Juz nie przesadzajcie. Obecnie nauczyciele dostali takie podwyzki, ze
szok. Po kilkaset zlotych.
wyborcza.pl/1,76842,6154444,Jakie_podwyzki_dla_nauczycieli_.html
Tu sobie poczytac mozna. Dalej piszcie jaka to biedna i pokrzywdzona
grupa zawodowa. 19 godzin tygodniowo, ledwo sie wyrobic mozna? Nie
mam odrobiny litosci dla nauczycielie, szczegolnie tych co juz z 5
lat popracuja w szkole. Popadaja w rutyne, norma jest posiadanie
zeszytu, z ktorego dyktuje sie notatki koljnym rocznikom i wpadanie w
panike gdy kajecika sie zapomni z domu. Niby zajecia w szkole trwaja
tylko 18 godzin a pozostale 22 powinien nauczyciel poswiecic na inne
rzeczy jak sprawdzanie klasowek, przygotowanie do lekcji ale kazdy
widzi jak jest. Klasowki sa srednio co dwa miesiace, kartkow
powiedzmy raz na 3 tygodnie. Zeszytow sie juz raczej nie sprawdza,
chyba, ze w nauczaniu poczatkowym ale tam z kolei nie ma klasowek.
Nawet jesli sie ma sto klasowek do sprawdzenia to przeciez nikt nie
siada do pracy po przyjsciu ze szkoly tylko po drodze robi zakupy, w
miedzczasie wstawia pranie, rozwiesza, poprasuje posciel, wstawi
obiad, wyjdzie do sasiadki na kawe. Kiedy normalni ludzie wracaja z
pracy nauczyciel ma zrobione wszystko w domu i sprawdzone klasowki.
Kazdy by tak chcial. Ja bym byla za tym, zeby nauczyciele mieli
ustawowy obowiazek siedzenia w szkole po 8 godzin dziennie, moga miec
2-3 godziny zajec z uczniami ale klasowki i kartkowki moga sprawdzac
w szkole.