Re: Liberalizm - wybór jednostki jest tylko JEJ w
No właśnie nie można, bo przy aborcji masz konkurujące prawa 2 osób (jeśli
uważasz zarodek za osobę), a przy hazardzie czy narkomanii masz osobę vs
społeczeństwo, które wzięło na siebie obowiązki opiekuńcze. A wzięło je, bo
uważa, że w interesie zbiorowości jest leczenie jednostek z uzależnień - przy
czym co najistotniejsze - NIKT społeczeństwa do tego nie zmuszał. Po prostu w
pewnym momencie demokratyczna większość DOBROWOLNIE uznała, że dobrze by było
uzależnionych leczyć. Społeczeństwo to nie dziecko, które nie ma nic do
powiedzenia w kwestii skrobanki.
Potem poszło krok dalej i uznało, że w interesie zbiorowości jest
niedopuszczanie do uzależnień. Aż wreszcie uznało, że najprościej jest po prostu
zakazać korzystania z hazardu czy narkotyków wszystkim, niezależnie od tego czy
się uzależnią czy nie. I tak, wyśmiewanym przez niektórych mechanizmem równi
pochyłej doszliśmy do punktu, w którym JA nie będę mógł postawić w internecie 10
zł na wygraną Śląska z Piastem dajmy na to, bo ktoś inny może wpaść w szpony
hazardu.
Liberał na takie państwo nie idzie, tylko przyjmuje np. zasadę - OK, masz prawo
do błędu, będziemy cię leczyć, ale tylko raz. Poza tym koszty leczenia zwrócisz.
Jeśli chcesz iść dalej i ingerować w możliwość aktu drugiej osoby, to OK -
jesteś sobie fajnym demokratą (w końcu większość może chcieć walczyć z
uzależnieniami poprzez zakazy), ale już nie liberałem. Dlatego, że przestaje
działać "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja". A dlaczego
przestaje działać? Ano dlatego, że JA już nie mogę sobie zagrać, bo państwo
raczyło ograniczyć moją wolność. Tylko dlatego, że państwo dobrowolnie
zrezygnowało ze swojej wolności do nieleczenia jakiegoś uzależnionego obywatela.
--
"ZDĄŻYCIE JESZCZE POJĄĆ, że PAŃSTWO jest takim rodzajem organizacji, która choć
psuje wielkie rzeczy, potrafi też psuć małe".