Komentarze do artykułu
Koniec świata kiboli. Jak Euro 2012 zmieni widowiska piłkarskie w Polsce?
Vadim Makarenko ("Gazeta Wyborcza" oraz serwis Wyborcza.biz) rozmawia z Robertem Zydlem (NUQ Research Group) i Jackiem Bochenkiem o przyszłości subkultury kibolskiej. Z badań, przeprowadzonych przez Grupę badawczą IQS, wynika, że podczas Euro 2012 na polskich stadionach nie będzie kiboli, zmienią się bowiem standardy oraz sposób oglądania meczów. Skąd takie wnioski?
Koniec świata kiboli...
Autor:
Gość: korack
IP: *.adsl.inetia.pl
18.10.09, 00:27
Panowie chyba nie bardzo wiedzą o czym mówią, a już szczególnie
wiedzą merytoryczną zabłysnął pan Bochenek nazywając
ULTRASÓW "najbadrziej hardkorową grupą". Spotkał któryś z panów
osobiście jakiegoś ULTRASA? Wie dokładnie czym taka osoba się
zajmuje? Po takiej wypowiedzi - szczerze wątpię, a tak podstawowy
błąd dyskredytuje od razu kompetencje i znajomość tematu
wypowiadającego się. Brak reakcji ze strony współrozmówcy i
prowadzącego oznacza również ich brak wiedzy w tym zakresie. Żeby
wypowiadać się publicznie trzeba się na danym problemie znać i
rzetelnie przygotować.
Druga kwestia - w Polsce nie będzie drugiej Anglii i siedzenia
na trybunach jak trusie. Mamy zupełnie inną mentalność, inny
temperament i podejście do tego, w jaki sposób kibicować. Takie
gdybania, że ten element kultury KIBICOWSKIEJ (nie kibolskiej)
zniknie nie mają chyba podstaw. Nie zanikł w Grecji, Niemczech czy
we Włoszech, pewnie nie zniknie i w Polsce.
Dalej, pada kwestia "relacji" na linii kibice-policja (kibice-
służby porządkowe). Ta niechęć (wiem, gigantyczny eufemizm) ma chyba
jakieś swoje podstawy i nie wzięła się z powietrza. Jeżeli panowie
chcą bliżej poznać ten problem proponuję ze zorganizowaną grupą
kibiców swoich drużyn wybrać się na mecz wyjazdowy i poobserwować
jak policja i ochrona prowokują kibiców. Sama byłam na kilku
wyjazdach i na własne oczy widziałam jak złośliwi i bezczelni
potrafią być.
Kolejna sprawa - jeśli ma się zwiększyść frekwencja na meczach,
a co za tym idzie ilość wpływów z biletów, trzeba wymusić na pzpn
zmiany w regulaminach i przestrzeganie własnych przepisów. Dla
przykładu - co to za wymóg, że tylko "jakiś tam" procent powierzchni
stadionu musi być zadaszony (czytaj sektor vip). Pogoda w Polsce
jaka jest, każdy widzi i nikt nie przyjdzie na stadion, kiedy na
głowe będzie mu się lał deszcz albo sypał śnieg.
Osobna kwastia - pan Makarenko również słabo przygotowany
do "rozmowy". Kreowanie rzeczywistości, w której stadionowe burdy to
codzienność nie zachęci nikogo do przychodzenia na mecze z całymi
rodzinami. Czasy stadionowych awantur już minęły, a te bardzo
nagłaśniane w mediach zdarzenia to jednostkowe przypadki. Są w
Polsce stadiony, na których rodzin z małymi dziećmi nie brakuje,
gdzie rodzice nie boją się puszczać kilkunastolatków samych na mecz.
Jeżeli jako dziennikarz chce pan w jakikolwiek sposób zachęcić
Polaków do przychodzenia na stadiony, to może czas zacząć mówić, że
jednak da się w tym kraju pooglądać piłkę nożną na żywo i nie dostać
w tym czasie w łeb. Pokazanie kilku pozytywów, zamiast
przerysowywania rzeczywistości na pewno nie zaszkodzi.