Łącząc ten artykuł z wcześniejszym już wiadomo, poco jest tworzona lista domen zakazanych. Oczywiste jest, że w tym celu też byłaby wykorzystywana. Zaczęło się od hazardu, a skończy na stronach niewygodnych politycznie lub "pirackich" w ten czy inny sposób. A tłumaczeniem dla istnienia listy będzie zawsze terroryzm i pedofilia.
Przydałoby się, by ktoś naprawdę zorganizował "akcję uświadamiającą" dla polityków i porządnie nagłośnił temat. Tak aby długo nie zszedł z afisza i odbijał się politrukom czkawką. Tylko czy są na to szanse?
Szary obywatel nie ma szans zadawać politykom niewygodnych pytań w świetle kamer i patrzeć jak wiją się jak piskorz, szczególnie przed wyborami, a ogólnodostępne polskie media, które niby mają patrzeć im na ręce, tego nie robią. A przynajmniej nie w tej sprawie.
Każdy wywiad jest grzeczny aż do bólu. Czy naprawdę żaden dziennikarz nie ma jaj???
Nie chodzi mi tylko o walkę z piractwem, w której mnie osobiście zawsze śmieszą wyliczenia "strat", ale szczególnie o domeny zakazane i inwigilację netu (pomysły na rejestrację ruchu) czy komórek.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.