Uwaga o psychologicznych aspektach rynku jest słuszna, ale nie
bierze pod uwagę ewolucji, jaka postępuje w każdym społeczeństwie.
Również w naszym. Ta bańka RE była pierwszą znaną w historii Polski,
więc nie dziwota, że ją (i siebie) dmuchaliśmy. Ale mit o tym, że
nieruchy to pewny biznes i mogą tylko drożeć już padł. Mieszkanie
samo w sobie nie jest już najwyższą wartością i obiektem
bezwględnego pożądania. Ludzie powoli zaczynają myśleć nad ruchami,
jakie wykonują na tym rynku i coraz częściej nasuwa się refleksja,
że nie warto poświęcać całego życia na kilka pustaków. Że zakup
mieszkania musi mieć jakiś sens, że nie może być celem samym w
sobie. To już nie ten sam bezmyślny, wygłodniały tłum co kilka lat
temu. Ja jestem przedstawicielem "pokolenia godziny milicyjnej" i
widzę, że w moim środowisku postawa typu "mieszkanie - sens życia,
za każdą cenę" raczej nie występuje. Ludzie mają inne priorytety a
mieszkanie jest środkiem, a nie celem. Dojrzewamy jako społeczeństwo
i dotyczy to również tej materii.
P.S.: Kiedyś takim marzeniem, dla spełnienia którego Polacy byli
gotowi na ogromne wyrzeczenia i ryzyko był samochód. Za komuny
jakikolwiek, w latach 90-tych jakiś zagraniczny ew. nowa Felicja czy
inne Tico. Ludzie zadłużali się po uszy, pakowali w systemy
argentyńskie albo wchodzili w dziwne interesy z handlarzami, żeby
mieć wymarzone cztery kółka. Z czasem zamożność wzrosła, samochody
potaniały (na skutek zwięksoznej podaż i nasycenia rynku) i dziś
auto nie jest już fetyszem, a z wyjątkiem garstki entuzjastów trudno
o przykład ludzi, którzy kupują auto kosztem wieloletnich wyrzeczeń.
Z mieszkaniami będzie podobnie - nie chodzi o bezpośrednie
przełożenie rynku moto na RE, ale mechanizmy psychologiczne, które
są zbliżone. Sycimy się i dojrzewamy.
--
"Silesia wakacyjną porą", czyli co Ty wiesz o "Śląsku" i "Zagłębiu" - 2000 zdjęć, które warto zobaczyć. Zaprasza swoboda_t aka 1000city :)
Tu też warto zajrzeć - Przewodnik Turystyczny po woj. śląskim
I tu: Cyfrowy System Informacji Turystycznej Województwa Śląskiego