Mieszkają za wysokimi murami, oglądają świat zza szyb limuzyny lub pleców ochroniarza. Choć jest ich coraz więcej i są coraz bogatsi, bardzo się starają, byś o tym nie wiedział
Pomaganie tzw. "biednym" w Polsce przypomina sytuację z dowcipu o
facecie, który uratował tonące dziecko i usłyszał od jego ojca "a
gdzie czapeczka, złodzieju?!". Jeżeli chodzi o osoby prywatne, jakoś
tak się poukładało, że najbardziej nienawidzą i źle życzą mi ci,
którym kiedyś mocno i bezinteresownie pomogłem. Nie wiem, czy to
przez jakiś kompleks "długu wdzięczności" (a ja czniam ich
wdzięczność, prawda jest taka, że pomagamy zazwyczaj dla WŁASNEGO
dobrego samopoczucia) czy przez to, że dzieki ich wątpliwym talentom
życiowym nie na wiele się ta pomoc zdała, co obnażyło ich
nieudaczność... Pierwsza (i zarazem ostatnia) próba finansowania
pewnej organizacji w Polsce skończyła się wojną jej władz... o MOJE
(tj. wtedy już ich, ale pochodzące ode mnie) pieniądze, w którą to
wojnę jeszcze próbowali mnie wmotać (!).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.