Komentarze do artykułu
Mieszkania na wynajem z opcją wykupu zamiast dopłat
Wiele wskazuje na to, że program ?Rodzina na swoim?, który zakłada dopłaty z budżetu państwa do kredytów mieszkaniowych, za trzy lata przestanie istnieć. Albo wskutek modyfikacji stanie się na tyle nieatrakcyjny, że mało kto zechce z niego korzystać. W zamian już za rok państwo ma zacząć wspomagać budowę mieszkań na wynajem z opcją wykupu.
Mieszkania na wynajem z opcją wykupu zamiast do...
Autor:
Gość: Doradca
IP: *.inowroclaw.mm.pl
28.10.09, 14:11
Szanowny Panie. Pana komentarz w tej sprawie obnaża brak praktycznej
wiedzy na temat odbioru zalet programu "RnS" przez jego
beneficjentów. Argumenty jakich Pan używa są wręcz śmieszne. W
programie tym nikt nikogo nie uszczęśliwia kredytem. Na kredyt
decyduje się sam nabywca. W o wiele lepszej sytuacji jest nabywający
mieszkanie na WŁASNOŚĆ kredytobiorca, aniżeli NAJEMCA nie
posiadający żadnych praw do nieruchomości. Dodatkowo uważa Pan za
zaletę ułatwianie pozbywania się najemcy w świetle tego programu.
Rynek najmu NIGDY nie będzie takim rynkiem jakim jest rynek najmu na
zachodzie. Każdy woli własność od łaski wynajmującego. W umowie
kredytowej klient ma zapisane warunki na cały okres umowy, natomiast
umowy najmu można zmieniać dowolnie za okresem wypowiedzenia.
Program dotyczący TBS jak i deweloperów zakładający 30% wkład własny
wyeliminuje 3/4 obecnie kwalifikujących się do programu "RnS", gdyż
najprościej ujmując oni tych pieniędzy nie mają. Nie wspominając o
jego wyposażeniu lub remoncie. Ani słowem nikt nie wspomina o
własnym domu budowanym metodą gospodarczą, co jest najlepszym
rozwiązaniem i najbardziej opłacalną nieruchomością finansowaną
programem "RnS". Pana fantazje na temat preferencji deweloperów i
dywagacje na temat czy zainteresują się budowaniem na wynajem są
kolejnym świadectwem braku wiedzy o rynku nieruchomości w Polsce.
Deweloperowi opłaca się wybudować nieruchomość i ją sprzedać z
zyskiem w jak najszybszym czasie a nie bawić się w utrzymywanie
wartości aktywów, zarządzanie nieruchomością i przekonywanie
najemców o sensie kolejnych inwestycji podtrzymujących wartość
majątku. Tym samym bank o wiele szybciej sfinansuje inwestycje
takiego dewelopera, aniżeli inwestycję, która może mieć najemców
rzetelnie płacących czynsz, a może ich nie mieć. Łatwość
wypowiedzenia umowy najmu niewiele tu zmieni, bowiem chętnych do
najmu nie będzie wielu, gdyż nigdy ich wielu nie było. Naiwnością
można nazwać oczekiwania co do spadku czynszów. Czynsz jest
wyliczany na podstawie kosztu jaki inwestor poniósł na inwestycję i
lat w jakich oczekuje zwrotu nakładów, a nie jak się Panu wydaje
podaży i wirtualnego popytu mierzonego fantazjami. To, że w Polsce
ktoś oczekuje nowego samochodu za 5000 PLN nie oznacza, że cena
nowych samochodów spadnie do 5000PLN. To nie jest popyt. Z popytem
mamy do czynienia gdy siła nabywcza "popytowca" jest wyższa od
kosztów wyprodukowania jednostki danego dobra. Jeżeli kogoś nie było
stać na kredyt na okres 30 lat z ratą 2000PLN/miesiąc, a deweloper
ma finansować inwestycję kredytem bankowym, to to deweloper przez te
30 lat musi płacić owe 2000PLN aby móc osiągnąć zysk z marży
dodatkowo rozłożonej na 30 lat. W międzyczasie zmienia się
oprocentowanie a on musi to przenieść na najemcę. Aby taka
inwestycja była opłacalna dla najemcy musiałaby mieć okres zwrotu
dłuższy aniżeli owe 30 lat, co uzasadniałoby obniżenie czynszu lub
osiąganie wyższego zysku z bieżących inwestycji. To jest fikcja.
Jedynym bodźcem zachęcającym dewelopera do takiej inwestycji byłby
podmiot odkupujący taką czynszówkę i traktującym ja jako
długoterminową inwestycję na ponad 30 lat. Sprowadza się to
praktycznie do funduszy inwestycyjnych i OFE. Czy one byłyby czymś
takim zainteresowane? To już inny temat.
Jeżeli chodzi o dofinansowanie zaś mieszkań socjalnych, to jaki
wstyd Pan ma na myśli? WCALE się nie należy takie dofinansowanie dla
osób niezaradnych życiowo! Z jakiej niby racji? Jeżeli już, to gmina
powinna skupować tanie nieruchomości w kiepskiej lokalizacji lub
standardzie, ewentualnie wynajmować takie i w nich umieszczać
niezaradne osoby, skupiając się na pomocy i NADZOROWANIU jej w
zakresie zwiększania dochodów takich osób i zaradności, a nie
obdarowywaniu prezentami. Nie ma prawa występować sytuacja, aby
osoba nie korzystająca z takiej pomocy i starająca się zmagać z
ciężką sytuacją życiową miała gorszą nieruchomość, aniżeli ktoś kto
wyciąga rękę jak żebrak po fanty.