Gazeta.pl   Forum   Gospodarka   Gospodarka   pare slow i hiperinflacji

Komentarze do artykułu

Recesja mija, kłopoty zostają

Przed rokiem, gdy upadł amerykański bank Lehman Brothers, światowe rynki finansowe ogarnęła panika, a wielu ekonomistów obawiało się, że zaczyna się wielki kryzys, porównywalny z tym z lat 30., a na pewno największy od II wojny światowej. Statystyki nie potwierdzają tych obaw.

pare slow i hiperinflacji

Autor: agg 07.11.09, 20:43
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Ameryka wciaz pozostaje krajem ogromnych mozliwosci czego najlepszym
przykladem okazala sie zdolnosci do kupienia sobie wzrostu dospodarczego na
kredyt. Tak wiec recesja po kilku kwartalach sie zakonczyla. Tym razem jednak
role sie zmienily, kiedy konsumenci zatracili swoja mozliwosc poglebiania
swoich dlugow (lub checi do robienia tego) ich role przejal rzad USA i bank
centralny. Nie znienilo sie jednak to, ze masa zagiagnietych dlugow jest
mniejsza niż osiagany wzrost gospodarczy, przy czym zapewne stosunek owego
dlugu do efektu jest znacznie gorszy niz mialo to miejsce wczesniej, co za tym
idzie zaciagniete dlugi sa nie mozliwe do splacenia ale oczywiscie kiedy to
nastapi przekonamy sie w przyszlosci za pewne nie ogleglej.

Przy okazji okazalo sie ze wladze USA uzyskaly koronny dowod na slusznosc
swojej polityki interwencji w rynek, stajac sie tym samym odpowiedzialne ze
dalsze wyniki gospodarcze. W takim wypadku szalenie ciezko bedzie sie w takiej
polityki wycofac. Skoro bowiem interwencja w rynek jest dobra, wycofanie się
z niej przyniesie recesje której winni beda politycy. Nie beda więc mogli tego
zrobic. Obecnie mozemy przechodzic z fazy obronnej która bronila rynek przed
spirala recesyjna, w nowa faze ofensywna w której zapewne wladze USA beda
walczyly o powrot miesc pracy a najlepiej boomu w gospodarce, wyprobowany
obecnie metodami. Co za tym idziel jeżeli wyniki bezrobocia beda nie
zawodalajace to znaczy ze wydrukowalismy za mala pieniedzy, jeżeli ceny
nieruchomosci nie rosna to znaczy ze wydrukowalismy samo pieniedzy, jeżeli
oprocentowanie rynkowe dlugu rosnie to znaczy ze za malo kupil go bank centralny.

Przy okazji publikacji wynikow gospodarki amerykanskiej okazalo się ze stopa
oszczednosci amerykanow spadla co wladze odczytaly jako sygnal pozytywny
swiadczacy o tym ze „amerykanie znowu chca wydawac”. Amerykanska gospodarka
potrzebuje wprawdze oszczednosci chocby na finansowanie deficytu rzadowego ale
jak wiadomo nie da się jednoczesnie zwiekszac oszczednosci i konsumcji więc
prosciej byloby gdyby amerykanie dalej konsumowali a oszczednosci FED pozyczy
lub dodrukuje. Oczywiscie gdyby amerykanie więcej oszczedzali mogli by
kredytowac się wlasnymi oszczednosciami a to za pewne zmniejszylo by deficyt
handlowych tego kraju. Przy okazji wyzsza stopa oszczedzania przeradza się
również w wyzsza stope inwestowania co z kolej ulatwialo by splate dlugow bez
zmniejszania przy tym konsumpcji. Jednak taki proces musialby trwac iles
czasu, a wladze USA nie mają cierpliwosci w tym zakresie ani nawet wiary ze
nalezaloby taki proces umozliwic. Poza tym tak czy inaczej licza się wyniki
najblizszych kwartalow i cala polityka tylko nimi może być determinowana..
Jednak amerykanska gospodarka w takim ukladzie może funkcjonowac wylacznie
dzieki narastajacym dlugom czy to rzadu USA czy tez jego konsumentow a nie np.
inwestycjom czy wzrostowi exportu ponad wzrost importu jak to się odbywa w
innych krajach.

