacja to typowe zachowanie dzieci w wieku 2-3 lat. Jesteś bardzo
    > inteligentnym trzylatkiem czy nastoletnim kretynem?

    Żałosne, doprawdy żałosne.

    > Ja się nie frustruję, ponieważ nikomu nie muszę zazdrościć błękitnej krwi,
    > kmiotku.

    No widzisz, nie musisz, a jednak zazdrościsz jej swemu Panu.
    Uświadom to sobie wreszcie: NIE MUSISZ UDAWAĆ XIĘCIA. Nikt Cię nie zmusza. Bądź
    sobą - kmiotem, chamem, sługą, parobem.

    > Nie tymi słowy, miłośniku dosłowności.

    I znów nadinterpretujesz. Dlaczego mnie to nie dziwi? Aaaaa, bo to już
    wielokrotnie było. I przewidzę twoje dalsze zachowania: jeszcze wielokrotnie
    będzie.

    > Jak wielu?

    Bardzo wielu.

    xiazeluka: > > > To Twoje zdanie, czy sklepowej?
    fdj: > > Moje na pewno. Sklepowej sam spytaj.
    xiazeluka: > Nie interesuje mnie zdanie sklepowej, w przeciwieństwie do Ciebie.

    Tego nawet nie trzeba komentować, żałosny parobku.

    fdj: > > Cały czas ci cytuję, ale ty udajesz że nie zuważasz, bo ci tak
    > > wygodniej.
    xiazeluka: > Cztery zdania począwszy od napuszonego "Cały czas ci cytuję...", a
    > cytatu jak nie było, tak nie ma.

    Gdybyś uważnie poczytał powyższe posty, to byś je znalazł. Ale czego od ciebie
    wymagać, o Jego Analfabetyczność - czytania ze zrozumieniem???

    > łatwo bowiem sprawdzić, że tym razem kłamiesz

    j/w

    > Na drugi raz pisz mniej więcej tak: "xiazeluka dwa lata temu w pewnej
    > dyskusji nie zauważał, że mu cały czas cytuję, bo tak mu było wygodniej..." -
    > w takie łgarstwo łatwiej uwierzyć.

    Coś w podobnym tonie ci pisałem, ale oczywiście "nie zauważasz, bo tak ci
    wygoniej"...

    > To jak, wytłumaczyć Ci coś, skarbie?

    Taki matoł nie jest w stanie niczego wytłumaczyć - ani mi, ani nikomu innemu.

    > Ależ są tu dwa Fuje - już zapomniałeś?

    Nie, jest tylko jeden - Ty. Bo śmierdzisz niemożliwie.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • rechot_zab 15.11.03, 16:33
    xiazeluka: > > > To Twoje zdanie, czy sklepowej?
    fdj: > > Moje na pewno. Sklepowej sam spytaj.
    xiazeluka: > Nie interesuje mnie zdanie sklepowej, w przeciwieństwie do Ciebie.

    He he he he, Xięciuniu Luka, aleś Ty głupi ...
  • xiazeluka 17.11.03, 09:40
    rechot_zab napisał:

    > He he he he, Xięciuniu Luka, aleś Ty głupi ...

    ...podaj jakiś powód, dzięki któremu nie musiałbym cię uznać za klona Fuja? Na
    przykład: dlaczego "rechot_zab" pojawia się w Archiwum tylko dwa razy, w tym
    właśnie wątku?

    No, chyba że to śLIMAK we własnej chitynowej osobie przypełzł tu z osiedlowego
    smietnika...
  • xiazeluka 17.11.03, 11:03
    fuj wystękał:

    > Żałosne, doprawdy żałosne.

    Ja rozumiem, że to żałosne, ale może jednak odpowiedz.
    Przypominam pytanie: Jesteś bardzo inteligentnym trzylatkiem
    czy nastoletnim kretynem?

    > No widzisz, nie musisz, a jednak zazdrościsz jej swemu Panu.
    > Uświadom to sobie wreszcie: NIE MUSISZ UDAWAĆ XIĘCIA. Nikt Cię nie zmusza.

    Ależ oczywiscie - nikt mnie nie zmusza udawać księcia; trudno zmusić
    wielbłąda, by udawał wielbłąda. Natomiast rozbawienie z pewnością
    budzi pewien tępak, który domaga się od wielbłąda, by nie udawał wielbłąda.

    > Bądź sobą - kmiotem, chamem, sługą, parobem.

    To Twoje credo?

    > I znów nadinterpretujesz. Dlaczego mnie to nie dziwi? Aaaaa, bo to już
    > wielokrotnie było. I przewidzę twoje dalsze zachowania: jeszcze wielokrotnie
    > będzie.

    Znowu nie pozostaje mi nic innego jak pochylić czoło w obliczu tak dowcipnej,
    pełnej aluzji i wdzięku, zajmującej odpowiedzi, co czynię z pokorą po raz
    chyba szesnasty.

    > Bardzo wielu.

    Pomnożenie niewiadomej daje w rezultacie nadal niewiadomą.

    > Tego nawet nie trzeba komentować, żałosny parobku.

    Chciałeś zapewne napisać: "Tego nawet nie umiem skomentować, Wasza Miłość".

    > Gdybyś uważnie poczytał powyższe posty, to byś je znalazł. Ale czego od
    ciebie
    > wymagać, o Jego Analfabetyczność - czytania ze zrozumieniem???

    To je zacytuj, zwiędły kalafiorze - tak najłatwiej udowodnisz mi głupotę.

    > Coś w podobnym tonie ci pisałem, ale oczywiście "nie zauważasz, bo tak ci
    > wygoniej"...

    ...a jak już zauważę, to "nadinterpretuję", tak?
    Wiesz, ja naprawdę chętnie widzaiłbym Ciebie na swoim dworze: takiego
    dziwoląga jak Ty to z gromnicą szukać w składnicy rekwizytów tanich
    horrorów klasy C.

    > Taki matoł nie jest w stanie niczego wytłumaczyć - ani mi, ani nikomu innemu.

    Tobie raczej niewiele da się nie tylko wytłumaczyć, ale cokolwiek przekazać...
    Moja książka telefoniczna jest pojętniejsza.

    > Nie, jest tylko jeden - Ty. Bo śmierdzisz niemożliwie.

    O, znowu zaprzeczasz.. Ty jesteś jak małe dziecko - tylko wódka i dziwki Ci
    w głowie.
    Acha, no i umyj się - jeśli Ci śmierdzi, to na pewno Ty wydajesz odór,
    tego drugiego Fuja z lustra o to nie podejrzewam.
  • fdj 17.11.03, 11:26
    xiazeluka napisał:

    > Ja rozumiem, że to żałosne, ale może jednak odpowiedz.

    Na żałosne pytania nie chce mi się odpowiadać.

    > Ależ oczywiscie - nikt mnie nie zmusza udawać księcia;

    Powtarzam: no to przestań udawać.

    > To Twoje credo?

    Nie, Twoja postać.

    > Pomnożenie niewiadomej daje w rezultacie nadal niewiadomą.

    Przy tak wielkiej liczbie szczegóły przestają być ważne.

    xiazeluka: To Twoje zdanie, czy sklepowej?
    fdj: Moje na pewno. Sklepowej sam spytaj.
    xiazeluka: Nie interesuje mnie zdanie sklepowej, w przeciwieństwie do Ciebie
    fdj: Tego nawet nie trzeba komentować, żałosny parobku.
    xiazeluka: Chciałeś zapewne napisać: "Tego nawet nie umiem skomentować, Wasza
    Miłość".

