Opisujesz sytuację, która nigdy w praktyce nie będzie miała miejsca. Nigdy nie
zbudujesz społeczeństwa, które wprowadzi mechanizmy odmawiające pomocy osobie
uzależnionej. Co więcej, nie zbudujesz społeczeństwa, które wymusi na
uzależnionym zwrotu pieniędzy. To po prostu niemożliwe. W naszej naturze leży
niesienie pomocy drugiemu człowiekowi (nawet jeśli upadnie wielokrotnie, na
własne życzenie).
Dlatego aby praktycznie ograniczyć problem hazardu należy sięgnąć po blokowanie
do niego dostępu. Ja tracę w ten sposób status "liberała absolutnego" ale nadal
jestem liberałem w obszarach, które najbardziej czekają na "liberalizm" - (dla
mnie taką sferą jest wolność gospodarcza).
Moja postawa jest wynikiem chęci ograniczenia kosztów społecznych czegoś, co de
facto nie przynosi nikomu żadnych korzyści. Jeśli nie przynosi to żadnych
korzyści - lepiej jest się z tym pożegnać. Inaczej mówiąc - jeśli podsumujesz
wszystkie plusy i minusy hazardu, to raczej otrzymasz saldo po stronie minusów.
Jeśli tam masz saldo, to w jakiś sposób Ty też będziesz poszkodowany (zło
rozrzuci się na całe społeczeństwo). Jeżeli będziesz poszkodowany, to hazard -
jako zjawisko - uderza również bezpośrednio w Ciebie. Taka jest moja filozofia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.