Trudno jest powiedziec jak wielkie zadluzenie może wziac na siebie rzad USA,
jednak za pewne proces ten nie będzie trwal za dlugo ponieważ ambicje wladza
USA dalece wykraczaja poza mozliwosci uzyskania przez gospodarke amerykanska
pozyczek i to jeszcze przy najlepiej prawie zerowym oprocentowaniu. O ile
jednak pozyczki zagraniczne zamieniaja się w praktyce w deficyt handlowy
poglebiajacy zadluzenie o tyle emisja pieniedzy może się zamienic wylacznie w
inflacje. Nie jest jednak jasne czy inflacja w FEDowskim rozumieniu ekonomii
stanowi zagrozenie czy wrecz ma być efektem porzadanym. Inflacje bowiem FED
widzi również jako mozliwosc obnizania dlugu. Ostatni raz FED podnosil stopy
procentowe w 2007 roku do 5,25%. Przynioslo to najpierw recesje a rok pozniej
niewyplacalnosc bankow. Czy gospodarka amerykanska w obecnych warunkach
zniosla by lepiej podwyzke stopy procentowej na wypadek wzrostu inflacji?
Zapewne nie. Jednak inflacja zdaje się być oczywistym efektem ubocznym obecnej
polityki USA.

Najlepiej by bylo gdyby obecna sytuacja stymulacji popytu przez wladze USA
mogla trwac wiecznie, gospodarka swiatowa się ustabilizowala a swiat wrocil to
wzrostu gospodarczego. Jest to jednak malo prawdopodobne ponieważ deficyt
rzadowy USA wynosic ma obecnie 12% pkb a wraz z programami FEDu pewnie dwa
razy więcej. Taka sytuacja nie będzie mogla trwac wiecznie ze względu na
gigantyczny przyrost zadluzenia oraz ryzyko inflacji. Zmniejszenie przyrostu
zadluzenia jednak z cala pewnosci sprawi ze gospodarka USA znowu wpadnie w
recesje. Prawdopodobnie sytuacja taka będzie trwac az to momentu pojawienia
się symptomow inflacji.
Pojawienie się inflacji powinno sklonic FED do podniesienia stopy procentowej
ale to mogloby zalalac rynek tak jak w 2007 roku. Ponieważ FED stara się
przeciwdzialac aby amerykanie nie zmniejszali konsumcji i zwiekszali
oszczednosci będzie odsuwal podwyzki stop procentowych jak będzie tylko
mozliwe. Pojawienie się inflacji odbierane może być w poczatkowym momencie jak
wrecz dobre dla koniunktury bo jak towary drozeja to ludzie chca je szybciej
kupowac nim jeszcze zdrozeja (jak to mialo miejsce z domami) a oprocentowanie
dlugu moglo by rosnac wolniej niż inflacja czyli wartosc dlugu mogla by
faktycznie spadac. Wzrost jednak inflacji oznacza wzrost cen wobec cen z
poprzednich okresow a to podowuje dewaluacje plac tym samym zmniejszanie sily
nabywczej i konsumpcji powodujac ponownie recesje. Zniecheca również do
zaciagania drozejacych kredytow., ponownie podcinajac konsumpcje Podniesienie
jednak stopy procentowej celem zduszenia inflacji byloby w tym momencie
dzialaniem powodujacym jeszcze większy spadek konsumcpji przy jednoczesnym
braku mozliwosci zmniejszenia ciezaru dlugu. Bardziej prawdopodobne jest więc
zwiekszenie emisji pieniadza celem zrownowazenia spadku sily nabywczej za cene
oczywiscie wyzszej inflacji w kolejnym okresie ale ciagle z mozliwoscia
dewaluacji dlugu. Oczywiscie FED musialby tez calkowicie monetaryzowac dlug
ponieważ przy nizszym od inflacji jego oprocentowaniu nie znalazl by on
nabywcow, rosla by więc ciagla presja na powiekszanie emisji pieniadza i
dalsze powiekszanie inflacji. Oczywiscie w ktoryms momencie być może nastapi w
ameryce przyjecie do wiadomosci okreslonych faktow jak np. taki ze kredyty
powinny bazowac na wlasnych oszczednosciach a wzrost gospodarczy powinien
wynikac glownie z inwestycji. Z cala pewnoscia sytuacja zmusi ameryke do
reform nie wiadomo jednak kiedy o nie wiadomo jak bardzo pogorszy się przy tym
stan gospodarki amerykanskiej i swiatowej.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.