    Co chciałem napisać, to napisałem, Wasza Śmieszność. A Ty to sobie tłumacz jak
    chcesz, prawdy nie zmienisz.

    > To je zacytuj, zwiędły kalafiorze - tak najłatwiej udowodnisz mi głupotę.

    To ja Ci zacytuję coś innego: "trudno zmusić wielbłąda, by udawał wielbłąda.
    (...) rozbawienie z pewnością budzi (...) domaga się od wielbłąda, by nie
    udawał wielbłąda".
    Biorąc pod uwagę powyższy cytat, trudno zmusić głupca, by udawał mądrego.
    Trudno domagać się od głupca, by nie udawał głupca. I nie chce mi się
    udowadniać Tobie, o Jego Głupkość, żeś głupi. Bo sam to wykazujesz
    wystarczająco wyraźnie.

    > ...a jak już zauważę, to "nadinterpretuję", tak?

    Wiesz, pomiędzy "zauważeniem" a "nadinterpretacją" jest jednak pewna różnica.
    Zauważasz coś, co jest. Nadinterpretując myślisz, że zauważasz coś co jest, gdy
    tymczasem tego czegoś nie ma.

    > Wiesz, ja naprawdę chętnie widzaiłbym Ciebie na swoim dworze

    Buahahahaha, jakim dworze, kmiotku? Przecież ty co najwyżej w komórce
    mieszkasz. Chodzi ci o to podwórko, gdzie kury wypędzasz? Ale ono i tak nie
    jest "Twoje"...
    Gdy wychodzisz z tak błędnej tezy (że masz jakiś "dwór") dalsza część Twego
    zdania już w ogóle nie ma żadnego sensu.

    > Moja książka telefoniczna jest pojętniejsza.

    Wiesz, żal mi Cię, o Rozmawiający z Cegłami, Żartujący z Żyrandolami,
    Nauczający Książki Telefoniczne.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • xiazeluka 17.11.03, 13:04
    fdj napisał:

    > Na żałosne pytania nie chce mi się odpowiadać.

    Nie pytanie jest żałosne, ale Twoja bezradność.

    > Powtarzam: no to przestań udawać.

    Powtarzam: nie udaję. Halo, Houston, do you read me?

    > Nie, Twoja postać.

    Dlaczego gadasz jak Murzyn? Po polsku prawidłowojest tak: "Będzie pan uprzejmy
    chwileczkę poczekać, fotel zaraz będzie gotowy, jaśnie panie."

    > Przy tak wielkiej liczbie szczegóły przestają być ważne.

    A jak wielka jest ta liczba? To też niewiadoma... Zabrakło paluszków na
    wszystkich czterech nogach do zaznaczania i pogubiłeś się w rachunkach?

    > Co chciałem napisać, to napisałem, Wasza Śmieszność. A Ty to sobie tłumacz
    jak chcesz, prawdy nie zmienisz.

    Jakiej prawdy? Że tym razem było to Twoje zdanie, a nie sklepowej? Lepiej się
    upewnić, gdyż kiedy taki nudziarz jak Ty nie napisze czegoś wprost, to potem ma
    pretensje o "nadinterpretację".

    > Biorąc pod uwagę powyższy cytat, trudno zmusić głupca, by udawał mądrego.

    Możliwe, ale cytowana wypowiedź dotyczyła sytuacji przeciwnej.

    > Trudno domagać się od głupca, by nie udawał głupca.

    O, i bez wielkiej kropy nad "i" się oczywiście nie obyło...

    > I nie chce mi się
    > udowadniać Tobie, o Jego Głupkość, żeś głupi. Bo sam to wykazujesz
    > wystarczająco wyraźnie.

    Geniusz jest głupcem tylko dla idiotów.

    > Wiesz, pomiędzy "zauważeniem" a "nadinterpretacją" jest jednak pewna różnica.
    > Zauważasz coś, co jest. Nadinterpretując myślisz, że zauważasz coś co jest,
    gdy tymczasem tego czegoś nie ma.

    Twojej głupoty fizycznie nie ma, ale jest łatwo dostrzegalna.

    > Buahahahaha, jakim dworze, kmiotku? Przecież ty co najwyżej w komórce
    > mieszkasz. Chodzi ci o to podwórko, gdzie kury wypędzasz? Ale ono i tak nie
    > jest "Twoje"...

    Odmawiasz? Twoja strata... Tylko nie przychodź w przyszłości po prośbie pod
    pańską siedzibę.

    > Gdy wychodzisz z tak błędnej tezy (że masz jakiś "dwór") dalsza część Twego
    > zdania już w ogóle nie ma żadnego sensu.

    Doprawdy? Tytan intelektu znowu odpalił fajerwerk głębi analizy... Krynico
    mądrości! Tutaj też jest błędna teza:

    Fuj informuje kolegę z podwórka:
    - Od wczoraj mam rodzeństwo.
    - Brata?
    - Nie.
    - Siostrę!
    - Tak! - zdumiewa się Fuj - Skąd wiesz?

    > Wiesz, żal mi Cię, o Rozmawiający z Cegłami, Żartujący z Żyrandolami,
    > Nauczający Książki Telefoniczne.

    Ależ dowcipna riposta!
  • fdj 20.11.03, 17:03
    xiazeluka napisał:

    > Nie pytanie jest żałosne, ale Twoja bezradność.

    Bezradni to są twoi psychiatrzy.

    > Powtarzam: nie udaję.

    Napisał xiazeluka wciąż udając xięcia.

    > Dlaczego gadasz jak Murzyn? Po polsku prawidłowojest tak: "Będzie pan
    > uprzejmy chwileczkę poczekać, fotel zaraz będzie gotowy, jaśnie panie."

    Tak gadasz do swojego Pana? Ja bym cię za takie spoufalanie na jego miejscu
    naprał po pysku, chamie.
    No ale tak, jak służysz jakiemuś marnemu szlachetce, to nie dziwota.

    > Jakiej prawdy? Że tym razem było to Twoje zdanie, a nie sklepowej?

    I ty twierdzisz, zdanie sklepowej cię nie interesuje, a moje nie obchodzi...

    > Lepiej się upewnić, gdyż kiedy taki nudziarz jak Ty nie napisze czegoś
    > wprost, to potem ma pretensje o "nadinterpretację".

    A jak napisze takiemu głąbowi jak ty wprost, aby w końcu zrozumiał i nie
    nadinterpretował, to dam ci powód do zarzutu, że piszę wprost - tak? Ty weź
    lekarstwa w końcu, co?

    > Możliwe, ale cytowana wypowiedź dotyczyła sytuacji przeciwnej.

    Przeciwni to byli lekarze twoim narodzinom. Mieli rację.

    > Geniusz jest głupcem tylko dla idiotów.

    Ty zaś jesteś głupcem dla wszystkich.

    > Twojej głupoty fizycznie nie ma, ale jest łatwo dostrzegalna.

    Twoja jest za to ewidentna nawet dla głuchych i ślepych.

    > Krynico mądrości!

    Ależ nie trzeba było, ja nie mam tak wybujałego zdania o sobie, jak ty.
    Zachowałem trochę skromności - tak dla przyzwoitości.

