Komentarze do artykułu
Bogacz po polsku. Co mają i czemu się ukrywają?
Mieszkają za wysokimi murami, oglądają świat zza szyb limuzyny lub pleców ochroniarza. Choć jest ich coraz więcej i są coraz bogatsi, bardzo się starają, byś o tym nie wiedział
Re: Po tym artykule poczułem się jak śmieć :) n/t
Autor:
Gość: asafa
IP: *.chello.pl
07.10.09, 13:00
Daj spokój... Znane porzekadło: "pieniądze szczęścia nie dają" to największa
ściema ze wszystkich durnych powiedzonek jakie można usłyszeć. Może
niekoniecznie fajnie jest być tak bogatym, żeby na wakacje zabierać ochroniarza,
ale jest przecież poziom trochę poniżej "takiego bogactwa". Poziom, na którym
nie musisz siedzieć w robocie do 18.00 albo 23.00, na którym masz kilka aut do
wyboru, kilka domów lub mieszkań w różnych częściach świata. Jak robisz imprezę
to wynajmujesz kelnerów i kucharza, jeździsz lub latasz na zakupy do NYC,
Mediolanu lub Paryża od czasu do czasu, nie martwisz się czy stać Cię na
kupienie dzieciom mieszkań jak dorosną itp...
Bogaty człowiek to dla mnie osoba, która ma tyle pieniędzy, że nie musi
pracować, bo pieniądze same na nią pracują. Sam znam osobiście lub zawodowo może
kilkunastu takich ludzi. Mój idol to facet koło 50tki, który ma po prostu 7 czy
8 lokali pod wynajem w centrum miasta. Widziałem 3 umowy najmu z kwotami 50 - 75
tys. za jeden lokal. Dodam tylko, że ten facet nie ma kredytów, bo lokale
pozostały mu po sieci knajp, którą prowadził gdy był młodszy. Jednym słowem
wyciąga luzem około 400 - 450 tys. miesięcznie i absolutnie nic nie musi robić
(umowy były 5+5 lub 10 lat). To jest dla mnie najodpowiedniejszy poziom bogactwa
- zarabiasz kasę po cichu, bez rozgłosu, nie męcząc się przy tym wcale.