Komentarze do artykułu
Chińskie buty znów nas zaleją
Unia Europejska najprawdopodobniej nie przedłuży ceł antydumpingowych na buty z Azji. Polska, która domagała się utrzymania ceł, by chronić rodzimych producentów butów, nie przekonała wystarczającej liczby państw wspólnoty
No lo po kolei:
oelefante napisał:
> Dokładnie tak samo są regulowane waluty innych państw, bo ich wartość nie jest
> ustalana przez rynek, a przez arbitralne decyzje banków centralnych. To była,
> m.in., jedna z przyczyn kryzysu.
A spekulacje na polskiej walucie to zapewne efekt odgórnego sterowania kursem PLN? Stuknij się w głowę. Kijem
> Ha, ha, ha :D Miałbyś droższe produkty, a więc te wyższe zarobki mógłbyś sobie
> w buty wsadzić.
Czyżby? Widzę, że nie pamiętasz jednego - ceny butów pomimo przeniesienia produkcji do Chin nie spadły, ale wzrosły. Dlaczego? Bo koszta produkcji nie przekładają się na cenę ostateczną płaconą przez kupującego. Przekładająsię li tylko na zysk korporacji i na nic poza tym. Jakbyś potrafił czytać ze zrozumieniem to nawet wychwyciłbyś nazwy firm zainteresowanych w zniesieniu ceł, czyli nabijaniu sobie kasy. A że duże korporacje=duża kasa to to się przekłada na "zdolność przekonywania". Wniosek? walnij się kijem w głowę raz jeszcze. Tylko mocniej.
Ponadto producenci, nie mając tańszej konkurencji, nie mieliby
> impulsu do innowacji. W nieinnowacyjnych działach przemysłu zamrożony byłby
> kapitał, maszyny i ludzie, a więc cierpiałyby na tym inne działy, które mogłyby
> te zasoby znacznie lepiej wykorzystać, jednak nie miałyby do nich dostępu.
W latach 80tych dla przykładu o jakiejkolwiek większej roli Chin w Światowej gospodarce pewnie niewielu myślało. I co? Postęp technologiczny był? A owszem był. Innowacje były? Były. A teraz co jest? G...no. Dlaczego? Bo nie ma kasy. Od dawna wiadomo, że żyć wyłącznie na kredyt się nie da. A do tego doprowadzono EU i Stany. Sami nic nie produkujemy i nie sprzedajemy, a bawimy się tylko w drukowanie zielonych papierków i przesówanie cyferek z jednego konta w drugie. Wniosek - zaaplikuj sobie kij w ten pusty łepek raz jeszcze.
> Skoro Chińczycy mogą nam dostarczyć jakiś towar taniej, niż nasze fabryki to bardzo dobrze. Zostaje więcej pieniędzy na zakupy innych rzeczy, zostaje kapitał, ludzie i maszyny, które mogą być wykorzystane w innych, konkurencyjnych miejscach.
Czy Ty nie kumasz, że podatki to główne źródło dochodów państw? Z czego państwa pozbawione podatków będą zapeniać Ci i tobie podobnym opiekę medyczną, bezpieczeństwo itp? Za co chcesz wykształcić dzieci? Czy nie kumasz, że uzależnienie od Chin jeśli chodzi o produkcję niczym się nie różni od uzależnienia wyłącznie od Rosji w energetyce? Dlaczego tak się pluje na to, że gaz kupujemy wyłacznie w USSR (nazwę może zmienili, ale mentalność pozostała)? Wniosek - w łeb raz jeszcze.
>
> Skoro zamykanie granic jest takie skuteczne, to dlaczego lepiej radzą sobie
> kraje o otwartych granicach?
Otiwranie granic ok - tylko popatrz na jedno - otwieranie jednostronne nigdy nie było ok. Chiny nie mają otwartych granic, eksportują szkodliwy shit i co? Mają 10% wzrost gospodarczy. Jak się to ma do Twojej tezy o zaletach otwartego rynku? NIJAK. Wniosek? Kij + pusty łeb raz jeszcze.
Po zastosowaniu się do powyższych porad (odnośnie kija) powinieneś mieć circa 5 wgłębień na Twojej doskonale gładkiej powierzchni mózgownicy. Dzięki temu może zaczniesz myśleć. Lub zamilkniesz i nie będziesz sprzedawał banialuków
--
Kler i Kościół zubożają społeczeństwo przez propagowanie ignorancji, przesądów i niewolnictwa. Ubóstwiają zaś siebie za swą piękną szlachetną działalność niesienia odruchów pomocy, nie ze swych własnych skarbców, lecz uzyskanych żebraniem z kieszeni stworzonych przez siebie biedaków (Mark Twain).