    > Tutaj też jest błędna teza:
    > Fuj informuje kolegę z podwórka:
    > - Od wczoraj mam rodzeństwo.
    > - Brata?
    > - Nie.
    > - Siostrę!
    > - Tak! - zdumiewa się Fuj - Skąd wiesz?

    No to jest dopiero żałosne.

    fdj: Wiesz, żal mi Cię, o Rozmawiający z Cegłami, Żartujący z Żyrandolami,
    Nauczający Książki Telefoniczne.
    xiazeluka: Ależ dowcipna riposta!

    A dziękuję, dziękuję.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 21.11.03, 09:00
    fdj napisał:

    > Bezradni to są twoi psychiatrzy.

    Zgadza się - nie są w stanie określić patologicznej natury Twojej osobowości.

    > Napisał xiazeluka wciąż udając xięcia.

    Napisał Fuj wciąż udając człowieka.

    > Tak gadasz do swojego Pana? Ja bym cię za takie spoufalanie na jego miejscu
    > naprał po pysku, chamie.
    > No ale tak, jak służysz jakiemuś marnemu szlachetce, to nie dziwota.

    Znam wykwitną mowę w powodów oczywistych; Twoje "naprał po pysku" jest również
    oczywiste - od chama eleganckich sformułowań nie uświadczysz.

    > I ty twierdzisz, zdanie sklepowej cię nie interesuje, a moje nie obchodzi...

    Gawędzę z Tobą, więc ciągłe podkreślanie niczym małomiasteczkowy buchalter, że
    to "Twoje zdanie" jest zbędne i świadczy o niepokojacej ciasnocie umysłu.

    > A jak napisze takiemu głąbowi jak ty wprost, aby w końcu zrozumiał i nie
    > nadinterpretował, to dam ci powód do zarzutu, że piszę wprost - tak? Ty weź
    > lekarstwa w końcu, co?

    Najpierw doszukujesz się sensu w niewinnym żarcie, potem domagasz się
    pedantycznej dosłowności, a następnie twierdzisz, że lubisz absurdalny humor
    Monty Pajtona? Lepiej sam weź jakieś medykamenty na schizofrenię.

    > Przeciwni to byli lekarze twoim narodzinom. Mieli rację.

    Dlaczego? Byli takimi samymi zazdrosnymi chamami jak Ty?

    > Ty zaś jesteś głupcem dla wszystkich.

    A oto koronny dowód Twojej bezradności - powoływanie się w pyskówce na
    niezidentyfikowanych "wszystkich".

    > Twoja jest za to ewidentna nawet dla głuchych i ślepych.

    Współczuję głuchoty i ślepoty, boleję nad Twoją głupotą. Może chciałbyś jakiś
    datek?

    > Ależ nie trzeba było, ja nie mam tak wybujałego zdania o sobie, jak ty.
    > Zachowałem trochę skromności - tak dla przyzwoitości.

    A zdrowego rozsądku i poczucia humoru również? To był wszak cytat z Twojej
    ulubionej, bo jedynej, jaką w zyciu przeczytałeś (przynajmniej tam, gdzie był
    niezbyt gęsty druk), ksiązki.

    > No to jest dopiero żałosne.

    Zdziwisz się zapewne, ale tym razem masz rację.

    > A dziękuję, dziękuję.

    Nie ma za co. Serio!
  • fdj 21.11.03, 18:37
    luka napisał:

    > Znam wykwitną mowę w powodów oczywistych; Twoje "naprał po pysku" jest
    > również oczywiste - od chama eleganckich sformułowań nie uświadczysz.

    Poczytaj sobie swoją mowę na tym forum, o Jego Chamskość. Ja się dostosowałem
    do twego niskiego poziomu, abyś mnie zrozumiał – a i tak nie rozumiesz.

    > ciągłe podkreślanie niczym małomiasteczkowy buchalter, że to "Twoje zdanie"

    Ja nie podkreślam, jeno odpowiadam na Twoje pytanie: „To Twoje zdanie czy
    sklepowej”, pastuchu luka.

    > Najpierw doszukujesz się sensu w niewinnym żarcie

    To nie było do końca doszukiwanie się sensu, jeno pytanie o wyjaśnienie, co
    rozumiesz pod pojęciem „analfabetyczna ciota”. Moje pytanie było pół żartem pół
    serio, ale Ty tego nie wychwyciłeś i zamiast właśnie zacząć „Pythonowską”
    dyskusję o sensie bezsensownych bluzgów na innych, poszedłeś od razu na
    konfrontację, o Jego Płytkość.

    fdj: > Przeciwni to byli lekarze twoim narodzinom. Mieli rację.
    luka: Dlaczego? Byli takimi samymi zazdrosnymi chamami jak Ty?

    Nie, przewidzieli, że urodzisz się chorym psychicznie chamem i takim już
    pozostaniesz.

    fdj: Ty zaś jesteś głupcem dla wszystkich.
    luka: A oto koronny dowód Twojej bezradności - powoływanie się w pyskówce na
    niezidentyfikowanych "wszystkich".

    Powoływałem się na wcześniej przez ciebie wymienionych, matołku.

    > A zdrowego rozsądku i poczucia humoru również?

    Na pewno więcej niż Ty.

    fdj: A dziękuję, dziękuję.
    luka: Nie ma za co. Serio!

    Cała przyjemność po mojej stronie.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 09:50
    fdj napisał:

    > Poczytaj sobie swoją mowę na tym forum, o Jego Chamskość. Ja się dostosowałem
    > do twego niskiego poziomu, abyś mnie zrozumiał – a i tak nie rozumiesz.

    Którą mowę, niepokorny cielaku? Popełniłem tu kilka tysięcy postów, w różnych
    stylach - który masz więc na myśli i dlaczego uważasz, że jest wiodący?

    > Ja nie podkreślam, jeno odpowiadam na Twoje pytanie: „To Twoje zdanie czy
    > sklepowej”, pastuchu luka.

    To nie było pytanie, niemoto, pomimo tego, że zakończone znakiem "?"

    > Moje pytanie było pół żartem pół
    > serio, ale Ty tego nie wychwyciłeś i zamiast właśnie zacząć „Pythonowską&
    > #8221;
    > dyskusję o sensie bezsensownych bluzgów na innych, poszedłeś od razu na
    > konfrontację, o Jego Płytkość.

    Wyjaśnienie padło w poście nr 2. Odpowiedź rozszerzyłóem, ponieważ zwykle
    traktuję nowo poznane osoby bez uprzedzeń i odpowiadam tak, jakby co najmniej
    posiadały połowę mojego IQ. Co Ty z tym zrobiłeś? Zacząłeś pyskować (to jeszcze
    pół biedy) oraz przynudzać (a to już nieszczęście). Zmieniłem wtedy konwencję
    na styl "safari w krainie namolnych moskitów" - i zabawiam się Tobą do dziś.

    > Nie, przewidzieli, że urodzisz się chorym psychicznie chamem i takim już
    > pozostaniesz.

    To żart czy erupcja wściekłości?

    > Powoływałem się na wcześniej przez ciebie wymienionych, matołku.

    Czyli na kogo?

    > Na pewno więcej niż Ty.

    Tylko raz mnie do tej pory naprawdę rozbawiłeś, zatem zmień może repertuar;
    opowiedz może, jak zaciąłeś się dzisiaj rano podczas golenia w tors...
  • fdj 24.11.03, 13:53
    luka napisał:

    fdj: Poczytaj sobie swoją mowę na tym forum, o Jego Chamskość. Ja się
    dostosowałem do twego niskiego poziomu, abyś mnie zrozumiał – a i tak nie
    rozumiesz.
    luka: Którą mowę, niepokorny cielaku? Popełniłem tu kilka tysięcy postów, w
    różnych stylach - który masz więc na myśli i dlaczego uważasz, że jest wiodący?

