Wymiećmy spod kołdry brudy informatyzacji
"- Stereotyp mówi: gotowy, już napisany program jest lepszy, tańszy, szybszy
niż program pisany od zera. Każdy, kto się z tym zetknął, wie, że to bzdura -
nie ma najmniejszych podstaw do tego, by z góry zakładać, że do konkretnego
zastosowania najlepszy będzie system gotowy, a nie dedykowany, albo odwrotnie.
W efekcie cierpimy na syndrom szwajcarskiego scyzoryka - ogłaszamy przetarg na
kombajn, który wszystko potrafi, a potrzebna jest nam jedna funkcja."
*************************
Gotowe systemy zazwyczaj są tańsze, szybsze i lepsze. Problemem jest
niewłaściwa analiza możliwości i potrzeb.
Wbrew pozorom intuicja urzędników nie zawodzi. Systemy uniwersalne w
informatyce się sprawdzają - wypełniają ideę rozwoju systemów informacyjnych.
Teoria mówi, że technicyzacja obiegu dokumentów zmienia sam obieg dokumentów
(w normalnej rzeczywistości biurowej).
Dla przykładu: wiele firm nie musi wykonywać żmudnych okresowych zestawień w
formie papierowej, skoro szef czy główny księgowy potrafi w każdej chwili
uruchomić skrypt z kwerendą i uzyskać aktualne i kompletne dane.
I tu pojawia się problem: prawo wciąż nakazuje wypełniać ów nieszczęsny
druczek, którego jedynym celem jest zaleganie w segregatorach. Spotykają się z
tym petenci. Mam wrażenie, że pan Żeliński jest na najlepszej drodze do
popełnienia wszystkich błędów, które już popełniono.
Systemy informatyczne nie muszą kopiować rzeczywistości.