Komentarze do artykułu
Bogacz po polsku. Co mają i czemu się ukrywają?
Mieszkają za wysokimi murami, oglądają świat zza szyb limuzyny lub pleców ochroniarza. Choć jest ich coraz więcej i są coraz bogatsi, bardzo się starają, byś o tym nie wiedział
"Polskim" bogaczom brakuje klasy.
Z kieszeni wystają banknoty, a z butów słoma. Był kiedyś taki film "bogaci
biedacy" czy jakoś tak - bardzo to pasuje do tych polskich milionerów. O czym
mówię? A no o tym, że najbogatsi w krajach "cywilizowanych" wspierają edukację,
badania naukowe, medycynę. Oni sobie już zapewnili dobry byt, mają pieniądze.
Ale chcą też mieć klasę, markę, prestiż. Sama kasa nie jest wyznacznikiem
prestiżu. Pochowają takiego Kulczyka czy innego i nikt go tam nie będzie
specjalnie pamiętać. Co innego milioner, który założy fundację, który zrobi coś
na rzecz nauki, medycyny czy kultury. O nim będą pamiętać nawet następne
pokolenia. Bo bogatym trzeba być z klasą i dojrzałością inaczej jest się
bogaczem smarkaczem, niedojrzałym małolatem - w sensie dojrzałości do nazywania
siebie elitą.
Polscy bogacze są tylko bogaci, ale nie są dojrzali, niedorosło to do elity.
Sami przyznają, że się ukrywają, chowają przed opinią publiczną - to efekt
niedojrzałości, braku stylu, braku umiejętności bycia bogatym. Taki mały
chłopiec, który dostał lizaka i się chowa do kąta, bo nie chce, żeby mu ktoś
zabrał. Żałosne...