    Czy słowa: „na TYM forum” nie są dla Ciebie wystarczająco jasne???
    Więc dobrze, napiszę Ci wprost (a podobno umiesz czytać między wierszami –
    buahahahaha): na FoF.

    > To nie było pytanie, niemoto, pomimo tego, że zakończone znakiem "?"

    Tak, od dzisiaj pesudoxiążę luka zarządził, że zdania kończące się „?” nie ą
    pytaniami.

    fdj: Moje pytanie było pół żartem pół serio, ale Ty tego nie wychwyciłeś i
    zamiast właśnie zacząć „Pythonowską” dyskusję o sensie bezsensownych bluzgów na
    innych, poszedłeś od razu na konfrontację, o Jego Płytkość.
    luka: Wyjaśnienie padło w poście nr 2. Odpowiedź rozszerzyłóem, ponieważ zwykle
    traktuję nowo poznane osoby bez uprzedzeń i odpowiadam tak, jakby co najmniej
    posiadały połowę mojego IQ.

    1. Nie było wyjaśnienia, tylko przytoczenie kontekstu. To nadal nic nie
    wyjaśniało, a kontekst widziałem już wcześniej, bo przecież skądś wziąłem
    pytanie. Gdybyś miał jakiekolwiek IQ, to byś to zrozumiał.
    2. Odpowiedzi nie mogłeś rozszerzyć, ponieważ nie było „merytorycznej”
    odpowiedzi, a jedynie przytoczenie kontekstu, co nadal nic nie wyjaśniało.
    3. O traktowaniu bez uprzedzeń nowopoznanych osób świadczył fragment”
    wystarczy, czy mam z politowaniem wzruszyć ramionami”, tak?
    4. Połowę Twojego IQ? Wiesz, połowa z niczego, to nadal jest nic. Po wszystkich
    Twoich postach widzę, że mam spokojnie dużo więcej, niż Ty.

    > Zmieniłem wtedy konwencję na styl "safari w krainie namolnych moskitów" - i
    zabawiam się Tobą do dziś.

    1. Nie zmieniłeś żadnej konwencji, tylko nie potrafisz się przyznać,
    że „analfabetyczna ciota” sensu nie ma żadnego, a Ty pisząc tak do Koktajlu
    Mołotowa zwyczajnie się ośmieszyłeś.
    2. Zabawiasz to się co najwyżej sam ze swoim małym.

    fdj: Nie, przewidzieli, że urodzisz się chorym psychicznie chamem i takim już
    pozostaniesz.
    luka: To żart czy erupcja wściekłości?

    Ani jedno, ani drugie, tylko naga prawda.

    fdj: Powoływałem się na wcześniej przez ciebie wymienionych, matołku.
    luka: Czyli na kogo?

    Na wszystkich, których wymieniłeś, czyli na „geniuszy”, „głupców” i „idiotów”.
    Ty jesteś głupcem dla nich wszystkich (i znów Ci trzeba „kawa na ławę”, bo nie
    kumasz).

    > Tylko raz mnie do tej pory naprawdę rozbawiłeś, zatem zmień może repertuar;
    opowiedz może, jak zaciąłeś się dzisiaj rano podczas golenia w tors...

    Oj, oj, oj, a to za to jest suuuuuuper śmieszne. Aż mi cmentarz przed oczyma
    stanął.

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 24.11.03, 16:04
    fdj napisał:

    > Czy słowa: „na TYM forum” nie są dla Ciebie wystarczająco jasne???
    > Więc dobrze, napiszę Ci wprost (a podobno umiesz czytać między wierszami –
    > ; buahahahaha): na FoF.

    "To Forum" to Forum Gazety Wybiórczej, FoF to jego podforum, na którym pełno
    kapusiów (jesteśmy w wątku o donosicielach - to przynajmniej zauważyłeś?),
    zatem i styl jest surowy oraz nieubłagany.

    > Tak, od dzisiaj pesudoxiążę luka zarządził, że zdania kończące się „?R
    > 21; nie ą pytaniami.

    Niczego takiego nie zarządzałem. W tym konkretnym przypadku posłużyłem się
    znakiem zapytania z inengo, nadal dla Ciebie nieodgadnionego, powodu.

    > 1. Nie było wyjaśnienia, tylko przytoczenie kontekstu. To nadal nic nie
    > wyjaśniało, a kontekst widziałem już wcześniej, bo przecież skądś wziąłem
    > pytanie. Gdybyś miał jakiekolwiek IQ, to byś to zrozumiał.

    Rozumiem, że przeczytanie całosci wraz z kontekstem nie było dla Ciebie
    zrozumiałe. I że często Ci się to zdarza.
    Powinieneś więc napisać: "Przepraszam, ale nic nie zrozumiałem z wymiany postów
    obu kolegów, czy mógłbys oswiecić mnie łaskawie, o czym rozprawiacie?" -
    zamiast wydziwiać nad sam wiesz czym, pomimo całkowitego niezrozumienia treści
    merytorycznej.

    > 2. Odpowiedzi nie mogłeś rozszerzyć, ponieważ nie było „merytorycznejR
    > 21;
    > odpowiedzi, a jedynie przytoczenie kontekstu, co nadal nic nie wyjaśniało.

    Przytoczenie kontekstu nic Ci nie wyjasniało, ofermo? To co może pomóc,
    oswiecenie przez latarnię morską?

    > 3. O traktowaniu bez uprzedzeń nowopoznanych osób świadczył fragment”
    > wystarczy, czy mam z politowaniem wzruszyć ramionami”, tak?

    Opisywanie oczywistości jest żenujące, stąd i źródło politowania.

    > 4. Połowę Twojego IQ? Wiesz, połowa z niczego, to nadal jest nic. Po
    wszystkich Twoich postach widzę, że mam spokojnie dużo więcej, niż Ty.

    Nie masz. Gdybyś miał, to bym Cię znał.

    > 1. Nie zmieniłeś żadnej konwencji, tylko nie potrafisz się przyznać,
    > że „analfabetyczna ciota” sensu nie ma żadnego, a Ty pisząc tak do
    > Koktajlu Mołotowa zwyczajnie się ośmieszyłeś.

    A skąd to wiesz, skoro, jak się sam przyznałeś, nie wiesz o co chodziło, a
    kontekst jest dla Ciebie niejasny?

    > 2. Zabawiasz to się co najwyżej sam ze swoim małym.

    Tego Cię nauczyli Sobiescy & Braniccy?

    > Ani jedno, ani drugie, tylko naga prawda.

    Prawda za prawdę - jesteś cętkowana świnia.

    > Na wszystkich, których wymieniłeś, czyli na „geniuszy”, „głup
    > ców” i „idiotów”.

    XE - Na kogo?
    FUJ - Na wszystkich.
    XE - To znaczy których wszystkich?
    FUJ - Wszystkich, których wymieniłeś.

    Jesteś zdefektowany tybetański bębenek modlitewny czy płyta Ci się zacięła?

    > Ty jesteś głupcem dla nich wszystkich (i znów Ci trzeba „kawa na ławęR
    > 21;, bo nie kumasz).

