Komentarze do artykułu
Czas rozwijać skrzydła
Dwadzieścia lat temu nastroje Polaków najlepiej wyrażała piosenka Jana Kaczmarka o naszym kraju, gdzie marnie rodzą pola, usychają lasy i do którego zewsząd ciągną wszelkiego rodzaju plagi. Nareszcie jednak coś w tym zakresie się zmienia. Po długich latach dość powszechnego przekonania, że w Europie ścigać się możemy co najwyżej z Albanią, wreszcie uświadamiamy sobie bezzasadność tego rodzaju kompleksów
Wiesz, akurat trudno sie dziwic...
> Osoby zainteresowane informatyką od małego uczą się że najlepsze
oprogramowanie to darmowe
Bo do nauki wystarcza. Zebys nie wiem jak chcial, nawet jak
sciagniesz Oracle EE, to w domu nie zauwazysz zadnej roznicy w
stosunku do MySQL czy postgresa. Dlatego tez nie widze nic zlego w
nauce przy uzyciu darmowych narzedzi.
Uwaga sweterki: pisze o nauce IT - tam darmowy soft jest dobry!
> albo te które się ukradło z RS||Mule||Torrent
A to juz jest straszne. W sensie: ludzie, ktorzy ucza sie narzedzi (a
nie tego co te narzedzia pozwalaja zaimplementowac) to w ogole
idioci, a najgorsi sa ci, ktorzy mysla ze jak biegle sie poruszaja po
visual studio, znaja C++ ;)
> Pracując w firmach mniejszych lub większych podejmują decyzje że
MySQL
Wiesz, to zalezy. W sensie: ostatnio "dla siebie" robie sobie proste
oprogramowanie do monitorowania dzialania serwera (przetwarzanie
wsadowe) - i to jest Tomcat/GWT/Hibernate/MySQL. Do pewnych rzeczy
MySQL sie nadaje, nie mozna tego krytykowac "w czambul". Tak samo
zreszta wspomniane SQLite, ktore doskonale sie sprawdza w telefonach.
> po co płacić za PS skoro można mieć pirackiego.
I to tez jest zabawne - wiekszosc znanych mi "uzytkownikow" PS
mogloby wszystko zrobic szybciej i latwiej w PSE. Tyle ze oni wola
ukrasc PS i narzekac ze drogi.
> Oprogramowanie w Polsce nie ma wartości i jego cena nie jest
uwzględniana w wycenach robionych przez firmy "Krzak" żyjące dzięki
zwolnieniu z opłat w ZUS-ie.
Tego juz nie rozumiem.
> Student po studiach idzie na rozmowę i mówi że potrafi zrobić
wszystko za 2k PLN brutto.
Absolwent to sobie moze gadac co chce. Problem w tym, ze jego
potencjalny pracodawca tez musi byc w stanie ocenic ile w tym prawdy.
Z reguly - niewiele ;)
> Na szczęście osoby z doświadczeniem wiedzą że lepiej zatrudnić
fachowca niż dwóch studentów, którzy o projektach nauczyli się
jednego, nieważne co jest w środku ważne aby w dzień oddania można
było na wszystko kliknąć. Tego uczą na studiach PROJEKTÓW-
MISTIFIKACJI
Bo na studiach w PL nie mowi sie o tym jak naprawde wyglada biznes
IT. Absolwent jest malo przydatny, bo trzeba mu pewne rzeczy
tlumaczyc od zera - dlaczego na przyklad czasami 5 > 15 (korekta -
nie poprawiac, tak ma byc), albo dlaczego klienta nie interesuje
technologia.
Mnie na studiach tez wielu glupot uczyli, opowiadali jakies bajki o
CMMI, zachwycali sie JUnitem i innymi "silver bullets".
Ale to i tak nic - jakis czas temu podwykonawca dostarczyl mojemu
klientowi program, ktory mial byc uruchamiany co noc ze schedulera -
a program, po uruchomieniu, wyswietlal na ekranie liste opcji. W
sensie: wybierz A zeby uruchomic, wybierz B zeby przerwac, wybierz C
zeby wyswietlic numer wersji. Operations dalej sie z tego smieja na
kazdym spotkaniu z podwykonawca ;)
I to oprogramowanie zostalo dostarczone przez "lidera indyjskiej
mysli technologicznej", tego od samochodow za grosze ;)
--
Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
jestem nieudacznikiem.