jest według mojego wrażenia, bardzo podobnie. Wynajmując ostatnio mieszkanie, to
my mieliśmy upper hand przy negocjacjach i wybraliśmy to, które nam się
najbardziej podobało i miało sensowną (a do tego jeszcze obniżoną po rozmowach)
cenę.
A co developerki, to w okolicy pobudowano baaardzo wiele inwestycji, zresztą
część z nich wciąż się buduje. Część sprzedano - zakładam, że za rozsądne ceny,
część świeci pustkami, więc albo leżą odłogiem, albo ktoś je kupił i czeka. Nie
wiadomo na co, bo chyba jedynym sensownym powodem jest, że opóźnia się
wprowadzenie jego samego, albo dzieci, dla których je kupił.
Oczywistą oczywistościa jest nienormalność polskich cen w skali a) większości
innych państw Europy i ich normalności b) stabilności ekonomicznej tamże c)
zarobków tamże d) normalnego prawa i możliwości realnego dochodzenia swoich
roszczeń tamże. Owszem, widziałem mieszkania w Rzymie za 450 000 euro, jednak są
to kolosy - 4 pokoje plus salon, wielka kuchnia, czasem 2 lub 3 balkony i taras.
Ale to Rzym, do którego zapyziały Kraków nie umywa się nawet w 10% i mieszkanie
gigantyczne. Owszem, w Manchesterze można kupić w samiutkim centrum studio flat
za 400 000 funtów. Ale to tylko i wyłącznie symbol statusu. Zupełnie
niereprezentatywne jest to dla Polski.
--
Juz ponad 2500 lat temu wielki Heraklit z Efezu powiedzial slowa,ktore sa
aktualne do dzis i beda tak dlugo prawdziwe,jak dlugo trwal bedzie ludzki
gatunek:"wieki nauki nie naucza zrozumienia"
"Michnikowszczyzna narobiła w Polsce strasznych szkód" R.A.Z