    Wymień tych "wszystkich", kolektywisto.
    A propos wzmacniania argumentacji - powoływanie się na
    nieokreślonych "wszystkich" dowodzi własnie braku argumentów. Często sobie
    strzelasz samobóje, panie Jojko.

    > Oj, oj, oj, a to za to jest suuuuuuper śmieszne. Aż mi cmentarz przed oczyma
    > stanął.

    Doprowadzam Cię do obłędu? Małoś odporny, męska panienko.
  • fdj 28.11.03, 17:58
    luka napisał:

    fdj: 1. Nie było wyjaśnienia, tylko przytoczenie kontekstu. To nadal nic nie
    wyjaśniało, a kontekst widziałem już wcześniej, bo przecież skądś wziąłem
    pytanie.
    luka: Rozumiem, że przeczytanie całosci wraz z kontekstem nie było dla Ciebie
    zrozumiałe. I że często Ci się to zdarza. Powinieneś więc
    napisać: "Przepraszam, ale nic nie zrozumiałem z wymiany postów obu kolegów,
    czy mógłbys oswiecić mnie łaskawie, o czym rozprawiacie?" - zamiast wydziwiać
    nad sam wiesz czym, pomimo całkowitego niezrozumienia treści merytorycznej.

    1. Całość była zrozumiała aż nadto. Sensu nie miało w tym wszystkim tylko twoje
    wyrażenie „analfabetyczna ciota”. I czego byś nie pisał – sensu nadal nie ma.
    2. Zadałem ci krótkie pytanie, ale widzę, że do ciebie trzeba milionem słów,
    abyś zrozumiał.
    3. „Udowodnij”, że często mi się to zdarza. Inaczej, niż „oczywistością”.

    > Przytoczenie kontekstu nic Ci nie wyjasniało?

    Nie, bo „analfabetyczna ciota” jak była bez sensu, tak pozostała – nawet z
    kontekstem. A co, do ciebie dopiero teraz to dotarło, chociaż napisałem o tym
    od razu w następnym poście, że nie wyjaśniało? Nooooooo, gratuluję
    refleksu. „Pamiętaj, że czas działa na twoją niekorzyść”.

    fdj: 3. O traktowaniu bez uprzedzeń nowopoznanych osób świadczył
    fragment „wystarczy, czy mam z politowaniem wzruszyć ramionami”, tak?
    luka: Opisywanie oczywistości jest żenujące, stąd i źródło politowania.

    Tak, tak, a może wróćmy do sedna: gdzie tu „brak uprzedzeń”???

    fdj: 4. Połowę Twojego IQ? Wiesz, połowa z niczego, to nadal jest nic. Po
    wszystkich Twoich postach widzę, że mam spokojnie dużo więcej, niż Ty.
    luka: Nie masz. Gdybyś miał, to bym Cię znał.

    „Udowodnij to”. Inaczej, niż „oczywistością” i „samo widać” i „samo się wie”.

    fdj: Nie zmieniłeś żadnej konwencji, tylko nie potrafisz się przyznać,
    że „analfabetyczna ciota” sensu nie ma żadnego, a Ty pisząc tak do Koktajlu
    Mołotowa zwyczajnie się ośmieszyłeś.
    luka: A skąd to wiesz, skoro, jak się sam przyznałeś, nie wiesz o co chodziło,
    a kontekst jest dla Ciebie niejasny?

    Kontekst był aż nadto jasny. I wiem, o co chodziło – nic takiego nie
    przyznałem. A „analfabetyczna ciota” sensu jak nie miała, tak nadal nie ma.
    I gdzie to ja przyznałem, że nie wiem o co chodzi i że kontekst był dla mnie
    niejasny, nieudolny manipulatorze? Może jakieś dowody?

    > Prawda za prawdę - jesteś cętkowana świnia.

    Uff, dzięki. Myślałem, że mnie nazwiesz kimś gorszym niż ty jesteś, ale mnie
    nazwałeś kimś lepszym niż ty, więc tu akurat wszystko się prawie zgadza.

    fdj: Na wszystkich, których wymieniłeś, czyli na „geniuszy”, „głupców”
    i „idiotów”.
    luka:
    LUKA - Na kogo?
    FDJ - Na wszystkich.
    LUKA - To znaczy których wszystkich?
    FDJ - Wszystkich, których wymieniłeś.
    luka: Jesteś zdefektowany tybetański bębenek modlitewny czy płyta Ci się
    zacięła?

    Przecież sam kiedyś chciałeś, aby ci nie pisać wprost. Potem gdy to robiłem,
    chciałeś czegoś innego „miłośniku dosłowności” – pewnie po to, by się móc
    czepić. Niestety, znów nieudolnie.
    A merytorycznego odniesienia u ciebie brak, bo wiesz, że się nie obronisz.

    fdj: Ty jesteś głupcem dla nich wszystkich (i znów Ci trzeba „kawa na ławę bo
    nie kumasz).
    luka: Wymień tych "wszystkich", kolektywisto.

    Patrz wyżej. Do tego odnosił się ten fragment, nieudolny manipulatorze.

    > A propos wzmacniania argumentacji - powoływanie się na
    > nieokreślonych "wszystkich" dowodzi własnie braku argumentów.

    Powoływanie się na nieokreślonych geniuszy, głupców i idiotów takoż. I do nich
    cię odesłałem. Wykorzystałem twoje pseudoagrumenty przeciwko tobie.

    > Często sobie strzelasz samobóje, panie Jojko

    Jojko tego swego najsłynniejszego samobója wbił z większym wdziękiem, niż ty to
    cały czas robisz.

    > Doprowadzam Cię do obłędu? Małoś odporny, męska panienko.

    Do obłędu to ty doprowadzasz conajwyżej twoich rodziców.
    Od kiedy to przychodzący na myśl cmentarz świadczy o obłędzie?

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
    Postuluję usuwanie przed napisaniem - fdj
  • xiazeluka 03.12.03, 12:20
    fdj napisał:

    > I czego byś nie pisał – sensu nadal nie ma.

    Ma. Oczywiście pominąwszy kretynów.

    > 2. Zadałem ci krótkie pytanie, ale widzę, że do ciebie trzeba milionem słów,
    > abyś zrozumiał.

    Rzekł Ten, Który Chwyta Wszystko W Lot.

    > 3. „Udowodnij”, że często mi się to zdarza. Inaczej, niż „ocz
    > ywistością”.

    Wodotrysk infatylnego pustosłowia w Twoim wykonaniu jest wystarczającym dowodem.

    > Nie, bo „analfabetyczna ciota” jak była bez sensu[...]

    Bez sensu jesteś Ty. Lepiej?

    > Tak, tak, a może wróćmy do sedna: gdzie tu „brak uprzedzeń”???

    Ja nie jestem uprzedzony do Ciebie - po prostu wiem, że takich nie sieją, sami
    rosną.

    > „Udowodnij to”. Inaczej, niż „oczywistością” i „s
    > amo widać” i „samo się wie”.

    Dowodem jest moje poprzednie zdanie. A dowodem na to, że jest prawdziwe, jest
    Twoja reakcja.

    > Kontekst był aż nadto jasny. I wiem, o co chodziło – nic takiego nie
    > przyznałem. A „analfabetyczna ciota” sensu jak nie miała, tak nada
    > l nie ma.

    I mieć nie musi! Ale zaraz... już Ci to napisałem... Biedaku, nadal masz z tym
    problem? Może zajmij się czymś bardziej dla siebie odpowiednim, na przykład
    obieraniem ziemniaków?

    > I gdzie to ja przyznałem, że nie wiem o co chodzi i że kontekst był dla mnie
    > niejasny, nieudolny manipulatorze? Może jakieś dowody?

    Dowód jest oczywisty - nie widzisz w AC sensu.

    > Uff, dzięki. Myślałem, że mnie nazwiesz kimś gorszym niż ty jesteś, ale mnie
    > nazwałeś kimś lepszym niż ty, więc tu akurat wszystko się prawie zgadza.

    Nie, głupolu. To był cytat z "08/15". Pewnie nie znasz...?

    > Przecież sam kiedyś chciałeś, aby ci nie pisać wprost. Potem gdy to robiłem,
    > chciałeś czegoś innego „miłośniku dosłowności” – pewnie po to
    > , by się móc
    > czepić. Niestety, znów nieudolnie.
    > A merytorycznego odniesienia u ciebie brak, bo wiesz, że się nie obronisz.

    Przed takim kretynem i kłamcą jak Ty to nawet niedorozwinięta rumuńska
    żebraczka się obroni. Pytam jeszcze raz - co za wszyscy? Napisz teraz
    dosłownie - czyli tak, jak to najlepiej potrafisz.

    > Powoływanie się na nieokreślonych geniuszy, głupców i idiotów takoż. I do
    nich cię odesłałem. Wykorzystałem twoje pseudoagrumenty przeciwko tobie.

    Aleś Ty tępy...! Kwalifikujesz się do księgi Ginesa, a najprawdopodobniej masz
    spore szanse na zdobycie nagrody Darwina.

    > Jojko tego swego najsłynniejszego samobója wbił z większym wdziękiem, niż ty
    to cały czas robisz.

    Ty jesteś Fujojko. Więc jak, często sobie tak przeczysz jak kobieta?

    > Do obłędu to ty doprowadzasz conajwyżej twoich rodziców.

    A oto dowód klasy Fuja - czepianie się Rodziny. Tego się nauczyłeś od kolegów-
    arystokratów?
  • anty-miriam 10.11.03, 21:51
    perla_ napisał:

    > zlot jakiś macie czy co? Co się nie kliknie w post jakiś to: uprzejmie
    > donoszę, że na wątku takim a takim, grubiaństwo jest. Albo: zablokować tego a
    > tego właśnie.
    > Moim zadaniem to forum kapusiów powinno zlikwidowane być.
    >
    > Perła


    Hej, Perła!


    A ty od kiedy tak za wolnością słowa jesteś? Ten wątek pamiętasz?


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=8921226&v=2&s=0
  • tebe 13.11.03, 14:46
    perla_ napisał:
    > Moim zadaniem to forum kapusiów powinno zlikwidowane być.

    To jednak byłoby ewidetne ograniczenie wolności słowa.
    --
    TB
  • messja 13.05.04, 19:45
    tebe napisał:

    > perla_ napisał:
    > > Moim zadaniem to forum kapusiów powinno zlikwidowane być.
    >
    > To jednak byłoby ewidetne ograniczenie wolności słowa.

    no i co z tego? takim "drobiazgiem" admini tego forum przeciez nigdy sie nie
    przejmowali:)
    --
    sygnaturka zawieszona na czas probny
  • kropka 13.11.03, 15:52
    łoj, jeszcze Wam się nie znudziło?
    Idę troszkę pokapusiować. Ostatnio opuściłam się w robocie.
    Tebe, uważaj! łaaaaaaaap!!!
    i kasuj :-)
  • kropka 13.11.03, 15:59
    qrcze, wszędzie posprzątane!
    I co ja mam biedna robić?
    Na bazrobocie??? :(
  • xiazeluka 13.11.03, 16:05
    kropka napisała:

    > I co ja mam biedna robić?

    Może zacząć donosić szefowi na koleżanki z pracy?
  • kropka 13.11.03, 16:08
    odpada. Jestem szefem :(
  • xiazeluka 13.11.03, 16:14
    kropka napisała:

    > odpada. Jestem szefem :(

    Nie szkodzi.
    To na siebie do Urzędu Skarbowego.
  • eela 13.11.03, 16:23
    Odpada, pracuje w Urzedzie Skarbowym. :-)
  • xiazeluka 13.11.03, 16:49
    eela napisała:

    > Odpada, pracuje w Urzedzie Skarbowym. :-)

    I nazywa się Andrzej Raczko???
  • kropka 13.11.03, 16:52
    Ty! Dowiedz się szybko kim jest Raczko, bo matury nie zdasz
  • eela 13.11.03, 16:52
    Nie, nazywa się Kropka Kropkowska z Kropkowa. A co, masz problemy z
    rozliczeniami i szukasz protekcji?.
  • xiazeluka 13.11.03, 16:57
    eela napisała:

    > Nie, nazywa się Kropka Kropkowska z Kropkowa. A co, masz problemy z
    > rozliczeniami i szukasz protekcji?.

    Przeciwnie - staram się być jak najdalej od osób, które uwielbiają donosić na
    bliźnich. Dlatego juz na mapie wyrysowałem sobie okrąg odpowiadający odległości
    123 km od centrum w Kropkowie. Zamierzam nie przekraczać tej cienkiej czerwonej
    linii, żeby coś obleśnego nie przykleiło mi się do butów.
  • eela 13.11.03, 17:00
    Cienka czerwona linia jest słabo widoczna w ciemnościach. Kup sobie jeszcze
    noktowizor, bo wdepniesz niechcący w swoje obleśne.
  • xiazeluka 13.11.03, 17:03
    eela napisała:

    > Cienka czerwona linia jest słabo widoczna w ciemnościach. Kup sobie jeszcze
    > noktowizor, bo wdepniesz niechcący w swoje obleśne.

    Wytyczyłem ją farbą fosforyzującą, więc nie ma obawy.
    Natomiast sugerowałbym Pani zdjęcie tych bucików na wysokim obcasie, dzieki
    czemu łatwiej będzie Pani zachować równowagę podczas spacerów. Bez noktowizora,
    za przeproszeniem.
  • eela 13.11.03, 17:12
    W moich kręgach spaceruje się w butach sportowych, mości ksiaze. Radzę zdjąć
    lakierki, farba fluorescencyjna jest śliska.
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 19:41
    eela napisała:

    > W moich kręgach spaceruje się w butach sportowych, mości ksiaze.

    Niech zgadnę - korty tenisowe, dyskoteka w remizie, promocja w supermarkecie?

    > Radzę zdjąć lakierki, farba fluorescencyjna jest śliska.

    Serdecznie dziękuję, ale farba jest granicą wytyczoną na mapie, a ja nie
    spaceruję po atlasach.
  • eela 13.11.03, 23:22
    Problemy z percepcją?
  • xiazeluka 14.11.03, 08:05
    eela napisała:

    > Problemy z percepcją?

    Pani się pyta czy informuje o swoich problemach?
  • eela 14.11.03, 09:13
    Się???
  • kropka 13.11.03, 16:59
    ja i protekcja?????
    Nigdy!
    No, chyba że koleś, to możemy pogadać
  • eela 13.11.03, 17:04
    kropka napisała:

    > No, chyba że koleś, to możemy pogadać

    To książę....
  • kropka 13.11.03, 17:24
    a wygląda na barona
  • cat_s 14.11.03, 04:16
    Do postu Kropki (17:24) jakoś dociągnąłem. To prawie jak serial, tylko wątki
    (obelgi) coś się powtarzają...:(
    Najbardziej zaciekawiły mnie dwie kwestie (reszta jakoś jest dla mnie
    zrozumiała), bo jestem tu tylko przejazdem: skąd się wzięły nicki "fdj" i to
    coś na "x...."?
    Co do "fdj", to kiedyś taka organizacja młodzieżowa była (Freie Deutsche
    Jugend w oryginale), ale - o ile sobie przypominam - nie argumentowała tak
    logicznie, jak "fdj", choć podobnie wytrwale i z podobnym zaangażowaniem.
    Jeśli chodzi o "x-coś-tam..." - zero skojarzeń:( Dostrzegłem za to niezwykle
    niezwykły sposób argumentowania. Ale nieoryginalny niestety,
    podsychające "strumienie świadomości" łatane rozpaczliwie próbami obrażenia
    rozmówcy można spotkać wszędzie w dużej ilości a wręcz w nadmiarze. Niemniej
    na tyle efektywnie, że doczekują się komentrzy, jak widać chociażby po
    niniejszym poście;)

    A niektórzy na FoF mają pretense do adminów, że kasują / nie kasują (wybrać
    właścią opcję) jakieś posty czy wątki. Ludzie, a jak oni mają mają pracować
    jak spotkaja takie coś jak "x.....". Przecież zanim uwierzą w to co widzą,
    zrozumieją, podejmą jakąś decyzję - to już muszą zmierzyć sie z jakims
    kolejnym "x-em".
    Niełatwą pracę macie;)

    Pozdrawiam podzielających moje zdanie,
    a tym bardziej tych, którzy go nie podzielają
    cat_s (gościnnie i raczej jednorazowo:) )
    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • xiazeluka 14.11.03, 08:04
    Szanowny Panie KocieS,

    Z uwagą zapoznałem się Pańską obszerną epistołą.
    Lektura dostarczyła mi wiele przyjemności, ponieważ zawsze do miło czytać
    wyznania osoby bywałej, nader inteligentnej, dowcipnej i przystojnej.

    Tuszę, że mogę zaspokoić Pańską kocią ciekawość, co pozwoli nam uniknąć
    tragedii (curiosity kill the cat), chociaż z niejakim zdumieniem dowiaduję się,
    że Pańską bogatą osobowość zajmuje kwestia tak przyziemna, godna ofermowatej
    kuchty z baru mlecznego, jak pochodzenie ników.

    Ja za kol. Fuj wypowiadać się naturalnie nie mogę (choć sens jego pseudonimu
    jest jasny - "fujara dręczy jęża"), ale z rozkoszą wyjaśnię Panu oczywistość
    mojego nika: otóż składa się on z dwóch członów - tytułu arystokratycznego i
    imienia, co z pewnością ustalił Pan genialnie sam we własnym zakresie, zatem
    Pańskie filuterne "Jeśli chodzi o "x-coś-tam..." - zero skojarzeń" to
    naturalnie żart, z którego uśmialiśmy się po pachy, ha, ha! Inna ewentualność -
    że napisał Pan prawdę i nie potrafi Pan dokonać prostego skojarzenia - odrzucam
    z całą stanowczością, ponieważ świadczyłoby to, że jest Pan idiotą, co należy
    wyeliminować energicznie z całą stanowczością.

    Do zasłużonych Pańskich zalet muszę dorzucić jeszcze jedną, o której przez swe
    ordynarne gapiostwo przoczyłem wcześniej: otóż ma Pan sokoli wzrok, przenikliwe
    spojrzenie i piękne oczy Dżeka Nikolsona z "Lśnienia": "Dostrzegłem za to
    niezwykle niezwykły sposób argumentowania" Tak! Przecież koty widzą nawet w
    niemal całkowitych ciemnościach i o ile nie są chore, to nie potykają się o
    sprzęty w pokoju (proszę się nie przejmować tą stłuczoną wazą, to jej wina, że
    spadła ze stolika)... A to bogactwo Pańskiego słownictwa i nonkonformizm
    wypowiedzi: "niezwykle niezwykły... nieoryginalny" - to cymes, delikates,
    rarytas semantyczno-logiczny! Czy ja już pisałem, że każde inne odczucie wobec
    Pana różne od uwielbienia jest nie na miejscu?

    Teraz muszę przyznać, co zrobię bez wielkiego bólu, jako że zdemaskował mnie
    maestro krytyki literackiej, że istotnie rozpaczliwie wymachuję palcami po
    klawiaturze w nadziei obrażenia kogoś, ponieważ nic innego do powiedzenia nie
    mam (zasmarowałem już wszystkie płoty w okolicy, a brudzenie klatki schodowej
    uniemożliwił mi ten wstrętny cieć); jestem świadom także tego, że raczył Pan
    się zainteresować moją twórczością na zasadzie przechodnia, który zdegustowany
    spogląda na popaprane graffiti ściany świeżo odnowionej kamienicy, mamroczący
    pod nosem klątwy odwieczne pod adresem wandala; nie jest mi również obca myśl,
    że to jak złapanie pana Boga za nogi. Wszystko to sprawia, że kruszeję jak
    cegła odrzucona podczas kontroli brakarskiej pod palącymi promieniami Kociego
    Słoneczka XIV i proszę o mozliwie najnizszy wymiar kary, Wasza Wysokość! Mogę
    na przykład wyczyścić z wszy perukę Waszej Wysokosci, albo przynieść trochę
    olejku goździkowego, aby Wasza Królewska Mość mogła odświeżyć sobie oddech...
    Proszę rozkazywać!

    Następnie z troską Pan się pochyla nad dolą adminów, zagubionych jak pijane
    dzieci we mgle w obliczu różnych Iksów, grasujących po forum... Istotnie,
    obrazek takiego admina, który czyta każdy post i zastanawia się, czy go
    skasować czy nie, wzbudza zrozumiałe wzruszenie, biorąc pod uwagę zapał twórczy
    odwiedzających to miejsce. Ale zawsze są przecież jasne strony każdej
    działalności - na przykład posty Szanownego Pana, których admini czytać nie
    muszą (ale czytają dla przyjemności i to kilka razy - wtedy to właśnie mają
    miejsce przestoje cenzorskie na Forum, wywołujące słuszne zaniepokojenie
    lokalnych donosicieli), ponieważ rzucą okiem na autora - i od razu wiedzą, że
    jest to tekst mądry, przyjemny i niezwykle ważki. Dlaczego do tej pory posty
    Szanownego Pana nie są specjalnie zaznaczane - na przykład zielonym wężykiem -
    tego nikt nie wie, ale podejrzewam, że admini zazdroszczą Jaśnie Panu lekkości
    pióra. Jak każdy, niżej podpisanego nie wyłączając.

    Na zakończenie Szanowny Pan zatrwożył mnie strasznie rzucona mimochodem groźbą,
    iż jest to Pański speech jednorazowy - Panie KocieS! Proszę tego nie robić!
    Proszę nie pozostawiać mnie nieutulonego w żalu! Kto przejmie Pańską rolę
    latarni wyznaczającej właściwy kierunek? Kto targać będzie po Panu kaganek
    oświaty? Zali godnego tu nie uświadczysz, nawet kolega Fuj do tego się nie
    nadaje, bo choć wielokrotnie mądrzejszy ode mnie, Jaśnie Panu i tak do pięt
    skrytych w jedwabnych pończochach nie dorasta! Uniżenie proszę o przemyślenie
    swojej decyzji.

    Pański pokorny wielbiciel,
    xiazeluka
  • fdj 14.11.03, 09:01
    cat_s napisał:

    > Najbardziej zaciekawiły mnie dwie kwestie (reszta jakoś jest dla mnie
    > zrozumiała), bo jestem tu tylko przejazdem: skąd się wzięły nicki "fdj"

    Wie Pan, już kilka osób się tym zainteresowało i mnie o to pytało.
    ENeRDowska młodzieżówka już była brana pod uwagę. Dodam jeszcze, że mi się
    bardzo podobała interpretacja "fdj" jako La Francoise de Jeux.

    Wyjaśnienie jest jednak prozaiczne. Wystarczy spojrzeć, że podpisuję się
    imieniem "Filip" i już wiemy, co to jest "f". No i już wiadomo, że "fdj" to
    inicjały.

    > i to
    > coś na "x...."?

    To coś na "x" już raczyło było wydać z siebie kolejny bulgot w odpowiedzi Panu,
    acz tym razem wyjątkowo wręcz nudny i przydługi. No ale to coś już tak ma i
    wybaczmy mu, spuściwszy na to zasłonę milczenia.

    > cat_s (gościnnie i raczej jednorazowo:) )

    Szkoda, bo chciałem z kolei spytać, czy "cat_s" to od "Cat Stevens"?
    Bo temu czemuś na "x" do głowy taka opcja nie przyszła.

    Pozdrawiam

    --
    Filip
    "można napisać, a dopiero potem ew. usuwamy" - TeBe
  • cat_s 14.11.03, 15:18
    fdj napisał:
    > Wyjaśnienie jest jednak prozaiczne. Wystarczy spojrzeć, że podpisuję się
    > imieniem "Filip" i już wiemy, co to jest "f". No i już wiadomo, że "fdj" to
    > inicjały.

    Dzięki za wyjaśnienie; po raz kolejny okazuje się, że rozwiązania najprostsze
    są najmniej oczywiste:)

    > chciałem z kolei spytać, czy "cat_s" to od "Cat Stevens"?
    Istotnie Cat Stevens jest zamieszany w historię mojego nicka; nie spodziewałem
    się, że ktoś jeszcze kojarzy tego muzyka i jestem przyjemnie zdziwiony:)

    Z drugiej strony jestem w tej komfortowej sytuacji, że cat_s jest równocześnie
    wyrazem mojego szacunku i poważania dla szlachetnej rasy kotów, obydwie więc
    interpretacje są równie prawdziwe i nie wykluczają się wzajemnie.

    FDJ (Filipie, panie Filipie?) - w wolnych chwilach zapraszam na Forum
    Pruszkowskie; nie jest ono co prawda bardzo rozbudowane i siłą rzeczy dotyczy
    głównie spraw Pruszkowa, zawsze jednak chętnie gościmy na nim zaprzyjaźnione
    osoby i prawie zawsze udaje nam się utrzymać w miarę "przyzwoity" poziom
    wymiany poglądów i informacji. Nie stroniąc jednak czasami od przyjacielskich
    złośliwostek i "dobrze pojętej" ironii ;)

    Pozdrawiam
    cat_s

    --
    "There is nothing such as free lunch"
  • masuma 14.11.03, 15:42
    Morning has broken...szkoda, że Car Stevens przeszedł na islam...
    :-)
  • masuma 14.11.03, 15:44
    :-) Car mi wyszło... :-) Cat miało być
    PS. Choć tak a propos - jest ponoć jakimś ważnym mułłą...
  • basia 14.11.03, 08:57
    nie można się z Tobą niezgodzić,ale ja widzę w tym co piszesz/z FoF korzyść dla
    siebie.
    Czytając FoF nie trzeba wchodzić na inne fora,żeby wiedzieć co,kto,gdzie i o
    czym pisze.

    Ps.Flash o Forum :)
  • masuma 14.11.03, 17:52
    Ja tylko na sekundę...
  • aniela 14.11.03, 17:14
    100.
    (przepraszam ale kolekcjonuje)
  • ogniomistrz 14.11.03, 17:25

    --
    Piszesz wiersze – opublikuj je:

    www.wiersze.gery.pl/
  • aniela 14.11.03, 17:29
    to nie bylo trudne. (wlasciwie nie przyszlam tu zeby sie na Tobie wyzlosliwiac
    wiec ubiegnij mnie teraz Ty i zaprzestan)
  • Gość: ognoiomistrz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 17:32
    :-)
  • aniela 14.11.03, 17:33
    ;) (to oko przymkniete jest na literowke w nicku. na znak mojej dobrej woli,
    zamiast dwoch mieczy ktorymi chwilowo nie dysponuje akurat :)
  • Gość: ogniomistrz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 17:35
    Chyba dwóch szpilek? :-)
  • aniela 14.11.03, 17:38
    szpilki zostaly w laleczce. powinienes poczuc ;)
  • Gość: ogniomistrz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 17:41
    Teraz już wiem dlaczego od dwóch tygodni boli mnie gardło!
    P.S. Dziękuję że wybrałaś akurat to miejsce a nie inne - stach pomyśleć w co
    mogłaś trafić...
  • aniela 14.11.03, 17:45
    aha to musisz miec wielkie jablko adama bo celowalam w jakis wyrazny
    obiekt ;)) drobiazgi musialam przeoczyc :)
  • Gość: ogniomistrz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.03, 17:49
    Ha! Ha! Ha!
    Miło było wymienić kilka zdań z tak miłą osobą.
    Proponuję zakończyć wymianę tych sedeczności.
  • aniela 14.11.03, 17:52
    :) (na dobry koniec)
  • masuma 14.11.03, 17:55
    :-)))też tak myślałam! Nawet 101 obstawiłam! ( I do dzisiaj się czerwienię za
    wygłup na jednym z wątków...):-)))))))
  • aniela 14.11.03, 17:57
    101 to o jeden za duzo wiec niezdrowo. jaki wyglup? bo ciekawie zagailas ;)
  • masuma 14.11.03, 18:04
    Pst!
  • aniela 14.11.03, 18:07
    aha to sie nazywa rozniecanie ciekawosci az pomoca dolewania benzyny do jej
    ognia. sposob znany i skuteczny. mozesz mowic, nikt nie slucha. pozdejmowalam
    ze scian uszy.
  • masuma 14.11.03, 18:18
    Patrz:120 postów w wątku :-))))
  • perla_ 19.11.03, 15:46
  • Gość: grona_gniewu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 17:33
    jak ci się nie podoba to tu nie zaglądaj. My mamy wewnętrzną potrzebę
    kablowania (np: ja na anty- i filosemitów z forum Aktualności i Świat)
    Pozdrawiam naiwną idealistkę!
  • her.etyk 13.05.04, 16:40
    Nie da się ukryć,z tą drobną różnicą, że : kapują w najgorsze, ściągają to forum
    w dół :(
  • Gość: karolek IP: *.chello.pl 22.01.04, 19:57
    OJ!!PRAWDA!!!!!!!!!
  • aniela 13.05.04, 17:05
  • her.etyk 14.05.04, 00:00
  • her.etyk 06.07.04, 20:22
    tak tylko -
    przypominam,
    że jest.
  • Gość: pollak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 10:02
    Dla przypomnienia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka